 |
Rola przypadku w akcie stworzenia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-12-2010 20:37 | dajmonion (3663 punktów) | Rola przypadku w akcie stworzenia | Jak wiadomo podstawową rolę w procesie ewolucji odgrywa przypadek (mutacje mają charakter przypadkowy). Czy wobec tego należy przeciwstawiać teorię ewolucji idei Boga? Dlaczego przypadek mielibyśmy wykluczać z arsenału środków, którymi Bóg może się posłużyć w dziele stworzenia?
"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy, że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata. Tak zwane przypadki nie następują nigdy wbrew prawom przyrody, ale zawsze zgodnie z nimi, dlatego wystarczy przyjąć, że Bóg, stwarzając prawa przyrody, w pewien sposób włączył w te prawa to, co my, w oparciu o ograniczoną wiedzę, nazywamy przypadkiem.
Jeśli w ten sposób spojrzeć na zagadnienie ewolucji życia, to widać wyraźnie, że jest ona wynikiem współdziałania praw przyrody i kontrolowanych przez te prawa przypadkowych fluktuacji. Fluktuacje te nie są jednak czymś zewnętrznym wobec świata przyrody; czymś co wymyka się Bogu spod kontroli. Są one, podobnie jak same prawa przyrody, przejawem racjonalności świata, czyli - pośrednio - Bożego działania. W rozdziale poświęconym chaosowi deterministycznemu dowiedzieliśmy się już, że w układach nieliniowych, dalekich od stanu równowagi termodynamicznej, przypadkowe fluktuacje mogą prowadzić do powstawania złożonych, uporządkowanych i stabilnych struktur o wysokim stopniu samoorganizacji. Jest to mocny argument za tym, że Bóg, posługując się prawami przyrody, wykorzystał nie co innego, ale właśnie przypadek, żeby stworzyć życie."
Źródło: Elementy filozofii przyrody, M. Heller, T. Pabjan. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!),
Nie- przypadek jest subiektywnym wrażeniem człowieka , który mając ograniczone możliwości poznawcze czasami nie zauważa przyczyn jakiegoś zjawiska i dziwiąc się nim mówi : 'to cud' lub 'to przypadek'.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | Można jednak mówić o przypadku rozumianym jako "rezultat, jaki wyłania się w chwili spotkania dwóch lub większej liczby przyczyn sprawczych, dążących niezależnie, do swych własnych celów." Adam Świeżyński, "Tajemnice natury. Zarys filozofii przyrody". Tak rozumiany przypadek nie kłóci się z bożą opatrznością, bo wystarczyło, że Bóg stworzył Wszechświat z określonymi prawami, które i tak prędzej czy później przez przypadek wygenerują z siebie życie. Można zatem mówić o przypadkowym powstaniu np. życia na Ziemi (pojęcie przypadku funkcjonuje przecież w naukach przyrodniczych), błędem jest jednak wnioskowanie na tej podstawie, że powstanie życia nie jest wynikiem czyjegoś zamysłu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Można jednak mówić o przypadku rozumianym jako "rezultat, jaki wyłania się w chwili spotkania dwóch lub większej liczby przyczyn sprawczych, dążących niezależnie, do swych własnych celów." Adam Świeżyński, "Tajemnice natury. Zarys filozofii przyrody".
W naszym świecie ani spotkanie przyczyn ani ich rezultat nie jest przypadkiem - świat jest zdeterminowany panującą w nim zasadą p-s, która z kolei jest przyczyną tego, że świat nie jest chaotyczny.
>Tak rozumiany przypadek nie kłóci się z bożą opatrznością, bo wystarczyło, że Bóg stworzył Wszechświat z określonymi prawami, które i tak prędzej czy później przez przypadek wygenerują z siebie życie.
Istnienie prawa wyklucza istnienia przypadków.
>Można zatem mówić o przypadkowym powstaniu np. życia na Ziemi
Nie - to absurd : po pierwsze nie istnieje przypadek a po drugie to co martwe nie może być przyczyną żywego.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >W naszym świecie ani spotkanie przyczyn ani ich rezultat nie jest przypadkiem Nie jest przypadkiem absolutnym, czyli takim, który w żadnym układzie odniesienia nie ma przyczyny. Można jednak mówić o przypadku względnym - "Efekt przecięcia się dwóch niezależnych serii przyczynowych jest konieczny na obie linie wzięte łącznie, chociaż ze względu na każdą z nich jest przypadkowy" >świat jest zdeterminowany panującą w nim zasadą p-s, która z kolei jest przyczyną tego, że świat nie jest chaotyczny. W przypadku chaosu też można mówić o chaosie bezwzględnym i względnym. Ten drugi, tak zwany chaos determin istyczny, traktuje o układach, których ewolucja jest opisywana przez nieliniowe równania różniczkowe. >a po drugie to co martwe nie może być przyczyną żywego. Teoria abiogenezy podaje obecnie najbardziej prawopodobny scenariusz pojawienia się życia na Ziemi, dokonany "w oparciu o wyniki i metody wielu niezależnych nauk empirycznych, takich jak: biologia, biochemia, genetyka, geologia, astronomia, paleontologia itd." Elementy filozofii przyrody, M. Heller, T. Pabjan
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>W naszym świecie ani spotkanie przyczyn ani ich rezultat nie jest przypadkiem >Nie jest przypadkiem absolutnym, czyli takim, który w żadnym układzie odniesienia nie ma przyczyny. Można jednak mówić o przypadku względnym
Mówić można ale de facto przypadek to iluzja a nie realność.
- "Efekt przecięcia się dwóch niezależnych serii przyczynowych jest konieczny na obie linie wzięte łącznie, chociaż ze względu na każdą z nich jest przypadkowy"
Ładnie językiem nauki powiedziane zdanie warunkowe ("ze względu na każdą z nich"), ale to nie podważa twierdzenia : nie ma w świecie przypadku.
>W przypadku chaosu też można mówić o chaosie bezwzględnym i względnym. Ten drugi, tak zwany chaos determin istyczny, traktuje o układach, których ewolucja jest opisywana przez nieliniowe równania różniczkowe.
Chaos to brak praw - czy słyszał pan o braku względnym i bezwzględnym?
>>a po drugie to co martwe nie może być przyczyną żywego.
>Teoria abiogenezy podaje obecnie najbardziej prawopodobny scenariusz pojawienia się życia na Ziemi,
Nie, bo skoro nie ma naukowej definicji istoty życia (jest tylko naukowy opis przejawów życia) to nie ma tym bardziej teorii o jego genezie- jest za to definicja teologiczna (Tomasz) : życie to rodzaj istnienia materii z duszą jako zasadą życia.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Chaos to brak praw - czy słyszał pan o braku względnym i bezwzględnym? Słownik języka polskiego podaje, że chaos to "stan bezładu, zamieszania; zamęt". Z tej definicji nie wynika brak praw, bo w świecie deterministycznym, w którym istnieją prawa znajdujemy układy chaotyczne czyli bezładne, opisywane właśnie przez różniczkowe równania nieliniowe (słynny efekt motyla) i stabilne opisywane przez liniowe równania różniczkowe. >>Teoria abiogenezy podaje obecnie najbardziej prawopodobny scenariusz pojawienia się życia na Ziemi, >Nie, bo skoro nie ma naukowej definicji istoty życia (jest tylko naukowy opis przejawów życia) to nie ma tym bardziej teorii o jego genezie- jest za to definicja teologiczna (Tomasz) : życie to rodzaj istnienia materii z duszą jako zasadą życia. Uważasz, że do uprawiania nauk przyrodniczych niezbędna jest znajomość istot? Takim wymogiem można by podważyć całą fizykę, bo nie ma np. naukowej definicji istoty czasu. Fizykowi wystarczy, że czas ma sens operacyjny.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | Ale ja podałem "swoją" definicję :Chaos to brak praw - a więc również zasady p-s i w tej sytuacji nawet różniczkowe równania nieliniowe nie pomogą.
> Uważasz, że do uprawiania nauk przyrodniczych niezbędna jest znajomość istot? Takim wymogiem można by podważyć całą fizykę, bo nie ma np. naukowej definicji istoty czasu. Fizykowi wystarczy, że czas ma sens operacyjny.
Różnica między autorami teorii abiogenezy czyli przepisu na życie a fizykami jest taka, że :
autorzy przepisu na życie muszą wiedzieć czym jest życie czyli jaka jest jego istota (inaczej przepis byłby niemożliwy) natomiast fizycy używajacy czasu nie muszą znać jego istoty.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ale ja podałem "swoją" definicję :Chaos to brak praw - a więc również zasady p-s i w tej sytuacji nawet różniczkowe równania nieliniowe nie pomogą. Nie ma prywatnych definicji. Skąd wziąłeś swoją definicję? >> Uważasz, że do uprawiania nauk przyrodniczych niezbędna jest znajomość istot? Takim wymogiem można by podważyć całą fizykę, bo nie ma np. naukowej definicji istoty czasu. Fizykowi wystarczy, że czas ma sens operacyjny. >Różnica między autorami teorii abiogenezy czyli przepisu na życie a fizykami jest taka, że : >autorzy przepisu na życie muszą wiedzieć czym jest życie czyli jaka jest jego istota (inaczej przepis byłby niemożliwy) >natomiast fizycy używajacy czasu nie muszą znać jego istoty. Nie muszą, wystarczy, że się posługują głównymi wyznacznikami życia. Tak samo medycy nie muszą znać istoty człowieka by móc się nim naukowo zajmować.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Tak samo medycy nie muszą znać istoty człowieka by móc się nim naukowo zajmować.
