Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mechanizm przenoszenia wirusa Ebola

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-10-2014 15:22Hodża (11172 punktów)Mechanizm przenoszenia wirusa Ebola
Ocena 2 na 2
Ponieważ podano właśnie informację o kolejnym przypadku zarażenia pracownika medycznego opiekującego się chorym na gorączkę Ebola pacjentem, tym razem w Dallas w Teksasie, pytanie moje brzmi: czy ktoś tu przypadkiem nie wprowadza świadomie w błąd opinii publicznej, twierdząc, że wirus nie przenosi się drogą kropelkową?

Ze względu na morale pracowników służby zdrowia byłoby właściwe, aby władze szpitali w Madrycie i Dallas, w których doszło do przejścia wirusa na pracowników udostępniły jak najszybciej wszelkie dane na temat procedur, które były zastosowane, a które zawiodły, żeby społeczność lekarzy na całym świecie mogła rozważyć to, jakie jest rzeczywiste ryzyko i jakie powinny zostać podjęte środki bezpieczeństwa w przypadku zetknięcia się z tą chorobą.

Na razie obraz sytuacji jest taki, że rzeczywiście wygląda na to, że pielęgniarki i lekarze będą opuszczać stanowiska w obliczu tego zagrożenia i nie można ich za to winić, skoro przy całym arsenale współczesnej nauki jedyne, co ma ona do powiedzenia na temat tych bulwersujących przypadków jest "nie wiadomo, jak doszło do zakażenia".

www.foxnew(*)ital-tests-positive-for-ebola/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

i. o. (1269 punktów)
Wierząc wikipedii to ebola ginie od światła słonecznego (promieni uv), promieniowania jonizującego, temperatury powyżej 60st, wszystkich dostępnych środków do dezynfekcji, a nawet od zwykłego mydła. Niektóre źródła podają też, że ginie z braku wilgoci, więc wystarczy wycierać wszystko do sucha. Jednym słowem może i groźny wirus, ale mało odporny na działanie większości czynników zewnętrznych. W związku z tym ta epidemia to, można zaryzykować stwierdzenie, z brudu się wzięła. A jak tak, to zwykłe standardy zachowania higieny powinny wystarczyć, żeby się nie zarazić i nie dopuścić do powstania epidemii. Zawsze się znajdzie ktoś kto olewa przepisy, zwłaszcza, jak na co dzień nie ma do czynienia z aż tak groźnymi zarazkami i przez lata pracy nigdy nic poważniejszego mu się nie stało. Podejrzewam, że w obu przypadkach przyczyna tkwi w rutynowym olewaniu procedur.
12-10-2014 16:25 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... W związku z tym ta epidemia to, można zaryzykować stwierdzenie, z brudu się wzięła. A jak tak, to zwykłe standardy zachowania higieny powinny wystarczyć, żeby się nie zarazić i nie dopuścić do powstania epidemii. ...
Ale to się stało w USA, a moja siostra twierdzi, że tam pielęgniarki do pracy jeżdżą w strojach służbowych
Dla mnie kuriozum, bo one zgarniają po drodze już całą masę bakterii, a do domu zabierają ze sobą te ze szpitala. Po prostu mają inne procedury, niż u nas.
12-10-2014 16:40 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

W związku z tym pytanie brzmi, jakie procedury można zastosować na większą skalę i w jakich warunkach?
Zapewne dobrze by było, gdyby na wszystkich oddziałach szpitalnych panowała nie tylko czystość, ale i aseptyczność, ale z wielu względów (przede wszystkim finansowych) jest to po prostu niemożliwe.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2014 17:51 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... jakie procedury można zastosować na większą skalę i w jakich warunkach?
>Zapewne dobrze by było, gdyby na wszystkich oddziałach szpitalnych panowała nie tylko czystość, ale i aseptyczność, ale z wielu względów (przede wszystkim finansowych) jest to po prostu niemożliwe.
Podstawowym środkiem, i niezbyt drogim, jest zwyczajne mycie rąk, co do niedawna w szkołach pielęgniarskich było normą we wdrażaniu nawyków i nadal działa - o wiele więcej pielęgniarek w Polsce myje ręce "pomiędzy pacjentami", niż lekarzy. Na studiach tego nie ma w programie.
Hodża (11172 punktów)
>Podstawowym środkiem, i niezbyt drogim, jest zwyczajne mycie rąk, co do niedawna w szkołach pielęgniarskich było normą we wdrażaniu nawyków i nadal działa - o wiele więcej pielęgniarek w Polsce myje ręce "pomiędzy pacjentami", niż lekarzy. Na studiach tego nie ma w programie.

Chociaż środowisko lekarskie na pewno ma niejeden na sumieniu grzech, to czuję się w obowiązku zaświadczyć, że chirurg, z którym niedawno do czynienia miałem, bardzo dokładnie umył ręce zanim przystąpił do tych wszystkich krwawych czynności Nie sprowadzajmy tematu na manowce i nie traktujmy tych ludzi gorzej, niż na to zasługują


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 19:32 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... chirurg, z którym niedawno do czynienia miałem, bardzo dokładnie umył ręce zanim przystąpił do tych wszystkich krwawych czynności Nie sprowadzajmy tematu na manowce i nie traktujmy tych ludzi gorzej, niż na to zasługują
Potraktowałam ich wyjątkowo delikatnie, jak na moje niegdysiejsze kontakty. Zresztą tematem jest wirus w USA, a tam nie wiem, czy mają nawyk mycia rąk, skoro nie mają nawyku przebierania się do pracy i po pracy. Chociaż to może też tylko w państwowej służbie zdrowia.
Hodża (11172 punktów)
>Potraktowałam ich wyjątkowo delikatnie, jak na moje niegdysiejsze kontakty.

Ja też mam jakieś tam swoje "niegdysiejsze kontakty". Ale to, mimo, że mam skłonności do ekshibicjonizmu psychologicznego, nie temat na Forum

W tym przypadku konkretnym, o którym traktuje wątek, najwidoczniej jednak procedury były rzeczywiście zastosowane i przestrzegane. Tylko że okazały się niedostateczne.

Kilka postów niżej cytuję to, co mi się udało wyczytać w prasie brytyjskiej na temat okoliczności zakażeń.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 19:45 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Podstawowym środkiem, i niezbyt drogim, jest zwyczajne mycie rąk, co do niedawna w szkołach pielęgniarskich było normą we wdrażaniu nawyków i nadal działa - o wiele więcej pielęgniarek w Polsce myje ręce "pomiędzy pacjentami", niż lekarzy. Na studiach tego nie ma w programie.

