 |
Nowa moralność: ból i cierpienie > życie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-01-2011 01:15 | Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Nowa moralność: ból i cierpienie > życie
1 na 1 | Co jest 'gorsze' ? Pies zakatowany poprzez ciągnięcie na lince, przywiązany za głowę, aż do jej urwania czy człowiek zamordowany przez strzał w głowę z bliskiej odległości, 'gasnący' od razu bez bólu i cierpienia. Strach vs utracony potencjał ?
Rasizm gatunkowy podpowie nam, że śmierci człowieka NIGDY nie można porównać do zwierzęcia lub, fałszywy stereotyp, że zwierzę i tak nie ma uczuć ?
I teraz powstaje cała masa kontrowersji...
1) Jemy mięso, np. z krów: Czy robi Nam różnicę jak te krowy są zabijane ? Nieświadoma śmierć od pneumatycznego strzału w głowę vs obdzieranie 'na żywca' ze skóry ?
2) Jakie zwierzęta ? Przed chwilą pacnąłem muchę, a mój kolega 'prowadził badania' i urywał jej po nóżce...
3) Bakterii zabijam nieświadomie miliardy każdego dnia, hmmm... może CHODZI O układ nerwowy i ból oraz cierpienie ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | THG303 (370 punktów) | > I teraz powstaje cała masa kontrowersji...> 1) Jemy mięso, np. z krów: Czy robi Nam różnicę jak te krowy są zabijane ? Nieświadoma śmierć od> pneumatycznego strzału w głowę vs obdzieranie 'na żywca' ze skóry ?Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla własnego przeżycia jest czymś "normalnym". Jeśli jestem głodny, zabiję kurę i zrobię z niej obiad, dzięki czemu przeżyję. Jeśli zgubiłem się na sawannie i spotkał mnie głodny lew... cóż... Natomiast zabijanie dla przyjemności lub zabawy to skurw**yństwo. Skurw***ństwem jest w ogóle brutalne mordowanie zwierząt. My na razie nie wiemy, jak myślą zwierzęta. I co myślą. A myślą na pewno. > 2) Jakie zwierzęta ? Przed chwilą pacnąłem muchę, a mój kolega 'prowadził badania' i urywał jej po nóżce...Zabijanie insektów jest dosyć racjonalne, gdyż mogą przenosić zarazki, które bywają groźne także i dla nas. Osy czy szerszenie także mogą nam zaszkodzić, szczególnie osobom uczulonym na ich jad. Pająki są "fe", zresztą nikt by chyba nie chciał pajęczyn w swoim domu. Ale pastwienie się nad tymi stworzonkami także jest głupotą. Chyba, że chodzi o poważne badania naukowe
|
|
 | 8 na 8 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > My na razie nie wiemy, jak myślą zwierzęta. I co myślą. A myślą na pewno.Jak kiedyś przydepnąłem swojego chomika (niechcący), to tak strasznie zapiszczał, że na 100% wiem, co myślał. Pozdrawiam
W końcu wypoczęty
|
|
|  | 7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >> My na razie nie wiemy, jak myślą zwierzęta. I co myślą. A myślą na pewno. >Jak kiedyś przydepnąłem swojego chomika (niechcący), to tak strasznie zapiszczał, że na 100% wiem, co myślał.
Jak zmieniłam kotom suche na light i się uparłam, że albo zjedzą to albo będą chodziły głodne, to też wiem co myślały. Oj, dam głowę że wszystko było niecenzuralne i zero szacunku dla "pańci".
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
>Oj, dam głowę że wszystko było niecenzuralne i zero szacunku dla "pańci". Dla pańci? Nie licz na to. To psy mają panów i pańcie. Koty mają służących.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 6 na 6 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla własnego przeżycia jest czymś "normalnym". Jeśli jestem głodny, zabiję kurę i zrobię z niej obiad, dzięki czemu przeżyję.Z teoretycznego punktu widzenia człowiek współczesny może spokojnie przeżyć nie zabijając, ani nie jedząc zabitego zwierzęcia Gdybym był "prawdziwym" racjonalistą, to zostałbym wegetarianinem, mięsożerność to u mnie wyraz łakomstwa i wygodnictwa, czyli słabości charakteru (nie jedynej zresztą) > Natomiast zabijanie dla przyjemności lub zabawy to skurw**yństwo. Skurw***ństwem jest w ogóle brutalne mordowanie zwierząt.Zasadniczo się zgadzam. Jednak w osobnym wątku toczy się dyskusja na temat myślistwa - jest potrzebne i rozsądne, ale myśliwi zabijają dla przyjemności - ot takie hobby. I co o tym myśleć? > Pająki są "fe", zresztą nikt by chyba nie chciał pajęczyn w swoim domu.Pająka można wyrzucić za okno i usunąć pajęczynę. Te zwierzaki absolutnie nie są "fe"! Znajomy pokazał mi kiedyś taką piękność (ten sam model, inna sztuka):  Na początku bałem się wziąć na rękę, ale potem pająk okazał się przemiły 
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
|  | 2 na 2 | ziemiojad (338 punktów) | > Jednak w osobnym wątku toczy się dyskusja na temat myślistwa - jest potrzebne i rozsądne, ale myśliwi zabijają dla przyjemności - ot takie hobby. I co o tym myśleć?Co myśleć? O jak to dobrze, że są wśród nas osoby, które dobrowolnie podejmują pracę jako rzeźnicy. Że są myśliwi, którzy ekologicznie i ekonomicznie prowadząc gospodarkę łowiecką chronią przy tym przyrodę. Że są rolnicy, którzy za nas i dla nas tuczą w swoich gospodarstwach te miliony niewinnych świnek, kurczaczków, gąsek i indyków z przeznaczeniem na rzeź. Itd. itp. Nie musimy sobie sami brudzić rąk. Fajnie, nie?  A co myśleć o naukowcach, którzy w imię nauki prowadzą badania na zwierzętach?
|
|
| |  | 3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > O jak to dobrze, że są wśród nas osoby, które dobrowolnie podejmują pracę jako rzeźnicy.To, że np. zawód komornika musi być przez kogoś wykonywany jest dla mnie oczywistością. A to, że nie mam sympatii do osób podejmujących się (przecież dobrowolnie) takiej pracy, to inna sprawa. Podobnie postrzegam myśliwych. PS A na marginesie: mam kolegę na aplikacji komorniczej, którego lubię "mimo wszystko", jednak nie wpływa to na moją ocenę wyboru jego zawodu PPS Drogi T: Jeżeli czytasz ten wątek, to się na mnie czasem nie obrażaj! Napisałem przecież, że "lubię"(...)! 
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
| | |  | 3 na 3 | ziemiojad (338 punktów) |
> To, że np. zawód komornika musi być przez kogoś wykonywany jest dla mnie oczywistością. A to, że nie mam sympatii do osób podejmujących się (przecież dobrowolnie) takiej pracy, to inna sprawa.he, he, he, a mówi się, że żadna praca nie hańbi  swoją drogą, mogę się założyć, że w rankingu zawodów większym poważaniem cieszyłby się rzeźnik niż komornik
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > swoją drogą, mogę się założyć, że w rankingu zawodów większym poważaniem cieszyłby się rzeźnik niż komornik Jestem przekonany, że tak właśnie jest!
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Podobnie postrzegam myśliwych.
A kanarów? A policjantów?
Przecież nie jest tak, że ci komornicy, wzorem bandytów, idą do biednych ludzi bogu ducha winnych i wyrywają im sprzęty z domu. Komornik, jak policjant czy kontroler biletów łapie tych, którzy sobie na to zasłużyli. Ja im - co więcej - współczuję nawet. Jak muszą iść do jakichś patoli za przeproszeniem, którzy nabrali w sklepach sprzętów na raty a potem z premedytacją nie płacą - i się z nimi przepychać.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >A kanarów? A policjantów? Nie odbieram tych zawodów szczególnie negatywnie, napisy na murach typu "HWDP" wzbudzają moją litość
Co do komorników: wiem na czym polega ich praca, jak wspominałem mam kolegę "w branży". Opowiadał, że często zdarzają się przypadki zamożnych ludzi, którzy czują się ponad prawem i ignorują ponaglenia. Zdarzają się jednak przypadki osób czy rodzin po prostu niezaradnych życiowo, które z płaczem opuszczają mieszkanie czy tracą mienie.
Nawet jeżeli mamy do czynienia z rodziną alkoholików - jest to przecież efekt choroby, słabej psychiki, a nie zawsze czystego lenistwa i wygodnictwa, bardzo takim ludziom współczuję, a komornik musi przecież robić swoje.
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
 | 2 na 2 | Matix (5786 punktów) | >>pneumatycznego strzału w głowę vs obdzieranie 'na żywca' ze skóry ? >Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla własnego przeżycia jest czymś "normalnym". Jeśli jestem głodny, zabiję kurę i zrobię z niej obiad, dzięki czemu przeżyję.
Myśląc w ten sposób do zwierząt należy zaliczyć również rośliny, bo równie dobrze możesz sobie zrobić coś pochodzenia roślinnego i przeżyć. Wcale nie musi to być mięso.
|
|
 | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | A istnieje w ogóle coś takiego jak moralność? Istnieje coś takiego jak dobro i zło? >Zabijanie przedstawicieli innych gatunków dla własnego przeżycia jest czymś "normalnym". Jeśli jestem głodny, zabiję kurę i zrobię z niej obiad, dzięki czemu przeżyję. Jeśli zgubiłem się na sawannie i spotkał mnie głodny lew... cóż... Natomiast zabijanie dla przyjemności lub zabawy to skurw**yństwo. Skurw***ństwem jest w ogóle brutalne mordowanie zwierząt. Jeżeli przyjmiemy że taki kierunek etyki jak utylitaryzm jest właściwy to złem jest każdy wybór nie maksymalizujący szczęścia największej liczby istot świadomych. W związku z tym zjadanie zwierząt posiadających pewien stopień świadomości jest złem. Zamiast kury możesz zjeść sałatę i też przeżyjesz. Skurw***ństwem jest zabijanie zwierząt tylko dla przyjemnych odczuć kubków smakowych. No chyba że zabijesz cierpiące zwierze, co będzie dla niego ulgą, a potem żeby mięso się nie zmarnowało zjesz je.
|
|
|  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Zamiast kury możesz zjeść sałatę i też przeżyjesz.A zamiast sałaty możesz zjeść kawałek samego siebie i też trochę pożyjesz  > No chyba że zabijesz cierpiące zwierze, co będzie dla niego ulgą, a potem żeby mięso się nie zmarnowało zjesz je.Już sobie wyobrażam tych wegetarian zjadających raz na 10 lat swojego ukochanego pieska "żeby się nie zmarnował".
w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
|
|
| |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Już sobie wyobrażam tych wegetarian zjadających raz na 10 lat swojego ukochanego pieska "żeby się nie zmarnował". Ja też sobie nie wyobrażam, dlatego twierdze że ludzie są ŹLI.
