Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lekarz ukarany za leczenie pacjentów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-07-2009 15:28Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)Lekarz ukarany za leczenie pacjentów
Ocena 5 na 5
Link do artykułu:

wyborcza.p(*)ej__30_proc__pensji_mniej.html

I parę fragmentów:

"Prof. Arkadiusz Jawień, szef kliniki chirurgii ogólnej w bydgoskim szpitalu, w czerwcu i lipcu dostał niższe pensje. - To kara za przyjmowanie ponadlimitowych pacjentów - mówi.(...)

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego im. Biziela w Bydgoszczy Andrzej Motuk od początku roku powtarzał, że nie chce żadnych nadwykonań. W czerwcu wprowadził kary finansowe za nieprzestrzeganie jego zaleceń. Ordynatorom tnie pensje, gdy przekroczą miesięczny limit zabiegów w swojej klinice. (...)

Dyrektor szpitala boi się nadwykonań, bo NFZ powtarza, że w tym roku na pewno za nie nie zapłaci. Fundusz pozbywa się rezerw, a ekstra pieniędzy nie będzie, bo jest kryzys i mniejsze są wpływy ze składek.(...)

Prof. Jawień skapitulował. Za sierpień chce dostać pełną pensję. Wywiesił w klinice informację dla pacjentów, że do odwołania wstrzymano przyjmowanie na operacje żylaków, przepuklin i zabiegów z tzw. małej chirurgii, np. usuwanie torbieli włosowatych. A w najpopularniejszych operacjach zrobił ostre cięcia - usunięcia pęcherzyka żółciowego tylko dwa razy w tygodniu, a zabiegi endoskopowe po dwa dziennie. (...)"

Kiedy czytam o takich posunięciach dyrekcji, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zwłaszcza, gdy czytam sformułowanie, że dyrektor ZDYSCYPLINOWAŁ w ten sposób lekarzy. Bo do kogo będą mieli żal pacjenci? Pytanie jest retoryczne: do lekarza, który ich nie przyjął. Lekarz został postawiony przed dylematem: leczę, bo dobro pacjenta jest najważniejsze i mnie ukarzą, albo nie leczę i pacjenci sobie poczekają... Też bym nie przyjęła, gdybym musiała za to zapłacić obniżoną pensją.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Ciekawe jaki odsetek kosztów leczenia stanowi w tym szpitalu płaca lekarza.
.
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Ciekawe jaki odsetek kosztów leczenia stanowi w tym szpitalu płaca lekarza.

Ciekawe, istotnie.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Ciekawe jaki odsetek kosztów leczenia stanowi w tym szpitalu płaca lekarza.
>Ciekawe, istotnie.
Ciekawe - ha! A ja sądziłem, że się tu dowiem, bo wielkość tego udziału jest dla rozmiaru konfliktu kluczowa.
.
28-07-2009 21:16 
 Ocena 2 na 2
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>>Ciekawe jaki odsetek kosztów leczenia stanowi w tym szpitalu płaca lekarza.
>>Ciekawe, istotnie.
>Ciekawe - ha! A ja sądziłem, że się tu dowiem, bo wielkość tego udziału jest dla rozmiaru konfliktu kluczowa.

OK. sprawdziłam. Procentowo, nie wiem. Ale moge podać watości bezwględne: u nas w placówce lekarz ze specjalizacją na etacie (ok. 48 godz. tygodniowo) zarabia 1800- 2600 miesięcznie. Bez dodakowych dyżurów. Ale wtedy, mając dodatkowe dyżury, pracuje ok. 60 - 90 godz. tygodniowo i ma ok. 3000 - 3300. Kwoty netto.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>OK. sprawdziłam. Procentowo, nie wiem.
Gdzieś czytałem o udziale do 80%, Piła czy Gorzów Wielkopolski - teraz nie mogę znaleźć.

>Ale moge podać watości bezwględne
Kwotowo też mogę co nieco podać. Zeszłoroczne dane, ale sądzę, że się co najmniej utrzymały.

Zbyt duże zarobki nie pozwalają skupić się na pracy, bo zaostrza się rywalizacja o coraz poważniejszą kasę.
.
29-07-2009 09:00 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)

>Zbyt duże zarobki nie pozwalają skupić się na pracy, bo zaostrza się rywalizacja o coraz poważniejszą kasę.

Nie sądzę, że w naszej placówce lekarze zarabiają zbyt dużo.


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie sądzę, że w naszej placówce lekarze zarabiają zbyt dużo.
Niełatwo być sędzią we własnej sprawie. Ale też tak naprawdę żadna konkretna placówka nie jest przedmiotem wątku, nawet ta inicjująca ma przecież tylko pokazać ogólnokrajową sytuację.
.
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>Nie sądzę, że w naszej placówce lekarze zarabiają zbyt dużo.
>Niełatwo być sędzią we własnej sprawie. Ale też tak naprawdę żadna konkretna placówka nie jest przedmiotem wątku, nawet ta inicjująca ma przecież tylko pokazać ogólnokrajową sytuację.

Owszem. To tylko przykład.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
liliac (147340 punktów)
Jakkolwiek trudne byłoby to do zaakceptowania, jedynym sposobem na ukazanie pacjentom absurdalności obecnego systemu opieki zdrowotnej jest własnie postępowanie zalecone przez dyrekcję szpitala.

NFZ za nadwykonania nie płaci, ergo, każdy lekarz, który przykłada rękę do wykonywania tychże, automatycznie:

1. Zadłuża placówkę, w której pracuje
2. Co jest dużo gorsze- stwarza w pacjentach złudzenie, że system funkcjonuje poprawnie, a własnie przez takie iluzje od lat nie można tego systemu zreformować.
28-07-2009 16:44 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>Jakkolwiek trudne byłoby to do zaakceptowania, jedynym sposobem na ukazanie pacjentom absurdalności obecnego systemu opieki zdrowotnej jest własnie postępowanie zalecone przez dyrekcję szpitala.
>NFZ za nadwykonania nie płaci, ergo, każdy lekarz, który przykłada rękę do wykonywania tychże, automatycznie:
>1. Zadłuża placówkę, w której pracuje
>2. Co jest dużo gorsze- stwarza w pacjentach złudzenie, że system funkcjonuje poprawnie, a własnie przez takie iluzje od lat nie można tego systemu zreformować.

Wiem, że jest tak, jak właśnie to opisałaś. System jest chory bardzo, bardzo. Pracuję w służbie zdrowia. Wiem, jak wygląda rachunek ekonomiczny. Po prostu postawiłam się w sytuacji lekarza, który za to, że przyjął pacjenta, musi zapłacić.

postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
28-07-2009 16:53 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Wiem, że jest tak, jak właśnie to opisałaś. System jest chory bardzo, bardzo. Pracuję w służbie zdrowia. Wiem, jak wygląda rachunek ekonomiczny. Po prostu postawiłam się w sytuacji lekarza, który za to, że przyjął pacjenta, musi zapłacić.

