Racjonalista - Strona głównaDo treści
Arystyp z Cyreny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-01-2011 21:56prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Arystyp z Cyreny
Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny był skrajnym hedonistą. Uważał, iż cielesna przyjemność jest tym do czego człowiek powinien dążyć przede wszystkim. A co państwo o tym sądzą? Mamy na forum Arystypa z Cyreny. Co on o tym mniema? Ja jestem za! Przyjemność cielesna jest cool! Bo co nam zostaje? Chrześcijanie nas odwodzą od przyjemności cielesnych, mówią że to jest be! Nie wolno korzystać. A ja uważam, że przyjemności stołu i łoża należą się nam jak psu buda. Korzystajmy z nich póki możemy. Dlaczego mielibyśmy się ich wyzbywać? W imię jakich idiotycznych zakazów. A wiem, że są ludzie ,którzy są wrogo nastawieni do przyjemności ciała! Uważają , że to grzech. Nie można! Umartwiać się trzeba itp.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)Odp: Arystp z Cyreny
>Arystyp z Cyreny był skrajnym hedonistą. Uważał, iż cielesna przyjemność jest tym do czego człowiek
>powinien dążyć przede wszystkim. A co państwo o tym sądzą? Mamy na forum Arystypa z Cyreny. Co on o

Może nie tyle cielesna, co dowolna przyjemność - przeczytanie dobrej książki czy pomaganie innym też może być przyjemne. Moim zdaniem każda rzecz, która prowadzi, pośrednio lub bezpośrednio, do przyjemności, jest dobra. Analogicznie, należy unikać rzeczy prowadzących do nieprzyjemności ( chyba, że za nimi czai sie jeszcze większa przyjemność ).

Bardzo prosta i dobra filozofia.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Dla sprawa prosta.
"Za dwadzieścia lat nie będziesz żałował tego co zrobiłeś, tylko tego czego nie zrobiłeś".
Zycie powinno być nastawione na przyjemność. Bo nie ma uzasadnienia dla cierpienia. Zakładając, że nie bierzemy pod uwagę tych wszystkich ascetycznych wymysłów religijnych, ale i nie tylko.
Co nam pozostaje? Doczekać śmierci w przyjemności, lub bez niej. Nie koniecznie musi być cielesna, bo może komuś taka nie odpowiada z względów czysto fizycznych (kto wie może są tacy ludzie).
Uważam, że każdy racjonalista powinien ustawiać przyjemność ponad wszystko, jednak nie hedonistyczną bo ta nie baczy na innych, jest w egoistyczna. Żyjmy wobec innych tak jak chcielibyśmy aby inni żyli wobec nas.
Czyli stawiam na Epikura z Samos.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Bo co nam zostaje?
Nie wiem, co Ci zostaje.
Innym zostają różne rzeczy, z których czerpią uczucie zadowolenia. Niekoniecznie hedonistycznego zadowolenia. Raczej nie hedonistycznego.
Hedonizm pożera sam siebie, bo nasz próg reakcji na bodźce przesuwa się bardzo szybko w górę (skala logarytmiczna dla pobudzenia zależnego od ilości bodźca). Innymi słowy jest hedonizm rozwiązaniem na krótką metę.

Pozdrawiam

Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
25-01-2011 23:00 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>hedonizm rozwiązaniem na krótką metę.
Dlatego wyznaję epikureizm.
25-01-2011 23:25 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Innymi słowy jest hedonizm rozwiązaniem na krótką metę.

To nieprawda.
26-01-2011 00:00 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Innymi słowy jest hedonizm rozwiązaniem na krótką metę.
>To nieprawda.
Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.

Pozdrawiam


Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
26-01-2011 08:56 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.

No cóż pozostaje mi tylko współczuć tym co nie mogą.
26-01-2011 09:03 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.
>No cóż pozostaje mi tylko współczuć tym co nie mogą.
Dzięki za poprawienie humoru.
Ale jednak uwierzyć, że przebijasz Fredka z Queena nie daję rady.

Pozdrawiam serdecznie

Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
26-01-2011 14:47 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>No cóż pozostaje mi tylko współczuć tym co nie mogą.
>Dzięki za poprawienie humoru.
>Ale jednak uwierzyć, że przebijasz Fredka z Queena nie daję rady.

Obawiam się, że biorąc pod uwagę obecny stan Fredka, nawet Jarosław Kaczyński przebija go w hedonizmie...
zachaj (5239 punktów)
>Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.

