Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.202.652 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7282 tekstów. Zajęłyby one 28737 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3413 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Jest prawdą, że kult cierpienia, wyrosły z neoplatońskich korzeni chrześcijaństwa, był przez wieki organem nieskończenie i bezwstydnie przez rządców Kościoła używanym do usprawiedliwiania krzywdy i ucisku, i że służył bez miary układom uprzywilejowanym w ich trosce o utrwalenie swojego przywileju.
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Firma: „DORADZTWO RELIGIJNE” [1]
Autor tekstu:

Korzystając z dobrodziejstw polskiego kapitalizmu, który promuje indywidualne inicjatywy, zamieściłem w paru poczytnych gazetach ogłoszenie następującej treści: "Porady religijne, różne. Tel. 606 999 666. Nasze motto: "Gdy się wierzy, że posiadło się prawdę, trzeba wiedzieć, że się w to wierzy, a nie, że się to wie" Lequier. Proszę dzwonić w godz. 10 — 12 lub zostawić nagraną wiadomość". Nie ma co się wygłupiać, dwie godziny powinno wystarczyć, nie wiadomo czy będzie większe zainteresowanie?

Pierwszy telefon odezwał się tuż po godzinie dziesiątej, dzwonił jak się okazało mężczyzna.

Doradca: Porady religijne. W czym mogę pomóc?

Mężczyzna: Naprawdę chodzi o porady religijne, czy to jakiś żart?

D: Nie, to nie żart. Słucham pana.

M: I w dodatku ten podejrzanie dziwny numer telefonu. Czy to ma coś znaczyć?

D: Czysty przypadek zapewne. Używam tego numeru od dłuższego już czasu. Proszę się nie obawiać, nie dodzwonił się pan do piekła. Słucham zatem.

M: A o co chodzi w tej sentencji? Nie bardzo rozumiem jej sens.

D: Proszę przeczytać ją uważnie raz jeszcze. Po prostu pomagamy ludziom zrozumieć problemy religijne, co do których mają jakieś wątpliwości lub zastrzeżenia. Pomagamy też im rozróżnić wiarę od wiedzy, gdyż często mylą się im te jakże odmienne stany umysłu. Słucham pańskiego problemu.

M: Ee,.. to w zasadzie nic takiego. Chodzi o chrzest dziecka, ma dopiero dwa miesiące i uważam, że można by jeszcze na pół roku odłożyć tę uroczystość, ale żona upiera się by już teraz je ochrzcić. Nie wiem doprawdy, które z nas ma rację.

D: Proszę mi powiedzieć jakiego jesteście z żoną wyznania?

M: No, katolickiego oczywiście!

D: Zatem Biblię uważacie za Słowo Boże, czy tak?

M: Oczywiście, że tak! Chyba nie sądzi pan, że mogłoby być inaczej?!

D: Po prostu chcę się upewnić, by udzielić panu właściwej rady. Jeśli tak się sprawy mają, to proszę odłożyć ten chrzest na później...

M: A jednak miałem rację — wtrącił mężczyzna wyraźnie ucieszony.

D: Nie do końca. Mówiąc „na później" miałem na myśli kilkanaście lat, a nie parę miesięcy.

M: Jak to?! Kilkanaście lat?! Przecież to ewidentna bzdura!

D: Być może, nie oceniam tego. Tyle, że tę „bzdurę" jak to pan określił, zaleca samo Pismo Św., słowami Jezusa: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" Mk 16,16. Czy nie wynika z tych słów jednoznacznie, iż przed przyjęciem chrztu należy uwierzyć w prawdy tejże religii? Jednym słowem; człowiek musi być świadomy wyboru swego światopoglądu, dlatego ta kara dotyczy braku wiary, a nie chrztu, który bez niej jest nic nie znaczącym epizodem w życiu człowieka, nie pozostającym nawet w jego pamięci. Jak pan myśli, czy kilkumiesięczne dziecko jest w stanie wykształcić w sobie tę zalecaną wiarę religijną?

