Racjonalista - Strona głównaDo treści
klamstwo w nauce

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-12-2010 19:08grala (2 punktów)klamstwo w nauce
Ocena -1 na 3
Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.czekam na Wasze rozważania na ten temat będą mi zapewne bardzo przydatne.

Pozdrawiam Wszystkich czytelników tej strony.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w
>nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.czekam na Wasze rozważania na ten temat będą mi
>zapewne bardzo przydatne.
>Pozdrawiam Wszystkich czytelników tej strony.

A zdaje się, że jako osoba "zajmująca się pisaniem" powinnaś zwrócić większą uwagę na takie "bajery" jak kropki, przecinki, wielkie litery...

A i temat jakiś taki ogólny. Post pisany jakby na odczepnego, wzorem pracy maturalnej. Jeśli sprecyzujesz o co chodzi, rzucisz jakąś kotwicę, najlepiej sama coś napiszesz, to bardzo chętnie się wypowiem.

Pozdrawiam
01-12-2010 19:45 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ja bym do "Bazgrołów" przeniósł, ale czekam, może rzeczywiście coś mądrego usłyszę.

Pozdrawiam

Obejrzyj "Persepolis"! Część druga może być robiona w Polsce.
01-12-2010 20:34 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>A zdaje się, że jako osoba "zajmująca się pisaniem" powinnaś zwrócić większą uwagę na takie "bajery" jak kropki, przecinki, wielkie litery...

No, ale przecie zaznaczyła, że
>>od niedawna
a Ty już Bóg wie czego wymagasz...


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
01-12-2010 20:41 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>No, ale przecie zaznaczyła, że
>>>od niedawna
>a Ty już Bóg wie czego wymagasz...

Można powiedzieć, że pierwszoklasista "od niedawna" zajmuje się pisaniem. Zakładam, że koleżanka jest "nieco" starsza od pierdaczka, a chwaląc się "pisaniem", nieważne od jakiego czasu, powinna zwrócić nieco uwagi na pisownię
Eliath (1441 punktów)
>Kłamstwo w nauce. Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.

Trochę nie spójny ten temat. Kłamstwo jest aktem świadomym. Jeśli popełnimy jakiś błąd w docieraniu do wiedzy, to głosząc swoje wnioski nie kłamiemy. Nie mamy racji, ale nie kłamiemy. "Defekt moralny" natomiast zależy od przyjętej na podstawy, Twoich rozważań, definicji moralności, i zestawu zasad, oraz od definicji przyjętych przez kłamiącego

Przyłączę się do chórku piejącego o więcej szczegółów.


Rzeczywistość jest kłamstwem
liliac (147340 punktów)
Proszę zwracać nieco większą uwagę na zasady pisowni.
zachaj (5239 punktów)
Nikt nie mówi , że wszyscy naukowcy to mili panowie. Trzeba być racjonalistą.
malinmac (353 punktów)
Kłamstwo w nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.

Warto by sprecyzować na jakich dziedzinach nauki się koncentrujemy, będzie to przydatne do sprecyzowania stawianych tez i ograniczenia pola rozważań.


Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Warto by sprecyzować na jakich dziedzinach nauki się koncentrujemy, będzie to przydatne do sprecyzowania stawianych tez i ograniczenia pola rozważań.

Koleżanka grala koncentruje się chyba na kijo-w-mrowiskologii

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w
>nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.czekam na Wasze rozważania na ten temat

Kłamstwa w nauce są prędzej czy później wychwytywane i korygowane przez innych badaczy. Kłamstwo zastępowane jest więc prawdą.

Kłamstwo w religii gorliwie obudowywane jest przez innych "badaczy" uzasadnieniami, przemyśleniami, objawieniami, wyjaśnieniami i cytatami - i trwa.
Kłamstwo więc rośnie w siłę i rodzi następne kłamstwa.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Ci co wyżej + Są naukowcy, którzy cenią sobie dobro jednostki wyżej od prawdy. Na przykład świadomie zmyślają wyniki badań, by być sławnymi. Albo nie chcą znać prawdy i w tym celu kłamią ludziom, np że bóg istnieje albo nauka i religia mogą się dogadać. Możesz to uwzględnić w tym czymś co tam sobie piszesz.

A więcej mi się myśleć nie chce, bo to nie moja sprawa
02-12-2010 20:35 
 Ocena 3 na 3
aryst (102 punktów)
>Ci co wyżej + Są naukowcy, którzy cenią sobie dobro jednostki wyżej od prawdy. Na przykład świadomie zmyślają wyniki badań, by być sławnymi.

Nie jestem pisarzem ani literatem,wiec pewnie będę miał wytyk za pisownie.
Natomiast w nauce siedzę po uszy to mnie podkosiło żeby coś bąknąć.
W nauce nie da się zmyślać ,można wymyślać.Tylko ze te wymyślenia muszą być udokumentowane i poparte wyliczeniem lub doświadczeniem.I tu dopiero można trochę pokombinować, ale to ma "krótkie nogi"bo przy publikacji weryfikacja jest okrutna
a konsekwencje jeszcze okrutniejsze (przykladow wiele)
zdarzają się (ale to już raczej w takiej pseudo- nauce) plagiaty i oszustwa to jednak już inna bajka.Tez zresztą szybko wychodzą na jaw.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> KLasmtwo w nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.

Nieco poważniej tym razem: nie obraź się ale temat sformułowany jest idiotycznie.

Błędy epistemologiczne popełniać można z tysiąca powodów najróżniejszych - poczynając od zwykłego przypadku, poprzez np. uleganie złudzeniom percepcji, głupotę prostą, brak kompetencji, brak staranności, brak odpowiednich informacji itd., itp., kończąc na intelektualnym skostnieniu uniemożliwiającym wyjście poza utarty paradygmat myślenia.
Wszystkie rodzaje błędów epistemologicznych łączy jednakowoż fakt, iż popełniane są w dobrej wierze a popełniający błąd nie wie, że go popełnia (gdyby wiedział, to by nie popełniał - automatycznie).

Z kłamstwem rzeczy mają się całkowicie odmiennie.
Kłamstwo, ściśle biorąc, w ogóle nie ma wiele wspólnego z epistemologią (teorią poznania), ten bowiem, kto kłamie, świadomie wprowadza kogoś w błąd, do tego jest zaś potrzebne, by prawidłową (albo taką, którą uważa za prawidłową) wiedzę o przedmiotowym stanie rzeczy już uprzednio zdobył - nieistotne przy tym, jakim sposobem.*
Nie ma więc mowy o "błędzie epistemologicznym" czy w ogóle o relacjach między podmiotem a przedmiotem poznania, mowa jest zaś o stosunkach międzyludzkich - etyce, socjologii, polityce etc.

