 |
Rzeczy ostateczne czyli eschatologia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-01-2011 16:50 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Rzeczy ostateczne czyli eschatologia | A ja się tak ciągle zastanawiam. Człowiek się rodzi. Potem szarpie się te kilkadziesiąt lat na tej ziemni. I po co? Dawkins mówi ,żeby geny przekazać. Ale tyle o to zachodu ? To nie moglibyśmy jak pantofelki jakieś? Po co ta cała psychika została wytworzona. Aby cierpieć? A i tak wszystko to psu na budę. Wszechświat się rozproszy, albo zapadnie w sobie i gó.....po nas zostanie. Czy to ma jakiś sens? Nie ma! Więc po co to wszystko? Może tu właśnie jest potrzebna jakaś filozofija? Już o teologii nie wspominając. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Człowiek się rodzi. Potem szarpie się te kilkadziesiąt lat na tej ziemni.
Coraz częściej słyszę dźwięk garści ziemi padającej na wieko trumny: odchodzą najbliżsi, bliscy, znajomi, czasem dalecy. Powoli przyzwyczajam się do tego tak, jak do stukotu garnków w kuchni. Słyszę też owo sakramentalne Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Żyjemy w nawiasach tego prochu (co jakiś czas dowiadujemy się, że złożony jest z tego lub owego, ale ów proch to materia prima świata), ale na dobrą sprawę nie wiadomo,czym się od tego prochu różnimy za życia. Widzę to tak: prochem byłeś, jesteś i będziesz, a więc nie ma problemu.
>Dawkins mówi ,żeby geny przekazać.
Bredzi. Podstawy fenomenologiczne biologii (nauki w ogóle) są zbyt kruche, aby stawiać taką tezę. Problem celowości naszego przyjścia na świat jest równie problematyczny jak celowość świata w ogóle.
>Po co ta cała psychika została wytworzona.
To też forma prochu. Stany świadomości pojawiają się i znikają: radość, cierpienie, orgazm i ból zęba. Są naiwniacy, którzy próbują tu wprowadzić jakiś porządek. OK, na chwilę.
>Aby cierpieć?
Nie tylko. Wszystkiego po trochę i na chwilę.
>A i tak wszystko to psu na budę.
Żeby chociaż na tyle.
>Czy to ma jakiś sens?
Ma, pod warunkiem, że nie wyjdziesz poza to.
>Więc po co to wszystko?
Jakie wszystko? A cóż może nas obchodzić to, co zapomnimy. A zapomnimy prawie wszystko poza tym, co nam zostanie w oczach w chwili agonii: kawałek sufitu, twarzy, asfaltu albo trawy. Tyle. I ani ciut ciut więcej. Widziałem to już.
>Może tu właśnie jest potrzebna jakaś filozofija?
Filozofia to wyraz, zwykle werbalny, pewnej postawy do świata. Chodzio ową postawę. Pisanie czy mówienie to przesypywanie prochu z dłoni do dłoni, taka zabawa. Nawet jeśli za to płacą, nie przestaje być czymś więcej, jak tylko zabawą.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Powoli przyzwyczajam się do tego tak, jak do stukotu garnków w kuchni. Jeśli jeszcze ktoś stukocze garnkami w kuchni, to jest całkiem dobrze. Masz dla kogo żyć. Jeśli Ci oczywiście tych garnków na głowie nie rozbija! Zdaje się , że pisarz Jerzy Pilch powiedział, że nie ceni mężczyzn przed czterdziestką, bo nie myślą jeszcze o śmierci. > Problem celowości naszego przyjścia na świat jest równie problematyczny jak celowość świata w ogóle. Lem mówił, że tak jak go nie było przed urodzeniem, tak i go nie będzie po śmierci. Pewnie to i prawda, ale po co się w takim razie w ogóle rodzimy? Chyba, aby te głupie geny przekazywać! Mówią też o miłości, ale jest to ulotne. Śpieszmy się kochać ludzi ( a ja bym dodała i psy) bo tak szybko odchodzą. > Widziałem to już. I to jest takie smutne. Chociaż pewnie trwa tylko chwilę i zaraz gaśnie. > Filozofia to wyraz Lecz dopóki żyjemy możemy z niej czerpać (być może złudną) pociechę.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >> Filozofia to wyraz >Lecz dopóki żyjemy możemy z niej czerpać (być może złudną) pociechę.