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Ja też sobie nie wyobrażam, dlatego twierdze że ludzie są ŹLI.
Nie rozumiem. Są źli, bo nie zjedliby swojego ukochanego pieska?
"Zobacz co się dzieje bracie tutaj dookoła Nie zakrywaj bracie swoich oczu rękoma"
|
|
| | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Nie rozumiem. Są źli, bo nie zjedliby swojego ukochanego pieska? Tak, albo nie pozwolili zjeść go komuś innemu. Oczywiście w ujęci etyki utylitaryzmu.
|
|
| | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Oczywiście w ujęci etyki utylitaryzmu.
No nie wiem. Być może. Ale w praktyce- wczoraj zdechł mój dziesięcioletni pies marki kundel. Jacyś chętni?
"Zobacz co się dzieje bracie tutaj dookoła Nie zakrywaj bracie swoich oczu rękoma"
|
|
| | | | | |  | | Mandella (83 punktów) | >>Oczywiście w ujęci etyki utylitaryzmu. >No nie wiem. Być może. Ale w praktyce- wczoraj zdechł mój dziesięcioletni pies marki kundel. Jacyś chętni?
Przerób na smalec...
|
|
| | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > >Jacyś chętni?> Przerób na smalec...Niech se sami przerobią  Zresztą nie mówiłem poważnie.
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Skurw***ństwem jest w ogóle brutalne mordowanie zwierząt.A nie jest to przypadkiem rzecz całkiem naturalna? Począwszy od pająków, które mordują ofiary wstrzyknięciem im kwasów żołądkowych do "brzucha", przez kotki i lewki wszelkiego rodzaju wcinające wciąż żywe ofiary, aż do najbardziej podobnych do ludzi małp, które potrafią bez większego problemu zabić małe małpiątko rozwalając mu łeb o drzewo, czy wpierdzielić jeszcze żywą myszkę. No nie mówiąc o bakteriach... te to dopiero nie zważają na cierpienia, jakie będzie przeżywać ofiara. > Zabijanie insektów jest dosyć racjonalne, gdyż mogą przenosić zarazki, które bywają groźne także i dla nas.Psy też przenoszą zarazki, które są dla nas szkodliwe. Koty w piwnicach też - ale ich zabijać nie wolno. > Osy czy szerszenie także mogą nam zaszkodzić, szczególnie osobom uczulonym na ich jad.Ale dla nieuczulonego człowieka nie są jakimś specjalnym zagrożeniem. > Pająki są "fe", zresztą nikt by chyba nie chciał pajęczyn w swoim domu.A przy pladze komarów się przydają, oj przydają. W zeszłym roku zrobiłem sobie eksperyment i "zahodowałem" w pokoju kilkanaście pająków, poinstalowały się na suficie i już po tygodniu mogłem podziwiać efekty - dwie setki komarów się złapały. Wziąwszy pod uwagę, że te pająki wcale nie miały ochoty łazić po domu i atakować mnie we śnie  , bardzo korzystny układ.
|
|
 | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Pająki są "fe", zresztą nikt by chyba nie chciał pajęczyn w swoim domu.Pająki nie są "fe". Pająki są urocze i pożyteczne. Spójrz tylko na te kątniki:   Albo na tego krzyżaka:  Prawie tak sympatyczne, jak nietoperze
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | > Prawie tak sympatyczne, jak nietoperze  Jakie puchate, nic, tylko głaskać 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Krzyk, rwetes i moralne oburzenie wywołuje jednak głównie znęcanie się nad psami i kotami. Po znalezieniu podczas tegorocznych zimowych liczeń w rezerwacie "Nietoperek" dwustu celowo zamęczonych nietoperzy nie widziałam żadnych panien we łzach czy ogólnopolskich apeli o surowe kary. A tymczasem: Cytat:Największą tragedią i skandalem tegorocznego liczenia było znalezienie w tunelach ponad 200 celowo zabitych lub okaleczonych nietoperzy. Tego nie zrobił drapieżnik: miały połamane przedramiona, podarte błony skrzydłowe, a w kilku przypadkach oderwane głowy. Ot, relatywizm. Zatem specjalnie dla tych szczególnych obywateli i obywatelek, co to "kochamy kotki i pieski, bo są miłe, kochane i takie mądre i nie wolno im robić krzywdy", a takie nietoperze to "brzydkie, okropne i wczepiają się we włosy" pozwalam sobie dodatkowo kilka fotek wrzucić (wikipedycznych, ażeby praw rozmaitych nie naruszać):      
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Śliczne są. Lubię nietoperze. Niedaleko mnie jest duży park, a w nim dwór dawnych właścicieli folwarku, obecnie należący do KUL. A w dworze strych... W letnie wieczory śmiga jeden za drugim. Tu nikt im nie przeszkadza i na pewno nie zabija
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Śliczne są. Lubię nietoperze. Chodziłem kiedyś po jaskiniach i pamiętam emocjonalne wejścia lub zjazdy obok setek wiszących nietoperzy, zachowywaliśmy się jakbyśmy się nawzajem nie widzieli...
|
|
2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >1) Jemy mięso, np. z krów: Czy robi Nam różnicę jak te krowy są zabijane ? Nieświadoma śmierć od pneumatycznego strzału w głowę vs obdzieranie 'na żywca' ze skóry ? -Jesteśmy elementami świata zwierzęcego i nasza fizjologia jest temu podporządkowana. Zabijamy i zjadamy. Żywych stworzeń raczej już nie jemy (oczywiście są wyjątki)więc bez zabicia się nie obejdzie. Zresztą żadnego zwierzęcia, z nami włącznie i tak nie czeka życie wieczne, a gdyby nie hodowla dla mięsa, to wiele z tych zwierzą po prostu by nie istniało. Natomiast znęcanie się jest już elementem zaspokajania innych "potrzeb" (oni nie chcieli zjeść tych psów) o podłożu raczej psychicznym i jest to niewątpliwie zwyrodnienie. Trzeba leczyć, zapobiegać i karać jednocześnie. Nie ma wyjścia.
Wszystkie wielkie prawdy na poczatku sa bluźnierstwem.
|
|
 | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Natomiast znęcanie się jest już elementem zaspokajania innych "potrzeb" (oni nie chcieli zjeść tych psów) o podłożu raczej psychicznym i jest to niewątpliwie zwyrodnienie. Trzeba leczyć, zapobiegać i karać jednocześnie. Nie ma wyjścia.
Problem w tym, że w Polsce takie sprawy często kończą się symbolicznym wyrokiem, a czasem umorzeniem ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.
Ktoś potopi szczenięta w beczce - znikoma szkodliwość. Ktoś inny wyrzuci psa z balkonu po pijaku - znikoma szkodliwość. Ktoś kotu przywiązał petardę do ogona i podpalił - znikoma szkodliwość.
Mam trochę znajomych prawników (nie wiem dlaczego pół mojej klasy z LO wylądowała na prawie i teraz klasowe spotkania to jak zjazd pracowników ministerstwa sprawiedliwości), kiedyś na ten temat z jednym sędzią karnym dyskutowałam, bo była jakaś spawa o zakatowanie psa w regionalnej prasie opisywana właśnie pod kątem owej znikomej szkodliwości. I naprawdę włos mi się zjeżył na głowie. Otóż wg. mojego znajomego sędziego, jeśli nad zwierzęciem ktoś się nie znęca publicznie, to społeczna szkodliwość jest znikoma "z natury rzeczy". To była opinia jednego sędziego, ale czy aby na pewno odosobniona? Patrząc na orzecznictwo - śmiem wątpić.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
|  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | >Problem w tym, że w Polsce takie sprawy często kończą się symbolicznym wyrokiem, a czasem umorzeniem ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. >Ktoś potopi szczenięta w beczce - znikoma szkodliwość. Ktoś inny wyrzuci psa z balkonu po pijaku - znikoma szkodliwość. Ktoś kotu przywiązał petardę do ogona i podpalił - znikoma szkodliwość. Dobrze, że poruszasz ten bulwersujący temat. Ciekawy jestem, jak prawnicy definiują "znikomość szkodliwości społecznej czynu" ? I czemu to w ogóle służy ? Rzecz zasługuje nawet, moim zdaniem, na odrębny wątek. Czy ZSSC to polska osobliwość czy też światowy (europejski ?) wynalazek ? Kilka lat temu rzeszowski sąd rejonowy umorzył, powołując się na ZSSC, sprawę przeciwko pracownicy, która okradła swoją szefową na kwotę 650 zł. Bez wątpienia ogromna szkodliwością społeczną cechuje się może nie tylko sam czyn (choć nie bardzo wiem, jak to mierzyć), co właśnie jego umorzenie ! To przecież apel do społeczeństwa: można kraść bezkarnie umiarkowane sumy.
>Otóż wg. mojego znajomego sędziego, jeśli nad zwierzęciem ktoś się nie znęca publicznie, to społeczna szkodliwość jest znikoma "z natury rzeczy". A jeśli ktoś katuje zwierzę pokryjomu a potem TV lub prasa wywleka to na światło dzienne ? Ponowny proces delikwenta czy oskarżenie dziennikarza ? Jak bez świadków zamorduję żonę to chyba też podpadam pod ZSSC ?
|
|
|  | | hulajduszka (20 punktów) |
>Otóż wg. mojego znajomego sędziego, jeśli nad zwierzęciem ktoś się nie znęca publicznie, to społeczna szkodliwość jest znikoma "z natury rzeczy".
ma racje, spoleczna szkodliwosc takiego czynu jest znikoma, natomiast symboliczne wyroki ze wzgledu na znikoma szkodliwosc spoleczna juz nie sa tak znikomo szkodliwe spolecznie, dotycza szerszego spektrum odbiorcow
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Co jest 'gorsze' ? >Pies zakatowany ...czy człowiek zamordowany...
Sprawcy tego rodzaju czynów pozbawieni są fundamentalnego dla człowieka współczucia dla życia, dla żywych istot. Ludzi identyfikujemy zwykle po ich formie (kształcie), ale to nie jest warunek wystarczający, aby być człowiekiem. Tego rodzaju ocena jest niezwykle ważna w momencie obrony koniecznej: trzeba wtedy pozbyć się skrupułów zachowania wobec pseudo-ludzkiego tworu i go zabić.
>Rasizm gatunkowy podpowie nam, że śmierci człowieka NIGDY nie można porównać do zwierzęcia ...
Nie zawsze trafnie zidentyfikujemy coś jako człowieka. W ludzkich ciałach nie zawsze żyją ludzie.
>Przed chwilą pacnąłem muchę, a mój kolega 'prowadził badania' i urywał jej po >nóżce...
Liczyć można uczyć się na zapałkach. Podobnie nie muszę wyrwać ci kończyn i głowy , aby nauczyć liczyć się do pięciu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | PKowalski (1042 punktów) | Nie wiem, czy to taka 'nowa moralność' -- empatia jest jedną z podstaw zachowań etycznych w życiu. I jest nią niezależnie od wciskanych do głów systemów etycznych.