Jestem prawie pewna, że stało się to dopiero po wielokrotnych apelach dyrekcji, by przyjmować pacjentów li i jedynie w ilościach zakontraktowanych, choć- rzeczywiście- brzmi bulwersująco. Ale przecież pracownik nie powinien działać na ewidentną szkodę pracodawcy, a nie mówimy tu przecież o czynnościach ratujących życie.

Wydaje mi się, że przejściowy wstrząs, który dotknąłby nas przez- powiedzmy- rok, w którym poza przypadkami bezpośredniego zagrożenia życia, wszystkie inne publicznie świadczone usługi zdrowotne byłyby ściśle limitowane do granic kontraktu z NFZ, byłby dla lekarzy i społeczeństwa świetnym zimnym prysznicem. Póki "dobrzy" lekarze na siłę reanimują system, który przecież leży i drga w agonii, nic nie da się zrobić, by sytuację naprawić.
29-07-2009 13:10 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>pracownik nie powinien działać na ewidentną szkodę pracodawcy, a nie mówimy tu przecież o czynnościach ratujących życie.
Wkrótce medycyna w ogóle nie będzie się zajmowała leczeniem, bo tak poszerzył się zakres profilaktyki, że wszystko po niej będzie ratowaniem życia.

>Wydaje mi się, że przejściowy wstrząs, który dotknąłby nas przez- powiedzmy- rok, w którym poza przypadkami bezpośredniego zagrożenia życia, wszystkie inne publicznie świadczone usługi zdrowotne byłyby ściśle limitowane do granic kontraktu z NFZ, byłby dla lekarzy i społeczeństwa świetnym zimnym prysznicem.
Taki "świetny zimny prysznic" w praktyce będzie kosztował niejedno życie. (Nie lekarzy oczywiście, ci wszak po leczenie mają poza kolejnością.)

A Twój podział na lekarzy i społeczeństwo to przykład jak władza - tu lekarze - odcina się od mas. Jeszcze trochę w tę stronę, a będziesz mogła śmiało rzec "rząd się sam wyleczy".
.
liliac (147340 punktów)
>>pracownik nie powinien działać na ewidentną szkodę pracodawcy, a nie mówimy tu przecież o czynnościach ratujących życie.
>Wkrótce medycyna w ogóle nie będzie się zajmowała leczeniem, bo tak poszerzył się zakres profilaktyki, że wszystko po niej będzie ratowaniem życia.

Taaaaak... Ten dowcip juz dawno znamy To chyba nie w temacie troszeczkę...

>>Wydaje mi się, że przejściowy wstrząs, który dotknąłby nas przez- powiedzmy- rok, w którym poza przypadkami bezpośredniego zagrożenia życia, wszystkie inne publicznie świadczone usługi zdrowotne byłyby ściśle limitowane do granic kontraktu z NFZ, byłby dla lekarzy i społeczeństwa świetnym zimnym prysznicem.
>Taki "świetny zimny prysznic" w praktyce będzie kosztował niejedno życie.

Wierzysz, że zdołasz zmienić system ochrony zdrowia w Polsce bez jakichkolwiek ofiar? Jakikolwiek zmiany w obecnym sposobie finansowania rynku usług medycznych w tym kraju stanowić będą rewolucję, a te mają zwyczaj zbierać ofiary.

>A Twój podział na lekarzy i społeczeństwo to przykład jak władza - tu lekarze - odcina się od mas.
>

Nudna jest trochę ta twoja antylekarska obsesja. Mówimy o pewnej branży usługowej. Cóż dziwnego w podziale na usługodawców i usługobiorców?
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nudna jest trochę ta twoja antylekarska obsesja.
Ale nie aż tak nudna, żeby nie odpowiedzieć.
.
30-07-2009 00:00 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Nudna jest trochę ta twoja antylekarska obsesja.
>Ale nie aż tak nudna, żeby nie odpowiedzieć.
>.

Bo wciąż łudzę się, że interesuje cię dyskusja "na temat", a nie tylko jałowe przepychanki... Ale powoli przestaję
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>System jest chory bardzo, bardzo.
A co dokładnie systemowi dolega?

>postawiłam się w sytuacji lekarza, który za to, że przyjął pacjenta, musi zapłacić.
Rozumiem, że dla lekarza to dramat, którego nieprzyjęty pacjent nigdy nie zrozumie.
.
28-07-2009 21:08 
 Ocena 1 na 1
Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów)
>>System jest chory bardzo, bardzo.
>A co dokładnie systemowi dolega?

W systemie jest mało pieniędzy, które na dodatek są źle gospodarowane. Bo słuzba zdrowia jest publiczna, a nie sprywatyzowana.

>>postawiłam się w sytuacji lekarza, który za to, że przyjął pacjenta, musi zapłacić.
>Rozumiem, że dla lekarza to dramat, którego nieprzyjęty pacjent nigdy nie zrozumie.

Tak, to dramat lekarza, nie każdego oczywiście. Ale i dramat pacjenta. Obowiązkiem pacjenta nie jest rozumienie dramatu lekarza, przecież. On tam przychodzi po to, aby dostac konkretna pomoc, usługę. I nie dostanie jej, bo jesli lekarz by jej udzielił, to lekarz za to zapłaci.

ps. ma ktoś pasek wypłatowy przy sobie, żeby sprawdzic ile wynosi miesięczna składka zdrowotna?


postępuj tak, byś mógł chcieć, aby zasada twego postępowania była prawem powszechnym
29-07-2009 00:53 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W systemie jest mało pieniędzy, które na dodatek są źle gospodarowane.
Że źle gospodarowane, to pewne, ale co do ilości, to chyba jest nadto, skoro lekarze rwą się do operowania, aż ich ordynator po kieszeni musi dla uspokojenia smagnąć. Ale widać że mają chęci i siły, a snują się bez celu i choćby z nudów kogoś by sobie skalpelem ciachnęli.

>ile wynosi miesięczna składka zdrowotna?
Tu coś piszą z poszerzeniem o ocenę i prognozę.
.
29-07-2009 10:44 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>1. Zadłuża placówkę, w której pracuje
>2. Co jest dużo gorsze- stwarza w pacjentach złudzenie, że system funkcjonuje poprawnie, a własnie przez takie iluzje od lat nie można tego systemu zreformować.
Brawo liliac! Znalazłaś wreszcie winnego złej sytuacji służby zdrowia! No przecież, że winni są pacjenci, którzy jako kłębiąca się w poczekalniach ciemna masa nie rozumieją, że system źle działa i że pilnie trzeba go uzdrowić.

A uzdrowienie to, jak pokazuje kompetentna wypowiedź to po prostu - WIĘCEJ KASY!

