 |
Nic nie ma sensu - niewyrażalne Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-01-2011 02:38 | Krzysztof Jóźwiak (20202 punktów) (zablokowany) | Nic nie ma sensu - niewyrażalne
3 na 3 | Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele  Zaangażowanie, hedonizm, 'ciekawość' ? Ok. Wiara w transhumanizm i życie wieczne ? Ale PO CO ? 1. Nawet sens nie ma sensu. 2. Nie da się wyrazić DLACZEGO ? (czegokolwiek) *uwięzieni w klatce języka . Tylko niewyrażalne chroni nas -nie wszystkich, świadomych, sceptyków- przed samobójstwem. Bóg ? Twierdzenia Goedla ? Odp: Nie mam wolej woli, żyję jak determinizm wskaże ..? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | zachaj (5239 punktów) | Ale chce się żyć. Chce się żyć. To proste. Po co sens ? Istniejesz bo istniejesz. Wszystko co po za tym to tylko Nasze wyobrażenia niewyobrażalnego.
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
U większości ludzi za odpowiedź na pytanie o sens wystarczają popędy, takie jak popęd samozachowawczy, lęk przed śmiercią, głód, napięcie seksualne, ciekawość itp. Ludzki sens to samosens.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
4 na 4 | sinapis (1725 punktów) | > Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele Żyjemy, żeby sobie pobudzać ośrodek nagrody w mózgu. Ci, którym się to udaje, nie zadają sobie egzystencjalnych pytań.
|
|
 | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) |
>Żyjemy, żeby sobie pobudzać ośrodek nagrody w mózgu. A myślisz że życie Epikura miało sens? Przeżył je szczęśliwie ale i tak w końcu umarł.
>Ci, którym się to udaje, nie zadają sobie egzystencjalnych pytań. Mi się udaje mimo to zadaje sobie takie pytania.
|
|
|  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >A myślisz że życie Epikura miało sens? Przeżył je szczęśliwie ale i tak w końcu umarł.
Nie umarł, a się zabił.
W tym przypadku to zasadnicza różnica.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Nie widzę różnicy. Równie dobrze mógł bym napisać że nie żyje.
|
|
| | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Epikur nie może nie żyć bo to znaczy że nie jest już Epikurem  Epikur był Epikurem od urodzenia do śmierci. Nie dotyczy go to co było przed i po. Truchło Epikura też nie było w żadnym stopniu Epikurem. Epikureizm daje wiele do myślenia.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Nie dotyczy go to co było przed i po. A dotyczy go to co było między narodzinami(po przed) i śmiercią(przed po)?
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >A dotyczy go to co było między narodzinami(po przed) i śmiercią(przed po)?
Masz wpisane w zainteresowaniach filozofia, a nie znasz podstawowych założeń epikureizmu?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Tak filozofia nie historia filozofii. A założenia epikureizmu znam(może nie wszystkie) tylko je neguje.
|
|
| | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | W związku z tym sprostuję. Chodziło mi o nawiązanie do epikureizmu. Nie mam zamiaru bronić jego światopoglądu. Co o tym myślę już napisałem, a o światopogląd nie ma sensu się spierać. Szczególnie kogoś kto od tysiącleci gryzie glebę. > Tak filozofia nie historia filozofii.Znaczy się sympatyzujesz z Wittgensteinem 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | A co jeżeli świat powtarzał się i będzie powtarzać się wciąż w tej samej postaci nieskończenie wiele razy? Albo istnieje teoretyczna możliwość podroży w czasie. Czy wtedy praktyczna część filozofii epikurejskiej ma sens?
|
|
| | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > A co jeżeli świat powtarzał się i będzie powtarzać się wciąż w tej samej postaci nieskończenie wiele razy? Cytat:Mit wiecznego powrotu mówi per negationem, że życie, które znika raz na zawsze i już nigdy nie powróci, podobne jest do cienia, nie ma żadnego ciężaru, jest martwe już w momencie narodzenia, i jeśli nawet było piękne, straszne, wzniosłe, to jego piękno, rozpacz i wzniosłość nie mają żadnego znaczenia. Nie musimy przyjmować go do wiadomości, podobnie jak nie przyjmujemy do wiadomości wojny między dwoma państwami afrykańskimi w czternastym wieku, która w niczym nie zmieniła oblicza świata, mimo że zginęło w niej w niewypowiedzianych męczarniach trzysta tysięcy Murzynów. Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu > Albo istnieje teoretyczna możliwość podroży w czasie.Teoretyczna to istnieje tylko w przyszłość, choć i to jest wątpliwe. Proszę pamiętać o tym że czas jest transcendentny. To znaczy jest pojęciem łączącym wczoraj i dziś, a nie historią odwiedzonych stron w przeglądarce (że tak sparafrazuję sznur pereł Bergsona). > Czy wtedy praktyczna część filozofii epikurejskiej ma sens?Mit wiecznego powrotu jest koncepcją (niespodzianka!) wymyśloną przez epikurejczyków i podniesioną przez Nietzschego. (Tak, Epikur wierzył w to, że wszystko będzie się powtarzać w nieskończoność). Epikureizm był bardzo spójną filozofią. Tak więc jak to pięknie wyraził Kundera - mit wiecznego powrotu to podnoszeni wagi każdego tu i teraz, każdego życia, każdego zdarzenia. Każda tragedia staje się tragedią powtarzaną w nieskończoność, czyli okazuje się jeszcze gorsza w skutkach. Dokonam trawestacji Twojego zapytania: Co jeśli przyjmiemy epikurejską wizję świata, czy wtedy praktyczna część filozofii epikurejskiej ma sens? No, skoro cynicznie nie przyjmiemy, że epikurejczycy byli hipokrytami to odpowiedź jest oczywista. Dlatego proponuję Ci za maksymę przekorną tezę Wittgensteina, która uzewnętrzni Twój światopogląd: Cytat:Nie wystarczy dużo wiedzieć, aby być mędrcem.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >No, skoro cynicznie nie przyjmiemy, że epikurejczycy byli hipokrytami to odpowiedź jest oczywista. Ale chodzi mi o to czy im coś nie umknęło? Mnie na przykład zastanawia brak świadomości powtarzalności świata, nawet jeśli by się powtarzał to byśmy tego nie odczuwali. Sam chyba oprócz przyjemności potrzebuje zapamiętania jej. To tak jak w filmie "Memento" Christophera Nolana,POLECAM. Główny bohater nie jest w stanie zapamiętać niczego, co działo się wcześniej niż kilkanaście minut przed chwilą obecną. Żyje więc w ciągłej teraźniejszości. To tak jak by osoba cierpiąca na taką chorobę żyła wiecznie a nawet szczęśliwie. Czy miało by takie życie sens?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Leonard nie wydaje mi się dobrym przykładem bo on doskonale zdaje sobie sprawę z tego że istnieje. On jako postać z jego postawą mógłby być przykładem dla poparcia przekonań akognitywistycznych. Jego sytuacja jest podobna jak np. w historii ludzkości, którą antycypuje MacIntyre w swojej książce "Dziedzictwo cnoty : studium z teorii moralności". W ogólnym założeniu Leonard działa w oparciu o uczucia, które zostały w nim zaszczepione przed amnezją. Mógłby po prostu popaść w apatię, ale decyduje się działać w oparciu o wcześniej wykreowane w nim idee...
Abstrahując od akognitywizmu epikurejczycy nie wypowiadają się za bardzo w zakresie epistemologii, jednak w zakresie aksjologii ich stanowisko wydaje się jednoznaczne. Człowiek może osiągnąć szczęście tylko jeśli zaspokaja swoje potrzeby doczesne. Tak więc w ich mniemaniu jeśli człowiek będzie nieszczęśliwy to będzie nim raz i drugi. Co jednak najistotniejsze w tej filozofii to zwrócenie uwagi na relatywizm wartości - człowiek sam dokonuje redukcji swoich potrzeb. Im mniej potrzebujesz tym szczęśliwszy jesteś.
>Czy miało by takie życie sens?
Przecież Leonard nie kwestionował sensu swojego życia. Sugerujesz że źle tę sprawę przemyślał? I jaki jest związek z sensem życia, a samym życiem? Nie wszyscy na tym świecie wierzą w to, że ktoś wyrył w kamiennych tablicach co każdy ma robić.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Leonard nie wydaje mi się dobrym przykładem bo on doskonale zdaje sobie sprawę z tego że istnieje. Właściwie nie chodziło mi o samego Leonarda ale o osobę z taką chorobą jak on. Taką która jest zmuszona żyć bez pamięci. Taka osoba była by analogiczną co do osoby żyjącej w powtarzającym się świecie. Te światy to są dla mnie tak jakby odrębne, mimo że są jednakowe. Ja w tym następnym świecie nie był bym dokładnie mną w tym świecie co jestem teraz. Związane jest to z tym że nie był bym świadom tej powtarzalności, mógł bym mieć co najwyżej wiedzę o jej powtarzalności. To tak jak osoba bez pamięci powtarzała by ciągle tą samą czynność. Mam nadzieje że zrozumiałeś o co mi chodzi. Muszę przyznać że nie potrafię lepiej przedstawić moich refleksji na ten temat. Jeżeli nie zrozumiałeś to raczej lepiej tego nie wytłumaczę.
Co do filmu: >>W ogólnym założeniu Leonard działa w oparciu o uczucia, które zostały w nim zaszczepione przed amnezją. Mógłby po prostu popaść w apatię, ale decyduje się działać w oparciu o wcześniej wykreowane w nim idee... On działa w oparciu o tatuaże, zdjęcia, wmawiał sobie (ciągle powtarzał) przeinaczoną historie o cukrzycy żony. >>Czy miało by takie życie sens? >Przecież Leonard nie kwestionował sensu swojego życia. Sugerujesz że źle tę sprawę przemyślał? Leonard sam nadawał poczucie sensu swojemu życiu, podczas gdy wypisywał na zdjęciach co ma zrobić. Jego życie nie miało sensu, ale on sam miał jego poczucie. Można by go porównać do osób które zakładały w przeszłości rozmaite religie. Wypisując coś na zdjęciach tworzył dogmat. Tak jak to robili protoplaści religii wypisując bzdety w ,,świętych" księgach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Taka osoba była by analogiczną co do osoby żyjącej w powtarzającym się świecie. Te światy to są dla mnie tak jakby odrębne, mimo że są jednakowe. Ja w tym następnym świecie nie był bym dokładnie mną w tym świecie co jestem teraz.