Po takich trzech dniach przydaje się kilkudniowa przerwa , wtedy apetyt wraca. Dobrze , że to nie narkotyk i nie wyrabia się tolerancja...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.
To zależy co rozumiesz pod słowem hedonizować. Jeśli np. onanizować, to przyznaję Ci rację.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
26-01-2011 20:17 
 Ocena 1 na 1
marek milczewski (2335 punktów)

>Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.

Ja bym się tam hedonizował, ale "moją" Kobietę, częściej niż (ups!...nie powiem ), głowa boli.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Hmm. Widocznie jesteś supermanem i możesz się hedonizować trzy dni bez przerwy.
>Ja bym się tam hedonizował, ale "moją" Kobietę, częściej niż (ups!...nie powiem ), głowa boli.
Powyższe dowodzi, że prof. Grabowska jest facetem, albo bardzo nietypową kobietą. Kobiety zwykle są bardziej praktyczne i inaczej widzą świat (niż wizja z tego wątku).

Pozdrawiam

Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
26-01-2011 00:18 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. próg reakcji na bodźce przesuwa się bardzo szybko w górę (skala logarytmiczna dla pobudzenia zależnego od ilości bodźca).
Czytałem kiedyś o eksperymencie na szczurach, w którym elektrody pobudzające ośrodek przyjemności w mózgu były aktywowane łatwą w obsłudze dźwignią. Tak, że każdy badany mógł sobie do woli przyjemność dozować wciskając dźwignię. Wszystkie szczury zdechły podobno z wycieńczenia. Zapomniały sobie nawet o wodzie nieustannie z tego dobrodziejstwa korzystając.

Pozdrawiam

[Przypuszczam jednak, że każdy filozof poddany podobnemu eksperymentowi 'poszedłby po rozum do głowy' (i wykładniczo rosnącą potrzebę bodźców czujnie zlogarytmował)).]
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wszystkie szczury zdechły podobno z wycieńczenia.
Podobno najpiękniejszą śmiercią dla mężczyzny jest umrzeć na wylew albo zawał podczas stosunku seksualnego z piękną kobietą.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
26-01-2011 20:24 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)

>Podobno najpiękniejszą śmiercią dla mężczyzny jest umrzeć na wylew albo zawał podczas stosunku seksualnego z piękną kobietą.
"Zofija" mi podpowiada, że jeżeli mam umierać na jej tyłku na wylew, to niech chociaż zaleje mi tą partię mózgu odpowiedzialną za przedśmiertne dziesięciominutowe drgawki lędźwiowo- pośladkowe. (buhaha!)

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nasz próg reakcji na bodźce przesuwa się bardzo szybko w górę
Nie wiem na co się przesuwa. Przyjemności seksualne czy mogą się znudzić? Chyba, że są mechaniczne. Przyjemności kulinarne też się nie nudzą. Zawsze dobre jadło smakuje. Przyjemności płynące z ciała. Ruch, sport, kąpiel ,jacuzzi. Opalanie się na rozgrzanej słońcem plaży.
> hedonizm rozwiązaniem na krótką metę.
Jesteśmy zwierzętami i nie powinniśmy o tym zapominać. A zwierzęciu wystarcza jak jest najedzone, i zaspokojone seksualnie i bezpieczne. O tym pewnie myślał Arystyp. A różne filozofie i Platony to jest dodatek. Bonus.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Po pierwsze, próg aktywności podnosi się przez (nadmierne) 'używanie'. Brak zahamowań przed 'używaniem' to hedonizm.
Dlatego inteligentni ludzie 'używają z rozwagą' - nie spijają się, jak świnie, gdy tylko mają okazję pić alkohol; nie żrą do wyrzygania i dalej mimo; o seksie nie będę wspominał, bo wszelkie przechwałki wywołują u mnie uśmiech - można sobie poczytać w podręcznikach biologii, jak szybka jest produkcja spermy, a więc, jaka jest górna granica orgazmów u mężczyzny w danym przedziale czasowym itd itp.
I do tego wszystkiego stosuje się zasada, że poziom podniety (rozumianej jako wrażenie), jest proporcjonalny do logarytmu bodźca - najlepiej to jest rozpisane przy zmyśle słuchu (definicja decybeli). Długie przebywanie w hałasie sprawia, że mamy 'gorszy' próg reakcji na dźwięk - stosuje się to do wszelkich zmysłów.

