Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nieetyczne polowanie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
14-01-2011 15:55Dudii (129 punktów)Nieetyczne polowanie?
Ocena 3 na 3
www.emetro(*)nie_zima_nie_jest_etyczne.html

Gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której polowanie z nieetycznego staje się etyczne? Wnioskuję, że gdzieś na pograniczu zimy i wiosny...

Dlaczego polowanie na zwierzę, które tryska energią i „ma nadzieję, że uda mu się zwiać” jest etyczne? Dlatego że zwierzę ma szansę na ucieczkę? Może więc nie polować w ogóle? To byłoby dopiero etycznego zachowanie...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

14-01-2011 16:09
 Ocena 12 na 12
plodzien (7378 punktów)
> Dlaczego polowanie na zwierzę, które tryska energią i "ma nadzieję, że uda mu się
>zwiać" jest etyczne? >
Spośród wszystkich form pozbawiania życia zwierząt tylko polowanie jest etyczne. Zwierzę jest u siebie, zna teren, widzi, słyszy i węszy, ma więc szansę uciec. Nieetyczne jest rżnięcie wyciąganych z chlewa świń, kur z kurników. One nie mają szans uniknięcia strasznego losu.
> Może więc nie polować w ogóle? >
Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.

Nasuwa mi się porównanie: zabijanie zwierząt gospodarskich jest jak postępowanie oprawców w obozach zagłady. Śmierć na polowaniu jest honorowym "polegnięciem" na polu walki.
14-01-2011 16:52 
 Ocena 1 na 1
Dudii (129 punktów)
>> Może więc nie polować w ogóle?
>Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.

Poza tym... ja lubię mięso?
Dudii (129 punktów)
Ależ panie plodzien ! Proszę mnie tutaj po kryjomu plusami za trafną uwagę nie obdarowywać a przyznać się publicznie, żeś pan egoista, że to nie "Ratujmy planetę, przyrodę, drzewa, ślimaki... wszechświat!" a po prostu "Bo lubię mięso..."
14-01-2011 17:46 
 Ocena 4 na 4
plodzien (7378 punktów)
> Ależ panie plodzien ! Proszę mnie tutaj po kryjomu plusami za trafną uwagę nie obdarowywać a przyznać się publicznie, żeś pan egoista, że to nie "Ratujmy planetę, przyrodę, drzewa, ślimaki... wszechświat!" a po prostu "Bo lubię mięso..." >
Nie lubię mięsa. Nigdy też nie polowałem. Do dziś mi wstyd, gdy wspomnę wydarzenie sprzed lat, kiedy na poligonie w głuchych lasach doprowadzony do ostateczności przez mróz, głód i przełożonych zdenerwowałem się na wronę siedzącą na gałęzi. Pieprznąłem do niej z kałasznikowa aż rozleciała sie na kawałki.
Niemniej o konieczności sensownego odstrzału pisałem serio. Lasy naprawdę mogłyby zostać zniszczone.
14-01-2011 18:42 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Niemniej o konieczności sensownego odstrzału pisałem serio. Lasy naprawdę mogłyby zostać zniszczone.
A jest na to inny sposób. Wilki, lisy, rysie...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-01-2011 19:10 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>A jest na to inny sposób. Wilki, lisy, rysie...

Większość lasków jest za mała aby tam je zapuścić.Poza lisami oczywiście.
14-01-2011 19:21 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Większość lasków jest za mała aby tam je zapuścić.
Dla jeleni też są za małe. Jakieś sarenki to są, ale nic większego.
A gdzie się podziały zające? Kiedyś, gdy szło się miedzą, na wszystkie strony pryskały spod nóg, a zimą było pełno ich tropów na śniegu. Teraz to rarytas.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-01-2011 19:35 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>A gdzie się podziały zające?

Z tego co słyszałem to kilka lat bez odstrzału w okresie stanu wojennego spowodowało gwałtowny wzrost ich zagęszczenia, a w konsekwencji rozprzestrzenienie się jakiejś zarazy.
Ale to pewno takie myśliwskie gadki.
Dzisiaj sprawę załatwiają lisy, których populacja rośnie, bo ich główny wróg, wścieklizna, znalazł się na celowniku człowieka.
Do tego mała popularność ich futerek powoduje, że "szkoda naboju".
14-01-2011 19:40 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
.
>Dzisiaj sprawę załatwiają lisy, których populacja rośnie, bo ich główny wróg, wścieklizna, znalazł się na celowniku człowieka.
Także, niestety, kłusujący zmniejszyli populację zajęcy.
Niemal zupełnie zginęły kuropatwy, które jeszcze kilka lat temu stadami można było spotkać.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
14-01-2011 19:50 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Za to wiem, gdzie są bażanty. W Nałęczowie przy ul. Słonecznej jest kawałek pustego pola, taki ugór, dalej plantacja porzeczek, a na górce brzozowy zagajnik. Tam mieszkają. Widziałam tam też sójkę.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-01-2011 19:59 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)
>Za to wiem, gdzie są bażanty. W Nałęczowie przy ul. Słonecznej jest kawałek pustego pola, taki ugór, dalej plantacja porzeczek, a na górce brzozowy zagajnik.
I u mnie w ogrodzie każdego dnia - albo Pan Bażant, albo Pani Bażantowa

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
14-01-2011 20:25 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)
>Za to wiem, gdzie są bażanty. W Nałęczowie przy ul. Słonecznej jest kawałek pustego pola, taki ugór, dalej plantacja porzeczek, a na górce brzozowy zagajnik. Tam mieszkają. Widziałam tam też sójkę.

Ogródki działkowe, plantacje, łączki śródmiejskie to dla bażantów idealne środowisko.(Mało wrogów).
Zresztą ostatnio duże aglomeracje Polski stają się siedliskiem coraz większej ilości ptaków.W Warszawie pojawiły się bieliki, tracze nurogęsi, czaple.
Na zachodzie ten proces zaszedł jeszcze dalej i tak na przykład w Londynie czy Berlinie gołębie są wypierane przez papugi.
Tak.Papugi.
14-01-2011 20:15 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Niemal zupełnie zginęły kuropatwy, które jeszcze kilka lat temu stadami można było spotkać.
Kuropatwy to też ofiary lisów.
16-01-2011 03:14 
 Ocena 3 na 3
zachaj (5239 punktów)
>Także, niestety, kłusujący zmniejszyli populację zajęcy.

Właśnie kłusownicy boją się myśliwych. To bardzo ważne. Mam całą rodzinę myśliwych , od dziada pradziada , więc wypowiem się niejako z pierwszej ręki.

Po pierwsze to myśliwi dokarmiają zwierzęta w zimę , sam to nie raz robiłem. Po drugie to na przykład na sarny i samce-kozły jest tylko kilka odstrzałów na dany okręg , wybiera się tzw. selekty. Także nie ma obawy , że wystrzela się wszystkie. Na dziki trzeba polować bo powodują duże zniszczenia i szybko się rozmnażają. Lisy traktuje się jako szkodniki i jest ich bardzo dużo , za dużo. Na ptactwo prawie się nie poluje , to samo na łosie.