Nie byłby. Bo jego świadomość jest zdecydowanie szersza. Wie więcej.
>On działa w oparciu o tatuaże, zdjęcia, wmawiał sobie (ciągle powtarzał) przeinaczoną historie o cukrzycy żony.
Czyli jednak miał jakieś poszlaki jak to było w "poprzednim życiu". Ewidentnie to fatalny przykład teorii wiecznego powrotu. Tak jakbyś w każdym kolejnym życiu miał poszlaki do zinterpretowania jak wyglądało Twoje poprzednie.
>Leonard sam nadawał poczucie sensu swojemu życiu, podczas gdy wypisywał na zdjęciach co ma zrobić. Jego życie nie miało sensu, ale on sam miał jego poczucie. Można by go porównać do osób które zakładały w przeszłości rozmaite religie. Wypisując coś na zdjęciach tworzył dogmat. Tak jak to robili protoplaści religii wypisując bzdety w ,,świętych" księgach.
Czyli zachowywał się jak normalny człowiek, który wstaje rano i subiektywnie określa jaki będzie sens jego życia. Proszę zauważyć, że choć od naszych przodków z przed tysięcy lat, dysponujemy większą wiedzą naukową, to żadna etyka z tego nie płynie. Etyka jest subiektywna. Teoria względności nie implikuje żadnych zachowań etycznych. Podobnie żeby wysnuć tezę nie rób drugiemu co Tobie nie miłe, nie trzeba znać szczegółów budowy układu nerwowego.
W niektórych świętych księgach np. w Azji zapisano rzeczy, które psychologowie poodkrywali dopiero niedawno. Chociażby przykład, że łucznik musi się skupić na byciu strzałą, a nie na trafieniu do celu. Podobnie wiele współczesnych wolnomyślicielskich etyk w pewnej mierze zgadza się z filozofią Jezusa, nie wspominając o ilości osób, które deklarowały się jako niewierzący chrześcijanie. Nie deprecjonowałbym starych świętych ksiąg.
Wracając do meritum - to jest beznadziejny przykład teorii wielkiego powrotu, gdyż jest ona deterministyczna. To znaczy w każdym kolejnym życiu każdy jest dokładnie tym samym sobą i robi dokładnie to samo. Wszystkie swoje błędy się powtarzają w nieskończoność. Więc skoro nawet upierasz się, że w tym filmie Leonard sam nadaje sobie jakieś poczucie to jest to indeterminizm. Deterministyczna teoria zakłada, że wszystko się powtarza dokładnie tak samo.
>Taką która jest zmuszona żyć bez pamięci. Taka osoba była by analogiczną co do osoby żyjącej w powtarzającym się świecie.
I jeszcze gwoli ścisłości. Właśnie nie rozumiesz w ogóle koncepcji powtarzającego się ciągle świata. Bo osoba, która żyje ten n raz nie ma świadomości swojego poprzedniego żywota, ale za to pamięć jest już cechą tej osoby, inną od świadomości. To co pamięta z zakresu swojego życia jest nieistotne. Nie będzie mieć świadomości po raz który żyje. To jest najważniejsze w tej koncepcji. I to sprawia, że system epikurejczyków jest spójny.
Osoba bez pamięci jest tu takim samym przykładem jak osoba z pamięcią.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Bo osoba, która żyje ten n raz nie ma świadomości swojego poprzedniego żywota, ale za to pamięć jest już cechą tej osoby, inną od świadomości. To co pamięta z zakresu swojego życia jest nieistotne. Nie będzie mieć świadomości po raz który żyje. To jest najważniejsze w tej koncepcji. I to sprawia, że system epikurejczyków jest spójny.
A po co im było tworzenie zupełnie zbędnej i fantazyjnej koncepcji powtarzającego się ciągle świata? W zasadzie dla ludzi, którzy żyli by po raz n-ty nie byłoby żadnej różnicy, od sytuacji gdyby żyli tylko raz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >A po co im było tworzenie zupełnie zbędnej i fantazyjnej koncepcji powtarzającego się ciągle świata? W zasadzie dla ludzi, którzy żyli by po raz n-ty nie byłoby żadnej różnicy, od sytuacji gdyby żyli tylko raz.
Odpowiem po raz kolejny zgodnie z moją wiedzą na ten temat bez swoich refleksji.
Cytowany przeze mnie Kundera podkreśla, że koncepcja, którą podniósł Nietzsche (wiecznego powrotu) jest o tyle kłopotliwa, że skoro patrzymy na czas kołowo to wszystkie wydarzenia będą się powtarzać w nieskończoność. Tzn. jeśli kogoś zabijam w okrutny sposób to ten ktoś zawsze będzie się rodził i umierał właśnie w ten sam przeraźliwy sposób. Nie będzie można powiedzieć, że było minęło, bo wiadomo, że to wydarzy się powtórnie.
Koncepcja jest deterministyczna, tzn. epikurejczycy tak jak i Nietzsche (ten bezwzględnie wyznawał materializm deterministyczny) byli przekonani (po przyjęciu takiej fizyki) że materia cały czas na siebie oddziałują co implikuje zawsze dojście do tego samego końcowego punktu.