M: (po dłuższym milczeniu) No, nie wiem,.. mam całkowity chaos w głowie. Przyznam się, że nie spodziewałem się aż tak bardzo nieżyciowej rady. Dobre sobie; kilkanaście lat! A co by sobie ludzie o nas pomyśleli?! Skąd to w ogóle panu przyszło do głowy?!

D: Stąd, że potwierdził pan, iż Biblię uważacie za Słowo Boże. Moja rada ma w niej uzasadnienie, więc czego by pan oczekiwał? Odwołania się do jeszcze wyższego autorytetu? W tej religii takiego nie ma,.. choć jest on poza religiami, ale to na pewno pana nie zainteresuje.

M: No, nie,.. ale przecież w naszej tradycji jest to nie do pomyślenia!

D: Więc musi pan sam sobie odpowiedzieć na pytanie, co dla pana jest ważniejsze: autorytet Słowa Bożego, czy tradycja waszego Kościoła i ewentualna opinia bliźnich. Ja w tym panu nie pomogę. Żegnam i polecam się na przyszłość.

***

Nie minęła nawet minuta, kiedy powtórnie zadzwonił telefon.

Doradca: Porady religijne. W czym mogę pomóc?

Kobieta: To nie jest pomyłka? Naprawdę chodzi o porady religijne?

D: Naprawdę. Jaki ma pani problem?

K: Czy pan jest księdzem? A może to porady dla księży czy też katechetów?

D: Nie, nie jestem księdzem, a porady są dla wszystkich zainteresowanych. Jaki jest pani problem?

K: Hmm,.. nie jestem pewna,.. no ale skoro już zadzwoniłam, to spytam. Chciałabym pójść na pielgrzymkę do Częstochowy lecz nie wiem w jakiej mam iść intencji. Co by mi pan doradził?

D: Czy oczekuje pani mądrej rady, czy takiej jaką spodziewa się pani usłyszeć?

K: Oczywiście, że mądrej! Jakże by inaczej!

D: Proszę mi jeszcze powiedzieć jaką religię pani wyznaje?

K: No, jak to jaką?! Oczywiście, że katolicką!

D: Zatem Biblię uważa pani za Słowo Boże, czy tak?

K: Przecież to oczywiste, prawda?

D: To się okaże. W takim razie dla pani własnego dobra, zdecydowanie odradzałbym tę eskapadę.

K: Nie rozumiem,.. dlaczegóż to?!

D: Odpowiedź znajdzie pani w samej Biblii. W Księdze Wyjścia zamieszczony jest Dekalog, a w nim II przykazanie, w którym wyraźnie napisano: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest na ziemi nisko, ani tego co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy mnie nienawidzą, okazuje zaś łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań" Wj 20,2-17. Chyba nie chce pani narażać siebie, swoje dzieci, wnuki i prawnuki na bożą karę z powodu tej nieprzemyślanej decyzji?

K: Cóż za bzdury pan wygaduje?! Przecież bardzo wielu ludzi chodzi na pielgrzymki!

D: To tylko świadczy o ich nieświadomości w tym względzie i perfidności ich pasterzy. Ograniczmy się do pani przypadku, chciała pani porady więc jej udzieliłem. Czy pani z niej skorzysta czy nie, to już nie moja sprawa. Czy jeszcze coś chce pani wiedzieć?

K: Ale na jakiej podstawie daje mi pan taką dziwną radę?

D: Na podstawie pani oświadczenia, iż Biblię uważa pani za Słowo Boże. Tak pani powiedziała.

K: No, tak,.. uważam, jak każdy chrześcijanin chyba. Ale nasi księża mówią co innego w tej kwestii, więc kogo powinnam posłuchać?

D: Na pytanie kto jest dla pani ważniejszy; Bóg czy ksiądz, musi pani sama sobie odpowiedzieć. Ja nie znam pani hierarchii wartości, by udzielić rady w tym względzie.