W przypadku kontaktu z pacjentem z ebolą zwyczajne mycie rąk nie wystarczy. Jako minimalne środki ochrony przy kontaktach z pacjentem z ebolą zalecane są też gumowe rękawiczki, maseczki na twarz i gogle osłaniające oczy, co ma minimalizować ryzyko kontaktu wirusa z błonami śluzowymi.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Anna Salman (16360 punktów)
>... Jako minimalne środki ochrony przy kontaktach z pacjentem z ebolą zalecane są też gumowe rękawiczki, maseczki na twarz i gogle osłaniające oczy, co ma minimalizować ryzyko kontaktu wirusa z błonami śluzowymi.
Gumowe rękawiczki są już w wielu gabinetach, zwłaszcza prywatnych, standardem, a maseczki i gogle to nie jest wielki koszt zwłaszcza wobec możliwości wybuchu epidemii.
Hodża (11172 punktów)
>Ale to się stało w USA, a moja siostra twierdzi, że tam pielęgniarki do pracy jeżdżą w strojach służbowych
>Dla mnie kuriozum, bo one zgarniają po drodze już całą masę bakterii, a do domu zabierają ze sobą te ze szpitala. Po prostu mają inne procedury, niż u nas.

Wątpię, aby w tym szpitalu nie wdrożono procedur właściwych dla najwyższego stopnia zagrożenia. Ciekaw jestem raportów z obydwu przypadków (tego w Madrycie i Dallas) - musi zostać postawiona hipoteza, w którym momencie mogło dojść do kontaktu z wirusem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 17:53 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Wątpię, aby w tym szpitalu nie wdrożono procedur właściwych dla najwyższego stopnia zagrożenia. Ciekaw jestem raportów z obydwu przypadków (tego w Madrycie i Dallas) - musi zostać postawiona hipoteza, w którym momencie mogło dojść do kontaktu z wirusem.
Tyle że raporty i statystyki to jedno, a praktyka drugie. Gdyby zamiast nad "wizerunkiem" pracowano nad kształtowaniem odpowiednich nawyków, duża część problemów by zniknęła.
Hodża (11172 punktów)
>Tyle że raporty i statystyki to jedno, a praktyka drugie. Gdyby zamiast nad "wizerunkiem" pracowano nad kształtowaniem odpowiednich nawyków, duża część problemów by zniknęła.

Raport medyczny, zwłaszcza w tak poważnej sprawie, musi spełniać bardzo rygorystyczne wytyczne WHO i nie ma nic wspólnego z PR-em czy "przygotowywaniem oświadczeń dla prasy". To bardzo ważny i potrzebny dokument, który powinien pojawić się jak najszybciej i zostać udostępniony całej społeczności lekarzy - epidemiologów.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 19:38 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Raport medyczny, zwłaszcza w tak poważnej sprawie, musi spełniać bardzo rygorystyczne wytyczne WHO ...
OK, tylko co da sporządzanie najbardziej nawet rygorystycznych raportów post factum?
Że wreszcie opracują procedury? A ile lat funkcjonuje służba zdrowie we współczesnej formie?
Zresztą jakieś 10 lat temu, czy coś około, pewna amerykańska firma ubezpieczeniowa była bardzo dokładnie weryfikowana przez różnych audytorów według rygorystycznych standardów. Nazywała się Enron bodajże ...
Przed kolejnym audytem mielili dokumenty przez kilka nocy.
12-10-2014 19:57 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Wiesz, jak doszło do katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu? Przeprowadzano w niej testy bezpieczeństwa - wszystko zgodnie z procedurami, a jednak coś wymknęło się spod kontroli... Bo po to są procedury - mają minimalizować ryzyko, co nie oznacza, że sprowadzają je do zera.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Anna Salman (16360 punktów)
>... Bo po to są procedury - mają minimalizować ryzyko, co nie oznacza, że sprowadzają je do zera.
Czyli wystarczy poinformować o tym opinię publiczną, a nie nakręcać atmosferę strachu.
12-10-2014 21:56 
 Ocena 1 na 1
alinkatoja (-31 punktów)
O zagrożeniach trzeba mówić, by można było ich unikać. Aby skutecznie przeciwdziałać zagrożeniem trzeba mieć wiedzę opartą na prawdzie, a nie na mrzonkach.

Jeszcze jest trochę pomysłów więc nie wszystko stracone. Wirus dosyć krótko utrzymuje się poza ciałami ludzi i zwierząt. Więc przy rygorystycznym przestrzeganiu procedur i kombinezonach dwupoziomowych z własnym obiegiem powietrza jest możliwy do powstrzymania nawet przy kilkuset milionowej grupie chorych Europejczyków.

Czyli tylko trzeba wymóc na PE, by wprowadziło procedury użycia tych skafandrów dla personelu medycznego i służb, oraz przymusowej szczelnej kwarantanny.

Oczywiście uda się to na terenach, na których monitorowana jest migracja wszystkich zwierząt przenoszących wirusa Ebolę.
12-10-2014 20:12 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)
>Wiesz, jak doszło do katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu? Przeprowadzano w niej testy bezpieczeństwa - wszystko zgodnie z procedurami, a jednak coś wymknęło się spod kontroli... Bo po to są procedury - mają minimalizować ryzyko, co nie oznacza, że sprowadzają je do zera.

Tu chodzi o konkrety.
Prasa zagraniczna nieco poważniej traktuje czytelników, niż polskie media.

Okazuje się, że zmarły na Ebolę Afroamerykanin, którym opiekowała się pielęgniarka zarażona w Dallas, zaraził się najprawdopodobniej wtedy, kiedy towarzyszył w taksówce umierającej ciężarnej kobiecie w drodze do szpitala. Pielęgniarka rygorystycznie przestrzegała procedur i cały czas od momentu ogłoszenia stanu zagrożenia nosiła kombinezon; ale przypuszczalnie do zarażenia doszło wtedy, kiedy zarażony po raz drugi zjawił się w izbie przyjęć (za pierwszym razem odesłano go do domu) i w rejestracji zetknął się z nią po raz pierwszy. Jedyny moment, w którym pielęgniarka zarażona w Madrycie miała kontakt bezpośredni z chorym nastąpił, gdy ściągała z chorego skafander ochronny i dotknęła gołą ręką jego twarzy.

www.telegr(*)d-despite-protective-suit.html

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Takie rzeczy, jak mimowolne dotknięcie pacjenta, się zdarzają. Nie zapobiegną im żadne procedury. W każdym razie wygląda na to, że wirus jest jednak dość silnie zaraźliwy. Władze powinny pomyśleć o kordonach sanitarnych i kwarantannie?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2014 21:16 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>W każdym razie wygląda na to, że wirus jest jednak dość silnie zaraźliwy.

Tak.

>Władze powinny pomyśleć o kordonach sanitarnych i kwarantannie?

Tak. Na przykład już teraz powinien zostać całkowicie wstrzymany pasażerski ruch lotniczy z Afryki, przynajmniej z obszaru Gwinei (jako krainy geograficznej).

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Hodża (11172 punktów)
>OK, tylko co da sporządzanie najbardziej nawet rygorystycznych raportów post factum?
>Że wreszcie opracują procedury?