Oczywiście współczesna wiedza całkowicie temu przeczy, ale takie wnioski w obliczu deterministycznej wizji wszechświata są całkiem słuszne.
Inna sprawa że etyka, która w takim obliczu, proponuje osiągnięcie szczęścia, sprawia wszelkie problemy, które sprawia determinizm. Tzn. przeczy wolnej woli, naszej możliwości dokonania wyboru itp. itd.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Koncepcje powrotu można rozwinąć - sfraktalizować. Popularny fraktal - Zbiór Mandelbrota - pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_Mandelbrota - można przedstawić (matematycznie i graficznie) jako kolejne okręgi wyrastające na poprzednich. Niby się wraca do tego samego, ale też ogólny obraz wydaje się rozwijać. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Koncepcje powrotu można rozwinąć - sfraktalizować.> Popularny fraktal - Zbiór Mandelbrota - pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_Mandelbrota - można przedstawić (matematycznie i graficznie) jako kolejne okręgi wyrastające na poprzednich. Niby się wraca do tego samego, ale też ogólny obraz wydaje się rozwijać.Nie skojarzyłem tego zupełnie z fraktalami. Podejrzewam, że Nietzsche, Epikur i Heraklit też, ale przyznaję, że bardzo ciekawe.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Zakładam, że "powrót" nie kasuje tego, co było poprzednio i próbuję sobie wyobrazić, jak by to wyglądało. Bo w zasadzie motyw powrotu, gdyby przyjąć kasowanie przeszłości, mógłby się spełnić tylko w cykliczności dla cyklu zawierającego wszystkie pozostałe cykle, czyli cykliczności samego wszechświata. A jednak zdarzenia się powtarzają, można nawet przyjmować, że powstanie życia i ewolucja zachodzi równolegle na różnych planetach w różnych zakątkach wszechświata, i że jesteśmy skopiowani w tym, co robimy i kim jesteśmy, na wiele razy w wielu miejscach. Pozdrawiam
Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Cytowany przeze mnie Kundera podkreśla, że koncepcja, którą podniósł Nietzsche (wiecznego powrotu) jest o tyle kłopotliwa, że skoro patrzymy na czas kołowo to wszystkie wydarzenia będą się powtarzać w nieskończoność. Tzn. jeśli kogoś zabijam w okrutny sposób to ten ktoś zawsze będzie się rodził i umierał właśnie w ten sam przeraźliwy sposób. Nie będzie można powiedzieć, że było minęło, bo wiadomo, że to wydarzy się powtórnie.
Już samo stwierdzenie, że coś wydarzy się powtórnie, jeśli jest to kompletnie nieweryfikowalne, jest irracjonalne.
>Koncepcja jest deterministyczna, tzn. epikurejczycy tak jak i Nietzsche (ten bezwzględnie wyznawał materializm deterministyczny) byli przekonani (po przyjęciu takiej fizyki) że materia cały czas na siebie oddziałują co implikuje zawsze dojście do tego samego końcowego punktu.
Rozumiem, że mogłoby to nastąpić jeden raz (jakieś zdarzenie), ale dlaczego miałoby dochodzić do powtarzania się wszystkiego "w kółko" (jak to tłumaczy Nietsche?) ?
>Oczywiście współczesna wiedza całkowicie temu przeczy, ale takie wnioski w obliczu deterministycznej wizji wszechświata są całkiem słuszne.
Ale przecież determinizm nie musi zakładać "wiecznego powrotu"?
>Inna sprawa że etyka, która w takim obliczu, proponuje osiągnięcie szczęścia, sprawia wszelkie problemy, które sprawia determinizm. Tzn. przeczy wolnej woli, naszej możliwości dokonania wyboru itp. itd.
Zgadza się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Już samo stwierdzenie, że coś wydarzy się powtórnie, jeśli jest to kompletnie nieweryfikowalne, jest irracjonalne.
Tylko że Nietzsche wymyślał sobie wielki powrót jak z uniwersytetów dopiero powoli wyparowywał Heglizm, a niektórzy naukowcy całkiem poważnie sugerowali uzasadnić ruch sferyczny, poprzez przyjęcie, że wszechświat jest wypełniony lodem...
>Rozumiem, że mogłoby to nastąpić jeden raz (jakieś zdarzenie), ale dlaczego miałoby dochodzić do powtarzania się wszystkiego "w kółko" (jak to tłumaczy Nietsche?) ?
Nietzsche wyznawał materializm w sumie można by powiedzieć w wielkim uproszczeniu inercjalny. Tzn. bez relatywizmu, czy kwantów. I według niego ta cała materia, która w jakiś sposób na siebie oddziałuje musiała dojść z powrotem do punktu wyjścia. Po prostu jego znajomość fizyki pozwalała mu wyobrażać sobie to podobnie do Heraklita, który był przekonany że na końcu będzie wielki ogień i z niego znowu powstanie świat itd. od początku.
Dalej Nietzsche w ogóle pojechał po bandzie sugerując ile trwa konkretny cykl (to chyba było z 4 tys. lat z resztą) itp. bzdury. W sumie w tym całym jego materializmie najcenniejszą myślą było odrzucenie jeszcze przez Hegla propagowanej koncepcji dwóch światów. Mimo tej całej swojej (że użyję takiego słowa) mistyki gość nie uciekał do jakiegoś świata idei.
