Racjonalista - Strona głównaDo treści
Reforma ustrojowa miast

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-08-2009 14:57dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Reforma ustrojowa miast
Ocena 4 na 4
Z satysfakcją przeczytałem, że coś zaczyna się dziać w "państwowej polityce miejskiej". Jeżeli rząd naprawdę pracuje nad jakąś ustawą metropolitarną, to koniecznie trzeba wesprzeć go mądrymi radami, gdyż wielkie obawy musi wzbudzać fakt, że używa on takich słów jak: "plan zagospodarowania gminy będzie też musiał...". Z tych słów widać, że politycy rządowi w ogóle nie rozumieją tematyki ustrojowej. W miastach nie ma miejsca na żadne gminy - plan zagospodarowania miasta musi być jeden, a podział miasta na dzielnice ma zupełnie innych charakter niż podział powiatu na gminy, ponieważ ustrój miasta powinien być zupełnie odmienny od ustroju terenów leśnych czy rolniczych.

Reliktem socjalizmu jest, że w granicach polskich miast znajdują się tereny rolnicze i leśne. Miasto powinno składać się z "ulic", "posesji" i "parków", a nie z "dróg", "pól" i "lasów"... to nie są tylko słowa, ale są to podstawowe i zupełnie inne pojęcia określające zupełnie inne byty. Przykładowo - "ulica" musi mieć kanały ściekowe, krawężniki i chodniki; po prawej stronie ma rosnące numery parzyste lub malejące nieparzyste, a po lewej stronie rosnące numery nieparzyste (lub malejące parzyste). Już w średniowieczu ukształtowały się w Europie podstawy ustroju miast i społeczeństwa obywatelskiego opartego na mieszczaństwie. Niestety w Rzeczypospolitej nigdy te zasady się nie przyjęły. Polskie miasta były częścią szlacheckich folwarków i nie posiadały żadnej władzy mieszczańskiej w stylu europejskim. Jednakowe prawo feudalne obowiązywało na wsi i w miastach.

To co sowiecka propaganda nazywała "rewolucją socjalistyczną", było z perspektywy ustrojowej powrotem do czasów feudalizmu, ta "rewolucja", była w rzeczywistości kontrrewolucją antykapitalistyczną - najlepiej widoczne jest to w Chinach - jak wielkie tereny wiejskie znalazły się w granicach miast! Z politycznego, finansowego i ekonomicznego punktu widzenia socjalizm jest współczesną formą feudalizmu. Jedyną różnicą jest nazwa klasy rządzącej - nazywa się ona "biurokracją", podczas gdy w feudalizmie nazywa się ona "arystokracją". Chińczycy zresztą doskonale o tym wiedzą, gdyż tam od tysiącleci ten sam ustrój zmienia barwę w rytmie wahadła - kilkaset lat rządów arystokracji i kilkaset lat rządów biurokracji.

Europejski, kapitalistyczny ustrój jest czymś jakościowo nowym w tradycyjnym feudalno-socjalistycznym świecie. Jeżeli ktoś się zabiera za przemiany ustrojowe, musi zrozumieć te kwestie, inaczej stanie się bezmyślnym pionkiem w grze, prowadzonej przez rządzących biurokratów. Miasto musi mieć własne władze miejskie i własne prawo komunalne - coś, czego na Zachodzie ludzie nauczyli się już kilkaset lat temu, a czego my - Polacy - musimy nauczyć się teraz w przyspieszonym tempie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

(Alicja)Duda (25557 punktów)
KONSTYTUCJA RP
Rozdział VII
SAMORZĄD TERYTORIALNY

Art. 164.

1. Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina.

Możemy nazywać sobie w miastach że jest to "dzielnica" ale tak czy owak będzie to gmina ze wszystkimi przypisanymi gminie prawami.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>KONSTYTUCJA RP
> Rozdział VII
> SAMORZĄD TERYTORIALNY
> Art. 164.
> 1. Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina.

To podstawa - to musi być zmienione. Podstawowa jednostka w miastach musi być inna niż poza miastami - bez tej zmiany Polska nie wygrzebie się z ustrojowego bagna

doku
plodzien (7378 punktów)
Coś mi się doku wydaje, że cały ten post to głównie po to jest, żeby kopnąć Burka.
Gminy miejskie istnieją w wielkich miastach rozwiniętych państw kapitalistycznych i nikt nie ma z tym problemów.
Sztokholm na przykład dzieli się na 14 gmin-dzielnic. W każdej takiej gminie są kanały ściekowe, krawężniki i chodniki takie, że pozazdrościć. Nie muszę chyba dodawać, że są też numery parzyste i nieparzyste, choć nie przysięgnę - które po której stronie.
I co najciekawsze - lasy podchodzą niemal pod samo Stare Miasto, a jak Szwedzi budują blok mieszkalny i wypadnie na terenie starej sosny, to potrafią blok "skręcić" w lewo lub w prawo tak - żeby ta sosna dalej tam stała.
I co więcej. Potrafią funkcjonowanie gminy miejskiej urządzić w harmonii z żyjącą tam fauną. Wiem co mówię, bo wynajmowałem kiedyś dom w gminie Hagersten (zaledwie piąta stacja metra od Starego Miasta) i dwa razy zdarzyło mi się wyganiać z ogrodu łanie, czyli kobiety jelenia, które przyszły na jabłka.
O co ten krzyk? Szwedzi mogliby sobie nazwać jednostki terytorialne jakkolwiek: choćby zadupie Hagersten a i tak będzie piękniejsze od naszej dzielnicy.
Bo nie w nazwie problem. Nie.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Gminy miejskie istnieją w wielkich miastach rozwiniętych państw kapitalistycznych i nikt nie ma z tym problemów.
>Sztokholm na przykład dzieli się na 14 gmin-dzielnic. W każdej takiej gminie są kanały ściekowe, krawężniki i chodniki takie, że pozazdrościć. Nie muszę chyba dodawać, że są też numery parzyste i nieparzyste, choć nie przysięgnę - które po której stronie.
>I co najciekawsze - lasy podchodzą niemal pod samo Stare Miasto

