Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spotkało mnie niebywałe szczęście!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
11-02-2013 23:48Selanos (12869 punktów)Spotkało mnie niebywałe szczęście!
Ocena 13 na 13
Idąc dziś na pielgrzymkę do Lidla (święte miejsce, litr soku pomarańczowego za 2,50!), zostałem zatrzymany przez trzech sympatycznych panów w średnim wieku, którzy taszczyli wielkie torby i kartony. Już sobie pomyślałem że to jehowi, ale brak eleganckich ubrań tak charakterystycznych dla moich ulubionych świadków temu przeczył. Jednak myśl o jehowych powróciła, gdy jeden z nich sięgną do kartonu. Z przerażeniem patrzyłem, jak jego ręka zanurza się w tekturowym pudle, by wyciągnąć...

No i tu mnie zaskoczyli. Spodziewałem się ulotki, a ten pan wyciągną, jak to radośnie określił "nowy testamencik". No szczęka mi opadła. Rozumiem, że jehowi rozdają ulotki, wszak ulotki są tanie, ale żeby książki? No i mieli tego całe pudła! Byłem na tyle zdziwiony, że dałem sobie wcisnąć niebieską książeczkę w rękę i wymamrotałem jakieś podziękowanie.

Dalsze oględzin tego niespodziewanego prezentu zaowocowały odkryciem tajemniczej pieczątki na ostatniej stronie: MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE GEDEONITÓW W POLSCE. Widziałem sporo stalaktytów, stalagmitów, ale gedeonitów nigdy. Na skrzyżowaniu stał geodeta, ale wydawał się niezwiązany ze sprawą.

Gdy wróciłem do domu (po uprzednim odwiedzeniu Lidla, święte miejsce, mają sok pomarańczowy za 2,50, bardzo dobry), wpisałem "gedeonici" w google. Na ichniejszej stronie znalazłem coś takiego:

Cytat:
Międzynarodowe Stowarzyszenie Gedeonitów jest chrześcijańską organizacją ponadwyznaniową zrzeszającą osoby świeckie różnych zawodów, której celem jest rozpowszechnianie Słowa Bożego. Umieszczamy Nowe Testamenty w hotelach, szpitalach, rozdajemy w szkołach, uczelniach, zakładach karnych, domach poprawczych, jednostkach wojskowych i innych miejscach. Na Świecie jest ponad sto tysięcy Gedeonitów, działamy w ponad stu siedemdziesięciu krajach. W Polsce mamy ponad siedemdziesiąt obozów Gedeonitów.


Dowiedziałem się z tej stronki, że gedeonici rozdali na całym świecie 600 milionów egzemplarzy Nowego Testamentu, w Polsce około miliona. Zastanawiam się, skąd oni biorą na to kasę. Książka jest co prawda wydrukowana na papierze śniadaniowym ze skórzaną okładką z plastikowej krowy ale jednak, to nie są tanie rzeczy, szczególnie w liczbie 600 milionów egzemplarzy.

Czy tylko ja nie zauważyłem przez lata organizacji która w ilościach hurtowych rozdaje książki? A może oni działają w podziemiu?

Może powinniśmy pogadać z panem Dawkinsem i sfinansować akcję rozdawania "Boga urojonego" w wersji papier śniadaniowy na masową skalę? Tylko że to trochę za grube, Dawkins musiałby napisać okrojoną wersję, coś w stylu "Mały bóg urojony".

Oto i ten prezent:

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Xion (501 punktów)
(zablokowany)
> papieże
Rozumiem że myśli wszystkich koncentrują się na temacie dnia, ale jednak ortografia obowiązuje zawsze.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE GEDEONITÓW W POLSCE
> Widziałem sporo stalaktytów, stalagmitów, ale gedeonitów nigdy.

