Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozofia dla opornego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-11-2010 17:31Kuba Śruba (3184 punktów)Filozofia dla opornego
Ocena 6 na 6
Filozofia jest na pewno szlachetną dziedziną działalności ludzkiej. Tym niemniej jako przedstawiciel nauki ścisłej mam problem, żeby ją docenić. Ostatnio wypytywałem znajomych, co dobrego przyniosła ludzkości i mieli oni problem z odpowiedzią na to pytanie. Zajrzałem więc na "racjonalistę.pl i przeczytałem kilka artykułów na ten temat:
www.racjon(*)p/s,4251/q,Czym.jest.filozofia
www.racjon(*)q,Czy.filozofia.jest.potrzebna
www.racjon(*)php/s,3081/q,Filozofia.a.nauka

W pierwszym z nich autorka zauważa, że z filozofii wywodzą się niemalże wszystkie gałęzie współczesnej nauki. To prawda, ale jest to tak jak podkreślanie, że największą zasługą Marii Curie-Skłodowskiej było urodzenie i wychowanie noblistki Ireny. Chodzi mi o docenienie dziedziny samej w sobie, o podanie jakiś konkretów, bo na razie wydaje mi się, że filozofia i "konkret" to pojęcia kompletnie rozbieżne.

Michał Heller jest autorem stwierdzenia: "Do istotnego poznania przyrody dochodzi się nie wmyśliwaniem się w naturę bytu, lecz matematycznym modelowaniem tego, co da się zmierzyć".
Ja się z nim zgadzam: z filozoficznych rozważań o naturze czasu, materii, ruchu nie wynikło nic, w porównaniu do sukcesu fizyki i chemii na tym polu. Kolejne pojęcia były wydzierane filozofii przez nauki ścisłe (a później humanistyczne).
To ciekawe, że Demokryt postulował atomową strukturę materii, ale była to teoria tak samo dobra jak koncepcja czterech żywiołów. Dopóki nie przeprowadzimy eksperymentów i nie stworzymy weryfikowalnych, możliwie zmatematyzowanych teorii, wmyśliwanie nie ujawni prawdy, będzie jedynie "radosną twórczością".

Inną sprawą jest filozofia nauki. Jaki jest pożytek z doskonalenia kryteriów naukowości teorii, skoro naukowcy wspaniale sobie radzą w swojej dziedzinie i zupełnie nie muszą się zastanawiać, czy teoria strun jest hipotezą czy już pełnoprawną teorią?
Potrafię podać jeden kontrargument - kryterium pewności wiedzy, które jest bardzo istotne, a leży poza obszarem dociekań stricte naukowych, właśnie w filozofii. Mam jednak wrażenie, że naukowcy sami potrafią ocenić siłę teorii, na podstawie jakości i ilości potwierdzających ją argumentów.

Ostatnią ostoją filozofii wydaje mi się etyka, jednak nawet jej problemy są podkradane przez inne dziedziny (np. komputerowe symulacje dylematu więźnia, czy eksperymenty psychologiczne).

Najchętniej odszukał bym w internecie listę "kamieni milowych filozofii" z krótkim opisem, jaki jest pożytek z danego "wynalazku" filozoficznego, nic takiego nie znalazłem, w swoim tekście Bernard Korzeniewski (trzeci z podanych linków) twierdzi nawet, że żaden z istotnych problemów filozofii zachodniej nie został wyjaśniony. Natomiast w dziedzinach naukowych średnio wykształcona osoba potrafi taką przybliżoną listę sporządzić.

Czy przed filozofami stoją jeszcze jakieś ważne pytania? Czy do tej pory filozofowie naprawdę nic nie wyjaśnili? Czy cała filozofia to Platon i komentarze do jego prac?
Czy jest jakiś pożytek z estetyki, skoro Mozart ani da Vinci jej nie potrzebowali?
Jaki jest sens zajmować się ontologią? Może wydziały filozofii powinno się zamienić w restauracje i dyskoteki?


Domyślacie się pewnie, że celowo w krytyce przesadzam, chcę przez to uwypuklić problem. Zdaje sobie sprawę z tego, że mogę być w błędzie. Będzie mi miło, gdy mnie forumowi filozofowie z niego wyprowadzą.

PS Zdaję sobie sprawę, że sporo upraszczam, wiele argumentów z podanych artykułów przemilczam, ale temat wątku i tak wydaje mi się nadmiernie długi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Moim skromnym zdaniem dzisiaj faktycznie filozofia już się przeżyła i ma znaczenie jedynie historyczne. Bo zastąpiły ją nauki szczegółowe. Tak jak z alchemii wyrosła chemia, a z astrologii astronomia.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Tak jak z alchemii wyrosła chemia, a z astrologii astronomia.
No właśnie. Dawniej filozofia tworzyła nowe nauki, dziś tworzą się one na bazie nowych technologii (jak informatyka, biotechnologia) czy syntezy na granicy dyscyplin (jak biofizyka, kosmobiologia, chemia fizyczna, fizyka medyczna)


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
lukaszewicz (5674 punktów)

Filozofia jest potrzebna filozofom - z tego żyją.

Innych zastosowań nie widzę.
stilgar (7322 punktów)

>W pierwszym z nich autorka zauważa, że z filozofii wywodzą się niemalże wszystkie gałęzie
>współczesnej nauki. To prawda, ale jest to tak jak podkreślanie, że największą zasługą Marii
>Curie-Skłodowskiej było urodzenie i wychowanie noblistki Ireny. Chodzi mi o docenienie dziedziny
>samej w sobie, o podanie jakiś konkretów, bo na razie wydaje mi się, że filozofia i "konkret" to
>pojęcia kompletnie rozbieżne.

Nie uważam filozofii za jakąś szczególnie istotną dziedzinę nauki ( a wręcz za relikt, w stylu alchemii), jednak takie stawianie sprawy jak tutaj to zrobiłeś wykluczałoby by też MATEMATYKĘ. Bo cóż taka abstrakcyjna dziedzina wiedzy dokonała, żeby żyło się nam lepiej? Nic. Tylko, że służy jako narzędzie, bez którego fizyka, chemia, biologia, astronomia i inne dziedziny nie mogłyby się obejść.
01-11-2010 19:41 
 Ocena 4 na 4
Kuba Śruba (3184 punktów)
>takie stawianie sprawy jak tutaj to zrobiłeś wykluczałoby by też MATEMATYKĘ. Bo cóż taka abstrakcyjna dziedzina wiedzy dokonała, żeby żyło się nam lepiej?
Mylisz się dokonała bardzo wiele.
W starożytnym Egipcie służyła do pomiaru powierzchni gruntu (tzw triangulacja), bez geometrii nie byłby możliwy rozwój architektury. Grecy matematycznie podzielili strunę itd.
A jeśli chodzi o współczesną matematykę w czystej postaci to mamy kryptografię (to ważne! przecież korzystasz z bankomatów), statystykę, ocenę ryzyka

Ponadto rozwój matematyki jest KONIECZNY dla rozwoju nowoczesnej nauki i techniki. Filozofii zdaje się, że nie...


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
01-11-2010 20:39 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>takie stawianie sprawy jak tutaj to zrobiłeś wykluczałoby by też MATEMATYKĘ. Bo cóż taka abstrakcyjna dziedzina wiedzy dokonała, żeby żyło się nam lepiej?
>Mylisz się dokonała bardzo wiele.

Nie musisz mi mówić, co dokonała matematyka, jestem informatykiem z wykształcenia

>W starożytnym Egipcie służyła do pomiaru powierzchni gruntu (tzw triangulacja), bez geometrii nie byłby możliwy rozwój architektury. Grecy matematycznie podzielili strunę itd.

No tak, pozwala mi też się dowiedzieć, ile mam jabłek jeśli miałem dwa i ktoś mi dał jeszcze trzy Nie to jednak miałem na myśli.

