Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy mozna w ten sposób łamać prawo i razić uczucia religijne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-08-2009 12:26Pabloss (4221 punktów)Czy mozna w ten sposób łamać prawo i razić uczucia religijne
Ocena 7 na 7
Witam. Mam zapytanie w dość waznej kwestii. Czy wykonując np: czynności ogrodnicze (koszenie trawy, pielenie, obcinanie drzew piłą spalinową itp.) lub wykonując prace murarskie (np: z wykorzystaniem betoniarki) bądź remontowe (z użyciem wiertarek, pilarek itp.) w niedzielę lub święto państwowo-kościelne, kościelne, lub tylko państwowe można naruszyć polskie prawo? Dodam, że prace te wykonywane są na własnej posesji i w godzinach dziennych, a więc poza wyznaczonym czasem ciszy nocnej. Ponadto czy praca fizyczna z użyciem narzędzi mechanicznych w święta kościelne lub zwykłe niedziele (uznawane przez katolików za święto) mogą razić uczucia religijne rozmodlonych w tym czasie katolików? Podobne pytanie z tym, że bardziej rozbudowane musiałem wysłać do RPO z prośbą o wykładnię prawną w tej kwestii, lecz nie mam jeszcze odpowiedzi, a jest to o tyle istotne, że perzeprowadziłem się do wybitnie katolickiej miejscowości, gdzie lewicę od lat popiera tylko jedna rodzina, 99,9% mieszkańców to katolicy i co lepsze mają swojego posła z PiS z tej miejscowości, a lokalny pleban jest tu zaiste bogiem. Trafiłem więc na doskonały grunt do "krzewienia" wolnomyślicielstwa ale z racji posiadania "cudownych" sąsiadów muszę także zabezpieczyć się w pewne narzędzia prawne, gdyż już próbują stłamszać wolność jednostki na cudzym gruncie i w dodatku wspominają coś o odczuciach religijnych jakie są ranione. Prawdopodobnie działam na szkodę kościoła, gdyż bóg wyraźnie nakazał, że w niedzielę należy oddawać mu cześć i odpoczywać. A co jeśli ktoś relaksuje się wykonywaniem pracy fizycznej w niedzielę jeśli przez cały tydzień siedzi w pracy w papierach?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dydymus (431 punktów)
>Witam. Mam zapytanie w dość waznej kwestii.

Witam. Odpowiem pytaniem na pytanie. Czy w domku w którym się to prawo (wykładnia prawna) tworzy na ścianie wisi wizerunek buddy?

Pozdrawiam. Nieźle się ubawiłem.
15-08-2009 20:55 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
A to się cieszę, że w ten świąteczny dzień kolegę rozbawiłem Jakby co to polecam się na przyszłość, gdyz mam jeszcze wiele innych pytań Pozdrawiam serdecznie
15-08-2009 14:09
 Ocena 11 na 11
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Witam. Mam zapytanie w dość waznej kwestii. Czy wykonując np: czynności ogrodnicze (koszenie trawy,
>pielenie, obcinanie drzew piłą spalinową itp.) lub wykonując prace murarskie (np: z wykorzystaniem
>betoniarki) bądź remontowe (z użyciem wiertarek, pilarek itp.) w niedzielę lub święto
>państwowo-kościelne, kościelne, lub tylko państwowe można naruszyć polskie prawo?
O ile wiem, nie ma konkretnego przepisu zabraniającego pracy w święta kościelne czy państwowe. Natomiast ze względu na " ogólnie pojętą przyzwoitość" powstrzymałabym się od głośnych prac w niedzielę do popołudnia czyli do 13 oo.
Tę zasadę stosuję też w soboty i niedziele po 18oo.
Uważam, że ludzie mają prawo odpoczywać w sobotę wieczorem, pospać w niedzielę do 13oo i delektować się ciszą w niedzielny wieczór. I niema tu żadnego znaczenia wyznawana lub nie religia.
Każdy powinien mieć prawo do odpoczynku a hałas odpoczynek uniemożliwia.