Nooo... tak. Chciałbym przypomnieć, że cała masa procedur np. w ratownictwie medycznym, w profilaktyce różnych chorób, w zwykłym bhp powstała na bazie analizy różnych przypadków, wypadków, nieszczęść itp itd i znakomicie funkcjonuje. Co do bhp to wiemy, jak w Polsce bywa, ale nawet i tu, na peryferiach rozwoju, te dotyczące najbardziej newralgicznych dziedzin zdrowia czy bezpieczeństwa publicznego działają i zazwyczaj są przestrzegane (ich naruszenia w obszarze medycyny wywołują konsekwencje przynajmniej medialne).

O procedurach w takich dziedzinach jak transport, zwłaszcza lotniczy, już nie wspomnę. Nie jestem przesadnym formalistą, ale w niektórych dziedzinach wypracowany schemat postępowania to podstawa, więc nie traktowałbym tego tak lekko.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Co do bhp to wiemy, jak w Polsce bywa, ale nawet i tu, na peryferiach rozwoju, te dotyczące najbardziej newralgicznych dziedzin zdrowia czy bezpieczeństwa publicznego działają i zazwyczaj są przestrzegane (ich naruszenia w obszarze medycyny wywołują konsekwencje przynajmniej medialne).
Dawniej były bardzo rygorystyczne procedury, teraz się je luzuje z uwagi na koszty. Nie zapominaj, że po wojnie staliśmy się liderem w profilaktyce i leczeniu gruźlicy, a nasze rozwiązania adaptowały nawet kraje skandynawskie. I coś niecoś z tego zostało, właśnie w nawykach osób pracujących w służbie zdrowia.
Hodża (11172 punktów)
>Dawniej były bardzo rygorystyczne procedury, teraz się je luzuje z uwagi na koszty.

Jak można było łatwo przewidzieć, powstały nowe procedury dla personelu medycznego działającego w styczności z zarażonymi Ebolą.

fakty.inte(*)z-chorymi-na-ebole,nId,1538824

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-10-2014 10:08 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... powstały nowe procedury dla personelu medycznego działającego w styczności z zarażonymi Ebolą.
A po co, skoro nadal mogą przylatywać zarażeni. Nie prościej (i taniej) ich nie wpuszczać albo wymuszać kwarantannę? Naprawdę takie ważne interesy robią w tamtej części Afryki?
22-10-2014 10:31 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>... powstały nowe procedury dla personelu medycznego działającego w styczności z zarażonymi Ebolą.
>A po co, skoro nadal mogą przylatywać zarażeni. Nie prościej (i taniej) ich nie wpuszczać albo wymuszać kwarantannę? Naprawdę takie ważne interesy robią w tamtej części Afryki?

Chciałbym wiedzieć, dlaczego nie odetną ruchu lotniczego z trzech najbardziej dotkniętych państw. Może międzynarodowe organizacje nie mają możliwości wymuszenia na lokalnych przewoźnikach działań, oznaczających bankructwo. Wiadomo, że w tym przypadku to ruch lotniczy stanowi jedyną teoretycznie możliwą drogę przekształcenia się lokalnego problemu w globalny.

Ale są przecież loty do USA. Może są tak pewni siebie, że nie uważają tego za zagrożenie, ale wtedy po co Obama zwoływał by jakieś rady na debatę o tej epidemii.

Co do tych procedur, to można chyba nieco cynicznie stwierdzić, że "dobrą" stroną zaimportowania tego wirusa do USA było stwierdzenie stopnia jego zaraźliwości w warunkach w miarę cywilizowanych i podjęcie odpowiednich przeciwdziałań. Ale w regionie Gwinei sytuacja wygląda nieciekawie i dużo chyba jest racji w zarzutach, że Zachód nie kwapi się z zaangażowaniem, gdyż tak naprawdę los tamtego obszaru jest mu obojętny.

Gdyby tak chcieć być bardziej dociekliwym, to nie jest obojętny, jeśli chodzi o surowce. A w ich pozyskiwaniu lokalna ludność nie jest potrzebna a nawet czasem może przeszkadzać.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Może międzynarodowe organizacje nie mają możliwości wymuszenia na lokalnych przewoźnikach działań, oznaczających bankructwo. ...
Nikogo nie obchodzą lokalni, tym bardziej afrykańscy przewoźnicy. Nie takie firmy doprowadza si e do ruiny.
>... "dobrą" stroną zaimportowania tego wirusa do USA było stwierdzenie stopnia jego zaraźliwości w warunkach w miarę cywilizowanych i podjęcie odpowiednich przeciwdziałań. ...
I jak widzimy - szału nie ma. Histeria mocno na wyrost. A Afryka w większości nikogo nie obchodzi. Tym bardziej, że jak epidemia się rozprzestrzeni, to zostaną tylko odporni i na nich można będzie badać, co chroni przed wirusem.
Hodża (11172 punktów)
>I jak widzimy - szału nie ma. Histeria mocno na wyrost.

Nie wiem. Sam fakt, że zachorowało już ok. 10000 osób przy śmiertelności wg ostatnich danych 70% jest wystarczającym powodem do niepokoju. A co do histerii - to media z tego żyją. Myślę, że ludzie bliżej znający problem takim odczuciom nie ulegają.

>A Afryka w większości nikogo nie obchodzi. Tym bardziej, że jak epidemia się rozprzestrzeni, to zostaną tylko odporni i na nich można będzie badać, co chroni przed wirusem.

Może tak, może nie. Jak może wiesz, istnieją różnice między rasą białą i czarną, które sprawiają, że te same leki w różnym stopniu działają u obu grup, są też różnice w odporności na poszcz. choroby, niektóre niemal w ogóle nie występują u jednych a u drugich są częste. Mam nadzieję, że nikt tego nie traktuje w kategoriach eksperymentu, chociaż cynizm dzisiejszego świata biznesu (farmaceutyka również do niego należy), co ze smutkiem muszę skonstatować, przekracza często granice wszelkiej przyzwoitości.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-10-2014 18:37 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Sam fakt, że zachorowało już ok. 10000 osób ...
Ale nie w USA. Tam akurat 2 się zaraziły, a jeden umarł, co już wcześniej był chory. Przy takich kontaktach, jakie mieli zakażeni, to nie jest jeszcze powód do strachu.
>A co do histerii - to media z tego żyją. ...
No właśnie - wzbudzanie poczucia zagrożenia terroryzmem, ebolą i czym kto chce, żeby przekierować uwagę ze spraw istotnych (np. stan gospodarki) na pozorne zagrożenia, które dotyczą nielicznych.
>... Jak może wiesz, istnieją różnice między rasą białą i czarną, ...
Może wiem, ale jednak Stany mają za sobą już epizod testowania leków na syfilis na Afroamerykanach, których wcześniej celowo zarażano. Ten cynizm biznesu farmakologicznego to nie jest wynalazek ostatnich kilku lat.
Hodża (11172 punktów)
>>A co do histerii - to media z tego żyją. ...
>No właśnie - wzbudzanie poczucia zagrożenia terroryzmem, ebolą i czym kto chce, żeby przekierować uwagę ze spraw istotnych (np. stan gospodarki) na pozorne zagrożenia, które dotyczą nielicznych.

