Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wybierasz się do szpitala? Przeczytaj!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-08-2009 21:40kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wybierasz się do szpitala? Przeczytaj!
Odwiozłem dziś do szpitala moją mamę. Trzy miesiące czekała na wolne miejsce, ale nie o tym chcę pisać.
Od znajomych mama dowiedziała się, że powinna ze sobą wziąć kubek, bo inaczej nie będzie miała z czego napić się herbaty czy czegokolwiek do picia, więc spakowała do torby kubek.

Nie chciało mi się wierzyć, że to możliwe, żeby szpital nie zapewniał pacjentom kubków - okazało się, że to prawda! Gdyby mama nie miała swojego kubka, to by nie miała z czego wypić tej szpitalnej lury udającej herbatę.

Do kolacji pacjenci dostali masło, ale nie dostali noży!

Jutro zawożę mamie komplet sztućców...

QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie!

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Tronicki (280 punktów)
>Odwiozłem dziś do szpitala moją mamę. Trzy miesiące czekała na wolne miejsce, ale
>nie o tym chcę pisać.
>Od znajomych mama dowiedziała się, że powinna ze sobą wziąć kubek, bo inaczej nie będzie miała z
>czego napić się herbaty czy czegokolwiek do picia, więc spakowała do torby kubek.
>Nie chciało mi się wierzyć, że to możliwe, żeby szpital nie zapewniał pacjentom kubków - okazało
>się, że to prawda! Gdyby mama nie miała swojego kubka, to by nie miała z czego wypić tej szpitalnej
>lury udającej herbatę.
>Do kolacji pacjenci dostali masło, ale nie dostali noży!
>Jutro zawożę mamie komplet sztućców...
>QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie!

>

Ja dostawałem napoje w takim jednorazowym plastikowym, kawa jakaś bo niskie cisnienie miałem akurat.
NieIstniejesz (1137 punktów)
Cóż, w końcu nasza służba zdrowia jest z gatunku "wszystkim po równo niczego". Nie było to najgorsze, gdy socjalistyczne szpitale istniały w socjalistycznej rzeczywistości - przynajmniej tak twierdzi moja babcia. Natomiast socjalistyczna służba zdrowia w kapitalizującym się państwie z ludźmi o narodowo socjalistycznej (nie w tym sensie) mentalności = Dno.

I mimo że osiągnęliśmy widowiskowe dno, NARÓD stratuje każdego, kto ośmieli się wspomnieć o prywatyzacji szpitali, będzie się domagał od państwa z gigantyczną dziurą budżetową łożenia na medycynę, najlepiej tak, by każdy miejski szpital osiągnął poziom najlepszych prywatnych. Co z tego wychodzi - każdy widzi. Kiedy ostatnim razem zobaczyłem szpital od wewnątrz, pomyślałem, że wolałbym już umrzeć sobie w domu. Co ciekawe na korytarzu (!) leżała kobieta z gazą nałożoną na rozpruty brzuch, roztaczając cudny aromat (który można uznać w zasadzie za alegorię stanu polskiej medycyny).

Przeciętny Polak chciałby w tej chwili mieć ciastko i zjeść ciastko - tzn. mieć świetną służbę zdrowia, ale całkowicie utrzymywaną przez opóźnione gospodarczo państwo. I to jest największa polska rana otrzymana od komunistów - zniszczona mentalność ludzi, zniszczona świadomość polityczna, to co sprawia, że w jednych wyborach jest w stanie wygrać SLD, w następnych PiS, a później PO - a odbudowanie świadomości politycznej zajmie na wiele, wiele lat.

A czy coś z tym można zrobić? Nie wiem, naprawdę nie wiem. (Swoją drogą czy w Polsce istnieje w ogóle ugrupowanie łączące liberalizm gospodarczy z liberalizmem obyczajowym? Albo lewica na miarę tej hiszpańskiej? Nic o tym nie słychać - jedyni liberałowie to UPR, której nie tak daleko obyczajowo do LPR, a nasza "lewica" jest też jakimś śmiesznym tworem - socjaliści, oczywiście, ale obyczajowo gdzieś kilkanaście lat za brytyjskimi torysami).


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
31-08-2009 01:01 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Swoją drogą czy w Polsce istnieje w ogóle ugrupowanie łączące liberalizm gospodarczy z liberalizmem obyczajowym?

