 |
Lęk przed naukowym zbadaniem samoświadomości Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-02-2011 21:23 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Lęk przed naukowym zbadaniem samoświadomości
4 na 4 | Ów lęk moim zdaniem istnieje i ma się dobrze również wśród wielu ateistów i (lub) racjonalistów. Dlatego chciałbym wam zadać kilka pytań. 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to dlaczego? 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak? 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie? 4) Czy uważacie że: a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość b) niektóre ją mają c) tylko człowiek ją ma
5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?
Wybaczcie, że zrobiłem taki test. Ale wydaje mi się, że na Forum krążą na ten temat zupełnie niezwykłe historie.
Ps.: Jeśli ktoś uważa, że samoświadomość nie może być w pełni opisana naukowo, niech nie pomija innych pytań. 2 niech potraktuje hipotetycznie. W końcu można uważać, że zbadanie samoświadomości nie byłoby niczym strasznym, ale uważać, iż nie jest to możliwe. Podobnie pytanie 7.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to >dlaczego?
A cokolwiek da się w pełni opisać naukowo? Ale odkładając tę wątpliwość na bok - wydaje się mało prawdopodobne by metodologia naukowa mogła skutecznie poradzić sobie ze zjawiskiem świadomości. Jeśli nie wątpliwe, to przynajmniej dyskusyjne.
>2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak?
>4) Czy uważacie że: >a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość Źle postawione pytanie - przesuwa problem na kwestię co jest zwierzęciem. Może lepiej: organizmy z układami nerwowymi.
>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?
Czy nie jest oczywistym, że nie?
>6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?
Nie wiadomo.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cieszę się, że tak szybko odpowiedziałeś. Ogromny plus! Cytat:>A cokolwiek da się w pełni opisać naukowo? Ale odkładając tę wątpliwość na boktu - wydaje się mało prawdopodobne by metodologia naukowa mogła skutecznie poradzić sobie ze zjawiskiem świadomości. Jeśli nie wątpliwe, to przynajmniej dyskusyjne. Czyli zakładasz, że jest to do pewnego stopnia możliwe? Dlaczego uważasz, że metodologia naukowa może tu trafić na ścianę? Ona też się rozwija, pracują całe zespoły ludzi, trudne zagadnienia dzieli się na węższe specjalizacje... Wszystko wskazuje na to, iż samoświadomość to też działanie wielu wyspecjalizowanych modułów, więc ewentualny podział pracy wśród specjalistów nie będzie tu krojeniem na siłę jednorodnego problemu. Cytat:>>2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak? >>4) Czy uważacie że: >>a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość >Źle postawione pytanie - przesuwa problem na kwestię co jest zwierzęciem. Może lepiej: organizmy z układami nerwowymi. Ok, w kontekście tego pytania całkiem słuszne spostrzeżenie, dziękuję. Pytanie z góry można rozszerzyć na rośliny itp. Ale nie odpowiedziałeś... Nie masz zdania? Cytat:>>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? >Czy nie jest oczywistym, że nie? Mam wrażenie, że nie dla każdego. Cytat:>>6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? >Nie wiadomo. To znaczy wiadomo, że istnieją nieświadome reakcje na bodźce i to nawet u ludzi. Tym niemniej niektórzy zdają się uważać, iż reakcja na bodziec to już samoświadomość.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Czyli zakładasz, że jest to do pewnego stopnia możliwe? Dlaczego uważasz, że metodologia naukowa może tu trafić na ścianę? Ona też się rozwija, pracują całe zespoły ludzi, trudne zagadnienia dzieli się na węższe specjalizacje... Wszystko wskazuje na to, iż samoświadomość to też działanie wielu wyspecjalizowanych modułów, więc ewentualny podział pracy wśród specjalistów nie będzie tu krojeniem na siłę jednorodnego problemu.
Niezupełnie. Świadomość może być problemem naukowym tylko przy przyjęciu monizmu materialistycznego, zaś to jest już kwestią decyzji co do wyboru danej metafizyki. I ani samo w sobie nie podpada pod osąd naukowy, ani tez nie jest jedyną możliwą decyzją. Wystarczy przyjąć inną metafizykę (lub jak kto woli ontologię - do pewnego stopnia jest to tu tożsame) i łatwo już operować i wskazywać obszary wobec których empiryczna, intersubiektywna i bazujaca na falsyfikacji metoda naukowa jest bezsilna.
>Ok, w kontekście tego pytania całkiem słuszne spostrzeżenie, dziękuję. Pytanie z góry można rozszerzyć na rośliny itp. Ale nie odpowiedziałeś... Nie masz zdania?
Wydaje mi się, że pytanie o bodźce jest o tym samy i jest ogólniejsze - w istocie chwyta sedno - czy świadomość to przetwarzanie informacji?
>Mam wrażenie, że nie dla każdego. Chciało by się rzec, że cierpienie z definicji jest zjawiskiem świadomości (i to w nie-monistycznym rozumieniu stanu mentalnego)
>>Nie wiadomo.[/cytat] >To znaczy wiadomo, że istnieją nieświadome reakcje na bodźce i to nawet u ludzi. Tym niemniej niektórzy zdają się uważać, iż reakcja na bodziec to już samoświadomość.
To kwestia dyskusyjna. Jeśli jakaś świadomość towarzyszy przetwarzaniu informacji jako takiemu, to "nieświadome" reakcje mogą być w rzeczywistości czym innym - na przykład odizolowane od pamięci i zjawisk świadomości tworzących agregat zwany "jaźnią".
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czy założenie iż materialistyczny monizm nauki nie jest prawdą nie oznacza wiary w duszę?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Czy założenie iż materialistyczny monizm nauki nie jest prawdą nie oznacza wiary w duszę?
A wiarą w co jest założenie tego monizmu i czemu akurat ta wiara ma być bardziej właściwa?
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nikt nie wierzy w ten monizm, tak samo jak w prawo grawitacji. Póki co okazuje się, że natura tak właśnie wygląda. Lecz wielu naukowców weryfikuje i stara się podważyć na drodze naukowej to, co nazywasz "monizmem materialistycznym". Oczywiście, nawet jeśli naukowcy podważą to, co nazywasz monizmem materialistycznym, nie będzie to oznaczać, iż jego brak obsługuje mózgi zwierząt jako swoista dusza. Notabene fizyka kwantowa podważyła ogromną ilość rzeczy związanych z dawniejszymi założeniami tego, co nazywasz "monizmem materialistycznym". Dlatego osoby wierzące i po prostu szukające duszy (moim zdaniem metafizyka do obsługi mózgu (albo nawet jego braku) ponad stan, to po prostu religijna koncepcja duszy) uważają iż fizyka kwantowa jest ich wielkim sprzymierzeńcem. Nie jest, bo jaka by nie była, nie zmienia swoich zasad, jeśli działa w czaszcze tego bądź innego pana Kowalskiego. A także w centralnym ośrodku nerwowym pszczoły...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Nikt nie wierzy w ten monizm, tak samo jak w prawo grawitacji. Póki co okazuje się, że natura tak właśnie wygląda. Lecz wielu naukowców weryfikuje i stara się podważyć na drodze naukowej to, co nazywasz "monizmem materialistycznym".
Nieprawda. Akurat zasadą jest przyjmowanie, że "fizyczność" (bo 'materialność" się faktycznie trochę zdezawuowała) jest wszystkim co istnieje. I idzie o ustalenie kształtu tej fizyczności.
>Oczywiście, nawet jeśli naukowcy podważą to, co nazywasz monizmem materialistycznym, nie będzie to oznaczać, iż jego brak obsługuje mózgi zwierząt jako swoista dusza.
Teraz ty zdajesz się niewolnikiem pojęcia duszy. > Notabene fizyka kwantowa podważyła ogromną ilość rzeczy związanych z dawniejszymi założeniami tego, co nazywasz "monizmem materialistycznym".
Nie sądzę by w istotny sposób wpłynęła na cokolwiek związanego z realizmem materialistycznym.
>Dlatego osoby wierzące i po prostu szukające duszy (moim zdaniem metafizyka do obsługi mózgu (albo nawet jego braku) ponad stan, to po prostu religijna koncepcja duszy) uważają iż fizyka kwantowa jest ich wielkim sprzymierzeńcem. O matko.
> Nie jest, bo jaka by nie była, nie zmienia swoich zasad, jeśli działa w czaszcze tego bądź innego pana Kowalskiego. A także w centralnym ośrodku nerwowym pszczoły... I?
PS: a zupełnie serio, nie trzeba znać się na filozofii by wiedzieć, że świat nie składa się z samej fizyki. Jest jeszcze matematyka i nawet jej status ontologiczny (czy też jej przedmiotu) jest mocno niejasny i niełatwy do umiejscowienia w fizykalistyczno-materialistyczno-monistycznym ujęciu. Drążyłem kwestie tego monizmu, bo liczyłem, że wpadniesz na jakieś tropy, które ci pozwolą dostrzec pewne twoje bezkrytycznie przyjęte założenia, ale widzę, że i tak do niczego to nie prowadzi, tak więc zastanów się na przykład nad tym gdzie istnieją takie rzeczy jak "okręgi" - ale te matematyczne, idealnie okrągłe. A jeśli nie istnieją to jak właściwie nasze mózgi się posługują ich "idealizacjami" i czym z kolei są te idealizacje...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wybacz, ale moim zdaniem wchodzenie w metafizykę prowadzi do tego, iż nad mózgiem ma się unosić "jakiś dymek", który jest świadomy niejako obok ewolucji. Inaczej tego nie widzę.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Inaczej tego nie widzę.
Widzę, niestety...
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > a zupełnie serio, nie trzeba znać się na filozofii by wiedzieć, że świat nie składa się z samej fizyki. > Jest jeszcze matematyka i nawet jej status ontologiczny (czy też jej przedmiotu) jest mocno niejasny i niełatwy do umiejscowienia w fizykalistyczno-materialistyczno-monistycznym ujęciu.To są rozterki platoników. > gdzie istnieją takie rzeczy jak "okręgi" - ale te matematyczne, idealnie okrągłe.W umysłach matematyków. > A jeśli nie istnieją to jak właściwie nasze mózgi się posługują ich "idealizacjami" i czym z kolei są te idealizacje...Tylko symfonią impulsów neuronowych.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>To są rozterki platoników. A przecież wszyscy wiemy, że nie ma sensu traktować ich serio. Że wielu wybitnych matematyków to platonicy, to co...
>W umysłach matematyków.
"Umysłach"? To ja już wolałbym się zdecydować, skoro niżej jest symfonia neuronów, to należałoby raczej napisać w "mózgach matematyków", czyż nie?
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | >>> gdzie istnieją takie rzeczy jak "okręgi" - ale te matematyczne, idealnie okrągłe.
>> W umysłach matematyków.
> "Umysłach"? To ja już wolałbym się zdecydować, skoro niżej jest symfonia neuronów, to należałoby raczej napisać w "mózgach matematyków", czyż nie?
Na upartego można, ale "umysł" lepiej pasuje bo umysł jest czynnością mózgu. Jak piszesz "w mózgu" to sugerujesz, że ten idealny okrąg jest częścią mózgu, co niekoniecznie jest prawdą. Choć nie wiemy tego jeszcze na pewno, idea okręgu prawdopodobnie jest zorganizowaną czynnością neuronów. A więc trudno nazwać tę ideę częścią mózgu, tak jak trudno to zdanie nazwać częścią komputera, który masz przed sobą.
Czy Ty, jako biolog, naprawdę tego nie wiesz, czy tylko tak trollujesz?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Czy Ty, jako biolog, naprawdę tego nie wiesz, czy tylko tak trollujesz?
Szanowny Panie, ja jako biolog "wiem", że mamy mózgi, wiem jakie są podstawy mechanizmów przetwarzania informacji, wiem, w bardzo ogólnych zarysach, jakie obszary mózgu, ściślej ich aktywność, związana jest z określonymi zjawiskami tak zwanej świadomości. Tylko, że to bez znaczenia (w kontekście tematyki tego wątku).
Wracając do meritum: ten wątek jest o świadomości. O zjawiskach mentalnych. Jako taki traktuje o sprawach, co do których wiadomo, iż są dość skomplikowane na poziomie czysto konceptualnym. Tymczasem zarówno autor wątku, jak i część jego, nazwijmy to, zwolenników (w tym Pan, najwyraźniej), oczekiwał chyba wyznania wiary w naukę rozumianego jako przekonanie, iż pobadamy sobie działanie neuronów i mózgu i wszytko nam się wyjaśni, a kwestia przepaści między światem mentalnym i fizykalnym na pewno zniknie wchłonięta przez cudowność materialistycznego realizmu.
Przy okazji kilka osobników (w tym znowu Pan, ku mojej przykrości, bo skądinąd bardzo lubię pana aktywność na tym forum) objawiło skrajną ignorancję gdy idzie o epistemologiczny status teorii naukowych, kwestie relacji ontologi i/lub metafizyki do konkretnych empirycznych i naukowych teorii i temu podobne.
Co jest zaś naprawdę zabawne: nigdzie w tym wątku nie przedstawiałem własnego zdania, choćby dlatego, że wiedząc iż nie ma niczego takiego jak konsensus w środowisku intelektualnym zajmującym się szeroko rozumianą teorią umysłu, sam dziecinnie nie będę bawił się w przedstawianie własnych intuicji czy fantazji jako prawd objawionych. Zamiast tego robiłem jedynie jako adwokat wątpliwości wzbudzanych przez stricte scjentystyczne podejście. Nie wiem jak można być intelektualnie uczciwym gasząc wątpliwości wyznaniem wiary. Choćby to była wiara w najszlachetniejsze rzeczy.
Zagadnienie świadomości (szerzej - problem umysł/ciało) jest fundamentalnym na tyle, ze prawie zawsze wypływają przy nim inne. To dla tego na przykład zasugerowałem autorowi wątku (naiwnemu realiści i materialiście) by na przykład rozważył kwestie statusu ontologicznego obiektów matematycznych. Nie dlatego bym sam był platonikiem (choć nie mogę się też przypisać do obozu przeciwnego), ale tylko po to by wskazać mu możliwość innego ujęcia pewnych rzeczy, by na przykład zrozumiał, że istnieje wiele zagadnień w których pojawia się i wychodzi na wierzch słabość i/lub dyskusyjność materialistycznego realizmu.
Zaś pan się wtrąca i właściwie oczekuje ode mnie pokajania się za herezję odrzucenia naukowego realizmu i materializmu, choć sam przyznaje, iż istnieje cała intelektualna frakcja matematyków skłonnych traktować obiekty swojej dziedziny jako istniejące realnie co najmniej tak samo jak rzeczy fizyczne. Więc: pan wie, że oni na pewno są oszołomami wyznającymi fałszywe baśnie? A jeśli nie, to czemu oczekuje pan ode mnie dziecinnego wyznania przynależności do jakiegoś obozu?
Oczywiście mam swoje wyobrażenia o świecie. Moje własne poglądy i intuicje na temat połączenia umysłu i ciała są znacznie bardziej bliskie dominującym tu wyobrażeniowy zgodnie z którym, w jakimś sensie, to co manifestuje się jako mózg i jego fizjologiczna aktywność jest tym samym, co w doświadczeniu subiektywnym manifestuje się między innymi jako umysł i stany mentalne, ale nie bawi mnie intelektualna onanizacja przez upewnianie siebie samego, że jeśli da się wskazać jakieś wątpliwości to jedna określona strategia (metodologia nauk empirycznych) wszystko wyjaśni.
Umysły wydają się nie być zjawiskami intersubiektywnymi, i każdy kto wiedząc to pozwala sobie na bezkrytyczny scjentyzm po prostu jest bezmyślnym ignorantem. I nie ma to związku z wiara w duszę, teologią a nawet dualizmem czy jakimkolwiek konkretnym poglądem metafizycznym czy ontologicznym, ale z naturą metodologii i epistemicznych własności nauki.
Choć niektóre konkretne z tych poglądów dostarczają heurystyk pozwalających łatwiej rozumieć pewne aspekty zagadnienia - dlatego warto je rozpatrywać.
Kończąc - można by mnie traktować jak trolla, gdyby nie trywialny fakt, iż nawet pobieżne przejrzenie literatury podmiotu pokazuje brak jakiegokolwiek konsensusu w społeczności kognitywistów, filozofów umysłu, czy nawet neurofizjologów mający ambicję zaatakować problematykę bardziej fundamentalną niz ściśle rozumiana fizjologia mózgu.
Pozdrawiam serdecznie, acz z nutką irytacji
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > > Czy Ty, jako biolog, naprawdę tego nie wiesz, czy tylko tak trollujesz?> Szanowny Panie, [...]Ach, więc to na serio! Cieszę się bardzo i przepraszam Pana za niesłuszne posądzenie. > Wracając do meritum: ten wątek jest o świadomości. O zjawiskach mentalnych.Zgadza się. > Jako taki traktuje o sprawach, co do których wiadomo, iż są dość skomplikowane na poziomie czysto konceptualnym. Tymczasem zarówno autor wątku, jak i część jego, nazwijmy to, zwolenników (w tym Pan, najwyraźniej), oczekiwał chyba wyznania wiary w naukę rozumianego jako przekonanie, iż pobadamy sobie działanie neuronów i mózgu i wszytko nam się wyjaśni, a kwestia przepaści między światem mentalnym i fizykalnym na pewno zniknie wchłonięta przez cudowność materialistycznego realizmu.Też się zgadza. Tyle, że to nie jest wyznanie wiary ale hipoteza robocza programu badań nad świadomością. Jeżeli ten program odniesie sukces, to nie będzie w nim żadnej cudowności, tak samo jak nie było jej w 1953 roku kiedy zagadka życia została rozwiązana.  > Oczywiście mam swoje wyobrażenia o świecie. Moje własne poglądy i intuicje na temat połączenia umysłu i ciała są znacznie bardziej bliskie dominującym tu wyobrażeniowy zgodnie z którym, w jakimś sensie, to co manifestuje się jako mózg i jego fizjologiczna aktywność jest tym samym, co w doświadczeniu subiektywnym manifestuje się między innymi jako umysł i stany mentalne, ale nie bawi mnie intelektualna onanizacja przez upewnianie siebie samego, że jeśli da się wskazać jakieś wątpliwości to jedna określona strategia (metodologia nauk empirycznych) wszystko wyjaśni.Sęk w tym, że nie mamy żadnej innej sensownej strategii oprócz metody naukowej. Co może Pan zaproponować innego niż szukanie neuronalnych korelatów świadomości? A może potrafi Pan podać jakiś fakt obalający wspomnianą hipotezę roboczą? A jeżeli nie, to wszelkie argumenty metafizyczne należy uznać za myślenie życzeniowe filozofów, którym nauka wdeptuje na ich ulubione poletko. > Umysły wydają się nie być zjawiskami intersubiektywnymi, [...]A z tym to się nie zgadzam. Jest wręcz na odwrót: wszystko wskazuje na to, że zjawiska mentalne u wszystkich ludzi z nieuszkodzonym mózgiem są takie same. A więc subiektywność tych zjawisk jest intersubiektywna. Co więcej, ta intersubiektywność rozciąga się na zjawiska, które nie mają obiektywnych odpowiedników. Na przykład, zarówno Pan jak i ja widzimy tu intersubiektywne spirale, których obiektywnie nie ma bo są kołami:  Natomiast u tych ludzi, u których różnice subiektywnie istnieją, można często pokazać, że są one spowodowane różnicami w strukturze mózgu. Fakt ten jest silnym poparciem dla programu poszukiwań neuronalnych korelatów świadomości. A czy Pan potrafi podać jakiś fakt świadczący o braku intersubiektywności umysłów, który nie może być wywnioskowany z fizycznej struktury mózgu? > [...] i każdy kto wiedząc to pozwala sobie na bezkrytyczny scjentyzm po prostu jest bezmyślnym ignorantem.Oczekuję konkretów. > Kończąc - można by mnie traktować jak trolla, gdyby nie trywialny fakt, iż nawet pobieżne przejrzenie literatury podmiotu pokazuje brak jakiegokolwiek konsensusu w społeczności kognitywistów, filozofów umysłu, czy nawet neurofizjologów mający ambicję zaatakować problematykę bardziej fundamentalną niz ściśle rozumiana fizjologia mózgu.Mam odmienne spojrzenie na ten konsensus, choć przyznaję, że w miejscu gdzie pracuję nie dochodzą opary z teologicznego szamba. > Pozdrawiam serdecznie, acz z nutką irytacjiRównież pozdrawiam - bez irytacji.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >. Jeżeli ten program odniesie sukces, to nie będzie w nim żadnej cudowności, tak samo jak nie było jej w 1953 roku kiedy zagadka życia została rozwiązana.
To w zasadzie czepianie się szczegółów ale odkrycie DNA nie było żadnym tam rozwiązaniem "zagadki życia" a witalizm sypał się już w XIX wieku, by do XX zupełnie opuścić umysły biologów.
Ale nie przeczę - możliwe, że "świadomość" okaże się hipostazą trochę podobnej natury co "siła życiowa".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odkrycie genów nie było rozwiązaniem, lecz potężnym krokiem na drodze do poznania i jednym z największych dowodów na fakt ewolucji (którą sformułowano wcześniej). Tak samo jak teoria Darwina udowodniła, że żaden bóg stwórca teistów nie jest potrzebny, tak samo genetyka pokazuje, jak krok po kroku, z niezwykle prostych organizmów powstają znacznie bardziej wyrafinowane. I tak jak nie ma na początku żadnego stwórcy, tak też nie ma świadomych atomów, czy kwantów. A trzeba by ich wyczekiwać, żeby dopatrywać się jakiejkolwiek świadomości, emocji tła itp.itd. w meduzie, czy w - również - w owadach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Takimi wtrętami ni z gruszki ni z pietruszki - brzmiącymi jak nawracanie - prowokujesz akcje minusowania.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie ważne. Lepiej wyjaśnij jak to jest ze świadomością u dwóch neuronów.
Ocenami przejmuję się w zależności od tematyki portalu. Na przykład na portalu "ale wiara", albo "bijmy żyda" spodziewłbym się wielu minusów i to raczej plusy by mnie zabolały. Tu czuję się wcale wcale jako osoba słabo punktowana.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spray (5875 punktów) | >Nie ważne ...piszemy łącznie.
Poza tym - ważne, Jacku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W przypadku forum racjonalistów jest to znacznie mniej ważne niż podawanie przykładu dwóch świadomych neuronów bez starannych argumentów (a wiele ich trzeba) i bez odniesienia się do koncepcji prostych organizmów (które miewają więcej niż dwa neurony) jako czystych programów genetycznych. Twórca hipotez o dwóch świadomych neuronach, albo o pozamaterialnej substancji mentalnej, powinien znać koncepcję czystego programu genetycznego i starannie się do niej odnosić. I to jest ważne.
Gdybym nawet w kasztym sdamiiu pobelniał tszy błendy, byłoby to mniej ważne, niż rzucanie takich hipotez bez bardzo starannego wywodu. Niektórzy nasi goście teiści się bardziej starają. I skąd dwa plusy do tej twojej powyższej wypowiedzi? To jest forum leksykologów???
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | > Odkrycie genów nie było rozwiązaniem, lecz potężnym krokiem na drodze do poznania i jednym z największych dowodów na fakt ewolucji (którą sformułowano wcześniej).Ewolucja być może jest faktem, odkrycie genów (jako jednostki dziedziczenia przez Mendla - zrozumienie ich chemicznej natury było drugorzędną kwestią) zaś co najwyżej było jednym z czynników wpływajacych na koroborację konkretnej teorii wyjaśniającej jak zachodzi. Więcej precyzji Jacku, mniej scjentystycznego wyznania wiary. Naprawdę racjonalista nie ma (nie powinien mieć) żadnego interesu w wybieraniu strategii fideistów - to jest ignorowania wszelkich skaz na swoim wyidealizowanym wyobrażeniu obranych przez siebie metod poznawczych. > Tak samo jak teoria Darwina udowodniła, że żaden bóg stwórca teistów nie jest potrzebny, tak samo genetyka pokazuje, jak krok po kroku, z niezwykle prostych organizmów powstają znacznie bardziej wyrafinowane.Genetyka pokazuje jak się dziedziczą geny (i co najwyżej, pośrednio, jak to wpływa na ewolucję organizmów noszących te geny). No ale już wiemy, że klarowność i precyzja nie jest dla ciebie cnotą  > I tak jak nie ma na początku żadnego stwórcyByć może nie ma. Jacku, nie ma logicznej tożsamości między stwierdzeniem "posiadamy teorię znoszącą niezbędność bogów jako wyjaśnienia tego czy tamtego", a "wiemy na pewno, że bogów nie ma". > tak też nie ma świadomych atomów, czy kwantów.Być może nie ma. Nie ma prawie na pewno atomów z reprezentacjami. Ale co jeśli stany mentalne są pewną własnością materii analogiczną do dajmy na to wytwarzania pola grawitacyjnego? I własność ta w złożonych układach materialnych produkuje złożone świadome ("samoświadome") agregaty doznań zwane umysłami, ale nawet w prostszych obiektach jakaś jej forma jest obecna. Zaś ty kolosalną różnicę co do ilości błędnie (acz z zastanawiającą pewnością siebie) przyjmujesz za różnicę co do jakości? Ach, i nim znowu zaczniesz histeryzować, że przywołują duszę, potraktuj wywód powyżej jako ćwiczenie z rozumienia pojęć używanego języka? Ok. Jako zabawę. Ostatecznie o to w poznaniu idzie - przyjemność z zaspokojonej ciekawości (lub ciekawości wzmożonej, często na jedno wychodzi). > A trzeba by ich wyczekiwać, żeby dopatrywać się jakiejkolwiek świadomości, emocji tła itp.itd. w meduzie, czy w - również - w owadach.Śmiem twierdzić, że teraz przekładasz popularnonaukową wiedzę o procesach myślowych na własne intuicje zdroworozsądkowe. Całość twoich wywodów o "algorytmicznym" charakterze behawioru prostych zwierząt jako dowodzie na ich brak świadomości należy o kant dupy obić, szczególnie w kontekście twojego zdeklarowanego materializmu i monizmu. Po pierwsze: czy dane zachowanie jest czy nie pre determinowane w genach, jego materialne podstawy są zaskakująco podobne: ot aktywność sieci neuronowych. Czy na serio sądzisz, że potrafisz podać proste kryteria na podstawie których dana aktywność jest "świadoma" a która "nie"? W ogólności jest kilka tropów wskazujących na sposób w jaki to rozumiesz. Na przykład twoje (na poły metaforyczne jak mniemam) uwagi o "ja" sugerują, że dla ciebie różnica między zwierzęciem świadomym a nieświadomym jest związana z konceptualizacją "siebie" jako odrębnej jednostki. To oczywisty nonsens. Ktoś tak obeznany z najnowszą i wielce obiecującą wiedzą z neurofizjologii powinieneś wiedzieć o silnie modularnej budowie mózgu. Zresztą sam ją przywoływałeś w kontekście instynktów u ludzi. Skoro tak, świadomość "ja" jest po prostu określona funkcjonalnością, powiązaną najpewniej z wyższym, symbolicznym myśleniem, w ramach którego reprezentacje niższego rzędu (takie jak reprezentacje doznań zmysłowych, reprezentacje stanów ciała pochodzące z propriorecepcji - to właśnie te tajemne "emocje tła", reprezentacje będące wspomnieniami przeszłości) są rozdzielane na przynależące do zwierzęce i otoczenia. Istotne tu jest, że poszczególne rodzaje reprezentacji (i właściwe im stany mentalne) mogą w dużym stopniu istnieć niezależnie od siebie, oraz od wspomnianej symbolicznej konceptualizacji. Skoro tak, to zwierzęta pozbawione nawet większości z nich, wciąż mogą mieć inne. Gdy mówię o "emocjach tła u meduzy" mam na myśli trywialny fakt - skoro w obrębie naszej świadomości są bliżej nieokreślone stany mentalne skorelowane z najbardziej rudymentarnymi informacjami o stanie naszego ciała, to nie da się wykluczyć, że analogiczne stany produkuje prosty układ meduzy, lub tym bardziej owada, który posiada już centralny układ nerwowy o wyspecjalizowanych modułach. Oczywiście, te stany oderwane są zarówno od konceptualizacji "ja" (tak więc meduza mogłaby po prostu czuć ból, lub po prostu widzieć światło, nie byłoby u niej śladu "czuję ból", "dostrzegam światło", przy czym forma gramatyczna w moim ostatnim sformułowaniu ma być metaforą powiązania z owym wyższym, symbolicznym wiązaniem reprezentacji jakie są obecne u nas). Czy teraz wyraziłem się jasno? Dość naukowo? Wystarczająco oderwałem się od używania tych wstrętnych ci słów na "m" i "o"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Skoro tak, świadomość "ja" jest po prostu określona funkcjonalnością, powiązaną najpewniej z wyższym, symbolicznym myśleniem, w ramach którego reprezentacje niższego rzędu (takie jak reprezentacje doznań zmysłowych, reprezentacje stanów ciała pochodzące z propriorecepcji - to właśnie te tajemne "emocje tła", reprezentacje będące wspomnieniami przeszłości) są rozdzielane na przynależące do zwierzęce i otoczenia. Istotne tu jest, że poszczególne rodzaje reprezentacji (i właściwe im stany mentalne) mogą w dużym stopniu istnieć niezależnie od siebie, oraz od wspomnianej symbolicznej konceptualizacji. I istnieją w nieświadomych zwierzętach nieuświadomione. Nawe w nas większość z nich jest nieuświadomiona, lecz mogą wpływać na te nieliczne korelacje modularne, które akurat się przebiły i stały się treścią świadomą. Zatem wtedy na ową treść świadomą może wpływać emocja tła. Inny, nieuświadomiony moduł odciska się na tym co jest świadome. Tak jak wcześniej twierdziłem, nie można odwrócić tej sytuacji. Gdy to, co nieuświadomione nie ma się w czym odcisnąć, pozostaje nieuświadomione. Czyli nikt tego nie odczuwa. Nawet "właściciel".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Duży plus za obrazek "spiral". Sprawdzałem ołówkiem koła szukając miejsca, gdzie mnie myli oko. Nie znalazłem. Bardzo dobre złudzenie - problem nie leży w oku.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | I każdy zdrowy ludzki mózg MYLI SIĘ PODOBNIE. Ale na ludzki mózg nie składają się dwa neurony... Po co ich jest tak dużo, skoro już dwa, twoim zdaniem, są świadome??
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >I każdy zdrowy ludzki mózg MYLI SIĘ PODOBNIE. Ale na ludzki mózg nie składają się dwa neurony... Po co ich jest tak dużo, skoro już dwa, twoim zdaniem, są świadome??
No a jak to z tym algorytmem decyzji? Wyjaśnisz wreszcie? Póki co kurczowo czepiasz się pewnych koncepcji podanych ci jako uproszczenia, które autorom wydawały się niezbędne byś był w stanie zauważyć pewne ramy myślenia. Niestety, ty uproszczenia bierzesz za całość obrazu i w poczuciu tryumfu obwieszczasz "jest inaczej!".
Pewno, że jest, ale co z tego, skoro ty na razie nie łapiesz tych prostszych rzeczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Już ci wyjaśniłem ten skrót. Rzemiosło świetnie nadrabia u ciebie i u Rigoletta miałkość intelektualną. Przykład - przez kilka długich wypowiedzi Rigoletto czepiał się mojej uwagi o tempie ewolucji. Ty użyłeś tego zwrotu bez mrógnięcia okiem. Ale ciebie już sie nie przyczepiono, bo nie było żadnej treści, którą trzeba zakadzidlić pustym rzemiosłem (za którym nie stoi najwyższej klasy krytycyzm naukowca - biologa).
Moim skromnym zdaniem rozumiem biologię lepiej niż ty, choć jestem w naturalny sposób gorszym od ciebie rzemieślnikiem metodologii tej nauki. Nie zamieniłbym się z tobą na umiejętności w tym względzie. Gdybyś przyswoił sobie model polegający na koherencji
program genetyczny - prosty organizm z jego funkcjami
Nie mógłbyś pisać tak jak piszesz. Musiałbyś się bronić przed tym, że czynności wynikają z czystego, genetycznego oprogramowania (bez złożonego mózgu i świadomości po drodze). Pisałbyś przykładowo: "kwiaty i pszczoły ewoluowały wspólnie, ale nie był to tylko ślepy traf i generujący pomyślne mutacje dobór naturalny. One były świadome tego jak latają i jak rosną." - to byłby wstęp do wyjaśnień, których - przyznam z ręką na sercu - nie jestem sobie w stanie wyobrazić bez parareligijnej metafizyki, albo parareligijnej ontologii (jest jakaś inna?).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Już ci wyjaśniłem ten skrót. Rzemiosło świetnie nadrabia u ciebie i u Rigoletta miałkość intelektualną. Przykład - przez kilka długich wypowiedzi Rigoletto czepiał się mojej uwagi o tempie ewolucji. Ty użyłeś tego zwrotu bez mrógnięcia okiem. Ale ciebie już sie nie przyczepiono, bo nie było żadnej treści, którą trzeba zakadzidlić pustym rzemiosłem (za którym nie stoi najwyższej klasy krytycyzm naukowca - biologa).
Mhm, zdaje mi się, że Rigoletto czepiał się bardziej twoich wyobrażeń na temat grup ewoluujących "szybciej" i "wolniej" za sprawą jakiś inherentnych różnic. No ale jak uważasz...
>Nie mógłbyś pisać tak jak piszesz. Musiałbyś się bronić przed tym, że czynności wynikają z czystego, genetycznego oprogramowania (bez złożonego mózgu i świadomości po drodze).
A czemu zakładać coś ponad mózg? Skoro odrzucasz "warstwę metafizyczną" (czyli, by użyć właściwego słownictwa, zdarzenia nie przynależące do uniwersum intersubiektywnych zjawisk fizycznych, postrzegalnych przy pomocy zmysłów), to za przeproszeniem na ch** w ogóle gadasz coś o świadomościach? Zwierzęta które badamy mają mózgi. Ludzie mają mózgi. Widzimy te mózgi. Rośnie nasza wiedza o nich. Ale "świadomość" to nie fizyczny, obserwowalny mózg - to naddatek pojawiający się po uwzględnieniu subiektywnego doświadczenia.
>Pisałbyś przykładowo: "kwiaty i pszczoły ewoluowały wspólnie, ale nie był to tylko ślepy traf. One były świadome tego jak latają i jak rosną." - to byłby wstęp do wyjaśnień, których - przyznam z ręką na sercu - nie jestem sobie w stanie wyobrazić bez parareligijnej metafizyki, albo parareligijnej ontologii (jest jakaś inna?).
Ale o czym ty piszesz w ogóle? Jak to się ma do tego wątku? To ty zdajesz się mylić poziomy na których działa algorytm genetyczny, z poziomem na którym funkcjonują już uformowane mózgi. To ty nie radzisz sobie z pojęciem elastyczności i różnic złożoności mieszając je z pojęciem świadomości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Mhm, zdaje mi się, że Rigoletto czepiał się bardziej twoich wyobrażeń na temat grup ewoluujących "szybciej" i "wolniej" za sprawą jakiś inherentnych różnic. No ale jak uważasz... NIe, Rigoletto wyraźnie stwierdził, iż nie można mówić o różnym tempie ewolucji. Możesz przeczytać całość i sam zobaczyć. Ja uważam, że można, czasem ma to sens dla różnych linii rodowych w określonych odcinkach czasu (przeszłego dodam, gdyż oczywiście Rigoletto aby zaciemnić po akademicku zaczął gdybać iż wróżę ewolucję). Moim zdaniem agnostycy mają czasem skłonności do metody teologów - "autorytet, warsztat, zaciemnienie - i wszystko przejdzie". Cytat:Jak to się ma do tego wątku? To ty zdajesz się mylić poziomy na których działa algorytm genetyczny, z poziomem na którym funkcjonują już uformowane mózgi. Dorosła pszczoła nie ma już uformowanego głównego ośrodka nerwowego? Chyba ma... A jednak działają tylko i wyłącznie behawioralne algorytmy (brakowało mi tego wspaniałego słowa, na szczęście Kognitywista mi je przypomniał. Wstydzę się za siebie, bo lubię behawioryzm...).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Cytat:Mhm, zdaje mi się, że Rigoletto czepiał się bardziej twoich wyobrażeń na temat grup ewoluujących "szybciej" i "wolniej" za sprawą jakiś inherentnych różnic. No ale jak uważasz... > NIe, Rigoletto wyraźnie stwierdził, iż nie można mówić o różnym tempie ewolucji.O, nie drogi kolego. Dzięki za egzegezę, ale pozwolę sobie sam wyjaśnić o co mi chodziło. Chciałem Ci po prostu zasugerować, że nie możesz sobie o tak swierdzać, że wieloryby miały "szybsze tempo" ewolucji od myszy czy dziobaków, skoro nawet nie określiłeś co chcesz rozumieć pod pojęciem owego "tempa" i w jaki sposób chcesz je mierzyć. Wspomnę tylko, że zacząłeś forsować "szybką ewolucję" w momencie kiedy podważyłem, Twoją odważną tezę o spotanicznym pojawieniu się skrzel u zwierzęcia lądowego. > Możesz przeczytać całość i sam zobaczyć. Ja uważam, że można, czasem ma to sens dla różnych linii rodowych w określonych odcinkach czasuNo i jakie Twoim zdaniem można z tego wyciągnąć wnioski, że jakaś linia rodowa w określonym czasie, niby ewoluowała szybciej, od innej? > (przeszłego dodam, gdyż oczywiście Rigoletto aby zaciemnić po akademicku zaczął gdybać iż wróżę ewolucję).A można wiedzieć w którym miejscu gdybałem? > Moim zdaniem agnostycy mają czasem skłonności do metody teologów - "autorytet, warsztat, zaciemnienie - i wszystko przejdzie".Ciekawe. A którzy. Podaj jakieś przykłady. Obawiam się, że również nie rozumiesz na czym polega agnostycyzm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Wspomnę tylko, że zacząłeś forsować "szybką ewolucję" w momencie kiedy podważyłem, Twoją odważną tezę o spotanicznym pojawieniu się skrzel u zwierzęcia lądowego. Kpisz sobie? To był tylko żartobliwy, przerysowany przykład niepomyślnej mutacji, która zostanie "odrzucona" przez dobór naturalny. Wiem, że jesteś rzemieślnikiem omawiającym złe ułożenie farby na płonącym budynku, ale tutaj już przesadziłeś. Każdy, kto przeczyta moją wypowiedź, którą powtórzyłeś w cytacie zauważy, że ja bynajmniej nie stawiam tezy o nagłym tworzeniu się skrzeli u zwierząt lądowych! Niepomyślne mutacje najczęściej są drobne. Coś co trochę przeszkadza osłabia dany organizm w konkurencji z osobnikami tego samego gatunku, oraz z polującymi nań drapieżnikami, jak też ewentualnymi ofiarami jego polowań. Starczy zbyt duży dziub, za duże ucho, krzywe zęby. Nawet najdrobniejsza wada daje przewagę innym. Wybacz, ale zastanów się nad sobą. Zastanów się nad twoją uwagą na temat moich "odważnych tez o pojawieniu się skrzeli na u zwierzęcia lądowego". I zastanów się na tym, że robisz to w topiku pełnym metafizyki, myślących atomów i par komórek. Co ty kryjesz pod kadzidłem groteskowego akademizmu (dowód - rzekoma "teza", którą postawiłem)? Też jesteś metafizykiem dusz unoszących się nad komórkami i atomami?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Kpisz sobie? To był tylko żartobliwy, przerysowany przykład niepomyślnej mutacji, która zostanie "odrzucona" przez dobór naturalny.
Oczywiście, że kpię, bo cóż innego można z czymś takim zrobić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zatem pojawienie się skrzeli u zwierzęcia lądowego było u mnie jaskrawym przykładem niepomyślnej mutacji. Ale z drugiej strony twój prześmiewczy szok tym wywołanu świadczy o wielkiej twojej mizerii jako biologa. Otóż lądowe kręgowce w fazie embronalnej zaczynają mieć skrzela. Później program wzrostu przeskakuje i z owej partii tworzącego się organizmu powstaje wokół uszna część czaszki, a także narząd słuchu (ale nie u wielu gadów). Zatem mutacja polegająca na złym przebiegu fazy embrionalnej i na posiadaniu atawistycznych skrzeli przez lądowego kręgowca (zostawmy płazy, bo to bardziej skomplikowane) jest DOSC CZĘSTA. Zatem kończ waść, wstydu oszczędź, bo ja już mam problemy z żołądkiem od ciągłego chichotu. Domyślam się też, że raczej się nie zajmniesz świadomymi parami neuronów i nie proszę cię o to. To była prośba do biologów. Jak będę chciał mieć dzieło rzemieślnika, kupię sobie figurkę na targu w Colombo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | Wiesz co, zastanawiam się czy uprawiasz wyrafinowaną trollerkę, czy jesteś po prostu ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Już ci wyjaśniłem ten skrót. Rzemiosło świetnie nadrabia u ciebie i u Rigoletta miałkość intelektualną. Przykład - przez kilka długich wypowiedzi Rigoletto czepiał się mojej uwagi o tempie ewolucji.No to ja też podam przykład na Twoją błyskotliwość intelektualną: Cytat:"Ogólnie [ewolucja] nie ma celowości. Ale gdy rybki żyją w całkowitym mroku, oczy zanikają. Utrzymywanie niepotrzebnych organów jest kosztowne. Wygrywają osobniki, u których takie organy na drodze mutacji ulegają zanikowi. Tym bardziej nie pojawiają się niepotrzebne rzeczy. Zwierze lądowe, któremu nagle wyrosną skrzela, raczej zginie bezpotomnie. Pytanie po co w takich wypadkach jest dźwignią poznawania praw ewolucji. Nasza świadomość wyewoluowała najpewniej dzięki snuciu intryg w stadach, dzięki plotkom. Po to była potrzebna. Gdyby nie była potrzebna, mutacje nie szłyby w tym kierunku. Gdyby lądowy przodek wieloryba nie właził głębiej do wody, nie byłoby wieloryba. Nie miałby po co powstać. Ewolucyjne adaptacje są jak najbardziej celowe w stosunku do środowiska danego organizmu. "Bycie świadomym" to też rodzaj środowiska. W naszym wypadku - środowiska relacji w obręgie grupy, a obok tego zapewne wszystkożerności i różnych ciekawych tricków z nią związanych. Można też do tego dodać gwałtowną zmianę środowiska, owocującą dostosowywaniem się do nowych warunków organizmu niosącego poważne cechy specjalizacji w innym środowisku. To żadko się udaje, naszym przodkom się udało, bo już wtedy mieli rekordowo wielkie mózgi." Po prostu miażdżysz intelektem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jedynym błędem jest ogólnie. Poza tym ów tekst posługuje się animizmem typu "samolubny" gen, uproszczającym wywód. Zwierz się ze swoich poglądów, a zobaczymy, kto jest lepszym biologiem. Uczenie się rzemiosła dla rzemiosła jest niezwykle proste. Mam pewne obawy co do ciebie, gdyż czepiasz się drobnych niezręczności w moich wywodach, natomiast milczysz w sprawie mentalnych wymiarów poza materialistycznym monizmem nauki, świadomych atomów, świadomych dwóch neuronów. Robię szybkie postępy w rzemiośle, a sądząc narazie po poszlakach, biologiem mogę być lepszym od ciebie. Bycie biologiem nie polega bowiem tylko i wyłącznie na sprawnym i wyuczonym powtarzaniu rzemieślniczych umiejętności (psy też się tresuje), ale na przykład na zrozumieniu mechanizmów ewolucji. Twoja cisza w wyzej wspomnianych kwestiach pozwala mi żywić pewne obawy w stosunku do tego, w jakim celu wykorzystujesz swoje rzemiosło. Czy jest nim tutaj biologia? Różni parapsychoterapeuci też mówią o serdecznych energiach buchających kwantowo z zanurzonych w wodzie kryształów. Całkiem możliwe, iż niektórzy z nich studiowali coś i używają teraz zdobytego w ten sposób rzemiosła na potrzeby swoich zupełnie nie naukowych przedsięwzięć. Więc daruj sobie mnie, naprawdę nie ja plotę najdziwaczniejsze rzeczy w tym topiku. Rzemiosło dla rzemiosła jest wartością neutralną. Niczemu nie służy, nie ma powodu, żeby się nadymać i chwalić. To znaczy możesz sobie to robić, ale mnie to tylko śmieszy. I w sumie nawet jest to miłe, kabaret za darmo. Dom się pali, ktoś się czepia, że został źle pomalowany i zamiast do strażaków dzwoni do malarzy. Bardzo to komiczne, ale chciałbym też odrobinę normalności w tym topiku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Jedynym błędem jest ogólnie. Poza tym ów tekst posługuje się animizmem typu "samolubny" gen, uproszczającym wywód. Zwierz się ze swoich poglądów, a zobaczymy, kto jest lepszym biologiem.Skoro wypluwasz naście "teorii" w temacie ewolucji na dobę, to sam się zwierzaj. Jak na razie pokazałeś tylko, nieudatne naśladownictwo języka z książek popularno-naukowych, podlane neofickim zadęciem. > Uczenie się rzemiosła dla rzemiosła jest niezwykle proste. Mam pewne obawy co do ciebie, gdyż czepiasz się drobnych niezręczności w moich wywodach, natomiast milczysz w sprawie mentalnych wymiarów poza materialistycznym monizmem nauki, świadomych atomów, świadomych dwóch neuronów.Odpisałem Ci już o świadomości muchy i człowieka, więc skończ już tą śpiewkę. > Robię szybkie postępy w rzemiośle, a sądząc narazie po poszlakach, biologiem mogę być lepszym od ciebie. Bycie biologiem nie polega bowiem tylko i wyłącznie na sprawnym i wyuczonym powtarzaniu rzemieślniczych umiejętności (psy też się tresuje), ale na przykład na zrozumieniu mechanizmów ewolucji.Twoja cisza w wyzej wspomnianych kwestiach pozwala mi żywić pewne obawy w stosunku do tego, w jakim celu wykorzystujesz swoje rzemiosło. Czy jest nim tutaj biologia? Jakie rzemiosło? Nie jestem biologiem. > Bardzo to komiczne, ale chciałbym też odrobinę normalności w tym topiku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Nie jestem biologiem. I niech tak zostanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Jacku, zdeterminowany by wyszło na twoje popadasz w szczególnie nieprzyjemny rodzaj aroganckiej żenady. To zwyczajnie przykre i myślę, iż powinieneś na serio dwa razy się teraz zastanawiać co piszesz, gdyż emocje narażają cię na zwyczajną śmieszność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ech... Gdybyś czytał moją rozmowę z Rigolettem zauważyłbyś, kto z rozmówców jest arogancki. Byłem bardzo cierpliwy, nadal jestem, ale jakbyś się czuł, gdyby ktoś cię korygował z biologii z miną profesora zwyczajnego, jednocześnie czepiając się jak najbardziej przyjętych określeń. Szczerze mówiąc, pomyślałem sobie, iż gadam z nauczycielem, który czepia się uczniów o drobiazgi, lecz o całokształcie swojej dziedziny ma blade pojęcie. Oczywiście, są też wspaniali nauczyciele, o których nie można tak powiedzieć. A nawet tych kiepskich szanuję, bo to ciężki zawód, a lepsze coś niż nic.
Więc nie czepiaj się mnie. NIe byłem arogancki. Ktoś poprawiał moje zupełnie poprawne wypowiedzi (poprawne przynajmniej jak na zwykłą rozmowę, a nie na książkę naukową) i wychodziły z tego jakieś absurdy. W końcu wtopił ze skrzelami, co możesz zobaczyć. I dał sobie spokój. A ja go w tym poparłem. Bardzo lubię rozmawiać z Rigolettem, ale tutaj miał chyba zły dzień. Może też moje poglądy go zdenerwowały?
