 |
Czy Galileusz ukradł teleskop? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-11-2025 20:59 | Murdoch_13 (1467 punktów) | Czy Galileusz ukradł teleskop? | Każda cywilizacja ma swoje mity - i to samo dotyczy również naszej. Mit i cywilizacja wyłaniają się z pewnego paradygmatu, a zarazem karmią go w miarę swojego rozwoju. Pojawienie się nowożytnej nauki jest jednym z najbardziej fascynujących wydarzeń w historii ludzkości. Jednak religijna niemal gorliwość, z jaką opowiada się, naucza i propaguje jej historię, bywa nie mniej apokryficzna (a momentami wręcz dramatyczna). Z tego powodu często znacznie odbiega od historycznej autentyczności. Jednym z przykładów tej mitologizacji jest historia teleskopu. W popularnej narracji czytamy, że dopiero wtedy, gdy ludzie (a ściślej mówiąc biali Europejczycy) zdołali poszerzyć swoje horyzonty poza ograniczenia własnego bytu i spojrzeć w bezkres Wszechświata, rozpoczął się nowy rozdział w dziejach ludzkości. To właśnie wtedy Galileusz miał rzekomo wynaleźć teleskop i spojrzeć nim w gwiazdy. Jednak temat teleskopu jest znacznie bardziej złożony, a zarazem kontrowersyjny. Filozof nauki Paul Feyerabend w książce "Przeciw metodzie" szczegółowo analizuje tę historię, pokazując, że współcześni Galileuszowi Europejczycy nie rozumieli działania teleskopu. Co więcej, nie posiadali żadnej poprawnej teorii optycznej, która mogłaby umożliwić lub uzasadnić konstrukcję takiego narzędzia. Cytat:Kepler, najlepiej wykształcony i najsympatyczniejszy spośród współczesnych Galileuszowi, podaje jasne wytłumaczenie powodów, z uwagi na które, mimo lepszej znajomości kwestii optycznych "powstrzymał się od próby zbudowania przyrządu". "Ty jednak", zwraca się do Galileusza, "zachowujesz na mą pochwałę. Odsuwając na bok wszelkie obawy, zwróciłeś się bezpośrednio ku eksperymentom optycznym." (Kepler, Conversation, str. 18)
Pozostaje dodać, że Galileusz, w związku z brakiem wiedzy z optyki, nie musiał przezwyciężać żadnych "obaw": "Galileusz... był całkowitym ignorantem w zakresie nauki o optyce i nie jest zbytnim zuchwalstwem przypuszczenie, że był to wielce szczęśliwy traf zarówno dla niego, jak i ludzkości w ogóle." (Ronchi, Scientific Change, str. 550)
źródło: Feyerabend, Przeciw Metodzie, str. 91 To, w jaki sposób Galileusz rzekomo skonstruował teleskop (nie potrafiąc jednocześnie uzasadnić jego działania), pozostaje do dziś zagadką. Feyerabend sugeruje, że doszedł do tego metodą prób i błędów, czyli raczej intuicją i praktyką niż teorią. Ja natomiast mam na ten temat swoją dodatkową hipotezę. Nie można zapominać, że Galileusz był Włochem - człowiekiem żyjącym w kulturze śródziemnomorskiej, silnie powiązanej z arabskim światem nauki i handlu. Od średniowiecza Włochy utrzymywały intensywne kontakty z północnoafrykańskimi i andaluzyjskimi ośrodkami wiedzy, w których rozwijały się astronomia, matematyka i optyka. Czy to może być przypadek? Jak już kiedyś zauważyłem "dziwnym" trafem wszyscy pierwsi wielcy europejscy matematycy również byli Włochami. Leonardo Fibonacci z Pizy, który kształcił się w Algierii i przywiózł stamtąd arabskie cyfry i system dziesiętny, Luca Pacioli, autor pierwszego podręcznika rachunkowości (a przy okazji bliski współpracownik Leonarda da Vinci), czy Gerolamo Cardano (w Europie uważany za twórcę podstaw algebry) - wszyscy oni funkcjonowali na styku dwóch światów: europejskiego i arabskiego. Czy nie mogło być tak, że Galileusz po prostu podpatrzył teleskop u Arabów, a następnie, w iście renesansowym duchu autopromocji, zaprezentował go w Europie jako swój własny wynalazek nie rozumiejąc nawet jego działania? Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, cała historia zaczyna nabierać niepokojąco logicznego sensu. Europejskie podręczniki milczą, że w arabskich traktatach naukowych odnajdujemy opisy i rysunki urządzeń przypominających teleskopy (prostych tub optycznych, instrumentów obserwacyjnych i eksperymentalnych soczewek) tworzonych na wiele stuleci przed czasami Galileusza. Nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby okazało się, że Galileusz po prostu kupił swoje szkła u arabskich rzemieślników, tak jak wielu innych uczonych tamtej epoki kupowało instrumenty, których działania nie rozumieli, ale które potrafili wystawić na pokaz. Oto cała ironia europejskiej nauki. Cywilizacja, która uczyniła z krytycznego myślenia swój mit założycielski, bez wahania i krytycyzmu przyjęła opowieść o własnym "oświeceniu". Ale jak było naprawdę? Więcej na ten temat w "Przeciw Metodzie" Feyerabenda. . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Murdoch_13 (1467 punktów) | >Oto cała ironia europejskiej nauki. Cywilizacja, która uczyniła z krytycznego myślenia swój mit >założycielski, bez wahania i krytycyzmu przyjęła opowieść o własnym "oświeceniu". Ale jak było >naprawdę? >Więcej na ten temat w "Przeciw Metodzie" Feyerabenda.
W zachodnim micie założycielskim nauki Galileusz jawi się jako pierwszy racjonalista: człowiek, który dzięki matematyce i eksperymentowi odkrył prawdę, a następnie (w heroicznej samotności) stanął przeciwko Kościołowi, broniąc "oczywistych" dowodów przed ciemnotą teologii. To obraz wygodny, czysty i moralnie podnoszący. Niestety - nieprawdziwy.
Galileusz w rzeczywistości nie stosował matematyki w sposób, jaki przypisuje mu legenda. Nie pozostawił po sobie żadnych istotnych obliczeń dotyczących teleskopu, ruchu planet czy zjawisk optycznych. Jego "metoda" była raczej serią improwizacji i prób zrozumienia zjawisk, których teoretycznie nie potrafił wytłumaczyć. Teleskop, jego najsłynniejsze narzędzie, które znalazł na arabskim bazarze, był dla niego czarną skrzynką - działał, ale w sposób kapryśny i nieprzewidywalny. Obserwacje ziemskich obiektów ujawniały jego poważne wady i zniekształcenia: różne powiększenia, anomalie optyczne, błędne proporcje i kształty. Innymi słowy, instrument, który miał "pokazać prawdę", sam ją deformował.
Mimo to Galileusz forsował swoje wnioski i to wbrew kolejnym faktom. Wbrew ówczesnym pomiarom nie potrafił wyjaśnić braku obserwowalnej paralaksy gwiazd ani zmian jasności Marsa i Wenus, które przeczyły modelowi heliocentrycznemu w jego wersji. Żaden z współczesnych mu wybitnych uczonych - ani Tycho Brahe, ani Kepler - nie uznał jego argumentów za przekonujące.
Nie był też empirystą w sensie, jaki przypisuje mu zachodnia historia. Kiedy doświadczenie nie zgadzało się z teorią, Galileusz nie rezygnował z teorii - po prostu nagle wymyślał nowe zasady, by uratować jej spójność. Tak narodziła się choćby zasada bezwładności obrotowej, całkowicie błędna, ale potrzebna, by "załatać" niezgodności obserwacyjne. Jeśli Ziemia nie jest nieruchoma, to dlaczego kula zrzucona z wieży spada dokładnie u jej podnóża, a nie w pewnej odległości, o którą przesuwa się w tym czasie obracająca się Ziemia? Galileusz odpowiada, że dzieje się tak dlatego, iż ruch kolisty jest naturalny - a więc kula, nawet po oderwaniu się od wieży, zachowuje ten sam kolisty ruch wokół środka Ziemi, mimo że nie jest już do niej przytwierdzona. To wyjaśnienie ma jednak charakter czysto spekulatywny. Zasada ta została po prostu wymyślona dla ratowania teorii, nie ma żadnego niezależnego uzasadnienia, a z dzisiejszej perspektywy okazuje się sprzeczna z zasadami dynamiki Newtona, według których ruch bezwładny jest prostoliniowy, a ewentualne zakrzywienie toru (widziane z układu inercjalnego) wynika jedynie z działania siły grawitacji.