>A jeśli chodzi o współczesną matematykę w czystej postaci to mamy kryptografię (to ważne! przecież korzystasz z bankomatów), statystykę, ocenę ryzyka
Kryptografia jest dziedziną informatyki raczej, a nie matematyki (chociaż podział jest raczej dość miękki).
>Ponadto rozwój matematyki jest KONIECZNY dla rozwoju nowoczesnej nauki i techniki. Filozofii zdaje się, że nie...
Zdaje mi się, że nie zrozumiałeś co miałem na myśli.

Napisałem w poprzedniej wypowiedzi to, że matematyka, bardzo przydatna we wszystkich innych dziedzinach nauki, sama z siebie nie dokonała niczego wielkiego. Cóż ci bowiem w życiu codziennym z twierdzenia Pitagorasa? Dopiero dzięki jego praktycznemu zastosowaniu np. w architekturze mamy namacalny zysk.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Cóż ci bowiem w życiu codziennym z twierdzenia Pitagorasa? Dopiero dzięki jego praktycznemu zastosowaniu np. w architekturze mamy namacalny zysk.
Myślę, że nie ma się o co spierać, skoro zgadzamy się, że matematyka jest nieodłączną częścią współczesnej nauki i techniki, czego nie można powiedzieć o filozofii...
(I może tu właśnie wyskakuje diabeł, bo filozofia w jakiś sposób jednak jest obecna - nadała kierunek empirycznemu dochodzeniu do prawdy)


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
01-11-2010 21:00 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Einstein w swoich pismach twierdził, że punktem wyjścia do sformułowania jego Teorii Względności była filozofia.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Einstein w swoich pismach twierdził, że punktem wyjścia do sformułowania jego Teorii Względności była filozofia.
Nie czytałem, ale mogę zgadywać, że miał na myśli raczej to, że doszedł to szczególnej teorii wzg. kontemplując naturę fotonu, co potrafił genialnie przerobić na weryfikowalną teorię, niż filozofię w sensie np. dzieł Spinozy.
Tym niemniej uwaga ciekawa.


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
01-11-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
A czy matematyka nie jest przypadkiem sposobem myślenia? Tak podchodząc do tego filozoficznie...
Albo sposobem dojścia do celu, ciężko mi to teraz opisać.

Może tak: matematyka jest narzędziem używanym w różnych dziedzinach, tak samo jak język jest narzędziem przekazywania informacji.
Sama w sobie nie jest do końca czymś takim jak astronomia albo chemia, ale pozwala tym dziedzinom zaistnieć.
Tak samo jak dźwięki mogą służyć do komunikacji werbalnej. Same niekoniecznie muszą przekazywać jakieś informacje, ale bez nich nie byłoby mowy takiej jaką znamy.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>A czy matematyka nie jest przypadkiem sposobem myślenia? Tak podchodząc do tego filozoficznie...
Filozoficznie można pójść jeszcze dalej: "Księga natury pisana jest w matematycznym języku" - powiedział Galileusz, na co w niebie uśmiechnął się Platon

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
01-11-2010 23:01 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Nie uważam filozofii za jakąś szczególnie istotną dziedzinę nauki

Czy to nie filozof jakiś wymyślił liberalizm? To takie mało istotne? A to jaki będzie budżet na następny rok, to też mało istotne? Wydawało mi się, że jeśli trzeba gdzieś podjąć decyzję, czy dofinansuje się walkę z rakiem, czy in vitro to problem filozoficzny, a nie matematyczny.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
CHOLEWA (4176 punktów)
>Filozofia jest na pewno szlachetną dziedziną działalności ludzkiej. z podanych artykułów przemilczam, ale
>temat wątku i tak wydaje mi się nadmiernie długi.

Ja filozofię traktuję jako krytykę konktretnej nauki; wtedy uprawiam filozofię matematyki, fizyki, biologii...

CHOLEWA
Kuba Śruba (3184 punktów)
Właśnie należy rozróżnić refleksję filozoficzną w temacie określonej dziedziny naukowej od "filozofii samej w sobie" (ontologii itp). Ta pierwsza jest niezbędna, druga już nie koniecznie, co właściwie wynika dotychczasowego rozwoju tego wątku

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Kowalska (14008 punktów)
>Ja filozofię traktuję jako krytykę konktretnej nauki; wtedy uprawiam filozofię matematyki, fizyki, biologii...

   Czy uprawiasz także filozofię dietetyki i ichtiologii?


www.youtube.com/watch?v=port3YKMJ6M
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Powiedzmy sobie szczerze, że najwięksi filozofowie wsławili się odkryciami z innych dziedzin bądź wspaniałym kunsztem literackim.

Pitagoras - wiadomo, Tales - wiadomo, Arystoteles - początki logiki i fizyki, Kartezjusz, Leibniz, Russell - również matematycy. Nietzsche - przełamanie koncepcji dwóch światów. I tak można by wymieniać.

Mimo to filozofia jako nauka odnosi się do każdej dziedziny życia. Np. filozofia przyrody to po prostu nauka zajmująca się systematyzowanie wiedzy na temat filozofii przyrody, podobnież filozofia prawa, czy nawet filozofia silników, czy systemów operacyjnych (choćby filozofia Ubuntu). Krótko mówiąc filozofia ujęta jako nauka zajmuje się raczej systematyzowaniem, opracowywaniem poglądów przeróżnych ludzi na dane tematy. Nie będzie przekłamaniem, że każdy posiada jakąś filozofię dotyczącą konkretnych dziedzin życia nawet jeśli jest to indyferentyzm.

Oczywiście zgłębianie poglądów innych osób nie służy niczemu poza poszerzaniem własnego obycia, ewentualnie wysiłkowi intelektualnemu i to sprawia, że filozofia w takim wyjęciu jest co najwyżej dyscypliną akademicką, przynoszącą satysfakcję wybranym, a na ogół służącą do męczenia studentów.

Filozofia ujmowana z historycznego punktu widzenia jet jak wszelkie nauki diachroniczne, miejscem sporów i od jej studiowania nie można oczekiwać niczego poza erudycją. Równie mało pragmatyczna rzecz jak wcześniej. Po co wiedzieć więcej? Przecież wiedza nie jest pożądana sama dla siebie, ale ze względu na konsekwencje!

Czy filozofia istnieje jeszcze w jakimikolwiek innym ujęciu? Oczywiście. Przede wszystkim filozofia nigdy nie aspirowała sama w sobie (co nie wyklucza niektórych filozofów) do bycia nauką ścisłą czy przyrodniczą. Wiekami odcinała się od teologii szukając jak najtrafniejszych odpowiedzi. Efektem tego stały się chociażby wspomniana psychologia i socjologia (szczególnie ta druga bardzo ważna dla filozofii pozytywnej), a obecnie kognitywistyka, która wiele zawdzięcza fenomenologii. Mimo to nie ośmieliłbym się stwierdzić, że wykształcenie się tych nauk, całkowicie przekreśliło filozofię. Wręcz przeciwnie.

Upatrywanie jedynej możliwej samorealizacji filozofii w ramach etyki trąci ignorancją. Etyka, czy filozofia prawa, które są podstawą istnienia społeczeństwa czerpią z aksjologii, która to zawsze była i będzie jednym z głównych zagadnień filozofii. Oczywiście zawsze można subiektywnie wypowiedzieć się na każdy temat, nie zgłębiając dziedziny np. "moim zdaniem homoseksualizm to choroba, mam prawo tak uważać" i do tego nie jest potrzebna znajomość jakiejś głębszej filozofii. Krótko mówiąc bycie człowiekiem, mającym własne zdanie, nie ma związku z jakąś tam mądrością.

Pomijając więc wkład w nauki praktyczne wielu znamienitych filozofów, trudno mi znaleźć jakieś praktyczne zastosowanie filozofii w przypadku normalnego, szarego człowieka, któremu niesmak na myśl o wycieczkach intelektualnych. Trzeba żyć, a nie zastanawiać się o co w tym życiu chodzi. Trzeba korzystać, a nie próbować zrozumieć. Bo co to za frajda próbować zrozumieć kogoś kto ma zupełnie inne spojrzenie? Po co nam czytać o czyichś poglądach skoro mamy własne?