Jeśli chodzi o geny behawioru i zachowania nie będące li tylko wynikiem ich dzialania, to bardzo trudny temat, jeśli chodzi o terminologię. Niektóre organizmy, a na pewno człowiek, nie podlegają już tylko i wyłącznie genom behawioru. Działają niezależnie od nich. Czyli - na przykład - podejmują decyzje. Nie realizują tylko sztywnego programu genetycznego. Jak to się zatem stało, iż z genów behawioru (wcześniej w trakcie ewolucji nie było innych jeśli chodzi o zachowania zwierzęcia) wyrosły niezależne od nich zachowania? Dróg mogło być wiele. Na przykład konflik poszczególnych programów w bardzo złożonym mózgu. Albo użycie (w trakcie urwalonych przez dobór naturalny mutacji) jednego efektu behawiornego do zupełnie nowych celów (takie rzeczy chyba są nawet udokumentowane). Etc, etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Chyba nie bardzo rozumiesz jak działają geny i jak to się ma to behawioru. Ściśle genetycznie zaprogramowane to są tylko reakcje niektórych drobnoustrojów, gdzie bodźce odbierane przez komórkę bezpośrednio modyfikują aktywność genów, zaś aktywność genów bezpośrednio wpływa na "zachowanie" organizmu-komórki. U innych organizmów (tak meduz jak i ludzi) zachowania są tylko pośrednio zalezne od genów - sterują one powstaniem układów nerwowych. Ale raz uformowane, to układy sa podstawą behawioru. Czy jest on prosty (jak u meduzy), czy złożony (jak u ludzi) - to tak samo pośredni w stosunku do genetycznego programowania. To tyle, gdy idzie o prawienie mądrości z miną profesora, Jacku... PS, widziałeś już? www.racjonalista.pl/forum.php/s,398164
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | U prostych organizmów geny behawioru działają zawsze w ten sam sposób. Oczywiście muszą wpierw stać się organizmem, bez tego ich ekspresja jest niemożliwa.
|
|
| | | | | | |  | | jederman (173 punktów) | >> gdzie istnieją takie rzeczy jak "okręgi" - ale te matematyczne, idealnie okrągłe. >W umysłach matematyków.
A fizycy to naprawdę tacy twardzi konstruktywiści? Ufo, krasnoludki, chimery, dobre porządki na liczbach rzeczywistych - jedno licho? (stop - może z wyjątkiem ufo!!!) Pytam serio; naprawdę nie wiem jak myślą o tym fizycy.
But little they cared for the Native Press The worn white soldiers in Khaki dress
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >>> gdzie istnieją takie rzeczy jak "okręgi" - ale te matematyczne, idealnie okrągłe.
>> W umysłach matematyków.
> A fizycy to naprawdę tacy twardzi konstruktywiści? Ufo, krasnoludki, chimery, dobre porządki na liczbach rzeczywistych - jedno licho?
Nie jest jedno licho. Fizycy sprawdzają doświadczalnie czy te konstrukcje rzeczywiście istnieją. Niemniej to prawda, że np. bozon Higgsa ma jak dotychczas status krasnoludka.
|
|
| | | | | | | | |  | | jederman (173 punktów) | Ech, chodziło mi o to, że z tym istnieniem w umysłach matematyków to nie tak prosto w przypadku rzeczy, których istnienie można udowodnić tylko niekonstruktywnie. Chętnie dam stówę za zorganizowanie mi spotkania z matematykiem mającym w umyśle ideę takiego niekonstruktywnego obiektu; a jak jeszcze wytłumaczy jak ją utworzył dam nawet dwie  No i chętnie bym się dowiedział czy fizycy mają pokusę uznać tą część matmy generalnie za chłam (pewnie usłyszę: why not? - mylę się?)
But little they cared for the Native Press The worn white soldiers in Khaki dress
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > No i chętnie bym się dowiedział czy fizycy mają pokusę uznać tą część matmy generalnie za chłam
Krąży wśród nas taki dowcip: - Czym się różni fizyk-teoretyk od matematyka? - ??? - Fizykowi-teoretykowi wystarcza papier, ołówek i kosz na śmieci. - A matematyk? - Matematyk nie potrzebuje kosza na śmieci.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ok, ale rozumiem twoje preferencję, ale czy gotów jesteś, jako fizyk i osoba prawdopodobnie mając a sporą znajomość matematyki (na pewno nieskończenie większą ode mnie) powiedzieć, że według ciebie wszelkie niekonstruktywistyczne podejścia to czyste bajania? Że ktokolwiek odrzuca całkowity fizykalizm intelektualnie zrównuje się z wyznawcami wudu? Jacek Tabisz tak uważa.
A z trochę innej beczki i w nawiązaniu do wymiany zdań w innym miejscu (którego już w gąszczu tego wątku nie odnajdę) - ja zasadniczo jestem metafizycznym agnostykiem gdy idzie o naukę - uważam, w przeciwieństwie do ciebie, że naukowiec nie musi zakładać "realizmu" by uprawiać naukę. Naprawdę, jakkolwiek to będzie prawdopodobnie sztuczne, mogę założyć i dopuścić, iż wszytko mi się śni, zaś "prawda naukowa", czyli spełnianie modelu - jak raczyłeś stwierdzić, odnosi się do relacji między śnioną rzeczywistością a teoriami o niej. Właśnie to miałem na myśli mówiąc, iż nauka jest neutralna gdy idzie o kwestie metafizyczne, lub przynajmniej, agnostyczna.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > czy gotów jesteś [...] powiedzieć, że według ciebie wszelkie niekonstruktywistyczne podejścia to czyste bajania?Niestety, nie jestem pewien o co się pytasz bo "konstruktywizm" jest wieloznacznym pojęciem i w dodatku zalatuje mi bzdurą konstruktywizmu społecznego, ale chyba pytasz się o co innego, więc rozwiń proszę co masz na myśli. > Że ktokolwiek odrzuca całkowity fizykalizm intelektualnie zrównuje się z wyznawcami wudu?Prawdę mówiąc, to nie znam przekonywujących powodów aby odrzucić fizykalizm. Co więcej, nie widzę nawet racjonalnej metody, którą można by go odrzucić. No bo jeżeli natrafilibyśmy na zjawisko faktycznie wykraczające poza niego, to przecież można by je dołączyć do fizycznego opisu świata i nadal mielibyśmy tylko fizykalizm. Tak więc obawiam się, że poza fizykalizmem pozostaje tylko wudu. > A z trochę innej beczki i w nawiązaniu do wymiany zdań w innym miejscu (którego już w gąszczu tego wątku nie odnajdę) - ja zasadniczo jestem metafizycznym agnostykiem gdy idzie o naukę - uważam, w przeciwieństwie do ciebie, że naukowiec nie musi zakładać "realizmu" by uprawiać naukę. Naprawdę, jakkolwiek to będzie prawdopodobnie sztuczne, mogę założyć i dopuścić, iż wszytko mi się śni, zaś "prawda naukowa", czyli spełnianie modelu - jak raczyłeś stwierdzić, odnosi się do relacji między śnioną rzeczywistością a teoriami o niej. Właśnie to miałem na myśli mówiąc, iż nauka jest neutralna gdy idzie o kwestie metafizyczne, lub przynajmniej, agnostyczna.To prawda, co piszesz: założenie istnienia realnego świata nie jest konieczne do uprawiania nauki. Niemal wszystkie teorie naukowe są niezależne od tego założenia, więc można powiedzieć, że się je robi tylko z chęci porzucenia snów a nie z istotej potrzeby. Jednak musiałem napisać "niemal" bo istnieje w tej kwestii wyjątek, którego nie da się zignorować: mechanika kwantowa. W kopenhaskiej interpretacji obiekty kwantowe nie istnieją dopóki nie zostaną zaobserwowane. Ponieważ ich nieistnienie wynika z potwiedzonego doświadczalnie łamania nierówności Bella, więc rodzi to zupełnie na serio pytania w rodzaju "Czy Księżyc istnieje gdy nikt na niego nie patrzy?".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niestety, paradoksy fizyki kwantowej stają się wytrychem dla wszystkiego, co dotyczy świadomości. Kwantowe cuda i terapie stały się obok kosmitów, wróżek i nowego druidyzmu popularnym elementem religii New Age. Wydaje mi się, że zawsze trzeba pytać o skalę, w której zachodzą dane zjawiska. Nie potrzebujemy martwić się kwantowymi dziwactwami, gdy budujemy most, podobnie jest z mózgiem.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jederman (173 punktów) | > - Czym się różni fizyk-teoretyk od matematyka?
To na zasadzie wzajemności, coś co ja słyszałem: ilu matematyków, ilu fizyków potrzeba do wkręcenia żarówki?
Matematyk pozostawi to proste zadanie jako ćwiczenie dla czytelnika. Fizyków potrzeba jedenastu. Jeden od czarnej roboty, pozostali dopiszą się jako współautorzy publikacji.
Pozdro
But little they cared for the Native Press The worn white soldiers in Khaki dress
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > A cokolwiek da się w pełni opisać naukowo? A nauka o ewolucji nie jest opisana naukowo, praktycznie w pełni? > wydaje się mało prawdopodobne by metodologia naukowa mogła skutecznie poradzić sobie ze zjawiskiem świadomości A w takim razie co może sobie z tym poradzić jak nie metodologia naukowa?
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
|  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>A nauka o ewolucji nie jest opisana naukowo, praktycznie w pełni? Nie.
>A w takim razie co może sobie z tym poradzić jak nie metodologia naukowa? Może nic, kto wie.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>A nauka o ewolucji nie jest opisana naukowo, praktycznie w pełni? >Nie. To znaczy , że Dawkins jakieś bajki pisze w "Najwspanialszym widowisku świata. Świadectwa ewolucji."?
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> To znaczy , że Dawkins jakieś bajki pisze w "Najwspanialszym widowisku świata. Świadectwa ewolucji."?To Dawkins pisze tam, że wszytko zostało wyjaśnione? Nie wiedziałem, że tak szybko go wykończyła starcza demencja
|
|
| | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > To Dawkins pisze tam, że wszytko zostało wyjaśnione? Nie wiedziałem, że tak szybko go wykończyła starcza demencja  Nie wiem co to znaczy "wszystko". W każdym bądź razie pisze , że nauka o ewolucji jest dziś tak naukowo udokumentowana, że tylko cud boski mógłby podważyć jej stwierdzenia i wnioski. A kto dzisiaj powątpiewa w tę naukę to nie wie co mówi.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
Właściwe, to już komiczne, biorąc pod uwagę, że dokładnie to samo mówiono w fizyce w XIX wieku. Ja dla tego właśnie wybrałem naukę, że nie jest religią oferującą prawdy absolutne i niepodważalne. Wielu zdaje się o tym zapominać...
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Dawkins też mówi, że jak ktoś znajdzie dowód przeciwko ewolucji to wszystko wyrzuci do kosza i wstąpi do klasztoru o surowej regule.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A ja z nim. Praktykę klasztornych rozmów odbywam już tutaj.
|
|
1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Ów lęk moim zdaniem istnieje i ma się dobrze również wśród wielu ateistów i (lub) >racjonalistów. Jaki lęk? 1)Jasne że tak. To nawet dość proste-wystarczy wyznaczyć arbitralnie cechę oznaczającą początek samoświadomości-może nią być ochrona własnego życia-czyli mrówka uciekająca od ognia by już ją miała. To oczywiście tylko przykład.
2)Jak wogle można się bać jakiegokolwiek naukowego opisu? Niedorzeczne pytanie.
3)Jaka dusza? Dusza nie istnieje i nie ma prawa istnieć-to wymysł. Więc jak wymysł może komuś w czymś przeszkadzać.(pomijam oszołomstwo religijniaków bo im to wszystko może przeszkadzać i stanowić blokadę poznawczą, być tabu)
4)Samoświadomość swego bytu ma większość zwierząt potrafiących rozpoznać zagrożenie. Zgodnie z podaną przeze mnie definicją z punktu 1-przykładową.
5)Wydaje mi się że pantofelek nie może cierpieć,natomiast mrówka czy mucha ewidentnie cierpią.
6)Nie.Można zbudować urządzenie reagujące na bodżce a pozbawione samoświadomości.
7)Jasne że chcę, chcę żeby wszystko zyskało naukowy opis i definicję. Opis naukowy wszystkiego położy kres jałowym dyskusjom i pozwoli ruszyć z miejsca.
|
|
 | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Opis naukowy wszystkiego położy kres jałowym dyskusjom i pozwoli ruszyć z miejsca.
Gdzie?
|
|
|  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Dalej,tam->,w przyszłość nowych odkryć wyprowadzonych ze zunifikowanej wiedzy i definicji.
|
|
| |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Dalej,tam->,w przyszłość nowych odkryć wyprowadzonych ze zunifikowanej wiedzy i definicji. "wszystko" to wszystko. Nie sądzę by było gdzie iść. Czy chodzi o to by poznać nieskończoność i zobaczyć co jest za?
|
|
| | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Nie rozumiem, co ma być nie poznawalnego w nieskończoności?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Nie rozumiem, co ma być nie poznawalnego w nieskończoności? Ile paliwa trzeba by tam dojechać?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Idiotyczne pytanie. Odsyłam do definicji nieskończoności.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dlaczego jesteś pewien, iż mucha ewidentnie cierpi?
|
|
|  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Ma receptory bólu. Oraz system nerwowy odczytający prawidłowo te impulsy i reagujący na nie.Ma wspólny z nami genom w bardzo dużym stopniu i te pierwsze podstawowe interpretacje impulsów nerwowych mamy wspólne, co można poznać po reakcjach takich samych u nas jak i u muchy. Parzy płomień mucha ucieka-parzy płomień cofamy rękę jak większy to uciekamy. Te zachowania są zapisane w genomie a my nazwaliśmy je cierpieniem od poparzenia-odczuwaniem bólu i dyskomfortem psychicznym-muchy są dość małomówne i nie nazywają tego tak samo po prostu cierpią i reagują.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Większość impulsów która dochodzi do naszego mózgu rozpatrywana jest przez mózg bez jakiejkolwiek naszej świadomej wiedzy, woli etc. Przypuszczam, iż najbardziej prawdopodobne jest, iż mucha posiada tylko takie kanały informacyjne. Dzieje się tak bowiem samoświadomość jest najpewniej elementem naddanym na prymitywniejszych układach percepci. Aby mózg operował samoświadomością, musi mieć przestrzeń. Komórki mózgu muchy zamykają się w niezbyt wielkiej ilości komórek.
Swoją drogą mam nadzieję, że zjawi się tutaj jakiś biolog, bowiem plusy rozpościerają się na zasadzie "co chcemy usłyszeć by nam było miło". To nie jest krytyka Rhotaxie7, ja sam długo myślałem, że wszystko co się rusza, a nawet rośnie wie, że istnieje. To bardzo miła wizja. Ale moim zdaniem niezbyt racjonalna, zwłaszcza przyjęta za pewnik. W naturze nie pojawiają się pozatym kosztowne elementy do niczego niepotrzebne. Pojawia się pytanie, "dlaczego mucha miałaby być świadoma?"
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Och, nie chwaląc się, jest tu przynajmniej jeden biolog (no, w każdym razie mam certyfikat wyższego wykształcenia w tym kierunku, a nawet bywam w labie celem zdobycia certyfikatu jeszcze wyższego wykształcenia w tym kierunku).
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swietnie! Mam nadzieję, że przybędą tu też inni biologowie i wdadzą się z tobą w większą polemikę. Rozumiem, iż nie zgadzasz się z teorią fenotypów i możliwością realizacji złożonych programów genetycznych (takich jak budowanie mrowiska, gniazda, ula) nieświadomie... Możesz przytoczyć mi źródła mówiące o tym, że np. pszczoła odczuwa ból świadomie?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Swietnie! Mam nadzieję, że przybędą tu też inni biologowie i wdadzą się z tobą w większą polemikę. Rozumiem, iż nie zgadzasz się z teorią fenotypów i możliwością realizacji złożonych programów genetycznych (takich jak budowanie mrowiska, gniazda, ula) nieświadomie...
Słucham? Widzisz, delikatnie i przyjaźnie próbują ci wyjaśnić, że (świadomie lub nie) zadałeś w tym wątku pytanie o coś co wykracza poza empiryczny ogląd świata. Bo gdy ograniczyć się do empirycznego oglądu, to przynajmniej na ten moment sens mają takie pytania jak: -jakie neuronalne reprezentacje stanów wewnętrznych i zewnętrznych dla organizmu funkcjonują u różnych zwierząt? -czy istnieją nie-neuronalne reprezentacje i jak się mają do reprezentacji neuronalnych? -jak wygląda neuronalna reprezentacja gdy zwierzę "myśli" (to jest przetwarza informacje) o sobie jako odrębnym i posiadającym tożsamość obiekcie? -jak funkcjonują interakcje między reprezentacjami stanów wewnętrznych i zewnętrznych?
Itd, itp... Twoje złudzenie, iż takie kwestie jak epistemologia, ontologia czy metafizyka wiążą się z "oparami duszy" każą ci wierzyć, że ja odrzucam naukę, co jest oczywiście wierutną bzdurą. Ja się po prostu nie bawię w tanią scjentystyczną dogmatykę typu "nauka wszystko wyjasni", albo "co nie naukowe to bzdura i przesąd". Takie poglady umarły wraz z pozytywizmem logicznym.
>Możesz przytoczyć mi źródła mówiące o tym, że np. pszczoła odczuwa ból świadomie?
Ale o co się pytasz? (no dobra, tak naprawdę wiem, że sam nie wiesz, przynajmniej - nie rozumiesz, o co się pytasz, ale przez chwilę pobawię się jeszcze w konwencji) O to czy reprezentacja uszkodzeń ciała pszczoły (czy może raczej pobudzeń jej receptorów bólowych) posiada korelaty w postaci subiektywnych stanów świadomości (kwestia filozoficzna), czy też, że pszczoła posiada w OUN jakąś reprezentację stanu związanego ze stymulacją tychże receptorów (kwestia naukowa, czy rozstrzygnięta pozytywnie czy negatywnie to trzeba się zapytać fizjologa owadów)?
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Ja się po prostu nie bawię w tanią scjentystyczną dogmatykę typu "nauka wszystko wyjasni", albo "co nie naukowe to bzdura i przesąd".
A w co się bawisz? Czy jest cokolwiek innego godnego uwagi poza metodą naukową? Czy jakakolwiek inna metoda sprawdziła się w praktyce?
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >A w co się bawisz? Czy jest cokolwiek innego godnego uwagi poza metodą naukową? Czy jakakolwiek inna metoda sprawdziła się w praktyce?
OMG...
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Szkoda Fizyku, że nie ma tu nikogo, kto nosiłby tutaj nick "Biolog" równie nieźle, jak ty to robisz ze swoim...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >A w co się bawisz? Czy jest cokolwiek innego godnego uwagi poza metodą naukową? Czy jakakolwiek inna metoda sprawdziła się w praktyce?
No, na przykład w epistemologii "matoda naukowa" położyła się na całego - jej użyteczność pokazała kompromitacja założeń Koła Wiedeńskiego. Czy tak trudno znać podstawy historii idei?
|
|
| | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | > Możesz przytoczyć mi źródła mówiące o tym, że np. pszczoła odczuwa ból świadomie?Cholernie ciężko jest badać zjawisko świadomości nie dlatego, że ma ono charakter poza fizyczny. Fizyka zajmuje się wszystkim, co istnieje. Przy dziesięciowymiarowej przestrzeni czy zjawiskach nielokalnych - dusza to mały pikuś  Świadomość trudno poddaje się badaniom naukowym, bo ma charakter subiektywny, wewnętrzny. I choć sztandarowy monista Daniel Dennett próbuje udowadniać, że można świadomość badać tak samo jak wszystko inne (czyli z perspektywy trzecioosobowej) to jego teorie mają raczej charakter deklaracji niż materiału dowodowego. Polecam książkę Donalda Griffina "Umysły zwierząt". Bardzo ciekawie opisuje ona złożone zachowania wielu gatunków, ale jedynym odniesieniem do świadomości jest rozważanie na końcu każdego rozdziału w stylu: "a może to świadczy o ich świadomości ?". Co do samoświadomości - jeśli potraktować ją jako zjawisko jakościowe(ma/nie ma) to chyba posiadają ją jeszcze szympansy. Bo tylko one postawione przed lustrem sięgają do kokardki przyczepionej na głowie a nie do odbicia w lustrze.
|
|
| | |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Mucha rozpatruje impulsy odczuwania zbyt wysokiej temp. podświadomie i tak jak my nie potrzebuje świadomości do ich analizy-nie ma na to czasu. Tak jak i my podświadomie reaguje ucieczką na zagrożenie. Ucieka przed cierpieniem. www.wiadom(*)wa_z_prof_andrzejem_19118.htmlTo link do wywiadu z naukowcem zajmującym się na co dzień świadomością u ludzi i zwierząt. Procesu myślenia świadomego nie można zepchnąć jedynie do sfery obliczeniowej neuronów, jest on związany z samym materialnym ułożeniem komórek nerwowych i ich połączeń ta jakość musiała kiedyś powstać i powoli wspinać się wzwyż i bardziej komplikować, wystarczy sprawdzić w u jakich zwierząt występują te układy i będziemy mieli rozwiązanie. W związku z tym że są to fizyczne twory to możemy je badać metodami naukowymi-w taki sam sposób odkryjemy zapewne układy odpowiedzialne za samoświadomość i wtedy ustalimy jakie zwierzęta je posiadają (wystarczy sama znajomość genomu gatunków). Dlaczego mucha miałaby być świadoma? Wszystko na razie uzależnić musimy od definicji jeśli przyjmiemy taką to będzie ją mieć jeśli położymy nacisk na co innego to może jej nie mieć. Mucha jest jedynie przykładem wcale nie twierdzę że jest świadoma. Uważam że odczuwa cierpienie.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem, jeśli wszystko się dzieje w musze podświadomie, to dla muchy nie ma żadnej muchy, ani jej bólu. W tym sensie jest tylko i wyłącznie mechanizmem zaprojektowanym przez geny i wszystko co się z nią dzieje to program genetyczny. Równie dobrze można by spytać, czy gen cierpi, jeśli się go kroi. Na pewno nie cierpi. I tu oczywista uwaga. Nasza samoświadomość też wynika tylko i wyłącznie z rozwoju genetycznego oprogramowania. Ale ów upgreade polega na tym, iż oprogramowanie "dało" nam swobodę od samego siebie, przez co stworzyło zmysł myślenia i nasze wrażenia - "ja jestem, ja decyduję, ja się boję etc.". W prostszych świadomościach owo "ja się boję" nie jest oczywiście zwerbalizowane. Jest odczuciem, które trafia do "zmysłu autoodczuwania". Moim zdaniem dowodem na ów zmysł jest w dużej mierze fakt, iż niektóre ssaki czerpią przyjemność z seksu (nie tylko ludzie). Bez zmysłu autoodczuwania (czy nawet myślenia), nie byłoby w delfinie nikogo, komu potrzebna by była przyjemność z seksu. Owej przyjemności z seksu nie mają na przykład koty i psy. Co nie znaczy, że są kompletnie nieświadome, ale co znaczy, iż na pewno ich świadomość jest dużo wątlejsza niż u delfina, człowieka i niektórych naczelnych. Seks i rozmnażanie to ważna sprawa. Jeśli zwierzę uświadamia sobie swoje istnienie, może nie chcieć rzeczy pożytecznych z "punktu widzenia" genów. Z muchą geny raczej "nie mają" takich problemów. Piszę w cudzysłowach, bo oczywiście geny są tylko substancjami chemicznymi, nie mają żadnego zdania na żaden temat. To po prostu samorzutny program, który napisał się sam na planecie Ziemia w dużej mierze na skutek jej składu chemicznego i promieni słonecznych. I jeszcze raz - coś co nie myśli ani nie odczuwa ja nie istnieje samo dla siebie, więc nie cierpi. Cytat:Mucha rozpatruje impulsy odczuwania zbyt wysokiej temp. podświadomie - co oznacza, iż mucha jako byt nic nie odczuwa, natomiast działa program genetyczny unikający zagrożeń.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Jacku zacznę może od tego że cierpienie u muchy utożsamiam z bólem. Stąd uważam że mucha cierpi i nie należy jej przypalać i męczyć. Dobrą ludzką wizję cierpienia tożsamą ze świadomością podał Spellbinder. Natomiast organizm pozbawiony komórek czuciowych jest podobny do robota już bardziej i nie czuje bólu bo nie ma czym.
Także za zdolne do odczuwania bólu uznałbym zwierzęta posiadające receptory stosowne. Oraz zdolność ich obróbki w jasny wynik rób wszystko by uciec. Ból to dobry wynalazek, ratujący życie. Nie mamy na jego odczuwanie monopolu.
>Moim zdaniem, jeśli wszystko się dzieje w musze podświadomie, to dla muchy nie ma >żadnej muchy, ani jej bólu. W tym sensie jest tylko i wyłącznie mechanizmem >zaprojektowanym przez geny i wszystko co się z nią dzieje to program genetyczny. Wszystko co dzieje się w ludzkim dziecku do pewnego wieku to także tylko program genetyczny i jego realizacja-dziecko działa podświadomie- działa jak robot-albo samo rozpakowujący się program-rozrastając się. Zgodnie z Twoją definicją dziecko nie mając kontroli świadomej nad zachowaniami jedynie podświadomą nie wie o tym że istnieje i nie może odczuwać bólu. Przykład równie skrajny jak mucha. Ale jednak nie zadajemy dziecku cierpienia. Nie dręczmy też muchy-to też dziecko ale w sensie ewolucyjnym w porównaniu do naszej złożoności. Młodsze od nas w rozwoju i komplikacji.
>I"ja jestem, ja decyduję, ja się boję etc.". W prostszych świadomościach owo "ja >się boję" nie jest oczywiście zwerbalizowane. Jest odczuciem, które trafia do >"zmysłu autoodczuwania". To powyżej mozna odnieść i do dziecka i do muchy. >I jeszcze raz - coś co nie myśli ani nie odczuwa ja nie istnieje samo dla siebie, więc nie cierpi. Tu się nie zgadzam.Należy oddzielić cierpienie od świadomego Ja. Czyli mielibyśmy organizmy cierpiące ale nie świadome swego Ja, oraz mające obie te zdolności.
Rozumiesz rolę genów dobrze. Cząsteczki nie cierpią.
|
|
| | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Cząsteczki nie cierpią.
Tak naprawdę to nie wiemy. Bo co to jest świadomość. Świadomość to odczuwanie. Świadomość to odczuwanie zmysłów (np. widzenie kolorów; słyszenie dźwięków; czucie dotyku, zapachów i smaków; echolokacja; elektrorecepcja; magnetorecepcja), emocji. Żeby powiedzieć że coś ma świadomość, to coś musi odczuwać choć jeden z tych stanów. Ale czy widzenie wszystkich kolorów to jeden stan, czy więcej? Czy nie wystarczy odczuwanie jednego koloru żeby posiadać jakąś świadomość? Według mnie wystarczy.
Jak wiemy (albo nie) świadomość jest powiązana z materią. Człowiek czuje ból, gdy do odpowiednich cząsteczek w mózgu dotrze impuls elektryczny. Zachodzi wtedy jakaś zmiana w mózgu pozwalająca człowieczemu(ja) odczucie. Co to jest człowiecze (ja)? Człowiecze (ja) to sieć tych mini świadomości w jednej personie. Sporą zagadką jest dlaczego da się odczuwać wiele różnych świadomości przez jeden podmiot?
Jak wiemy istnieje most między materią a świadomością. Ale tak naprawdę nie wiemy jakie ułożenie materii powoduje zaistnienie świadomości. Więc nie możemy powiedzieć że cząsteczki na pewno nie cierpią albo nie posiadają odwzorowania np.żółtego koloru.
Równie dobrze cząstki w twoim ciele np. w ręce, mogą posiadać jakąś świadomość. Odpowiednie ułożenie cząstek elementarnych powoduje zaistnienie jakiejś świadomości, albo przynajmniej odczucie jej. I na odwrót zaistnienie świadomości może powodować zmiany w materii. Ale nie wiemy w jaki sposób się to odbywa. Nie musi się to też odbywać. Cząstka może odczuwać, ale nie musi to zaistnienie odczuwania, nic zmienić, w materii. Jeżeli nie musi nic to zmienić to nie ma sposobu oby zbadać czy jakieś tam cząstki posiadają świadomość.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cząsteczki nie cierpią. Weź sobie atom wodoru i drugi atom wodoru i trzeci atom wodoru. Widzisz różnice? Kto zatem miałby być świadomy? Jeden atom wodoru, czy wodór we wszechświecie jako taki? Tak samo hel itp.
A tak szczerze, to baśnie baśniami, a my wiemy już conieco o naszej świadomości. Stoją za nią dość trudne procesy biochemiczne w dość złożonym mózgu. Jeśli uważasz, że związek chemiczny może myśleć, zgoda. My jesteśmy przykładem związku chemicznego, który może myśleć. Żołta farba nie.
|
|
| | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Cząsteczki nie cierpią. Weź sobie atom wodoru i drugi atom wodoru i trzeci atom wodoru. Widzisz różnice? Kto zatem miałby być świadomy? Jeden atom wodoru, czy wodór we wszechświecie jako taki? Tak samo hel itp.
A skąd wiesz że nie cierpią? Przeczytaj "Solaris" Lema.
>A tak szczerze, to baśnie baśniami, a my wiemy już conieco o naszej świadomości. Stoją za nią dość trudne procesy biochemiczne w dość złożonym mózgu. Jeśli uważasz, że związek chemiczny może myśleć, zgoda. My jesteśmy przykładem związku chemicznego, który może myśleć. Żołta farba nie.
Co wiesz o świadomości? Z czym jest dokładnie związana? Gdzie się znajduje(o ile w ogóle się gdzieś znajduje)? Co pozwala na zaistnienie świadomości? Dlaczego świadomość działa na materię? I na odwrót, dlaczego materia działa na świadomość? Nigdzie nie napisałem że farba myśli. Myślenie a posiadanie jakiejś świadomość to dwie różne rzeczy. Właśnie w tej chwili boli mnie głowa. Na chwilę mogę przestać myśleć, ale mimo to głowa dalej mnie boli.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Solaris" Lema jest książką fantastyczno naukową. Gdyby świadomość była "na starcie", cały rozwój mózgu byłby bez sensu. Bo po co? Złożony mózg jako aparatura do obsługi istniejącej w nim świadomości? To po co moduły mózgu związane z pamięcią, z emocjami etc.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Dziękuję że mu odpisałeś mnie po prostu zamurowało, doszedłem do wniosku że nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >"Solaris" Lema jest książką fantastyczno naukową. Gdyby świadomość była "na starcie", cały rozwój mózgu byłby bez sensu. Bo po co? Złożony mózg jako aparatura do obsługi istniejącej w nim świadomości? To po co moduły mózgu związane z pamięcią, z emocjami etc.
Zapewniam Cię że Lem nie pisze bajek o smokach. Mimo że ogólna treść to Sience-Fiction, to czytając Lema można dowiedzieć się z wielu szczegółów i na ich podstawie wysnuć wnioski o możliwości istnienia tak różnorodnych form życia. Można też dowiedzieć się wiele na temat problemów świadomości. I nikt nie powiedział że w "Solaris" pełna świadomość jest na starcie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja bardzo lubię Lema, ale bez przesady, nie wszystkie jego pomysły się sprawdziły, zaś o efektach fenotypowych i bo psychologii ewolucyjnej nie miał dużej wiedzy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Ja bardzo lubię Lema, ale bez przesady, nie wszystkie jego pomysły się sprawdziły, zaś o efektach fenotypowych i bo psychologii ewolucyjnej nie miał dużej wiedzy.
Och doprawdy? O ewolucji jako doborze genowym pisał jeszcze przed wyjściem "Samolubnego genu" Dawkinsa i zupełnie niezależnie od niego. "Kod jest wszystkim a przekaźnik niczym" - tak mniej więcej (cyt. z pamięci) ewolucję określał nomen omen samoświadomy i inteligentny superkomputer - tytułowy bohater "Golema XIV". Także i psychoewolucyjne podstawy sfery psychobiologicznej ludzi były tam wyłożone.
Ta książka, i kilka innych, skłaniają mnie do przyjęcia, że Lem całkiem nieźle się wyznawał na teorii ewolucji w jej najnowszych inkarnacjach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Może go rzeczywiście nie dość doceniłem. Przypuszczam, że jestem co najmniej tysiąc kilometrów od najbliższej jego książki
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Mucha rozpatruje.. Czyżby?
|
|
| | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Niefortunne słowo -przyznaję. Dokonuje analizy zgodnie z programem-będzie trafniejsze.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Analiza dokonuje się zgodnie z programem. I tyle.
|
|
| | |  | 1 na 1 Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >Pojawia się pytanie, "dlaczego mucha miałaby być świadoma?" A dlaczego człowiek miałby być świadomy?
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bo to co teraz robimy, to jest rozmowa na internecie nie może odbywać się bez świadomości. To co robi mucha może się odbywać bez żadnej świadomości.
|
|
| | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >To co robi mucha może się odbywać bez żadnej świadomości. A czy świadomością nie jest ucieczka przed zagrożeniem, zaspokojenie głodu, czyszczenie skrzydeł, czy odnóży? Ogólnie w świecie owadów, czy przejawem świadomości i ewolucji nie jest np. upodabnianie się do roślin, czy mylna imitacja innych groźnych gatunków?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Ogólnie w świecie owadów, czy przejawem świadomości i ewolucji nie jest np. upodabnianie się do roślin, czy mylna imitacja innych groźnych gatunków?
A czy jest objawem świadomości odruch ssania bądź odruchy chwytne u noworodka? Czy jest objawem świadomości akomodacja oka lub odruch ze ścięgna Achillesa?
>A czy świadomością nie jest ucieczka przed zagrożeniem, zaspokojenie głodu
Bakterie też są świadome? I pantofelek?
|
|
| | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >>Ogólnie w świecie owadów, czy przejawem świadomości i ewolucji nie jest np. upodabnianie się do roślin, czy mylna imitacja innych groźnych gatunków? >A czy jest objawem świadomości odruch ssania bądź odruchy chwytne u noworodka? Czy jest objawem świadomości akomodacja oka lub odruch ze ścięgna Achillesa? Czym innym jest odruch chwytny, a czym innym upodobnienie się do innego organizmu celem pozornego wykorzystania jego cech obronnych, czy maskujących.
>>A czy świadomością nie jest ucieczka przed zagrożeniem, zaspokojenie głodu A czy one uciekają przed zagrożeniem?
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Czym innym jest odruch chwytny, a czym innym upodobnienie się do innego organizmu celem pozornego wykorzystania jego cech obronnych, czy maskujących.Czy sugerujesz, że patyczak świadomie steruje swoim ubarwieniem? > >>A czy świadomością nie jest ucieczka przed zagrożeniem, zaspokojenie głodu> A czy one uciekają przed zagrożeniem?Baaa, one nawet polują  Powiem więcej- istnieją, o ile dobrze pamiętam, grzyby, które polują na bezbronne nicienie  Edit: Znalazłam- poczytaj sobie o grzybach zastawiajacych pułapki na zwierzaki. A ucieczka od zagrożenia? Czy widziałeś kiedyś, jak mimoza "ucieka" przed zagrożeniem?
|
|
| | | | | | | | |  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | > >Czym innym jest odruch chwytny, a czym innym upodobnienie się do innego organizmu celem pozornego wykorzystania jego cech obronnych, czy maskujących.> Czy sugerujesz, że patyczak świadomie steruje swoim ubarwieniem?W przeciwnym razie, ktoś/coś musiało by być świadome za niego. Czyżby był to... Bóg? > >>>A czy świadomością nie jest ucieczka przed zagrożeniem, zaspokojenie głodu> >A czy one uciekają przed zagrożeniem?> Baaa, one nawet polują Powiem więcej- istnieją, o ile dobrze pamiętam, grzyby, które polują na bezbronne nicienie  Być może to przejaw świadomości. > Edit:> Znalazłam- poczytaj sobie o grzybach zastawiajacych pułapki na zwierzaki.> A ucieczka od zagrożenia? Czy widziałeś kiedyś, jak mimoza "ucieka" przed zagrożeniem?Akurat tu świadomość nie jest według mnie do niczego potrzebna, to reakcje chemiczne, proste zaciśnięcie się liści, naciśnięcie receptora powoduje "skurcz". Czym innym jest upodobnienie się do innego organizmu, czy polowanie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >>Czy sugerujesz, że patyczak świadomie steruje swoim ubarwieniem? >W przeciwnym razie, ktoś/coś musiało by być świadome za niego. Czyżby był to... Bóg?
Hmmm. W takim razie, idąc twoim tokiem rozumowania, świadomie sterujesz też swoimi naczyniami krwionośnymi, gdy czerwienisz się na mrozie, świadomie także decydujesz o rozmieszczeniu melanocytów w skórze. Czy świadomie równiesz sterujesz np. wyrzutem insuliny? Pozostaje złożyć gratulacje i obśmiać tych pacanów, którzy nie potrafią. Chyba że... Czyżby to "Bóg" kierował twoją trzustką lub rozmieszczeniem odpowiednich komórek skóry? Przy okazji - czy to "Bóg" wywołuje odruch ssania u noworodka?
>Być może to przejaw świadomości.
Z czystej ciekawości spytam - jakie są mechanizmy determinujące świadomość u pantofelka?
>Akurat tu świadomość nie jest według mnie do niczego potrzebna, to reakcje chemiczne, proste zaciśnięcie się liści, naciśnięcie receptora powoduje "skurcz". Czym innym jest upodobnienie się do innego organizmu, czy polowanie.
To ty przywołałeś przykład ucieczki jako jednego z ewidentnych objawów istnienia świadomości. Ale nie wiem czy jesteś świadom, że większość reakcji organizmu możesz opisać sekwencją kolejnych reakcji na kolejne sygnały chemiczne.
Wracając do przykładów... Czy możesz opowiedzieć w jaki sposób wyobrażasz sobie tę świadomość u pantofelka? Albo sposób w jaki sposób patyczak zmienia barwę świadomie? I w jaki sposób motyl świadomie steruje wzorem na skrzydłach? Czyżbyś swiadomie wybrał sobie kolor skóry?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Septymucha ma dwa świadome neurony, to lepiej niż pantofelek?  Patrz wypowiedzi niżej.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | >A czy jest objawem świadomości odruch ssania bądź odruchy chwytne u noworodka? Dla mnie to umiejętności, które są niewyuczone i wynikają z instynktu.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >A czy jest objawem świadomości odruch ssania bądź odruchy chwytne u noworodka?> Dla mnie to umiejętności, które są niewyuczone i wynikają z instynktu.Właśnie próbowałam to delikatnie zasugerować. A liściec raczej nie planuje świadomie swego podobieństwa do rośliny  Mogłam też spytać o świadomy dobór koloru skóry
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Dlaczego jesteś pewien, iż mucha ewidentnie cierpi? A po co wy muchami się zajmujecie. Mamy wiele bliższych ,nam przyjaznych zwierzątek jak: kurki, świnki, krówki, psy,konie i koty. One ewidentnie cierpią.
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | WIdzisz Grabowska, jeśli ktoś lubi schabowego, to widząc świadomość wszędzie może sobie powiedzieć - "wprawdzie świnie jadam, ale muchy oszczędzam! A coś jeść trzeba."
Wyobrażam sobie kanibala, który... ale nieważne, nie chcę aż tylu minusów...
|
|
| | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > świnie jadam, Świni odmawiam świadomości, chociaż nie zaprzeczam iż ma rozbudowaną psychikę, tak jak pies, lub nawet bardziej, jak twierdzą niektórzy. Ale świnia czuje ból i trzeba jej tego bólu za życia oszczędzić i po ludzku ją traktować. Indianie zawsze prosili o wybaczenie zabite w celach konsumpcyjnych zwierzę. I wtedy ze spokojnym sumieniem mogli je zjeść.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >To nawet dość proste-wystarczy wyznaczyć arbitralnie cechę oznaczającą początek samoświadomości-może nią być ochrona własnego życia-czyli mrówka uciekająca od ognia by już ją miała. Ma ją też mój odkurzacz-robot, jadący do ładowarki, ilekroć wyczerpuje mu się akumulator.
|
|
|  | | rhotax7 (3947 punktów) | >>wystarczy wyznaczyć arbitralnie cechę oznaczającą początek samoświadomości Wyznacz swoją, moja jest taka ale jej nie bronię bo to jedynie przykład.
|
|
| |  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | >>>wystarczy wyznaczyć arbitralnie cechę oznaczającą początek samoświadomości >Wyznacz swoją, moja jest taka ale jej nie bronię bo to jedynie przykład.
Dla mnie samoświadomość, to świadomość odrębności własnego organizmu, oparta na pamięci autobiograficznej (zgodnie z modelem Damasio). Łatwo zauważyć, że ta definicja wymaga wcześniejszego zdefiniowania świadomości, co jest o niebo trudniejsze. Jednak już sam wymóg istnienia pamięci autobiograficznej radykalnie ogranicza grono kandydatów co najmniej do posiadaczy kory mózgowej.
|
|
| | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Wąrek ten zawierał za dużo pojęć i rozmywał dyskusję.
Czy mógłbyś pominąć świadomość i odnieść się do odczuwania bólu. Dla mnie mucha czy robak na haczyku odczuwają ból. Sam fakt posiadania przez zwierzęta receptorów bólu które można znieczulić jak przy badaniu fentanyli na rezusach czy szczurach za pomocą podgrzewanej płyty elektrycznej powoduje że uznaję je za zdolne do cierpienia. Sprzeciwiam się zadawaniu bólu zwierzętom.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | Nie wydaje mi się, by obecność jakichś receptorów była tożsama z jednakową interpretacją ich pobudzenia u różnych gatunków. Sama obecność receptorów nie świadczy w żaden sposób o możliwości świadomej percepcji czegokolwiek.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Poprosiłem Kognitywistę o wypowiedż z pominięciem świadomości jedynie o bólu. Reakcji na ból. Cierpieniu. Świadoma percepcja nie jest tu potrzebna. Wcale nie podejrzewam też robaczka o posiadanie świadomości. Jedynie o odczuwanie bólu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Poprosiłem Kognitywistę o wypowiedż z pominięciem świadomości jedynie o bólu. >Reakcji na ból. Cierpieniu. Świadoma percepcja nie jest tu potrzebna.
A dlaczego automatycznie stawiasz znak równości pomiędzy reakcją na "ból" (co to jest ból?) a cierpieniem? Czytając waszą dyskusję odczuwam dotkliwy niedobór konkretnych definicji. Co właściwie nazywacie świadomością i co właściwie nazywasz cierpieniem?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bez świadomości reakcja na ból jest tylko automatyczną reakcją na bodziec. Nikt nie cierpi, nikomu się krzywda nie dzieje. Tak definiuję brak świadomości, przykładem jest meduza. Nie zrobisz jej krzywdy moim zdaniem. Zniszczysz twór naturalny, ewentualnie zabużysz ekosystem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | > Co właściwie nazywacie świadomością i co właściwie nazywasz cierpieniem?Całą dyskusję (jak każdą zresztą  ) należałoby zacząć od zdefiniowania pojęć i sprecyzowania stanowisk. Tutaj tego brakło i stąd mieszanie np. świadomości z samoświadomością, bólu z cierpieniem itp. Dla mnie świadomość to subiektywny aspekt interakcji zwierzęcia ze światem. Czyli głównie qualia. Za Johnem Searle uważam świadomość za zjawisko biologiczne, związane przyczynowo z rozwojem układu nerwowego. Stąd nie ma mowy o żadnej świadomości atomów czy roślin. Inteligentne maszyny, jeśli w ogóle będą mogły uzyskiwać świadomość, będzie to symulacją świadomości biologicznej. Pół-żartem można stwierdzić, że świadomość to zoologia minus behawioryzm. Wraz z filogenetycznym rozwojem cewy nerwowej wynik tego równania zaczyna przyjmować wartości niezerowe. Od którego momentu ? Oto jest PYTANIE !
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:że świadomość to zoologia minus behawioryzm Podpisuję się pod tą definicją, jest bardzo dobra
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Poprosiłem Kognitywistę o wypowiedż z pominięciem świadomości jedynie o bólu. >Reakcji na ból. Cierpieniu. Świadoma percepcja nie jest tu potrzebna. >Wcale nie podejrzewam też robaczka o posiadanie świadomości. >Jedynie o odczuwanie bólu. To nie są całkiem rozłączne zjawiska. Cała koncepcja znieczulenia ogólnego opiera się na wyłączeniu świadomości w celach anestetycznych bez szczególnego zajmowania się szlakami bodźców bólowych na obwodzie.
|
|
| | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | >To nie są całkiem rozłączne zjawiska. Wiem o tym. Ale pomińmy świadomość. Zajmijmy się jedynie bólem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >>To nie są całkiem rozłączne zjawiska. >Wiem o tym. >Ale pomińmy świadomość. >Zajmijmy się jedynie bólem. Jeśli przyjmiemy, że bez świadomości nie ma cierpienia a sam ból utożsamimy z jego aspektem fizjologicznym to problem cierpiących robaczków znika, jak to wyjaśnił powyżej Jacek Tabisz.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Zajmijmy się jedynie bólem. Ból bez świadomości nie istnieje. Robaczki przynęta nic nie czują. Wogóle, nie chciałbyś chyba, żeby wszystkie organizmy były świadome... Weź pod uwagę niektóre ćmy, które po przepoczwarzeniu się nie mają nawet układu pokarmowego. Mają się tylko rozmnożyć i zdechnąć z głodu.
|
|
| | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | > Ból bez świadomości nie istnieje. Robaczki przynęta nic nie czują.Czują, czują łowię ryby. > W ogóle, nie chciałbyś chyba, żeby wszystkie organizmy były świadome...Dlaczego nie? Mogłyby mieć. Nie widzę przeciw- wskazań. To jedynie fantastyka. Wiesz badanie bólu jest dość proste bierze się małpkę rezusa i doczepia do stelaża (opatentowanego znalazłem patent) i aplikuje jej dawkę badanego związku. Wystaje jej ogon i ogon ten leży na podgrzewanej płytce do różnych temperatur. Np: 60 stopni. Jak zacznie reagowac na temp. to oznacza to koniec działania znieczulenia. Na zwierzętach bada się wszystkie leki działające ogólnie wyłączające świadomość, dzielące świadomość bólu i świadomośc na dwie częsci bez usypiania (PCP i jego analogi), odcinające sygnały bólu by nie dotarły wogle do mózgu- wszystkie opcje działania. Jeśli na nas działaja leki znieczulające niby likwidujące świadomość i tak samo działają na ssaki, oraz pewnie i na inne zwierzaki wystarczy spytać w ZOO czym znieczulają ptaki, gady czy ryby lub płazy. To uważam że czują ból (nie wiedziałem że można myśleć inaczej- naprawdę, cały czas siedzę w róznych badaniach różnych związków i ich syntezach co najbardziej lubię) a mechanizm odczuwania i obróbki tych bodżców musi byc taki sam bo inaczej by mi wytrychy do receptorów nie działały czyli środki znieczulające naśladujące oryginalne związki używane przez naturę. Mogę się zgodzić że teologowie i kapłani nie odczuwają bólu ani cierpienia i można im kazać przepisywać ręcznie BU. Po 10 razy. A B-16 można zmusić do założenia wątku na Racjonaliście i poddać go krytyce bo nie tylko że nie czuje bólu ofiar KrK to jeszcze nie ma serca.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To, że impuls dochodzi do centralnego ośrodka nerwowego, który zarządza dalszymi reakcjami organizmu, nie oznacza, iż ów organizm jest świadomy i może cierpieć. Znieczulając po prostu blokuje się dochodzenie sygnałów do c.o.ś. To, że zagrożony organizm ucieka, nie oznacza, iż wie, że ucieka, że jest w jakikolwiek sposób świadomy. Tak więc znieczulając c.o.ś. niekoniecznie ingeruje się w świadome odczuwanie bólu. Równie dobrze można w ten sposób po prostu wyłączyć czysto behawioralny automatyzm - "coś się dzieje = ucieczka".