To, co możemy czerpać z filozofii, to pewne, przekazane przez tradycję, struktury wyrazu, narracji, odpowiadające naszemu doświadczeniu, temperamentowi, licho wie, czemu jeszcze. Kiedy się pocieszamy - nie filozofujemy. Filozofia jest patrzeniem, na przykład na nasze mechanizmy pocieszania się. Radość czy smutek to efekty uboczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Pani psor.Zdaje sie ze masz depresyje i czarno widzisz. Wiecej wiary w czleka i umilowanie nauki. Pamietaj wszystko co dopuszczaja prawa fizyki bedzie za niedlugo mozliwe. Nim wszechswiat sie oziebi zdazym zrobic sobie nowy. No nie my fizycznie ale nasi rozrzutni energetycznie potomni. W koncu jeden istnieje wiec mozna go powtorzyc. Mistrzyni tworz pisz niechaj MEMY po Tobie sie ostana. Pamietaj iz sensem zycia jest zycie. Jak raz sie zaraza pojawi to juz nie odpusci bedzie sie mnozyc i roznicowac i coraz to nowe tereny zajmowac doputy dopoki bedzie mialo energie albo z czego ja sobie wytworzyc. Geny pantoflarza daja instrukcje powielic ale najpierw zbudowac pantofel,to samo Twoje geny daja nadrzedna instrukcje powielic ale najpierw zbudowac Grabowska. Roznica jedynie we wielkosci i swiadomosci bytu pantofel na zdjeciu siebie nie rozpozna (brak oczu i mozgu moze byc za to odpowieozialny-no i duszy) a Ty rozpoznasz sie na zdjeciu choc tez nie masz duszy ani duch swiety Cie nie molestuje bys zbawiciela powic mogla. Cierpienie psychiczne ma Cie pobudzic do dzialania w celu zmiany swego polozenia i samooceny tak bys mogla poczuc sie lepiej i nauczyc sie na drugi raz zeby omijac sytuacje ktore Cie do cierpienia doprowadzily.Oto na kiego cierpienie istnieje psychiczne i czemu go ewolucyja nie usunela dla twego Dobra rzecz jasna. A wiec cierp i wyciagaj wnioski albo fachowiej: dokonuj edukcji relacji i edukcji korelatu.
P.S,Na luty szykuj wolne pare dni Dawkinsa odwiedzim na jego ziemi.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >niechaj MEMY po Tobie sie ostana.
Ludzie roją sobie, że coś po nich zostaje. Jedni mają nieśmiertelne duszyczki, inni stare dusze chcą oblec w inne ciało, jeszcze inni mają pamięć pokoleń: - non omnis moriar. Ostatnio w modzie są memy.
Nikt nie chce umrzeć naprawdę i swą nicość jak materac słomą wypycha modną wyobraźnią.
Chodzi o to, że subiektywność znika i że niczego, żadnej rzeczy, nie można z nią utożsamić, ani do niej odnieść, bo to funkcja, a nie rzecz.
To, co po nas zostaje, nie ma nic wspólnego z naszą śmiercią, z naszym definitywnym zniknięciem.
Od takiego zera należy zacząć.
I na takim zerze należy skończyć.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > sensem życia jest życie. Podziwiam Twój enthuziasm! Ale rzeczywistość jest brutalna. Słońce się rozszerzy i przejdzie w stadium jakiegoś tam wstrętnego karła, który pochłonie Ziemię. A nawet jeśli z Ziemi uciekniemy to dokąd? Wszędzie za zimno i za daleko! Uświerkniemy jak te kaczki nad stawem. A nasz wszechświat i tak przeminie. Nowego nie stworzymy , a nawet jeśli stworzymy, to nie dla nas. Bo nas jako takich już nie będzie. I nie będzie nowej ziemi i nowego nieba, tylko pustka i próżnia. I kolejny duch boży będzie się unosił nad wodami.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > Słońce się rozszerzy i przejdzie w stadium jakiegoś tam wstrętnego karła, który pochłonie Ziemię.Nie karła, tylko olbrzyma. Czerwonego. Ale nie wcześniej niż za kilka miliardów lat, więc się nie bój, nic Ci nie grozi. Ani nawet Twoim praprawnukom. Ludzie jako gatunek nie dotrwają. > A nawet jeśli z Ziemi uciekniemy to dokąd?Na Lanteę?  > I nie będzie nowej ziemi i nowego nieba, tylko pustka i próżnia.Jakoś dziwnie mało mnie to obchodzi...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Ludzie jako gatunek nie dotrwają Otóż to! I to mnie martwi. > Na Lanteę? A co to? Gdzie to? > Jakoś dziwnie mało mnie to obchodzi... Egoistka!