Filozofia nigdy nie była w łaskach masy, a mimo to przetrwała po dziś dzień. Chodzi zapewne o to, że od filozofa wymaga się nienagannej erudycji, rzetelności, logiki wywodu, retoryki i wielu innych śmiesznie głupich rzeczy, których nie ma w telewizji.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
04-11-2010 08:02 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Mimo to filozofia jako nauka odnosi się do każdej dziedziny życia.

I to jest, moim zdaniem, istota zagadnienia. Filozofia formułuje twierdzenia na poziomie ogólności niedostępnym dziedzinom szczegółowym - służy do agregowania wiedzy tych dziedzin. Stąd też wynika brak wdrożeń - wnioski natury filozoficznej są bardzo uogólnione, opisują bardzo pojemne kategorie zjawisk, więc na ich podstawie trudno jest realizować jakieś empiryczne działania.

Nie stosuję emoticonów
sinapis (1725 punktów)
> Czy przed filozofami stoją jeszcze jakieś ważne pytania?
Te same i tyle samo, co na początku.
>Czy do tej pory filozofowie naprawdę
>nic nie wyjaśnili?
Ano nic, dlatego trzeba było naukę wymyślić.

> Czy cała filozofia to Platon i komentarze do jego prac?
To zmartwienie zostawiam filozofom, w końcu czymś się zająć muszą.

>Czy jest jakiś pożytek z estetyki, skoro Mozart ani da Vinci jej nie potrzebowali?
Jak z reszty filozofii, o czym niżej.

>Jaki jest sens zajmować się ontologią? Może wydziały filozofii powinno się zamienić w restauracje i
>dyskoteki?

Filozofia ma swoje zastosowania, choć nie takie, do jakich aspiruje. Jej rola mieści się gdzieś między literatura piękną a religią. Z literatury ma ona budowanie wyimaginowanych światów na podstawie paru elementów losowo wybranych z rzeczywistości, z religii zaś to, że ma wyznawców wierzących w ziszczenie obietnic.

Guzik (2020 punktów)
Czy przed filozofami stoją jeszcze jakieś ważne pytania?

"Wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się po szybkim czasie martwa".
Wiesława Szymborska
przemówieie noblowskie

Poeci, moi drodzy, są madrzejsi niż filozofowie... Chociażby pytanie naszej noblistki:
jak żyć?
Dla mnie nadal pozostaje ono nie roztrzygniete, chociaż przeszłam już w smugę cienia, zadaję je wciąż i od nowa.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>autorka zauważa, że z filozofii wywodzą się niemalże wszystkie gałęzie
>współczesnej nauki. To prawda, ale jest to tak jak podkreślanie, że największą zasługą Marii
>Curie-Skłodowskiej było urodzenie i wychowanie noblistki Ireny.
Panie Kubo, gdy wydaje się Panu to takie proste, to bierz się Pan do roboty i wychowaj nam Pan ze dwu noblistów.

>Chodzi mi o docenienie dziedziny samej w sobie, o podanie jakiś konkretów, bo na razie wydaje mi się, że filozofia i "konkret" to pojęcia kompletnie rozbieżne.
Konkretem jest fizyka, aby nie sięgać za granicę polecam wywody Jarka Dąbrowskiego "Wuja Zbója" i mojego ulubionego prof. zw. dr hab. Zbigniewa Jacynę-Onyszkiewicza.

>Inną sprawą jest filozofia nauki. Jaki jest pożytek z doskonalenia kryteriów naukowości teorii, skoro naukowcy wspaniale sobie radzą w swojej dziedzinie i zupełnie nie muszą się zastanawiać, czy teoria strun jest hipotezą czy już pełnoprawną teorią?
Czy z odpowiedziami na tzw. pytania ostateczne naukowcy doskonale sobie radzą mam wątpliwości?

Jak to w tym świecie wszystko funkcjonuje i dlaczego, a także pytania zupełnie fundamentalne o sens tego wszystkiego oraz o miejsce i przeznaczenie człowieka. Skąd się wziął Wszechświat i jakie prawa nim rządzą, jaka będzie jego przyszłość, po co on w ogóle istnieje, kim jest w tym świecie człowiek i jaki sens ma jego bytowanie. Czy istnieje jakiś skończony zbiór praw fundamentalnych, jakaś fundamentalna ogólna teoria wszystkiego, która ostatecznie w jednym zwartym schemacie logicznym zawrze wszystkie własności materii oraz całe bogactwo jej ewolucji. Czy taka superteoria jest w ogóle możliwa.
Słynne twierdzenie Gödla dotyczące zupełności i niesprzeczności systemów aksjomatycznych, jest tylko jednym z powodów tego pesymizmu. Może to dla Pana dziwnym, ale po odpowiedzie na tzw. pytania ostateczne o sens istnienia świata i naszych w nim poczynań, to tu nauki przyrodnicze odmawiają zupełnie odpowiedzi, odsyłając na powrót do filozofii i religii, a więc do całego mrowia propozycji oferowanych przez nie.


(Nie należy też zapominać, że oprócz filozofii funkcjonuje jeszcze teologia odpowiadając na społeczne zapotrzebowanie.)

Czy jest Pan pewien, że doskonalszych odpowiedzi na powyższe pytania udziela nauka.?

>Najchętniej odszukał bym w internecie listę "kamieni milowych filozofii" z krótkim opisem, jaki
>jest pożytek z danego "wynalazku" filozoficznego, nic takiego nie znalazłem,
Gdyż z filozofią to nie tak łatwo. Choć dziś jest tylko szkołą myślenia, to trzeba zaczynać ją od abecadła, a później stopniowo wkraczać na coraz wyższe stopnie. Nie można niczego ciekawego powiedzieć w filozofii jeżeli nie zna się dorobku poprzedników - począwszy od starożytności.

>w swoim tekście Bernard Korzeniewski (trzeci z podanych linków) twierdzi nawet, że żaden z istotnych problemów filozofii zachodniej nie został wyjaśniony.
Odpowiedzi jest mniej więcej tyle ilu filozofów, po to aby inteligentna osoba mogła wypracować sobie własną. Dla ścisłych umysłów zrozumienie tego jest znacznie trudniejsze niż dla humanistów matematyka wyższa.

>Natomiast w dziedzinach naukowych średnio wykształcona osoba potrafi taką przybliżoną listę sporządzić.
Jaką, że Wacek wynalazł śrubsztak?

>Czy przed filozofami stoją jeszcze jakieś ważne pytania?

Czy to wszystko co nas otacza, cała rzeczywistość ma jakiś sens. Po co człowiek ma rozum i skąd on się u ludzi wziął. Czy po to aby budować wichajstry i zostawiać je następcom? Czy też po to aby zadawać sobie pytania teleologiczne?

@@@
.
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Panie Kubo, gdy wydaje się Panu to takie proste, to bierz się Pan do roboty i wychowaj nam Pan ze dwu noblistów.
Czy ja napisałem, że było to proste? Ja się jedynie pytam o zasługi własne, a nie potomka. Doceniam historyczne znaczenie filozofii przyrody, pytanie było o co innego.

>Czy jest Pan pewien, że doskonalszych odpowiedzi na powyższe pytania udziela nauka.?
Nie wiem czy doskonalszych (pytanie filozoficzne: co to jest "doskonała odpowiedź"?)
Jestem przekonany natomiast, że nauka udziela LEPSZYCH, bo popartych doświadczeniami.

>Odpowiedzi jest mniej więcej tyle ilu filozofów, po to aby inteligentna osoba mogła wypracować sobie własną. Dla ścisłych umysłów zrozumienie tego jest znacznie trudniejsze niż dla humanistów matematyka wyższa.
Sądzę, że bardzo podobnie jest z literaturą piękną i poezją

>Choć dziś jest tylko szkołą myślenia, to trzeba zaczynać ją od abecadła, a później stopniowo wkraczać na coraz wyższe stopnie. Nie można niczego ciekawego powiedzieć w filozofii jeżeli nie zna się dorobku poprzedników - począwszy od starożytności.
Jest taki trochę złośliwy dowcip na ten temat:
Cytat:
Ilu rzeczy potrzebuje matematyk do pracy?
- Trzech: długopisu, papieru i kosza na śmieci
Ilu rzeczy potrzebuje do pracy filozof?
- Dwóch: długopisu i papieru

W fizyce nie traci się czasu na studiowanie teorii flogistonu i eteru - teorie błędne są odrzucane na bazie doświadczeń. Filozofia nie mam mechanizmu weryfikacji i na tym cierpi zarówno sama dziedzina, jak i jej studenci.