W swoich "Dialogach" Galileusz występuje już jako mistrz retoryki. Czy ten tytuł to zbyt mało oczywiste nawiązanie do Dialogów Platona? Jego metoda przypomina anamnesis - sztukę "przypominania" prawdy, którą rzekomo wszyscy już w sobie nosimy. Zamiast obliczeń i eksperymentów dostajemy więc proces przebudzenia: rozmówcy stopniowo "dostrzegają" oczywistość względności ruchu i heliocentryzmu, nie dlatego, że został on udowodniony, lecz dlatego, że zostali do tego retorycznie doprowadzeni. Galileusz był w tym genialny, jego siła tkwiła w umiejętności tworzenia przekonującej iluzji racjonalności, w której emocja i język zastąpiły dowód.
Ale sprawa nie kończy się na obronie heliocentryzmu: dzięki tej metodzie Galileusz stworzył cały mit nauki nowożytnej.
Stworzył mit metody naukowej, który stał się fundamentem zachodniego samouwielbienia.
.
|
|
 | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Teleskop, jego najsłynniejsze narzędzie, które znalazł na arabskim bazarze,A jeszcze wczoraj miałeś wątpliwości: Cytat:Czy nie mogło być tak, że Galileusz po prostu podpatrzył teleskop u Arabów, a następnie, w iście renesansowym duchu autopromocji, zaprezentował go w Europie jako swój własny wynalazek nie rozumiejąc nawet jego działania? Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, cała historia zaczyna nabierać niepokojąco logicznego sensu.
Dziś już masz pewność, że znalazł teleskop na arabskim bazarze?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
|  | | Murdoch_13 (1467 punktów) | > >Teleskop, jego najsłynniejsze narzędzie, które znalazł na arabskim bazarze,> A jeszcze wczoraj miałeś wątpliwości:> Cytat:Czy nie mogło być tak, że Galileusz po prostu podpatrzył teleskop u Arabów, a następnie, w iście renesansowym duchu autopromocji, zaprezentował go w Europie jako swój własny wynalazek nie rozumiejąc nawet jego działania? Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, cała historia zaczyna nabierać niepokojąco logicznego sensu. > > Dziś już masz pewność, że znalazł teleskop na arabskim bazarze?Ok. Przyznaję, że nie mam dowodu, że Galileusz znalazł teleskop na arabskim bazarze. Nie upieram się przy tym jednym konkretnym obrazie, bo to była w gruncie rzeczy metafora ogólnego zjawiska. To wcale nie jest przypadek, że właśnie w Italii, akurat w tym jednym okresie historycznym, jak grzyby po deszczu pojawiali się "genialni" matematycy, konstruktorzy, fizycy, którzy nagle, ni z tego ni z owego, zaczęli wyciągać z kapelusza rzeczy, o których świat rzekomo nigdy wcześniej nie słyszał. Ledwo wygasają złote wieki nauki arabskiej, w których powstają obserwatoria, nowatorskie metody matematyczne, astronomiczne tablice, przekłady i komentarze do prac starożytnych, rozwój optyki, algebry, medycyny... i puff! - Włosi przestają brylować!"Przodujące" uniwersytety, które wcześniej kwitły, nagle tracą impet. Oryginalność i kreatywność wyparowuje. Zadziwiający zbieg okoliczności, prawda? A fakt, że Galileusz nie przyznawał się do inspiracji arabskich, a nawet celowo mylił tropy, kierując uwagę w przeciwną stronę geograficzną, nie powinien dziwić. Uprzedzenia w waszej chamskiej Europie sprawiały, że korzystanie z arabskiej wiedzy czy narzędzi nie były mile widziane ani otwarcie deklarowane. Wystarczy poczytać, jak silny opór budził arabski system zapisu liczb, mimo że jego przewaga nad systemem rzymskim jest absolutnie oczywista. Mimo to system arabski się przyjął, bo jest lepszy. Europejczycy najpierw korzystali z arabskiej nauki (często skrzętnie zacierając ślady i ukrywając źródła na których się opierali), a potem tę samą przejętą od Arabów wiedzę przetworzyli w maszyny śmierci i dominacji, które posłużyły im do zniewolenia i podporządkowania ich. .