Czy kłamstwo w nauce jest "defektem moralnym"? Moim zdaniem - zdecydowanie tak, choć potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których byłbym skłonny usprawiedliwiać naukowca uciekającego się do kłamstwa w imię jakichś wysoko cenionych przezeń wartości. Jednak usprawiedliwianie kogoś jako człowieka w żadnym razie nie oznacza uznania posługiwania się kłamstwem za akceptowalny sposób uprawiania nauki.

*Gwoli jasności omówiłem jedynie przypadek najprostszy, choć z kłamstwem różnie sprawy mieć się mogą - bywają np. ludzie kłamiący niejako automatycznie, bez świadomości tego, że kłamią (choć tę świadomość teoretycznie mieć powinni). Istnieją też skomplikowane przypadki "pośrednie" ("pośrednie" nie jest tu dobrym słowem, ale nic lepszego nie przychodzi mi w tym momencie do głowy) - niemówienie tzw. całej prawdy, posługiwanie się aluzjami czy metaforami lub wreszcie analizowane przez H.G. Frankfurta "wciskanie kitu" (bullshit).

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w nauce.
Witam
Niezbyt udany debiut na forum (KLasmtwo?! klikaj na Boga "Podgląd" przed publikacją!), ale zagadnienie, a przynajmniej "słowa kluczowe", są bardzo ciekawe. Słuchałem kiedyś audycji tokfm na ten temat i udało mi się ją odnaleźć:
www.tok.fm/TOKFM/0,89530.html?str=2
należy kliknąć: "Kłamać jak naukowiec - czyli o pseudoodkryciach" - rozmowa z prof Turskim. (Nie będę jej przytaczał, bo zainteresowani mogą posłuchać źródła)

Z nauką jest szczęśliwie tak, że stawia tezy weryfikowalne, więc kłamstwo ma zazwyczaj krótkie nogi, ale niebezpieczne bo podważa jej autorytet.

"Błąd czy defekt"? To jak postawienie pytania "Katastrofy lotnicze - wina pilotów czy maszyn"
Zdarza się jedno i drugie, o ile "kłamstwo" zdefiniujemy jako głoszenie fałszywych wniosków naukowych.

Błąd epistemologiczny? Oczywiście, że się zdarzał i będzie jeszcze przydarzał, najbardziej trwałym była chyba cała fizyka arystotelejska (skierowała na błędny tor myśl europejską na wiele wieków). Problem z Arystotelesem, jako "fizykiem", był chyba taki, że skubaniec znał się na logice

W przypadku uczciwie skonstruowanych (współczesnych) teorii naukowych jest o tyle dobrze, że dzięki wymogowi potwierdzenia badaniami, nie mogą okazać się kompletnie fałszywe: będą prawdziwa najwyżej w ograniczonym zakresie niż przypuszczamy (np. mechanika newtonowska)

Niestety mam osobiste doświadczenia w temacie "defektu moralnego": pewien znany mi naukowiec wygłaszał na konferencji referat z co najmniej jednym sfałszowanym wykresem. Ciekaw jestem, czy odważyłby się na wysłanie tego jako publikacji naukowej.

Dla mnie uczciwość jest bardzo ważna: gdy okazało się, że wyniki, które mam zaprezentować są "wątpliwe" (zgłaszając myślałem, że są jednoznaczne), to uczciwie przyznałem się na wystąpieniu, że wystąpił efekt, którego nie rozumiem. Zasugerowałem prawdopodobne wyjaśnienia i sprowokowałem interesującą teoretyczną dyskusję, a pewna osoba zaproponowała nawet eksperyment, który wyeliminuje jedną z hipotez. Byłem później, mimo wszystko, chwalony za dobre wystąpienie. To miłe, ale równie istotne było, że zachowałem się zgodnie z moim sumieniem.
Tak, może to dla niektórych dziwne, ale ateiści też mają sumienie

PS Droga autorko wątku
Zakładając nowy temat elegancko jest podzielić się własnymi przemyśleniami, zwłaszcza, że rzekomo takie posiadasz. Nie powinienem w ogóle się wysilać, skoro rzuciłaś hasło i siedzisz teraz z założonymi rękami. Odpowiedziałem w tym wątku, bo lubię ten temat i chciałem podzielić się doświadczeniem z innymi



Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
aryst (102 punktów)

a)
>Z nauką jest szczęśliwie tak, że stawia tezy weryfikowalne, więc kłamstwo ma zazwyczaj krótkie nogi, ale niebezpieczne bo podważa jej autorytet.

>W przypadku uczciwie skonstruowanych (współczesnych) teorii naukowych jest o tyle dobrze, że dzięki wymogowi potwierdzenia badaniami, nie mogą okazać się kompletnie fałszywe: będą prawdziwa najwyżej w ograniczonym zakresie niż przypuszczamy (np. mechanika newtonowska)

Takie to troszeczkę" plagiatowa te" w stosunku do mojej wczorajszej wypowiedzi.
No i kliknij na Boga podgląd:"będą prawdziwa"
03-12-2010 19:20 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
> Takie to troszeczkę" plagiatowa te" w stosunku do mojej wczorajszej wypowiedzi.
Podejrzewam, że tylko troszeczkę bo połowa wypowiedzi to osobiste doświadczenia
Szkoda, że nie dałeś linku do tej Twojej wypowiedzi
> No i kliknij na Boga podgląd:"będą prawdziwa"
Postaraj się o lepszą złośliwość. Przy tak długiej odpowiedzi trudno uniknąć jednej literówki, tym bardziej, że na podglądzie nie została z oczywistych względów podkreślona


Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
03-12-2010 19:47 
 Ocena-1 na 1
aryst (102 punktów)

>> No i kliknij na Boga podgląd:
>
To jest Kolego Twoja złośliwość i Twoje słowa, jota w jotę, do autorki wątku.
Ja osobiście nie przywiązuję wielkiej wagi do takich drobiazgów.Piszesz ze Jesteś
naukowcem a przecież w tym środowisku takich uwag raczej się nie stosuje.
Ale co do wypowiedzi to całkowicie się z Toba zgadzam. i chwile temu to potwierdziłem.
03-12-2010 20:03 
 Ocena 2 na 2
Kuba Śruba (3184 punktów)
>>> No i kliknij na Boga podgląd:
>>
>To jest Kolego Twoja złośliwość i Twoje słowa, jota w jotę, do autorki wątku.
Moje słowa, ale "złośliwość" zależy przecież od kontekstu

>Piszesz ze Jesteś naukowcem a przecież w tym środowisku takich uwag raczej się nie stosuje.
Naukowcy to potrafią być naprawdę złośliwe bestie, ja jestem łagodnym barankiem, istnym aniołem
Recenzent pracy mgr wpisał mi uwagę o "kłopotach z ortografią i koszmarnej interpunkcji" do systemu komputerowego - każdy może to przeczytać (wybaczcie, że linkiem się nie podzielę
Jak jednak widać po moich wypowiedziach, nie mam z ortografią dużego problemu, ale interpunkcja u mnie trochę słaba.