>>Natomiast w dziedzinach naukowych średnio wykształcona osoba potrafi taką przybliżoną listę sporządzić.
>Jaką, że Wacek wynalazł śrubsztak?
Pan jest przecież osobą inteligentną - bez komentarza.

>>Czy to wszystko co nas otacza, cała rzeczywistość ma jakiś sens. Po co człowiek ma rozum i skąd on się u ludzi wziął.
Pytania o celowość świata i człowieka są już załatwione od czasu Darwina, o ile jego teorię traktuje się poważnie.

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
04-11-2010 22:02 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)
Sądze że ciekawa będzie dla Was "dobrze przygotowanych" opinia "technicznego" ; teraz gdy jestem już człowiekiem po przejściach i wygodnie funkcjonuję jako "techniczny" cudnie jest odkryć jak fantastyczna jest zabawa z filozofią , jak świetnie jest po dwudziestu pięciu latach pracy przy rozwiązywaniu problemów czysto technicznych odkryć piękno myślenia abstrakcyjnego gdy niekoniecznie otrzymuję sprawdzalny wynik.
Dyskusja dla dyskusji , filozofowanie dla samego filozofowania i filozofia dla odkrywania nowych horyzontów .

Mój marny sposób pisania odsłania moją "techniczność" , ale sądzę że czujecie moją radość , i o to chodzi . Do drobnych szczęść z których składam mój sens życia dokładam radość z filozofowania ,oczywiście na poziomie na jaki mnie puki co stać .

julek
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
Przeczytałem ostatnio, że dla starożytnych Greków filozofia była czymś w rodzaju sztuki: sztuką konstruowania inteligentnych domysłów co do natury rzeczy, świata, życia, etyki, polityki...

Czy jest potrzebna dzisiaj? A czy myślenie, o innych rzeczach niż "praktyczne", jest potrzebne? Jest potrzebne, tak samo jak potrzebna jest literatura piękna, a nie tylko książki fachowe i instrukcje obsługi.

>Inną sprawą jest filozofia nauki. Jaki jest pożytek z doskonalenia kryteriów naukowości teorii,
>skoro naukowcy wspaniale sobie radzą w swojej dziedzinie i zupełnie nie muszą się zastanawiać, czy
>teoria strun jest hipotezą czy już pełnoprawną teorią?

Radzą sobie, bo wcześniej ustalono pewne definicje, które teraz wydają się oczywiste.

>Bernard >Korzeniewski (trzeci z podanych linków) twierdzi nawet, że żaden z istotnych problemów filozofii
>zachodniej nie został wyjaśniony.

Istnieją więc nadal problemy do rozwiązania. Czyż nie nadaje to sensu dalszego istnienia filozofii?

> Może wydziały filozofii powinno się zamienić w restauracje i
>dyskoteki?

Nie. Ale zamiana wydziałów teologii w wydziały naukowe miałoby sens. Za dużo jest ludzi wiedzących prawie wszystko o naturze Boga, a cholernie mało ludzi rozumiejących działanie silnika elektrycznego, telefonu czy skład chemiczny Domestosa którym myją ubikacje.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
02-11-2010 10:30 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
Dzięki za komentarz, generalnie się zgadzam.

Jedynie drobna uwaga:
>Istnieją więc nadal problemy do rozwiązania. Czyż nie nadaje to sensu dalszego istnienia filozofii?
Pewnie tak, chociaż jeżeli tyle "mądrych głów" kręciło się dookoła, to może pytania są bez sensu...
Ktoś złośliwy powiedział:
Cytat:
Philosophy: A route of many roads leading from nowhere to nothing.
Ambrose Bierce


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Vytautas (4394 punktów)
>Filozofia jest na pewno szlachetną dziedziną działalności ludzkiej. Tym niemniej jako
>przedstawiciel nauki ścisłej mam problem, żeby ją docenić. Ostatnio wypytywałem znajomych, co
>dobrego przyniosła ludzkości i mieli oni problem z odpowiedzią na to pytanie.
   Chyba mniej-więcej podobnie rozumował niejaki Wittgenstein, który zostawszy wykładowcą filozofii większą część czasu swoich wykładów poświęcał przekonywaniu studentów, że niepotrzebnie tu przyszli, bo studiowanie filozofii to strata czasu, a jest wiele bardziej użytecznych, niż filozofia zawodów i nauk. Z myśli zapoczątkowanych przez Wittgensteina wyrosła szkoła filozoficzna -- pozytywizm logiczny uprawiany przez filozofów Koła Wiedeńskiego, w którym rej wodził Moritz Schlick. Kontynuacja ich dzieła to przemyślenia Karla Poppera.
   Tak więc to, co robisz, to krytyka filozofii, która paradoksalnie też jest filozofią.
Kuba Śruba (3184 punktów)
Naprawdę serce roście, że tak się wątek rozwinął i tylu ciekawych rzeczy się dowiaduję!


Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
Humanożerca (481 punktów)
Wittgenstein nie zapoczątkował koła wiedeńskiego, w kole przez pewien czas zachwycano sie wczesnym, młodym Wittgensteinem i to wszystko.

forum.histmag.org/
Vytautas (4394 punktów)
>Wittgenstein nie zapoczątkował koła wiedeńskiego
   Ależ ja tego nie twierdziłem. Czytaj uważniej, nie przekręcaj i nie zmyślaj.
26-11-2010 20:24 
 Ocena 1 na 1
Humanożerca (481 punktów)
>>Wittgenstein nie zapoczątkował koła wiedeńskiego
>   Ależ ja tego nie twierdziłem. Czytaj uważniej, nie przekręcaj i nie zmyślaj.
Nie zmyślam, napisałeś:

>Z myśli zapoczątkowanych przez Wittgensteina wyrosła szkoła filozoficzna -- >pozytywizm logiczny uprawiany przez filozofów Koła Wiedeńskiego"

To jest fałsz, niezależnie od tego, czy on miał ją zapoczątkować świadomie, czy nieświadomie. Oni zwyczajnie byli wcześniej i działali samodzielnie. Kiedy Schilick przybył do Wiednia, mógł stworzyć koło, bo napotkał przyjazną atmosferę dla swych idei. Dlatego historycy mówią o protokolewiedeńskim, Machu etc. W kole wiedeńskim faktycznie bardzo spodobał się napisany przez niego Traktat, ale wkrótce doń się rozczarowali z powodu, jego mistycznego zakończenia. A jedyną szkołę z prawdziwego zdarzenia to Wittgenstein stworzył na starość i uczynił to w Angli, nie Austrii.

