 |
Der Mensch ist, was er ißt. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-12-2010 15:14 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Der Mensch ist, was er ißt.
3 na 5 | Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy? Jak się cieszymy z jedzenia w McDonald`s, bo tam jemy z ukochana osobą , to nam nic nie zaszkodzi. A jak zjemy wigilię ze znienawidzoną ciocią, to nam bokiem ona wyjdzie. Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to? Najważniejsze jest z kim jemy i jak się przy tym czujemy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to?
Golonkę chrzanić.Wódeczki nie.
|
|
 | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > > Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to?> Golonkę chrzanić.Wódeczki nie.> Z ust mi to wyjąłeś!
|
|
| kogut59 (3090 punktów) | > Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez> jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek> do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy? Jak się cieszymy z jedzenia w McDonald`s "Super Size Me" dobry film naga prawda i nie będę na sobie tego eksperymentu powtarzał. Polak mądry przed szkoda  Wegetarianizm czy nie jest drugorzędne ale jedzenie trucizny za własne pieniądze jest trochę durne czy nie ? Tytuł 100%
|
|
| AdamGr (3037 punktów) | > Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne?
Istotne, to forum nie jest niemieckie.
|
|
 | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >> Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne? >Istotne, to forum nie jest niemieckie
A człowiek inteligentny nie powinien być choćby na poziomie podstawowym poliglotą?
|
|
|  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Istotne, to forum nie jest niemieckie> A człowiek inteligentny nie powinien być choćby na poziomie podstawowym poliglotą?Powinien, ale na forum obowiązuje regulamin, który mówi: Cytat:§ 21. Treść wypowiedzi powinna być napisana w poprawnej polszczyźnie, bez błędów; w razie wątpliwości, należy posłużyć się słownikiem lub innym sposobem sprawdzania pisowni.
§ 22. Wypowiadamy się w języku polskim. W tekście wypowiedzi dopuszczalne jest zamieszczanie cytatów w języku oryginału. Wyjątek stanowią wyznaczone działy anglojęzyczne oraz cytaty.
|
|
| |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
> Powinien, ale na forum obowiązuje regulamin, który mówi:> Cytat: >§ 22. Wypowiadamy się w języku polskim. W tekście wypowiedzi dopuszczalne jest zamieszczanie cytatów w języku oryginału. Wyjątek stanowią wyznaczone działy anglojęzyczne oraz cytaty.
A to to nie jest cytat?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >A to to nie jest cytat?
Nie żebym się jakoś wybitnie na tym znał, ale cytaty zawiera się np. w cudzysłowie i podaje autora, do tego należy się do nich ustosunkować w wypowiedzi. W ogóle polskie prawo to specjalnie reguluje, jeśli cytowany nie rozpowszechnia treści np. na zasadzie creative commons czy coś w ten deseń.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>A to to nie jest cytat? >Nie żebym się jakoś wybitnie na tym znał, ale cytaty zawiera się np. w cudzysłowie i podaje autora, do tego należy się do nich ustosunkować w wypowiedzi. W ogóle polskie prawo to specjalnie reguluje, jeśli cytowany nie rozpowszechnia treści np. na zasadzie creative commons czy coś w ten deseń.
Czyli jakby ktoś napisał "Panta rhei" albo "Cogito ergo sum" to też miałby podawać autora?
A co do licencji, to nie znam takiej ( public domain nie jest licencją ), która by nie uznawała autorstwa...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Czyli jakby ktoś napisał "Panta rhei" albo "Cogito ergo sum" to też miałby podawać autora? , Myślę że to jest całkiem dobre pytanie, na które jednoznacznie trudno odpowiedzieć. Wiadomo że "Pantha Rei", "Cogito ergo sum", czy "To be, or not to be" to największe oczywistości i podawanie ich autorów jest bez sensu, kiedy możemy założyć, że każdy praktycznie odbiorca zna ich genezę, znaczenie, no i podanie ich w takiej formie jest ważne dla naszej wypowiedzi.