Po drugie, pies mojego kolegi czuje się zadowolony, gdy kolega podrapie go za uchem albo da szansę przynosić piłeczkę - nie wystarcza mu być najedzonym, zaspokojonym seksualnie i bezpiecznym. Jeśli patrzysz po sobie, to pora Ci powiedzieć, że nie wszyscy ludzie są tacy, jak Ty, ani nawet nie wszystkie zwierzęta.

W moim odczuciu strasznie spłycasz życie. Przejdź się do galerii sztuki, obejrzyj dobry film, przeczytaj fajną książkę, potańcz sobie, pośpiewaj, zrób coś, co Ci da satysfakcję, a nie będzie jeebaniem się czy żarciem.

Pozdrawiam

Architekt projektując opiera się na wyliczeniach inżyniera. Inżynier szacuje parametry, opierając się na prawach fizyki. Fizyk korzysta z równań i tożsamości matematyki. Matematyk udowadniał twierdzenia nie zastanawiając się, czy opisują rzeczywistość.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> strasznie spłycasz życie. Przejdź się do galerii sztuki
Toż mówię, że te wszystkie galerie to jest bonus. Oczywiście z nich korzystam lub korzystałam. Chodziłam do teatru i na filmy Bergmana i Felliniego. Czytałam Dostojewskiego i Kafkę etc. Ale Arystyp z Cyreny mówił o cielesnych przyjemnościach, które są niezastąpione. One są najbardziej ludzkie i nam przyrodzone. Cała reszta to dodatek. Bonus. Te cielesne są prawdziwe. Ale my w chrześcijaństwie chowani. Tam duchowe są preferowane. Modlitwa. Umartwienie. Cnota. Czystość i wstrzemięźliwość. Galerie i kościoły.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zdefiniuj niezastąpioność.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Zdefiniuj niezastąpioność.
Niezastąpioność polega na tym, że jednego nie da się zastąpić (wymienić na) drugim. Kiedyś była modna tzw. teoria sublimacji. Że jak ci się chce pociupciać to zastąp to np. sportem. Czyli, że nie uprawiaj seksu, bo jest to be, lepiej dla twojego zdrowia będzie jak przelecisz sto metrów, albo zrobisz sto pompek. No ale sto pompek to nie to samo co seks z dziewczyną czy chłopakiem. I na tym właśnie polega niezastąpioność.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Myślałem, że napiszesz, że nie można się bez tego obejść.
Tak czy inaczej, są różni ludzie i mają różne libido. Nawet Fredek z Queena nie dawał rady hedonizować się trzy dni bez przerwy - musiał odpoczywać i nie pomagały na to nawet spidowe węże boa. A koleś miał wszystko, razem z hedonistyczną osobowością i specyficzną wrażliwością.
Fredek udowodnił, że się nie da. Można mieć okres zwiększonego hedonizowania się, ale później musisz odpocząć, zregenerować. Nie jesteś też w stanie uczynić z jedzenia, jeebania i im podobnych, głównych czasowo czynności swego życia, bo one zajmują dość mało czasu i pozostaje Ci mnóstwo czasu do wypełnienia.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> pozostaje Ci mnóstwo czasu do wypełnienia
Zdaje się, że nie pozostały żadne pisma Arystypa. Ale chyba nie mówił on jak wypełniać czas. On sam podobno brylował na dworach możnowładców. Mówił tylko ,że największym dobrem jest przyjemność. I to cielesna. Jak człowiek się naje i zaspokoi seksualnie to może spać. Np. taki pies. Jak nie ma co robić to się zwija w kulkę i podsypia. Tylko od czasu do czasu łypnie kontrolnie okiem co się dzieje, albo zastrzyże uszami. Sen jest zdrowszy i tańszy niż szwendanie się po galeriach lub psucie sobie głowy jakimiś Szekspirami.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak Cię czytam, to jakbym rozmawiał z kimś, kto myśli, że to, co pokazują na pornosach, to prawda (w sensie aktorzy mają przyjemność). Dość żenujące.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> to, co pokazują na pornosach, to prawda
Tutaj wchodzimy w skomplikowane zagadnienie co to jest prawda. Aktorzy zapewne mają jakąś przyjemność. Szczególnie kiedy udają się do kasy po wypłatę.
Natomiast Ty przypisałeś mi hedonizm, że tak powiem ,świński. Kiedyś mówiono o wieprzach ze stada Epikura czy coś takiego, aby obrzydzić ludziom epikureizm. Natomiast korzystanie z przyjemności cielesnych nie oznacza zaraz nurzania się w rui i poróbstwie. Można jeść kulturalnie , rozkoszując się smakiem konsumowanych potraw i uprawiać seks pięknie, przy muzyce Mozarta i blasku dyskretnym świec. Do tego nie z jakąś dziwką , ale z ukochaną osobą. Kąpać się w wonnych pachnidłach i sypiać w chłodnej i pachnącej wiatrem pościeli. Arystyp,jak mniemam ,mówił o przyjemnościach , których dostarczają nam nasze zmysły. Słuch, dotyk, smak, wzrok i węch.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Arystyp,jak mniemam, mówił o przyjemnościach, których dostarczają nam nasze zmysły. Słuch, dotyk, smak, wzrok i węch.
Nie mamy receptorów przyjemności. Zmysły nie dostarczają żadnej przyjemności wprost.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie mamy receptorów przyjemności. Zmysły nie dostarczają żadnej przyjemności wprost.
Czyli,że jesteś katolikiem ,albo wręcz protestantem. A ja jestem poganką. Bo to protestanci zaprzeczają wszelkiej przyjemności. Tylko praca i gromadzenie majątku.
Żadnych przyjemności cielesnych. Słynna protestancka pruderia. Mnie jest to obce.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
27-01-2011 21:29 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Kończę rozmowę ze swej strony.
Siła zażenowania przebiła próg cierpliwości.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
27-01-2011 21:38 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Siła zażenowania przebiła próg cierpliwości.