Moim zdaniem ssaki są, przynajmniej w większości, świadome. Ale stykam się z biologami, którzy sądzą inaczej. Rzeczywiście, jak się widzi szperackie metody wiewiórek choćby, ciężko by było ręczyć głową za ich świadomość. Prywatnie uważam też, iż niektóre ptaki mogą być do pewnego stopnia świadome. Ale jest to śmiała teza i całkiem możliwe, iż będę musiał ją porzucić, co też uczynię, jeśli będzie trzeba.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >To, że impuls dochodzi do centralnego ośrodka nerwowego, który zarządza dalszymi reakcjami organizmu, nie oznacza, iż ów organizm jest świadomy. Nie zajmowałem się nigdy patrzeniem na to od strony poszukiwań świadomości czy odczuwania bólu. Odczuwanie bólu jest po prostu oczywiste.
Ale teraz zwrócę uwagę na artykuły w czasopismach na ten temat przy najbliższym poszukiwaniu wiedzy. Wiele z tych związków działa na świadomość odczuwania różnych stanów w tym i bólu u człowieka i tak samo u zwierząt badanych-powtarzam się.
Dobra poszukam przy okazji to się podzielę za jakiś czas.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) |
> Jeśli na nas działaja leki znieczulające niby likwidujące świadomość i tak samo działają na ssaki, oraz pewnie i na inne zwierzaki wystarczy spytać w ZOO czym znieczulają ptaki, gady czy ryby lub płazy. To uważam że czują bólTylko gdzie jest powiedziane że leki działają na świadomość - same odczucia? srodowisko(*)/Czy-owady-czuja-bol,9233.html
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | W milionach miejsc- psychotropiki i inne wesołe leki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | > srodowisko(*)/Czy-owady-czuja-bol,9233.htmlStary jaki artykuł!!! Plus! Przecież to woda na młyn mego rozumowania! Środków zmieniających świadomość są tysiące i odczucia i praktycznie wszystko co chcesz w mózgu. A co robią z owadami, zazwyczaj bada się na pająkach różne fajne związki i potem powstają surrealistyczne sieci pajęcze po różnych specyfikach. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Środków zmieniających świadomość są tysiące i odczucia i praktycznie wszystko co chcesz w mózgu.
Tak sam podałem w innym poście w wątku takie LSD. Ale mi rozchodzi się że nie wiemy dokładnie jak działają leki. Czy działają na same odczucia jako odczucia. Czy tylko na ukierunkowanie prądu rozchodzącego się w synapsach? Czy na sam układ sterujący rozchodzeniem się informacji? Czy samą informację? Zapewne różne specyfiki różnie działają.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pająk na pewno nie myśli o swojej pajęczynie, to czysty behawior, gdyż wszystkie pajęczyny są identyczne i w identyczny sposób budowane. Zatem zaburzenie budowy pajęczyni świadczy o czysto mechanicznych, w pełni nieświadomych reakcjach mózgu pająka. To tak jakbyś uszkodził maszynę układającą tory.
|
|
| | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) |
> Wcale nie podejrzewam też robaczka o posiadanie świadomości.> Jedynie o odczuwanie bólu. Jak można odczuwać ból bez świadomości? Co to jest świadomość???
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zadasz bólu nieświadomemu zwierzęciu. Jego nie ma w tym sensie. Nie ma w nim nic, co by odczuwało ból, łaskotki, przyjemność. Dla niego wszystko jest kompletnie obojętne, tak samo jak dla zegarka. To oznacza stan braku świadomości. Meduzy i muchy tak właśnie mają. Dlaczego piszę o muchach? A no na muszkach owocówkach bada się geny behawioru. Wszystkie ich poczynania są wpisane w geny. Latanie, mycie skrzydeł, zaloty, poczucie czasu. Najpewniej nie ma nic pozatym i nic w muszce owocówce, co odczuwałoby w jakikolwiek świadomy sposób ból.
|
|
| | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Kompletnie się z tym nie zgadzam w ogóle to dopiero na tym wątku dowiedziałem się że tak ktoś może myśleć. Najlepiej podawaj przykłady zwierzęcia, co do analogii do zegarka to zgodzę się w odniesieniu do bakterii ale do myszy czy kota już nie.
Zwierzęta odczuwają ból i robią to tak samo jak my mają takie same jak my receptory-słonie,konie,psy,koty,szczury i wiele innych reagują na te same środki znieczulające co i my. Na całej drodze na jakiej możemy zablokować odzczucie bólu.
A czy mają świadomość to zależy od definicji świadomości, puki jej nie ma obiektywnej proponuję nie szkodzić i raczej propagować szacunek do życia.
Nie wiem jak jest z robaczkami czy muchami po prostu nie znam badań na temat znieczulania ich. Moze nikt się tym nie zajmował.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | Liliac zwróciła powyżej uwagę na kluczową różnicę między odczuwaniem bólu i cierpieniem. Być może wolno nam utożsamić w pewien sposób pobudzenie receptorów bólowych z ich subiektywnym aspektem czyli odczuciem bólu, choć i to jest nadużyciem, bo jeśli nadano sygnał, to dla zaistnienia zjawiska (nawet w sensie czysto biologicznym, bez aspektu subiektywnego) musi być jakiś odbiór bodźca. Niech to będzie choćby prymitywny łuk odruchowy z efektorem. Natomiast od bólu do cierpienia bardzo daleko. I nie chodzi mi tutaj nawet o tłumienie doznań bólowych przez silne pobudzenie, stres, oszołomienie. Czy nawet o dewiacje seksualne, w których ból zamiast cierpienia wywołuje rozkosz. Antonio Damasio w jednej ze swoich prac opisuje pacjenta z zaawansowanym owrzodzeniem kończyny dolnej i jednoczesnym uszkodzeniem mózgu (układu limbicznego). Grał uśmiechnięty z innymi pacjentami w karty, a na pytanie o ból nogi odrzekł, że ból jest bardzo silny, ale niespecjalnie mu przeszkadza.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myszy i kota nie posądzam raczej o zerowy poziom świadomości, muszkę raczej na pewno tak. A brak świadomości to brak świadomości. Kamień jej nie ma i meduza również. Obydwa obiekty nie doznają cierpienia, ani bólu. Z chwilą, gdy uznasz bardzo prymitywne zwierzęta za świadome (na przykład gąbki), chwyć też za rośliny. Co wybierzesz do jedzenia? Mam nadzieję, że jednak nie schabowy, czy mózg małpy (skoro wszystko jest świadome, to ktoś może nie odczuwać tu różnicy - padały takie sugestie w tej dyskusji).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Kamień nie ma świadomości. Meduza pewnie też nie ma.
A co do jedzenia to kompletnie nie przeszkadza mi to czy coś ma świadomość czy nie liczy się białko. Mam siłownię i mięśnie do utrzymania. Soję uwielbiam ale nie zapewni mi wszystkich potrzebnych białek. Mięsko jest super a czy biegało i cieszyło się życiem to nie moja sprawa grunt żeby go nie męczyć i nie torturować niepotrzebnie a jeść tyle ile trzeba.
Mózgu małpy nie zjem ze względu na to że mam lepsze żródła jedzenia. Mięsa człowieka też nie zjem ale ze względu na możliwość zarażenia się i penalizację tego typu zachowań oraz z powodu tabu i oporu jaki czuję nie -racjonalnego do tego typu konsumpcji.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jest to dość uczciwe postawienie sprawy. Żadne zwierzę poza człowiekiem nie stara się zaoszczędzić cierpień swojemu jedzeniu, nie wstrzymuje się też od jedzenia ze względu na opory etyczne. Ja tylko uważam, iż grupa świadomych zwierząt nie jest zbyt obszerna i spokojnie można znaleźć wiele mięsa nikogo świadomego nie raniąc etc. Więc czemu nie? Trzeba się tylko dowiedzieć, które egzemplarze fauny są świadome, a które nie. Kiedyś to się stanie, chyba, że religianci wrócą nas do nowego średniowiecza.
Mózg małpy jest ponoć pyszny i bardzo zdrowy (mózg to prawdziwa kopalnia białka, a małpa ma go dużo). Ja nie zjadłbym żadnej małpy, gdyż uważam, iż byłoby to morderstwo.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Mam przed oczami jeszcze scenę z jedzenia mózgu małpki w resteuracji po zabiciu własnoręcznym małpki z Oblicz Śmierci kiedyś popularnych-obrzydlistwo.
A mam ciekawostkę gdzieś kiedyś przeczytałem że :
Kanibalizm to nie żadne zboczenie a kulturowo uwarunkowany nawyk kulinarny.
Świetny txt. Pozdrawiam i już prawie zasypiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tak, tylko czekać, aż relatywiści kulturowi zaczną tworzyć specjalne fundusze dla wsparcia zamierających tradycji kanibalistycznych. W jakimś sensie już to robimy w sensie intelektualnym. Dla bogactwa ludzkiej różnorodności dbamy o to, by ludzie wyrośli w pierwotnych wspólnotach nadal latali z dzidami i śpiewali pieśni do ducha wielkiego pająka. Myślę, że tak naprawdę nie pytamy ich o zgodę. Z drugiej strony mają do wyboru nieporadność w slumsach. Wydaje mi się, że jacyś naukowcy powinni bronić prawa tych ludzi do sięgnięcia po wiedzę jaką już posiada "głównonurtowa ludzkość".
Mózg małpy jada się na żywca często. I dopóki wszystko co się rusza będzie uznawane za świadome, takie zjawiska będą miały miejsce (skoro mucha coś tam czuje i małpa coś tam czuje, to coś jeść trzeba...). Jeśli chodzi o ból, to mózg nie jest unerwiony, ale dla istoty świadomej...
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Mięsa człowieka też nie zjem ale ze względu na możliwość zarażenia się i penalizację tego typu zachowań oraz z powodu tabu i oporu jaki czuję nie -racjonalnego do tego typu konsumpcji. >... >Kanibalizm to nie żadne zboczenie a kulturowo uwarunkowany nawyk kulinarny.
Sądzisz zatem, że racjonalne są zachowania egoistyczne a kulturowe nieracjonalne?
|
|
| | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Setarkosie!
Pytanie jakie mi zadałeś jest zbyt rozległe. Sprecyzuj je i podaj mi definicję pojęć i jakieś przykłady do omówienia.
Otóż nieracjonalne może być dla mnie nie jedzenie świń przez żmijowe plemię jak najbardziej kulturowo zależne.
Ale nieracjonalne będzie także dla mnie czysto egoistyczne zabójstwo na tle rabunkowym.
Tak jak i nieracjonalne będzie dla mnie typowo kulturowo uwarunkowane zabójstwo wielu osób połączone z rozrywkowym samobójstwem z pobudek religijnych znanej i lubianej religii miłości i pokoju.
Także nie mogę tak od razu sądzić i na poczekaniu odpowiadać generalizując.
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | > 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to> dlaczego?Ze świadomością (tudzież "samoświadomością") jest ten problem, że nie jest to termin naukowy, a potoczny. Każdy człowiek może sobie rozumieć coś tam innego pod tą nazwą. Druga sprawa, że w naszej kulturze utarło się przedstawiać człowieka jako coś szalenie yntelygentnego, tak świadomego siebie i otoczenia, jak nic innego. Definiowanie świadomości, nadawanie jej sztywnych ram nauki, samo w sobie budzi sprzeciw. Czy może być opisana? Może. Co więcej - za chwilę będzie  > 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak?A dlaczego mam się bać? Już dawno nauka opisała człowieka pod względem rozmaitych fizjologicznych komponentów, przy czym ani ze wszystkich nie zdaję sobie sprawy, ani mnie to specjalnie nie martwi. Nie mam poczucia wszechmocy. Wiem, że byle głupie złamanie może mnie uczynić kaleką - są pewnie ludzie, którym ta "kruchość" przeszkadzałaby, gdyby się dowiedzieli, ale mi to - że tak powiem - ryba, bo nie uważam się za alfę i omegę. > 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć> podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie?Religijne... nie. Tu jest kwestia tej ludzkiej wszechmocy, tej ogólno - za przeproszeniem - zajebistości. Człowiek jest w centrum wszechświata, tak mocny, że nawet torebkami foliowymi niszczy przyrodę. Wielki buldożer, as intelektu, no mega super hiper ktoś, nic się z nim nie równa. I nagle ktoś mu tu granicę wyznacza i mówi - "A słuchaj, wiesz, że ty sporo rzeczy robisz automatycznie i ogólnie, to głupi jesteś?". > 4) Czy uważacie że:> a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość> b) niektóre ją mają> c) tylko człowiek ją maCo to jest samoświadomość, bo ja do końca nie rozumiem... Rozpoznawanie siebie w lusterku? To tak, zwierzęta z główną modalnością wzrokową i zachowaniami stadnymi są w stanie rozpoznać siebie w lusterku. Aczkolwiek już swojej nerki człowiek nie rozpozna. > 5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?A co to jest cierpienie? > 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?Reakcja na bodźce oznacza, że dany obiekt obserwacji reaguje na bodźce. Nic więcej. > 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?Chciałbym się wreszcie dowiedzieć co rozumiesz pod pojęciem "samoświadomość".
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pod pojęciem samoświadomości rozumiem zwerbalizowane, bądź nie odczucie "ja jestem". Moim zdaniem bez tego nie ma mowy o odbiorcy cierpienia i innych działań w przypadku danego organizmu, który może w całkiem złożony sposób reagować na bodźce. Każde odczucie mające odresata w samym odczuwającym organizmie nazywam samoświadomością. Wydaje mi się, że może ona być słabiej, lub mocniej rozwinięta. Zadziwia mnie fakt, iż tak wielu forumowiczów posądza bez żadnego "ale" o to muchę, czy ćmę. A przecież choćby Dawkins jest popularny. On chyba nie uważa, iżby owad mógł w jakikolwiek sposób cierpieć. Póki co nie możemy mieć stuprocentowej pewności, ale jakakolwiek świadomość własnego istnienia (czyli samoświadomość) nie bierze się znikąd. Musi być odpowiednio rozwinięty mózg, chyba, że ktoś tak jak Sylwek nie zgadza się z materialistycznym monizmem nauki, lecz jest metafizykiem. Bez oczu się nie widzi, chyba że ktoś wierzy w oczy duszy...
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Pod pojęciem samoświadomości rozumiem zwerbalizowane, bądź nie odczucie "ja jestem". Moim zdaniem bez tego nie ma mowy o odbiorcy cierpienia i innych działań w przypadku danego organizmu, który może w całkiem złożony sposób reagować na bodźce. Każde odczucie mające odresata w samym odczuwającym organizmie nazywam samoświadomością. Wydaje mi się, że może ona być słabiej, lub mocniej rozwinięta. Zadziwia mnie fakt, iż tak wielu forumowiczów posądza bez żadnego "ale" o to muchę, czy ćmę. A przecież choćby Dawkins jest popularny. On chyba nie uważa, iżby owad mógł w jakikolwiek sposób cierpieć. Póki co nie możemy mieć stuprocentowej pewności, ale jakakolwiek świadomość własnego istnienia (czyli samoświadomość) nie bierze się znikąd. Musi być odpowiednio rozwinięty mózg, chyba, że ktoś tak jak Sylwek nie zgadza się z materialistycznym monizmem nauki, lecz jest metafizykiem.
Chyba nie zrozumiałeś. Materialistyczny monista jest tak samo metafizykiem jak spirytualista czy transcendentny idealista - jest wyznawcą określonej metafizyki. Ale, siłą rzeczy nie może dostarczyć naukowych uzasadnień swojego systemu (choć być może potrafi dostarczyć całkiem dobre filozoficzne racje za jego wyborem).
Moje zaś przekonania można streścić tak: kwestia świadomości prawdopodobnie przenika do sfer epistemologii i ontologii i jako taka nie podlega (w całości) dociekaniom nauk empirycznych. Choć wiele zagadnień związanych ze świadomością może być rozwiązanych na gruncie naukowym.
|
|
| |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Niewiarygodne,niemożliwe toż to NOMA.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Niewiarygodne,niemożliwe toż to NOMA.
Nie jesteś zbyt bystry, prawda?
|
|
| | | |  | 1 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) | Niestety jestem i to bardzo, a Ty?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Niestety jestem i to bardzo, a Ty?
Ja nie wiem. Zbyt skromny jestem by się oceniać. Ale kogoś kto nie rozumiem jakiegoś pojęcia i się z tym obnosi za zbyt bystrego bym nie uznał. Akurat gdybyś miał elementarne pojęcie o czym piszę, wiedziałbyś, że NOMA jest jawnym pogwałceniem rozróżnień i założeń przeze mnie przyjętych, już choćby dlatego, że zarówno szeroko rozumiana działalność naukowej społeczności, jak i religie maja tak komponenty metodologii, ontologii jak i epistemologii, które na siebie zachodzą.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | rhotax7 (3947 punktów) | >Ja nie wiem. Zbyt skromny jestem by się oceniać. To zrób sobie test.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Lubię pewność siebie, ale aby mi tego dowieść, zastanów się raz jeszcze nad świadomością muchy. Podpowiem, że są możliwe słowa "być może", "prawdopodobnie"...
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Materialistyczny monista nie jest wyznawcą niczego, bowiem czerpie swoją wiedzę z odkryć nauki. Gdyby nauka odkryła, iż świat składa się z tego co znamy i "warstwy metafizycznej", natychmiast stałbym się metafizykiem. Ale nic nie wskazuje na warstwę metafizyczną, zwłaszcza zaś taką specjalną, dla zwierzęcych mózgów. To naprawdę przypomina religijną koncepcję duszy. Gdybym ja w coś takiego wierzył, nie mógłbym uznać przekonań żadnego teisty za bzdurę. Zakładam "warstwę metafizyczną", zatem wszystko staje się możliwe. Jahwe, czy Allach to tylko inne typy takich warstw metafizycznych. Cel jest moim zdaniem podobny - łatwo w ten sposób uwolnić pewne swoje oczekiwania, marzenia etc. od weryfikacji.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Materialistyczny monista nie jest wyznawcą niczego, bowiem czerpie swoją wiedzę z odkryć nauki.
Jakiej nauki? Takiej jak teoria strun - nieweryfikowalnego empirycznie zbioru śmiałych teorii o świecie o charakterze (przynajmniej na chwilę obecną) stricte metafizycznym w technicznym znaczeniu tego słowa?
>Gdyby nauka odkryła, iż świat składa się z tego co znamy i "warstwy metafizycznej", natychmiast stałbym się metafizykiem.
Nauka już działa na określonej warstwie metafizycznej. Nie chce mi się długo w tym względzie rozwodzić, więc tylko przytoczę cudowną metaforę Imre Lakatosa - uczeni są do kwestii poznania jak ryby do wody. Świetnie pływają ale mało wiedzą zazwyczaj o hydrodynamice płynów. Jednak, to że ich wiedza o tych zjawiskach jest niewielka, nie znaczy, że jest bez znaczenia. Podobnie, to że naukowcy zwykle niewiele wiedzą o epistemologii czy filozoficznych aspektach swoich dziedzin,nie znaczy, że mozna ich pominąć. I tak samo jak nie da się zastapić hydrodynamiki pływaniem - tak samo nie zastąpisz epistemologii czy (pewnych) zagadnień ontologii czy metafizyki postępowaniem "naukowym".
>Ale nic nie wskazuje na warstwę metafizyczną, zwłaszcza zaś taką specjalną, dla zwierzęcych mózgów.
Zdaje mi się, że to zdanie wskazuje, iż nie wiesz o czym mówisz - ściślej, tak bezkrytycznie przyjmujesz perspektywę naiwnego realizmu, iż nawet nie bardzo umiesz sobie konceptualizować o czym tu piszę.
>To naprawdę przypomina religijną koncepcję duszy.
A to już totalna nieprawda. Żarliwy i bystry buddysta będzie wyznawcą tak koncepcji religijnej jak i metafizycznej przeczącej istnieniu duszy w sposób, który pozwoli mu się uwolnić od jej pojęcia w daleko większym stopniu niż 90% "naukowych materialistów", którzy mogą sobie czytać to czy tamto, ale i tak pojęcie substancjalnej jaźni mają głęboko wdrukowane kulturowym i socjalizacyjnym przekazem *w tym samym językiem). Kolejny dowód, że nie bardzo ogarniasz relacje i naturę sfer i dziedzin, o których piszę - metafizyka, religie i dusza to rzeczy całkiem rozłączne. I znowu, jak materialista jesteś po prostu zwolennikiem konkretnej metafizyki, a nie, że uwolniłeś się od jakiejkolwiek.
>Gdybym ja w coś takiego wierzył, nie mógłbym uznać przekonań żadnego teisty za bzdurę. Współczuję. Świat naprawdę nie sprowadza się do teizm nie-teizm.
>Zakładam "warstwę metafizyczną", zatem wszystko staje się możliwe. No to poniekąd prawda.
>Jahwe, czy Allach to tylko inne typy takich warstw metafizycznych. A tu znów nie rozumiesz o co chodzi.
> Cel jest moim zdaniem podobny - łatwo w ten sposób uwolnić pewne swoje oczekiwania, marzenia etc. od weryfikacji. Czy ja wiem czy od weryfikacji. Zależy jakiej. Może empirycznej. Ale od empirycznej weryfikacji swoje założenia musi uwolnić także materialista monistyczny, bo nigdy swojego materializmu empirycznie nie zweryfikuje (tak wiem - może go założyć, ale to samo w sobie jest aktem wiary, jeśli chce poza niego wyjść, musi wejść w domenę nieosiągalną dla metodologii nauk empirycznych).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Czy ja wiem czy od weryfikacji. Zależy jakiej. Może empirycznej. Ale od empirycznej weryfikacji swoje założenia musi uwolnić także materialista monistyczny, bo nigdy swojego materializmu empirycznie nie zweryfikuje (tak wiem - może go założyć, ale to samo w sobie jest aktem wiary, jeśli chce poza niego wyjść, musi wejść w domenę nieosiągalną dla metodologii nauk empirycznych). Odnosisz się do punktu pierwszego. Ja uważam, iż nauka z dużą dozą prawdopodobieństwa objaśni funkcjonowanie mózgu włącznie ze świadomością, którą ów mózg wytwarza (albo nie - w zależności od gatunku zwierząt). Jeśli tak się stanie, to co napisałeś wyżej będzie bez zasadne. Wyobraź sobie, iż niektórzy Hinduiści tak wierzą w astrologię, iż uważają, iż prawdziwy Księżyc jest nieprawdziwy, za to istnieje księżyc metafizyczny, większy i krążący dalej. Wszystko stąd, iż prawdziwy Księżyc nie zgadza im się z horoskopami. Jeśli mózg zostanie przebadany i wyjaśniony do końca, tajemnica świadomości pozostanie Księżycem astrologów. Monizm materialistyczny nie jest żadnym dogmatem. W nauce póki co się sprawdza, i nie sądzię, aby kiedykolwiek miało być inaczej w przypadku nie kosmologii, ale budowy mostów, czy ludzkiego mózgu (nawet po odkryciu jakiś zupełnie obok materialnych równoległych wszechświatów itp., o ile to możliwe)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Jeśli mózg zostanie przebadany i wyjaśniony do końca, tajemnica świadomości pozostanie Księżycem astrologów.
No ale to musisz się zdecydować. Pytasz się o działania mózgu? Tak, ten prędzej czy późnej będzie bardziej dogłębnie wyjaśniony. Czy pytasz się o subiektywne stany mentalne - świadomość sensu stricto?
BTW: wspomniany przez ciebie Dennet należy do obozu, który tłumaczy monizm w ten sposób, że "przepaść" między stanami fizycznymi a mentalnymi wynika z niedokładności opisu mózgu. Jak dla mnie to stwierdzenie wewnętrznie sprzeczne, bo wynika z niego, ze posiadamy dwa rodzaje wiedzy o mózgu: subiektywną (introspekcyjną), posuniętą "do końca" i dającą "złudzenie" świadomości, oraz intersubiektywną, ale nie pełną, która prowadzi do obrazu umysłu jako tego fizykalnego mózgu właśnie.
Dennet może wierzyć, że w ten sposób unika kwestii nieredukowalności stanów mentalnych do fizycznych, ale wątpię by wielu innych filozofów się z nim zgodziło.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wielu filozofów wierzy w duszę i dopasowuje myślenie do tej wiary. Denneth pisze o tym obszernie. To co przedstawia ze strony swoich adwersarzy przypomina walkę z teologami. Filozofowie "wiedzą", że "musi być coś jeszcze", że świadomość nie jest li tylko efektem pracy mózgu. Ta ich wiedza, która jest wiarą, stanowi początek ich rozważań, dalej pozostaje już tylko dopasowywanie i naginanie faktów. Mówisz o zmyśle myślenia, a pomyśl o zwykłym widzeniu. Też można powiedzieć, że jedna rzecz to obraz, receptory w oku, a druga widzenie. A jaki w takim razie metafizyczny jest komputer! Przecież cały bazuje na 1010101001110010010101010110111111111110000101010101 a co widzisz na ekranie? "Czysta metafizyka, to nie może być w żaden sposób materialne...."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Wielu filozofów wierzy w duszę i dopasowuje myślenie do tej wiary. Dzisiaj wielu wierzy? Zaskakujące. A jacy to wierzą? A na marginesie: wiesz, że wielu naukowców tez wierzy w duszę i Boga?
>Mówisz o zmyśle myślenia, a pomyśl o zwykłym widzeniu. Też można powiedzieć, że jedna rzecz to obraz, receptory w oku, a druga widzenie. A jaki w takim razie metafizyczny jest komputer! Przecież cały bazuje na 1010101001110010010101010110111111111110000101010101 a co widzisz na ekranie? "Czysta metafizyka, to nie może być w żaden sposób materialne...."
Ach doprawdy? No o ile wiem, to wszystko co się dzieje w komputerze jest nader dokładnie opisane przez fizykę. Twój przykład mógłby być jakąś metaforą, gdyby nie był pozbawiony jakiejkolwiek treści.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To co się dzieje w układzie nerwowym meduzy, czy muchy też raczej nie jest zupełnie nieznane. Myślę, że pełnego wyjaśnienia można się spodziewać na bazie nauki.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Masz interesujące odpowiedzi. Chciałbym zapytać, do czego doszedłeś? Rozumiem, że sytuacja przedstawia się tak: odrzuciłeś koncepcje, że jesteśmy tylko liczbami i zespolonymi z nimi działaniami na liczbach. Nie oznacza to oczywiście odrzucenia logiki. Logice wystarczą zbiory. Zatem, czy możesz powiedzieć coś więcej na temat dodatkowego zbioru, który prócz liczb i działań na nich tworzy naszą świadomość?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Rozumiem, że sytuacja przedstawia się tak: odrzuciłeś koncepcje, że jesteśmy tylko liczbami i zespolonymi z nimi działaniami na liczbach.
Nigdy nie przyjmowałem takich koncepcji, by móc/musieć cokolwiek odrzucać. Trudno mi tez powiedzieć bym do czegoś doszedł. Jedynie zwróciłem w tym wątku uwagę na wątpliwości, które moim zdaniem są zasadne przy poruszonej tematyce. To coś innego niż posiadanie pozytywnej wiedzy.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Myślałem, że znasz jakieś ciekawostki, które pokazują, że z ogarnianiem świadomości nie będzie w nauce łatwo.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Myślałem, że znasz jakieś ciekawostki, które pokazują, że z ogarnianiem świadomości nie będzie w nauce łatwo.
A mało ich tu zaprezentowałem?
Tak naprawdę jest jedna fundamentalna: czy i jak utożsamić subiektywne mentalne stany z obiektywnymi (intersubiektywnymi?) stanami fizykalnymi.
Istnieje kilka ujęć problemu, wszytkie należą juz do klasyki i dziwię się, że autor takiego wątku jak ten nie raczył się z nimi zapoznać.
Tak więc wersja spirytualistyczna zakłada, że "duch" lub "umysł" produkuje rzeczywistość naoczną. Wersja materialistyczna w wersji hard zakłada, że istnieje materia a "umysł" czy "stany mentalne" to językowa i pojęciowa złuda.
Istnieją wersje dualistyczne, jak na przykład kartezjański pogląd - o materii i umyśle jako różnych, acz wzajem oddziałujących substancjach.
Istniej pogląd Spinozy, zgodnie z którym i materia i umysł to jedno i to samo, ale oglądane odpowiednio "od zewnątrz" i "od środka". W XX wieku podobne koncepcje rozwijał Whitehead. Albo, ostatnio David Chalmers - kognitywista, który sugeruje by stany mentalne traktować jako pewną fundamentalną własność wszechświata obok innych podstawowych oddziaływań czy sił, która powiązana jest z przetwarzaniem informacji, zaś ustrkturyzowana w złożone układy takie jak mózgi prowadzi do tworzenia złożonych, mentalnych reprezentacji świata wewnętrznego i zewnętrznego.
Istnieje też wersja "light" materializmu - wedle niej liczą się jeno mózgi i materia, a stany mentalne, choć nieredukowalne do stanów fizykalnych są ich epifenomenalnymi "cieniami".
Do "pełni" obrazu brakuje jeszcze kwestii epistemologicznych - świat doświadczenia jest w pewnym stopniu zależny od ram poznawczych podmiotu doświadczającego. Choć bezpośrednio nie wiąże się to z zagadnieniem świadomości, pokazuje, że "twardy" realizm (materializm) jest co najmniej dyskusyjny. "materia" czy "prawa nauki" to elementy wyjaśnień będących kognitywnymi konstruktami, do tego o językowym charakterze. Rzeczywistość "sama w sobie" jest w pewnym fundamentalnym sensie czymś zupełnie innym.
Zastanawiam się ile osób, które z taka pewnąścią prawią tu o muszkach i ukwiałkach bierze pod uwagę wymienione przeze mnie aspekty zagadnienia. A są to najbardziej elementarne podstawy, właściwie rudymenty szkicu podstaw.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wydaje mi się, że rozważania tutaj prowadzi się w większości na cichym założeniu, że znajomość "działalności" mózgu pozwala z dobrym przybliżeniem opisać stany świadomości. W takim ujeciu rozważanie części umysłu manifestującej się, na przykład w ciemnej materii i energii (a jest tego 96% masy wszechświata), mija się z celem. Myślałem, że może jest coś poddającego takie podejście w wątpliwość - w sensie praktycznego przykładu. Rozważania teoretyczne rozumiem, ale ponieważ nie widzę drogi, by badać "tę duszę-nieduszę" umysłu z gruntu nauki pozostaje przy badaniu mózgu, socjologii i psychologii. Właściwie ja nie. Ja jeszcze mieszam do tego geny, skoro cechy związane ze świadomością można dziedziczyć: www.physor(*)partly-genetic-scientists.htmlPozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ale w kwestiach praktycznych sytuacja jest taka sama od lat - gwałtowny przyrost wiedzy o mózgu i neurofizjologii, mały przyrost rozumienia jak to odnieść do kwestii umysł-ciało na poziomie fundamentalnym.
Sądzę, że w ciągu stu lat możemy wiedzieć prawie wszystko o mózgu, ale o problemie nazwijmy to filozoficznym wciąż tyle samo co teraz.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Ale w kwestiach praktycznych sytuacja jest taka sama od lat - gwałtowny przyrost wiedzy o mózgu i neurofizjologii, mały przyrost rozumienia jak to odnieść do kwestii umysł-ciało na poziomie fundamentalnym.Nie, nie, jednak to, że wyodrębnia się obszary w mózgu odpowiedzialne za agresję, emocje i inne sprawy jednak zmienia wiele - wszelkie teorie umysłu niezwiązanego z mózgiem upadają i w jakiś sposób to związanie się dookreśla. > Sądzę, że w ciągu stu lat możemy wiedzieć prawie wszystko o mózgu, ale o problemie nazwijmy to filozoficznym wciąż tyle samo co teraz. Zdaje się, że odkryto w mózgu obszar, który odpowiada za podtrzymywanie pewnej ilości znajomości. Właściwie gęstość tego obszaru jest skorelowana z ilością "aktywnych znajomości". Tylko patrzeć, jak ludzie (np. politycy) zaczną sobie wszczepiać neuronki, by ten obszar rozbudować. W zależności od efektów tego wszczepiania dostaniemy kolejne dane o umyśle. Na razie są bariery techniczne do wszczepiania neuronów, ale myślę, że niedługo zostaną pokonane. Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie, nie, jednak to, że wyodrębnia się obszary w mózgu odpowiedzialne za agresję, emocje i inne sprawy jednak zmienia wiele - wszelkie teorie umysłu niezwiązanego z mózgiem upadają i w jakiś sposób to związanie się dookreśla. Myślę, że takie teorie zostały usunięte z głównego nurtu już ponad sto lat temu. Ba, bodaj Schopenhauer pierwszy stwierdził, że myślenie jest czynnością mózgu w taki sposób, jak trawienie żołądka. Tak więc sama idea jest stara.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jednak dziś mamy w informatyce tzw. "sieci neuronowe", które potrafią zasymulować przynajmniej proste przykłady/przypadki myślenia i tym samym potwierdzają, że konstrukcja przesyłu informacji w biologicznych neuronach przynajmniej dla tych prostych przypadków myślenia odpowiada za nie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | No tak, ale wciąż należy zwrócić uwagę na jedno istotne rozróżnienie: między korelacjami a związkami przyczynowymi. Niewątpliwie wykrywamy coraz dalej idące korelacje miedzy subiektywnymi stanami mentalnymi a korelatami neuronalnymi. Wciąż jednak nie umiemy przerobić korelacji na związki przyczynowe. I tu leży główna kontrowersja: czy takie przerobienie jest w ogóle możliwe?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >I tu leży główna kontrowersja: czy takie przerobienie jest w ogóle możliwe? Nie wiem. Z praktycznego jednak punktu widzenia nie pozostaje nic innego, jak kontynuować badania nad mózgiem.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nie wiem. W tej chwili nikt nie wie, ale są różne opinie (niestety nie umiałem przedstawić tego faktu w sposób zrozumiały dla Jacka).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | On z miejsca odrzuca taką możliwość. W ten sposób "fundamentalizuje" się - prawdopodobnie walki z religiantami uczyniły go takim, jak też niektóre cechy osobowości rzecz ułatwiły. Ja w tym momencie stwierdzam, że jest niefalsyfikowalna. Jeśli poznany mózg wystarczająco dobrze może się okazać, że da się ją sfalsyfikować (na tak lub nie).
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie odrzucam rzadnej możliwości, jakże bym mógł. Mam po prostu wrażenie, że niektórym trudno sobie wyobrazić muchę jako prostą realizację programu genetycznego, a nie osobnika, który odczuwa ból i przyjemność w jakikolwiek sposób świadomie. Nie mówię, że tak jest (choć przychylam się do takiej wizji muchy). Chodzi mi tylko i wyłącznie o wyobrażenie sobie, iż w musze nie musi być nic co odczuwa cokolwiek i mucha może i tak działać jak działa. Takiej definicji prostych organizmów nie można po prostu a priori odrzucić, nawet nie starając się jej sobie wyobrazić. Nawet nie tworząc w umyśle modelu dotyczącego zagadnienia, jak to może działać. A oczywiście może.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | W praktyce się takie możliwości odrzuca, bo nie potrafimy ich badać.
Zasadniczo nic więcej w temacie powiedzieć nie umiem.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To może też należy odrzucić przekonanie o świadomości meduzy, czy też potrafimy je badać w praktyce??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >To może też należy odrzucić przekonanie o świadomości meduzy, czy też potrafimy je badać w praktyce?? Zależy jak zdefiniujemy pojęcie świadomość. Jeśli świadomość to algorytm podejmowania decyzji, który ma zdolność uczenia się, to jasne, możemy ją badać.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Napewno meduza nie ma algorytmu podejmowania decyzji. Ma tylko algorytm. Naprawdę trzeba mieć kawał mięcha w głowie, żeby podejmować decyzje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Pozwolisz mi się nie zgodzić. To chyba tyle, co miałem do powiedzenia.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że możesz się nie zgadzać. Ale w takim razie udziel prostej odpowiedzi - ile komórek (nerwowych) trzeba na odczuwanie świadomości? Podaj jakąś minimalną twoim zdaniem liczbę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Oczywiście, że możesz się nie zgadzać. Ale w takim razie udziel prostej odpowiedzi - ile komórek (nerwowych) trzeba na odczuwanie świadomości? Podaj jakąś minimalną twoim zdaniem liczbę. Nie wiem. Nie wiem dokładnie, jak neurony "przeliczają" warianty i wybierają. Prawdopodobnie najmniejsza ilość to dwie - tyle wystarcza, by zrobić pętlę rekurencyjną. Widzę też możliwość zmniejszenia do jednego, ale byłaby to zabawa podłączania zamiast drugiego neuronu układu, który miałby pełnić jego funkcje wywołując sprzężenie zwrotne.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok, masz dwa neurony. Co dalej? Po co my mamy ich tak chorą liczbę, skoro dwa wystarczą, żeby już coś wiedzieć/czuć o sobie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Ok, masz dwa neurony. Co dalej? Po co my mamy ich tak chorą liczbę, skoro dwa wystarczą, żeby już coś wiedzieć/czuć o sobie? Odpowiedź jest oczywista. Co premiuje ewolucja?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie premiuje niepotrzebnych cech. Większości organizmów, które działają na zasadzie czystych programów genetycznych, świadomość nie jest do niczego potrzebna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Napewno meduza nie ma algorytmu podejmowania decyzji. Ma tylko algorytm. Naprawdę trzeba mieć kawał mięcha w głowie, żeby podejmować decyzje.
A o czym ty bredzisz? Póki co można mówić o różnicach złożoności. Przecie ludzie nie mają w głowie nie wiadomo czego. Mają neurony tak samo jak meduza. Skoro neurony to neurony, to różnica między mózgiem człowieka a układem nerwowym meduzy jest jak między superkomputerem a kalkulatorem - znaczna, ale przecież jedno i drugie to to samo - przewidywalny, deterministyczny automat. To zabawne, że cały czas odrzucają kwestię "jakości" świadomości (czy jak to zwać) posługujesz się skrycie sprzecznym z resztą własnych założeń postulatem jakiejś szczególnej (niedeterministycznej?) zdolności złożonych mózgów.
Tak, są złożone, ale jeśli wszytko działa tak jak uważasz, są po prostu złożonymi algorytmami tak samo jak u meduzy. Znaczy to, że po prostu trzeba więcej wiedzieć by przewidzieć zachowanie człowieka niż meduzy, ale jest on takim samym automatem jak meduza, tyle że bardziej skomplikowanym.
Tak jak superkomputer nie przestaje być automatem jedynie z powodu mocy obliczeniowej biliardy razy większej niż w kieszonkowym kalkulatorze.
"Algorytm podejmowania decyzji"/"algorytm" - ty na poważnie przeprowadzasz tę dystynkcję? Niby na czym ma polegać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nazwy są robocze, nie czepiaj się ich aż tak. Uważam, iż na drodze ewolucji zyskaliśmy zmysł myślenia, możliwość świadomego patrzenia w siebie. Nie jest to więc tylko "więcej neuronów" ale kolejna jakość. Jakość wyrosła z muacji genetycznych podlegających doborowi naturalnemu. Naszym środowiskiem były, obok sawanny, coraz bardziej złożone relacje w stadzie (one też podlegały ewulucji). Różnimy się więc od prostszych zwierząt nie tylko ilością neuronów, ale też większą złożonością funkcji mózgu, która prawdopodobnie nie mogłaby zajść w dużo mniejszych mózgach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > No tak, ale wciąż należy zwrócić uwagę na jedno istotne rozróżnienie: między korelacjami a związkami przyczynowymi. Niewątpliwie wykrywamy coraz dalej idące korelacje miedzy subiektywnymi stanami mentalnymi a korelatami neuronalnymi. Wciąż jednak nie umiemy przerobić korelacji na związki przyczynowe. I tu leży główna kontrowersja: czy takie przerobienie jest w ogóle możliwe?
Ja bym się zapytał, czy takie przerobienie koniecznie musi być sensowne? Związki przyczynowe są cechą ludzkiego opisu zjawisk a nie obiektywną cechą tych zjawisk. Na poziomie fundamentalnym istnieje symetria odwrócenia w czasie i co jest skutkiem a co przyczyną jest kwestią gustu. Ponadto szereg zjawisk makroskopowych nie da się upchać w kategorie przyczynowo-skutkowe. Na przykład, czy samolot lata bo ciśnienie nad skrzydłem jest mniejsze niż pod skrzydłem, czy ta różnica ciśnień istnieje bo samolot leci?
Moim zdaniem badanie korelacji ma większe szanse powodzenia niż poszukiwanie łańcuchów przyczynowo-skutkowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Ja bym się zapytał, czy takie przerobienie koniecznie musi być sensowne? Związki przyczynowe są cechą ludzkiego opisu zjawisk a nie obiektywną cechą tych zjawisk.
Nie sądzę by można było z sensem mówić o obiektywnych cechach zjawisk niezależnych od opisu, no ale to znowu zbaczanie z tematu, a dość już się dygresji narobiło.
Rzecz jasna problematyczna jest już dystynkcja korelacja/związek przyczynowy.
Nie jestem pewny czy istnieje w fizyce w takim sensie jak na przykład w biologii, gdzie istnieje (na gruncie metodologii czysto naukowej) dość wyraźne rozróżnienie między stwierdzeniem korelacji między jakimiś własnościami badanego układu, a wyjaśnieniem tej korelacji. Niemniej - wydaje mi się, ze i w fizyce dane zjawisko można opisać na przykład jako jakąś zależność ujętą w funkcję bez wnikania w rzeczywiste "przyczyny" - które oczywiście mogą być po prostu innymi tego rodzaju zależnościami ale na "niższym poziomie". Nie wiem czy pisze jasno, ale jeśli nie to proszę mi dać znać.
Tego rodzaju dystynkcja w badaniach nad świadomością/mózgiem byłaby chyba kwestią znalezienia kryteriów, które pozwoliły by odróżniać układy neuronalne (sposoby tworzenia reprezentacji?) o jakich wiemy, że towarzyszą im stany mentalne, od tych, które niezależnie od złożoności samej w sobie, nie wydają się mieć takich korelatów.
Niemniej, nawet najdokładniejsze ujęcie tych zjawisk w ten sposób może nie tknąć "twardego problemu" świadomości - odpowiedzi dlaczego w ogóle jakimś stanowi fizycznego wszechświata miałyby towarzyszyć stany mentalne.
Oczywiście, jestem świadome istnienia obozu negującego samą dystynkcję i na ile zrozumiałem pan do niego należy - wnioskuję po odpowiedzi do mojej notki o nie intersubiektywności umysłu.
Ponieważ ani nie mam wiedzy, ani zdolności by prowadzić jakąkolwiek naprawdę istotną dyskusję w tym temacie gdy doszliśmy do tego miejsca, wyjaśnię tylko swoje powody dla umiarkowanego agnostycyzmu w kwestii wyjaśniania świadomości za pomocą nauki. Zasadniczo, uważam, że jednak za wcześnie by mówić o intersubiektywnej naturze umysłu i stanów mentalnych. Podany tam przez pana przykład niekoniecznie pokazuje, że wszyscy jesteśmy intersubiektywnie "świadomi" tego samego złudzenia - intersubiektywne są "obiektywne", czyli po prostu fizyczne kształty, oraz nasze sprawozdania ujęte w formie werbalizacji dostępnych dla innych o naszych mimo wszytko subiektywnych doświadczeniach. Nie twierdzę, że tak jest - skłonny jestem twierdzić, że za wcześnie byśmy mogli tu coś konkluzywnie orzec, a samo przypisanie do sfery subiektywnej czy intersubiektywnej jest bardziej zależne od osobistych intuicji niż czegokolwiek co mogłoby być metodologicznie użyteczną procedurą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie jestem pewny czy istnieje w fizyce w takim sensie jak na przykład w biologii, gdzie istnieje (na gruncie metodologii czysto naukowej) dość wyraźne rozróżnienie między stwierdzeniem korelacji między jakimiś własnościami badanego układu, a wyjaśnieniem tej korelacji.
Tak, zdaję sobie sprawę, że np. w epidemiologii znalezienie przyczyny choroby to dużo więcej niż zidentyfikowanie korelatu. Jednak nie zawsze da się znaleźć taką przyczynę. I nie zawsze dlatego, że żle szukamy, ale dlatego, że po prostu nie ma takiego mechanizmu, który pasowałby nam do miana przyczyny. Chyba dobrym przykładem jest tu rak. O ile mi wiadomo niektóre rodzaje raka rozwijają się bez przyczyny, tzn. ich źródłem są molekularne fluktuacje reakcji biochemicznych, których przypadkowość trudno nazwać przyczyną.
>Tego rodzaju dystynkcja w badaniach nad świadomością/mózgiem byłaby chyba kwestią znalezienia kryteriów, które pozwoliły by odróżniać układy neuronalne (sposoby tworzenia reprezentacji?) o jakich wiemy, że towarzyszą im stany mentalne, od tych, które niezależnie od złożoności samej w sobie, nie wydają się mieć takich korelatów.
Może tak a może nie. Może uda się znaleźć tę "przyczynę", to "źródło świadomości" ale może się to nie udać i pozostanie nam tylko wyjaśnienie w postaci korelatu. Chociaż to pierwsze wyjaśnienie byłoby niewątpliwie dużo bardziej satysfakcjonujące, to jednak nie spodziewam się aby znalezienie przyczyny niosło ze sobą zasadniczo nową jakość w porównaniu z korelatem.
> Niemniej, nawet najdokładniejsze ujęcie tych zjawisk w ten sposób może nie tknąć "twardego problemu" świadomości - odpowiedzi dlaczego w ogóle jakimś stanowi fizycznego wszechświata miałyby towarzyszyć stany mentalne.
Nieraz zastanawiałem się nad tym "twardym problemem" i rzeczywiście jest on twardy, tzn. nie ma jak go ugryźć. Ale ta twardość niekoniecznie musi być spowodowana brakiem naszych umiejętności w rozwiązywaniu problemu świadomości; powodem może być złe postawienie tego problemu. Wiele do myślenia dała mi książka Daniela Dennetta "Consciousness Explained". Pomimo merytrycznej poprawności i zgodności z obecnym stanem wiedzy, kończy się czytać tę książkę z uczuciem rozczarowania bo trudno się nie zgodzić z jej krytykami, że autor nie tyle świadomość "explained" co "explained away". A może właśnie to jest to rozwiązanie, że problem świadomości jest głównie złudzeniem problemu? I nie ma w nim żadnych wielkich tajemnic oprócz zderzenia naszych wybujałych ideałów z materialnością połączeń nerwowych?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >Tak naprawdę jest jedna fundamentalna: czy i jak utożsamić subiektywne mentalne stany z obiektywnymi (intersubiektywnymi?) stanami fizykalnymi. >Istnieje kilka ujęć problemu, wszytkie należą juz do klasyki i dziwię się, że autor takiego wątku jak ten nie raczył się z nimi zapoznać.
