Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przechodzenie na czerwonym świetle

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
14-02-2015 09:21kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przechodzenie na czerwonym świetle
Cytat:
Przechodzenie na czerwonym jest wykroczeniem chętnie karanym zarówno przez policję jak i straż miejską. Jednak w większości europejskich krajów jest inaczej - za coś takiego pieszy nie dostanie mandatu, a w niektórych miejscach jest to nawet zgodne z przepisami. Z tego powodu powstała petycja, aby również w Polsce zdepenalizować pokonywanie przejścia na czerwonym. (źródło)

Obawiam się, że gdyby u nas pozwolić na przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle, to wkrótce można byłoby zlikwidować światło zielone dla pieszych. Stałoby się niepotrzebne, bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Stałoby się niepotrzebne, bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.[/color]<<
A nawet tak: www.youtube.com/watch?v=lkqz3lpUBp0
Ale to se ne vrati.

grg74 (190 punktów)

>świetle, to wkrótce można byłoby zlikwidować światło zielone dla pieszych. Stałoby się niepotrzebne,
>bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.[/color]

... taaa,. już się nie mogę doczekać, kiedy będe sie mógł ładować na czerwonym pod rozpędzonego tira, jak każdy szanujący się Polak, jestem przecież kompletnie pozbawiony elementarnego instynktu samozachowawczego i tylko mandat w wysokości 100zł powstrzymuje mnie od samobójstwa.
Jeżeli faktycznie tak jest, że ilość wypadków drogowych z udziałem pieszych, na pasach, jest mniejsza w GB niż w Polsce, to chyba trzeba przyjąć rozwiązanie tam obowiązujące , mniej ofiar na drodze, to chyba wystarczający argument ....
mm34 (237 punktów)
Nie slyszalem aby w Londynie Polacy masowo gineli pod kolami samochodow.
14-02-2015 12:18
 Ocena 10 na 10
hamp (3461 punktów)
>Obawiam się, że gdyby u nas pozwolić na przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle, to wkrótce można byłoby zlikwidować światło zielone dla pieszych. Stałoby się niepotrzebne, bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.
Nie zgadzam się i uważam, że przechodzenie na czerwonym faktycznie powinno być wyjęte spod powszechnej karalności, a powinno być karalne jedynie w przypadku faktycznego spowodowania zagrożenia lub wypadku.
Światła dla pieszych nadal będą potrzebne, po prostu: przechodzisz na czerwonym, ponosisz pełną odpowiedzialność za ewentualny wypadek, tracisz możliwość wypłaty z ubezpieczenia, itp.
Po to człowiek ma 7 kręgów szyjnych, żeby się rozglądać na boki. To i tak należy robić, bo kierowcom również zdarza się przejechać na czerwonym. Ale jeżeli widzisz, że droga jest pusta, a światła zmieniają się co 2 minuty... jaki jest sens czekania? Tylko taki, żeby przypadkiem nie dostać mandatu.

Jako kierowca zawsze zatrzymuję się na czerwonym. Siedzę sobie w wygodnym, ciepłym miejscu i mogę poczekać te minutę albo dwie.
Jaki pieszy, światła traktuję jako dobra radę. Jeżeli droga jest pusta - przechodzę.
14-02-2015 14:01 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
Nie liczyłbym za bardzo na roztropność pieszych, szczególnie gdy są to osoby starsze, u których kręgi szyjne nie są już tak bardzo sprawne. Potrzebne by były natomiast inteligentniejsze światła reagujące na sytuacje gdy nie ma ruchu samochodowego, by nie blokować niepotrzebnie pieszych. Odnośnie karania to byłbym za upominanie, chyba że pieszy stworzył faktycznie niebezpieczną sytuację.
14-02-2015 14:08 
 Ocena 1 na 1
Sygnał (4252 punktów)
>Nie liczyłbym za bardzo na roztropność pieszych, szczególnie gdy są to osoby starsze, u których kręgi szyjne nie są już tak bardzo sprawne. Potrzebne by były natomiast inteligentniejsze światła reagujące na sytuacje gdy nie ma ruchu samochodowego, by nie blokować niepotrzebnie pieszych. Odnośnie karania to byłbym za upominanie, chyba że pieszy stworzył faktycznie niebezpieczną sytuację.

To jest o tyle rozwiązanie dobre, co drogie, bo wymagałoby jednak instalacji jakiejś infrastruktury do tego(a zależnie od implementacji to rozwiązanie mogłoby być bardzo, bardzo podatne na kwestie bezpieczeństwa).
Jacholek (5699 punktów)
>To jest o tyle rozwiązanie dobre, co drogie
Istnieją bardzo czułe i sprawne detektory ruchu, używane np. w systemach alarmowych. Przechodzenie od tradycyjnego systemu zmiany świateł do wersji "zielone światło dla pieszych" nie było by skomplikowane ani tak drogie.
Sygnał (4252 punktów)
>Istnieją bardzo czułe i sprawne detektory ruchu, używane np. w systemach alarmowych. Przechodzenie od tradycyjnego systemu zmiany świateł do wersji "zielone światło dla pieszych" nie było by skomplikowane ani tak drogie.
>

Ale to mogłoby potencjalnie powodować obniżenie przepustowości drogi. Optymalnie wypadałoby, jakby czujnik zliczał liczbę samochodów i pieszych i podejmował decyzję o czasie zielonego albo czerwonego światła. Możliwe, że optymalna synteza reguł nie obeszłaby się bez wiedzy o gęstości ruchu ulicznego w okolicach przejścia, a to by wymagało danych przesyłanych jakimś sieciowym protokołem (i tu wchodzą kwestie security).

Także tanie rozwiązanie jest nieidealne, a idealne drogie. Ot, inżynieria.
14-02-2015 18:26 
 Ocena 1 na 1
Marian M. (108 punktów)
>Także tanie rozwiązanie jest nieidealne, a idealne drogie. Ot, inżynieria.

A przyciski dla pieszych? Przecież to jest najprostsza i bardzo skuteczna metoda.
Sygnał (4252 punktów)
>A przyciski dla pieszych? Przecież to jest najprostsza i bardzo skuteczna metoda.