> A co jeśli ktoś relaksuje się wykonywaniem pracy fizycznej w niedzielę jeśli przez cały tydzień siedzi w pracy w papierach?
Też odpoczywałam zawsze przy pracy fizycznej i uważam, że nikt nie ma prawa mi mieć tego za złe. Ale trzeba też wziąć pod uwagę prawo do odpoczynku innych osób.
W niedzielny poranek, można pracować przy pomocy ręcznych narzędzi.
15-08-2009 14:36 
 Ocena 4 na 4
dydymus (431 punktów)
>O ile wiem, nie ma konkretnego przepisu zabraniającego pracy w święta kościelne czy państwowe...
Mi również nic nie wiadomo o takich przepisach jednak przypominam sobie, że czytałem gdzieś o tzw. "obyczajowości". Krótko mówiąc znana mi jest reguła, według której tam gdzie prawo nie ma zastosowania decyduje obyczajowość, którą ładnie nazywasz "ogólnie pojętą przyzwoitością". O ile również jestem zwolennikiem relacji opartych na szacunku i zrozumieniu o tyle zwykle przeraża mnie wizja tworzenia wyznaczników zachowań społecznych bazujących na definicjach tak względnych i rozległych jak obyczajowość. Względność udowodnię następująco. Jeśli szanuję katolików i w niedzielę nie wiercę w ścianie to dlaczego w tę samą niedzielę przed południem budzą mnie dzwony spędzające tych ludzi do ich świątyni. Rozległości nie poruszę ponieważ wątek mógłby się nie skończyć.
15-08-2009 16:11 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Jeśli szanuję katolików i w niedzielę nie wiercę w ścianie to dlaczego w tę samą niedzielę przed południem budzą mnie dzwony spędzające tych ludzi do ich świątyni. Rozległości nie poruszę ponieważ wątek mógłby się nie skończyć.
Tez nie lubię dzwonów o 6oo ale czy to znaczy, że jak ktoś nie liczy się z innymi to ja mam robić tak samo?
15-08-2009 16:59 
 Ocena 3 na 3
dydymus (431 punktów)
"Handle nur nach derjenigen Maxime, durch die du zugleich wollen kannst, dass sie ein allgemeines Gesetz werde."

"Postępuj zawsze według takiej maksymy, abyś mógł zarazem chcieć, by stała się ona podstawą powszechnego prawodawstwa."

>> Jeśli szanuję katolików i w niedzielę nie wiercę w ścianie to dlaczego w tę samą niedzielę przed południem budzą mnie dzwony spędzające tych ludzi do ich świątyni. Rozległości nie poruszę ponieważ wątek mógłby się nie skończyć.
>Tez nie lubię dzwonów o 6oo ale czy to znaczy, że jak ktoś nie liczy się z innymi to ja mam robić tak samo?

Przeciwnie. Hipokryzja kościoła to inny temat, a ty nie musisz zniżać się do takich metod. Myślę, że na drodze dialogu można byłoby osiągnąc porozumienie. Obawiam się jednak, że nie na długo albo wcale. Dlaczego ? Ponieważ o ile niekatolik odniesie się w swoim imperatywie kategorycznym do wartości postrzeganych w społeczeństwie za pozytywne w kontekście człowieczeństwa (niereligijnego jakkolwiek) o tyle katolik odniesie się w pierwszej kolejności do "Boga", a później do człowieczeństwa. W efekcie ja zgodzę się np. z Tobą (zakładając iż jesteśmy w zbiorze niekatolików), że odstąpimy od hałasu w imię wypoczynku natomiast katolik owszem chętnie odstąpi od tego i owego lecz nie w imię dóbr społecznych, a w imię pana. "Bóg" każdorazowo w ostatecznych rozstrzygnięciach katolika stanowi wartość nadrzędną, a uwierz trudno jest mi prowadzić dialog lub negocjować z istotami niematerialnymi. Docelowo katolik narzuci nam swoje widzimisię mimo, że będzie w znacznej mniejszości. Jeśli oczywiście większość w imię szeroko pojętego dobra społecznego porwie się na dialog z katolikiem. Jak wiadomo z definicji dialog nie ma nic wspólnego z retoryką kościoła i dogmatycznym traktowaniem rzeczywistości. Krótko mówiąc niekatolik skazany jest na absurdalnie niedorzeczną w sensie sprawiedliwości społecznej (niereligijnej) wymuszoną wyrozumiałość wobec katolików, a katolika usprawiedliwia "Bóg", sakramenty i jego wewnętrzne przekonanie, że w oczach boga jest cudowny. Średnio go interesuje reszta. To taki troszkę onanizm sumienia ale to także inny temat. Cóż więc robić ? Walczyć o swoje prawa i świadomie żądać szacunku.

W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza.