Ogólnie myśliwi są potrzebni do kontroli zwierzyny. Wiem , że wykonują oni kawał dobrej roboty. Sam nie poluje , choć bywałem niejednokrotnie na polowaniach. Największy problem to kłusownicy. Choć i na drogach ginie sporo zwierząt.
Rafaela (2059 punktów)
>Ogólnie myśliwi są potrzebni do kontroli zwierzyny. Wiem , że wykonują oni kawał dobrej roboty.
Jednak dla jednych to dobra robota, dla innych zwyczajne zabijanie, które samo w sobie trudno uznać za dobre.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
16-01-2011 00:21 
 Ocena 1 na 1
ziemiojad (338 punktów)
odnośnie zajęcy
z tego co czytałam, na sytuację zająca w Polsce nałożyło się kilka czynników. Choroba - tak, na pewno, drapieżnictwo- oczywiście też, w ogromnym stopniu (tu nie tylko rosnąca populacja lisa, także mnóstwo wałęsających się zdziczałych psów, nawet kruki), ale przede wszystkim brak siedlisk. Zając jest zwierzęciem żyjącym na pograniczu lasu i pól, ale nie wielohektarowych monokultur tylko urozmaiconej mozaiki. Gospodarka wielkołanowa, mechanizacja rolnictwa, a wreszcie odłogowanie ziemi, które miało miejsce kilka lat przed wejściem do UE - to wszystko spowodowało zanik właściwego dla zająca środowiska życia. Wydaje się, że to miało decydujący wpływ na spadek liczebności zajęcy w naszym kraju. Wobec bardzo niskiego stanu zajęcy wiele kół łowieckich dobrowolnie wstrzymało odstrzał zajęcy w swoich obwodach. Obecnie sytuacja się poprawia i od kilku lat w znajomym kole pozyskuje się trochę zajęcy.

Co do lisa i "braku popytu"
rzeczywiście kiedyś na lisy polowało się dla futra. Potem wraz z modą na sztuczne futra i akcjami przeciwników futer naturalnych polowanie na lisa przestało mieć sens. Do tego to rozrzucanie szczepionek przeciwko wściekliźnie przyczyniło się do gwałtownego wzrostu populacji. Ponadto lis to drapieżnik oportunistyczny, inteligenty, łatwo przystosowujący się do nowych warunków i nauczył się pozyskiwać jedzenie np. na śmietnikach w miastach. Ale to nie tak, że "szkoda naboju". Środowisko myśliwych robi bardzo wiele, żeby propagować polowanie na lisy. Organizowane są konkursy "Lisiarz roku" i konkursy wabienia lisów. Znam myśliwych, dla których polowanie na lisa na wab stało się pasją.
14-01-2011 17:29 
 Ocena 5 na 5
spellbinder (8577 punktów)
>Spośród wszystkich form pozbawiania życia zwierząt tylko polowanie jest etyczne. Zwierzę jest u siebie, zna teren, widzi, słyszy i węszy, ma więc szansę uciec.

Wiesz kiedy by było etyczne? Gdyby do lasu wchodził facet, ubrany jak go natura stworzyła. Bez zastosowania "antyzapachowych" ubrań, wabików, tudzież sików jelenia w sprayu. Gdyby nie miał ze sobą grzmiącej gałęzi - wtedy byłoby to etyczne. Mógłby sobie polować na mrówki, wilki od biedy, jakby była mocna grupa.

Inaczej polowanie etyczne nie jest, od której strony by nie spojrzeć. Jest tak etyczne jak maratończyk na rowerze.

>Nieetyczne jest rżnięcie wyciąganych z chlewa świń, kur z kurników. One nie mają szans uniknięcia strasznego losu.

Mają - mogą popełnić samobójstwo Albo zadławić się kością.

>Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.

No prawda - utrzymuje się stała populacja, jest "monitorowana", wsioki (mówię tu o stanie umysłu, a nie o profesji) mają zabawę, nie muszą gonić kotów po podwórkach - zwierzęta są zabijane... wprawdzie nie etycznie, ale w sumie nie o to przecież chodzi.

>Nasuwa mi się porównanie: zabijanie zwierząt gospodarskich jest jak postępowanie oprawców w obozach zagłady. Śmierć na polowaniu jest honorowym "polegnięciem" na polu walki.

No jeśli spojrzeć na to tak, że przychodzi banda uzbrojonych bandziorów i wyrzyna do nogi wieśniaków, z których żaden nie chce walczyć, to owszem - porównanie jest adekwatne.
plodzien (7378 punktów)
>> Spośród wszystkich form pozbawiania życia zwierząt tylko polowanie jest etyczne. Zwierzę jest u siebie, zna teren, widzi, słyszy i węszy, ma więc szansę uciec. >
> Wiesz kiedy by było etyczne? Gdyby do lasu wchodził facet, ubrany jak go natura stworzyła. Bez zastosowania "antyzapachowych" ubrań, wabików, tudzież sików jelenia w sprayu.>
> Gdyby nie miał ze sobą grzmiącej gałęzi - wtedy byłoby to etyczne. >
Zapomniałeś jeszcze dodać, że myśliwi stosują sztucery z celownikiem optycznym.

> Mógłby sobie polować na mrówki, wilki od biedy, jakby była mocna grupa. >
>Inaczej polowanie etyczne nie jest, od której strony by nie spojrzeć. Jest tak etyczne jak maratończyk na rowerze.
Prowadzone w formie, jaką przedstawiłeś, no cóz.. nie jest.

>>Nasuwa mi się porównanie: zabijanie zwierząt gospodarskich jest jak postępowanie oprawców w obozach zagłady. Śmierć na polowaniu jest honorowym "polegnięciem" na polu walki. >
> No jeśli spojrzeć na to tak, że przychodzi banda uzbrojonych bandziorów i wyrzyna do nogi wieśniaków, z których żaden nie chce walczyć, to owszem - porównanie jest adekwatne. >
Nie wyrzyna do nogi a tylko reguluje wielkość populacji.
14-01-2011 18:39 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Zapomniałeś jeszcze dodać, że myśliwi stosują sztucery z celownikiem optycznym.

Wiesz, żeby chociaż sami sobie te wabiki robili... a tu nie - ze sklepu trzeba przytachać

>Nie wyrzyna do nogi a tylko reguluje wielkość populacji.

Czasem jakiś wieśniak ucieknie w końcu etycznie się te wyrzynki organizowało.
14-01-2011 18:51 
 Ocena 2 na 2
jawnoszyderca (184 punktów)
>Spośród wszystkich form pozbawiania życia zwierząt tylko polowanie jest etyczne.

Zapomniał Pan dodać, że jest to etyczne z pańskiego punktu widzenia. Wygląda to tak, jakby stworzył Pan uniwersalny kodeks etyczny na podstawie projekcji własnych poglądów.

>Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.

Byłbym naprawdę bardzo wdzięczny za wskazanie mi odpowiedniej publikacji naukowej, na podstawie której wyciągnął Pan takie wnioski.

Z tego co wiem, nadmierna populacja owych kopytnych mogłaby być zredukowana przez populacje drapieżników (wilki, rysie, jenoty itp.).

>Nasuwa mi się porównanie: zabijanie zwierząt gospodarskich jest jak postępowanie oprawców w obozach zagłady. Śmierć na polowaniu jest honorowym "polegnięciem" na polu walki.