Jej skuteczności przeczy trochę to, że już jest stosowana, a wątek powstał
Marian M. (108 punktów)
>Jej skuteczności przeczy trochę to, że już jest stosowana, a wątek powstał

Jak dla mnie jest to rozwiązanie bardzo dobre i sprawdza się tam gdzie zostało prawidłowo zaimplementowane. Owszem, gdzieniegdzie pojawiają się problemy, gdy np. po wciśnięciu przycisku trzeba czekać kolejne 2 min. na zmianę światła, jednak taka sytuacja nie wynika IMO z lichości samego rozwiązania, a płytkiej wyobraźni osób odpowiedzialnych za jego wdrożenie. Śmiem twierdzić, że gdyby te same osoby odpowiadały za system automatyczny, to jego zaprogramowanie też pozostawiałoby wiele do życzenia.
14-02-2015 14:20 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
Hmm... nie widziałem starszej osoby przechodzącej na czerwonym. Zazwyczaj czekają na zielone i ruszają dopiero wtedy, kiedy inni (młodsi) już wejdą na jezdnię.
Na nieoświetlonych przejściach nie chcą przejść nawet, kiedy już z obu stron zatrzymały się auta - zaczynają machać rękami, żeby kierowcy jechali dalej i przechodzą dopiero, kiedy z obu stron na horyzoncie nie ma żadnych samochodów... czyli prawdopodobnie czekają do zmroku.
Generalnie ludzie starsi zazwyczaj prezentują postawy skrajnie inne od tych, które tutaj rozpatrujemy. Nie chcę usuwać świateł dla pieszych - kto czuje się niepewny, przejdzie dopiero na zielonym. Nie sądzę, że po depenalizacji przechodzenia na czerwonym staruszkowie zaczęliby "wbiegać" na oślep na ulicę.
Inteligentne światła drogowe są pewnym rozwiązaniem, ale nie tak prostym i tanim jak drobna zmiana przepisów. Jestem za tym pomysłem, o ile nie byłby wprowadzony zamiast tej zmiany w przepisach.
Selanos (12869 punktów)
Nie jestem pewny co do przechodzenia na czerwony świetle, za to uważam, że pieszy powinien mieć święte prawo do przechodzenia przez jezdnie nawet jak w danym miejscu nie ma pasów, pod warunkiem, że w żaden sposób nie przeszkadza ruchowi samochodów. Wkurza mnie czasem, jak muszę specjalnie obejść sklep, żeby dojść do pasów które są na skrzyżowaniu, a potem dwa razy przejść przez jezdnie na tych pasach żeby dojść do sklepu. Ani to wygodne, ani bezpieczne.
pawel_wr (4297 punktów)
>Obawiam się, że gdyby u nas pozwolić na przechodzenie przez jezdnię na czerwonym
>świetle,

Twoje obawy są bezpodstawne.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Obawiam się, że gdyby u nas pozwolić na przechodzenie przez jezdnię na czerwonym
świetle, to ....
<< zmalały by dochody miasta. A to nie przejdzie.

hyperion (1422 punktów)
>Obawiam się, że gdyby u nas pozwolić na przechodzenie przez jezdnię na czerwonym
>świetle, to wkrótce można byłoby zlikwidować światło zielone dla pieszych. Stałoby się niepotrzebne,
>bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.


Nie znam się na motoryzacji ale jest chyba coś rozsądnego co się nazywa "zielona strzałka":
-światło zielone dla pieszych ale jak żaden nie przechodzi samochód może przejechać (bez obawy mandatu).

Myślę, że analogicznie powinno być coś takiego dla pieszych:
-światło zielone dla samochodów ale jak żaden nie jedzie to pieszy może przejść
(bez obawy mandatu).

Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
mm34 (237 punktów)
Moze to kwestia kulturowo zalezna a moze nie.

Inna sprawa ze lapac pieszych na czerwonym, czekac z radarem w krzakach czy na mlodego z fifka maryski to najprostsza droga do premii. Ale juz prawdziwego zlodzieja rowerow czy samochodow to ciezej zlapac. Policjanci beda isc linia najmniejszego wysilku bo to jest naturalne. Tylko czy my powinnismy sie godzic na to zeby za nasze pieniadze policja markowala swoja prace? Z tego co wiem to sporo to kosztuje.
farmer (22440 punktów)

>bo wszyscy właziliby na jezdnię na czerwonym.[/color]

Na dniach było o busie‚ który wiózł 43 Rumunów (choć zarejestrowany był na 9 Rumunów) do pracy w Szwecji.

Jedni chcą brać sprawy w swoje ręce inni też.

Szkoda tylko że takie gówniane inicjatywy mają rozgłos.
Brzostowski (7067 punktów)
Piesi odpowiadają za 17,2% śmiertelnych wypadków, kierujący za 67,6%. Po wprowadzeniu takich zmian odsetek winy pieszych wzrosnie, o ile, trudno powiedzieć.

Jesli już to był wprowadził możliwość wchodzenia na czerownym w okreslonych godzinach (poza szczytem), bo wtedy wypdkow jest najmmniej.

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
orchidea78 (385 punktów)raz się uda,a raznie
Naprawdę, lepiej nie igrać z losem-nie warto...
Pieszy nie ma szans w starciu z samochodem
logout (171 punktów)
(zablokowany)
Odp: Przechodzenie na czerwonym świetle
Dostałem dwa mandaty za przechodzenie na czerwonym świetle. W obu przypadkach były to godziny późne (po 23:00 i nad ranem o 03:00) a samochodów nie było widać na horyzoncie. W obu przypadkach dostałem mandat od przyczajonych za rogiem policjantów. Bardzo pożyteczne zachowanie stróżów prawa. Przecież czym innym jest wbieganie pod koła jadącego samochodu a czym innym przechodzenie na czerwonym świetle przez pusta ulicę. Nie wierze w to, że policja nie potrafi odróżnić tych dwóch zdarzeń. Jak można karać za obie sytuację w taki sam sposób? Uważam, że jednym z głównych czynników który tworzy taka patologie jest wykonywanie przez funkcjonariuszy określonej liczby wręczonych mandatów. Póty policja będzie używana do realizacji targetów, póki nie można liczyć na rozsądne podejście w interpretacji tak banalnych sytuacji.
18-02-2015 09:22 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dostałem dwa mandaty za przechodzenie na czerwonym świetle. W obu przypadkach były to godziny późne (po 23:00 i nad ranem o 03:00) a samochodów nie było widać na horyzoncie
Chyba w takim miejscu sygnalizacja powinna być o tej porze wyłączona.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
logout (171 punktów)
(zablokowany)

>Chyba w takim miejscu sygnalizacja powinna być o tej porze wyłączona.