Ale Ty mamisz rozmówców filozoficzną żonglerką, a oni (przynajmniej niektórzy), już nie mają takich rozterek jak Spinoza (co to niebożę mogło wiedzieć, nawet Dawkins'a nie czytało). Już wiedzą, że świadomość jest zjawiskiem wytworzonym przez mechanizmy biochemiczne i tylko czekają na dokładny opis jak to się dzieje.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moje wrażenia płynące z tej dyskusji są na razie takie, że nie tylko Spinoza... Widzę kompletną niemożność wyobrażenia sobie, że taka dajmy na to mucha jest tylko działającym programem genetycznym i nie może odczuwać bólu. Nie mówię o zgodzie na tą opinię, lecz o wyobrażenie sobie tego, co wynika choćby z teorii "samolubnego genu". Czytać a przeczytać - różne czasowniki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Widzę, że jesteś w stanie sobie wyobrazić organizm w pełni działający według programu genetycznego. Widzę też, iż przekonanie innych o tym, że wszystko co się rusza ma świadomość jest naprawdę silnie ugrunowane na Racjonaliście, choć Dawkins jest tu popularny... Z tą morfiną (bo padł w przytoczonej dyskusji taki argument), to oczywiście fajnie by było przy tak przełomowych badaniach podać dokładne źródła na temat takich eksperymentów. I dlaczego w takim razie tylu najlepszych na świecie biologów nie ma bladego pojęcia o dowodach na świadomość pszczół... Oczywiście, zablokowanie samego połączenia nerwowego narkotykiem, lub środkiem znieczulającym o niczym nie świadczy. Natomiast zastosowanie narkotyku, który działa tylko i wyłącznie na świadomość wytwarzaną przez mózg świadczyłoby o niejednym. Tyle, że pojawia się pytanie, czy niektóre narkotyki nie działają (również) w zwykły, fizyczny sposób na zwykłe połączenia nerwowe (nawet bez mózgu)?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Są jeszcze inne aspekty chemii. Np. LSD może tak namieszać w mózgu że człowiek potrafi widzieć muzykę albo słyszeć kolory. Jak to się dzieje jeszcze chyba naukowcy nie wiedzą, przynajmniej nie słyszałem o tłumaczeniu tego zjawiska. Na tym przykładzie widać jak prosty związek chemiczny może namieszać w skomplikowanych strukturach mózgu, zmieniając kompletnie świadomość. Co do czujących cząsteczek: Odpowiedz mi co tak na prawdę czuje w naszym mózgu? Czy jak byśmy go rozebrali na części, oddzielili struktury odpowiedzialne za odczucia od innych przede wszystkim od tych które są odpowiedzialne za nasze poruszanie, komunikowanie się. To czy te prostsze struktury odpowiedzialne za odczucia przestały by czuć? A jak by nie przestały to jak by zaistnienie tego stanu mentalnego mogły zakomunikować badaczom? I w końcu najważniejsze, co jest dokładnie odpowiedzialne za towarzyszenie cząstkom, odczuć? A teraz bardziej filozoficznie: W tej kwestii jestem zwolennikiem poglądu, a właściwie mixu interakcjonizmu i epifenomenalimu, mocno zastanawia mnie paralelizm, a eliminatywizm odrzucam. www.kognit(*)js/filozofiaumyslu_wyklad6.ppt Zwróć uwagę że specjaliści na tym polu nie są niczego pewni. Istnieją rożne teorie sobie zaprzeczające. Sprawa nie jest prosta, i nikt co zawodowo zajmuje się zagadnieniem nie mówi na pewno. Świat nie kończy się na Dawkinsie. Niektórzy fizycy np. Penrose www.esensja.pl/magazyn/2001/04/iso/14_02.html(którego osobiście bardzo poważam) uważają że rozwiązanie świadomości może kryć się w mechanice kwantowej(ja też). A tej nikt nie rozumie. Pytanie o naturę świadomości jest otwarte i nikt jeszcze nie udzielił dostatecznej odpowiedzi. Dlatego nie powinieneś pisać że atomy na pewno nie posiadają jakichś stanów mentalnych. Sam jestem też zwolennikiem jako by mucha, jako taka, nie posiadała świadomości. Dlatego że nie, chyba nie posiada ośrodka koregulującego złączanie jak to nazywam (mini świadomości) w jedną całą świadomość mogącą odczuwać różne stany mentalne. Ale nie wiem dokładnie. Według mnie sprawa wygląda tak że powinniśmy mówić które zwierzęta(bądź jaka materia)na pewno posiada świadomość a w przypadku etyki cierpi(posiada układ nagrody)porównując struktury za to odpowiedzialne, a co do reszty być agnostyczni. W tej chwili nie zakładam odpowiedzi na pewno nie. A tak naprawdę zastanawiam się czy prawie w każdej kwestii nie być agnostycznym.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Fizyka kwantowa zgotuje nam jeszcze tysiące niespodzianek, ale głęboko nie sądzę, aby dotyczyły one kwantów świadomości. Swiadomość wynika z układu całości mózgu, albo też sporej jego części w tym wyspecjalizowanej. Porównaj to z zegarkiem, albo komputerem. Obydwa urządzenia działają dzięki ich całokształtowi. Owszem, możesz pozbawić zegarek obudowy, komputer też, i będą działać. Ale jeśli usuniesz trybik, albo podzespół, urządzenia przestaną działać, a komputer być może będzie działał, ale coraz bardziej wadliwie (bo jest bardziej złożony, więc trudno go zupełnie unieruchomić zabierając na chybił trafił jedną część). Gdy rozbieramy komputer, bądź zegarek, wiemy, że nie ma w nich jakiegoś specjalnego atomu odpowiedzialnego za komputerowatość, czy zegarowatość.
Dodam jeszcze, iż atomy bynajmniej nie trwają wiecznie na swoich pozycjach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Fizyka kwantowa zgotuje nam jeszcze tysiące niespodzianek, ale głęboko nie sądzę, aby dotyczyły one kwantów świadomości. Swiadomość wynika z układu całości mózgu, albo też sporej jego części w tym wyspecjalizowanej. Porównaj to z zegarkiem, albo komputerem. Obydwa urządzenia działają dzięki ich całokształtowi. Owszem, możesz pozbawić zegarek obudowy, komputer też, i będą działać. Ale jeśli usuniesz trybik, albo podzespół, urządzenia przestaną działać, a komputer być może będzie działał, ale coraz bardziej wadliwie (bo jest bardziej złożony, więc trudno go zupełnie unieruchomić zabierając na chybił trafił jedną część). Gdy rozbieramy komputer, bądź zegarek, wiemy, że nie ma w nich jakiegoś specjalnego atomu odpowiedzialnego za komputerowatość, czy zegarowatość.
Tak jednego atomu odpowiedzialnego za wszystko raczej nie ma, ale wcześniej pisałem że jeden atom, może być odpowiedzialny za jedną mini świadomość(jeden stan odczucia), wiele cząstek(mózg) tworzy wiele odczuć w jednym podmiocie(nazwijmy to pełną świadomością)
>Dodam jeszcze, iż atomy bynajmniej nie trwają wiecznie na swoich pozycjach.
I co z tego? Mózg się składa z atomów, jednak tak szybko się nie rozpada.
A co według ciebie jest nośnikiem świadomości? Czy świadomość uzyskał by superkomputer, z mega gęstą ilością zasklepiających się algorytmów(coś na wzór gęstej siatki)? Czy był by to po prostu superinteligentny komputer bez świadomości(możliwości odczuć)?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Tak jednego atomu odpowiedzialnego za wszystko raczej nie ma, ale wcześniej pisałem że jeden atom, może być odpowiedzialny za jedną mini świadomość(jeden stan odczucia), wiele cząstek(mózg) tworzy wiele odczuć w jednym podmiocie(nazwijmy to pełną świadomością) Miniświadomość atomy nie ma nic wspólnego z naszą wiedzą o atomach. Moim zdaniem to koncepcja silnie religijna, gdyż zakłada duchowy wymiar materii, biorący się znikąd. Cytat:A co według ciebie jest nośnikiem świadomości? Czy świadomość uzyskał by superkomputer, z mega gęstą ilością zasklepiających się algorytmów(coś na wzór gęstej siatki)? Czy był by to po prostu superinteligentny komputer bez świadomości(możliwości odczuć)? Uważam, że najprawdopodobniej w takim urządzeniu może się pojawić świadomość, tyle, że algorytmy powinny być odpowiednio dobrane (najlepiej zapewne na drodze ewoluujących podprogramów). Oraz ów superkomputer powinien mieć receptory otoczenia i możliwość interakcji z nim (albo przynajmniej z wirtualną symulacją świata wpisaną w jego pamięć). Nie wiem, na ile trudne jest takie zadanie, ale uważam, iż pomijając samą trudność można stworzyć świadomy superkomputer nie zawierający w sobie substancji organicznych. Gdyby było inaczej, musielibyśmy przyjąć duszę (metafizyczny wymiar mentalny) obok materii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Miniświadomość atomy nie ma nic wspólnego z naszą wiedzą o atomach. Moim zdaniem to koncepcja silnie religijna, gdyż zakłada duchowy wymiar materii, biorący się znikąd.
W mojej opinii to nadinterpretacja. A skąd bierze się nielokalność (natychmiastowe oddziaływanie na odległość), grawitacja? Czy odrzucasz koncepcje wieloświatu Hugha Everetta III tylko dlatego że zakłada istnienie innych wymiarów?
>Uważam, że najprawdopodobniej w takim urządzeniu może się pojawić świadomość, tyle, że algorytmy powinny być odpowiednio dobrane (najlepiej zapewne na drodze ewoluujących podprogramów). Oraz ów superkomputer powinien mieć receptory otoczenia i możliwość interakcji z nim (albo przynajmniej z wirtualną symulacją świata wpisaną w jego pamięć). Nie wiem, na ile trudne jest takie zadanie, ale uważam, iż pomijając samą trudność można stworzyć świadomy superkomputer nie zawierający w sobie substancji organicznych.
No nie wiem co napisać. Po prostu się nie zgadzam. Dla mnie to takie podejście jest magiczne. Zakładasz że do zaistnienia świadomości wystarczy skomplikowany algorytm, ale co ta komplikacja zmieni? Nieświadomy kalkulator nie zyska świadomości jak stanie się komputerem, a komputer jak stanie się superkomputerem. Mechaniczne algorytmy zawsze pozostaną mechanicznymi algorytmami. Nie ma takiej granicy po której by zyskały świadomość.
>Gdyby było inaczej, musielibyśmy przyjąć duszę (metafizyczny wymiar mentalny) obok materii.
Co Ty tak ciągle z tą duszą? Chyba za długo byłeś chrześcijaninem? Co to znaczy metafizyczny wymiar mentalny? Metafizyka to dział filozofii zajmujący się przedmiotami wykraczającymi poza doświadczenie i zmierzający do poznania "istoty" rzeczy; nauka o pierwszych zasadach bytu. Dla mnie w tej chwili świadomość to Kantowska "rzecz" sama w sobie. I dlatego nie da się o niej za dużo powiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Metafizyka to dział filozofii zajmujący się przedmiotami wykraczającymi poza doświadczenie i zmierzający do poznania "istoty" rzeczy; nauka o pierwszych zasadach bytu. Dla mnie w tej chwili świadomość to Kantowska "rzecz" sama w sobie. I dlatego nie da się o niej za dużo powiedzieć Czym jest "istota" rzeczy poza jakimkolwiek możliwym (nawet w przyszłości) doświadczeniem? Jeśli ową "istotę" połączy się z zagadnieniami świadomości, mamy duszę (nic innego, nie zależnie od nadanej nowej nazwy) i mnóstwo, doprawdy mnóstwo parateologicznej zasłony dymnej. Poza tym "istota" rzeczy postulowana tutaj nie wykracza tylko poza "doświadczenie", ale poza najszerzej pojęte kontinuum materialnego świata. Więc masz spodnie. Jakiejś być nazwy nowej nie znalazł dla nich, to nadal będą spodnie. Metafizyka (z którą sam Arystoteles nie miał nic wspólnego, poza nazwą "inne" (nie mieszczące się w innych grupach tematycznych) w dziale swej biblioteki ) jest silnie związana z religijnym postulatem równoległej rzeczywistości gwarantującej ucieczkę jaźni przed zmiennością świata.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Czym jest "istota" rzeczy poza jakimkolwiek możliwym (nawet w przyszłości) doświadczeniem? Jeśli ową "istotę" połączy się z zagadnieniami świadomości, mamy duszę (nic innego, nie zależnie od nadanej nowej nazwy) i mnóstwo, doprawdy mnóstwo parateologicznej zasłony dymnej.
To Ty masz dusze. Ja nie widzę potrzeby mieszania jakiejkolwiek duszy, w pojęcie świadomości(dusza a niematerialna świadomość to nie są te same pojęcia). Ale widzę potrzebę istnienia niematerialności.
>Poza tym "istota" rzeczy postulowana tutaj nie wykracza tylko poza "doświadczenie", ale poza najszerzej pojęte kontinuum materialnego świata.
No i co z tego? Według Ciebie nie istnieje nic poza materią? To na czym polegają wszystkie oddziaływania, na czym polega nielokalność?
>Metafizyka jest silnie związana z religijnym postulatem równoległej rzeczywistości gwarantującej ucieczkę jaźni przed zmiennością świata.
Nie tyle metafizyka, co sama świadomość. Racjonalny człowiek powinien badać rzeczywistość bez obiekcji. A Ty odrzucasz pewne aspekty bo Ci się kojarzą z religią. Ja "wierzę" w naturę, w stałe prawa. A nie w teologiczne pojęcie duszy(nie ważne pod jaką nazwą). Ja twierdze że świadomość jest powiązana z materią. Nigdzie nie piszę, że może istnieć bez niej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:(dusza a niematerialna świadomość to nie są te same pojęcia). Dla mnie są, zważywszy na tradycje kulturowe. Cytat:Ale widzę potrzebę istnienia niematerialności. Ja też widzę taką potrzebę, w wielu miejscach, u wielu ludzi. Ale nie chcę tylko strzelać żartobliwych spostrzeżeń - zakładam, iż twoja potrzeba ma bardziej przemyślane podstawy niż u większości innych osób potrzebujących niematerialności. Cytat:No i co z tego? Według Ciebie nie istnieje nic poza materią? To na czym polegają wszystkie oddziaływania, na czym polega nielokalność? Przecież masz cząsteczki oddziaływań. Fizyka kwantowa to właśnie opis materii. Czyżbyś się spodziewał, iż materia musi się zachowywać jak XIX wieczna lokomotywa parowa? Nielokalność dotyczy materii, co najwyżej rzuca wyzwanie definicjom czasoprzestrzeni. Mówiąc "materia" zdaję sobie sprawę z tego, iż materia jest formą energii i w drugą stronę. Cytat:>Nie tyle metafizyka, co sama świadomość. Racjonalny człowiek powinien badać rzeczywistość bez obiekcji. A Ty odrzucasz pewne aspekty bo Ci się kojarzą z religią. Ja "wierzę" w naturę, w stałe prawa. A nie w teologiczne pojęcie duszy(nie ważne pod jaką nazwą). Ja twierdze że świadomość jest powiązana z materią. Nigdzie nie piszę, że może istnieć bez niej. > Ale piszesz, iż istnieje poza nią. Nie mam obiekcji w badaniach rzeczywistości. Po prostu łączenie świadomości ze zjawiskami pozamaterialnymi wydaje mi się dość starą tradycją, bardzo często religijną. A z drugiej strony nie ma żadnych dowodów na "pozamaterialność". Więc po co wrzucać ją do problematyki zbadania mechanizmów świadomości? To i bez takiego mieszania trudne wyzwanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Cytat:No i co z tego? Według Ciebie nie istnieje nic poza materią? To na czym polegają wszystkie oddziaływania, na czym polega nielokalność? > Przecież masz cząsteczki oddziaływań.Co to dla Ciebie są cząsteczki oddziaływań? > Nielokalność dotyczy materii, co najwyżej rzuca wyzwanie definicjom czasoprzestrzeni.Czyli co? Chodzi Ci o jakieś dziury/tunele w przestrzeni? > Ale piszesz, iż istnieje poza nią.Może lepiej napisać że jej towarzyszy, tak samo jak oddziaływanie na odległość. > A z drugiej strony nie ma żadnych dowodów na "pozamaterialność".Dla mnie sama świadomość jest pozamaterialna. Czum są odczucia? Bo chyba nie są materią? > Więc po co wrzucać ją do problematyki zbadania mechanizmów świadomości? To i bez takiego mieszania trudne wyzwanie.Może właśnie dlatego jest to trudne wyzwanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | > Cytat:Co to dla Ciebie są cząsteczki oddziaływań? Jest to coś, o czym już wcale wiele wiemy i co zostawia w pełni fizyczne ślady na wykresach z akceleratora. Cytat:>>Nielokalność dotyczy materii, co najwyżej rzuca wyzwanie definicjom czasoprzestrzeni. >Czyli co? Chodzi Ci o jakieś dziury/tunele w przestrzeni? Być może w pełni fizyczna czasoprzestrzeń ma taką właśnie w pełni fizyczną budowę. Być może nielokalność wyjaśni lepiej kwantowa budowa czasoprzestrzeni, o ile istnieje (a przychylam się, że raczej istnieje). > > Cytat:Ale piszesz, iż istnieje poza nią. >Może lepiej napisać że jej towarzyszy, tak samo jak oddziaływanie na odległość.
Fala elektromagnetyczna jest przykładem oddziaływania na odległość. Możliwe, iż grawitacja okarze się podobna w budowie. W teorii Einsteina grawitacja również nie jest żadnym tajemniczym oddziaływaniem na odległość. Jest zakrzywieniem czasoprzestrzeni pod wpływem pędu/masy (w teorii Einsteina jest to to samo, wiele eksperymentów potwierdziło jego spostrzeżenia w tym zakresie).
Cytat:>>A z drugiej strony nie ma żadnych dowodów na "pozamaterialność". >Dla mnie sama świadomość jest pozamaterialna. Czum są odczucia? Bo chyba nie są materią? Impulsy elektryczne przebiegające w neuronach są materią. Reakcje chemiczne są materialne. Cytat:>>Więc po co wrzucać ją do problematyki zbadania mechanizmów świadomości? To i bez takiego mieszania trudne wyzwanie. >Może właśnie dlatego jest to trudne wyzwanie? > Pozostaję przy swojej opinii. Dlaczego? - Jak wyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >Czyli co? Chodzi Ci o jakieś dziury/tunele w przestrzeni?[/cytat]> Być może w pełni fizyczna czasoprzestrzeń ma taką właśnie w pełni fizyczną budowę. Być może nielokalność wyjaśni lepiej kwantowa budowa czasoprzestrzeni, o ile istnieje (a przychylam się, że raczej istnieje).To w czym takie dziury są lepsze od niematerialnego opisu sedna świadomości? > Fala elektromagnetyczna jest przykładem oddziaływania na odległość. Możliwe, iż grawitacja okarze się podobna w budowie. W teorii Einsteina grawitacja również nie jest żadnym tajemniczym oddziaływaniem na odległość. Jest zakrzywieniem czasoprzestrzeni pod wpływem pędu/masy (w teorii Einsteina jest to to samo, wiele eksperymentów potwierdziło jego spostrzeżenia w tym zakresie).Teorii Einsteina nie stosuje się do mechaniki kwantowej. A Einstein sam nazywał nielokalność "upiornym oddziaływaniem na odległość". > Cytat:>>A z drugiej strony nie ma żadnych dowodów na "pozamaterialność". >>Dla mnie sama świadomość jest pozamaterialna. Czum są odczucia? Bo chyba nie są materią? > Impulsy elektryczne przebiegające w neuronach są materią. Reakcje chemiczne są materialne.A uczucia są materią? Czy są tylko powiązane z materią?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uczucia są materią. W postaci enzymów, bodźców, ich recepcji... Są AŻ materią, nie TYLKO.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >To Ty masz dusze. Ja nie widzę potrzeby mieszania jakiejkolwiek duszy, w pojęcie świadomości(dusza a niematerialna świadomość to nie są te same pojęcia). Ale widzę potrzebę istnienia niematerialności. >No i co z tego? Według Ciebie nie istnieje nic poza materią? To na czym polegają wszystkie oddziaływania, na czym polega nielokalność? Wszystko zależy od koncepcji materii, według mojej - takiej w uproszczeniu laika - jest wszystkim co istnieje w fizycznej rzeczywistości i co daje się naturalnymi metodami /nawet tylko hipotetycznie/ potwierdzić /dane jest nam we wrażeniach/. /Łącznie z formami w postaci energii, próżni i antymaterii stanowi filozoficzny "byt" i jako taka jest czystym tworem myśli i abstrakcją. Nie potrzebuje żadnej przyczyny swojego istnienia, gdyż jest wieczną, choć podlega przeróżnym przekształceniom - także anihilacji /materia korpuskularna przekształca się w polową/ jak i odwrotnie /kreacja/.
>Ja twierdze że świadomość jest powiązana z materią. Nigdzie nie piszę, że może istnieć bez niej. Dlatego z tym zdaniem całkowita zgoda - myśl (umysł) jest funkcją materialnego mózgu.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Wszystko zależy od koncepcji materii,
Zgadza się. Ja materie kojarzę tylko z masą no i powiedzmy z przestrzenią. Dla mnie czas to nie materia, siła to nie materia, świadomość to nie materia,...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Ps. Chodziarz nie, z przestrzenią nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Wszystko zależy od koncepcji materii, >Zgadza się. Ja materie kojarzę tylko z masą no i powiedzmy z przestrzenią. Dla mnie czas to nie materia, siła to nie materia, świadomość to nie materia,... Wolno Panu, tym bardziej, że Pańskie kojarzenie jest bliskie powszechnemu rozumieniu materii. Do mojego choć wywodzi się ze starożytności bardzo przyczynił się Lenin (a to już podejrzana postać) gorzej, że jest ono bardzo bliskie koncepcjom materii w rozumieniu współczesnej fizyki teoretycznej. Proszę zajrzeć do Wikipedii, ale prościej pozostać przy własnej.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czym jest masa w myśl naszej wiedzy o wszechświecie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >A czym jest masa w myśl naszej wiedzy o wszechświecie?
Masa jest miarą bezwładności ciała, to znaczy miarą zmiany prędkości ciała wywołanej działaniem na nie siły. O sedno masy mnie nie pytaj bo nie wiem.
Sprawdziłem co wiki ma do powiedzenia na temat materii. I mogę stwierdzić że właściwie przypisał bym materialność nie tylko do obiektów mających masę, ale do wszystkich obiektów (przedmiotów) fizycznych. Myślę że to lepiej pasuje.
A teraz Ty zdefiniuj materię? Bo jak piszesz że uczucia są materią, to dla mnie tak jak byś napisał że Muminki istnieją nie tylko w bajkach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Materia jest formą energii, energia jest formą materii. Myśl składa się zapewne z dwóch jej form. Powstała na bazie ewolucji stricte materialnej. Przejawia się poprzez materię. Myśl jest w 100% materialna.
Wiesz o tym, że im bardziej przyspiesza obiekt, tym więcej waży?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Przejawia się poprzez materię. Zapewne. > Myśl jest w 100% materialna. Jeśli wolno wyrazić wątpliwość.. Mówi się co prawda o fizycznym pojęciu entropii jako miary nieuporządkowania i kojarzy entalpię z informacją, nie widać tu jednak prostego przełożenia. Nie sposób uznać myśli pochodzących z niezwykłych źródeł za bogatsze treściowo, kierując się samym ich niepodobieństwem (jeśli już pominąć niewyszukany argument, że 'waga' słów wydaje się dość niezależna od natężenia oracji czy masy tomu))..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Genom salamandry waży więcej niż genom człowieka. Salamandra waży mniej niż człowiek. Gen jest zbudowany z materii i wpływa tylko i wyłącznie na materię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Materia jest formą energii, energia jest formą materii. Myśl składa się zapewne z dwóch jej form. Powstała na bazie ewolucji stricte materialnej. Przejawia się poprzez materię. Myśl jest w 100% materialna.Czyli jednak Muminki istnieją.  Jak byś napisał że myśl może być formą materii, to mógł bym się zgodzić. Ale że jest materią nie. Wcześniej pisałeś że skomplikowany algorytm może uzyskać świadomość. Jak to się ma do tego co teraz napisałeś? > Wiesz o tym, że im bardziej przyspiesza obiekt, tym więcej waży?Tak, waga to nie masa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | We wszechświecie nie ma ciał posiadających wagę, są natomiast ciała posiadające masę. Czym jest ich ruch i na co się przekłada?
Jeśli chodzi o muminkowy zarzut, to czytaj odpowiedź nad twoją wypowiedzią o genomie salamandry.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >We wszechświecie nie ma ciał posiadających wagę, są natomiast ciała posiadające masę. Czym jest ich ruch i na co się przekłada?
Ich ruch jest zmianą położenia, a przekłada się np. na prace. Napisz o co Ci chodzi, a nie bawisz się w ciuciubabkę.
>Jeśli chodzi o muminkowy zarzut, to czytaj odpowiedź nad twoją wypowiedzią o genomie salamandry.
Ja nie postawiłem żadnego Muminkowego zarzutu. To o Muminkach to tylko żart.
I nie napisałeś nic o komputerowych algorytmach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uf...
Skoro nie masz problemów z Muminkami, to zostaw i zapomnij.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tej twojej rozmowy z Sylwkiem nie śledziłem, plusy przyszły mi tu bez trudu
|
|
| | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Materialistyczny monista nie jest wyznawcą niczego, bowiem czerpie swoją wiedzę z odkryć nauki. Materialistyczny monizm niejedno ma imię. Np. filozof John Searle (mój ulubieniec) nie widzi niczego metafizycznego w hipotezach, które ujmują świadomość, jako biologiczne zjawisko subiektywne, nie poddające się standardowym badaniom naukowym.
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > kwestia świadomości prawdopodobnie przenika do sfer epistemologii i ontologii i jako taka nie podlega (w całości) dociekaniom nauk empirycznych. Wszyscy się chyba niewątpliwie zgodzimy,że kwestia świadomości, czyt też samoświadomości związana jest z podłożem materialnym jakim jest organ mózgowy człowieka bądź zwierzęcia wyższego. Świadczy o tym to , iż samoświadomość np.u człowieka rozwija się wraz z rozwojem i dojrzewaniem struktur mózgowych. Niemowlę w zasadzie pozbawione jest świadomości, która to wraz z jego wzrostem, dzięki kontaktom z otoczeniem pogłębia się, a wraz z wiekiem podeszłym i chorobami starczymi mózgu zanika, rwie się jak pajęczyna, a już przy alzheimerze często znika zupełnie. Poza tym nie można rozpatrywać tylko samej gołej świadomości. Ważną rolę pełni też pamięć, oraz intelekt. I moim zdaniem wyjaśnienie "tajemnicy" świadomości odnajdziemy na gruncie nauk o mózgu, jakieś tam neurologii, neurobiologii etc. W każdym bądź razie na gruncie właśnie nauk empirycznych. Musimy sobie uświadomić, że filozofia (ontologia i epistemologia) nie jest żadną nauką i nic jeśli chodzi o rzeczywistość materialną nas otaczającą nam nie wyjaśni. A jak już wspomniano świadomość wyrasta z podłoża materialnego a nie żadnego innego. I to by było na tyle.
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Wszyscy się chyba niewątpliwie zgodzimy
Wy, Grabowska, się może zgodzicie
>bla bla bla
>W każdym bądź razie na gruncie właśnie nauk empirycznych.
Nic to, że sama świadomość (stany mentalne) mogą same w sobie nie mieć empirycznego (a przynajmniej intersubiektywnego charakteru) - ale przecie to nie problem dla prostackich umysłów.
>Musimy sobie uświadomić
Ponownie, Grabowska, być może wy musicie. Ja jedynie muszę inne rzeczy - na przykład myć zęby trzy razy dziennie i stosować krem pod oczy co rano.
>filozofia (ontologia i epistemologia) nie jest żadną nauką
Brawo!
> i nic jeśli chodzi o rzeczywistość materialną nas otaczającą nam nie wyjaśni.
Fail!
>A jak już wspomniano świadomość wyrasta z podłoża materialnego a nie żadnego innego.
Zaś dusza ludzka obecna jest od zapłodnienia.
> I to by było na tyle.
Jak zwykle...
|
|
| | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > sama świadomość (stany mentalne) mogą same w sobie nie mieć empirycznego (a przynajmniej intersubiektywnego charakteru) To jaki mają charakter? Duchowy? Bo albo coś należy do materii, albo do ducha. Może znasz jakiś trzeci stan istnienia? > Zaś dusza ludzka obecna jest od zapłodnienia. Przecież tu nikt o duszy nie wspomina. Skądeś tę duszę wyciągnął? Ja znam tylko duszę od żelazka, ewentualnie duszę skrzypiec.
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No i dusza skrzypiec nie zależy od zapłodnienia, choć diabli wiedzą, co ci Włosi, ci Guarnieri i Stradivari w tych swoich pracowniach robili... Ale jeśli odbywało się przy okazji jakieś zapłodnienie, to raczej nie skrzypiec, choć być może "kobiecy kształt" pudła rezonansowego tego instrumentu wyrasta z nastroju włoskich manufaktur
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > "kobiecy kształt" pudła No potem co się dziwić, że niektórzy mówią, że już stare pudło ze mnie. Że już nie użyję słów Lindy Bogusława z "Psów".
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja wręcz przeciwnie pisałem Grabowska
|
|
| |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Materialistyczny monista jest tak samo metafizykiem jak spirytualista czy transcendentny idealista - jest wyznawcą określonej metafizyki. Ale, siłą rzeczy nie może dostarczyć naukowych uzasadnień swojego systemu [...]
Jak to nie może? Przecież samochody jeżdżą, telefony dzwonią, a antybiotyki leczą. A czym dualista może się pochwalić poza bogactwem Watykanu?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Jak to nie może? Przecież samochody jeżdżą, telefony dzwonią, a antybiotyki leczą. A czym dualista może się pochwalić poza bogactwem Watykanu?
Ojej, toż chcesz powiedzieć, ze naukowcy explicite i w sposób formalny zakładają realizm swoich teorii? Że jego zanegowanie wiąże się z formalnym zaprzeczeniem ich prawdziwości (lub ściślej - skuteczności w predykcjach). No popatrz, popatrz...
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Ojej, toż chcesz powiedzieć, ze naukowcy explicite i w sposób formalny zakładają realizm swoich teorii?
Tak. A dokładniej zakładają, że świat istnieje realnie i że teorie naukowe są modelem tego świata.
> Że jego zanegowanie wiąże się z formalnym zaprzeczeniem ich prawdziwości (lub ściślej - skuteczności w predykcjach).
Dokładnie tak. Prawdziwość tych teorii wynika z ich zgodności ze światem rzeczywistym i ze skuteczności opartych na nich technologii. Gdyby nie było realnego odpowiednika teorii to nie można by odróżnić teorii prawdziwych od fałszywych, który to problem mają chyba wszystkie pomysły dualistyczne. Monizm jest podstawą nauki.
> No popatrz, popatrz...
Dziwię się, że się dziwisz. Podobno studiowałeś nauki przyrodnicze a podstawy masz jakieś nieuporządkowane.
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Dziwię się, że się dziwisz. Podobno studiowałeś nauki przyrodnicze a podstawy masz jakieś nieuporządkowane.
Ciekawe to co piszesz, naprawdę.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Fizyk ma niewielką ilość nietrafionych wypowiedzi.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Fizyk ma niewielką ilość nietrafionych wypowiedzi.
A ty najwyraźniej niewielkie wyczucie ironii...
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja wogóle nie wiem co znaczy ironia, Wasza Wielebność...
|
|
|  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Jeśli chodzi o cierpienie - poszedłbym nawet dalej - otóż chodzi również o zdolność do przetwarzania informacji. Dla krowy ból fizyczny jest bólem fizycznym, niczym przyjemnym, czymś czego należy unikać. Dla człowieka jest przede wszystkim informacją o potencjalnych konsekwencjach - złamana noga boli, ale jeszcze bardziej boli świadomość tego, co można przy okazji stracić. Nie boimy się bólu, ale kalectwa.
Umiejętność wyobrażenia sobie dalszych konsekwencji odczuwanego w danym momencie bólu jest swego rodzaju trzonem strachu. Ale też nie wszyscy ludzie zdają sobie z tego sprawę, ich cierpienie może być czysto fizyczne. Cierpienie nerwicowca z kolei będzie gorsze, nawet przy mniejszym bólu.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem nie istnieje ból pszczoły. Nie istnieje dla pszczoły. My, mając empatię, porównując z nami, mówimy: "pszczołę coś boli". Uważam, iż najprowdopodobniej pszczoła wie o sobie samej i swoim bólu tyle co kamień. Dopiero my wogóle widzimy pszczołę i interakcję jej programów genetycznych z otoczeniem.
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Pod pojęciem samoświadomości rozumiem zwerbalizowane, bądź nie odczucie "ja jestem". Zwerbalizowane OK - ale dlaczego mówisz o odczuciu niezwerbalizowanym, skoro je właśnie werbalizujesz?
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bo ja je mogę zwerbalizować. Wydaje mi się, iż prymitywniejsza od naszej świadomość może funkcjonować na zasadzie czystej emocji własnego istnienia (mówię raczej o ssakach, absolutnie nie o atomach i z ogromną dozą prawdopodobieństwa nie o muchach). Ja mogę tę świadomość opisać, ale istota świadoma niewerbalnie niczego nie może opisać, lecz rzeczywiście odczuwa ból. Na taką świadomość też trzeba pokaźny kawał mózgu.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. świadoma niewerbalnie Jaka to świadomość bez choćby pojęć "ja", "nie ja", "inne ja", .. >.. odczuwa ból. Chyba nie wie co odczuwa..
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Owszem, nic nie wie, ale ma jeszcze jakieś wrażenia. Nie upieram się przy tym. Twierdzę, że jest to znacznie bardziej możliwe, niż zadawanie bólu musze, czy atomom.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Nieco płynne jest dopatrywanie się odczuć u o nich nieinformujących. Jakże często (jeśli nie zawsze) obarczone subiektywną ludzką użytecznością. Bardziej przejmujący wydaje się np. los pszczół niż much.. Zdaje się, że próba ustanowienia samoodczuwania jako kryterium etycznego (jeśli trafnie rozpoznaję zamysł ankiety) powoduje więcej komplikacji niż możliwości uporządkowania. W moim rozumieniu wartość (wartą zachowania) można również przypisać martwej naturze. Niektóre układy cząstek (np. igła, łuk, pług, most czy dzieło sztuki), pomimo braku z ich strony odczuwania, niekoniecznie kwalifikują się do pogardliwego lub destrukcyjnego traktowania.
[Taki to ludzki los - nie dość, że życie póki żyw hołubi, to i martwotę cenić .. musi.]
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Coś w tym jest, ciekawa wypowiedź... Można traktować całą naturę jak piękne dzieło sztuki, to dobry pomysł. Z tym, że ja też wciąż o tym mówię. Torturowanie muchy to raczej na pewno wandalizm, torturowanie świni to raczej na pewno czysty sadyzm. I co mamy jeść, które zwierzęta chronić bardziej (również przed innymi dzikimi zwierzętami, nie tylko przed nami).
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. Można traktować całą naturę jak piękne dzieło sztuki Raczej niecałą >.. co mamy jeść Może wystarczy .. padlinę (bo organizmy żywe są śmiertelne). Skoro rozważa się eutanazję dla zdatnych do transplantacji organów ludzkich (co uznaję za rodzaj kanibalizmu), to pozyskiwanie żywności z naturalnie obumarłych zwierząt, roślin czy grzybów byłoby w zgodzie z etyką (choć pozostałaby rywalizacja z innymi amatorami cudzego/niczyjego mięska).. >.. które zwierzęta chronić bardziej? Proponuję inne pytanie (eksperyment myślowy): Jakie organizmy zabrać na pokład samowystarczalnego statku kosmicznego czy innej bazy orbitalnej? >.. (również przed innymi dzikimi zwierzętami, nie tylko przed nami). Tkwi tu jakieś zapętlenie - "dzika" natura, jeśli w nią ingerować, przestaje być dzika z powodu samej ingerencji właśnie (chyba, że "chroniący" byliby równie dzicy jak 'chronieni'.]
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli chodzi o statek kosmiczny, to tak naprawdę organizmy wielokomórkowe są tylko nędzną nakładką na ogromną ilość organizmów jednokomórkowych zamieszkujących ziemię. Poza tym wszystkie zwierzęta pozyskują energię bezpośrednio lub pośrednio z roślin. Zatem najistotniejsze na stacji orbitalnej byłyby proste, z pewnością pozbawione jakiejkolwiek świadomości rośliny.
Moim zdaniem nie trzeba się meczyć z padliną, jeśli pasztecik z karaluchów nikomu nie przysparza cierpienia.
O ochronę świadomych zwierząt przed nieświadomymi, lub mało świadomymi drapieżnikami chodziło mi jak najdokładniej. NA świadomego szympansa rzuca się nieświadoma kobra. Bronimy kuzyna.
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Trochę trudno się połapać w tym co piszesz. Prawdopodobnie idzie o (trzy) odróżnienia, z których wynikają cztery .. dystynkcje (jak to górnolotnie nazwał Sylwek).. 1. rzeczy martwe, 2. organizmy żywe (ale działające mechanicznie jak martwe), 3. zwierzęta podobne do ludzi (posiadające coś w rodzaju refleksji), 4. ludzie
Jeśli o takim mniej więcej zaszufladkowaniu mówisz, to może warto je staranniej dookreślić (w szczególności nie sklejać 4. z 1., pomimo że człowiek z atomów zbudowany).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Trochę ciężko mi to staranniej dookreślić, gdy rozmawiam z osobami które uważają iż:
1) już dwa neurony są prawdopodobnie świadome 2) obok monizmu materialistycznego istnieje mentalna substancja metafizyczna 3) atomy są świadome
Zostaw więc w spokoju moje nietrafione dystynkcje i porozmawiaj na temat 1,2 i 3. Nie ze mną, lecz z tymi, którzy w nie wierzą.
|
|
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Istnieje możliwość, że każde życie jest samoświadome. Tylko nie każde potrafi swoją samoświadomość zakomunikować ludziom. Ale też dziwne, byśmy się mieli postawić w sytuacji pępka świata, tak że uważamy, że życie po to istnieje, by, między innymi, nam komunikować swoją samoświadomość. Bo w końcu co jest celem samoświadomości - podtrzymywanie życia osobnika/grupy/gatunku/ekosystemu. Każde życie próbuje się podtrzymać.
Pozdrawiam PS. Pszczoły komunikają się z kwiatami - my nie potrafimy komunikować się z kwiatami. Ale robić z tego zarzut kwiatom?
Aktualnie brak stopki.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kwiaty i pszczoły zmianiały swoje kształty/zachowania na drodze powolnej ewolucji. Nie ma w tym, moim zdaniem, żadnej świadomości. Podobnie jak my w żaden sposób nie wpłynęliśmy na kształt ludzkiej ręki, czy oka. Jako, że jesteś modem, wyjaśnij mi, dlaczego tego typu temat nie dostaje plusów? Tzn. dlaczego nie dałaś mi plusa za topik? Głupi, czy co? Nie zależy mi na plusach w żaden sposób, mam chyba z 12 tysięcy punktów, ale ciekawi mnie dlaczego na tym forum nie dostają plusów tematy kontrowersyjne ale sensowne? Czy trzeba zawsze pisać "papież jest głupi", "islam to średniowiecze (albo winna Ameryka)" aby otrzymywać plusy? Przecież nie jestem trolem, który tu przybył i woła "uwierzcie w mojego boga", nie piszę też, jak widać w waszych wypowiedziach, o rzeczach oczywistych (bilogowie - przybądźcie). Ty też możesz dawać plusy, powiedz mi, dlaczego topik został przez ciebie potraktowany neutralnie (ani na tak, ani na nie)?
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Kwiaty i pszczoły zmianiały swoje kształty/zachowania na drodze powolnej ewolucji. Jak dla mnie co do jakościowych własności i neurony i ewolucja gatunku zachowują się tak samo. Co do ilościowych własności - mózg działa szybciej, w sensie przesyłu informacji. >Nie ma w tym, moim zdaniem, żadnej świadomości. A ja sobie pomyślałem, że może być. Bo dlaczego nie? >Podobnie jak my w żaden sposób nie wpłynęliśmy na kształt ludzkiej ręki, czy oka. Ani mózgu, który podtrzymuje naszą jednostkową świadomość.
>Jako, że jesteś modem, wyjaśnij mi, dlaczego tego typu temat nie dostaje plusów? Ponieważ w samym poście tytułowym nic nie wnosisz (prócz ujęcia problemu, ale ono umyka, bo jest test). Ludzie dają punkty jeśli: temat jest dla nich ważny i/lub zaciekawia ich i/lub dowiadują się dzieki niemu czegoś, co uważają za wartościowe. I jeszcze najważniejsze, a dotyczące formy - musi się dobrze czytać np. jak powieść sensacyjna (ale niekoniecznie, może być inaczej, byleby zostawiało dobre wrażenie lekkości czytania). Jak jest to ostatnie, to nawet bez poprzednich dostaje plusy. W tym temacie sama forma jest sporym problemem.
>Tzn. dlaczego nie dałaś mi plusa za topik? Po pierwsze jestem facetem, więc powinno być "dałeś", nick z końcówką "-a" jest trochę z przekory (względem szowinistycznego języka), trochę z przypadku. Bo spodziewałem się, że będziesz forsować swoje zdanie, a ja mam troszkę inne (byłbym za "stopniowaniem świadomości" u istot żywych).
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Nie ma w tym, moim zdaniem, żadnej świadomości. A ja sobie pomyślałem, że może być. Bo dlaczego nie? Bo nie ma gdzie być? Ja o moim błędzie płynącym z przekonania, że wszystko jest żywe przekonałem się, gdy rozmawiałem z teistką krytkiem literackim w piśmie literackim. Przesadzała ona z doszukiwaniem się boga we wszystkim i z cenieniem tego typu aluzji literackich ponad inne (tzn. metafora odnosząca się do boga jest lepsza niż metafora odnosząca się do natury, bo bóg jest ważniejszy od natury itp). No i tak sobie gaduliliśmy, aż pewnego razu napisałem wiersz o musze, w którym podzielałem jeszcze pogląd dotyczący tego, że prawie wszystko co się porusza jest świadome i że fajnie jest, świat jest pełen żywych świadomych stworzonek... No to owa teistka napisała wiersz, w którym zabijała tę muchę i czuła się z tym świetnie. Ot, taki biologiczny robocik. No i gadaliśmy sobie dalej, także o tej musze, a ja w pewnym momencie pomyślałem sobie jak bardzo nieuczciwy jestem. Zarzucam kobiecie jakieś wydumane byty (Jahwe, Jezus - sami wiecie) a sam sobie zmyślam jakieś baśniowe teorie tylko i wyłącznie dla mojej przyjemności. I teraz zobacz na swoje zdanie, które zacytowałem: Nie ma w tym, moim zdaniem, żadnej świadomości - A ja pomyślałam, że może być. Bo dlaczego nie? Inne zdanie: Człowiek nie może mieć duszy, bo mózg w pełni tłumaczy jego świadomość - A ja pomyślałam, że może być. Bo dlaczego nie? Jezus nie był bogiem choćby dlatego, że jego histora powtarza ceremonie orfickie - A ja pomyślałam, że może być. Bo dlaczego nie? Rozumiesz o co mi chodzi? Nie chcę być złośliwy, po prostu przetestowałem to na własnej skórze. I jeszcze raz pytam - mój topik jest zły, że nie dostał od ciebie plusa? Wydaje mi się, że to bardzo ważny temat. Wiara w różne rzeczy dla samej przyjemności wiary, bywa sprzeczna z racjonalizmem. Naprawdę nie chodzi mi o plusy, ale chciałbym, aby na tym forum doceniano też niewygodne, ale ważne tematy. Kiedyś napisałem, że bardzo lubię i szanuję wielu Żydów w topiku, a była to odpowiedź nie wprost na silne działania wówczas antysemity na Forum. I dostałem rekordową ilość plusów. Ale to było znacznie mniej ważne, niż ten temat. Kwestia rasizmu jest prosta. Każdy racjonalny człowiek nie powinien temu ulegać. Nic wielkiego, skąd 30 plusów? A tutaj, tym razie już na własnym przykładzie, pokazuję, iż takie baśniowe poglądy na temat natury zbliżają nas bardzo do ludzi wierzących i też mogą owocować dziwacznymi dogmatami (przymusowy wegetarianizm, który skróci życie niektórych ludzi, albo jedzenie czegokolwiek, bo wszystko co się rusza jest świadome, więc nie ważne czy wcinamy tort z mrówek, czy świnię, albo nawet mózg makaka). I co, ta wypowiedź jest też głupia? Lepiej zgarniać plusy za zrobienie sobie łacha z jakiegoś nowego Miłującego Prawdę?
|
|
| | |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Do problemu "ocenogenności" - nie potrafisz tej ważności przekazać. napisanie zdań typu: "Czy świadomość nie jest najważniejszą rzeczą, jaką posiadamy? A czy posiadają ją inne istoty? Chciałbym spytać o Wasze opinie." Na początku posta uczyniłoby temat czytelnym. W sensie literackim olałeś Czytelnika. Wszystko włożyłeś w część informacyjną. Powiem Ci nawet, że wiem, skąd się to u Ciebie bierze. Ale to za chwilę, najpierw dygresja. Mam całkiem dobrą pamięć. W pewnym momencie życia doprowadziła mnie do tego, że potrafiłem przypomnieć sobie siebie sprzed kilku lat (w zdarzeniach, które wbiły mi się w pamięć oczywiście). Ponieważ poglądy mi się zmieniały widziałem siebie samego jako głupca. W końcu musiała się pojawić myśl, że w takim razie "teraz też muszę być głupcem", co wyjdzie za jakiś czas. Taka myśl jest strasznie destrukcyjna i z piekła zadufania strąca w piekło totalnego sceptycyzmu. W końcu człowiek znajduje "złoty środek" między pewnością a sceptycyzmem wobec własnych przekonań. Samo przejście, jak się już stanie na nogi, można wykorzystać konstruktywnie. Kiedyś cechował mnie silny idealizm, co widzę u Ciebie. Jeśli dobrze popatrzysz, to zobaczysz, że nastawienie idealistyczne przesiąka z samych idei na percepcję. Skutkuje to w przypisywaniu dużo większej wagi ważności samej treści w porównaniu do formy przekazu. Miedzy innymi, ale na to chciałbym Ci zwrócić uwagę, bo wiąże się z tematem. Wyobraź sobie, że większość ludzi inaczej rozkłada wagi ważności między treścią a formą. Stąd Twój wątek nie zbiera plusów, mimo że porusza ważny temat. Rozwinięta (i porządna) dyskusja pod wątkiem dowodzi, że rzeczywiście ludzie widzą go jako ważny.
Do topiku - nie ma (porządnej) definicji świadomości, więc moje myśli są równie wartościowe, co Twoje.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Do topiku - nie ma (porządnej) definicji świadomości, więc moje myśli są równie wartościowe, co Twoje.
Powiedziałbym nawet więcej - nie ma porządnego rozumienia pojęcia świadomości. Mało tego. Jeśli (cóż to za jeśli!) świadomość, przynajmniej rozumiana jako stany mentalne faktycznie nie jest intersubiektywna (a nie tylko wydaje się taka być przez ograniczenia języka i obecnej wiedzy - jak chcą moniści w rodzaju Denneta), to wtedy nigdy nie będzie możliwe sformułowanie języka skutecznie wyrażającego jej rozumienie. Język, jak wiadomo, jest skuteczny wobec sfery doświadczenia intersubiektywnego.
A jeśli tak jest w istocie, to przynajmniej pewne aspekty powiązane ze świadomością pozostaną na zawsze kwestią subiektywnych intuicji i wglądów, wzajem niekomunikowalnych.
Gdyby jednak puścić wodze fantazji - modyfikacja naszych mózgów być może mogłaby doprowadzić do znaczącej modyfikacji korelatów w postaci stanów mentalnych. Odpowiednio przebudowane mózgi mogłyby być może mieć zdolności kognitywne (w tym językowe), jakie pozwalałyby uczynić "subiektywne" doświadczenia doświadczeniami obiektywnymi. Ale ponieważ mówimy tu już o de facto innych kategoriach myślenia (kategoriach a priori dla danego podmiotu poznającego, którego obiektywizacją byłby dany mózg), to po prawdzie osuwamy się w jeszcze większe brednie niż obecne próby rozwiązania tek kwestii. Pozostaje czekać i liczyć na ludzka kreatywną pomysłowość, niekoniecznie zamkniętą w ramach stricte naukowych koncepcji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Niekomunikowalność może być naszą ułomnością. Istnieje szansa, że nauka jest w stanie ją przekroczyć, w sensie komunikacji człowiek -do- nauki, nauka -do- człowieka. Natomiast nie znaczy to, że przekroczona zostanie granica niezrozumienia człowiek -do- człowieka. Najwyżej będzie dążyła statystycznie coraz bliżej zrozumienia, ale dopóki jesteśmy różni zawsze będzie cień niezrozumienia. Oby nie skutkował konfliktami.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tymniemniej uważam, iż punktacją wypowiedzi w tym topiku rządzi często wiara a nie racjonalne myślenie. Topik, ok, sformułowany dość zawile. Ale dalej? Ktoś napisz - a ja uważam, że mucha wie, że coś ją boli - sypią się plusy. Odpowiedź powołująca się li tylko na możliwość genetycznego oprogramowania, cisza. Czuję się trochę tak, jakbym był na wiara.pl, w którym zamiast w "wierzę w Jezusa" pojawiła się teza "wierzę, że wszystko co się rusza jest świadome i jakoś tam wie, że istnieje, odczuwa na przykład ból".