Zdaje się, że zwierzyna łowna ma wspomniany "honor" w głębokim poważaniu.
14-01-2011 19:32 
 Ocena 2 na 2
ziemiojad (338 punktów)
Wszystkim chcącym naprawdę zgłębić temat polowań polecam książkę "Rzecz o myślistwie. Za i przeciw" autor: Heribert Kalchreuter. Książka nienajnowsza, ale w bibliotekach, antykwariatach i na Allegro bywa. Jak ktoś chętny to pożyczę swoją - uważam, że naprawdę warto przeczytać.

a odnośnie tematu wątku - przepisy prawne tak szczegółowo regulują kwalifikacje i wyposażenie myśliwego, przebieg polowań i postępowanie z upolowaną zwierzyną, że wydawać by się mogło, że zwierzyna pozyskana w sposób zgodny z wszelkimi przepisami pozyskana została "etycznie". Ale zaraz okaże się, że każdy z nas ma indywidualne odczucie co jest etyczne a co nie, i część z nas stwierdzi, że ZABIJANIE nigdy etyczne nie jest. I choćbym nie wiem jak długo przekonywać kogoś o konieczności prowadzenia gospodarki łowieckiej, to nawet kiedy rozmówca rozumie wszystkie racjonalne argumenty, to i tak na koniec powie "ale to jest ZABIJANIE". I koniec dyskusji.
jawnoszyderca (184 punktów)
>(...)to i tak na koniec powie "ale to jest ZABIJANIE". I koniec dyskusji.

Nic w tym dziwnego. Przedstawiony argument odwołuje się do wartości, jakie nadajemy poznanym przedmiotom, a nie do logiki argumentów. W omawianym przypadku, osoba argumentująca przeciwko myślistwu może konsekwentnie przekładać swój system etyczny na swoje zachowanie, które może wtedy określić jako w pełni racjonalne.
16-01-2011 00:39 
 Ocena 2 na 2
ziemiojad (338 punktów)
o to właśnie mi chodziło. Mogę podać naprawdę dużo argumentów "dlaczego należy polować" i rozmówca często uznaje ich racje. Ale dalej będzie przeciwnikiem polowań, bo to jest jego zdaniem nieetyczne. Dyskusja merytoryczna na temat konieczności, skuteczności i zasad gospodarki łowieckiej ma sens jedynie wtedy gdy uznamy, że człowiek MA PRAWO (sam je sobie nadał) do korzystania z zasobów przyrody.
I dalej możemy wymyślać sobie mniej i bardziej etyczne metody uśmiercania.
A jeśli chodzi o argumenty merytoryczne to odsyłam do wspomnianej wyżej książki.
hulajduszka (20 punktów)
>>(...)to i tak na koniec powie "ale to jest ZABIJANIE". I koniec dyskusji.
>Nic w tym dziwnego. Przedstawiony argument odwołuje się do wartości, jakie nadajemy poznanym przedmiotom, a nie do logiki argumentów. W omawianym przypadku, osoba argumentująca przeciwko myślistwu może konsekwentnie przekładać swój system etyczny na swoje zachowanie, które może wtedy określić jako w pełni racjonalne.

Czyli Kant niezle kantowal, ze mozna wykrzesac normy etyczne z rozumu
15-01-2011 10:30 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> to i tak na koniec powie "ale to jest ZABIJANIE". I koniec dyskusji.

To może skończyć dyskusję tylko wtedy, jeśli dyskutant jest wegetarianinem.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
hulajduszka (20 punktów)
>> to i tak na koniec powie "ale to jest ZABIJANIE". I koniec dyskusji.
>To może skończyć dyskusję tylko wtedy, jeśli dyskutant jest wegetarianinem.

Sam wegetarianizm nie wystarcza przy takim argumencie. Czlowiek taki musialby byc conajmniej weganinem a najlepiej odzywiac sie tylko owocami, roslinki przeciez to tez zyjace organizmy, nie uzywac wyrobow skorzanych...i patrzec pod nogi na mrowki
14-01-2011 23:33 
 Ocena 2 na 2
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>
>>Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.
>Byłbym naprawdę bardzo wdzięczny za wskazanie mi odpowiedniej publikacji naukowej, na podstawie której wyciągnął Pan takie wnioski.
>Z tego co wiem, nadmierna populacja owych kopytnych mogłaby być zredukowana przez populacje drapieżników (wilki, rysie, jenoty itp.).

Rzeczywiście, wilki i rysie występują w całej POlsce i mogą ten probelm rozwiązać.
A jenoty, poradziłyby sobie z kopytnymi też. Nie mówiąc już o dzikach, których jest plaga

Chociaz mam duzo sympatii do wegetarianizmu (sam jestem na to za leniwy), to nie przeszkadza mi to być myśliwym, który stara się przestrzegać etyki łowieckeij, która zaleca między innymi aby nie zadawać zwierzętom niepotrzebnego cierpienia. POlowania typu par force w Angli uwążam za barbarzyństwo
Niemniej jednak dziękuję koledze plodzieniowi za rzeczowe wyłozenie argumentów na rzecz ROZSĄDNEGO łowiectwa i pozdrawiam wszystkich mysliwych na tym forum.
Darz Bór!
.
15-01-2011 00:19 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
>> Spośród wszystkich form pozbawiania życia zwierząt tylko polowanie jest etyczne. >
> Zapomniał Pan dodać, że jest to etyczne z pańskiego punktu widzenia. Wygląda to tak, jakby stworzył Pan uniwersalny kodeks etyczny na podstawie projekcji własnych poglądów. >
Tak to wygląda jak nie uwzględni się kontekstu czyjejś wypowiedzi. Nie wyrażałem entuzjazmu dla polowań, a tylko przeciwstawiałem je strasznemu mordowaniu zwierząt rzeźnych.
A gospodarka leśna musi być racjonalna. Chociażby po to, żebyśmy mieli gdzie zbierać grzyby. Stąd z braku wilków, rysi i innych drapieżników istnieje smutna konieczność kontrolowanego odstrzału pewnej ilości zwierząt.

>> Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy. >
> Byłbym naprawdę bardzo wdzięczny za wskazanie mi odpowiedniej publikacji naukowej, na podstawie której wyciągnął Pan takie wnioski. >
Potrzebujesz publikacji naukowej? Toż to oczywiste.
> Z tego co wiem, nadmierna populacja owych kopytnych mogłaby być zredukowana przez populacje drapieżników (wilki, rysie, jenoty itp.). >
W tym miejscu odpowiadam również Meretseger.
Oczywiście można zdecydować się na wprowadzenie do ekosystemu dużej liczby drapieżników - reduktorów populacji kopytnych, ale w związku z zagęszczeniem populacji ludzkiej powstaną ogromne problemy innego rodzaju.
Wilk, zapewne z powodu dużej inteligencji jest oportunistą. Mordować więc będzie owce i jałówki zamiast uganiać się za takimi urodzonymi biegaczami jak łanie czy sarny. To spowoduje odrodzenie odwiecznej nienawiści wilczo/ludzkiej. Zacznie się wykładanie wnyków, trucie i inne niehumanitarne metody walki. Czyli generowanie cierpień na tym pieprzonym świecie. W imię nierealnych ideałów.

>> Nasuwa mi się porównanie: zabijanie zwierząt gospodarskich jest jak postępowanie oprawców w obozach zagłady. Śmierć na polowaniu jest honorowym "polegnięciem" na polu walki. >
> Zdaje się, że zwierzyna łowna ma wspomniany "honor" w głębokim poważaniu. >
Szczury i myszy zżerające zboże na chleb pewnie też i co z tego? Pewnie nie stałbyś z transparentem: Zostawcie szczury w naszych piwnicach!!!
jawnoszyderca (184 punktów)
>Tak to wygląda jak nie uwzględni się kontekstu czyjejś wypowiedzi. Nie wyrażałem entuzjazmu dla polowań, a tylko przeciwstawiałem je strasznemu mordowaniu zwierząt rzeźnych.

Ja z kolei starałem się obalić argumenty tworzące ową różnicę w uśmiercaniu zwierząt. Nie rozumiem, z czego wynikają pańskie obiekcje.