Ladies and gentlemen, let me lay on you a so-so entertainer, not much of a humanitarian, and this cat was never nobody's friend. In his final appearance on the great stage of life - uh, you can applaud if you want to - Mr. Joe GIDEON!
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Gdy wróciłem do domu (po uprzednim odwiedzeniu Lidla, święte miejsce, mają sok pomarańczowy za 2,50,
>bardzo dobry
>Zastanawiam się, skąd oni biorą na to kasę. Książka jest co prawda wydrukowana na papieże śniadaniowym ze skórzaną okładką z plastikowej krowy

Plastikowa krowa, plastikowe pomarańcze, plastikowa ludzkość.
stopmy plastik.
Fizyk (17637 punktów)
> Dalsze oględziny tego niespodziewanego prezentu zaowocowały odkryciem tajemniczej pieczątki na ostatniej stronie: MIĘDZYNARODOWE STOWARZYSZENIE GEDEONITÓW W POLSCE.

W większości pokoi hotelowych USA jest biblia Gedeonitów. Zupełnie nieszkodliwi, bo ich działalność ogranicza się do rozprowadzania kopii Nowego Testamentu, choć przy wysiłku jaki w to wkładają wolałbym bardziej urozmaicony repertuar.
12-02-2013 10:59 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Przy ich determinacji i mocach przerobowych niedługo i w każdym polskim pokoju hotelowym będzie.
I jeśli o mnie chodzi, niech lepiej poprzestaną na rozdawnictwie Nowego Testamentu. Strach pomyśleć, do czego mogłoby dojść, gdyby rozszerzyli repertuar...
12-02-2013 13:48 
 Ocena 13 na 13
Fizyk (17637 punktów)
> Strach pomyśleć, do czego mogłoby dojść, gdyby rozszerzyli repertuar...

Liczyłem na coś z Homera lub Sofoklesa.
12-02-2013 11:18 
 Ocena 2 na 4
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Zupełnie nieszkodliwi, bo ich działalność ogranicza się do rozprowadzania kopii Nowego Testamentu, choć przy wysiłku jaki w to wkładają wolałbym bardziej urozmaicony repertuar.

Osobiście mnie mam nic do Świadków Jehowy ani podobnych wyznań. Nigdy nie słyszałam, aby świadek Jehowy był zamieszany w coś złego.
Mam też tak, że nie drwię z wiary rozumianej jako relacja z Bogiem. Wiara mi nie przeszkadza o ile nie staje się pretekstem do ograniczania moich praw i wolności obywatelskich oraz czynnikiem szerzenia niesprawiedliwości.
12-02-2013 16:36 
 Ocena 10 na 10
Świnka Flejka (553 punktów)
>Osobiście mnie mam nic do Świadków Jehowy ani podobnych wyznań. Nigdy nie słyszałam, aby świadek Jehowy był zamieszany w coś złego.

Nie wiem, jak sprawa wygląda aktualnie, ale kiedyś obowiązywał wśród Świadków Jehowy zakaz szczepionek, transfuzji i przeszczepów. Raczej nie ma statystyk mówiących o tym, ile osób z tego powodu ucierpiało. Zawsze możemy się pocieszać na dwa sposoby:

1) Skoro głupi ludzie sami się wykańczają, to żadna strata dla ludzkości.
2) nie ma statystyk = nikt nie ucierpiał

Zgodnie z tym tokiem rozumowania, rzeczywiście żaden Świadek Jehowy nie zrobił niczego złego...
12-02-2013 18:54 
 Ocena-2 na 6
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
.
>Nie wiem, jak sprawa wygląda aktualnie, ale kiedyś obowiązywał wśród Świadków Jehowy zakaz szczepionek, transfuzji i przeszczepów. Raczej nie ma statystyk mówiących o tym, ile osób z tego powodu ucierpiało. Zawsze możemy się pocieszać na dwa sposoby:
>1) Skoro głupi ludzie sami się wykańczają, to żadna strata dla ludzkości.
>2) nie ma statystyk = nikt nie ucierpiał
>Zgodnie z tym tokiem rozumowania, rzeczywiście żaden Świadek Jehowy nie zrobił niczego złego...