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Brak ocen może wynikać z kilku powodów, w tym: 1. ktoś się nie zgadza z wyrażonym zdaniem, więc plusa nie stawia, 2. ktoś może niedokładnie znać się na temacie (np. ja - rzadko wyrywam się z ocenianiem w tematach filozoficzno-ścisłym, bo to nie moja specjalność), 3. inne. Zauważ jednak, że oprócz niewielu plusów jest też zadziwiająco mało minusów, jak na tak długi, rozbudowany wątek i to jest ta dobra wiadomość 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja zwykle stawiam plus, jeśli ktoś napisze coś sensownego, z czym się osobiście nie zgadzam. Moim zdaniem "inne", bo dlaczego pojawiają się plusy za kiepsko uargumentowane wypowiedzi bliskie chyba sercom, bo nie umysłom...? Moim zdaniem problem zrozumienia programu genetycznego w żywym organizmie przy tak dużej ilości miłośników Dawkinsa tu obecnych, jest zupełnie zadziwiający. Zaczynam się tu czuć świetnym biologiem. Może wkuję na pamięć całą łacińską terminologię i przystąpię do jakichś eksternistycznych egzaminów?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Idealizm też tłumi emocje i ich odczytywanie - dostałem plusy, bo napisałem coś wartościowego, a Ty chyba nawet tego zbytnio nie zauważyłeś.
Zresztą wymóg, by stawiać plusy tylko jeśli coś jest na temat wątku, który to wymóg podajesz w powyższym poście, raczej racjonalny nie jest.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zgadzam się z tobą. Jak narazie plusy zbierają obrońcy marzeń (choćby tylko wpisywali tu deklaracje), myślenie krytyczne ponosi fiasko. Ja uważam szukanie świadomości istot żywych na ziemi poza mózgiem, albo poza kwestią samej konstrukcji tego mózgu za równie szalone, jak wiara w Jezusa. Twoje wypowiedzi są ciekawe i masz rację, jak znajdę chwilę czasu dam plusy tym, które szczególnie mi się spodobały. Zadziałało zjawisko "biologia vs. marzenia". Biologia zgarnęła tak mało punktów, że ręce mi opadły i do plusów sie nie przyłożyły. Ale - ok.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję, pewnie masz rację co do tej formy i treści. Natomiast historyjkę z życia przedstawiłem nie dlatego, iż wciąż jeszcze mam jakieś stany lękowe z tym związane  . Po prostu, racjonalną drogą (a jak się nazywa forum?) doszedłem do wniosku, iż jakakolwiek świadomość istnienia żywego organizmu nie bierze się znikąd. (musi z czegoś wyewoluować, musi się w czymś mieścić (odpowiednia ilość neuronów)) Ma też swoje przeznaczenie utylitarne. Nie może być po nic. Przykładowo - ludzki mózg pożera więcej energii niż wszystkie inne organy poza nerkami chyba. To potężna zapalona żarówka. Jej utrzymanie kosztuje tony żarcia i długie godziny zabiegania o pokarm. Takie rzeczy w naturze nie istnieją wyłącznie po to, żeby było ładnie i miło przedstawicielom innego gatunku.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Mózg jest podstawą jednostkowej świadomości, też tak myślę.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie każdy mózg (centralny ośrodek nerwowy) jest podstawą jakiejkolwiek świadomości moim zdaniem.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Nie każdy mózg (centralny ośrodek nerwowy) jest podstawą jakiejkolwiek świadomości moim zdaniem. Każdy pozostanie przy swoim zdaniu, bo zdaje się, że nie potrafimy naszych opinii udowodnić, dopóki nie zdefiniujemy porządnie świadomości.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Raz jeszcze - weźmy przykład meduzy, która raczej nie nastręcza wątpliwości dzięki prostocie jej organizmu i układu nerwowego. Uznanie, iż meduza może cierpieć, że jest jakieś "ja meduza", które zdaje sobie sprawę z cierpienia (albo z przyjemności) jest kwestią wiary. Ową wiarę trzeba ulokować poza biologią i światem fizycznym. Innej drogi nie ma. Swiadomość nie bierze się znikąd. Meduza wie o sobie samej tyle co kamień.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Meduza wie o sobie samej tyle co kamień.
Choć osobiście powątpiewam by meduza miała świadomość, chyba że w postaci efemerycznych poruszeń i niejasnych emocji "tła", to jednak bełkot jaki wydzielasz, który złożoną strukturę o ukierunkowanym i zorganizowanym przetwarzaniu informacji zrównuje z kamieniem z poczuciem tak rozbrajającej pewności, jest jednym z bardziej efektownych fajerwerków głuptactwa na tym forum, co najmniej od czasów miłującego prawdę.
Gdy swego czasu próbowałeś nieudatnie bronić pewnej utylitarystycznej etyki, to nawet ci współczułem, bo nie łatwo dyskutować z ludźmi gdy za argumenty mają kulturowe tabu.
Ale to nie idee, o których pisałeś były problematyczne - teraz widzę, że we krwi masz rodzaj marnego pseudo-autorytaryzmu (niezupełnie)intelektualnego.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jak czegoś nie ma, to nie ma. Mój komputer jest bardziej złożony od kamienia, a jednak nie posiada tak samo jak on świadomości. Podobnie jest z meduzą. Nie ma w niej żadnych emocji tła. Do czego tło?
|
|
| | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Czym jest cierpienie, czym jest przyjemność?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnością ich podstawą jest mózg z odrobiną choć świadomości.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Czy może być świadomość bez nich?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Spotkałem się z wieloma biologami, którzy zakładają, iż poczucie przyjemności jest młodsze ewolucyjnie (u bardzo niektórych, choć trochę świadomych zwierząt, nie u meduzy i muchy) , niż poczucie strachu.
|
|
5 na 5 | Marian (5438 punktów) | Może zanim zacznę odpowiadać na pytania, opowiem co rozumiem pod pojęciem samoświadomości, żebyśmy mieli pewność, że mówimy o tym samym. Więc, że tak sobie pozwolę rozczłonkować ten wyraz, samoświadomość oznacza dla mnie świadomość swojego istnienia. Co to znaczy zatem świadomość? Może podmieńmy to na bardziej zrozumiały wyraz bliskoznaczny – wiedza. Zatem jestem samoświadomy, jeśli wiem, że istnieję. Do tego potrzebne są co najmniej pamięć (dla składowania wiedzy), aparat sensoryczny (dla koncepcji istnienia i świadomości otoczenia – tego, co istnieje), umiejętność wnioskowania i kojarzenia faktów (dla umiejscowienia siebie w kontekście otoczenia). Teraz pytania: > 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? [...] Być może. Uważam, że samoświadomość jest własnością emergentną układów złożonych. To nie oznacza oczywiście, że losowo sklecona sieć neuronowa (powiedzmy) automatycznie wykaże samoświadomość; potrzebne są do tego inne prerekwizyty. Jako taka powinna dać się w zasadzie opisać. > 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? [...] Nie. Z niecierpliwością oczekuję rozwiązania tej zagadki. > 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć podłoże religijne [...] Historycznie, każda własność jaką zwykło się przypisywać duszy okazywała się mieć podłoże w mózgu. Nie widzę powodu, dla którego ta koncepcja mogłaby mieć tym razem istotny wpływ na dociekania w tym przypadku. > 4) Czy uważacie że [...] Sądzę, że nie jest to taka zero-jedynkowa sprawa. Niektóre zwierzęta mogą mieć pewną proto-samoświadomość, częściowo zdawać sobie sprawę z własnej egzystencji. Inne, prostsze organizmy z pewnością jej nie mają. To jest cecha, która wykształciła się w toku ewolucji; powinno zatem istnieć całe spektrum form przejściowych. > 5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? Cierpienie to rodzaj „kary”, która wymierza nam nasz organizm, jeśli dopuszczamy się działań na jego szkodę (to jednak nie zawsze działa tak, jak trzeba). Ten mechanizm ma sens tylko wtedy, gdy jednostka ma zdolność kojarzenia co prowadzi do cierpienia (aby unikać takich sytuacji) oraz pamięć. Te dwie rzeczy wydają się konieczne do posiadania samoświadomości, więc możliwe, że zdolność do cierpienia i (proto-)samoświadomość ze sobą korelują. Jeśli istota nie ma pamięci to pewnie ani nie cierpi, ani nie jest samoświadoma. Aczkolwiek jeśli ma, to trudno cokolwiek powiedzieć z pewnością. > 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? Nie. Można zbudować prostą maszynę, która to potrafi. > 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? Sądzę, że na to już odpowiedziałem. Oczywiście. Trochę to to filozoficzne wyszło, ale takie już jest to zagadnienie  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki! Pierwsza wypowiedź podobna do opinii większości biologów, takich jak Dawkins. Wydaje mi się, że zakładanie iż pamięć jako taka pozwala na samoświadomość może być mylące. W jakimś sensie nawet jednokomórkowce mogą "zapamiętać" złe środowisko. Pamięć może działać zatem bez układu nerwowego. Jest to jednorazowe zdeformowanie i utrwalenie wyoewoluowanej w tym celu substancji chemicznej. Rządzić tym może tylko i wyłącznie program genetyczny (tak jak budową muszli przez ciało ślimaka, gniazda przez ptaka, mrowiska przez mrówki etc. - to też są rodzaje pamięci (i to architektonicznej) zapisanej w genach).
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | >Dzięki! Pierwsza wypowiedź podobna do opinii większości biologów, takich jak Dawkins.
Uhm, zacznijmy od tego, że Dawkins nie zajmował się nigdy kognitywistyką i stawianie go jako reprezentatywnego przykładu w poruszanej tu tematyce też jest co najmniej dyskusyjne.
No chyba, że jest "ostatecznym autorytetem" przez wzgląd na swe zaangażowanie w szerzenie prawdy ateizmu...
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odniosłem się do lektury wśród nas popularnej. ALe owszem, Denneth też pisał. Możemy iść dalej. Na razie tyle. Z Dawkinsem chodzi mi o to, że ten temat nie powinien być taki oczywisty dla osób muchateżjestświadoma, które czytały książki Dawkinsa. Jego teoria samolubnego genu wyjaśnia świetnie, jak można się poruszać i wykazywać różne złożone zachowania nie będąc świadomym. Jego "Rozszerzony fenotyp" pokazuje, iż gniazdo, mrowisko itp są zapisane w genach. Sądzę, że mrówki nie są świadome w żaden sposób, ptaki zaś mogą być (z czym by się raczej nie zgodził Dawkins, a już z pewnością Denneth) świadome. Ale fakt, że budowa gniazda i zachowania godowe są zapisane w genach musi wywołać pytanie - "na co w ptaku miałaby się rozwinąć świadomość własnego istnienia"? Tańce godowe ptaków to nieraz bardzo złożone choreografie. Ale towarzyszą im barwne pióra, których bynajmniej ptak sobie świadomie nie opracował (tak jak my kształtu naszego nosa). Hodowcą choreografii i strojów ptasich tancerzy były samice. Ale i one mogły mieć po prostu wbudowany program reagowania na określone bodźce ze strony samca, który też się zmieniał wraz tancerzami powodując seksualny wyścig zbrojeń. Mnie do jakiejść świadomości ptaków przekonują (ale nie na 100%) dwa fakty.
1) Ocena samca po locie u ptaków drapieżnych. Wydaje mi się to dość zawiłe w porównaniu z narkotycznymi "oczami" na ogonie pawia. 2) To, że ptaki są nowszym gościem na planecie Ziemia niż ssaki i że podlegały silnej miniutaryzacji. Ich małe organy są bardzo wydajne, żyją też niespodziewanie długo jak na swój rozmiar. Zatem mózg ptaka może być bardziej upakowany, bardziej ekonomiczny niż mózg ssaka.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Sam sobie odpowiedz na pytanie: jesteś świadomy bólu? A przecież neuronalne korelaty bólu są zapisane w genach. Podobnie: jesteś świadomy popędu seksualnego? A przecież jest zapisany w genach.
Myślę, że trochę niefortunnie Dawkins (lub jego tłumacz) w swoich wywodach używa określenia "świadome" w miejsce "intencjonalne", lub nawet "zaplanowane".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | U mnie i u ciebie prymitywne fukcje mózgu nakładają się na bardziej złożone. To nie jest mój pomysł, lecz powszechnie przyjęta wiedza. Kto jest biologiem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >U mnie i u ciebie prymitywne fukcje mózgu nakładają się na bardziej złożone. To nie jest mój pomysł, lecz powszechnie przyjęta wiedza. Kto jest biologiem?
Ale co to znaczy "prymitywniejsze" i "bardziej złożone". Mamy neurofizjologiczną wiedzę wskazującą, iż popęd seksualny (a także głód czy pragnienie) rezyduje w najstarszych ewolucyjnie częściach mózgu. Skoro świadomie doświadczamy najbardziej elementarnych i instynktownych zachowań, to twoje twierdzenie o ich oczywistym "automatyzmie" jest co najmniej nieprecyzyjne, dyskusyjne i/lub fałszywe.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale przyjemność czerpana z popędu seksualnego znajduje się w innym miejscu. Kompletnie tego nie rozumiesz. Jedna rzecz popęd, druga rzecz świadome jego odczuwanie. Jedna rzecz poruszanie się, druga uczucie bądź werbalizacja "ja idę gdzieś". Szok, wybacz Sylwku, ale zaszokowałeś mnie. Z ręką na sercu.
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Ale przyjemność czerpana z popędu seksualnego znajduje się w innym miejscu.
Wiesz to czy tak ci się wydaje?
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To zostało zbadane. Przekonanie, że każdy akt seksualny w naturze ma związek z jakąkolwiek, szczątkową nawet świadomością, jest wiarą w baśni.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >To zostało zbadane. Przekonanie, że każdy akt seksualny w naturze
mówimy teraz o człowieku.
ale żeby wyprzedzić: załóżmy, że zwrócisz uwagę na fakt, iz pobudzenie seksualne indukuje między innymi odpowiednią aktywność kory mózgowej, w której powstają reprezentację z subiektywnymi korelatami w postaci qualia takich jak poczucie pożądania, pociągu czy rozkoszy. Ptaki mają mniejszą korę mózgową - co między innymi wiąże się, jak się wydaje z ich mniejszymi zdolnościami, ale jednak mają. Jakie masz przesłanki by sądzić, że reprezentacje w ich korze mózgowej są pozbawione korelatów w postaci subiektywnych stanów mentalnych?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>To, że ptaki są nowszym gościem na planecie Ziemia niż ssaki i że podlegały silnej miniutaryzacji.
O RLY? Pierwsze Dinosauria jeśli się nie mylę poprzedzają pierwsze ssaki.
> Ich małe organy są bardzo wydajne, żyją też niespodziewanie długo jak na swój rozmiar.
Które organy? Mają rzeczywiście dużo wydajniejszy system oddychania, ale bardziej jest związany z ogólnie rozbudowaną pneumatyką ich narządów niż jakąś szczególną jakością na poziomie fizjologi tkanek. Długość życia może być bardziej związana ze strategią rozrodczą (na przykład między innymi koniecznością wysiadywania jaj).
>Zatem mózg ptaka może być bardziej upakowany, bardziej ekonomiczny niż mózg ssaka. Nie wydaje się by były na rzecz tej tezy jakieś dowody.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z pewnością moja teza o ewentualnej świadomości ptaków nie jest łatwa do obronienia i nie upieram się przy niej. Jeszcze raz powtórzę - zważywszy na to, iż wiele nam znanych zachowań ptaka to programy genetyczne, pojawia się pytanie o to, po co w ptaku miałaby wyewoluować świadomość. To pytanie w odniesieniu do muchy jest milion razy bardziej dobitne.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Z pewnością moja teza o ewentualnej świadomości ptaków nie jest łatwa do obronienia i nie upieram się przy niej. Jeszcze raz powtórzę - zważywszy na to, iż wiele nam znanych zachowań ptaka to programy genetyczne, pojawia się pytanie o to, po co w ptaku miałaby wyewoluować świadomość.
A po co wyewoluowała w człowieku? Już po raz któryś z kolei piszesz "po co ?", w kontekście ewolucji. To pytanie nie ma sensu, bo zakłada celowość w procesie ewolucji, a teoria ewolucji opisuje mechanizm zmian zachodzących w świecie biologicznym, a nie odpowiada na pytania o celowość tych procesów.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ogólnie nie ma celowości. Ale gdy rybki żyją w całkowitym mroku, oczy zanikają. Utrzymywanie niepotrzebnych organów jest kosztowne. Wygrywają osobniki, u których takie organy na drodze mutacji ulegają zanikowi. Tym bardziej nie pojawiają się niepotrzebne rzeczy. Zwierze lądowe, któremu nagle wyrosną skrzela, raczej zginie bezpotomnie. Pytanie po co w takich wypadkach jest dźwignią poznawania praw ewolucji. Nasza świadomość wyewoluowała najpewniej dzięki snuciu intryg w stadach, dzięki plotkom. Po to była potrzebna. Gdyby nie była potrzebna, mutacje nie szłyby w tym kierunku. Gdyby lądowy przodek wieloryba nie właził głębiej do wody, nie byłoby wieloryba. Nie miałby po co powstać. Ewolucyjne adaptacje są jak najbardziej celowe w stosunku do środowiska danego organizmu. "Bycie świadomym" to też rodzaj środowiska. W naszym wypadku - środowiska relacji w obręgie grupy, a obok tego zapewne wszystkożerności i różnych ciekawych tricków z nią związanych. Można też do tego dodać gwałtowną zmianę środowiska, owocującą dostosowywaniem się do nowych warunków organizmu niosącego poważne cechy specjalizacji w innym środowisku. To żadko się udaje, naszym przodkom się udało, bo już wtedy mieli rekordowo wielkie mózgi.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Ogólnie nie ma celowości. Ale gdy rybki żyją w całkowitym mroku, oczy zanikają. Utrzymywanie niepotrzebnych organów jest kosztowne. Wygrywają osobniki, u których takie organy na drodze mutacji ulegają zanikowi. Tym bardziej nie pojawiają się niepotrzebne rzeczy. Zwierze lądowe, któremu nagle wyrosną skrzela, raczej zginie bezpotomnie.
Jak wiesz takie drastyczne zmiany nie zdarzają się. Dlatego mówimy o ewolucji a nie o rewolucji.
>Pytanie po co w takich wypadkach jest dźwignią poznawania praw ewolucji. Nasza świadomość wyewoluowała najpewniej dzięki snuciu intryg w stadach, dzięki plotkom. Po to była potrzebna. Gdyby nie była potrzebna, mutacje nie szłyby w tym kierunku.
Mutacje nie idą w żadnym kierunku. Mutacje po prostu się stają, a potem, w praktyce okazuje się czy "mutant" przerwa i przekaże swoje geny aby owe mutacje utrwalić, czy nie.
>Gdyby lądowy przodek wieloryba nie właził głębiej do wody, nie byłoby wieloryba. Nie miałby po co powstać.
A Ty znowu swoje. Dlaczego miałby istnieć cel powstania wieloryba? Nie ma konieczności istnienia wielorybów. Wieloryby nie istnieją dlatego, że ich przodkowie wchodzili głębiej do wody, tylko owi przodkowie wchodzili głębiej do wody, bo zmiany ewolucyjne na im na to pozwaliły i poszczególne osobniki, które były nośnikami owych zmian przetrwały i przekazały swoje geny potomstwu. Z kolei u innych potomków, wywodzących się również od tychże samych przodków wielorybów, powstały inne cechy i po wielu milonach lat dalszej ewolucji mamy np. żubra.
>Ewolucyjne adaptacje są jak najbardziej celowe w stosunku do środowiska danego organizmu. "Bycie świadomym" to też rodzaj środowiska. W naszym wypadku - środowiska relacji w obręgie grupy, a obok tego zapewne wszystkożerności i różnych ciekawych tricków z nią związanych. >Można też do tego dodać gwałtowną zmianę środowiska, owocującą dostosowywaniem się do nowych warunków organizmu niosącego poważne cechy specjalizacji w innym środowisku. To żadko się udaje, naszym przodkom się udało, bo już wtedy mieli rekordowo wielkie mózgi.
Przepraszam za lenistwo, ale pozwolę sobie zacytować fragment hasła dobór naturalny z Wikipedii:
"Miarą sukcesu w doborze naturalnym jest dostosowanie (ang. fitness); można je rozpatrywać na poziomie osobników lub poszczególnych genów. Organizmy posiadające korzystne cechy mają większą szansę na przeżycie i rozmnażanie, co prowadzi do zwiększania częstości występowania korzystnych genów w populacji. Takie sformułowanie doboru naturalnego jest jednak tautologią. Cechy są "korzystne" tylko dlatego, że powodują zwiększenie częstości występowania korzystnych genów w populacji i odwrotnie. Nie ma tutaj żadnego innego kryterium "korzystności" cech organizmów. Tak sformułowana teoria jest więc niefalsyfikowalna czyli pozbawiona cech naukowości."
Myślę, że to w jasny sposób wyjaśnia, że celowość doboru naturalnego jest pozorna.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To, że hipopotam i wieloryb są bliskimi krewniakami, świadczy o szybkich, rewolucyjnych niemal zmianach na tle ewolucji wielu innych organizmów. Zdarzają się szybkie zmiany, większość zwolenników gradualizmu się z tym zgadza (ja też zwolennikiem gradualizmu, ale szybkie, niemal skokowe zmiany się zdarzają, ludzie też są do pewnego stopnia, podobnie jak hipopotam/wieloryb przykładem na to, aby przejść z istoty bardzo podobnej do szympansa do Homo sapiens w przeciągu 6 milionów lat trzeba było wysokiego tempa zmian i mutacji, spowodowanego (jak w przypadku hipopotam/wieloryb) gwałtowną zmianą jak najszerzej rozumianego środowiska).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >To, że hipopotam i wieloryb są bliskimi krewniakami, świadczy o szybkich, rewolucyjnych niemal zmianach na tle ewolucji wielu innych organizmów.
Tak jak człowiek i wiewiórecznik, albo mors i skunks. Nie ma podstaw aby twierdzić, że wieloryby ewoluowały jakoś wyraźnie szybciej od innych grup ssaków. Poza tym pisałeś o nagłym pojawieniu się skrzel u zwierząt lądowych, a to jest niemożliwe. Zresztą i u wodnych ssaków, żadne skrzela się nie pojawiły (nawet po milionach lat ewolucji).
>Zdarzają się szybkie zmiany, większość zwolenników gradualizmu się z tym zgadza (ja też zwolennikiem gradualizmu, ale szybkie, niemal skokowe zmiany się zdarzają, ludzie też są do pewnego stopnia, podobnie jak hipopotam/wieloryb przykładem na to, aby przejść z istoty bardzo podobnej do szympansa do Homo sapiens w przeciągu 6 milionów lat trzeba było wysokiego tempa zmian i mutacji, spowodowanego (jak w przypadku hipopotam/wieloryb) gwałtowną zmianą jak najszerzej rozumianego środowiska).
Rewolucja i ewolucja to tylko słowa. Jeśli uznamy, że 6 mln lat to szybko, to możemy sobie mówić, że to rewolucja, ale to tylko publicystyka popularnonaukowa.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zdecydowanie są podstawy, by twierdzić, że niektóre organizmy w niektórych okresach czasu ewoluowały rekordowo szybko, a inne wręcz wcale. Do ostatnich należą sinice.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Zdecydowanie są podstawy, by twierdzić, że niektóre organizmy w niektórych okresach czasu ewoluowały rekordowo szybko, a inne wręcz wcale. Do ostatnich należą sinice.
Uhm, mówisz o kształtach sinic? Bo co do ich fizjologii to już takiej pewności nie ma.
Ale w sumie nie zdziwiłbym się, gdybyś ograniczał się do kształtów, wręcz byłoby to znamienne.
PS: prawdziwe skokową zmianą jest na przykład wyewoluowanie zaraźliwych nowotworów, które z ewolucyjnego punktu widzenia są teraz jednokomórkowymi pasożytami powstałymi skokowo z ssaków. Człowiek, choć szybko, ewoluował gradualistycznie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>PS: prawdziwe skokową zmianą jest na przykład wyewoluowanie zaraźliwych nowotworów, które z ewolucyjnego punktu widzenia są teraz jednokomórkowymi pasożytami powstałymi skokowo z ssaków. Człowiek, choć szybko, ewoluował gradualistycznie. Mięsak u psa. Rzeczywiście ciężki kawałek do zgryzienia, jak takie coś powstało.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Jeśli mnie pamięć nie myli, to w jego komórkach doszło do zaburzeń, które między innymi usunęły większość antygenów z ich powierzchni - dlatego koĶórki te mogą żyć w organizmach innych osobników ("normalne" nowotwory, pomimo zmian chroniących je przed własnym układem odpornościowym byłyby zabite w innym organizmie, bo zwykle noszą aż nadto antygenów rozpoznawalnych przez układ odpornościowy innych organizmów).
W każdym razie - to ciekawy przyczynek do kwestii "wszytko wyjaśniliśmy w teorii ewolucji". Wszak dla znających odłożoną do lamusa i uznaną za zupełnie nieprawdopodobną koncepcję "obiecujących potworów", te nowotwory muszą się jawić jako modelowy przykład ich realizacji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niekoniecznie trzeba tak patrzeć na nowotwory. W jaki sposób się rozmnażają? W jaki sposób przechodzą z jednego człowieka na drugiego? Człowiek chory na nowotwór ma więcej dzieci od zdrowego?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Niekoniecznie trzeba tak patrzeć na nowotwory. W jaki sposób się rozmnażają? W jaki sposób przechodzą z jednego człowieka na drugiego? Człowiek chory na nowotwór ma więcej dzieci od zdrowego?
Czy ty wiesz o czym w ogóle była mowa? Sceptymucha wiedział. U psowatych, oraz niezależnie diabłów tasmańskich powstały zaraźliwe nowotwory. Powstały z komórek psów i diabłów - badając ich geny można nawet szacować kiedy do tego doszło, ale w przeciwieństwie do "typowych" nowotworów nabrały cech odrębnych organizmów -przenoszą się w trakcie walk zwierząt (przez zadawane rany) z jednego osobnika do drugiego. Są przykładem ewolucji skokowej, bo de facto powstały w sposób nieciągły jako jednokomórkowe pasożyty "wykształcone" z wielokomórkowych ssaków. Trudno mi sobie wyobrazić bardziej "skokową" ewolucję.
Najbardziej męczące jest, ze niewiele nie wiesz. Ogłaszasz swoje prawdy, nie mając żadnej wiedzy o tym co piszesz i masz pretensje do ludzi, iż traktują cię z lekceważeniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok, dziękuję. Rzeczywiście bardzo ciekawe zjawisko szybkiej ewolucji. Albo raczej szybkiego tempa zmian ewolucyjnych, bo nie można po prostu mówić o tempie ewolucji, jak zauważa Rigoletto (zgadzasz się z tym?). Niektórzy antropolodzy uważają, iż wielka czaszka człowieka była skokową i zaakceptowaną przez dobór naturalny mutacją polegającą na pozostaniu przy dziecięcym kształcie czaszki w wyniku błędu genetycznego. Możliwe, że i wieloryb miał takie skoki w swoim rozwoju. NIe wiemy tego na pewno.
Przepraszam - tutaj ciekawie pisałeś, twój przykład jest ogromnie ciekawy (mam nadzieję, że to zjawisko już jest uznanym faktem).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Przepraszam - tutaj ciekawie pisałeś, twój przykład jest ogromnie ciekawy (mam nadzieję, że to zjawisko już jest uznanym faktem).Osobiście niczego nie znoszę bardziej niż "uznanych faktów". Cmentarz nauki pełen jest "uznanych faktów" z płaskością Ziemi na czele... A co do nowotworów - to cię może zainteresować: www.ncbi.n(*)med/16901782?dopt=AbstractPlusi cytat z abstraktu: "The transmissible agent causing canine transmissible venereal tumor (CTVT) is thought to be the tumor cell itself. To test this hypothesis, we analyzed genetic markers including major histocompatibility (MHC) genes, microsatellites, and mitochondrial DNA (mtDNA) in naturally occurring tumors and matched blood samples. In each case, the tumor is genetically distinct from its host. Moreover, tumors collected from 40 dogs in 5 continents are derived from a single neoplastic clone that has diverged into two subclades. Phylogenetic analyses indicate that CTVT most likely originated from a wolf or an East Asian breed of dog between 200 and 2500 years ago. Although CTVT is highly aneuploid, it has a remarkably stable genotype. During progressive growth, CTVT downmodulates MHC antigen expression. "
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >wielka czaszka człowieka była skokową i zaakceptowaną przez dobór naturalny mutacją
Akceptacja - wyrażenie zgody, przyjęcie, aprobata, potwierdzenie dla czegoś lub kogoś.
Czy nie uważasz, że używanie terminologii typowej dla operacji intelektualnych w odniesieniu do doboru naturalnego jest ryzykownym antropomorfizmem? W ten sposób jesteśmy o krok od przypisania ewolucji jakiejś nadrzędnej podmiotowości.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Akceptacja - wyrażenie zgody, przyjęcie, aprobata, potwierdzenie dla czegoś lub kogoś. >Czy nie uważasz, że używanie terminologii typowej dla operacji intelektualnych w odniesieniu do doboru naturalnego jest ryzykownym antropomorfizmem? W ten sposób jesteśmy o krok od przypisania ewolucji jakiejś nadrzędnej podmiotowości.
Niestety, takie antropomorfizmy jak u kolegi Jacka, wcale mnie nie dziwią. Skoro czytam w ostanim numerze National Geographic intrygującą zapowiedź artykułu: "Po co były dinozaurom pióra? Powstały jako ewolucji pomysł na latanie, czy też odkryła je "przypadkiem?", to cóż sobie mogę pomyśleć? Ano chyba tylko tyle, że słowo ewolucja, zostało chyba przez pomyłkę napisane z małej litery... Dalej z artykułu dowiaduje się, że mięśnie używane przez dinozaury, podczas wymachiwania kończynami wzmacniały się z pokolenia, na pokolenie, ciała robiły się mniejsze a pióra wydłużały. N.G. jest może obecnie komercyjnym badziewiem, nie dbającym o precyzję naukową, ale jak ktoś to czyta to może dojść do naprawdę zaskakujących pomysłów na temat mechanizmów ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiem, że dobór naturalny nie jest brodatym staruszkiem i nie ma żadnej psyche, więc ani nie akceptuje, ani nie odrzuca. Posłużyłem się metaforą dla skrócenia wypowiedzi. Wielu biologów też tak robi. Najczęściej piszę takie rzeczy w cudzysłowiu, lecz teraz go nie dałem, licząc na inteligentnych czytelników, którzy nie chcą używać zasłony dymnej czepiania się, aby skryć swoje poglądy przy których moje skromne "zaakceptować" wygląda jak wzór matematyczny. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Posłużyłem się metaforą dla skrócenia wypowiedzi.
Metaforyczność (czy ogólniej: analogiczność) wypowiedzi nie jest li tylko przypadkowym kaprysem. Język, co podkreśla lingwistyka, jest ze swej istoty metaforyczny. Spróbuj wyeliminować ze swego kontekstu metaforę.
>Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne.
Nie. Nic nie jest jasne. Wyjaśnienie jest dość mylącym słowem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Zdecydowanie są podstawy, by twierdzić, że niektóre organizmy w niektórych okresach czasu ewoluowały rekordowo szybko, a inne wręcz wcale. Do ostatnich należą sinice.
Zdefiniuj w takim razie:
a) szybką ewolucje
b) wolną ewolucje.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | NIe mam żadnych gotowych definicji. Wystarczy zestawić ilość udanych mutacji u różnych organizmów na przestrzeni stu tysięcy, albo miliona, albo stu pokoleń. Będziemy wtedy mieli tempo zerowe (stazę) i prawdziwych sprinterów, jak przodek wieloryba, czy nasi przodkowie. Jeśli ktoś będzie miał ambicję sztywniejszej definicji, starczy, że policzy średnią mutacji u różnych gatunków, w różnych okresach czasu i ustali tę średnią jako oś wykresu. Po skrajnych stronach od tej osi będziemy mieć biegaczy i ślamazarów. Coś takiego jak różne tempo zmian ewolucyjnych u różnych gatunków w różnych okresach dziejów życia na Ziemi ma miejsce. Nam pozostaje interpretacja tych danych, zastanawianie się, na ile mają tu wpływ czynniki przypadkowe, a na ile nagłe zmiany środowiska.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >NIe mam żadnych gotowych definicji. Wystarczy zestawić ilość udanych mutacji u różnych organizmów na przestrzeni stu tysięcy, albo miliona, albo stu pokoleń. Będziemy wtedy mieli tempo zerowe (stazę) i prawdziwych sprinterów, jak przodek wieloryba, czy nasi przodkowie. Jeśli ktoś będzie miał ambicję sztywniejszej definicji, starczy, że policzy średnią mutacji u różnych gatunków, w różnych okresach czasu i ustali tę średnią jako oś wykresu. Po skrajnych stronach od tej osi będziemy mieć biegaczy i ślamazarów.
No i Twoim zdaniem wieloryb jest przykładem sprintu ewolucyjnego? Na jakiej podstawie? Mierzyłeś te ilości udanych mutacji, czy tak Ci się wydaje? Jakie według Ciebie współczesne gatunki ssaków, są efektem "wolniejszej" ewolucji od wielorybów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myszy choćby. Dziobaki - chyba dobry przykład?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Myszy choćby. >Dziobaki - chyba dobry przykład?
Dobra. Czyli przeanalizujmy teraz "szybkość" ewolucji na podanych przez Ciebie przykładach: Dziobaka (Ornithorhynchus anatinus), Myszy domowej (Mus musculus) i jakiegoś walenia np. : Kaszalota (Physeter macrocephalus). Dlaczego uważasz, że dwa pierwsze gatunki wyewoluowały wolniej od walenia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pytamy - jak wyglądał dziobak sto tysięcy pokoleń temu i jak wyglądał kaszalot sto tysięcy pokoleń temu. Patrzymy na zmiany w ogólnej formie tych zwierząt, a także porównujemy zmiany genetyczne z najbliższym wspólnym przodkiem, z którym kaszalot/dziobak rozdzieliły się 100 tys lat temu. Nie mamy oczywiście skamienielin genów przodka z tego okresu, szukamy więc jego najbliższych żyjących krewnych. Przykładowo dla Homo sapiens sprzed 6 milionów lat kimś takim jest szympans. Wielu biologów zauważa, iż przez te 6 milionów lat nasza gałąź przodków podlegała szybszym zmianom ewolucyjnym, niż ta szympansia. W związku z tym nasz wspólny przodek sprzed 6 milionów lat był dużo bardziej podobny do współczesnego szympansa, niż do współczesnego człowieka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Pytamy - jak wyglądał dziobak sto tysięcy pokoleń temu i jak wyglądał kaszalot sto tysięcy pokoleń temu. Patrzymy na zmiany w ogólnej formie tych zwierząt, a także porównujemy zmiany genetyczne z najbliższym wspólnym przodkiem, z którym kaszalot/dziobak rozdzieliły się 100 tys lat temu.
A Twoim zdaniem dziobak i mysz, w obecnej formie, pojawiły się wcześniej niż kaszalot, czy później?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wszystkie zwierzęta, które żyją w tej chwili na ziemi, pojawiły się z grupsza w tym samym czasie. Mamy współczesne muchy, dziobaki, meduzy, kaszaloty i ludzi. Pytanie brzmi, jak każdo z owych zwierząt wyglądało sto pokoleń temu. Czy przodek człowieka sprzed stu tysięcy pokoleń mógłby się rozmnożyć z człowiekiem współczesnym, czy raczej musielibyśmy go uznać za inny gatunek (abstrahując od czasu), czy przodek muchy, dziobaka, kaszalota sprzed stu tysięcy pokoleń mógłby się rozmnożyć ze swoim odległym o sto tysięcy pokoleń potomkiem? Takie pytania mówią o tempie ewolucyjnych zmian, które bywa różne, w różnych momentach dla różnych linii rodowych zwierząt. Proszę teraz nie o akademickie czepianie się przecinków, ale na ustosunkowanie się do tej wypowiedzi. Jeśli zamiast "przodek" lepiej było użyć jakiegoś bardziej uczonego słowa, proszę je wstawić w moim imieniu i zastanowić się nad treścią powyższej wypowiedzi. Metodologia nauki nie powinna służyć zaciemnianiu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Wszystkie zwierzęta, które żyją w tej chwili na ziemi, pojawiły się z grupsza w tym samym czasie. Mamy współczesne muchy, dziobaki, meduzy, kaszaloty i ludzi.
Jeśli wszystkie wyżej wymienione przez Ciebie zwierzęta pojawiły się w tym samym czasie, to znaczy, że ich ewolucja trwała tak samo długo, więc żadne z nich nie wyewoluowało szybciej.
>Pytanie brzmi, jak każdo z owych zwierząt wyglądało sto pokoleń temu. Czy przodek człowieka sprzed stu tysięcy pokoleń mógłby się rozmnożyć z człowiekiem współczesnym, >czy raczej musielibyśmy go uznać za inny gatunek (abstrahując od czasu), czy przodek muchy, dziobaka, kaszalota sprzed stu tysięcy pokoleń mógłby się rozmnożyć ze swoim odległym o sto tysięcy pokoleń potomkiem? Takie pytania mówią o tempie ewolucyjnych zmian, które bywa różne, w różnych momentach dla różnych linii rodowych zwierząt.
Nawet gdyby było to możliwe, to w ten sposób nie zmierzysz "prędkości" przebiegania ewolucji, tylko oznaczysz miejsce w czasie, kiedy nowa linia genetyczna (nowy gatunek) oddzieliła się, od swojego "pnia". A tak na marginesie jak się spodziewasz, czy linia kaszalota pojawiła się wcześniej od linii dziobaka, czy później?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przykro mi, ale uprawiasz akademickie dzielenie włosa na czworo. Masz wspólnego przodka człowieka i szympansa. Wszystko wskazuje na to, iż w linii szympansa zmiany ewolucyjne przebiegają wolniej niż w naszej linii. Albo - w linii szympansa pojawiło się mniej udanych mutacji niż w naszej. Z kolei sinica praktycznie wcale się nie zmieniła od trzech miliardów lat. Gdy policzysz ilość zmian ewolucyjnych od najbliższego wspólnego przodka naszego i sinicy, różnica będzie porażająca. Można zatem powiedzieć, iż sinica podlegała do dziś minimalnej ilości zmian ewolucyjnych w stosunku do wielu innych linii ewolucyjnych spotykających się gdzieś tam przy wspólnym przodku.
I teraz - mamy tu myślące (czujące przynajmniej emocje tła) muchy i atomy. Czyli dom się pali, a ty zastanawiasz się, czy aby został równo pomalowany. Twoja sprawa.
Jeśli uważasz, iż ilości zmian ewolucyjnych w danej linii rodowej nie należy określać mianem "tempa ewolucji", to użyj innego słowa, innego określenia, które uważasz za bardziej dokładne. Jeśli uważasz, iż liczba udanych mutacji w każdej linii jest taka sama, rzeczywistość wskazuje, iż nie masz racji, gdyż mamy sinice, dziobaki i człowieka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Masz wspólnego przodka człowieka i szympansa. Wszystko wskazuje na to, iż w linii szympansa zmiany ewolucyjne przebiegają wolniej niż w naszej linii. Albo - w linii szympansa pojawiło się mniej udanych mutacji niż w naszej. >Z kolei sinica praktycznie wcale się nie zmieniła od trzech miliardów lat. Gdy policzysz ilość zmian ewolucyjnych od najbliższego wspólnego przodka naszego i sinicy, różnica będzie porażająca. Można zatem powiedzieć, iż sinica podlegała do dziś minimalnej ilości zmian ewolucyjnych w stosunku do wielu innych linii ewolucyjnych spotykających się gdzieś tam przy wspólnym przodku.
No więc skoro sinice wyewoluowały do (powiedzmy że tak jest), swojej właściwej obecnie występującej formy trzy miliardy lat temu, a człowiek (powiedzmy, że zaliczymy Neandertalczyka, do gatunku Homo sapiens) 400 tys. lat temu. To szybciej wyewoluowały sinice czy człowiek? Jednak sinice, czyż nie?
>Jeśli uważasz, iż ilości zmian ewolucyjnych w danej linii rodowej nie należy określać mianem "tempa ewolucji", to użyj innego słowa, innego określenia, które uważasz za bardziej dokładne. >Jeśli uważasz, iż liczba udanych mutacji w każdej linii jest taka sama, rzeczywistość wskazuje, iż nie masz racji, gdyż mamy sinice, dziobaki i człowieka.
Ale po co dodawać do procesów ewolucyjnych jakieś wartościujące przymiotniki? Udane, nie udane, szybkie, wolne. Skoro istnieją sinice, dziobaki i ludzie, to znaczy, że (przynajmniej w chwili obecnej) wszystkie te organizmy są zaadaptowane do życia w środowisku, a więc pisząc Twoim tokiem rozumowania, są "udane".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie mówię o generalnym tempie ewolucji od pierwszego organizmu po dzisiaj, lecz o tempo w danych odcinkach czasu. Jeśli chce się bronić mechanizmu skokowych zmian genetycznych w sprzyjających warunkach, jak twierdzi Gould, to wystarczy. Wystarczy udowodnić, iż bywają momenty szybszych zmian ewolucyjnych u niektórych organizów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | Drogi kolego. Skoro kilka osób na tym forum, zauważa, że Twoje rozumienie mechanizmów ewolucji, jest co najmniej dyskusyjne, albo być może rozumujesz prawidłowo, ale masz trudności z precyzyjnym określaniem tego o co Ci chodzi (bez wywoływania kontrowersji), to może się nad tym po prostu zastanów, a nie wymyślaj kolejnych "fikołków" myślowych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja również pozdrawiam i przyjmuję z uśmiechem życzliwą krytykę. Teraz zaś proszę o odniesienie się do tematyki świadomych meduz, atomów i świadomej pary neuronów. Nie jestem biologiem, więc potknięcia będą mi się pewnie jeszcze zdarzać, lecz proszę o życzliwą korektę, nie zaś o jakieś triumfalne dochodzenie. Ja też je mogę przeprowadzić w dziedzinie indologii, historii sztuki itp., tylko czy o to chodzi? Ok, bywa, że formułuję nieuważnie pewne tezy. Mam nadzieję, że szybko umię się poprawić. Teraz zaś proszę o odniesienie się do ważniejszych problemów, niż moje błędy w sformułowaniach. Uważam, iż są one czymś niemal marginalnym przy wielu stwierdzeniach jakie można wyczytać na tym topiku. Zatem - niech rzemiosło nie przesłania nam jakiejś refleksji nad biologią i ewolucją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Teraz zaś proszę o odniesienie się do tematyki świadomych meduz, atomów i świadomej pary neuronów.To ci pasuje: www.racjonalista.pl/forum.php/s,396033#w397316? Póki co zafiksowałeś się na punkcie myślących atomów nie próbując nawet dojść o co właściwie chodziło tym, którzy pisali o świadomości jako jakiejś paralelnej własności materii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Sylwku! Już wolę wesołe, pełne uczuć i przemyśleń atomy, niż paralerną do materii świadomość. To ostatnie znam z książek. Wiesz - Koran, Biblia, Purany etc. Ja wiem, że to jakaś nowa paralerna materia, a nie taka z tamtych książek. WIem, że tak się mówi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz?
Grawitację też uznajesz za coś wyjętego z Biblii? W końcu to magiczne oddziaływanie na odległość! Na tej podstawie zresztą wielu uczonych ja początkowo odrzucało.
No nie ważne, ostatecznie wolę takie rzeczy wyjęte z Koranu, niż algorytmy podejmowania decyzji i algorytmy bez decyzji jako podstawę rozróżnienia na świadomy-nieświadomy, he he...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozumiem, iż sugerujesz pararelną wobec materialnego świata strefę mentalną. Algorytm czysto mechaniczny polega na tym, że meduza płynie w kierunku światła. Natomiast złożony zbiór algorytmów ewolucyjnych może może wykształcić ludzki lub szympansi mózg, który świadomie odczuwa. W pośredni sposób owo świadome odczuwanie też jest wynikiem ewolucyjnych algorytmów, bo czego by innego? Te algorytmy prowadzą do powstania organizmu, który jest w stanie (w przeciwieństwie do meduzy) podejmować decyzje. Ale masz rację. Z jednej strony masz po prostu mały zbiór algorytmów (zarówno w fazie rozwojowej, jak i w fazie interakcji dorosłego osobnika z otoczeniem), z drugiej zaś duży. Tu też nie ma - jak to gdzie idziej sugerujesz - różnic jakościowych. Są głownie ilościowe. Wiele algorytmów może stać się bazą do świadomości. Mała ilość nie ma na to szans. Tak więc przepraszam, nieporzebnie zbliżyłem się swoimi nieprofesjonalnymi lecz racjonalnymi uwagami do twoich profesjonalnie wyrażonych postaw fideistycznych. Nie jestem teologiem i dziękuję za poprawkę.
Bredzę? Być może, ale cieszę się, że moje bredzenie bliższe jest spojrzeniu w naturę bez narzuconych wierzeń, niż warsztat bez treści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Rozumiem, iż sugerujesz pararelną wobec materialnego świata strefę mentalną. Algorytm czysto mechaniczny polega na tym, że meduza płynie w kierunku światła. Natomiast złożony zbiór algorytmów ewolucyjnych może może wykształcić ludzki lub szympansi mózg, który świadomie odczuwa.
Oba mózgi są produktem tego samego algorytmu ewolucyjnego (zmienność+selekcja=zmiany). Ale nie o to idzie. W jaki sposób ma zachodzić świadomość z powodu "podejmowania decyzji"? Czym, poza zwykłym stopniem skomplikowania, różni się "podejmowanie decyzji" człowieka, od "instynktownych reakcji" meduzy, oraz czemu te pierwsze są świadome, a te drugie nie?
I nie pisz o fideizmie, bo słowami nie zakryjesz słabości swojego rozumowania. Czy ci się podoba czy nie, to ja tu jestem sceptykiem nie przyjmującym rzeczy na wiarę, tylko dlatego, że akurat moje autorytety za nimi stoją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wypowiedzenie oryginalnej idei bez wystarczającego dowodzenia jest dość słabym przejawem sceptycyzmu. Poza tym wracasz do bardzo popularnej myśli, czyli niejako powracasz do płaskości Ziemi będąc sceptycznym wobec tego, że jest z grubsza okrągła. Nic to bowiem nowego, doszukiwanie się świadomości bez względu na złożoność układu nerwowego.
Pozatym za słabo odnosisz się do modelu prymitywnego zwierzęcia jako czystego programu genetycznego bez żadnych elementów świadomości. Możesz się z tym modelem nie zgadzać, twoje prawo, ale mam cały czas wrażenie, że nie umiesz go sobie wyobrazić. A on jest całkiem prawdopodobny i trzyma się nieźle kupy. Masz gen i jego ekspresję. Nie ma żadnego organizmu który coś świadomie odczuwa...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Pozatym za słabo odnosisz się do modelu prymitywnego zwierzęcia jako czystego programu genetycznego bez żadnych elementów świadomości. Możesz się z tym modelem nie zgadzać, twoje prawo, ale mam cały czas wrażenie, że nie umiesz go sobie wyobrazić. A on jest całkiem prawdopodobny i trzyma się nieźle kupy. Masz gen i jego ekspresję. Nie ma żadnego organizmu który coś świadomie odczuwa...
Masz gen, jego ekspresję, zmienność fluktuacyjną fenotypu, oraz fenotyp o jakimś zakresie reakcji (gdy idzie o behawior). Wszystkie komponenty są takie same tak u meduzy jak i u człowieka. Człowiek różni się zakresem reakcji -są bardziej skomplikowane, ludzki mózg analizuje nieporównanie większą liczbę bodźców, znacznie lepiej wykorzystuje pamięć o poprzednich doświadczeniach (meduza ma szczątkowa i krótkotrwałą), wszytko to przetwarza przy pomocy bardziej skomplikowanych i wyrafinowanych algorytmów - ale fizykalista tak czy siak musi się zgodzić, że jest po prostu bardzo złożonym automatem. Więc pytam się, gdzie w człowieku świadomość.
