Racjonalista - Strona głównaDo treści
Minimalizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-01-2011 19:44satanisz (151 punktów)Minimalizm
Ocena 2 na 2
Od jakiegoś czasu za mną to chodzi i już nie mogę się powstrzymać by poruszyć taki temat.
Minimalizm, system wartości, filozofia, a nawet religia. Zdobywająca coraz większe rzesze sympatyków, między innymi wśród blogerów. Minimalizm streścił bym w ten sposób. Jest to sposób na życie uciekający od codziennego wyścigu szczurów i konsumpcjonizmu. Upraszczając, życie dokoła, skupiani się na "być" zamiast "mieć" , zastanowieniu się nad tym co jest dla mnie najważniejsze i najmniejszym kosztem skupieniu się na tym. Najczęściej wykorzystując zasadę 80/20.

Zastanawiam się jak to skonfrontować z racjonalizmem. Czy postawa minimalistyczna pokrywa się z postawą racjonalną. Czy czyhają tu różne pułapki? W końcu to takim najmniejszym wysiłkiem człowiek zaczął tłumaczyć sobie różnego rodzaju zjawiska atmosferyczne, trwożąc bogów.

Jest to poniekąd ponętne dla mnie. Szczególnie kiedy w XXI wieku, posiadam o wiele więcej możliwości i osiągnięć nauki ułatwiających życie, ale i też wiele możliwości do marnowania swojego czasu. Na koniec Big Lebowski chyba taka ikona postawy minimalistycznej.
www.youtube.com/watch?v=QsogswrH6ck
Na początku wspomniałem o religii, gdyż Dudeizm dudeism.com/ ponoć jest zarejestrowaną religią.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Grimar (1210 punktów)

>Zastanawiam się jak to skonfrontować z racjonalizmem. Czy postawa minimalistyczna pokrywa się z
>postawą racjonalną.

To zależy od przyjętych kryteriów racjonalności. Racjonalność zrelatywizowana jest do różnych systemów myślowych. W poniższych postach dostaniesz odpowiedzi od racjonalistów "moor'owskich" (kryterium zdroworozsądkowe) jak i od racjonalistów-horkheimerystów (choć chyba jednak nie na tym forum). Ale odpowiedzi racjonalistycznej per excellance nigdy nie uzyskasz, musisz sobie wybrać system, który będzie kryterium, wyznaczającym co jest a co nie jest racjonalne.
diogenes (42753 punktów)
>Minimalizm, system wartości, filozofia, a nawet religia. Zdobywająca coraz większe rzesze sympatyków,...

Zasady minimum formułowano od dawna i to w różnych dzidzinach. Faraon Echnaton sprowadził wszsytko do światła. Tales - wszystko do wody. Inni - do innych elementów. Zasadę prostoty wyjaśniania Arystoteles uzasadniał tym, że natura wybiera zawsze najprostszą drogę. W teorii nauki mocną pozycję ma tzw. brzytwa Ockhama: bytów nie należy mnożyć ponad konieczność. U nas z ducha tej zasady powstał reizm Kotarbińskiego. W religii wystarczy zerknąć do buddyzmu zen (i do inspirowanej nim sztuki), aby przekonać się, czym może być oszczędność w środkach wyrazu. A tu znajdziesz kilka zdań na temat minimal artu:

portalwied(*)7489,,,,minimal_art,haslo.html

Prostota nie może jednak zasłonić prawdy. Mechanika relatywistyczna jest bardziej skomplikowana niż mechanika Newtona. Można oprzeć logikę zdań na jednym aksjomacie, ale jest on tak mało intuicyjny, że lepiej wybrać układ wielu aksjomatów. Matematyk Karl Menger uważa (i tu byłbym skłonny się z nim zgodzić), że bezsensem jest oszczędzać tam, gdzie potrzebna jest większa ilość środków. Podobnie nie zawsze dobrze wychodzi przyjęcie zbyt redukcjonistycznej postawy (prześledź losy chociażby behawioryzmu).