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Otóż to! I to mnie martwi.Czemu? Jeszcze żaden gatunek nie dożył 4 miliardów lat, dlaczego człowiek miałby być jakimś wyjątkiem i dlaczego widzisz w tym powód do zmartwienia? > > Na Lanteę?> A co to? Gdzie to?A tu  > Egoistka!  I wcale się tego nie wstydzę 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > dlaczego widzisz w tym powód do zmartwienia? Nie osobistego, bo mnie to nie dotyczy. Ale ogólnoludzkiego. A poza tym gdzie jest to Królestwo boże, które nam jest obiecywane!? Ja bym tam chciała się dostać, jak ten arabski terrorysta po zamachu na WTC. Chociaż oczywiście z tym sukinsynem nie chciałabym tam razem żyć w chałwie bożej.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > Ja bym tam chciała się dostać, jak ten arabski terrorysta Ahmedowi się nie podoba, bo 72 dziewice są nie takie, jak trzeba...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Sol pochlonie nas za 5 mld lat to troche wiecej niz jestesmy w stanie sobie wyobrazic bo o ile to jest razy wiecej niz Twoje zycie. A z ziemi nie jest tak znowu daleko mamy 5 mld lat na emigracje a do najblizszej gwiazdy mamy 4.2 latka swietlne ze predkoscia ulamkowa do predkosci swiatelka i tak da rade tam dotrzec jakas planeta. A to czy polecim 100 lat czy 1000 to tylko problem dla inzynierkow projektujacych stateczek i aprowizacje na ten czas,a czasu na wycieczki starczy az nadto to az 5 mld lat!!!Do zyda jezuska wspomnij jak jeszcze za Twego bezboznego zycia komputrony powstaly przyspieszyly i prawie znikaja tak male sa juz w porownaniu do swych pradziadkow.Na boga-zydka postep nauki jest super szybki a jeszcze mozna go byloby przyspieszyc poprzez przesiewowe badania IQ dzieci i umozliwianie im odpowiedniego rozwoju i nie pchanie im do glowek bzdur o zydkach z bibli czy innych takich bokach. Wiecej naukowcow i wiecej szans dla zdolnych z lepiej dostosowanymi mozgami do pracy tworczej a juz za twego zycia moznaby myslec realnie o wyprawie do najblizszej stabilnej gwiazdy.Ta 4,2 lata swiatelka od nas do zycia sie nie nadaje ma za duzo kumpli. Wszystko co mozliwe dzieki fizyce bedzie dostepne najpierw teoretycznie a potem dzieki wykorzystaniu potencjalu ludzkosci takze praktycznie. Oczywiscie nalezalo bedzie patrzec w karegorii pokolen a nie wlasnego zywota jak to teraz prezentujesz. Tys nie jest najwazniejsza ale twoje geniki-ludzkie. Umrzemy o Pani ale coz to nie martw sie to co naprawde sie liczy to replikator-gen. Mnie to nie przeraza ze zgine.Jasne fajnie byloby zyc i moc tworzyc nowe i rozwiazywac problemy i stwarzac nowe zadania,Ale puki nie ma jak odczytac mego schematu rozumowania i pamieci ze mozgu mego to nie ludze sie zyciem po smierci. Jak bedzie to mozliwe to bedzie mozna choc we formie elektronow poporzadkowanych w jakiejs pamieci podrecznej se istniec i moze nawet do robota sie wlozyc albo i wszczepic w jakies cialo w tym celu wyhodowane. Spojrz na nauke i jej osiagniecia nasza wiedza podwaja sie co rok czy dwa czy 5 latek nawet nie wiem co obecnie jest juz mozliwe tak szybko sie to zmienia a to co na papierze udowodnione bedzie mozliwe za pare lat-tylko energii wiecej taniej energii a postep bedzie wzrastal w postepie geometrycznym. OTO ME KAZANIE NIECH SIE STANIE TAK JAK WOLA MOJA.
|
|
| |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >OTO ME KAZANIE NIECH SIE STANIE TAK JAK WOLA MOJA. Ach,żebyś tak jeszcze miał wolę do używania polskich znaków...