Chciałbym aby tak było. Mało tego wydaje się to logiczne ale w praktyce już nie. Dodam złośliwie, że oba przypadki miały miejsce w Sosnowcu.
Janulewicz (8 punktów)Czerwone światło
Traktuję ludzi jako inteligentne istoty, a nie jak bydło którym na każdym kroku trzeba kierować, dlatego nie widzę sensu wlepiania mandatów za przejście na czerwonym świetle, prawo w tej sytuacji powinno być bardziej liberalne: można przejść na czerwonym świetle, ale na własną odpowiedzialność, jeśli trzaśnie Cię auto to nie masz prawa ubiegać się o odszkodowanie itp. druga sprawa to taka, że światła to raczej kiepskie rozwiązanie, lepiej budować kładki i przejścia podziemne, wiem że droższe i wymagają miejsca, ale to inwestycja dająca znacznie więcej korzyści.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czerwone światło

>światła to raczej kiepskie rozwiązanie, lepiej budować kładki i przejścia podziemne
Proponujesz jeszcze bardziej okrężną niż światła drogę dla pieszych, byle kierowcom zapewnić komfort nie liczenia się ze słabszymi użytkownikami dróg. Budowanie kładek i podziemi to poważne utrudnianie tym, którzy i tak za sprawą motoryzacji, czyli głównie dla wygody zmotoryzowanych skazani są na mozolne dochodzenie do wyznaczonych przejść dla pieszych.

A jeszcze zima! W tym roku była niemal bezśnieżna, ale w ubiegłych latach wyraźnie było widać komu w pierwszej kolejności uprząta się śnieg: oczywiście piesi są na końcu listy. Przy czym wszelkie schody, poza którymi kierowcy mają prawo owych pieszych bezkarnie rozjeżdżać, są na końcu listy pilnego odśnieżania, które zresztą nierzadko realizowanie jest w taki sposób, że usypana pryzma uniemożliwia korzystanie z poręczy.

A że zimą na przejściach dla pieszych jest z powodu farby bardziej ślisko niż na zakazanej dla pieszych jezdni, chyba nawet wspominać nie warto. Jak i o tym, że droga dla pojazdów i ścieżki rowerowe są gładko wyasfaltowane, zaś droga dla piechura ułożona jest z niekoniecznie równo położonych płyt czy kostki...

Z powyższych powodów entuzjastom wszelkich dosłownych i niedosłownych "schodów" dla pieszych życzę, by najpierw ich sędziwi i niepełnosprawni bliscy poskręcali sobie na owych kładkach, przejściach podziemnych i innych wybojach karki, a na koniec oni sami.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Janulewicz (8 punktów)
Masz rację, że budowa niekolizyjnych przejść to trochę ganianie na około i próba obejścia problemu, jednak poza zimą nie widzę lepszego rozwiązania, szczególnie w miejscach gdzie jest większy ruch, oczywiście traktuję to jako dodatek do bardziej zliberalizowanego podejścia w którym przechodzisz przez ulicę na własną odpowiedzialność.
18-02-2015 20:56 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...przechodzisz przez ulicę na własną odpowiedzialność.
Obecne rygory są bezpieczniejsze od bałaganu, jaki "na własną odpowiedzialność" mogliby wywołać ryzykanci.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)

>Traktuję ludzi jako inteligentne istoty, a nie jak bydło którym na każdym kroku trzeba kierować
Niestety, część tych ludzi uważa się za święte krowy włażąc/wbiegając na pasy kilka metrów przed maską jadącego z prędkością np. 40 km/h samochodu.

Cytat:
Dżentelmen jezdni jest przyjacielem przechodnia. Ale jezdnia to nie pastwisko, łachudro z Grójca!

Adam Mularczyk jako taksówkarz w "Nie lubię poniedziałku"
>można przejść na czerwonym świetle, ale na własną odpowiedzialność, jeśli trzaśnie Cię auto to nie masz prawa ubiegać się o odszkodowanie itp.
Słusznie, niech zadecyduje dobór naturalny - idioci wyginą pod kołami, ci obdarzeni wyobraźnią i rozsądkiem przetrwają.

No gods, no masters...I am who I am.
18-02-2015 21:18 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>idioci wyginą pod kołami, ci obdarzeni wyobraźnią i rozsądkiem przetrwają.
Niekoniecznie, np. na mojej ulicy zdarzyło się, że kierowca autobusu aby nie rozjechać takiego idioty skręcił na chodnik gdzie śmiertelnie przygwoździł do płotu bogu ducha winną pieszą; a sprawca, czyli ów idiota, nie tylko wypadku uniknął, ale i odpowiedzialności karnej, ponieważ skutecznie zbiegł.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Janulewicz (8 punktów)
Moją intencją nie jest zwiększenie bezpieczeństwa, w żadnym wypadku, proszę nie traktować tego jako wyznacznik idealizmu, moją intencją jest danie ludziom wolności, także przy przechodzeniu przez ulicę, każdy ma mieć prawo bez nakazu zdecydować czy poczeka na zielone światło czy zaryzykuje i przejdzie teraz.
18-02-2015 22:14 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>każdy ma mieć prawo bez nakazu zdecydować czy poczeka na zielone światło czy zaryzykuje i przejdzie teraz.
Gdyby takie ryzyko pieszego tylko jego dotyczyło, byłabym za.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)
>a sprawca, czyli ów idiota, nie tylko wypadku uniknął, ale i odpowiedzialności karnej, ponieważ skutecznie zbiegł.