> Ale co do wypowiedzi to całkowicie się z Toba zgadzam. i chwile temu to potwierdziłem.
Nie mamy się istotnie o co się spierać
Pozdrawiam serdecznie

Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
ziemiojad (338 punktów)
>Pozdrawiam Wszystkich czytelników tej strony.
czuję się pozdrowiona, choć szczerze przyznam, że za dużo do czytania to tu nie było...

jeśli chodzi o kłamstwa, to najbardziej denerwują mnie te "pseudonaukowe", najczęściej mające na celu zrobienie ludziom wody z mózgu i sprzedanie im konkretnych preparatów lub urządzeń o rzekomo cudownym działaniu. Kłamstwo zamierzone, moralność - wątpliwa, a szkodliwość czynu niezwykle wysoka - dla zdrowia ludzi, zasobności ich portfeli i, jak zauważył Kuba Śruba, autorytetu "prawdziwej" nauki.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
"Istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie pogody, statystyka i komunikat dyplomatyczny." - Jean Rigaux
Kłamstwo ma krótkie nogi. Ale proszę tego nie kojarzyć z żadną osobą. Szczególnie prezesa.
Byli naukowcy, którzy kłamali, ale prędzej czy później ich machlojki odkryto.
Istnieją procedury w nauce pomagające eliminować kłamstwo.
"Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeśli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli".

Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
grala (2 punktów)
Dziękuję Wszystkim za wypowiadanie się na forum na temat mojego wątku,każda sugestia jest mi przydatna.
Jeśli chodzi zaś o uszczypliwe komentarze dotyczące pisowni,to oczywiście jeśli jest to ważne dla Was na forum to w porządku,dostosuję się.

Prośba była o wyrażenie się przez autora na ten temat,to proszę bardzo.Nie było mnie na tym forum od czasu wrzucenia wątku z powodu braku czasu,za co Wszystkich z góry chciałam bardzo serdecznie przeprosić.

We współczesnej nauce można często się dopatrzeć wielu uchybień ze strony naukowców.Aby głębiej zbadać to zagadnienie trzeba bez wątpienia przypatrzeć się podziałowi informacji w nauce:
1)twierdzenia,czyli wypowiedzi w nauce zawierające informacje podawane jako prawdziwe,poparte dowodami(należą do nauki)
2)zapewnienia,czyli informacje niepoparte żadnymi dowodami(należą zaś do filozofii).

Narusza się więc pytanie czy w nauce da radę przedstawić zawsze całą prawdę.Otóż,uważam,że nie.Uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia( pomijam tu filozofię)jest niemożliwe,więc w nauce występuje nieprawda.Wyjątkami mogą być nauki tj.logika i matematyka,ale je wykluczam z rozważań ponieważ uznane są za nauki abstrakcyjne.W naukach konkretnych dowody twierdzeń są zawsze otoczone błędami obserwacji,czy też pomiarów.Można więc podzielić nieprawdę w nauce na 2 rodzaje:
1)wynikająca z błędnych informacji i pomiarów,wtedy nie jest ani błędem epistemologicznym ani kłamstwem,anie też defektem moralnym.
2) kłamstwo w nauce w celu wyznawanej ideologii przykładem może tu być Kłamstwo oświęcimskie.Ten typ kłamstwa jest bez wątpienia defektem moralnym i to na szeroką skalę.Takie jest moje zdanie.Pozdrawiam
03-12-2010 18:59 
 Ocena 3 na 3
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Narusza się więc pytanie czy w nauce da radę przedstawić zawsze całą prawdę.Otóż,uważam,że nie.
Nie jesteś zresztą pierwsza:
Cytat:
Popper's theory presents an asymmetry in that evidence can prove a theory wrong, by establishing facts that are inconsistent with the theory. In contrast, evidence cannot prove a theory correct because other evidence, yet to be discovered, may exist that is inconsistent with the theory

z ang wikipedii
(wybacz, że w obcym języku, ale takie mi wyskoczyło w google)
>Uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia( pomijam tu filozofię)jest niemożliwe,więc w nauce występuje nieprawda.
Nad tym można jeszcze pofilozofować: nieprawda, że Ziemia krąży wokół Słońca? Nieprawda, że papierosy powodują raka?

Pozdrawiam
PS Fajnie, że rozwinęłaś myśl, teraz mogę śmiało dać plusa za ten temat

Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
03-12-2010 19:27 
 Ocena 2 na 2
aryst (102 punktów)
).
>Narusza się więc pytanie czy w nauce da radę przedstawić zawsze całą prawdę.Otóż,uważam,że nie.Uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia( pomijam tu filozofię)jest niemożliwe,więc w nauce występuje nieprawda.Wyjątkami mogą być nauki tj.logika i matematyka,ale je wykluczam z rozważań ponieważ uznane są za nauki abstrakcyjne.W naukach konkretnych dowody twierdzeń są zawsze otoczone błędami obserwacji,czy też pomiarów.Można więc podzielić nieprawdę w nauce na 2 rodzaje:

To właśnie jest nawet nie pól-prawda. "Całej prawdy i tylko prawdy" nie ma nawet w przysiedzę sadowej.
W uzupełnieniu wypowiedzi "KUBY" dodam tylko ze : nie można by było oddać do użytku żadnego mostu,bezpiecznie podłączyć wysokiego napięci,trafić w "Marsa" itd itd.
03-12-2010 21:55 
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
>We współczesnej nauce można często się dopatrzeć wielu uchybień ze strony naukowców.Aby głębiej zbadać to zagadnienie trzeba bez wątpienia przypatrzeć się podziałowi informacji w nauce:
>1)twierdzenia,czyli wypowiedzi w nauce zawierające informacje podawane jako prawdziwe,poparte dowodami(należą do nauki)
>2)zapewnienia,czyli informacje niepoparte żadnymi dowodami(należą zaś do filozofii).
>Narusza się więc pytanie czy w nauce da radę przedstawić zawsze całą prawdę.Otóż,uważam,że nie.Uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia( pomijam tu filozofię)jest niemożliwe,więc w nauce występuje nieprawda.

Tak sobie qurwa mysle, ze nic nie wymysle, choc sprobuję. Ja juz sie przyzwyczailam do nalotu kreacjonistow, do grabowskiej afirmujacej zycie poczęte i splywa po mnie coraz skuteczniej ich dzialalnosc wywrotowa, ale momentami to mnie scina z nog.