Tylko czy każdy zna akurat autora "Der Mensch ist, was er ißt" i z punktu widzenia jakiejś społecznej świadomości możemy to traktować na równi z tamtymi wyświechtanymi motywami? Czy przeciętny czytelnik po tym jak na to spojrzy widzi cytaty, czy po prostu tytuł po niemiecku?
Zaryzykuję i posłużę się przykładem; czy gdybym założył temat: "Better to reign in hell than serve in heaven." mógłbym przypuszczać że większość odbiorców bezbłędnie wyłapie kontekst wypowiedzi, jej genezę i odniesienia tak jak w przypadku makaronizmów typu "pantha rei", "cogito ergo sum"?
I zawsze pozostaje też pytanie czemu tu nie posłużyć się polskim tłumaczeniem? Makaronizmy to już część naszej martyrologii! Ale niemiecki? Nawet Kloss mówił po polsku!
Z innego punktu widzenia może jestem po prostu zawiedziony tematem, bo patrzę - Feuerbach, klikam i widzę - jedzenie...
>A co do licencji, to nie znam takiej ( public domain nie jest licencją ), która by nie uznawała autorstwa...
Chodziło mi o to, że poszczególni autorzy mogą zrezygnować z przywilejów gwarantowanych przez ustawę np. decydując się na umożliwienie innym cytowania całości utworu itp.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >> Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne? >Istotne, to forum nie jest niemieckie. To be, or not to be? To znaczy być , albo nie być? homo sum, humani nihil a me alienum puto człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Dolce far niente. Słodkie nieróbstwo.
|
|
|  | | AdamGr (3037 punktów) | Szczęście że tłumaczysz na polski, dlatego dam ci plusa.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Szczęście że tłumaczysz na polski, dlatego dam ci plusa. Przepraszam, ale byłam w złym humorze. Chciałam Ci dopiec. Ale się zreflektowałam. Nie powinnam. Ale ten okres przedświąteczny jest taki pełen napięć. Głupio mi. Byłam w saunie i mi trochę zeszło tego złego napięcia. Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Żebym wiedział to bym udał, a tak....  W związku z czym nie masz za co.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne?
Zjedz jutro na śniadanie 10 cm kolczastego drutu i zagryź cytryną, to się przekonasz. PS. W nowej pisowni nie ißt, a isst.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Zjedz jutro na śniadanie 10 cm kolczastego drutu No ja to może nie. Wolę jajko na miękko. Ale był taki Pan Wszystkojad, który zjadł całą cessnę po kawałku. I kilka rowerów. > W nowej pisowni nie ißt, a isst. Ale ja jestem staroświecka, starsza pani.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >> Zjedz jutro na śniadanie 10 cm kolczastego drutu >Wolę jajko na miękko. >Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne?
Wygląda więc na to, że to, co jemy, jest jednak istotne. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy człowiek ledwo istnieje, np. podczas powolnej agonii na raka jelita.
>Ale ja jestem staroświecka, starsza pani.
OK. Moja uwaga była zbędna.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 |
 | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ot, przekora losu. Czyżby jakiś liryczny postulat wegetarianizmu, skoro inspiracją piosenki była bezprecedensowa sytuacja, w której to jedzony chciał zostać zjedzony przez jedzącego, kiedy normalnie wcinamy mięsko, które nie wyraziło na to zgody?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ubolewam nad tym jaki wydźwięk obecnie ma genialna fraza Feuerbacha!
Czemu ludzie kojarzą to z wegetarianizmem, a nie tym ważnym niemieckim filozofem wywodzącym się z lewicy heglowskiej, który już ponad sto lat temu stawiał równie odważne tezy co Dawkins i pokrewni racjonaliści argumentując to teorią ewolucji?