Jest różnica między zajmowaniem się człowiekiem a jego stworzeniem - czyż nie?
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Stawiasz wymagania naukom przyrodniczym jakie się stawia naukom filozoficznym: Bez znajomości istoty życia nie może być przepisu na życie. W naukach przyrodniczych tworzy się jednak teorie wyjaśniające zarówno pochodzenie życia, jak i pochodzenie człowieka (antropogeneza). Nie ma na przykład wśród psychologów zgody co do definicji inteligencji, a mimo to powstają teorie inteligencji. Piszesz, że fizycy nie muszą znać istoty czasu. Idąc twoich tokiem myślenia można by dowodzić, że nie może istnieć szczególna czy ogólna teoria względności, bo posługuje się wielkością, w odniesieniu do której nie wiadomo czym jest (brak znajomości istoty).
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Bez znajomości istoty życia nie może być przepisu na życie.
Całe szczęście, że życie może się obejść i bez istoty i bez przepisu, w którym zawsze wietrzę tęsknotę za tymi, co ten przepis znają i go wbijają innym do głowy. Pięknie wyraził to Kafka: drogi powstają w ten sposób, że je wydeptujemy. To samo jest z życiem. Życie nie jest klasztorem. To odwieczna i szkodliwa mrzonka filozofów, że najpierw trzeba opisać istotę, by potem dopiero wywieść z niej istnienie. Baw się istnieniem - to cały przepis na życie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Nie ma prywatnych definicji.
Większość definicji zaprowadzi nas do jej autora. Definicja w Słowniku...jest również tylko propozycją (czasami słowniki podają ich autora)prywatną, a nie wyrocznią. Definicję należy oceniać przede wszystkim pod względem dedukcyjnej siły, a nie pod względem jej jakowejś prywatności.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Nie ma prywatnych definicji. >Większość definicji zaprowadzi nas do jej autora. >Definicja w Słowniku...jest również tylko propozycją (czasami słowniki podają ich autora)prywatną, a nie wyrocznią.
Chodziło mi o to, że nikt nie wymyśla sobie znaczeń słów. Dlatego spytałem o źródło.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >nikt nie wymyśla sobie znaczeń słów.
Zgodzę się z połową tezy: nikt nie wymyśla sobie słów (pomijając oczywiście kwestię neologizmów). Co do znaczeń nie byłbym już taki pewny. Znaczenia słów tworzymy w doświadczeniu, a nie zaglądając do słowników czy katechizmów.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Ale ja podałem "swoją" definicję :Chaos to brak praw - a więc również zasady p-s i w tej sytuacji nawet różniczkowe równania nieliniowe nie pomogą.
>Różnica między autorami teorii abiogenezy czyli przepisu na życie a fizykami jest taka, że : autorzy przepisu na życie muszą wiedzieć czym jest życie czyli jaka jest jego istota (inaczej przepis byłby niemożliwy) natomiast fizycy używajacy czasu nie muszą znać jego istoty.
Wydaje mi się, że bez przytoczenia klasyka dalsze Pańskie wypowiedzi są, co najmniej, trudno zrozumiałe: "Gdy ja używam jakiegoś słowa - powiedział Humpty Dumpty z przekąsem - oznacza ono dokładnie to, co mu każę oznaczać... ni mniej ni więcej." Lewis Carroll "O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra" w przekładzie M. Słomczyńskiego
W poważnym dyskursie używa się terminów ogólnie zdefiniowanych. Jeżeli zaś ktoś pragnie użyć terminu w innym znaczeniu ciąży na nim obowiązek nie tylko podania swojego rozumienia, ale także uzasadnienia przyczyn dlaczego tak czyni.
Muszę powiedzieć, że pomimo znajomości wielu prób zdefiniowania "życia" - z których ciekawszą jest definicja Bernarda Korzeniewskiego: Życie to złożona struktura dyssypatywna, mająca zdolność miejscowego odwracania entropii. Osobnik żywy to system sprzężeń zwrotnych ujemnych podrzędny w stosunku do (pozostający na usługach) nadrzędnego sprzężenia zwrotnego dodatniego. - to wiem, że żadna z nich nie obejmuje i nie tłumaczy całości tego fenomenu, ale próby jej teleologicznego gmatwania przez dodawanie niczego nie wyjaśniających terminów jak "istota" czy "wola" są optymalne tylko dla osobowości autorytarnych, gotowych na przyjęcie logiki typu Humpty Dumpty.
>natomiast fizycy używajacy czasu nie muszą znać jego istoty. Całe szczęście, że obecnie przedstawiciele nauk nie muszą znać teologii, a jeszcze większe, iż nie muszą się do niej stosować. Ale nadszedł już najwyższy czas aby przedstawiciele filozofii dopasowali swoje poglądy do współczesnych osiągnięć nauki, a także dopasowali do nich swoją terminologię. Zbyt wiele poglądów i terminów filozoficznych nie znajduje już odniesienia do dorobku nauki i są tylko czystymi - a więc mało przydatnymi komukolwiek poza filozofami - spekulacjami.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Ale ja podałem "swoją" definicję :Chaos to brak praw - a więc również zasady p-s i w tej sytuacji nawet różniczkowe równania nieliniowe nie pomogą. >W poważnym dyskursie używa się terminów ogólnie zdefiniowanych. Jeżeli zaś ktoś pragnie użyć terminu w innym znaczeniu ciąży na nim obowiązek nie tylko podania swojego rozumienia, ale także uzasadnienia przyczyn dlaczego tak czyni.
Oto definicja zawarta w PEF t.2:
chaos to "postać świata w okresie przed uporządkowaniem go"
Uporzadkowanie to wprowadzenie prawa - zatem moja definicja chosu jest zgodna z definicją w PEF.
>Całe szczęście, że obecnie przedstawiciele nauk nie muszą znać teologii, a jeszcze większe, iż nie muszą się do niej stosować.
Odwrotnie- jest to jedno wielkie nieszczęście prowadzące "uczonych" do wypowiadania takich absurdalnych zdań jak:
życie powstało przez przypadek .
W świecie materialnym nie ma przypadków.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >>>Ale ja podałem "swoją" definicję :Chaos to brak praw - a więc również zasady p-s i w tej sytuacji nawet różniczkowe równania nieliniowe nie pomogą. W poważnym dyskursie używa się terminów ogólnie zdefiniowanych. Jeżeli zaś ktoś pragnie użyć terminu w innym znaczeniu ciąży na nim obowiązek nie tylko podania swojego rozumienia, ale także uzasadnienia przyczyn dlaczego tak czyni. >Oto definicja zawarta w PEF t.2: >chaos to "postać świata w okresie przed uporządkowaniem go" >Uporzadkowanie to wprowadzenie prawa - zatem moja definicja chosu jest zgodna z definicją w PEF. Tak właśnie jest z bajkami, że jedną można tylko przeciwstawić drugiej. Wikipedia: Chaos (gr. Χάος Cháos, łac. Chaos, "pustka") - uosobienie Próżni pierwotnej (stanu przed uporządkowaniem elementów wszechświata) w mitologii greckiej.
Był to pierwotny stan egzystencji, z którego pochodzili pierwsi bogowie. Był złożony z mieszanki pierwiastków, które starożytni Grecy uważali za podstawę świata: ziemi, wody, ognia i powietrza.
Chaos posiada trzy cechy charakterystyczne:
jest bezdenną przepaścią, gdzie wszystko bezustannie spada. Jest to kontrast w stosunku do powstałej z niego ziemi, ze stabilnym gruntem. jest to miejsce bez ustalonych kierunków, gdzie wszystko spada we wszystkie strony. Jest to miejsce, które rozdziela: po rozdzieleniu nieba i ziemi chaos pozostał pomiędzy nimi.
Całe szczęście, że obecnie przedstawiciele nauk nie muszą znać teologii, a jeszcze większe, iż nie muszą się do niej stosować. >Odwrotnie- jest to jedno wielkie nieszczęście prowadzące "uczonych" do wypowiadania takich absurdalnych zdań jak: życie powstało przez przypadek. >W świecie materialnym nie ma przypadków. Tak, jak z mitami i teologią podobnie jest z wieloma filozofami, gdzie od ponad dwu tysięcy lat miele się to samo ("filozoficzne pytania", a każdy z nich przemawia innym językiem i posługuje się innym aparatem pojęciowym.
Dlatego uważam (i to napisałem), że do poważnego uprawiania filozofii we współczesności konieczna jest dobra znajomość aktualnych osiągnieć nauki.
Dziś mało ważnym jest to co na temat "przypadku", "woli", "istoty" "chaosu" itd. itp. uważa Bogusławski, Parys czy PEF jeżeli nie wywodzą tego bezpośrenio z ustaleń fizyki czy biologii. (Przy okazji najszerzej w rozumieniu "woli" poszedł Schopenhauer, ale nawet on ogranicza ją tylko do zwierząt, dla reszty pozostawiając "siły witalne". Ale gdzie była nauka na początku XIX wieku, a gdzie jest teraz?)