"Narusza sie wiec pytanie" ... matko, co to ma byc?
Droga uzytkowniczko tego forum, nim przystapisz ponownie do dyskusji to bardzo Cię uprzejmie prosze o uprzedniejsze zapoznanie sie ze znaczeniem pewnych terminow. Twierdzenie jest czyms udowodnionym, a to, ze ktos nie chce dowodu przyjac do wiadomosci np. pewien imam saudyjski Sheikh Abdel-Aziz Ibn Baaz to jego i jego wiernych problem. On w 1993 w fatwie byl laskaw sie wypowiedziec, ze Ziemia nasza ukochana plaska jest.

Tak wiec zapamietaj sobie na wieki wiekow, ze twierdzenie to cos udowodnionego. Koniec kropka.
Nieco inaczej ma sie sprawa z teoriami, czyli pewnymi wysuwanymi przypuszczeniami na bazie obserwacji. Baza obserwacji odroznia wspolczesne teorie od swobodnych zmyslen, ale o tym zdaje sie ktos juz pisal wyzej. Potem sie je na rozne sposoby weryfikuje. Gdy uzyska sie niezbity dowod jej slusznosci teoria przestaje byc teorią, a staje sie twierdzeniem. I tu doskonaly przyklad podal Kuba Sruba. Teoria Heliocentryczna Kopernika onegdaj oparta na jego obserwacjach i wyliczeniach okazala sie sluszna i poprzez rozwoj technologiczny, loty w kosmos itp. udowodniona.
Ale oczywiscie jak komu tak ciekawiej to moze sobie jej dalej zaprzeczac.

Idzmy dalej.
To milo, ze robisz wyjatek dla matematyki (i logiki), choc mila moja niepotrzebnie je lekko deprecjonujesz pisząc o ich abstrakcyjnosci. Otoz tę jak zwiesz abstrakcyjnosc mozesz bardzo praktycznie zastosowac. I nie będzie to juz zadną abstrakcją tylko wymiernym efektem. Wezmy takie twierdzenie Pitagorasa: a²+b²=c².
Dzis idziesz do sklepu i kupujesz ekierkę, dzięki niej masz kąt prosty jak w morde dal. Ale ktos tę ekierkę musial zbudowac. Twierdzenie Pitagorasa przyczynilo sie walnie do ulatwienia poszukiwan kąta prostego. Rzecz praktyczna w budownictwie niewymownie.
Mam Ci podac sposob, jak sie to robi, czy sama pokombinujesz?

Przejdzmy do Archimedesa. To fizyka bodajze. Jego twierdzenie znane jako prawo Archimedesa:

webcache.g(*)lnk&gl=pl&lr=lang_de|lang_pl

Jak zapewne zauwazylas po zapoznaniu sie z trescią sporo uwagi poswieca sie tam tzw. blędom pomiaru. Swiadczy to o rzetelnosci badaczy, a jednoczesnie marginalnosc bledu pomiaru absolutnie nie obala prawa, ktore sformulowal genialny Archimedes.

Albo wezmy Demokryta i spolke jego atomistow. Wymyslili, ze ciala skladaja sie z bardzo malych czastek zwanych atomami. I wtedy byla to faktycznie zupelna spekulacja ludzkiej wyobrazni, ale w dobie wynalezienia mikroskopu elektronowego nikt o zdrowych zmyslach jej nie przeczy.

Oczywiscie mozesz przyjac ze wszystko nam sie sni, a tak w ogole to zyjemy w Matrix`ie.

>2) kłamstwo w nauce w celu wyznawanej ideologii przykładem może tu być "Kłamstwo oświęcimskie".Ten typ kłamstwa jest bez wątpienia defektem moralnym i to na szeroką skalę.Takie jest moje zdanie.Pozdrawiam

Czy moge spytac o twe preferencje w sprawie tzw. Klamstwa oswiecimskiego, albowiem nie bardzo moge sie z tesci zorientowac, czy uwazasz je za falsz, czy tez prawde.
Nauka oredownikow "Klamstwa oswiecimskiego" ma z nauka tyle samo wspolnego, co nauki wspomnianego wyzej saudyjskiego imama.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
salek (4701 punktów)
>Nieco inaczej ma sie sprawa z teoriami, czyli pewnymi wysuwanymi przypuszczeniami na bazie obserwacji.
Przyganiał kocioł garnkowi.. pewne przypuszczenie wysuwane na bazie obserwacji to hipoteza. Nie teoria. Teoria - w skrócie - to zbiór twierdzeń (prawdziwych - choć mam wrażenie, że 'prawdziwe twierdzenie' to tautologia, czy wręcz pleonazm). Przynajmniej tak jest w nauce. Natomiast nie mylisz się, jeżeli mówisz o teorii w potocznym rozumieniu (i można tylko domniemywać dlaczego tak się stało), niemniej jednak bubek, twierdzący że ma teorię o tym czy owym przyprawia o ból zębów, choć przynajmniej od razu wiadomo, że ma się do czynienia z ignorantem.
04-12-2010 18:27 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)
Ta ...
Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na prawidlowa terminologię, mianowicie zastąpienie słowa: "przypuszczenie" słowem "hipoteza". Tylko, że hipoteza to nic innego jak przypuszczenie. I jest ono integralnym elementem teorii, a które to wynikło na bazie obserwacji, w tym: twierdzeń.

I to by było na tyle odnośnie Twej dokładności. Gdybyś rzeczywiście wiedział o co się akademicko przyczepić to powinieneś odnieść się do czegoś innego w mojej wypowiedzi. A co jest błędem kardynalnym. Mianowicie, że udowodniona teoria staje się twierdzeniem (to faktycznie znaczne uproszczenie i skrót myślowy). Prawidłowo mówimy o paradygmacie, albo po mojemu po prostu fakcie.

Moją intencją było jedynie przekazanie, ale przyznaję, że przekaz był niezbyt nieczytelny, że teorie nie są prawdami absolutnymi i nikt z naukowców ich nie traktuje w takich kategoriach. Mają za to swoje obostrzenia, jednym z nich jest falsyfikacja teorii. Poza tym z teorii musi wynikać jakiś skutek. Ten podstawowy to potwierdzanie jej słuszności w trakcie postępu badań (doskonale rozwinął mysl Elioth pisząc o ciągłym procesie, którym jest nauka, a ktory w trakcie rozwoju stawia wiecej pytan, niz daje odpowiedzi). A najlepszym przykładem jest teoria ewolucji Darwina, wtedy przez niego nazwana: " O powstawaniu gatunków", choć akurat ten element był słabo przez niego podniesiony, ale już wtedy słusznie przewidział i zwrócił uwagę na okoliczności, jakie najprawdopodobniej doprowadzają do specjacji.
To różni teorie naukowe od dogmatów, te są niezmienne jak bobki zająca (przynajmniej wizualnie), ale nic z nich nie wynika, poza ślepą wiarą w ich słuszność, a żadne nowe obserwacje ich nie potwierdzają.