W odniesieniu do diety to jedynie fajne hasło reklamowe, czyli merytorycznie bzdura i nie widzę sensu tego roztrząsać.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | >Ubolewam nad tym jaki wydźwięk obecnie ma genialna fraza Feuerbacha!
Dyskusja poszła inną ścieżką, niż zapowiadał to jej początek. Było w nim zabawne pomieszanie pojęć i sądziłam, że o tym będzie rozmowa. W pewnym sensie o upadku kultury humanistycznej.
Tytuł powinien pochodzić nie od Feuerbacha, tylko od Hipokratesa, który w innym znaczeniu, czysto medycznym, pierwszy wskazał, że człowiek jest tym co je. W dzisiejszych czasach, gdy mowa o jedzeniu, nie filozofia jest najważniejsza a znajomość biochemii organizmu. Biedny ten Mensch, który odżywianie kojarzy z ontologią, zamiast z własnym metabolizmem ;- ) Odwrotna zależność jest oczywiście filozoficzna, ale nie ma związku z pokarmami. Chyba że duchowymi.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ale tak jak zauważyłem to zdanie jest merytorycznie niepoprawne jeśli nie odnosi się do ontologii. Gdzie ontologia nie przechodzi mi za bardzo przez gardło bo Feuerbach stworzył filozofię raczej scjentystyczną niż metafizyczną, podkreślając w bardzo wielkim stopniu biologię. > Tytuł powinien pochodzić nie od Feuerbacha, tylko od Hipokratesa, który w innym znaczeniu, czysto medycznym, pierwszy wskazał, że człowiek jest tym co je.Tylko od Hipokratesa wiele się zmieniło jeśli chodzi o biologię i chemię. Tym bardziej, że on chyba nie mówił po Niemiecku  Jakby nie było jednemu i drugiemu leżało dobro człowieka, gdyż żaden nie wierzył w jakiś transcendentny wymiar. Hipokratesowi zawdzięczamy deontologię, przysięgę lekarską, która odrzuca metafizykę. To samo postulował Feuerbach. Jak wiadomo człowiek zdecydowanie nie jest tym czym je. Wbrew pozorom zdrowe odżywianie ma więcej wspólnego z metafizyką niż można by przypuszczać. Są ludzie, którzy decydują się na szkodliwą dietę z powodów religijnych lub innych dziwnych przekonań.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
5 na 5 | Bezdomny (621 punktów) | >Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to? Najważniejsze >jest z kim jemy i jak się przy tym czujemy?
Powiedziałbym raczej, że jak się W OGÓLE czujemy, nie tylko przy konsumpcji. Widziałem niedawno świeże badania, z których wynika, że stres stres jest ważnym czynnikiem w około 80% znanych chorób. Tak samo w przypadku zaburzeń nerwicowych, którymi ostatnio nieco się interesuję. Od dawna wiadomo, że osoby z tej grupy zdecydowanie częściej zapadają na wiele schorzeń. W wywiadzie lekarskim na przykład, wielu pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne podaje, że pierwsze dolegliwości wystąpiły w okresie silnego stresu. Widziałem kiedyś wywiad telewizyjny z naukowcem, który powiedział właściwie dość oczywistą rzecz, jednak obecnie wraz z rozwojem nauki często zapominaną. Zgodził się z tym, że często predyspozycja zachorowania na daną chorobę jest zapisana w naszym materiale genetycznym, jednak jest to nadal tylko i wyłącznie zapisana informacja, nic więcej. Dopiero sposób, w jaki żyjemy wpływa na ekspresje tych genów. Wiele mówi się o higienie osobistej, żywieniowej a nadal tak niewiele o higienie umysłowej
>Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co >wprowadzamy przez jamę gębową do organizmu jest takie istotne?