Zgodnie z Twym tokiem rozumowania nie masz żadnych ograniczeń: jesteś w banku szpiku, zapisałeś narządy do przeszczepu i regularnie oddajesz krew?
Jeśli jednak nie robisz żadnej z tych rzeczy to jakim prawem wytykasz coś podobnego innym?
>
12-02-2013 19:51 
 Ocena 5 na 7
Świnka Flejka (553 punktów)
>Zgodnie z Twym tokiem rozumowania nie masz żadnych ograniczeń: jesteś w banku szpiku, zapisałeś narządy do przeszczepu i regularnie oddajesz krew?
>Jeśli jednak nie robisz żadnej z tych rzeczy to jakim prawem wytykasz coś podobnego innym?

Sytuacja nr 1 (opisywana przez Ciebie):
Jestem śmierdzącym leniem/boję się igieł, więc nie zapisałem się w banku szpiku. Gdybym to zrobił, to może bym komuś pomógł. Podkreślam: może.

Sytuacja nr 2 (opisywana przeze mnie):
Nie dopuszczam do przeszczepu szpiku swojego kilkuletniego dziecka. Dzieciak umiera.

Naprawdę nie widzisz w tych dwóch sytuacjach żadnej różnicy? No to masz poważne problemy z logicznym myśleniem i polecam zmianę portalu.
12-02-2013 20:19 
 0 na 2
meercat (934 punktów)
(zablokowany)

>Naprawdę nie widzisz w tych dwóch sytuacjach żadnej różnicy? No to masz poważne problemy z logicznym myśleniem i polecam zmianę portalu.

Jeśli masz rację to po co mnie obrażasz?
Posiadanie racji powinno Ci wystarczyć.
12-02-2013 20:45 
 Ocena 2 na 4
Świnka Flejka (553 punktów)
>Jeśli masz rację to po co mnie obrażasz?
>Posiadanie racji powinno Ci wystarczyć.

Nie obrażam Cię, tylko stwierdzam fakt. Tutaj też nie widzisz różnicy? Produkujesz jakieś bzdury, a potem masz pretensje, że ktoś Ci zwraca uwagę. Obrażalskich Ci u nas dostatek, więcej nie potrzeba.
13-02-2013 08:24 
 Ocena 1 na 1
warchołł (718 punktów)
>Posiadanie racji powinno Ci wystarczyć.

Znaczy, gdy nie masz racji należy zamknąć mordę?


A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany.
13-02-2013 00:26 
 Ocena-1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Nie dopuszczam do przeszczepu szpiku swojego kilkuletniego dziecka. Dzieciak umiera.
Moim zdaniem tylko wtedy masz (moralne) prawo do zgody na przeszczep, gdy sam jesteś (potencjalnym) dawcą.
Zauważ, że w sytuacji niedoboru dawców, ratując jedno dziecko nie ratujesz innego - zmienia się tylko biorca a nie ilość umierających.

W takim kontekście sporo racji ma meercat.
13-02-2013 01:10 
 Ocena 6 na 6
Świnka Flejka (553 punktów)
> Moim zdaniem tylko wtedy masz (moralne) prawo do zgody na przeszczep, gdy sam jesteś (potencjalnym) dawcą.
> Zauważ, że w sytuacji niedoboru dawców, ratując jedno dziecko nie ratujesz innego - zmienia się tylko biorca a nie ilość umierających.
>W takim kontekście sporo racji ma meercat.

Jasne. Jako, że nie jestem na liście dawców, więc nie mam moralnego prawa pozwolić na uratowanie własnego dziecka. A dlaczego? Bo tego szpiku może potrzebować inne dziecko. Zatem mam poświęcić życie istoty, o której losie decyduję, gdyż ja moralnie nie zasługuję na to, żeby ono zostało uratowane. Dobrze zrozumiałem? A czy jak oddaję krew, to moralnie zasługuję na przeszczepy? A odwrotnie, gdy zgodziłem się na oddanie moich organów po śmierci, to czy moralnie zasługuję na szpik? Czy od razu muszę udostępnić pełną opcję, żeby moralnie zasłużyć na cokolwiek dla mnie i swojej rodziny?

