Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wegetarianie - mordercy warzyw i roślin

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-01-2011 16:01Esencja Prawdy (2 punktów)
(zablokowany)
Wegetarianie - mordercy warzyw i roślin
Ocena -1 na 17
Że co że niby warzywa nie mają mózgu to możne je mordować i w ohydny sposób konsumować?
Są tak samo żywymi organizmami jak zwierzęta (w tym ludzie) i mają takie same prawo do życia.

Cała idea wegetarianizmu polega na dyskryminacji roślin z powodu ich braku rozumu i inteligencji. Taki sposób myślenia, kategoryzowania istot jest straszny i prowadzi do przerażających poglądów. Jeśli możemy jeść rośliny bo nie mają rozumu to tak samo możemy zabijać downów(osoby chore na downa) bo downy też nie mają rozumu. A jak zabijemy te downy to możemy je skonsumować po uprzednim upieczeniu. Wegetarianizm jest przerażającym światopoglądem, najbardziej brutalnym i okrutnym.
Hitler to przy tym miły kotek.

Wegetarianizm to najgorsza segregacja i dyskryminacja istot.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
Słusznie - jak jeść to wszystko po równo. Ja w tym względzie, powiem nawet, że faworyzuję zwierzęta pokarm ich pochodzenia uważając za najsmaczniejszy
Matix (5786 punktów)
KarolG (2892 punktów)
A dlaczego nie?

Jadłem już larwy jedwabników, robaki które żyją sobie na dnie morza (nazwy nie pamiętam, ale za to wrzuciłem filmik na youtube ), ogórka morskiego i parę innych ciekawych żyjątek. Były całkiem niezłe. Szczególnie jedwabniki mi smakowały.


Thank God, I'm an atheist
27-01-2011 17:56 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Hmm, mi kiedyś wleciał konik polny do buzi i go rozgryzłem. Nie smakował za dobrze... Chodzi o to, że małe zwierzęta ciężko przyrządzić, bo ciężko oddzielić smaczne części ciała od reszty. Tak jakby zmniejszyć świnię i całą zjeść, łącznie z pełnymi jelitami...
spellbinder (8577 punktów)
>Hmm, mi kiedyś wleciał konik polny do buzi i go rozgryzłem. Nie smakował za dobrze... Chodzi o to, że małe zwierzęta ciężko przyrządzić, bo ciężko oddzielić smaczne części ciała od reszty. Tak jakby zmniejszyć świnię i całą zjeść, łącznie z pełnymi jelitami...

Nawet podsmażona nie byłaby smaczna Z kośćmi, włosami... Obrzydliwe. Sprawa wyglądałaby jeszcze gorzej z kurą.
KarolG (2892 punktów)
>Nawet podsmażona nie byłaby smaczna Z kośćmi, włosami... Obrzydliwe. Sprawa wyglądałaby jeszcze gorzej z kurą.
Zgadzam się

BTW. Wczoraj jadłem gołębia. Nawet smaczny był, ale się nie najadłem.

Thank God, I'm an atheist
KarolG (2892 punktów)
Konika polnego jeszcze nie jadłem, więc się nie wypowiem.
Za to w tych robaczkach na filmie nie ma co oddzielać. Jedwabniki też zjada się w całości.

A próbowałeś kiedyś zjeśc krewetkę bez obierania z pancerzyka (tylko głowę odrywasz)?

Thank God, I'm an atheist
28-01-2011 12:20 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Proszę mnie nie wziąć za zboczeńca... ale to wygląda apetycznie. A to nawet lepiej: www.smog.p(*)agajacych_z_owadami_i_larwami/

Prawdę powiedziawszy, oblizywałem się, jak oglądałem te zdjęcia.

Z owadami zaprzyjaźniłem się kiedyś na obozie survivalowym. Po tygodniu przegłodzenia o minimalnej strawie mrówki są naprawdę ożywczą, apetyczną i sycącą alternatywą...
28-01-2011 12:50 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Proszę mnie nie wziąć za zboczeńca...
Za późno...
www.youtube.com/watch?v=thlfIWtg1QE między 4.55 a 5.35.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Za późno...
>www.youtube.com/watch?v=thlfIWtg1QE między 4.55 a 5.35.

Można już prawie powiedzieć, że to klasyka. Krzysztof Tyniec- bezbłędny.

A tak wracając do entomologii praktycznej- zarzekam się, że wcale nie "paskudne". Istnieje interesująca paleta odcieni smakowych pośród mrówek. Te większe, czarne, żyjące na brzozach smakują i pachną jak cytryna. Ergo- stołować się można podle upodobań smakowych nawet!
KarolG (2892 punktów)
Podobają mi się te obrazki na smogu


Thank God, I'm an atheist
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Koniki polne są akurat bardzo smaczne, wystarczy wrzucić na rozgrzaną patelnie i smażyć do zaczerwienienia się. Polecam w sosach różnej maści.
Uśmiercanie jest trochę drastyczne, ale cóż, bardziej humanitarnego sposobu nie znam: wrzucamy koniki do plastikowej butelki, potem fundujemy im wstrząs mózgu przez szybkie poruszanie butelką.
Wystarczą zwykłe polskie, polne koniki, duże i małe, wszystkie są smaczne. W przybliżeniu jak chipsy bekonowe, paprykowe? POLECAM!!! To ostatki naturalnego, bez chemicznego jedzenia "na rynku"!
29-01-2011 17:37 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Wrzuć do zamrażarki. Chyba nie odzyskają przytomności.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Nie lubię mrożonej żywności
31-01-2011 07:55 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Nie musisz ich zamrażać, tyle tylko by "opadły". To chyba lepsze, niż potrząsanie butelką?
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Wolałbym umrzeć od natychmiastowego wstrząsu mózgu niż zamarzać powoli.
01-02-2011 08:58 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
Zanim się skutecznie uderzy w łeb, otrzyma kilka uderzeń w inne części ciała/głowę. Cześć moze w ogóle nie mieć uszkodzonej głowy, brak ruchu to objaw strachu.
Umieszczenie w lodowce jest polecane w postępowaniu z owadami- ja to miałam na pszczelarstwie. Ale metoda dobra dla wszystkich niższych zwierząt, do gadów włącznie. Można nawet w tym stanie przeprowadzać małe zabiegi. Stan ten jest w dużym stopniu odwracalny, prawdopodobnie nie jest zbyt przykry, na pewno mniej niż metody "siłowe".
Koniki polne maja mała masę, wychładzają się natychmiast.
Przerabiałam to w tym roku na muchach. Do butelki plastikowej wkładałam kawałek mięsa, wg, stron angielskich w szyjkę butelki trzeba włożyć lejek. Ale bez lejka tez się muchy łapią. No i potem je trzeba jakoś wyjąć. Wystarczyło włożyć na chwile do zamrażarki, i wysypać do słoiczka. Pisze to na wypadek, jakby ktoś potrzebował owadów jako karmy dla jakiegoś zwierzęcia.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Jednak skoro takie przymrożenie ich nie uśmierca to na patelni będą się smażyć żywcem.(!)
27-01-2011 17:58 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Ok, jak równo to równo. www.unifac(*)y-bedziemy-jesc-robactwo-a1206

Słyszałem o tym - przy czym wydaje mi się, że to kolejna ściema panów naukowców, którzy sami sobie chcą stworzyć zawód, na którym będą zarabiać krocie. Tak jak te wszystkie instytuty do spraw obcych itd.

Po pierwsze - co to znaczy "ludzi będzie za dużo"? Gdzie ich będzie za dużo? Już jest tak, że niektóre narody mają w swojej kuchni różne morskie robale, jakieś krewetki, ośmiornice, rybiszcza jakieś dziwne - a to dlatego, że u nich nic nie rośnie. Nie ma nawet czym tej krowy czy świni utuczyć.

Druga sprawa, że panowie od robali zamknęli się w świecie robali, a do 2050 roku bardzo możliwe, że do produkcji mięsa nie będą żadne potrzebne zwierzęta. I szczerze mówiąc wolałbym jeść steki z kadzi, niż szarańczę.
Marek222 (511 punktów)
>Ok, jak równo to równo. www.unifac(*)y-bedziemy-jesc-robactwo-a1206

A co w tym dziwnego, są miejsca na świecie gdzie ludzie jedzą owady. Np. szarańcze w Wietnamie są normalnie sprzedawane na targowiskach. Ludzie specjalnie udają się do lasu zbierać je. Oczywiście zajmuje to trochę czasu bo one tam nie występują w rojach.

Kiedyś nawet słyszałem że ktoś rzucił pomysł czy nie dało by się przetransportować szarańczy z Afryki, gdzie sieją spustoszenie (tzn. pojawiają się tam co jakiś czas w wielkich masach) i ludzie tma mieszkający nie są nauczeni ich jeść, ale skończyło się na tym że nie było by firmy która by się tego podjęła. Poza tym było by to chyba wbrew wszystkim europocentrycznym przepisom, które zabraniają przewozu takich owadów. Poza tym kwestia jak to przechować aby się nie popsuło. W Wietnamie i wszędzie indziej na świecie szarańcza zjadana jest na świeżo, tego samego dnia.

(W Biblii też jest powiedziane że Jan Chrzciciel jadł szarańczę. Napewno jest to ostatnia szansa na przeżycie (na białko) w takim terenie).

Ale są też owady które się konserwuje i przechowuje. Np. są takie miejsca półpustynne na Saharze gdzie podstawowym pokarmem ludzi jest pewien gatunek pędraków, które wykluwają się w określonym terminie i żerują na pewnym gatunku drzew. Zawsze o tej samej porze roku niezależnie czy spadną deszcze czy nie (deszcz tam średnio pada co dwa lata). Robaki te się zbiera kiedy jest ich wysyp i się następnie suszy (?) nie dosłyszałem tego jak oni to przechowują (to był dokument na BBC), potem starczają na cały rok, do następnego wysypu. Gdyby pewnego roku robaki się nie pojawiły właściwie oznaczało by to śmierć głodową dla tych ludzi (rzeczywiście byli przeraźliwie chudzi). Ludzie ci (czarni, żyjący gdzieś na południowym skraju Sahary) uważają te drzewa i te robaki za bogów i modlą się do nich.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Że co że niby warzywa nie mają mózgu to możne je mordować i w ohydny sposób konsumować?
>Są tak samo żywymi organizmami jak zwierzęta (w tym ludzie) i mają takie same prawo do życia.

Wegetarianizm wcale nie wymaga zabijania roślin - można żywić roślinami bez ich zabijania konsumując ich owoce, nasiona, liście, kwiaty etc. - zatem cały dowcip jakby słabo wypala.

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
27-01-2011 17:19 
 Ocena 4 na 4
Esencja Prawdy (2 punktów)
(zablokowany)
To jest jeszcze gorsze od zabijania roślin - zabijasz ich dzieci, bezbronne i niewinne.
27-01-2011 17:28 
 Ocena 10 na 10
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>To jest jeszcze gorsze od zabijania roślin - zabijasz ich dzieci, bezbronne i niewinne.

Winne, winne - Grzech Pierworodny dotyka całego Stworzenia, a nie zostały Odkupione bowiem Zbawiciel nie wcielił się w groch ni w kabaczka.

Chociaż, chociaż...


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
27-01-2011 19:58 
 Ocena 8 na 8
Gosia (9452 punktów)

>Winne, winne - Grzech Pierworodny dotyka całego Stworzenia

A dyć ino potomków pierwszej pary człowieków, tak powiadał ksiądz dobrodziej (uważałam na lekcji religii).
Nie może tak być, by ofiara (zeżarty owoc) odpowiadała na równi (a nawet gorzej - biorąc pod uwagę fakt braku zbawiciela) ze sprawcą.
27-01-2011 20:39 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Winne, winne - Grzech Pierworodny dotyka całego Stworzenia
>A dyć ino potomków pierwszej pary człowieków, tak powiadał ksiądz dobrodziej (uważałam na lekcji religii).
>Nie może tak być, by ofiara (zeżarty owoc) odpowiadała na równi (a nawet gorzej - biorąc pod uwagę fakt braku zbawiciela) ze sprawcą.

Słabo się znam na tych metafizycznych takich, ale pisał do Rzymian (5, 12) św. Paweł:
Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli...

Skoro więc śmierć przez grzech przyszła a kabaczki i pory i nawet czosnek umierają - snadź i one tym grzechem naznaczone jakoś...

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
28-01-2011 12:47 
 Ocena 3 na 3
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Winne, winne - Grzech Pierworodny dotyka całego Stworzenia, a nie zostały Odkupione bowiem Zbawiciel nie wcielił się w groch ni w kabaczka.
>Chociaż, chociaż...