>Czy postawa minimalistyczna pokrywa się z postawą racjonalną.

Podejrzewam, że w wielu momentach tak. Ma ona mocne uzasadnienie w historii, i to nie tylko na gruncie europejskim: zasada niedziałania (wu wei) jest fundamentem chińskiego taoizmu. Pod warunkiem jednak, że ową postawę dobrze opiszemy, tak od strony teoretycznej, jak i praktycznej. Zredukować ją do być a nie mieć wydaje się zbyt wielkim uproszczeniem.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
DissolvedGirl (296 punktów)
> Zdobywająca coraz większe rzesze sympatyków, między innymi wśród blogerów.
Ciekawy blog:
neominimalizm.pl/
"Kluczem do minimalizmu jest odgadnięcie tego, co czyni Cię szczęśliwym i pozbycie się całej reszty, aby w pewnym sensie "stworzyć czas" na to, co dla Ciebie ważne. W żadnym wypadku minimalizm nie powinien być utożsamiany z prowadzeniem życia pustelnika lub trwaniem w nieustającym poczuciu nudy." (tak, żeby nikt nie pomylił z ascetyzmem)
>życie uciekający od codziennego wyścigu szczurów i konsumpcjonizmu.
Ciekawy filmik, nie wiem czy znacie?
www.youtub(*)v8P4&feature=player_embedded#!
Minimalizm to też wolność, więc dla mnie jak najbardziej racjonalne podejście.
rhotax7 (3947 punktów)
Genialny kolo ten z linku.
Muszę skołować sobie megafon i stanąć pod metrem w Warszawie.
DissolvedGirl (296 punktów)
>Genialny kolo ten z linku.
>Muszę skołować sobie megafon i stanąć pod metrem w Warszawie.
Genialny To ja też się przyłącze Pewnie też by nas aresztowali za to, że dowód za wolno pokazaliśmy!
rhotax7 (3947 punktów)
No tak ale jakie wersety(sury) z Boga urojonego byśmy głosili!
Marian (5438 punktów)
   Może ja się nie znam, może ktoś porwał pojęcie „minimalizmu” dla własnych celów i mi nic o tym nie powiedział.
   Jak dla mnie esencję minimalizmu można streścić w następujących słowach Antoine de Saint Exupéry:
Cytat:
Doskonałość osiąga się nie wtedy, gdy nie można już nic dodać, leczy gdy nie pozostało już nic do ujęcia.

   To rodzaj umiłowania prostoty. Ja w tym nie widzę nic nieracjonalnego. Czyż nie na podobnej zasadzie działa np. nauka? Preferowane są teorie, które wyjaśniają fenomen w prostszy sposób. A brzytwa Okhama? „Pozbądź się bytów niepotrzebnych.”
   Dla mnie, to nie jest sposób na życie per se, raczej sposób rozwiązywania konkretnych problemów.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
W moim minimalizmie zawiera się idea, bym się rozwijał.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
26-01-2011 23:49 
 Ocena 2 na 2
satanisz (151 punktów)
Faktycznie minimalizm ma wiele wspólnego z brzytwą Ockhama. W minimalizmie weryfikacje swoich zachowań poddajemy każdego dnia. No i nie koniecznie, musimy rezygnować od razu na przykład z internetu. Wykorzystując idee minimalizmu raczej bym zaczął używać różnego rodzaju RSS-ów. Tak czytam tylko informacje które naprawdę mnie interesują. Nie tracąc co dziennie czasu na kilkakrotne odwiedzanie jakieś strony.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jak pogodzisz minimalizm z samorozwojem?

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
27-01-2011 20:02 
 Ocena 2 na 2
satanisz (151 punktów)
>Jak pogodzisz minimalizm z samorozwojem?
>Pozdrawiam
Może faktycznie nie cała idea jest spójna z samorozwojem. Faktycznie, jeśli chce być dobry w jakieś dziedzinie, to nie mogę sobie pozwolić na 20% wysiłku. Natomiast pozbywanie się zbędnych zjadaczy czasu, będzie działać jako sprzężenie dodatnie do mojego samorozwoju, generując mi więcej czasu.
DEmonizer (4893 punktów)
>Faktycznie minimalizm ma wiele wspólnego z brzytwą Ockhama. W minimalizmie weryfikacje swoich zachowań poddajemy każdego dnia. No i nie koniecznie, musimy rezygnować od razu na przykład z internetu.