W naukowym opisie i rozumieniu świata przypadek jest zjawiskiem naturalnym. Dla nauki świat pozamaterialny nie istnieje.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >W naukowym opisie i rozumieniu świata przypadek jest zjawiskiem naturalnym.
Odwrotnie!- przypadek dla naukowca jest czymś nienaturalnym-to oznaka , że czegoś nie wie, to wyzwanie do dalszych badań, snucia nowych teorii i ich weryfikacji.
>Dla nauki świat pozamaterialny nie istnieje.
Raczej jest niepoznawalny: istnieje bowiem ograniczenie poznania człowieka tylko do materii.
Dlatego też nauka nie wie czy świat niematerialny istnieje czy nie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Istnieje logika oraz "logika Pana Parysa".
>>W naukowym opisie i rozumieniu świata przypadek jest zjawiskiem naturalnym. >Odwrotnie!- przypadek dla naukowca jest czymś nienaturalnym-to oznaka , że czegoś nie wie, to wyzwanie do dalszych badań, snucia nowych teorii i ich weryfikacji. Na temat metodyki naukowej pisałem już tu kilkakrotnie, a jakoś nie miałem szczęścia czytać na ten temat Pańskich wypowiedzi. Żaden z uczonych w zakresie swoich badań nie zaprzecza faktom. Zdarzenia przypadkowe są takim potwierdzalnym faktem. Już kilku poważnych forumowiczy przedstawiło Panu opisy naukowych dowodów na istnienie przypadków w zakresie swoich specjalności naukowych. Dla mnie były bardzo przekonywujące, ale Pan jest już tu znany ze swej "nieprzemakalności".
>>Dla nauki świat pozamaterialny nie istnieje. >Raczej jest niepoznawalny: istnieje bowiem ograniczenie poznania człowieka tylko do materii. Wszystkie nie istniejące rzeczy "nie-byty" są niepoznawalne i jest to zupełnie naturalne. A gdyby nawet istniały, to już przez samą niepoznawalność są nieinteresujące. Teologia, czyli gdybologia dla sprawnych intelektualnie inaczej, na tym forum zupełnie nie znajduje zrozumienia.
>Dlatego też nauka nie wie czy świat niematerialny istnieje czy nie. Oczywiście i jest to poważny problem naukowy! Czy istnieją gnomy, Baby Jagi i miliony innych wymysłów ludzkiej fantazji? Nauka na szczęście nie zajmuje się bzdurami, gdyż wówczas nie znalazły by się środki na poważne badania np. odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak ogromny stopień społeczeństwa, takie starożytne banialuki może przyjmować za prawdę?
@@@ . .
|
|
| | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Żaden z uczonych w zakresie swoich badań nie zaprzecza faktom. Zdarzenia przypadkowe są takim potwierdzalnym faktem.
W świecie ,w którym występuje zasada p-s , przypadek nie jest czymś obiektywnym, realnym lecz jest subiektywnym wrażeniem człowieka ,które pojawia się ,gdy dla pewnych zjawisk nie jest wstanie ustalić ich wszystkich przyczyn np. zjawiska społeczne: wtedy socjolodzy, nie mogąc fizycznie dotrzec do wszystkich członków badanej społeczności, stosują sondaże na próbie reprezentacyjnej a nastepnie rachunek prawdopodobieństwa .
>>Dlatego też nauka nie wie czy świat niematerialny istnieje czy nie. >Oczywiście i jest to poważny problem naukowy! Czy istnieją gnomy, Baby Jagi i miliony innych wymysłów ludzkiej fantazji? >Nauka na szczęście nie zajmuje się bzdurami, gdyż wówczas nie znalazły by się środki na poważne badania np. odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak ogromny stopień społeczeństwa, takie starożytne banialuki może przyjmować za prawdę?
Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne:
1.istnieje materia 2.obowiązuje zasada p-s 3.zatem istnieje przyczyna materii 4.przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii 5.zatem przyczyna materii jest niematerialna
Dlatego właśnie "tak ogromny stopień społeczeństwa, takie starożytne banialuki może przyjmować za prawdę".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne: >1. istnieje materia >2. obowiązuje zasada p-s >3. zatem istnieje przyczyna materii >4. przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii >5. zatem przyczyna materii jest niematerialna Proste pytanie, gdy obowiązuje bezwyjątkowa zasada p-s, co było przed zaistnieniem materii i jakie mamy najmniejsze przesłanki naukowe do potwierdzenia tego. (Myślę, że nikt nie ma wątpliwości co do zasady p-s. Wątpliwości budzą twierdzenia o jej bezwyjątkowości). Drugie pytanie, czy "chaos" był niematerialny? Czy też "nieuprządkowaną" materią? _____________________________________________________________________ Nie interesuje mnie czyjaś wiara, gdyż wiem, że z wiarą nie ma dyskusji. Przyjmuję za fakt, iż istnieją ludzie wierzący w różnorodne mity. Swoje poglądy opieram na naukowym racjonaliznie i tylko na tej płaszczyźnie gotów jestem dyskutować. Nauka nie natkneła się nigdy na jakiekolwiek przesłanki oddziaływania pozamaterialnego na materię. Natomiast odnajdywane jest coraz wiecej naukowych przesłanek na wieczność materii (wszechświata).
>Dlatego właśnie "tak ogromny stopień społeczeństwa, takie starożytne banialuki może przyjmować za prawdę". Podziwiam starożytnych (i nie tylko), gdy mając dostęp do tak niewielkiego stopnia wiedzy, poprzez intelektualne spekulacje tworzyli tak wspaniałe systemy. Warto ich poznawać i dlatego zamiast religii w szkołach winno się uczyć filozofii (i religioznawstwa), ale współcześnie ani nie można opierać nauki na dawnych koncepcjach filozoficznych, ani uprawiać filozofii bez stale aktualizowanej naukowej wiedzy.
@@@
>
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne: >>1. istnieje materia >>2. obowiązuje zasada p-s >>3. zatem istnieje przyczyna materii >>4. przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii >>5. zatem przyczyna materii jest niematerialna
>Proste pytanie, gdy obowiązuje bezwyjątkowa zasada p-s, co było przed zaistnieniem materii
Zatem prosta odpowiedź: patrz pkt. 4 i 5
>jakie mamy najmniejsze przesłanki naukowe do potwierdzenia tego.
Tą przesłanką jest potężne narzędzie jakim jest logika.
>(Myślę, że nikt nie ma wątpliwości co do zasady p-s. Wątpliwości budzą twierdzenia o jej bezwyjątkowości).
Gdyby zasada p-s nie działała zawsze to np. Księżyc dawno by opuścił Ziemię:
przyczyną tutaj jest pole grawitacyjne Ziemi a skutkiem ruch kołowy Księżyca wokół Ziemi.
>Drugie pytanie, czy "chaos" był niematerialny? Czy też "nieuprządkowaną" materią?
Z pewnością brak zasad doprowdza do chaosu i destrukcji wszelkich uporządkowanych struktur np. atomów a więc i materii. _____________________________________________________________________ >Nauka nie natkneła się nigdy na jakiekolwiek przesłanki oddziaływania pozamaterialnego na materię.
Przeciwnie: dzięki logice nauka wie,że przyczyna istnienia materii jest niematerialna i dzięki niej materia w ogóle istnieje: a więc ta przyczyna niematerialna materii w ten sposób na nią oddziałuje,że podtrzymuje ją w istnieniu.
>Natomiast odnajdywane jest coraz wiecej naukowych przesłanek na wieczność materii (wszechświata).
Wieczność materii to inaczej bezprzyczynowość czyli brak zasady p-s a to oznacza chaos i w końcu nieistnienie czegokolwiek materialnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >>>4. przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii >>>5. zatem przyczyna materii jest niematerialna >>Proste pytanie, gdy obowiązuje bezwyjątkowa zasada p-s, co było przed zaistnieniem materii >Zatem prosta odpowiedź: patrz pkt. 4 i 5 >>jakie mamy najmniejsze przesłanki naukowe do potwierdzenia tego. >Tą przesłanką jest potężne narzędzie jakim jest logika. Istnieje logika oraz "logika Pana Parysa". "Gdy ja używam jakiegoś słowa - powiedział Humpty Dumpty z przekąsem - oznacza ono dokładnie to, co mu każę oznaczać... ni mniej ni więcej."
To, że jeśli komuś coś się wydaje logiczne, to wcale takie być nie musi. Nie uważam ani logiki, ani matematyki za jakiekolwiek autorytety, są to tylko (optymalne) narzędzia opisu i rozumienia świata. Żadna logika nie nakazuje przyjmowania abstrakcji ("sił nadprzyrodzonych", "zła", "dobra", "sprawiedliwości" itd.) dla uzasadniania skutków. (Nazywa się to błędem hipostazowania). Nie ma też takiego prawa w filozofii i logice, że przyczyna zawsze rodzi skutek, a nawet było kilku filozofów, którzy twierdzili, że brak jest takiego związku. Logika w żaden sposób nie pozwala nam na uznanie, że istniała jakaś hipostazowana (wydumana) "Pierwsza Przyczyna", gdyż logika może tylko powiedzieć nam że każda przyczyna miała swoją przyczynę (co logiczne, choć nie konieczne - choćby tylko w świetle aktualnych teorii chaosu). Powtórzę więc "prosta odpowiedź: patrz pkt. 4 i 5" jest jasną i prostą tylko dla osobowości autorytarnych, gotowych na przyjęcie logiki typu Humpty Dumpty.
