Chrześcijaństwo jest zjawiskiem osobliwym. Nie dlatego, że głosi miłość bliźniego - podobne rzeczy głoszono już wcześniej. Nie dlatego, że nakazuje uczciwość - to również nie był wynalazek nowy. Osobliwość polega na czymś innym: oto religia, która postawiła człowiekowi wymagania tak radykalne, że gdyby potraktować je dosłownie, świat przestałby funkcjonować po tygodniu, a może nawet po jednym dniu roboczym.
Przypomnijmy więc ten osobliwy „dekalog”:
1. Jeżeli ktoś cię uderzy, nadstaw swe ciało na więcej ciosów – w końcu nieprzyjaciel się zmęczy i odpuści. W przypadku najazdu nieprzyjaciela nie walcz, tylko bez protestów poddaj się jego żądaniom (Mt 26:52 i 5:39).
2.Złodziejowi, który nie zdążył cię do cna okraść, oddaj cały swój majątek. Zawsze miej na uwadze, że może się on znajdować w znacznie gorszej sytuacji materialnej niż ty (Mt 5:40).
3. Zawsze spełniaj prośby bliźniego, szczególnie jeżeli chodzi o darowizny i pożyczki. Z pełną ufnością szeroko otwieraj swoją sakiewkę i nie martw się o zwrot pieniędzy, bo nawet jeśli ich nie odzyskasz, pociesz się tym, że Jezus żył w ubóstwie – staraj się go naśladować (Mt 5:42).
4. Kochaj swojego nieprzyjaciela jak najbliższych – jak ojca i matkę. Nawet jeśli jego wrogość wobec ciebie nie wynika z twojej winy, spróbuj go przeprosić za to, że poczuł się przez ciebie dotknięty (Mt 5:44).
5. Zawsze przebaczaj swojemu nieprzyjacielowi i to nie po trzykroć, ale 77 razy. A gdy okaże się, że to jest za mało i twój adwersarz dalej nie czuje się komfortowo, to nie żałuj mu następnej porcji przebaczeń (Mt 18:21).
6. Nigdy nie bądź silny w duchu – wygaś swoją odporność psychiczną, łatwo się poddawaj, nie walcz z trudnościami i przeciwnościami. Bądź cały czas ubogi w duchu! (Mt 5:3).
7. Ogranicz swoją wesołość i poczucie humoru. Smutek bardziej przystoi pobożności, a prawdziwa radość czeka dopiero w Niebie (Mt 5:4).
8. Jeżeli nie daj Boże chcesz łypnąć pożądliwie na kobietę, pamiętaj, żeby zerknąć na nią tylko jednym okiem, bo przecież w końcu będziesz je musiał sobie wyłupić (Mt 5:28–29).
9. Pamiętaj, że jeśli chcesz swoją rękę uwikłać w przestępstwo, np. sięgnąć nią pod spódnicę dziewicy czy po czyjąś sakiewkę, niech będzie to chociaż ta kończyna, której nie używasz częściej, bo w końcu będziesz zmuszony ją sobie amputować (Mt 5:30).
10. Nie goń za bogactwem. To ułuda. Wzoruj się na Jezusie, który nie miał stałego miejsca zamieszkania i żył z dochodów kobiet. Zamiast gromadzić dobra materialne, poświęć się studiowaniu Pisma i głoszeniu nauk (Mk 10:25).
Patrząc na ten katalog zaleceń, można dojść do wniosku, że chrześcijaństwo jest przedsięwzięciem zaprojektowanym specjalnie po to, aby żaden człowiek nie był w stanie mu sprostać. Program wygląda bowiem tak, jakby jego autor postanowił wystawić ludzką naturę na próbę wytrzymałościową.
I tutaj zaczyna się najciekawsza część historii. Bo oto przez dwa tysiące lat miliony ludzi z nabożnym skupieniem słuchały tych wskazań, po czym wracały do codziennych zajęć i robiły mniej więcej to samo, co wszyscy inni. Państwa prowadziły wojny. Kupcy liczyli zyski. Królowie budowali pałace. Bankierzy udzielali kredytów. Żołnierze ćwiczyli w teorii i praktyce posługiwanie się mieczem, a później karabinem. Innymi słowy: świat uporczywie odmawiał zastosowania Ewangelii w jej najbardziej dosłownej postaci.
Jeszcze bardziej interesujące było zachowanie samego Kościoła. Instytucja głosząca wyższość ubóstwa nad bogactwem zgromadziła pokaźne majątki. Organizacja odwołująca się do pokory nauczyła się całkiem sprawnie korzystać z przyziemnych uciech oraz wpływów politycznych. Wyznawcy religii nakazującej miłość nieprzyjaciół potrafili czasem bardzo energicznie tłumaczyć oponentom ich błędy. Historia chrześcijaństwa, oglądana bez retuszu i aureoli, jest historią ludzi – a więc mieszaniną wzniosłości, słabości, heroizmu i hipokryzji.
Nie jest to zresztą zarzut wyłącznie wobec Kościoła. To raczej obserwacja dotycząca człowieka jako takiego. Każda ideologia głosi ideały, których jej wyznawcy nie są w stanie konsekwentnie realizować. Różnica polega na tym, że chrześcijaństwo zawiesiło poprzeczkę szczególnie wysoko. Tak wysoko, że niemal natychmiast zniknęła ona w chmurach.
Można więc spojrzeć na Ewangelię na dwa sposoby. Albo jako na zbiór nierealnych instrukcji, które po zastosowaniu doprowadziłyby do społecznego samobójstwa, albo jako na zbiór celowo przesadzonych wymagań, mających wskazywać kierunek, a nie gotową instrukcję obsługi świata.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś próbuje jednocześnie twierdzić, że są to zasady absolutnie obowiązujące, oraz że należy je interpretować elastycznie. Wówczas pojawia się klasyczna sztuka chodzenia po linie: z jednej strony radykalizm kazań, z drugiej realizm życia.
I być może właśnie dlatego chrześcijaństwo przetrwało dwa tysiące lat. Nie dzięki temu, że ludzie wiernie realizowali wszystkie jego nakazy, lecz dzięki temu, że nigdy nie byli w stanie tego zrobić. Ewangeliczny ideał pozostawał zawsze kilka kroków przed nimi, a oni mogli przez kolejne pokolenia zapewniać siebie i innych, że tym razem są już naprawdę blisko. |