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | -2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Znaki polskie sa zbedne tak jak i jezyki inne niz jezyk nauki czyli angielski. Moderatorko zrozumialas moja wypowiedz bez ą ę itd.itp. wiec porzuc memy znakow polskich,sproboj spojrz na to jako relikt przeszlosci gdy nie wiedzielismy ze to tylko memy.Teraz po poznaniu prawdy odrzucic je mozemy a jezyk martwy pozostawic historykom. P.S.Praktycznie nie popelnialem bledow ortograficznych od najmlodszych lat takze rozstanie sie z polskimi znakami nie stanowilo dla mnie klopotu. To moze szokowac ale moze tez byc novum. Pozdro.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | paragraf 22
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Oczywiście należało będzie patrzeć w kategorii pokoleń a nie własnego żywota Ale wszechświat zaniknie. Bezpowrotnie. I co nam z tego. Kiedyś wszystko się i tak skuńcy. Ende! Schluss. Ostatni gasi światło. Zamykamy nasz teatrzyk. Kończymy. Do widzenia. Auf wiedersehen!
|
|
 | | aryst (102 punktów) | . >Wiecej wiary w czleka i umilowanie nauki. >Pamietaj wszystko co dopuszczaja prawa fizyki bedzie za niedlugo mozliwe. >Nim wszechswiat sie oziebi zdazym zrobic sobie nowy.
< Brawo nareszcie ktoś logicznie i bez zbędnej swady ocenił sytuacje. < Tak jak przezywamy w euforii :karnawałowe zabawy, czy piękne wzniosłe chwile w życiu ,nie mówiąc już o radości poznawania natury wszechświata poprzez odkrycia naukowe. Tak traktujmy życie. < A nieszczęścia i cierpienia? no cóż w 90% sami sobie jesteśmy winni lub zawdzięczamy zlej woli innych.
< Filozofia i religia to narkotyki, tez pomagają, jak ktoś chce i umie z nich korzystać < A może to wszystko jednak ma sens tylko NA RAZIE za trudne na nasz nie w pełni jeszcze rozwinięty umysł. < To na razie karnawał trwa , ZYCIE JEST PIĘKNE.
|
|
Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Ja to widzę tak. Pamiętasz jak było przed narodzinami? Będzie właśnie tak. A po co cały rozwój? Rywalizacja jednostek, gatunków.
|
|
2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>jakiś sens? Nie ma! Więc po co to wszystko?
Straszny egoizm przemawia przez Ciebie Grabowska. Pomyśl o innych. Ja ile razy sobie pomyślę o swoim sąsiedzie, że i jego szlag trafi, to od razu odnajduję w tym wszystkim jakiś głębszy cel,ponadczasową sprawiedliwość, sens i takie tam. Szczególnie jakby trochę przedtem pocierpiał.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >I po co?
Bo tak!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>I po co? >Bo tak! Ale dlaczego tak , a nie inaczej?
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Ale dlaczego tak , a nie inaczej?
To jest po prostu irracjonalne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| Scorp (5381 punktów) | >I po co?
Dobre pytanie, pani profesor i naprawdę nie bez sensu! Cel życia istnieje, ale leży poza nim samym, w procesie, który je obejmuje. Ten proces to Informacja.
>Dawkins mówi ,żeby geny przekazać.
Słusznie mówi, ale to jest ujęcie cząstkowe. Przekazywanie genów aktualnie zapewnia ciągłość życia gatunków najbardziej zinformatyzowanych.
>Po co ta cała psychika została wytworzona. Aby cierpieć?
Większa wrażliwość jest skutkiem zwiększającej się inteligencji, ułatwia rozpoznawanie i omijanie subtelniejszych kłopotów. Wskutek tego odczuwamy różne dyskomforty, egzystencjalne również.
>Wszechświat się rozproszy, albo zapadnie w sobie i gó.....po nas zostanie.