>1) Jemy mięso, np. z krów: Czy robi Nam różnicę jak te krowy są zabijane ? Robi różnicę, jak są zabijane. Ustawodawstwo dotyczące humanitarnego uboju funkcjonuje już dobrze ponad 100 lat (nie wiem, czy w Polsce, ale przynajmniej w Szwajcarii działało na przełomie XIX i XX wieku). I nie budzi raczej zastrzeżeń. Część osób ma wyrzuty sumienia ze względu na zabijanie zwierząt, nie je więc mięsa. Być może ta postawa się spopularyzuje, ale obecnie jest mniejszościowa. W każdym razie wegetarianizm jest jakimś probierzem takiej postawy.
>2) Jakie zwierzęta ? Przed chwilą pacnąłem muchę, a mój kolega 'prowadził badania' i urywał jej po >nóżce... Pisałem wyżej o empatii -- a tą głównie odczuwamy wobec cieplutkich, puszystych ssaków, względnie cieplutkich, pierzastych ptaków. Dość ogólnikowo bym jednak stwierdził, że wbrew licznym etykom, którzy stosują zerojedynkowe schematy, intuicyjnie 'płynnie' zmienia się poziom dopuszczalnego okrucieństwa wobec zwierząt (i roślin). Akceptujemy zwykle zabicie muchy, ale już dręczenie przez zabawy z wyrywaniem jej nóg -- niekoniecznie.
>3) Bakterii zabijam nieświadomie miliardy każdego dnia, hmmm... może CHODZI O układ nerwowy i ból >oraz cierpienie ? Umiejętność wczucia się, czasem pewnego szacunku (w przypadku roślin). Łatwiej wczuć się w podobnych -- wczuwanie się nie oznacza analizowania zasad działania układu nerwowego.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Część osób ma wyrzuty sumienia ze względu na zabijanie zwierząt, nie je więc mięsa. Być może ta postawa się spopularyzuje, ale obecnie jest mniejszościowa. W każdym razie wegetarianizm jest jakimś probierzem takiej postawy.
Wegetarianizm polega - w moim odczuciu - również na czymś innym, a mianowicie na chęci zaliczenia się do konkretnej grupy, potrzeby przynależności. W tym wypadku dość łatwo jest to osiągnąć - po prostu nie jeść mięsa. Jednakże wegetarianie nie zdają sobie sprawy z tego, że nawet kupując produkty roślinne i tak wpływają na zabijanie zwierząt. Nie mówiąc już o skórzanych butkach...
Zadziwiła mnie - przy okazji wegetarianizmu - jeszcze jedna rzecz. Otóż byłem kiedyś świadkiem pewnego dość zabawnego zdarzenia - wegetariance podano pierogi podsmażone na smalcu. Koleżanka wzięła to do ust, wyczuła "mięso" i zwymiotowała. Taki patologiczny wstręt.
>Pisałem wyżej o empatii -- a tą głównie odczuwamy wobec cieplutkich, puszystych ssaków, względnie cieplutkich, pierzastych ptaków.
Albo w stosunku do pająków, świerszczy, krewetek, ryb, gadów, płazów - zależy co sobie w domu trzymamy.
>Dość ogólnikowo bym jednak stwierdził, że wbrew licznym etykom, którzy stosują zerojedynkowe schematy, intuicyjnie 'płynnie' zmienia się poziom dopuszczalnego okrucieństwa wobec zwierząt (i roślin). Akceptujemy zwykle zabicie muchy, ale już dręczenie przez zabawy z wyrywaniem jej nóg -- niekoniecznie.
No ale, ale. Muchę można zabić spray'em na owady, a więc psiknąć jej żrącą substancją, która w ułamku sekundy zapełnia aparat oddechowy, piecze skórę, w bardzo paskudny sposób zabija. Musi to być co najmniej tak bolesne jak wyrywanie nóżek... ale wolno - bo wolno.
|
|
|  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Wegetarianie nie zdają sobie sprawy z tego, że nawet kupując produkty roślinne i tak wpływają na zabijanie zwierząt. Nie mówiąc już o skórzanych butkach... Istnieje jeszcze coś takiego jak weganizm. > Akceptujemy zwykle zabicie muchy, ale już dręczenie przez zabawy z wyrywaniem jej nóg -- niekoniecznie. >No ale, ale. Muchę można zabić spray'em na owady, a więc psiknąć jej żrącą substancją, która w ułamku sekundy zapełnia aparat oddechowy, piecze skórę, w bardzo paskudny sposób zabija. Musi to być co najmniej tak bolesne jak wyrywanie nóżek... ale wolno - bo wolno. Muchy nie odczuwają bólu, one w ogóle nie mają świadomości. Są raczej jak komputery przetwarzają jedynie dane i na ich podstawie poruszają się.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Istnieje jeszcze coś takiego jak weganizm.Tak - a weganie to chodzą w zimie na bosaka  > Muchy nie odczuwają bólu, one w ogóle nie mają świadomości. Są raczej jak komputery przetwarzają jedynie dane i na ich podstawie poruszają się.Skąd żeś wziął, że nie odczuwają? Ból to w końcu też informacja, którą trzeba przetworzyć.
|
|
| | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Tak - a weganie to chodzą w zimie na bosaka A to wszystkie buty są ze skóry? > Skąd żeś wziął, że nie odczuwają? Ból to w końcu też informacja, którą trzeba przetworzyć.Czytałem kiedyś artykuł na ten temat. I może nie było w nim dokładnie o muchach, ale o organizmach na podobnym etapie zaawansowania. W artykule było opisane jak naukowcy odróżniają czy zwierze potrafi cierpieć. Według tych naukowców niektóre zwierzęta nie miały określonej struktury w mózgach odpowiedzialnej za odczucia. I tak jeżeli dobrze pamiętam były to np. owady(nie pamiętam czy wszystkie), ślimaki.
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Czytałem kiedyś artykuł na ten temat. I może nie było w nim dokładnie o muchach, ale o organizmach na podobnym etapie zaawansowania. W artykule było opisane jak naukowcy odróżniają czy zwierze potrafi cierpieć. Według tych naukowców niektóre zwierzęta nie miały określonej struktury w mózgach odpowiedzialnej za odczucia. I tak jeżeli dobrze pamiętam były to np. owady(nie pamiętam czy wszystkie), ślimaki.
A było też badanie, w którym podawano owadom - np. pszczołom - morfinę - te zmorfinowane nie żądliły w sytuacji, w której te niezmorfinowane żądliły.
|
|
| | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >A było też badanie, w którym podawano owadom - np. pszczołom - morfinę - te zmorfinowane nie żądliły w sytuacji, w której te niezmorfinowane żądliły. Więc trzeba odpowiedzieć jak działa morfina. Bo jeżeli blokuje tylko sygnał bólu to oba badania się nie wykluczają. Ale jeżeli morfina działa tylko na świadomość to wtedy się wykluczają. A może jeszcze jakoś inaczej?
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Muchy nie odczuwają bólu, one w ogóle nie mają świadomości. Są raczej jak komputery przetwarzają jedynie dane i na ich podstawie poruszają się.
Świadomość a ból to dwie różne rzeczy. Ból odczuwają już jamochłony - skoro reagują na kłucie, to znaczy, że je odczuwają. Skoro uciekają w drugą stronę, to odczucie nie jest przyjemne. Nie ma podstaw do określania tego odczucia inaczej niż ból. Szczególnie, że ból nie wymaga zaawansowanego myślenia. To najprymitywniejszy odruch. Drugi po nim to fotorecepcja, jak można nazwać wykrywanie obecności światła.
|
|
| | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Świadomość a ból to dwie różne rzeczy. Więc ból a cierpienie to dwie różne rzeczy. >Ból odczuwają już jamochłony - skoro reagują na kłucie, to znaczy, że je odczuwają. Wcale to nie musi znaczyć że odczuwają cierpienie. Może to być po prostu sprzężenie. Tak jak robot którego dotniemy wykona zaprogramowaną czynność.
>Skoro uciekają w drugą stronę, to odczucie nie jest przyjemne. Uciekają bo ewolucja je tak zaprogramowała.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | >Więc ból a cierpienie to dwie różne rzeczy. >>Ból odczuwają już jamochłony - skoro reagują na kłucie, to znaczy, że je odczuwają. >Wcale to nie musi znaczyć że odczuwają cierpienie. Może to być po prostu sprzężenie. >Tak jak robot którego dotniemy wykona zaprogramowaną czynność.
Jasne, jeżeli chodzi o wykonanie - potoczne oglądanie - to nie ma różnicy, i możesz używać porównania ruchu jamochłona do ruchu robota, ale... Kiedy badasz to, co zachodzi wewnątrz zauważasz, że porównanie te nie jest już dobre 1. gdyż operację cofania wykonuje nie robot - choć to ręka robota - lecz komputer 2. operacja cofania ręki robota kierowana jest z wewnątrz programem, zaś reakcja cofania jamochłona kierowana jest z zewnątrz... nawet mimo twojego porównania 'dotknięcia robota' (np. w receptor czuciowy) To tylko parę elementarnych różnic które naprędce przyszły mi na myśl.
>>Skoro uciekają w drugą stronę, to odczucie nie jest przyjemne. >Uciekają bo ewolucja je tak zaprogramowała.
Brakuje jeszcze abyś wymienił programistę.
|
|
| | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) |
>Jasne, jeżeli chodzi o wykonanie - potoczne oglądanie - to nie ma różnicy, i możesz używać porównania ruchu jamochłona do ruchu robota, ale... >Kiedy badasz to, co zachodzi wewnątrz zauważasz, że porównanie te nie jest już dobre >1. gdyż operację cofania wykonuje nie robot - choć to ręka robota - lecz komputer Komputer jest tu analogią do mózgu, jeżeli możemy powiedzieć że jamochłony mają mózg. Mózg jamochłona tak jak komputer nie mają świadomości.
|
|
| | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) |
>>Kiedy badasz to, co zachodzi wewnątrz zauważasz, że porównanie te nie jest już dobre >>1. gdyż operację cofania wykonuje nie robot - choć to ręka robota - lecz komputer >Komputer jest tu analogią do mózgu, jeżeli możemy powiedzieć że jamochłony mają mózg. >Mózg jamochłona tak jak komputer nie mają świadomości.