(Bo co do gospodarności, to lepszą można mieć od ręki.)
.
29-07-2009 10:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>2. Co jest dużo gorsze- stwarza w pacjentach złudzenie, że system funkcjonuje poprawnie, a własnie przez takie iluzje od lat nie można tego systemu zreformować.
>Brawo liliac! Znalazłaś wreszcie winnego złej sytuacji służby zdrowia! No przecież, że winni są pacjenci, którzy jako kłębiąca się w poczekalniach ciemna masa nie rozumieją, że system źle działa i że pilnie trzeba go uzdrowić.

Minus za ewidentnie celowe i złośliwe przeinaczanie sensu cytowanej wypowiedzi.

Tak długo myślałeś, jakby tu wydrwić, a i tak kiepsko wymyśliłeś...
29-07-2009 12:08 
 Ocena-1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Minus za ewidentnie celowe i złośliwe przeinaczanie sensu cytowanej wypowiedzi.
Nie przeinaczanie, a wyciąganie wniosków. Nie wykazałaś tu uchybienia.

>Tak długo myślałeś, jakby tu wydrwić, a i tak kiepsko wymyśliłeś...
Minus za tę wycieczkę osobistą, złośliwość faktyczną i bezwstydnie jawną.
.
morizt (1059 punktów)
To jest rzeczywiscie patologia, profesor Jawien jest cenionym specjalista, ponoc od swoich asystentow zawsze wymagal plynnej znajomosci angielskiego co nie jest takie oczywiste na polskich uczelniach . Udziela sie on dzielnie na sympozjach zagranicznych i mowi sie o nim ze to jeden z niewielu chirurgow bydgoskich ktory jest znany poza Polska.
29-07-2009 00:40 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To jest rzeczywiscie patologia, profesor Jawien jest cenionym specjalista, ponoc od swoich asystentow zawsze wymagal plynnej znajomosci angielskiego co nie jest takie oczywiste na polskich uczelniach . Udziela sie on dzielnie na sympozjach zagranicznych i mowi sie o nim ze to jeden z niewielu chirurgow bydgoskich ktory jest znany poza Polska.

Kwalifikacje profesora nie zmieniają faktu, że psuje system, odmawia wykonywania poleceń bezpośredniego przełożonego i przyczynia się do strat finansowych placówki, w której jest zatrudniony.
29-07-2009 13:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Kwalifikacje profesora nie zmieniają faktu, że psuje system, odmawia wykonywania poleceń bezpośredniego przełożonego i przyczynia się do strat finansowych placówki, w której jest zatrudniony.
Jak można zepsuć coś co nie działa?
29-07-2009 14:48 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Kwalifikacje profesora nie zmieniają faktu, że psuje system, odmawia wykonywania poleceń bezpośredniego przełożonego i przyczynia się do strat finansowych placówki, w której jest zatrudniony.
>Jak można zepsuć coś co nie działa?
>

Ogniskowo działa, choć z tendencją spadkową. Ale takie pozorowane działania, jak te profesora tylko pogarszają sytuację.
Smith (10069 punktów)
>Ogniskowo działa, choć z tendencją spadkową. Ale takie pozorowane działania, jak te profesora tylko pogarszają sytuację.
Masz na myśli ogniskową krótszą, dającą bardzo szerokie spojrzenie, dzięki czemu widać szeroki wachlarz działań ale to, że bez sensu, jakoś ginie w ich wielości.
Czy dłuższą, pozwalającą przyjrzeć się z daleka propagandowym działaniom, zostawiając po za kadrem ich bezsens.
Moim zdaniem, to właśnie, działanie profesora, pomija ogniskowe i pokazuje bez populistycznej optyki do czego jest NFZ czyli do niczego.
29-07-2009 16:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Ogniskowo działa, choć z tendencją spadkową. Ale takie pozorowane działania, jak te profesora tylko pogarszają sytuację.
>Masz na myśli ogniskową krótszą, dającą bardzo szerokie spojrzenie, dzięki czemu widać szeroki wachlarz działań ale to, że bez sensu, jakoś ginie w ich wielości.
>Czy dłuższą, pozwalającą przyjrzeć się z daleka propagandowym działaniom, zostawiając po za kadrem ich bezsens.

Mam na myśli działanie nierównomierne- prawidłowe w niektórych miejscach, wynaturzone w innych. I tych absurdalnych działań jest w istocie coraz więcej.

>Moim zdaniem, to właśnie, działanie profesora, pomija ogniskowe i pokazuje bez populistycznej optyki do czego jest NFZ czyli do niczego.
>

Ale ono niczego właśnie nie pokazuje. Pomagając ludziom w publicznym szpitalu pomimo wyczerpaniu kontraktu tylko umacnia ich wiarę w NFZ i wydolność obecnego systemu.
Smith (10069 punktów)
>Mam na myśli działanie nierównomierne- prawidłowe w niektórych miejscach, wynaturzone w innych. I tych absurdalnych działań jest w istocie coraz więcej.
To jest właśnie agonia.
>Ale ono niczego właśnie nie pokazuje. Pomagając ludziom w publicznym szpitalu pomimo wyczerpaniu kontraktu tylko umacnia ich wiarę w NFZ i wydolność obecnego systemu.
Pomagając ludziom, działa zgodnie z etyką. System ma ich gdzieś i to, że mówi o tym publicznie, raczej wiary w NFZ nie umacnia.
29-07-2009 17:46 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Mam na myśli działanie nierównomierne- prawidłowe w niektórych miejscach, wynaturzone w innych. I tych absurdalnych działań jest w istocie coraz więcej.
>To jest właśnie agonia.

I tego też słowa wcześniej użyłam

>>Ale ono niczego właśnie nie pokazuje. Pomagając ludziom w publicznym szpitalu pomimo wyczerpaniu kontraktu tylko umacnia ich wiarę w NFZ i wydolność obecnego systemu.
>Pomagając ludziom, działa zgodnie z etyką.

Problem w tym, że stosując tę etykę wydaje cudze pieniądze. Tylko z jednej strony jest to postępowanie etyczne.

>System ma ich gdzieś i to, że mówi o tym publicznie, raczej wiary w NFZ nie umacnia.
>
W NFZ może nie, ale w to, że choć system jest do bani, zawsze znajdzie sie ktoś, kto i tak pomoże, więc po co zmieniać system...
Smith (10069 punktów)
>Problem w tym, że stosując tę etykę wydaje cudze pieniądze. Tylko z jednej strony jest to postępowanie etyczne.
Widziałaś kiedyś kobietę trochę w ciąży?
>W NFZ może nie, ale w to, że choć system jest do bani, zawsze znajdzie sie ktoś, kto i tak pomoże, więc po co zmieniać system...
Trochę przekombinowałaś.
29-07-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Problem w tym, że stosując tę etykę wydaje cudze pieniądze. Tylko z jednej strony jest to postępowanie etyczne.
>Widziałaś kiedyś kobietę trochę w ciąży?