>Ale przecież determinizm nie musi zakładać "wiecznego powrotu"? Oczywiście. Chodziło mi tylko o to, że epikureizm był w tym sensie dość spójny, mimo problemów, które przysparzał.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | Dzięki za wyjaśnienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście współczesna wiedza całkowicie temu przeczy. Dlaczego całkowicie przeczy? Masz na myśli zasadę nieoznaczoności Heisenberga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Dlaczego całkowicie przeczy? Masz na myśli zasadę nieoznaczoności Heisenberga?
Fizykę kwantową.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Ja jednak idę Za Einsteinem i myślę że istnieje ukryta deterministyczna teoria u podstaw mechaniki kwantowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Ja jednak idę Za Einsteinem i myślę że istnieje ukryta deterministyczna teoria u podstaw mechaniki kwantowej.
I wynika z niej, że świat może biec w koło?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Może ale nie musi. Sam pogląd deterministyczny według mnie nie wystarczy żeby móc stwierdzić powtarzalność świata albo przynajmniej powtarzalność jakiejś chwili kiedyś zaistniałej. Trzeba by jeszcze stwierdzić że te same czynniki(cząstki materii, siły na nie oddziałujące, i co tam jeszcze może być) się powtórzą. A nie powinno się coś takiego stać gdy np. świat będzie się rozszerzać w nieskończoność. Jestem jednak zwolennikiem jako by świat nie miał początku( ponoć miał przynajmniej w ujęciu Teorii Względności). Nie umiem sobie wyobrazić jak by coś miało powstać z niczego. Moim osobistym zdaniem najspójniejszy jest pogląd jako by istniał wieloświat pulsujący. Tylko nowe światy nie muszą wyglądać tak samo. Załatwia to sprawę tego że istnieją stałe fizyczne które umożliwiają istnienie takie jakie teraz mamy, a nie inne, inne powstaną w innym cyklu. Przy tak wyglądającym wieloświecie koncepcja powtarzalności była by słuszna gdyby nie istniała nieskończona kombinacja pojedynczych światów, co też wydaje się prawdziwe. Nie jestem fizykiem i mimo to że w ogólności wydaje mi się to spójne, nie wiem jak to wygląda przyglądając się bardziej szczegółom. Dlatego patrze na to z przymrużeniem oka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Czyli jak to jest według Ciebie. Szczęśliwe wieczne życie ma sens czy nie? Bo właściwie jaka jest różnica między "wiecznie powracającym życiem" a samym "wiecznym życiem".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Więc co radzisz w obliczu relatywizmu. Uznać że wszystko może mieć znaczenie, czy że nic nie ma znaczenia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Cytat:Jeżeli nie ma Boga, to wszystko jest dozwolone. Fiodor DostojewskiWartości człowiek ustala sam. One są zmienne. Dla mnie będzie ważne jedno, dla mojego syna drugie, a dla sąsiada trzecie. Warto jednak pamiętać o odpowiedzialności względem świata. Bo co by było gdyby wszyscy mieli robić tak jak Ty?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Wartości człowiek ustala sam. One są zmienne. Dla mnie będzie ważne jedno, dla mojego syna drugie, a dla sąsiada trzecie.
Baaardzo duże uproszczenie. Wiele z tych wartości to odbicie faktu, że jesteśmy ssakami naczelnymi (już u małpiatek można wskazać np. na awersję do niesprawiedliwości, kapucynka gorzej wynagradzana za to samo zadanie niż widziana przez nią sąsiadka z klatki obok "strajkuje" i odmawia wykonywania dalszych zadań jeśli nie dostanie takiego samego smakołyku). Wiele innych jest przekazywanych kulturowo i internalizowanych tak dokładnie, że nie jesteś ich nawet świadom. Te które "ustalasz sam", na bazie refleksji, to tylko mały podzbiór.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ja wciąż nie jestem do końca przekonany, czy wszystkie ssaki tak mają, czy może że małpy są po prostu na tyle mądre, żeby takie same rzeczy jak ludzie wymyślić.
Ale nawet jeśli moje wątpliwości nie są słuszne to nie zmienia to faktu, że małpa nie sakralizuje swojego dziewictwa, a ludzie potrafią.
Krótko mówiąc jestem sceptyczny co do tego łączenia niektórych rzeczy z bycia ssakiem, ale co do całej reszty zgadzam się w 100%. Społeczeństwo wpaja nam niektóre wartości, których nawet nie pomyślimy, żeby kwestionować! Na "szczęście" coraz częściej pojawiają się osoby o postawie aporycznej.
I tylko taka mała uwaga, że nie ustalam wartości na bazie refleksji. Odnoszę się do heroizmu etycznego.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Czyli co twierdzisz żeby stworzyć świat na podobieństwo tego z powieści Aldousa Huxleya?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Czyli co twierdzisz żeby stworzyć świat na podobieństwo tego z powieści Aldousa Huxleya?
Nie. Żeby przeczytać "Egzystencjalizm jet humanizmem". Proszę zauważyć że byłoby hipokryzją, gdybym chciał obiektywizować tą odpowiedzialność i wspólnotę. Uważam, że należy wyjść z takiego punktu widzenia, ale nie uważam, iż jest to jedyny słuszny. Mamy wolność wyboru! I nie wierzę w żadne eutopie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Ale pod spodem jest twój post w którym piszesz że jesteś post egzystencjalistą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Ale pod spodem jest twój post w którym piszesz że jesteś post egzystencjalistą.