Life is brutal and sometimes kopas w dupas.
Wracając do tematu - fakt, że w niektórych krajach (np. W. Brytania) czerwone światło dla pieszych oznacza pierwszeństwo dla samochodów nie znaczy, że w Polsce zda to egzamin. O ile włączyłem w odpowiednim momencie telewizor, odnosiłem wrażenie, że programy w rodzaju "To jest temat" (TVP Info) po szczególnie drastycznych zdarzeniach drogowych, wchodzą w paradę organom ścigania i okrzykują mordercą każdego, kto miał nieszczęście potrącić pieszego. A nie zawsze jest winny kierowca nawet jeśli rozjeżdża kogoś na pasach. Po pierwsze - Kodeks Drogowy określa sposób wchodzenia na przejścia z sygnalizacją i bez niej. Po drugie - nie przez wszystkie drogi można przejść na własną odpowiedzialność jeśli pasy są dalej niż 100 m. Przez wielopasmowe przykładowo nie można. Po trzecie - tego wszystkiego uczy się w szkołach na wychowaniu komunikacyjnym. A potem jakiś niedouczony pismak wywali na pół strony tytuł "Morderca za kierownicą" bo jakiś nieszczęśnik rozjechał na pasach małolata, który wlazł mu pod koła idąc z nosem w komórce. Pech kierowcy, że jechał sam i nie ma świadka ani kamery w samochodzie.
Piesi powodują ok. 15 proc. wypadków tzn. w tym odsetku została udowodniona wina pieszego.mojafirma.(*)powodowane-przez-pieszych.html
Jestem zdecydowanie przeciwny zezwoleniu pieszym na przechodzenie na czerwonym świetle albo odstąpieniu od karania sprawców tego wykroczenia jakim jest obecnie. Dopóki piesi nie zrozumieją, że samochód nie zatrzyma się na metrze, że od interpretacji przepisów jest policjant, a nie kolorowa prasa - NIECH PŁACĄ.

No gods, no masters...I am who I am.
20-02-2015 12:35 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dopóki piesi nie zrozumieją, że samochód nie zatrzyma się na metrze [...] NIECH PŁACĄ.
Piesi w stu procentach nigdy tego nie zrozumieją, niestety dotyczy to także kierowców.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
setarkos (10757 punktów)
>Piesi w stu procentach nigdy tego nie zrozumieją ["że samochód nie zatrzyma się na metrze"], niestety dotyczy to także kierowców.
Zrozumieją przynajmniej ci, co znają wzór na energię kinetyczną: E=mV2/2, dlatego dzieci nie nauczone jeszcze funkcji kwadratowej powinny się poruszać po drogach pod opieką starszych.
Od kierowców należy jednak wymagać (w ramach prawa jazdy) znajomości zasad fizyki, z których w szczególności wynika, że droga hamowania przy dwukrotnym wzroście prędkości wydłuża się czterokrotnie!

[Może należałoby wyskalować 'liczniki' samochodowe w jednostkach energii zamiast prędkości... ]
Christos (2696 punktów)

>Od kierowców należy jednak wymagać (w ramach prawa jazdy) znajomości zasad fizyki, z których w szczególności wynika, że droga hamowania przy dwukrotnym wzroście prędkości wydłuża się czterokrotnie!
Opory toczenia i aerodynamiczne również rosną w kwadracie prędkości (spalanie zależnie od zapasu mocy silnika), a jakoś nie skłania to do zdjęcia nogi z gazu.
>[Może należałoby wyskalować 'liczniki' samochodowe w jednostkach energii zamiast prędkości... ]
W jednostkach opisowych? www.youtube.com/watch?v=ygE01sOhzz0


No gods, no masters...I am who I am.
Christos (2696 punktów)

>Piesi w stu procentach nigdy tego nie zrozumieją, niestety dotyczy to także kierowców.

Pewnie, ale im większy ten procent będzie tym lepiej. Skoro odwoływanie się do wyobraźni do ludzi nie przemawia i w d...ie mają zasady dla ich bezpieczeństwa wprowadzone, należy przemawiać argumentacją zrozumiałą - "z kieszeni".

No gods, no masters...I am who I am.
20-02-2015 23:27 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> w d...ie mają zasady dla ich bezpieczeństwa wprowadzone, należy przemawiać argumentacją zrozumiałą - "z kieszeni"
Czyli proponujesz mandaty dla samobójców.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)

>Czyli proponujesz mandaty dla samobójców.

Tak, dla zaoszczędzenia kierowcom widoku mózgu na masce samochodu. Zresztą nie muszę proponować, już są.


No gods, no masters...I am who I am.
21-02-2015 07:12 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli proponujesz mandaty dla samobójców.
>Tak, dla zaoszczędzenia kierowcom widoku mózgu na masce samochodu.
Czyli karać pieszych chciałbyś wcale nie dla ICH dobra (co twierdziłeś, lecz - jak się teraz okazuje - kłamliwie), ale dla komfortu kierowców. A że z pieszych, a konkretnie z ich mózgów, jesteś skłonny sobie raczej drwić, przypomnę, że te ich mózgi CORAZ CZĘŚCIEJ lądują na maskach samochodów nawet gdy owi piesi przebywają w strefie zarezerwowanej WYŁĄCZNIE dla nich, zauważ, że przykład takiego zdarzenia przytoczyłam tutaj.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)

>Czyli karać pieszych chciałbyś wcale nie dla ICH dobra
Wręcz przeciwnie, dla ich dobra. Nie ma lepszej przestrogi przed ogniem, niż sparzona ręka. Tyle tylko, że w konfrontacji pieszy - samochód sparzona ręka oznacza na wózek/do piachu. Kara ma spełniać funkcję wychowawczą, ma wkładać do głów zamiast "nie wolno ale się uda", "nie wolno bo to kosztuje" tak długo, aż zostanie bezwarunkowe "nie wolno". Muszę wyjaśniać Ci jakie szanse ma pieszy kontra samochód? Chyba nie. Stówka mandatu to raczej niewielka strata w porównaniu z wózkiem inwalidzkim.
>A że z pieszych, a konkretnie z ich mózgów, jesteś skłonny sobie raczej drwić
Dezaprobata dla zawartości to nie drwiny.
>przypomnę, że te ich mózgi CORAZ CZĘŚCIEJ lądują na maskach samochodów nawet gdy owi piesi przebywają w strefie zarezerwowanej WYŁĄCZNIE dla nich
www.youtube.com/watch?v=5zhBceM3tRQ 30-ta sekunda. To było dziecko, a ilu dorosłych robi to samo? I o takie przypadki mi chodzi, kiedy kierowca nie ma szans przepuścić pieszego.
Zabrania się:
1)
wchodzenia na jezdnię:
a)
bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla
pieszych,

b)
spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;
2)
przechodzenia przez jezdnię w m
iejscu o ograniczonej widoczności drogi;
3)
zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas
przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;
4)
przebiegania przez jezdnię;
5)
chodzenia po torowisku;
6)
wchodzenia na torowisko, gdy zapory
lub półzapory są opuszczone lub
opuszczanie ich rozpoczęto;

Art.14; Prawo o rchu drogowym.
>że przykład takiego zdarzenia przytoczyłam tutaj.
Gdyby ten autobus odbił w przeciwną stronę i zmiażdżył małe auto to śmierć jego kierowcy byłaby zasłużona?


