Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ukrzyżowanie - czyżby?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-10-2011 18:07TylkoPytam (80 punktów)Ukrzyżowanie - czyżby?
Witam,

Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane. Mam następujące pytanie: czy są jakies dowody na to, że tak było? Czy jeśli wiemy, że istniał ktoś taki jak Jezus Chrystus (a możemy śmiało uznać, ze istniał pierwowzór, którą była rzeczywista postać), to czy możemy uznać możemy uznać, że biblijny fagment dot. ukrzyżowania nie został całkowicie zmieniony ( nie odbiega od oryginału)? Czy w czasach jezusa ukrzyżowanie rzeczywiście było najwyższą karą (słyszałem też o nabijaniu na pal)?
Kolejne pytanie: wielokrotnie spotykam się z określaniem Jezusa jako Joshua (Jahwe jest miłością). Czy jesto to prawdidlowe?; z tego co pamiętam Joshua jest postacią z ST.

P.S. Pytania kieruję do racjonalistów.


Pozdrawiamn
Marek
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

muladen (154 punktów)
Nie wiemy,w celu pogłębienia wiedzy odsyłam tu veritas-forum.conceptforum.net/
TylkoPytam (80 punktów)
>Nie wiemy,w celu pogłębienia wiedzy odsyłam tu veritas-forum.conceptforum.net/
Diablo ciekawy link!
28-10-2011 19:37
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>Czy w czasach jezusa ukrzyżowanie rzeczywiście było najwyższą karą (słyszałem też o
>nabijaniu na pal)?

Kiedyś nabijano na pal. Teraz nabija się w butelkę. Postęp jest oczywisty.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-10-2011 12:16 
 Ocena 2 na 2
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>>Czy w czasach jezusa ukrzyżowanie rzeczywiście było najwyższą karą (słyszałem też o
>>nabijaniu na pal)?
>Kiedyś nabijano na pal. Teraz nabija się w butelkę. Postęp jest oczywisty.

oczywiście - od butelek vat jest 23% od pali... nie pamiętam


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>Witam,
> Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane. Mam następujące pytanie: czy
>są jakies dowody na to, że tak było? Czy jeśli wiemy, że istniał ktoś taki jak Jezus Chrystus (a
>możemy śmiało uznać, ze istniał pierwowzór, którą była rzeczywista postać), to czy możemy uznać
>możemy uznać, że biblijny fagment dot. ukrzyżowania nie został całkowicie zmieniony ( nie odbiega
>od oryginału)? Czy w czasach jezusa ukrzyżowanie rzeczywiście było najwyższą karą (słyszałem też o
>nabijaniu na pal)?
-Wszystko razem warte funta kłaków. Starożytni psychopaci znęcali się nad ludźmi na różne sposoby. A to czy jakiegoś Jezusa, Mitrasa czy innego k...sa ukrzyżowano czy nie, nie ma żadnego wpływu na nasze życie dzisiaj. Szkoda czasu i mózgu.
28-10-2011 22:52 
 Ocena 3 na 3
ropuszka (154 punktów)
>-Wszystko razem warte funta kłaków. Starożytni psychopaci znęcali się nad ludźmi na różne sposoby. A to czy jakiegoś Jezusa, Mitrasa czy innego k...sa ukrzyżowano czy nie, nie ma żadnego wpływu na nasze życie dzisiaj. Szkoda czasu i mózgu

To fakt, szkoda czasu i mózgu bo to nie rodzaj śmierci ma tu znaczenie, ten cały Jezus by mógł być i przez lwy zjedzony W religii liczy się to, że podobno zmartwychwstał Z resztą nie on pierwszy.

Zainteresowanych innymi zmartwychwstałymi odsłyłam do "Złotej gałęzi" Frazera.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Starożytni psychopaci znęcali się nad ludźmi na różne sposoby.
Taki surowy nie byłbym w ocenie starożytności.Gdyby Jezus urodził się kilkanaście wieków później, bardzo prawdopodobne że nawinięto by mu jelita na kołowrotek.
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
> Starożytni psychopaci znęcali się nad ludźmi na różne sposoby.
>Taki surowy nie byłbym w ocenie starożytności.Gdyby Jezus urodził się kilkanaście wieków później, bardzo prawdopodobne że nawinięto by mu jelita na kołowrotek.
-Nie chodzi o to, że tylko wtedy psychopaci znęcali się nad ludźmi. Rzecz w tym, że wtedy było to na porządku dziennym, były to "legalne" kary za przestępstwa. Pojęcie przestępstwa tez było nieco inne. Dzisiaj takie zachowania (jako legalne) można spotkać w dzikich krajach islamskich i wśród mało cywilizowanych plemion ,ale każdy normalny człowiek je potępia.
metsys (1088 punktów)
>Witam,
> Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane. Mam następujące pytanie: czy
>są jakies dowody na to, że tak było? Czy jeśli wiemy, że istniał ktoś taki jak Jezus Chrystus (a
>możemy śmiało uznać, ze istniał pierwowzór, którą była rzeczywista postać), to czy możemy uznać
>możemy uznać, że biblijny fagment dot. ukrzyżowania nie został całkowicie zmieniony ( nie odbiega
>od oryginału)?

Ktoś taki jak Jezus opisany w Nowym Testamencie istnieje tylko i wyłącznie w nim i w apokryfach żydowskich. Żadne inne źródło nie wspomina konkretnie o Jezusie z Nazaretu, żaden historyk, skryba, urzędnik ani inny osobnik z okresu uznawanego za początek naszej ery nie wspomniał nawet o kimś takim ani o tłumnym ukrzyżowaniu żydowskiego króla, mesjasza. Istnieje możliwość, że Chrystus to twór powstały ze zlepków życiorysów wielu chodzących wtedy po świecie zbawicieli, ubarwiony i dostosowany do potrzeb religii.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
31-10-2011 13:58 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Ktoś taki jak Jezus opisany w Nowym Testamencie istnieje tylko i wyłącznie w nim i w apokryfach żydowskich. Żadne inne źródło nie wspomina konkretnie o Jezusie z Nazaretu, żaden historyk, skryba, urzędnik ani inny osobnik z okresu uznawanego za początek naszej ery nie wspomniał nawet o kimś takim ani o tłumnym ukrzyżowaniu żydowskiego króla, mesjasza.

Oprócz Tacyta, Swetoniusza, Józefa Flawiusza i innych takich...
Ale to przecież dla Ciebie nieistotne, nieprawdaż?
31-10-2011 14:21 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Oprócz Tacyta, Swetoniusza, Józefa Flawiusza i innych takich...
No i znów to samo...
Będziesz łaskaw przeczytać, co napisałam o powyższych źródłach czy nie i dalej sobie będziesz udawał, że białe jest czarne?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
31-10-2011 16:04 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Oprócz Tacyta, Swetoniusza, Józefa Flawiusza i innych takich...
>No i znów to samo...
>Będziesz łaskaw przeczytać, co napisałam o powyższych źródłach czy nie i dalej sobie będziesz udawał, że białe jest czarne?

Nie sądziłem, że tak poważnie traktujesz to, co napisałaś...
W takim razie, proszę bardzo: www.racjonalista.pl/forum.php/s,451702#w460657
31-10-2011 14:37 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
Na portalu fronda ostatnio ogłoszono posiadanie figurek obcych bóstw grzechem niegodnym katolika. Czy samo czytanie tekstów innych religii i o innych religiach też jest grzechem? Może tylko czytanie przez umysł nieprzygotowany na te objawienia, podobnie jak jest z czytaniem świętego pisma katolicyzmu. Jak rozumiem ta mantra i jej ciągłe powtarzanie ma zagłuszyć wewnętrzne objawy samodzielnego myślenia. Już ktoś niedawno stwierdził że przebywanie na tym portalu przez dłuższy czas może być niebezpieczne nawet dla zagorzałego katolika, proszę się zastanowić czy warto nawracać obcych ludzi za cenę potępienia własnej duszy.


Come to the dark side, we have cookies
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Witam,
Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane.


Dobry wieczór! Powiem tak - rytuał przejścia jest tu istotniejszy od takich szczegółów jak krzyż, lecące kamienie, czy paszcza lwa. Rytuał przejścia jest ważny w szamanizmie i zwykle symboliczny (choć nie zawsze). Polega on na tym, iż bóg (jeden z wielu), szaman, albo jakaś inna mityczna istota otwierają most do zaświatów poprzez własną śmierć, która zwykle jest związana z bólem, masakrą, torturami. Szamanizm jest o wielokroć starszy od chrześcijaństwa. Rytuały przejścia - makabryczna śmierć boga dla otwarcia zaświatów wiernym - przeszły z szamanizmu do bardziej rozwiniętych wierzeń - w samym basenie Morza Sródziemnego stały się między innymi popularne zarówno w Starożytnym Egipcie, jak i w Starożytnej Grecji. Z kultem rytuałów przejścia wiązało się zazwyczaj tworzenie silnie związanych ze sobą, okultystycznych wspólnot, postulaty oddania własności grupie, etc. Chrześcijaństwo wpisuje się całkowicie w tę starą modę i nie jest oryginalne. To co najważniejsze w postaci Jezusa, czyli rytuał przejścia, zostało dopisane, a w dużej mierze po prostu spisane. Dodam jeszcze, iż dla wspólnot zajmujących się rytuałem przejścia istotne były misteria, które chrześcijaństwo nazwało pasjami - czyli cykliczne odgrywanie męczeńskiego przejścia boga dla otworzenia (urojonej oczywiście) wieczności wiernym. Takim czymś jest nawet msza, gdzie w kółko odgrywa się ostatnią wieczerzę, mękę i zmartwychwstanie. Wielu badaczy przypuszcza, iż rytuał przejścia był w dużej mierze zainspirowany rytmem pór roku - śmiercią natury jesienią i jej wiosennych odrodzeniem.

pompa (524 punktów)
> Cytat:
Witam,
>Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane.