Edycja: ok, masz rację, można powiedzieć w tym sensie, że wpłynął, chociaż jak dla mnie to on jednak w innym środowisku się obracał i co innego rozumiał przez filozofię. Koło wiedeńskie nie porzuciło filozofii i nie odkryło jej powtórnie jako terapii.


forum.histmag.org/
aryst (102 punktów)
>Filozofia jest na pewno szlachetną dziedziną działalności ludzkiej. Tym niemniej jako
>przedstawiciel nauki ścisłej mam problem, żeby ją docenić. Ostatnio wypytywałem znajomych, co
>dobrego przyniosła się nie
>wmyśliwaniem się w naturę bytu, lecz matematycznym modelowaniem tego, co da się zmierzyć".
>Ja się z nim zgadzam: z filozoficznych rozważań o naturze czasu, materii, ruchu nie wynikło nic, w

Kolego po fachu. Czy jakakolwiek dyscyplina NASZYCH nauk ścisłych mogła by istnieć jedna bez drugiej? Fizyka bez matmy, biologia bez chemii ..itd.itd.. a wszystkie bez informatyki i pokrewnych? Wiele z nich gdyby działały w próżni można by przypisać do Twojego myślenia o filozofii.Filozofia (ostatnio już jako nauka) dla ludzi światłych i naukowców jest swego rodzaju religia.A jednocześnie jest nauka uniwersalności myślenia ,rozszerza horyzonty,bardzo często inspiruje nowe badania w naukach ścisłych.I jednocześnie wybiega naukom ścisłym przed szereg a one zaczynają ja gonić.To taka INTER DYSCYPLINARKA. Pozdrawiam
waligóra (961 punktów)
>Michał Heller jest autorem stwierdzenia: "Do istotnego poznania przyrody dochodzi się nie wmyśliwaniem się w >naturę bytu, lecz matematycznym modelowaniem tego, co da się zmierzyć".
Dobrze powiedziane, ale jak to mówią diabeł tkwi w szczegółach.
Otóż jak powszechnie wiadomo ( chyba, powszechnie ? ) model matematyczny jest tylko modelem, a kwestia jego właściwej interpretacji, to już filozofia właśnie.
Dlatego też nie od parady mówi się, że filozofia w fizyce to nic innego jak interpretowanie modelu.
A, jak również powszechnie wiadomo, obecne modele matematyczne zjawisk przyrody są bardzo skomplikowane
zatem naturalnym wydaje się wzrost ich ładunku filozoficznego.
Czym jest filozofia w fizyce ?
To nic innego jak spekulacje na tematy zasadnicze np.
Dlaczego stałe przyrody są takie a nie inne i jakie istnieją między nimi koincydencje ?
Czy prawa fizyki mają warośc uniwersalną ?,
Co należy rozumiec pod pojęciem "istnieje" w fizyce ?
itp.
Pawlak (7 punktów)
Tak właściwie - kto z was wie, że nasza klasyczna logika dopuszcza interpretację prawdziwości zdania (p^~p)? Problem ten wyłożył Carnap w 1943, jednak nie było zbyt dużego echa. (Dla zainteresowanych mogę podać link do pracy na ten temat) Filozofia przedstawia szereg możliwości na temat świata i języka. Jeżeli nie traktuje się filozofii poważnie, nie traktuje się poważnie też logiki. Tworzenie nowych modeli matematycznych, nowych teorii naukowych jest rzeczą filozofii, i uprawiamy ją mimowolnie. Zauważcie proszę, że komputery, będące od ludzi WIELOKROTNIE skuteczniejsze w liczeniu nie są w stanie rozwiązać aporii matematycznych. Każdy moment, w którym pojawia się myślenie, jest momentem filozofii i od tego nie ma ucieczki.