Ostrożnie! To może zostać odebrane przez jakiegoś młodego, aspirującego artystę jako natchnienie! Przybije potem taki obscenicznego buraka do krzyża, wystawi publicznie, rozgłosi, że inspirację czerpał z forum racjonalisty... A z procesami o obrazę kruca- fiksu bujać będziemy się my...
27-01-2011 17:53 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>To jest jeszcze gorsze od zabijania roślin - zabijasz ich dzieci, bezbronne i niewinne.

Ależ nie. Każdy biolog Ci to powie. Niektóre gatunki drzew wymagają zjadania ich owoców, żeby w kupach zwierząt przenosiły się dalej ich nasiona i dopiero wtedy mogło wyrosnąć dziecko drzewo
27-01-2011 18:00 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Ależ nie. Każdy biolog Ci to powie. Niektóre gatunki drzew wymagają zjadania ich owoców, żeby w kupach zwierząt przenosiły się dalej ich nasiona i dopiero wtedy mogło wyrosnąć dziecko drzewo

Ale przecież my tych nasion nie wydalamy na pole, gdzie sobie nasionko urośnie. Mordujemy te nasiona.

Nie mówiąc już o takich np. ziemniakach, które zjadamy zanim w ogóle wypuszczą jakieś owoce.
27-01-2011 18:56 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
No, oczywiście, ale my to co innego. Wpadliśmy na imprezę 100k lat temu, a w zasadzie od 100 lat robimy taki rozpiernicz w naturze, że ona nie ma szans nadążyć.
27-01-2011 19:21 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>No, oczywiście, ale my to co innego. Wpadliśmy na imprezę 100k lat temu, a w zasadzie od 100 lat robimy taki rozpiernicz w naturze, że ona nie ma szans nadążyć.

Ale gdzie jest ten rozpiernicz? Wynika z tego ludzkiego egocentryzmu, z tej naszej krótkowzroczności, żyjemy sobie tak długo jak pchełki, z punktu widzenia szeroko pojętej przyrody i wydaje nam się, że możemy tą przyrodę modelować. A modelujemy ją w tym samym stopniu co duża rodzina bobrów - to, że bobry zatkają ze dwie rzeki i gdzieś tam z tego powodu się zrobi susza, nie jest powodem do nazywania bobrów królami rzek i jezior, mistrzami zagłady.
27-01-2011 19:46 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Nie no nie mów, że nie widzisz różnicy w stopniu wpływu ludzi na środowisko, a bobrów. Bez przesady.
27-01-2011 19:57 
 0 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Nie no nie mów, że nie widzisz różnicy w stopniu wpływu ludzi na środowisko, a bobrów. Bez przesady.

A my to jesteśmy tacy groźni z powodu? Z powodu czego konkretnie? Bo żeśmy wywalili trochę smogu do atmosfery? Zrobili kilka plastikowych torebek? Zabiliśmy kilka gatunków zwierząt? One się zabijają i bez naszej ingerencji. A może żeśmy rozlali naturalną w końcu ropę na jakimś tam morzu czy oceanie?

Cała działalność człowieka to dla naszej planety jest malutkie, nic nie znaczące ziarenko. Zniszczenie przyrody jakie sprawiamy jest niczym wobec tak durnej rzeczy jak epoka lodowcowa. Albo jakiś durny meteoryt. Albo pojawienie się małych ssaków.
27-01-2011 20:27 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>>Nie no nie mów, że nie widzisz różnicy w stopniu wpływu ludzi na środowisko, a bobrów. Bez przesady.
>A my to jesteśmy tacy groźni z powodu?

Nie napisałem, że groźni. Rozpiernicz to po prostu gwałtowne zmiany.
Besaleelem (160 punktów)
>Cała działalność człowieka to dla naszej planety jest malutkie, nic nie znaczące ziarenko. Zniszczenie przyrody jakie sprawiamy jest niczym wobec tak durnej rzeczy jak epoka lodowcowa. Albo jakiś durny meteoryt. Albo pojawienie się małych ssaków.

Ostatecznie to zmiany spowodowane działalnością człowieka warunkują kształt świata.
Nowy meteor czy epoka lodowcowa - chyba że wymrzemy - nie zmieni tego. Myślę, że podpieramy się czymś takim:
Zapierający dech w piersiach widok z szczytu góry, czy marsz po lodowcu mają walory - jednakże - estetyczne, a u ich źródeł tkwi rozmiłowanie w literaturze i samotność.
spellbinder (8577 punktów)
>Ostatecznie to zmiany spowodowane działalnością człowieka warunkują kształt świata.

Kształt świata... to jest wizja ludzka - wizja człowieka, który wszędzie widzi owoce swojej działalności. Jako że zmiany technologiczne zachodzą dziś bardzo szybko, to wydaje się, że ten świat psujemy w jakiś sposób - kolejne grupy ludzi opowiadają o straszliwych plagach w postaci torebek foliowych, które z naszego punktu widzenia nigdy się nie rozkładają, a z punktu "widzenia" tzw. "świata" te tysiące lat potrzebne na ich rozłożenie to jest nic.
28-01-2011 12:18 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Ale przecież my tych nasion nie wydalamy na pole, gdzie sobie nasionko urośnie. Mordujemy te nasiona.
>Nie mówiąc już o takich np. ziemniakach, które zjadamy zanim w ogóle wypuszczą jakieś owoce.

Słowem: aborcja, eutanazja, ruja i poróbstwo!
rhotax7 (3947 punktów)
>Słowem: aborcja, eutanazja, ruja i poróbstwo!
Wszeteczeństwo i zaprzaństwo, po trzykroć hańba!
27-01-2011 20:57 
 Ocena-1 na 1
LouisCyphre (4 punktów)
>To jest jeszcze gorsze od zabijania roślin - zabijasz ich dzieci, bezbronne i niewinne<
jakie dzieci ? to tak jak Tobie wypadają włosy i ktoś je zbierze i wykorzysta
czy wtedy też powiesz że ktoś wykorzystał Ci dzieci ?
DissolvedGirl (296 punktów)

>Jeśli możemy jeść rośliny bo nie mają rozumu to tak samo możemy zabijać downów(osoby chore na downa)
>bo downy też nie mają rozumu. A jak zabijemy te downy to możemy je skonsumować po uprzednim
>upieczeniu.
Proszę Cie, nie spłaszczaj tak, bo skłonna jestem pomyśleć że rozumu to komuś innemu brak. Osoby chore na zespół downa charakteryzują się pewnym stopniem niesprawności intelektualnej, dzieci przecież też długo taką sprawność osiągają. A jak poszukujesz jakiejś postaci bez rozumu to może zombie? może w niego wierzysz?

Domyślam się co miałeś/miałaś na myśli, ale sposób przedstawienia tematu spowodował że mi się odechciało takich rozważań, wybacz.
28-01-2011 12:24 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Domyślam się co miałeś/miałaś na myśli, ale sposób przedstawienia tematu spowodował że mi się odechciało takich rozważań, wybacz.

Nie bądźmy tacy surowi. Czasem nawet na forum racjonalisty musi się pojawić prowokacja "mocno po bandzie". Inaczej skostniejemy. Jedną z cech dobrego rozmówcy jest możliwość zejścia z nim na dowolny poziom i pokłócenia się pro forma i dla rozrywki bez konsekwencji w postaci osobistych animozji.

Pozdrawiam.
28-01-2011 13:09 
 Ocena 1 na 1
DissolvedGirl (296 punktów)

>Nie bądźmy tacy surowi. Czasem nawet na forum racjonalisty musi się pojawić prowokacja "mocno po bandzie". Inaczej skostniejemy. Jedną z cech dobrego rozmówcy jest możliwość zejścia z nim na dowolny poziom i pokłócenia się pro forma i dla rozrywki bez konsekwencji w postaci osobistych animozji.
>Pozdrawiam.
Masz rację, ale dobra prowokacja też powinna być na jakimś poziomie i nie musi nikogo obrażać w tak prymitywny sposób.
neurosurgery (2484 punktów)
>Że co że niby warzywa nie mają mózgu to możne je mordować i w ohydny sposób konsumować?

Najlepiej nie jedz niczego.

>Są tak samo żywymi organizmami jak zwierzęta (w tym ludzie) i mają takie same prawo do życia.

Takie samo? Chyba kpisz. To dlaczego chronimy tygrysy bengalskie i eukaliptusy wynika tylko z ludzkiej troski o inne organizmy. Teraz rośliny i zwierzęta hoduje się, co nie zagraża wyginięciu gatunków. Idąc Twoim tropem to zostaną nam tylko piach i kamienie.

>Cała idea wegetarianizmu polega na dyskryminacji roślin z powodu ich braku rozumu i inteligencji.

Dyskryminowanie roślin? Słodki Jezu! Muszę pogadać z wierzbą z Pocahontas w tej sprawie.

>Taki sposób myślenia, kategoryzowania istot jest straszny i prowadzi do przerażających poglądów.

Takich jak Twoje, niestety.

>Jeśli możemy jeść rośliny bo nie mają rozumu to tak samo możemy zabijać downów(osoby chore na downa) bo downy też nie mają rozumu. A jak zabijemy te downy to możemy je skonsumować po uprzednim upieczeniu.

Nie każdej osobie z zespołem Downa na nazwisko Down - weź to sobie do serca. Ludzie z zespołem Downa posiadają rozum, a że ich intelekt zatrzymuje się w rozwoju na poziomie trzylatka to już inna kwestia.

>Wegetarianizm jest przerażającym światopoglądem, najbardziej brutalnym i okrutnym. Hitler to przy tym miły kotek.

To niemożliwe, że po ponad 60 latach czytam takie COŚ! Wielki minus za całą wypowiedź. Porównujesz zabicie tylu milionów ludzi z posiekaną kapustą?
DissolvedGirl (296 punktów)

>> Wielki minus za całą wypowiedź.
Racja. Minus po całości - totalna kompromitacja. Ja chyba byłam za miła
neurosurgery (2484 punktów)
A tak przy okazji informacja dla wegetarian: mleko, które spożywacie to części ciała krowy. Gruczoły mlekowe wydzielają apokrynowo, czyli komórka wydzielinę (mleko) produkuje i magazynuje w obrębie błony komórkowej, a następnie uwalnia ją w postaci pęcherzyków. Dobrze wiedzieć.
marek milczewski (2335 punktów)

>Hitler to przy tym miły kotek.
>Wegetarianizm to najgorsza segregacja i dyskryminacja istot.
>
To jedz gówno. Miliony much nie mogą się mylić!


dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
Amol (692 punktów)

>Wegetarianizm to najgorsza segregacja i dyskryminacja istot.

A ja zjadłem dzisiaj dwa smażone kotlety z kurczaka!!!!
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Wegetarianizm to najgorsza segregacja i dyskryminacja istot.
>A ja zjadłem dzisiaj dwa smażone kotlety z kurczaka!!!!

A fuj! Kotlet z kurczaka, profanacja.
Kotlet tylko wieprzowy!!
Ewentualnie może być cielęcy, dla snobów.




"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
28-01-2011 12:54 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>A fuj! Kotlet z kurczaka, profanacja.
Kotlet jest z kota, z kurczaka jest kurlet

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
28-01-2011 13:35 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>>A fuj! Kotlet z kurczaka, profanacja.
>Kotlet jest z kota, z kurczaka jest kurlet

Nieprawda! Z kury to jest kaczka po seczuańsku, a z kota- sajgonki.

Ewentualnie rękawiczki.
28-01-2011 14:05 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>a z kota- sajgonki.
O, to chyba ostatnio poprawiła się jakość. Jeszcze nie tak dawno słyszałam, że ze szczura.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
jkl; (5859 punktów)
>Z kury to jest kaczka po seczuańsku, a z kota- sajgonki.

"a z kota to kisiel i ciastka"
Kotlet robi się z wieprzowiny zewnętrznej i wysoko przetworzonej celulozy...
rexus (2343 punktów)
zmień dilera
Koraszewski (82900 punktów)
Poproszę o pół kilo marchewki bez kości.
-Na siekane, czy na tatara?