>>(Myślę, że nikt nie ma wątpliwości co do zasady p-s. Wątpliwości budzą twierdzenia o jej bezwyjątkowości). >Gdyby zasada p-s nie działała zawsze to np. Księżyc dawno by opuścił Ziemię: >przyczyną tutaj jest pole grawitacyjne Ziemi a skutkiem ruch kołowy Księżyca wokół Ziemi. No tak "księżycowe" uzasadnianie bezwyjątkowości. Można znależć też podparcie dla tych tez w kilku gwiazdkach w niebiesiech. Już z zasady łatwo znależć przykłady dla podparcia zasady.
>>Drugie pytanie, czy "chaos" był niematerialny? Czy też "nieuprządkowaną" materią? >Z pewnością brak zasad doprowdza do chaosu i destrukcji wszelkich uporządkowanych struktur np. atomów a więc i materii. Nauka twierdzi, że u podłoża zjawisk chaosu leży nieokreślone tworzywo z którego w sposób nieliniowy wyłaniają się pewne "zawirowania", postrzegane jako cząstki elementarne opisywane przez mechankę kwantową. Te najmniejsze obiekty fizyki mają charakter wybitnie niestabilny, tworzą pewną rozedrganą czasoprzestrzeń, z której, w skutek dalszego procesu powstają twory bardziej złożone, łatwiej obserwowalne z perspektywy ludzkiej. Proces ten ma charakter na wskroś interdetermistycznej ewolucji mikroświata. Obiekty, o których mowa mają charakter dynamiczny, nietrwały, niepowtarzalny, nieodwracalny, co jest zgodne z potocznym doświadczeniem zmienności świata. /Anna Słota/. >_____________________________________________________________________ >>Nauka nie natkneła się nigdy na jakiekolwiek przesłanki oddziaływania pozamaterialnego na materię. >Przeciwnie: dzięki logice nauka wie,że przyczyna istnienia materii jest niematerialna i dzięki niej materia w ogóle istnieje: a więc ta przyczyna niematerialna materii w ten sposób na nią oddziałuje,że podtrzymuje ją w istnieniu. Przeciwnie - to zgodnie z logiką, by było, gdyby się natkneła. Nie są w żaden sposób uprawnione logiczne wnioski wyciągane tu przez Pana. Z taką "logiką" uporano się już bardzo dawno rozprawiając się ze wszystkimi po kolei "dowodami na istnienie Boga".
>>Natomiast odnajdywane jest coraz wiecej naukowych przesłanek na wieczność materii (wszechświata). >Wieczność materii to inaczej bezprzyczynowość czyli brak zasady p-s a to oznacza chaos i w końcu nieistnienie czegokolwiek materialnego. Wieczność wcale nie jest "bezprzyczynowością", a innym rozumieniem przyczynowości. Np. Bifurkacje systemów złożonych. Warto z własnym koncepcjami porównać współczesne koncepcje chaosu, emergencji, struktur fraktalnych itp. itd. Dziś aby odpowiedzialnie filozofować trzeba mieć pojęcie o nauce, a wierzyć nadal można we wszystko.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Istnieje logika oraz "logika Pana Parysa"
Nieprawda - stosuję logikę klasyczną.
>To, że jeśli komuś coś się wydaje logiczne, to wcale takie być nie musi.
Nie wykazał Pan błędu logicznego w moim rozumowaniu.
>Nie uważam ani logiki, ani matematyki za jakiekolwiek autorytety, są to tylko (optymalne) narzędzia opisu i rozumienia świata.
Rozumiem taką postawę: dzięki niej może Pan pisać niedorzecznie:
>Żadna logika nie nakazuje przyjmowania abstrakcji ("sił nadprzyrodzonych", "zła", "dobra", "sprawiedliwości" itd.) dla uzasadniania skutków. (Nazywa się to błędem hipostazowania). >Nie ma też takiego prawa w filozofii i logice, że przyczyna zawsze rodzi skutek, a nawet było kilku filozofów, którzy twierdzili, że brak jest takiego związku.
Podważa Pan w ten sposób cały dorobek nauki.
>Logika w żaden sposób nie pozwala nam na uznanie, że istniała jakaś hipostazowana (wydumana) "Pierwsza Przyczyna",
Wręcz przeciwnie : realnie istniejacy ciąg p-s wstecz musi być skończony bo w przeciwnym razie nie mając początku zgodnie z logiką nie mógłby realnie istnieć !
>gdyż logika może tylko powiedzieć nam że każda przyczyna miała swoją przyczynę (co logiczne, choć nie konieczne - choćby tylko w świetle aktualnych teorii chaosu).
Aktualne teorie chaosu są teraz a jutro będą nieaktualne i co wtedy?
>Powtórzę więc "prosta odpowiedź: patrz pkt. 4 i 5" jest jasną i prostą tylko dla osobowości autorytarnych, gotowych na przyjęcie logiki typu Humpty Dumpty.
O! inwektywa- po co te emocje?
>>Gdyby zasada p-s nie działała zawsze to np. Księżyc dawno by opuścił Ziemię: >>przyczyną tutaj jest pole grawitacyjne Ziemi a skutkiem ruch kołowy Księżyca wokół Ziemi. >No tak "księżycowe" uzasadnianie bezwyjątkowości. Można znależć też podparcie dla tych tez w kilku gwiazdkach w niebiesiech.
Pan nie rozumie co czyta.
>Nauka twierdzi, że u podłoża zjawisk chaosu leży nieokreślone tworzywo z którego w sposób nieliniowy wyłaniają się pewne "zawirowania", postrzegane jako cząstki elementarne opisywane przez mechankę kwantową. Te najmniejsze obiekty fizyki mają charakter wybitnie niestabilny, tworzą pewną rozedrganą czasoprzestrzeń, z której, w skutek dalszego procesu powstają twory bardziej złożone, łatwiej obserwowalne z perspektywy ludzkiej. Proces ten ma charakter na wskroś interdetermistycznej ewolucji mikroświata. Obiekty, o których mowa mają charakter dynamiczny, nietrwały, niepowtarzalny, nieodwracalny, co jest zgodne z potocznym doświadczeniem zmienności świata. /Anna Słota/.
Nie nauka twierdzi tylko Anna Słota.
Pozatym to "nieokreślone tworzywo " - coś innego niż materia? - a więc mnożenie bytów w nieskończoność?
>Wieczność wcale nie jest "bezprzyczynowością", a innym rozumieniem przyczynowości.
To już zawiele!- ale czytam dalej.
>Np. Bifurkacje systemów złożonych.
Systemy złożone z czego? - z niematerii skoro maja doprowadzic do powstania materii w wyniku bifurkacji? a więc tu sie Pan ze mna zgadza ,ze przyczyna materii jest niematerialna! Zaskakujące!
>Dziś aby odpowiedzialnie filozofować trzeba mieć pojęcie o nauce.
Święte słowa ale ich Pan niestety nie stosuje - nieco wcześniej Pan szydził z logiki ,która jest podstawowym narzedziem naukowym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Nieprawda - stosuję logikę klasyczną. Gdzie i kiedy?
>Nie wykazał Pan błędu logicznego w moim rozumowaniu. Zdecydowanie wykazałem. Choć myślę, że warto tu zaznaczyć iż, to czy uznamy jakąś wypowiedź za prawdziwą czy nie ze względu na merytorykę (treść) nie należy do zadań logiki. Za pomocą logiki nie zbada Pan prawdziwości faktów. Wiele jest zdań - z punktu widzenia logiki jest poprawnych i nieprawdziwych zarazem. A ich nieprawdziwość odkrywamy nie poprzez odwołanie się do jakiejś reguły logicznej, ale poprzez sprawdzenie danego faktu. Dlatego, chociażby takie proste zdanie jak: Jeżeli Bóg stworzył świat (byt niematerialny był przyczyną materii) to Pan Parys pisze prawdę - jest logicznie prawdziwe, a merytorycznie bezsensowne. Logika zajmuje się relacjami między zdaniami lub strukturą zdania a nie jego treścią. Treść możemy sobie wstawiać dowolną. Prawdziwą bądź nie. Logika zaczyna "działać" później.
>Rozumiem taką postawę: dzięki niej może Pan pisać niedorzecznie: Możliwe, że to Pan jest dorzecznym, a mnie się tylko wydaje.
>Podważa Pan w ten sposób cały dorobek nauki. Pan Parys i jego sposób myślenia nie jest całym dorobkiem nauki.
>Wręcz przeciwnie : realnie istniejacy ciąg p-s wstecz musi być skończony bo w przeciwnym razie nie mając początku zgodnie z logiką nie mógłby realnie istnieć ! To twierdzenie teistyczne, nie logiczne, a na pewno nie naukowe.
>Aktualne teorie chaosu są teraz a jutro będą nieaktualne i co wtedy? Niewielkie zmartwienie, powstaną lepsze teorie. Nauka poszukuje prawdy i do niej stale się zbliża. Tylko religie są w posiadaniu stałej i niezmiennej Prawdy.
>>Powtórzę więc "prosta odpowiedź: patrz pkt. 4 i 5" jest jasną i prostą tylko dla osobowości autorytarnych, gotowych na przyjęcie logiki typu Humpty Dumpty. >O! inwektywa- po co te emocje? Ani emocji, ani inwektywa tylko opisanie sposobu myślenia.