Albert Einstein


15-08-2009 18:29 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
> Względność udowodnię następująco. Jeśli szanuję katolików i w niedzielę nie wiercę w ścianie to dlaczego w tę samą niedzielę przed południem budzą mnie dzwony spędzające tych ludzi do ich świątyni.
O ile wiem to cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00 rano, więc KK prawa nie łamie...
Poza tym nic mi nie wiadomo o zakazie prac prac w niedziele i święta na terenie własnego mieszkania, czy posesji. Zaś co się tyczy obyczajów, to przypuszczam, że po złożeniu skargi właściwe organa się pojawią aby zainkasować należność za zakłócanie spokoju sąsiadom w dzień wolny od pracy...
Pozdrawiam.

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
15-08-2009 18:53 
 Ocena 1 na 1
dydymus (431 punktów)
>O ile wiem to cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00 rano, więc KK prawa nie łamie...
Też stosuję się chcąc nie chcąc do tej ciszy i z technicznego punktu widzenia respektuję prawa z tym związane. Niepokoi mnie jednak dysproporcja w uprzywilejowaniu atrybutów obyczajowości katolickiej w stosunku do niekatolickiej w różnych sferach życia i nie dotyczy to jedynie prawa do odpoczynku czy pracy. Osobiście gdy chcę odpocząć wyjeżdżam w góry i wówczas widzę jak maleńkie w rzeczywistości są te nasze "wielkie" problemy. Jest tylko wiatr, chmury i ja. Cisza spokój i malutkie domki w dali...

Pozdrawiam.
15-08-2009 21:24 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Co do dzwonów to należy także pamiętać, że w przypadku zagrożenia np: skażeniem chemicznym to dzwony obok systemu alarmów tzw. "wyjących" są w wielu miejscowościach włączone do systemu ostrzegania przed niebezpieczeństwami. Dzwon obok alarmu stał się więc elementem systemu obronnego - ale się porobiło
16-08-2009 02:17 
 Ocena 1 na 1
dydymus (431 punktów)
>Co do dzwonów to należy także pamiętać, że w przypadku zagrożenia np: skażeniem chemicznym to dzwony obok systemu alarmów tzw. "wyjących" są w wielu miejscowościach włączone do systemu ostrzegania przed niebezpieczeństwami.
Ogromnie nie przypadła mi do gustu ta wypowiedź ale jako, że z historycznego oraz czysto prozaicznego punktu widzenia masz wielką rację przyznaję ci plusa. Strategicznie dzwony mają swoją wartość i mogą okazać się niezastąpione. Fakt porobiło się. Katolicy wobec takiego stanu rzeczy też mają u mnie plusa.
16-08-2009 16:06 
 Ocena 2 na 2
nie katolik (99 punktów)
Za co?
Dzwony mogłyby być pożyteczne, gdyby służyły tylko jako alarm...
Ale przez to, że dzwoni się głównie na msze, kiedy nic się nie dzieje,
stało się z nimi tak, jak w bajce o chłopcu co krzyczał "Wilki, Wilki!",
ludzie przestali traktować je jako ostrzeżenie, zwyczajnie je ignorują...
Jak coś się stanie również!

A co do łamania prawa, to Kościół robi to najlepiej ze wszystkich...
Zbiorowy autorytet, a jednostkowa odpowiedzialność,
ludzie mają słuchać Kościoła, a rozliczać mogą tylko księdza, który go reprezentuje,
jak wyłudzi pieniądze czy zgwałci dziecko, to on sam jest winien, ale nadal "święty" Kościół
wymusi fałszywym autorytetem Boga (którego też obraża) na ofiarach ugodę i milczenie,
tak że winny nie poniesie kary, a jeszcze dadzą mu nową posadę,
gdzie jest nieznany i dostaje z nadania zaufanie i władzę.

Niby jest rozdział Kościoła i Państwa, tak że państwo ma się w sprawy religii nie mieszać,
a Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu to po co jest?
Jednostronna ingerencja Kościoła w Państwo? Czy to jest uczciwe?
Księża wiedzą, że ludzie ich nie słuchają i nie przestrzegają ich zasad,
czasami nawet wtedy gdy nazywają siebie katolikami, chodzą na msze i dają na tacę;
gadają bzdury, więc nie mają argumentów i nie potrafią ludzi sensownie przekonać,
więc wymuszają robienie tego co chcą. Swoich zasad zweryfikować nie dają, a państwowe chcę stanowić.
Nawet pomimo tego, że wpływają na prawo tak by było dla nich wygodne, wciąż je łamią...