Marian (5438 punktów)
   Ja jestem mięsożercą. Po prostu akceptuję smutny fakt naszej natury: nie jesteśmy samowystarczalni, nie potrafimy produkować energii potrzebnej nam do życia. To potrafią rośliny. Musimy ją kraść czy to od nich, czy od innych zwierząt, spożywając ich tkanki.
   Argument, że nie chcemy zabijać jest w istocie dla mnie dość słaby. Rozważam jednakże przejście na wegetarianizm, lub chociaż ograniczenie spożycia mięsa z czysto praktycznego powodu. Mięso to jedno z niewielu produktów spożywczych, które niebezpiecznie się psuje. Można nabawić się poważnego zatrucia spożywając zepsute mięso.
   Nie zdarzyło mi się jeszcze, co prawda, zatrucie, ale zdarzało mi się już wielokrotnie wyrzucać nieświeże mięso po zaledwie kilku dniach od zakupu. Zaopatruję się w produkty spożywcze na ogół w dużych supermarketach, więc naturalnie im nie ufam. Kupno w małym sklepie, gdzie szybko schodzą te produkty, więc naturalnie są zwykle świeże, jest dość kosztowne.
   Inne produkty mają z reguły „najlepiej spożyć przed” a nie „należy spożyć przed”, a to duża różnica. Produkty ze „słabą” datą ważności nadają się jeszcze do spożycia po jej upływie i de facto taką żywnością żywią się freeganie, gdyż jest ona masowo wyrzucana, bo nie można jej już sprzedać.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Zunin (12 punktów)
Wegetarianie nie jedzą mięsa zwierząt z różnych powodów. Większość podejmuje tą trudną decyzję ze względów etycznych uważając, że zabijanie czujących strach i ból istot po to by sobie dogodzić kulinarnie to zachowanie naganne. Dziś mało kto twierdzi, że niejedzenie mięsa może być mniej zdrowe niż jego spożywanie, więc argument zdrowotny jest jak najbardziej po stronie osób wege. Ale nie łatwo jest zrezygnować ze smacznych schabów czy kiełbas. Niemniej wielu ludzi decyduje się na ten krok, ponieważ uważa, iż należąc do najbardziej rozwiniętej rasy, do gatunku, który myśli, czuje i może samostanowić o sobie w sposób najpełniejszy spośród istot na ziemi ma moralny obowiązek chronić istoty słabsze od siebie, nie zaś je bezwzględnie wykorzystywać.

20 miliardów zwierząt ginie każdego roku na ziemi z rąk ludzi, którzy z przerobu żywych istot uczynili przemysł. Dla porównania - Liczba żydowskich ofiar Holocaustu jest szacowana na 5-7 milionów, a jest to przecież zbrodnia uważana przez ludzi za największą jakiej dokonał człowiek. Czy faktycznie?
Zwierzęta są najpierw hodowane w najbardziej ekonomicznie opłacalnych (czytaj - podłych) warunkach, potem transportowanych bez baczenia na jakiekolwiek dogodności, by w końcu zabić w sposób rozmaity, ale bardzo często okrutny, bezduszny, dyktowany rachunkiem ekonomicznym, a w żadnej mierze współczuciem. Czekając na ubój czują krew, słyszą odgłosy innych, zabijanych zwierząt, często po kilka godzin czekają w przerażeniu i dezorientacji na swoją własną nieuniknioną śmierć. To traktowanie jakiego nie życzylibyśmy własnym wrogom. Dlaczego robimy to w stosunku do istot zupełnie niewinnych i bezbronnych?

Autor pisze: " Cała idea wegetarianizmu polega na dyskryminacji roślin z powodu ich braku rozumu i inteligencji." - jest to podła demagogia nie mająca pokrycia w rzeczywistości. Jest bezsprzecznie dowiedzione przez naukowców, że rośliny nie odczuwają bólu ponieważ nie mają systemu nerwowego na kształt tego, jaki wykształciły kręgowce a nawet zwierzęta prostsze.
Dalej autor swego jak mniemam w jego odczuciu "logicznego wywodziku" twierdzi, że " Jeśli możemy jeść rośliny bo nie mają rozumu to tak samo możemy zabijać downów (osoby chore na downa) bo downy też nie mają rozumu." Jest to rodzaj logiki, który z racjonalnym myśleniem ma tyle wspólnego ile Richard Dawkins z teorią Młodego Świata. Jest po prostu skandaliczny i nie licuje z powagą i jakością portalu Racjonalista.pl.

Osoba podnosząca temat wegetarianizmu tak jak to czyni autor, stawiająca konsumpcję roślin na równi z mordowaniem osób upośledzonych robi to albo dla czystej zabawy, albo z powodu ignorancji w stosunku do powszechnie dostępnej wiedzy, albo przez swoją indolencję moralną i chęć usprawiedliwienia działania, które w gruncie rzeczy postrzega jako niewłaściwe.

Jestem wegetarianinem dopiero od pół roku i dziś wiem, że to jedna z najważniejszych i najbardziej słusznych decyzji mojego życia. Żałuję wcześniejszych 35 lat. Polecam z całych sił taką zmianę. Wystarczy się nad tym zastanowić w sposób rzetelny i zrobić to co podpowiada nam nasze sumienie. Jeśli jesteśmy wrażliwi nie podpowie niczego innego niż zrezygnować z zabijania innych czujących istot dla własnego widzimisię i lepszego życia.

pozdrawiam wszystkich myślących
Zunin
27-01-2011 23:17 
 Ocena-1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Autor pisze: " Cała idea wegetarianizmu polega na dyskryminacji roślin z powodu ich braku rozumu i inteligencji." - jest to podła demagogia nie mająca pokrycia w rzeczywistości. Jest bezsprzecznie dowiedzione przez naukowców, że rośliny nie odczuwają bólu ponieważ nie mają systemu nerwowego na kształt tego, jaki wykształciły kręgowce a nawet zwierzęta prostsze.

Zwierzęta hodowlane też nie odczuwają bólu przy uśmiercaniu. Żaden mi to argument.
Zunin (12 punktów)
>Zwierzęta hodowlane też nie odczuwają bólu przy uśmiercaniu. Żaden mi to argument.

To bardzo ciekawa teoria. Mógłbyś ją rozwinąć, bo jeśli odnosisz się do zasad zapisanych w "Ustawie u ochronie zwierząt" albo do innych teoretycznych zapisów dotyczących zasad w transporcie i uboju zwierząt to radzę skonfrontować ową teorię z rzeczywistością w polskich rzeźniach. Pośpiech, znieczulica, chęć i potrzeba maksymalizowania zysku - to faktyczne zasady panujące w zakładach mięsnych. Możesz mi zaufać, wiem co piszę.
28-01-2011 15:26 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
Tak, odnoszę się do prawa. Jeśli ktoś je łamie, to trzeba ścigać go, a nie wszystkich mięsożerców i rzeźników.
Posługiwanie się tym argumentem jest tendencyjne, stronnicze i nieuczciwe. Nieetyczne zabijanie zwierząt jest nielegalne. Jeśli dyskutujesz z ludźmi, którzy stoją po stronie hodowli zwierząt w celu zdobycia mięsa i używasz tego argumentu przeciwko nim, to tak jakbyś oznajmiała, że są przestępcami. Takiemu zachowaniu niewiele brakuje, aby łamało prawo konstytucyjne.
To nie zabijanie zwierząt jest problemem, tylko ludzie, którzy robią to w nieodpowiedni sposób, nielegalnie. Posługując się Twoim rozumowaniem, mógłbym powiedzieć, że homoseksualizm trzeba zwalczać, ponieważ rozprzestrzenia AIDS. Taka wypowiedź oczywiście nie ma sensu.
28-01-2011 16:39 
 Ocena 1 na 1
Zunin (12 punktów)
>Tak, odnoszę się do prawa. Jeśli ktoś je łamie, to trzeba ścigać go, a nie wszystkich mięsożerców i rzeźników.

Czy zawsze prawo jest właściwe, czy nigdy nie należy go zmieniać? Kiedyś murzyni byli traktowani jak zwierzęta - to nie było dobre prawo, kiedyś kobiety w Europie nie miały prawa do nauki i głosowania - to nie było dobre prawo. Prawo to nie wszystko, to tylko zbiór zasad jakie w danym czasie i danym miejscu ustalili ludzie, zazwyczaj tak jak im jest wygodnie i korzystnie.
Modernizujmy nasz świat, zmieniajmy to co jest do zmienienia. Co by było gdybyśmy tkwili w miejscu zadowoleni ze status quo i nie próbowali polepszać miejsca, w którym żyjemy? Być może nadal palilibyśmy czarownice na stosach.

>Posługiwanie się tym argumentem jest tendencyjne, stronnicze i nieuczciwe. Nieetyczne zabijanie zwierząt jest nielegalne. Jeśli dyskutujesz z ludźmi, którzy stoją po stronie hodowli zwierząt w celu zdobycia mięsa i używasz tego argumentu przeciwko nim, to tak jakbyś oznajmiała, że są przestępcami. Takiemu zachowaniu niewiele brakuje, aby łamało prawo konstytucyjne.
>To nie zabijanie zwierząt jest problemem, tylko ludzie, którzy robią to w nieodpowiedni sposób, nielegalnie.

Nagminne jest jednak i tolerowane, że zwierzęta traktuje się źle w tym całym procesie. W Polsce takie traktowanie, choć i tak się odbywa, nazywać możemy nielegalnym, w Meksyku czy Gwatemali pewnie w kontekście zabijania zwierząt nawet takie pojęcie jak "nielegalny" nie funkcjonuje.

>Posługując się Twoim rozumowaniem, mógłbym powiedzieć, że homoseksualizm trzeba zwalczać, ponieważ rozprzestrzenia AIDS. Taka wypowiedź oczywiście nie ma sensu.

Przekręciłeś tok logiczny: idąc moim rozumowaniem zwalczać trzeba AIDS ponieważ prowadzi do bezsensownej śmierci. Tak samo jedzenie mięsa i tworzenie na nie popytu prowadzi do bezsensownych śmierci.

Różnica jest tu taka, że walczymy z AIDS ponieważ chodzi tu o naszą śmierć, nie zwalczamy zaś konsumpcji mięsa, bo nie powoduje ona naszej śmierci lecz innych, "gorszych" istot.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Czy zawsze prawo jest właściwe, czy nigdy nie należy go zmieniać? Kiedyś murzyni byli traktowani jak zwierzęta - to nie było dobre prawo, kiedyś kobiety w Europie nie miały prawa do nauki i głosowania - to nie było dobre prawo. Prawo to nie wszystko, to tylko zbiór zasad jakie w danym czasie i danym miejscu ustalili ludzie, zazwyczaj tak jak im jest wygodnie i korzystnie.
>Modernizujmy nasz świat, zmieniajmy to co jest do zmienienia. Co by było gdybyśmy tkwili w miejscu zadowoleni ze status quo i nie próbowali polepszać miejsca, w którym żyjemy? Być może nadal palilibyśmy czarownice na stosach.

Odniosłem się tylko do prawa mówiącego o tym, że zwierzę powinno utracić przytomność przed śmiercią (niestety, nie obowiązuje wszędzie). Czego mnie straszysz murzynami i czarownicami? Nie podoba Ci się to prawo? Może nie jest perfekcyjne, ale przynajmniej zmierza w dobrą stronę.

>Nagminne jest jednak i tolerowane, że zwierzęta traktuje się źle w tym całym procesie. W Polsce takie traktowanie, choć i tak się odbywa, nazywać możemy nielegalnym, w Meksyku czy Gwatemali pewnie w kontekście zabijania zwierząt nawet takie pojęcie jak "nielegalny" nie funkcjonuje.

Proszę bardzo, masz z czym walczyć. Nas, niewinnych mięsożerców, zostaw w spokoju.

>Przekręciłeś tok logiczny: idąc moim rozumowaniem zwalczać trzeba AIDS ponieważ prowadzi do bezsensownej śmierci. Tak samo jedzenie mięsa i tworzenie na nie popytu prowadzi do bezsensownych śmierci.
>Różnica jest tu taka, że walczymy z AIDS ponieważ chodzi tu o naszą śmierć, nie zwalczamy zaś konsumpcji mięsa, bo nie powoduje ona naszej śmierci lecz innych, "gorszych" istot.