Niestety. Nie istnieje. Ale daj znać, gdybyś takie cudo zauważył.
Elpremiero (247 punktów)
>Odwiozłem dziś do szpitala moją mamę. Trzy miesiące czekała na wolne miejsce, ale
>nie o tym chcę pisać.
>Od znajomych mama dowiedziała się, że powinna ze sobą wziąć kubek, bo inaczej nie będzie miała z
>czego napić się herbaty czy czegokolwiek do picia, więc spakowała do torby kubek.
>Nie chciało mi się wierzyć, że to możliwe, żeby szpital nie zapewniał pacjentom kubków - okazało
>się, że to prawda! Gdyby mama nie miała swojego kubka, to by nie miała z czego wypić tej szpitalnej
>lury udającej herbatę.
>Do kolacji pacjenci dostali masło, ale nie dostali noży!
>Jutro zawożę mamie komplet sztućców...
>QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie!

>

Niczym opowiadanie babci z lat 60-tych. A podobno tak dużo się zmieniło........
Kamila Janowicz (598 punktów)

>QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie!

Taaa, no co Ty?
Rok temu byłam w szpitalu. 15 dni. Była to moja pierwsza i ostatnia wizyta. Przysięgam! Oczywiście, że przyjechałam bez kubka, noża, widelca... Co prawda znalazły się dla mnie jakieś wyszczerbione naczynka i pierwszego ranka mogłam się napić herbaty (oczywiście bez cukru, bo nie pomyślałam żeby go wziąć ze sobą), ale było przy tym dużo niepotrzebnego, poważnie chorej pacjentce, gadania.
Mój pobyt był oczywiście koszmarny i nie chcę go wspominać, ale dodam dla ciekawostki, że w piątki nie było mięsa, bo trzeba respektować uczucia religijne pacjentów, a w czwartki chodził ksiądz z kropidłem.

Chyba nigdy nie byłam bardziej zdziwiona niż w czasie tego pobytu.
Dialog:
wtorek 26 sierpnia 2008, godzina 5.40

Przychodzi pielęgniarka dać mi 2 zastrzyki w mój pierwszy w życiu wenflon:

Pielęgnierka (mam nadzieję, że umrze młodo): Do zastrzyku!
Kamila: Dzień dobry...
Pielęgniarka: ... (robi pierwszy zastrzyk)
Kamila: Co to jest?
Pielęgniarka: Strzykawka.
Kamila: Ale w środku?
Pielęgniarka: Zastrzyk.
Kamila: Ale co jest w środku??
Pielęgniarka: Płyn.
Kamila: Ale jaki?
Pielęgniarka: Antybiotyk.
Kamila: Ale jak się nazywa?
Pielęgniarka: Po co pani pyta?
Kamila: yyyy...
Pielęgniarka: A co jest pani lekarzem?
Kamila: Nie...
Pielęgniarka: To po co się pani pyta???
Kamila: Bo chcę wiedzieć!
Pielęgniarka: Blebleble! I co? Mówi to coś pani?
Kamila: Jeszcze nie, ale sprawdzę to.
Pielęgniarka: fuknięcie...

I nie, nie pomogli mi w tym szpitalu. Nadal nie jestem zdrowa.

Ale rozkosznie jest zrzucać odzienie przy otwartych drzwiach w czasie obchodów i biegać półnago po pracowni rentgenowskiej.

30-08-2009 22:45 
 Ocena 2 na 2
checkmate (1197 punktów)
Życie nauczyło mnie (m.in.) takiej zasady, że usługa jest warta tyle, ile kosztuje.
Dotyczy to wszystkich usług, nie tylko zdrowotnych. Wiadomo, że są wyjątki, ale generalnie w myśl przysłowia: (a przysłowia są mądrościa narodu) darowanemu koniu w ząb się nie zagląda.
Składki ZUS-u pominę milczeniem.


Elemele dutki...
31-08-2009 14:12 
 Ocena 6 na 6
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>Życie nauczyło mnie (m.in.) takiej zasady, że usługa jest warta tyle, ile kosztuje.
>Dotyczy to wszystkich usług, nie tylko zdrowotnych. Wiadomo, że są wyjątki, ale generalnie w myśl przysłowia: (a przysłowia są mądrościa narodu) darowanemu koniu w ząb się nie zagląda.