Wszechświat się rozproszy albo skupi w sobie, to wszystko jeszcze teorie, ale informacja ma jeszcze mnóstwo czasu, żeby zapobiec swojej dezintegracji. Na razie obserwujemy, że daje sobie nieźle radę; wszystkie wykryte prawa: genetyki, biologii, chemii i fizyki umie wykorzystać do swoich celów. Na pewno spróbuje też zmierzyć się z II zasadą termodynamiki i może sobie poradzi?
>Czy to ma jakiś sens? Nie ma!
Właśnie, że ma, ten sens jest tak wielki, że nas wszystkich obejmuje, a że nie dzieli się na 'sensiki' dla każdego osobnika, to można go nie dostrzec.
>Już o teologii nie wspominając.
Eschatologia religijna to produkt intuicji, czują pismo nosem, ale wyrażają to w terminach właściwych dla swojej religii. Jakaś siła wszechmogąca, stwarzająca i obejmująca nasze życie, Bóg, Tao, Jednia, Wielki Wąż i takie tam. W gruncie rzeczy wszystkie pomysły eschatologiczne krążą wokół tego samego, jest to Wielki Proces Integracji, którego przejawem jest informacja. -
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Wielki Proces Integracji, którego przejawem jest informacja. Wszystko to cacy, tylko Informacja też , chyba, gdzieś musi istnieć. Byłam ostatnio z wnuczkiem na filmie "Tron: Dziewictwo" 3D. Chciałam mu ukazać wartość dziewictwa we współczesnym świecie, co to amerykańscy uczeni odkryli. Ale coś źle odczytałam tytuł. Osobiście nie chciałabym się przenosić do takich ciemnych miejsc jak tam to pokazano. Uwielbiam słońce nad naszym Bałtykiem, lub w górach. Sieć nie sieć, ale gdzieś fizycznie musi ona istnieć. Coś słyszałam, że teraz dane w jakichś "chmurach" się będzie przechowywać. Ale nie w tych, w których Pan Bóg mieszka. Te "chmury" też chyba gdzieś fizycznie są zawieszone? A jak cały wszechświat zniknie? To nic nie będzie. I nawet nikt nie będzie się miał zapytać, dlaczego nie istnieje coś lecz nic?
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) | Filmu nie widziałem, niestety
>Sieć nie sieć, ale gdzieś fizycznie musi ona istnieć.
Informacja? Nie istnieje fizycznie, tylko pojęciowo. Czyli informacyjnie. Tak jak pierwiastek z minus 1.
>A jak cały wszechświat zniknie?
Jakby miał zniknąć, to musiałby być jakiś proces prowadzący go do tego zniknięcia właśnie. Może i jest, ale na razie niczego takiego nie widzimy. My znikniemy, to jest bliższy kłopot. -
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Informacja? Nie istnieje fizycznie, tylko pojęciowo Ale pojęcia też muszą gdzieś istnieć. Platon twierdził, że gdzieś bytują poza światem materialnym. Pojęcia bytują w naszych mózgach. A jak mózgi obumrą, to i pojęcia też.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >> Informacja? Nie istnieje fizycznie, tylko pojęciowo >Ale pojęcia też muszą gdzieś istnieć.
"Gdzieś" musi istnieć tylko rzecz materialna, res extensa. "Istnienie" nie jest rzeczą materialną, tylko pojęciem ludzkim i musi być dookreślone: istnienie jako - materialne, czy nie.
>Platon twierdził, że gdzieś bytują poza światem materialnym.
I miał rację.
> Pojęcia bytują w naszych mózgach.
Nie. W naszych mózgach bytują tylko neurologiczne korelaty pojęć, jakieś konfiguracje połączeń neuronowych albo stanów dynamicznych. Pojęcia bytują w świecie informacji. W naszych umysłach.
>A jak mózgi obumrą, to i pojęcia też.
Nie. Pojęcie koła, które miałoby mieszkac w Twoim mózgu, nie zginie razem z nim, bo pozostanie w wielu umysłach i innych urządzeniach informacyjnych. To jest podstawą eschatologicznego non omnis moriar. Nawet gdyby jakieś pojęcie lokalne wyłącznie w jednej kulturze, zniknęło z całym plemieniem, to zawsze może urodzić się w innej. -
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > zawsze może urodzić się w innej Lecz jak wszystko zniknie to już nic się nigdzie nie urodzi. Pojęcie koła bytuje w mózgach ludzi, a nie buja gdzieś w eterze. Jak mózgi sczezną to i pojęcie wyparuje.