Zgoda.

Dal mnie minimalizmem jest opis otoczenia w oparciu o proste elementy z wykorzystaniem różnego rodzaju sit logicznych (np. brzytwa Ockhama, próba podwójnie ślepa) w taki sposób, aby opis rzeczywistości był jak najbardziej dokładny. Dotyczy ten minimalizm rzeczywistości.

Drugą sprawą jest przestrzeń umysłu, tu minimalizm mógłby zakłócać pracę wyobraźni - fantazjowanie, szukanie nowych rozwiązań, pisanie bajek dla dzieci byłoby czymś "rozrzutnym".

Bogowie mogą sobie pomieszkiwać, ale tylko w umysłach i nie mają monopolu na rzeczywistość obiektywną. To bym nazwał minimalizmem wypadkowym między umysłami, a rzeczywistością.

Pozdrawiam
27-01-2011 10:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>W moim minimalizmie zawiera się idea, bym się rozwijał.

W jakim sensie można rozwijać np. percepcję błękitu (lub w ogóle - barw)? Czy metaforą rozwoju jest rozwinięcie zrolowanego dywanu (a więc to, co jest, zostaje przedstawione), czy też powiększanie śnieżnej kuli: staje się coraz większa, choć w gruncie rzeczy nie zmienia się: wciąż jest kulą śniegu. Czy (by odwołać się do sztuki) - mając minimalistyczną estetykę chodzi jedynie o realizację jej w różnych tematach? Czy nie jest to jednak pewnego rodzaju powielanie się? Czy urzędnik, który zmieni kolor tuszu swojego stempla - rozwija się?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>W moim minimalizmie zawiera się idea, bym się rozwijał.
>W jakim sensie można rozwijać np. percepcję błękitu (lub w ogóle - barw)?
Istnieje granica rozwoju wrażliwości zmysłów. Nie wiem, czy są granice percepcji.
> Czy metaforą rozwoju jest rozwinięcie zrolowanego dywanu (a więc to, co jest, zostaje przedstawione), czy też powiększanie śnieżnej kuli: staje się coraz większa, choć w gruncie rzeczy nie zmienia się: wciąż jest kulą śniegu.
Jedno i drugie. Też z kulą śnieżną może być tak, że tocząc się i obijając o przeszkody, wytoczy się kształt wilka, niedźwiedzia, może człowieka, a może też bałwana.

> Czy (by odwołać się do sztuki) - mając minimalistyczną estetykę chodzi jedynie o realizację jej w różnych tematach? Czy nie jest to jednak pewnego rodzaju powielanie się?
Fraktal tworzy prosta reguła powtarzana rekurencyjnie na gruncie liczb. Fraktal jest tworem złożonym i jego złożenie wzrasta z czasem. Nie każda reguła daje fraktal. Nie na każdych liczbach widać fraktalność, gdy zastosować regułę.

> Czy urzędnik, który zmieni kolor tuszu swojego stempla - rozwija się?
Musiałbym wiedzieć więcej o zmianie, skąd się wzięła, co się w urzędniku zmieniło.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
>Istnieje granica rozwoju wrażliwości zmysłów.
Ha! A to ciekawe.
28-01-2011 09:09 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Istnieje granica rozwoju wrażliwości zmysłów.
>Ha! A to ciekawe.
Mam to rozwinąć?
Ucho, czy oko pracują w określonych zakresach. Podczas hałasu możemy do pewnego stopnia rozróżniać oddzielne dźwięki, dla oka dwa różnokolorowe punkty zlewają się, jeśli są blisko siebie.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
>Mam to rozwinąć?
>Ucho, czy oko pracują w określonych zakresach. Podczas hałasu możemy do pewnego stopnia rozróżniać oddzielne dźwięki, dla oka dwa różnokolorowe punkty zlewają się, jeśli są blisko siebie.
>Pozdrawiam