Ale tak w ogóle to wiecie, że to nie "szpital" czy "system" czy co innego tylko ludzie prowadzą leczenie w taki a nie inny sposób. Są szpitale lepsze i gorsze. Syn stosunkowo często korzysta, nawet za często.
Problemy finansowe są w większości przypadków najprostszym wytłumaczeniem dla chamstwa. Ale amulet w każdej sali wisi. I wielki biały ojciec też.
Relacje pacjent-lekarz są ogólnym odzwierciedleniem pogardy elity dla hołoty. Ojciec miał mieć prywatna wizytę u kardiologa, bo jest po bajpasach. Ale pan doktor go olał i na wakacje pojechał. Są większe problemy niż rzekomy brak kubka.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Relacje pacjent-lekarz są ogólnym odzwierciedleniem pogardy elity dla hołoty.
>Są większe problemy niż rzekomy brak kubka.
Drugie zdanie jest wyrazem pogardy.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
31-08-2009 18:26 
 Ocena 3 na 5
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Relacje pacjent-lekarz są ogólnym odzwierciedleniem pogardy elity dla hołoty.
>>Są większe problemy niż rzekomy brak kubka.
>Drugie zdanie jest wyrazem pogardy.
Wydaje ci się. Nie jest tak naprawdę nawet lekceważeniem problemu kubka.
Chodziło mi raczej o przywrócenie proporcji. Kubeczek można sobie zorganizować. Badania kontrolnego po bajpasach sam tacie nie zrobię.

Drążąc problem kubka i sztućców, to wynika on z tegoż samego stosunku do pacjenta.
Otóż pacjent nie musi mieć własnego kubka. Co by było, gdyby nie dostarczono kubka i sztućców pacjentowi? Pacjent nie dostałby jeść i pić?
Pacjent jednak pozwala na ustawienie się w tej pozycji, bo boi się reakcji katolickiego personelu w katolickim szpitalu w katolickim kraju.
Z tego samego powodu pacjenci siedzą jak trusie pod gabinetem, czekając na jaśnie pana, który spóźni się godzinę i nawet nie spojrzy na kłębiąca się po gabinetem czerń.
Ja bym kubka nie zawiózł. Zacząłbym od napisaniu kilku ciepłych listów. I to bynajmniej nie na forum.
31-08-2009 22:53 
 Ocena-1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Co by było, gdyby nie dostarczono kubka i sztućców pacjentowi? Pacjent nie dostałby jeść i pić?
Dostałby. Picie w dzbanku, masło w kostce - noża ani widelca nie dostałby.

>Pacjent jednak pozwala na ustawienie się w tej pozycji, bo boi się reakcji katolickiego personelu w katolickim szpitalu w katolickim kraju.
Pacjent nie jest informowany przez lekarza kierującego go do szpitala, że ma wziąć ze sobą kubek, sztućce, termometr, papier toaletowy, lekarstwa i hak wie co jeszcze.
Moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z katolicyzmem szpitalnego personelu, ale może się mylę.


>Z tego samego powodu pacjenci siedzą jak trusie pod gabinetem, czekając na jaśnie pana, który spóźni się godzinę i nawet nie spojrzy na kłębiąca się po gabinetem czerń.
Z jakiego tego samego?