Gdzie ja jestem?!
13-02-2013 01:29 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Czy od razu muszę udostępnić pełną opcję?
Wedle Twojego uważania - możesz żadnej nie udostępniać.
>Gdzie ja jestem?!
Chyba wśród ludzi rozumnych, którzy widzą, że samego popytu nie da się zracjonalizować bez podaży.

[Nie należy zakładać, że jesteś w dżungli.]
13-02-2013 07:45 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Z powodów, których nie będę tu szerzej wyjaśniać, nie jestem ani na liście dawców szpiku, ani na liście krwiodawców. Nie chcą mnie. Nie jestem też pewna, czy moje organy nadają się do przeszczepu, ale wątpię. Najwyżej do ćwiczeń dla studentów. Czy z racji mojego fizycznego defektu mam też defekt moralny i moje dziecko (matka, siostra, ktokolwiek) ma przez to zostać odesłane do diabła i nie otrzymać pomocy? Czy przy braku wzajemności moja dozgonna wdzięczność osobie, która oddała krew (szpik, nerkę, cokolwiek) nadaje się tylko do podłożenia pod tramwaj? Ja się mogę zrewanżować inaczej.
13-02-2013 10:57 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Czy z racji mojego fizycznego defektu mam też defekt moralny
Chyba żaden człowiek nie może o sobie powiedzieć, że jest pozbawiony defektów fizycznych. Nie, nie ma osób doskonałych. Czy to się przekłada na kondycję moralną? Wątpię.
> moje dziecko (matka, siostra, ktokolwiek) ma przez to zostać odesłane do diabła i nie otrzymać pomocy?
Skądże. Są przecież procedury medyczne, które zapewniają pomoc tym, co się na nią godzą (choć nie wszystkim oczekującym). Mniejsza o to w jaki sposób ustala się kolejkę do organów - załóżmy, że sprawiedliwie (sam wolałbym nie korzystać z ludzkich części ciała, bo uznaję to za rodzaj kanibalizmu) - zawsze jednak istnieje ryzyko, że w chorobie będziemy się kierować bardziej potrzebą (i kupczeniem) niż rozsądkiem. Za Pascalem: są racje serca, których rozum nie zna.

Czy należy odsądzać od zdrowych zmysłów osoby rezygnujące z transplantacji czy nawet transfuzji? Nie sądzę.
[Na ile rozciąga się tu władza rodzicielska, to już zbyt szeroki i oddzielny temat.]

> Czy przy braku wzajemności moja dozgonna wdzięczność osobie, która oddała krew (szpik, nerkę, cokolwiek) nadaje się tylko do podłożenia pod tramwaj? Ja się mogę zrewanżować inaczej.
Nie oczekuje chyba rewanżu ktoś oddający bezinteresownie - wdzięczność w zupełności wystarczy (a i niewdzięczność puści mimo uszu).

P.S.
Ne zaliczam się do sympatyków Świadków Jehowy.
13-02-2013 18:04 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>[Na ile rozciąga się tu władza rodzicielska, to już zbyt szeroki i oddzielny temat.]

Tymczasem jest to najistotniejsza chyba kwestia w przypadku ewentualnej dyskusji na temat transplantacji i przetoczeń krwi u dzieci w kontekście ŚJ.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
13-02-2013 11:36 
 Ocena 2 na 2
Świnka Flejka (553 punktów)
>Wedle Twojego uważania - możesz żadnej nie udostępniać.
Ale wtedy, według Ciebie i meercat, nie miałbym moralnego prawa do organów nie tylko dla siebie, ale też dla moich bliskich. To jak jest w końcu? Nie udostępniam części zamiennych, więc moje dziecko ma umrzeć? Czy jednak nie muszę niczego udostępniać?

>Chyba wśród ludzi rozumnych, którzy widzą, że samego popytu nie da się zracjonalizować bez podaży.
Co ma popyt i podaż do moralności?