Nie, nie, nie. To TY przekręcasz tok logiczny.
Konsumpcja (mięsa) - "ostatnia faza procesu gospodarowania, polegająca na zużywaniu wszelkich dóbr i usług (mięsa) w celu bezpośredniego zaspokojenia potrzeb ludzkich."
Konsumpcja mięsa wymaga... cóż, mięsa, a więc zabijania zwierząt. Niestety, prowadzi to do nieetycznego zabijania zwierząt.
A teraz homoseksualizm (konkretnie to seks homoseksualny, jako że mówimy o AIDS):
Homoseksualny stosunek seksualny (odpuszczę definicji).
Wymaga dwóch homoseksualnych partnerów (lub więcej!!!), przeprowadzających stosunek płciowy. Niestety, prowadzi to do seksu analnego bez zabezpieczeń i zarażenia wirusem HIV.
Dostrzegasz ten sam schemat?
28-01-2011 00:36 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

Wystarczy się zastanowić, sumienie, jeśli jesteśmy wrażliwi, pozdrawiam wszystkich myślących

No i skopałeś sprawę. Myślisz, że zwrócę uwagę na słowa kogoś, kto szantażem propaguje swoje przekonania?
28-01-2011 08:24 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>zrobić to co podpowiada nam nasze sumienie. Jeśli jesteśmy wrażliwi nie podpowie niczego innego niż zrezygnować z zabijania innych czujących istot dla własnego widzimisię i lepszego życia.
>pozdrawiam wszystkich myślących
Oho! Taki mały szantażyk emocjonalny? I co, poprawiło się samopoczucie? Ego nakarmione?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Zunin (12 punktów)

>Oho! Taki mały szantażyk emocjonalny? I co, poprawiło się samopoczucie? Ego nakarmione?

Wierz mi, jest jeszcze daleko od poprawienia mojego samopoczucia w tej kwestii. Nastąpi to wtedy, gdy dowiem się, że coraz mniej zwierząt jest zabijanych dla przyjemności człowieka. Myślę, że to nie błaha kwestia tylko ludzie odsuwają ją od siebie, wolą nie myśleć, nie zastanawiać się i nie podejmować świadomych wyborów - wówczas nie psują sobie samopoczucia.

Mały szantażyk emocjonalny? Skoro tak to widzisz to pewnie tak jest, choć nie było to moim zamiarem. Skłonienie do zastanowienia się i podjęcia decyzji, nie szantażowanie.

pozdrawiam
28-01-2011 11:46 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>nie było to moim zamiarem.
Cóż, tak to zabrzmiało...
>Skłonienie do zastanowienia się i podjęcia decyzji
W moim wieku? Byłam wegetarianką przez kilka lat, ale to było prawie 40 lat temu. Rzecz charakterystyczna dla tego etapu życia. Ideowość typu "słomiany ogień". Potem to mija, jak człowiek widzi wyłażące włosy i psujące się zęby...
Pozdrawiam.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Zunin (12 punktów)
>W moim wieku? Byłam wegetarianką przez kilka lat, ale to było prawie 40 lat temu. Rzecz charakterystyczna dla tego etapu życia. Ideowość typu "słomiany ogień". Potem to mija, jak człowiek widzi wyłażące włosy i psujące się zęby...

Cieszę się, że mówisz z perspektywy osoby doświadczonej, takiej która próbowała. Podejrzewam, że powody Twojego nie jedzenia mięsa, choćby przez kilka lat, były podobne do moich obecnie - sprzeciw wobec krzywdy zwierząt wykorzystywanych przez człowieka. Jeśli po latach doszłaś do wniosku, że to dla Ciebie szkodliwe - Twój wybór, Twoja decyzja, masz do niej prawo. Szacunek za to, że podjęłaś próbę.

Ja też się nad tym zastanawiam, sporo czytam i póki co dowiaduję się, że przy odpowiednio zbilansowanej diecie roślinnej nie trzeba odczuwać jakiegokolwiek negatywnego wpływu na zdrowie. Po pół roku niejedzenia mięsa takiego negatywnego wpływy również w żadnym stopniu nie odczuwam. Jak jednak będzie nie wiem. Pewnie się dowiem. Myślę jednak, że nie zrezygnuję, nawet za cenę własnego nieco gorszego zdrowia. Dla mnie to wybór typu "zdrowie za życie" i tu wybieram życie, choćby z pewną szkodą dla siebie.
Być może znów brzmi to trochę jak szantaż emocjonalny, ale to w końcu jest kwestia na wskroś emocjonalna więc trudno się dziwić, że tak to może wyglądać.
pozdrawiam
28-01-2011 12:40 
 Ocena 3 na 3
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Nie gniewaj się, mam sporo znajomych- wieloletnich wegetarian. Niektórzy są nimi z powodów etycznych, inni- z powodu pewnych uczuleń. I jedni i drudzy borykają się z problemami niezrównoważonej diety. Argument, że więcej kwestii zdrowotnych przemawia za niejedzeniem mięsa, niż za jego spożywaniem to furda i szysz. Wegetarianie z doświadczeniem zawsze suplementują dietę.

Za zbrodnię zaś uważam "wychowywanie" dziecka na diecie wegetariańskiej- odbieranie młodemu, rozwijającemu się organizmowi odpowiednio intensywnych energetycznie i odżywczo pokarmów. Człowiek dorosły- powinien czynić tak, jak uważa dla siebie za stosowne.

Argument o współczuciu dla zwierząt pojawia się bardzo często w rozmowach z wege- z przekonań. Przykro mi, do mnie nie przemawia. Jestem przeciwnikiem bezsensownego okrucieństwa wobec zwierząt ale uśmiercanie w celach spożywczych- jest elementem natury. Zostałem wyposażony przez ewolucję zarówno w zęby trzonowe jak i kły, to dla mnie wystarczający fundament przekonań.
28-01-2011 12:41 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Podejrzewam, że powody Twojego nie jedzenia mięsa, choćby przez kilka lat, były podobne do moich obecnie
Pewnie tak, jeśli masz 17 lat... Bo ja tyle miałam. Teraz patrzę na to zupełnie inaczej. Stawiam raczej na szybką, bezbolesną śmierć przeznaczonego do zjedzenia zwierzęcia, niż na wypuszczanie świnki na wolność. Za to jestem zdecydowanie przeciwna np. polowaniom na foki.
>sprzeciw wobec krzywdy zwierząt wykorzystywanych przez człowieka.
Problem polega na tym, że człowiek te zwierzęta celowo wyhodował, by je zjeść. Są z definicji przeznaczone do wykorzystania.
>Myślę jednak, że nie zrezygnuję, nawet za cenę własnego nieco gorszego zdrowia. Dla mnie to wybór typu "zdrowie za życie" i tu wybieram życie, choćby z pewną szkodą dla siebie.
Okazałam się egoistką i wcale się nie wstydzę. W połowie lat 70. trudno było o zbilansowaną dietę roślinną. Wybrałam zdrowie. Pamiętaj jednak, że nawet dziś, przy dostępie do suplementów diety co najmniej do 16 roku życia wegetarianizm nie jest wskazany.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Zunin (12 punktów)
>Pewnie tak, jeśli masz 17 lat...

Mam lat 35. Jestem w pełni świadomy i dojrzały. Nie ulegam młodzieńczym emocjom tylko myślę o świecie, zasadach w nim panujących, tym które my ludzie ustaliliśmy. Również w wieku dorosłym zostałem ateistą. To był też wynik głębokich przemyśleń a nie emocjonalnych wahań.

>>sprzeciw wobec krzywdy zwierząt wykorzystywanych przez człowieka.
>Problem polega na tym, że człowiek te zwierzęta celowo wyhodował, by je zjeść. Są z definicji przeznaczone do wykorzystania.

Człowiek celowo je wyhodował, ale to nie robi z nich rzeczy. One, choćby celowo wyhodowane do zabicia i zjedzenia, są nadal zwierzętami, istotami żywymi, czują i cierpią. Chciałbym by tego cierpienia było mniej, by zwierząt które trzeba wyhodować bo taki jest popyt było mniej. Byśmy właśnie przestali je hodować i zabijać.
Skala jest porażająca - w czasie kiedy pisałem tą krótką odpowiedź do Ciebie (10 minut) na świecie zostało przez ludzi zabitych ok 400.000 zwierząt !!!

Sądzę, że jesteśmy najbardziej wygodnym z gatunków, oczywiście przez najbardziej rozwinięty mózg - można powiedzieć, że to nie nasza wina. W sumie jednak, oceniając nas na chłodno, tak trzeba chyba stwierdzić. Jesteśmy wygodni, bo w wygodny sposób chcemy żyć, podporządkowując sobie wszystko co jest do podporządkowania. Mało kto z nas byłby w stanie sam zabić zwierzę, by je zjeść - to trudne, ale pójść do supermarketu i kupić jego część już po zabiciu i oprawieniu - czemu nie. Idziemy na łatwiznę.
Mam nadzieję, że czasy szacunku dla zwierząt nadejdą wcześniej czy później tak samo jak nadeszły czasy szacunku do innych ludzi - do murzynów, do kobiet, do dzieci. Te grupy ludzi również w przeszłości, a w części świata i dziś, były dyskryminowane, traktowane jak podgatunek bez żadnych praw, wykorzystywane. Dostrzegam tu bardzo bliską analogię. Wierzę, że następnym etapem w rozwoju ludzkości będzie zmiana podejścia do zwierząt
28-01-2011 13:56 
 Ocena 4 na 4
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Wpadł Pan w pułapkę założyciela wątku. Przypuszczam, że o to właśnie chodziło, sprowokowanie wegetarian do- pardon żargon internetowy- flame-owania.

Jak już wspominałem- odwoływanie się do współczucia nie ma (przynajmniej w moim wypadku) najmniejszego sensu. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że szczerze współczuję wegetarianom niedoboru witaminy D, kwasów nienasyconych z grup omega, białka i pewnych grup aminokwasów- a co za tym idzie osłabionej tkanki kostnej i komórek glejowych układu nerwowego.

Poza tym- magia liczb. Czterysta (tysięcy? prawdopodobnie. W tym wypadku jeśli w ogóle- powinien być przecinek lub apostrof, jeżeli chcemy się na siłę amerykanizować) w dziesięć minut. Nie sprowadzajmy rozmowy do żonglowania cyframi, bo z liczbami da się wyczyniać różne sztuczki i zawsze znajdzie się kontr- argument.

Mało kto z nas byłby w stanie zabić zwierzę? To dość marna teza nawet w wygodnych warunkach egzystencjalnych, którymi dane jest się nam radować. W przypadku jakiejkolwiek sytuacji kryzysowej miażdżąca większość nawet nie mrugnie okiem. Gwarantuję. Gotów byłbym nawet się założyć, że w wypadku głodu nawet Pan nie wahałby się zbyt długo (t.j. na tyle długo, żeby potencjalny posiłek zdążył się oddalić).

I ostatnia uwaga- choć ta już o wyjątkowo subiektywnym charakterze, tu nawet nie śmiałbym suponować, że reprezentuję kogokolwiek ponad moją osobę- przydałoby się Panu odrobinę dystansu do ideologii. Przesada ma to do siebie, że lubi wpadać w niedorzeczność (no offence intended).

Pozdrawiam.
28-01-2011 14:31 
 Ocena 5 na 5
Scarabaeus (2198 punktów)
Ja zazwyczaj zastanawiam się jak bliski kontakt ze światem zwierząt ma osoba deklarująca się jako wegetarianin. Czy przypadkiem ta miłość do zwierząt nie sprowadza się tylko do ich niejedzenia. Niestety większość osób, które spotkałem mieszkało w dużym mieście a informacje o zwierzętach czerpały z tv, książek i internetu.

Tak lekko złośliwie napiszę rzecz oczywistą. Niestety ale wszystkie zwierzęta kiedyś umrą. I by ta śmierć nie była śmiercią na wielką skalę, zwierząt musiałoby być bardzo mało a najlepiej w ogóle.
Ja rozumiem, że ktoś nie je zwierząt z przyczyn "moralnych". Ja przykładowo nie jadam kotów anie psów. Myślę jednak, że w takim moim postępowaniu bardziej chodzi o MÓJ komfort psychiczny a nie dobro zwierząt. Jeżeli zwierzę jest stare, chore to się je celowo uśmierca by skrócić jego cierpienie, więc śmierci w świecie zwierząt nie można oceniać w kategoriach dobro - zło. Godząc się na życie drapieżników musisz godzić się na śmierć jego ofiar. I to śmierć naprawdę okrutną, z cierpieniem jakie trudno nam sobie wyobrazić. A i drapieżniki w końcu umierają i to często w mękach jakich nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi. Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.
Dla mnie wegetarianizm to trochę taka obłuda by mogliśmy się poczuć trochę lepiej, by móc o sobie myśleć jako o kimś lepszym. Nie ma w tym nic złego, lecz nie ma to też nic wspólnego z dobrem dla zwierząt.
Zunin (12 punktów)
Ja zazwyczaj zastanawiam się jak bliski kontakt ze światem zwierząt ma osoba deklarująca się jako wegetarianin. Czy przypadkiem ta miłość do zwierząt nie sprowadza się tylko do ich niejedzenia. Niestety większość osób, które spotkałem mieszkało w dużym mieście a informacje o zwierzętach czerpały z tv, książek i internetu.