Wegetarianie dla przykładu, podobnie jak osoby jedzące czerwone mięso tylko raz w tygodniu cechują się najniższym wskaźnikiem zachorowalności na raka jelita grubego - nowotworu w dużym stopniu zależnego od czynników środowiskowych. Podobnie jest z ludźmi, których dieta zawiera wiele błonnika, który przyśpiesza pasaż treści przez jelita poprzez znaczne zwiększenie jej objętości co powoduje krótszy czas działania karcynogenów oraz ich mniejsze stężenie w jelicie - rzadszy kontakt ze ścianą jelita. Z drugiej strony czerwone mięso to najlepsze dla nas źródło żelaza. Istotną rolę odgrywa też nie tylko sam pokarm ale także sposób jego przygotowania ale o tym już nie będę się rozpisywał bo to wiedza raczej powszechna. Co do wegetarian/wegan to z moich obserwacji wynika, że rzadko ich główną motywacją przy podejmowaniu decyzji dotyczącej sposobu odżywania jest zdrowie. Generalnie uważam, że lepiej zachować zdrowy rozsądek w żywieniu (jak we wszystkim) niż przyjmować skrajne postawy.
|
|
1 na 1 | Artaso (380 punktów) | >Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez >jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek >do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy?
Pewnie. Przecież podstawą wegetarianizmu jest to, że lubimy sałatkę, a nie to, że mamy jeszcze resztki empatii.
|
|
 | 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez >>jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek >>do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy? >Pewnie. Przecież podstawą wegetarianizmu jest to, że lubimy sałatkę, a nie to, że mamy jeszcze resztki empatii.
Wybiórczej empatii dopowiedzieć trzeba, wybiórczej.
|
|
|  | | Artaso (380 punktów) | >Wybiórczej empatii dopowiedzieć trzeba, wybiórczej.
Rozwiń, proszę.
|
|
| |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >Wybiórczej empatii dopowiedzieć trzeba, wybiórczej.> Rozwiń, proszę.Wegetarianom jakoś łatwo przychodzi wartościowanie życia jako takiego. Czyżby sałata była tworem martwym? Jeśli nie, to czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ?  Była już tu na forum wielka dyskusja na ten temat : www.racjon(*).php/z,0/d,25/s,312541#w317327Proszę poczytać w wolnej chwili i dopisać coś od siebie, aby na nowo nie wynajdywać młotka. To też do pani prof.Grabowskiej  Pozdrawiam.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ? Sałata nie ma systemu nerwowego, na przykład. Poza tym nie rozmnaża się płciowo. A w związku z tym nie ma orgazmów. Czy ktoś słyszał o orgazmie sałaty? A taka świnia ma orgazm. Jak to świnia, zresztą. I tym różni się od sałaty.
|
|
| | | | |  | | Artaso (380 punktów) | >Tymczasem w Afryce:
Zdajesz sobie sprawę z tego, że jedną z dróg rozwiązania problemu głodu na świecie jest ograniczenie produkcji pokarmów mięsnych i rozwój produkcji pokarmów roślinnych, nie? Ilość potencjalnego pożywienia idącego na produkcję niezbędnej paszy dla zwierząt hodowlanych daleko przekracza efektywny zysk z otrzymywanego mięsa.
|
|
| | | | | |  | | Bezdomny (621 punktów) | >>Tymczasem w Afryce: >Zdajesz sobie sprawę z tego, że jedną z dróg rozwiązania problemu głodu na świecie jest ograniczenie produkcji pokarmów mięsnych i rozwój produkcji pokarmów roślinnych, nie? Ilość potencjalnego pożywienia idącego na produkcję niezbędnej paszy dla zwierząt hodowlanych daleko przekracza efektywny zysk z otrzymywanego mięsa.
Nie załapałeś, no trudno.
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Wiesz Bezdomny co to jest etyka?