+ za to, że zwróciłeś moją uwagę na ośrodki mózgu potrzebne do odczuwania przyjemności* których jamochłon -chyba - nie ma
wcześniej świadomość postrzegałem, głównie jako aktywność elektryczną mózgu i percypowanie pola wokół
*z wątku z muchą
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Świadomość a ból to dwie różne rzeczy. >Więc ból a cierpienie to dwie różne rzeczy. Pisało wyraźnie o bólu. Cierpienie jako nasze wrażenie bólu - również się zgadzam. Cierpienie pewnie pojawia się później, ale szczerze mówiąc nie potrafimy chyba tego zweryfikować, które zwierzęta są w stanie odczuwać cierpienie, a które nie. Możemy weryfikować zdolność percepcji bólu. >>Ból odczuwają już jamochłony - skoro reagują na kłucie, to znaczy, że je odczuwają. >Wcale to nie musi znaczyć że odczuwają cierpienie. Może to być po prostu sprzężenie. >Tak jak robot którego dotniemy wykona zaprogramowaną czynność. >>Skoro uciekają w drugą stronę, to odczucie nie jest przyjemne. >Uciekają bo ewolucja je tak zaprogramowała. A tak w praktyce - dlaczego? Ewolucja robi coś w określony sposób. Dlaczego uciekają? To nie jest chyba reakcja beznamiętna, jak geotropizm.
|
|
|  | | PKowalski (1042 punktów) | > Wegetarianizm polega - w moim odczuciu - również na czymś innym, a mianowicie na chęci zaliczenia się do konkretnej grupy, potrzeby przynależności.Prawie każda idea/ideologia ma i taki przejaw i grupki swoich wyznawców. Ja przyznaję, że znam parę osób mniej lub bardziej wegetariańskich (mniej -- nie jedzą mięsa ssaków, ale ryby już tak  ), ale na grupkę i potrzebę przynależności nie trafiłem. > Albo w stosunku do pająków, świerszczy, krewetek, ryb, gadów, płazów - zależy co sobie w domu trzymamy.Nie stawiam sprawy zero-jedynkowo. Mówię o trudnościach względnych. Osoby, które nie zabiłyby psa, czy konia, zabijają karpia na święta. Nawiasem mówiąc przypomniałeś mi moją nauczycielkę biologii z liceum: "Taki ładny pająk! Taki duży i włochaty!"  > Muchę można zabić spray'em na owady, a więc psiknąć jej żrącą substancją, która w ułamku sekundy zapełnia aparat oddechowy, piecze skórę, w bardzo paskudny sposób zabija. Musi to być co najmniej tak bolesne jak wyrywanie nóżek... ale wolno - bo wolno.Zapewne to może być punkt startu do poważnej dyskusji o psychologicznych aspektach wczuwania się. I czynnikach, branych pod uwagę.
|
|
| |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Prawie każda idea/ideologia ma i taki przejaw i grupki swoich wyznawców. Ja przyznaję, że znam parę osób mniej lub bardziej wegetariańskich (mniej -- nie jedzą mięsa ssaków, ale ryby już tak ), ale na grupkę i potrzebę przynależności nie trafiłem.No a jednak - skoro są w jakiejś grupie, to znaczy, że jednak tą potrzebę mają. > Nie stawiam sprawy zero-jedynkowo. Mówię o trudnościach względnych. Osoby, które nie zabiłyby psa, czy konia, zabijają karpia na święta.No oczywiście, że tak - bo karpia zabić wolno, a konia nie wolno. Bo ktoś, kto urżnie łeb np. gęsi i zrobi sobie pieczeń jest fajnym facetem, ale ktoś kto zabije swoją papugę czy łabędzia, jest już sadystycznym zbrodniarzem  > Zapewne to może być punkt startu do poważnej dyskusji o psychologicznych aspektach wczuwania się. I czynnikach, branych pod uwagę.Ludzie się nie wczuwają równomiernie - właśnie tu jest cały problem. Nie potrafią zrozumieć, że w jakimś innym kraju psy nie są tak poważane jak u nas - z jednej strony śmiejemy się z ludzi czczących krowy, a sami czcimy psy
|
|
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jesteśmy zwierzętami wyższymi. Jak lwica , czy jaguar, goni antylopę to ona też przeżywa strach, a potem ból rozdzieranej kłami gardzieli. Eskimos zabija foki, a orki też. Lecz ponieważ jesteśmy zwierzętami wyższymi, możemy minimalizować cierpienia zwierząt niższych służących nam do konsumpcji. I o to zabiegają różne organizacje ochrony zwierząt. Co innego jest z naszymi wrogami. Muchami i bakteriami. Chociaż są bakterie, nasi przyjaciele. Taki lactobacillus bulgaricus. Te wrogie bakterie możemy zabijać antybiotykiem w samoobronie. Giną przy okazji też i nasi przyjaciele. Ale są to tak zwane nieuniknione ofiary. Co do much, komarów i gzów to też. One nas atakują więc możemy się bronić. Czy od razu je zabijać? Może tylko ogłuszać? Ale jak odzyskają przytomność to znowu będą atakować. Osy zdecydowanie odganiać. Albo nie reagować. Osa nie żywi w stosunku do nas złych zamiarów. Ona tylko leci do słodkiego. Pająki, żaby, motyle zdecydowanie należy zostawić w spokoju. Co robić z myszami i szczurami? Ponieważ przynoszą duże straty w gospodarce , a szczury roznoszą dżumę (A. Camus) to w sposób umiarkowany tępić. Ostatecznie dokonują bezprawnego ataku na naszą , lub cudzą, własność. Rada generalna: zwierząt i ludzi bez wyraźnej potrzeby nie zabijać. A jak już, to w sposób możliwie bezstresowy i bezbolesny.
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Jesteśmy zwierzętami wyższymi. Mistrzyni moja nawołuj do wegetarianizmu! A więcej mięsa będzie dla mnie i tluszczu dla Ciebie.
Moralność nowego rodzaju=humanitarne uśmiercanie. Ja osobiście staram się zawsze zjadać to co ma dużo białka a mało tłuszczu. Sam fakt że przed trafieniem na talerz biegało i cieszyło się życiem mi nie przeszkadza ale jeśli zacznie się hodować mięso w reaktorach to się przerzucę na te bez potrzeby zabijania. I takie działanie będzie dopiero racjonalne i humanitarne. A więc biolodzy do pracy opracować nową technologię.
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Ja osobiście staram się zawsze zjadać to co ma dużo białka a mało tłuszczu. >Sam fakt, że przed trafieniem na talerz biegało i cieszyło się życiem mi nie przeszkadza
To tak jak Albertowi Fishowi , co to napisał w liście do rodziców dziewczynki, którą zjadł: "Grace sat in my lap and kissed me. I made up my mind to eat her."
|
|
| |  | | rhotax7 (3947 punktów) | >To tak jak Albertowi Fishowi , co to napisał w liście do rodziców dziewczynki, którą zjadł: "Grace sat in my lap and kissed me. I made up my mind to eat her." Ale on jeszcze raczył bijać jedzenie za życia ja tego nie czynię. A zresztą jedzenia ludczyzny nie uprawiam(mozna się zarazić).
A jak pomysł jedzenia tylko tego co z reaktora? Sama soja nie daje tyle dobrych białeczek.
|
|
5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | Ja myślę sobie, że w naszych odczuciach jest coś więcej. Dwie rzeczy.
Większość z nas ma jakieś zwierzę domowe, które obdarzamy pewnym ładunkiem uczuciowym. I kiedy słyszymy o zadręczeniu jakiegoś stworzenia, to od razu widzimy w wyobraźni naszego pupila, a to już coś jak atak na naszą rodzinę. Zabicie prosiaka nas nie dręczy, bo: 1) rzadko ktoś nagłaśnia taką sprawę. Zwykle nie myślimy o tych prosiakach ubijanych w rzeźni, 2) prosiak nie kojarzy nam się od razu z naszym Azorkiem, a więc i reakcja na wiadomość jest słabsza.
I druga: Oczekujemy od innych pewnych emocji. Na przykład przywiązania do własnego psa. Kiedy właściciel nie przejmuje się jego strachem, cierpieniem, to podświadomie rozumiemy, że ta osoba różni się od nas. Nie czuje tego samego, przez co staje się dla nas niepokojąca. I myślę, że słusznie, bowiem czerpanie radości z zabijania i dręczenia powinny nas niepokoić, nawet jeśli dotyczy to zwierząt jak żaba czy mucha - jeśli dorosły człowiek (pomijam 3letnie dzieci, bo w tym wieku brak empatii jest normalny, dopiero się uczą) z radością wyrywa muszce nogi albo nadmuchuje żabę, to jest to coś innego niż zabicie komara krwiopijcy. W tym wypadku nie dbamy o nasze dobro, a czerpiemy przyjemność z wyrządzania krzywdy. I to ma prawo i powinno nas niepokoić.
No i z powodu nr 2 uważam, że mamy prawo do osądzania takich osób, co więcej, uważam, że powinny być kontrolowane - czy zabijanie psa nie stanie się zbyt monotonne, może poszukają silniejszych wrażeń i uśmiercą np. dziecko sąsiada?
BTW - wielu seryjnych morderców przechodziło etap krzywdzenia zwierząt.
|
|
 | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Większość z nas ma jakieś zwierzę domowe, które obdarzamy pewnym ładunkiem uczuciowym. I kiedy słyszymy o zadręczeniu jakiegoś stworzenia, to od razu widzimy w wyobraźni naszego pupila, a to już coś jak atak na naszą rodzinę. Zabicie prosiaka nas nie dręczy, bo: 1) rzadko ktoś nagłaśnia taką sprawę. Zwykle nie myślimy o tych prosiakach ubijanych w rzeźni, 2) prosiak nie kojarzy nam się od razu z naszym Azorkiem, a więc i reakcja na wiadomość jest słabsza.
Żartujesz? To najgłupsza rzecz jaką słyszałem. Trzymaj mnie z dala od takich ludzi.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Większość z nas ma jakieś zwierzę domowe, które obdarzamy pewnym ładunkiem uczuciowym. I kiedy słyszymy o zadręczeniu jakiegoś stworzenia, to od razu widzimy w wyobraźni naszego pupila, a to już coś jak atak na naszą rodzinę. Zabicie prosiaka nas nie dręczy, bo: 1) rzadko ktoś nagłaśnia taką sprawę. Zwykle nie myślimy o tych prosiakach ubijanych w rzeźni, 2) prosiak nie kojarzy nam się od razu z naszym Azorkiem, a więc i reakcja na wiadomość jest słabsza. >Żartujesz? To najgłupsza rzecz jaką słyszałem. Trzymaj mnie z dala od takich ludzi. Co Cię tak zszokowało? To, że oceniamy zwierzęta w oparciu o kryteria "podobieństwa do nas samych"? To, że wprowadzenie zwierząt do "rodziny" powoduje obdarzenie ich ładunkiem emocjonalnym nie kierowanym wobec pozostałych? Czy to, że odmienna jest reakcja na zabicie stworzenia podobnego do tego, który jest nam bliski, niż jakiegoś obojętnego emocjonalnie lub obdarzonego mniejszym ładunkiem?
Nie rozumiem, co Cię zszokowało, bowiem to są zupełnie naturalne reakcje.