Ale to nie odnosi się do tego problemu. Kilkanaście lat temu, kiedy wybuchały dużo mniejsze epidemie, też wiele pisano na ten temat. A co do terroryzmu, to nie masz racji. Szczególnie islamski posiada zasadniczo zupełni inny charakter, niż to utrwaliły w masowej wyobraźni media po 11.09. Jest wybiórczy i uderza w konkretne jednostki. Stąd bierze się słuszność walki z wszelkimi przejawami islamskiego terroryzmu - albo będą się bać oni, albo my. Trzeciej możliwości nie ma.

>Ten cynizm biznesu farmakologicznego to nie jest wynalazek ostatnich kilku lat.

Na pewno. Tylko cały czas mi to nie pasuje do wyobrażeń o wieku XXI snutych 50 lat temu przez nawiedzonych futurologów


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-10-2014 22:23Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... A co do terroryzmu, to nie masz racji. Szczególnie islamski posiada zasadniczo zupełni inny charakter, niż to utrwaliły w masowej wyobraźni media po 11.09. ...
Temat na inną rozmowę. Terroryzm islamski został "wyhodowany" przez Zachód (głównie Stany), jako remedium na kryzys gospodarczy i wymknął się spod kontroli. Ale jeśli się zastanowić, to nie będzie w skutkach zbyt groźny - po prostu zacznie "zjadać swój własny ogon".
>... Tylko cały czas mi to nie pasuje do wyobrażeń o wieku XXI snutych 50 lat temu przez nawiedzonych futurologów
A Lema czytałeś?
Hodża (11172 punktów)
>A Lema czytałeś?

Och, z ust mi go wyjęłaś. Przypominam sobie z którejś z jego książek, że w 1999 bodaj roku nad Arktyką rozpalono sztuczne termojądrowe słońca, które stopiły lód, wieczną zmarzlinę i umożliwiły zasiedlenie tego niegościnnego obszaru. Ale to licentia poetica czy jakoś tak. Gorzej, że wielu poważnych panów z branży publicystycznej i naukowej odleciało na pegazie fantazji w krainę, dziś już to widać, śmieszności.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Przypominam sobie z którejś z jego książek, że w 1999 bodaj roku nad Arktyką rozpalono sztuczne termojądrowe słońca, które stopiły lód, wieczną zmarzlinę i umożliwiły zasiedlenie tego niegościnnego obszaru. ...
Miałam na myśli raczej "Rękopis znaleziony w wannie".
Hodża (11172 punktów)
>Miałam na myśli raczej "Rękopis znaleziony w wannie".

"Pamiętnik...". Nie znam dzieła. Wnosząc ze streszczenia dość klaustrofobiczna i ciężka literatura.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
Może i pamiętnik, to było lata temu. I wcale nie takie ciężkie.
24-10-2014 15:11 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Może i pamiętnik, to było lata temu. I wcale nie takie ciężkie.

Z Lema najbardziej zapadło mi w pamięć "Solaris" - czytałem ze dwa razy a i pewnie jeszcze do niej nie raz zajrzę (moja definicja dobrej literatury - ta, do której się powraca). Po prostu super-książka. Okno w alternatywny świat.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>Z Lema najbardziej zapadło mi w pamięć "Solaris" ...
A ja akurat to najmniej pamiętam ...
24-10-2014 15:42 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>A ja akurat to najmniej pamiętam ...

Znakomity psycho-thriller. Pomijając te futuro-lapsusy w rodzaju komputera rozgrzewającego swoje lampy przez kilka minut przed uzyskaniem pełnej sprawności, b. nowatorskie podejście do problemu możliwych form życia. Niewykluczone, że tego rodzaju struktury, jak heksagon na Saturnie mogą być wyrazem ewolucji podobnej do tej przedstawionej przez Lema w tej książce. Oczywiście trudno mówić o życiu, jeżeli nie mamy jego definicji innej, niż tylko ta "białkowa".


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 22:53 
 Ocena 3 na 3
i. o. (1269 punktów)
Nie można też dać się zwariować. Żeby mieć całkowitą pewność, że nie dojdzie do kontaktu z zarazkiem, to trzeba by stosować procedury jak w przypadku kontaktu z osobami w trakcie przeszczepu szpiku, które są całkowicie wyjałowione i wszystko może ich zabić. Nie dość, że ekstremalnie drogie, to jeszcze na szerszą skalę niepotrzebne. I czy ta pielęgniarka przebiera się w domu czy w pracy, to najprawdopodobniej nie ma to większego znaczenia jeśli idzie o ilość bakterii jaką ma na sobie. Te zajmujące się zakaźnie chorymi, zapewne przebierają się w szpitalach, zgodnie z obowiązującymi procedurami. Nikt nie zaryzykuje, że rozniesie choroby po całym mieście.

Teoretycznie większym zagrożeniem są ratownicy medyczni. Nie dość, że mają prywatne uniformy, przebierają się w domach, to jeszcze nie przebierają się po każdej interwencji w jakiej biorą udział. A mają kontakt ze wszystkimi. I zdrowymi, którym się zdarzył wypadek i chorymi z osłabioną odpornością, i zakaźnie chorymi i ze skrajnie zaniedbanymi bezdomnymi alkoholikami. Niby mają rękawiczki, ale nie ma bata, żeby kawałkiem ubrania nie dotknęli chorego. A nie słyszy się, żeby stanowili realne zagrożenie epidemiologiczne.

Zwiększenie restrykcyjności procedur, zapewne nie przekłada się na zmniejszenie liczby zakażeń szpitalnych, stąd nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Wystarczy to mycie rąk i jednorazowe rękawiczki. A zakażenia są tak powszechne, że z tego co mi wiadomo, to w USA nie ma prawnej możliwości zaskarżenia szpitala jak się coś takiego złapało, bo uznaje się to za coś tak typowego w szpitalu jak marne żarcie. Jedyny obowiązek to prowadzenie ewidencji takich zakażeń i monitorowanie czy nie ma ich więcej niż być powinno. Bo zwiększenie liczby zakażeń, świadczy, że ktoś tych podstawowych procedur nie przestrzega i trzeba personel lepiej zacząć pilnować. I zdaje się tak to wygląda, że szpitalowi nic nie grozi za to, że wzrosła liczba zakażeń, ważne, że wprowadzi odpowiednie procedury prowadzące do jej zmniejszenia. Natomiast złapanie na fałszowaniu czy ukrywaniu danych może placówkę zrujnować, więc nie opłaca się.
Hodża (11172 punktów)
>Zwiększenie restrykcyjności procedur, zapewne nie przekłada się na zmniejszenie liczby zakażeń szpitalnych, stąd nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Wystarczy to mycie rąk i jednorazowe rękawiczki. A zakażenia są tak powszechne, że z tego co mi wiadomo, to w USA nie ma prawnej możliwości zaskarżenia szpitala jak się coś takiego złapało, bo uznaje się to za coś tak typowego w szpitalu jak marne żarcie.