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | > >>Teleskop, jego najsłynniejsze narzędzie, które znalazł na arabskim bazarze,> >A jeszcze wczoraj miałeś wątpliwości:> > Cytat:Czy nie mogło być tak, że Galileusz po prostu podpatrzył teleskop u Arabów, a następnie, w iście renesansowym duchu autopromocji, zaprezentował go w Europie jako swój własny wynalazek nie rozumiejąc nawet jego działania? Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, cała historia zaczyna nabierać niepokojąco logicznego sensu. >> > >Dziś już masz pewność, że znalazł teleskop na arabskim bazarze?> Ok. Przyznaję, że nie mam dowodu, że Galileusz znalazł teleskop na arabskim bazarze.To po co piszesz bzdury? > To wcale nie jest przypadek, że właśnie w Italii, akurat w tym jednym okresie historycznym, jak grzyby po deszczu pojawiali się "genialni" matematycy, konstruktorzy, fizycy, którzy nagle, ni z tego ni z owego, zaczęli wyciągać z kapelusza rzeczy, o których świat rzekomo nigdy wcześniej nie słyszał.Wiatr przez morze gna całki od Arabów? > Ledwo wygasają złote wieki nauki arabskiej, w których powstają obserwatoria, nowatorskie metody matematyczne, astronomiczne tablice, przekłady i komentarze do prac starożytnych, rozwój optyki, algebry, medycyny... i puff! - Włosi przestają brylować!Biblioteki Córdoby ówcześni islamiści spalili w XII wieku. Leonardo zmarł w XVI, a jeszcze długo po nim Włochy nie były zaściankiem Mocno naginasz historię > "Przodujące" uniwersytety, które wcześniej kwitły, nagle tracą impet.> Oryginalność i kreatywność wyparowuje.> Zadziwiający zbieg okoliczności, prawda?Zadziwiające, że Ty widzisz powiązania > A fakt, że Galileusz nie przyznawał się do inspiracji arabskich, a nawet celowo mylił tropy, kierując uwagę w przeciwną stronę geograficzną, nie powinien dziwić.Jakieś dowody? > Uprzedzenia w waszej chamskiej EuropieDo mamusi pisz na priv > korzystanie z arabskiej wiedzy czy narzędzi nie były mile widziane ani otwarcie deklarowane.Arabowie korzystali z greckich filozofów (póki było im wolno) > Wystarczy poczytać, jak silny opór budził arabski system zapisu liczb, mimo że jego przewaga nad systemem rzymskim jest absolutnie oczywista.Wiki: Cyfry i dziesiętny system pozycyjny pochodzą z Indii[1], które około VII wieku najechali Arabowie. Uczeni arabscy wraz z poznaniem sanskrytu uzyskali dostęp do tej wiedzy. Cyfry weszły do powszechnego użytku, a ich propagatorem był perski matematyk Muhammad ibn Musa al-Chuwarizmi[2], który zastosował je do badań nad algebrą i trygonometrią. W średniowieczu cyfry arabskie z systemem dziesiętnym rozprzestrzenili na zachód Arabowie[1] (stąd ich przyjęta w Europie nazwa), a ich propagatorem w Europie był włoski matematyk Fibonacci Z INDII!!!! . > Mimo to system arabski się przyjął, bo jest lepszy.Indyjski > Europejczycy najpierw korzystali z arabskiej nauki (często skrzętnie zacierając śladyNajlepszy dowód zacierania śladów: nazwanie indyjskich cyfr arabskimi 
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | >Czy nie mogło być tak, że Galileusz po prostu podpatrzył teleskop u Arabów, a następnie, w iście renesansowym duchu autopromocji, zaprezentował go w Europie jako swój własny wynalazek nie rozumiejąc nawet jego działania?