PS. w podobny sposób inaczej reagujemy np. na wiadomość o wypadku samochodowym z ofiarami w ludziach. Czy wiadomość o wypadku śmiertelnym dla 3 osób w Nigerii będzie szokiem? A czy taka sama wiadomość o wypadku, ale w Twojej okolicy, na Twojej ulicy będzie faktycznie tak samo obojętna? Jestem przekonana, że osobisty stosunek zmienia naszą reakcję, a w tym przypadku właśnie ten osobisty stosunek jest istotny.
|
|
| |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Co Cię tak zszokowało?
To, że (jeśli masz rację) istnieją ludzie, którzy kojarzą śmierć lub cierpienie jakiegoś zwierzęcia lub człowieka, którego w ogóle nie znają, i o którym dowiedzili się z gazet z... no właśnie, z czym? Z prawdopodobieństwem, z możliwością śmierci lub cierpienia zwięrzęcia lub człowieka, którego znają? Ze strachem przed ewentualnym zajściem podobnej sytuacji u osoby bliskiej? Takie rozumowanie jest aż tak bezsensowne (a jednak wszechobecne), że nawet nie potrafię się nim na chwilę sztucznie posłużyć, żeby dojść do jego prawdziwego źródła, bo jeśli miałbym być leniwy, nazwałbym to po prostu głupotą (co robię w kontynuacji posta - żeby Cię nie zaskoczyć).
>Nie rozumiem, co Cię zszokowało, bowiem to są zupełnie naturalne reakcje.
Ta jedna, którą opisałem, nie jest naturalną reakcją (innych nie mam ochoty analizować, bo nie wydają mi się szkodliwe). To się po prostu nazywa głupota. W sumie, to nie wiem co miałaś na myśli poprzez "naturalne reakcje". Jeśli wziąć pod uwagę takie warunki jak oddziaływanie społeczeństwa i ludzkiego ego, ściśle związanego ze społeczeństwem, to być może da się taką reakcję uznać za "naturalną" (społecznie), co nie zmienia faktu, że zalicza się do reakcji irracjonalnych.
>PS. w podobny sposób inaczej reagujemy np. na wiadomość o wypadku samochodowym z ofiarami w ludziach. Czy wiadomość o wypadku śmiertelnym dla 3 osób w Nigerii będzie szokiem? A czy taka sama wiadomość o wypadku, ale w Twojej okolicy, na Twojej ulicy będzie faktycznie tak samo obojętna? Jestem przekonana, że osobisty stosunek zmienia naszą reakcję, a w tym przypadku właśnie ten osobisty stosunek jest istotny. >
Widzę, że z góry uznałaś, że ta pierwsza sytuacja NIE będzie dla mnie szokiem. Po Twoich wcześniejszych pytaniach, wynikających najwyraźniej ze zdumienia moją oziębłością (nie do końca słuszne oskarżenie), oczekiwałbym, że raczej przyjmiesz bardziej wrażliwą postawę i założysz z góry, że człowiek powinien być w szoku. Być może jednak przewidziałaś (z powodzeniem, gratuluję), że ze mną będzie inaczej. Odpowiadając jednak na Twoje drugie pytanie: Tak, będzie faktycznie tak samo obojętna, z niewielką różnicą - zastanowiłbym się tylko, czy aby przypadkiem nie zginęła osoba, którą znałem. Nie widzę tutaj jednak żadnego powiązania z tym, co wcześniej omówiłem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Co Cię tak zszokowało? >To, że (jeśli masz rację) istnieją ludzie, którzy kojarzą śmierć lub cierpienie jakiegoś zwierzęcia lub człowieka, którego w ogóle nie znają, i o którym dowiedzili się z gazet z... no właśnie, z czym? Z prawdopodobieństwem, z możliwością śmierci lub cierpienia zwięrzęcia lub człowieka, którego znają? Ze strachem przed ewentualnym zajściem podobnej sytuacji u osoby bliskiej? Takie rozumowanie jest aż tak bezsensowne (a jednak wszechobecne), że nawet nie potrafię się nim na chwilę sztucznie posłużyć, żeby dojść do jego prawdziwego źródła, bo jeśli miałbym być leniwy, nazwałbym to po prostu głupotą (co robię w kontynuacji posta - żeby Cię nie zaskoczyć). To nie jest rozumowanie. Takie są nasze reakcje, zupełnie nieświadome. Wynikają z ewolucyjnej cechy gatunków tworzących społeczności - czujemy potrzebę obrony członków społeczności. A członkiem społeczności nie muszą być tylko osobniki własnego gatunku (nie tylko my mamy taką tendencję, suka wychowująca kotka również przyjmuje go w poczet jej stadka). Wiem, że odczuwanie takiej skłonności jest rozwinięte w różnym stopniu u różnych osób. Wiem też, że np. psychopaci nie odczuwają takiej więzi.
|
|
| | | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | W porządku, ale żeby kojarzyć ich z konkretnymi osobami z rodziny? Mówię tylko i wyłącznie o tym, nie musisz mi tłumaczyć na czym polega empatia.
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >W porządku, ale żeby kojarzyć ich z konkretnymi osobami z rodziny? Mówię tylko i wyłącznie o tym, nie musisz mi tłumaczyć na czym polega empatia. To były przykłady - schemat ilustrujący mechanizm reakcji.
|
|
| | | | | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >To były przykłady - schemat ilustrujący mechanizm reakcji. Co ma piernik do wiatraka? Jak sram, to zaciskam zęby - w jaki sposób ten "schemat ilustrujący mechanizm reakcji" (streszczony nieco, i tak Cię chyba szczegóły nie zainteresują) odnosi się do reakcji omawianej przeze mnie (napisałbym "nas", ale Ty ciągle piszesz o czymś innym)? Przyznam, że mój przykład jest skrajnie odmienny, Twoje są nieco bardziej spokrewnione, ale i tak mówią o zupełnie innych reakcjach. Zaczyna mnie to trochę męczyć. Żeby było jasne - nie jestem psychopatą, wiem na czym polegają różne reakcje wywołane emocjami, ale nie jestem w stanie zrozumieć jednej, którą przytoczyłaś, a mianowicie dziwnego (nieświadomego chyba) powiązywania przez kogoś nieznanych mu ofiar przemocy z własnymi członkami rodziny. Nie rozumiem jaki to ma cel, co właściwie jest tego powodem, na czym konkretnie polega to powiązanie (co taki człowiek myśli), a nawet jakie emocje mogą temu towarzyszyć, choć tu mogę zgadywać, że jedną z nich będzie strach. Szczerze mówiąc, to nie chcę mi się wierzyć, że w ogóle coś takiego zachodzi w zdrowych głowach.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>To były przykłady - schemat ilustrujący mechanizm reakcji. >Co ma piernik do wiatraka? Jak sram, to zaciskam zęby - w jaki sposób ten "schemat ilustrujący mechanizm reakcji" (streszczony nieco, i tak Cię chyba szczegóły nie zainteresują) odnosi się do reakcji omawianej przeze mnie (napisałbym "nas", ale Ty ciągle piszesz o czymś innym)? Nie odróżniasz reakcji fizjologicznych od emocjonalnych? Wszystkie moje przykłady dotyczą jednej wspólnej cechy "emocjonalnej", pewnego systemu reakcji - zakodowana jest w nas empatia wobec organizmów podobnych do nas, bowiem na zasadzie podobieństwa oceniamy (oczywiście podświadomie) pokrewieństwo. Jasnym jest, że ocena taka nie obywa się w sposób świadomy, bo nikt nie zastanawia się czy pomóc tonącemu czy też nie, w oparciu o jego fizjonomię. Taka ocena przenosi się i na inne gatunki, dlatego statystycznie lubimy pewne gatunki bardziej, a inne mniej - zwykle znaczenie mają cechy "człowiecze", jak"twarz", oczy osadzone z przodu, dwunożność, sprawne "dłonie" itd. Oczywiście nie wyklucza to osobistych preferencji. Na to nakłada się zwykłe przyzwyczajenie, o czym wspomniano - każdy lubi to, co trzyma w domu i przywykłszy do pewnego gatunku można go polubić. Jak pająki. Ale to po prostu dlatego, że przyzwyczajamy się, iż one należą do naszego stadła, a potem ich cechy przenosimy na inne osobniki. Ten mechanizm wyjaśnia, dlaczego osoby z arachnofobią zwykle bez litości zabijają pająki, a takie, które je hodują już nie. Ale wyjaśnia też, dlaczego Chińczyk nie widzi problemu w jedzeniu psa (co prawda nie jest to powszechne, a coraz więcej Chińczyków trzyma psy w domach, jak my, ale jednak), a my widzimy w tym okropieństw (a świnka już nas nie szokuje). Wyjaśnia, dlaczego inaczej odbieramy śmierć osoby znajomej (nawet całkiem luźno i obojętnej nam), a inaczej nieznajomej, inaczej wypadek blisko domu, inaczej w Somalii.
>Zaczyna mnie to trochę męczyć. Żeby było jasne - nie jestem psychopatą, wiem na czym polegają różne reakcje wywołane emocjami, ale nie jestem w stanie zrozumieć jednej, którą przytoczyłaś, a mianowicie dziwnego (nieświadomego chyba) powiązywania przez kogoś nieznanych mu ofiar przemocy z własnymi członkami rodziny. To dość proste. W podobny sposób angażujemy się w pomoc osobnikom niespokrewnionym. Mechanizm altruizmu krewniaczego nie przestaje działać jak wyłącznik. Widząc tonące dziecko odczuwamy silny niepokój, bowiem to dziecko ewolucja nauczyła nas utożsamiać z naszym. Oczywiście nie mówię o jakiejś paranoi, kiedy osoba patrząca faktycznie jest zmylona i świadomie wprowadza się w błąd. Mówię o emocji, o pewnym podświadomym niepokoju. >Nie rozumiem jaki to ma cel, co właściwie jest tego powodem, na czym konkretnie polega to powiązanie (co taki człowiek myśli), a nawet jakie emocje mogą temu towarzyszyć, choć tu mogę zgadywać, że jedną z nich będzie strach. Szczerze mówiąc, to nie chcę mi się wierzyć, że w ogóle coś takiego zachodzi w zdrowych głowach. Widzisz - pewne instynkty siedzą w naszych mądrych i zdrowych głowach. Np. wstręt wobec rzeczy niebezpiecznych, jak muchy, czerwie, pijawki, kupy itd. a wcale nie gorsze motyle, osy, gąsienice, i grudki błota już nas nie brzydzą. Podobnie z lękiem przed wężami, który dzielimy z innymi naczelnymi - paradoksalnie, jest wrodzony. No i tak samo jest z mechanizmami wspomagającymi funkcjonowanie społeczeństwa, jakkolwiek nie byłoby zbudowane. Np. niekorzystne jest zabijanie członków własnej społeczności. Gdyby nie było tego instynktu, społeczności wybiłyby się do cna. I wreszcie dochodzimy do ostatniej sprawy:oceny, kto do społeczności należy. Oczywiste jest, że do społeczności należy nasza rodzina, ale nie tylko: osoby, które znamy osobiście, osoby do nas podobne (stąd częsta potrzeba zaznaczenia przynależności do grupy, jak styl punk, metal i cała reszta, ale i takie trywialne znaki jak krzyżyk na szyi), ale i osoby podobne do naszych znajomych. No i od tego punktu krótki krok do organizmów innych gatunków, które są nam znajome.