Mój brat jest leśnikiem, w domu naszym zawsze były zwierzęta, uwielbiam przyrodę, nie tylko na ekranie.

>Tak lekko złośliwie napiszę rzecz oczywistą. Niestety ale wszystkie zwierzęta kiedyś umrą. I by ta śmierć nie była śmiercią na wielką skalę, zwierząt musiałoby być bardzo mało a najlepiej w ogóle.

Im mniej zwierząt będzie potrzeba dla ludzi bo ci przestawią się na dietę bezmięsną, tym mniej zwierząt zginie w ubojniach. To naprawdę nie są miłe miejsca, a twierdzenia, że cały proces uśmiercania zwierząt trwa krótko i nie ma na nie znaczącego wpływu są nieprawdziwe. Zwierzęta są transportowane w okropnych warunkach w samochodach, potem czekają na swoją kolej do ubojni czując strach innych zwierząt, czując krew, słysząc kwiki i ryki. Każda jedna taka śmierć to ból i cierpienie NA WYŁĄCZNĄ NASZĄ ZACHCIANKĘ.

>Ja rozumiem, że ktoś nie je zwierząt z przyczyn "moralnych". Ja przykładowo nie jadam kotów anie psów. Myślę jednak, że w takim moim postępowaniu bardziej chodzi o MÓJ komfort psychiczny a nie dobro zwierząt.

To dość przykre choć dość szczere z drugiej strony wyznanie.

>Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.

Zwierzęta często są hodowane w złych warunkach, w ciasnocie by wykorzystać maksymalnie miejsce, nie pozwalać na straty energii przez chodzenie zwierząt i jak najwięcej zarobić z metra kwadratowego.[/color][/color]
Scarabaeus (2198 punktów)
>Mój brat jest leśnikiem, w domu naszym zawsze były zwierzęta, uwielbiam przyrodę, nie tylko na ekranie.

Taki wegetarianizm szanuję. Denerwują mnie nieco (teraz lekkie przerysowanie) wymalowane panienki (i chłopcy też, żeby nie było dyskryminacji), którzy w życiu żadnemu zwierzęciu nie pomogli i szczelnie zamykają drzwi w bloku by im koty tam nie nabrudziły, ale z dumą i wyższością obnoszą się swoim wegetarianizmem.

>Zwierzęta często są hodowane w złych warunkach, w ciasnocie by wykorzystać maksymalnie miejsce, nie pozwalać na straty energii przez chodzenie zwierząt i jak najwięcej zarobić z metra kwadratowego.[/color][/color]

I to jest rzeczywisty problem. Dla mnie jest nim właśnie niepotrzebne cierpienie zwierząt a nie sama ich śmierć. Zwierzęta hodowlane nie muszą jednak być trzymane w złych warunkach i zabijane z okrucieństwem.

Ograniczenie ilości drapieżników (humanitarne, np sterylizacja) zmniejszyłoby zdecydowanie ilość zabijanych zwierząt w naturze. Jest to przecież możliwe do wykonania i tylko od naszej decyzji zależy wprowadzenie takiego pomysłu w życie. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem że przez ludzką sympatię do drapieżników ginie niepotrzebnie tak dużo bezbronnych zwierząt. Ja jednak nie mogę zgodzić się z takim podejściem do problemu.
Arbiter Racjonalizmu (1 punktów)
(zablokowany)
>Tak lekko złośliwie napiszę rzecz oczywistą. Niestety ale wszystkie zwierzęta kiedyś umrą. I by ta śmierć nie była śmiercią na wielką skalę, zwierząt musiałoby być bardzo mało a najlepiej w ogóle.
Tak samo ludzie kiedyś umrą. Dlatego nie rozumiem czemu tak nienawidzi się pana Adolfa Hitlera. Tak, zabił, ale wszyscy kiedyś by umarli nawet gdyby nie dotknęła ich ręka Hitlera.

>Ja rozumiem, że ktoś nie je zwierząt z przyczyn "moralnych". Ja przykładowo nie jadam kotów anie psów. Myślę jednak, że w takim moim postępowaniu bardziej chodzi o MÓJ komfort psychiczny a nie dobro zwierząt. Jeżeli zwierzę jest stare, chore to się je celowo uśmierca by skrócić jego cierpienie, więc śmierci w świecie zwierząt nie można oceniać w kategoriach dobro - zło. Godząc się na życie drapieżników musisz godzić się na śmierć jego ofiar. I to śmierć naprawdę okrutną, z cierpieniem jakie trudno nam sobie wyobrazić. A i drapieżniki w końcu umierają i to często w mękach jakich nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi. Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.
Dokładnie. Obrońcy zwierząt niech sobie czasem pooglądają Animal Planet albo National Geographic.

>Dla mnie wegetarianizm to trochę taka obłuda by mogliśmy się poczuć trochę lepiej, by móc o sobie myśleć jako o kimś lepszym. Nie ma w tym nic złego, lecz nie ma to też nic wspólnego z dobrem dla zwierząt.
Zgadzam się. Zresztą to samo jest z tym całym "ateizmem".
Wymyślają sobie jakieś ateizmy żeby być lepszymi od katolików - że niby tylko oni mają wyłączność na racjonalizm, na mądrość; a katolicy to tępaki.

Tylko że ateizm ma racjonalne podstawy których brakuje wegetarianizmowi.
Zunin (12 punktów)
>Dokładnie. Obrońcy zwierząt niech sobie czasem pooglądają Animal Planet albo National Geographic.

Zwierzęta drapieżne muszą polować bo mają jedynie instynkt, ludzie mają wybór i wolną wolę. To duża różnica.

>Tylko że ateizm ma racjonalne podstawy których brakuje wegetarianizmowi.

Wegetarianizm jest głównie powodowany moralnością i wrażliwością, więc jako takich "racjonalnych podstaw" jest pozbawiony. W równym stopniu pozbawiona jest ich emancypacja kobiet i równouprawnienie ludzi białych i czarnych.
29-01-2011 15:32 
 Ocena 1 na 1
Besaleelem (160 punktów)
>Zwierzęta drapieżne muszą polować bo mają jedynie instynkt, ludzie mają wybór i wolną wolę. To duża różnica.

Ludzie to zwierzęta - zapewne - drapieżne.
28-01-2011 19:37 
 Ocena 1 na 1
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Tak lekko złośliwie napiszę rzecz oczywistą. Niestety ale wszystkie zwierzęta kiedyś umrą. I by ta śmierć nie była śmiercią na wielką skalę, zwierząt musiałoby być bardzo mało a najlepiej w ogóle.
>Tak samo ludzie kiedyś umrą. Dlatego nie rozumiem czemu tak nienawidzi się pana Adolfa Hitlera. Tak, zabił, ale wszyscy kiedyś by umarli nawet gdyby nie dotknęła ich ręka Hitlera.

Jeżeli w jakiejś wiosce pojawiłyby się wilki atakujące i zabijające ludzi to czy zezwoliłbyś na odstrzał bądź odłowienie ich?
Jeżeli wilki i inne drapieżniki polują w lesie na inną zwierzynę czy domagałbyś się by je odstrzelić bądź odłowić?
Jeżeli na pierwsze pytanie odpowiesz tak a na drugie nie to zrozumiesz (niekoniecznie zgodzisz się) dlaczego ja nie napisałbym "tak samo ludzie"

Ze zdania - niektóre drzewa należy przycina by były zdrowsze - nie wynika, że tak samo należy robić z ludźmi czy społecznościami ludzkimi, choćby nawet naprawdę miało im to wyjść na zdrowie.
setarkos (10757 punktów)
>Ze zdania - niektóre drzewa należy przycina by były zdrowsze - nie wynika, że tak samo należy robić z ludźmi czy społecznościami ludzkimi, choćby nawet naprawdę miało im to wyjść na zdrowie.
Trafną myśl (moim zdaniem) wyrażasz. Można stąd wnosić takie np. zalecenie: "niech przyroda kieruje się swymi prawami, a człowiek ludzkimi (i przyrodniczymi)"?
Marek222 (511 punktów)
> Trafną myśl (moim zdaniem) wyrażasz. Można stąd wnosić takie np. zalecenie: "niech przyroda kieruje się swymi prawami, a człowiek ludzkimi (i przyrodniczymi)"?

A ja może inaczej powiem: wpie.... to co mi smakuje i mam gdzieś tych wszystkich ekologów, wegetarian itp. aktywistów. Jeżeli zwracam na coś uwagę (no np. aby nie jeść za dużo mięsa) to tylko dlatego że to jest obiektywnie niezdrowe np. dla układu krwionośnego.

Dodam jeszcze że nie ma nic smaczniejszego niż rosół z własnej wyhodowanej nie na paszach i hormonach, ale na zwykłych robaczkach i trawie kury albo koguta (żeby nie być sexistą).

Nie raz zabijałem taką kurę, więc jestem mordercą zwierząt.... No... za 40 lat jak napiszę coś takiego to będę miał wjazd policji na chatę.

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
Besaleelem (160 punktów)
>Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.

nic tylko iść do więzienia gdzie mógłbym być nieustanie karmionym litrami zlewki przez szlauch
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.
>nic tylko iść do więzienia gdzie mógłbym być nieustanie karmionym litrami zlewki przez szlauch
>

Zaznaczyłem, że nie w każdej. Karmienie zlewkami przez szlauch się zdarza niestety ale nie jest to norma. masz jakieś wypaczone pojęcie o hodowli zwierząt.

Niestety muszę Cię zmartwić ale żyjesz w więzieniu a nie na wolności. W warunkach naturalnych Twoje życie wyglądało by inaczej.

W każde wakacje ludzie masowo wywożą swoje psy do lasu pozostawiając je tam. Nie należysz chyba do osób, które popierają takie postępowanie? Bo niestety tak wynika z twojej wypowiedzi. Lepsza dla nich wolność niż niewola?
Besaleelem (160 punktów)
>Zaznaczyłem, że nie w każdej. Karmienie zlewkami przez szlauch się zdarza niestety ale nie jest to norma. masz jakieś wypaczone pojęcie o hodowli zwierząt.

Zgodzę się, jeśli chodzi o to, że lepiej żyć, jako krowa niż być wymarłym turem.

>Niestety muszę Cię zmartwić ale żyjesz w więzieniu a nie na wolności. W warunkach naturalnych Twoje życie wyglądało by inaczej.

>W każde wakacje ludzie masowo wywożą swoje psy do lasu pozostawiając je tam. Nie należysz chyba do osób, które popierają takie postępowanie? Bo niestety tak wynika z twojej wypowiedzi. Lepsza dla nich wolność niż niewola?

Może należę, może nie należę, ale ten przykład z psem zostawionym w lesie mówi o konsekwencjach jakie czekają ostatecznie psa - właśnie - "hodowanego". Donosi więc coś zupełnie przeciwnego niż chciałeś.

Zresztą przykład z życia. Mój pies nazywał się Saba, towarzyszył mi chyba od 12 roku życia. Zawsze przy nodze. 2 lata temu wybieraliśmy się na miesiąc na Mazury, ponieważ ojciec chorował na raka pies był ciężarem. Miał zresztą guza i ciągał nosem. Przyszedł weterynarz łatwowierny pies warczał. I dostał zastrzyk. Później wynieśliśmy go w plastikowym worku i zakopaliśmy w lesie.
Besaleelem (160 punktów)
>W moim wieku? Byłam wegetarianką przez kilka lat, ale to było prawie 40 lat temu. Rzecz charakterystyczna dla tego etapu życia. Ideowość typu "słomiany ogień". Potem to mija, jak człowiek widzi wyłażące włosy i psujące się zęby...
>Pozdrawiam.

To efekt jedzenia warzyw, nie diety bezmięsnej.
Ekspedientki za ladą mięsną nie mają najciekawiej wyglądających włosów.
Podobne skutki dotykają skóry.
Więc mięso w długiej pespektywie prowadzi do podobnych efektów, jak wspomniane przez Ciebie.

Pozdrawiam
28-01-2011 12:37 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
> Nastąpi to wtedy, gdy dowiem się, że coraz mniej zwierząt jest zabijanych dla przyjemności człowieka.