Nie bardzo się to odnosi do Twojego stwierdzenia, a już na pewno nie udowadnia, że było słuszne. Wyjaśniłeś jedynie (baaardzo powierzchownie) czym jest wrażliwość wzroku i słuchu.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Twój minimalizm sprawia, że jesteś niezrozumiały.
Nara.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
Nie przyznamy się do błędu? Ego szczypie?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli potrafisz wskazać mi błąd, chętnie się przyznam.

Jak na razie Twoje wypowiedzi są dla mnie tak minimalistyczne, że wręcz niezrozumiałe.
Jeśli nie masz nic do powiedzenia, albo nie potrafisz się wysłowić, kończę z Tobą rozmowę. Wróć, jak się ogarniesz.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
Już jestem!

>Istnieje granica rozwoju wrażliwości zmysłów.

Błędu Ci nie "wskażę", katolikowi też nie. Mogę Cię jedynie naprowadzić na odpowiedni tok myślenia, tak jak robił to Dawkins, ale, do cholery jasnej, jesteśmy na forum Racjonalista.pl. Nie ma żadnych racjonalnych dowodów na poparcie Twojej, co najmniej dziwnej, teorii. Tyle, jeśli chodzi o kwestię naprowadzania na właściwą drogę. Jeśli się nie zgadzasz, Twoim zadaniem jest to wyjaśnić. Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Nie wierzę, żeby oczytany człowiek mógł nie zauważyć absurdu w zdaniu "Istnieje granica rozwoju wrażliwości zmysłów." Może za pierwszym razem, takie rzeczy się każdemu zdarzają, ale nie po zwróceniu uwagi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

Cóż, aby dodać nowy kolor do palety tych, które widzimy musiałbyś zrobić dwie rzeczy:
1. Stworzyć receptor odbierający ten kolor.
2. Na poziomie neuronów zapewnić sygnał swoisty dla tego koloru, jeśli miałby być przetwarzany przez tę samą część mózgu, co reszta kolorów; Chyba, że stworzysz lub wygospodarujesz nową część w mózgu, która by sygnał 'przerabiała'.
Pytanie, czy punkt 2. da się zrealizować bez ingerencji w mózg, niejako w sposób naturalny.

Prawdopodobnie w pewnych ramach odpowiedź brzmi: tak. Uważam, że dałoby się rozszerzyć paletę kolorów o jeden czy dwa w sposób naturalny. Natomiast wydaje mi się, że mózg nie obsłużyłby w sensowny sposób 10 nowych kolorów (człowiek posługuje się 3+2 kolorami bazowymi kodowanymi przez neurony znajdujące się w gałce ocznej).

Co Ty na to?

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
28-01-2011 18:28 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
To tylko kolory. Zmysł wzroku. Poza tym, nie możemy być pewni, że ewolucja nie wpływa na rozwój człowieka i jego zmysłów. Wręcz przeciwnie, badania nad ewolucją mówią inaczej. Mutacje mogą zajść w dowolnym momencie.
28-01-2011 18:37 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Zasadniczo zgadzam się z Tobą, gdy oderwać "ewolucję zmysłów" od człowieka, jakiego znamy dziś. Choćby dopuszczając możliwość, że niedługo będziemy mogli se wszczepiać technologiczne odpowiedniki nowych zmysłów (cyborgizując się, to szybsze od ewolucji ).
Patrząc tak na sprawy wychodzi, że zmysły mogą być rozwijane wprost niewyobrażalnie.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
Cóż, takie "implanty" istnieją tak na prawdę od dawna. Niektóre z nich są być może starsze od człowieka. Mówię o psychodelikach. Można sprzeczać się co do tego, czy słabsze z nich "poszerzają" nasze zmysły, ale chyba nikt nie będzie miał wątpliwości po zażyciu DMT. Jeśli interesują Cię takie rzeczy, to polecam Terence'a McKenna.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie potrafię sobie wyobrazić, że narkotyki poszerzają zmysły. Z obserwacji osób je zażywających mam wręcz odwrotne wnioski.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
>Nie potrafię sobie wyobrazić, że narkotyki poszerzają zmysły.