>Dobry wieczór! Powiem tak - rytuał przejścia jest tu istotniejszy od takich szczegółów jak krzyż, lecące kamienie, czy paszcza lwa. Rytuał przejścia jest ważny w szamanizmie i zwykle symboliczny (choć nie zawsze)odrodzeniem.
Mógłbyś podać jakieś opracowanie porównujące chrześcijaństwo do szamanizmu?
29-10-2011 12:54 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Mógłbyś podać jakieś opracowanie porównujące chrześcijaństwo do szamanizmu?

Nie pamiętam publikacji dokładnie na ten temat, ale jakoś zawsze - od początków zainteresowania się religioznawstwem - zgadzałem się w tym z później przyswojonymi poglądami wybitnego znawcy tematu - Mircea Eliade, który uważał, że szamanizm jest źródłem wszystkich religii na Ziemi.

Zapewne jednak pierwotne idee religijne wywodzą się z magii, za pomocą której nasi odlegli przodkowie usiłowali kontrolować siły natury. Kiedy uznali, że za żywiołami kryją się niewidzialne siły duchowe - byty o wiele potężniejsze od człowieka - zaczęli poszukiwać sposobów kontaktowania się z nimi i możliwości przebłagania ich. Właśnie z takich animistycznych wierzeń wykształcił się szamanizm. Mircea Eliade, wybitny znawca tematu, uważa, że jest on źródłem wszystkich religii na Ziemi.

Czy biblijni prorocy byli kimś w rodzaju szamanów? Czy również stosowali halucynogeny w celu kontaktowania się ze światem nadprzyrodzonym? Co mogły mieć ze sobą wspólnego rdzenne ludy zamieszkujące na przykład Syberię z plemionami Izraelitów czasów Mojżesza? Postarajmy się odnaleźć podobieństwa. Na pewno w obu przypadkach mamy do czynienia ze społecznościami plemiennymi, nomadycznymi, opartymi na tradycji patriarchatu.

Rzecz jasna, Mojżesz był kimś o wiele potężniejszym niż zwykły szaman, pewne jednak praktyki mógł odziedziczyć po prehistorycznych czarownikach i uzdrowicielach. A jak się ma sprawa z późniejszymi prorokami? W Księdze Jonasza niektórzy badacze dopatrują się historii powołania oraz inicjacji szamana: wezwanie duchów, którego nie można odrzucić, symboliczna śmierć (trzy dni w brzuchu wieloryba) i następujące po niej odrodzenie.

W tym sensie biblijni prorocy rzeczywiście mogli odbierać przekazy od samego Boga. Aby dotrzeć do tego ogromu informacji i obrazów, musieli jednak najpierw wpłynąć na własną percepcję. Ale w jaki sposób Izraelici mogli osiągać stany zbliżone do tych, które są udziałem amazońskich szamanów? Przecież na Bliskim Wschodzie nie występują liany służące południowoamerykańskim Indianom do produkcji wywaru ani zawierające peyotl kaktusy.

Otóż profesor Benny Shanon z uniwersytetu w Jerozolimie uważa, że mogli używać rośliny o nazwie ruta stepowa (Peganum harmala), która wedle uczonego rosła na pustyniach, poprzez które wędrowali, a także najprawdopodobniej porastała zbocza góry Synaj, gdzie Mojżesz rozmawiał z Jahwe. Ruta stepowa znana jest od dawien dawna irańskiej medycynie ludowej. Co ciekawe, roślina ta zawiera harmalinę i harminę, czyli te same alkaloidy, które występują we wspomnianym już wywarze, używanym przez szamanów zamieszkujących lasy Amazonii. Napój ze zmielonych nasion ruty stepowej zmienia percepcję, powoduje trwające od czterech do sześciu godzin halucynacje wzrokowe i słuchowe. Pod jego wpływem przed oczami zażywającej wywar osoby pojawiają się dziwne rozbłyski światła, a w głowie słyszy ona obce głosy przemawiające do niej po imieniu.

Oczywiście, próżno szukać w Biblii opisów przyrządzania czy spożywania ruty stepowej. Wprawdzie w Księdze Wyjścia odnajdujemy wzmiankę o "gorzkich ziołach" (taka w smaku jest właśnie ruta), które wraz z mięsem baranka i macą nakazuje Izraelitom spożywać Jahwe, to jednak za mało, by definitywnie stwierdzić, iż był to środek stosowany przez proroków Izraela. Możemy jedynie podejrzewać, że skoro od tysięcy lat praktyki szamańskie powszechne są na całym niemal świecie, to mogli je znać również oni.
[Jewgienij T. Olejniczak]
___________________________________

www.google(*)tDYoDA8LZmV9EqV0kVauvw&cad=rja

www.google(*)3g1AVU1snHd6mctr5Or9ZA&cad=rja

Pozdrawiam.

@@@
.
29-10-2011 17:34 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
symboliczna śmierć (trzy dni w brzuchu wieloryba) i następujące po niej odrodzenie.


...albo na trzy dni na krzyżu. Naprawdę stara i bardzo już starta była ta historyjka na początku naszej ery... Ale znaleźli się głupcy do wierzenia i do dzisiaj są, jak nigdy liczni...
05-11-2011 16:14 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)

>...albo na trzy dni na krzyżu. Naprawdę stara i bardzo już starta była ta historyjka na początku naszej ery......

Na krzyżu parę godzin, resztę w grobowcu.Jak długo,nie wiadomo.Po trzech dniach nie można się było doszukać ciała.
29-10-2011 18:37 
 Ocena 5 na 5
Anna Salman (16360 punktów)
>... w jaki sposób Izraelici mogli osiągać stany zbliżone do tych, które są udziałem amazońskich szamanów? ... mogli używać rośliny o nazwie ruta stepowa ... Napój ze zmielonych nasion ruty stepowej zmienia percepcję, powoduje trwające od czterech do sześciu godzin halucynacje wzrokowe i słuchowe. ... przed oczami zażywającej wywar osoby pojawiają się dziwne rozbłyski światła, a w głowie słyszy ona obce głosy przemawiające do niej po imieniu.
Czyli Doda miała rację ...
29-10-2011 19:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Czyli Doda miała rację ...
A przynajmniej mogła mieć!

Pozdrawiam.

@@@
.
29-10-2011 13:50 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Myślę, że podany przez pana Andrzeja Eliade to znakomita pozycja na początek. Jednocześnie, żeby nie było, że wszystko to szamanizm, zachęcam cię do poznania religii, gdzie ofiara boga z samego siebie etc. nie stanowi głównej osi. Ciekawy jest tu hinduizm, w którym czegoś takiego nie ma, choć mogłoby być, bowiem wedy powiadają, iż purusza (czyli wszechświat, panteistyczny bóg etc) sam siebie sobie za siebie złożył się w ofierze. I w ten sposób cokolwiek istnieje. Do zapoznania się z wierzeniami Indii odsyłam cię na stronę www.hanuman.pl , gdzie znajdziesz też więcej bibliografii. Ja tam piszę jako typowy religioznawca, czyli osoba która (moim zdaniem) nie powinna być religijna. Ale znajdziesz tam też teksty Grzegorza Okraszewskiego, który jest hinduistą (choć wolnomyślicielskim).

Wracając do puruszy - wygrał bardziej hedonistyczny pogląd, głoszący, iż bogowie nie tylko nie karmią nas własną krwią, lecz dobrze się bawią. Ich zabawa nazywa się lilą. Więcej na ten temat (+ bibliografia) znajdziesz w artykule "Indyjska Bogini Matka" w dziale "Filozofia i religia" na hanumanie.pl. Jak na to, co można poczytać po polsku, nie jest to takie złe...
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane.
www.brooklyn.org.pl/mmcrux_a.html

Pozdrawiam.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane.

W internecie pan Adullam napisał:
Podstawą religii chrześcijańskiej i najważniejszym jej dogmatem jest wiara w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego boga, którym ma być żydowski prorok Jezus Chrystus, ukrzyżowany przez Rzymian w I w. n.e. Ilu chrześcijan wie, że na długo przed Jezusem wierzono w wielu innych ukrzyżowanych i zmartwychwstałych bogów?

W swojej książce Szesnastu Ukrzyżowanych Zbawicieli Świata (The World's Sixteen Crucified Saviors) Kersey Graves dostarcza wielu dowodów na istnienie, jak wskazuje tytuł, co najmniej szesnastu takich bogów, o których teraz kompletnie zapomniano. Zdumiewające jest to, jak wiele można znaleźć podobieństw między historią ukrzyżowanego Chrystusa a tych co najmniej szesnastu przedchrześcijańskich bogów.

Quexalcote, bóg meksykański ukrzyżowany został w 587 r. przed Chrystusem jako ofiara pokutnicza za grzechy ludzkie. Jak mówi Graves, dowody na istnienie tego dogmatu są dobitne, jasne i nie do zatarciar1; według jednej wersji, Quexalcote został przybity do krzyża w towarzystwie dwóch złodziei, ukrzyżowanych razem z nim. W rękopisie azteckim Codex Borgianus; opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, Codex Vaticanus, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.