Zależy jak na to spojrzeć. Zwierzęta domowe, dzięki człowiekowi, osiągnęły liczebność i zasięg, na które nie miały szans w naturze. W zasadzie przeważająca część populacji bydła domowego, świni, koni, kur domowych, itp. nigdy by się nie pojawiła i nie rozmnożyła, gdyby nie ludzkie zapotrzebowanie na mięso. Patrząc na hodowlę i ubój zwierząt domowych, z punktu widzenia ewolucji (no wiecie, "samolubny gen" i te sprawy), jest to korzystne i dla ludzi i dla hodowanych zwierząt.
Zunin (12 punktów)
>Zależy jak na to spojrzeć. Zwierzęta domowe, dzięki człowiekowi, osiągnęły liczebność i zasięg, na które nie miały szans w naturze. W zasadzie przeważająca część populacji bydła domowego, świni, koni, kur domowych, itp. nigdy by się nie pojawiła i nie rozmnożyła, gdyby nie ludzkie zapotrzebowanie na mięso. Patrząc na hodowlę i ubój zwierząt domowych, z punktu widzenia ewolucji (no wiecie, "samolubny gen" i te sprawy), jest to korzystne i dla ludzi i dla hodowanych zwierząt.

Z punktu widzenia ewolucji, a raczej przetrwania gatunku hodowla zwierząt jest dla nich samych z pewnością korzystna. Wszak nigdy nie pozwolimy wymrzeć świniom i krowom, bo co byśmy sobie kładli na bułkę z masłem. Idąc tym tokiem rozumowania pan Hitler miał rację eksterminując osoby kalekie, niepełnosprawne umysłowo i słabe. Wszak dla gatunku ludzkiego to działanie korzystne, bo miało wzmocnić nas jako rasę.

Czy to jest jednak aby jedyna sensowna perspektywa? Mam wrażenie, że ważniejszą dla każdej żyjącej istoty jest nie perspektywa ogółu lecz jej perspektywa, los pojedynczej jednostki, jej problemy, radości i tragedie. Każdy wieziony na zagładę człowiek i każde wiezione do rzeźni zwierzę ma tylko to jedno, jedyne życie, o które dba i stara się zachować bo ono jest najważniejsze. Dlatego tak trudno pogodzić się z holokaustem, mordowaniem Tutsi przez Hutu i zabijaniem przez panów świata - ludzi - niezliczonej rzeszy zwierząt każdego dnia.

Hamburger to jednak hamburger. Nie tam takie cannelloni spinaci.
Rigoletto (3891 punktów)
>>jest to korzystne i dla ludzi i dla hodowanych zwierząt.
>Z punktu widzenia ewolucji, a raczej przetrwania gatunku hodowla zwierząt jest dla nich samych z pewnością korzystna. Wszak nigdy nie pozwolimy wymrzeć świniom i krowom, bo co byśmy sobie kładli na bułkę z masłem. Idąc tym tokiem rozumowania pan Hitler miał rację eksterminując osoby kalekie, niepełnosprawne umysłowo i słabe.

Jeśli nie dokonujemy rozróżnienia pomiędzy ludźmi i zwierzętami to tak. Ale rozróżniamy.

>Czy to jest jednak aby jedyna sensowna perspektywa? Mam wrażenie, że ważniejszą dla każdej żyjącej istoty jest nie perspektywa ogółu lecz jej perspektywa, los pojedynczej jednostki, jej problemy, radości i tragedie.

Trzeba by jakiejś świni zapytać co o tym sądzi.

>Każdy wieziony na zagładę człowiek i każde wiezione do rzeźni zwierzę ma tylko to jedno, jedyne życie, o które dba i stara się zachować bo ono jest najważniejsze. Dlatego tak trudno pogodzić się z holokaustem, mordowaniem Tutsi przez Hutu i zabijaniem przez panów świata - ludzi - niezliczonej rzeszy zwierząt każdego dnia.

Zwierzęta też zabijają inne zwierzęta; niekoniecznie z głodu. Śmierć jest częścią natury. Nie zabijamy dlatego; że jesteśmy Panami Świata; ale dlatego bo też jesteśmy częścią natury.
28-01-2011 12:58 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Oho! Taki mały szantażyk emocjonalny? I co, poprawiło się samopoczucie? Ego nakarmione?

Nie bądźmy tacy kostyczni, sz. P. Kochająca Milczenie. Bywa, że świeżo nabyta ideologia stawia czasem człowiekowi niektóre wartości na głowie, ot- zapał neofity. Mam przy tym wrażenie, że pan Zunin jest- jeśli w ogóle- niewiele starszy ode mnie. Chęci natury etycznej ma dobre, to- w jaki sposób stara się je szerzyć- ukazuje jedynie, w jaki sposób przemawia to do niego samego.

Musze przyznać, że sam cierpko reaguję na próby odwoływania się do poczucia winy, acz staram się być wyrozumiały.

Pozdrawiam serdecznie.
angorek333 (75 punktów)

>Jeśli możemy jeść rośliny bo nie mają rozumu to tak samo możemy zabijać downów(osoby chore na downa)
>bo downy też nie mają rozumu.

To żeś nową biologię , medycynę czy jakiekolwiek inne koło wynalazł.
Do tych downów-zombie pięknie było i chaosycko.

Zżeranie naszego brata kalafiora uważam jeżeli chcesz wiedzieć za równie zbrodnicze jak pożeranie naszej siostry krowy.

To, że nie potrafimy zrozumieć odmienności warzyw i roślin wszelakich w ogóle a podejrzewamy, że nie czują bólu, nie znaczy, że możemy sobie z nimi pogrywać. [Był o tym nawet jakiś mądry film , jak to się może skończyć (osobiście zaliczyłem do dziesiątki najgorszych jakie widziałem i natychmiast tytuł zapomniałem ale nie "Killer Tomatos" - ten był doskonały, rzekłbym wręcz soczysty). Coś o zarodnikach, samobójstwach etc.]

Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Aczkolwiek- trzeba przyznać "Killer Tomatos" to absolutna klasyka gatunku horro-pastiszu. Bawiłem się setnie pochłaniając ten film, wówczas jeszcze dzięki dobrodziejstwom VHS-u.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Że co że niby warzywa nie mają mózgu to możne je mordować i w ohydny sposób konsumować?
- Nie chodzi tylko o mózg, bardziej nawet o posiadanie oczu. Ludzie mają inne podejście do wszystkiego co patrzy. Rośliny ich nie mają, nie widać po nich emocji mimo, iż mają swoisty układ nerwowy, też odbierają bodźce z zewnątrz, też "odczuwają". nie mogą tego jedynie pokazać w sposób wywołujący współczucie czy litość.
- A ogólnie wegetarianizm jest nieracjonalny biorąc pod uwagę budowę naszego układu pokarmowego wykształconego przez miliony lat ewolucji. Nie jesteśmy krowami o wielkich brzuchach trawiącymi celulozę.


Nie jest oznaką zdrowia bycie dopasowanym do chorego społeczeństwa.
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>Wegetarianizm to najgorsza segregacja i dyskryminacja istot.

-Wszystko na tym świecie wzajemnie się zabija i zjada. Tak doszło do powstania takich gatunków jakie mamy, inaczej by nas nie było więc po co to zmieniać. Wegetarianizm to ideologia wypaczonych umysłów. Kolejna grupa mądrali, która chce poczuć się lepsza od reszty świata.
28-01-2011 12:56 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
>Wszystko na tym świecie wzajemnie się zabija i zjada.
Nawet takie niewinne zdawałoby się rośliny, nie dość, że miłe entomologom żyjątka potrafią bezwzględnie zżerać, to jeszcze wolne fotony pochłaniają, bezbronną wodę ssą i nad niewinnym dwutlenkiem węgla się pastwią dla swych niejasnych zakusów.
28-01-2011 13:32 
 Ocena 3 na 3
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nawet takie niewinne zdawałoby się rośliny, nie dość, że miłe entomologom żyjątka potrafią bezwzględnie zżerać, to jeszcze wolne fotony pochłaniają, bezbronną wodę ssą i nad niewinnym dwutlenkiem węgla się pastwią dla swych niejasnych zakusów.

Przednie, przednie!... Dodałbym jeszcze niewolnicze wykorzystanie bakterii przez strączkowe i grzybów przez drzewa.

Swoją drogą- zadziwiające, że większość ludzi myśląc o ewolucji, czy życiu- odnosi się do fauny, florę zaś traktując jako domyślne, statyczne tło. A świat roślin jest areną równie dramatycznej walki o przetrwanie i zaciętej rywalizacji.
DeeDee (822 punktów)
Ja bym się nawet posunęła do twierdzenia, że kwiaciarnie to takie rzeźnie tyle, że dla roślin.
Gdyby nie brutalnie ścięte mogłyby istnieć o wiele dłużej, no ale jak widać człowiek nie ma żadnych skrupułów i dla własnej przyjemności bez wahania podcina im... łodygę!
Swoją drogą wiem, że są lub były prowadzone badania na temat odczuwania bólu, strachu i zdenerwowania przez rośliny.
Poza tym nigdy nie rozumiałam dlaczego zabijanie zwierząt ma być czymś innym/ gorszym niż unicestwianie roślin.
Dla mnie to jedno i to samo. I nie ma to dla mnie znaczenia. Jeść trzeba.
rhotax7 (3947 punktów)
Wegetarianizm tak jak i kanibalizm to jedynie kulturowo uwarunkowane nawyki kulinarne sterowane przez stosowne memy.A to że wegetarianizm wywołuje schorzenia przez złe zbilansowanie diety to ich problem im będzie ich więcej tym więcej mięsa dla mnie.
Adam P (36 punktów)
Nie ma co, nic nie jest lepsze od dobrego mięska
14-02-2011 22:34 
 Ocena 1 na 1
KrzysztofJ (16 punktów)
>Nie ma co, nic nie jest lepsze od dobrego mięska
>
Absolutnie nie rozumiem, jak dorośli, racjonalni ludzi - a racjonalność objawia się między innymi w akceptowaniu zdobyczy nauki - mogą (za przeproszeniem) pieprzyć takie bzdury!

1.Jestem na diecie wegetariańskiej od 2 lat. Nie jem mięsa, ryb, produktów zawierających powyższe - jak np galaretka. Praktycznie wyeliminowałem z diety mleko i jajka, na miód jestem uczulony. Nie używam kosmetyków testowanych na zwierzętach, ale biorę lekarstwa na alergię i astmę. Wszystko to robię, ponieważ nauka udowodniła, że nie potrzeba wykorzystywać zwierząt, by być zdrowym, a często nawet i zdorowszym niż mięsożercy.
To z praktycznej strony. Tu macie stanowisko Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego, jeśli chcecie się kłócić z dietetykami to wasza sprawa.
empatia.pl//str.php?dz=118&id=859

Tu macie forum wegan (ścisły wegetarianizm): forum.empatia.pl/ - zachęcam się zapoznać zanim zaczniecie znowu nieuzasadnioną krytykę.

Tu macie forum matek wychowujących swoje dzieci na wegan, wszystkei są zdrowe: wegedzieciak.pl/

Tu macie pprzepisy na same cudeńka:http://puszka.pl/. I nie, nie mam zamiaru wam wmawiać, że mięso jest niesmaczne czy że wegetarianizm jest smaczniejszy. Mięsne posiłki są pyszne, sam jadłem mięso przez większość swego życia i rozumiem Was z waszym sentymentem do jego smaku. Jednak bardzo łatwo jest zastąpić ten smak innymi, nowymi smakami. Oczywiście, można naśladować starą dietę i jeść kotlety sojowe, hambuurgery i cuda wianki z roślin, ale na pewno się tym rozczarujecie. Zamiast tego odkryjcie warzywa! I to te zwykłe, polskie. Można z tego zrobić np. to - miałem to w zeszłym tygodniu:http://ilovetofu-cb.blogspot.com/2010/09/multizbozowe-placki-cukiniowe.html ; zobaczcie i to:http://ilovetofu-cb.blogspot.com/search/label/pomidory. Zobaczcie, co można - i to w miarę łatwo, bo ja się tego nauczyłem - zrobić z roślin:
-falafel puszka.pl/przepis/4611-falafel_felafel_.html
-tortilla puszka.pl/(*)2-tortilla_a_la_fast_food.html
-muffiny ilovetofu-cb.blogspot.com/search/label/muffiny
spaghetti, ryże, kasze, soczewica, bób tego jest aż tyle, że nigdy się nie znudzi! Nawet nie wiecie, co was omija wcinając tylko mięso! TO mój zeszłotygodniowy faworyt:http://ilovetofu-cb.blogspot.com/2010/03/zielone-burgery-z-fasolki-mung.html
Naprawdę szybkie, tanie, baaardzo smaczne danie!