   Trochę cierpliwości Wam jednak modzi będzie potrzebne. Ilość trolli przekracza już wartości przekraczalne. Nie tylko ja to widzę


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
28-01-2011 17:39 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Grabowska to mało ,że trollica klasyczna to jeszcze zboczona hipopotamica, pławiąca się we wszeteczeństwie i rozpuście. Jedno jej tylko w głowie,o czym wszyscy wiemy! Ale mimo wszystko zaprzaństwo Grabowskiej i jej niewiara w słowa Jarka K. przynosząca hańbę wierzącym w zamach uwiarygadnia ją jako pogromczynię wszelakiej wiary i zabobonu, ateistkę i hedonistkę.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> uwiarygadnia ją jako pogromczynię wszelakiej wiary i zabobonu, ateistkę i hedonistkę.
Tak nam dopomóż Dawkins!

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie mamy receptorów przyjemności. Zmysły nie dostarczają żadnej przyjemności wprost.
Spróbuję odpowiedzieć, ale możesz zignorować.
To fakt, że o wszystkim decyduje mózg, ale też nie zgodziłabym się, że zmysły nie dostarczają nam przyjemności. Nawet masochista, każąc się biczować robi to, aby odczuwać , swego rodzaju,przyjemność. Kubeczki smakowe też dostarczają nam rozkoszy i drgania młoteczka i kowadełka. A że dzieje się to via mózg to już szczegół techniczny dla nas nieistotny.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Raz nam coś smakuje, a drugim razem to samo już nie (nie mówiąc, że można się przejeść).
Raz mamy ochotę, a raz nie.
Doprawdy rzecz jest bardziej skomplikowana niż, wetknij końcówkę A do gniazdka B.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Raz nam coś smakuje, a drugim razem to samo już nie (nie mówiąc, że można się przejeść).
Ale są pewne rzeczy ,którymi się nie przejadamy. Chleb świeży i chrupiący lubimy jeść codziennie. Dlatego modlimy się: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj." Jak poseł Sobecka z mównicy sejmowej. Albo kto lubi herbatę, to ją codziennie, ze smakiem pija po kilka razy. Z seksem jest różnie. Czasami dobry jest kilkudniowy celibat, aby tym bardziej się nim potem sycić( seksem oczywiście). Kąpać się lubię codziennie, mimo tych horrendalnych rachunków za wodę. Z sauny też korzystam ile mogę ( na ile mi staje [funduszy]) i wcale mi się nie przejadła. Nie mówiąc już o innych używkach jak papierosy ( nie palę) i alkohol. No!
> Doprawdy rzecz jest bardziej skomplikowana
Nie widzę tu żadnych komplikacji. Chyba , że ktoś ma poczucie winy, że ośmiela się czerpać przyjemności pochodzące z grzesznego ciała.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Wszystko może się przejeść. Kup se 10 bochenków chleba i żryj hedonistko bez przystanków, bo przecie twierdzisz, że dobre.
Sarkastycznie i uszczypliwie to napisałem. Nie musisz się odnosić. Wystarczy, że przemyślisz.