>[Nie należy zakładać, że jesteś w dżungli.]
No właśnie, w dżungli nie jesteśmy. Dlatego moje chore dziecko, ma prawo żyć, jeśli ma taką okazję. I moje zachowanie nie ma tu nic do rzeczy. Poza dżunglą: nie zjadamy chorych osobników, nie wystawiamy organów na licytacje.
setarkos (10757 punktów)
>nie miałbym moralnego prawa do organów
Dla jasności: nie mam prawa oczekiwać organów - to inni (w tym ew. ja) mają prawo je dać. Nie wiń mnie za to, że chętnych do brania jest więcej niż do dawania, bo to "suche" fakty.
> Nie udostępniam części zamiennych, więc moje dziecko ma umrzeć?
Co do dzieci mam wątpliwości - na ile są "własnością" rodziców, a na ile .. "dobrem społecznym"?
> Czy jednak nie muszę niczego udostępniać?
Nie ma przymusu.
>Co ma popyt i podaż do moralności?
Może tylko tyle, że nie da się podzielić nerek z banku na kawałeczki pozwalające rozładować kolejkę oczekujących.
>moje chore dziecko, ma prawo żyć, jeśli ma taką okazję.
Podobnie jak cudze. Jednak to dawcy sprzyjają temu prawu, a nie biorcy.

>Poza dżunglą
OK. Propozycja przyjęta.
13-02-2013 15:09 
 Ocena 3 na 3
Świnka Flejka (553 punktów)
>Dla jasności: nie mam prawa oczekiwać organów - to inni (w tym ew. ja) mają prawo je dać.
Ale ja nie oczekuję, żeby ktoś dał organy np. mojemu dziecku. Ja uważam za nielogiczne odmawianie mu możliwości przeszczepu, gdyż sam nie jestem dawcą.

>Nie wiń mnie za to, że chętnych do brania jest więcej niż do dawania, bo to "suche" fakty.
Ale z tym się przecież nie kłócę. Jak już pisałem, popyt i podaż nie mają żadnego związku z moralnością.

>Co do dzieci mam wątpliwości - na ile są "własnością" rodziców, a na ile .. "dobrem społecznym"?
A ja tu nie mam wątpliwości. Dziecko jest przede wszystkim swoim własnym dobrem i "swoją własnością".

>Nie ma przymusu.
Że przymusu nie ma to wiem, ale czy jest moralny nakaz?

>Może tylko tyle, że nie da się podzielić nerek z banku na kawałeczki pozwalające rozładować kolejkę oczekujących.
Nie da się, ale czy to znaczy, że każdy rodzic, który nie jest dawcą ma odmawiać swojemu dziecku prawa do życia? Czy to jest moralne?

>Podobnie jak cudze. Jednak to dawcy sprzyjają temu prawu, a nie biorcy.
Owszem, ale o kolejności na liście biorców decydują lekarze. Podejrzewam, że nie robią tego, za przeproszeniem, "z dupy". Skoro lekarze ustawili dziecko wyżej na liście, dzieciak chce żyć, to kimże ja jestem, żeby mu tego odmawiać? Nawet, jeśli sam jestem mordercą, złodziejem, oszustem i nie ma mnie na liście dawców. Nic nie odbiera temu dziecku prawa do życia.
setarkos (10757 punktów)
>uważam za nielogiczne odmawianie mu możliwości przeszczepu, gdyż sam nie jestem dawcą.
Wiadomo, że się nie odmawia, gdyż są inni dawcy. Chyba nie logika jest tu argumentem, lecz potrzeba ratowania chorego. Nie byłoby za to logiczne oczekiwanie krwi przy braku krwiodawców.
>Dziecko jest przede wszystkim swoim własnym dobrem i "swoją własnością".
Zapewne. Tu jednak mowa o sytuacji, w której jednostka sobie nie radzi - stąd kontekst społeczny.
[Swoją drogą ciekawe czy ŚJ nie kierują się właśnie, przesadnie rozumianą, ideą suwerenności osoby dla uzasadnienia zakazu 'mieszania organów'..]
> czy jest moralny nakaz?
Raczej moralna sugestia (wynikła z rozumowania podobnego kantowskiemu imperatywowi kategorycznemu).
>każdy rodzic, który nie jest dawcą ma odmawiać swojemu dziecku prawa do życia?
Rodzice (czy opiekunowie) zwykle umożliwiają dzieciom życie, zaopatrując je w to i owo. Często gotowi wiele dla nich poświęcić. Przy braku możliwości liczą na pomoc innych.
Jednak, czy mogą jej wymagać?
Czy to jest moralne?
[Prawo do powietrza lub wody to trochę co innego niż prawo do krwi.]
>Nic nie odbiera dziecku prawa do życia.
Zgoda. Dlatego istotne jest zaopatrzenie w rzeczy sprzyjające życiu.
15-02-2013 12:00 
 Ocena 1 na 1
Świnka Flejka (553 punktów)
>Wiadomo, że się nie odmawia, gdyż są inni dawcy. Chyba nie logika jest tu argumentem, lecz potrzeba ratowania chorego. Nie byłoby za to logiczne oczekiwanie krwi przy braku krwiodawców.
Ja nie piszę o tym, że czegoś oczekuję. Rozpatrujemy sytuację, w momencie samego podejmowania decyzji o przeszczepie/transfuzji. To oczywiste, że lepiej, gdy materiał ratujący ludziom życie jest dostępny, niż gdyby miało go nie być. Potrzeba ratowania ludzkiego życia jest raczej logiczna