Myślę, że te stopnie przenoszenia empatii są różne u różnych osób, bowiem jedni czują empatię wobec każdego zwierzaka, inni wobec ludzi, inni wobec pewnej grupy (my dobrzy, oni źli) itd.
|
|
| | | | | | | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | Ok. Rozumiem w takim razie, że przez ten cały czas miałaś na myśli empatię spotęgowaną postrzeganiem ofiary jako członka społeczeństwa. Takie coś jestem w stanie zaakceptować, choć niektóre sytuacje mogące z tego wynikać prowadzą do trochę irracjonalnych zachowań, świadczących o słabości psychicznej. Ratując kogoś lub współczując komuś zawsze będę myślał o tej osobie jako o indywidualnym człowieku, nie o członku szerszej społeczności (a już szczególnie nie mojej rodziny, jeśli go nie znam). "Zachęcić" mnie może oczywiście przynależność tej osoby do bliskiej mi grupy społecznej, ale nadal pozostanie przeze mnie oceniana jako jednostka. Zachowanie, które omawiamy świadczy o nadwrażliwości osoby, u której występuje, albo o tym, że taka osoba po prostu nie myśli nad tym co robi i nie rozumie źródla tego zachowania.
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > Ratując kogoś lub współczując komuś zawsze będę myślał o tej osobie jako o indywidualnym człowieku, nie o członku szerszej społeczności (a już szczególnie nie mojej rodziny, jeśli go nie znam). I bardzo chwalebne. Ale nie porównuj ze sobą ewolucyjnych "popędów" i czynności intelektualnej, towarzyszącej dokonywania wyborów. Myślę, że często w naszym zachowaniu jest drugie dno. I oddając krew myślę oczywiście o tych osobach, które na stole operacyjnym bez krwi nie miałyby szans. Ale tak szczerze mówiąc, to tkwi w tym pewne wyrachowanie: a jak ja będę w potrzebie, to kto mi odda? Jeśli ja nie oddaję, to czy mam prawo domagać się krwi? Ratując dziecko "cudze" i "obce" oczywiście traktuje się je jako osobę obcą. Ale czy w naszym wyborze nie tkwi coś, z czego nie zdajemy sobie sprawy?
Myślę, że dużo naszych zachowań wynika z instynktu. Co więcej - mnóstwo zachowań, o których wmawiało mi się, że dowodzą naszej wyjątkowości, duszy, boga itd. z łatwością jest wyjaśnianych właśnie instynktem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | Zgadzam się. Mamy drugie dno. Nie jedno nawet. Podświadomość, instynkt, emocje. Zachowania, które opisałaś na pewno mają z nimi związek. Warto jednak odnotować, że niektórzy ludzie są w stanie je kontrolować, mniej lub bardziej. Jestem jednym z nich, dlatego większość tych zachowań wydaje mi się irracjonalna.
Wyjątkowość, duszę, boga akurat wyjaśniam sobie w inny sposób, nie za pomocą instynktu, ale to już dyskusja na inny temat. Tak się akurat składa, że taką prowadzę w temacie Objawienia, w dziale Religia.
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Piszesz tak, jakby to faktycznie wynikało z jakichś logicznych pobudek. Że ktoś sobie usiadł i przemyślał sprawę dogłębnie, dokonał klasyfikacji zwierząt, po czym oznajmił, że tego wolno, a tego nie wolno zabijać. Wydawać by się mogło, że to faktycznie chodzi o porównanie tych zwierząt między sobą - jedne będą czuły więcej, inne mniej - człowiek boi się śmierci gdyż jest świadomy - krowa się nie boi bo świadoma nie jest - wreszcie ten potencjał (ratujcie tygrysy, szlachtujcie świnie).
Tu nie jest tak prosto, bo nikt się nad tym nigdy nie zastanawiał (poza wyjątkami). I tak wegetarianin będzie nosił buty ze skóry, bo to wygodne - w końcu z czegoś te buty trzeba mieć - obrończynie spraw zwierzęcych będą sobie wstrzykiwać w mordę kolagen, bo zarabiają na życie pokazywaniem tyłka. Zawsze się znajdzie pretekst do robienia tego, co robić chcemy.
Bo ludzie - tu ciekawostka - nie myślą. Nie zastanawiają się, tylko idą z prądem. Jest autorytet, jest impreza. Autorytet się wypowie/zrobi - no to gitara, znaczy wolno to robić.
|
|
 | | LouisCyphre (4 punktów) | >człowiek boi się śmierci gdyż jest świadomy - krowa się nie boi bo świadoma nie jest< tu możesz się mylić - krowa potrafi intuicyjnie wyczuć że niebawem zostanie ubita co potwierdza fakt zmian jakie następują w składzie krwi tego zwierzęcia myślę że dość naturalne (czy logiczne ?) jest poczucie większej empatii względem zwierząt z którymi jesteśmy w stanie bardziej się identyfikować, zawsze bardziej będzie nam żal świni czy krowy niż pająka albo muchy (a nawet myszy polnej)
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > tu możesz się mylić - krowa potrafi intuicyjnie wyczuć że niebawem zostanie ubita co potwierdza fakt zmian jakie następują w składzie krwi tego zwierzęciaA to już jest nadinterpretacja - bo nie wiadomo co sobie ta krowa "wyobraża". Następuje zmiana (jeśli faktycznie) w składzie krwi. Może to tylko wynik stresu, zmiany warunków na bardziej "nerwowe". Natomiast nie można powiedzieć, że krowa wyczuwa, że zostanie ubita, bo po prostu żaden człowiek krową nigdy nie był  > myślę że dość naturalne (czy logiczne ?) jest poczucie większej empatii względem zwierząt z którymi jesteśmy w stanie bardziej się identyfikować, zawsze bardziej będzie nam żal świni czy krowy niż pająka albo muchy (a nawet myszy polnej)Tak jest - mysz to szkodnik, więc może sobie zdychać w pułapce godzinkę czy tam dwie jak ją krzywo chlaśnie i tylko żyły przerwie. To luzik, bo przecież pułapki można w sklepie kupić, tak się robi i w ogóle mysz to szkodnik, więc niech zdycha sobie jak chce, byleby tylko skutecznie.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > >człowiek boi się śmierci gdyż jest świadomy - krowa się nie boi bo świadoma nie jest<> tu możesz się mylić - krowa potrafi intuicyjnie wyczuć że niebawem zostanie ubita co potwierdza fakt zmian jakie następują w składzie krwi tego zwierzęcia> myślę że dość naturalne (czy logiczne ?) jest poczucie większej empatii względem zwierząt z którymi jesteśmy w stanie bardziej się identyfikować, zawsze bardziej będzie nam żal świni czy krowy niż pająka albo muchy (a nawet myszy polnej)Istnieje spora wątpliwość, czy wyczuwa faktycznie bliskość śmierci, czy też przerażają ją okoliczności towarzyszące - transport, budynek rzeźni. Jest taka kobiałka, która projektuje "przyjazne" rzeźnie, tak, aby stres zminimalizować do minimum. Istotna jest kolorystyka ścian, faktury powierzchni, zapachy i inne. pl.wikipedia.org/wiki/Temple_Grandin
|
|
1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Co jest 'gorsze' ?
Kluczem jest tu chyba samoświadomość, którą (zwykle) mają ludzie, a której wykrycie u zwierząt jest "w trakcie badań".
Zabijając człowieka, gasimy jego samoświadomość, powodujemy (lub nie) ból fizyczny u zabijanego i ból psychiczny u bliskich mu osób. Dodatkowo zabicie człowieka pozostawia wyrwę w społeczeństwie (społeczeństwo inwestowało w jego rozwój osobowy, a on sam pełnił określone funkcje).
Zwierząt raczej nie uznajemy za samoświadome (może z wyjątkiem małp jako podobnych do człowieka i psów, które "tak mądrze patrzą, jakby wszystko rozumiały"). Odpada więc problem moralny związany z niszczeniem unikalnej osobowości zabijanej istoty. Jeśli więc, zabijając zwierzę, zadba się o zminimalizowanie bólu fizycznego oraz nie powoduje drastycznej wyrwy w "strukturze społecznej stada", wybierając "właściwe" osobniki do zabicia - to takie zabijanie ludzie uważają za humanitarne i dopuszczalne. Pod warunkiem dodatkowym, że znajdzie się dla zabicia zwierzęcia jakiś uzasadnialny sens (zdobycie mięsa, badania medyczne, zabiegi hodowlane itd).
To tak pokrótce, "dlaczego tak się uważa".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Jeśli więc, zabijając zwierzę, zadba się o zminimalizowanie bólu fizycznego oraz nie powoduje drastycznej wyrwy w "strukturze społecznej stada", wybierając "właściwe" osobniki do zabicia - to takie zabijanie ludzie uważają za humanitarne i dopuszczalne.
Chyba, że chodzi o myszy - te można zabijać w okrutny sposób - w ZOO daje się do pożarcia mysie noworodki rozmaitym małpkom, które lubią przeżuwać coś ciepłego, więc niezbyt się przejmują odebraniem pokarmowi życia.
Raczki fajnie jest wrzucić sobie do wrząteczku.
Jedynym kryterium jest tutaj "bo tak się robi" - tak się robi, no to tak ma być. Tak jest dobrze.
>Pod warunkiem dodatkowym, że znajdzie się dla zabicia zwierzęcia jakiś uzasadnialny sens (zdobycie mięsa, badania medyczne, zabiegi hodowlane itd).
No niby tak, ale co to jest uzasadnialny sens jeśli nie "bo tak się robi"? Zależy od środowiska w jakim się człowiek wychował. Jeden swojemu staremu psu walnie między oczy z dwururki, inny będzie chlipał i odda go w ręce weterynarza. Jeszcze inny w ręce weterynarza odda stos mamony, bo pies to przecież rodzina.
Dlaczego dziecko zabija pająka zapalniczką - no ma powód - bo fajnie strzele ten pająk. No ale nie wolno, mama krzyczy, że się jest sadystą. Ale jak ten sam dzieciak karmi jaszczurkę pająkami (bo ona tak fajnie je zjada), to już wolno. Bo wiadomo - jaszczurkę trzeba nakarmić. Psa jaszczurką z kolei nakarmić nie wolno, ale jaszczurkę mysim noworodkiem już tak... poplątane te zasady - jak człowiek nie wykuje na pamięć, to za cholery tego nie pojmie...