Zagadnienie jest tak olbrzymie, że nie sposób to zmieścić w jednym poście, wymaga to długiego namysłu i pracy, ale mam nadzieję, że udało mi się zaznaczyć kierunek, w którym ujawnia się filozofia w dzisiejszym świecie. Funkcjonuje jak najmniejsze trybiki w zegarku, ale pozbywając się ich, zegarek przestanie działać.

~~~~
11-12-2010 10:49 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Tak właściwie - kto z was wie, że nasza klasyczna logika dopuszcza interpretację prawdziwości zdania (p^~p)?
Na pewno nie każdy...
Cytat:
Przychodzą Mordechaj z Jakubem do rabina:
M: Rebe rebe mamy problem!
R: Jaki?
M: Pożyczyłem od Jakuba 100zł, zagrałem w totolotka i wygrałem. Zagrałem za pieniądze, które były wcześniej pożyczone, ale już moje: mogłem je przepić, zrobić cokolwiek. Tymczasem wygrałem w totolotka, a więc wygrana jest moja?
R: Masz rację
J: Ale Rebe! On kupił los za cudze pieniądze - nie miał własnych, a inwestował moje! Gdybym mu nie pożyczył, to na pewno nic by nie wygrał! Ta wygrana należy się mnie!
R: Masz rację!
M: No Rebe, ale jak to tak? Przecież nie może być tak, że obydwaj mamy równocześnie rację!
R: Hmmm, masz rację...



Byt dla siebie jest tym, czym nie jest, nie będąc tym, czym jest. - Sartre
11-12-2010 12:56 
 Ocena 3 na 3
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Na pewno nie każdy...
lub inny przykład:
Cytat:

Mosze: Rebe! Rebe! Ratuj! Jestem z moją żoną trzy dopiero trzy miesiące a ona już urodziła mnie dziecko! Rebe - ratuj!
Rebe: Spokojnie, nie denerwuj się, zaraz przemyślimy Twoją sytuację!
- czy jesteś z Twoją żona trzy miesiące?
M: Tak, jestem!
R: A czy ona jest tez z Tobą trzy miesiące?
M: Ależ oczywiście!
R: Czyli że razem ze sobą tez jesteście trzy miesiące?
M: No... tak.
R: Więc policzmy: trzy Ty z nią, trzy ona z Tobą i trzy - razem... Czyli mamy dziewięć miesięcy i jak widzisz - WSZYSTKO SIĘ ZGADZA!

czasem strach się bać niektórych LOGIK... a Rabinów w koło nie brak!


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Humanożerca (481 punktów)
Mam poważne wątpliwości, czy filozofia faktycznie jest matecznikiem nauk. Często na siłę się szuka jakiegoś filozofa, aby swoim autorytetem ozdobił początki jakiejś nauki. Na przykład próbuje się z Condillaca zrobić ojca pedagogiki. histmag.org/?id=4949

forum.histmag.org/
10-12-2010 18:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Mam poważne wątpliwości, czy filozofia faktycznie jest matecznikiem nauk.
Ja też, szczególnie bez wyjaśnienia terminu "matecznik".

Czy jest to:
trudno dostępne miejsce w przepastnych lasach, puszczach, gdzie zwierzyna leśna ma swoje legowisko
lub:
1. [Zoologia] legowisko grubego zwierza
2. [Botanika] ostęp
3. trudno dostępne miejsce w lesie; ostęp
4. [Zoologia] w ulu komórka, w której wylęga się królowa
5. ostoja zwierzyny leśnej
6. [Zoologia] miejsce z barłogiem
7. [Zoologia] "lokum" z barłogiem wśród drzew
8. [Zoologia] niedźwiedzi azyl
9. [Botanika] szkółka, rozsadnik
10. przen. ostoja, opoka, bastion
11. przen. schronienie, azyl
12. przen. przytulisko, przystań


>Często na siłę się szuka jakiegoś filozofa, aby swoim autorytetem ozdobił początki jakiejś nauki.
Różni ludzie o różnym autorytecie poszukują lub odwołują się do różnych autorytetów. Jako uogólnienie jest to naturalne. Przy poszczególnych wypadkach warto zwrócić uwagę, gdy brak intektualnego uzasadnienia.

Dla mnie np. śmiesznym jest odwoływanie /lub powoływanie/ się na autorytet Boga przez kapłanów i teistycznych uczonych.
Zaś oni sami oraz ich środowisko te odwoływania traktują śmiertelnie poważnie.
Tak "śmiertelnie poważnie", że aż czasem śmierć niosącym, tym którzy w zasadność tych odwoływań wątpią.

Wszystko to zwyczajne ludzkie cechy zależne tylko od wewnętrznej etyki i poziomu intelektualnego.
Powodu do zdziwień tu nie widzę.

Do reklamy innego portalu są wystarczające i chyba o to tylko chodziło?

@@@
.
Humanożerca (481 punktów)
Matecznik - użyłem tego słowa metaforycznie i ironicznie, choć być może nie całkiem trafnie. Ogólnie idzie o ideę, że nauki wyrastają z filozofii.
>Do reklamy innego portalu są wystarczające i chyba o to tylko chodziło?
Chodziło o cel b. złowieszczy, odesłanie do własnej twórczości.


forum.histmag.org/
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ogólnie idzie o ideę, że nauki wyrastają z filozofii.
Tak, ogólnie, to chyba znakomita wiekszość rozumiejących tą problematykę nie ma wątpliwości.
Gorzej, gdy chodzi o szczegóły /np. uznanie także magii za prekursorkę nauki/,
a największe wątpliwości dotyczą roli filozofii we współczesnej nauce.

>Chodziło o cel b. złowieszczy, odesłanie do własnej twórczości.
Znamy, znamy, a przynajmniej niektórzy już się zapoznali.

@@@
.
Humanożerca (481 punktów)
>a największe wątpliwości dotyczą roli filozofii we współczesnej nauce.
No właśnie, znalazłem jednego autora, co uważał, że Condillac był prekursorem tego i owego, ale przypisał mu zasługi dość banalne i ogólnikowe, nie bardzo związane z zasadniczą treścią jego myśli. I dlatego pozwoliłem sobie dać linka. Przyznaję, reszta mniej pasuje do treści wątku.
>>Chodziło o cel b. złowieszczy, odesłanie do własnej twórczości.
>Znamy, znamy, a przynajmniej niektórzy już się zapoznali.
Cieszę się, nie mniej ten tekst to nowość... Pomijając to, że zapewne nie lubi Pan tego kolejnego klechy w panteonie filozofów , ma Pan coś konkretnego do powiedzenia na jego temat? Na pewno nie jest on doskonały.

forum.histmag.org/
11-12-2010 15:11 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Tytułem wprowadzenia tekst z "histmag" podpisany tam "Filozof":
Ostatnio z przyjemnością przeczytałem wstęp Pana Tomasza Bartela do dwóch dzieł Condillaca (wyd. Agostini Warszawa 2002). W jednym z fragmentów wstępu autor sugeruje, że ów filozof był osobą wierzącą. Spór z kościołem, religią chrześcijańską zostaje sprowadzony do kwestii krytyki działań politycznych tej instytucji. Tymczasem zupełnie inaczej przedstawia postać Condillaca na przykład Zbigniew Drozdowski w swej książce "Filozofia oświecenia", gdzie zostaje on przedstawiony jako naturalista, zwolennik mechanicyzmu, ktoś komu nie przeszkadzały przyjaźnie z Encyklopedystami i odprawił jako kapłan tylko jedną mszę w życiu. (książka jest opatrzona solidnym indeksem nazwisk). Osobiście bardziej przekonują mnie analizy Pana Bartela, wydają mi się dogłębniejsze a do prof. Drozdowicza zraziłem się, gdy zapoznałem się z jego wykładami o historii pojęcia racjonalności, Jestem gotów bronić opinii, że jest to pozycja fatalna, pełna błędów z zakresu historii filozofii. Pan Bartel jest tłumaczem "Gramatyki" i autorem wstępu do "O pochodzeniu poznania ludzkiego" i "Gramatyki" .
Chciałbym abyśmy wiedzieli o czym mowa i dlatego cytuję powyższy tekst. Myślę, że jest to dobra egzemplifikacja obiektywizmu, argumentacji i języka tego internetowego magazynu.
______________________________________________________________________________________

>No właśnie, znalazłem jednego autora, co uważał, że Condillac był prekursorem tego i owego, ale przypisał mu zasługi dość banalne i ogólnikowe, nie bardzo związane z zasadniczą treścią jego myśli. I dlatego pozwoliłem sobie dać linka. Przyznaję, reszta mniej pasuje do treści wątku.
Dla mnie jest oczywistym, że antropolog absolwent Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Uniwersytetu Poznańskiego im. Adama, przy końcu kariery profesor zwyczajny rożni się w poglądach i ocenach od absolwenta filozofii Akademii Teologii Katolickiej, który pracował w Spółdzielni MURATOR, później w Instytucie Książki i Czytelnictwa Bilblioteki Narodowej, następnie twórca kwartalnika Odpowiedzialność i Czyn (katolicka nauka społeczna), wydawca i dyrektor marketingu w wydawnictwach Interium, Tomaco, Medium i Twój STYL oraz w prasie branżowej Health and Beauty Media, obecnie prokurent Spółki DI BARTEL GROUP.

Osobiście nie spotkałem ani obiektywnych uczonych, ani obiektywnych poglądów i nawet, gdy dwóch mówi to samo, to wcale nie musi to samo znaczyć.
Dlatego uczciwością jest podanie własnych poglądów, a następnie dążenie do obiektywizmu.
Nie trawię "forum.histmag", głównie ze wzlędu na jego obłudę. Jednoznaczną ekstremę przy udawanym obiektywizmie. Oczywiście uogólniam - przy poszczególnych wypowiedziach bywa różnie.

>Cieszę się, nie mniej ten tekst to nowość...
Stary już jestem i nie takie "nowości już spotkałem.

>Pomijając to, że zapewne nie lubi Pan tego kolejnego klechy w panteonie filozofów ,