Ale w miarę rozprzestrzeniania się bakterii typu MRSA czy New Delhi i to zapewne ulegnie zmianie, inaczej szpitale staną się miejscami zagrożenia życia a nie jego ratowania.

Tu mamy do czynienia ze szczególną sytuacją, w której główną rolę gra określony gatunek wirusa o mniej więcej znanych właściwościach i potencjale epidemiologicznym i porównywanie tego z istniejącymi od zawsze zakażeniami wewnątrzszpitalnymi nie ma sensu, bo oddziały, które przyjmują chorych na tę chorobę muszą spełniać najwyższe kryteria ochrony epidemiologicznej a ich specyfika sprawia, że są właściwie wydzielonymi obiektami o bez porównania bardziej restrykcyjnych zasadach swojego funkcjonowania.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
13-10-2014 11:57 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie można też dać się zwariować. ...
W sumie masz rację. Siadając obok kogoś w pociągu nie wiem, czy nie jest chory na gruźlicę (on może też o tym nie wiedzieć) i jakąś szansę na zarażenie mam. Czy ebola faktycznie kosi wszystko, jak kiedyś Hiszpanka? Raczej nie, bo ten facet kręcił się po domu, po ulicy i raptem jedna osoba się zaraziła.
Więc może ta histeria to kolejny temat zastępczy, żeby ludzi czymś zająć i wyciągnąć trochę pieniędzy z budżetu ...
13-10-2014 12:30 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Czy ebola faktycznie kosi wszystko, jak kiedyś Hiszpanka? Raczej nie, bo ten facet kręcił się po domu, po ulicy i raptem jedna osoba się zaraziła.

Cytując za Wiki - na podst. danych wojskowych szacuje się, że dr dla hiszpanki wynosił ok. 5-10% (w Europie). W innych grupach etnicznych i zamkniętych społecznościach bywała znacząco wyższa, szczególnie Indianie byli tu bardzo poszkodowani.

Śmiertelność Eboli w obecnej epidemii oceniana jest na ok. 60% ale wiadomo, że może dochodzić do 90% (były już wcześniejsze wystąpienia).

>Więc może ta histeria to kolejny temat zastępczy, żeby ludzi czymś zająć i wyciągnąć trochę pieniędzy z budżetu ...

Histeria to to jeszcze nie jest. Nie należy wzbudzać paniki, ale poczucie zagrożenia jak najbardziej tak, dlatego, że jest to bez dwóch zdań uzasadnione. Poza tym niewykluczone, że trzeba będzie podjąć bardzo trudne dla społeczeństwa środki zaradcze i lepiej stopniowo przygotowywać je na to niż jakimiś działaniami znienacka spowodować coś w rodzaju szoku.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Nie należy wzbudzać paniki, ale poczucie zagrożenia jak najbardziej tak, dlatego, że jest to bez dwóch zdań uzasadnione.
Wywoływanie i podtrzymywanie poczucia zagrożenia w społeczeństwie tak depresyjnym jak nasze, będzie skutkowało tylko wzmocnieniem objawów chorobowych oraz rozszerzeniem tej rodzimej epidemii, co przy braku psychiatrów i procedur przełożyć się może na wzrost liczby samobójstw i innych zachowań autodestrukcyjnych.
>Poza tym niewykluczone, że trzeba będzie podjąć bardzo trudne dla społeczeństwa środki zaradcze i lepiej stopniowo przygotowywać je na to niż jakimiś działaniami znienacka spowodować coś w rodzaju szoku.
Nie wyobrażam sobie, aby społeczeństwo miało jakikolwiek wpływ na wdrażanie lub nie owych środków, jak również nie sądzę, że cokolwiek, co skutkowałoby wydatkami z budżetu na poprawę bezpieczeństwa obywateli zostało wprowadzone przez naszych polityków. Czyli jedyna ewentualność, to zwiększenie obciążeń podatkowych, może składek, może przymus prywatnego ubezpieczania się ...
13-10-2014 19:04 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)

>Wywoływanie i podtrzymywanie poczucia zagrożenia w społeczeństwie tak depresyjnym jak nasze, będzie skutkowało tylko wzmocnieniem objawów chorobowych oraz rozszerzeniem tej rodzimej epidemii, co przy braku psychiatrów i procedur przełożyć się może na wzrost liczby samobójstw i innych zachowań autodestrukcyjnych.

Och, Anno, chętnie bym Ci jak zwykle przyznał rację, gdyby nie to, że jej nie masz. Otóż stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że zarówno po atakach na WTC (11/9) jak i 7/7 (w Londynie w 2005) nastąpił wyraźny spadek liczby samobójstw w GB, w obydwu przypadkach o 40%. Tu wzmianka prasowa dająca namiary na dalsze poszukiwania:

www.telegr(*)-they-invoke-Blitz-spirit.html

Cytat:
Dr Emad Salib, consultant psychiatrist and senior lecturer at Liverpool University, said any tragedy on a national scale such as a natural disaster, war or bombing brings society together in a common cause and this leads to the drop in suicides.


Mechanizm jest banalnie prosty - silny impuls zewnętrzny "gasi" narastające procesy chaotyczne w psychice, podobnie jak strzał z liścia pomagał często podczas napadu paniki frontowej.

>Nie wyobrażam sobie, aby społeczeństwo miało jakikolwiek wpływ na wdrażanie lub nie owych środków, jak również nie sądzę, że cokolwiek, co skutkowałoby wydatkami z budżetu na poprawę bezpieczeństwa obywateli zostało wprowadzone przez naszych polityków.

Gdyby pojawiło się wielkie zagrożenie z pewnością zostałyby podjęte odpowiednie środki zaradcze, ale społeczeństwo uświadomione i przygotowane po prostu lepiej kooperuje - łatwiej zachować konieczną w takich razach dyscyplinę obywatelską.

Pocieszę Cię że ryzyko rozprzestrzeniania się gorączki krwotocznej Ebola w krajach wysokorozwiniętych jest niewielkie - epidemii w Afryce najprawdopodobniej sprzyja nikła świadomość ludzi, być może większość tamtejszego społeczeństwa nie rozumie takich pojęć jak "wirus", "drobnoustrój", "higiena". Nie, nie naśmiewam się tu jakimś rasistowskim chichotem tylko nie wydaje mi się możliwe, aby - biorąc za prawdziwe zapewnienia, że osoba chora jest zakaźna dopiero po wystąpieniu pełni objawów - były inne przyczyny tak szybkiego rozprzestrzeniania się wirusa w Afryce.