Etyka nie zawsze równie jednoznaczna jednoznaczna, jak kwestia bycia w ciąży.

>>W NFZ może nie, ale w to, że choć system jest do bani, zawsze znajdzie sie ktoś, kto i tak pomoże, więc po co zmieniać system...
>Trochę przekombinowałaś.
>
Nie Zetknęłam się z podobnym podejściem.
Smith (10069 punktów)
>>>Problem w tym, że stosując tę etykę wydaje cudze pieniądze. Tylko z jednej strony jest to postępowanie etyczne.
>>Widziałaś kiedyś kobietę trochę w ciąży?
>Etyka nie zawsze równie jednoznaczna jednoznaczna, jak kwestia bycia w ciąży.
No tak, zapomniałem, że ktoś wymyślił etykę chrześcijańską.
>Nie Zetknęłam się z podobnym podejściem.
uwierzę Ci na słowo.
Smith (10069 punktów)
Cóż Przysięga Hipokratesa i "u mnie słowo, droższe pieniędzy" W.Pawlak nie Waldemar oczywiście.
To jest jakiś sposób na dziurę w gospodarce planowej NFZ.
Ciekawe jak tłumaczą załamanie się systemu gospodarki planowej?.
Czy znowu w taki sposób?:
"- Wiemy o tym problemie. Pewnie przez pomyłkę zapomniano dopisać zabiegi na obydwu kończynach. Będziemy starali się zmienić przepisy. Ale to leży w kompetencjach naszej centrali, możemy tylko sygnalizować całą sprawę." Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału NFZ. www.rynekz(*)i-tylko-jedna-noge,8796,1.html

I believe in miracles. I believe in a better world for me and you J.Ramone
29-07-2009 14:54 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Cóż Przysięga Hipokratesa i "u mnie słowo, droższe pieniędzy" W.Pawlak nie Waldemar oczywiście.
>To jest jakiś sposób na dziurę w gospodarce planowej NFZ.

Ale czy sugerujesz, ze usługodawca powinien przyjmować dowolną ilość klientów, niezależnie od dostępnych funduszy? Jeśli placówka ma umowę na określoną ilość świadczeń i za żadne dodatkowe nie otrzyma pieniędzy, to postępowanie profesora to świetna metoda na doprowadzenie do bankructwa szpitala.

Rozumiem, że chce pomóc pacjentom, ale niech tych nadmiarowych leczy w swoim prywatnym zakładzie.
29-07-2009 16:28 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Ale czy sugerujesz, ze usługodawca powinien przyjmować dowolną ilość klientów, niezależnie od dostępnych funduszy? Jeśli placówka ma umowę na określoną ilość świadczeń i za żadne dodatkowe nie otrzyma pieniędzy, to postępowanie profesora to świetna metoda na doprowadzenie do bankructwa szpitala.
NFZ to bankructwo służby zdrowia, tylko że z przedłużeniem stanu agonii.
W normalnym systemie szpital zarabia więcej jeżeli może pomóc większej liczbie pacjentów.
>Rozumiem, że chce pomóc pacjentom, ale niech tych nadmiarowych leczy w swoim prywatnym zakładzie.
Dziwne żebyś nie rozumiała, biorąc pod uwagę Twoje medyczne wykształcenie.
29-07-2009 16:38 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Ale czy sugerujesz, ze usługodawca powinien przyjmować dowolną ilość klientów, niezależnie od dostępnych funduszy? Jeśli placówka ma umowę na określoną ilość świadczeń i za żadne dodatkowe nie otrzyma pieniędzy, to postępowanie profesora to świetna metoda na doprowadzenie do bankructwa szpitala.
>NFZ to bankructwo służby zdrowia, tylko że z przedłużeniem stanu agonii.
>W normalnym systemie szpital zarabia więcej jeżeli może pomóc większej liczbie pacjentów.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Ale większość społeczeństwa nie jest zainteresowana jakos szczególnie stanem finansowym szpitala, tylko uzyskaniem usługi. Ograniczenie usług do tych tylko, które zrefunduje NFZ pomogłoby może tej większości uzmysłowić sobie, że system nie jest wydolny. Jeśli lekarze w szpitalu publicznym świadczą usługi ponad kontrakt, to pacjent nie widzi problemu wystarczająco dobrze. Widzi, że oddział rehabilitacji działa przez cały rok i rehabilituje- nawet jeśli są kolejki, a jakość usługu coraz niższa, ale nie wie, że tak naprawdę limit usług został wyczerpany w sierpniu i od sierpnia szpital już tylko się zadłuża przez dzielnych "dobroczyńców" z zakładu rehabilitacji (przykład sprzed kilku lat, kosztował mnie awanturę z asystentami na zajęciach, gdy wyraziłam swoją opinię na temat beztroskiego zadłuzania i psucia systemu).
29-07-2009 17:15 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
> Ograniczenie usług do tych tylko, które zrefunduje NFZ pomogłoby może tej większości uzmysłowić sobie, że system nie jest wydolny. Jeśli lekarze w szpitalu publicznym świadczą usługi ponad kontrakt, to pacjent nie widzi problemu wystarczająco dobrze.
A jak to wytłumaczyć urzędasom i ustawodawcom bo "większość", uzmysłowiona czy nie, to ma tyle do powiedzenia co Żyd za okupacji.
29-07-2009 17:28 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>> Ograniczenie usług do tych tylko, które zrefunduje NFZ pomogłoby może tej większości uzmysłowić sobie, że system nie jest wydolny. Jeśli lekarze w szpitalu publicznym świadczą usługi ponad kontrakt, to pacjent nie widzi problemu wystarczająco dobrze.
>A jak to wytłumaczyć urzędasom i ustawodawcom bo "większość", uzmysłowiona czy nie, to ma tyle do powiedzenia co Żyd za okupacji.