Bo moje poglądy w 90% zgadzają się z tymi Sartrea o których piszę wyżej.
Sartre też nie był utopistą, ba, nie był nawet komunistą, choć przypisuje mu się i maoizm. Ale to ostatnie trzeba mu wybaczyć ze względów martyrologicznych!
Niby gdzie w tym wszystkim sprzeczność?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Przeczytałem "Egzystencjalizm jest humanizmem" ale teraz jeszcze bardziej nie rozumiem. Nie jestem egzystencjalistą, nawet go nie rozumiem. Myślę że nie zrozumiem humanizmu dopóki nie zrozumiem egzystencjalizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Wartości człowiek ustala sam. One są zmienne. Dla mnie będzie ważne jedno, dla mojego syna drugie, a dla sąsiada trzecie.
Pewne wartości nie są zmienne. Roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie były, są i będą cnotami. Nikt nie może sobie ich zdefiniować jako wady i działać według tych swoich ustaleń. To znaczy, teoretycznie mógłby, ale to bez sensu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Pewne wartości nie są zmienne. Roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie były, są i będą cnotami. Nikt nie może sobie ich zdefiniować jako wady i działać według tych swoich ustaleń. To znaczy, teoretycznie mógłby, ale to bez sensu.
To tak nie działa. Już chociażby w Etyce Nikomachejskiej Arystoteles wytłuszcza jaki jest problem z cnotami. Problem złotego środka. Idealistyczna wizja Platona nie jest w stanie uchronić się przed relatywizmem. Wybierzmy z tych cnót kardynalnych chociażby sprawiedliwość. Dziś już nawet używa się terminu "sprawiedliwość społeczna". Choć słowo zostało to nie ma żadnej boskiej księgi powtórzonego prawa, w której jest napisane, że "sprawiedliwym jest by za zabicie kobiety iść w niewolę na 7 lat, a za kobietę w ciąży na 10" i tak było jest i będzie.
To że sprawiedliwość jest cnotą nie znaczy, że nie zmienia się to, co pod nią ludzie rozumieją. Wariabilizm aksjologiczny nie zakłada, że np. ktoś postanowi być niesprawiedliwy, ale np. uzna, że niesprawiedliwe jest, ażeby wszyscy płacili na fundusz emerytalny i należy tę działkę sprywatyzować.
Podobnie chociażby męstwo ulega naturalnej relatywizacji, o umiarkowaniu nie wspominając. Z mądrością jest podobnie. Cytowałem już w tym wątku Wittgensteina pogląd na bycie mędrcem, a wspomnijmy o obecnie rizomatycznej nauce. Któż jest więc mądry? Skoro np. możemy naukom diachronicznym zarzucić brak pragmatyczności.
Więc choć warstwa językowa nie zmienia się to stałym zmianom ulega rozumienie znaczenia tych cnót. Wartości cały czas się zmieniają.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >To że sprawiedliwość jest cnotą nie znaczy, że nie zmienia się to, co pod nią ludzie rozumieją. Nie, nie zmienia się zasadniczo. Cały czas wiąże się z bezstronnością, odpowiednim rozdziałem dóbr. Zmieniać może się to, co rozumiemy pod słowem 'odpowiedni', a nie fakt, że dobra powinno się rozdzielać i że należy to czynić bezstronnie, czyli tak aby unikać arbitralnych wyróżnień.
>Podobnie chociażby męstwo ulega naturalnej relatywizacji, o umiarkowaniu nie wspominając. Męstwo cały czas oznacza gotowość do znoszenia trudów i wytrwałości. Tak rozumiane męstwo zawsze będzie cnotą. Umiarkowanie cały czas wiąże się z dbaniem o harmonijny rozwój psyche i soma. Nie zmieniły się zasadnicze sensy tych terminów, cały czas cnoty te są pożądane. To samo odnosi się do prawdomówności. Kłamanie, a nie mówienie prawdy powinno mieć poważne uzasadnienie. To się nie zmieniło i prawdopodobnie nie zmieni.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Epikur był Epikurem od urodzenia do śmierci.
Czy to tylko twoje domniemanie? Co o tym sądził zainteresowany?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Czy to tylko twoje domniemanie?
Nie. To doktryna zwana epikureizmem, której przedstawiciel (o wdzięcznym imieniu Epikur) głosił, iż "Dopóki żyjemy, nie ma śmierci: gdy jest śmierć, nas już nie ma."