Przeciw Kościołowi trzeba przeprowadzić proces,
który rozliczy tą instytucję za mafijną działalność,
wewnętrznie sprzeczną, dogmatyczną sekciarską doktrynę,
której trzeba być posłusznym nawet bez znajomości i zrozumienia,
ale dlatego, że przywódcy religijni tak chcą.

odsiebie.com/pokaz/4803519---be71.html
17-08-2009 19:26 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>O ile wiem to cisza nocna obowiązuje od 22:00 do 6:00 rano, więc KK prawa nie łamie...
Nie istnieje żaden przepis prawa, w którym wspomina się to 22-6.

Kodeks Wykroczeń mówi:

Cytat:
Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

A kiedy mamy do czynienia z niedopuszczalnym hałasem?
Tę sprawę regulują Polskie Normy:
www.bhpser(*)a/normy/dane/pn87b02151_02.htm
Cytat:
Postanowienia niniejszej normy obowiązują przy projektowaniu, wznoszeniu, przebudowie i użytkowaniu budynków mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i budynków użyteczności publicznej, z wyłączeniem obiektów, dla których wymagania dotyczące ochrony przed hałasem podyktowane są specjalnymi względami użytkowymi, np.: szkoły muzyczne, rozgłośnie radiowe i telewizyjne, laboratoria do badań akustycznych, sale teatralne i kinowe.

Zwracam uwagę na podkreślony przeze mnie fragment, gdyż jest to nic innego jak furtka umożliwiająca dzwonom kościelnym wytwarzanie hałasu o dowolnym natężeniu.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-08-2009 20:16 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Temat wraca jak bumerang, a dzwony w kościele na Ursynowie o szóstej nad ranem nadal... biją.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Temat wraca jak bumerang
Dziwisz się?


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-08-2009 20:45 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Nie istnieje żaden przepis prawa, w którym wspomina się to 22-6.
Fakt w przepisach cisza nocna nie jest tak ujęta jak napisałem, ale znalazłem inny zapis tego co napisałem. Cytat:
Zakłócenie spoczynku nocnego polega na uniemożliwieniu (co najmniej jednej osobie) odpoczynku w ciszy nocnej, która zwykle obowiązuje w godzinach pomiędzy 22.00 a 6.00. (źródło)
(ale zwyczaj to nie prawo)
>Zwracam uwagę na podkreślony przeze mnie fragment, gdyż jest to nic innego jak furtka umożliwiająca dzwonom kościelnym wytwarzanie hałasu o dowolnym natężeniu.
   Uważam, że dzwony kościelne (z wyjątkiem sytuacji przedstawionej przez Pabloss'a) na bazie przytoczonej przez Ciebie normy nie są żadnym z wymienionych obiektów...
   Natomiast zgodzę się z faktem, że jako "furtka" zapis może być wykorzystywany
Ale tak już odbiegając od tematu, czy KK potrzebuje jakiegoś pozwolenia? Przecież KK jest "Sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem"
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
17-08-2009 21:01 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że dzwony kościelne (z wyjątkiem sytuacji przedstawionej przez Pabloss'a) na bazie przytoczonej przez Ciebie normy nie są żadnym z wymienionych obiektów...
Ależ są, a raczej mogą być, wszak nie ulega wątpliwości, że kościół z dzwonnicą jest jednym z obiektów, dla których wymagania dotyczące ochrony przed hałasem podyktowane są specjalnymi względami użytkowymi.

>Natomiast zgodzę się z faktem, że jako "furtka" zapis może być wykorzystywany
No widzisz...

>Ale tak już odbiegając od tematu, czy KK potrzebuje jakiegoś pozwolenia? Przecież KK jest "Sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem"
Nie postrzegam tego jako odbiegania od tematu, ale masz rację - KK jest w Polsce mocno nietykalny.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
15-08-2009 14:43 
 Ocena 1 na 1
marcus (876 punktów)
>W niedzielny poranek, można pracować przy pomocy ręcznych narzędzi.

O tak, scena rodem z koszmaru który mam raz w miesiącu to demoniczne wycie kosiarek w niedzielę o szóstej rano na połowie pobliskich trawników od którego można wyskoczyć przez okno...
Miło, że niektórzy jednak myślą o tych, którzy niekoniecznie chcą wstawać w weekendy tak wcześnie.