Ma jakiś tam potencjalny mechanizm wpływania swoim opiniami na obsadę rządzącą; niewielki może, ale póki co, pamięć mi podpowiada, że we wszelakich sondażach odnosi się niezwykle sceptycznie do koncepcji reformowania służby zdrowia.
Smith (10069 punktów)
>Ma jakiś tam potencjalny mechanizm wpływania swoim opiniami na obsadę rządzącą; niewielki może, ale póki co, pamięć mi podpowiada, że we wszelakich sondażach odnosi się niezwykle sceptycznie do koncepcji reformowania służby zdrowia.
Dziwisz się? Po dwóch reformach jest tak jak jest, czyli w opinii większości gorzej niż przed.
A prywatyzacji najbardziej sprzeciwiają się środowiska medyczne bo to najlepszy sposób weryfikacji wartości dyplomu.
29-07-2009 17:38 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Ma jakiś tam potencjalny mechanizm wpływania swoim opiniami na obsadę rządzącą; niewielki może, ale póki co, pamięć mi podpowiada, że we wszelakich sondażach odnosi się niezwykle sceptycznie do koncepcji reformowania służby zdrowia.
>Dziwisz się? Po dwóch reformach jest tak jak jest, czyli w opinii większości gorzej niż przed.
>A prywatyzacji najbardziej sprzeciwiają się środowiska medyczne bo to najlepszy sposób weryfikacji wartości dyplomu.
>

Może jakieś tam się sprzeciwiają, wśród moich znajomych większość jest za. Może to kwestia różnicy pokoleniowej.
Smith (10069 punktów)
>Może jakieś tam się sprzeciwiają, wśród moich znajomych większość jest za. Może to kwestia różnicy pokoleniowej.
Tak związanej najbardziej z umiłowaniem do kopert. Bez, których ciężko sobie wyobrazić poziom ich życia przy tych od wieków nędznych zarobkach.
29-07-2009 18:05 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Może jakieś tam się sprzeciwiają, wśród moich znajomych większość jest za. Może to kwestia różnicy pokoleniowej.
>Tak związanej najbardziej z umiłowaniem do kopert. Bez, których ciężko sobie wyobrazić poziom ich życia przy tych od wieków nędznych zarobkach.
>

No nie wiem.
Znam lekarzy, którzy autentycznie martwią się, że pacjenci sobie z prywatną opieką zdrowotną finansowo nie poradzą. Poza tym, w mojej branży kopert i tak nie ma
Smith (10069 punktów)
>No nie wiem.
Ale ja wiem.
>Znam lekarzy, którzy autentycznie martwią się, że pacjenci sobie z prywatną opieką zdrowotną finansowo nie poradzą.
Czy nie martwi ich przypadkiem, konieczność wyboru między etyką a portfelem?
>Poza tym, w mojej branży kopert i tak nie ma
A kto pisze o Tobie?
29-07-2009 18:31 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Znam lekarzy, którzy autentycznie martwią się, że pacjenci sobie z prywatną opieką zdrowotną finansowo nie poradzą.
>Czy nie martwi ich przypadkiem, konieczność wyboru między etyką a portfelem?

Nie, chyba nie. Prywatyzacja zasadniczo podniosłaby dużej części lekarzy wpływy do portfeli.

>>Poza tym, w mojej branży kopert i tak nie ma
>A kto pisze o Tobie?
>
Piszemy ogólnie o lekarzach. Być może czynnych zawodowo patologów nie mamy w Polsce zbyt wielu, ale zawsze to też część środowiska
Smith (10069 punktów)
>Nie, chyba nie. Prywatyzacja zasadniczo podniosłaby dużej części lekarzy wpływy do portfeli.
Przy okazji weryfikując dyplomy jak już napisałem.
>Piszemy ogólnie o lekarzach. Być może czynnych zawodowo patologów nie mamy w Polsce zbyt wielu, ale zawsze to też część środowiska
Pisaliśmy po pierwsze o starszym pokoleniu, po drugie jak sama napisałaś koperty z racji Twojej specjalizacji nie dotyczą jej.
Chociaż w wypadku potrzeby podtrzymania nieskazitelnej opinii denata, celem uczynienia go męczennikiem albo świętym tudzież innym autorytetem, głupio by wyglądało, że umarł np. na marskość wątroby albo aids.
30-07-2009 00:03 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Pisaliśmy po pierwsze o starszym pokoleniu, po drugie jak sama napisałaś koperty z racji Twojej specjalizacji nie dotyczą jej.
> Chociaż w wypadku potrzeby podtrzymania nieskazitelnej opinii denata, celem uczynienia go męczennikiem albo świętym tudzież innym autorytetem, głupio by wyglądało, że umarł np. na marskość wątroby albo aids.

Tiaaa... I jeszcze koperty od pacjentów, żeby im jakiegoś fajniejszego raka w wycinkach rozpoznać

I koniaczek, żeby podstemplować, że guz wycięty w całości.
Smith (10069 punktów)
>Tiaaa... I jeszcze koperty od pacjentów, żeby im jakiegoś fajniejszego raka w wycinkach rozpoznać
>I koniaczek, żeby podstemplować, że guz wycięty w całości.
No tak ten rynek ubezpieczeń zdrowotnych.
Autografka (10638 punktów)
>>Pisaliśmy po pierwsze o starszym pokoleniu, po drugie jak sama napisałaś koperty z racji Twojej specjalizacji nie dotyczą jej.
>> Chociaż w wypadku potrzeby podtrzymania nieskazitelnej opinii denata, celem uczynienia go męczennikiem albo świętym tudzież innym autorytetem, głupio by wyglądało, że umarł np. na marskość wątroby albo aids.
>Tiaaa... I jeszcze koperty od pacjentów, żeby im jakiegoś fajniejszego raka w wycinkach rozpoznać
>I koniaczek, żeby podstemplować, że guz wycięty w całości.

Ty sobie tutaj pokpiwasz, a potrzeby trzeba u klientów kreować. Samo nic się nie zrobi. Tak było z półpancerzami i analogicznie może być w przypadku Twoich usług.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
30-07-2009 15:25 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Ty sobie tutaj pokpiwasz, a potrzeby trzeba u klientów kreować. Samo nic się nie zrobi. Tak było z półpancerzami i analogicznie może być w przypadku Twoich usług.

W sumie... Masz rację
Następnym razem, jak mi jelito z guzem przyślą, powiem im aluzyjnie, że przebadam tyle węzłów chłonnych, ile będzie czekoladek w bombonierce
30-07-2009 15:33 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Ty sobie tutaj pokpiwasz, a potrzeby trzeba u klientów kreować. Samo nic się nie zrobi. Tak było z półpancerzami i analogicznie może być w przypadku Twoich usług.
>W sumie... Masz rację
>Następnym razem, jak mi jelito z guzem przyślą, powiem im aluzyjnie, że przebadam tyle węzłów chłonnych, ile będzie czekoladek w bombonierce

Nie. Ty ich musisz tylko przekonać, że jak najwięcej trzeba badać, nawet to, czego tak naprawdę nie trzeba. Chodzi o to, żeby oni zapragnęli tych różnych badań tak, żebyś sobie mogła założyć sklep z czekoladkami. Po pewnym czasie zatrudnisz nie tylko ekspedientkę, ale i patologa, który za Ciebie, te badania będzie wykonywał.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Tiaaa... I jeszcze koperty od pacjentów, żeby im jakiegoś fajniejszego raka w wycinkach rozpoznać
>I koniaczek, żeby podstemplować, że guz wycięty w całości.

Eeeej! Możesz mi załatwić, żeby w razie czego gruczolaka wycięli zamiast tylko obserwować? Zrobię Ci jakąś dobrą nalewkę. I nawet obiad ugotuję do kompletu..