Zagrożenie przybrało by rzeczywiście katastrofalne rozmiary, gdyby okazało się, że zarażać mogą osoby przed wystąpieniem u nich objawów, kiedy wirus jest utajony oraz w drugim przypadku - gdyby wskutek wzrostu liczby zachorowań na grypę i przeziębienia w okresie jesienno - zimowym wystąpiło gdzieś ognisko Eboli maskowane tymi mniej groźnymi chorobami, co mogłoby wywołać panikę i utrudnić pracę służb epidemiologicznych.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
13-10-2014 20:05Nie na temat 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Och, Anno, chętnie bym Ci jak zwykle przyznał rację, gdyby nie to, że jej nie masz. Otóż stwierdzono ponad wszelką wątpliwość, że zarówno po atakach ...
I otóż jednak nie, kluczowe jest słowo " po" - po atakach. Taki efekt wywołuje zetknięcie się z realnym zagrożeniem, a nie życie w stałym poczuciu zagrożenia. U nas kumuluje się kilka warstw - brak bezpieczeństwa socjalnego, straszenie wojną przez media, teraz dorzucili ebolę.
>... społeczeństwo uświadomione i przygotowane po prostu lepiej kooperuje - łatwiej zachować konieczną w takich razach dyscyplinę obywatelską.
Już chyba za późno na takie zrywy, zbyt niski poziom zaufania do państwa.
>Pocieszę Cię że ryzyko rozprzestrzeniania się gorączki krwotocznej Ebola w krajach wysokorozwiniętych jest niewielkie ...
Ja akurat eboli boję się w takim samym stopniu, co wojny z Rosją. Poza tym przy mojej depresji, gdyby miało się realnie coś dziać, to nawet bym się uspokoiła. Depresanci na ogół nie boją się śmierci.
PS. Od ubiegłego tygodnia jestem przeziębiona. Gorączki nie mam, tym bardziej krwotocznej, ale i tak miło pomarzyć, że można szybko odejść, zabierając "ze sobą" kilka nielubianych osób.
13-10-2014 21:31 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Depresanci na ogół nie boją się śmierci.

Chyba desperaci. Zaniepokoiło mnie to, co właśnie napisałaś, bo stwierdzam u siebie podobne symptomy. Ale to może znieczulica wywołana epizodem oglądania filmów akcji. Mam takie zezowate szczęście, że na moich oczach zmarło troje ludzi, wszyscy obcy, wszyscy w różnych zdarzeniach ulicznych. Ostatni przypadek nie poruszył mnie, jakkolwiek poczułem pewien nieprzyjemny uścisk w dołku.

>PS. Od ubiegłego tygodnia jestem przeziębiona.

Och, przyjmij moje wyrazy współczucia - nie znoszę tego noszenia rolki papieru toaletowego na czapce, to bardzo krępujące w miejscach publicznych

>Gorączki nie mam, tym bardziej krwotocznej, ale i tak miło pomarzyć, że można szybko odejść, zabierając "ze sobą" kilka nielubianych osób.

Wprawdzie to zdanie każe mi wątpić, czy aby nie masz jednak gorączki, ale przyjmijmy, że nie.

Jeśli nie jesteś uczulona na miód, polecam mleko z masłem (prawdziwym) i miodem (prawdziwym) na gorąco. Bardzo rozgrzewa, naprawdę pomaga. Najlepiej przed snem. Oczywiście mam nadzieję, że masz fachową pomoc, rzucę tylko sugestie - kwas acetylosalicylowy w dow. formie (na mnie najlepiej działa Asprocol, ale jest niebezpieczny, bo może wywołać dziurę żołądka), wit. C no i Calcium musujące w tabletkach.

Trzymaj się dzielnie i napisz koniecznie, jak sobie poradziłaś


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
15-10-2014 11:56 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... stwierdzam u siebie podobne symptomy. ...
Nie są podobne. Cudza śmierć mnie bardzo porusza, własna jest mi co najmniej obojętna. Przecież potem już się nic nie czuje - strachu, bólu, zimna, głodu. I czego tu się bać? Ewentualnie długiego, bolesnego umierania. Dlatego idiotyczna jest ta modlitwa "od śmierci nagłej i niespodziewanej zachowaj nas, panie". Czyli co - lepiej na raka, z długotrwałą, bolesną terapią w pakiecie i księdzem - bonusem?
>Wprawdzie to zdanie każe mi wątpić, czy aby nie masz jednak gorączki, ale przyjmijmy, że nie.
W miejscach publicznych się nie pokazuję od kilku dni, chyba że za potrzebą, ale nie taką, która wymaga papieru toaletowego. Natomiast, co do do drugiej części - jestem socjopatką, jeśli nie doczytałeś w profilu.
Po prostu - sympatyczna inaczej.
A miodem się obżarłam, kończę drugi słoik i może jeszcze dokupię. Przeziębienie najlepiej jest ... odespać oporowo, tak zresztą jak i wirusy. Organizm nażarty, napity, wzmocniony witaminami i wyspany sam się regeneruje. Jeśli nie, znaczy, że czas wybrać urnę i zapisać się do krematorium.
Hodża (11172 punktów)
>Nie są podobne. Cudza śmierć mnie bardzo porusza, własna jest mi co najmniej obojętna.

To delikatna sprawa, moje pierwsze doświadczenie "cudzej" było natury rówieśniczej, naoczne, bliskie. Przez tydzień chodziłem przygaszony i - możesz nie wierzyć - doszedłem do tego, że zniknięcie świadomości jednostkowej nie jest żadną tragedią w obliczu obiektywnego faktu istnienia świadomości w ogóle. To była trzecia klasa szkoły podstawowej i doszedłem do tego samego, co stoicy w Grecji starożytnej. Ano, potrzeba armatką wynalazków.

>Przecież potem

Nie ma żadnego "potem", czas istnieje wyłącznie jako parametr świadomości.

>I czego tu się bać?

Utraty pamięci, tożsamości, tych wszystkich materialnych szczególików od których budda się uwolnił

>Ewentualnie długiego, bolesnego umierania. Dlatego idiotyczna jest ta modlitwa "od śmierci nagłej i niespodziewanej zachowaj nas, panie". Czyli co - lepiej na raka, z długotrwałą, bolesną terapią w pakiecie i księdzem - bonusem?

Kościół to pasożyt, który żywi się emocjami negatywnymi. To oczywiste, że aby móc dobrze zarabiać na śmierci nie tylko należy rozbudowywać cały medialny przemysł agonalny (pasja, męczeństwo, krzyż wraz z wszystkimi konkretnymi realizacjami) ale jeszcze dodać w pakiecie piekło i czyściec. Boże, jeśli istniejesz, to księża są diabłami z siódmego kręgu piekieł.

>Natomiast, co do do drugiej części - jestem socjopatką, jeśli nie doczytałeś w profilu.

Doczytałem i nie przyjmuję tego do wiadomości, gdyż

Cytat:
Socjopatia (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie.