Lubiłem piękne i mądre kobiety, teraz do lubienia to mi już bardziej tylko mądrość pozostała. Condillac to stara bajka i jeden z wielu mądrych ludzi, których warto poznać, ale aby wybrać sobie go za autorytet, to trzeba mieć gust specjalny.

>ma Pan coś konkretnego do powiedzenia na jego temat?*
Niewiele, ale na przykład godzę się z jego zdaniem: Nie odkryjemy nigdy niezawodnego sposobu kierowania naszymi myślami, dopóki nie będziemy wiedzieli jak się utworzyły. I dlatego uważam, że nie można współcześnie uprawiać filozofii bez znajomości struktur i fizjologii mózgu. Dziś poważnie mówić o duszy może tylko przygłup albo teolog - co na jedno wychodzi.

>Na pewno nie jest on doskonały.
Nikt nie jest doskonały, ale każdego myśliciela (człowieka także) należy oceniać w perspektywie czasów i środowiska kulturowego. Nie tylko jego światopoglądu, ale również swiatopoglądu możliwego do osiągniecia w danym mu czasie i miejscu.
(Condillac nie mógł przeczytać np. "Procesów przetwarzania informacji u człowieka" P. H. Lindsay i D. A. Norman, gdyż ukazała się prawie 200 lat po jego śmierci.
Ciekawostką jest to, jak ogromnie zbliżone procesy dają tak różne wyniki.)
-----------------------------------------------------------------------------------------

*Nie bardzo zachęca nas też do bliższego zapoznania się z twórczością Condillaca Pański ciekawy i dobrze napisany (choć mocno subiektywny) artykuł, do którego Pan nas odsyłyła. Oto Pańskie jego podsumowanie:
Podsumowując, filozofia umysłu jest wybitnie eklektyczna, wyrażona w języku bardziej literackim niż naukowym. Filozof starał się połączyć dualizm kartezjański z funkcjonalizmem w jedną spójną całość. Dokonało się u niego przejście od filozofii umysłu do filozofii języka i dlatego można powiedzieć, że stanął w rozkroku między schyłkiem nowożytności, a początkiem nowej epoki. Aby dopełnić charakterystyki jego filozofii, dodam, że prawdopodobnie mimowolnie używał on Arystotelesowskich schematów myślowych. Nie stronił też od wykorzystania wątków i motywów teologicznych.

@@@
.
Andrzej Lechowski (100 punktów)
>Michał Heller jest autorem stwierdzenia: "Do istotnego poznania przyrody dochodzi się nie
>wmyśliwaniem się w naturę bytu, lecz matematycznym modelowaniem tego, co da się zmierzyć".

Wpadlem tu z woleja. Bardzo zaluje, ze nie jestem w stanie zapoznac sie z linkami i z wszystkimi wypowiedziami. Odniose sie jedynie do tresci cytatu, z która sie nie zgadzam. Do istoty poznania przyrody dochodzi sie przede wszystkim poprzez filozofie. Napierw musimy miec o czyms wyobrazenie, nastepnie sprawdzamy, czy, i w jakim stopniu pokrywa sie ono z badaniami. Tak wkasnie funkcjonuje kosmologia.

>Ja się z nim zgadzam: z filozoficznych rozważań o naturze czasu, materii, ruchu nie wynikło nic, w
>porównaniu do sukcesu fizyki i chemii na tym polu. Kolejne pojęcia były wydzierane filozofii przez
>nauki ścisłe (a później humanistyczne).

Otóz jestes w bledzie. Ja na drodze eliminacji mitów naukowych z fizyki oraz dumania nad wszechswiatem, przestrzenia, materia, energia, grawitacja, czasem, "wiecznoscia", doszedlem do konkretnych, wniosków mimo ze nie jestem naukowcem. Najwygodniej, jesli kogos to interesuje, zajrzec na moja strone:
www.andreaquarius.org

--
Czasu nie tykać! To nie czas tyka, tylko zegary


Ci, którzy twierdzą, że rozumieją relatywistykę automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
12-12-2010 17:18 
 Ocena 4 na 4
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Otóz jestes w bledzie. Ja na drodze eliminacji mitów naukowych z fizyki oraz dumania nad wszechswiatem, przestrzenia, materia, energia, grawitacja, czasem, "wiecznoscia", doszedlem do konkretnych, wniosków mimo ze nie jestem naukowcem. Najwygodniej, jesli kogos to interesuje, zajrzec na moja strone
Dzięki, zajrzałem. Czytam:
Cytat:
Niestety, jak do tej pory, nauka nie daje jednoznacznego stanowiska w sprawie podtrzymania, bądź odrzucenia tzw. relatywistyki, którą uważam za największą pomyłkę w historii nauki.

Nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia

Byt dla siebie jest tym, czym nie jest, nie będąc tym, czym jest. - Sartre
Andrzej Lechowski (100 punktów)
>Dzięki, zajrzałem. Czytam:
>Cytat:
Niestety, jak do tej pory, nauka nie daje jednoznacznego stanowiska w sprawie podtrzymania, bądź
>odrzucenia tzw. relatywistyki, którą uważam za największą pomyłkę w historii nauki.

>Nie znajdziemy płaszczyzny porozumienia

To i po dyskusji.

Szczęść borze

--
Moją zaletą jest brak wad a wadą same zalety.
Ponadto, tropię niedorzeczności - naukowe niestety.

Ci, którzy twierdzą, że rozumieją relatywistykę automatycznie przyznają, że rozumieją nonsensy
Lucyferus (588 punktów)
Filozofia stanowi uzasadnienie dla prawa. Bez niej nie byłoby zasad w oparciu o które można stworzyć prawo.
19-12-2010 12:12Nie na temat
Janusz Swider (20 punktów)
Po co, zajmować już rozwiniętymi formami, kiedy nie można znaleźć w nich swoistego "jestem". Proponuję podjąć próbę zdefiniowania pewnego początku; Czym jest absolutne "nic", a jeżeli owe się objawi - czy będzie wtedy "coś".
19-12-2010 14:54 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Po co, zajmować już rozwiniętymi formami, kiedy nie można znaleźć w nich swoistego "jestem". Proponuję podjąć próbę zdefiniowania pewnego początku; Czym jest absolutne "nic", a jeżeli owe się objawi - czy będzie wtedy "coś".

Moje ukłony dla Szanownego Pana, jestem po lekturze Pańskiej strony, którą Pan łaskawie nam poleca.
To zbyt cenne przemyślenia aby zachował Pan je tylko dla własnego bloga:

Nauka mimo ogromnego postępu jaki dokonał się ostatnimi czasy, wciąż nie daje nam wystarczająco prawdopodobnego opisu Wszechświata ani pochodzenia jego materialnej części. W zamian, dostajemy coraz to nowe i bardziej skomplikowane teorie. Będąc wielce rozczarowanym, taką sytuacją, postanowiłem zająć się tym problemem osobiście i nie spocząć, póki nie rozwikłam tej tajemnicy. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu mi się to udało. Zaznaczam, że nie jestem fizykiem, lecz ekonomistą. Tym niemniej, na bazie ogólnodostępnej wiedzy zacząłem rozmyślać nad tym problemem kierując się swoim sposobem rozumowania i wyczuciem, które jest wielce wspomagające. Starałem się przy tym dbać o to, by przedstawiony przeze mnie ostateczny jego opis nie miał konfliktu z nauką. Głównym sposobem myślenia było szukanie jak najprostszego rozwiązania. To co niżej prezentuję, znacznie różni się od przedstawianych przez naukę modeli Wszechświata.

Kosmologia potrzebuje radykalnej przebudowy, ponieważ bazuje na fałszywych hipotezach. Fałszywe hipotezy zrodziły fałszywe teorie i cały ten bałagan jest spowodowany brakiem wyobrażenia czym jest czas. Współczesna kosmologia obfituje w mity, które zakorzeniły się ponad 100 lat temu i nie jest w stanie zrobić dziecięcego kroku na przód. Podsumowując, fizyka powinna porzucić relatywistykę bezzwłocznie, w celu zrobienia kroku we właściwym kierunku. Relatywistyka bazuje na hipotezach i teoriach, które nie mogą być uznane za prawa fizyki tak długo, jak długo pozostają one hipotezami i teoriami.

Strona ta jest wycinkiem informacji o otaczającym nas świecie. Powstała również i po to, aby zdezawuować mity naukowe, stanowiące fałszywe hipotezy, o których dyskutuję na różnych forach od kilku lat i wyjaśniam w moich skromnych książkach /.../


Jestem także po lekturze Pańskich wywodów w wątku "Tomiści- beton, który może mieć rację".

Polecam innym ten nowy neotomizm w Pańskim wydaniu, ale do rzeczy: Nie jestem w stanie przedstawić Panu definicji "nie istniejącego". Nie istnieje i nie istniało nigdy żadne "nic" - zawsze było "coś" (potwierdzają to choćby badania i koncepcja R. Penrose'a).
Jeżeli twierdzi Pan inaczej to przestawienie definicji spoczywa na Panu. Chociaż raczej proszę aby nie. Pan się cieżko napracuje, a i tak nikt tego nie potrafi zrozumieć.

Sukcesów w dalszych rozważaniach, chciałbym być rodakiem jeszcze jednego geniusza.

@@@
.
Janusz Swider (20 punktów)
Co to jest "nic"?.