>A gospodarka leśna musi być racjonalna. Chociażby po to, żebyśmy mieli gdzie zbierać grzyby. Stąd z braku wilków, rysi i innych drapieżników istnieje smutna konieczność kontrolowanego odstrzału pewnej ilości zwierząt.

Lub reintrodukcji drapieżników. Tam, gdzie to niemożliwe, należy przeprowadzać odstrzał.

>Oczywiście można zdecydować się na wprowadzenie do ekosystemu dużej liczby drapieżników - reduktorów populacji kopytnych, ale w związku z zagęszczeniem populacji ludzkiej powstaną ogromne problemy innego rodzaju.
>Wilk, zapewne z powodu dużej inteligencji jest oportunistą. Mordować więc będzie owce i jałówki zamiast uganiać się za takimi urodzonymi biegaczami jak łanie czy sarny. To spowoduje odrodzenie odwiecznej nienawiści wilczo/ludzkiej. Zacznie się wykładanie wnyków, trucie i inne niehumanitarne metody walki. Czyli generowanie cierpień na tym pieprzonym świecie. W imię nierealnych ideałów.

Tak się składa, że w mojej bezpośredniej okolicy żyją wilki. Z tego, co zauważyłem i dowiedziałem się od przyrodnika zajmującego się tymi zwierzętami, wilki zdecydowanie wolą uganiać się za sarnami i jeleniami niż ryzykować kontakt z człowiekiem i podchodzić pod pastwiska. Do ataków wilków na zwierzęta gospodarskie dochodzi głównie w miejscach, gdzie zanikło naturalne pożywienie wilków (o przyczyny tego zaniku warto zapytać myśliwych). Poza tym istnieją sposoby na odstraszanie wilków, np. wieszanie strzępów czerwonego płótna na ogrodzeniach.

>> Zdaje się, że zwierzyna łowna ma wspomniany "honor" w głębokim poważaniu. >Szczury i myszy zżerające zboże na chleb pewnie też i co z tego? Pewnie nie stałbyś z transparentem: Zostawcie szczury w naszych piwnicach!!!

No właśnie, co z tego? Jak to ma się do tego, co napisałem?
15-01-2011 21:50 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>> Tak to wygląda jak nie uwzględni się kontekstu czyjejś wypowiedzi. Nie wyrażałem entuzjazmu dla polowań, a tylko przeciwstawiałem je strasznemu mordowaniu zwierząt rzeźnych. >
> Ja z kolei starałem się obalić argumenty tworzące ową różnicę w uśmiercaniu zwierząt. Nie rozumiem, z czego wynikają pańskie obiekcje. >
Moim zdaniem nieskutecznie. Jest różnica w wejściu do chlewa i zamordowaniu świni, która nie ma żadnych szans na ucieczkę a tropieniu szybkiego jelenia, który zawsze ma jakąś, choćby znikomą szansę na ucieczkę i dalsze pałowanie drzew.
>> A gospodarka leśna musi być racjonalna. Chociażby po to, żebyśmy mieli gdzie zbierać grzyby. Stąd z braku wilków, rysi i innych drapieżników istnieje smutna konieczność kontrolowanego odstrzału pewnej ilości zwierząt. >
> Lub reintrodukcji drapieżników. Tam, gdzie to niemożliwe, należy przeprowadzać odstrzał. >
Przecież to już się dzieje. W 1998 r wprowadzono ochronę wilka. Wśród naukowców nie ma zgody jak to wpłynie na populację, bo okres jest zbyt krótki.
>> Oczywiście można zdecydować się na wprowadzenie do ekosystemu dużej liczby drapieżników - reduktorów populacji kopytnych, ale w związku z zagęszczeniem populacji ludzkiej powstaną ogromne problemy innego rodzaju. >
>> Wilk, zapewne z powodu dużej inteligencji jest oportunistą. Mordować więc będzie owce i jałówki zamiast uganiać się za takimi urodzonymi biegaczami jak łanie czy sarny. To spowoduje odrodzenie odwiecznej nienawiści wilczo/ludzkiej. Zacznie się wykładanie wnyków, trucie i inne niehumanitarne metody walki. Czyli generowanie cierpień na tym pieprzonym świecie. W imię nierealnych ideałów. >
> Tak się składa, że w mojej bezpośredniej okolicy żyją wilki. Z tego, co zauważyłem i dowiedziałem się od przyrodnika ... >
Zawsze jest cała prawda i półprawdy. Przyrodnik skorzysta z tej jednej połówki, łowczy z tej drugiej.
Ponieważ opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron nie przynosi mi "papu" - staram się czerpać z obu połówek.

> ... zajmującego się tymi zwierzętami, wilki zdecydowanie wolą uganiać się za sarnami i jeleniami niż ryzykować kontakt z człowiekiem i podchodzić pod pastwiska. >
Tak jest bezdyskusyjnie w lecie, kiedy wilki łatwo łapią nowonarodzone i młodociane jelenie.
Wyjątkami są okresy: wiosenny i jesienny, kiedy najczęściej dochodzi do ataków na zwierzęta gospodarskie. Dodatkowo około 10-15% watah specjalizuje się w łowieniu zwierząt hodowlanych. Bo lubią. Na odstrzał tych zwierząt wydawane są zgody w trybie administracyjnym. I dobrze, bo to lepsza śmierć niż wielogodzinne konanie we wnykach chłopa, który w ten sposób mści się za zagryzioną "owiecke"

> Do ataków wilków na zwierzęta gospodarskie dochodzi głównie w miejscach, gdzie zanikło naturalne pożywienie wilków (o przyczyny tego zaniku warto zapytać myśliwych). >
Pisałem o racjonalnej gospodarce łowieckiej. A że zdarzają się bandyci...
> Poza tym istnieją sposoby na odstraszanie wilków, np. wieszanie strzępów czerwonego płótna na ogrodzeniach. >
I jeszcze: owczarki podhalańskie, wysokie ogrodzenia, też elektryczne.
Żadne te środki nie są w pełni skuteczne.

>>> Zdaje się, że zwierzyna łowna ma wspomniany "honor" w głębokim poważaniu. >Szczury i myszy zżerające zboże na chleb pewnie też i co z tego? Pewnie nie stałbyś z transparentem: Zostawcie szczury w naszych piwnicach!!! >
> No właśnie, co z tego? Jak to ma się do tego, co napisałem? >
Tak się ma, że bez wyważonej polityki może dojść do zachwiania równowagi. Nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych czy drapieżników i wówczas zwierzęta te staną się szkodnikami prowadzącymi do degradacji środowiska. Człowiek powinien to mądrze korygować. Również z możliwością podjęcia decyzji o odstrzale.
--
Króliki uważam za bardzo sympatyczne zwierzątka. Jak dorwę któregoś - to bym zamęczył buziakami w to kochane pysio.
Mojego entuzjazmu nie podzielali kiedyś Australijczycy mający pretensje do psa dingo, że ten (też nadmiernie rozmnożony) nie mógł sobie poradzić z naturalną selekcją królików. Zamiast głodować to wzięli się dranie za pomaganie psom za pomocą strzelb.
Lubię też wróble. Afrykanie mają swoją jego odmianę o nazwie wikłacz. Sympatyczne są. Stare wikłacze, mający ochotę na seks budują piękne domki na drzewach a wszystkiemu przypatrują się wikłaczówny. Kiedy stają się wikłaczowymi rodzą tysiące dzieci. Tyle, że jak wylatują z gniazd potrafią przysłonić słońce na kilka minut. Gdzie lecą? A na pola Masajów. I Masaje nie chcąc umrzeć z głodu powodują umieranie wikłaczy.
jawnoszyderca (184 punktów)
>Moim zdaniem nieskutecznie. Jest różnica w wejściu do chlewa i zamordowaniu świni, która nie ma żadnych szans na ucieczkę a tropieniu szybkiego jelenia, który zawsze ma jakąś, choćby znikomą szansę na ucieczkę i dalsze pałowanie drzew.