Na tej samej zasadzie nie pokazuje się podczas wypadku jak komuś mózg ląduje na drzewie a flaki wiatr pędzi po szosie. Załapałeś ? Bo nie sądzę że jesteś w trakcie pakowania się z biletem do Afryki aby temu dzieciakowi pomóc ? Zatem to co robisz jest cyniczne. No chyba że faktycznie jedziesz mu pomóc, a ja sie pomyliłem.
|
|
| | | | | | | |  | | Bezdomny (621 punktów) | >Wiesz Bezdomny co to jest etyka? Nie.
>Bo nie sądzę że jesteś w trakcie pakowania się z biletem do Afryki aby temu dzieciakowi pomóc ? Zatem to co robisz jest cyniczne. >No chyba że faktycznie jedziesz mu pomóc, a ja sie pomyliłem.
Może się pomyliłeś. Miłej rozmowy o orgazmie świni.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Almentyna (417 punktów) | >Czy ktoś słyszał o orgazmie sałaty? A taka świnia ma orgazm. Jak to świnia, zresztą. I tym różni się od sałaty.
Czy sugerujesz, że powinniśmy zjadać tylko to co orgazmu nie ma? Jeśli tak, to poproszę o listę stworzeń bezorgazmowych, bo nie wiem jak z tym u np. ryb, kur i zakonnic. A jajka tylko niezapłodnione do konsumpcji?
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| | | |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >> czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ? >Sałata nie ma systemu nerwowego, na przykład. Poza tym nie rozmnaża się płciowo. A w związku z tym nie ma orgazmów. Czy ktoś słyszał o orgazmie sałaty? A taka świnia ma orgazm. Jak to świnia, zresztą. I tym różni się od sałaty.
" W swym sednie " czyli podstawie, czyli jest żywa czy martwa.Zero lub jeden. Orgazm to szczegół, nie mający znaczenia w tej kwalifikacji. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >> czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ? >Sałata nie ma systemu nerwowego, na przykład. Poza tym nie rozmnaża się płciowo.
A jak sie wg. ciebie rozmnaża? Przez podział? Oczywiście, że płciowo! ( co niektórym sie chyba myli z seksem...)
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Oczywiście, że płciowo! ( co niektórym się chyba myli z seksem...) Ja tam z biologii to nie tego tak do końca. Ale to jest Pan Sałata i Pani Sałata??? To nie wiedziałam. A mnie się zresztą wszystko z seksem kojarzy.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >> Oczywiście, że płciowo! ( co niektórym się chyba myli z seksem...) >Ja tam z biologii to nie tego tak do końca. Ale to jest Pan Sałata i Pani Sałata??? To nie wiedziałam. A mnie się zresztą wszystko z seksem kojarzy. Rozmnażanie płciowe nie oznacza z zasady podziału na wie płci. Niekiedy płci jest więcej, jak w procesie płciowym orzęsków, chyba też u wrotków jest więcej niż dwie, a tam już normalne rozmnażanie. A często osobnik ma oba rodzaje gonad i jest on i ona w jednym. Jak większość ślimaczków.
A z botaniki - tam są osobniki dwupienne (gametangia na dwóch osobnikach, a więc on i ona) i jednopienne (gametangia na jednym osobniku, a więc dwa w jednym). Sałata należy do "złożonych" a tam chyba przeważa jednopienność. A więc raczej nie ma pani i pana Sałaty, ale płciowość jest.
|
|
| | |  | | Artaso (380 punktów) | >Wegetarianom jakoś łatwo przychodzi wartościowanie życia jako takiego. Czyżby sałata była tworem martwym? >Jeśli nie, to czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ?