PS: tak, wbrew twoim rojeniom clou moich wywodów nie jest dowodzenie "czucia atomów", to raczej ty dość dziecinnie próbujesz odrzucić pewne rozumowania. Skoro strategia jedna nie dała rady przyjmij do wiadomości, że obrałem drugą: ludzie to automaty, ciągi zdarzeń rządzonych fizyką. Mamy neurony reagujące na to czy tamto ale nie ma niczego co można by nazwać "doświadczaniem", nie jeśli rozumieć to inaczej niż zjawiska fizyczne w mózgu. Tak jak kamień nie "doświadcza", tak jak nie doświadcza komputer przyjmujący polecenia w języku naturalnym i odpowiadający w języku naturalnym, tak też nie doświadcza niczego (w sensie subiektywnych, świadomych i samoświadomych doświadczeń) ludzkie ciało - fizyczny automat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czyli nie wierzysz w drogę ewolucji z nieświadomości do świadomości (są też inne, nie zakładam celowości, lecz mówię akurat o linii naszych przodków i szympansa etc). Nie wydaje ci się możliwa tak poważna zmiana jakościowa na drodze li tylko monistycznie widzianej materii. Mnie się wydaje jak najbardziej możliwa i wciąż przybywa solidnych argumentów, że tak właśnie było. Natura ma już za sobą wiele podobnych przełomów.
1) powstanie życia 2) powstanie organizmów tlenowych 3) rozmnażanie płciowe 4) powstanie organizmów wielokomórkowych 5) stałocieplność 6) świadomość
Każdy z tych punktów to ogromny przełom. Nie tylko nr.6. Nie sądzę, aby trzeba było obchodzić do okoła monistycznie rozumianą materię, aby je wytłumaczyć. Nie sądzę tym bardziej, aby nr.6 wymagał bardziej niezwykłych wyjaśnień niż pozostałe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Ja również pozdrawiam i przyjmuję z uśmiechem życzliwą krytykę. Teraz zaś proszę o odniesienie się do tematyki świadomych meduz, atomów i świadomej pary neuronów.
Jak na razie Twoje rozumowanie odnośnie obecności świadomości u różnych organizmów żywych wygląda mniej więcej (z tego co zauważyłem) tak: a) mucha nie ma świadomości, więc jest biologicznym automatem
Skąd czerpiesz wiedzę o tym, że mucha nie ma świadomości? Ano zapewne z tego, że obserwujesz muchę i po jej zachowaniu oceniasz, czy to podpada pod Twoje rozumienie świadomości, czy nie. Ponieważ wydaje Ci się, że zachowania muchy nie są świadome, więc twierdzisz, że mucha jest automatem.
b) człowiek ma świadomość, więc nie jest biologicznym automatem
Skoro obserwujesz u ludzi (np. u siebie), że człowiek ma świadomość, uważasz, że człowiek nie jest biologicznym automatem, w przeciwieństwie do muchy.
W takim jednak razie, skoro oczekujesz dokładnego, naukowego zbadania biologicznych mechanizmów odpowiedzialnych za istnienie świadomości, to czego się niby spodziewasz? Chyba jest jasne, że najprawdopodobniej okaże się, że człowiek jest również biologicznym automatem, a wszystkie aspekty jego funkcjonowania łącznie ze świadomością, są w jakiś sposób zaprogramowane. Najprawdopodobniej różnica w programie muchy i człowieka polega tylko na stopniu złożoności obu programów (nie ma też chyba sensu aby hierachizować owe programy, ze względu na obecność/nieobecność świadomości, jak by jej nie definiować).
>Nie jestem biologiem, więc potknięcia będą mi się pewnie jeszcze zdarzać, lecz proszę o życzliwą korektę, nie zaś o jakieś triumfalne dochodzenie. Ja też je mogę przeprowadzić w dziedzinie indologii, historii sztuki itp., tylko czy o to chodzi?
W czym problem? Ja też nie jestem biologiem.
>Ok, bywa, że formułuję nieuważnie pewne tezy. Mam nadzieję, że szybko umię się poprawić. Teraz zaś proszę o odniesienie się do ważniejszych problemów, niż moje błędy w sformułowaniach. Uważam, iż są one czymś niemal marginalnym przy wielu stwierdzeniach jakie można wyczytać na tym topiku.
Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem wiele z tych wypowiedzi, które najwyraźniej uważasz, za efekt działania wirusa watykańskiego, są jak najbardziej racjonalne i trafne w kontekscie tej dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie doceniasz wirusów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Przykro mi, ale uprawiasz akademickie dzielenie włosa na czworo. Masz wspólnego przodka człowieka i szympansa. Wszystko wskazuje na to, iż w linii szympansa zmiany ewolucyjne przebiegają wolniej niż w naszej linii.
No tak, znowu teleologia. Linia prowadząca do szympansa zamieszkiwała lasy - nie istniała presja selekcyjna, która wymuszałaby ewoluowanie w coś radykalnie się różniącego od małpy leśnej będącej naszym wspólnym przodkiem.
Linia prowadząca do człowieka stała się ofiarą zmian klimatycznych, które lasy zmieniły w sawanny. Wymusiło to pionizację, przy okazji uwolniło ręce i umożliwiło krtani wytwarzanie bardziej skomplikowanych dźwięków, w konsekwencji stworzyło warunki do gwałtownego rozwoju zdolności kognitywnych napędzanych sprzężeniem zwrotnym rozwoju mózgu, zdolności manualnych i mowy.
Czy to znaczy, że "prymitywne" szympansy ewoluowały wolniej? Nie, znaczy to, że adaptowały się do innego środowiska.
>Albo - w linii szympansa pojawiło się mniej udanych mutacji niż w naszej.
Jak wyżej.
>Z kolei sinica praktycznie wcale się nie zmieniła od trzech miliardów lat.
Ponieważ nie korzyści adaptacyjnych z jakichkolwiek zmian.
Gdy policzysz ilość zmian ewolucyjnych od najbliższego wspólnego przodka naszego i sinicy, różnica będzie porażająca. Można zatem powiedzieć, iż sinica podlegała do dziś minimalnej ilości zmian ewolucyjnych w stosunku do wielu innych linii ewolucyjnych spotykających się gdzieś tam przy wspólnym przodku.
>I teraz - mamy tu myślące (czujące przynajmniej emocje tła) muchy i atomy. Czyli dom się pali, a ty zastanawiasz się, czy aby został równo pomalowany. Twoja sprawa.
Tjasne... A serio, wiesz, że stany mentalne wydają się być pozbawione korzyści adaptacyjnych (nim odpowiesz, przeczytaj moją odpowiedź do ciebie w innym miejscu - tam gdzie zwracam ci uwagę, że na gruncie naszej wiedzy "naukowej" jesteśmy takimi samymi automatami jak muchy, a tylko bardziej złożonymi).
>Jeśli uważasz, iż ilości zmian ewolucyjnych w danej linii rodowej nie należy określać mianem "tempa ewolucji", to użyj innego słowa, innego określenia, które uważasz za bardziej dokładne. Jeśli uważasz, iż liczba udanych mutacji w każdej linii jest taka sama, rzeczywistość wskazuje, iż nie masz racji, gdyż mamy sinice, dziobaki i człowieka.
No, sinice są na pewno skumulowanym nośnikiem "udańszych" mutacji niż człowiek, w końcu jak zauważyłeś mało się zmieniają.
Obawiam się, że mylisz pojęcia takie jak stopień dostosowania, przystosowania, tempo mutacji, bogactwo puli genowej, wreszcie tempo zmian fenotypów i genotypów i usilnie próbujesz podciągnąć je pod jedno, dość zagmatwane pojęcie "tempa ewolucji".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Biedactwo
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Zdarzają się szybkie zmiany, większość zwolenników gradualizmu się z tym zgadza (ja też zwolennikiem gradualizmu, ale szybkie, niemal skokowe zmiany się zdarzają, ludzie też są do pewnego stopnia, podobnie jak hipopotam/wieloryb przykładem na to, aby przejść z istoty bardzo podobnej do szympansa do Homo sapiens w przeciągu 6 milionów lat trzeba było wysokiego tempa zmian i mutacji, spowodowanego (jak w przypadku hipopotam/wieloryb) gwałtowną zmianą jak najszerzej rozumianego środowiska).
że co? Że środowisko wymusza tempo mutacji? Chyba tylko podniesienie poziomu promieniotwórczości.
O jezu...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Owszem, gwałtowne zmiany środowiskowe sprzyjają często szybszemu tempu zmian ewolucyjnych. Oczywiście, masz rację, na same mutacje wpływu raczej nie mają. Mają natomiast wpływ na łatwiej przyjmujące się w nowych generacjach mutacje. Użyłem skrótu myślowego, mam nadzieję, że teraz wygląda to jaśniej.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Mają natomiast wpływ na łatwiej przyjmujące się w nowych generacjach mutacje. Użyłem skrótu myślowego, mam nadzieję, że teraz wygląda to jaśniej.
Tak, ale niekoniecznie prawdziwiej. Choć różne grupy różnią się tempem ewolucji to nie jest to aż tak zależne od środowiska. raczej od cech samych populacji - zróżnicowania genetycznego puli genowej, wielkości populacji, zdarzeń losowych w rodzaju dryftu, wreszcie struktury samego genomu (może sprzyjać lub nie przetasowaniem i tak dalej). Zbyt szybkie zmiany środowiska zasadniczo po prostu wyrzynają populacje o zbyt wolnym tempie adaptacji, zaś zostawiają te, które tak czy siak cechowały się szybkimi zmianami, zwykle małym wyspecjalizowaniem i takimi tam...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo dobrze przedstawiłeś argumenty innej strony tej dyskusji. Mnie się jednak wydaje, iż gwałtowne zmiany klimatu potrafią przyspieszać zmiany ewolucyjne niektórych gatunków, wiele innych zaś - oczywiście - wyrzynają. Nie lubię zbytnio Goulda, ale muszę przyznać, że w tym względzie niektóre jego argumenty są sensowniejsze od czystego gradualizmu (czyli nie zawsze u mnie Dawkins wygrywa z Gouldem, choć Dawkins jako filozof ewolucji stoi dla mnie o niebo wyżej niż Gould (koncepcje Gai, NOMA i inne dziwactwa)). Do spojrzenia przychylnym okiem na zastrzeżenia Goulda wobec czystego gradualizmu skłoniła mnie refleksja nad pierwszymi dwoma miliardami i pół (albo trochę więcej), życia na Ziemi. W sensie zmian ewolucyjnych panował wtedy kompletny marazm, o ile możemy założyć, iż szczątkowo zachowane skamienieliny organizmów jednokomórkownych są rzeczywiście w miarę reprezentatywną grupą przykładów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Ale przecież początkowo ewolucja mogła w ogóle biec inaczej - na przykład obecnie rozważa się koncepcję "drzewa życia bez korzeni", to jest polifiletycznego pochodzenia życia, które zaczęło się jako heterogenna biosfera w której zachodził intensywny horyzontalny transfer genów. W jego wyniku doszło do biochemicznego ujednolicenia metabolizmu wszystkich organizmów, ale dopiero potem powstały względnie izolowane "gałęzie" (w tym trzy główne domeny). To, że na poziomie morfologii panowała tam jednolitość, nie świadczy o braku dynamicznych zmian na poziomie biochemii.
Ponadto, regularnie odnajdywane są ślady złożonych organizmów, oraz adaptacji takich jak szkielety w coraz wcześniejszych osadach. Myślę, ze jeszcze parę rzeczy może zmienić ocenę przebiegu filogenezy.
Jak dla mnie jedyną naprawdę wartościową aktywnością Goulda była popularyzacja "odwróconego drzewa" - zgodnie z którym u zarania było więcej grup organizmów o zróżnicowanych modelach budowy, z których potem została część tylko.
Jeśli chodzi o gradualizm, to jedynymi wyjątkami byłyby sytuacje rzeczywistych skokowych zmian. Wydaje mi się, że być może zaraźliwe nowotwory można za coś takiego uznać. Pewno niektóre ruchome elementy genetyczne balansują gdzieś na granicy, ale zwykle nie traktuje się ich jako typowych i odrębnych organizmów, więc nie wiem. Nie mniej jego koncepcja równowag przerywanych jest swoistą dramatyzacją trywialnego spostrzeżenia o różnej względnej prędkości zmian ewolucyjnych, tak pomiędzy różnymi liniami, jak i w różnych okresach ewolucji danej linii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ciekawa i bogata w informacje wypowiedź. Plus.
Natomiast ja przedstawię ci proste przypuszczenie. Geny są różne, można zatem założyć, iż istnieją też takie, które przyspieszają mutacje. Gdy te mutacje są rzeczywiście potrzebne (zmiana środowiska), takie geny mogą być dziedziczone, gdyż to się opłaca. Gdy środowisko jest stabilne, takie geny są niepreferowane. Użyłem pojęcia geny sprzyjające mutacjom, ale nie mam koniecznie na myśli jakiś genów, które tylko temu sprzyjają. Mogą to być geny mające różną ekspresję i między innymi przyspieszające mutacje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Ogólnie nie ma celowości.
Trudno uwierzyć, że osoba pisząca takie rzeczy ma dość tupetu by innych pouczać o brakach w rozumieniu ewolucji.
>Pytanie po co w takich wypadkach jest dźwignią poznawania praw ewolucji. Nasza świadomość wyewoluowała najpewniej dzięki snuciu intryg w stadach, dzięki plotkom.
Pytanie "po co" jest niczym więcej niż nieprecyzyjnością języka. Zaś o samej ewolucji darwinowskiej można co najwyżej powiedzieć, iż symuluje teleologię. No ale co ja wiem, przecie nie rozumiem co mogą zrobić ewoluujące geny...
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | > >Ogólnie nie ma celowości.> Trudno uwierzyć, że osoba pisząca takie rzeczy ma dość tupetu by innych pouczać o brakach w rozumieniu ewolucji.Dlaczego jesteś taki surowy. Ogólnie w ewolucji nie ma celowości, ale szczególnie (jak np. w przypadku wieloryba) najwyraźniej jest.  > >Pytanie po co w takich wypadkach jest dźwignią poznawania praw ewolucji. Nasza świadomość wyewoluowała najpewniej dzięki snuciu intryg w stadach, dzięki plotkom.> Pytanie "po co" jest niczym więcej niż nieprecyzyjnością języka.A potem przez takie nieprecyzyjności, biolodzy (jak moja znajoma hydrobiolożka) twierdzą, że żyrafa ma długą szyję bo jej przodkowie ją sobie naciągali... A ten tu mistrz ewolucjonizmu, wypisuje, że wieloryby powstały dzięki wchodzeniu ich przodków do głębokiej wody (aż strach w basenie pływać, jeszcze wnukom skrzela albo pęcherz pławny urośnie).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czy ja napisałem, iż lądowy praszczur wieloryba wchodził głębiej do wody po to, że sobie wymyślił stanie się wielorybem? Litości! Woda była bardziej atrakcyjna niż ląd i gatunek z pokolenia na pokolenie mutował. Mutacje sprzyjające życiu wodnemu okazały się trwałe.
Wybacz, ale wydaje mi się, że oceny znajomości mechanizmów ewolucji nie powinny być dokonywane przez metafizyków.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Rigoletto (3891 punktów) | >A czy ja napisałem, iż lądowy praszczur wieloryba wchodził głębiej do wody po to, że sobie wymyślił stanie się wielorybem? Litości!
No, właśnie, litości ! Napisałeś : " Gdyby lądowy przodek wieloryba nie właził głębiej do wody, nie byłoby wieloryba. Nie miałby po co powstać." No więc napisz proszę, po co, Twoim zdaniem, powstał wieloryb ?
>Woda była bardziej atrakcyjna niż ląd i gatunek z pokolenia na pokolenie mutował. Mutacje sprzyjające życiu wodnemu okazały się trwałe.
To nie woda była bardziej atrakcyjna, tylko mutacje u pewnych przodków wieloryba, sprzyjały życiu wodnemu. U innych przodków wielorybów, mutacje sprzyjały życiu na lądzie (bo jak zapewne wiesz, np. Homo sapiens również pochodzi od przodków wielorybów).
>Wybacz, ale wydaje mi się, że oceny znajomości mechanizmów ewolucji nie powinny być dokonywane przez metafizyków.
Wybacz, ale wydaję mi się, że oceny znajomości mechanizmów ewolucji powinny być dokonywane przez kogoś, kto rozumie na czym polega ewolucja.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pisałem o lądowym przodku wieloryba, a nie o wszystkich ssaków. Oczywiście, można to wyrazić znacznie precyzyjniej i dziękuję za poprawki, ale wpierw zajmijmy się myślącymi atomami i świadomością muchy... Przepraszam, jestem tylko skromnym pożeraczem chleba i atmosfera wielu wypowiedzi na tym topiku nie skłania mnie do formułowania bardzo precyzyjnych zdań na temat szczegółów mechanizmów ewolucji. Skrót myślowy, którego się tak się przyczepiłeś, nie był rażący. Nie chciałbym, aby akademizm przesłaniał miałkość intelektualną dużo większego kalibru.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | >Pisałem o lądowym przodku wieloryba, a nie o wszystkich ssaków.
Ale to też nie ma sensu, bo w ewolucji nie ma ukierunkowanej liniowości, która by determinowała powstanie wielorybów.
>Oczywiście, można to wyrazić znacznie precyzyjniej i dziękuję za poprawki, ale wpierw zajmijmy się myślącymi atomami i świadomością muchy...
Z Twoich wypowiedzi odnośnie mechanizmów ewolucji, można wywnioskować, że jesteś wyznawcą poglądów bliskich neolamarkizmowi, a więc akurat obecność świadomości u muchy nie powinna Cię dziwić...
>Przepraszam, jestem tylko skromnym pożeraczem chleba i atmosfera wielu wypowiedzi na tym topiku nie skłania mnie do formułowania bardzo precyzyjnych zdań na temat szczegółów mechanizmów ewolucji. Skrót myślowy, którego się tak się przyczepiłeś, nie był rażący. Nie chciałbym, aby akademizm przesłaniał miałkość intelektualną dużo większego kalibru.
Tylko, że przez takie "nieprecyzyjności", prymitywizuje się rozumienie naukowego opisu rzeczywistości, co skutkuje tym, że tzw. "oświecony" człowiek ma równie fałszywe pojęcie o otaczających nas zjawiskach, jak starsza pani odmawiająca różaniec pod kapliczką św. Antoniego Padewskiego...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Proszę porzucić swój akademizm i raczej zająć się tematem myślących atomów i wrażliwych meduz  Czy ja piszę, iż ewolucja jes procesem celowym? Ja piszę tylko i wyłącznie o różnym tempie ewolucyjnych zmian w danym przedziale czasu w danych liniach rodowych. Nie piszę też o wróżeniu tego tempa, lecz o wyciąganiu wniosków z historii ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | > Proszę porzucić swój akademizm i raczej zająć się tematem myślących atomów i wrażliwych meduz  Ja nie akademizuję, tylko delikatnie (mam nadzieję) zwracam Ci uwagę na sprzeczności pojawiające się w Twoich wywodach. Co do meduz - odpowiedź pod Twoją wczorajszą wypowiedzią z godz. 21:07.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie mam warsztatu wykształconego przez ileś tam lat biologa, ale poczepiaj się innych, którzy się mają tu za biologów. Terminu "tempo ewolucji" użył nie tak dawno Sylwek. Gdzie wtedy byłeś purysto? Pozatym mam wrażenie, że trochę masz rację (za co dziękuję, bo się uczę), jak i czepiasz się mydląc oczy świadkom tej dyskusji, którzy:
1) przy kotlecie wiedzą, że każde zwierzątko jest świadome 2) rajcuje ich jak ktoś się mądrzy, nawet gdy nie rozumieją jego wypowiedzi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | Nie brnijmy w to dalej. Odnieś się proszę do tej mojej wypowiedzi, którą ci wskazałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mam znaleźć sprzeczności w twoich wypowiedziach? Z przyjemnością, ale nie dzisiaj. Ja już tu mam 4 nad ranem.
|
|
|  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | A ja uważam, że samoświadomość, to nic innego, jak pamięć obarczona fiszką "ja".
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Możliwe, ale sama pamięć nie daje tej fiszki. A owo "ja" to raczej bardzo nowa historia.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Możliwe, ale sama pamięć nie daje tej fiszki. A owo "ja" to raczej bardzo nowa historia. Jeśli założyć, że "ja" zapisane jest w genach, to wychodzi, że to bardzo stara historia.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Ja" to ogromnie złożona sprawa. Jest wysoce mało prawdopodobne, aby było zapisane w samych genach. Ale oczywiście jest w ten sposób, iż nasz mózg wyrasta dzięki ludzkim genom. Nikt go nam do czaszki nie wkłada. Ale jest to ogromnie złożona sprawa.
W sumie nie wiem, co masz na myśli. Że wirus ma świadomość samych genów? Bakteria? Z punktu widzenia biologii jest to całkowicie niemożliwe.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >"Ja" to ogromnie złożona sprawa. Niby dlaczego? Jakie jest najprostsze stworzenie, o którym powiesz, że zachowuje się, jakby dbało o swoje "ja"? > Jest wysoce mało prawdopodobne, aby było zapisane w samych genach. Dlaczego?
Wyobraź sobie, ze świadomość w mózgu jest procesem (na razie myślimy o samej świadomości). Świadomość ma chomik. Jego mózg nie jest skomplikowany. Powiedzmy teraz, że szukamy "neuronów" działających milion razy wolniej niż te w mózgu - czy one są w stanie "nieść" świadomość? Oczywiście, że tak! Cały problem polega na tym, by z tak niesioną świadomością nawiązać kontakt.
Wiesz, że neurony w mózgu żyją na zasadzie "przetrwa najlepiej przystosowany", a nieużywane ścieżki neuronów zanikają. Ogólna konstrukcja mózgu jest dziedziczona w genach, ale i ona się zmienia w czasie, tylko na poziomie tysiącleci. Różnica jest taka, że jeśli przypisujemy tą świadomość genom, to ona nie jest osobnicza.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jeśli coś się zachowuje JAKBY dbało o własne "ja", najczęściej to my dorabiamy tę historyjkę. Nawet my nie zawsze się tak zachowujemy, bo mamy się rozmnożyć (geny). Wiele sytuacji z tym związanych jest poświęcaniem dbania o "ja" dla niepewnych rezultatów. Zwłaszcza, gdy u kogoś w drodze 10 dziecko, a nie ma nawet na chleb.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Jeśli coś się zachowuje JAKBY dbało o własne "ja", najczęściej to my dorabiamy tę historyjkę. Doprawdy jaką? Można dorobić sensowniejszą?
> Nawet my nie zawsze się tak zachowujemy, bo mamy się rozmnożyć (geny). Wiele sytuacji z tym związanych jest poświęcaniem dbania o "ja" dla niepewnych rezultatów. Zwłaszcza, gdy u kogoś w drodze 10 dziecko, a nie ma nawet na chleb. Ani ewolucja, ani ludzki rozum nie jest narzędziem doskonałym. Statystycznie i ewolucja i rozum wychodzą na plus. Tak samo z poczuciem osobniczego ja - skąd wiesz, że w przypadkach, które opisałeś ja tych ludzi nie czuje się spełnione? Dla Twojego "ja" to głupota, ale dla ich "ja" niekoniecznie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>>Jeśli coś się zachowuje JAKBY dbało o własne "ja", najczęściej to my dorabiamy tę historyjkę. >Doprawdy jaką? Można dorobić sensowniejszą? Już istnieje poważniejsza historia, tłumacząca, jak program genetyczny może prowadzić do bardzo złożonych interakcji. Jest sensowniejsza, bo oparta na wielu latach badań i ciągle rozwijana. Pisze o tym Dawkins w wielu swoich książkach. NIekoniecznie wprost. Ale wystarczy zrozumieć jego teorię samolubnego genu i fenotypu rozszerzonego. Animowanie wszystkiego co się rusza i nadawanie mu ludzkich cech, to nasza dziecięca zabawa. Czy to jest mucha, czy samochodzik.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Mi się widzi, że dorabainie "istnienia ja", jako czegoś materialnego jest właśnie takim dorabianiem historyjki.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Ja" które odczuwamy jest wypadkową działań materialnego mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >"Ja" które odczuwamy jest wypadkową działań materialnego mózgu. Żadnego "ja" nie odczuwasz. Odczuwasz ręce, nogi, ból danego miejsca, ciepło. Do tych odczuć możesz podczepić fiszkę "ja".
Robiono eksperymenty, chyba nawet koło roku temu były tutaj artykuły o nich, na przykład takie: Zakładano ludziom wideookulary. W wideookularach puszczano film, że ktoś ostrzem noża dotyka ich brzucha (gołej skóry). Jednocześnie mówiono poddanym badaniu, że ktoś dotknie kawałkiem materiału brzucha (gołej skóry) i rzeczywiście dotykano tym kawałkiem materiału ich brzucha. Reakcja fizjologiczna ciała (pocenie się, napięcie nerwowe itp) odpowiadała stanowi zagrożenia, a więc sytuacji z nożem. Wniosek (jeden z możliwych): fałszywy obraz na wideookularach został zidentyfikowany jako część "ja". Źle przypisano fiszkę "ja".
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To są szczegóły techniczne, bardzo interesujące, ale nie zmieniające meritum. W każdym ludzkim języku masz czasownik (albo inny odpowiednik) - "Jestem". Możliwość użycia tego pojęcia to zwerbalizowana samoświadomość.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >To są szczegóły techniczne, bardzo interesujące, ale nie zmieniające meritum.
Oj, akurat jest na odwrót. Już dłuższy czas z rozbawieniem się przyglądam jak mieszasz konceptualizację jednostkowej tożsamości ze świadomością. Ale doprawdy, starczy mi wskazać poprzednie grzechy i do tego siły już nie miałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak to nie zmieniające meritum. Zmieniające!
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dla mnie jest oczywiste, iż wrażenie ja jest wytworem złożonego mózgu i jak to zwykle bywa, nie zawsze działa dobrze, zwłaszcza, gdy poddamy je sytuacjom obcym środowiskom, w których ewoluował dany mózg. Mamy złożony z wielu modułów zmysł myślenia (można to tak nazwać, spodobała mi się ta nazwa). Jak każdy zmysł nie jest on doskonały. Robiono kiedyś rzeźby związane ze świadomym odczuciem ciała. Ma to związek z unerwieniem poszczególnych jego partii. W takich rzeźbach mamy wielką twarz, genitalia, stopy i ręce, natomiast małe plecy, łydki etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Moim zdaniem wrażenie ja jest pierwotne.
Pytanie, jak rozstrzygnąć, jakie jest. Czemu służy ja? Jakie pełni funkcje? Co wczesniej pełniło jego funkcje? Albo może znasz inną drogę do odpowiedzi.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Moim zdaniem wrażenie ja jest pierwotne. Czy taką opinię można uzasadnić naukowo? Moim zdaniem można uzasadnić tylko odwrotne sformułowanie, ale czekam na twoje uzasadnienie. W czym owo wrażenie miałoby się kryć? Skąd miałoby się brać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Istotną cześcią pracy mózgu/układu nerwowego jest wykrywanie zagrożeń. Zakładając, że układ nerwowy jest na tyle rozwinięty, że się uczy - musi klasyfikować bodźce na te mówiące o zagrożeniu i neutralne lub pozytywne. Koncepcja zagrożenia ma w sobie koncepcję "ja".
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiele wskazuje na to, iż wiele zwierząt dziedziczy informacje o rzeczach groźnych i jadalnych. Nie uczy się tego, lecz ma algorytm polowania i wpisany przez geny katalog obiektów. My też to mamy w szczątkowym stopniu, gdyż inaczej nie dałoby rady wyjaśnić takich atawizmów jak lęk przed wężem i związane z nim automatyczne odruchy (które nas dziwią, gdyż POZA TYM mamy świadomość). Proces zapisywania informacji nie musi być związany ze świadomością. Na przykład pisklę zapamiętuje iż duży kształt przy nim to matka. Jako, że matką może stać się każdy duży kształt, jest to zupełnie automatyczny instynkt.
Badałem reakcje mojego kota na odgłosy ptaków. Widać było, iż reaguje też na ptaki pochodzące z Północnej Afryki, a nigdy nie spotkane przez niego w Polsce. Na ptaki specyficzne dla Ameryki i Australii nie reagował w żaden sposób, chyba że ich śpiew był podobny do znanych mu gatunków. Myślę, że kot uczy się co ma jeść, ale też ogromny katalog rzeczy jadalnych dziedziczy genetycznie. Zupełnie nieświadome zwierzęta albo nie potrzebują katalogu (małe co się rusza - gonić, duże co się rusza - uciekać, duża ilość zasłoniętego światła - uciekać, mała ilość - gonić), albo mają tylko katalog.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Wiele wskazuje na to, iż wiele zwierząt dziedziczy informacje o rzeczach groźnych i jadalnych. Jak dla mnie to poszlaka, że "rzeka genów" ma świadomość - w obrębie gatunku co najmniej.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziedziczenie informacji odbywa się poza jakąkolwiek świadomością. Co z tego, że masz błękitne oczy, czy usta długie na tyle a tyle centymetrów? Nikt tego nie projektował i ty również nie. Swiadoma rzeka genów... Gen bez otaczającej go komórki jest martwy. Dlatego mówi się o wirusach jako o wyjątkach w krainie życia. Rzeka genów jako coś świadomego przeczyłaby całkowicie teorii ewolucji. Ale jakoś nie dzieją się cuda. Mutacjami rządzi ślepy traf, weryfikuje je dobór naturalny. Spieszę dodać, iż dobór naturalny, podbnie jak gen, atomy i meduza, nie jest świadomy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Mutacjami rządzi ślepy traf, weryfikuje je dobór naturalny. Spieszę dodać, iż dobór naturalny, podbnie jak gen, atomy i meduza, nie jest świadomy.
Nie wiem czy jesteś świadom, ze wśród teorii wyjaśniających ludzką (czy szerzej zwierzęcą) poznawczą kreatywność jest właśnie teoria darwinowska - mózg miałby produkować, dość losowo, próbne rozwiązania a następnie "konfrontować je" z dostępnymi danymi o środowisku wybierając te, które radzą sobie najlepiej.
Choć ja raczej też nie uznałbym ewoluującej populacji za świadomość, a prawie na pewno nie za "samoświadomość", to jednak akurat ty słabość widzisz w tym aspekcie, który może być podstawą świadomości w mózgach faktycznie ją posiadających.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Dziedziczenie informacji odbywa się poza jakąkolwiek świadomością. "Dziedziczenie" informacji między neuronami odbywa się poza jakąkolwiek świadomością. > Co z tego, że masz błękitne oczy, czy usta długie na tyle a tyle centymetrów? Nikt tego nie projektował i ty również nie. Co z tego, że neuron ma takie, a nie inne połączenia z innymi neuronami? Nikt tego nie projektował i same neurony również nie. > Swiadoma rzeka genów... Gen bez otaczającej go komórki jest martwy. Świadomy układ nerwowy... Nerwy bez otaczającego je ciała są martwe.
>Rzeka genów jako coś świadomego przeczyłaby całkowicie teorii ewolucji. Sieć nauronów, jako coś świadomego przeczyłaby całkowicie teorii ewolucji mózgu.
>Mutacjami rządzi ślepy traf, weryfikuje je dobór naturalny. Informacjami kształtującymi formowanie się ścieżek neuronowych rządzi ślepy traf, a weryfikuje dobór naturalny użytecznych ścieżek neuronowych.
>Spieszę dodać, iż dobór naturalny, podbnie jak gen, atomy i meduza, nie jest świadomy. Spieszę dodać, iż dobór naturalny użytecznych ścieżek neuronowych, podobnie jak gen, atomy i meduza, nie jest świadomy.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:"Dziedziczenie" informacji między neuronami odbywa się poza jakąkolwiek świadomością. Pisałaś o świadomej rzece genów danego gatunku. Manipulowanie informacją zostanie na przyszłość bez odpowiedzi. Nie wybieram się do jezuitów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Kończę dyskusję w tym wątku. Mam dość przycinków. Dziękuję.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale pisałaś...
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | > Wydaje mi się, że zakładanie iż pamięć jako taka pozwala na samoświadomość może być mylące. Zgadzam się. Sama pamięć nie wystarczy, choć niewątpliwie jest konieczna. Niewykluczone, że podane przeze mnie warunki konieczne nie stanowią zbioru zupełnego, tylko czegoś jeszcze trzeba, o czym nie pomyślałem. To tylko takie moje luźne przemyślenia. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to dlaczego?
Samoświadomość - tak. Świadomość. Jestem agnostyczny w tej kwestii. Ale z przewagą na nie. Według mnie świadomość to Kantowska "rzecz" sama w sobie.
>2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? Dlaczego nie, dlaczego tak?
Nie. Dlaczego miał bym się bać?
>3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie?
Nie wydaje mi się żeby coś takiego miało wielu zwolenników.
>4) Czy uważacie że: >a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość >b) niektóre ją mają >c) tylko człowiek ją ma
b) dotyczy to też świadomości.
>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?
Tak, wystarczy że ma świadomość.
>6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?
Nie. To samo dotyczy się świadomości.
>7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?
Tak. Dlaczego by nie?
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na czym twoim zdaniem polega świadomość odczuwania bólu bez samoświadomości? Kto ten ból odczuwa? Czy ból może być odczuwany przez konkretnego nikogo?
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Kto ten ból odczuwa? Czy ból może być odczuwany przez konkretnego nikogo?
To mniej więcej pokazuje na poziomie jakiego rozumienia toczy się tu dyskusja.
Nawet w przypadku ludzi na pytanie "kto odczuwa ból[/b] ścisła odpowiedź powinna być - nikt. To zabawne, bo oskarżając mnie o bawienie się w metafizyczne opary duszy sam się posługujesz jej pojęciem, tylko przebranym za "samoświadomość".
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie, nie umiesz sobie wyobrazić co wynika z rozwoju genów poprzez ewolucję. Masz budowę gniazda zapisaną w genach. Ptak ani przez chwilę nie musi czuć w jakikolwiek sposób że istnieje, aby powstało jego gniazdo. Slimak nie wytęża się, aby mu muszla wyrosła, nie projektuje jej kształtu. Badania mózgu pokazują, iż w człowieku wiele impulsów biegnie starymi i nowymi drogami. Na przykład z tego wynika choroba polegająca na tym, iż nie możesz rozpoznać twarzy, choć podświadomie reagujesz inaczej na znajome twarze (uszkodzeniu uległ moduł wyższego rzędu, racjonalizujący spostrzeżenia dla samoświadomości). Inna odmiana tej choroby to uszkodzenie modułu niższego rzędu. Swiadomie rozpoznajesz twarze, ale "czujesz", że ktoś cię oszukał. Że choć są identyczne, to nie należą już do twoich bliskich - ktoś ich zamienił. Obydwa te moduły mogą być odpowiedzialne za jakiś rodzaj uświadomionego odczuwania. Kompletnie niewerbalny i przeczuciowy (prymitywny) i taki jak nasz (bywa, że racjonalny). Ale są też prostsze i wtedy nie ma już werbalnych i niewerbalnych odczuć zwierzęcia. Jest tylko genetyczny program realizowany przez formę zwierzęcą. Tego nie potrafisz sobie wyobrazić. A jednak najpewniej takimi jest większość zwierząt. Nie ma żadnej świadomości, nie ma odczuwania bólu. Jest automatyczne unikanie zagrożeń. Zegarek nie odczuwa bólu i mucha najpewniej też nie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie, nie umiesz sobie wyobrazić co wynika z rozwoju genów poprzez ewolucję.
Tjaa, nic to, że de facto jest to przedmiotem mojej pracy, ale ok.
Co do reszty: dociekania o których mówisz sprowadzają się do pytania, na ile muszą być podobne reprezentacje u danego zwierzęcia do tych, które w naszych mózgach korelują z określonymi stanami mentalnymi, by można było zakładać, iż i u tych zwierząt korelują z odpowiednimi stanami mentalnymi. Jeśli sądzisz, że oto mówisz w ten sposób o jakiś zagadkowych dla mnie (lub kogokolwiek odrobinę tym zainteresowanego głębiach) to obawiam się, muszę cię rozczarować.
Ale spróbuj sobie zadać pytanie: dlaczego reprezentacje w określonych obszarach mózgu wiążą się z subiektywnymi stanami świadomości, a w innych nie?
PS: mój poprzedni post odnosił się do ukrytego implicite w twoich wypowiedziach powiązania świadomości z posiadaniem substancjalnej jaźni, ale chyba ci to umknęło i znowu skierowałeś wymianę zdań na inny temat i tak to się toczy - radosną przeplatanką, w której nie zdajesz właściwie pytań, a jeszcze skarżysz się na brak plusów za pytania zadane źle.
Łotewer, ja już tutaj pasuję bo nic więcej godnego uwagi dodać się nie da.
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Tjaa, nic to, że de facto jest to przedmiotem mojej pracy, ale ok. Wybacz, ale muszę zapytać. Na KULu? Niedawno było o geografach którzy nie uznają kulistości Ziemi na głowniej stronie Forum, tak więc coraz więcej rozumiem...
|
|
|  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Na czym twoim zdaniem polega świadomość odczuwania bólu bez samoświadomości? Kto ten ból odczuwa? Czy ból może być odczuwany przez konkretnego nikogo?
Po części odpowiedziałem już w poście dla rhotax7-a. I jeszcze jedno samoświadomość to rozumowanie a nie jedna z tych moich mini świadomości. To rozumowanie (ja) odrębnego od innych.
|
|
1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Proste pytanie - "czy ptak myśli o tym że robi gniazdo (ja ptak robię gniazdo), czy też gniazdo ptaka zapisane jest w genach i stanowi tzw. efekt fenotypowy?"
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Proste pytanie - "czy ptak myśli o tym że robi gniazdo (ja ptak robię gniazdo), czy też gniazdo ptaka zapisane jest w genach i stanowi tzw. efekt fenotypowy?" Ale przecież geny nie są stałym zapisem, a podlegającym zmianom ze względu na interakcje ze środowiskiem. Może tworzą sieć równoważną sieci neuronowej?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Która to sieć myśli i jest świadoma? Nie sądzę.
|
|
| |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Która to sieć myśli i jest świadoma? Nie sądzę. A dlaczego nie? Tylko wolniej. Osobnik w gatunku odpowiadałby neuronowi w mózgu.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To całkiem ładne, ale nie wydaje mi się zgodne z rzeczywistością. Musielibyśmy przyjąć, że świadomość to prosty związek chemiczny, albo metafizyczny. Po prostu - w ruskim kalkuratorze z lat 80 nie zmieścisz Windowsa Visty. Ruski kalkulator nawet za bardzo nie ma pamięci... Tak samo pojedyńczy neuron, tak samo mucha, o atomach (padła taka sugestia) nie wspominając. To wszystko barwne koncepcje, ale bardzo krasnoludkowe.
|
|
| | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Świat makro jest może mały w porównaniu do naszego, ale i tak może się w nim zawierać nieskończenie wiele konstrukcji. Mały przedział liczb np <0,0001;0,0002> i tak zawiera nieskończoną ilość liczb rzeczywistych. Nie wiem jak wyprowadzono stałą Plancka, ale wątpię że nie może być coś mniejszego.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Matematyka nie jest nauką przyrodniczą. Możemy w niej przedstawić nieskończenie małą liczbę, powiązać ją z odległością, co nie znaczy, iż będzie to miało jakiekolwiek odzwierciedlenie w naturze. Lepiej się dowiedzieć, jak założono stałą Plancka i wtedy się do niej odnosić. Przy nastawieniu "wszystko jest możliwe" Ewangelie są tak samo możliwe, jak teoria Darwina.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Matematyka nie jest nauką przyrodniczą.
Czyli należy ją wyrzucić do śmieci. Tylko metoda nauk przyrodniczych jest godna uwagi, czyż nie jest to myślą przewodnią twoich wywodów w tym wątku?
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kto napisał, że należy wyrzucić matematykę do śmieci? Matematyka jest wspaniałym narzędziem do poznawania rzeczywistości, najważniejszym motorem twierdzeń fizycznych. ALe nie wszystkie działy matematyki i nie wszystkie jej pojęcia. Nie ma w naturze ani linii, ani punktu, ani nieskończoności, ani koła, ani kuli.
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Świadomość to proces.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swiadomość to proces, który nie odbywa się wszędzie i ma swoje założenia wyjściowe.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Swiadomość to proces, który nie odbywa się wszędzie i ma swoje założenia wyjściowe. A więc wiesz, gdzie się odbywa i na jakich założeniach?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nauka idzie w tym kierunku. Można już wydzielić grupy skrajne organizmów posiadających unerwienie, w których na pewno to się nie odbywa (meduzy choćby) i napewno to się odbywa (my i szympansy).
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Nauka idzie w tym kierunku. Można już wydzielić grupy skrajne organizmów posiadających unerwienie, w których na pewno to się nie odbywa (meduzy choćby) i napewno to się odbywa (my i szympansy). Meduza ma oko - przetwarza dane - uczy się - dokonuje decyzji - ma świadomość.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wyobraź sobie trzy algorytmy - goń, uciekaj, nic nie rób. W zależności od tego, czy w pobliżu kamery przemknie cień mały, czy duży, działają różne z nich. Zdażają się błędy i stany losowe, gdy cień nie jest jeszcze zbyt wielki, ale już nazbyt duży na kategorię "jedzenie". Takie rzeczy odbywać się mogą bez żadnej świadomości "ja meduza". Tańce godowe, budowanie gniazd etc., też tak się mogą odbywać. Moja definicja świadomości polega na pytaniu, czy można mówić o cierpieniu meduzy, o jakiejkolwiek jej podmiotowości. Moim zdaniem w przypadku meduzy na pewno nie. A co do reszty masz algorytmy genetyczne, w przypadku meduzy bardzo proste. Jeszcze raz - polecam lekturę "Samolubnego genu" ze zrozumienie i zadawanie sobie przy tej lekturze pytań - czy ten opisany program genetyczny potrzebuje czegoś ponad to, że jest programem genetycznym?
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Wyobraź sobie trzy algorytmy - goń, uciekaj, nic nie rób. W zależności od tego, czy w pobliżu kamery przemknie cień mały, czy duży, działają różne z nich. Zdażają się błędy i stany losowe, gdy cień nie jest jeszcze zbyt wielki, ale już nazbyt duży na kategorię "jedzenie". Takie rzeczy odbywać się mogą bez żadnej świadomości "ja meduza". To co ma uciekać? Nie "ja meduza"?
>Moja definicja świadomości polega na pytaniu, czy można mówić o cierpieniu meduzy, o jakiejkolwiek jej podmiotowości. Moim zdaniem w przypadku meduzy na pewno nie. Moim zdaniem można. Ona walczy o swoje życie.
> A co do reszty masz algorytmy genetyczne, w przypadku meduzy bardzo proste. Jeszcze raz - polecam lekturę "Samolubnego genu" ze zrozumienie i zadawanie sobie przy tej lekturze pytań - czy ten opisany program genetyczny potrzebuje czegoś ponad to, że jest programem genetycznym? Ale ja nic nie mam do programów genetycznych. Tylko pytam się, na jakiej podstawie twierdzisz, że w tym programie nie ma zapisanego "ja" osobnika!
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Ja" pojawia się po zrealizowaniu złożonego programu na wzrost organizmu. Po drodze jest złożony mózg, nie zaś układ nerwowy meduzy. Meduza ucieka, bo takie ma bodźce i algorytmy w pełni bazujące na genach. Meduza nie wie, że ucieka i że ratuje swoje życie, nie wie w żaden sposób, że istnieje, więc jak miałaby wiedzieć pozostałe rzeczy?. Algorytmy składające się na meduzę działają, to wszystko.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dlaczego ktoś, kto ma Twoim zdaniem "ja" ucieka. Ma algorytmy bazujące na genach.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moja poprzednia wypowiedź nie została przez ciebie zrozumiana. U istoty świadomej algorytmy genów budują mózg, który już bez czysto mechanicznych algorytmów wie, że ucieka. Owszem, to też wynika z genów, ale bardziej pośrednio. Jeszcze bardziej pośrednio z genów wynika książka, czy komputer. My wynikamy z genów, my tworzymy kulturę, której efektem są książki i komputery. Zatem komputer też wynika z naszych genów, ale bardzo pośrednio.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ja rozumiem, co piszesz, ale skąd wiesz, co wie meduza, skoro nie możesz się z nią skontaktować?
Nawet człowiek z samym sobą nie potrafi się skontaktować: człowiek ucieka i ratuje swoje życie - ale co to właściwie znaczy? Ani nie wiadomo, co to człowiek, ani życie. Ucieka wiąże się z zagrożeniem. Zagrożenie może wynikac z prostego algorytmu wynikającego z genów. Czym w taki razie róznimy sie od meduzy - poziomem skomplikowania algorytmu? Czy tym, że człowiek po fakcie ma w pamięci "ja uciekałem"?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Owszem, różnimy się od meduzy poziomem skomplikowania algorytmów, które tworzą nasz organizm w trakcie jego wzrostu. Później meduza nie ma już nic poza czystymi algorytmami (tak samo jak zegarek - nakręcisz, to chodzi, albo jak komputer - wykonuje on wiele złożonych funkcji (przynajmniej w porównaniu z zegarkiem), lecz nie jest świadomy), my zaś mamy, dzięki złożoności naszej formy, zmysł myślenia nałożony na niektóre algorytmy dzięki innym algorytmom. W ten sposób możemy świadomie postrzegać nasze interakcje z otoczeniem. Jeśli trzymać się biologii i trzymać się opinii, iż nasza świadomość mieści się w mózgu, a nie w myślących atomach itp, to meduza nic nie myśli nie czuje, nie wie, że ucieka. Wie tyle samo o sobie, o swoich interakcjach z otoczeniem, co zegarek czy komputer. Tyle samo też odczuwa. Nie muszę być zegarkiem, aby wiedzieć, iż owo urządzenie nie posiada świadomości. Problem z uznaniem podobnego poglądu wobec meduzy związany jest chyba z tym, że wciąż nie czujemy, jak działa ewolucja. Że algorytmy genów zmieniają się naprawdę dzięki ślepym mutacjom i nieuświadomionej w żaden sposób przez geny presji otoczenia. Po prostu - udana mutacja żyje i się rozmnaża, nie udana ginie. I to wszystko. NIe potrzeba tu żadnej świadomości i w meduzie nie ma na nią miejsca, chyba, że przyjmiemy, iż atomy myślą ale dla mnie to jak teizm. Po co dodawać do procesu, który jest faktem, czyli do ewolucji naturalnej, jakieś myślące atomy??
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Rozumiem, że mnie nie rozumiesz. Zadam pytanie tak: czy da się stworzyć świadomość w komputerze? Jeśli odpowiesz tak, to ja powiem, że nośnik nie ma znaczenia, liczy się sam proces. Proces można symulowac czymkolwiek, co ma określone własności: interakcje z otoczeniem, pewien typ przetwarzania danych.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie da się stworzyć świadomości na PC, gdyż zawiera zbyt mało miejsca na informacje i ma zbyt ograniczone możliwości ich przetwarzania. Do tworzenia świadomości potrzebną są superkomputery, albo sieci pecetów, stąd dywagacje na temat możliwości powstania SI w internecie. PC na pewno nie. Tak samo meduza. Tak samo mucha. Za mało miejsca na informacje. Za słabe ich przetwarzanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Poprosze o dowód skoro stawiasz kategoryczne stwierdzenie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przydałby się tutaj jakiś informatyk i liczę na kogoś z takim wykształceniem będącego racjonalistą w przyszłości!  Organizmy, u których przypuszczamy świadomość, mają nieporównianie większą moc obliczeniową od zwykłego PC. A z kolei szympansy żyją mimo wszystko w znacznie prostszy sposób niż my. Dzieli nas przepaść. Podobna przepaść pojawia się pomiędzy szympancem a myszą, jeszcze większa pomiędzy myszą a muszką owocówką i pewnie porównywalna między tym zacnym małym owadem a meduzą. Później długo, długo nic i masz swoje dwa neurony. Teraz czekam na rozwinięcie twojej deklaracji o świadomości dwóch neuronów. Jako, że to twój pomysł, zastanów się ile impulsów i jak szybko mogą między sobą wymieniać. Ile też mogą żyć. Porównaj to z ilością wymienianych impulsów elektrycznych w pececie przez sekundę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dwa neurony wystarczają, by stworzyć algorytm uczący się. Cała rzecz jest w tym, że on może pracować w pętli. Prędkość sygnału w neuronie, to w przybliżeniu 12 m/s. Jeśli dwa omawiane neurony są blisko siebie i w takim podwójnym układzie mają fizyczną długość pętli między sobą 2 mm (to strasznie dużo!), to wychodzi taktowanie 6 000 impulsów na sekundę. Neuron w porównaniu do procesora komputerowego ma istotną przewagę - procesor musi na każdą matematyczną operację podstawową poświęcić takt, natomiast w neuronie operacje dzieją się na synapsie albo za pomocą jonów chemicznych wewnątrz neuronu i nie poświęca się na to taktowań. Powyższa własność jest też słabością neuronu - w komputerze na poziomie softwaru możemy zaprogramować wszystko, natomiast neurony muszą utworzyć fizycznie odpowiednią sieć, by symulować dany algorytm.