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>Lecz jak wszystko zniknie
Jak wszystko zniknie, to już jest nawet poza eschatologią i nie ma o czym gadać. Doszliśmy do końca.
Pozdrawiam antydepresyjnie! -
|
|
| | | | | |  | | Golus (3 punktów) | >Jak wszystko zniknie, to już jest nawet poza eschatologią i nie ma o czym gadać. Doszliśmy do końca.
Wszystko nie zniknie, bo przetrwają wieczne prawa matematyki. A to co zniknie i tak jest wątpliwe, natomiast prawa matematyki nie tylko są pewne, ale też i konieczne.
|
|
| | | | | | |  | | aryst (102 punktów) | >>Jak wszystko zniknie, to już jest nawet poza eschatologią i nie ma o czym gadać. Doszliśmy do końca. >Wszystko nie zniknie, bo przetrwają wieczne prawa matematyki. A to co zniknie i tak jest wątpliwe, natomiast prawa matematyki nie tylko są pewne, ale też i konieczne.
Te prawa matematyki to tez wirtualnie - filozoficzna rzecz.
|
|
| | | | | | | |  | | Golus (3 punktów) | > Te prawa matematyki to tez wirtualnie - filozoficzna rzecz.
Może wszystko zniknąć, ale nigdy nie zniknie konieczność, by np. suma kątów trójkąta wynosiła 180 st.
|
|
| | | | | | | | |  | | aryst (102 punktów) |
>Może wszystko zniknąć, ale nigdy nie zniknie konieczność, by np. suma kątów trójkąta wynosiła 180 st.
< To tylko z twojego punktu obserwacji.W czasoprzestrzeni i w innym wymiarze może to nie być takie pewne.A w świetle tego wątku, gdy wszystko zniknie potrzeba istnienia takiego twierdzenia ,czyli go nie było. W tej dyskusji przydało by się przytoczyć wymianę argumentów Hawkinga i Penrosa na temat narodzin i końca wszechświata oraz przyczynowości jego powstania.I tu dopiero można się wyżyć na temat personalizacji i przypadkowości powstania i ewentualnie możliwości teorii wszystkiego.
|
|
 | | Zella (1321 punktów) |
>Większa wrażliwość jest skutkiem zwiększającej się inteligencji, ułatwia rozpoznawanie >i omijanie subtelniejszych kłopotów. Wskutek tego odczuwamy różne dyskomforty, >egzystencjalne również.
a)Zwiększona wrażliwość jest skutkiem rosnącej inteligencji? Słusznie! b) Miarą inteligencji jest także omijanie kłopotów, by nie odczuwać, czy odczuwać dyskomfort egzystencjalny? c) Wobec tego czy miarą wrażliwości jest omijanie takich kłopotów jak : wyjaśnienie drugiemu człowiekowi , zrozumiale , uczciwie, przyczyn odrzucenia? Odrzucenia jego uczuć, przywiązania, może miłości ? d)Czy można do takiej sytuacji przyłożyć tzw. wyrzuty sumienia? Czy nie, bo wrażliwość to miara inteligencji? e) Wyjaśnianie więc nie jest inteligentne? W moim człowieczeństwie buntuje się przeciw takiemu rozumowaniu dotyczącemu inteligencji. Sądzę, że odrobina "odciążenia" własnej inteligencji dla przyjaźni czy miłości zmniejszy nie tylko dyskomfort egzystencjalny!
|
|
| aryst (102 punktów) | >A ja się tak ciągle zastanawiam. Człowiek się rodzi. Potem szarpie się te kilkadziesiąt lat na tej >ziemni. I po co? Dawkins mówi ,żeby geny przekazać. Ale tyle o to zachodu ?