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Skoro w osobnym wątku już mi wykazali, że jestem zbuntowanym postegzystencjalistą, to co ja mogę napisać innego niż zgoda na byt? Heroizm etyczny? Swoją drogą ciekawe, że ten problem pojawia się już tysiące lat i ludzie wciąż się nad tym głowią licząc że wymyślą coś zupełnie nowego i innowacyjnego. Końce są dwa: apatia i kwietyzm albo czyn i działanie, a złoty środek jest gdzieś pośrodku 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | Życie samo w sobie sensu nie ma, przecież jest bez emocjonalnym procesem. Życie zaistniało, bo miało taką możliwość. Zaistniałem i ja, bo mogłem zaistnieć, wśród potencjalnie możliwych zaistnień. Sam fakt istnienia mnie jest niezwykłością, tym bardziej fakt istnienia mnie w mnie (człowieku). Po co się martwić życiem po życiu, skoro przed życiem moja egzystencja nie była problemem. Cieszyć się tym jednym jedynym, które się ma, które "smakuje", bo jest jedno i jedyne, innego mnie nie będzie. Wstać rano ze świadomością, że jest to jeden z "moich" dni, jeden z dni mojego istnienia, kolejny niesamowity moment odbierania rzeczywistości, bez znaczenia czy pozytywnie, czy negatywnie, ale odbieranie to jest magią, poezją. Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Sam fakt istnienia mnie jest niezwykłością, tym bardziej fakt istnienia mnie w mnie (człowieku).
Zaciekawiłeś mnie. Mógłbyś rozwinąć tę myśl o istnieniu Ciebie w Tobie?
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
|  | 1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | Fakt istnienia mnie jest strukturą biologiczną, a bycie mną we mnie jest posiadaniem złożonej umysłowości. Większe prawdopodobieństwo jest bycia istnieniem żywym, choć jest jednym z elementów na górze nieprawdopodobieństwa w wspinaczce na szczyt, niż bycie organizmem żywym posiadającym umysłowość, świadomość, umiejętności konstruowania bardzo dokładnych teleskopów. Niezwykłość bycia akurat "takim" elementem rzeczywistości jakim się jest określam jako magię samego siebie w sobie. Choć uważam, że wszystkie istnienia są niesamowite w równym stopniu, ale bycie człowiekiem (ewentualnie istotą rozumną) jest czymś, co można określić jako fragment Wszechświata potrafiący poznawać ogrom siebie. Coś jak wyższe stadium rozwoju Wszechświata posiadające elementy w swojej strukturze, które mogą świadomie poznawać Wszechświat. Czy to nie jest niezwykłością? Dla mnie jest. Bez bogów, czarnych wrednych straszydeł, piękno poznawania, odkrywania, piękno podziwiania w podziwianiu, bez narzuconych ideologicznie granic. Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | Koraszewski (82900 punktów) | Absolutnie nie warto. Niebyt jest wartością najwyższą. Wszyscy dążymy do niebytu. No, ale jak już tu jesteśmy, warto znaleźć alternatywę dla tępego patrzenia w ścianę, dla stania pod budką z piwem, dla nudy spiskowych teorii czystego rozumu, dla paru innych rzeczy, które wydają się być mało atrakcyjną formą bytowania. Być może sensem jest nie utracić ciekawości, a jeśli nawet nie jest sensem, to mnie się tak wydaje i już to samo powoduje, że oczekiwanie na niebyt staje się ciekawsze i sympatyczniejsze.
|
|
1 na 1 | devares (605 punktów) | Samobójstwo? Nie potrafię tego zrozumieć. Znacznie ciekawsze wydają się oględziny zwłok ludzi, których - jak to ująłeś - nic nie chroniło przed tym czynem. Niektórzy potrafią się zabić w sposób naprawdę oryginalny. Już samo to jest wystarczająco interesujące by żyć. A to przecie jedynie mizerny ułamek tego, co ma do zaoferowania życie!  Podobają mi się wierzenia północy, albo raczej ich swoiste podejście do przeciwności życia: Cytat:"DZIAŁANIE LOSU jest obecne w całej mitologii Północy. Przeznaczenie zostało z góry ustalone i nie można go uniknąć. Ragnarok, koniec świata jest nieuchronny. Przeznaczenie jednostek wyznaczały Norny, żeńskie duchy, które miały odwiedzać każde dziecko po narodzinach i przynosić mu nieszczęście lub pomyślność. Różnice pomiędzy poszczególnymi żywotami wynikały z tego, że dobre Norny przynosiły dobre życie, złe zaś - pecha. Indywidualny los należało przyjmować ze stoicyzmem i humorem. Honorowano zgon bohatera, z uśmiechem stawiano czoło przeciwnościom losu, zaś przyjęcie śmierci żartobliwą uwagą uchodziło za najbardziej zaszczytny czyn." A przecież każdego przeznaczenie to śmierć. Cierpienie takoż. Nie uciekniesz od tych dwóch, choćbyś nie wiem jak bardzo się starał. Dlaczego więc się z nimi nie zaprzyjaźnić? Jakby nie patrzeć, na co, jak na co, ale na tych dwoje można polegać znacznie bardziej niż na żywych.  Albo? en.wikipedia.org/wiki/Schadenfreude
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >*uwięzieni w klatce języka
Czy to lingwistyczna wersja wygnania z raju?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
6 na 6 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Eee... nasuwa mi się tylko parę złośliwych odpowiedzi  - Jestem zbyt leniwa by się zabić, tak samo niektórzy są zbyt leniwi by porzucić wiarę. - Mam tyle rzeczy do zrobienia że się nad tym nie zastanawiam. - Te czekoladki są smaczne więc chce je zjeść, a by tego dokonać muszę żyć. - Jak pożyję jeszcze przez chwilkę to możne znajdę jakiś zrzutowy filmik na YT. - Mam nowego puchatego pluszaka i żeby móc się nim cieszyć muszę mieć sprawny zmysł dotyku. - Chce mi się srać, a żeby to uczynić muszę żyć. Tak więc idę to zrobić, "zw"  No i niby czemu w tym wszystkim ma mnie obchodzić jakiś sens, skoro go nie ma?