Hesus, bóg druidów, został ukrzyżowany ponad osiemset lat przed Chrystusem. Według Godfreya Higginsa, autora książki Druidzi Celtyccy (The Celtic Druids), który przez dwadzieścia lat studiował historię religii, Druidzi przedstawiali swego ukrzyżowanego boga w towarzystwie baranka z jednej strony i słonia z drugiej. Słoń, ponieważ był największym znanym zwierzęciem, symbolizował ogrom grzechów świata. Baranek natomiast, przysłowiowy symbol niewinności, wyrażał niewinność ofiary, jaką był bóg Hesus. I tak o to, twierdzi Graves, powstała koncepcja Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata;, koncepcja, która obecnie kojarzy się tylko z religią chrześcijańską O jej druidzkim pochodzeniu nie wie prawdopodobnie żaden współczesny chrześcijanin.
Spośród wielu pozostałych bogów dyskutowanych w pracy Gravesa, których nie sposób tu opisać, warto wspomnieć Mitrę, perskiego boga, ukrzyżowanego około 600 lat przed erą chrześcijańską. Niewielu chrześcijan wie obecnie, że Mitra, bóg perski, był najbardziej popularnym bogiem w okresie, gdy formowała się i umacniała religia chrześcijańska w Imperium Rzymskim w IV w. naszej ery, i że był on głównym konkurentem boga żydowskiego, Jezusa Chrystusa. Mitra miał być urodzony 25 grudnia i podobnie jak Chrystus został ukrzyżowany, aby odkupić grzechy świata. Jest rzeczą znamienną, jak podkreśla Graves, że pisarze chrześcijańscy pisząc o Mitrze nie wspominają tym, że Mitra został ukrzyżowany. Czyżby obawiali się, że informacja o Mitrze i innych ukrzyżowanych bogach przedchrześcijańskich osłabi wiarę w trój-jedynego prawdziwego; boga chrześcijańskiego?


Pozdrawiam.

@@@
.
TylkoPytam (80 punktów)
Dziękuję za odpowiedzi. Dalej jednak nie odpowiedzieliśmy wprost a pytanie: czy ukrzyzowanie było w czasach Jezusa najwyższą karą/? Jeśli tak, to skąd wziął się pomył na krzyżowanie w tamtych czasach (mitologiczna inspiracja)?
29-10-2011 18:41 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
> ... czy ukrzyzowanie było w czasach Jezusa najwyższą karą/?
To była kara śmierci - wyższego wymiaru kary chyba nie ma (o ile nie wierzy się w ognie piekielne).
> ... skąd wziął się pomył na krzyżowanie w tamtych czasach ...?
Po prostu - fajne było ...
30-10-2011 15:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>To była kara śmierci - wyższego wymiaru kary chyba nie ma
Kara ta była także wywyższeniem. Tak - aby już z daleka każdy zbrodzień przeciwko prawu lub władzy był widocznym i ostrzegał innych przed głupimi pomysłami.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
30-10-2011 19:27 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Kara ta była także wywyższeniem.
Ja jestem skromna bardzo.
>Tak - aby już z daleka każdy zbrodzień przeciwko prawu lub władzy był widocznym i ostrzegał innych przed głupimi pomysłami.
I dlatego krzyż powinien zostać w sejmie ...
31-10-2011 09:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>I dlatego krzyż powinien zostać w sejmie ...
A - kochający inaczej - pan poseł Gowin za stracha nam nie wystarczy.
To jeszcze jest tam - też przepojony chrześcijańską miłością - profesor Niesiołowski i inni.

Pozdrawiam.

@@@
.
29-10-2011 22:17 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ludzie wymyślali różne nieprzyjemne formy egzekucji. Choć Rzymianom daleko było do tortur stosowanych przez chrześcijan w czasach nowożytnych i w średniowieczu, to przybicie do krzyża było niezbyt miłe. Do tego ofiara była dobrze widoczna, co przerażało innych, a o to w takich karach również chodziło. Na chrześcijańskich Wyspach Brytyjskich cieszyły się wyjątkowym uznaniem żelazne klatki, gdzie skazaniec, uprzednio oszpecony i skatowany konał niekiedy z głodu przez długie dni. Klatki umieszczano na murach miast, a także na rozdrożach.
30-10-2011 19:24 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Ludzie wymyślali różne nieprzyjemne formy egzekucji.

Najgorsza, o jakiej czytałam spotkała tą szlachciankę, którą zgwałcił nasz król - jeszcze wówczas królewicz Kazimierz (tak, ten sam, co to Polskę murowaną itd.) oraz jej ojca za to, że rzucił się na królewskiego syna z zamiarem zabicia go.
Jakoś przeszła mi wtedy sympatia do tego króla.
31-10-2011 14:23 
 Ocena 8 na 8
plodzien (7378 punktów)
> .... skąd wziął się pomył na krzyżowanie w tamtych czasach (mitologiczna inspiracja)? >

Starożytność znała wiele okrutnych sposobów pozbawiania życia, ale mam wrażenie, że ukrzyżowanie zostało wymyślone specjalnie po to, aby przedstawić nam jeden z najbardziej zadziwiających życiorysów i kariery, jaką ów życiorys zrobił.
Różni ludzie różne robią kariery. Jola Rutowicz na przykład: używa słów prostych i zdań maksymalnie krótkich na wyrażenie swoich przemyśleń. I robi karierę.
Wtedy jednak nie było telewizji, gdzie można by pleść swoje kwestie i dobrym sposobem zwrócenia na siebie uwagi było powiszenie sobie na wysokim słupie; dla zwiększenia efektu - ustawionym w dodatku na pagórku.
Pochodzący z patologicznej rodziny leniwy chłopiec - niedopieszczony w dzieciństwie przez surową matkę miał tak silną potrzebę miłości, że głównym przedmiotem prowadzonych w mieszanym towarzystwie dywagacji uczynił domaganie się miłowania go przez wszystkich pod groźbą utraty życia:
"Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. 24 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich".
Potrzeba ta była do tego stopnia przemożna, że owładnęła nim bezgranicznie i do sprawy tej powracał na każdym kroku, chociaż do końca nie wyjaśniono jeszcze o jakie miłowanie tak naprawdę mu chodziło:
"W owym dniu poznacie, że ja jestem w ojcu moim, a wy we mnie i ja w was"

Gdyby gadał o tym tylko na imprezach - pokochaliby go tylko ci, którym zamieniał wodę w coś normalnego. Mogłoby być ich w końcu tysiąc, dwa tysiące, ale nie cały świat.

Nie mając telewizji i gazet, narcyz ten jak w jakimś mdłym scenariuszu do serialu, w którym nic się nie dzieje - chodził tak sobie całe lata niczym się nie wyróżniając, aż w końcu zauważył, że dobrze byłoby, aby wszyscy się dowiedzieli a miłość była wzajemna.
Gardząc własną matką i braćmi; nawołując innych do opuszczenia żon i starych rodziców, którzy mogli wyobrażać sobie co to jest obowiązek alimentacyjny - wpadł na pomysł, że poświęci się dla wszystkich niczym Ordon na szańcu. Z tym, że on na krzyżu a Ordon na beczce (prochu).
Historia pełna jest Ordonów i ich poświęcenie miewało sens głęboki. Sam Ordon zgodnie z legendą wysadzając redutę pełną wpełzłych już doń wrogów - mógł liczyć, że ich śmierć opóźni zajęcie Warszawy. Ordonami obficie przyozdobiona jest historia II WŚ; znane są przykłady ludzi, którzy oddali życie wyłapując dzieci w bombardowanych niespodziewanie ogródkach czy podwórzach.
Ale nawet wojny nie trzeba.
Iluż to ludzi poszło na dno w imię uratowania dzieciaków pod załamaną krą?
Nawet pies Cywil zasłaniający własnym ciałem chłopca przed pękającym w ognisku granatem - wypada lepiej.

Drobna różnica między naszym chłopcem a tymi bohaterami tylko taka, że ich poświęcenie było wymierne. Ocalili życie innych, oddając własne bez jakiejkolwiek nadziei na jego odzyskanie.

Sens jego zaś śmierci porównywalna być może z publicznym podpaleniem się w imię niejedzenia posiłków i nieużywania powietrza. Będzie się mówić o niej ale niczego nie zmieni.
Czyn jego też blednie mi przy poprzednich przykładach bohaterstwa w związku z niezachwianą wiarą, że śmierć ta jest tylko na chwilę.

Czemuż więc jego legenda taka jest popularna?
Czy to nie tak, jak z serialami właśnie? Nieważne, że idiotyczny, banalny i nieprawdziwy - jeśli tylko zakończenie mieć będzie spektakularne - zyska ogromną oglądalność.
31-10-2011 18:57 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>wpadł na pomysł, że poświęci się dla wszystkich niczym Ordon na szańcu. Z tym, że on na krzyżu a Ordon na beczce (prochu).
>Historia pełna jest Ordonów i ich poświęcenie miewało sens głęboki. Sam Ordon zgodnie z legendą wysadzając redutę pełną wpełzłych już doń wrogów - mógł liczyć, że ich śmierć opóźni zajęcie Warszawy.

Znajomość prawdziwej historii nieszczęsnego Ordona pozwala ujrzeć twoją analogię w nowym świetle
31-10-2011 19:06 
 Ocena 5 na 5
plodzien (7378 punktów)
Toć, żem pisał: "Ordon zgodnie z legendą"
31-10-2011 19:13 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Toć, żem pisał: "Ordon zgodnie z legendą"

Pomyślałam sobie, że przybliżę nieświadomym
31-10-2011 19:41 
 Ocena 7 na 7
perun (8610 punktów)
>Toć, żem pisał: "Ordon zgodnie z legendą"
A to bohater prawdziwy
Bitwa pod Zadwórzem - bitwa, która miała miejsce 17 sierpnia 1920 roku w czasie wojny polsko-bolszewickiej pomiędzy oddziałem 330 polskich Obrońców Lwowa pod dowództwem kpt. Bolesława Zajączkowskiego a siłami bolszewickiej Pierwszej Konnej Armii Siemiona Budionnego. Rozegrała się ona na dalekim przedpolu Lwowa, 33 km od miasta w pobliżu wsi Zadwórze, znajdującej się obecnie na terytorium Ukrainy. Celem obrońców było opóźnienie podejścia wojsk bolszewickich do Lwowa. Heroiczna obrona zakończyła się sukcesem wojsk polskich.