Jeśli już zdecydowaliśmy się być ludźmi a nie zwierzętami to zgódźmy się z tym ze odczuwamy i radości i niedogodności i cierpienie,poprzez świadomość a nie instynkt. I tu jest pies pogrzebany.Konsekwencji przeciętnie rozwiniętemu umysłowi tłumaczyć nie trzeba. A Dawkins i geny ? To zwykle prawo zachowania gatunku,właściwe dla całej ożywionej natury.Reszta to jak wszystko, tajemnica sensu istnienia. No właśnie sens istnienia?Z poziomu naszej świadomości nieznany.(na razie)
Dla ludzi mniej odpornych na przemijanie pozostaje to co Pani proponuje Filozofia i religia. (chociaż uważam ze to narkotyki-ale tez potrzebne.)
|
|
| szulska (332 punktów) | "Po co ta cała psychika została wytworzona. Aby cierpieć?" Dokładnie po to! Aby cierpieć, aby znaleźć źródło cierpienia i ab znaleźć drogę wyjścia z cierpienia. I jest to chyba wykonalne, ale nie koniecznie za pierwszym podejściem (znaczy się potrzeba kilku a nawet nastu wcieleń). Tak przynajmniej mawiał Budda
|
|
1 na 1 | PiotrI (42 punktów) | Znów pytanie o sens, ale czy sens jest czymś co się odnajduje (co jest), czy czyms co się nadaje (tworzy)? Tak czy inaczej Twoje życie może mieć sens. Jak nie odnajdujesz/tworzysz sensu dla siebie to możesz sprawić by miało sens dla kogoś innego - to taka stara odtrutka - www.pomocglodnym.pl/Możesz też przekonać się jak nieracjonalne jest nieposiadanie sensu i skorzystać z mniej tradycyjnych odtrutek: www.cpi.po(*)jonalna-terapia-zachowania-rtz
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > czy sens jest czymś co się odnajduje (co jest), czy czymś co się nadaje (tworzy)? To kwestia podejścia. Są ludzie, którzy spełniają się w różnych rodzajach działalności. W pracy, pomaganiu innym, wychowywaniu, działalności naukowej itp. Ale jest to rodzaj ucieczki od rzeczywistości. Jest to takie heideggerowskie "się". "Się" pracuje , "się" pomaga, "się" działa. Sartre z kolei mówił , iż " Absurdem jest, żeśmy się urodzili i absurdem, że umrzemy". Kochanowski zaś pisał:
"Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy, Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy; Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy, Próżno tu człowiek ma co mieć na pieczy. Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, Wszystko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom."
|
|
|  | | PiotrI (42 punktów) | >Ale jest to rodzaj ucieczki od rzeczywistości. Jest to takie heideggerowskie "się". >"Się" pracuje , "się" pomaga, "się" działa.
"się" myśli? Czy możesz napisac coś więcej o tym Heidegerowskim "się"?
>Sartre z kolei mówił , iż " Absurdem jest, żeśmy się urodzili i absurdem, że umrzemy". Kochanowski zaś pisał: (...)
Czy żywienie takich przekonań nie jest absurdem i ucieczką od rzeczywistości - np. doświadczania bólu, w myślenie o bólu? Czy takie fraszki nie przypominają charakterysrtycznych dla depresji ruminacji, które są paliwem dla tego bólu. Jaki sens ma wtedy myślenie?
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Czy możesz napisać coś więcej o tym Heidegerowskim "się"? Są dwie postawy w życiu. Można żyć życiem codziennym, w kręgu pracy, rodziny i przyjaciół i nie zastanawiać się , nie myśleć nad tzw.sensem tego wszystkiego. Bo jak zaczyna się myśleć to rodzi się bojaźń i drżenie, że zacytuję Kierkegaarda. Dlatego ludzie starają się unikać myślenia o rzeczach ostatecznych. Bo to ich przeraża. Trochę lepiej mają tzw. wierzący. Bo łudzą się, że pójdą do katolickiego nieba lub muzułmańskiego raju. Lecz i oni lekko nie mają jak wskazuje przykład Matki Teresy, która szarpała się pół życia z wątpliwościami co do własnej wiary. A katolików dodatkowo, przynajmniej do niedawna, straszono piekłem i potępieniem wiecznym. Drugą postawą jest skonfrontować się z naszą kondycją ludzką. Co uczynili egzystencjaliści. W tomie 3 swojej "Historii filozofii" Władysław Tatarkiewicz poświęca im rozdział, gdzie pisze m.in. o Heideggerze. Na szczęście mamy to ochronne "się" , które nie pozwala nam za bardzo wmyślać się w problemy ostateczne, no bo "się" chodzi do pracy, "się" ogląda telewizję, jest "się" zakochanym itp.
|
|
| | |  | | PiotrI (42 punktów) | >Są dwie postawy w życiu.