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-07-2009 15:21 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Tiaaa... I jeszcze koperty od pacjentów, żeby im jakiegoś fajniejszego raka w wycinkach rozpoznać
>>I koniaczek, żeby podstemplować, że guz wycięty w całości.
>Eeeej! Możesz mi załatwić, żeby w razie czego gruczolaka wycięli zamiast tylko obserwować? Zrobię Ci jakąś dobrą nalewkę. I nawet obiad ugotuję do kompletu..

I obiad, i nalewkę bardzo chętnie niezależnie od gruczolaka , ale gdzie tego guza chcą ci obserwować?? Zazwyczaj i tak wycinają przecież
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I obiad, i nalewkę bardzo chętnie niezależnie od gruczolaka , ale gdzie tego guza chcą ci obserwować?? Zazwyczaj i tak wycinają przecież

Ghyhyhy... A co tam, jedną kolację masz u mnie gratis. I Mere trzeba by zaprosić do towarzystwa!

Nosz obserwować chcą głupie chu..(rozgląda się nerwowo za Placownikiem).. głupie ludzie, bo do jakiegoś tam rozmiaru to podobno nic nie szkodzi i zobaczymy, czy w ogóle urośnie. Wiesz, w sumie nie ma się co rozpędzać, bo to jeszcze się ma okazać, czy to aby gruczolak, czy może jakiś przerost, czy rak, ale się ubezpieczam - wiesz, na wszelki wypadek

Raka mam nadzieję potraktują obcesowo natychmiast, a nie czekać będą, czy może im kruszynka podrośnie!


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-07-2009 15:51 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>I obiad, i nalewkę bardzo chętnie niezależnie od gruczolaka , ale gdzie tego guza chcą ci obserwować?? Zazwyczaj i tak wycinają przecież
>Ghyhyhy... A co tam, jedną kolację masz u mnie gratis. I Mere trzeba by zaprosić do towarzystwa!

Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała

>Nosz obserwować chcą głupie chu..(rozgląda się nerwowo za Placownikiem).. głupie ludzie, bo do jakiegoś tam rozmiaru to podobno nic nie szkodzi i zobaczymy, czy w ogóle urośnie. Wiesz, w sumie nie ma się co rozpędzać, bo to jeszcze się ma okazać, czy to aby gruczolak, czy może jakiś przerost, czy rak, ale się ubezpieczam - wiesz, na wszelki wypadek
>Raka mam nadzieję potraktują obcesowo natychmiast, a nie czekać będą, czy może im kruszynka podrośnie!

Czyżby tarczyca?
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała

Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?

>Czyżby tarczyca?

Hashimoto to jedna rzecz (już pewna), Cushing to druga Hamowanie z deksametazonem: 7,24. Nieźle, co? Endokrynolog zbladł
Mówiłam - załamywane lekarzy na +5.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-07-2009 16:58 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała
>Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?

Za rok, może dwa... Ale chętnie skorzystam

>>Czyżby tarczyca?
>Hashimoto to jedna rzecz (już pewna), Cushing to druga Hamowanie z deksametazonem: 7,24. Nieźle, co? Endokrynolog zbladł
>Mówiłam - załamywane lekarzy na +5.

Może napiszą o tobie artykuł
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?
>Za rok, może dwa... Ale chętnie skorzystam

Ależ wykorzystuj mnie, wykorzystuj!

>>>Czyżby tarczyca?
>>Hashimoto to jedna rzecz (już pewna), Cushing to druga Hamowanie z deksametazonem: 7,24. Nieźle, co? Endokrynolog zbladł
>>Mówiłam - załamywane lekarzy na +5.
>Może napiszą o tobie artykuł

E, tam. Wyższe wyniki pewnie chodzą po świecie A co to jest, kilka chorób naraz? Bo to mało starszych ludzi tak ma?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała
>>Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?
>Za rok, może dwa... Ale chętnie skorzystam

W przyszłym roku masz kurs w Szczecinie. Pisz na maila. Nie będę gorszy od Elki przecież
30-07-2009 20:08 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>>Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała
>>>Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?
>>Za rok, może dwa... Ale chętnie skorzystam
>W przyszłym roku masz kurs w Szczecinie. Pisz na maila. Nie będę gorszy od Elki przecież
>

Dzięki, dzięki
I czerninę
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Jakiś kurs specjalizacyjny będę chyba w Łodzi miała
>>>>Kiedy? Pisz na maila, może Cię przenocuję?
>>>Za rok, może dwa... Ale chętnie skorzystam
>>W przyszłym roku masz kurs w Szczecinie. Pisz na maila. Nie będę gorszy od Elki przecież
>>
>Dzięki, dzięki
>I czerninę

Jasne i wszytko, co chcesz, z potraw oczywiście.
31-07-2009 01:52 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>W przyszłym roku masz kurs w Szczecinie. Pisz na maila. Nie będę gorszy od Elki przecież

Wujaszek gorszy niż ja?! Wujaszek raczy sobie żartować!

Możemy się umówić na taką "wizytową trójpolówkę" - w tym roku planujemy, więc się nie liczy. W przyszłym roku liliac jedzie do Wujaszka, za dwa lata do mnie. Za trzy lata ja jadę do Wujaszka, za cztery Wujaszek do liliac, za pięć ja do liliac, za sześć Wujaszek do mnie... eee, chyba wszystko się zgadza.



Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>W przyszłym roku masz kurs w Szczecinie. Pisz na maila. Nie będę gorszy od Elki przecież
>Wujaszek gorszy niż ja?! Wujaszek raczy sobie żartować!
>Możemy się umówić na taką "wizytową trójpolówkę" - w tym roku planujemy, więc się nie liczy. W przyszłym roku liliac jedzie do Wujaszka, za dwa lata do mnie. Za trzy lata ja jadę do Wujaszka, za cztery Wujaszek do liliac, za pięć ja do liliac, za sześć Wujaszek do mnie... eee, chyba wszystko się zgadza.

Oj, żeby ten wujaszek był tak o te dziesięć lat młodszy, Ehhh....
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Znam lekarzy, którzy autentycznie martwią się, że pacjenci sobie z prywatną opieką zdrowotną finansowo nie poradzą.
Albo tylko to deklarują.

Wiarygodność "przypadków własnych", ma prawo być w dyskusji podważana, niezależnie od tego, czy są prawdziwe i czy stoi za nimi czyjeś dobre imię. Więc kto ceni czyjąś uczciwość, nie będzie jej tu na krytykę wystawiać.

Reasumując: nie udowodnisz, że jest choć jeden taki lekarz, a ja nie muszę Ci wierzyć.

Tak, jak z Bogiem: Boga nie ma.
.
30-07-2009 15:18 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Wiarygodność "przypadków własnych", ma prawo być w dyskusji podważana, niezależnie od tego, czy są prawdziwe i czy stoi za nimi czyjeś dobre imię.