>Zapewne. Tu jednak mowa o sytuacji, w której jednostka sobie nie radzi - stąd kontekst społeczny.
Decydując za kogoś bliskiego, nie mogę odmówić mu szansy na życie tylko dlatego, że byłoby mi głupio, że odebrałem ją komuś innemu.

>[Swoją drogą ciekawe czy ŚJ nie kierują się właśnie, przesadnie rozumianą, ideą suwerenności osoby dla uzasadnienia zakazu 'mieszania organów'..]
Pytanie, czy racjonalnie myślące osoby powinny sobie zaprzątać głowę argumentacją dla głupich zakazów?

>Raczej moralna sugestia (wynikła z rozumowania podobnego kantowskiemu imperatywowi kategorycznemu).
No, dobrze. Więc wracamy do przykładowej sytuacji. Moje dziecko potrzebuje przeszczepu. Organ jest dostępny, potrzebna jest tylko moja zgoda. I załóżmy (dla mnie to i tak science fiction), że odczułem moralną sugestię: nie mogę "użyć" czyjegoś organu, bo sam swojego organu nikomu nie zaoferowałem. To dla mnie, w praktyce, ta moralna sugestia jest bezwartościowa, bo nie pozbawię dziecka szansy na życie. To jest taka przydługa dyskusja o prostych sprawach. Jak wygram milion złotych, to przyjmę i nie będę myślał, o tym, że sam nikomu miliona (ani żadnej innej kwoty) nie zaproponowałem.

>Rodzice (czy opiekunowie) zwykle umożliwiają dzieciom życie, zaopatrując je w to i owo. Często gotowi wiele dla nich poświęcić. Przy braku możliwości liczą na pomoc innych.
>Jednak, czy mogą jej wymagać?
> Czy to jest moralne?
>[Prawo do powietrza lub wody to trochę co innego niż prawo do krwi.]

Ależ po raz kolejny piszę: nie chodzi o to, że ktoś takiej pomocy oczekuje. Zresztą, co ma moralność do oczekiwań? Mogę oczekiwać, że wszyscy politycy w Polsce popełnią zbiorowe samobójstwo, ale nie ma to żadnej mocy sprawczej. Więc dyskutowanie o moralności mych wymagań przypomina mi katolickie "grzeszenie myślą". Pytanie brzmi, czy moralne jest odmówić pomocy swojemu dziecku? Tak jak to robią/robili Świadkowie Jehowy...