Pomimo zdobycia stacji kolejowej Zadwórze Budionny zrezygnował z kontynuowania walki o Lwów kończąc marsz na zachód. Skierował się na północ na odsiecz wojskom w rejonie Wieprza i Warszawy, ale po klęsce pod Komarowem wycofał się na wschód. W bitwie poległo 318 Polaków i z uwagi na heroiczną walkę obrońców nazywana jest polskimi Termopilami.

Nie musimy żyć bajkami Wieszcza.
31-10-2011 19:57 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
Perun
Trudno nie zauważyć, że jesteś bardzo dobry z historii. I Twoje uwagi mają nieocenioną wartość poznawczą. Ja jednak, chcąc przedstawić to co przedstawiłem, wolałem posłużyć się przykładem znanym powszechnie. Bez znaczenia czy prawdziwym.
Polskie Termopile nie są aż tak znane jak Ordon. Polacy nawet bardziej wolą, żeby było kolorowo niż prawdziwie.

31-10-2011 20:25 
 Ocena 5 na 5
perun (8610 punktów)
>Perun
>Trudno nie zauważyć, że jesteś bardzo dobry z historii.

Bez przesady

>I Twoje uwagi mają nieocenioną wartość poznawczą. Ja jednak, chcąc przedstawić to co przedstawiłem, wolałem posłużyć się przykładem znanym powszechnie. Bez znaczenia czy prawdziwym.
>Polskie Termopile nie są aż tak znane jak Ordon. Polacy nawet bardziej wolą, żeby było kolorowo niż prawdziwie.
>
Nie chciałem Cie urazić. Pomyślałem tylko podobnie jak liliac.
Być może teraz ''Polskie Termopile'' będą znane trochę lepiej
31-10-2011 21:17 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
> Nie chciałem Cie urazić. >
Ależ skąd
Naprawdę nie wiedziałem o tych Termopilach aż tyle.
Pozdrawiam
31-10-2011 21:41 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Naprawdę nie wiedziałem o tych Termopilach aż tyle.

Eee to wyżej to tylko cytat z wiki. ( nie zaznaczyłem )Więcej można się dowiedzieć z książki Pogonowskiego, lub Falińskiego
Bitwa pod Dytiatynem - bitwa stoczona 16 września 1920 przez 3 batalion 13 Pułku Piechoty z dwoma brygadami bolszewickimi. Bitwa zyskała miano Polskich Termopil.
To też cytat z wiki, o tej bitwie wie jeszcze mniej ludzi niż o Zadwórzu
Pozdrawiam i nie zawracam głowy .. bo to nie ten temat
31-10-2011 13:57 
 Ocena 1 na 1
TylkoPytam (80 punktów)
>Quexalcote, bóg meksykański ukrzyżowany został w 587 r. przed Chrystusem jako ofiara pokutnicza za grzechy ludzkie. Jak mówi Graves, dowody na istnienie tego dogmatu są dobitne, jasne i nie do zatarciar1; według jednej wersji, Quexalcote został przybity do krzyża w towarzystwie dwóch złodziei, ukrzyżowanych razem z nim. W rękopisie azteckim Codex Borgianus; opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, Codex Vaticanus, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.

Ciekawe jak mit o Quexalcote z Meksyku przedostał się na Bliski Wschód.
31-10-2011 14:29 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ciekawe jak mit o Quexalcote z Meksyku przedostał się na Bliski Wschód.
A dlaczego miałby się przedostawać?
Na naszym forum można dużo się nauczyć, ale nie zdobędzie Pan całej wiedzy religioznawczej potrzebnej do zrozumienia ewolucyjnego pochodzenia mitów i ewolucyjnych przemian w koncepcjach religijnych.
Religioznawstwo jako osobna dyscyplina uprawiane jest od półtora wieku i powstała w tej problematyce poważna biblioteka.
Tylko usiąść i czytać.

Miłego dnia.

@@@
.
03-11-2011 11:22 
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)
>>Jak wiemy Jezus jest jednym z wielu bóstw, które zostały ukrzyżowane.
>>W internecie pan Adullam napisał

Jak wiemy internet przyjmie każdą bzdurę.
Nie znam oczywiście wszystkich spraw o ukrzyżowanie; odniosę się tylko do dwóch, o których mam pojęcie (i stosowna literaturę).

>Quexalcote

Nie mam pojęcia skąd wziął się mit o jego ukrzyżowaniu. Prawdopodobnie ktoś tak kiedyś napisał w internecie i żyje to sobie teraz własnym życiem na zasadzie kopiuj - wklej.
Znane są dwie wersje legendy o odejściu tego boga:
1/odpłynął był tratwą na wschód,
2/spłonął dobrowolnie na stosie ofiarnym.

>Hesus

Znany jako Esus. Niewiele o nim wiadomo, a to co wiadomo pochodzi wyłącznie z przekazów chrześcijańskich misjonarzy, którzy starali się przypasować celtycką mitologię do Biblii (czynił to również Orygenes, który stworzył mit o monoteizmie Celtów), ale o ukrzyżowaniu Esusa nie wspominają.
Twórca mitu o ukrzyżowaniu był prawdopodobnie XVIII wieczny neo-druid Morgannwg, który bazował wyłącznie na podobieństwie imion.

ps.
Wiem,ze to na nic, podobnie jak w przypadku ,,denikenizmów". Ile by się razy nie prostowało tych głupot zawsze ktoś je znowu wywlecze z internetowego śmietnika.
03-11-2011 11:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Jak wiemy internet przyjmie każdą bzdurę.
Dokładnie zgadzam się z Panem.

>Nie znam oczywiście wszystkich spraw o ukrzyżowanie; odniosę się tylko do dwóch, o których mam pojęcie (i stosowna literaturę).
Ale, gdy ma Pan o czymś pojęcie i stosowną literaturę, to może wartoby coś sensownego na ten temat napisać. Pomimo tego, że zawsze ktoś, gdzieś, znowu wywlecze [głupoty] z internetowego śmietnika. To są - przynajmniej na naszym forum - internauci, którzy przyjmą z wdzięcznością uargumentowane racjonalnie informacje i nie będą już dalej głupot powtarzać.
Ale nie będą to, emocjonalnie wyrażone, informacje do przyjęcia "na wiarę", co Pan uczynił.

Informacja, którą Pan tu podaje - jak na razie - nie jest dla mnie w niczym bardziej przekonywująca od tej wklejonej "głupoty" z internetu. Więc proszę aby się Pan bardziej postarał przekonać nas do prawdziwości swoich informacji.
Przyjmę je z wdzięcznością! Lubię się uczyć i wiedzieć więcej, gdyż jest mi strasznie daleko do wiedzenia wszystkiego.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-11-2011 13:14 
 Ocena 4 na 4
Martyn (135 punktów)
Informacje o Esusie czerpię z dwóch książek:
T.G.E. Powell ,,Celtowie" i P. Berresford Ellis ,,Druidzi". Żaden z tych autorów nie wspomina o ukrzyżowaniu. Z zachowanych źródeł (nie celtyckich przecież) wynika, że jedyne co na temat tego Boga wiadomo to to, że ,,utożsamiany był z Merkurym", a ,,poświęcane mu ofiary wieszano na drzewie".
Wydaje mi się, że jeśli nadal utrzymuje Pan, że celtycki Bóg Hesus (Esus) został ukrzyżowany to ciężar dowodu spoczywa na Panu.

Co do Quetzalcoatla służę ,,Mitologią Azteków" Marii Frankowskiej (cykl ,,mitologie świata", Warszawa 1987.
Np. z ,,Anales de Cuauhtitlan", interesujący nas fragment (str. 93): ,,A gdy się ustroił, sam wzniecił ogień i spalił się: dlatego nazywa się miejscem spalania to miejsce, dokąd przybył Quetzalcoatl, aby spłonąć".
Inna wersja ,,wg. informatorów Sahguna wyruszył na głębinę morza, aż do ziemi koloru czerwonego, i tam zniknął, on, nasz władca, Quetzalcoatl.". W książce tej poświęcono Quetzalcoatlowi kilkanaście stron i podając kilkanaście różnych wersji tego mitu, ale żadna nie wspomina o ukrzyżowaniu. Jeśli Pan w nie wierzy musi się Pan postarać o stosowny cytat/źródło.

Pozdrawiam.
03-11-2011 14:38 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Wydaje mi się, że jeśli nadal utrzymuje Pan, że celtycki Bóg Hesus (Esus) został ukrzyżowany to ciężar dowodu spoczywa na Panu.
Niczego tu nie utrzymuję. Przecież napisałem wyraźnie: W internecie pan Adullam napisał...

>Jeśli Pan w nie wierzy musi się Pan postarać o stosowny cytat/źródło.
Nigdy i niczego nie opieram na wierze, swoje źródło podałem. Pan teraz podał swoje - o co konkretnie Pana poprosiłem i za to dziękuję.

Lubię poważne rozmowy i właśnie tak należy je prowadzić. Ewentualnie wypowiem się dalej, gdy posprawdzam co, w podanych przez Pana publikacjach, jest zapisane - choć przy okazji informuję, że wieszanie na krzyżach nie jest przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania. Wolę inne krzyżówki.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-11-2011 15:28 
 Ocena 1 na 3
Martyn (135 punktów)
Cytując Pana"
>Tylko usiąść i czytać.

Oczywiście teraz to Pan ,,nie utrzymuje" i interesuje się nieszczególnie. Ale jak Panu do koncepcji pasowało to Pan wkleił te bzdury bez zastanowienia i sprawdzenia.