To by było na tyle, w kwestii merytorycznych uwag...

Nie jest to, o czym mówiliśmy, kwestią udowadnialną, obie strony rozmowy posługiwały sie swoimi opiniami li i jedynie, popartymi swoimi własnymi ewentualnymi doświadczeniami. Tak jak ja nie udowodnię Smithowi, że większość lekarzy nie uzależnia dbałości o pacjenta od kopert, tak on nie zdoła udowodnić tezy przeciwnej.

>Więc kto ceni czyjąś uczciwość, nie będzie jej tu na krytykę wystawiać.

Toteż i osobowo nie wystawiam, bo- w rzeczy samej- nie należy tego czynić w sytuacjach, gdy do rozmowy mogą się wtrącić osoby znane z napastliwości i nieuzasadnionej agresji; rozmowa w podobnym klimacie nieuchronnie staje się jałowa.

Należy tylko mieć nadzieję, że twoja lekarska fobia pozostaje w granicach psychopatologii, nie przekraczając granic, po przejściu których izolacja i leczenie stawałyby się niezbędne
30-07-2009 18:20 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Tak jak ja nie udowodnię Smithowi...
Skoro nie zdołasz niczego nimi udowodnić, po co owe opinie przytaczasz?

>do rozmowy mogą się wtrącić osoby znane z...
Zauważyłaś, że to publiczne forum, brawo.

>rozmowa w podobnym klimacie nieuchronnie staje się jałowa.
Odwrotnie, ostrość klimatu służy ukazaniu istoty problemu, co jest moim celem.

A jakie cele Ty tutaj realizujesz?

>twoja lekarska fobia
To specjalizacja.
.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli lekarze w szpitalu publicznym świadczą usługi ponad kontrakt, to pacjent nie widzi problemu wystarczająco dobrze.
A po co pacjent ma widzieć ten problem? Czy to pacjent jest od rozwiązywania problemów szpitala?

Pacjent powinien być traktowany jak klient na usługę medyczną, za którą z góry zapłacił. I ma prawo domagać się, by taka usługa była mu świadczona, a lekarz, który uważa, że jest problem który wykonanie tej usługi uniemożliwia, powinien iść pracować gdzie indziej, np. leczyć Brytyjczyków albo handlować pietruszką. Wtedy problem spadnie na tych, którzy pobrali pieniądze.

Po prostu róbmy swoje.
.
30-07-2009 15:34 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Jeśli lekarze w szpitalu publicznym świadczą usługi ponad kontrakt, to pacjent nie widzi problemu wystarczająco dobrze.
>A po co pacjent ma widzieć ten problem? Czy to pacjent jest od rozwiązywania problemów szpitala?

Pacjent jest przedstawicielem społeczeństwa. Społeczeństwo wybiera ludzi, którzy decydują o kształcie systemu opieki zdrowotnej. Jeśli system kuleje, któż ma wpływać owych decydentów celem zmiany systemu?

>Pacjent powinien być traktowany jak klient na usługę medyczną, za którą z góry zapłacił.

Zapłacił za ogólną, ściśle określoną ilość usług w danym roku. I niestety, nie indywidualnych usług, ale świadczonych całemu społeczeństwu. To wiąże się z ryzykiem, że na rzeczoną pulę usług moze się nie załapać. Sytuacja będzie inna, jeśli powstaną w systemie usług zdrowotnych indywidualne konta ubezpieczeniowe, ale na razie mamy "solidarność społeczną" i z puli składek pacjenta korzystają też inni.

>I ma prawo domagać się, by taka usługa była mu świadczona, a lekarz, który uważa, że jest problem który wykonanie tej usługi uniemożliwia, powinien iść pracować gdzie indziej, np. leczyć Brytyjczyków albo handlować pietruszką.

Nie lekarz jest dysponentem składek- wszelkie pretensje do zarządzajacych systemem. Jeśli lekarz chce świadczyć usługi ponad limit, powinien czynić to na własny koszt.

Też myślę, że kiedy wyjedziemy leczyć Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Nowozelandczyków będzie nam finansowo dużo lepiej. Jeśli oferta pracy tutaj mnie nie zadowoli, niewątpliwie tak uczynię.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pacjent jest przedstawicielem społeczeństwa.
Jako przedstawicielka "medwładzy" pewnie się zdziwisz, ale takim jednostkowym reprezentantem społeczeństwa jest obywatel.

>>Pacjent powinien być traktowany jak klient na usługę medyczną, za którą z góry zapłacił.
>Zapłacił za ogólną, ściśle określoną ilość usług w danym roku.
Za ogólną ilość zapłacił ogół pacjentów, to w Twojej świadomości wszyscy są z jednego wora z napisem "pacjenci". A pojedynczy pacjent zapłacił za swoje leczenie.

>Nie lekarz jest dysponentem składek
Przecież nie piszę, że lekarz jest dysponentem składek, lecz że opłaconej usługi medycznej pacjent ma prawo oczekiwać od lekarza.

>Też myślę, że kiedy wyjedziemy leczyć Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Nowozelandczyków będzie nam finansowo dużo lepiej. Jeśli oferta pracy tutaj mnie nie zadowoli, niewątpliwie tak uczynię.
Ale siedzisz, zatem mimo złej - jak sama twierdzisz - sytuacji, tutejsza oferta Cię zadowala, co oznacza, że całe zło w służbie zdrowia obciąża pacjentów.

Powstaje więc pytanie za co lekarze są satysfakcjonująco wynagradzani, skoro za wypłacone im pieniądze nie świadczą usług na satysfakcjonującym poziomie?
.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Cóż Przysięga Hipokratesa i "u mnie słowo, droższe pieniędzy" W.Pawlak nie Waldemar oczywiście.
>>To jest jakiś sposób na dziurę w gospodarce planowej NFZ.
>Ale czy sugerujesz, ze usługodawca powinien przyjmować dowolną ilość klientów, niezależnie od dostępnych funduszy? Jeśli placówka ma umowę na określoną ilość świadczeń i za żadne dodatkowe nie otrzyma pieniędzy, to postępowanie profesora to świetna metoda na doprowadzenie do bankructwa szpitala.

I tak i nie liliac. W tym roku przygotowywałem, wszelkie niezbędne, wymaganymi ogłoszeniem, dokumenty potrzebne do przetargu, na zakup szpitala powiatowego. Zainteresowana była jedna z firm, która przetargu chciała uczestniczyć. Na potrzeby tej firmy robiłem także biznes plan. Przekroczenie ilości zakontraktowanych usług jest ważnym jego elementem. Pozwala na podjęcie renegocjacji kontraktu bieżącego, a stanowi podstawę do zwiększenia ilości usług na rok następny. Bez przekroczenia limitów, nie ma o czym mówić. Nie mogę zabrać tu głosu w sposób jednoznaczny, bo każda jednostka Służby Zdrowia, ma odmienną sytuację ekonomiczną. W moim mieście jest szpital, który, przynajmniej kiedy jeszcze byłem w tym temacie, nigdy nie był zadłużony.