No gods, no masters...I am who I am.
21-02-2015 17:33 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli karać pieszych chciałbyś wcale nie dla ICH dobra
>Wręcz przeciwnie, dla ich dobra.
Napisałeś, że mandaty miałyby być wystawiane "dla zaoszczędzenia kierowcom widoku mózgu na masce samochodu", czyli z tym karaniem pieszych idzie Ci jednak o dobro kierowców.

> o takie przypadki mi chodzi, kiedy kierowca nie ma szans przepuścić pieszego
Ktoś tu twierdzi, że nie ma takich przypadków?

>Gdyby ten autobus odbił w przeciwną stronę i zmiażdżył małe auto to śmierć jego kierowcy byłaby zasłużona?
Skąd taki pomysł, przecież przytoczyłam ten przypadek w celu wskazania, że nieostrożni piesi niekoniecznie siebie narażają, więc Twój pomysł na ich wyeliminowanie jest nieco chybiony.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
22-02-2015 00:05 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>czyli z tym karaniem pieszych idzie Ci jednak o dobro kierowców.

Kierowców i pieszych. Skutkiem kolizji dwóch aut przy prędkości 50 km/h są szkody materialne, obrażenia i rzadko śmierć. Konstrukcja samochodu chroni przed skutkami zderzenia. Pieszy potrącony przy tej samej prędkości? Jeśli nie zabije go uderzenie samochodu może zginąć w skutek upadku na jezdnię. Nic go nie chroni oprócz rozwagi.
Jeśli więc istnieje możliwość ukrócenia głupoty, która ma wielkie szanse zakończyć się śmiercią, należy dostępnymi środkami to zrobić. Przynajmniej dla zaoszczędzenia traumy i wyrzutów sumienia tej stronie, która wychodzi zwykle bez szwanku.
>więc Twój pomysł na ich wyeliminowanie jest nieco chybiony.
Skądże, sarkazm...

No gods, no masters...I am who I am.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli więc istnieje możliwość ukrócenia głupoty, która ma wielkie szanse zakończyć się śmiercią, należy dostępnymi środkami to zrobić.
Zmienić prawo i przebić Arabię Saudyjską. Zabronić prowadzić auta zarówno kobietom jak i mężczyznom. Zmiana prawa to jak najbardziej dostępny środek.
Christos (2696 punktów)
>Zmiana prawa to jak najbardziej dostępny środek.
Wystarczy respektować, to które istnieje.


No gods, no masters...I am who I am.
22-02-2015 09:28 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>czyli z tym karaniem pieszych idzie Ci jednak o dobro kierowców.
>Kierowców i pieszych.
Pisząc o oszczędzaniu kierowcom widoku mózgu na masce nie uwzględniałeś dobra pieszych, a wskazywaniem, że mandaty miałyby chronić ryzykujących pieszych optowałeś za karaniem samobójców. I to Ci wytknęłam, bo mandaty dla pieszych za przechodzenie na czerwonym świetle służą nie tylko tym ukaranym pieszym oraz nie tylko wrażliwym na widok mózgu na masce kierowcom, lecz ogólnemu utrzymaniu dyscypliny, czyli wszystkim uczestnikom ruchu.

>Konstrukcja samochodu chroni przed skutkami zderzenia. Pieszy [...]? [...] Nic go nie chroni oprócz rozwagi.
Otóż to, prawa fizyki zawsze górą, bo w odróżnieniu od prawa drogowego nie da się ich łamać. A skoro ta fizyczna przewaga w postaci masy twardego metalu spoczywa w rękach kierowców, to po ich stronie rozwagi powinno być więcej.

>Twój pomysł na ich wyeliminowanie jest nieco chybiony.
>Skądże, sarkazm...
No i właśnie tutaj pokazuję czemu taki sarkazm jest chybiony.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
22-02-2015 23:26 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>optowałeś za karaniem samobójców.
Za wychowawczym efektem kary.
>...lecz ogólnemu utrzymaniu dyscypliny, czyli wszystkim uczestnikom ruchu.
Trafiłaś w sedno.
>...to po ich stronie rozwagi powinno być więcej.
Powinna być po obu stronach. Masa twardego metalu jest plusem pod względem bezpieczeństwa biernego ale też dużym minusem poprzez swoją bezwładność i czas reakcji. To wszystko jest (a w każdym razie powinno być) uświadamiane kandydatom na kierowców w ramach kursu na prawo jazdy. Jeśli więc kierowca łamie przepisy, robi to z pełną świadomością, wszak potwierdził ich znajomość zdając państwowy egzamin. Z ruchem pieszym jest dokładnie odwrotnie. Wychowanie komunikacyjne kończy się na IV klasie szkoły podstawowej, a wiec w wieku, w którym analityczne myślenie dopiero raczkuje. Rzecz następna - ze szkół zniknęły kursy na karty rowerowe i motorowerowe; te drugie zastąpione prawem jazdy AM kosztującym ok. 900 zł, a więc dla sporej części młodzieży bariera nie do przeskoczenia. Gdzie więc ludzie mają nabyć jakąkolwiek wiedzę o zasadach ruchu drogowego, z którym mają do czynienia na co dzień? Z obserwacji, z mediów? Kampanie medialne po hasłami "zwolnij", "nie jedź po alkoholu" adresowane są do kierowców. Jeśli już słyszy się głosy dotyczące pieszych, to właściwie wyłącznie w kontekście ich pierwszeństwa na przejściach; a skutek jest taki, że o sposobie korzystania z nich delikwent (jeśli przeżyje) dowiaduje się od policjanta albo sędziego. Mamy jako społeczeństwo, w kulturze motoryzacyjnej duże zaległości do nadrobienia. Nie dorastamy w tym zakresie do poziomu Europy Zachodniej, do której aspirujemy. I jako tacy powinniśmy stosować mechanizmy, które stosował Zachód, kiedy był na naszym etapie rozwoju. Nie powinniśmy importować rozwiązań stosowanych w Niemczech czy W. Brytanii, ponieważ ludzie nie będą potrafili z nich korzystać. Dotyczy to także ruchu drogowego. Trudno, jeśli mandaty (niskie w porównaniu z taryfikatorem dla kierowców) mają uczyć pieszych kultury na drodze, służby powinny to narzędzie wykorzystać.
>No i właśnie tutaj pokazuję czemu taki sarkazm jest chybiony.
O.K. Przyjmuję Twojego zgniłego pomidora na klatę.