Pięknie. W Szwacji cywilizacja miejska rozwija się od kilku wieków, podobnie jak w innych rozwiniętych państwach. Chciałbym, aby Polska też się rozwijała w tym kierunku.

> a jak Szwedzi budują blok mieszkalny i wypadnie na terenie starej sosny, to potrafią blok "skręcić"

My też już się tego uczymy.

>I co więcej. Potrafią funkcjonowanie gminy miejskiej urządzić w harmonii z żyjącą tam fauną.

Jednak uparcie dodajesz słowo "miejska", zamiast pisać po prostu "gmina". A przecież nie nazwa jast istotna. Istotne jest, czy ustrój miast jest ten sam co ustrój terenów pozamiejskich. Zamiast skupiać się na tym, jak się w którym kraju nazywa podstawowa jednostka terytorialna miejska, a jak - pozamiejska, skupmy się na meritum, czyli na faktycznym statusie prawnym gminy i dzielnicy, niezależnie od tego, jak się one w różnych krajach nazywają. Polska jest krajem prymitywnym, gdyż status prawny dzielnicy zbyt jest podobny do statusu gminy, a status miasta jest zbyt podobny do statusu powiatu. Prawa miejskie w Polsce są zbyt słabe i zbyt restrykcyjnie reglamentowane.

Nie nazwa jest istotna, ale różnica. Reforma ustrojowa, która jest konieczna w Polsce wymaga głębokiego zrozumienia tej różnicy, a nazywanie dzielnicy "gminą" mu nie służy. Na zachodzie ludzie przez wieki rozwoju miast nauczyli się rozumieć i czuć, jaki powinien być ustrój miasta - im nie szkodzi nazywanie dzielnicy "gminą miejską", czy może jeszcze jakoś inaczej. Dla Polaków, nierozumiejących czym powinno być dobrze funkcjonujące miesto, jest bardzo ważne, żeby nazwy nie wprowadzały w błąd.

doku
23-08-2009 13:36 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Pięknie. W Szwacji cywilizacja miejska rozwija się od kilku wieków, podobnie jak w innych rozwiniętych państwach.
Od jakich kilku wieków? Chyba że liberalnie przyjmiesz że "dwa" to już kilka, ale jakkolwiek byś to liczył to i tak wyjdzie że "cywilizacja miejska" powstała w Szwecji ze sporym opóźnieniem wobec reszty Europy, wliczając w to również Rzeczypospolitą.

W XVII wieku, kiedy w RP były spore i dobrze rozwinięte miasta (Kraków-Warszawa-Gdańsk), Szwecja była kompletnym odludziem. Za Gustawa II Adolfa stolica liczyła ok. 9 tysięcy mieszkańców (inne miasta poniżej 5 tys). Itd.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>W XVII wieku, kiedy w RP były spore i dobrze rozwinięte miasta

Zacofane feudalne latyfundia, niezasługujące na nazwę "miasto" - ja nie piszę o wielkości, ale o jakości prawa

doku
lontri (16088 punktów)

Degradacja funkcji miejskich, jaka miała miejsce w wielu polskich miastach od początku lat 90-tych XX w. i w wielu miejscach trwa nadal sprawia, że dla mnie problem przedstawiony w wątku wydaje się adekwatny tylko w stosunku do naprawdę największych polskich miast.
Sądzę, że większość polskich miast i miasteczek boryka się przede wszystkim z kryzysem demograficznym, odpływem ludzi młodych, bezrobociem i biedą i naprawdę nie jest tam ważne czy kawałek lasu nazywa się parkiem czy nie, skoro i tak nikogo nie stać, by o ten kawałek miejskiego lasu zadbać. Jest wiele polskich miast, w których o świcie w tzw. centrum słychać pianie kogutów, pola uprawne zaczynają się w promieniu 200-300 m. od niego, a największym zakładem pracy jest szkoła albo powiatowy szpital.
Wobec wymienionych problemów gminna organizacja samorządowa wydaje mi się lepiej przystosowana do zajmowania się bezpośrednimi problemami ludzi - a te mają najczęściej charakter typowo socjalny, a nie np. urbanistyczny. Na "posiadanie" problemów urbanistycznych mogą sobie na razie pozwolić bogatsze ośrodki.
Dla mniejszych polskich miast ważniejsza jest obecnie dramatyczna walka o utrzymanie w jako takim stanie dotychczasowej infrastruktury.


BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365