>Ja bym kubka nie zawiózł. Zacząłbym od napisaniu kilku ciepłych listów. I to bynajmniej nie na forum.
Cieszę się, że nie jestem członkiem twojej rodziny, który trafił do szpitala, bo zdechłbym z pragnienia w czasie, gdy ty byś pisał jakieś listy.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Widzisz w żadnym szpitalu, w którym byli członkowie mojej rodziny (ja odpukać od dzieciństwa nie miałem przyjemności) nie spotkały mnie takie przygody.
Jak pisałem traktowanie pacjenta w szpitalu (czy innej placówce służby zdrowia) nie wynika z charakteru placówki, tylko personelu.
Ostatnio placówki są imienia albo jakiegoś świętego albo jakiegoś OMC świętego. W każdej sali wisi krzyż. Lekarze wszyscy powołują się na klauzulę sumienia. I jakoś nie koreluje to (przynajmniej w zakładanym kierunku) na relacje pacjent-personel.
Jeżeli zaś chodzi o pisanie listów, to najlepiej w szpitalu skulić uszy po sobie a pokurwować sobie na forum racjonalisty. To pewnie pomogło na ogólną sytuację, prawda?
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie![
Przestało się mieścić gdy sprawa dotknęła mamy.
Kilka dni temu było podobnie w S.Z.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>QRWA MAĆ! To się nie mieści w głowie![
>Przestało się mieścić gdy sprawa dotknęła mamy.
Trzykrotnie leżałem w szpitalach: 30, 5 lat temu i w zeszłym roku i za żadnym razem nie było takich cyrków, stąd moje zdumienie. Nigdy też od nikogo nie słyszałem, że w szpitalach nie ma niezbędnego wyposażenia "kuchennego". Dlatego nie wiem czy to wyjątkowy przypadek, czy reguła.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
31-08-2009 21:33 
 Ocena 1 na 1
belfer09 (290 punktów)
Dlatego nie wiem czy to wyjątkowy przypadek, czy reguła.
Z pewnością występuje wiele takich przypadków. W grudniu 2008 w bardzo dużym szpitalu w Elblągu, który ma różne wyróżnienia za tzw. całokształt (całkiem nieźle stoi finansowo), miałem "przyjemność" leżeć na o. kardiologicznym.Po przyjęciu na oddział, na powitanie, zapytano mnie czy posiadam sztućce i kubek, cyt:"bo będą problemy z jedzeniem...".Szybko żona mi dowiozła z domu tak ważne wyposażenie pacjenta - na obiad jeszcze się załapałem.Może więc staje to się jednak -jeśli już nie jest -regułą ?
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
A ja wróciłem ze szpitala niecałe 2 miesiące temu. Nie było takich problemów, bo posiłki były dostarczane przez firmę kateringową razem z jednorazowymi sztućcami, ale za to nie było termometrów. Kiedy przyszło do codziennego mierzenia temperatury, okazało się, że miałem termometr przynieść z sobą - szkoda, że nikt mi o tym wcześniej nie powiedział. Posiłki zapewniały przeżycie, ale pensjonariusze zakładu karnego takiego karmienia nie tolerowaliby nawet przez jedną dobę. Jako ciekawostkę podam, że trafiłem na pielęgniarkę, która po konflikcie zdecydowała się szkodzić mi medycznie (blokowanie kroplówki, sugerowanie lekarzowi, że w zasadzie z tego można by zrezygnować itp.). Na szczęście pozostałe były bez zarzutu i łatwo neutralizowały jej działania.
I jeszcze praktyczna rada: jeśli idziesz na planowy zabieg operacyjny, weź z sobą (o czym nikt ci wcześniej nie powie) zaświadczenie o oddaniu krwi przez rodzinę lub przyjaciół, bo możesz zostać odesłany do domu, co przydarzyło się trzem osobom na mojej sali. Przyszli, rozlokowali się na łóżkach, a potem zostali wyproszeni przez lekarza do czasu dostarczenia zaświadczeń, bo "bez dawstwa nie ma szans". Bardzo ciekawe...
Ania... (14138 punktów)
Mąż swego czasu dostał na obiad tylko kaszę mannę z kropką dżemu.
Teraz usłyszeliśmy, że trzeba mieć własny termometr...
Gosia (9452 punktów)
>Mąż swego czasu dostał na obiad tylko kaszę mannę z kropką dżemu.
>Teraz usłyszeliśmy, że trzeba mieć własny termometr...

System pada, jeśli nadal ministerialni mądrale nic z tym nie zrobią, to jutro usłyszysz, że trzeba mieć własną pielęgniarkę, a pojutrze nie będziesz hospitalizowana bez własnego lekarza...
31-08-2009 22:57 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>System pada, jeśli nadal ministerialni mądrale nic z tym nie zrobią, to jutro usłyszysz, że trzeba mieć własną pielęgniarkę, a pojutrze nie będziesz hospitalizowana bez własnego lekarza...
Już tak jest. Jeśli chcesz, żeby pielęgniarka zajmowała się pacjentem, to musisz jej zapłacić, jeśli chcesz, aby chory trafił do szpitala poza wielomiesięczną kolejką - musisz mu zapłacić.

Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>(...)jeśli chcesz, aby chory trafił do szpitala poza wielomiesięczną kolejką - musisz mu zapłacić.
Choremu?
31-08-2009 20:14 
 Ocena 1 na 1
Kamila Janowicz (598 punktów)
>Teraz usłyszeliśmy, że trzeba mieć własny termometr...

Ja o termometrze nie słyszałam w czasie swojego pobytu, żadnego też nie widziałam. Przy wypisie dowiedziałam się jednak, że moja temperatura była mierzona każdego ranka. Do dziś zastanawiam się w jaki sposób...
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Styczność ze służbą zdrowia nauczyła mnie jednego: nie ma takiego absurdu, który by tam nie występował.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Tronicki (280 punktów)
Jak byłem ostatnio w szpitalu to przypomina mi sie jeszcze jedna sytuacja, doktor z żalem mówił do sióstr że teraz to rodziny sobie zjeżdżają jakieś spendy robią, pikniki, przywożą pacjentom jedzenie a ci później srają, trzeba koło nich latać, kiedyś to był spokój a teraz jak nie wpuścisz matki na odwiedziny to ciebie zaskarżą do rzecznika praw pacjenta

Oczywiście Hihy i hahy z wszystkich stron a doktor zadowolony z udanego dowcipu poszedł sobie dalej .

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365