No gods, no masters...I am who I am.
23-02-2015 01:50 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>optowałeś za karaniem samobójców.
>Za wychowawczym efektem kary.
Twierdzisz teraz, że planowałeś wychowywać samobójców?

>>...to po ich stronie rozwagi powinno być więcej.
>Powinna być po obu stronach.
Napisałam coś przeciwnego?

>mandaty (niskie w porównaniu z taryfikatorem dla kierowców) mają uczyć pieszych
Mandaty nikogo nie uczą, ale skutecznie odstraszają. I słusznie są one wyższe dla mających przewagę na drodze.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)

>Twierdzisz teraz, że planowałeś wychowywać samobójców?
No wiesz, takie chytre plany sobie knułem.
I dlaczego samobójców? Głupota może mieć skutki autodestrukcyjne ale zasadniczym celem przebiegania na czerwonym jest chęć dostania się na drugą stronę ulicy.

>Napisałam coś przeciwnego?
Nie, ale wskazałaś na kierowców jako tych, którzy mają być bardziej rozgarnięci.

>Mandaty nikogo nie uczą, ale skutecznie odstraszają.
Zaniechanie działania spowodowane przykrym doświadczeniem w takich samych okolicznościach w przeszłości nie jest wynikiem procesu uczenia się? Czym więc jest?


No gods, no masters...I am who I am.
23-02-2015 22:19 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No wiesz, takie chytre plany sobie knułem.
Teraz już wiem.

>dlaczego samobójców?
Bo określiłeś ich jako tych, którzy "w d...ie mają zasady dla ich bezpieczeństwa wprowadzone".

>wskazałaś na kierowców jako tych, którzy mają być bardziej rozgarnięci
Kierowcy mają być bardziej rozgarnięci, w przeciwnym razie wszyscy mielibyśmy kompetencje do prowadzenia samochodów.

>Zaniechanie działania spowodowane przykrym doświadczeniem w takich samych okolicznościach w przeszłości nie jest wynikiem procesu uczenia się?
Ukarany uczy się unikać kary, a przecież to unikanie ma być środkiem, nie celem.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
23-02-2015 23:33 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Bo określiłeś ich jako ...
Taka postawa to wypadkowa ignorancji, głupoty i egoizmu. "Samobójcy" to Twoje określenie. Skłonna będziesz do zaakceptowania kompromisu jeśli dodam przymiotnik "mimowolni"?

>Kierowcy mają być bardziej rozgarnięci, w przeciwnym razie wszyscy mielibyśmy kompetencje do prowadzenia samochodów.
Aby być kierowcą należy potwierdzić znajomość całej ustawy z aktami wykonawczymi. Do bezpiecznego poruszania się po drogach pieszo wymagana jest znajomość zaledwie kilku zasad, które opanować może każdy. Trzeba tylko chcieć.

>Ukarany uczy się unikać kary, a przecież to unikanie ma być środkiem, nie celem.
Popraw mnie jeśli źle Cię zrozumiałem. Według Ciebie wnioskiem z kary jest baczenie aby następnym razem nie wpaść na policjanta?


No gods, no masters...I am who I am.
24-02-2015 13:44 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Skłonna będziesz do zaakceptowania kompromisu jeśli dodam przymiotnik "mimowolni"?
Czyli proponujesz mandaty dla mimowolnych samobójców.

>Kierowcy mają być bardziej rozgarnięci, w przeciwnym razie wszyscy mielibyśmy kompetencje do prowadzenia samochodów.
>Aby być kierowcą należy potwierdzić znajomość całej ustawy z aktami wykonawczymi. Do bezpiecznego poruszania się po drogach pieszo wymagana jest znajomość zaledwie kilku zasad, które opanować może każdy. Trzeba tylko chcieć.
Czyli zgadzasz się, że kierowcy powinni być bardziej rozgarnięci od pieszych, czy to negujesz?

>Według Ciebie wnioskiem z kary jest baczenie aby następnym razem nie wpaść na policjanta?
Tak. Złodziej też pluje sobie w brodę, że dał się złapać.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
25-02-2015 13:14 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Czyli proponujesz mandaty dla mimowolnych samobójców.
Dlaczego mam proponować? Toż przecie są.

>Czyli zgadzasz się, że kierowcy powinni być bardziej rozgarnięci od pieszych, czy to negujesz?
Porównujesz rzeczy nieporównywalne. Poruszanie się pieszo to umiejętność wrodzona, a prowadzenie samochodu nabyta. Wspólne jest to, że koegzystują w jednym miejscu. Prowadzenie samochodu wymaga nauki dla niektórych bardzo żmudnej, jeszcze innym w ogóle się to nie udaje. Auto wymaga inaczej ukierunkowanej percepcji i biorąc pod uwagę fakt, że większość wypadków powodują kierowcy, ta percepcja jest przesunięta w kierunku swoich granic. Dlatego Kodeks Drogowy wprowadza zasady aby te dwa różne tory myślenia (kierowcy i pieszego) nie wchodziły sobie w paradę.

>Tak. Złodziej też pluje sobie w brodę, że dał się złapać.
Polska nie jest reprezentatywnym przykładem wychowawczego oddziaływania kary. Aczkolwiek większość obywateli to przyzwoici ludzie, inaczej dawno byśmy się na drogach pozabijali. YouTube - Russian Driers.

No gods, no masters...I am who I am.
25-02-2015 23:49 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli proponujesz mandaty dla mimowolnych samobójców.
>Dlaczego mam proponować? Toż przecie są.
Są mandaty ZA ŁAMANIE PRZEPISÓW, uzasadnione zapewne koniecznością ich egzekwowania.