K: Ale przecież ludzie chodzą na te pielgrzymki, aby przekazać Matce Bożej swoje prośby, czyż nie?

D: Z punktu widzenia religijnych dogmatów — chodzą całkiem niepotrzebnie. Po pierwsze dlatego, że idą nie do Matki Boskiej, lecz jednego z jej obrazów, których kultu Bóg nie toleruje. Po drugie, proszę powiedzieć czy modli się pani do Boga w domu i wierzy, iż zostaje przez niego wysłuchana?

K: No, tak,.. ale co to ma do rzeczy?

D: Bardzo wiele! Przecież wierzy pani, że Bóg jest wszechwiedzący i wie wszystko o swym dziele w najdrobniejszych szczegółach. „Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie" Mt 6,8. Zatem skoro wierzy pani, że modlitwy do niego skierowane z domu zostają wysłuchane, to i prośby do Matki Boskiej mogą być kierowane z tego samego miejsca. Powtórzę raz jeszcze i proszę to zapamiętać: jeśli się wierzy, że Bóg jest wszechwiedzący i wszechobecny w swym dziele, żadne pośrednictwo lub wstawiennictwo — czy to przez świętych, czy członków bożej rodziny - nie jest potrzebne, ponieważ zaprzeczałoby to bożej doskonałości i wielkości. Czy jest to dla pani wystarczająco przekonujące?

K: Hmm,.. nie wiem doprawdy co o tym wszystkim myśleć.

D: Rozumiem, że nie ma pani więcej pytań. Żegnam więc i polecam się na przyszłość.

***

Nie zdołałem nawet zrobić sobie porannej kawy, kiedy zadzwonił następny petent.

Doradca: Porady religijne, w czym mogę pomóc?

Kobieta: Jeśli prowadzi pan takie porady, to zapewne wierzy pan w Boga?

D: Proszę określić co rozumie pani przez słowo „Bóg", a ja odpowiem czy w niego wierzę, zgoda?

K: Przecież to chyba oczywiste!

D: Jak dla kogo droga pani. Słucham zatem.

K: (po dłuższej chwili milczenia) To może ja się namyślę i zadzwonię później.

D: Proszę bardzo, jestem do usług w podanych godzinach.

Ciekawe — pomyślałem sobie — czy owa niewiasta wie, że wykorzystałem przed chwilą odpowiedź samego Einsteina, któremu zadano podobne pytanie? Chyba mało prawdopodobne. Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu.

***

Doradca: Porady religijne. W czym mogę pomóc?

Mężczyzna: Domyślam się, że rozmawiam z księdzem?

D: Niestety nie, a może na szczęście nie. Zależy od punktu widzenia.

M: Nie jest pan księdzem?! — ton głosu świadczył o niebotycznym zdumieniu pytającego — i może pan udzielać porad religijnych?! Czy nasz Episkopat wie o tym?

D: Jak pan słyszy, mogę. Nie mam pojęcia czy Episkopat wie o tym. To i tak nie ma znaczenia dla jakości udzielanych porad, czyli ich rzetelności merytorycznej.

M: Ale w ten sposób wkracza pan w kompetencje naszych duszpasterzy!

D: Tylko z pozoru, drogi panie. Zaręczam, iż nie usłyszy pan od żadnego księdza tego rodzaju rad, jakich ja udzielam. Co wcale nie oznacza, że nie odzwierciedlają one prawdy religijnej. Są inne, ponieważ nie obliguje mnie tzw. „misja ewangelizacyjna", czyli otwarcie mówiąc interes kapłanów.

M: To ciekawe nawet. Jakiej by więc rady udzielił mi pan, odnośnie następującego problemu: moja żona jest osobą głęboko wierzącą, a ja tak bez przesady. Zapowiedziała, że jak nie będę z nią chodził do kościoła, to pomyśli o rozwodzie. Jak mam ją przekonać, by zmieniła zdanie?


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (44)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 05-10-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8408 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365