Prywatyzacja szpitali leci pełną parą, Dyskusja trwa, a szpitale w tym czasie przechodzą w prywatne ręce. To jest temat "rzeka".
29-07-2009 21:03 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Jeśli placówka ma umowę na określoną ilość świadczeń i za żadne dodatkowe nie otrzyma pieniędzy, to postępowanie profesora to świetna metoda na doprowadzenie do bankructwa szpitala.
>I tak i nie liliac. W tym roku przygotowywałem, wszelkie niezbędne, wymaganymi ogłoszeniem, dokumenty potrzebne do przetargu, na zakup szpitala powiatowego. Zainteresowana była jedna z firm, która przetargu chciała uczestniczyć. Na potrzeby tej firmy robiłem także biznes plan. Przekroczenie ilości zakontraktowanych usług jest ważnym jego elementem. Pozwala na podjęcie renegocjacji kontraktu bieżącego, a stanowi podstawę do zwiększenia ilości usług na rok następny. Bez przekroczenia limitów, nie ma o czym mówić. Nie mogę zabrać tu głosu w sposób jednoznaczny, bo każda jednostka Służby Zdrowia, ma odmienną sytuację ekonomiczną. W moim mieście jest szpital, który, >przynajmniej kiedy jeszcze byłem w tym temacie, nigdy nie był zadłużony.

Być może to kwestia skali przekroczeń, może ogólnej sytuacji finansowej placówki- nie przeczę, różnie może sytuacja wyglądać. Tutaj jednak mamy, zdaje się, notoryczne przekraczanie limitów wbrew wyraźnemu zakazowi pracodawcy, a nie zgodnie z uprzednio przemyślanym biznesplanem.
29-07-2009 21:19 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Być może to kwestia skali przekroczeń, może ogólnej sytuacji finansowej placówki- nie przeczę, różnie może sytuacja wyglądać. Tutaj jednak mamy, zdaje się, notoryczne przekraczanie limitów wbrew wyraźnemu zakazowi pracodawcy, a nie zgodnie z uprzednio przemyślanym biznesplanem.

Dlatego piszę, że nie mogę się do tego ustosunkować. Popieram Ciebie, w twierdzeniu, że prof. przekroczył swoje uprawnienią. Nie znam ekonomicznych uwarunkowań szpitala.
Ale są to bardzo skomplikowane sytuacje. Może przekroczenia są już zbyt duże i przyszłe zwiększenie kontraktów, nie nadrobi strat z tm związanych. Jeżeli szpital zacznie się zadłużać, to ten proces jest trudny du wyhamowania. Zadłużenie narasta lawinowo. Nie znam ekonomicznych podstaw decyzji Dyrekcji szpitala. Czasami takie decyzje są wynikiem nieudolności zarządzania.
29-07-2009 16:40 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>"- Wiemy o tym problemie. Pewnie przez pomyłkę zapomniano dopisać zabiegi na obydwu kończynach. Będziemy starali się zmienić przepisy. Ale to leży w kompetencjach naszej centrali, możemy tylko sygnalizować całą sprawę." Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału NFZ. www.rynekz(*)i-tylko-jedna-noge,8796,1.html
>
I believe in miracles. I believe in a better world for me and you J.Ramone


Ten komentarz to i tak poprawa Jeszcze nie tak dawno urzędasy ze świętym oburzeniem twierdziły, że nie jest prawdą jakoby NFZ finansował li i jedynie jedną, najdroższą procedurę wykonaną pacjentowi.
29-07-2009 17:17 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ten komentarz to i tak poprawa Jeszcze nie tak dawno urzędasy ze świętym oburzeniem twierdziły, że nie jest prawdą jakoby NFZ finansował li i jedynie jedną, najdroższą procedurę wykonaną pacjentowi.
Liliac. NFZ miało poprawić stan służby zdrowia a nie jakość tłumaczenia bezsensu swojej egzystencji.

I believe in miracles. I believe in a better world for me and you J.Ramone
29-07-2009 17:25 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Liliac. NFZ miało poprawić stan służby zdrowia a nie jakość tłumaczenia bezsensu swojej egzystencji.

Ale widzimy przecież, że nie poprawi. Dobrze, że przynajmniej mniejsze łgarstwa szerzą.
29-07-2009 17:37 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ale widzimy przecież, że nie poprawi. Dobrze, że przynajmniej mniejsze łgarstwa szerzą.
Nawet pelikan ma ograniczoną pojemność worka.

Always Look on the Bright Side of Life
Kowalska (14008 punktów)
   Ech... Jak Wy nic nie rozumiecie. Kolejne rządy i politycy to nie są jakieś bezmózgie barany, które nie myślą przyszłościowo. Oni już dawno naprawiliby całą służbę zdrowia, przeprowadzili reformy. Ale to się nie opłaca. Tak, tak. Nie opłaca. Rodzi się coraz mniej dzieci, a coraz więcej starych ludzi przybywa. Zaczyna być niebezpiecznie.
   Więc? Robi się tak, że nic się nie robi. Służba zdrowia coraz gorzej i mniej leczy, leki coraz droższe...
I kto pierwszy odpada? Najsłabsi i najbiedniejsi. Czyli ci pałętający się wszędzie i zawadzający wszystkim starzy ludzie. To się nazywa selekcja naturalna, moi Państwo. Jesteś stary, chory, słaby i biedny? Nie stać cię na prywatną opiekę medyczną? To umierasz. A kolejne rządy się cieszą.

   Nasi politycy to geniusze. Bez dwóch zdań.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Lekarz został postawiony przed dylematem: leczę, bo dobro pacjenta jest najważniejsze i mnie ukarzą, albo nie leczę i pacjenci sobie poczekają
Niekoniecznie w takiej sytuacji lekarz ma dylemat.

Wariant pierwszy: lekarz operuje ze stratą finansową, za to w zgodzie z sumieniem. To w istocie codzienny wybór każdego z nas, a tu tylko wyraźniej się zarysowuje.

Wariant drugi: dzięki postawie pacjentów lekarzowi mimo kary bardziej opłaca się przeprowadzać dodatkowe operacje. To podobno zjawisko częste, choć trudne do obejrzenia.

A tak nawiasem mówiąc, to dyrektor gotów płacić lekarzowi za "nicnierobienie" jest karygodnie niegospodarny. Może powinien po prostu zmniejszyć lekarzom pensje? Koszty leczenia by spadły, a to pozwoliłoby podnieść limit - tańszych teraz - zabiegów.
.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365