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >poplątane te zasady - jak człowiek nie wykuje na pamięć, to za cholery tego nie pojmie... Świat nie jest sprawiedliwy. Ani prosty. Trzeba ustalić jakieś zasady i się ich trzymać, a że arbitralne? Cóż począć, wszystkich się nie zadowoli. Bo przecież jeśli oszczędzę myszkę, to jaszczurka zdechnie z głodu, tak źle i tak niedobrze.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Świat nie jest sprawiedliwy. Ani prosty. Trzeba ustalić jakieś zasady i się ich trzymać, a że arbitralne? Cóż począć, wszystkich się nie zadowoli. Bo przecież jeśli oszczędzę myszkę, to jaszczurka zdechnie z głodu, tak źle i tak niedobrze.
No niby tak, ale nie do końca. Jaszczurkę można karmić istotami stojącymi niżej w drabinie ewolucji\stworzenia i z braku myszy wcale nie zdechnie z głodu. Dlaczego więc karmić ją stworzeniami stojącymi wyżej?
To tak jakby hodowaną w domu świnię karmić szympansami.
Zasady rządzące ludzkimi postawami wcale, ale to wcale nie są trudne - one są co najwyżej niezrozumiałe i głupie. Nie wypływają z przemyśleń, a z "bo tak".
|
|
| | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >No niby tak, ale nie do końca. Jaszczurkę można karmić istotami stojącymi niżej w drabinie ewolucji\stworzenia i z braku myszy wcale nie zdechnie z głodu. Dlaczego więc karmić ją stworzeniami stojącymi wyżej?
A kto nam dał prawo oceniać czy mysz stoi wyżej od jaszczurki na "drabinie ewolucji"? Bo jest ssakiem jak my?
>To tak jakby hodowaną w domu świnię karmić szympansami.
Tylko szympansy nie są naturalnym pokarmem świń. A myszy są naturalnym pokarmem niektórych gadów, więc podawanie pytonowi królewskiemu myszy jako pokarmu, jest zupełnie naturalne i zgodne z tym co dzieje się w jego środowisku.
|
|
| | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > A kto nam dał prawo oceniać czy mysz stoi wyżej od jaszczurki na "drabinie ewolucji"? Bo jest ssakiem jak my?No jakże to tak?  Bo ma o wiele bardziej skomplikowany mózg, no i jednak pojawiła się później. > Tylko szympansy nie są naturalnym pokarmem świń. A myszy są naturalnym pokarmem niektórych gadów, więc podawanie pytonowi królewskiemu myszy jako pokarmu, jest zupełnie naturalne i zgodne z tym co dzieje się w jego środowisku.Pytonowi może i tak - ale podawanie mysich noworodków agamie brodatej, która od dorosłej myszy dostaje łupnia, już takie naturalne nie jest.
|
|
| | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >A kto nam dał prawo oceniać czy mysz stoi wyżej od jaszczurki na "drabinie ewolucji"? Bo jest ssakiem jak my?> No jakże to tak? Bo ma o wiele bardziej skomplikowany mózg, no i jednak pojawiła się później.Fakt, że jakaś grupa systematyczna lub gatunek zwierząt pojawił się wcześniej, nie znaczy jeszcze, że stoi niżej od gatunków, które pojawiły się później. Krokodyle czy mrówki, które istnieją o wiele dłużej niż np. myszy, można nawet uznać za doskonalsze ewolucyjnie, skoro przetrwały tak długo. > >Tylko szympansy nie są naturalnym pokarmem świń. A myszy są naturalnym pokarmem niektórych gadów, więc podawanie pytonowi królewskiemu myszy jako pokarmu, jest zupełnie naturalne i zgodne z tym co dzieje się w jego środowisku.> Pytonowi może i tak - ale podawanie mysich noworodków agamie brodatej, która od dorosłej myszy dostaje łupnia, już takie naturalne nie jest.Ale w takim razie co bierzemy pod uwagę? Czy daje łupnia, czy jest "wyższe ewolucyjnie"?
|
|
| | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Fakt, że jakaś grupa systematyczna lub gatunek zwierząt pojawił się wcześniej, nie znaczy jeszcze, że stoi niżej od gatunków, które pojawiły się później. Krokodyle czy mrówki, które istnieją o wiele dłużej niż np. myszy, można nawet uznać za doskonalsze ewolucyjnie, skoro przetrwały tak długo.
Doskonalsze, ale jedynie w swoim środowisku - mysz z kolei, nie dość, że jest bardziej skomplikowana, to jeszcze opanowała znacznie większy teren. Krokodyle się zatrzymały, są takie jakie być powinny - myszy poszły dalej.
>>Pytonowi może i tak - ale podawanie mysich noworodków agamie brodatej, która od dorosłej myszy dostaje łupnia, już takie naturalne nie jest. >Ale w takim razie co bierzemy pod uwagę? Czy daje łupnia, czy jest "wyższe ewolucyjnie"?
Nie chodziło mi tu o wyższość - raczej o to, że nawet zakładając współistnienie agam brodatych i myszy, agama nie miałaby szansy posmakować mysiego mięska. W takim wypadku karmienie jaszczury mysim mięsem jest dokładnie tym samym, czym karmienie świni szympansami.
|
|
| | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Doskonalsze, ale jedynie w swoim środowisku - mysz z kolei, nie dość, że jest bardziej skomplikowana, to jeszcze opanowała znacznie większy teren. Krokodyle się zatrzymały, są takie jakie być powinny - myszy poszły dalej.Pewnie dlatego nie mam wielkiego szacunku dla myszy bo sporo ich uśmierciłem. Z krokodylem zapewne nie poszło by tak łatwo jak z myszami  . > >>Pytonowi może i tak - ale podawanie mysich noworodków agamie brodatej, która od dorosłej myszy dostaje łupnia, już takie naturalne nie jest.> >Ale w takim razie co bierzemy pod uwagę? Czy daje łupnia, czy jest "wyższe ewolucyjnie"?> Nie chodziło mi tu o wyższość - raczej o to, że nawet zakładając współistnienie agam brodatych i myszy, agama nie miałaby szansy posmakować mysiego mięska. W takim wypadku karmienie jaszczury mysim mięsem jest dokładnie tym samym, czym karmienie świni szympansami.Ale przecież nie dlatego nie karmimy świni szympansami bo szympansy nie są naturalnym pokarmem świń; tylko dlatego że mamy dla nich tańszy i dostępniejszy pokarm. Koty karmimy wołowiną choć w naturze małe koty nie jadają dużych zwierząt kopytnych.
|
|
| | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Pewnie dlatego nie mam wielkiego szacunku dla myszy bo sporo ich uśmierciłem. Z krokodylem zapewne nie poszło by tak łatwo jak z myszami .Widzisz, wszyscy się na te myszy uwzięli, wszyscy je próbują tępić od kilku tysięcy lat, a tu się nie da. A krokodyle - niektóre gatunki - są już zagrożone wymarciem, bo jakiś ziutek z kijaszkiem postanowił zrobić sobie nowe buty. > Ale przecież nie dlatego nie karmimy świni szympansami bo szympansy nie są naturalnym pokarmem świń; tylko dlatego że mamy dla nich tańszy i dostępniejszy pokarm. Koty karmimy wołowiną choć w naturze małe koty nie jadają dużych zwierząt kopytnych.Koty karmimy wołowiną, bo to nie ma żadnego umotywowania "naturalnego".
|
|
| | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Pewnie dlatego nie mam wielkiego szacunku dla myszy bo sporo ich uśmierciłem. Z krokodylem zapewne nie poszło by tak łatwo jak z myszami .> Widzisz, wszyscy się na te myszy uwzięli, wszyscy je próbują tępić od kilku tysięcy lat, a tu się nie da.Da się i to w prosty sposób. Mała deseczka z kawałkiem drutu i sprężyną... Ja tam specjalnie na nie nie poluje ale jak naruszą moje terytorium; to już mogą pisać testament  . > >Ale przecież nie dlatego nie karmimy świni szympansami bo szympansy nie są naturalnym pokarmem świń; tylko dlatego że mamy dla nich tańszy i dostępniejszy pokarm. Koty karmimy wołowiną choć w naturze małe koty nie jadają dużych zwierząt kopytnych.> Koty karmimy wołowiną, bo to nie ma żadnego umotywowania "naturalnego".No to po co pisałeś o Agamie brodatej i myszach? To też nie miało umotywowania naturalnego?
|
|
| | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Da się i to w prosty sposób. Mała deseczka z kawałkiem drutu i sprężyną... Ja tam specjalnie na nie nie poluje ale jak naruszą moje terytorium; to już mogą pisać testament .Gdyby to było takie proste, to na świecie nie zostałaby ani jedna mysz - te są na tyle sprytne, że nie idą wszystkie, jak te głupie, do sera. "Wysyłają" czujki, mają zorganizowaną społeczność, która skutecznie utrudnia zabicie ich wszystkich. To co zabijasz jest wliczone w koszty  > No to po co pisałeś o Agamie brodatej i myszach? To też nie miało umotywowania naturalnego?No nie miało - własnie to chciałem pokazać - że tu nie ma sensu i rozważania, tylko "bo tak się robi" - tak się przyjęło, tak jest dobrze. Nic więcej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Gdyby to było takie proste, to na świecie nie zostałaby ani jedna mysz - te są na tyle sprytne, że nie idą wszystkie, jak te głupie, do sera. "Wysyłają" czujki, mają zorganizowaną społeczność, która skutecznie utrudnia zabicie ich wszystkich. To co zabijasz jest wliczone w koszty Te "moje" nie mają zorganizowanej społeczności, bo nie są stałymi mieszkańcami mojego domu tylko pojedyńczymi sztukami uciekinierów, chroniącymi się przed zimą. A więc są to raczej myszy z rodzaju Apodemus, a nie Mus. > >No to po co pisałeś o Agamie brodatej i myszach? To też nie miało umotywowania naturalnego?> No nie miało - własnie to chciałem pokazać - że tu nie ma sensu i rozważania, tylko "bo tak się robi" - tak się przyjęło, tak jest dobrze. Nic więcej.Oczywiście. Jest tak jak postanowimy, bo tak nam pasuje. Nie ma sensu dorabiać do tego ideologii.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Te "moje" nie mają zorganizowanej społeczności, bo nie są stałymi mieszkańcami mojego domu tylko pojedyńczymi sztukami uciekinierów, chroniącymi się przed zimą. A więc są to raczej myszy z rodzaju Apodemus, a nie Mus.
Ale społeczność mogą mieć gdzie indziej - a do Ciebie wysyłają tylko czujki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Ale społeczność mogą mieć gdzie indziej - a do Ciebie wysyłają tylko czujki.