>> Doprawdy rzecz jest bardziej skomplikowana
>Nie widzę tu żadnych komplikacji. Chyba , że ktoś ma poczucie winy, że ośmiela się czerpać przyjemności pochodzące z grzesznego ciała.
Znowu ciągniesz w dziką stronę. A wystarczyłoby pożerać ten chleb i byś zrozumiała.

Pewnie nie słyszałaś o teorii Złotego Środka - syć się z umiarem? A niby każda inteligentna osoba o niej słyszała.

Pozdrawiam
PS. Sycenie się z umiarem, to nie hedonizm. Hedonizm to sycenie się bez umiaru.

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> żryj hedonistko bez przystanków
Znowu nie rozumiem, dlaczego hedonizm pojmujesz tak skrajnie jak w tym filmie "Wielkie żarcie" . To nie jest przecież hedonizm, tylko choroba.
> syć się z umiarem?
No właśnie o tym piszę. Umiar. A ,że codziennie się kąpię, to chyba nie jest przesadą. A przyjemność sprawia. I to jest właśnie hedonizm, o którym piszę, i który chyba polecał Arystyp. Umiarkowany. Przecież Arystyp nie zalecał , aby się zażreć na śmierć albo zaajebać.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Za Wikipedią:

Najstarszą formą hedonizmu jest hedonizm cyrenejski. Jego cechy to:
- liczy się tylko szczęście "prywatne", czyli tzw. egoizm indywidualny (doznania innych ludzi są niepoznawalne).
- szczęście można osiągnąć poprzez chwilowe przyjemności.
- to co nazywamy "długotrwałym szczęściem" jest przewagą przyjemności nad bólem.
- szczęście jest aktywne, tj. jest stanem czynnym umysłu/ducha/duszy, nie polega natomiast na braku cierpienia.
- ważne są doznania teraźniejsze. To co było, ani to co będzie nie ma znaczenia.
- rozkosz musi współgrać z rozumem, to znaczy, że to nie człowiek ma się poddać rozkoszy, ale rozkosz człowiekowi. Przyjemność jest doskonała wtedy, kiedy można ją odrzucić bez żalu i bólu.

Wujek Google mówi, że ja bardziej z sensem gadam.
Skończyło się, że douczam Cię z podstaw Twojego własnego tematu. Ja rozumiem, że można do powyższych punktów dopisać milion interpretacji, ale Ty przechodzisz z hedonizmu do epikureizmu (za Wikipedią):

Z czystym hedonizmem w duchu Arystypa epikureizm nie miał jednak poza tym wiele wspólnego. Arystyp zakładał, że skoro szczęście daje doznawanie przyjemności, należy po prostu czerpać z życia tyle przyjemnych doznań ile się da, nie zważając na konsekwencje. Epikur stał na bardziej zrównoważonym stanowisku, twierdząc, że zanim skorzysta się z jakiejś przyjemności należy rozważyć, czy suma ewentualnego cierpienia, które będzie związane z osiągnięciem tej przyjemności, nie będzie większa od niej samej.
W tym celu Epikur stworzył swoją teorię różnych rodzajów przyjemności (...)
Oto ów podział przyjemności, ułożony od najlepszych do najbardziej podejrzanych:
- radość samego życia - absolutnie podstawową przyjemnością (i najbardziej cenną) jest czysta radość życia. Wg Epikura, gdyby człowieka odciąć nagle od wszelkich bodźców zewnętrznych, odczuwałby on przyjemność z samego faktu istnienia.
- inne przyjemności bierne, czyli nie wymagające świadomego wysiłku - takie jak współodczuwanie radości życia innych istot, podziwianie tworów natury, niezobowiązująca przyjaźń itp.
Przyjemności czynne - czyli wymagające wysiłku w ich osiągnięciu i często też związane z przykrymi konsekwencjami. Przyjemności te dzieliły się jeszcze na:
- duchowe - takie jak czytanie, oglądanie przedstawień teatralnych, dysputa filozoficzna itp. - które co prawda wymagają wysiłku, ale nie są raczej związane z przykrymi dolegliwościami.
- fizyczne - takie jak jedzenie, seks itp. - które również wymagają wysiłku i są też zawsze obarczone ryzykiem fatalnych skutków ubocznych, takich jak przejedzenie czy choroby weneryczne.
Przy takim podziale przyjemności oczywiste staje się, że należy maksymalnie czerpać z przyjemności biernych, a przyjemności czynne traktować ostrożnie i zawsze rozważać, czy bilans cierpienia i przyjemności przy korzystaniu z nich nie jest negatywny.
Itd. wejdź sobie na Wikipedię.