Nie jest świadoma.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | > >Wegetarianom jakoś łatwo przychodzi wartościowanie życia jako takiego. Czyżby sałata była tworem martwym?> >Jeśli nie, to czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ?> Nie jest świadoma.Całkiem niedawno świnie i cielaki też uważano za nieświadome  I to wbrew wyraźnym sygnałom świadomości samych zainteresowanych. Wiemy już, że świadome są jak najbardziej. O kotach i psach, i koniach, to nawet nie wspomnę... Myślę (dość naiwnie, ale skutecznie), że po prostu zbyt chciwie wykorzystaliśmy naszą przewagę w przystosowaniu ewolucyjnym dla naszej ekspansji. I stąd wszystkie niewczesne dylematy. Być może z tego właśnie powodu nasze sprzężenie zwrotne dodatnie nie ma mechanizmu stopujacego i maszyna sie rozpuknie? Cóż... Idiota wchodzacy dla zabawy, albo po zakład o wysoka nagrodę, na wieżę wysokiego napięcia może położyć trupem nie tylko siebie, ale i konstruktora wieży. Nazwałabym to testem Darwina.
|
|
| | | | |  | | Artaso (380 punktów) | > Myślę (dość naiwnie, ale skutecznie), że po prostu zbyt chciwie wykorzystaliśmy naszą przewagę w przystosowaniu ewolucyjnym dla naszej ekspansji. I stąd wszystkie niewczesne dylematy.Odpowiedź dotyczyła różnicy między świniami i sałatą. Bo nie jest do utrzymania twierdzenie, że ssaki i rośliny posiadają porównywalny poziom świadomości. I fakt, człowiek to jest niesamowicie skuteczny pasożyt i niszczyciel. Natomiast nie ma powodu, dlaczego mielibyśmy się pozbawiać naturalnego sposobu zdobywania pożywienia dopóki zachowana jest naturalna równowaga. Oczywistym jest, że hipertrofia naszego gatunku zniszczyła balans przyrody na planecie i jest to już nieaktualne, ale w stanie pierwotnym nie widzę żadnego powodu, dlaczego człowiek, jako element ekosystemu, nie miałby zabijać i zjadać funkcjonujących na tej samej płaszczyźnie zwierząt (i być zjadanym przez te silniejsze). Odnośnie wegetarianizmu: ludzie z grubsza dzielą się na tych, którzy jedzą mięso, i na tych, którzy wiedzą, jak wygląda współczesny przemysł mięsny. PS. wyborcza.p(*),Karpie_wyjete_spod_prawa.html polecam komentarze. Obecnie jeszcze nie jest ich jeszcze tyle, co zwykle, ale można się spodziewać sporej ilości głosów "a co mnie to obchodzi" albo "ryby są po to, żeby je jeść". Reformę sposobu myślenia hoi polloi trzeba zacząć od małych kroków. M.in. dlatego wyznaczam dla siebie, jako wegetarianina, linię na piasku między życiem świadomym i czującym w naszym rozumieniu i tym, które jest nieświadome. PS2. Coś mi się to trochę źle zacytowało. Sorry.
|
|
| | | |  | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>Wegetarianom jakoś łatwo przychodzi wartościowanie życia jako takiego. Czyżby sałata była tworem martwym? >>Jeśli nie, to czym w swoim sednie różni się od świni czy cielaka ? >Nie jest świadoma. Owszem jest to argument, lecz nadal dotyczący szczegółów nie meritum. Czy roślina poprzez brak świadomości jest mniej żywa? Czy po prostu empatia wegetarian dotyczy tylko świadomych a nie żywych istot? Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Artaso (380 punktów) | >Czy roślina poprzez brak świadomości jest mniej żywa? Czy po prostu empatia wegetarian dotyczy tylko świadomych a nie żywych istot?
Myślę, że w większości wypadków wegetarianizm to wybór mniejszego zła.
Zresztą, za słownikiem PWN:
empatia 1. «umiejętność wczuwania się w stan wewnętrzny drugiej osoby» 2. «przypisywanie komuś własnych odczuć w danej sytuacji»
Więc generalnie tak, dotyczy to istot żywych i posiadających wymieniony "stan wewnętrzny", który można zapewne zredukować do świadomości.