Cóż, szkoda. To już dyskusja na inny temat. Zastanawiam się od dłuższego czasu, czy warto założyć o tym wątek, ale wiem, że większość ludzi rozumie narkotyki w ten sposób, co Ty. Czyli w ogóle ich nie rozumie. Na dodatek myli narkotyki z psychodelikami, nawet tymi naturalnymi. Żeby wyobrazić sobie, jak mogą wpływać na zmysły, trzeba trochę o tym poczytać. Nikt się tego nie podejmuje, mimo, że źródeł jest wiele. Oczywiście nie mówię o gazetach, telewizji czy kościele. Może śmiesznie to zabrzmi, ale uważam to za jeden z największych problemów dzisiejszej zachodniej cywilizacji (która i tak w końcu zawładnie resztą świata).

>Z obserwacji osób je zażywających mam wręcz odwrotne wnioski.
Nawet nie wiesz jak naiwnie to brzmi. Bez urazy.
28-01-2011 20:49 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Z obserwacji osób je zażywających mam wręcz odwrotne wnioski.
>Nawet nie wiesz jak naiwnie to brzmi. Bez urazy.

Nie mam, o co się obrażać. Moja opinia wynika z doświadczenia. Zresztą zdaje się jest to potwierdzone naukowo, skoro zabrania się prowadzić samochodu pod wpływem środków odurzających itp itd. Nie mówiąc już o sprawach w sądzie, gdzie np. broni się przestępców ze względu na ograniczoną poczytalność z powodu wpływu środków odurzających.

Jeśli masz zamiar założyć taki wątek, to podeprzyj go dobrze i opisz dokładnie cechy na plus i minus, w przeciwnym razie pewnie dostaniesz mnóstwo postów o podobnej treści, co wyżej.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
MUZGOJAD (276 punktów)
>Zresztą zdaje się jest to potwierdzone naukowo, skoro zabrania się prowadzić samochodu pod wpływem środków odurzających itp itd. Nie mówiąc już o sprawach w sądzie, gdzie np. broni się przestępców ze względu na ograniczoną poczytalność z powodu wpływu środków odurzających.
Alcohol, anyone?
spellbinder (8577 punktów)
>Cóż, takie "implanty" istnieją tak na prawdę od dawna. Niektóre z nich są być może starsze od człowieka. Mówię o psychodelikach. Można sprzeczać się co do tego, czy słabsze z nich "poszerzają" nasze zmysły, ale chyba nikt nie będzie miał wątpliwości po zażyciu DMT. Jeśli interesują Cię takie rzeczy, to polecam Terence'a McKenna.

Jest jedna rzecz, która mnie niezmiernie dziwi w przypadku ludzi zażywających wszelakie narkotyki. Jakiś czas temu mój kumpel wkręcił się w LSD, potem próbował rozmaitych rzeczy, jak meskaliny... no nie będę wymieniać.

Tak czy siak rozmowa z nim była dość zabawna, bo opowiadał np. o tym jak to nieszczęsne LSD mu poszerzyło świadomość. Jak był w stanie robić różne rzeczy naraz - słuchać jednej piosenki w jednym uchu, a innej w drugim. itd. itp.

Cała zabawa polega w moim odczuciu na tym, że mózg nas jednak oszukuje. Nie trzeba być "na haju", żeby widzieć (tudzież słyszeć) rzeczy których nie ma. Zafałszowujemy swoje własne wspomnienia też zupełnie bez udziału zewnętrznych stymulatorów.