Pozdrawiam


... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
Określenie "skrajny hedonista" nie jest do końca poprawne, a raczej trochę mylące. Arystyp z Cyreny był hedonistą, który cenił sobie (skrajnie) cielesną przyjemność. Znani są jednak również "skrajni" hedoniści, którym skrajnie zależy na duchowej, emocjonalnej i intelektualnej przyjemności.
Wyzbywanie się cielesnej przyjemności oczywiście nie ma sensu, ale taka przyjemność zawsze pozostanie bagatelna w porównaniu do przyjemności czerpanej z poznawania świata i swojego umysłu.
To tyle w tym temacie, nie widzę sensu dalszej dyskusji.
26-01-2011 19:54 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Arystyp z Cyreny był skrajnym hedonistą, więc to określenie jest w 100% poprawne i nie jest w żadnym stopniu mylące.

Poznanie znaczenia słowa hedonizm powinno rozwiać wszelkie wątpliwości.

Arystyp z Cyreny na pewno nie cenił sobie skrajnie cielesnej przyjemności. Jego definicja dobra była znacznie szersza i była bardziej zbliżona do utylitaryzmu, niż libertynizmu; wszystkie przyjemności uważał za równoważne. Konstatując bliżej mu do Milla niż de Sada.

>Wyzbywanie się cielesnej przyjemności oczywiście nie ma sensu, ale taka przyjemność zawsze pozostanie bagatelna w porównaniu do przyjemności czerpanej z poznawania świata i swojego umysłu.

Gwoli ścisłości nie można się wyzbywać cielesnych przyjemności. Co najwyżej można od nich stronić. Poza tym miło czytać, że zgadzasz się z tezą Arystypa, iż żadna fizyczna przyjemność, nie ujmuje umysłowi.

>To tyle w tym temacie, nie widzę sensu dalszej dyskusji.
Doceniam tę cenną uwagę.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
MUZGOJAD (276 punktów)
>Arystyp z Cyreny był skrajnym hedonistą, więc to określenie jest w 100% poprawne i nie jest w żadnym stopniu mylące.

Może nie mylące ani niepoprawne, ale niepełne. "Skrajny hedonista" ma szeroki zakres.

>Arystyp z Cyreny na pewno nie cenił sobie skrajnie cielesnej przyjemności. Jego definicja dobra była znacznie szersza i była bardziej zbliżona do utylitaryzmu, niż libertynizmu; wszystkie przyjemności uważał za równoważne. Konstatując bliżej mu do Milla niż de Sada.

Owszem, cenił, ale na równi z innymi przyjemnościami, które uznawał. Oczywiście można to rozwinąć i dyskutować dalej, ale nie ma chyba sensu. Jesteśmy w internecie, wystarczy wyszukać starannie zgromadzoną przez historyków wiedzę.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>nie cenił sobie skrajnie cielesnej przyjemności
Ja tam nie uczona, ale podaję za "Historią filozofii" Tatarkiewicza. A on pewnie za Diogenesem. Że: "Przyjemność jest natury cielesnej. Cielesna przyjemność - pisał - jest celem życia. " Tatarkiewicz Tom I str. 81. Wydanie z roku 1978.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
26-01-2011 23:46 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>nie cenił sobie skrajnie cielesnej przyjemności
>Ja tam nie uczona, ale podaję za "Historią filozofii" Tatarkiewicza. A on pewnie za Diogenesem. Że: "Przyjemność jest natury cielesnej. Cielesna przyjemność - pisał - jest celem życia. " Tatarkiewicz Tom I str. 81. Wydanie z roku 1978.

Ale nie skrajna cielesna przyjemność. To zasadnicza różnica. Nam się cielesna przyjemność kojarzy, a to mogło być dla Arystypa słuchanie pieśni lamentacyjnych. Też przyjemność cielesna (eurytmia* jak na sofistę przystało). To tak jak z tym pięknem u Platona.

Proponuję zmienić Historię Filozofii na lepszą.

*Nie chodzi o tą eurytmię , ale o tą, o której Tatarkiewicz wspomina w "Dziejach sześciu pojęć", czyli eurytmia jako to "co cieszy oczy i uszy".


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> słuchanie pieśni lamentacyjnych
Nie sądzę. To taką przyjemnością może też być modlitwa, albo słuchanie pieśni patriotycznych. A księża jednak wolą pupcię ministranta. Niż odmawianie brewiarza.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>> słuchanie pieśni lamentacyjnych
>Nie sądzę. To taką przyjemnością może też być modlitwa, albo słuchanie pieśni patriotycznych. A księża jednak wolą pupcię ministranta. Niż odmawianie brewiarza.