Kładę to na karb Twojej jakże uroczej intelektualnej frywolności, która mnie tak bardzo kręci.

>Po prostu - sympatyczna inaczej.

Straszysz mnie. Sympatyczny inaczej był Ted Bundy.

Cytat:
Popełnianie przestępstw ułatwiała Bundiemu miła aparycja. Wykorzystywał swój urok osobisty i atrakcyjną, ale niezapadającą w pamięć fizjonomię. Opisywany był również jako człowiek-kameleon, który za pomocą niewielkich zmian fryzury czy zarostu był w stanie zmienić swój wygląd nie do poznania.


pl.wikiped(*)Zdrowie_psychiczne_Bundy.27ego

>A miodem się obżarłam, kończę drugi słoik i może jeszcze dokupię. Przeziębienie najlepiej jest ... odespać oporowo, tak zresztą jak i wirusy. Organizm nażarty, napity, wzmocniony witaminami i wyspany sam się regeneruje. Jeśli nie, znaczy, że czas wybrać urnę i zapisać się do krematorium.

W piwnicznej izbie siedzę sam
nad kuflem pełnym piwa,
oczyma wodzę tu i tam,
a głowa mi się kiwa.
Ja nie dbam o czerwony nos
i o to, że wciąż tyję.
Ja biorę kufel w ręce swe
i piję, i piję, i piję!

A gdyby ktoś mi wybór dał:
dziewczynę, konia czy trunek,
i rzekł: "wybieraj, co chcesz sam,
ja płacę za rachunek".
Na próżno dziewczę wdzięczy się,
a koń wyciąga szyję.
Ja biorę kufel w ręce swe
I piję, i piję, i piję!




Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
15-10-2014 18:40 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... zniknięcie świadomości jednostkowej nie jest żadną tragedią w obliczu obiektywnego faktu istnienia świadomości w ogóle. ...
Jest tragedią, ale tylko dla tych, którzy zostają.
>Cytat:
Socjopatia (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, ...

Niedawno miałeś taki wątek (w którym się nie wypowiedziałam) o nieprzystosowaniu społecznym ateistów, a raczej osób wychowanych poza religią. Rzeczywiście w tym kontekście jestem nieprzystosowana społecznie, nie respektuję ich norm i wzorców i wynika to wprost z wychowania.
>Kładę to na karb Twojej jakże uroczej intelektualnej frywolności, która mnie tak bardzo kręci.
Zawsze się obawiam takich skrętów w rozmowie. Już kiedyś musiałam z uwagi na pewnego miłego pana uzupełnić profil o wiek, czy będę musiała też o zdjęcie?
>... Sympatyczny inaczej był Ted Bundy.
Nie, on był po prostu sympatyczny i tak wyglądał. A potem się okazywało, że udawał.
>Ja biorę kufel w ręce swe
>I piję, i piję, i piję!
Miód typu maziaja, nie alkohol.
15-10-2014 19:48 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Niedawno miałeś taki wątek (w którym się nie wypowiedziałam) o nieprzystosowaniu społecznym ateistów, a raczej osób wychowanych poza religią. Rzeczywiście w tym kontekście jestem nieprzystosowana społecznie, nie respektuję ich norm i wzorców i wynika to wprost z wychowania.

Zauważam tu pewne podobieństwo, niemniej jednak nie uważam, bym był socjopatą, jeśli już to raczej nieprzystosowanym do niektórych form życia zbiorowego.

>>Kładę to na karb Twojej jakże uroczej intelektualnej frywolności, która mnie tak bardzo kręci.
>Zawsze się obawiam takich skrętów w rozmowie. Już kiedyś musiałam z uwagi na pewnego miłego pana uzupełnić profil o wiek, czy będę musiała też o zdjęcie?

Nie musisz. Oczyma duszy widzę Twoje piękno, napawam się nim i cieszę. Nie obawiaj się Anno, jest to afekt platoniczny, który nie wymaga jakichś innych interakcji niż tylko wymiana myśli i wspólnoty pewnych idei.

>>... Sympatyczny inaczej był Ted Bundy.
>Nie, on był po prostu sympatyczny i tak wyglądał. A potem się okazywało, że udawał.

A mnie się wydaje, że seryjni mordercy nie mogą być sympatyczni i vice versa, ale to oczywiście kwestia do przedyskutowania chociaż raczej przez psychologów policyjnych


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
15-10-2014 21:37 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... Oczyma duszy widzę ...
Chcesz mnie wygryźć z portalu? Parę osób już się o to starało (i nadal stara) i jakoś jestem, chociaż ... raczej z nawyku.
>A mnie się wydaje, że seryjni mordercy nie mogą być sympatyczni ...
Ależ mogą - uśmiechają się, zagadują, proponują podwiezienie. Przecież to miłe.
15-10-2014 22:03 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Chcesz mnie wygryźć z portalu?

Ależ nie, źle mnie zrozumiałaś, zostań tu, poza tym nie gryzę, nawet pieszczotliwie. Wyczuwam u Ciebie pewien emocjonalny chłód - Twoja energia nie weszła jeszcze w rezonans z moją dobrą energią, mam więc nadzieję, że długotrwała ekspozycja na pozytywne wibracje moich postów pomoże Ci wejść na wyższy poziom świadomości i cieszyć się radością dzieci-kwiatów z rozpoczynającej się Ery Wodnika.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-10-2014 19:21 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>... długotrwała ekspozycja na pozytywne wibracje moich postów pomoże Ci wejść na wyższy poziom świadomości i cieszyć się radością dzieci-kwiatów z rozpoczynającej się Ery Wodnika.
Ty coś wciągasz???
Hodża (11172 punktów)
>Ty coś wciągasz???

No i sama widzisz - od razu "wciągasz". Jakiś pesymizm w tym wyczuwam. Niewiarę w człowieka. A mnie wystarczy to, co niegdyś wyczytałem w świętych pismach. Od tego czasu unoszę się lekko i śmieję się do świata.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
Po kolorze rozumiem, że czas kończyć ...
Hodża (11172 punktów)
>Po kolorze rozumiem, że czas kończyć ...

To ze względu na zasady forum - informacja dla kogoś, kogo interesuje wirus, ale już nie nadrealna ironia Hodży. Chciałem zaciemnić od swojego postu, ale niestety cień musiałem zahaczyć na Twoim. Autor wątku nie ma możliwości zejścia (z tematu).

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
12-10-2014 17:53 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Wierząc wikipedii to ebola ginie od światła słonecznego (promieni uv), promieniowania jonizującego, temperatury powyżej 60st, wszystkich dostępnych środków do dezynfekcji, a nawet od zwykłego mydła.

Ale tu chodzi o drogi transmisji.

>Niektóre źródła podają też, że ginie z braku wilgoci, więc wystarczy wycierać wszystko do sucha.

Jeśli żart, to nieśmieszny.