Galileusz nie wynalazł teleskopu, ale jako pierwszy znacząco ulepszył jego konstrukcję i zastosował go do obserwacji astronomicznych.
W 1609 Galileusz dowiedział się, że w Holandii zbudowano "przyrząd optyczny" powiększający odległe przedmioty (pierwsze lunety, ok. 1608, przypisywane Hansowi Lipperheyowi). Lipperhey nie był Islamistą ani Arabem. Jako optyk zajmował się wytwarzaniem okularów. W październiku 1608 roku zaprezentował księciu Maurycemu Orańskiemu wynalazek teleskopu i jako pierwszy złożył wniosek o przyznanie mu patentu. Lipperhey zbudował dla rządu Holandii kilka lunet dwuobiektywowych, za co został sowicie wynagrodzony. Nie ma pewności, czy to on był pierwszym wynalazcą teleskopu, jednak list polecający, wydany dla niego 25 września 1608 roku, jest najstarszym dowodem istnienia tego instrumentu.
Galileusz wiedział, jak teleskop działa praktycznie, ale nie rozumiał jeszcze w pełni jego zasad optycznych w sposób teoretyczny. Dopiero później (m.in. dzięki Keplerowi, który w 1611 r. opisał teorię teleskopu z dwoma soczewkami wypukłymi, tzw. teleskop Keplera) w pełni zrozumiano, na jakiej zasadzie teleskop działa optycznie. Natomiast prawo załamania światła (prawo Snelliusa) zostało odkryte w 1621 r.
Ważne: Kepler i Snellius też nie kupili teleskopu na arabskim bazarze.
|
|
 | | Murdoch_13 (1467 punktów) | A czy teoria optyczna Keplera naprawdę wyjaśniła wszystkie te anomalie, które pojawiały się przy obserwacjach teleskopem Galileusza (sam Kepler widział przez teleskop gwiazdy jako kwadraty) i dała jakiekolwiek wiarygodne kryterium pozwalające odróżnić prawdę od złudzenia? Trudno w to uwierzyć. W istocie była to prosta teoria geometryczna, która choć do dziś przedstawiana w szkolnych podręcznikach (sam pamiętam ją z lekcji fizyki): 1. Może zostać łatwo sfalsyfikowana w domowych warunkach. Wystarczy prosty eksperyment z lupą, by przekonać się, że światło nie zachowuje się tak, jak Kepler to opisywał. Według optyki Keplera obiekt umieszczony w ognisku soczewki wypukłej, powinen być widziany w nieskończoności. Ale...  Przeciw Metodzie, str. 51 2. Jest sprzeczna z ugruntowaną falową teorią światła, według której światło nie jest żadną "prostą linią", lecz rozchodzącą się falą, podatną na interferencję i dyfrakcję - zjawiska całkowicie nieobecne w keplerowskiej teoretycznej konstrukcji, za to ujawniające się w postaci licznych anomalii obserwowanych przez teleskop Galileusza. Nie uwzględnia aberracji chromatycznej - fala o innej długości zachowuje się inaczej podczas przechodzenia przez soczewkę. Nie uwzględnia również wielu innych efektów obecnych w nowoczesnych teoriach, chociażby wpływu grawitacji. 3. Nie uwzględnia biologii i psychologii widzenia. To co widzimy jest również efektem pracy siatkówki, mózgu i świadomości. Teoria Keplera nie obejmuje więc niczego, co dzieje się pomiędzy siatkówką oka a chwilą, gdy obraz staje się doświadczeniem. .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|