Rozumiem, że przyjęcie tej drugiej jest dla Ciebie cnotą.
>Bo jak zaczyna się myśleć to rodzi się bojaźń i drżenie, że zacytuję Kierkegaarda. Dlatego ludzie starają się unikać >myślenia o rzeczach ostatecznych. Bo to ich przeraża.
Ważne żeby podkreślić to co napisałaś: to MYŚLENIE o rzeczach ostatecznych ludzi przeraża, a nie same "rzeczy ostateczne".
>Trochę lepiej mają tzw. wierzący. Bo łudzą się, że pójdą do katolickiego nieba ...
Jedni "się łudzą", inni "się" przerażają. Czy przerażanie "się" swoimi myślami nie jest absurdem?
>Drugą postawą jest skonfrontować się z naszą kondycją ludzką.
Myśli to tylko część naszej kondycji, która oderwana od całości się degeneruje.
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Czy przerażanie "się" swoimi myślami nie jest absurdem? Może źle tu u użyłam słowa "myśleć". Język nie jest na tyle giętki , aby wraził to co pomyśli (he he ) głowa. Może przeraża nas nie tyle myślenie co uświadamianie sobie rzeczy ostatecznych, kresu. Dewey mówił, że człowiek zaczyna myśleć dopiero wtedy, kiedy staje przed nim jakieś zadanie. A tak to w naszym mózgu kiełbaszą się różne rzeczy. Wrażenia, uczucia, wspomnienia, doznania (np. kinestetyczne) no i czasami myśli.
|
|
| | | | |  | | PiotrI (42 punktów) | >Może źle tu u użyłam słowa "myśleć". Może przeraża nas nie tyle myślenie co uświadamianie sobie rzeczy ostatecznych, kresu.
Jak możemy sobie uświadamiać rzeczy, których nie doświadczamy (np. swojego "kresu"). Możemy tylko o nich myślec lub sobie je wyobrażać. Przerażenie się rodzi gdy sobie tego nie uświadamiamy - że to nasz umysł jest źródłem przerażenia, a nie rzeczy ostateczne.
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | No właśnie. Wyobrażamy sobie. To Mickiewicz już pisał coś takiego w Dziadach : "Nie! nie! sam urojone żywiłem mamidła, Sam przyprawiłem jady, od których szaleję!" > nasz umysł jest źródłem przerażenia No właśnie jest to stare zagadnienie co jest przyczyną lęku. Strach jest wtedy, kiedy szarżuje na nas nosorożec na afrykańskim czarnym lądzie. A lęk , kiedy boimy się małej myszki.
|
|
| | | | | | |  | | PiotrI (42 punktów) | Tak, teraz doszliśmy do porozumienia
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Sartre z kolei mówił , iż " Absurdem jest, żeśmy się urodzili i absurdem, że umrzemy".
Tere fere. Kiedy przyznano mu Nobla - odmówił tłumacząc, że to uzależnia. Wydawało się to super. Ale po kilku latach tenże filozof zapukał do komitetu Nobla z absurdalnym pytankiem, czy nie podrzuciliby mu zaległej kasy. A w ogóle to lubił jeść, uwielbiał słodycze, pić, palić, nie stronił od amfetaminy, łykał barbiturany. Nie bardzo wiem, o co chodzi w jego koncepcji absurdu losu ludzkiego.
Biografie filozofów znaczą więcej, niż ich filozoficzne frazesy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > A w ogóle to lubił jeść, uwielbiał słodycze, pić, palić, nie stronił od amfetaminy, łykał barbiturany. Zapomniałeś jeszcze dodać, że lubił bzykać panienki, swoje studentki. A co miał biedak robić z tej egzystencjalnej rozpaczy?
|
|
1 na 1 | VaeSapiens (237 punktów) | >I po co? Dawkins mówi ,żeby geny przekazać. Ale tyle o to zachodu ? To nie moglibyśmy jak >pantofelki jakieś?
Wydaję mi się, że pisał to w kontraście do zwierząt "niższych", że jako pierwsi możemy oprzeć się dyktaturze tych kilkuset kbp (kilo base pair). Może i w rebelii jest sens życia?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|