>Ewentualnie wypowiem się dalej, gdy posprawdzam...

Ano właśnie. Posprawdzać trzeba było na początku.
03-11-2011 16:51 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Cytując Pana"
>>Tylko usiąść i czytać.
To zawsze warto i każdemu się przyda. Dlatego też natychmiast przysiadłem i zacząłem czytać aby pojąć z jakim wybitnym intelektualistą mam do czynienia, który tak równa mnie z ziemią za internetowy cytat. Oto wybór tekstów Pana Martyna:
Jakiej prawdy? W kwestiach zasadniczych, definiujących światopogląd, nie istnieje żadna prawda, a wyłącznie wiara. W Boga się wierzy bądź nie wierzy. Oczywiście wierzący znajdują wiele przesłanek przemawiających za istnieniem Boga, przecież wielu znacznie od nas mądrzejszych dochodziło do tej idei na drodze ,,czystego rozumu". Są to przesłanki, które sceptyk uzna za subiektywne, ale przecież dla idei Boga nie ma to najmniejszego znaczenia.

***
Nie wierzę, że coś mogło powstać z niczego samoistnie. Jeśli nawet to jakieś prawo fizyczne musiałoby to umożliwiać. Prawo, wzór, Myśl. Na początku musiała być myśl, Intelekt. Tak to widzę na dziś.
***
Skąd wziął się bóg, bo nie z nicości przecież?
W moim przekonaniu z nicości, rozumianej jako brak materii, energii, przestrzeni, czasu i praw wszelkich, nic się wziąć nie mogło.
Ale coś się niewątpliwie wzięło i nie umknęło to uwadze ludzi. Niektórzy z nich doszli do przekonania, że skoro coś nie mogło się wziąć z nicości, musi istnieć coś, co nie wymaga przyczyny tak jak wszelkie obserwowane byty fizyczne - byt konieczny, istniejący poza czasem i przestrzenią, istnienie samo w sobie. W ten sposób na ideę Boga wpadli filozofowie, przynajmniej niektórzy. Można się z tym zgadzać lub nie, ale tak czy owak racjonalność na tym poziomie wyraźnie mięknie, a każda inna propozycja wygląda równie, o ile nie bardziej, irracjonalnie.


***
To jakimi legendami i mitami dane wydarzenie obrasta w czasie nie ma dla faktu samego wydarzenia żadnego znaczenia.
Faktem niezaprzeczalnym jest, że coś się po śmierci Jezusa zadziało na świecie, coś co jego wyznawcom nie pozwoliło zwątpić, dlatego przecież w ogóle o tym teraz rozprawiamy.


Już wiem Pan Martyn. Głowa nie od parady i wielce rzetelny polemista. Jak sam pisze:
Nie kolekcjonuję badań, a tym bardziej linków, mogę jedynie zaproponować poszlaki, które udało mi się wygooglać w minutę:

___________________________________________________

>Oczywiście teraz to Pan ,,nie utrzymuje" i interesuje się nieszczególnie. Ale jak Panu do koncepcji pasowało to Pan wkleił te bzdury bez zastanowienia i sprawdzenia.
Przeczytałem je ponownie - po wstępnym sprawdzeniu Pańskich - odwołań. Nie wydają się tak całkowicie bzdurne. Wiemy na ten temat niewiele i niektórzy pozwalają sobie na mniejsze lub większe spekulacje. Czy zechciał Pan już sprawdzić źródła, do których odwołuje się pan Adullam, czy już a priori jest Pan pewien, że skoro nie zgadza się z Pańską koncepcją, to musi pisać bzdury?

Ja tam wolę zachować ostrożność i
>>>>Ewentualnie wypowiem się dalej, gdy posprawdzam...

>Ano właśnie. Posprawdzać trzeba było na początku.
Nie mam możliwości wszystkiego sprawdzić, gdybym sprawdził na początku, że ustawia mnie do pionu, tak mądry człowiek jak Pan - nawet nie śmiał bym odpowiedzieć.

Przepraszam i miłego dnia życzę.

@@@
.
03-11-2011 18:09 
 Ocena 3 na 3
Martyn (135 punktów)
Drogi Panie Andrzeju

Dziwi mnie Pańska reakcja na niewinną rzeczową uwagę. Porównywanie tej uwagi do ,,zrównania z ziemią" zakrawa wręcz na histerię lokalnego guru, którego nikt tu już nie tyka. A już wytykanie wypowiedzi z przeszłości, w dodatku zupełnie niezwiązanych z tematem... No nieładnie Panie Andrzeju, nieładnie.
Proszę pamiętać, że ,,wybitny intelektualista" i racjonalista to Pańska rola, nie moja. Ja mam prawo wierzyć w to co uznaję za wiarygodne i mam prawo do filozofowania ,,na chłopski rozum", co jednak nie odbiera mi - jak Pan zdaje się sugerować - prawa do wypowiadania się w tematach, na których się znam.

>Czy zechciał Pan już sprawdzić źródła, do których odwołuje się pan Adullam

Wszyscy powielający te bzdury powołują się na to mocno już zleżałe dziełko:

en.wikiped(*)'s_Sixteen_Crucified_Saviors
Łepetyna autora to jedyne źródło, a jeśli się Pan nie zgadza, to poproszę o dowody (naprawdę chętnie przyjmę i odszczekam).
03-11-2011 19:00 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Drogi Panie Andrzeju
>Dziwi mnie Pańska reakcja na niewinną rzeczową uwagę.
Drogi Panie Martynie, nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami. Obiektywnie nie ocenia naszych wypowiedzi ani Pan, ani ja tylko nasi czytelnicy. Na Pańską rzeczową uwagę rzeczowo odpowiedziałem, a nawet uznałem w dużym stopniu Pana rację. Choć nikt nie ma możliwości weryfikacji wszelkich źródeł i nikt tego nie robi.
Na nieuzasadniony atak też odpowiedziałem. Moim zdaniem merytorycznie, a Pańskim nie.
Nawet przy mojej nieznajomości rzeczy problem wcale się tu nie kończy.

Jakaś Pani Efka zapodaje w internecie informację, której też nie sprawdziłem.
Czy ona tu we wszystkim kłamie lub się myli?

Bogowie, którzy zmarli na krzyżu męczeńską śmiercią.

1. Jezus - Nazaret
2. Kryszna - India
3. Sakia - India
4. Iva - Nepal
5. Indra - Tybet
6. Mitra - Persja, ur. 25 grudnia, główny prekursor mitu o Chrystusie
7. Tammuz - Babilonia
8. Criti - Chaldea
9. Attis - Frygia
10. Baili - Orissa
11. Thules - Egipt
12. Orontes - Egipt
13. Zbawiciel z Witoba - Telingonese
14. Odin - Skandynawia (jeden czytelnik zwrócił mi uwagę, że z Odynem to nie do końca tak, proszę o blizsze informacje, jak ktoś ma)
15. Hesus - zbawiciel Druidów celtyckich, ukrzyżowany jako baranek, który miał zgładzić grzechy Świata
16. Quetzalcoatl (Quexalcote) - Meksyk, ukrzyzowany w 587 r. przed Chrystusem, przybity wraz z dwoma innymi złoczyńcami do krzyża, zmartwychwstał drugiego dnia

Ukrzyżowani i zmartwychwstali:

1. Quetzalcoatl
2. Mitra
3. Bachus


Konkretnie - K. Dziamka o książce Gravesa:

BEZ DOGMATU" kwartalnik kulturalno-polityczny nr 44, wiosna 2000 r.
O BOGACH UKRZYŻOWANYCH I ZMARTWYCHWSTAŁYCH


Podstawą religii chrześcijańskiej i najważniejszym jej dogmatem jest wiara w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego boga , którym ma być żydowski prorok Jezus Chrystus, ukrzyżowany przez Rzymian w I w. n.e. Ilu chrześcijan wie, że na długo przed Jezusem wierzono w wielu innych ukrzyżowanych i zmartwychwstałych bogów?

W swojej książce Szesnastu Ukrzyżowanych Zbawicieli Świata (The World's Sixteen Crucified Saviors) Kersey Graves dostarcza wielu dowodów na istnienie, jak wskazuje tytuł, co najmniej szesnastu takich bogów, o których teraz kompletnie zapomniano.

Zdumiewające jest to, jak wiele można znaleźć podobieństw między historią ukrzyżowanego Chrystusa a tych co najmniej szesnastu przedchrześcijańskich bogów.

Quexalcote, bóg meksykański ukrzyżowany został w 587 r. przed Chrystusem jako ofiara pokutnicza za grzechy ludzkie. Jak mówi Graves, dowody na istnienie tego dogmatu są "dobitne, jasne i nie do zatarcia" według jednej wersji, Quexalcote został przybity do krzyża w towarzystwie dwóch złodziei, ukrzyżowanych razem z nim. W rękopisie azteckim "Codex Borgianus" opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, "Codex Vaticanus", wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.

Hesus, bóg druidów, został ukrzyżowany ponad osiemset lat przed Chrystusem. Według Godfreya Higginsa, autora książki Druidzi Celtyccy (The Celtic Druids), który przez dwadzieścia lat studiował historię religii, Druidzi przedstawiali swego ukrzyżowanego boga w towarzystwie baranka z jednej strony i słonia z drugiej. Słoń, ponieważ był największym znanym zwierzęciem, symbolizował ogrom grzechów świata. Baranek natomiast, przysłowiowy symbol niewinności, wyrażał niewinność ofiary, jaką był bóg Hesus. I tak o to, twierdzi Graves, powstała koncepcja "Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata", koncepcja, która obecnie kojarzy się tylko z religią chrześcijańską O jej druidzkim pochodzeniu nie wie prawdopodobnie żaden współczesny chrześcijanin.