czarnanowina.xn.pl
www.niflheim.fora.pl
15-08-2009 21:45 
 Ocena 2 na 2
Pabloss (4221 punktów)
Markusie czasem praca ręczna nie jest tak cicha jak się wydaje. Ta zgraja ministrantów, która co niedzielę o 7 rano w procesji obchodzi triumfalnie kościół wytrząsając z dzwonków ostatnie dzwięki jest gorsza aniżeli 100 kosiarek naraz włączonych. Pozdro
15-08-2009 21:02 
 Ocena 2 na 2
Pabloss (4221 punktów)
Alicjo jak zwykle Twoja odpowiedź to kwitnesencja przemyslanego podejścia do życia. W pełni się z Tobą zgadzam i zresztą dokładnie jak opisałaś postępuję. Sam należę do typu ludzi, którzy na weekendzie raczej odpoczywają aniżeli zawzięcie pracują, ale jak nadejdzie potrzeba i czas nagli z jakąś robotą dla mnie nie liczy się czy jest "świątek, piątek czy niedziela". Te 7 dni to mój czas i ode mnie zależy jak go wykorzystam, lecz tak jak wspomniałaś w chwilach ogólnego odpoczynku należy wziąć pod uwagę drugiego człowieka i jego podejście do dni wolnych. Ja jednak w przeciwieństwie do sąsiadów nie powołuję się na żdanego boga i dzień 7 który ustanowił dla odpoczynku, wszak ja przy tym nie byłem jak niby to ogłosił, a poza tym uważam, że co to za bóg, który się męczy i wymaga odpoczynku? Wszak katolicy powiadają, że jest silny i wszechmogący, więc ktoś tu chyba niezły kit wciska . No ale reasumując dla dobrych stosunków sąsiedzkich warto iść na ugodę ale na pewno nie dam się zastraszać i w pełni podporządkować katolickim obrządkom.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> No ale reasumując dla dobrych stosunków sąsiedzkich warto iść na ugodę ale na pewno nie dam się zastraszać i w pełni podporządkować katolickim obrządkom.
Ja miałam na wścibskich sąsiadów którym przeszkadzała moja praca w przydomowym ogródku jedną odpowiedź: Pan Bóg i krasnoludki pomagają tylko pracowitym...
A swoją drogą, ci sami sąsiedzi jechali po mszy na działkę i tam pielili, kopali i wykonywali wszelkie prace - ale to nie była praca
Pozdrawiam
15-08-2009 21:41 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Alicjo oni w przeciwieństwie do nas robili to na "chwałę Pana". To odróżnia ich pracę od naszej
qF3r (0 punktów)
Taki dowcip ostatnio krąży:

- Co powinien zrobić ateista żeby aby nie urażać uczuć religijnych?
- przestać oddychać.

My Brute
Madman (7811 punktów)
>Taki dowcip ostatnio krąży:
>- Co powinien zrobić ateista żeby aby nie urażać uczuć religijnych?
>- przestać oddychać.
A ja myślę, że samobójstwo też by uraziło ich uczucia.
-jad- (18783 punktów)
> Ponadto czy praca fizyczna z użyciem narzędzi mechanicznych w święta kościelne lub zwykłe
>niedziele (uznawane przez katolików za święto) mogą razić uczucia religijne rozmodlonych w tym
>czasie katolików?

Tylko pod warunkiem, że będziesz wykonywał te prace w markecie


"Ważne są zasady, czym głupsze tym lepsze." Kazik
15-08-2009 21:17 
 Ocena 3 na 3
Pabloss (4221 punktów)
Niby tak ale przecież żaden szanujący swoją wiarę katolik nie powinien w dzień święty chodzić mo marketach, wszak jest powiedziane "dzień święty święcić". Pytam się więc co robią te tłumy z medalikami i krzyżykami dyndającymi u szyi w niedzielne popołudnia w marketach? Gdyby nie zabronili handlu w dni święte za pomoca ustawy ci sami warczący na innych katolicy zapiepszaliby niczym małe samochodziki z wózkami pomiędzy półkami towarów, nie bacząc, że powinni w tym czasie "odpoczywać" w swoich domostawch lub kościołach. Tu znów zreasumuję -widzą źdźbło w oku bliźniego ale rusztowania z belek w swoim to już nie, wszak im wolno, są lepsi od innych bo są namaszczeni wiarą katolicką......, czasem aż brak słów aby opisać obłudę jaka opanowała to wyznanie.
15-08-2009 21:59 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Niby tak ale przecież żaden szanujący swoją wiarę katolik nie powinien w dzień święty chodzić mo marketach, wszak jest powiedziane "dzień święty święcić". Pytam się więc co robią te tłumy z medalikami i krzyżykami dyndającymi u szyi w niedzielne popołudnia w marketach? Gdyby nie zabronili handlu w dni święte za pomoca ustawy ci sami warczący na innych katolicy zapiepszaliby niczym małe samochodziki z wózkami pomiędzy półkami towarów, nie bacząc, że powinni w tym czasie "odpoczywać" w swoich domostawch lub kościołach. Tu znów zreasumuję -widzą źdźbło w oku bliźniego ale rusztowania z belek w swoim to już nie, wszak im wolno, są lepsi od innych bo są namaszczeni wiarą katolicką......, czasem aż brak słów aby opisać obłudę jaka opanowała to wyznanie.