>Pan nie rozumie co czyta. Najprawdopodobniej, ale czy Pan zrozumiał cokolwiek z tego co napisałem?
>Nie nauka twierdzi tylko Anna Słota. Nie, omówienie jest autorstwa Anny Słoty.
>Pozatym to "nieokreślone tworzywo " - coś innego niż materia? - a więc mnożenie bytów w nieskończoność? "Nieokreślone tworzywo" zdecydowanie jest materią. Proszę zajrzeć do słowników filozoficznych.
>To już zawiele!- ale czytam dalej. Może lepiej zajrzeć do najnowszych opracowań fizyków i ich koncepcji istnienia i przekształceń wszechświata. Ogromie złożonego, ale zawsze materialnego. Nawet na naszym forum.
>>Np. Bifurkacje systemów złożonych. >Systemy złożone z czego? - z niematerii skoro maja doprowadzic do powstania materii w wyniku bifurkacji? a więc tu sie Pan ze mna zgadza ,ze przyczyna materii jest niematerialna! Zaskakujące! Czyżbym gdziekolwiek wspomniał o istnieniu niematerii? Poproszę o cytat. Twierdzę odwrotnie, że materia jest wieczną i mamy coraz więcej naukowych przesłanek na potwierdzenie mojego twierdzenia. __________________________________________________________________________ >>Dziś aby odpowiedzialnie filozofować trzeba mieć pojęcie o nauce. >Święte słowa ale ich Pan niestety nie stosuje - nieco wcześniej Pan szydził z logiki ,która jest podstawowym narzedziem naukowym. Pisze Pan, że "szydzę z logiki", gdy ja napisałem: Nie uważam ani logiki, ani matematyki za jakiekolwiek autorytety, są to tylko (optymalne) narzędzia opisu i rozumienia świata. Czyli uznałem logikę i matematykę za najlepsze narzędzia opisu i rozumienia świata i to nazywa Pan szydzeniem?
Dobrze, że napisał Pan to na końcu, gdyż jest to bardzo dobrym przykładem Pańskiej rzetelności polemicznej oraz umiejętności zrozumienia tekstu oponenta i ładnie zamyka naszą rozmowę.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Choć myślę, że warto tu zaznaczyć iż, to czy uznamy jakąś wypowiedź za prawdziwą czy nie ze względu na merytorykę (treść) nie należy do zadań logiki.
To prawda dla treści zdań początkowych ,ale nie dla końcowych wniosków wynikających z rozumowania zgodnego z logiką formalną - w przeciwnym razie naukowcy nie stosowaliby logiki.
>Dlatego, chociażby takie proste zdanie jak: Jeżeli Bóg stworzył świat (byt niematerialny był przyczyną materii) to Pan Parys pisze prawdę
Poprawka : nie "Jeżeli Bóg stworzył ....." a "Bóg stworzył......"
>.....a merytorycznie jest ono bezsensowne.
Nieprawda: logiczne wnioski nie są bezsensu co do treści ! Odwrotnie : bez sensu jest wynik rozumowania nielogicznego.
>Logika zajmuje się relacjami między zdaniami lub strukturą zdania a nie jego treścią.
Mozna prościej: logika to sztuka rozumowania.
>>Wręcz przeciwnie : realnie istniejacy ciąg p-s wstecz musi być skończony bo w przeciwnym razie nie mając początku zgodnie z logiką nie mógłby realnie istnieć !
>To twierdzenie teistyczne, nie logiczne, a na pewno nie naukowe
Tu strzelił Pan z armaty bez uzasadnienia - od tak na wiwat.
>>Pan nie rozumie co czyta. >Najprawdopodobniej,
Tu się zgadzamy.
>Twierdzę odwrotnie, że materia jest wieczną i mamy coraz więcej naukowych przesłanek na potwierdzenie mojego twierdzenia.
A więc Pan ignoruje logikę - trudno , Pana wybór.
> Dobrze, że napisał Pan to na końcu, gdyż jest to bardzo dobrym przykładem Pańskiej rzetelności polemicznej oraz umiejętności zrozumienia tekstu oponenta i ładnie zamyka naszą rozmowę.@@@ >. Dziękuję za te złośliwe ale zawsze komplementy i popieram zamknięcie tej nielogicznej z Pana strony dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Nie wykazał Pan błędu logicznego w moim rozumowaniu. >W czym?
W tym:
Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne:
1.istnieje materia 2.obowiązuje zasada p-s : każde zjawisko ma swoją przyczynę ,która jest wcześniej niż to zjawisko 3.zatem istnieje przyczyna materii 4.przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii 5.zatem przyczyna materii jest niematerialna
Uwarzasz , że to rozumowanie jest błędne ?
Jeśli tak , to pokaż błąd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne: >1.istnieje materia >2.obowiązuje zasada p-s : każde zjawisko ma swoją przyczynę ,która jest wcześniej niż to zjawisko >3.zatem istnieje przyczyna materii >4.przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii >5.zatem przyczyna materii jest niematerialna
6.Niemateria musi mieć przyczynę. 7.Przyczyna niematerii nie może być niematerialna-absurd. 8.Zatem to materia jest przyczyną niematerii.
I tak w kółko Parysie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Rozumowanie jest proste a zarazem niepodważalne: >>1.istnieje materia >>2.obowiązuje zasada p-s : każde zjawisko ma swoją przyczynę ,która jest wcześniej niż to zjawisko >>3.zatem istnieje przyczyna materii >>4.przyczyna materii nie może być z materii - w przeciwnym razie absurd: materia jest przyczyną materii >>5.zatem przyczyna materii jest niematerialna >6.Niemateria musi mieć przyczynę. >7.Przyczyna niematerii nie może być niematerialna-absurd. >8.Zatem to materia jest przyczyną niematerii. >I tak w kółko Parysie.
O nie!- pkt.8 jest błędny ponieważ oznacza , że skutek (materia) jest przyczną swej przyczyny (niematerii) czyli materia była zanim była- a więc napisałeś zdanie absurdalne ,Lukaszewicz!
Jeżeli ciąg p-s mamy kontynuować wstecz ,to pkt.8 powinien być taki:
8. Zatem to X1 jest przyczyną niematerii a przyczyną X1 jest X2 itd.
Ciąg ten nie może być nieskończony wstecz ponieważ nie miałby początku a zatem nie istniałby realnie a przecież jest realny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | > czyli materia była zanim była- a więc napisałeś zdanie absurdalne ,Lukaszewicz!
To nie musi być ta sama materia.
>Ciąg ten nie może być nieskończony wstecz ponieważ nie miałby początku a zatem nie istniałby realnie a przecież jest realny.
Jeżeli wszystko ma swoją przyczynę (2)to musi być nieskończony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >To nie musi być ta sama materia.
Nie ta sama materia tzn.: a) znajdująca się w innym miejscu czy też b) inna co do istoty ?
Jeśli a) to mamy absurd : materia znajdująca się w miejscu A przyczynia się do powstania takiej samej co do istoty materii w innym miejscu B ( materia może oddziaływać na odległość poprzez swe pole grawitacyjne ale na materię, która już jest)
Jesli b) to absurd : materia różni się istotnie od materii
>>Ciąg ten nie może być nieskończony wstecz ponieważ nie miałby początku a zatem nie istniałby realnie a przecież jest realny. >Jeżeli wszystko ma swoją przyczynę (2)to musi być nieskończony.
Kolejny absurd : to co jest realnie istniejące nie ma swego początku.
Zatem ciąg p-s jest skończony, ma swój początek, który możemy nazwać np. przyczyną pierwszą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) | Proponuje połączyć ten wątek z wątkiem Grabowskiej o jajku i kurze...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Proponuje połączyć ten wątek z wątkiem Grabowskiej o jajku i kurze...
"Jajko i kura" to tylko przypadek szczególny ogólnej teorii .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Ale u Grabowskiej się można powygłupiać. Parys traktuje to śmiertelnie poważnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ale u Grabowskiej się można powygłupiać. Parys traktuje to śmiertelnie poważnie. dlatego lepiej nie łączyć
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Naprawdę nie widzisz absurdalności wywodów Parysa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Naprawdę nie widzisz absurdalności wywodów Parysa? Proponuję mu tą absurdalność udowodnić.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) | Na przykładzie jajka i kury, dobrze? Poczytaj sobie ten watek Grabowskiej- sprytnie pomyślany, bo na początku się zastrzegła, ze najpierw trzeba by określić, co rozumiemy przez kurę i jajko. No i ludzie mniej lub bardziej serio piszą o genach, dinozaurach i takich tam. No i co by było, jakby wyskoczył jakiś Parys, i oświadczył, ze nikt nie ma racji- na początku był Bóg. I istnienie kur i jajek jest dowodem na istnienie Boga.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Parys traktuje to śmiertelnie poważnie.
Gdyby traktował to inaczej nie byłoby tak śmiesznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Jarosław Ziółkowski (972 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | A co wg. ciebie istnieje ?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . UZUPEŁNIENIEJuż kilku poważnych forumowiczy przedstawiło opisy naukowych dowodów na istnienie przypadków w zakresie swoich specjalności naukowych. Oto jeden z nich: > Zjawisko bez przyczyny jest niemożliwe z punktu widzenia nauki. Tere fere. To podaj przyczynę rozpadu alfa. Masz kawałek uranu 238. Jedno jądro się rozpadło a miliony innych nie.