|
|
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | >. Tylko niewyrażalne chroni nas -nie wszystkich, świadomych, sceptyków- przed samobójstwem. Bóg ? >Twierdzenia Goedla ? Ciekawe co tu robi twierdzenie Goedla ? Nie zyjemy wszak w systemi aksjomatcznym lecz w ukladzie otwartym, nieskonczenie zlozonym. Zapewniam iz sa interesujace alternatywy do krecenia sie bezmyslnego w kolko powtarzajac "memento mori". Czyz to nie wspaniala,niepowtarzalna szansa wylonienia sie naszej swiadomosci z chaosu, jesli nawet to trwa tak krotko (pojecie wzgledne) ?
|
|
| Ruffo (484 punktów) |
"Brak sensu może być wyższą formą tegoż" [podobno buddyjskie  ]
|
|
| Rafaela (2059 punktów) | nic nie ma sensu? Hmmmm... To znaczy, że bezsensem było napisanie tego tekstu. Czyż nie tak?
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| zagala (368 punktów) |
>1. Nawet sens nie ma sensu. "Brak sensu" Minimum słów, maksimum treści
|
|
1 na 1 | zagala (368 punktów) | > Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele Przypominam sobie słowa F. Dostojewskiego który powiedział: "Zycie to raj, do którego klucze są w naszych rękach" .
|
|
 | | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele > Przypominam sobie słowa F. Dostojewskiego który powiedział:> "Zycie to raj, do którego klucze są w naszych rękach" .Raj to domena nieśmiertelnych ? ***** Wobec doskonale obojętnej rzeczywistości wszechświata człowiek może znależć sens istnienia w dążeniu do własnej doskonałości.
|
|
|  | | zagala (368 punktów) | >>Przypominam sobie słowa F. Dostojewskiego który powiedział: >>"Zycie to raj, do którego klucze są w naszych rękach" . >Raj to domena nieśmiertelnych ? >***** >Wobec doskonale obojętnej rzeczywistości wszechświata człowiek może znależć >sens istnienia w dążeniu do własnej doskonałości.
Cytowałam Dostojewskiego, dla którego raj to bogactwo(niekoniecznie dobra materialne),piękno i szczęście jako indywidualny stopień odczuwania przyjemności. Osiągnięcie tego głebokiego zadowolenia (czuję się jak w raju) zależy od nas samych i niekoniecznie musi być związane z losem. Szczęśliwym można być nawet wbrew losowi. Np. Rajem , ze względu na swe piękno, została nazwana jaskinia w Górach Swiętokrzyskich. Jest również "Czeski Raj"- przepiękny region leżący ok. 100 km na północny wschód od Pragi. Ktoś kiedyś powiedzial że życie to teatr w którym jesteśmy jednocześnie widzem i aktorem. Od nas więc zależy by "sztuka "się podobała.
|
|
| |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Szczęśliwym można być nawet wbrew losowi. Podobno tak, ale nie życzę sposobności wypróbowania tej tezy na sobie.
>Ktoś kiedyś powiedzial że życie to teatr w którym jesteśmy jednocześnie widzem i > aktorem. Od nas więc zależy by "sztuka "się podobała. Ale czyż nieważne jest dla oceny jest w jakiej sztuce przyszło nam grać (fabuła, scenariusz) no i jaką rolę wyznaczył nam reżyser.
|
|
1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele A czy świat bez życia byłby sensowniejszy? Czy życie bez ludzi byłoby wartościowsze? >Ale PO CO ? A DLACZEGO NIE? Tylko dlatego, że 'boli'? >1. Nawet sens nie ma sensu. Ew. bezsens takoż nie - sytuacja patowa. >Nie mam wolej woli, żyję jak determinizm wskaże ..? Skąd pewność, że determinizm nie jest Twym wymysłem?
|
|
| PiotrI (42 punktów) | >1. Nawet sens nie ma sensu
Piszesz o braku sensu. Czym jest dla Ciebie Sens? Czymś co Ci się nie udało odkryć, czy czymś co Ci się nie udało skonstruować?
|
|
| Jurek (430 punktów) |
>1. Nawet sens nie ma sensu.
Chodzenie po bagnach wciąga. Czasami nie wiadomo czy bardziej inspiruje chodzenie czy też wciąganie? Mnie w każdym razie najbardziej ekscytuje punkt, gdzie kończy się chodzenie a zaczyna wciąganie.
|
|
| Rigoletto (3891 punktów) | > Więc jak tłumaczycie sobie, że warto żyć i starać się osiągać jakieś cele > Zaangażowanie, hedonizm, 'ciekawość' ? Ok. Wiara w transhumanizm i życie wieczne ? Ale PO CO ?Dlatego właśnie powstają religie. Ludzie, którzy nie mogą się pogodzić z brakiem sensu wymyślają różne metafizyczne konstrukcje, które w ich mniemaniu tworzą jakiś sens. > Odp: Nie mam wolej woli, żyję jak determinizm wskaże ..?Czasem masz, czasem nie masz.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|