Moim zdaniem danie zwierzęciu szansy na ucieczkę nie czyni zabójstwa bardziej etycznym.

Nie widzę celu w dalszej dyskusji na ten temat.

>>> A gospodarka leśna musi być racjonalna. Chociażby po to, żebyśmy mieli gdzie zbierać grzyby. Stąd z braku wilków, rysi i innych drapieżników istnieje smutna konieczność kontrolowanego odstrzału pewnej ilości zwierząt. >> Lub reintrodukcji drapieżników. Tam, gdzie to niemożliwe, należy przeprowadzać odstrzał.
>Przecież to już się dzieje.

Oczywiście, że to się dzieje. Wskazując alternatywę dla odstrzału nie powiedziałem, że nie jest ona stosowana.

>W 1998 r wprowadzono ochronę wilka. Wśród naukowców nie ma zgody jak to wpłynie na populację, bo okres jest zbyt krótki.

Pozostaje czekać.

>Dodatkowo około 10-15% watah specjalizuje się w łowieniu zwierząt hodowlanych. Bo lubią. Na odstrzał tych zwierząt wydawane są zgody w trybie administracyjnym.

Nie mam nic przeciwko wydawaniu takich zgód.

>I jeszcze: owczarki podhalańskie, wysokie ogrodzenia, też elektryczne.
>Żadne te środki nie są w pełni skuteczne.

Oczywiście, że nie są. Odpowiednio zastosowane mogą być wystarczająco skuteczne.

>Tak się ma, że bez wyważonej polityki może dojść do zachwiania równowagi. Nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych czy drapieżników i wówczas zwierzęta te staną się szkodnikami prowadzącymi do degradacji środowiska. Człowiek powinien to mądrze korygować. Również z możliwością podjęcia decyzji o odstrzale.

Zgadzam się z powyższym.
15-01-2011 22:55 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Moim zdaniem danie zwierzęciu szansy na ucieczkę nie czyni zabójstwa bardziej etycznym.

Zabicie zwierzęcia nie jest przecież zabójstwem. A czy jest etyczne? Dla myśliwych na pewno.

jawnoszyderca (184 punktów)
>Zabicie zwierzęcia nie jest przecież zabójstwem.

Ma Pan rację, mylnie uznałem "zabójstwo" jako "dokonany proces zabijania".

>A czy jest etyczne? Dla myśliwych na pewno.

Cóż, każdy ma swój system etyczny.
ziemiojad (338 punktów)
>>A czy jest etyczne? Dla myśliwych na pewno.
>Cóż, każdy ma swój system etyczny.
Ciekawa myśl. Rzadko kiedy przecież, a już na pewno nie w tak poważnych sprawach, człowiek dobrowolnie robi coś sprzecznego ze swoim systemem wartości (a jeśli jest zmuszony coś takiego zrobić, racjonalizuje sobie swoje zachowanie, żeby zaoszczędzić sobie negatywnych odczuć).
W obecnych czasach myślistwo jest "dobrowolne", co więcej jest to sposób "przyjemnego" spędzania czasu. Chyba żaden myśliwy nie pojechałby na polowanie, gdyby później musiał borykać się z wyrzutami sumienia.

Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>> Może więc nie polować w ogóle? >Nie. Wówczas doszłoby do zachwiania równowagi ekologicznej, np. do nadmiernego zwiększenia populacji kopytnych, które szybko zeżarłyby lasy.
Zmniejszanie środowiska naturalnego zwierząt (wycinanie lasów), a następnie odstrzał by nie było ich w lesie za dużo, to zbytnio etyczne nie jest...
Głąbiński (3538 punktów)
Zabijanie jest koniecznością biologiczną. W stanie pierwotnej dzikości śmierć "ze starości" jest rzadkim wyjątkiem. Człowiek będąc produktem natury musi zabijać, jednak zdolność myślenia zobowiązuje go do zabiegania o to, by związane z tą koniecznością cierpienia możliwie zmniejszyć. Wydaje się więc, że kwestia etyki dotyczy jedynie wewnętrznej motywacji. Zabijanie jako sposób zarabiania na życie (żołnierz, rzeźnik, rybak itp.) nie powinno budzić wątpliwości moralnych, które powstają, gdy staje się ono rozrywką, przyjemnym spędzeniem czasu.

Stach M. G.
jawnoszyderca (184 punktów)
>Zabijanie jest koniecznością biologiczną.

Czym jest konieczność biologiczna?

>W stanie pierwotnej dzikości śmierć "ze starości" jest rzadkim wyjątkiem.

Ekosystem jaki znamy z bezpośredniego sąsiedztwa nie jest standardem na całej Ziemi. Niektóre zwierzęta po prostu nie mają naturalnych wrogów- oczywiście pomijając człowieka- (np. płetwal błękitny), inne żyją w wyjątkowo korzystnych warunkach (np. żółwie olbrzymie) i w ten sposób dożywają sędziwego wieku.

>Człowiek będąc produktem natury musi zabijać,

Ja nie muszę. Czy to źle świadczy o moim człowieczeństwie?

>jednak zdolność myślenia zobowiązuje go do zabiegania o to, by związane z tą koniecznością cierpienia możliwie zmniejszyć.

A co się stanie, gdy ktoś wymyśli sobie, że nie obchodzą go cierpienia zwierząt?

>Zabijanie jako sposób zarabiania na życie (żołnierz, rzeźnik, rybak itp.) nie powinno budzić wątpliwości moralnych,

Tylko wtedy, gdy założymy, że wszyscy ludzie kierują się opracowanym przez pana kodeksem etycznym, co -delikatnie mówiąc- jest wątpliwe.
Głąbiński (3538 punktów)
>Czym jest konieczność biologiczna?
W konkretnym przypadku wynikającym z tematu jest nią alternatywa: albo będziesz zabijał, albo zginiesz z głodu, lub zaatakowany przez zwierzęta mięsożerne, pasożyty, czy drobnoustroje.
>>W stanie pierwotnej dzikości śmierć "ze starości" jest rzadkim wyjątkiem.
>Ekosystem jaki znamy z bezpośredniego sąsiedztwa nie jest standardem na całej Ziemi. Niektóre zwierzęta po prostu nie mają naturalnych wrogów...
Właśnie chodzi o słowo "niektóre".
>>Człowiek będąc produktem natury musi zabijać,
>Ja nie muszę. Czy to źle świadczy o moim człowieczeństwie?
Musisz zabijać. A że wyręczasz się rzeźnikiem, którego opłacasz za wykonanie brudnej roboty, to inna sprawa. Płacisz, więc jesteś współuczestnikiem.
>>jednak zdolność myślenia zobowiązuje go do zabiegania o to, by związane z tą koniecznością cierpienia możliwie zmniejszyć.
>A co się stanie, gdy ktoś wymyśli sobie, że nie obchodzą go cierpienia zwierząt?
Piszesz o tym "wymyśleniu sobie" jakby nie dokonywało się ono od zarania dziejów każdego dnia, na wszystkich kontynentach i to nie tylko w stosunku do zwierząt, lecz również do ludzi. I to pół biedy, gdy "cierpienie nie obchodzi". Prawdziwa katastrofa polegająca na zaprzeczeniu humanitaryzmowi następuje, gdy zadawanie cierpienia jest źródłem zadowolenia!
>>Zabijanie jako sposób zarabiania na życie (żołnierz, rzeźnik, rybak itp.) nie powinno budzić wątpliwości moralnych,
>Tylko wtedy, gdy założymy, że wszyscy ludzie kierują się opracowanym przez pana kodeksem etycznym, co - delikatnie mówiąc - jest wątpliwe.
"Opracowany przeze mnie kodeks etyczny" (kodeks to przesada, chodzi o jedno zdanie) jest uznawany przez większość. Nie słyszałem o rzeźniku, czy rybaku dręczonym wyrzutami sumienia lub piętnowanym przez otoczenie z powodu wykonywania swojego zawodu, a jakże wielu żołnierzom postawiono pomniki!