Spośród wielu pozostałych bogów dyskutowanych w pracy Gravesa, których nie sposób tu opisać, warto wspomnieć Mitrę, perskiego boga, ukrzyżowanego około 600 lat przed erą chrześcijańską. Niewielu chrześcijan wie obecnie, że Mitra, bóg perski, był najbardziej popularnym bogiem w okresie, gdy formowała się i umacniała religia chrześcijańska w Imperium Rzymskim w IV w. naszej ery, i że był on głównym konkurentem boga żydowskiego, Jezusa Chrystusa. Mitra miał być urodzony 25 grudnia i podobnie jak Chrystus został ukrzyżowany, aby odkupić grzechy świata. Jest rzeczą znamienną, jak podkreśla Graves, że pisarze chrześcijańscy pisząc o Mitrze nie wspominają tym, że Mitra został ukrzyżowany. Czyżby obawiali się, że informacja o Mitrze i innych ukrzyżowanych bogach przedchrześcijańskich osłabi wiarę w "jedynego prawdziwego" boga chrześcijańskiego?

Ci chrześcijanie nie chcą przyjąć do wiadomości, że najważniejszy element ich wiary, dogmat o bogu ukrzyżowanym, to częsty motyw wielu innych religii. Ale dla obiektywnego historyka religii dogmat o bogu ukrzyżowanym i zmartwychwstałym jest banałem teologicznym, wskazującym na powtarzający się paradygmat w wierzeniach różnych prymitywnych ludów o tym, że żeby było dobrze, trzeba najpierw złożyć ofiarę, czyli często zamęczyć i zamordować kogoś niewinnego. W religii chrześcijańskiej nie ma w ogóle niczego, czego nie można by znaleźć w religiach przedchrześcijańskich.

Kersey Graves, The World's Sixteen Crucified, New York: The Truth Seeker Company, Publishers of Freethough Books, 38 Park Row, wydanie szóste, poprawione i rozszerzone (wyd. pierwsze w 1960 r.). Kazimierz Dziamka


Zapewne Pan zna lepiej problematykę, ale dla mnie, jeden w tą lub w tamtą stronę, ma niewielkie znaczenie - istotnym jest, że mit ukrzyżowania boga wcale nie jest tak oryginalnym, jak usiłują wmówić nam to chrześcijanie. Stąd też mój pierwszy internetowy cytat. Mnie mało boli, jak naprawdę z tym Esusem było, czy on sam był ukrzyżowanym, czy tylko na jego cześć krzyżowano. Bardziej boli mnie krzywda ludzi, niż krzywda bogów.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-11-2011 20:00 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Szczerze mówiąc, ta książka nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia
03-11-2011 21:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Szczerze mówiąc, ta książka nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia
To może warto napisać dlaczego?

Książki nie czytałem, ale profesor z Nowego Meksyku Kazimierz Dziamka [od 1996 r. redaktor naczelny American Rationalist] jest dla mnie poważnym recenzentem i jego pozytywna recenzja książki ma dla mnie znaczenie, a więc tak jak napisałem Panu Martynowi:
Zapewne Pan zna lepiej problematykę, ale dla mnie, jeden w tą lub w tamtą stronę, ma niewielkie znaczenie - istotnym jest, że mit ukrzyżowania boga wcale nie jest tak oryginalnym, jak usiłują wmówić nam to chrześcijanie.

Kogo bolą stwierdzenia zawarte w książce lub jej poziom merytoryczny powinien się z nią rozprawić. Nawet gdybym chciał, to nie jestem w stanie wszystkiego osobiście zweryfikować. Gdy podaję konkretne źródło swojej informacji, to wydaje mi się, że nie popełniam żadnego poważnego błędu w rzetelnej publikacji. Nigdzie tu nie stwierdziłem, że zgadzam się z autorami, do których się odwołuję, a tylko pokazałem, że są takie stanowiska, które są dla mnie prawdopodobne (a to jednak różnica).

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
03-11-2011 22:29 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>To może warto napisać dlaczego?

Po prostu jakoś tak lubię poważne, opatrzone rzetelną bibliografią (i bazujące na materiałach źródłowych) opracowania naukowe. Opracowania opracowań traktuję z pewną nieufnością.

>Książki nie czytałem

Zalinkowałam. Może pan przeczytać.

>Książki nie czytałem, ale profesor z Nowego Meksyku Kazimierz Dziamka [od 1996 r. redaktor naczelny American Rationalist] jest dla mnie poważnym recenzentem i jego pozytywna recenzja książki ma dla mnie znaczenie

Ale przecież nie będziemy się bić na recenzje

>Kogo bolą stwierdzenia zawarte w książce lub jej poziom merytoryczny powinien się z nią rozprawić.

Doprawdy, z każdym wyszperanym w internecie cudactwem rozprawiać się nie mam zamiaru i z całą pewnością taka powinność na mnie nie ciąży. Te fragmenty, które przeczytałam, wrażenie wywarły na mnie raczej średnie, więc wolę poświęcić swój czas na inne lektury. Ale jeśli ktoś sobie życzy uważać to za wartościowe, merytoryczne źródło, wolna droga.

A co miałoby mnie boleć, to już naprawdę nie mam pojęcia

>a tylko pokazałem, że są takie stanowiska

Niewątpliwie są. Ale czy aby na pewno te konkretne oparte są na najbardziej merytorycznie wartościowych źródłach?

Nie twierdzę jednocześnie - proszę zauważyć - że rozmaitych paralel pomiędzy mitologią judeochrześcijańską a innymi nie ma, wręcz przeciwnie.
03-11-2011 22:57 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Po prostu jakoś tak lubię poważne, opatrzone rzetelną bibliografią (i bazujące na materiałach źródłowych) opracowania naukowe. Opracowania opracowań traktuję z pewną nieufnością.
Ja też.

>Zalinkowałam. Może pan przeczytać.
Uznaje Pani, że nie warto, a to nie jest to coś, co mnie naprawdę interesuje.
Mnie to nie boli, a zalinkowałem, gdyż tam znajduje się wiele prawdopodobnych przykładów. Dla mojej tezy wystarczy, gdy tylko mała część jest prawdziwą. Wystarczy np. tylko Mitra, gdyż był najbliżej mitu Jezusa.

>Doprawdy, z każdym wyszperanym w internecie cudactwem rozprawiać się nie mam zamiaru i z całą pewnością taka powinność na mnie nie ciąży.
Wcale tego od Pani nie oczekuje. Napisałem: - gdy kogoś boli.

>Ale czy aby na pewno te konkretne oparte są na najbardziej merytorycznie wartościowych źródłach?
Ani tego nie twierdziłem, ani nie było to przedmiotem moich wypowiedzi.
Chciałem tylko podkreślić, że istnieją rozmaite paralele pomiędzy mitologią judeochrześcijańską a innymi. W tym przypadku ukrzyżowanie boga. Co wcale nawet nie konieczne musi być rozpięciem na krzyżu. Może to być skrzyżowanie rąk i nóg na palu, drzewie.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
04-11-2011 08:09 
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)
>Wystarczy np. tylko Mitra, gdyż był najbliżej mitu Jezusa.

Obawiam się, że z Mitrą też będzie problem.
O jego żywocie, mitycznym czy rzeczywistym nie wiadomo w zasadzie nic poza tym, że zamordował byka na rozkaz Ahury Mazdy.
04-11-2011 09:01 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>O jego żywocie, mitycznym czy rzeczywistym nie wiadomo w zasadzie nic poza tym, że zamordował byka na rozkaz Ahury Mazdy.
Nie "zamordował", a złożył go Słońcu w ofierze (niby to samo, ale lepiej brzmi ). Wiadomo jeszcze, że zrodził się ze skały, a w Indiach był tym samym, co Maat w Egipcie, czyli uosabiał ład i praworządność, m.in. czuwając nad przestrzeganiem umów.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
04-11-2011 09:52 
 Ocena 1 na 1
Martyn (135 punktów)
>Wiadomo jeszcze, że zrodził się ze skały.

Która to skała ma w zwyczaju cudownie zmieniać się w dziewicę. Wspaniały dowód na ponadczasowe oddziaływanie Jezusa Chrystusa.
04-11-2011 10:11 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Obawiam się, że z Mitrą też będzie problem.
Wszystko wskazuje, że tak.
Dostałem nauczkę żeby jednak jeszcze bardziej weryfikować informacje.
Przepraszam.

Pozdrawiam.

.
03-11-2011 20:59 
 Ocena 1 na 1
TylkoPytam (80 punktów)
>Szczerze mówiąc, ta książka nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia

Jaką lekturę z tego samego worka tematycznego byś poleciła?
03-11-2011 21:55 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Szczerze mówiąc, ta książka nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia
>Jaką lekturę z tego samego worka tematycznego byś poleciła?

Nie wiem. Na pewno nic z dziewiętnastowiecznej sensacji.
Może porządne opracowania poszczególnych mitologii?
03-11-2011 22:35 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Może porządne opracowania poszczególnych mitologii?
Tak, warto czytać tylko te najnowsze. Nareszcie bardzo obiektywne - co zauważa Pan Jacek Tabisz w opracowaniach dotyczących biblistyki i co pokazuje tu pięknie Pan Martyn:
Moim zdaniem rzecz nie jest całkowicie wyssana z palca. Czytałem gdzieś kiedyś, że chrześcijańscy misjonarze miewali zwyczaj ,,podrasowywać" miejscowe mity dla potrzeb teologicznych (żeby miejscowym łatwiej było przeełknąc nowego, ale nie całkiem, Boga). Zdarzało się to także miejscowym (Aztekowie naciągali swoich bogów do nowych rozmiarów w myśl zasady, że my nie gorsi tez swojego Chrystusa mamy).