Jeszcze kilka blogów z przepisami:
ciekawesniadanie.blogspot.com/
www.wegankawkuchni.blogspot.com/

A tu macie próbkę argumentów prof. Singera i odpowidzi (a raczej nieudolną obronę Dawkinsa, który sam próbował przejść na wegetarianizm, ale nawyki go pokonały :"Undoubtedly far more suffering goes on on farms which leaves me in a very difficult moral position. Clearly, I think you have a very very strong point when you say that anyone who eats meat has a very very strong obligation to think seriously about it. I don't find any very good defence. I find myself in exactly the same position as you or I would have been, or probably you woudn't have been but I might have been two hundred years ago, perhaps a bit longer than that, talking about slavery, where someone like Thomas Jefferson, a man of very sound ethical principles kept slaves, it was what one did, it was the societal norm (...) I would have done it reluctantly, I would have gone with what the society does.")
www.youtube.com/watch?v=GYYNY2oKVWU

A tu i tu na zdrowie wszystkim wieszczom niedoborów: empatia.pl(*)eganskim_odzywianiu_norris.pdf
jacknorrisrd.com/ (robię sobie testy krwi co 6 miesięcy - wszystko w normie!)

Ludzie, Racjonaliści, dlaczego mówicie, że
"
1 Zwierzęta hodowlane też nie odczuwają bólu przy uśmiercaniu. Żaden mi to argument.
2.Za zbrodnię zaś uważam "wychowywanie" dziecka na diecie wegetariańskiej- odbieranie młodemu, rozwijającemu się organizmowi odpowiednio intensywnych energetycznie i odżywczo pokarmów. Człowiek dorosły- powinien czynić tak, jak uważa dla siebie za stosowne.
3Jestem przeciwnikiem bezsensownego okrucieństwa wobec zwierząt ale uśmiercanie w celach spożywczych- jest elementem natury. Zostałem wyposażony przez ewolucję zarówno w zęby trzonowe jak i kły, to dla mnie wystarczający fundament przekonań.
4Stawiam raczej na szybką, bezbolesną śmierć przeznaczonego do zjedzenia zwierzęcia, niż na wypuszczanie świnki na wolność. Za to jestem zdecydowanie przeciwna np. polowaniom na foki.
5Są z definicji przeznaczone do wykorzystania.
6Zwierzęta żyjące w hodowli (oczywiście nie każdej) wiodą życie rajskie w porównaniu do tego na wolności.
7Zwierzęta hodowlane nie muszą jednak być trzymane w złych warunkach i zabijane z okrucieństwem.
8Patrząc na hodowlę i ubój zwierząt domowych, z punktu widzenia ewolucji (no wiecie, "samolubny gen" i te sprawy), jest to korzystne i dla ludzi i dla hodowanych zwierząt.
9To, że nie potrafimy zrozumieć odmienności warzyw i roślin wszelakich w ogóle a podejrzewamy, że nie czują bólu, nie znaczy, że możemy sobie z nimi pogrywać
10Poza tym nigdy nie rozumiałam dlaczego zabijanie zwierząt ma być czymś innym/ gorszym niż unicestwianie roślin.
Dla mnie to jedno i to samo. I nie ma to dla mnie znaczenia. Jeść trzeba.
"

O roślinach i ich cierpieniu - jeśli znajdziesz u nich układ nerwwowy zdolny odczuwać ból lub usłyszysz jak roślina krzyczy z bólu, to daj mi znać.
KrzysztofJ (16 punktów)
1,3,4,5,6,7,8,9 - rzeźnia bez cierpienia jest niemożliwa - laverabest(*).php?vid=252&flagcommentcode=1 www.meat.org/ Mogę podać znacznie więcej

Tu o polskich przepisach - a to tylko o pisklakach forum.empatia.pl/viewtopic.php?f=27&t=1266
Tu macie uchybienia w humanitarnej hodowli - w Polsce jest to samo, jeśli nie gorzej...www.veganoutreach.org/video/
A i zwierząt jest zabijanych nie 20 mld rocznie, a 56 mld www.abolit(*)edia/pdf/2007-glipha-stats.pdf
Tu macie, ile zwierząt ginie w laboratoriach: en.wikipedia.org/wiki/Animal_testing#Numbers

O podstawach etycznych wegetarianizmu - jakiekolwiek wyklorzystywanie zwierząt jest złe, ponieważ wiąże się z zadawniem ogromnego cierpienia fizycznego i psychicznego, które jest motywowane tylko naszą przyjemnością. Zwierzęta to niezwykle inteliggentne istoty, z którymi - przypominam - mamy wspólnego przodka. Wykorzystywanie ich nie jest konieczne, by być zdrowym -no chyba, że żyjesz na Grenlandii lub w Tybecie - i szczęśliwym.
Tu macie wielkiego etyka współczesnego, ateistę: prof. Peter Singer www.utilitarian.net/singer/by/1979----.htm

I na koniec niezapomniany Jeremy Bentham - założyciel utylitaryzmu:
"Oby nadszedł dzień, gdy reszta żywych stworzeń otrzyma prawa, których mogła pozbawić ich tylko ręka tyranii. Francuzi już doszli do tego, że nic nie usprawiedliwia pozostawienia bez ratunku ludzkiej istoty, dlatego tylko, że ma czarną skórę (...) Oby nadszedł dzień, gdy wszyscy uznają, iż liczba nóg, włochatość skóry lub to, jakie zakończenie ma os sacrum, nie są również argumentami przekonywującymi, aby wolno było doznającą uczuć istotę wydać na męczarnie. Ze względu na co można by wytyczyć nieprzekraczalną granicę? Byłożby to ze względu na zdolność do rozumowania lub może dar mowy? Jednakże dorosły koń lub pies jest bez porównania rozumniejszym i zdolniejszym do porozumiewania się zwierzęciem od dziecka mającego dzień czy tydzień, czy nawet miesiąc życia. Przypuśćmy jednak, że jest inaczej. Co by pomogło? Należy pytać nie o to, czy zwierzęta mogą rozumować ani czy mogą mówić, ale czy mogą cierpieć?"

PS Wcale nie chcę Was zmuszać do wegetarianizmu. Nie podważam Waszego prawa do wolnego wyboru, ale proszę, nie wciskajcie mi kitu, że jedzenie mięsa jest niezbędne, a nawet usprawieliwione!!! Rozumiem, że muszę to tłumaczyć katolikom z ich Tomaszem i Augustynem i duszą, a na dostatek Descartesem i poglądem, że zwierzęta to w zasadzie żyjące maszyny. Ale WAM?! Znającym ewolucję, kochajacym naukę i prawdę przede wszystko?!
Trochę to dziwne, bo zachowujecie się jak oni - tylko my jesteśmy w Polsce, co tam, na świecie! A otóż nie! I pamiętajcie, że mówiąc, że wegetarianizm to przelotny epizod, bunt, zapominacie, co mówią wierzący - a oni mówią, że właśnie ateizm to bunt i przelotny epizod i że wszyscy na łożu śmierci "nawracają się". Ja mogę się mylić i mogę znowu jeść mięso, tak jak mogę znowu zacząć wierzyć.
I oba są tak samo mało prawdopodobne. Dziękuję

Pozdrawiam wszystkich Racjonalistów.
15-02-2011 00:19 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>O podstawach etycznych wegetarianizmu - jakiekolwiek wyklorzystywanie zwierząt jest złe, ponieważ wiąże się z zadawniem ogromnego cierpienia fizycznego i psychicznego,
Gdy niedźwiedź upoluje ranną sarnę, także odczuje ona te cierpienia. Jest to złe?
15-02-2011 15:13 
 Ocena 1 na 1
KrzysztofJ (16 punktów)
>>O podstawach etycznych wegetarianizmu - jakiekolwiek wyklorzystywanie zwierząt jest złe, ponieważ wiąże się z zadawniem ogromnego cierpienia fizycznego i psychicznego,
>Gdy niedźwiedź upoluje ranną sarnę, także odczuje ona te cierpienia. Jest to złe?

Proszę zobaczyć, że jest to zupełnie inna kwestia - niedźwiedź musi jeść mięso, by przeżyć, my nie.
Zresztą oceny etyczne podlegają tylko tych, którzy mają zalążki moralności, świadomości, co jest dobre, ponad mój własny interes. Dzieci tej umiejętności nie mają, niepełnosprawni umysłowo także nie, więc to w ogóle nie jest kwestia warta dyskusji. Ich nie oceniamy za ich czyny, więc zemu mamy oceniać zwierzęta.
16-02-2011 03:02 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Proszę zobaczyć, że jest to zupełnie inna kwestia - niedźwiedź musi jeść mięso, by przeżyć, my nie.
Nie koniecznie. Może jeść rośliny. Są przecież gatunki które tak żyją. A to ewolucja ukształtowała go na jedzenie mięsa. A czy jest coś doskonalszego od natury? Czyśmy przez nią stworzeni, mądrzejsi od niej samej?

>Zresztą oceny etyczne podlegają tylko tych, którzy mają zalążki moralności, świadomości, co jest dobre, ponad mój własny interes.
W interesie świata leży wymarcie gatunku homo sapiens. To będzie najbardziej moralne.

>Dzieci tej umiejętności nie mają, niepełnosprawni umysłowo także nie, więc to w ogóle nie jest kwestia warta dyskusji.
Jest warta dyskusji, bo skąd się biorą wartości i czemu są uznawane za hmm... prawdziwe?

>Ich nie oceniamy za ich czyny, więc zemu mamy oceniać zwierzęta.
Ich nie oceniamy bo nie zdają sobie sprawy z abstrakcyjnych zasad moralnych. Postępują naturalnie i póki co tłumaczenia, że człowiek ma moralność więc jest lepszy od zwierząt jest ślepą uliczką. Co nam z tej moralności jak w nas tyle egoizmu? Przecież obiektywnie jesteśmy najbardziej szkodliwym gatunkiem na ziemi.
16-02-2011 19:22 
 Ocena 1 na 1
KrzysztofJ (16 punktów)
>>Proszę zobaczyć, że jest to zupełnie inna kwestia - niedźwiedź musi jeść mięso, by przeżyć, my nie.
>Nie koniecznie. Może jeść rośliny. Są przecież gatunki które tak żyją. A to ewolucja ukształtowała go na jedzenie mięsa. A czy jest coś doskonalszego od natury? Czyśmy przez nią stworzeni, mądrzejsi od niej samej?

Oj, proszę.. Jakim cudem niedźwiedź może jeść wyłązcnie rośliny i przetrwać? Proszę mi powiedzieć, jak jest do tego przystosowany?
Otóż nie może! Tak jak my nie jesteśmy zdolni, by być padlinożercami - bo mamy za długi przewód pokarmowy, tak niedźwiedź i inne drapieżnikki nie mogą być zdolne jeść rośliny.

>>Zresztą oceny etyczne podlegają tylko tych, którzy mają zalążki moralności, świadomości, co jest dobre, ponad mój własny interes.
>W interesie świata leży wymarcie gatunku homo sapiens. To będzie najbardziej moralne.

Tu znajduje się definicja moralnośći. Chyba przegapił Pan lekcję etyki/religii i nie wie, że moralność nie jest ekologią - dotyczy wyłącznie istot posiadających umysł, co pozwala zreflektować się nad swoim postępowaniem, istot posiadających empatię, by umieć wyjść poza własny interes oraz istoty, które wyrażają pewne interesy, np. by żyć, by nie cierpieć itd.
pl.wikipedia.org/wiki/Moralność

>>Dzieci tej umiejętności nie mają, niepełnosprawni umysłowo także nie, więc to w ogóle nie jest kwestia warta dyskusji.
>Jest warta dyskusji, bo skąd się biorą wartości i czemu są uznawane za hmm... prawdziwe?

Roślina nie jest świadoma, toteż nie ma w niej rozumu pozwalającego zrozumieć własny czyn i jego skutki, nie ma także empatii, pozwalającej w ocenie czynu wyjść poza własny interes.
Zwierzęta, prócz najbardziej nam bliskich człowiekowatych (i to jest stan dzisiejszej wiedzy), nie mają empatii, zrozumienia własnego czynu. O małpach już linkowałem, ale zrobię to po raz drugi: www.polity(*)a-moralnosc.read#axzz1E9Aj8u10

Ponadto żaden system etyczny nie uwzględnia tych, którzy nie mają wcześniej wymienionych umiejętności, by mieć zaczątki moralności i dlatego uznałem to za oczywiste, nie warte dyskusji...