Stach M. G.
15-01-2011 23:00 
 Ocena 1 na 1
jawnoszyderca (184 punktów)
>Musisz zabijać. A że wyręczasz się rzeźnikiem, którego opłacasz za wykonanie brudnej roboty, to inna sprawa. Płacisz, więc jesteś współuczestnikiem.

Nie muszę. Mam wybór- mogę zostać wegetarianinem. Póki co, oczywiście przyczyniam się do zabijania. To mój wybór, nie konieczność.

>>A co się stanie, gdy ktoś wymyśli sobie, że nie obchodzą go cierpienia zwierząt?
>Piszesz o tym "wymyśleniu sobie" jakby nie dokonywało się ono od zarania dziejów każdego dnia, na wszystkich kontynentach i to nie tylko w stosunku do zwierząt, lecz również do ludzi. I to pół biedy, gdy "cierpienie nie obchodzi". Prawdziwa katastrofa polegająca na zaprzeczeniu humanitaryzmowi następuje, gdy zadawanie cierpienia jest źródłem zadowolenia!

Nie odniósł się Pan do meritum mojej wypowiedzi przeprowadzając mutatio controversiae.

Ponownie zadam pytanie- dlaczego zdolność myślenia ma prowadzić do uznania przez wszystkich ludzi cierpień zwierząt za złe?

>>Zabijanie jako sposób zarabiania na życie (żołnierz, rzeźnik, rybak itp.) nie powinno budzić wątpliwości moralnych,
>Tylko wtedy, gdy założymy, że wszyscy ludzie kierują się opracowanym przez pana kodeksem etycznym, co - delikatnie mówiąc - jest wątpliwe.
>"Opracowany przeze mnie kodeks etyczny" (kodeks to przesada, chodzi o jedno zdanie) jest uznawany przez większość.

Mniejszość nie musi podzielać zdania większości. Niektóre opinie nie przypadają nam do gustu, co nie zmienia faktu, iż są wyznawane przez część społeczeństwa. Nie rozumiem sensu stwierdzenia "nie powinno budzić wątpliwości moralnych".

>Nie słyszałem o rzeźniku, czy rybaku dręczonym wyrzutami sumienia lub piętnowanym przez otoczenie z powodu wykonywania swojego zawodu,

Może piętnowaniem przez otoczenie tego nazwać nie można, ale faktem jest, że części wegetarian nie podoba się to, co robią w pracy rzeźnicy czy rybacy.

>a jakże wielu żołnierzom postawiono pomniki!

A jakże wielu z nich zostało wygwizdanych przez pacyfistów!
Głąbiński (3538 punktów)
>Nie odniósł się Pan do meritum mojej wypowiedzi przeprowadzając mutatio controversiae.
Po prostu omawiam tylko te fragmenty cudzej wypowiedzi, których sprostowanie wydaje mi się ważne. Pozostałe stwierdzenia, z którymi się zgadzam, lub co do których nie potrafię wyrobić sobie zdecydowanego sądu, pozostawiam bez komentarza.
>... dlaczego zdolność myślenia ma prowadzić do uznania przez wszystkich ludzi cierpień zwierząt za złe?
Nie zaznaczyłem tego wyraźnie, ale wyraziłem sąd wynikający z uznawanych przeze mnie: systemu etycznego i wyobrażenia o humanitaryzmie. To samo dotyczy dalszych twoich pytań. Po prostu: na forum, jak to na forum, każdy wyraża swoje przekonanie i namawia innych, by je również przyjęli za własne. Jak czytelnicy potraktują tą agitację, to ich sprawa, natomiast ważne jest, by zwrócili uwagę autorowi na ew. zauważone sprzeczności i niekonsekwencje w jego wywodach.

Stach M. G.
Rafaela (2059 punktów)
Wg mnie polowanie w ogóle nie jest etyczne, lecz zdaję sobie sprawę, iż myślistwo/łowiectwo same w sobie nie jest uznawane za naganne. Myśliwi nie tylko zabijają, ale też dokarmiają, działają zgodnie zasadami ochrony przyrody etc. Jednak nikt mnie nie przekona, że jakiekolwiek zwierzę, które jest namierzone przez myśliwego z broni posiadającej laserowy wizjer, nawet najbardziej bystre i sprawne fizycznie, ma szansę przeżycia takiego 'spotkania'. Czym innym dla mnie jest, gdy ktoś idzie przez knieje i spotyka na swojej drodze rozwścieczonego niedźwiedzia, który ginie od ciosu nożem czy strzału oddanych w obronie własnej.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
14-01-2011 20:19 
 Ocena 2 na 2
jawnoszyderca (184 punktów)
>Myśliwi nie tylko zabijają, ale też dokarmiają, działają zgodnie zasadami ochrony przyrody etc.

Świnie przed ubojem też trzeba nakarmić. Nazywa się to tuczeniem.
Rafaela (2059 punktów)
>>Myśliwi nie tylko zabijają, ale też dokarmiają, działają zgodnie zasadami ochrony przyrody etc.
>Świnie przed ubojem też trzeba nakarmić. Nazywa się to tuczeniem.
Myślę, iż wiesz, że nie o to chodzi.
A co do tuczników - gdyby ludzie nie jedli mięsa i wędlin, nie byłoby tuczenia i ich zabijania.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
14-01-2011 22:12 
 Ocena 2 na 2
Hrihorij (1723 punktów)
>Wg mnie polowanie w ogóle nie jest etyczne,
Zgadzam się w zupełności. Polowanie w warunkach europejskich jest paskudną formą snobizmu.
Myśliwy najpierw dokarmia zwierzynę (jak chłop w chlewie), a potem do niej strzela. Zwierzę ma marne szanse na przeżycie.
Najlepszym selekcjonerem jest sama przyroda. Poco dokarmiać a potem strzelać?
Jeszcze rozumiem aspekt historycznych tradycji ale niech taki myśliwiec pójdzie z łukiem, lub muszkietem a nie ze sztucerem z celownikiem optycznym i noktowizorem.
W rozmowie z myśliwym (prezesem koła, więc chyba specjalistą), dowiedziałem się, że polując na kaczki nie są oni w stanie w ułamku sekundy rozpoznać gatunku i walą również do tych rzadkich i chronionych.
14-01-2011 22:50 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Hm. Z najwyższą przyjemnością wstąpiłbym do związku łowieckiego, gdyby w Polsce (i większości Europy) dopuszczalne było polowanie za pomocą łuku, kuszy, czy choćby broni krótkiej. Nie jest. Dywagacja trochę nie na miejscu, odstaje od rzeczywistości prawnej.
15-01-2011 17:59 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Hm. Z najwyższą przyjemnością wstąpiłbym do związku łowieckiego, gdyby w Polsce (i większości Europy) dopuszczalne było polowanie za pomocą łuku, kuszy, czy choćby broni krótkiej.