Zdaję się, że tzw. myszy polne (polna, zaroślowa i podobne) nie żyją w dużych grupach, ale tu już jakiś spec od gryzoni powinien się wypowiedzieć.
|
|
| Artaso (380 punktów) | > Strach vs utracony potencjał ?> Rasizm gatunkowy podpowie nam, że śmierci człowieka NIGDY nie można porównać do zwierzęcia lub,> fałszywy stereotyp, że zwierzę i tak nie ma uczuć ?Po pierwsze, jaki stereotyp, że zwierzę nie ma uczuć? Nie żyjemy w erze mechanicyzmu i doskonale wiemy, że zwierzęta mają uczucia. Przykładem może być człowiek. Po drugie, moja logika gatunkowa podpowiada mi, że generalnie wartościowanie śmierci apriori negatywnie jest nieuprawnione. Bo nie mamy żadnych wiarygodnych danych. Po prostu nie wiemy i wiedzieć nie możemy. Z mojego punktu widzenia śmierć jest w wielu wypadkach bardzo korzystna (żeby nie powiedzieć; najkorzystniejszym, co może nas spotkać), bo uwalnia od nieustannego ciągu konieczości utrzymywania ciała. Zresztą kiedyś już o tym pisałem mój mini-temat, gdzie było to szerzej uzasadnione. Sprawą inną, co do której mamy wiedzę pewną, jest cierpienie. Z tych dwóch wg wszelkich dostępnych nam informacji mordowania psa w taki sposób jest daleko gorsze. > 1) Jemy mięso, np. z krów: Czy robi Nam różnicę jak te krowy są zabijane ? Nieświadoma śmierć odNie jemy. Przynajmniej my, król. Bo nie musimy. > pneumatycznego strzału w głowę vs obdzieranie 'na żywca' ze skóry ?Ostatnio uświadomiono mi, że istnieje coś takiego: www.youtub(*)?v=e6hmrjmm74A&feature=relatedWiecie, co to? To Ikizukuri (Japonia)- Ikizukuri oznacza 'przygotowana żywa'. W Japonii świeżość jest bardzo ceniona, szczególnie w dziedzinie sztuki kulinarnej jaka jest Shashimi - gdzie 'żywe' jedzenie jest podane jako modna dekoracja. Ta okrutna praktyka wymaga ogromnych umiejętności. Rybę należy uderzyć tak, by ją ogłuszyć a nie zabić, a następnie odfiletować. Fish Ikizukuri jest najczęściej podawana z cytryną. Krótko mówiąc, ryby przeżywają niewyobrażalną agonię bycia oprawianą za życia dla zaspokojenia dewiacji i kaprysu tych dzikusów. I co o tym sądzicie? > 2) Jakie zwierzęta ? Przed chwilą pacnąłem muchę, a mój kolega 'prowadził badania' i urywał jej po nóżce...Much nie zabijam, tylko otwieram okno i przeganiam w cholerę. Pająki zazwyczaj wyciągam chochlą z wanny (czy tam z czego) i również wyrzucam. Komary mają trochę mniej szczęścia - bo jest u mnie na suficie trochę krwistych plam - ale rozwiązaniem jest założenie siatki jeśli mamy w nocy okno otwarte. To my, ludzie, jesteśmy intruzami w ich domu. Starajmy się robić jak najmniej szkód. > 3) Bakterii zabijam nieświadomie miliardy każdego dnia, hmmm... może CHODZI O układ nerwowy i ból> oraz cierpienie ?Moim zdaniem świadomość i zdolność cierpienia to dwa niezbędne składniki życia istotnego, takiego, o którego interesach możemy mówić. Inną sprawą jest zdefiniowanie świadomości oczywiście, bo mamy prawdziwą historię wpadek w tym zakresie (żeby wymienić Kartezjusza tylko) a i rozdział na ludzi i nie-ludzi był dosyć ciekawy jeszcze dwieście lat temu, więc byłbym bardzo ostrożny w wydawaniu arbitralnych sądów.
|
|
1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Co jest 'gorsze' ? Pies zakatowany poprzez ciągnięcie na lince, przywiązany za głowę, aż do jej urwania czy człowiek zamordowany przez strzał w głowę z bliskiej odległości, 'gasnący' od razu bez bólu i cierpienia. Jedno i drugie to barbarzyństwo. Każda zbrodnia jest czynem niegodziwym. Wśród ludzie są zdolni do tych czynów, ale są i tacy, którzy o tym nawet czytać nie mogą.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| rhotax7 (3947 punktów) | >oraz cierpienie ? Polecam teledysk Sepultury >Convicted in life< Tam jest pięknie pokazane zabijanie i jego konsekwencje.
|
|
1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Rasizm gatunkowy podpowie nam, że śmierci człowieka NIGDY nie można porównać do zwierzęcia lub, >fałszywy stereotyp, że zwierzę i tak nie ma uczuć ? >I teraz powstaje cała masa kontrowersji...
Sprawa jest mimo wszystko dość prosta. Człowiek jest rzeczywiście "Panem Świata", ale nie ze względu na jakieś zapisy w świętych księgach, czy jakieś metafizyczne prawa, ale dlatego, że jako jedyny gatunek faktycznie może podejmować decyzje o tym co dozwolone, a co nie. Co etyczne, a co nie etyczne. To nasza odpowiedzialność i będzie tak jak ustalimy. Być może w przyszłości ludzie będą myśleć z obrzydzeniem o tych, którzy spożywają mięso, tak jak my myślimy o ludożercach. A może (choć to, mam nadzieję mniej prawdopodobne) w przyszłości, normalne będzie zjadanie małych dzieci.
|
|
 | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Sprawa jest mimo wszystko dość prosta. Człowiek jest rzeczywiście "Panem Świata", ale nie ze względu na jakieś zapisy w świętych księgach, czy jakieś metafizyczne prawa, ale dlatego, że jako jedyny gatunek faktycznie może podejmować decyzje o tym co dozwolone, a co nie. Co etyczne, a co nie etyczne. To nasza odpowiedzialność i będzie tak jak ustalimy. Być może w przyszłości ludzie będą myśleć z obrzydzeniem o tych, którzy spożywają mięso, tak jak my myślimy o ludożercach. A może (choć to, mam nadzieję mniej prawdopodobne) w przyszłości, normalne będzie zjadanie małych dzieci.
Bzdury. Człowiek, którego opisałeś to "Pan Społeczeństwa". To daleka droga do "Pana Świata". NIE możemy podejmować decyzji o tym co dozwolone, a co nie. Możemy jedynie zmuszać ludzi do robienia czegoś lub nie. Żadna to nasza odpowiedzialność, najwyraźniej ktoś zmusił Cię do tego, abyś tak myślał. Nie szerz takich nieprawdziwych, pesymistycznych poglądów. Gdyby nie były one tak powszechne, to ludzie za swoją odpowiedzialność obraliby obronę indywidualnego myślenia i wolnośći każdej jednostki. Jeśli ludzie to w końcu zrozumieją, to wtedy być może zatrzymają proces rozprzestrzeniania się głupoty, która jak najbardziej może doprowadzić do takich zachowań jak zjadanie małych dzieci.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >>Bzdury. Człowiek, którego opisałeś to "Pan Społeczeństwa". To daleka droga do "Pana Świata". NIE możemy podejmować decyzji o tym co dozwolone, a co nie.Ale tak właśnie codziennie robimy. Nie w sensie prawnym ale w sensie etycznym. Jeden człowiek uważa; że zabijanie zwierząt jest złe więc staje się wegetarianinem; inny uważa etos myśliwego za wspaniały i biega po lesie z flintą. Czyli właśnie podejmujemy jako jedyne istoty na tej planecie, tego rodzaju decyzje. > Możemy jedynie zmuszać ludzi do robienia czegoś lub nie. Żadna to nasza odpowiedzialność, najwyraźniej ktoś zmusił Cię do tego, abyś tak myślał.Nie zrozumiałeś mnie. Chodzi mi o indywidualne decyzje ludzi; które w konsekwencji wpływają na kształt moralności (o tym jest ten wątek). > Nie szerz takich nieprawdziwych, pesymistycznych poglądów. Gdyby nie były one tak powszechne, to ludzie za swoją odpowiedzialność obraliby obronę indywidualnego myślenia i wolnośći każdej jednostki.Ależ ja właśnie o tym piszę! Tylko od nas zależy jak postępujemy. Ale wolny człowiek tak samo może być zwolennikiem zabijania zwierząt jak i chronienia życia; bo nie istnieje żaden uniwersalny kodeks; który by wskazywał co dobre a co złe. > Jeśli ludzie to w końcu zrozumieją, to wtedy być może zatrzymają proces rozprzestrzeniania się głupoty, która jak najbardziej może doprowadzić do takich zachowań jak zjadanie małych dzieci.W pewnych sytuacjach; a znamy takie z XX wieku; nie była to głupota tylko okrutna konieczność. P.S. Wybaczcie ten średnik zamiast przecinka ale klawisz mi się zaciął.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Problemem który tu poruszasz jest wartościowanie zachowań niepożądanych, żeby ustawić je w jakiś hierarchiczny sposób.
Pytania które roztrząsasz są trywialne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
Esencja Prawdy (2 punktów) (zablokowany) | Jak śmieszni są obrońcy zwierząt i wegetarianie. Gdyby nie zabijanie nie urodziliby się. Nie mają szacunku do przodków dzięki którym istnieją.
Faktem logicznym jest że jeśli ludzie nie zabijaliby zwierząt a zwierzęta zabijaliby ludzi to ludzie by wyginęli. No chyba że byśmy się rozmnażali szybciej niż bylibyśmy zabijani ale to niemożliwe bo zwierząt kiedyś był ogrom.
Obrońcy zwierząt i wegetarianie istnieją tylko dlatego że wyręczają ich rzeźnicy, myśliwi etc. Jakby nie ci ludzie to sami musieliby zabijać zwierzęta.
Zastanawia mnie czy taki np.tygrys jest wdzięczny tym obrońcom zwierząt i czy by im podziękował przy spotkaniu?
Świat polega na zabijaniu. Ci co tego nie rozumieją są skazani na przegraną.
Jeśli zabijamy zwierzęta dla konsumpcji to czemu nie możemy ich zabijać dla zabawy? Przecież głód jest potrzebą tak jak rozrywka. Można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: najpierw przywiązać psa do samochodu, urwać mu głowę (dla rozrywki) a potem skonsumować resztę(dla zaspokojenia głodu). Jeden pies martwy a dwie potrzeby zaspokojone.
Tak, to co robimy to rasizm gatunkowy. Ale mam pytanie, czy nie traktujecie lepiej swojej żony, matki, dzieci niż innych ludzi? Dlaczego? Bo ci ludzie mają wiele waszych genów. A jest faktem oczywistym że inne gatunki mają znacznie mniej genów niż jakikolwiek inny człowiek. Taka prawda wysuwa się z książki "Samolubny Gen".
|
|
 | | Besaleelem (160 punktów) | myślę, że im po prostu mięso śmierdzi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|