>Jednym słowem może i groźny wirus, ale mało odporny na działanie większości czynników zewnętrznych. W związku z tym ta epidemia to, można zaryzykować stwierdzenie, z brudu się wzięła. A jak tak, to zwykłe standardy zachowania higieny powinny wystarczyć, żeby się nie zarazić

Właśnie kilka minut temu oglądałem na BBC World reportaż o Eboli, w którym były wywiady z ocaleńcami. W dwóch przypadkach ludzie ci zarazili się odwiedzając swoich znajomych (nie spokrewnionych) w szpitalu - wystarczyło, że siedzieli obok łóżka, nie dotykając chorego nie mówiąc już o całowaniu ich. Wiele wskazuje na to, że chory zwyczajnie wydycha część wirusów w powietrze, nawet jeśli nie kaszle. Chociaż nie stwierdzono, by wirusy występowały w pocie, to być może niewielka ich liczba również tą drogą dostaje się do środowiska.

Tak czy siak wtedy, kiedy już choroba się pojawia, "zwykłe zasady higieny" na pewno nie wystarczą.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> wystarczyło, że siedzieli obok łóżka, nie dotykając chorego nie mówiąc już o całowaniu ich. Wiele wskazuje na to, że chory zwyczajnie wydycha część wirusów w powietrze, nawet jeśli nie kaszle.

Po drodze do szpitala i w drodze powrotnej do domu stykali się z wieloma osobami, dotykali wielu klamek i poręczy, wielokrotnie dotykali rękami własnej twarzy. Siedzieli na krześle dotykanym przez inne osoby, otrzymywali resztę w sklepie etc. Jest mnóstwo możliwości zarażanie przez kontakt, znanymi i potwierdzonymi drogami.
Wyciąganie wniosków o drodze powietrznej na podstawie "mi się wydaje" paru osób jest nieuzasadnione.

Każdy, kto nalewał atrament do drukarki lub wymieniał toner i trochę się pobrudził, wie, w jak zaskakujących miejscach można potem znaleźć ślady tuszu lub tonera. Na twarzy, na ubraniu, na meblach...

Religie powstały i istnieją, by sprawnie rządzić durniami i czerpać zyski z ich głupoty.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
14-10-2014 13:06 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Wyciąganie wniosków o drodze powietrznej na podstawie "mi się wydaje" paru osób jest nieuzasadnione.

W przypadku tych Afrykańczyków, zgoda. Ale mamy dwa przypadki wśród personelu w krajach zachodnich - trudno na razie orzec, czy rzeczywiście był to przypadek nieświadomości tych pielęgniarek, przecież wysoka zjadliwość wirusa jest faktem powszechnie znanym i raczej trudno sobie wyobrazić, by nie obawiały się zarażenia. Trzeba poczekać na oficjalne komunikaty.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Był już jakiś czas temu podobny watek na ten temat. Od 2012 r. wiadomo, że ebola przenosu się drogą kropelkową, a dokładnie powietrzno-kropelkową.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,631450

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
12-10-2014 16:30 
 Ocena 1 na 1
alinkatoja (-31 punktów)
Ciekawym jest dyskusja w mediach na świecie o kombinezonach epidemiologicznych. To pobudza do myślenia.
jan23 (3 punktów)
Czy jest jakaś wiedza jakie europejskie zwierzęta przenoszą Ebolę?
Hodża (11172 punktów)
>Czy jest jakaś wiedza jakie europejskie zwierzęta przenoszą Ebolę?

Na razie jeszcze żadne.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
jan23 (3 punktów)
julio555 (6 punktów)
Psy również. Uśpili psa hiszpańskiej pielęgniarki. Chyba z jakiejś przyczyny.
19-10-2014 14:35 
 Ocena 1 na 1
JanMaria (-8 punktów)
>Psy również. Uśpili psa hiszpańskiej pielęgniarki. Chyba z jakiejś przyczyny.

Wiadomo już, że psy tylko są nosicielami, a nie zapadają na Ebolą. Kotowate natomiast, ani nie zapadają na Ebolę, ani nie są nosicielami. Więc jak ktoś ma kotka może być spokojny, że mu go nie uśpią, co do psów zaś jak choroba będzie popularna to też ingerencji w tą społeczność robić nie będą.
Hodża (11172 punktów)
>Szczury przenoszą Ebolę.


Wobec tego myszy pewnie też.

Przenoszą? Jak dżumę? To znaczy, że służby weterynaryjne też muszą zostać wyposażone w te kosmiczne kombinezony? Pytam, bo w niedzielę podczas spaceru widziałem kilka martwych myszy polnych i jedną żywą, ale nieruchawą.

Ponieważ Anna Salman zaraz pewnie mnie tu skrytykuje, że wzbudzam panikę od razu zaznaczam, że prawdopodobieństwo, że afrykańskie myszy dotarły do Polski jest małe.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
notoco (6 punktów)
U nas potężna panika. Już dwóch pracowników służby zdrowia zaraziło się od tego liberyjczyka co zmarł i został skremowany, gdyż wirus ginie w temperaturze 140 °F i prochy można było zwrócić rodzinie. Pracownicy Ci stosowali zaawansowane kombinezony epidemiologiczne. To dlaczego zostali zarażeni?

Czyli mamy już 3 zarażenia na Ebolę na terenie Stanów.
Hodża (11172 punktów)
> Czyli mamy już 3 zarażenia na Ebolę na terenie Stanów.

Podaj źródło, albo usunę wpis.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
15-10-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
notoco (6 punktów)
>> Czyli mamy już 3 zarażenia na Ebolę na terenie Stanów. Podaj źródło, albo usunę wpis.

Centers for Disease Control and Prevention
Ale cały Teksas, aż huczy.
W europejskich mediach też jest jak widzę np wp.pl

włącz TV, chyba są w sieci nasze kanały informacyjne.
Co to za swołocz, że jest tak zaraźliwa? To kto nas będzie leczył jak służba zdrowia ucieknie? Już prawie 11, a media aż huczą.
Hodża (11172 punktów)
>W europejskich mediach też jest jak widzę np wp.pl

Kilka dni temu, kiedy stwierdzono pierwszą transmisję, przebąkiwali coś, że mogą być dalsze przypadki.

Ten wirus jest niezwykle zaraźliwy a to, że dotychczas nie wywołał globalnej pandemii wynikało stąd, że zakażenia miały przebieg piorunujący i zanim chory mógł zarazić innych zwykle umierał. Ta odmiana ma widocznie bardziej niekorzystne proporcje czasu rozsiewania do czasu trwania głównej fazy choroby.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
notoco (6 punktów)
Zamknęli dwie szkoły, ale nie w Teksasie w związku z epidemią Eboli. Coraz bliżej są wschodniego wybrzeża. Mam wrażenie, że wszystkiego nam nie mówią, by nie rozniecać większej paniki. Informacja z TV. Chyba zarażonych musi być znacznie więcej osób.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365