>>Ich nie oceniamy za ich czyny, więc zemu mamy oceniać zwierzęta.
>Ich nie oceniamy bo nie zdają sobie sprawy z abstrakcyjnych zasad moralnych. Postępują naturalnie i póki co tłumaczenia, że człowiek ma moralność więc jest lepszy od zwierząt jest ślepą uliczką. Co nam z tej moralności jak w nas tyle egoizmu? Przecież obiektywnie jesteśmy najbardziej szkodliwym gatunkiem na ziemi.
>

Człowiek jest o tyle lepszy, że ma lepsze umiejętności, nie oznacza to, że tylko on podlega etyce. Jest to, po prostu, odpowiedzialność za swe czynym nic więcej. A nasza moralność jest, oczywiście niedoskonała.

Pozdrawiam!
17-02-2011 12:22 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Oj, proszę.. Jakim cudem niedźwiedź może jeść wyłązcnie rośliny i przetrwać? Proszę mi powiedzieć, jak jest do tego przystosowany?
>Otóż nie może! Tak jak my nie jesteśmy zdolni, by być padlinożercami - bo mamy za długi przewód pokarmowy, tak niedźwiedź i inne drapieżnikki nie mogą być zdolne jeść rośliny.
No właśnie są gatunki które nie mogą, są gatunki które mogą. Oba stworzyła natura, oba są więc równe. Można też powiedzieć, że bardziej szkoda komuś młodego jelonka, niż starego jelenia. Ale niedźwiedź nie wybiera, jest okazja to z niej korzysta. A kto stworzył człowieka? Ta sama natura, dając mu coś dziwnego co wykształciło moralność. Więc czy My stworzeni przez tą samą naturę, zjadając to samo zwierze co niedźwiedź, jesteśmy od niego gorsi, bo ustanowiliśmy sobie subiektywną moralność?

>Tu znajduje się definicja moralnośći. [...] dotyczy wyłącznie istot posiadających umysł, co pozwala zreflektować się nad swoim postępowaniem, istot posiadających empatię, by umieć wyjść poza własny interes oraz istoty, które wyrażają pewne interesy, np. by żyć, by nie cierpieć itd.
>pl.wikipedia.org/wiki/Moralność
I co nam z tej moralności? Wojny, karabiny, bomby, zatruwanie środowiska, zabijanie dla przyjemności? To wszystko również spowodowane jest naszą krzywą moralnością.

>Roślina nie jest świadoma, toteż nie ma w niej rozumu pozwalającego zrozumieć własny czyn i jego skutki, nie ma także empatii, pozwalającej w ocenie czynu wyjść poza własny interes.
A co z osobami z zaburzeniami psychicznymi wywołanymi wielkimi skokami hormonów? Czy innymi różnymi zaburzeniami nie zależnymi od człowieka? Jeśli zaburzenie to powoduje załamanie moralności? Nie jest to wina człowieka, a jednak sąd nad jego moralnością zostaje wykonany. Co to więc za moralność oceniająca moralność?

>Zwierzęta, prócz najbardziej nam bliskich człowiekowatych (i to jest stan dzisiejszej wiedzy), nie mają empatii, zrozumienia własnego czynu.
A jak nazwać zmianę nastroju psa, czy kota zależnie od nastroju pana? Czy z autopsji, gdy moja mama przeszła leczenie raka kot który jej nie lubił zaczął się do niej tulić, przychodzić na kolana etc. gdy tylko była taka możliwość, wchodził, kład się obok i grzał własnym ciałem.

>Ponadto żaden system etyczny nie uwzględnia tych, którzy nie mają wcześniej wymienionych umiejętności, by mieć zaczątki moralności i dlatego uznałem to za oczywiste, nie warte dyskusji...
Jak pisałeś choroby psychiczne są czynnikiem usprawiedliwiającym "złą" lub "brak" moralności. A co z zaburzeniami chwilowymi, nie zależnymi od nas?

>Człowiek jest o tyle lepszy, że ma lepsze umiejętności, nie oznacza to, że tylko on podlega etyce. Jest to, po prostu, odpowiedzialność za swe czynym nic więcej. A nasza moralność jest, oczywiście niedoskonała.
Czasami myślę, że człowiek stworzył moralność i przez to ma najwięcej do zarzucenia. A może właśnie to, że mamy sobie tyle do zarzucenia stworzyło moralność?
17-02-2011 20:06 
 Ocena 1 na 1
KrzysztofJ (16 punktów)
>>Oj, proszę.. Jakim cudem niedźwiedź może jeść wyłązcnie rośliny i przetrwać? Proszę mi powiedzieć, jak jest do tego przystosowany?
>>Otóż nie może! Tak jak my nie jesteśmy zdolni, by być padlinożercami - bo mamy za długi przewód pokarmowy, tak niedźwiedź i inne drapieżnikki nie mogą być zdolne jeść rośliny.
>No właśnie są gatunki które nie mogą, są gatunki które mogą. Oba stworzyła natura, oba są więc równe. Można też powiedzieć, że bardziej szkoda komuś młodego jelonka, niż starego jelenia. Ale niedźwiedź nie wybiera, jest okazja to z niej korzysta. A kto stworzył człowieka? Ta sama natura, dając mu coś dziwnego co wykształciło moralność. Więc czy My stworzeni przez tą samą naturę, zjadając to samo zwierze co niedźwiedź, jesteśmy od niego gorsi, bo ustanowiliśmy sobie subiektywną moralność?

Nie rozumiem, do czego Pan dąży,ale jak powiedziałem wcześniej - niedźwiedź nie ma wyboru i musi jeść mięso, my mamy wybór i mięsa jeść nie musimy. Tyle w temacie.

>>Tu znajduje się definicja moralnośći. [...] dotyczy wyłącznie istot posiadających umysł, co pozwala zreflektować się nad swoim postępowaniem, istot posiadających empatię, by umieć wyjść poza własny interes oraz istoty, które wyrażają pewne interesy, np. by żyć, by nie cierpieć itd.
>>pl.wikipedia.org/wiki/Moralność
>I co nam z tej moralności? Wojny, karabiny, bomby, zatruwanie środowiska, zabijanie dla przyjemności? To wszystko również spowodowane jest naszą krzywą moralnością.
>>Roślina nie jest świadoma, toteż nie ma w niej rozumu pozwalającego zrozumieć własny czyn i jego skutki, nie ma także empatii, pozwalającej w ocenie czynu wyjść poza własny interes.

Znowu, o co chodzi z tą krzywą moralnością?
To,że ludzie zachowują się znacznie gorzej od zwierząt, bo mają znacznie więksaze możliwości zabijania, krzywdzenia, etc , czyli czynienia zła, oznacza, że nie są oni moralni, mimo posiadania pewnej moralności. Chyba oczywistością jest, że zrozumienie moralności nie oznacza bycia moralnym.
Mi chodzi tylko o to, że człowiek jest zdolny do pojęcia moralności i jest moralny tylko wtedy, jeśli potrafi wyjść poza własny interes.
Ja jestem utylitarystą preferencji i bronię tego stanowiska w każdej sprawie etycznej.
Tu może Pan znaleźć podstawy, przykłady utylitarystycznej myśli. Polecam zapoznać się z Etyką Praktyczną prof. Petera SIngera, bo to naprawdę najbardziej racjonalna książka, którą czytałem.

>A co z osobami z zaburzeniami psychicznymi wywołanymi wielkimi skokami hormonów? Czy innymi różnymi zaburzeniami nie zależnymi od człowieka? Jeśli zaburzenie to powoduje załamanie moralności? Nie jest to wina człowieka, a jednak sąd nad jego moralnością zostaje wykonany. Co to więc za moralność oceniająca moralność?

Oczywiście, jeśli osoba nie jest w stanie intelektualnym, by zrozumieć konsekwencje swego czynu, co implikuje zachowanie zgodne z własnym kodeksem moralnym (bo gniew, furia itp. nie mogą być usprawiedliwieniem), to jest usprawiedliwiona. Ale współcześnie istnieją leki, terapie, więc to w ogóle nie jest problem.
Dlaczego Pan się zajmuje właśnie tym, przecież na świecie takie przykłady są pomijalnie małe.

>>Zwierzęta, prócz najbardziej nam bliskich człowiekowatych (i to jest stan dzisiejszej wiedzy), nie mają empatii, zrozumienia własnego czynu.
>A jak nazwać zmianę nastroju psa, czy kota zależnie od nastroju pana? Czy z autopsji, gdy moja mama przeszła leczenie raka kot który jej nie lubił zaczął się do niej tulić, przychodzić na kolana etc. gdy tylko była taka możliwość, wchodził, kład się obok i grzał własnym ciałem.

Ależ nie odmawiam kotom, psom zdolności rozumienia czasu, nastroju człowieka etc. Tylko, że nie udowodniono, żeby miały one zaczątki moralności.

>>Ponadto żaden system etyczny nie uwzględnia tych, którzy nie mają wcześniej wymienionych umiejętności, by mieć zaczątki moralności i dlatego uznałem to za oczywiste, nie warte dyskusji...
>Jak pisałeś choroby psychiczne są czynnikiem usprawiedliwiającym "złą" lub "brak" moralności. A co z zaburzeniami chwilowymi, nie zależnymi od nas?

Co oznaczają niezależne zaburzenia chwilowe? Zresztą, jakie to ma znacznie dla pojęcia moralności, praw zwierząt, argumentów poszczególnych etyk*?
*niepotrzebne skreślić

>>Człowiek jest o tyle lepszy, że ma lepsze umiejętności, nie oznacza to, że tylko on podlega etyce. Jest to, po prostu, odpowiedzialność za swe czynym nic więcej. A nasza moralność jest, oczywiście niedoskonała.
>Czasami myślę, że człowiek stworzył moralność i przez to ma najwięcej do zarzucenia. A może właśnie to, że mamy sobie tyle do zarzucenia stworzyło moralność?
>
Co do zarzucenia? O co chodzi, bo dyskusja schodzi na jakieś dziwne, niespodziewane tory, które nawet nie są problemami ertycznymi czy filozoficznymi, tylko zwykłym czepialstwem się i szukaniem dziury w całym
18-02-2011 16:03 
 Ocena 1 na 1
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem, do czego Pan dąży,ale jak powiedziałem wcześniej - niedźwiedź nie ma wyboru i musi jeść mięso, my mamy wybór i mięsa jeść nie musimy. Tyle w temacie.
A więc stanowi to, że spożywając inne organizmy postępujemy źle?

>>>Roślina nie jest świadoma, toteż nie ma w niej rozumu pozwalającego zrozumieć własny czyn i jego skutki, nie ma także empatii, pozwalającej w ocenie czynu wyjść poza własny interes.
>Znowu, o co chodzi z tą krzywą moralnością?
>To,że ludzie zachowują się znacznie gorzej od zwierząt, bo mają znacznie więksaze możliwości zabijania, krzywdzenia, etc , czyli czynienia zła, oznacza, że nie są oni moralni, mimo posiadania pewnej moralności. Chyba oczywistością jest, że zrozumienie moralności nie oznacza bycia moralnym.
Dlatego uważam, że człowiek lepszy byłby żyjąc naturalnie, jak zwierzęta. Indianie szanowali i kochali zwierzęta jak mało którzy ludzie na świecie, a jednak ich mięso spożywali. Czy byli oni mniej moralni od wegetarian?

>Co oznaczają niezależne zaburzenia chwilowe?
Niezależne zaburzenia chwilowe, czyli nagłe przypływy różnych substancji zmieniających świadomość, różnego rodzaju hormonów. Takie ekstremalne zmiany w naszym organizmie wpływają na sposób myślenia i tym samym na zmianę oceny moralności.

>Zresztą, jakie to ma znacznie dla pojęcia moralności, praw zwierząt, argumentów poszczególnych etyk*?
Piszesz, że nie możemy oceniać moralności zwierząt, gdyż jej nie mają. Jak więc oceniać moralność ludzi która często nie jest zależna od racjonalnego myślenia, jest wywołana substancjami chemicznymi w naszym ciele.

>>Czasami myślę, że człowiek stworzył moralność i przez to ma najwięcej do zarzucenia. A może właśnie to, że mamy sobie tyle do zarzucenia stworzyło moralność?
>Co do zarzucenia? O co chodzi, bo dyskusja schodzi na jakieś dziwne, niespodziewane tory,
Tworzymy wszelkiego rodzaju systemy moralne, uważamy się za to za lepszych od zwierząt, a z praktyki jesteśmy najgorszym gatunkiem na ziemi.
Może rzeczywiście lepiej skończyć z dyskusją o moralności po to do niczego nie prowadzi.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365