>>Czyli zgadzasz się, że kierowcy powinni być bardzieą j rozgarnięci od pieszych, czy to negujesz?
>Porównujesz rzeczy nieporównywalne. Poruszanie się pieszo to umiejętność wrodzona, a prowadzenie samochodu nabyta. Wspólne jest to, że...
Czy mi się zdaje, czy to Ty porównujesz...

A odpowiedzi jak nie było, tak ni ma.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
26-02-2015 00:41 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
>...uzasadnione zapewne koniecznością ich egzekwowania.
A przepisy są po to, abyśmy się nie pozabijali. Oczywiście czynnik ludzki jest nie zawsze przewidywalny ale każda społeczność ustala sobie prawa przewidując równocześnie kuku za ich nieprzestrzeganie. Bądź pierwsza i wymyśl coś skuteczniej dyscyplinującego.

>Czy mi się zdaje, czy to Ty porównujesz...
Porównuję aby wykazać, że nie można jednoznacznie odpowiedzieć "tak" lub "nie".
Twoje pytanie dotyczy umiejętności w różnym stopniu absorbujących uwagę. Wzmożona percepcja dotyczy zupełnie innej grupy czynności. Dlatego kandydaci na kierowców przechodzą badania lekarskie.
Jeśli mianem rozgarnięcia określisz na przykład podzielność uwagi, to dla kierowców istnieje określone przepisami minimum.


No gods, no masters...I am who I am.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Twoje pytanie dotyczy umiejętności w różnym stopniu absorbujących uwagę. Wzmożona percepcja dotyczy zupełnie innej grupy czynności. Dlatego kandydaci na kierowców przechodzą badania lekarskie.
>Jeśli mianem rozgarnięcia określisz na przykład podzielność uwagi, to dla kierowców istnieje określone przepisami minimum.

Zakres tych badań jest niewielki, zwłaszcza dla kandydatów na najbardziej popularne kategorie, dla kierowców amatorów. Moim zdaniem to sito o dużych okach.

www.womp.torun.pl/badania-dla-kierowcow,48,l1.html
26-02-2015 21:21 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Zakres tych badań jest niewielki
Tak, schodki zaczynają się dopiero przy uprawnieniach zawodowych. Badania na amatorskie prawa jazdy ukierunkowane są bardziej na narzucenie ograniczeń w korzystaniu z auta, niż na wyeliminowanie z grona kierowców. pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_jazdy_w_Polsce


No gods, no masters...I am who I am.
26-02-2015 08:25 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>przepisy są po to, abyśmy się nie pozabijali
"Się" czyli "jeden drugiego", bo przecież w myśl zasady volenti non fit iniuria!) samobójców prawo nie chroni. Co zasugerowałeś pisząc, że "mandaty dla pieszych są dla ich bezpieczeństwa", a ja wyśmiałam.

>Porównuję aby...
I ja jeśli porównuję, robię to celowo.

>Twoje pytanie dotyczy umiejętności w różnym stopniu absorbujących uwagę.
I dzięki m.in. tej różnicy łatwo mógłbyś wskazać czy kierowca powinien być bardziej rozgarnięty, czy niekoniecznie.

>dla kierowców istnieje określone przepisami minimum
To nie jest nawet trop odpowiedzi, bo także dla pieszych określono pewne minimum, stąd np. zakaz zostawiania choćby dzieci na ulicy samych.

Tutaj z mojego oczekiwania większego rozgarnięcia u kierowców niż u pieszych uczyniłeś mi zarzut, więc ciekawa jestem czemu sugerujesz, że moje oczekiwania są wygórowane, ale najpierw muszę ustalić, że istotnie stoisz na stanowisku iż od kierowców nie trzeba wymagać więcej; na razie jednak skutecznie swój pogląd w tej sprawie zatajasz.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
26-02-2015 21:10 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>samobójców
???
Z sobie wiadomych powodów używasz potocznego i pogardliwego określenia na zdefiniowanie wynikającego z nieznajomości fizyki ruchu pojazdu, ignorancji albo tumiwisizmu dla prawa zachowania. Powtórzę raz jeszcze - na jezdnię wchodzi się, zasadniczo, w celu dostania się na jej drugą stronę, nie zaś po to aby z hukiem odejść w niebyt. Dlatego proponowałem przymiotnik "mimowolni" skoro obstajesz przy potocznej nomenklaturze.

>prawo nie chroni.
Ale nakłada zasady korzystania z przejść na pieszych i zasady przejeżdżania przez nie na kierowców. Obie strony zobowiązane są do zachowania w takiej sytuacji szczególnej uwagi, co sprowadza się m.in. do porzucenia myśli o dyrdymałach i skupieniu się na bieżącej sytuacji. Wszystko po to aby zminimalizować ryzyko zaistnienia niebezpiecznej sytuacji gdy jedna ze stron się zagapi, a także ze względu na fizykę ruchu pojazdu. Niestety, na tłumienie bezmyślności nie ma innych metod niż edukacja i karanie głupich postępków, kiedy ona zawiedzie.

>I dzięki m.in. tej różnicy łatwo mógłbyś wskazać czy kierowca powinien być bardziej rozgarnięty, czy niekoniecznie.
Nie podałaś swojej definicji rozgarnięcia.

Amatorskie prawo jazdy może uzyskać każdy o przeciętnych zdolnościach psychofizycznych, a jeśli te zdolności są w jakiś sposób ograniczone, lekarz określa pod jakimi warunkami można uczestniczyć w ruch drogowym. Nie są wymagane żadne szczególne predyspozycje i nie muszą być. Prowadzenie samochodu to tylko kwestia przyswojenia przepisów, techniki jazdy i przestawienie percepcji na przyswajanie bodźców odbieranych z fotela kierowcy. A więc umiejętności nabyte w procesie uczenia się. Dla jednych krótszego, dla innych dłuższego ale jakiekolwiek ponadprzeciętne zdolności nie są wymagane. Auta również konstruują ludzie dla ludzi tak, aby można było z nich korzystać bez dyplomu inżyniera.

>Tutaj z mojego oczekiwania większego rozgarnięcia u kierowców niż u pieszych uczyniłeś mi zarzut
Skądże.