Poza tym to wracając do podstawowego kontekstu, czyli naukowego kłamstwa. Autorka wątku myli wiele, jak choćby to, iż opinię (jakiś wygłoszony sąd) bierze za twierdzenie naukowe. W sumie to zwykłej opinii Kowalskiego, albo imama z Arabii Saudyjskiej trudno chyba przypisać nawet miano interpretacji naukowej, w rozumieniu jakie funkcjonuje w choćby archeologii, czy historii.

Do wypowiedzi Eliotha dodam tylko, że oprócz ciekawości będącej motorem nauki jest sceptycyzm jej weryfikatorem. Na gruncie ciekawości powstają różnorodne spekulacje (hipotezy, jak woli Salek), zaś sceptycyzm powoduje, że wiele z nich ląduje w koszu na śmieci i żaden rozsądny naukowiec nie wylewa z tego powodu łez. Natomiast oszołom chętnie korzysta z niezbędnego ścierania się różnych pomysłów naukowców, by przypisywać nauce perioratywność zachowań. Choć oczywiście można się doczepić i w nauce do czegoś. Mianowicie sposobu, w jaki są jej płody wykorzystywane. Ale i tu wielu naukowców wykazuje odpowiednią dozę pokory, czego najlepszym przykładem Nobel, wynalazca dynamitu. Natomiast za zły charakter może robić do pewnego momentu jak najbardziej Oppenheimer (uprzedzam slodko, ze wikipedia nie bardzo sie przyda w tym wypadku do kontrargumentacji). Tego jednak autorka wątku nie podniosła.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
salek (4701 punktów)
>Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na prawidlowa terminologię
   Ależ bardzo proszę. Chciałbym tylko zauważyć. że gdybym sugerował - jak twierdzisz - zastąpienie słowa 'przypuszczenie' słowem 'hipoteza', to znalazłoby się w mojej wypowiedzi stwierdzenie, że teoria to hipoteza, co oczywiście jest idiotyzmem. Tak więc proponowałbym jeszcze raz przeczytać i przemyśleć co sugerowałem zastąpić, czym i w której partii tekstu.

Pozdrawiam,
05-12-2010 14:08 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
>Tak więc proponowałbym jeszcze raz przeczytać i przemyśleć co sugerowałem zastąpić, czym i w której partii tekstu.

Dziękując za sugestie spiesze ci odpowiedziec:
Karol Darwin na bazie swoich obserwacji wysnuł przypuszczenie, że gatunki powstają z innych gatunków na skutek utrwalania się zmian w cechach osobniczych, nazwano to teorią ewolucji.

I tyle mój miły.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
salek (4701 punktów)
>Karol Darwin na bazie swoich obserwacji wysnuł przypuszczenie, że gatunki powstają z innych gatunków na skutek utrwalania się zmian w cechach osobniczych, nazwano to teorią ewolucji.
   Niesamowite. Więc to co ogłosił Darwin to nie była teoria, tylko traktat zawierający hipotezę, która to hipoteza uzyskała status teorii dopiero później? Jak więc teoria może być pewnymi przypuszczeniami wysuwanymi na bazie obserwacji, jak twierdziłaś wcześniej?
05-12-2010 23:25 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
>>Karol Darwin na bazie swoich obserwacji wysnuł przypuszczenie, że gatunki powstają z innych gatunków na skutek utrwalania się zmian w cechach osobniczych, nazwano to teorią ewolucji. (ja)
>   Niesamowite. Więc to co ogłosił Darwin to nie była teoria, tylko traktat zawierający hipotezę, która to hipoteza uzyskała status teorii dopiero później? Jak więc teoria może być pewnymi przypuszczeniami wysuwanymi na bazie obserwacji, jak twierdziłaś wcześniej? ( i Salek)

Moze na mily poczatek nie prosba, a polecenie: jak chcesz ze mna dyskutowac to nie przypisuj moim wypowiedziom tego, czego w nich nie ma. Ja rozumiem, ze dostrzegasz, iz grunt ci sie wlasnie usuwa spod nog, wiec w ten sposob jeszcze sie ciskasz w nadziei osiagniecia czegos. Tylko czego?
Kazdy kto ma oczy i odrobine oleju w glowie zauwazyl, ze walnales glupstwo. Zamiast sie zreflektowac dalej w nie brniesz. Twoja decyzja.

Zwrociles mi uwage, ze przypuszczenie wysuwane na bazie obserwacji to nie teoria (jak ja chce) tylko hipoteza (twa wersja).
Palace pytanie: czy jest sensownym wysuwanie jakiegokolwiek przypuszczenia bez obserwacji?

"Jedyne podsumowanie, jakie przychodzi mi na myśl najlepiej chyba ujął Lem (cytat z pamięci, więc pewnie niedokładny): Wiedziałem, że na świecie są idioci; dopiero jednak Internet uświadomił mi, ilu ich jest."
zrodlo:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,366100#w372751

No to moze najpierw tak:

pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza

Jak juz w swym swiatlym umysle zapewne dostrzegles: hipoteza i przypuszczenie to dokladnie to samo. Tak wiec w mej wypowiedzi, ktora cie tak pobudzila do pyszczenia znalazly sie dwa elementy: wysuniete przypuszczenie (hipoteza) i baza obserwacji, ktora posluzyla jej wysunieciu. I te dwa faktory sa integralnymi skladnikami teorii.

Dalej bedziesz twierdzil, ze ja popelnilam blad?
Jesli tak to pozostanie li tylko zajac sie psychoanaliza twej osoby, albowiem argumenty merytoryczne w tym temacie wlasnie zostaly wyczerpane.
Czy aby nie taki scenariusz postulowales onegdaj do Sceptymuchy:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,366100#w371693

_________________________

Chcialam jeszcze przy okazji przeprosic Eliatha za przekrecony nick, co zrobilam dwa posty wczesniej.
Bardzo Cie przepraszam.
T.





Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
salek (4701 punktów)
>>Jak więc teoria może być pewnymi przypuszczeniami wysuwanymi na bazie obserwacji, jak twierdziłaś wcześniej?
>Moze na mily poczatek nie prosba, a polecenie: jak chcesz ze mna dyskutowac to nie przypisuj moim wypowiedziom tego, czego w nich nie ma. Ja rozumiem, ze do strzegasz, iz grunt ci sie wlasnie usuwa spod nog, wiec w ten sposob jeszcze sie ciskasz w nadziei osiagniecia czegos. Tylko czego?
   Nie wiem - sama mi powiedz. Nie śmiałbym, słoneczko drogie, przypisywać Ci, czego w wypowiedziach nie zamieściłoś. Może swoją własną wypowiedź zrozumiesz? Spróbujmy:
Cytat:
Tak wiec zapamietaj sobie na wieki wiekow, ze twierdzenie to cos udowodnionego. Koniec kropka.
Nieco inaczej ma sie sprawa z teoriami, czyli pewnymi wysuwanymi przypuszczeniami na bazie obserwacji.(wytł. salek) Baza obserwacji odroznia wspolczesne teorie od swobodnych zmyslen, ale o tym zdaje sie ktos juz pisal wyzej. Potem sie je na rozne sposoby weryfikuje.

Żródło:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,379449#w379850

Cytat:
>Jak więc teoria może być pewnymi przypuszczeniami wysuwanymi na bazie obserwacji, jak twierdziłaś wcześniej? ( i Salek) [wytł. modyfikacji w cytacie(!) salek]


   Wypierać się tego co się samemu powiedziało? Na dodatek niezupełnie po polsku? I na dodatek jeszcze usiłuje się wcisnąć to rozmówcy? Polecam!? Ładnie to tak? Fuj.. Co próbujesz, wypierając się słów własnych, osiągnąć? Czy aby nie grunt się spod nóg usuwa i zaczynamy argumentację zastępować napastliwością? Do własnych zaleceń wypadałoby się przede wszystkim stosować samemu..

>Zwrociles mi uwage, ze przypuszczenie wysuwane na bazie obserwacji to nie teoria (jak ja chce) tylko hipoteza (twa wersja).
>Palace pytanie: czy jest sensownym wysuwanie jakiegokolwiek przypuszczenia bez obserwacji?

   Zamierzasz dyskutować czy obrażać każdego, kto ma inne zdanie niż Ty? Pogubiłem się nieco...

>Jesli tak to pozostanie li tylko zajac sie psychoanaliza twej osoby, albowiem argumenty merytoryczne w tym temacie wlasnie zostaly wyczerpane.
>Czy aby nie taki scenariusz postulowales onegdaj do Sceptymuchy:
> www.racjonalista.pl/forum.php/s,366100#w371693

   Nie wierzę. Skończyła Ci się argumentacja? Po krótkiej pyskówce i jednym haśle z wikipedii? Jakże to przykre.. a wystarczyło podrążyć trochę dłużej wikipedię, by znaleźć coś ciekawego:

pl.wikipedia.org/wiki/Teoria

   Powiedzmy że na początek tyle wystarczy. Czy gdzieś jest mowa o przypuszczeniach czy hipotezach jako składowych teorii? A może nie pasowało to do konceptu? Hm.. znaczące.

> Tak wiec w mej wypowiedzi, ktora cie tak pobudzila do pyszczenia znalazly sie dwa elementy: wysuniete przypuszczenie (hipoteza) i baza obserwacji, ktora posluzyla jej wysunieciu. I te dwa faktory sa integralnymi skladnikami teorii.
   Przypuszczenia (hipotezy) niestety nie są składowymi teorii - mają jedynie szanse stać się nimi dopiero po procesie weryfikacji, ale już jako twierdzenia, a może nawet samodzielne teorie. Dlaczego bzdury o teoriach laicy sobie opowiadają można próbować oczywiście analizować (i mam pewną hipotezę), niemniej jednak sensowna dyskusja jest raczej wątpliwa. Ktoś tu za bardzo pyszczy w nadziei osiągnięcia czegoś. Zakrzyczenia oponenta?

>Dalej bedziesz twierdzil, ze ja popelnilam blad?
   A nie popełniłaś? Proponuję analizę wikipedyjnej definicji jeszcze raz. Nadal uważasz że się nie mylisz? Zazdroszczę więc samopoczucia i proponuję zająć się psychoanalizą mej osoby, skoro nic mądrego do powiedzenia już Ci nie zostało. Zwróć jednak uwagę, że doskonałe samopoczucie i przekonanie o własnej nieomylności może być przedmiotem zainteresowania lekarzy pokrewnych psychoanalizie specjalności.

   Cytat z Lemem jest świetny i bardzo na miejscu. O tzw. trylemacie Lema słyszałaś? Cytat z pamięci:
Cytat:
Ludzie nic nie czytają. A jak czytają to nie rozumieją. A nawet jak zrozumieją, to zaraz zapominają.

   Zdołałaś mnie jednak zaskoczyć. Nie przypuszczałbym, że może dotyczyć to nawet własnych wypowiedzi.
Ignorancja (4718 punktów)
Od biedy, przy wielkim samozaparciu potrafie sobie wyobrazic wysnucie hipotezy bez bazy obserwacji.
Natomiast nie daje rady wyobrazic sobie zbudowania teorii (na bazie obserwacji, co np. Darwin uczynil zawierajac swoje spostrzezenia w postaci praw) bez zawarcia w niej wniosku, jakim jest hipoteza.

Wiedza jest bardzo przydatna i pozadana, ale kwintesencja umiejetnosci jest zdolnosc do jej przekazania. Mi na tym zapewne niemalo zbywa, ze ty tej umiejetnosci jestes wrecz calkowicie pozbawion, zyskalam pewnosc po zapoznaniu sie z twymi wpisami.
Probujesz ten niedostatek pokrywac buta. Poza tym jestes prozny, a jej sobie folgujesz wywolujac sztucznie problem, tam gdzie go de facto nie ma.

P.S.

Postulowalam juz wczesniej, abys sobie nie konfabulowal i tych konfabulacji nie przypisywal wypowiedziom interlokutora.
O czym mowie? Stwierdziles przed chwila, ze niby wypieram sie swoich slow. Przypomne ci moje slowa, do ktorych sie czepiles:
"Nieco inaczej ma sie sprawa z teoriami, czyli pewnymi wysuwanymi przypuszczeniami na bazie obserwacji.".

I caly czas przy tym trwalam, wbrew temu,co probujesz insynuowac.