Ale człowiek, który weźmie "procha" traktuje swoją percepcję jako nieomylną. Nie bierze pod uwagę tego, że jego odczucia mogą nie być prawdziwe - jego poszerzenie zdolności percepcyjnych wyimaginowane. Ma poczucie, że słyszy dwie piosenki naraz, ale tak naprawdę nie słyszy nic. Jego mózg wysyła tylko sygnał "ale jestem fajny, ale poszerzony, mogę wszystko!".

Jeśli byśmy mieli mówić o wpływie narkotyków na funkcjonowanie człowieka, to raczej psychodeliki nie były używane przez pisarzy, muzyków, itd. Prędzej narkotyki takie jak kokaina. Dlatego bym nie przesadzał z afirmowaniem psychodelików - człowiek, który jest pod wpływem staje się absolutnie niekomunikatywny, pitoli bez sensu, jest mocno pobudzony - działanie raczej utrudniające funkcjonowanie, a nie polepszające cokolwiek.
MUZGOJAD (276 punktów)
Cóż, mało najwyraźniej wiesz o działaniu psychodelików. Jeśli swoją wiedzę opierasz na obserwowaniu kumpla, który wie nie więcej niż Ty, to nie masz się czym chwalić. Sam znam wielu ludzi, którzy bawią się w psychodeliki "dla fazy". Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że to zdecydowana większość ludzi, którzy w ogóle biorą narkotyki. Człowiek, który zna tylko takie osoby i rozumie jedynie efekty psychodelików polegające na "ogłupieniu" (częściowo prawdziwe, choć to wcale nie jest taki prosty i nieskomplikowany proces, wszystko zależy od konsumenta), nigdy nawet nie pomyśli, że psychodeliki mogą działać w drugą stronę. Przecież jedno to przeciwieństwo drugiego.

>Ale człowiek, który weźmie "procha" traktuje swoją percepcję jako nieomylną. Nie bierze pod uwagę tego, że jego odczucia mogą nie być prawdziwe - jego poszerzenie zdolności percepcyjnych wyimaginowane. Ma poczucie, że słyszy dwie piosenki naraz, ale tak naprawdę nie słyszy nic. Jego mózg wysyła tylko sygnał "ale jestem fajny, ale poszerzony, mogę wszystko!".

Nie dość, że bierzesz pod uwagę doświadczenie jakiegoś tam swojego kumpla, który nie wie co robi, to jeszcze próbujesz je "naukowo" zinterpretować i uznać swoją interpretację za źródło prawdy obejmujące każdy istniejący na świecie psychodelik. Mam nadzieję, że w nie szczerze nie wierzysz. To co robisz, nie różni się bardzo od wymyślania mitów w starożytności na wytłumaczenie swojej niewiedzy.

>Jeśli byśmy mieli mówić o wpływie narkotyków na funkcjonowanie człowieka, to raczej psychodeliki nie były używane przez pisarzy, muzyków, itd. Prędzej narkotyki takie jak kokaina.

Mylisz się. Po prostu nie znasz takich artystów, albo nie wiesz, że brali psychodeliki. Nie wiem za to skąd wziąłeś tę kokainę. Znam współczesnego artystę, który rysował pod wpływem kokainy, ale to raczej jeden z niewielu przypadków. Zresztą kokaina to nie psychodelik.

>Dlatego bym nie przesadzał z afirmowaniem psychodelików - człowiek, który jest pod wpływem staje się absolutnie niekomunikatywny, pitoli bez sensu, jest mocno pobudzony - działanie raczej utrudniające funkcjonowanie, a nie polepszające cokolwiek.