Bardzo często używamy tego określenia; np. "nic nie szkodzi" , "nic się nie stało itd., natomiast, zapytani wprost: Proszę podać definicję owego "nic" - wpadamy często w histerię, wzdragając się od definiowania jakoby nieistniejącego. Wg twierdzeń H. "filozofia jest naszą przytomnością", a zatem tym, czym przy przebudzeniu naszej świadomości postrzegamy i oceniamy ogólnie znane środowisko. Nie możemy twierdzić, że powstaliśmy z niczego nie istniejącego, bowiem byłoby to przynajmniej przykre. Zgodnie z tym poglądem, najpierw musiała się ukształtować filozofia, ostać się jako nauka, manipulowana, i dostrajana dla potrzeb fizycznych władców naszych. Istota bytu, jej sens powstania musiał być dokładnie zdefiniowany przez starożytnych filozofów. Niestety wyniki prac i oznajmień ówczesnych filozofów, zostały zafałszowane i wręcz wykolejone. Mimo starań późniejszych myślicieli o publikacje odkrywanych pierwotnych prawd, w postaci szyfrów tajemniczych łamigłówek etc, do chwili obecnej podstaw ich nie rozumiemy lub słabo je znamy. Jest to przyczyną upadku wielu, nie do końca złych teorii inicjacji bytu. Dla przykładu można podać; teorię wielkiego wybuchu - w której nie wiadomo skąd nagle pojawiło się coś, którym zajmują się dobrze opłacani badacze. Zatem, unikanie podstawowych określeń inicjacji bytu kończy się idiotycznymi oznajmieniami. Dlatego zalecane jest dla poczucia przytomności bytu, podejmować przynajmniej próby definiowania "czegoś", co używane jest "często". Pojęcie "nic" związane jest z bazą naszej percepcji i przytomności, jest elementem inicjacji świadomości bytu, dlatego nie da się tego pojęcia określić wprost, a tyko za pomocą pewnego procesu zainicjowanego np. przez P.

Definicja wprowadzająca: "Nic" - to przestrzeń pomiędzy najmniejszymi do wyobrażenia obiektami. (proszę, zwrócić uwagę, że chodzi o percepcję wielkości) -Najmniejszym tworem może być deklarowany obiekt, dążący do spełnienia pewnej idei, ponieważ jego wielkość jest nieistotna (np. okrąg, może być nieskoczenie małe jak i wielkie, a jego idea zawsze jest spełniona - dalej pozorna sprzeczność). Idealny obiekt geometryczny nie może powstać (dowód u matematyków), ponieważ żaden twór (punkt, odcinek etc.) nie powstaje w idealnie powtarzalnych warunkach oraz oczywiście, nie może zaistnieć realnie na idealnej zdefiniowanej pozycji. Nie ma idealnie powtarzalnych miejsc poza iluzoryczną absolutną próżnią - reprezentowaną owym "nic", która również przez owe, jedyna może być "jednią".
Zatem, w zbiorze T - idealnej próżni "istnieje" tylko "nic" itd. Stąd wszelkie imaginowane obiekty wchodzą w tzw. klasę tolerancji dokładności realnej realizacji obiektu (obszar percepcji istoty bytu) gdzie odchyłką istnienia; górną jest; "+" wartość deklarowana, a "-" odchyłką dolną. Lub deklaracja stała za pomocą martwego równania. Pomiędzy nimi znajduje się gdzieś owe nic. Dla uruchomienia życia konieczny jest zawsze impuls energii. W istnieniu falowym tzw. życiu, istnieje moment jakby nieistnienia, gdzie potencjał zmienia wartość z "+" na "-". Stanowi to element wyjaśnienia powstania systemu częstotliwości dla przytomności istoty bytu, oraz konieczności dla niego zaistnienia substancji podstawowej. Substancja jest przestrzenią komunikacji bytu, występuje na różnych poziomach. Bez niej nie możliwa jest inicjacja czegokolwiek, zatem z czego składa się pierwotna substancja aby było "to co jest". Co spełnia warunek niekończonej małości ? (do kresu percepcji bytu - dość, że byt stwierdzi - jestem, bez straty właściwości owego; ale powie; nie widzę już nic.)
19-12-2010 20:48 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Co to jest "nic"?.
W tym wątku nie zadałem pytania o definicje "nic". Jak chcesz dyskutować na temat Twojej filozofii, to załóż proszę nowy temat. Wkleiłeś tu zresztą link do swojego bloga - zainteresowani mogą sobie tam poczytać.

Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
20-12-2010 09:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Co to jest "nic"?.
>Bardzo często używamy tego określenia; np. "nic nie szkodzi" , "nic się nie stało itd., natomiast, zapytani wprost: Proszę podać definicję owego "nic" - wpadamy często w histerię, wzdragając się od definiowania jakoby nieistniejącego.
To jest tak, jak np.: nigdy, zawsze, wszystko - "wielkie kwantyfikatory" - bardzo użyteczne w potocznej rozmowie.
Nie mają nic wspólnego ani z naukowym, ani z filozoficznym "nic".

>najpierw musiała się ukształtować filozofia, ostać się jako nauka, manipulowana, i dostrajana dla potrzeb fizycznych władców naszych.
Filozofia powstała, gdy społeczeństwo mogło sobie pozwolić na utrzymanie grupy ludzi zajmujących się myśleniem. Jedni służyli jednym, a drudzy innym bogom. Najwięcej zawsze służy Mamonie, ale nigdy wszyscy.

>Istota bytu, jej sens powstania musiał być dokładnie zdefiniowany przez starożytnych filozofów.
Nie, nie musiał i nie został. Znamy próby - pasjonujące spekulacje ówczesnej elity intelektualnej oparte na możliwym w owych czasach światopoglądzie naukowym.

>Niestety wyniki prac i oznajmień ówczesnych filozofów, zostały zafałszowane i wręcz wykolejone.
Jedne zostały przeredagowane inne znamy w oryginale.

>Mimo starań późniejszych myślicieli o publikacje odkrywanych pierwotnych prawd, w postaci szyfrów tajemniczych łamigłówek etc, do chwili obecnej podstaw ich nie rozumiemy lub słabo je znamy.
To jest dopiero prawdziwy ezoteryczny bełkot.

>Definicja wprowadzająca: "Nic" - to przestrzeń pomiędzy najmniejszymi do wyobrażenia obiektami. (proszę, zwrócić uwagę, że chodzi o percepcję wielkości) - Najmniejszym tworem może być deklarowany obiekt, dążący do spełnienia pewnej idei, ponieważ jego wielkość jest nieistotna (np. okrąg, może być nieskoczenie małe jak i wielkie, a jego idea zawsze jest spełniona - dalej pozorna sprzeczność).
Pańska definicja zdecydowanie przypomina koncepcje "Boga Zapchajdziury". Zjawiska dziejące się na poziomie cząstek elementarnych z trudem nadają się do językowego opisu, nie mówiąc już o ich zrozumieniu. Ale postaram się.
Czy gotującą się zupę, w której pływają różne ingredencje nazwie Pan "nic".

>Zatem, w zbiorze T - idealnej próżni "istnieje" tylko "nic" itd.
W naturze nie istnieje nie tylko idealna, ale żadna próżnia, choć jeszcze nie bardzo wiemy czym jest i jak definiować np. "czarną materię" itd., itp.

>Stąd wszelkie imaginowane obiekty wchodzą w tzw. klasę tolerancji dokładności realnej realizacji obiektu (obszar percepcji istoty bytu) gdzie odchyłką istnienia; górną jest; "+" wartość deklarowana, a "-" odchyłką dolną. Lub deklaracja stała za pomocą martwego równania. Pomiędzy nimi znajduje się gdzieś owe nic. Dla uruchomienia życia konieczny jest zawsze impuls energii. W istnieniu falowym tzw. życiu, istnieje moment jakby nieistnienia, gdzie potencjał zmienia wartość z "+" na "-". Stanowi to element wyjaśnienia powstania systemu częstotliwości dla przytomności istoty bytu, oraz konieczności dla niego zaistnienia substancji podstawowej. Substancja jest przestrzenią komunikacji bytu, występuje na różnych poziomach. Bez niej nie możliwa jest inicjacja czegokolwiek, zatem z czego składa się pierwotna substancja aby było "to co jest".
>Co spełnia warunek niekończonej małości ? (do kresu percepcji bytu - dość, że byt stwierdzi - jestem, bez straty właściwości owego; ale powie; nie widzę już nic.)
Do spekulatywnej teologii trudno się racjonaliście ustosukowywać. Tu potrzebny jest specjalista, choć nie fizyk i nie filozof.

Pozdrawiam i duuużo zdrowia życzę.

@@@

>
20-12-2010 10:40 
 Ocena 4 na 4
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Do spekulatywnej teologii trudno się racjonaliście ustosukowywać. Tu potrzebny jest specjalista, choć nie fizyk i nie filozof.
>Pozdrawiam i duuużo zdrowia życzę.

Panie Andrzeju... dziś 20.12.2010 - czyli jutro pełnia - raz! i całkowite zaćmienie księżyca - dwa.

Mając spore doświadczenie z pewna częścią społeczeństwa, nie do końca jednoznacznie zdefiniowaną - ma to wpływ na całą przyrodę. A wedle mojej bajki - człowiek jest jej elementem. Troszkę przereklamowanym, ale faktycznie istotnym!
Tak wiec na czas pełni - cierpliwość, wyrozumiałość i lekki nie denerwujący (niedwuznaczny!)przeciwnika uśmiech!

a jak nikt nie widzi gromkie: AauuuuuuuuuUUU !!!!

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Janusz Swider (20 punktów)
Właśnie tak! Pozdrowienia
Kuba Śruba (3184 punktów)
>To zbyt cenne przemyślenia aby zachował Pan je tylko dla własnego bloga:
Oj, chyba nie zdawał Pan sobie sprawy, że to zdanie może sprowadzić całą lawinę "mądrości"...
Trudno, jakoś się wygrzebiemy

Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Oj, chyba nie zdawał Pan sobie sprawy, że to zdanie może sprowadzić całą lawinę "mądrości"...
>Trudno, jakoś się wygrzebiemy
Chyba tak, ale bardziej lapidarnie proszę!

Pozdrawiam.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365