Dlaczego akurat to jedno?Por. Wikipedia: www.google(*)CNGnWV4WNGWOB-9xBS-1F7QGNatpNg_______________________________________________________________________________________ A to drugi: Weźmy za przykład meteorologię: czy potrafimy podać odpowiednią liczbę wielkości, które dokładnie charakteryzowałyby stan pogody? Wydawać by się mogło, że tak... jednak nadal "Prognoza pogody" jest wciąż tyko prognozą. Wynika to z faktu, że mamy do czynienia nie tyle z bardzo skomplikowanym układem, ale jednocześnie z układem chaotycznym. Stąd właśnie bezcelowe są prognozy długoterminowe. Uważa się, że małe zaburzenia mogą ulec podwojeniu w ciągu dwóch dni, co w ciągu miesiąca oznacza wzrost rzędu miliarda razy.A to trzeci: Zacznijmy od kostki do gry - ileż razy do wygranej w jakiejś grze brakowało nam jedynie wyrzucenia np. "6". Staraliśmy się wtedy na wszelkie sposoby odtworzyć rzut, w jakim wypadło sześć oczek. Pomijając sam sposób trzymania kostki, którą za moment mieliśmy wyrzucić, na wynik (ilość oczek) miała wpływ ogromna ilość wielkości dobrze znanych fizykom np. kąt padania, prędkość początkowa, tarcie (w kontakcie z powierzchnią) itd. A zatem rzucana przez nas kostka do gry poruszała się po trajektoriach całkowicie zdeterminowanych prawami mechaniki. W takich chwilach zdajemy sobie więc sprawę z faktu, że mamy do czynienia z układem chaotycznym - takim, w którym minimalna różnica w sposobie rzutu wzmocni się w trakcie kolejnych odbić tak, że końcowy rezultat jest nie do przewidzenia. Innymi słowy jest to układ, w którym przeszłość nie determinuje całkowicie teraźniejszości, gdyż nawet przeciąg w pokoju czy przelatujący nad domem samolot czynią zwykły rzut kostką wydarzeniem zupełnie przypadkowym. Dla mnie przykłady przekonywujące, ale Pan Parys jest już tu znany ze swej "nieprzemakalności". @@@ .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Słownik języka polskiego podaje, że chaos to...
Myślę, że Słownik ten nie jest najlepszym punktem wyjścia w dyskusji. Słowo chaos ma dość dziwną etymologię. W antycznej grece oznaczał ziejącą pustką przestrzeń, a więc ma chaos pewne konotacje z nicością. Oznaczał też stan pierwotnego nieuporządkowania, czegoś - co w filozofii istotne - co jest przeciwieństwem kosmosu, a więc rozumnego ładu (nous panta kosmesis - rozum wszystko uładził). W teogonii Hezjoda jest czasowym prapoczątkiem świata. Logicznie rzecz biorąc każdy stan pozbawiony porządkujących zasad możemy określić mianem chaosu. Tak np. w filozofii Kanta chaotyczna jest zmysłowość, dopóki nie zostanie ujęta w kategorie intelektu. Ma więc chaos nieco subiektywne zabarwienie: bo obraz np. Pollocka może wydać się początkowo chaotyczną plątaniną linii i plam, ale, jak się okazało, można znaleźć dla nich pewne geometrie, wedle których ploter namaluje nam to, co dyktowała Pollockowi - rzekomo - nieokiełznana natura. Podobnie kobieta po zrobieniu sobie makijażu przy pomocy kosmetyków jest mniej chaotyczna niż przed. Dążenie do ładu wydaje się być uniwersalne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Co jest zatem najlepszym punktem wyjścia? Ja bym powiedział, że to co podaje słownik nie jest jedynym punktem wyjścia, myślę jednak, że najlepszym. Wiele słów ma rozbudowaną etymologię. Dlatego bazuje się na tych znaczeniach, które funkcjonują w języku polskim, a które udostępnia nam słownik.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | > to co martwe nie może być przyczyną żywego.
Rozróżnienie żywe/martwe to tylko kwestia klasyfikacji,którą stworzyliśmy dla własnej wygody, a nie cecha wszechświata.
|
|
| | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >> to co martwe nie może być przyczyną żywego. >Rozróżnienie żywe/martwe to tylko kwestia klasyfikacji,którą stworzyliśmy dla własnej wygody, a nie cecha wszechświata.
Żywe ma wolę działania a martwe nie - nie jest to wymysł człowieka ale fakt realnie istniejący w świecie.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Żywe ma wolę działania a martwe nie Czy bakteriom można przypisać jakąkolwiek wolę, a już zwłaszcza wolę działania?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Czy bakteriom można przypisać jakąkolwiek wolę, a już zwłaszcza wolę działania?
Szanowny Panie Moderatorze ,
bakteria się porusza lub nie i to jest najprostszy przejaw jej woli działania lub niedziałania.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Szanowny Panie Moderatorze Pani >bakteria się porusza lub nie i to jest najprostszy przejaw jej woli działania lub niedziałania. Pierwsze słyszę, by poruszanie się bakterii było przejawem jej woli działania. Inaczej mnie w szkole uczono, ale cóż, to było w poprzednim stuleciu...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Ja wiem ale nie powiem- odpowiedź jest zbyt banalna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Pierwsze słyszę, by poruszanie się bakterii było przejawem jej woli działania. Inaczej mnie w szkole uczono, ale cóż, to było w poprzednim stuleciu... To i tak dobrze, gdy inni zatrzymali się w okolicach średniowiecza.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>bakteria się porusza lub nie i to jest najprostszy przejaw jej woli działania lub niedziałania.
Rozumiem , że dęby tylko dlatego stoją nieporuszone przed moim domem, bo akurat mają taki kaprys.
Jak będą miały wolę pójść, to pójdą?
|
|
| | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Rozumiem , że ..itd
treść wypowiedzi świadczy,że nie rozumiesz- przeczytaj jeszcze raz.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>treść wypowiedzi świadczy,że nie rozumiesz- przeczytaj jeszcze raz.
Prawdę mówiąc to rzeczywiście Ciebie nie rozumiem.
Wytłumacz mi więc.
Jaką wolę mają dęby?
A jeśli żadnej czy to oznacza, że są martwe?
Zasmuciłem się.
|
|
| | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Jaką wolę mają dęby?
Maja wolę życia:
dąb(roślina) to organizm złożony z milionów komórek współdziałających ze sobą w celu zdobycia środków do życia- kamienie tego nie czynią bo sa martwe.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | > kamienie tego nie czynią bo sa martwe.
A czy nie jest tak, że wiedzieć o tym czy są martwe będziemy dopiero jak sprawdzimy czy mają wolę życia czy nie?
Przecież napisałeś wcześniej że to posiadanie woli stanowi o życiu.
Bo zdanie, że coś jest nieżywe bo jest martwe, maślane jakieś jest.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | A czynią to?-weź lupę, jakiś kamień i sam sprawdź .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >A czynią to?-weź lupę, jakiś kamień i sam sprawdź .
Jak można zobaczyć wolę?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Jak można zobaczyć wolę?
Bezpośrednio nie - wola nie jest rzeczą materialną - ale pośrednio np. testament jest oznaką woli.
Lub bakteria skręca w lewo a nie w prawo - jest to oznaka jej woli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Bezpośrednio nie - wola nie jest rzeczą materialną - ale pośrednio np. testament jest oznaką woli.
Prawdę mówiąc nigdy nie widziałem testamentu kamienia, ani dębu. Więc dalej nie wiem , martwe one czy żywe są.
>Lub bakteria skręca w lewo a nie w prawo - jest to oznaka jej woli.
Rozumiem.
Wiesz, mam taki cybernetyczny odkurzacz.Łazi sam po mieszkaniu, skręca w lewo (w prawo też może) i sprząta.Taki ma programik.
Znaczy się, żywy on według Ciebie jest?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Wiesz, mam taki cybernetyczny odkurzacz.Łazi sam po mieszkaniu, skręca w lewo (w prawo też może) i sprząta.Taki ma programik. >Znaczy się, żywy on według Ciebie jest?
Znaczy się nie rozumiesz tekstów ,które czytasz- ja nic na to nie poradzę .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Znaczy się nie rozumiesz tekstów ,które czytasz- ja nic na to nie poradzę .
No jak to .
Oznaką życia jest posiadanie "woli życia". - zrozumiałem.
Oznaką posiadania tej woli jest skręcanie w lewo - zrozumiałem.
Odkurzacz skręca - znaczy się , żyje. Zrozumiałem.
To czego według Ciebie nie rozumiem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >To czego według Ciebie nie rozumiem?
Nie rozumiesz ,że nie rozumiesz.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >>Żywe ma wolę działania a martwe nie >Czy bakteriom można przypisać jakąkolwiek wolę, a już zwłaszcza wolę działania? To oczywiste według definicji Pana Parysa: "Żywe ma wolę działania a martwe nie" Jeżeli bakteria jest żywą to wolę ma. Jeżeli woli nie ma to znaczy trup. Choć nawet teologia naucza, iż do "posiadania woli" konieczną jest świadomość, a do tego koniecznym jest trochę wieksza niż bakteryjna złożoność.
@@@ .
|
|
| Almentyna (417 punktów) | >"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy, >że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata.