I o to mi chodziło, ino że w skrócie


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
keymak (3379 punktów)
Podsunąłeś mi pomysł na dyskusję z policjantem, gdyby jakiś jutro mnie zatrzymał. Powiem mu że wymachiwanie radarem w niedziele nie uchodzi prawdziwemu katolikowi. Ciekawe co odpowie.
Jeżeli ten argument nie zadziała, wręczę mu święty obrazek ..

A tak swoją drogą, to jakiś czas temu z ciekawością obserwowałem zmiany podejścia do sprawy pracy w święta kościelne w mojej rodzinie. Zauważyłem, że podejście do tej sprawy zależy z reguły od nastroju i od tego kto akurat pracuje. Wydaje mi się że w tym zakresie zmiany są już widoczne, choć w zamkniętych a nawet że tak powiem fanatycznych środowiskach zmiany z pewnością przebiegają wolniej.
Na to nic się nie poradzi. Jedyna nadzieja to mieszanie się ludności wiejskiej z miejską. Takie zmiany następują z reguły w bólu, ale są nieuchronne.

Pozdrawiam.
15-08-2009 21:11 
 Ocena 2 na 2
Pabloss (4221 punktów)
Wiesz ale katolicy jakoś nie wpiepszają się w pracę handlarzy niedzielnych (np: tych z hipermarketów, placów targowych, rynków, kramarzy), policjantów, lekarzy, strażaków, rolników (oni nie mają raczej świąt zwłaszcza że mają zwierzęta), ogrodników (rosliny ktoś podlać musi) itd... a zwłaszcza księży, dla których każda msza to najzwyczajniejsza w świecie praca. Są równi i równiejsi. Żałuję, że ludzie ze wsi nie zawsze mają czas aby pojechac do miasta i zobaczyć jak tamtejsi mieszkańcy odpoczywają w niedzielę i święta na swoich działkach. Robota tam wrze niczym w ulu i jakoś nikt się nie burzy, że tu kosiarka warczy, tu ktoś motyką wali po baryłach, a gdzie indziej jakis dziadek kosa elektryczną ścina żywopłot. No ale cóż.... takie życie
16-08-2009 00:58 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
No właśnie tą hipokryzje wyczuwają chyba wszyscy katolicy, ale aby te odczucia (stłumione przez religijność) zostały wreszcie wyartykułowane musi stać się coś co wyostrzy tą hipokryzje w poglądach. W tym wypadku dysonans poznawczy sprzyja takim archaicznym poglądom, ale niekiedy pomaga aby je przezwyciężyć.
Wystarczy tylko danego delikwenta poczęstować mocniejszym dysonansem i niekiedy wszystko się zmienia.
Choć to jest niebezpieczne
16-08-2009 18:14 
 Ocena 1 na 1
Zmora (177 punktów)
Od początku świata, na Ziemi są równi i równiejsi i wątpię by coś to zmieniło. Większość ludzi czyniąc jakieś rzeczy (choćby te złe) jest przekonany o słuszności swoich czynów. Gdy do tego dochodzi jeszcze kwestia istnienia Boga to mniejszość nie ma szans na wygraną w walce. Mieszkamy w państwie katolickim i wszystkie zasady są podporządkowane KK. Myślę, że Polacy jako naród są słabi i potrzebują "przywódcy". Wiara daje bezpieczeństwo "Zrobie tak bo Bóg tak kazał". Nie muszą myśleć nad swoimi decyzjami.
O wsiach wszyscy zapomnieli, teraz ważny jest tylko rozwój miast. Jeżeli społeczeństwo odwróciło się od ludzi ze wsi to ci musieli znaleźć sobie autorytet. Bóg jest wszechmogący więc może sprowadzić deszcze a księża mogą go o to poprosić; naukowcy i ludzie z miast tylko wypowiadają swoje opinie i załamują ręce - kogo lepiej słuchać?