Pozostawiasz przygnebiajace wrazenie, iz choc adwersarzom zarzucasz brak rozumienia slowa pisanego, w tym wlasnego, to tobie ta cecha jest mocno nieobca.
I ta merytoryczna psychoanaliza koncze z toba dyspute, moj ty zakochany w sobie bufonie.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
salek (4701 punktów)
>Od biedy, przy wielkim samozaparciu potrafie sobie wyobrazic wysnucie hipotezy bez bazy obserwacji.
>Natomiast nie daje rady wyobrazic sobie zbudowania teorii (na bazie obserwacji, co np. Darwin uczynil zawierajac swoje spostrzezenia w postaci praw) bez zawarcia w niej wniosku, jakim jest hipoteza.
   Nie wiem, gdzie znalazłaś fragment, w którym twierdze coś, co uzasadniałoby powyższe. Czyżby więc ktoś zmyślał wypowiedzi rozmówcy? Powtórzę więc: do własnych poleceń wypadałoby się przede wszystkim stosować samemu..

>Wiedza jest bardzo przydatna i pozadana, ale kwintesencja umiejetnosci jest zdolnosc do jej przekazania. Mi na tym zapewne niemalo zbywa, ze ty tej umiejetnosci jestes wrecz calkowicie pozbawion, zyskalam pewnosc po zapoznaniu sie z twymi wpisami.
   Z nieumiejętnością przekazania się zgodzę, choć chyba to nie zbrodnia (ale czy jest to kwintesencja umiejętności - już nie). W każdym razie nie większa, niż urąganie rozmówcy zamiast wskazania wątpliwości, zwłaszcza po wskazaniu definicji w innym źródle. Natomiast jeżeli już zdało się sprawę sobie z ułomności przedmówcy (mniejsza czy urojonej, czy nie), to wypadałoby przyłożyć większą uwagę do treści albo odpuścić sobie dyskusję - chyba że chciało się pofolgować w czymś sobie...

>Postulowalam juz wczesniej, abys sobie nie konfabulowal i tych konfabulacji nie przypisywal wypowiedziom interlokutora.
>O czym mowie? Stwierdziles przed chwila, ze niby wypieram sie swoich slow. Przypomne ci moje slowa, do ktorych sie czepiles:
>"Nieco inaczej ma sie sprawa z teoriami, czyli pewnymi wysuwanymi przypuszczeniami na bazie obserwacji [wytł. salek].".

   Przypomnę Ci słowa, które jakoby bezpodstawnie Ci przypisałem:
"Jak więc teoria może być pewnymi przypuszczeniami wysuwanymi na bazie obserwacji [...] ? [wytł. salek]"

   W wolnej chwili zalecam łatwą do przeprowadzenia zabawę w zrozumienie: znajdź dwie różnice, a potem zastanów się, czy są na tyle istotne, by oburzać się o bezpodstawność przypisania. Powodzenia.

>I caly czas przy tym trwalam, wbrew temu,co probujesz insynuowac.

   Słoneczko, wygląda na to, że nawet zarzutu nie zrozumiałoś. Właśnie o to, że trwałaś cały czas chodziło - każdy kto ma oczy i odrobinę oleju w głowie zauważył, ze palnęłaś głupstwo. Tylko zamiast się w czas zreflektować brniesz w nim nawet mimo wskazania całkiem przyzwoitej definicji. Oczywiście palnąć głupstwo - to nie problem. Problem pojawia się dopiero w momencie, gdy wskazanie tegoż głupstwa, zamiast przyznania do wpadki ('O, faktycznie, dzięki za uwagę') z ewentualnym obróceniem sprawy w żart czy pytaniem o rozwinięcie powoduje furię i wyraźne oślepnięcie na argumentację.. nie będę się silił na pseudopsychoanalizy czy hipotezy. Sceptymucha podobną sytuację w wątku który namierzyłaś ładnie podsumował. Czy potrafiłabyś podobnie?
   Insynuować? Rzeczywiście, czegoś nie rozumiem. Poczułaś się obrażona zwróceniem uwagi, że teoria to nie przypuszczenia czy hipotezy? Czy może drwina była przesadna? Nie utożsamiaj się aż tak z własnymi wypowiedziami, proszę. Wskazanie głupstwa w wypowiedzi to rzadko atak na osobę, choć usilne odbieranie wypowiedzi rozmówcy w ten sposób to popularny chwyt w sztuce wygrywania sporów za wszelką cenę.
04-12-2010 06:45 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)

>Jeśli chodzi zaś o uszczypliwe komentarze dotyczące pisowni,to oczywiście jeśli jest to ważne dla Was na forum to w porządku,dostosuję się.

W szkole Cię nie nauczono, że poprawna pisownia i klarowne wyrażanie myśli jest ważne?

>We współczesnej nauce można często się dopatrzeć wielu uchybień ze strony naukowców.Aby głębiej zbadać to zagadnienie trzeba bez wątpienia przypatrzeć się podziałowi informacji w nauce:

... i tak dalej. To, co wypisujesz, to zestaw bzdur wynikających głównie z niezrozumienia pojęć: mylenie kłamstwa z nieprawdą, zmyśleń z przemyśleniami, dowodów z powodami. Dodatkowo odrzucanie wszystkiego co niewygodne ("pomijam matematykę, bo jest abstrakcyjna" ).

Lepiej już nie pozuj na badacza.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-12-2010 08:58 
 Ocena 5 na 5
Eliath (1441 punktów)
Podrzucę swoje dwa grosze, a co ! Luzem mam, to dorzucę

> Nasuwa się więc pytanie czy w nauce da radę przedstawić zawsze całą prawdę.

Nie nasuwa się, ale o tym za chwilkę. Nasuwa się, przynajmniej mnie, coś innego, i to nie czapka na oczy (choć ze smutkiem przyznam, że czasem też, jak każdemu, taka metaforyczna czapeczka intelektualna "się obsuwa"). Nasuwa (ech te powtórzenia) się taka oto refleksja. Nie uczy się u nas rzetelnie, wielu rzeczy, między innymi czym nauka w istocie swej jest. Obywatele mylą więc później, ideologią z nauką. O co nie trudno, bo różnica, z jednej strony ogromna, z drugiej, uczciwie to powiedzmy: skromna. Ideologia zna wszystkie tajemnice, wszystkie fakty i wszystkie odpowiedzi.
Nauka tylko niektóre, a że dociekliwa to panna, więc szuka. Tak na prawdę, nauka i ideologia to dwie strony tej samej monety, ciekawości. Obie są próbami znalezienia odpowiedzi. Tylko, że ideologia oszukuje! Raportuje się zaś naukę w "debacie (czyt.: mono- względnie pseudo-dialogu)publicznym" gdy jakąś odpowiedz znajdzie. Nie pokazuje się naukowca jak docieka, przez 20 lat, prawdy, tak jak nie pokazuje się sportowca jak trenuje, tylko jak startuje w zawodach. Stąd, po części, wynika mylne o nauce wrażenie. Nadto często poglądy oparte na wiedzy ścierają się, na płaszczyźnie światopoglądowej, a później w działaniach państw, z ideologią. Co dodatkowo może być mylące.