Intryguje mnie czy z tą kropką między "ministranta", a "Niż" to drugie słowo wciąż się liczy jako spójnik.

Tak w sumie to nie wiem czy wszyscy księża tak mają. Szczerze wątpię. U moich rodziców w parafii jeden się wziął i chajtnął z całkiem niczego sobie kobitą, więc różne pupy ich kręcą.

Co do samych pieśni lamentacyjnych to trzeba by zapytać Arystypa. Swoją drogą skoro był dobrym erystą to pewnie i zdawał sobie sprawę z tego, że każdą tezę da się udowodnić

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie wiem czy wszyscy księża tak mają
Nie pisałam, że wszyscy. Ale to teraz tak modnie pisać o księżach.
> więc różne pupy ich kręcą
No właśnie. Więc jednak Arystyp, z jego hedonizmem się kłania. I z cielesną przyjemnością. Nie tylko oczywiście płciową. Abyśmy już nie popadli w skrajności.
> każdą tezę da się udowodnić
Teoretycznie tak, jak mawiał Bieniek Rappaport. Jeden ze starożytnych filozofów słynął z tzw. antylogii, czyli mów na dany temat, w których, w jednej mowie wyrażał się pochlebnie o pewnym zagadnieniu, w drugiej zaś, o tym samym zagadnieniu, wyrażał się niepochlebnie. Sztuczka ta udawała mu się dzięki temu, że za każdym razem używał danego słowa w innym znaczeniu. Pozwalała mu na to nieprecyzyjność mowy potocznej.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
spellbinder (8577 punktów)
Z hedonizmem jest taka zabawna sprawa, że jakby człowiek nie próbował zaspokoić swoich potrzeb, tak nie jest w stanie tego zrobić. Wikła się więc w sieć powtarzanych obsesyjnie czynności, idąc głębiej i głębiej w odpowiedzi na zwiększające się potrzeby. Tak czy siak hedonista pozostanie głodny wrażeń, nasyci się jedynie na chwilę, aby dalej szukać stymulacji.
Można powiedzieć, że wciąż cierpi z powodu niezaspokojenia popędów...
I tu jest do przodu w stosunku do nie-hedonistów, cierpi bowiem krócej o ten czas, w którym zaspokajał te potrzeby
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nasyci się jedynie na chwilę, aby dalej szukać stymulacji.
I właśnie oto chodzi. Bo co mi z tego, gdybym się nasyciła na stałe i już niczego nie pragnęła. Ta ciągła pogoń, to witkiewiczowskie "Nienasycenie" jest tym o co w tym wszystkim chodzi.
> wciąż cierpi z powodu niezaspokojenia
Ale to cierpienie jest rozkoszne! Bo otwiera nowe perspektywy na zaspokojenie. Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
spellbinder (8577 punktów)
>Ale to cierpienie jest rozkoszne! Bo otwiera nowe perspektywy na zaspokojenie. Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go.

Jeśli pozostać przy tej metaforze, to ja jednak najbardziej lubię z króliczka wypruwać flaki.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> najbardziej lubię z króliczka wypruwać flaki.
To może to jakiś sadyzm jest?

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
PKowalski (1042 punktów)Odp: Arystyp z Cyreny
Taka postawa zrodziła całkiem spore dziedzictwo filozoficzne. Może warto na nie zerknąć?
Pojawiły się w nim dwa podstawowe zastrzeżenia:
1) pewna hierarchia przyjemności -- przyjemności 'duchowe' uchodzą za lepsze od czysto cielesnych;
2) mówiąc o przyjemności mamy niejako drugą stronę rachunku -- ból i cierpienie; pozostaje kwestia ich wyważenia -- wielu wskazywało jako cel raczej unikanie bólu (i zadawania bólu) niż samą przyjemność.
waldeck77 (4307 punktów)
Szukajmy w życiu przyjemności, cierpienia same nas znajdą.
26-01-2011 12:16 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

Kolor czerwony zastrzeżony jest dla uwag moderacji.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
26-01-2011 13:16 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
> Kolor czerwony zastrzeżony jest dla uwag moderacji.

Zróbcie go niedostępnym dla zwykłego użytkownika.
26-01-2011 19:31 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>> Kolor czerwony zastrzeżony jest dla uwag moderacji.
>Zróbcie go niedostępnym dla zwykłego użytkownika.