W Polsce skończyłoby się to tym, że jeden obywatel mógłby po podejściu na 20m wytłuc całe stado. I to pod warunkiem, że byłby to łuk historyczny, a nie współczesny kompozytowy.
setarkos (10757 punktów)
Zabijane są też komary, poluje się na ryby, ludzie walczą z myszami czy szczurami, ..
Gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której polowanie z etycznego staje się nieetyczne?
14-01-2011 23:11 
 Ocena 2 na 2
DEmonizer (4893 punktów)
Może to kwestia tego, że człowiek- łowca wyobraża sobie u kręgowców młodszych ewolucyjnie własną umysłowość?
Zabić komara - żaden problem, szympans - hmmm...

Pozdrawiam
15-01-2011 14:51 
 Ocena 1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>Może to kwestia tego, że człowiek- łowca wyobraża sobie u kręgowców młodszych ewolucyjnie własną umysłowość?
>Zabić komara - żaden problem, szympans - hmmm...
>Pozdrawiam
>
powiem więcej... własną umysłowość wyobrażam sobie u sąsiada, kiedy na niego patrzę, u ekspedientki w sklepie, a nawet u brata to znaczy, że jej nie mają?

ps. jest książka: Umysły zwierząt - Donald R. Griffin, czytałem ją jednak zbyt dawno temu, żeby śmiało polecać
DEmonizer (4893 punktów)
> powiem więcej... własną umysłowość wyobrażam sobie u sąsiada, kiedy na niego patrzę, u ekspedientki w sklepie, a nawet u brata to znaczy, że jej nie mają?

Oczywiście, że mają.
Kwestią istotną jest właściwe dobranie porównania.
Dobrze porównywalne jest to, co znajduje się na tej samej płaszczyźnie, trudniej o błędy porównawcze, o błędy przypisania emocji.
Wczuwanie się człowieka w człowieka jest różne od wczuwania się człowieka w kota.
Coś czytałem o tym kiedyś u Dennetta.
Są ludzie, którzy wiedzą co ich hodowana myszka polna myśli.
W określaniu tego co czuje antylopa, gdy na nią lew poluje ryzykujemy sporą błędność własnej oceny, a cóż powiedzieć o rybach, najmniej błędna będzie ocena emocjonalna ludzi. Istnieje mnóstwo przypadków dotyczących wmawiania innym, co myślą.
Jaka jest granica oceny i gdzie tkwi najniższy poziom uczciwego/prawdziwego określenia?

Pozdrawiam
Rigoletto (3891 punktów)
>Zabijane są też komary, poluje się na ryby, ludzie walczą z myszami czy szczurami, ..
>Gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której polowanie z etycznego staje się nieetyczne?

Wszystko to franciszkańskie dyrdymały! Przecież te wszystkie zwierzęta zabite przez myśliwych i tak by tak czy owak zginęły/zdechły.
15-01-2011 13:17 
 Ocena 3 na 3
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Wszystko to franciszkańskie dyrdymały! Przecież te wszystkie zwierzęta zabite przez myśliwych i tak by tak czy owak zginęły/zdechły.
Wot racjonalny argument. Można też postrzelać do ludzi - i tak kiedyś umrą/zginą


Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
15-01-2011 21:29 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Wot racjonalny argument. Można też postrzelać do ludzi - i tak kiedyś umrą/zginą

Strzelanie do ludzi nie jest zbyt mądre. Za to można dostać nawet dożywocie.
15-01-2011 23:20 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Strzelanie do ludzi nie jest zbyt mądre. Za to można dostać nawet dożywocie.
Prawo prawem, ale my tu czystą ETYKĘ przecie debatujemy!



Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
15-01-2011 23:29 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Strzelanie do ludzi nie jest zbyt mądre. Za to można dostać nawet dożywocie.
>Prawo prawem, ale my tu czystą ETYKĘ przecie debatujemy!

Nie ma co debatować. Lis gdyby tylko umiał posługiwać się bronią palną ubił by nas bez wahania!
16-01-2011 00:00 
 Ocena 1 na 1
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Nie ma co debatować. Lis gdyby tylko umiał posługiwać się bronią palną ubił by nas bez wahania!
Nie jest to niestety sprawdzona informacja, ale przytoczę zasłyszaną anegdotę:
Podobno lis, który znajdzie się w kurniku, może wpaść w tryb "seek & destroy" i zabić wszystkie kury, mimo, że absolutnie nie jest tego w stanie ich przejeść. Ma to związek z silnym instynktem drapieżniczym.

Holocaust kur jest wobec tego winą człowieka, a nie lisa, gdyż w przyrodzie ofiary lisa występują albo pojedynczo albo w stadzie, które w razie ataku może swobodnie się rozproszyć.

Analogicznie: ryby w akwarium pożerają swoje młode, bo znajdują się w nienaturalnie małym zbiorniku. W przyrodzie narybek zazwyczaj swobodnie się rozprasza i nie ginie w paszczy rodzica - ewolucyjnie umiejętność rozpoznawania potomstwa nie była rybom potrzebna

Jeżeli post przeczyta ktoś z odpowiednim wykształceniem/doświadczeniem, to bardzo proszę o weryfikację informacji (tej o lisie, bo z rybami mam doświadczenie własne)

Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
16-01-2011 10:07 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Podobno lis, który znajdzie się w kurniku, może wpaść w tryb "seek & destroy" i zabić wszystkie kury, mimo, że absolutnie nie jest tego w stanie ich przejeść. Ma to związek z silnym instynktem drapieżniczym.

No widzisz, zabijajac jednego lisa możesz uratować życie wielu kurom. To niewątpliwie czyni zabijanie lisów etycznym.
diogenes (42753 punktów)
>Gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której polowanie z nieetycznego staje się etyczne?

Kiedy myśliwy, skacząc przez rów ze strzelbą na ramieniu, strzela koledze między oczy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Besaleelem (160 punktów)
życie zwierząt przy okresowym pojawianiu się myśliwych jest lepsze niż w zoo

...idąc dalej jest lepiej, gdy powstaje park narodowy.
ostatnio na Mazurach na drodze do wsi leżał zdechły lis, dostał poszczał, przeszedł pola i padł na środku drogi, nikt się nie zainteresował usunięciem trupa padniętego lisa, były muchy i takie tam. Ciekawie ile lat musiał przedzierać się przez trawy, chodzić po lesie zanim padł?

na Mazurach są jelonki, zające, kiedyś nawet były wilki... nawet przy brzegu jeziora żyją bobry. Ilościowo na to patrząc, to są sztuki, można by je pomnożyć, bo pomału, pomału zmierzają w tą stronę, co tury.
Nadzieją jest zwiększająca się "świadomość" ludzi (kiedyś było w myśl maksymy: chłop żywemu nie przepuści) i postęp genetyki (odtworzenie wymarłych, wymierających gatunków)
więc celowe wydaje mi się utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego, ponieważ szansą przeżycia dla tych zwierząt jest nie tyle nieobecność myśliwych, lecz prostych i niewykształconych ludzi.
16-01-2011 11:04 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)

> dostał poszczał,
Ojoj!
16-01-2011 11:45 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>> dostał poszczał,

>Ojoj!

   No i się poplułam herbatą co to ją na śniadanie spożywałam

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
16-01-2011 12:47 
 Ocena-1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>> dostał poszczał,
>Ojoj!
co d.... boli
ziemiojad (338 punktów)
>www.emetro(*)nie_zima_nie_jest_etyczne.html
>Gdzie jest ta granica, po przekroczeniu której polowanie z nieetycznego staje się etyczne?