Niekomunikatywny, pitoli... może. Zależy od dawki i rodzaju substancji. Zazwyczaj pod wpływem psychodelików się po prostu nie gada, bo to nie ma sensu. Jeśli ktoś to robi, to źle podchodzi do psychodelików... albo wziął za mało.
Pobudzony? Nie wiem co to znaczy "pobudzony". Ciężko stwierdzić, żeby ktoś po marihuanie był "pobudzony". Z innymi psychodelikami jest różnie.
Nie wiem znów co masz na myśli pisząc "funkcjonowanie". W każdym razie, napiszę to samo. Po wzięciu psychodeliku mocniejszego niż marihuana albo marihuany lub odpowiednika w większej ilośći NIE powinno się "funkcjonować". Co nie znaczy, że nie można. Znane są przypadki plemion afrykańskich, które na przykład zażywają psychodeliki po to, aby wyostrzyć wzrok i słuch przed polowaniem. Przeprowadzano też wiele badań udowadniających polepszenie percepcjii przez psychodeliki, więc nie jest to wymysł dzikich murzynów z dzidami i liściami na penisach.
31-01-2011 15:46 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nie jest to wymysł dzikich murzynów z dzidami i liściami na penisach.

Liście mogę sobie wyobrazić. Ale co wziąć, żeby wyobrazić sobie dzidę na penisie?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-01-2011 20:31 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Błędu Ci nie "wskażę", katolikowi też nie. Mogę Cię jedynie naprowadzić na odpowiedni tok myślenia, tak jak robił to Dawkins(...)

   Jezu Chryste.... Znowu Dawkins....


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
MUZGOJAD (276 punktów)
Tak, wiem. Przywołałem Dawkinsa tylko dlatego, że to odpowiednik Jezusa na tym forum. Nie przeszkadza mi jego praca, mam nawet jego książki, ale i tak uważam, że ten człowiek zmarnował sobie życie. Nie zmienia to faktu, że każdy tu go zna.
29-01-2011 23:36 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Tak, wiem. Przywołałem Dawkinsa tylko dlatego, że to odpowiednik Jezusa na tym forum. Nie przeszkadza mi jego praca, mam nawet jego książki, ale i tak uważam, że ten człowiek zmarnował sobie życie.

Oczywista oczywistość. Po śmierci będzie siedział w ostatnim kręgu piekła; razem z Judaszem; Brutusem i Kasjuszem!
30-01-2011 01:10 
 Ocena-1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
Wszystko ok?
Rigoletto (3891 punktów)
>Wszystko ok?

Z Dawkinsem? Nie bardzo...
30-01-2011 15:00 
 Ocena-1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
Z Twoim sumieniem!
30-01-2011 21:08 
 Ocena 2 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Minus - Pwt 19, 21.


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
Rigoletto (3891 punktów)
>Minimalizm streścił bym w ten sposób. Jest to sposób na
>życie uciekający od codziennego wyścigu szczurów i konsumpcjonizmu. Upraszczając, życie dokoła,
>skupiani się na "być" zamiast "mieć" , zastanowieniu się nad tym co jest dla mnie najważniejsze i
>najmniejszym kosztem skupieniu się na tym. Najczęściej wykorzystując zasadę 80/20.

Nie dalej jak wczoraj, w okolicach Dworca Głownego w Krakowie, spotkałem typowego reprezentanta postawy minimalistycznej. Nawet wspomogłem jego minimalistyczne dążenia, wręczając mu złotówkę, która niewątpliwie pomogła mu skupić się na tym co najważniejsze (w myśl zasady - " Picie to życie, robota to głupota")...
angorek333 (75 punktów)
> Czy postawa minimalistyczna pokrywa się z
>postawą racjonalną.

A czy to ma tak naprawdę znaczenie? Racjonalizm jest przywilejem, nie obowiązkiem. Przywilejem niejednokrotnie przecenianym. Czasem zastanawiam się gdzie leży granica. Z ilu swoich dążeń, marzeń i celów człowiek jest w stanie zrezygnować by utrzymać się w grupie?

Zresztą co do genezy... chyba zaczyna się klarować nowa epoka. Po epikurejskim i nieomal barokowym przepychu ery prosperity i życia na kredyt przenosimy się w miejsce, gdzie uczymy się doceniać rzeczy małe. To cenne. I wcale nie oznacza odrzucenia pracy czy odpowiedzialności społecznej. Wprost przeciwnie. Zachęca nas do życia pasją.

Czy taka postawa wyklucza się z postawą racjonalną? Nie bardziej niż konsumpcjonizm.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365