A jeśli przypadek oraz wszystkie inne elementy tego świata nie podlegają wszechwładzy Boga, to znaczy że nic jej nie podlega.
Ergo Boga nie ma.
PS. Nie wiem czy jest to prawidłowy dowód apagogiczny, ale mamy tu kilku prawdziwych filozofów, to może zechcą mnie poprawić.
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
 | 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A jeśli przypadek oraz wszystkie inne elementy tego świata nie podlegają wszechwładzy Boga (...)
Popełniasz grzech sprzeczności, córko, albowiem "wszechwładzy" podlega absolutnie wszystko, z definicji. Jakim cudem coś mogłoby nie podlegać wszechwładzy?
Ergo, Bóg jest (głupio zdefiniowany).
> mamy tu kilku prawdziwych filozofów, to może zechcą mnie poprawić
Prawdziwy wiejski filozof, zawsze do usług.
|
|
4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Jak wiadomo podstawową rolę w procesie ewolucji odgrywa przypadek (mutacje mają charakter przypadkowy).
-Mutacje to nie przypadek. To codzienność w świecie żywych organizmów rozmnażających się płciowo. Mutacja nie musi być od razu jakimś wybrykiem natury lecz każdą zmianą w genomie. Każdy nowy organizm na swój specyficzny zestaw genów i każdy może być nazwany mutantem. Każdy z nas nim jest na swój sposób. Przypadek decyduje dopiero czy nasz zestaw genów okaże się korzystny czy nie. W warunkach umiarkowanych, cywilizowanych, nie istnieje tak wielka presja aby jakieś szczególne cechy decydowały o przetrwaniu poszczególnych ludzi. Ale gdy zdarzy się przypadek:wojna atomowa, zmiana klimatu, asteroida uderzy w ziemię....itd. wtedy okaże się które z naszych cech będą korzystne, kto jest wytrzymalszy na mróz (czy upał), głód, kto lepiej biega czy się wspina na drzewa, kto ma lepszy wzrok czy węch. I ten który przeżyje przekaże swoje geny dalej. Tak wygląda ewolucja i żaden bóg nie ma tu nic do rzeczy.
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >> Jak wiadomo podstawową rolę w procesie ewolucji odgrywa przypadek (mutacje mają charakter przypadkowy). >-Mutacje to nie przypadek. To codzienność w świecie żywych organizmów rozmnażających się płciowo. Mutacje nie są zarezerwowane dla organizmów rozmnażających się płciowo. Każda replikacja DNA i każdy podział niesie pewien odsetek mutacji. Organizmy rozmnażające się bezpłciowo również podlegają tej zmienności. >Przypadek decyduje dopiero czy nasz zestaw genów okaże się korzystny czy nie. Chyba chodziło o ukierunkowanie mutacji, co jest faktycznie przypadkowe. W tym jęciu selekcja nie jest przypadkowa, bowiem przetrwa korzystne. Ale faktycznie i tu jest miejsce dla przypadku, bowiem nie da się przewidzieć c będzie korzystne w danym konkretnym zdarzeniu, tutaj też jest miejsce dla przypadkowości.
|
|
|  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Mutacje nie są zarezerwowane dla organizmów rozmnażających się płciowo. Każda replikacja DNA i każdy podział niesie pewien odsetek mutacji. Organizmy rozmnażające się bezpłciowo również podlegają tej zmienności. -Oczywiście. Tylko ,że wśród organizmów rozmnażających się bezpłciowo mamy do czynienia z niemal wiernymi kopiami, klonami, a u płciowych tego nie ma i mutacje zachodzą szybciej. >Chyba chodziło o ukierunkowanie mutacji, co jest faktycznie przypadkowe. W tym jęciu selekcja nie jest przypadkowa, bowiem przetrwa korzystne. -Tak. Zgadzam się, ale czynniki selekcyjne są przypadkowe, to co jej wywołuje. Jeżeli oziębienie klimatu uznamy za przypadkowe (zbieg wielu okoliczności) to faktycznie selekcja będzie ukierunkowana na organizmy posiadające geny na lepsze owłosienie (upierzenie) i to najlepiej na białą barwę futra czy piór. I to potwierdza fauna rejonów arktycznych.
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Mutacje nie są zarezerwowane dla organizmów rozmnażających się płciowo. Każda replikacja DNA i każdy podział niesie pewien odsetek mutacji. Organizmy rozmnażające się bezpłciowo również podlegają tej zmienności. >-Oczywiście. Tylko ,że wśród organizmów rozmnażających się bezpłciowo mamy do czynienia z niemal wiernymi kopiami, klonami, a u płciowych tego nie ma i mutacje zachodzą szybciej. Mutacje zachodzą tak samo często, w przeliczeniu na wielkość genomu. No, powiedzmy w obrębie prokariota i eukariota, bo te polimerazy mają różną zdolność korekty pomyłek. W naszym genomie wpada akurat jedna mutacja na jedną replikację.
Płciowość daje coś innego, innego rodzaju przywilej. Daje możliwość tasowania różnych odmian genów, łączenia ich w funkcjonalne grupy. Przetestowania różnych połączeń. Można do tego dodać możliwość pomyłki przy samym crossing over, ale to jest raczej margines. Oczywiście istotne są również aberracje chromosomowe, np. najważniejsze chyba duplikacje. Ale ich istotą jest właśnie umożliwienie mutacji bez selekcji w drugiej kopii genu. Czyli jedna kopia funkcjonuje, druga może się dowolnie zmieniać, aż trafi w coś ciekawego.
Domyślam się o co chodziło. Chyba istotne jest zniesienie pejoratywnego akcentu słowa mutant. Każdy z nas jest mutantem. Co więcej - statystycznie każda komórka naszego ciała różni się genetycznie od zygoty, z jakiej powstaliśmy. Więc jesteśmy "polimutantami".
>-Tak. Zgadzam się, ale czynniki selekcyjne są przypadkowe, to co jej wywołuje.
Dokładnie tak. Czyli niby celowy proces w istocie oparty jest na przypadkowych czynnikach.
|
|
 | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >-Mutacje to nie przypadek. To codzienność w świecie żywych organizmów rozmnażających się płciowo. Przypadek przeciwstawiasz codzienności, czyli częstości występowania. Skąd to przekonanie? Który słownik podaje, że przypadek musi być rzadki?
>Przypadek decyduje dopiero czy nasz zestaw genów okaże się korzystny czy nie. Dopiero? A dlaczego uderzenie asteroidy jest przypadkowe, a np. zmiana DNA wskutek promieniowania jeszcze nie?
>Ale gdy zdarzy się przypadek:wojna atomowa, Naprawdę uważasz, że wojny atomowe wybuchają przez przypadek?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
3 na 3 gregg (489 punktów) (zablokowany) | Przecież w tych cytatach wyraźnie widać, że autor pojmuje przypadek jako element boskiego planu. Z takim nastawieniem nijak dyskutować. To, że ewolucja jest procesem przypadkowym i niekierunkowym to oczywistość, dodawanie jej boskiej opieki jest infantylne. Ksiądz Heller chciałby pojmować ewolucję jako pasmo sukcesów, prowadzące nieuchronnie do powstania człowieka, który może chwalić pana. A ewolucja to przede wszystkim pasmo porażek i sterty trupów, z tego widowiska śmierci "cało" wychodzą tylko geny.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >To, że ewolucja jest procesem przypadkowym i niekierunkowym to oczywistość,
Skąd wiesz, że ewolucja równie dobrze mogła pójść w innym kierunku?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Czy wobec tego należy przeciwstawiać teorię ewolucji idei Boga?Cały żart polega na tym, że nawet skoro powstanie świata przerasta nasze zdolności poznawcze i nie możemy wykluczyć, że stworzył go jakiś, nawet osobowy, Bóg to nie implikuje to niczego. Co za różnica czy było to w planie jakiejś wyższej istoty? Ludziom się wydaje, że jak ktoś uważa, że przyczyną powstania świata jest Bóg to to jest teista. A tu proszę w pierwszym świeckim dziele dotyczącym etyki Stagiryta pisze o kontemplacji Boga jako próbie rozumienia świata. Jego panteistyczne poglądy nie mają żadnego związku z etyką czy epistemologią czy fizyką! Jest bardzo długa droga między Bogiem w przytoczonym fragmencie tekstu, a Bogiem np. rzymskich-katolików czy muzułmanów. Nawet nie mogąc zaprzeczyć tej możliwości nie zbliżamy się do odkrycia tożsamości takiego możliwego Boga. Nie wiemy kim on może być i w jakikolwiek sposób wpływa na ten świat. Możemy jedynie snuć dalsze hipotezy. Co by było gdyby był taki i owaki. Popadając w ten sposób w konstruktywizm relatywistyczny, co niestety nie przybliża nas do żadnej odpowiedzi, a jedynie kolejnych pytań, do kolejnych możliwych wariantów. To jest bardzo ciekawe, ale samo dla siebie, do rozważań. Nie płynie z tego żadna pragmatyczna nauka, jedynie gimnastyka umysłu. Zaraz pojawi się nowy wątek - po co wam ta cała filozofia? A można by np. porozmawiać o akognitywizmie 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| MUZGOJAD (276 punktów) | "Coincidence is what you have left over when you apply a bad theory" -Percy Williams Bridgman
|
|
| Scorp (5381 punktów) | >"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy, >że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata.