>Zgoda. Dlatego istotne jest zaopatrzenie w rzeczy sprzyjające życiu.
Zgoda. Ale nawet, jeśli ja nie jestem na liście dawców, to i tak mam moralny obowiązek zgodzić się na przeszczep ratujący życie mojemu dziecku. Nie odczuwam żadnych innych moralnych nakazów/sugestii. Przykro mi.
15-02-2013 14:20 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Zgoda. Ale nawet, jeśli ja nie jestem na liście dawców

Nie wiem czy to w jakiś sposób wpłynie na waszą dyskusję, ale w Polsce coś takiego, jak zarejestrowani dawcy istnieje tylko w przypadku dawców szpiku. Cała reszta przeszczepów to kategoria dawców domyślnych z wyjątkiem tych, którzy postanowili zasilić Centralny Rejestr Sprzeciwów. Zatem, o ile nie składałeś oficjalnej niezgody, de facto jako potencjalnego dawcę należy cię traktować.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
15-02-2013 15:08 
 Ocena 2 na 2
Świnka Flejka (553 punktów)
Dziękuję bardzo za informację. Obawiam się, że dyskusja może tylko przeskoczyć z wątroby na szpik.

Dzięki cytatowi o świniobiciu poczułem się bosko...
16-02-2013 00:17 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> o ile nie składałeś oficjalnej niezgody, de facto jako potencjalnego dawcę należy cię traktować.
Dzięki za skrócenie dyskusji. Skoro domniemywa się, że wszyscy są dawcami, to nie widać zastrzeżeń etycznych ze strony biorcy.
12-02-2013 20:56 
 Ocena 3 na 3
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Mam też tak, że nie drwię z wiary rozumianej jako relacja z Bogiem. Wiara mi nie >przeszkadza o ile nie staje się pretekstem do ograniczania moich praw i wolności >obywatelskich oraz czynnikiem szerzenia niesprawiedliwości.

A jak widzisz, że ktoś kogoś okłamuje w żywe oczy, to nie reagujesz ?
A jak okrada ? To też ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
szarley (54911 punktów)
>>Mam też tak, że nie drwię z wiary rozumianej jako relacja z Bogiem. Wiara mi nie >przeszkadza o ile nie staje się pretekstem do ograniczania moich praw i wolności >obywatelskich oraz czynnikiem szerzenia niesprawiedliwości.
>A jak widzisz, że ktoś kogoś okłamuje w żywe oczy, to nie reagujesz ?

Przeczytaj "Dziką kaczkę" Ibsena i może coś z Kołakowskiego nt kłamstwa
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>Mam też tak, że nie drwię z wiary rozumianej jako relacja z Bogiem. Wiara mi nie >przeszkadza o ile nie staje się pretekstem do ograniczania moich praw i wolności >obywatelskich oraz czynnikiem szerzenia niesprawiedliwości.
>>A jak widzisz, że ktoś kogoś okłamuje w żywe oczy, to nie reagujesz ?
>Przeczytaj "Dziką kaczkę" Ibsena i może coś z Kołakowskiego nt kłamstwa

poczytaj sobie lepiej netykietę na temat sposobu rozmowy w internecie.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
szarley (54911 punktów)

>poczytaj sobie lepiej netykietę na temat sposobu rozmowy w internecie.
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Jeśi w czym uraziłem, to przepraszam
16-02-2013 09:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>W większości pokoi hotelowych USA jest biblia Gedeonitów. Zupełnie nieszkodliwi, bo ich działalność ogranicza się do rozprowadzania kopii Nowego Testamentu, choć przy wysiłku jaki w to wkładają wolałbym bardziej urozmaicony repertuar.
>

W niektórych hotelach w Europie także jest Biblia. W Warszawie np. w hotelu MDM.
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
Tez kiedys cos takiego mi wcisneli, calkiem ladnie sie pali...
MadameDeVoltaire (1428 punktów)
Zielonoświątkowcy podarowali mi podobny. Modlili się za mnie, żeby Dżizas pomógł mi się nawrócić, śpiewali piosenki i tańczyli.

Pośmiałam się przy tym wątku, dzięki

bang bang, shot you dead
Damian Orzeszek (281 punktów)
A czemu nie rozdają też Starego Testamentu? Czyżby nie chcieli odstraszyć przyszłych wiernych? Jak ich spotkam, to się ich zapytam.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365