W kwestii pytania, które się nasuwa: Nie!

>Uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia( pomijam tu filozofię)jest niemożliwe,więc w nauce występuje nieprawda.

Oczywiście, że nie. Jeszcze nikt nie udowodnił, że świat istnieje, co już zresztą ignorancja zaznaczyła. Stąd min. odpowiedz na pytanie o "całą prawdę" w nauce.
Im więcej wiemy, tym więcej pytań! Ale żeby być uczciwym intelektualnie do bólu: nie prowadziłem i nie prowadzę na ten temat badań, ani nie słyszałem o takich, jest to luźna obserwacja, a więc obarczona ogromnymi obciążeniami!

Widzisz przy prezentacji odkryć naukowych, zapomina się i o tym. O zastrzeżeniach. Z wielu powodów. Naukowcy między innymi dla tego, iż są one dla nich oczywiste, oraz dla klarowności wypowiedzi! Zawsze jednak w domyśle pozostaje przynajmniej: "prawdopodobnie" oraz "zgodnie z aktualnym stanem wiedzy"! To tak jak z tą bakterią z "kosmosu":
www.tvn24.(*)-sie-w-kosmosie,wiadomosc.html

"Do tej pory naukowcy zakładali, że DNA może składać się jedynie z sześciu pierwiastków: węgla, wodoru, tlenu, azotu, fosforu i siarki."
Nie do końca, do tej pory naukowcy mieli dowody że DNA zbadanych organizmów... bla bla bla... ...nie wykluczano jednak innych możliwości! Ba wysuwano hipotezy że jest to możliwe... szukano, kombinowano i znaleziono! ale...

I na tym "ale..." wywód zakończę, bo jest ono kwintesencją nauki. Mamy nową cząstkę wiedzy (dla uczciwości: prawdopodobnie, być może, o ile...) ale, właśnie "ale..."

Rzeczywistość jest kłamstwem

EDIT
"Czepnę" się jeszcze:

>nieprawda, że Ziemia krąży wokół Słońca?

Coś mi się o słuch (lub wzrok)obiło że wszystko krąży wokoło środka ciężkości... coś w ten deseń
pyton357 (125 punktów)
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : >Kłamstwo w nauce. Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.

Ciekawie postawiony problem, czy kłamstwo może funkcjonować w nauce, czy raczej w nauczaniu bo to już zupełnie inna sprawa? Uważam że w nauce operuje się teorią i jej dowodzeniem przy pomocy, faktów i doświadczeń już udowodnionych, to nie to samo co kłamstwo. Można się jedynie domyślać, jaką bazę nowej teorii stanowi, stara obalana(czy jest kłamstwem czy konstrukcją retoryczną, na użytek dowodzenia jej poprawności). Czy nowa teoria jest prawdą, czy tylko prawdą obowiązującą do czasu jej obalenia.
Nauczanie natomiast może używać kłamstwa do podparcia danego rozumowania, i kompilować kłamstwa jako uzasadnienia. Ale to problem ideologii, i moralności.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w
>nauce. Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.czekam na Wasze rozważania na ten temat będą mi
>zapewne bardzo przydatne.
Uczonymi są ludzie z prawie wszystkimi defektami jakie u ludzi występują i dlatego kłamstwo w nauce jest czymś naturalnym i spotykanym równie często, jak poza nauką. Natomiast nauka wypracowała bardzo dobrą metodologię wykrywania i usuwania kłamstw, która powoduję, że kłamstwo w nauce ma wyjątkowo krótkie nogi.

Jako wprowadzenie w temat proponuję wyimek z artykułu Izdebskiego:
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.

Wraz z rozwojem cywilizacji postępuje specjalizacja nauk. Ich liczba wzrosła, od kilku w średniowieczu do ponad 5 tys. obecnie. Naukę rozumiemy jako umowną całość złożoną z wielu niejednorodnych systemów, które są rozmaicie kształtowane i nazywane: kierunkami, obszarami, dziedzinami, dyscyplinami, gałęziami, teoriami. Dokonywano też dalszych rozróżnień nauk np. na: nomotetyczne i idiograficzne, nomologiczne i typologiczne, normatywne i krytyczne. Są nauki o przedmiotach naturalnych i nauki o artefaktach (wytworach działań człowieka), a także nauki obserwujące, eksperymentalne, porządkujące, pomocnicze w stosunku do innych nauk itd. Pomimo prób, jak na razie nie zdołano ustalić powszechnie przyjętych zasad, na podstawie których można jednoznacznie orzec, kiedy jakaś teoria czy specjalność zasługuje na względną autonomię.

Niektóre nauki są metodologiami albo systemami metod, które stanowią zasadniczą zawartość danej nauki. Ale to nie znaczy, że każda nauka szczegółowa ma swoją metodologię. Nauki nie są skrępowane doborem metod i korzystają w swym dążeniu do ścisłości i do kwantyfikacji z metodologii innych nauk np. logiki czy matematyki. Ze względu na stosowaną metodologię przeciwstawia się nauki dedukcyjne - indukcyjnym (formalne - realnym, abstrakcyjne - konkretnym), teoretyczne - praktycznym (podstawowe - stosowanym).

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4867

@@@
.
finerbijk (17282 punktów)
>Witam wszystkich od niedawna zajmuję się pisaniem i rozważaniem na temat : KLasmtwo w
>nauce.Defekt moralny,czy błąd epistemologiczny.czekam na Wasze rozważania na ten temat będą mi
>zapewne bardzo przydatne.

Kłamstwa w nauce (celowe fałszowanie, a nie błędne hipotezy czy teorie oparte na słabych albo żadnych przesłankach) się zdarzały dość często i pewnie nadal będą się zdarzały.
Niektóre były dość niewinne, wręcz komiczne, jak słynne malowanie myszy przez biologa Summerlina
en.wikipedia.org/wiki/William_Summerlin

Ciężko bezkrytycznie przyjmować rzetelność wszystkich podawanych wyników - jak ostatnio mętna sprawa ze zmianami klimatycznymi, gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, albo np. kontrowersje związane z badaniami skuteczności przeróżnych nowych szczepionek i leków.

Można sobie teoretyzować (jak przedmówcy wyżej) o hipotezach, metodach i weryfikacjach, ale w praktyce niewielu dysponuje nakładami, środkami lub możliwościami, aby sprawdzić pewne teorie.
Gdzie pojawia się możliwość zrobienia dużej kasy, tam byłoby naiwnością sądzić, że nie znajdą się tacy, którzy pokuszą się o mniejsze lub większe nagięcie prawdy.
Dlatego myślę, że nauka niestety jeszcze długo nie będzie całkiem wolna od naciągactwa.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365