Tak na marginesie, szkicując małe przemyślenie: jeśli poszukiwaną przez nas wartością jest szacunek dla natury i istot żywych to czy elementem tej wartości nie jest uznanie też naturalnego porządku i cyklu życia i śmierci? W sensie czy my czasem trochę nie imputujemy własnego, ludzkiego systemu aksjonormatywnego w miejsce, gdzie go być nie powinno?
|
|
| spray (5875 punktów) | >Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez >jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek >do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy? Jak się cieszymy z jedzenia w McDonald`s, bo tam jemy z >ukochana osobą , to nam nic nie zaszkodzi. A jak zjemy wigilię ze znienawidzoną ciocią, to nam >bokiem ona wyjdzie. Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to? Najważniejsze >jest z kim jemy i jak się przy tym czujemy?
Grabowska, nie pie**ol! To, co wchłaniamy, niewątpliwie nas określa, ale zuważmy, że my wcześniej zostaliśmy określeni. To jak ze chrztem świętem.
I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na ateizm żywieniowy przejść.
Czy jest to równoprawne z ewentualnym przejściem na kanibalizm ze wzglęu na doborowe towarzystwo...? nie wiem... nie wiem...
|
|
| kkuj (614 punktów) | >Ja chciałam podyskutować o wegetarianizmie i weganizmie. Czy faktycznie, to co wprowadzamy przez >jamę gębową do organizmu jest takie istotne? I wpływa na nasze życie. Czy to nie aby nasz stosunek >do życia jest ważniejszy, a nie to co jemy? Jak się cieszymy z jedzenia w McDonald`s, bo tam jemy z >ukochana osobą , to nam nic nie zaszkodzi. A jak zjemy wigilię ze znienawidzoną ciocią, to nam >bokiem ona wyjdzie. Jak uważacie, czy uważać na to co się je i pije, czy chrzanić to? Najważniejsze >jest z kim jemy i jak się przy tym czujemy?
Uważam, że życie kosztem innych istnień samo w sobie nie jest niezgodne z prawami natury, jednak moralnie (ale bardziej w sferze życzeń) jest złem proporcjonalnym do zdolności doświadczania oraz potencjału krzywdzonego istnienia.
Ja sam jestem mięsożerny bo taka jest moja dieta i nigdy nie zdobyłem się na jej zmianę, choć uważam że jednym z celów cywilizacyjnych ludzkości jest (lub powinno być) produkcja syntetycznego pożywienia. Wiem, że przyczyniam się do cierpienia zwierząt lecz jednocześnie nie chcę sam cierpieć z powodu odcięcia od moich (złych) nawyków. Z chęcią zmieniłbym dietę gdyby powstało syntetyczne mięso choć w 50% tak dobre jak mięso naturalne.
Rośliny w sposób ewolucyjny "nauczyły się" minimalizować swoje doświadczanie i zdaje się, że kosztem tego czerpią korzyści ewolucyjne. Zdolność do odczuwania zwierząt jest zróżnicowana.
Mam nadzieję, że wnosi to coś do dyskusji.
Pozdrawiam
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Uważam, że życie kosztem innych istnień samo w sobie nie jest niezgodne z prawami natury Ja też tak uważam. Ostatecznie człowiek ( homo) zawsze polował na zwierzynę, aby zdobyć pożywienie. Wtedy może odbywało się to bardziej humanitarnie. Jedno zwierzę (ludzkie) polowało na inne zwierzę. A dzisiaj to niestety zwyrodniało w postaci kur stłoczonych na małych przestrzeniach, właśnie karpi duszonych w torbach foliowych i nierogacizny masowo mordowanej w ubojniach. No ale trudno z kolei dzisiaj, aby pan inżynier, po pracy szedł jeszcze upolować dziką świnię. Takie to czasy nastali. > Wiem, że przyczyniam się do cierpienia zwierząt Nawet jak człowiek pierwotny mamuta zabijał to też się przyczyniał do jego cierpienia. Bezpośrednio. Dzisiaj robią to za nas masarze.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|