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
17-08-2009 08:03 
 Ocena 3 na 3
karolina m. (380 punktów)
Och, nie trzeba załamywać rąk. Wystarczy sobie we własnym ogródku (dosłownie i metaforycznie) robić co swoje, bez łamania ogólnych zasad. W tym przypadku jedyne, co ogranicza, to cisza nocna, a, jakichkolwiek poglądów się nie posiada, nie sądzę, żeby zrywanie się punktualnie o 6 rano w wolną od pracy niedzielę, i chwytanie czym prędzej za kosiarkę, było dla kogoś atrakcyjną perspektywą.

Ma miejsce coś, co można by określić mianem wolnomyślicielskiego malkontentyzmu. Po co biadolić i zrzędzić nad ciemnotą katoli, wszak mają do niej konstytucyjne prawo. Można to sobie obserwować z rozbawieniem, a swoje z uśmiechem robić, stanowczo i znając swoje prawa, acz bez wycelowanej złośliwości.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Ma miejsce coś, co można by określić mianem wolnomyślicielskiego malkontentyzmu. Po co biadolić i zrzędzić nad ciemnotą katoli,

A ktoś tak robi? Ciemnota katoli ( i nie tylko ) jest tu raczej dość wesoło przyjmowana. Jak zresztą sama niżej zauważasz.

>wszak mają do niej konstytucyjne prawo.

Exactly.

>Można to sobie obserwować z rozbawieniem, a swoje z uśmiechem robić, stanowczo i znając swoje prawa, acz bez wycelowanej złośliwości.

Złośliwości jednak warto wycelowywać. Im precyzyjniej, tym lepiej .
17-08-2009 11:53 
 Ocena 1 na 1
Zmora (177 punktów)
>Można to sobie obserwować z rozbawieniem, a swoje z uśmiechem robić, stanowczo i znając swoje prawa, acz bez wycelowanej złośliwości.

Taak.. a miesiąc później nie mieć domu bo nasi kochani katolie przyślą kare od Boga

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
20-08-2009 01:35 
 Ocena 1 na 1
Madman (7811 punktów)
>a zwłaszcza księży, dla których każda msza to najzwyczajniejsza w świecie praca
Który akt prawny reguluje zakaz pracy w święta? Czy można by było podciągnąć pod to księży? Tak tylko pytam...
edit:
Ech, chodzi tylko o placówki handlowe. Spryciarze...
jkl; (5859 punktów)
>Prawdopodobnie działam na szkodę kościoła, gdyż bóg wyraźnie nakazał, że w niedzielę należy oddawać mu cześć i odpoczywać.
Podczas dwóch lat spędzonych pod jednym dachem z teściami, (co powinno mi zostać odjęte od ewentualnej wieczności w piekle) dowiedziałam się m.in., że :
W niedzielę pranie można wieszać w łazience, ale nie na podwórku, oraz że wolno zamiatać, ale nie wolno odkurzać odkurzaczem.
Czymże jest gniew Boga w porównaniu z byciem obgadanym przez sąsiada!
piątek (1035 punktów)
Olej wieśniaków i rób co chcesz.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
17-08-2009 12:40 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Olej wieśniaków i rób co chcesz.

Augustyn wyraził się niedokładnie tak samo, ale, tak naprawdę, to chyba właśnie miał na myśli. Odtąd Kościół Katolicki postawił na feudalizm.
Dagger (7 punktów)
W śmiesznej wsi żyjesz. Też mieszkam na wsi (wprawdzie wczasowa, bo na Mierzei Wiślanej, no ale wioska). Do Kościoła chodzi jakieś 30% mieszkańców, może mniej. W niedzielę pracuje prawie każdy. Kosiarka? Gdyby ktoś zaczął narzekać na włączoną kosiarkę, to chyba by go wyśmiano. To samo z rzekomą przeszkodzą w śnie, jaką mają być dzwony kościelne. Przecież one biją w południe. Kto śpi w tych godzinach?
17-08-2009 17:16 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> To samo z rzekomą przeszkodzą w śnie, jaką mają być dzwony kościelne. Przecież one biją w południe. Kto śpi w tych godzinach?

Żydy. Złośliwie.
17-08-2009 17:59 
 Ocena 2 na 2
Zmora (177 punktów)
>> To samo z rzekomą przeszkodzą w śnie, jaką mają być dzwony kościelne. Przecież one biją w południe. Kto śpi w tych godzinach?
>Żydy. Złośliwie.

i masoni!