Proszę wybaczyć, ale naukowe religioznawstwo rozpoczęło się właśnie w XIX wieku i od tamtego czasu powstało wiele poważnych książek. Na przykład: Mullera, Frazera, Tielego, Tylora, Durkheima, Soderbloma, Otto, Pettazzoniego, Glasenappa, czy najsławniejszego Eliadego oraz setek innych religioznawców XX wiecznych. Pozycje tych wielkich zdezaktualizowały się bardzo mało, albo i wcale. Warto je teraz też czytać.

Współczesne chrześcijańskie "podrasowywanie" religioznawstwa ja trafię dosyć trudno, choć jakoś bez większych kłopotów przyswajałem XIX - XX wiecznych uczonych zachowujących wiarę, a nawet kapłaństwo. To jednak była na ogół inna klasa.

Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za odrobinę złośliwości. Prawdopodobnie źle odczytuję intencje Pana Martyna, ale zdaje sobie sprawę ze swojej niekompatybilności do nowych tendencji i nowoczesnych postaw badawczych. Stary już jestem.

@@@
.
03-11-2011 22:43 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Mniej więcej takiej właśnie odpowiedzi się spodziewałam. Pozostawię resztę tematu bez komentarza, zachęcam natomiast do zapoznania się z zalinkowaną treścią tego tekstu.
04-11-2011 09:05 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Szczerze mówiąc, ta książka nie wywarła na mnie najlepszego wrażenia
Wcale mnie to nie dziwi. Dziełko z roku 1875 nagle urasta do rangi wyroczni w sprawach "ukrzyżowanych" bogów? Eeee...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
03-11-2011 22:35 
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)
>Zapewne Pan zna lepiej problematykę, ale dla mnie, jeden w tą lub w tamtą stronę, ma niewielkie znaczenie - istotnym jest, że mit ukrzyżowania boga wcale nie jest tak oryginalnym, jak usiłują wmówić nam to chrześcijanie.

Nie jeden, a dwóch, a z Kryszną (nie sprawdzałem) to już nawet trzech. Może ktoś jeszcze zabierze się za pozostałych, z Chrystusem włącznie I nie zostanie nam już nikt.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że fakt, czy rodzaj śmierci Chrystusa był, czy nie był oryginalny ma jakiekolwiek znaczenie dla chrześcijan i ,,sprawy Chrystusa". Moim zdaniem nie ma żadnego.
Dla mnie w tej dyskusji znaczenie miała jedynie prawda na temat treści interesujących mnie mitów.
04-11-2011 08:53 
 Ocena 13 na 13
Meretseger (61860 punktów)
>Quexalcote, bóg meksykański ukrzyżowany został w 587 r. przed Chrystusem jako ofiara pokutnicza za grzechy ludzkie. Jak mówi Graves, dowody na istnienie tego dogmatu są "dobitne, jasne i nie do zatarcia"
"Quexalcote" - ta forma jest błędna, pewnie pochodzi z USA. W języku nahuatl jego imię brzmi QUETZALCOATL.
W życiu nie słyszałam tej wersji mitu o Quetzalcoatlu. I to w dodatku z dokładną datą Ktoś, mówiąc slangowo, naściemniał. Owszem, Quetzalcoatl został zrodzony z bogini-dziewicy, wędrował, miał uczniów i nauczał o samodoskonaleniu moralnym, nawet zstąpił do Mictlanu (choć nie wyszedł stamtąd, jak Jezus, lecz został, jak Ozyrys), ale o śmierci na krzyżu w towarzystwie dwóch złoczyńców, a następnie zmartwychwstaniu to nawet najstarsi Aztekowie nie słyszeli. Ktoś biednemu Quetzalcoatlowi dorobił gębę... tego, chciałam powiedzieć, krzyż. Paralele tkwią gdzie indziej, nie w krzyżu. Krzyż to taka lokalna rzymska atrakcja. Podejrzewam, że dziwaczne krzyżowe opowieści o Quetzalcoatlu dorobili chrześcijańscy kapłani, zdumieni podobieństwem tej postaci do ewangelicznego Jezusa, żeby wykazać Aztekom, że tak naprawdę to ta sama osoba, Bóg w Trójcy jedyny. Czy jakoś tak.
O śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu Mitry też mi nic nie wiadomo. Owszem, w jednym ze swoich aspektów Mitra jest bóstwem "ozyrysopodobnym", obumierającym i odradzającym się, symbolizującym cykle przyrody, ale żeby zaraz na krzyżu i po trzech dniach, to nie. Może komuś się krzyż panajezusowy z krzyżem - symbolem solarnym pokiełbasił.
Imiona bóstw (?) egipskich: Thules i Orontes są mi nieznane. Thule to mityczna wyspa (Islandia, Szetlandy lub północna Norwegia; obecnie tę nazwę nosi jedna z wysepek w południowej części Atlantyku), a Orontes - rzeka, nad którą leży Kadesz (ten od bitwy). Nie wiem, skąd Graves i reszta tego towarzystwa wzięli te postacie.
Odyn... to całkiem inna historia. Otóż z własnej i nieprzymuszonej woli zawisł on głową w dół na Świętym Drzewie Yggdrasil, włócznią Gungnir przebiwszy swój bok i tak wisiał przez dziewięć dni i nocy, by poznać Runy, zawierające mądrość świata. Potem podarował runy ludziom, by obdarzyć ich mądrością i wiedzą. Mało tego - skłonny był poświęcić oko w zamian za napicie się wody ze źródła mądrości. Znakiem Odyna jest krzyż, zwany celtyckim. Ale żeby umarł na krzyżu i po trzech dniach zmartwychwstał, to nic o tym nie wiem, a znajome Walkirie zaprzeczają z oburzeniem.
Mnie kompletnie nie dziwi podobieństwo różnych bóstw z całego świata. W końcu ludzie są podobni, więc czemu nie bogowie?
PS.
>W rękopisie azteckim "Codex Borgianus" opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia.
Problem polega na tym, że ów "Codex Borgianus" to nie jest żaden rękopis aztecki, tylko grecko-sahidycki kodeks uncjalny Nowego Testamentu, datowany na V w. Prawdopodobnie autorowi omówienia chodzi o Kodeks Borgia (jeden z kilku azteckich dokumentów, wchodzących w skład Grupy Kodeksów Borgia), gdzie znajduje się opis kalendarza, następnie kronika historycznych wydarzeń oraz historia Quetzalcoatla jako personifikacji Wenus, od jego narodzin po wizytę w świecie podziemia (ale nie ukrzyżowanie!), a także opis stworzenia świata, poszczególnych epok - słońc i 52-letnich cykli, a następnie idzie lista bóstw i należnych im ofiar oraz różne przepisy magiczne. Zaś wspomniany tamże "Codex Vaticanus" to w istocie należący do tej samy grupy Codex Vaticanus B, stanowiący dokładny opis tonalpohualli, czyli 260-dniowego roku azteckiego, dzielącego się na 20 miesięcy po 13 dni w cyklach 52-letnich. Bogowie też tam występują (głównie na obrazkach), więc wzmianka o Upierzonym Wężu zrodzonym z dziewicy nie jest niczym szczególnym.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
04-11-2011 09:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>W życiu nie słyszałam tej wersji mitu o Quetzalcoatlu. I to w dodatku z dokładną datą. Ktoś, mówiąc slangowo, naściemniał.
Bardzo dziękuje za pełną i bardzo ciekawą informację. Dzięki niej mogłem się dużo nauczyć nie grzebiąc dalej w publikacjach na ten temat.
Co wiedza i głowa, to wiedza i głowa! Gratuluję!

Serdecznie pozdrawiam, z życzeniem wielu takich "wejść".

@@@
.
TylkoPytam (80 punktów)

>>Czy zechciał Pan już sprawdzić źródła, do których odwołuje się pan Adullam
>Wszyscy powielający te bzdury powołują się na to mocno już zleżałe dziełko:
>en.wikiped(*)'s_Sixteen_Crucified_Saviors
>Łepetyna autora to jedyne źródło, a jeśli się Pan nie zgadza, to poproszę o dowody (naprawdę chętnie przyjmę i odszczekam).

Może należałoby najpierw te bzdury sprawdzić?
Nie wydaje mi się, aby cała wiedza została zawarta w trzech wcześniej wspomnianych przez Pana książkach. Być może mit o Quetzalcoaltcie został nieco zmodyfikowany jeszcze przed naszą erą. Podobnie mit Esusa.
03-11-2011 21:45 
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)
> Może należałoby najpierw te bzdury sprawdzić?

Co mogłem to sprawdziłem. W żadnej, specjalistycznej, czy choćby popularnonaukowej publikacji (nawet w wikipedii, czy czymś tego rodzaju) nie znalazłem wzmianki o ukrzyżowaniu (a byłaby to przecież rzecz interesująca). Nic poza powielanym w te i wewte niemal identycznym tekstem, który źródło ma pewnie we wzmiankowanej książczynie.

> Nie wydaje mi się, aby cała wiedza została zawarta w trzech wcześniej wspomnianych przez Pana książkach. Być może mit o Quetzalcoaltcie został nieco zmodyfikowany jeszcze przed naszą erą. Podobnie mit Esusa.

Też mi się nie wydaje, ale to były jeno przykłady.

Moim zdaniem rzecz nie jest całkowicie wyssana z palca. Czytałem gdzieś kiedyś, że chrześcijańscy misjonarze miewali zwyczaj ,,podrasowywać" miejscowe mity dla potrzeb teologicznych (żeby miejscowym łatwiej było przeełknąc nowego, ale nie całkiem, Boga). Zdarzało się to także miejscowym (Aztekowie naciągali swoich bogów do nowych rozmiarów w myśl zasady, że my nie gorsi tez swojego Chrystusa mamy).