Czy człowiek ma prawo do korzystania z zasobów przyrody? Jeśli tak, to polowanie jest niczym innym jak korzystaniem z tego prawa. Zacznijmy od definicji gospodarki łowieckiej. Bardzo odpowiada mi ta znaleziona na Wikipedii
pl.wikipedia.org/wiki/Łowiectwo
Cytat:
Łowiectwo (gospodarka łowiecka) - zespół planowanych i skoordynowanych czynności mających na celu racjonalne gospodarowanie zwierzyną w myśl zasad ekonomii i zgodnie z założeniami ochrony przyrody oraz zgodnie z gospodarką rolną i leśną. Współcześnie łowiectwo jest rozpatrywane w szerokim kontekście, określanym też jako gospodarka łowiecka. Obejmuje ona: hodowlę i ochronę zwierzyny oraz jej pozyskiwanie w drodze polowań lub odłowów, a następnie wprowadzenie do obrotu gospodarczego.

Łowiectwo to dla mnie taki sam dział gospodarki jak każdy inny. Jak wynika z powyższej definicji, celem gospodarki łowieckiej jest POZYSKANIE zwierzyny i wprowadzenie jej do obrotu gospodarczego. Czyli po to hodujemy i chronimy zwierzęta, żeby je później pozyskać i mieć z tego konkretne ekonomiczne korzyści. W tym świetle pomysł, żeby to wilki i rysie regulowały liczebność populacji innych gatunków zwierząt jest absurdalny. Pomijam fakt, że też zupełnie niewykonalny, bo są to drapieżniki zajmujące olbrzymie terytoria o znacznym stopniu lesistości, a takich kompleksów leśnych jest w Polsce nie tak wiele.
Zakładając, że człowiek ma prawo pozyskiwać zwierzynę, zastanówmy się w jaki sposób może to robić. Może łapać ją w rozmaite pułapki (jak traperzy na Alasce), może też polować z użyciem różnego rodzaju broni lub specjalnie do tego celu szkolonych zwierząt. Łapanie zwierząt w pułapkę nie uśmierca zwierzęcia natychmiast. W zależności od rodzaju pułapki, gatunku zwierzęcia i tego jak zwierzę się w nią złapie (przykładowo czy za szyję czy za nogę) ofiara, często ranna i przerażona, może żyć jeszcze długo i umierać w męczarniach. Z tego punktu widzenia ten sposób polowań na pewno jest nieetyczny i w Polsce jest prawnie zabroniony.

Teraz zastanówmy się nad polowaniem z użyciem szkolonych do tego celu zwierząt, w praktyce psów, bo polowania z ptakami łowczymi mają w Polsce znaczenie marginalne. Pies pomaga myśliwemu namierzyć zwierzynę, wypłasza ją, a po strzale znajduje i aportuje. Tak pracują np. wyżły, które przeszukują pole w poszukiwaniu zwierzyny, wskazują miejsce jej ukrycia poprzez znieruchomienie czyli tzw. stójkę, na rozkaz myśliwego wypłaszają ją i po udanym strzale przynoszą. Nieco inaczej pracują dzikarze - psy używane do polowań na dziki. Te mają za zadanie znaleźć zwierza, osaczyć i nagonić go na myśliwego. Z kolei przy polowaniu na lisy, psy mają za zadanie wypłoszyć lisa z nory, u wlotu której czeka na niego myśliwy ze strzelbą. Użycie psa zwiększa więc skuteczność polowania. Co więcej, pies jest niezbędny, żeby znaleźć ustrzelonego przez myśliwego ptaka (bez psa odszukanie szaro ubarwionej kuropatwy w polu, czy też znalezienie martwej kaczki w trzcinach czasem graniczy z cudem) lub doprowadzić do rannego, postrzelonego dzika czy jelenia. Niewykorzystanie upolowanej zwierzyny jet nieetyczne. Dlatego na niektórych polowaniach obecność psów jest wymagana przepisami prawa. Istnieje też inny rodzaj polowań z psami, o którym tu już na forum wspomniano. Są to niedozwolone w Polsce polowania par force. Do takiego polowania używane są psy gończe, których zadaniem jest wytropienie i gonienie i na koniec osaczenie umęczonej ucieczką zwierzyny. W Polsce uznaje się ten rodzaj polowania za nieetyczny.

Pozostaje jeszcze omówić polowanie z bronią. Mamy do wyboru broń palną oraz np. kuszę lub łuk. Polowanie etyczne to takie, kiedy zwierzę ginie natychmiast, a jego cierpienia trwają jak najkrócej. Jeśli postawimy sobie za cel uniknięcie bądź maksymalne skrócenie mąk zwierzyny to wybierzemy broń palną jako bardziej skuteczną i łatwiejszą do użycia. Nie oszukujmy się, żeby zabić z łuku naprawdę duże zwierzę trzeba podejść do niego bardzo blisko i oddać naprawdę celny strzał, a to wymaga nie lada umiejętności i doświadczenia. Do tego ryzyko, że tylko zranimy zwierzę jest dużo większe niż w przypadku strzału z broni palnej. Dlatego w Polsce dopuszczone jest tylko polowanie z bronią palną, jako to bardziej etyczne.

Na koniec chciałabym odnieść się do artykułu. Zima jest okresem krytycznym, którego wiele osobników, zwłaszcza młodych, nie przeżyje. Te osobniki można pozyskać bez żadnego uszczerbku dla populacji, a biorąc pod uwagę, że zimą baza żerowa jest mocno ograniczona, ich odstrzał zwiększy szanse przeżycia pozostałych przy życiu osobników. Czy polowanie zimą jest mniej etyczne niż o innych porach roku? A kiedy myśliwi mieliby polować jak nie zimą? Wiosną zwierzęta są przed okresem rozrodczym (niektóre gatunki są już w ciąży), latem ten okres trwa, jesienią jeszcze wiele zwierząt wodzi młode, czyli żeby było "etycznie" zostaje późna jesień i zima. I właśnie od listopada do lutego trwa sezon polowań zbiorowych. Oczywiście są jeszcze polowania indywidualne, ale i wtedy myśliwego obowiązuje kalendarz polowań, który jest tak opracowany, aby uwzględniał i biologię gatunku, i możliwości myśliwych. Terminy polowań są określone odrębnie dla każdego gatunku, właśnie pod kątem sezonu rozrodczego, ewentualnych wędrówek itp.
www.pzlow.(*)geID=282&_CheckSum=-1341026994

ciąg dalszy poniżej
ziemiojad (338 punktów)
ciąg dalszy wypowiedzi

Jeszcze długo można by rozprawiać o tym co to znaczy polować etycznie. Oczywiście tylko pod warunkiem, ze w ogóle przyznajemy człowiekowi prawo do uśmiercania zwierząt dla jego korzyści. Polska ma bogate tradycje łowieckie. Wieki doświadczeń i badań zaowocowały wypracowaniem takiego modelu łowiectwa, który przyczynia się do ochrony zwierzyny, środowiska jej życia i zachowania różnorodności gatunkowej. Przepisy prawne ściśle określają obowiązki myśliwych, metody i terminy polowań, szkolenia i egzaminy jakie musi przejść przyszły myśliwy, rodzaje broni, z którą można polować, sprawozdawczość łowiecką itd. Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, moim zdaniem, zwierzyna pozyskana zgodnie z wszelkimi przepisami została pozyskana w sposób etyczny.

Zainteresowanych odsyłam do Zbioru zasad etyki, tradycji i zwyczajów łowieckich:
www.pzlow.(*)owID=185&_CheckSum=-1475768120

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365