"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
17-08-2009 17:20 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>To samo z rzekomą przeszkodzą w śnie, jaką mają być dzwony kościelne. Przecież one biją w południe. Kto śpi w tych godzinach?
W moim mieście dzwony dzwonią codziennie o godzinie 6 rano przez 10-15 minut, w niedzielę dodatkowo jeszcze kilka razy w ciągu dnia.
oportunista (1711 punktów)
Przyznam się bez bicia, niektóre wypowiedzi są żałosne, dlaczego? Ciemni wsiowi a światli miastowi piękny stereotyp prawda. Miałem wątpliwą przyjemność, sporo czasu mieszkać w wielkim mieście, niedzielne poranne hałasy, awantury, remonty, ujadanie psów, naprawianie samochodów pod oknem itp. należało wręcz do popkultury. Od jakiegoś czasu, mam zaszczyt mieszkać w swoim domku na wsi, zapewniam wszystkich nie tęsknię do światłej sąsiadki z bloku, tłukącej tłuczkiem mięso na niedzielny obiad już o 7 rano. Moimi sąsiadami są porządni ludzie, katolicy praktykujący, nie zaglądają mi przez płot co na grillu smażę, jeśli zapach ich miło połechce życzą co najwyżej smacznego. Nie robią mi nazłość i ja tym samym odpłacam, dzwonów kościelnych nie słyszę, przyzwyczaiłem się do nich, gdyby zamilkły byłoby mi ich brak. Miastowi się nie znają więc się olewają, oto cała prawda o ich wyzwoleniu i światłości tolerują się wzajemnie to wszystko na co ich stać. Wieś wymaga określenia się, jesteś z nami czy przeciwko nam, jeśli zamierzasz być przeciwko, zostań w mieście tam ludzie się nie lubią i co dziwne twierdzą, że dobrze im z tym. Całe to gadanie o presji społecznej wywieranej na ludzi nie przestrzegających nakazów kościoła, dzisiaj jest już zwyczajnym ględzeniem. Sąsiad, zaś poczęstuje cie na pewno tym samym co ty jego, a jeśli jesteś w mniejszości, to dorzuci nawiązkę, abyś sobie nie myślał, że masz do czynienia z frajerem.
17-08-2009 18:28 
 Ocena 1 na 1
Zmora (177 punktów)
Hmm.. A ja twierdze, że nieważne czy wieś czy miasto, debile zawsze się znajdą. A jak to sam powiedziałeś na wsiach wszyscy się znają dlatego łatwiej tam trafić do ludzi. Jeżeli znajdzie się człowiek z dużą charyzmą to cała wieś będzie gotowa za niego umrzeć. W mieście ludzie się tak nie znają co powoduje, że zawsze znajdzie się ktoś kto odstaje od reszty.

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - A.Einstein
17-08-2009 22:35 
 Ocena 2 na 2
karolina m. (380 punktów)
>Ciemni wsiowi a światli miastowi piękny stereotyp prawda. (...) Miastowi się nie znają więc się olewają, oto cała prawda o ich wyzwoleniu i światłości.
Ty, jak rozumiem, nie przemycasz żadnego stereotypu?

>Moimi sąsiadami są porządni ludzie, katolicy praktykujący, nie zaglądają mi przez płot co na grillu smażę, jeśli zapach ich miło połechce życzą co najwyżej smacznego.
Wsi spokojna, wsi wesoła!

>Wieś wymaga określenia się, jesteś z nami czy przeciwko nam,
Brzmi jak ultimatum w wojnie gangów.

>jeśli zamierzasz być przeciwko, zostań w mieście tam ludzie się nie lubią i co dziwne twierdzą, że dobrze im z tym.
Z tego, co zaobserwowałam, to są anonimowi i cieszą się większą dozą prywatności, i dobrze im z tym, jeśli już uogólniać. A niektórzy nawet się lubią.

>Całe to gadanie o presji społecznej wywieranej na ludzi nie przestrzegających nakazów kościoła, dzisiaj jest już zwyczajnym ględzeniem.
Nie zawsze, niestety.
paranoik (20 punktów)
>Prawdopodobnie działam na szkodę kościoła,
>gdyż bóg wyraźnie nakazał, że w niedzielę należy oddawać mu cześć i odpoczywać.

u mnie na dzielni wśród części populacji zawsze panował zwyczaj, że po niedzielnej mszy należy udać się do knajpy na przysłowiowe "jedno piwko", żeby po paru godzinach wrócić do domu radośnie się zataczając. i jakoś nikogo to nie uraża jak widać różne są sposoby na oddawanie czci i odpoczywanie

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365