Trzeba pamiętać, że wszystko to co wiemy o Hesusie (Druidzi nie pozostawili ani słowa) i większość tego co wiemy o Quetzatcoatlu dotarło do nas za pośrednictwem chrześcijańskich misjonarzy.
ropuszka (154 punktów)
>Nie mam pojęcia skąd wziął się mit o jego ukrzyżowaniu. Prawdopodobnie ktoś tak kiedyś napisał w internecie i żyje to sobie teraz własnym życiem na zasadzie kopiuj - wklej.
>Znane są dwie wersje legendy o odejściu tego boga:
>1/odpłynął był tratwą na wschód,
>2/spłonął dobrowolnie na stosie ofiarnym.

W rękopisie azteckim Codex Borgianus; opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, Codex Vaticanus, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.
03-11-2011 20:17 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>W rękopisie azteckim Codex Borgianus

Nie, żebym się czepiała, ale czy aby na pewno azteckim?

Wiki deklaruje:
Cytat:
Codex Borgianus, designated by T or 029 (in the Gregory-Aland numbering), ε 5 (von Soden), is a Greek and Sahidic uncial manuscript of the Gospels, dated palaeographically to the 5th century. Name of the codex came from its former owners


>W innym rękopisie, Codex Vaticanus, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.

W tym Codex Vaticanus?

Cytat:
The Codex Vaticanus (The Vatican, Bibl. Vat., Vat. gr. 1209; no. B or 03 Gregory-Aland, δ 1 von Soden), is one of the oldest extant manuscripts of the Greek Bible (Old and New Testament), one of the four great uncial codices. The Codex is named for the residence in the Vatican Library, where it has been stored since at least the 15th century. It is written on 759 leaves of vellum in uncial letters and has been dated palaeographically to the 4th century.

The manuscript became known to Western scholars as a result of correspondence between Erasmus and the prefects of the Vatican Library. Portions of the codex have been collated by several scholars, but numerous errors were made during this process. The Codex's relationship to the Latin Vulgate was unclear and scholars initially were unaware of the Codex's value, which changed in the 19th century when transcriptions of the full codex were completed. It was at that point that scholars realised the text differed from the Vulgate and the Textus Receptus.


Jeśli chodzi o jakieś inne teksty, poprosiłabym o źródła.
03-11-2011 21:52 
 Ocena 1 na 1
Martyn (135 punktów)
>Nie, żebym się czepiała, ale czy aby na pewno azteckim?

Chodzi o ten kodeks:
en.wikipedia.org/wiki/Codex_Borgia
liliac (147340 punktów)
>>Nie, żebym się czepiała, ale czy aby na pewno azteckim?
>Chodzi o ten kodeks:
>en.wikipedia.org/wiki/Codex_Borgia

Dzięki. A ten drugi?
03-11-2011 22:00 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>Dzięki. A ten drugi?

Prawdopodobnie Codex Vaticanus B lub Codex Vaticanus A, choć po opisie w wiki ciężko to stwierdzić. Błąd okazuje się zwykłą literówką, choć są to literki znaczące w tym wypadku.

Come to the dark side, we have cookies
03-11-2011 22:05 
 Ocena 1 na 1
Martyn (135 punktów)
Tak, to byłby ten B, zaliczany, jak piszą, do ,,Borgia grup".
04-11-2011 01:16 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Tak, to byłby ten B, zaliczany, jak piszą, do ,,Borgia grup".

   To nie może być Codex Vaticanus B. Kodeks został opublikowany w 1902 roku przez Eduarda Selera. Cała ta grupa Kodeksów Borgia została opracowana i przetłumaczona przez Selera, a on dopiero po 1876 roku rozpoczyna studia językoznawcze.
   Wypowiedź ropuszki jest z książki Gravesa z 1875 roku, umieszczona jest w rozdziale XVI. Graves powołuje się na książkę Edwarda Kinga "Mexican Antiquities". King jak podaje wiki "był przekonany, że Indianie meksykańscy to potomkowie jednego z dziesięciu szczepów Izraela." W ten sposób dochodzimy do prostego wyjaśnienia skąd Graves czerpał natchnienie do ukrzyżowania azteckiego boga.
   Na koniec podaje odnośniki do zdjęć dwóch stron z Kodeksu Borgia i proszę powiedzieć co na nich widać.

Come to the dark side, we have cookies
04-11-2011 08:05 
 Ocena 3 na 3
Martyn (135 punktów)
Dobra robota. Dzięki.

>To nie może być Codex Vaticanus B. Kodeks został opublikowany w 1902 roku przez Eduarda Selera.

Raczej przetłumaczony. Natchniony autor mógł bazować na samych obrazkach. Dla laika są na tyle enigmatyczne, że można nimi podeprzeć dowolną teorię.

Tak, czy owak sprawa ukrzyżowania pana Q wydaje się zamknięta.
03-11-2011 21:57 
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)
>W rękopisie azteckim Codex Borgianus; opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, Codex Vaticanus, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka, Chimalman, była dziewicą.

Też udało mi się to zdanie ,,wygooglać". Pojawia się w licznych dyskusjach zawsze w niemal identycznej formie. Kopiuj - wklej.
Z moich dociekań wynika, że prawdziwa jest tylko kwestia cudownych urodzin Quetzatcoatla z dziewicy (w jednym z kilku wariantów jego historii; dodac trzeba, że wszystkie, poza jednym tekstem oryginalnym, spisane zostały po konkwiście i mogły być inspirowane nową religią).
TylkoPytam (80 punktów)
Pomijając już Quetzalcoatla i Hesusa: wikipedia informuje nas, że ,,Pewien myśliwy pomyłkowo uznał stopę Kryszny za część ciała jelenia i ugodził Krysznę strzałą raniąc go śmiertelnie''. To tak odnośnie rzekomo ukrzyżowanych bóstw.
Andrzej Michalski (234 punktów)
Polecam ci Samuelsona bo chyba o to ci chodzi
www.wprost.pl/ar/199773/Jezus-nie-umarl-na-krzyzu/
www.hum.gu(*)rucifixion-of-jesus-.cid938216
www.youtube.com/watch?v=vktQJ2QjGKk
Dissertation www.exegetics.org/
Takiej kary nigdy nie było, wieszano na palu lub słupie - krzyż to bajka.
Martyn (135 punktów)
>Takiej kary nigdy nie było, wieszano na palu lub słupie - krzyż to bajka.

A nie mówiłem, że zabiorą się i za Jezusa!
Zaczęło się od 16 ukrzyżowanych Bogów, a nie ostał się nawet jeden


No weźcie się wreszcie do racjonalistycznej kupy i ustalcie zeznania.
Andrzej Michalski (234 punktów)
>No weźcie się wreszcie do racjonalistycznej kupy i ustalcie zeznania.

Sammuelson podważa to wszystko www.centuryone.org/crucifixion2.html

Ale na logikę Ockham's Razor zbijaj 800 albo 2000 krzyży , czy to ma sens jeżeli można użyć połowę mniej drewna i nie używać gwożdzi.

Ciężko z ustaleniem zeznań nie ma jeszcze konkretnej odpowiedzi na jego pracę, nawet w katolickich magazynach nie ma krytyki www.exegetics.org/

Wniosek jest ciekawy:
Samuelsson therefore concludes that the predominant account of the destiny of Jesus is not based on the antique texts, but rather on for example the tradition of the Christian church and artistic illustrations.

Krzyż w tych kościołach był dużo wcześniej www.carotta.de/subseite/echo/tumult/crux.jpg

To by grało z Koranem Sura 4.157
stare tłumaczenie brzmi- He was not crucified but only an effigy was shown to them.
Ciekawe dlaczego Arabom pomylił się Jezus z Cezarem?
Kościół rzymskokatolicki jest bez wątpienia mutacją imperial cultu, po prostu flamenów zastąpili biskupi.

Więc jeżeli syn stolarza zawisł na słupie dlaczego mamy krzyż?
Nawet Justyn męczennik motał się i nie wiedział o jaki krzyż do końca chodzi.
07-11-2011 06:58 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Ale na logikę Ockham's Razor zbijaj 800 albo 2000 krzyży , czy to ma sens jeżeli można użyć połowę mniej drewna i nie używać gwożdzi.

Ja bym cię jednak prosiła, byś na tym forum starał się pisać po polsku - poprawnie i zrozumiale.
Ania... (14138 punktów)
> Czy w czasach jezusa ukrzyżowanie rzeczywiście było najwyższą karą (słyszałem też o
>nabijaniu na pal)?
O ile za karę najwyższą uznamy taką, która skutkuje zgonem delikwenta, to odpowiedź jest oczywista. A czy była najcięższą? Nie sądzę, mieliśmy (jaki ludzie) niemożliwą wręcz fantazję w tych sprawach, kary nie były zwykle kodyfikowane i zależały często od humoru skazującego.
A więc przerabialiśmy zakopywanie w mrowisku, gotowanie żywcem, ćwiartowanie, rozrywanie końmi, łamanie kołem, wwiercanie się w czaszkę, spalenie żywcem (nawet Sienkiewicz zgrabnie to opisywał w wersji krzyżowej, książka opisuje fikcję, ale to akurat mnie najmniej niepokoi - jestem niemal pewna, że zabito kiedyś tak kogoś), wlewanie gorących płynów do ust, w tym roztopionego metalu, nabijanie na pal, w wersji orientalnej również wrastanie bambusa w ciało - smaczku dodawał fakt, że do chwili śmierci mijały długie godziny lub dni, mam wymieniać dalej? Większość, jak nie wszystkie te techniki były stosowane w czasach ukochanej chrześcijańskiej Europy, ale w tej kwestii natura ludzka jest chyba dość uniwersalna.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365