>że istotnie stoisz na stanowisku iż od kierowców nie trzeba wymagać więcej
Nie można wymagać od jednej grupy przestrzegania prawa, na inną zaś patrzeć z pobłażaniem ponieważ doprowadzi to do anarchii po tej drugiej stronie i zrozumiałą wściekłość tej pierwszej.


No gods, no masters...I am who I am.
27-02-2015 00:42 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>samobójców
>???
>Z sobie wiadomych powodów używasz potocznego i pogardliwego określenia na zdefiniowanie wynikającego z nieznajomości fizyki ruchu pojazdu, ignorancji albo tumiwisizmu dla prawa zachowania.
Samobójców prawo nie chroni w myśl zasady, którą przytoczyłam, a tej pogardy to niby gdzie się doczytałeś?

>>prawo nie chroni.
>Ale nakłada zasady [...] aby zminimalizować ryzyko zaistnienia niebezpiecznej sytuacji
Tak czy owak nie chodzi o samobójców (mimowolnych), ci bezpieczniej mają przy okazji.

>Nie podałaś swojej definicji rozgarnięcia.
Skoro sam wprowadziłeś do dyskusji "rozgarnięcie", niech Ci za moją definicję wystarczy, że nie kwestionuję Twojego użycia tego określenia.

>prawo jazdy może uzyskać każdy [...] żadne szczególne predyspozycje [...] nie muszą być.
To po co ta cała nauka i egzaminy na prawo jazdy?

>Nie można wymagać od jednej grupy przestrzegania prawa, na inną zaś patrzeć z pobłażaniem ponieważ doprowadzi to do anarchii po tej drugiej stronie i zrozumiałą wściekłość tej pierwszej.
O co niby wściekłość, skoro kierowca wysiada, daje z buta i z automatu korzysta ze wszystkich swobód piechura?


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
28-02-2015 20:08 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>a tej pogardy to niby gdzie się doczytałeś?
Otóż Wasza Dociekliwość - właściwe pytanie, oto odpowiedź. Słowo "samobójca" użyte w takim jak Ty używasz kontekście jest krańcowo odległe znaczeniowo od słów zachwytu. "Dezaprobata" w imię kompromisu?

>Tak czy owak nie chodzi o samobójców (mimowolnych), ci bezpieczniej mają przy okazji.
Pewnie, społeczeństwo składa się z osobników podążających za powszechnymi trendami i chodzących własnymi drogami. Proporcja jednych do drugich decyduje o kierunku i intensywności trendów.

>że nie kwestionuję Twojego użycia tego określenia.
Dziękuję, Twoją przychylność poczytuję sobie za zaszczyt.

>To po co ta cała nauka i egzaminy na prawo jazdy?
Po to by udowodnić państwu, że ma się wystarczający zasób wiedzy aby nie przysporzyć służbie zdrowia dodatkowej pracy. Ewentualnie oszczędzić bólu głowy prezesowi ZUS-u o ujemny przyrost naturalny. Było nie było, nie o umiejętność wrodzoną chodzi.

>O co niby wściekłość, skoro kierowca wysiada, daje z buta i z automatu korzysta ze wszystkich swobód piechura?
Noo... nie pomyślałem. Muszę spróbować wysiąść z samochodu, naciągnąć kaptur na głowę i przejść kilka skrzyżowań bez odrywania wzroku od komórki.

No gods, no masters...I am who I am.
01-03-2015 01:28 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wasza Dociekliwość
Zawsze do usług.

>Słowo "samobójca" użyte w takim jak Ty używasz kontekście jest krańcowo odległe znaczeniowo od słów zachwytu. "Dezaprobata" w imię kompromisu?
Samobójca to ktoś, kto sam sobie życie odbiera, w spostrzeżeniu, że ktoś tak postępuje nie ma dezaprobaty.

>>To po co ta cała nauka i egzaminy na prawo jazdy?
>Po to by udowodnić państwu...
Pudło. Prawa jazdy to ograniczenie wprowadzone w odpowiedzi na oczekiwania ogółu, bo ogół zamyślił sobie czuć się na drodze bezpiecznie.

>>O co niby wściekłość, skoro kierowca wysiada, daje z buta i z automatu korzysta ze wszystkich swobód piechura?
>Noo... nie pomyślałem.
Zauważyłam.

>Muszę [...] przejść kilka skrzyżowań bez odrywania wzroku od komórki.
Swobody piechura to nie ignorowanie zasad obowiązujących pieszych, lecz prawo do ignorancji w zakresie zasad obowiązujących kierowców.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
01-03-2015 12:54 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>nie ma dezaprobaty.
Uznanie dla odwagi?

>bo ogół zamyślił sobie czuć się na drodze bezpiecznie.
Cóż za perfidia! Jeden tylko Mercedes wychodzi na przeciw instynktowi łowcy i robi wozy z celownikami na maskach. No ale czego się po Niemcach spodziewać?

>Zauważyłam.
Mój szczery podziw dla Twojej błyskotliwości.

>lecz prawo do ignorancji w zakresie zasad obowiązujących kierowców.
W rzeczy samej. Tudzież znajomość kilku zasad obowiązujących pieszych. Wiedza na poziomie nauczania początkowego szkoły podstawowej.

No gods, no masters...I am who I am.
01-03-2015 20:01 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Uznanie dla odwagi?
Nie.

>lecz prawo do ignorancji w zakresie zasad obowiązujących kierowców.
W rzeczy samej. Tudzież znajomość kilku zasad obowiązujących pieszych.
To powinność, a powinności z definicji nie należą do swobód.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
01-03-2015 20:36 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Uznanie dla odwagi?
>Nie.
Więc co?

>To powinność, a powinności z definicji nie należą do swobód.
Nie należą, tylko Twoja swoboda to czyjeś ograniczenie i na odwrót. Oddanie pola w jednej płaszczyźnie życia rekompensuje zysk w innej. W innym wypadku mamy prostą drogę do anarchii albo terroru.


No gods, no masters...I am who I am.
01-03-2015 23:52 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Uznanie dla odwagi?
>>Nie.
>Więc co?
A coś?

>>To powinność, a powinności z definicji nie należą do swobód.
>Nie należą
Czyli się zgadzamy.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Christos (2696 punktów)

>Czyli się zgadzamy.
Nie ... żartuję.
Pozdrawiam.



No gods, no masters...I am who I am.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365