Ten kolor pełni na forum rolę rajskiego jabłka.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-01-2011 08:04 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>Ten kolor pełni na forum rolę rajskiego jabłka.

Powinienem był napisać "Zróbcie go niedostępnym dla zwykłego śmiertelnika"
diogenes (42753 punktów)
>Przyjemność cielesna jest cool! Bo co nam zostaje? Chrześcijanie nas odwodzą od przyjemności cielesnych, mówią że to jest be! Nie wolno korzystać. A ja uważam, że przyjemności stołu i łoża należą się nam jak psu buda.

Kiedy szczurowi wmontowano w okolice układu limbicznego (odpowiedzialnego za przyjemność) elektrodę i dano możliwość jego aktywacji - biedaczysko przestał jeść z zachwytu, w końcu wziął i zdechł w permanentnym orgazmie. Podejrzewam, że gdyby tego rodzaju urządzonko wmontować ludziom - podzieliliby jego los (wyobrażam sobie dochody firmy, która dokonywałaby tego rodzaju zabiegu!). Tak więc pewnego rodzaju dyscyplina (czasem wręcz asceza) przy stole i w alkowie jest pożądana, chociaż nie trzeba jej uzasadniać religijnie. Społeczne choróbska krajów dobrobytu mówią zresztą same za siebie. A co do psów: jak sobie zbytnio używają, to zamiast budy mają schronisko [edit]a nawet robi się z nich smalec.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> zdechł w permanentnym orgazmie
I ja bym chciała tak zdechnąć! Cóż za cudowna śmierć. Zamiast zdychać na raka. Hę?
> a nawet robi się z nich smalec
A niech zrobią smalec z Grabowskiej. Grabovsky smalc. Ładnie to brzmi. I byłabym uwieczniona na etykietkach.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
27-01-2011 08:15 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>> zdechł w permanentnym orgazmie
>I ja bym chciała tak zdechnąć! Cóż za cudowna śmierć. Zamiast zdychać na raka. Hę?

Być może jedno nie wyklucza drugiego.

>A niech zrobią smalec z Grabowskiej. Grabovsky smalc. Ładnie to brzmi. I byłabym uwieczniona na etykietkach.

W postaci tłustej mazi?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>> Zamiast zdychać na raka.
>Być może jedno nie wyklucza drugiego.
Jeśli masz na myśli pozycję ciała "na raka", albo "na jeźdźca" to się zgadzam.
> W postaci tłustej mazi?
Grabovska Schmalz. Tak to powinno brzmieć. Może być z cebulką i skwareczkami.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Bartek Górecki (1514 punktów)
>> zdechł w permanentnym orgazmie
>I ja bym chciała tak zdechnąć! Cóż za cudowna śmierć. Zamiast zdychać na raka. Hę?

Może trzeba napisać petycję do Dignitas, żeby była opcja rzeczonej elektrody zamiast roztworu pentobarbitalu sodu
Pozdrawiam

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Mamy na forum Arystypa z Cyreny. Co on o
>tym mniema?

"Jedynym dobrem jest przyjemność, a jedynym złem - przykrość".

To takie subiektywne...
Ja jestem dość anachroniczny, ale jak ktoś jest libertynem i to lubi albo jest filatelistą i to mu sprawia przyjemność, to właśnie o to chodzi. Przyjemności są nie miarodajne. Jeden woli biegać, drugi kontemplować dzieła sztuki i odczuwają taką samą przyjemność. Nie ma żadnych wyższych, czy niższych przyjemności. Każdy sposób życia jest dobry, jeśli nikogo nie krzywdzi jak np. gwałcenie, czy kradzenie.

Niby żadna filozofia, ale ta niemożność wartościowania, to późniejsza zmora utylitaryzmu... No i warto też dać się ująć temu jaka ta myśl jest przekorna.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
26-01-2011 23:52 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nie ma żadnych wyższych, czy niższych przyjemności.
Arystyp twierdził:"Przyjemności różnią się tylko intensywnością, natomiast nie różnią się między sobą jakością, czyli nie ma przyjemności ,które same z siebie byłyby wyższe lub niższe od innych." Za Tatarkiewiczem.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>> Nie ma żadnych wyższych, czy niższych przyjemności.
>Arystyp twierdził:"Przyjemności różnią się tylko intensywnością, natomiast nie różnią się między sobą jakością, czyli nie ma przyjemności ,które same z siebie byłyby wyższe lub niższe od innych." Za Tatarkiewiczem.

Dlatego tutaj oceniamy za zły sam akt według Arystypa "agatologii". Coś w tym nie tak?


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365