To stwierdzenie jest możliwe dopiero po wcześniejszym przyjęciu trzech założeń: 1. Bóg jest, 2. Bóg działa, 3. Bóg zadziałał właśnie w tej sprawie, czyniąc przypadek sobie podległym.
Nie jestem mocny w logice, ale chyba jest tak, że z dowolnie przyjętych założeń można wyprowadzić każdy wniosek. W szczególności taki, który potwierdzi przyjęte założenia. -
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy,> >że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata.> To stwierdzenie jest możliwe dopiero po wcześniejszym przyjęciu trzech założeń: 1. Bóg jest, 2. Bóg działa, 3. Bóg zadziałał właśnie w tej sprawie, czyniąc przypadek sobie podległym.> Nie jestem mocny w logice, ale chyba jest tak, że z dowolnie przyjętych założeń można wyprowadzić każdy wniosek. W szczególności taki, który potwierdzi przyjęte założenia.Tak, to się nazywa scholastyka. 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | >Czy wobec tego należy przeciwstawiać teorię ewolucji idei Boga? Dlaczego przypadek mielibyśmy wykluczać z arsenału środków, którymi Bóg może się posłużyć w dziele stworzenia?
Całe rozważania na ten temat są bezzasadne bez definicji "Boga". Gdy nie wiemy kim, czym jest "Bóg" nie możemy ani zakładać, ani wykluczać żadnych używanych przez niego środków. Następną rzeczą jest konieczność określenia sposobu rozróżnienia środków używanych przez "Boga", od tych których "Bóg" nie używa. Bez tych parametrów powyższe rozważania są czystą teologią i są kwestią wiary, a nie nauki. ________________________________________________ Językowo przypadek nie może być wynikiem teleologii. Jeżeli świat jest zaplanowany i dąży do określonego celu to nic nie może być kwestią przypadku (procesu ewolucyjnego).
Najpoważniejszą próbę pogodzenia ewolucjonizmu z Bogiem Podjął de Chardin, ale ta próba została przez Kościół zdecydowanie odrzucona.
Teilhard de Chardin Pierre (1881-1955), francuski jezuita, teolog, filozof i antropolog. W latach 1905-1908 wykładał geologię na uniwersytecie w Kairze, brał udział w pracach paleontologicznych w Chinach.
Jego koncepcja znana jest pod nazwą ewolucjonizmu katolickiego. Uważał, że cały wszechświat ewoluuje w swych wszystkich aspektach, przechodząc przez różne stadia. Ewolucja ta dokonuje się w Chrystusie kosmicznym, który stanowi dla niej punkt początkowy (alfa) i końcowy (omega).
Ewolucja, wg Teilharda jest kierunkowa: uprzywilejowanymi liniami rozwojowymi są takie, w których najprędzej wzrasta poziom świadomości. Kościół katolicki zarzucił jego poglądom panteizm.
I słusznie!
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
@@@ .
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego przypadek mielibyśmy wykluczać z arsenału środków, którymi Bóg może się posłużyć Ciekawe jakby ksiądz Heller śpiewał, gdyby go spotkał taki szereg przypadków jak Mietka Grajewskiego (Martin Gray) co opisał w książce "Wszystkim których kochałem."
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Jak wiadomo podstawową rolę w procesie ewolucji odgrywa przypadek (mutacje mają charakter >przypadkowy).
To nieprawda, mutacje odgrywają rolę marginalną, podstawową rolę odgrywa dziedziczenie - ewolucja w biologii jest przeciwieństwem przypadku.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 | VaeSapiens (237 punktów) | > Jak wiadomo podstawową rolę w procesie ewolucji odgrywa przypadek (mutacje mają charakter >przypadkowy). Czy wobec tego należy przeciwstawiać teorię ewolucji idei Boga?
Nie do końca tak to jest. Samo zjawisko mutacji zachodzi poprzez błąd np Polimerazy DNA, lub poprzez czynniki egzogenne jak i endogenne. Trudno nazwać metylacje DNA w określonych przedziałach procesem przypadkowym. Może i np. mutacja punktowa jest przypadkowa(a często wynika z tego który nukleotyd się akurat "nawinie"), ale głównie tylko w danym "naznaczonym" przedziale całego polimeru. I nie. Teoria Ewolucji nie przeciwstawia idei Absolutu, w żadnym wypadku, za żadną cholerę i nigdy nie miała takiego celu.
>Dlaczego przypadek >mielibyśmy wykluczać z arsenału środków, którymi Bóg może się posłużyć w dziele stworzenia?
Jeśli wchodzimy w filozofię to tak. Nauka natomiast jest całkowicie niekompatybilna z jakimkolwiek wytłumaczeniem nadnaturalnym, co np. wielu racjonalistów zapomina, debata z kreacjonistami powinna zacząć się od tego,że ta teoria nie może być wykładana na lekcjach nauk ścisłych właśnie z tego powodu (Weźcie "teorie" kreacjonistyczną i usuńcie wszędzie zdanie "Bóg to zrobił" Co z tej "teorii" zostanie?). Nie mamy powodu aby zaprzeczyć, choć jednoznacznie przyznajemy, że to co nazywaliśmy przypadkiem, jest zaplanowanym aktem bytu wyższego, ergo już nie jest przypadkiem. Nie można przyrównywać dwóch podzbiorów stanowiących dychotomie.
>"Jeśli przypadek jest określonym przejawem funkcjonowania świata przyrody (a jest!), to znaczy, >że podlega on wszechwładzy Boga tak samo, jak wszystkie inne elementy tego świata. Tak zwane >przypadki nie następują nigdy wbrew prawom przyrody, ale zawsze zgodnie z nimi, dlatego wystarczy >przyjąć, że Bóg, stwarzając prawa przyrody, w pewien sposób włączył w te prawa to, co my, w oparciu >o ograniczoną wiedzę, nazywamy przypadkiem.
Ze względu na ograniczone umiejętności poznawcze nazywamy prawdopodobieństwem, a "dzieło" prawdopodobieństwa "przypadkiem", choć jestem przekonany, że gdyby nasze mózgi potrafiły zobrazować świat kwantowy nie byłoby tego problemu.
>Jeśli w ten sposób spojrzeć na zagadnienie ewolucji życia, to widać wyraźnie, że jest ona wynikiem >współdziałania praw przyrody i kontrolowanych przez te prawa przypadkowych fluktuacji. Fluktuacje te >nie są jednak czymś zewnętrznym wobec świata przyrody; czymś co wymyka się Bogu spod kontroli. Są >one, podobnie jak same prawa przyrody, przejawem racjonalności świata, czyli - pośrednio - Bożego >działania. W rozdziale poświęconym chaosowi deterministycznemu dowiedzieliśmy się już, że w układach >nieliniowych, dalekich od stanu równowagi termodynamicznej, przypadkowe fluktuacje mogą prowadzić do >powstawania złożonych, uporządkowanych i stabilnych struktur o wysokim stopniu samoorganizacji. Jest >to mocny argument za tym, że Bóg, posługując się prawami przyrody, wykorzystał nie co innego, ale >właśnie przypadek, żeby stworzyć życie."
Jeśli coś jest dalekie od stanu równowagi, a jednocześnie tworzy struktury kompleksowe to oznacza, że znajduje się w stanie stacjonarnym o najmniejszej możliwej produkcji Entropii. Nie można łamać I i II zasady Termodynamiki. Wszystko dąży do najmniejszej energii w danym układzie niezależnie od fluktuacji. Tak samo z resztą jest z DNA. Polimer musi być stabilny w tych warunkach niezależnie od liczby delecji,duplikacji czy insercji.
Generalnie ciekawy tekst. Choć osobiście nie mam żadnego szacunku do determinizmu, a chwalę "ponad niebiosa" dynamizm i to chaotyczny.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >Nie mamy powodu aby zaprzeczyć, choć jednoznacznie przyznajemy, że to co nazywaliśmy przypadkiem, jest zaplanowanym aktem bytu wyższego, ergo już nie jest przypadkiem.
Cały czas jest przypadkiem. Wystarczy, że się doprecyzuje ten termin na przykład w ten sposób: "przypadek to efekt przecięcia się dwóch niezależnych serii przyczynowych, który jest konieczny na obie linie wzięte łącznie, chociaż ze względu na każdą z nich jest przypadkowy". Prywatnie można cały czas uważać, że nie jest to przypadek, bo wszystko jest zamysłem Boga. Słowo "przypadek" jest tu jednak użyte w innym znaczeniu i dlatego nie zachodzi porównywanie dwóch podzbiorów stanowiacych dychotomię. Parys niepotrzebnie upiera się, że słowo przypadek powinno być zarezerwowane tylko dla sytucji braku praw. Wystarczy uznać różne znaczenia tego słowa i wskazać które gdzie funkcjonuje, a wtedy naukowcy mówiący o przypadku nie będą do swoich teorii dołączali ateizmu jako dodatku ekstra.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | | VaeSapiens (237 punktów) | > Cały czas jest przypadkiem. Wystarczy, że się doprecyzuje ten termin na przykład w ten sposób: "przypadek to efekt przecięcia się dwóch niezależnych serii przyczynowych, który jest konieczny na obie linie wzięte łącznie, chociaż ze względu na każdą z nich jest przypadkowy".
Nie pomyślałem o tym.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|