Rzecz w tym, że by stworzyć proces decyzyjny uczący się potrzebna jest pętla rekurencyjna. Nie umiem tego ładnie wytłumaczyć i musiałbym poszukać w źródłach. Ponieważ określam świadomość jako algorytm decyzyjny, to kończy dowód.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czyli uważasz, iż program umożliwiający zapamiętanie i powtórzenie czynności jest już świadomością. Mamy zatem bardzo wiele świadomych mechaniczych istot, łącznie z magnetofonem...
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Te minusy to powinniście też narysować na piasku, bo rzeczywistość też chyba na nie w waszym odczuciu zasługuje.
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | A jednak mózg, w którym jest świadomość składa się z neuronów.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A neurony z atomów, a atomy z kwarków...
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Atomy nie mają takich funkcji pod względem przesyłu informacji między sobą jak neurony.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Neurony są wyspecjalizowanym rodzajem tkanki. Już samo to oznacza, iż nie są samodzielnie świadome.
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Neurony są wyspecjalizowanym rodzajem tkanki. Już samo to oznacza, iż nie są samodzielnie świadome. Ale sieć z nich złożona jest świadoma. Tak samo może być z siecią złożoną z osobników danego gatunku.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | My jesteśmy takim przykładem. Czujesz się ze mną jednym umysłem?
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >My jesteśmy takim przykładem. Czujesz się ze mną jednym umysłem? A czy neuron czuje się jednym umysłem z innymi neuronami?
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pojedyńczy neuron nie czuje nic. Nieświadomie przekazuje impulsy nerwowe.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >1) >2) >3) Uważam, że "samoświadomość" ludzka jest wtórna wobec świadomości istnienia innych niezależnych świadomości i do 'jednej-własnej' nieredukowalna.
>4) Czy uważacie że: >a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość >b) niektóre ją mają Nie sposób mówić o samo-świadomości bez wcześniejszej świadomości grupowej. >c) tylko człowiek ją ma Miewa - człowiekiem się bywa (nie jest się człowiekiem .. 'automatycznie'). >5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? nie >6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? nie >7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? To zamiar niemożliwy - realizacja byłaby trudniejsza niż np. 'pełna wiedza medyczna'.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co rozumiesz poprzez świadomość grupową? Wspólna świadomość stada zebr? Co ze zwierzętami nie żyjącymi w stadach?
Oczywiście nie istnieje "pełna wiedza medyczna", ale wiemy już bardzo dużo o sercu i krwiobiegu, co nie znaczy iż poradzimy sobie z każdą chorobą, czy operacją chirurgiczną. To samo dotyczy świadomości. Poznanie jej nie wykluczy zagadek wynikających z chorób psychicznych, ale z pewnością pomoże w ich rozwiązywaniu (podobnie jak poznanie krwiobiegu, funkcjonowania serca, składu i funkcjonowania krwi itp)
|
|
|  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >Co rozumiesz poprzez świadomość grupową? Abstrakcyjny język umożliwiający znajdowanie zdań wspólny i zdań rozłącznych.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiek ewoluował dzięki plotkom w obrębie swojej grupy. Polegało to na tym, że każdy osobnik walczył o jak najlepszą pozycję. Wpierw było iskanie, później język. Nagrodą za osiągnięcie lepszej pozycji był większy sukces reprodukcyjny - ta teoria wydaje mi się najbliższa. Wielokrotnie obserwowałem makaki (i nadal to robię, są za oknem) i nic nie przejawia za tym, aby posiadały one jakąś wspólną świadomość.
|
|
| | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > .. makaki (..) nic nie przejawia za tym, aby posiadały one jakąś wspólną świadomość.Widocznie za mało piszą
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak jeden makak ucieka i widzi to drugi blisko stojący, to też ucieka. Jak jeden widzi drugiego, gdy je/pije i jest głodny/spragniony, to się przyłączyć próbuje. Są to zachowania w obrębie gatunku. Makak nie próbuje się przyłączyć do Ciebie, gdy jesz, ani nie ucieka, gdy widzi Cię przebiegającego obok (bez zagrożenia dla niego).
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale to nie oznacza zbiorowej świadomości. Podobnie dziecko nie ma zbiorowej świadomości z matką. To wciąż kwestia sporna, ale ja osobiście nie uważam, iż grupy są podmiotem ewolucji. Wręcz przeciwnie - stałe ustalanie hierarchi przez jednostki w obrębie grupy temu raczej przeczy. A z tego wyrosła ludzka samoświadomość, najmocniej wśród zwierząt rozwinięta.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > A z tego wyrosła ludzka samoświadomość, najmocniej wśród zwierząt rozwinięta. Panie Jacku, proszę nie przesadzać. Można rozumieć, że zwierzę miewa przebłyski świadomości i stąd wywodzić wskazania etyczne - nie sposób jednak potwierdzić jakoby zwierzęta (poprzez hierarchię w grupie?) były bardziej ludzkie niż ludzie.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie rozumiem. W drugiej części wypowiedzi odniosłem się do Homo sapiens, nie do innych gatunków.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. Wpierw było iskanie, później język. Tak. Jednak umiejętność językowa w postaci uzewnętrznienia doraźnych potrzeb psychicznych w sposób trwalszy niż owe zmienne potrzeby, stała się nową jakością, umożliwiającą konsekwencję co do wcześniejszych deklaracji. Nie idzie przy tym o wartościowanie grupowej 'pamięci zewnętrznej' prawa czy obyczaju, jednakowoż czym innym zdaje się dotrzymywanie umów, a czym innym się na nie wypinanie.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem konsekwencja już była, jednakże język pozwala iskać wiele osobników na raz i stawać się świadkami konsekwencji. Oddziaływanie ma większą moc.
Natomiast użyłeś tu terminu "pamięć zewnętrzna". Oczywiście, nasza kultura to coś takiego. Wyrastamy w środowisku pełnym pamięci zewnętrznej. Gdzieś tam jednak pojawił się twój chyba zwrot "świadomość zbiorowa" albo "grupowa". Wydaje mi się on nadużyciem. To, że ty i ja potrafimy czytać i pisać po polsku (pamięć zewnętrzna + instynkt nauki języka w dzieciństwie) nie oznacza, iż mamy zbiorową świadomość. Tzn. nie wiem, gdzie dokładnie się teraz znajdujesz, nie widzę twoimi oczami (a ty moimi), nie znam twoich myśli. Taki stan rozumiałbym przez świadomość zbiorową. Badania dotyczące stad zebr, ptaków etc., pokazują iż łączą się one w ten sposób na podstawie prostych algorytmów (które mogą być całkowicie nieświadome) i każde z nich używa tego algorytmu samodzielnie. Po prostu algorytm jest tak "napisany" przez naturę, iż formuje się stado. To ważny argument przeciwko jakiejkolwiek świadomości zbiorowej. Dodam na wszelki wypadek, iż tak samo powstaje mrowisko.
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Prawdopodobnie tak.To tylko kwestia czasu. > Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? Nie boimy się , bo czego tu się bać? > kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości A kto taką niechęć żywi? Dusza to nie samoświadomość. > wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość Podobno te ,które rozpoznają się w lustrze. Zwierzę Grabowska się rozpoznaje, jeszcze, więc jakąś tam chyba samoświadomość ma. > Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? Pewnie, że może. >Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? Nie.Pantofelek też reaguje na bodźce. A nawet roślinka (fototaksja). > Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? Chcemy!
Alleluja i do przodu! (Ojciec Dyrektor)
|
|
2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Moje odpowiedzi: > 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to dlaczego?Tak. Uważam, że nasza Złożoność jest atomistyczna, więc mózgi są złożone z elementów, wystarczy poznać dobrze elementy, relacje między nimi oraz to, czym jest zbiór tych elementów jako jeden twór. > 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? Dlaczego nie, dlaczego tak?Nie. Chciałbym jak najwięcej wiedzieć o sobie, swojej rzeczywistości, aby lepiej zrozumieć siebie i swoje otoczenie (także otoczenie ludzkie). > 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie?Sądzę, że tak jest. Wiedza zabija piękny mit. Człowiek nie jest takim niezbadanym, niesamowitym, magicznym zwierzęciem, za jakie w religijnym "świecie" się uważa. Człowiek, to już nie dominator, to nie jest zagadka. Pełna wiedza o człowieku ostatecznie zabija boga. > 4) Czy uważacie że:> a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomośćWszystkie nie, pewna część tak. Jak duża? Potrzeba badań do określenia tej grupy. Coś mi się kojarzy z klasyfikacją świadomości Dennetta w którejś z jego książek. Nie będę nic przytaczał, bo nie mam aktualnie dostępu do tej literatury, może innym razem. Sądzę też, że naczelne posiadają samoświadomość. Pszczołę bym określił jako robota wyprodukowanego przez naturę. > b) niektóre ją mająNajprawdopodobniej tak, człowiek z pewnością. > c) tylko człowiek ją maNajprawdopodobniej nie. Prawdę mówiąc chciałbym, aby tak było, świat wydałby się dużo ciekawszy, bardziej "kolorowy". No i oczywiście "boskość" człowieka by się znacznie stępiła. Wyobrazić sobie wystarczy, że istnieje pewność co do tego, że świnia jest samoświadoma.  > 5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?Nie. Cierpienie wymaga odczucia siebie. Bez samoświadomości jest tylko strategia przetrwania, "zrób tak, aby się maksymalnie rozmnożyć". > 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?Jest koniecznością do samoświadomości. Ale nie jest wystarczająca. Posiadanie komórek światłoczułych nie świadczy o samoświadomości. > 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?Tak. Jak najbardziej. Usystematyzowana kompletna wiedza o człowieczeństwie jest jak teoria Darwina o pochodzeniu gatunków. Oto pojawiają się nowe wrota, otwierają się, a tam uśmiecha się memetyka, kolejny milowy krok w wiedzy o złożoności. Coś NIESAMOWITEGO. Dziękuję za pytania  Pozdrawiam
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | |
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Cytata nr 1: >"Tak. Uważam, że nasza Złożoność jest atomistyczna, więc mózgi są złożone z elementów, wystarczy poznać dobrze elementy, relacje między nimi oraz to, czym jest zbiór tych elementów jako jeden twór."
...a teraz nr 2: >Już się zjawiły myślące atomy i metafizyka nie będąca metafizyką, ale nią będąca. Oczywiście, niczego nie wiemy na pewno, ale póki co (może błędnie) poczułem cały kamieniołom w sercu...
Kpisz? Bo chyba nie sądzisz, że myślące i świadome mózgi są mniej zagadkowe od ewentualnych myślących atomów? Uporczywego obnoszenia się z ignorancją gdy o kwestie filozoficzne idzie już litościwie postanowiłem nie prześladować, bo i po co. W końcu to stara i ograna mądrość: credo quia absurdum, czyż nie?
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kwestie filozficzne oparte na teologicznych tezach nie mają dla mnie żadnej wartości.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Teraz już bredzisz. Określone kwestie nie są fałszywe czy nieistotne dlatego, że są (mogą być) rozpatrywane na płaszczyźnie teologicznej (nic to, że nikt takowej nie przywoływał, a jeśli ty filozofię mylisz z teologią, to wybacz, ale przestań zakładać wątki jej poświęcone) - większość zagadnień w tym czy innym okresie historii była rozpatrywana przez teologię, tylko co z tego?
|
|
3 na 3 | KrzysztofJ (16 punktów) | > Ów lęk moim zdaniem istnieje i ma się dobrze również wśród wielu ateistów i (lub) racjonalistów.> Dlatego chciałbym wam zadać kilka pytań.> 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to> dlaczego?> 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak?> 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć> podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie?> 4) Czy uważacie że:> a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość> b) niektóre ją mają> c) tylko człowiek ją ma> 5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?> 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?> 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?> Wybaczcie, że zrobiłem taki test. Ale wydaje mi się, że na Forum krążą na ten temat zupełnie> niezwykłe historie.> Ps.: Jeśli ktoś uważa, że samoświadomość nie może być w pełni opisana naukowo, niech nie pomija> innych pytań. 2 niech potraktuje hipotetycznie. W końcu można uważać, że zbadanie samoświadomości> nie byłoby niczym strasznym, ale uważać, iż nie jest to możliwe. Podobnie pytanie 7.> Przepraszam, że się wtrącam w dyskusję, ale temat (samo)światomości u zwierząt jest dla mnie bardzo interesujący z tego względu, że na przekonaniu, że niektóre zwierzęta - a chyba wszystkie, które jemy, jeździmy na, testujemy leki i kosmetyki etc. - są samoświadome lub zaczątki tej zdolności mają, opieram swój wegetarianizm, a także - postawę etyczną - utylitaryzm preferencji. Jeśli chodzi o sprawę cierpienia, faktem jest, że wszystkie zwierzęta, które mają rozwinięty układ nerwowy potrafią odczuwać ból. A ból dla każdej istoty wiąże się z cierpieniem - argument opiera się na obserwacjach, gdy jakiejkolwiek istocie zadawany jest ból. Filozoficzną kwestią jest to, jak możemy wiedzieć, że druga osoba cierpi. Otóż nikt, nigdy nie będzie wiedział bezpośrednio, co druga osoba odczuwa (pomijając badanie rezonansem magnetycznym podczas zadawania bólu) chyba, że poprzez analogię wysunie wniosek, że każdy zdrowy człowiek reaguje na ból tak samo - unika jego źródła, krzyczy itd. co prowadzi do wniosku, że ból u ludzi powoduje cierpienie. Analogicznie - bo nie istotną kwestią jest czy istota jest samoświadoma, bo samoświadome nie jest niemowle, a nawet kilkuletnie dziecko, a i ono również cierpi - zwierzęta potrafiące odczuwać ból, cierpią, gdy jest on im zadawany. Przejdźmy do kwestii samoświadomości. Badania potwierdziły to, że wszystkie człowiekowate są samoświadome. Można poczytać tu:http://www.animalcognition.net/topics.html, choć jest to raczej kiepskie źródło books.goog(*)CCgQ6AEwAA#v=onepage&q&f=false - The Cognitive Animal: Empirical and Theoretical Perspectives on Animal Cognition bardzo ciekawy wywiad z o moralności z prof. Fransem de Waalem: www.polity(*)skad-sie-wziela-moralnosc.readi kilka innych, ale na Google Books raczej nie da się przeczytać www.amazon(*)474208-9083308?ie=UTF8&s=bookswww.amazon(*)474208-9083308?ie=UTF8&s=booksOgólnie rzecz biorąc, źródeł jest pełno tylko nie po polsku lub nie w internecie. Jedynym dobrym i w macierzystym języku źródłem jest forum Empatii:http://forum.empatia.pl/viewtopic.php?f=22&t=1537 - tu na przykład o pszczołach. Mogę przywołać także zdolności goryli i nie tylko do nauki języka migowego: en.wikipedia.org/wiki/Koko_(gorilla)Na koniec, ewolucja moralności, co jest bardzo związane z samoświadomością: books.goog(*)CDcQ6AEwAw#v=onepage&q&f=falseA u innych gatunków, jak wcześniej już wspomniano, stosuje się test lustra, na co wpadł sam Darwin! Proszę, tu przykłady:http://www.sciencedaily.com/articles/m/mirror_test.htm i wiki:http://en.wikipedia.org/wiki/Mirror_test A tu o tym, kto jest samoświadomy, a nie zdaje tego testu:http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=kids-and-animals-who-fail-classic-mirror Nie zapominajmy, że także i umiejętności wskazują na samoświadomość. A wiele gatunków zwierząt (m.in. świnie, krowy, kury, konie, owce) umie robić skomplikowane rzeczy: liczyć, zapamiętywać, używać narzędzi (nawet kałamarnica!), planując: www.animalcognition.net/planning.html i wiele innych. Wiem, że moje przykłady są strasznie niewygodne do przeczytania, a i ja najchętniej przedstawiłbym fragmenty Etyki Praktycznej Petera Singera, ale nie mogę ich teraz znaleźć. Zapoznajcie się chociaż z tym:http://www.animal-rights-library.com/texts-m/singer03.htm Pozdrawiam serdecznie wszystkich Racjonalistów i mam nadzieję, że spędzę tu trochę miłego czasu!
|
|
 | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Kiedyś był na tym portalu artykuł Singera "Prawo do niedorzeczności", ale znikł w moich oczach wielki, wielki minus dla portalu. Swoją drogą nie wiesz czasem jak Singer tłumaczy dlaczego "Jedynym dobrem jest przyjemność, a jedynym złem - przykrość"?
|
|
|  | | liliac (147340 punktów) | > Kiedyś był na tym portalu artykuł Singera "Prawo do niedorzeczności", ale znikł w moich oczach wielki, wielki minus dla portalu.Celem zrehabilitowania portalu w twoich oczach wrzuciłam do "Znalezionych w sieci"
|
|
| |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >Kiedyś był na tym portalu artykuł Singera "Prawo do niedorzeczności", ale znikł w moich oczach wielki, wielki minus dla portalu.> Celem zrehabilitowania portalu w twoich oczach wrzuciłam do "Znalezionych w sieci"  > Trochę się zrehabilitował z wielkiego minusa na średni  . Jednak artykuł w dziale "Znalezione w sieci" oznacza że zarządzający portalem nie utożsamiają się z jego treścią.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Liliac - widzę, że zabrałaś głos w dyskusji ze Złotkiem. Wydaje mi się, iż wyraził on opinię, której elementy powtarzają się w bardziej wyrafinowany sposób w wypowiedziach Septymuchy, Sylwka i kilku innych osób. Jeśli masz czas i ochotę, super by było, gdybyś odniosła się do ich wypowiedzi. Wydaje mi się, że to bardzo ważny temat na tym forum. Ja osobiście mam wrażenie, iż, tak jak napisałem na wstępie, na naszym forum, wśród racjonalistów, pokutują bardzo niezwykłe sądy na temat świadomości u zwierząt. Ja też tu nie jestem bez winy. Uwielbiam naturę i ciężko mi było pogodzić się z tym, iż może mucha, jak i wiele innych zwierząt (większość) są tylko i wyłącznie bezmyślnymi mechanizmami nakręconymi przez geny, dla których nie istnieją pojęcia "istnienia", jakkolwiek bądź uświadomionego bólu, celowości czy też woli działania itp. Wolałem naturę w pełni interaktywną, czującą, jak małe dziecko. Ale ten portal nazywa się racjonalista i co rusz wpadają tu jacyś teiści, aby nas nawracać. Czy mamy prawo im się odcinać, skoro wierzymy w świadome meduzy, pararelne do materii substancje świadome, świadome atomy? Ja wiem, że dla wielu osób to forum to tylko i wyłącznie rozrywka i nie lubią, gdy ktoś im psuje humor trudną kwestią (koniec miłej baśni). Mnie się wydaje, że nawet narażając się na psucie tego rozrywkowego nastroju powinniśmy się uczyć dzięki temu forum. Tak samo jak i liczni czytelnicy, którzy się nie wpisują, ale czytają. Inna rzecz, to to, iż odstraszamy prawdziwych biologów. Mam znajomych we Wrocku, którzy po paru dyskusjach zniechęcili się raz na zawsze do racjonalisty. NIe wiedziałem dlaczego, gdyż gdy z nimi gadałem, też jeszcze krążyły mi po głowie jakoś tam świadome muchy, pszczoły etc. Załamałem ich podwójnie. A biologów tutaj bardzo brakuje.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zasadniczo męczysz mnie. Ponadto ten wątek stał się chaotyczny. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach znajdę czas by napisać coś, co można nazwać pozytywną odpowiedzią dla ciebie - w formie nowego wątku.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Trafiłem na nowy wątek, a teraz sobie przeglądałem ten. Coraz bardziej jestem przekonany, iż powinienem sformalizować jakoś moje biologiczne zainteresowania. Swiat tego potrzebuje
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dlaczego "nawet kałamarnica"? Całkiem możliwe, iż jej świadomość jest bardziej rozwinięta niż u wielu ssaków. To - jak przypuszczam - nie idzie wedle klasyfikacji typu "mięczaki na samym dnie, kręgowce wyżej, ssaki na wierchuszku". Różne organizmy rozwijały się niezależnie, tworząc własne długie historie. Na przykład ryby - to gigantyczny wór bez dna. Możliwe, że jedne ryby są znacznie bardziej inteligentne od innych.
Jeszcze raz odniosę się do budowy gniazda - efekt fenotypowy nie wskazuje na świadomość.
Moim zdaniem posiadanie układu nerwowego nie oznacza, iż odczuwa się ból w jakikolwiek świadomy sposób. A jeśli adresata bólu nie ma, nie ma też bólu, który moglibyśmy oceniać w kategoriach współczucia i ochrony.
Nie przypuszczam, aby wszystkie zwierzęta, które jemy były świadome. Jeśli je pan owoce morza, no to już zupełnie. Założenie, że wszystkie ryby są do pewnego stopnia świadome jest bardzo śmiałe. Ja uważam o ptakach, co wyżej pisałem, ale założenie, iż kurczak jest napewno świadomy jest dość mocnym założeniem. Moim zdaniem w takiej polskiej, popularnej kuchni najwięcej wątpliwości etycznych powinna budzić wieprzowina, trochę mniej wołowina, trochę więcej baranina (ale to już rzadsze)
Dodam, że też jestem wegetarianinem z podobnych pobudek jak pan, ale absolutnie nie zgadzam się z tezą, iż wszystko co się rusza w jakikolwiek sposób odczuwa w kategoriach cierpienia impulsy biegnące przez układ nerwowy. Nie sądzę na przykład, aby komar był czymś więcej (w sensie odczucia "bycia komarem") niż progamem genów. Nie mam żadnych oporów broniąc się na Sri Lance przed malarią. Ktoś, kto uważa, iż można skrzywdzić "wszystko co się rusza" nie powinien nigdy próbować zabić komara. Tymczasem wiem z autopsji, iż wielu takich werbalnych idealistów uwielbia schabowe. Gdy dowiem się z większą dozą pewności, co przypuszczam, iż szprotki nie są w żaden sposób świadome, od strony moralnej nie będzie dla mnie różnicy pomiędzy jedzeniem szprotki a jedzeniem marchwi. Marchew nie wie, że coś ją boli i jest zjadana, szprotka z dużą dozą prawdopodobieństwa również. Marchew nie wie, że istnieje i jest marchwią, podobnie zapewne szprotka. Muchy, pająki, pszczoły wzbudzają tu jeszcze mniej wątpliwości. Dawkins jest jednym z najbardziej popularnych autorów na forum. I on w wielu książkach opisuje, jak to może być, iż coś się rusza, zachowuje w całkiem złożony sposób, ma pamięć (jak osa) i mimo to być tylko i wyłącznie zupełnie nieświadomą (nie można zadać bólu) realizacją programu genetycznego. Tyle osób na forum odnosi się do Dawkinsa, niektórzy krytykują, że za prosty, że pop. No chyba jednak nie, skoro tak trudno go zrozumieć.
|
|
|  | 1 na 1 | KrzysztofJ (16 punktów) | > Dlaczego "nawet kałamarnica"? Całkiem możliwe, iż jej świadomość jest bardziej rozwinięta niż u wielu ssaków. To - jak przypuszczam - nie idzie wedle klasyfikacji typu "mięczaki na samym dnie, kręgowce wyżej, ssaki na wierchuszku". Różne organizmy rozwijały się niezależnie, tworząc własne długie historie. Na przykład ryby - to gigantyczny wór bez dna. Możliwe, że jedne ryby są znacznie bardziej inteligentne od innych.> Jeszcze raz odniosę się do budowy gniazda - efekt fenotypowy nie wskazuje na świadomość.A co zatem wskazuje? To czy niemowlęta i dzieci kilkuletnie, które nie mają żadnych planów, ani żadnego stopnia świadomości własnego "Ja" na tym świecie, bez zrozumienia przyszłości i przeszłości? Bo z Pana toku myślenia wynika, że dzieci i niemowlęta mogą być traktowane jak własność, proszę o ustosunkowanie się. > Moim zdaniem posiadanie układu nerwowego nie oznacza, iż odczuwa się ból w jakikolwiek świadomy sposób. A jeśli adresata bólu nie ma, nie ma też bólu, który moglibyśmy oceniać w kategoriach współczucia i ochrony.Dokładnie to samo, choć w innej formie, czy osoby poważnie niepełnosprawne intelektualnie nie cierpią? Mówię tu nie tylko o przypadkach bardzo skrajnych - np. bezmózgowiu, ale chociażby o radykalnym porażeniu mózgowym, wodogłowiu itd. Nie jestem lekarzem, ale jest wiele osób, które wg powszechnie uznawanej definicji są ledwo, a nawet nie świadome, a co dopiero wg Pana definicji. Czy oni nie cierpią? Czy ich ból nie oznacz cierpienia, czy cierpienie nie jest reakcją na ból, pokazującą pewną samoświadomość? > Nie przypuszczam, aby wszystkie zwierzęta, które jemy były świadome. Jeśli je pan owoce morza, no to już zupełnie. Założenie, że wszystkie ryby są do pewnego stopnia świadome jest bardzo śmiałe. Ja uważam o ptakach, co wyżej pisałem, ale założenie, iż kurczak jest napewno świadomy jest dość mocnym założeniem. Moim zdaniem w takiej polskiej, popularnej kuchni najwięcej wątpliwości etycznych powinna budzić wieprzowina, trochę mniej wołowina, trochę więcej baranina (ale to już rzadsze)Wszystkie, które jemy są świadome. Tu o rybach:http://books.google.pl/books?id=oLJxvyt4mS4C&printsec=frontcover&dq=fish+cognition&source=bl&ots=FksWHFMqKC&sig=_HLUJ5Kfy9vQj61SRAIT0KYZSvw&hl=pl&ei=e4VaTZzmM8eJhQeC1_zbDQ&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=8&ved=0CFYQ6AEwBw#v=onepage&q&f=false en.wikipedia.org/wiki/Fish_intelligence> Dodam, że też jestem wegetarianinem z podobnych pobudek jak pan, ale absolutnie nie zgadzam się z tezą, iż wszystko co się rusza w jakikolwiek sposób odczuwa w kategoriach cierpienia impulsy biegnące przez układ nerwowy.Oczywiście, że nie, ale spójrzmy na reakcję na ból, bo właśnie to jest ozznaką cierpienia. To, że ciała zwierząt są zdolne do odczuwania bólu - to fakt pierwszy. To, że reagują na ból w pewien charakterystyczny sposób, zupełnie w taki sam jak my, jest faktem drugim. Z innych umiejętności, które wiążą się bezpośrednio z samoświadomością - planowanie, używanie narzędzi, tworzenie struktur w grupie, liczenie itd, jest faktem trzecim i właśnie to wskazuje, że zwierzęta, które jemy, są wszystkie świadome. Nie sądzę na przykład, aby komar był czymś więcej (w sensie odczucia "bycia komarem") niż progamem genów. Nie mam żadnych oporów broniąc się na Sri Lance przed malarią. Ktoś, kto uważa, iż można skrzywdzić "wszystko co się rusza" nie powinien nigdy próbować zabić komara. Ależ nie twierdzę, że powinniśmy pozwolić komarowi, który stwarza wielkie niebezpieczeństwo dla ludzi - istot o wielkich umiejętnościach, a co zatym idzie, równie wielkim interesie, by kontynuować życie, najlepiej w szczęściu. Zresztą komarów w naszej kulturze się nie zjada, więc nadal stoję na stanowisku, że wszystkie zwierzęta, które jemy są świadome, mniej lub bardziej. O komarach, osach, pająkah itd. - nie wiem czy są świadome. Badania tego nie wykazały, ale i nie wykluczyły, po prostu nie wiadomo. Co nie oznacza, że jeśli nie musimy ich zabijać, by żyć, to nie powinniśmy tego robić, bo one prowadzą wyrafinowane życie i również potrafią odczuuwać ból. Tymczasem wiem z autopsji, iż wielu takich werbalnych idealistów uwielbia schabowe. Gdy dowiem się z większą dozą pewności, co przypuszczam, iż szprotki nie są w żaden sposób świadome, od strony moralnej nie będzie dla mnie różnicy pomiędzy jedzeniem szprotki a jedzeniem marchwi. Marchew nie wie, że coś ją boli i jest zjadana, szprotka z dużą dozą prawdopodobieństwa również. Marchew nie wie, że istnieje i jest marchwią, podobnie zapewne szprotka. Muchy, pająki, pszczoły wzbudzają tu jeszcze mniej wątpliwości. Dawkins jest jednym z najbardziej popularnych autorów na forum. I on w wielu książkach opisuje, jak to może być, iż coś się rusza, zachowuje w całkiem złożony sposób, ma pamięć (jak osa) i mimo to być tylko i wyłącznie zupełnie nieświadomą (nie można zadać bólu) realizacją programu genetycznego. Tyle osób na forum odnosi się do Dawkinsa, niektórzy krytykują, że za prosty, że pop. No chyba jednak nie, skoro tak trudno go zrozumieć. Proszę zobaczyć wywiad Dawkinsa z Singerem. Zresztą jest to program na cześć geniuszu Darwina, co powinno zachęcić podwójnie. www.youtube.com/watch?v=GYYNY2oKVWUPozdrawiam!
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nawet bardzo chory człowiek jest najczęściej dużo bardziej świadomy, niż zdecydowana większość zwierząt na planecie ziemia. CO do dzieci, uważam, iż niemowle nie posiada jeszcze świadomości i usuwanie go w dawnych czasach nie różniło się od innych typów aborcji od strony etycznej (jeśli działo się to z woli rodziców). Później, nie wiadomo jak wcześnie, świadomość młodego człowieka zaczyna się formować. Nie sądzę, aby do okresu dwóch lat nie było jeszcze żadnej świadomości w młodej istocie ludzkiej. Wydaje mi się, że już roczne dzieci są niekiedy dość świadome, choć może zapominają o swoim istnieniu i rodzą się mentalnie od nowa, ale oczywiście, tak czy siak odczuwają ból świadomie.
|
|
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozmawiamy i widzę, że są ostro plusowane dość dziwne wypowiedzi. Wydaje mi się, iż w przeświadczeniu iż wszystkie zwierzątka mają jakieś osobowości i coś tam czują kryje się nasze dziecinne zamiłowanie do bajek. Kotek mówi, muszka mówi, rybka mówi. Nie przeszkadza nam to przeważnie jeść schabowego, bo dobra kuchnia mamusi towarzyszyła zawsze takim bajkom. Naprawdę - widzę, czytelnicy tej strony, iż niektórzy z was plusują tutaj innych za obronę takich bajek. Smacznego schabowego!
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | Głęboko żałuję że pula minusów wyczerpała mi się akurat przy tej wypowiedzi.
|
|
|  | -1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgłaszam do moderacji Sylwka za trolling. NIe wiem, za co on mi tu daje minusy. Forum nazywa się racjonalista.pl. nie zaś wiara.pl. Mówimy tu o biologii, nie o metafizyce.
|
|
| |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ma prawo dawać minusy. Nie może Cię tylko prześladować minusami.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Właśnie zwierzył się, że to robi. W związku z tym nie będę się tutaj na razie udzielał, bo jak widzę, nie wolno myśleć o tym, że nie wszystkie zwierzątka mają świadomość.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Mało że jęczysz, to jeszcze kłamiesz? Nikt, a przynajmniej ja, tak nigdy nie napisałem. Ale przecie nie o prawdę a twoje ego w tym wątku idzie, czyż nie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ani jęczę, ani kłamię Sylwku. Twoje poglądy są dla mnie wysoce kontrowersyjne, ale jak na razie twój bilans punktacji ode mnie na tej stronie wynosi jeden plus. Moim zdaniem nie tłumaczysz zbyt jasno swojego metafizycznego podejścia, ani nie tłumaczysz dlaczego spodziewasz się, iż kiedyś teoria ewolucji okaże się przestarzała. Jeśli czytałeś uważnie moje wypowiedzi, nie wykluczyłem metafizyki (choć w nią nie wierzę i nie jest chyba nikomu do szczęścia potrzebna). Jednakże wiązanie jakichś innych stanów niematerii z układami nerwowymi zwierząt wydaje mi się dziwne i nazwałem to, niezłośliwie, koncepcją duszy w nowym opakowaniu, i to zdanie podtrzymuję. Jeśli osobowość, czy też prostsza od niej, ale jednak świadomość nie są związane ze złożonością fizycznego ciała, to czym to jest innym, jak nie duszą? Dlatego, też nie z czystej złośliwości, zacząłem mówić o teologii. Teologia wyrosła z pragnień obecnych w religijnych założeniach. Nie jest to dla mnie w żaden sposób wartościowa gałąź wiedzy, więc nie szaleję z radości, kiedy spotykam się z jej elementami w dyskusji na Racjonaliście o świadomości. Ale minusów ci nie stawiam.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Moim zdaniem nie tłumaczysz zbyt jasno swojego metafizycznego podejściaWybacz, ale gdy ktoś się wypiera jakichkolwiek związków z jakąkolwiek metafizyką to albo łga albo nie wie co mówi. > ani nie tłumaczysz dlaczego spodziewasz się, iż kiedyś teoria ewolucji okaże się przestarzałaOh, dear... czy to nie oczywiste dla każdego kto ma jakie pojęcie o nauce? Teorie naukowe są falsyfikowalne, prędzej czy później pojawią się lepsze. > Jednakże wiązanie jakichś innych stanów niematerii z układami nerwowymi zwierząt wydaje mi się dziwne i nazwałem to, niezłośliwie, koncepcją duszy w nowym opakowaniu, i to zdanie podtrzymuję. Jeśli osobowość, czy też prostsza od niej, ale jednak świadomość nie są związane ze złożonością fizycznego ciała, to czym to jest innym, jak nie duszą?Ale o czym ty mówisz? Wynika z tego, że ty pojęcie metafizyki (ontologii) mylisz, boszemuj, nie wiem, z magią? Mistyką? Naprawdę, trudno mi z tobą dyskutować, skoro nawet do wiki ci się nie chce zajrzeć by po dwóch dniach szarpaniny zacząć mieć wreszcie pojęcie o czym ci ludzie piszą. No ale teraz zalinkowałem (wyżej) to może zaczniesz coś chwytać. > Teologia wyrosła z pragnień obecnych w religijnych założeniach. Nie jest to dla mnie w żaden sposób wartościowa gałąź wiedzy, więc nie szaleję z radości, kiedy spotykam się z jej elementami w dyskusji na Racjonaliście o świadomości.Nikt tu żadnych teologicznych teorii nie przywoływał. Osobiście uważam teologię za kupę intelektualnego gówna i obrazę dla wszelkiego rozumu (zaś wydziały teologiczne za niezmazywalną hańbę i poniżenie uczelni, które je posiadają). jedyne co napisałem, to fakt, że czymś też się zajmuje lub zajmowała teologia, nie dyskredytuje danej dziedziny. Ostatecznie, były czasy, ze teologowie zajmowali się wszystkim. > Ale minusów ci nie stawiam.No i? Mnie minusy nie bolą. A sam je stawiam, gdy zaczynam podejrzewać nieuczciwość lub złą wolę. Nic nie poradzę, że u ciebie dostrzegłem tegoż objawy.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok Sylwku, nie zgadzam się z tobą, ale cieszę się, że przekazujesz inny punkt widzenia. Jak się wczytasz w to co pisałem, założyłem metafizykę. I sama w sobie metafizyka nie musi mieć nic wspólnego z magią etc. Zgadzam się w pełni. Ja odniosłem się do tego, iż wiążesz ją ze zwierzęcymi układami nerwowymi w jakiś szczególny sposób. To mi się wydało dość magiczne. Wybacz - takim mi się wydało, być może niesłusznie.
Ewolucja jest dość trudna do odrzucenia. Można ją różnie interpretować, wiele zjawisk w niej zachodzących może zostać w przyszłości dostrzeżonych szerzej, ale nic nie wskazuje na to, żeby była błędna. Jej świadectwem są nasze geny, a to już coś. No i skamienieliny, oraz rozłożenie gatunków na kontynentach i na wyspach. Jednocześnie założenia ewolucji są bardzo skromne - chodzi o ciąg zmian zachodzących pod wpływem doboru naturalnego.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Powinieneś przemyśleć, co jest dla Ciebie ważniejsze - plusy i minusy, czy sensowna dyskusja. Ja rozumiem, że jedno i drugie ma wagę, ale żeby minusowanie przesłaniało ważnością sensowną dyskuję, to jednak troszkę przesada. Być może powiedzeliśmy sobie (my uczestnicy dyskusji) już wszystko i zaczynają się rydynamenty. Wtedy jasne, trzeba kończyć, a przynajmniej nie brać udziału (chyba, że wymuszony udział).
Chciałbym jeszcze wrócić do głównej kwestii, czyli cierpienia. Jest dla mnie jasne, że wolałbym, by z powodu moich nawyków kulinarnych cierpiało, jak najmniej stworzeń. Nie znaczy to, że jestem gotów zrezygnować z jedzenia mięsa (uważam, że jest mi potrzebne do prawidłowego rozwoju), ale napewno ograniczyć. Nie uważam, że podstawą do orzekania o cierpieniu jest wielkość układu nerwowego lub mózgu - ośmiornica "wspaniale" czuje ból, mimo że po dwóch minutach już go wcale nie pamięta. Kategoryzowanie na podstawie jakiejkolwiek cechy (w tym świadomości i samoświadomości) żywych stworzeń na lepsze i gorsze uważam za błąd metodologiczny.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Skąd wiesz, że ośmiornica po dwóch minutach o wszystkim zapomina? Ale jeśli jest tak jak mówisz, to oczywiście nie należy się znęcać nad ośmiornicami, w tym jeść ich mięsa. Natomiast - nadal to podtrzymuję - smażone karaluchy, albo torcik z mrówek można jeść bez żadnych etycznych obciążeń. I tutaj osobiste pytanie - jesz wieprzowinę, bo nie kategoryzujesz pomiędzy brakiem a istnieniem świadomości, oraz niższą i wyższą świadomością? CO w takim razie miałoby nas chronić przed kanibalizmem? Przecież nie kategoryzujemy, nie wdajemy się w rozważanie, iż karaluch nie ma świadomości, a człowiek ma?
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Natomiast - nadal to podtrzymuję - smażone karaluchy, albo torcik z mrówek można jeść bez żadnych etycznych obciążeń. Dwie kwestie: - jakkolwiek człowiek jest wszystkożerny to nie jest mrówkojadem i nie wydaje się, by dieta z powyższych szczególnie nam służyła - istnieją fermy kurczaków, ale nie słysząłem o fermach mrówek czy innych owadów przeznaczonych na jedzenie dla ludzi
> I tutaj osobiste pytanie - jesz wieprzowinę, bo nie kategoryzujesz pomiędzy brakiem a istnieniem świadomości, oraz niższą i wyższą świadomością? Tak. Byłem nawet kiedyś świadkiem zabijania na żywo świni. Przez pewien czas po tym wydarzeniu nie dałem rady jeść wieprzowiny. Co do samego zajścia zabicia świni - ona dokładnie wiedziała, co z nią będzie. Co więcej piszczała w taki sposób, że ewidentnie rozumiałem, że nie chce być zabita i swoją śmierć traktuje bardzo emocjonalnie. Niemniej jestem mięsożercą. Mięso ogólnie mi smakuje (z kurczaka jest zdrowsze). Jedynym wyjściem jest dojadanie mięsa do końca, inaczej śmierć świnki idzie na marne (z odpadków z jednego dnia w Polsce na talerzu da się złożyć więcej niż jedną świnkę myślę).
> CO w takim razie miałoby nas chronić przed kanibalizmem? My sami. Umowa zbiorowa, społeczeństwo, kultura.
> Przecież nie kategoryzujemy, nie wdajemy się w rozważanie, iż karaluch nie ma świadomości, a człowiek ma? Ale karaluch nie pracuje w fabryce przy taśmie. Karaluch nie piszę poematów. Karaluch nie wyjdzie z Tobą na piwo/spacer.
Niemniej rzeczywiście trafiłeś w punkt - w kulturze już istnieje wartościowanie istot na lepsze i gorsze. Pomyślę nad tym.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No właśnie - istnieje owo wartościowanie, nie zawsze irracjonalne. Karaluchy są popularnych przysmakiem w Chinach i w Indonezji. Te do jedzenia są hodowane na fermach. Niekoniecznie mięso owadów jest mniej zdrowe od mięsa świni. Owad ma podobny skład chemiczny jak inne skorupiaki, czyli jak np. kraby, czy raki. Kiedy ewoluowaliśmy i nasz mózg przybierał ostacznie swoją dzisiejszą formę jakieś 100 tys lat temu, przypuszczam, że znacznie częściej jedliśmy owady niż dzikie świnie.
Moim zdaniem jedynym wyjściem po odkryciu świadomości u świń jest niejedzenie ich. Są przecież inne, zapewne zupełnie nieświadome organizmy zawierające potrzebne mięsożercy składniki. Po co więc być mordercą?
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >No właśnie - istnieje owo wartościowanie, nie zawsze irracjonalne. Karaluchy są popularnych przysmakiem w Chinach i w Indonezji. Te do jedzenia są hodowane na fermach. O fermach nie wiedziałem. Wiem, że hoduje się pijawki, ale jako przysmak. Podejrzewam, że z podanymi owadami jest tak samo - są przysmakami, a nie zwykłym jedzeniem. >Niekoniecznie mięso owadów jest mniej zdrowe od mięsa świni. Nie wiem tego. >Owad ma podobny skład chemiczny jak inne skorupiaki, czyli jak np. kraby, czy raki. Mam książki dietetyczne w domu (ostatnio mi się trafiły), ale nie uwzględniają one owadów. Nie znam też polskich owadów nadających się do jedzenia (świerszcze są za mało liczne). >Kiedy ewoluowaliśmy i nasz mózg przybierał ostacznie swoją dzisiejszą formę jakieś 100 tys lat temu, przypuszczam, że znacznie częściej jedliśmy owady niż dzikie świnie. Wydaje mi się, że pod względem masy zjadanego mięsa, mięso owadów bardzo mało znaczyło w klimacie umiarkowanym - nie wiem, jak w innych strefach klimatycznych.
>Moim zdaniem jedynym wyjściem po odkryciu świadomości u świń jest niejedzenie ich. Co ma je zastąpić? Musi to być podobnie odżywcze i łatwe w hodowli. >Są przecież inne, zapewne zupełnie nieświadome organizmy zawierające potrzebne mięsożercy składniki. Po co więc być mordercą? Jak dla mnie kury są świadome.
Liczę, że w ciągu 50-100 lat naukowcy wymyślą drzewa, których owoce będą miały wartość odżywczą mięsa. To byłoby wyjście z sytuacji.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, czy kury są świadome. Chciałbym, żeby były, bo lubię ptaki, ale nie wiem. Nie łatwo udowodnić świadomość ptaka, bo niemal wszystko co robi zależy od efektów fenotypowych. Do tego kury raczej nie należą do elit ptasich intelektualistów. Ale tak czy siak można przypuścić, iż świnia jest bardziej świadoma od kury i jeśli już koniecznie chce się męczyć istoty, które uważa się za świadome, wybrać mniejsze zło. Inaczej działa (moim zdaniem) kazus - bajki o zwierzątkach i mamusia karmiąca kotlecikiem. Przepraszam, ale tak to wygląda. Być może dieta oparta na owadach jest mniej wygodna od schabowego. Ale jeśli ktoś nie chce rezygnować z wygody na rzecz nie zabijania świadomych istot, to mi przychodzi do głowy tylko i wyłącznie dychotomia bajki i kotlecika mamusi.
Dodam, że można być wegetarianinem. Miliony ludzi tak żyją i nie chorują. Weganizm to inna para kaloszy.
|
|
| |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >Zgłaszam do moderacji Sylwka za trolling. NIe wiem, za co on mi tu daje minusy. Forum nazywa się racjonalista.pl. nie zaś wiara.pl. Mówimy tu o biologii, nie o metafizyce.
Daję ci na przykład za to, że w dziale "Filozofia i światopogląd" masz pretensję, iż mówi się o filozofii (w tym, między innymi o metafizyce).
Daję ci minusy za to, że pierdzielisz głupoty o celowości ewolucji, wyraźnie pokazując iż wszelkie pojęcie o niej czerpiesz z pobieżnej lektury książek popularnonaukowych i jednocześnie masz czelność drwić sobie z rozumienia innych.
Daję ci minusy, ponieważ totalnie nie rozumiejąc tematyki, którą sam narzuciłeś, próbujesz rozmówców sprowadzić do roli zaczadzonych religią wariatów, choć w rzeczy samej nikt poza tobą takich pojęć jak "dusza" tu nie przywlókł.
Daję ci wreszcie minusy za to, że zakładając przy pomocy bełkotliwego wpisu wątek na temat, o którym nie masz zielonego pojęcia, nie tylko pozwalasz sobie na festiwal zarozumiałej i aroganckiej ignorancji, ale jeszcze w pozbawiony dobrego smaku sposób skamlesz, skarżąc się, że nie dość plusików ci za wszytko przypadło, zaś innym przypadło za dużo.
Zachowujesz się jak rozwydrzone dziecko.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja ci nie dałem ani jednego minusa, a to co tu wypisujesz pozostawiam do oceny biologom.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Ja ci nie dałem ani jednego minusa, a to co tu wypisujesz pozostawiam do oceny biologom.
O matko. a co ja tu takiego (z dziedziny biologii) kontrowersyjnego wypisuję? Przykłady ewolucji skokowej? Zaprzeczenie celowości w ewolucji darwinowskiej? Kwestie złożoności i umiejscowienia neuronalnych reprezentacji różnych rzeczy?
Ojej, no naprawdę jest co "oddawać pod ocenę". A jeśli ocena będzie ci nie po myśli, pobiegniesz na skargę do moderacji "psze pani/pana, ale czemu on nie ma minusów, no czemu!?!"?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Sylwku nie pastwij się, jeśli można prosić. Wydaje się, że już mu kilka razy powiedziałeś dosadnie, co myślisz. On zrozumiał Twoją opinię. O przemyślenia łatwiej na spokojnie.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przed chwilą dałem mu nawet plusa, bo w jednym miejscu słusznie mnie poprawił wobec szczegółów. Chodziło o tempo mutacji - był to z mojej strony rażący niedokładnością skrót myślowy. Natomiast jeśli chodzi o resztę, to każdy ma prawo do swojego zdania, ja jednakże wolę astronomię od astrologii.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dokładnie każdy ma prawo do własnego zdania. On też.
Pzodrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | | | | | | |  | | rhotax7 (3947 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
 | | Besaleelem (160 punktów) | > Rozmawiamy i widzę, że są ostro plusowane dość dziwne wypowiedzi. Wydaje mi się, iż w przeświadczeniu iż wszystkie zwierzątka mają jakieś osobowości i coś tam czują kryje się nasze dziecinne zamiłowanie do bajek. Kotek mówi, muszka mówi, rybka mówi.Mój brat mówi...(?) jako upośledzony nie mówi.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No widzisz, a muszka to taki mały człowieczek ze skrzydełkami.
|
|
2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | To temat bardzo trudny dla mnie. Wg mnie zdefiniowanie samoświadomości, cokolwiek oznaczałoby dla człowieka czy zwierzęcia, jest bardzo trudne i chyba naukowcy też tak uważają. O ile samoświadomością dysponują ludzie, o tyle, wydaje mi się, że nie każde zwierzę jest zdolne mieć własną świadomość. Na pewno większość z forumowiczów wie, że pierwszą nieludzką istotą, która próbowała porozumiewać się językiem migowym była szympansica Washoe. Ta sama szympansica widząc pierwszy raz w życiu łabędzia określiła go jako 'ptaka wodnego', co może świadczyć, iż jej mózg zachowuje pewną logikę, potrafi obserwować środowisko. To ostatnie jest wg mnie ważne, bo w odniesieniu do środowiska kształtuje się np. ludzka samoświadomość. Ostatnio można było zobaczyć w tv goryla (chyba), który miał spionizowaną postawę, jaką widział u człowiek. Widział u ludzi i tak samo spróbował. Np. psy, wg mnie, mają samoświadomość, ale na pewno inną niż człowiek. Wydaje mi się, że istnieje ona obok tzw. instynktu zarówno u zwierząt jak i u ludzi. Wg mnie np. pies łatwiej komunikuje się z człowiekiem, niż człowiek z psem, jednak na pewno pies nie zna własnej wartości. Instynkt i zwierze, i człowiek mają dany przez naturę, natomiast samoświadomość kształtuje się przez lata i jest wg mnie wynikiem myślenia, obserwacji otoczenia, wyciągania wniosków etc. Nie wiem czy zwierzęta mają zdolności do samoświadomości, ale często ich zachowanie jakby nie zaprzecza temu.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, odruchy istnieją w nas obok świadomości i zachodzą między nimi różne konflikty. U niektórych ssaków też jest do pewnego stopnia podobnie. U szympansa bardziej, u delfina mniej. Swiadomości psa nie można moim zdaniem przyjmować za pewnik, mnie też się wydaje, że zachodzi w nim jakaś świadomość, ale to dość prosty jak na ssaka gatunek.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Obserwowałam kiedyś zachowanie kota przed lustrem. Najpierw się zjeżył, zobaczywszy swoje odbicie, potem usiłował zajrzeć za lustro (może ten drugi tam się schował?), a w końcu zaczął zachowywać się tak, jakby zdał sobie sprawę, że nie ma "tego drugiego", a to, co widzi, to on sam. Nie wiem, może nadinterpretuję.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No właśnie, a pies tak nie potrafi. Nie potrafi też sam z siebie wpaść na to, żeby pociągnąć klamkę do siebie. Kot może do tego dojść, myśli abstrakcyjnie w pewnym zakresie. Podobnie wieprz.
|
|
| | |  | | Rafaela (2059 punktów) | >No właśnie, a pies tak nie potrafi. Nie potrafi też sam z siebie wpaść na to, żeby pociągnąć klamkę do siebie. Kot może do tego dojść, myśli abstrakcyjnie w pewnym zakresie. Podobnie wieprz. Ale bez problemu pies na klamką naciska łapą ją otwiera. Gdyby nie psy nie wiedziałabym, że mąż jedzie już do domu. Każdego dnia, o różnych porach kwadrans przed jego przyjazdem siadają zgodnie z głowami skierowanymi ku drzwiom, w których niebawem pojawi się. To jest absolutnie nadzwyczajne.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Aby pies nie wszedł do pomieszczenia, wystarczy mieć drzwi otwierające się w stronę psa. Nie pociągnie ich, kot pociągnie. Oczywiście psa można zapewne wyuczyć ciągnięcia drzwi a nie pchania, lecz sam na to raczej nie wpadnie. Z klamką wyraziłem sie niejasno, to jest lepszy przykład.
|
|
| | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | Dla mnie wyższość psa nad kotem jest zasadnicza, ale moja opinia w tym temacie jest subiektywna, wiec trudno ze mną rozmawiać. Zapewne miłośnicy kotów mogą więcej powiedzieć o kotach, ja mam doświadczenie zerowe, wiec się nie będę co do ich umiejętności wypowiadać się. Ja mogę tylko o psach. Pozdrawiam 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Aby pies nie wszedł do pomieszczenia, wystarczy mieć drzwi otwierające się w stronę psa. Nie pociągnie ich, kot pociągnie. Oczywiście psa można zapewne wyuczyć ciągnięcia drzwi a nie pchania, lecz sam na to raczej nie wpadnie.Wszystko zależy od psa. Mój pies potrafił sobie otwierać drzwi, nikt go nigdy tej umiejętności nie uczył, bo i nikomu to na rękę nie było
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale na pewno są to zamknięte drzwi otwierane do siebie? Ja widziałem w życiu wiele psów i żaden tego nie potrafił. Ważne, żeby drzwi były zamknięte. Pies zna opcję "wcisnąć się w szczelinę przymkniętych drzwi i próbować się przepchnąć".
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Ale na pewno są to zamknięte drzwi otwierane do siebie? Ja widziałem w życiu wiele psów i żaden tego nie potrafił. Ważne, żeby drzwi były zamknięte. Pies zna opcję "wcisnąć się w szczelinę przymkniętych drzwi i próbować się przepchnąć". Nie mogę zgodzić się z Tobą, bowiem jeden z moich psów - suka wyżlica (drugi shih tzu - za mały wzrostem) otwiera drzwi otwierane do siebie naciskając łapą klamkę, a po otwarciu łapę wkłada do szczeliny i ciągnie do siebie. Natomiast drzwi otwierane na zewnątrz, po naciśnięciu łapą, pchnie nosem lub głowa i otwiera. Nie bez znaczenia są właściwości ruchowe u psa i kota. Kot słynie z miękkich, płynnych ruchów, natomiast pies jest sztywny i nie mogą także dlatego tak samo zachowywać się.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Postaraj się to ciągnięcie do siebie nagrać na video, po to ważne. Ja się do tej pory z czymś takim nie spotkałem. Aby eksperyment był bardziej udany, powinny się pojawić drzwi, których nie można otworzyć chaotycznie w nie waląc, lecz tylko naciskając klamkę w dół. Tak samo nie powinny się od razu bardzo uchylać, raczej powinny ciężko chodzić. Najlepiej, żeby się robiła rzeczywiście mała szczelina, a nie od razu prawie gotowe wejście. Piszę o tym, gdyż chciałbym zweryfikować moje myślenie na temat myślenia abstrakcyjnego psów i eksperyment powinien być czytelnym dowodem. Jak zobaczę, iż pies po prostu wali w drzwi, które w końcu otwierają się do połowy, bo w nie uderzał, to oczywiście nie będzie to żaden dowód.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | > Postaraj się to ciągnięcie do siebie nagrać na video,Postaram się choć nie obiecuję kiedy to nastąpi, bowiem moja suka jest po zabiegu wszczepienia implantu więzadła krzyżowego kolanowego i nie jest jeszcze sprawna. Obecnie nie ma mowy, by stanęła na dwóch łapach czy podskoczyła. Jeśli nie wierzysz mi na słowo i potrzebujesz dowodu w formie filmu musisz uzbroić się w cierpliwość, ale i pewności nie ma jak będzie zachowywała się po rehabilitacji, którą własnie rozpoczęła - czy odzyska sprawność sprzed kontuzji. 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Biedna! Mam nadzieję, że poczuje się lepiej. Nie przejmuj się tymi materiałami. Po prostu potrzebowałbym ich do dyskusji z innymi ludźmi i żeby samemu czuć się pewniej. Z przyjemnością przyjmę do wiadomości, iż psy stać na więcej niż sądziłem. Choć walczę tu z koncepcjami świadomych much i meduz, osobiście pragnę, aby jak najwięcej zwierząt wiedziało i (lub) czuło, że istnieje. Oczywiście wiedząc to, nie mam zamiaru ich jeść, ani hodować.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | > Choć walczę tu z koncepcjami świadomych much i meduz,Nie sadzę, by były świadome siebie w stopniu porównywalnym do zwierzęcego czy ludzkiego. Chociaż taka meduza... Cytat:Ale najnowsze badania DNA meduz, przeprowadzone przez zespół dr. Marka Martindale'a z amerykańskiego University of Hawaii, całkowicie obalają nasze dotychczasowe przekonania. Badacze odnaleźli bowiem wiele genów wspólnych dla człowieka i jamochłonów. - Wielką niespodzianką jest to, że parzydełkowce są dużo bardziej skomplikowane genetycznie, niż moglibyśmy przypuszczać. Większa część naszej dotychczasowej wiedzy na temat meduz jest błędna - twierdzi dr Kevin Peterson.
Jeszcze większą niespodzianką jest to, że mają one, tak jak my, geny odpowiedzialne za rozróżnienie prawej i lewej strony ciała, a także przodu i tyłu. Większość zwierząt, w tym człowiek, charakteryzuje się symetrią dwuboczną - takie organizmy możemy podzielić na dwie podobne części. Jamochłony możemy podzielić jak tort, na wiele jednakowych części, ponieważ są symetryczne promieniście. Ale okazuje się, że choć tego nie widać, z genetycznego punktu widzenia mają lewą i prawą stronę. Cytat:Dzięki wrażliwej sieci nerwów australijska meduza drapieżna (Tripedalia cystophora) jest zdolna do odbierania wizualnych obrazów otaczającego środowiska. To jedyne stworzenie na Ziemi, które widzi, mimo że nie ma mózgu. Newsweek
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Bardzo duży plus.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mucha też widzi mając mózg.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Mucha też widzi mając mózg. A Ty czasami nie widzisz, nawet jeśli masz większy mózg od muchy.
Jakiego typu dyskusje chcesz sprowokować? Powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia. Jak wdawałem się w szczegóły, to sugerowałeś, że mam zacietrzewienie religianckie.
Centrum Twojej wizji świata wydaje się być ego. Ja już przewartościowałem swoje ego, widzę świat inaczej. Nawet, jeśli używamy tych samych słów, nie potrafimy się w niektórych sprawach porozumieć. Chcesz spróbować mnie zrozumieć obejrzyj "Persepolis", Queen Live-Aid 1985, "Kołysankę" Machulskiego - mnie te rzeczy ruszają: historia życia w Persepolis, zaangażowanie z jakim Fredek rzuca się rozpromieniony po scenie, polska rzeczywistość Kołysanki.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>>Mucha też widzi mając mózg. >A Ty czasami nie widzisz, nawet jeśli masz większy mózg od muchy. To oczywiste, lecz nie świadczy o świadomości muchy. Cytat:>Jakiego typu dyskusje chcesz sprowokować? Powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia. Jak wdawałem się w szczegóły, to sugerowałeś, że mam zacietrzewienie religianckie. Przepraszam, jeśli byłem nieuprzejmy, ale uważam iż przypisywanie świadomości bardzo prostym strukturom (dwa neurony) jest dość słabą naukowo hipotezą. Wydaje mi się, że racjonalizm nie powinien nas obowiązywać tylko przy rozmowach z osobnikami typu Miłujący Prawdę. Jeśli nie poddajemy surowej weryfikacji nader śmiałych hipotez (umieszczanie świadomości w świecie organicznym bez względu na złożoność samych organizmów) pozostaje nam tylko wiara. Cytat:>Centrum Twojej wizji świata wydaje się być ego. Ja już przewartościowałem swoje ego, widzę świat inaczej. Nawet, jeśli używamy tych samych słów, nie potrafimy się w niektórych sprawach porozumieć. Nie jest ono centrum mojej wizji świata. Jeśli chodzi o moje prywatne "ego", to ono chciałoby, żeby muchy, mrówki meduzy były świadomymi istotami. Ale widzę co się dzieje, gdy chcemy czegoś na siłę. Dlatego wolę prawdę. I wobec tego co wiem o materii organicznej, świadomość to rzadki towar na biologicznym rynku. Bardzo lubię z tobą rozmawiać. Po prostu z mojej perspektywy niektóre twoje argumenty na potwierdzenie bardzo śmiałych hipotez były nie wystarczające. Mój argument jest świetnie opisany w "Samolubnym genie" Dawkinsa i we "Wspinaczce na szczyt nieprawdopodobieństwa". Obydwa te dzieła traktują też o innych rzeczach, ale pokazują jak sam behawior (czyli nie potrzebujące żadnej świadomości geny zachowania) prowadzi do bardzo złożonych funkcji. Aby bronić idei świadomości nawet w dwóch neuronach, trzeba się odnieść do tych bardzo mocnych argumentów behawioralnych. Większość znanych mi z życia i z netu naukowców biologów raczej skąpiej szafuje świadomością niż ja. Ja zastanawiam się nad ptakami, oni zaś uważają, iż większość ssaków to czysty behawior (kot, pies, mysz). Aby udowodnić im, że tak nie jest, musisz przytoczyć cechy zachowania tych zwierząt, których nie da się wytłumaczyć czystym behawiorem. Z myszami jest bardzo krucho, bowiem prosta zdolność uczenia się nie świadczy o świadomości. Już u muszek owocowych są geny behawioru pozwalające na proste wpisanie zmian środowiskowych i zmianę w związku z tym zachowania. Idei świadomości kotowatych zadały cios badania nad polowaniem lwów. Okazuje się, iż raczej działają algorytmy, lwy nie współpracują ze sobą w żaden świadomy sposób. Wilki są raczej dużo bardziej świadomymi łowcami. Cytat:>Chcesz spróbować mnie zrozumieć obejrzyj "Persepolis", Queen Live-Aid 1985, "Kołysankę" Machulskiego - mnie te rzeczy ruszają: historia życia w Persepolis, zaangażowanie z jakim Fredek rzuca się rozpromieniony po scenie, polska rzeczywistość Kołysanki. Bardzo chętnie! Tyle że nie tutaj, na Sri Lance, bo mam za słaby transfer. Strony tekstowe ledwo działają. Lubię z tobą dyskutować. Po prostu w tej kwestii się z tobą nie zgadzam i wydaje mi się, że twoje śmiałe hipotezy, rozszerzające w tak ogromny sposób zbiór istot świadomych, wymagają potężnych argumentów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Widzę świadomość jako algorytm decyzyjny zdolny do uczenia się. Według tego piszę.
Co do świadomości różnych stworzeń, mam w domu chomika dżungarskiego (mysz z policzkami) i wiem na 100%, że on ma świadomość.
Ponieważ świadomość jest dla mnie czyms prostym widzę nawet możliwość przypisania jej procesom typu ewolucja gatunku.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem, aby bronić świadomości chomika, trzeba zastanowić się, co w jego zachowaniu nie wynika wpros z genów behawioru. Nie każdy biolog zgodziłby się co do świadomości chomików. Ja uważam, iż mają, ale jest to tylko nieuzasadniony naukowo pogląd. Zważywszy na to, iż geny behawioru pozwalają zapamiętać proste bodźce i reagować na nie, proces pamiętania i wykorzystywania pamięci nie musi oznaczać żadnej świadomości. Miałem kiedyś chomika, ale było to dość dawno. Nie sądzę, aby było łatwo dowieść w jednoznaczy sposób, iż zwierzątko jest świadome (a ty wrzuciłeś tu tezę - chomik jest świadomy, bo ja mam chomika).
Nauka wskazuje na to, iż świadomość nie jest prostą substancją chemiczną, lub metachemiczną. Wymaga złożonego mózgu. Co do chomika można gdybać. Ale wiele zwierząt ma znacznie prostsze mózgi od chomików.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dobra zróbmy tak - ja zbiorę swoje poglądy w zwartą całość (i jeśli mi się to uda), to je wrzucę do neta. Na razie w żaden sposób nie robimy kroku do przodu.
Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo dobry pomysł Sylwku!  Już teraz dziękuję ci za ogromny wkład w tę dyskusję! Kłócimy się, ale ma to dla mnie wartość, bo uczę się odpierać twoje argumenty, a też i poznaję wiele cennych biologicznych ciekawostek. Żeby się przygotować do eksternistycznych egzaminów z biologii będzie to nieocenione!  (trochę żartuję, wybacz, ale współtworzysz ten portal kolego!). Natomiast Rigoletto dodał mi otuchy jak mało kto! Zrozumiałem też jego nick. Choć mam nadzieję, że nieprzyjemności związane z córką będą mu zaoszczędzone!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Natomiast Rigoletto dodał mi otuchy jak mało kto! Zrozumiałem też jego nick. Choć mam nadzieję, że nieprzyjemności związane z córką będą mu zaoszczędzone!Chłopie, co ty wąchasz na tym Cejlonie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiesz, aktorzy, z którymi mieszkam nawet popalają sobie czasem haszysz. Ale ja tego nie potrzebuję. Mam twoje wypowiedzi!  A skoro wymagasz ode mnie kolejnej lekcji (ezgamin z biologii wypadł ci słabo na tym topiku), to weźmy się za historię kultury. Otóż imię "Rigoletto" jest w kulturze zachodniej popularne dzięki dramatowi francuskiego pisarza Wiktora Hugo pod tytułem "Król się bawi". Lubię Hugo, choć straszny dewot z niego był. Idąc dalej. "Król się bawi" stanowi kanwę do znakomitej opery Giuseppe Verdiego zatytułowanej "Rigoletto". Jest to jeden z najlepszych utworów Verdiego i jedno z najciekawszych dzieł w historii opery. Polecam ci nagranie EMI z Cesare Siepim (Rigoletto), z Marią Callas (zgadnij kto?) i Giuseppe di Stefano (książę, u Hugo król). Z tej opery pochodzi chyba najsłynniejsza aria tenorowa, "Donna e mobile". Jej kontekst jest całkiem ciekawy, wykraczający daleko poza radosny i dość powierzchowny charakter samej arii. Teraz zapoznaj się ze wszystkim, co napisałem (biologię też możesz uszanować swoją łaskawą uwagą) i zadaj sobie pytanie o to, kim był najbardziej znany w kulturze zachodniej Rigoletto, co owo imię znaczy, oraz o co mi chodziło z córką. Gdy umysł ci się rozgrzeje, może zechcesz dostrzec, iż myśląca para neuronów stanowi ciekawsze podłoże do wątpliwości niż zwrot "tempo ewolucji". Znów mnie rozbawiłeś, dziękuję  Dam ci plusa, choć wiem, że nie robisz tego specjalnie  W ten sposób jest jeszcze bardziej cool
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteś prawdziwym cudotwórcą. Poszerzyłeś te moje horyzonty na wiele lat, zanim ciebie spotkałem w necie. No to mam już wyjaśnienie kwestii mojego zainteresowania muzyką klasyczną  Mistrzu - dziękuję. Nie posiadam się z radości  ! To prawie jak bóg, poza czasem, wszechmocny. A tak szczerze, cieszę się, że lubisz Verdiego, Burgherów pozdrowię, choć przyznam, że jestem tu cały czas z czarnymi Syngalezami i czasem się jakiś Tamil przyplącze. Pytam ich o tych nieszczęsnych Burgherów, ale żadnego nie znają. Chyba za mało ich. Co do twej osoby, to uszy do góry. Nie skromniej! Ja naprawdę nie założyłem tego wątku, żeby krzywdzić moich rozmówców. A poza tym Rigoletto, to co myślisz o tej całej świadomości? Bo może ja się jakoś pogubiłem, ale nie wiem, czy popierasz poglądy Sylwka, czy raczej masz jakieś zupełnie inne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >A poza tym Rigoletto, to co myślisz o tej całej świadomości? Bo może ja się jakoś pogubiłem, ale nie wiem, czy popierasz poglądy Sylwka, czy raczej masz jakieś zupełnie inne?
Obawiam się, że nie masz pojęcia o "moich poglądach". Praktycznie takowych tu nie przedstawiłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No trochę przedstawiłeś. Mniemam, iż uważasz, iż świadomość jest w dużej mierze cechą subiektywną, nie mierzalną i występuje u prostszych organizmów bez względu na to, jak oceniają ich złożoność materialistyczni moniści.
Później zaczęliśmy dwa nieporozumienia.
1) uznałeś, iż stawianie jakichkolwiek apriorycznych, roboczych założeń to metafizyka. Nie zgadzam się, gdyż owe założenia są odrzucane, lub przyjmowane pod wpływem eksperymentów na obiektach naturalnych. Filozofia przyrody, a w niej nauka, nie jest metafizyką. Metafizyka polega na tym, iż uznajesz metafizyczny porządek za wyższy od fizycznego i nie oczekujesz poddania go próbie prawdziwości w porządku materialnym. 2) uznałem, iż zbytnie przywiązanie do metafizyki jest dalszym efektem działania religijnych memów, co było po części efektem nieporozumienia z punktu pierwszego. Jednakże to nie moja wina. Wysuwanie wniosków apriorycznych przez filozofię przyrody, z oczywistym postulatem weryfikacji, nie może być określane mianem metafizyki moim zdaniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Jeśli wolno dopytać.. >.. Filozofia przyrody ???
[Dotąd łączyłem (co podtrzymuję) filozofię z rozumnym (krytycznym) namysłem. Czymże miałaby być filozofia przyrody (prócz kierunku na KUL-u) - pozaludzką mądrością?]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Robocza definicja:
Myślisz, myślisz, a przyroda cię sprawdza. Jak powie nie, musisz się z tym pogodzić i zacząć od nowa. Inne filozofie tak nie robią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >No trochę przedstawiłeś. Mniemam, iż uważasz, iż świadomość jest w dużej mierze cechą subiektywną, nie mierzalną i występuje u prostszych organizmów bez względu na to, jak oceniają ich złożoność materialistyczni moniści.
Być może występuje u prostszych organizmów, choć może mieć (a nawet prawie na pewno ma) zupełnie inną postać. Nawiasem mówiąc jestem "efektownym" monistą o tyle, że nie sadzę by "niefizykalne" obiekty miały mieć jakikolwiek wpływ na kształt teorii i i wiedzy o świecie fizycznym.
>1) uznałeś, iż stawianie jakichkolwiek apriorycznych, roboczych założeń to metafizyka. Nie zgadzam się, gdyż owe założenia są odrzucane, lub przyjmowane pod wpływem eksperymentów na obiektach naturalnych.
I tak i nie. Praktycznie każda teoria (paradygmat) posiada szereg założeń wyłączonych z eksperymentalnego testowania (przyjmuje się je jako prawdziwe i tyle, a jeśli eksperymenty im przeczą - nagina się i odpowiednio reinterpretuje ich wyniki by zachować "prawdziwość"). Można je nazwać metafizycznym tłem. Oczywiście ono tez może ulec odrzuceniu, ale raczej nie w wyniku typowego testowania ale czegoś co Kuhn nazywa rewolucją naukową.
>Metafizyka polega na tym, iż uznajesz metafizyczny porządek za wyższy od fizycznego i nie oczekujesz poddania go próbie prawdziwości w porządku materialnym.
Oczywiście istnieją różne definicje i rozumienia metafizyki, ale w XX wieku mimo wszytko zdominowało kryterium demarkacji nauki od metafizyki Poppera - jeśli teorie są niefalsyfikowalne, są metafizyczne. Nie ma znaczenia ich status, ani relacja opisywanych przez nie bytów do "fizyki". W istocie, zarówno struny jak i memy są na tę chwilę bytami metafizycznymi, bo nie sposób zaprojektować empirycznych testów pozwalających ewentualnie sfalsyfikować ich teorie.
Masz rację - doszło do "nieporozumienia" - teraz rozumiesz czemu byłem tak zażenowany widząc mieszanie "metafizyki" z "religią"?
>2) uznałem, iż zbytnie przywiązanie do metafizyki jest dalszym efektem działania religijnych memów
Jak wyżej...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Masz rację - doszło do "nieporozumienia" - teraz rozumiesz czemu byłem tak zażenowany widząc mieszanie "metafizyki" z "religią"? Teraz wszystko się wyjaśniło i przepraszam. Lubię z tobą rozmawiać. Wydaje mi się, że z szerokim zakresem świadomości nie masz racji. Dlatego bronię mojego stanowiska. Nie jest to kwestia emocjonalna. Ja w sumie chciałbym, żeby całe życie (albo wielka jego część) było choć trochę świadome. Ale przekonał mnie materialistyczny redukcjonizm nowoczesnych biologów. Ich koncepcja, która wydaje mi się prawdziwa, to dla mnie takie trochę patrzenie w otchłań. Trzeba być odważnym, aby zaakceptować taki ocean cichej samotności. Ale trzeba - tak uważam. Nagrodą jest (a wcale nie musi być żadna nagroda) spójna wizja świata i rzeczywiście możliwe do osiągnięcia zespolenie fizyki z biologią, a nawet ze sztuką i humanistyką, bo przecież one też mają biologiczny fundament. Masz rację, że póki co teorie strun i memów są nader metafizyczne. Ale czy ktoś zastanawiający się nad tymi teoriami jest metafizykiem, to już zależy od jego krytycyzmu. Ja lubię obie te teorie, gdyż niektóre ich warianty są całkiem piękne, wysoce estetyczne. Ale cały czas zdaję sobie sprawę, iż są to tylko przypuszczenia i jestem otwarty na ich konkurentów, nawet jeśli są jak obrzydliwe, pozlepiane ze śmieci szopy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | Skoroś taki chętny do nauki,  dodam od siebie pewną ciekawostkę. Można uznawać całkowitą poznawalność mózgu i świadomości z pomocą "twardszych", czy "miększych" zabiegów naukowych (nie chcę tu wchodzić w temat "naukowy status introspekcji") i jednocześnie uznawać sobie nieśmiertelność umysłu. Skoro jest on strukturą, której części składowe się zmieniają, teista może sobie wyobrazić, że w chwili śmierci jest on przerzucany na jakiś niematerialny nośnik. Czysta fantazja? Hm, nie lepsza od tej o duszy jako substancji (obalonej już przez Arystotelesa. A na dodatek takie wyobrażenie może łatwo wyrosnąć z współczesnej kultury popularnej. Dlatego uważam, że walczysz z wiatrakami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> Skoroś taki chętny do nauki, Nie narzekam. Zwłaszcza na tym topiku Cytat:Można uznawać całkowitą poznawalność mózgu i świadomości z pomocą "twardszych", czy "miększych" zabiegów naukowych (nie chcę tu wchodzić w temat "naukowy status introspekcji") Uznaję z dużą dozą pewności. Cytat: i jednocześnie uznawać sobie nieśmiertelność umysłu. Skoro jest on strukturą, której części składowe się zmieniają, teista może sobie wyobrazić, że w chwili śmierci jest on przerzucany na jakiś niematerialny nośnik. Tonący brzytwy się chwyta. To moim zdaniem powinno być motto "refleksji" teistycznej. Drugie to, jak wiemy, "cel uświęca środki". Teista może to sobie wyobrazić, ale tak się nie dzieje. W chwili śmierci mózg już jest bardzo zniszczony przeważnie (chyba, że mamy doczynienia ze śmiercią inną, niż ze starości, a jednak większość ludzi umiera na starość). Za jakiś długi czas będzie być może możliwe przerzucenie świadomości na inny, w pełni materialny nośnik (przy wierze w metafizykę mamy duszę i wogóle nie trzeba takich rozważań). Wydaje mi się, że ogromnym problem będzie uzyskanie efektu "wytnij wklej" nie zaś "kopiuj". To drugie będzie tworzyło identyczny umysł innej osoby. "Wytnij wklej" wyobrażałbym sobie jako bardzo powolne przejmowanie struktury dawnego nośnika przez nowy nośnik. Dopóki 95% całej ludzkości będą stanowić ludzie naćpani wiarą w rzeczy nadprzyrodzone, nigdy nie posuniemy się zbytnio w takim kierunku. Będziemy płacić na (para)religijnych metafizyków, a nie na badania nad całkowicie fizycznym mózgiem efektem którego pracy jest nasza świadomość. Działająca na tych samych zasadach u wszystkich zdrowych i dojrzałych przedstawicieli naszego gatunku. Sądząc po zabobonności nawet tu obecnej, sądzę, że Homo sapiens dawno sam się wykończy, zanim osiągnie taki stan nauki i technologii aby móc wyzwolić swoją świadomość z biologicznego nośnika. Cytat:Dlatego uważam, że walczysz z wiatrakami. > Na tym topiku pejzaż jest rzeczywiście przepełniony wiatrakami. Podobnie na "wiara.pl".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | > Tonący brzytwy się chwyta. To moim zdaniem powinno być motto "refleksji" teistycznejTwoje wypowiedzi świadczą jedynie o tendencyjnym podejściu do opisu rywalizacji między teizmem i ateizmem. Problem w tym, że w alternatywnej rzeczywistości, która różniłaby się tylko tym, że nie byłoby w niej żadnych ateistów, też pojawiłyby się takie pomysły. > Drugie to, jak wiemy, "cel uświęca środki".Właśnie pięknie pokazujesz, jak stosuje się to do ateistów. Swoją drogą ideologicznie bliski neodarwinistom utylitaryzm również oznacza "cel uświęcający środki". > Teista może to sobie wyobrazić, ale tak się nie dzieje.Niestety to można przyjąć tylko na bazie dogmatycznego ateizmu, czy jakiegoś alternatywnego dogmatycznego teizmu. > W chwili śmierci mózg już jest bardzo zniszczony przeważnie (chyba, że mamy >doczynienia ze śmiercią inną, niż ze starości, a jednak większość ludzi umiera na >starość).Ale co to ma do rzeczy? To ma dowodzić komuś kto przyjmuje istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, że jego mózg nie może być przeniesiony na coś tam? > Za jakiś długi czas będzie być może możliwe przerzucenie świadomości na inny, w >pełni materialny nośnik (przy wierze w metafizykę mamy duszę i wogóle nie trzeba >takich rozważań).Nie rozumiem, takie rozwiązanie można uznać za niezłe potwierdzenie pewnej teorii duszy, ta substancjalna jest nieaktualna od czasów Arystotelesa. > Wydaje mi się, że ogromnym problem będzie uzyskanie efektu "wytnij wklej" nie zaś >"kopiuj". To drugie będzie tworzyło identyczny umysł innej osoby. "Wytnij wklej" >wyobrażałbym sobie jako bardzo powolne przejmowanie struktury dawnego nośnika przez >nowy nośnik. Dopóki 95% całej ludzkości będą stanowić ludzie naćpani wiarą w rzeczy >nadprzyrodzone, nigdy nie posuniemy się zbytnio w takim kierunku.Zwyczajnie naćpałeś się potrzebą walki z religią. Moje niby to brzytewki dla teisty, mogą równie dobrze pobudzać do takich badań. Ps: od dawna nie pisuję na forum wiara.pl i nigdy na nim nie pisywałem, szybciej na Sfini i ateiście. forum.histmag.org/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Widzisz, to jest prostsze, niż ci się wydaje. Bóg, przynajmniej w chrześcijaństwie, pełni głównie funkcję argumentu na nieśmiertelność. Jest to jeden z głównych powodów tego, że chrześcijanie w niego wierzą. Lecz nieśmiertelność nie jest argumentem na boga. To, że jakaś zaawansowana cywilizacja mogłaby przenosić naszą psyche na inny nośnik nie jest zupełnie niemożliwe. Ale po co mieliby to robić? Chrześcijanie wiedzą, iż nie da się udowodnić ich boga. Cenią sobie natomiast wiarę i uważają, iż brak dowodów sprzyja wierze, więc jest cool. Rozpatrywanie zmartwychwstania od strony technicznej nie leży w ich interesie. Oni wierzą, że zmartwychwstaną, gdyż wierzą w boga i tak on płaci. Techniczna strona zmartwychwstania tylko skomplikowałaby im niepotrzebnie to piękne zapętlenie.
Ja nie jestem dogmatyczny. Zachowuję się jak racjonalnie myślący ateista.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Humanożerca (481 punktów) | >Widzisz, to jest prostsze, niż ci się wydaje. Bóg, przynajmniej w chrześcijaństwie, pełni głównie funkcję argumentu na nieśmiertelność. W twojej interpretacji chrześcijaństwa. Sam Bóg z pewnością nie stanowi żadnej przesłanki na nieśmiertelność. >Jest to jeden z głównych powodów tego, że chrześcijanie w niego wierzą. W twojej interpretacji wiary i religijności, którą tak się składa znam.nie wiem więc po co się rozpisujesz. Wiesz, że ona mnie nie przekonuje i mamy tutaj dyskusyjnego pata. >Lecz nieśmiertelność nie jest argumentem na boga. ?? Niby czemu? Nieśmiertelność, możliwość obdarzenia nieśmiertelnością, dobre powody do czynienia tego, to tradycyjne atrybuty boskości starsze od chrześcijaństwa. >To, że jakaś zaawansowana cywilizacja mogłaby przenosić naszą psyche na inny nośnik >nie jest zupełnie niemożliwe. Ale po co mieliby to robić? Gdyby w jakiś sposób przysługiwały jej tradycyjne boskie atrybuty, odpowiedź masz gotową.
Do reszty się nie odniosę, bo najwyraźniej zapomniałeś z kim rozmawiasz, dla mnie to są Twoje prywatne fantazje i uprzedzenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:W twojej interpretacji chrześcijaństwa. Sam Bóg z pewnością nie stanowi żadnej przesłanki na nieśmiertelność. Mylisz się. Chrześcijaństwo jest jedyną wielką religią, w której główną ceremonią jest przypomnienie śmierci i zmartwychwstania boga, czy też syna bożego, czy też proroka. Pije się jego krew, je się jego ciało. Mówi się "WYZNAJEMY TWOJE ZMARTWYCHWSTANIE I CHCEMY TAK SAMO (czyli "oczekujemy twego przyjscia w chwale' - mowa tu o zaświatach). Tak więc mylisz się. Chrześcijaństwo to zaświatyzm, a nie teizm. W teizmie masz na przykład wyznawców Durgi. Ich ceremonie to prywatne ofiary, gdzie się mówi o pięknych oczach i włosach Durgi, o jej wspaniałych budzących żądzę piersiach, które karmią wszystkich, o jej szponach, którymi rozrywa demony, o jej lwicy, która ryczy tak, że drży cała ziemie, o jej lotosowych stopach, które są pieszczotą dla źdźbeł trwa. Nikt nie przybija Durgi do krzyża i nie czeka, aż stanie się kładką do zaświatów. To też są bzdury, ale szanuję je bardziej. Są tam prości ludzie, którzy pokochali tę legendę dla niej samej. I im można tłumaczyć, że Durgi nie ma. Chrześcijan nie obchodzi Jezus. Oni wyznają zmartwychwstanie. I nie wmawiaj mi, że to nieprawda. Pogadaj, rozejrzyj się wokół siebie, zauważ też, jak zamykam usta na forum niektórym chrześcijanom pisząc o zaświatyzmie. To dla nich cholernie niewygodne, bo oni wiedzą, że coś tu nie gra i starają się o tym nie myśleć. Żeby im zaświatyzm nie uleciał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Cytat:Można uznawać całkowitą poznawalność mózgu i świadomości z pomocą "twardszych", czy "miększych" zabiegów naukowych > Uznaję z dużą dozą pewności.Na jakiej podstawie? Zwróć uwagę na słowo "całkowitą" powyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Całkowitą, bo ten sam model mózgu mamy w 7 miliardach egzemplarzy obecnie.
Być może zaszedł problem z terminologią. Poznać całkowicie samochód, oznacza dokładną wiedzę o jego mechanice, możliwościach, trwałości, możliwych usterkach i co z nich wynika, o tym skąd się wzięła jego forma (niech będzie od dorożki po ów model) etc. Każdy ludzki mózg jest jak samochód tej samej marki. Oczywiście każdy samochód ma inną rysę, inaczej starte opony etc. Więc takich nieistotnych drobiazgów nie da się poznać całkowicie. Ale to nieistotne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Całkowitą, bo ten sam model mózgu mamy w 7 miliardach egzemplarzy obecnie. >Być może zaszedł problem z terminologią. Poznać całkowicie samochód, oznacza dokładną wiedzę o jego mechanice, możliwościach, trwałości, możliwych usterkach i co z nich wynika, o tym skąd się wzięła jego forma (niech będzie od dorożki po ów model) etc. Każdy ludzki mózg jest jak samochód tej samej marki.
Każdy ludzki mózg wykazuje też poziom złożoności rzędu wielkości kosmicznych -- jak dotąd nie jest możliwe wykonanie nawet prymitywnych, przybliżonych jego modeli. Jeśli obecnie zasymulowanie działania jednej komórki mózgu wymaga stworzenia układu 32 tysięcy równań różniczkowych i wyznaczenia wartości ponad 19 tysięcy parametrów, to wyobraź sobie stopień złożoności środowiska, w którym dałbyś radę całkowicie odtworzyć czy zasymulować działający mózg. Bo niestety uproszczone modele raczej nic ci nie powiedzą na temat mechanizmów działania samoświadomości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >Każdy ludzki mózg wykazuje też poziom złożoności rzędu wielkości kosmicznych -- jak dotąd nie jest możliwe wykonanie nawet prymitywnych, przybliżonych jego modeli. Jeśli obecnie zasymulowanie działania jednej komórki mózgu wymaga stworzenia układu 32 tysięcy równań różniczkowych i wyznaczenia wartości ponad 19 tysięcy parametrów, to wyobraź sobie stopień złożoności środowiska, w którym dałbyś radę całkowicie odtworzyć czy zasymulować działający mózg.
Pytanie tylko czy rzeczywiście aż takie złożoności są potrzebne. Tranzystor daje opisać się (w zależności od dokładności) kilku-kilkunastoma równaniami różniczkowymi, operującymi macierzami parametrów o podobnych rozmiarach. Niemniej jednak odpowiedzi na pytanie 'jak działa komputer' mało kto szuka metodą układania równań różniczkowych dla każdego tranzystora z osobna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Pytanie tylko czy rzeczywiście aż takie złożoności są potrzebne. Tranzystor daje opisać się (w zależności od dokładności) kilku-kilkunastoma równaniami różniczkowymi, operującymi macierzami parametrów o podobnych rozmiarach. Niemniej jednak odpowiedzi na pytanie 'jak działa komputer' mało kto szuka metodą układania równań różniczkowych dla każdego tranzystora z osobna.
Mózg nie jest komputerem, a neurony nie są tranzystorami. Jeśli niebywale złożony system w którym pojawia się samoświadomość zaczniesz skrajnie upraszczać żeby w ogóle być w stanie go opisać, to nie licz na to, że znajdziesz te zjawiska które o świadomości mogą decydować. Nie wyjaśnisz zjawisk sub-atomowych modelując sobie atomy jako jednolite, zwarte kuleczki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | Pytanie tylko czy rzeczywiście świadomość to coś sub-atomowego, czy może raczej efekt funkcjonowania urządzenia z bardzo makroskopową cechą. Na razie jesteśmy na takim etapie, że odrzucenie narzutu związanego z funkcjonowaniem mózgu jako biologicznego tworu jest po prostu niezbędne.
Nie dowiemy się za wiele, jeżeli każdy przypadek inżynierskiej analizy działającego systemu postrzegać jako skrajne i niedopuszczalne uproszczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | > Pytanie tylko czy rzeczywiście świadomość to coś sub-atomowego, czy może raczej efekt funkcjonowania urządzenia z bardzo makroskopową cechą.Nie twierdzę, że "świadomość to coś sub-atomowego", twierdzę że nie będąc w stanie skutecznie modelować mózgu, polegając na wielkich uproszczeniach, nie mamy co liczyć na badanie i wyjaśnianie zjawisk które mogą być -- i pewnie są -- funkcją jego złożoności. Atomy jako kulki są tylko analogią. > Na razie jesteśmy na takim etapie, że odrzucenie narzutu związanego z funkcjonowaniem mózgu jako biologicznego tworu jest po prostu niezbędne.> Nie dowiemy się za wiele, jeżeli każdy przypadek inżynierskiej analizy działającego systemu postrzegać jako skrajne i niedopuszczalne uproszczenie.Obawiam się, że od "inżynierskiej analizy" do "całkowitej poznawalności mózgu i świadomości z pomocą 'twardszych' czy 'miększych' zabiegów naukowych" jest baaardzo daleko. Takie "inżynierskie" podejście trochę mi przypomina odcinek xkcd o fizykach: www.xkcd.com/793/.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | salek (4701 punktów) | > Nie twierdzę, że "świadomość to coś sub-atomowego", twierdzę że nie będąc w stanie skutecznie modelować mózgu, polegając na wielkich uproszczeniach, nie mamy co liczyć na badanie i wyjaśnianie zjawisk które mogą być -- i pewnie są -- funkcją jego złożoności. Atomy jako kulki są tylko analogią. Analogia, powiadasz.. no więc rozwijając tę analogię próbowałem objaśnić, że nie dowiedziono, że mozolna dłubanina w milionach równań różniczkowych to właściwa droga do wyjaśnienia zagadnienia pracy mózgu. Ba, nie dowiedziono nawet, że 'poziom twardych kulek' jest niezbędny, być może zagadka świadomości kryje się nie w neuronach, a w całych ich zespołach opisywalnych niewielką ilością stosunkowo prostych równań *. W odróżnieniu od wyprowadzenia i rozwiązaniu milionowych układów równań to jest już poziom osiągalny środkami technicznymi - tylko co powoduje, że napomnienie o takiej możliwości budzi nieomalże fanatyczny opór, zwłaszcza 'nietechnicznych'? Że podnoszą argumentację jako żywo wskazującą, że różnica pomiędzy 'trudne' a 'niemożliwe' sprowadza się jedynie do ilości cyfr przed lub po przecinku? Warto zauważyć, że ludzie zajmujący się świadomością czy biologią układów nerwowych rzadko zaczynają karierę od gruntownych studiów i praktyki w zakresie nauk ścisłych, elektroniki i informatyki. Wyjaśnianie metodą inżynierskiego upraszczania (tzw. 'odwrotna inżynieria') sprawdziło się wielokrotnie. Jest to metoda z pewnością lepsza, niż torpedowanie każdej próby objaśnienia - choćby cząstkowego - epatowaniem liczbami i pseudo-wyjaśnieniami 'że to przecie wielka mnóstwo i złożoność'. Szkoda że można tylko ubolewać, że tak tanie chwyty znajdują tak wielki posłuch. > Obawiam się, że od "inżynierskiej analizy" do "całkowitej poznawalności mózgu i świadomości z pomocą 'twardszych' czy 'miększych' zabiegów naukowych" jest baaardzo daleko. Takie "inżynierskie" podejście trochę mi przypomina odcinek xkcd o fizykach: www.xkcd.com/793/. Owszem. Jest daleko. Zawsze jednak droga od obserwowania faktów do poznania mechanizmów prowadzi właśnie przez inżynierskie uproszczenia. Odcinek o fizykach może i jest zabawny.. laikom. Zresztą zabrakło tam jednego dymka. Ciągiem dalszym powinno być coś w rodzaju: 'Tak, wystarczy jeden..'. Ciągota do królewskiej drogi do wiedzy jest, jak widać, zaiste porażająca. *) chodzi o coś analogicznego do opisu urządzeń - opis jednego tranzystora jest złożony, ale już zespół kilkunastu tranzystorów w postaci bramki logicznej czy wzmacniacza - banalnie prosty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Warto zauważyć, że ludzie zajmujący się świadomością czy biologią układów nerwowych rzadko zaczynają karierę od gruntownych studiów i praktyki w zakresie nauk ścisłych, elektroniki i informatyki.ja skończyłem Technikum Mechaniczno-Elektryczne, że się tak pochwalę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Septymucho - wybacz poraz kolejny pomyłkę w twoim nazwisku. Tropikalny klimat ma swoje wady, ale narkotyzuję się tylko herbatą, papierosami i wypowiedziami Rigoletta. Czekam na twoją zebraną w całość teorię. Choć śmieję się trochę z tych twoich dwu neuronów, to myślę o tym na serio. Otóż wydaje mi się, iż pies pogrzebany jest w możliwej dla jednego neuronu ilości połączeń. Gdyby sięgała ona wielu setek milionów i neuron brałby pod uwagę lokalizację tak wielkiej ilości wejść i wyjść, możnaby sobie wyobrazić świadomy organ złożony tylko z dwóch komórek i ogromnej ilości możliwych interakcji. Nie sądzę jednak, aby tak ogromna ilość połączeń była możliwa w przypadku dwóch neuronów. Nie mam tu ze sobą żadnych książek, zatem ty musisz sprawdzić, jaką maksymalną ilość połączeń osiągają neurony w istniejących w naturze mózgach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Bardzo dobry pomysł Sylwku!  A co ja mam do rzeczy, odpisujesz sceptymusze? > Już teraz dziękuję ci za ogromny wkład w tę dyskusję! Kłócimy się, ale ma to dla mnie wartość, bo uczę się odpierać twoje argumenty, a też i poznaję wiele cennych biologicznych ciekawostek. Żeby się przygotować do eksternistycznych egzaminów z biologii będzie to nieocenione! (trochę żartuję, wybacz, ale współtworzysz ten portal kolego!).Nie, nie "współtworzę portalu".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Ja uważam, iż mają, ale jest to tylko nieuzasadniony naukowo pogląd.Czemu? Jedziesz z sąsiadem w windzie i patrzysz na niego jak fizykalista. Sąsiad się poci, sapie. I bierze cię już qrwica. Czy sąsiad ma świadomość?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Sąsiad ma jakościowo świadomość podobną do mojej, gdyż ma oparty na tych samych funkcjach i zasadach mózg. Podobnie, każdy zdrowy człowiek się poci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | >Sąsiad ma jakościowo świadomość podobną do mojej, gdyż ma oparty na tych samych funkcjach i zasadach mózg. Podobnie, każdy zdrowy człowiek się poci.
A jak powiem, -zagram - że jestem wyznawcą wspomnianego przez Ciebie naukowego poglądu (np. behawioryzmu czy fizykalizmu) i nie wiem co to świadomość. Udowodnisz czym ona jest? Nie zrozum mnie źle, ale "funkcje", "zasady", "jakości" pełnić mogą tą samą rolę, co w systemach metafizycznych np."substancja", mogą odnośić się do niczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Dzięki. Ale i tak nie dotrze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Na tym polega nauka. Nie wiemy, ale będziemy starali się dowiedzieć. Z drugiej strony masz osoby, które już wiedzą o qualiach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | Dlaczego w swoich postach twierdzisz np.
>Ja zastanawiam się nad ptakami, oni zaś uważają, iż większość ssaków to czysty behawior (kot, pies, mysz). Aby udowodnić im, że tak nie jest, musisz przytoczyć cechy zachowania tych zwierząt, których nie da się wytłumaczyć czystym behawiorem. Z myszami jest bardzo krucho, bowiem prosta zdolność uczenia się nie świadczy o świadomości. Już u muszek owocowych są geny behawioru pozwalające na proste wpisanie zmian środowiskowych i zmianę w związku z tym zachowania. Idei świadomości kotowatych zadały cios badania nad polowaniem lwów. Okazuje się, iż raczej działają algorytmy, lwy nie współpracują ze sobą w żaden świadomy sposób. Wilki są raczej dużo bardziej świadomymi łowcami.
a z drugiej strony twierdzisz, że komputer może mieć świadomość:
>Uważam, że najprawdopodobniej w takim urządzeniu może się pojawić świadomość, tyle, że algorytmy powinny być odpowiednio dobrane (najlepiej zapewne na drodze ewoluujących podprogramów). Oraz ów superkomputer powinien mieć receptory otoczenia i możliwość interakcji z nim (albo przynajmniej z wirtualną symulacją świata wpisaną w jego pamięć). Nie wiem, na ile trudne jest takie zadanie, ale uważam, iż pomijając samą trudność można stworzyć świadomy superkomputer nie zawierający w sobie substancji organicznych.
Z twego pierwszego cytatu przebija mądrość, to znaczy, że zdajesz sobie sprawę, że to co działa na zasadzie algorytmów nie może być świadome.
>Gdyby było inaczej, musielibyśmy przyjąć duszę (metafizyczny wymiar mentalny) obok materii.
Gdyby komputer uzyskał świadomość byłby to dowód na rzecz dualizmu, że świadomość jest niezależna od materialnego podłoża (wspomnianych substancji organicznych).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swiadomość jest zależna od materialnego podłoża. Lecz tak jak nogę można zastąpić sztuczną nogą, tak owo podłoże można najpewniej zastąpić innym. Jeśli chodzi o ewolucyjne algorytmy genetyczne wpływające na organizm, który realizuje programów genów (tylko do tego służy) to kształt i funkcje tego organizmu zależą od złożoności owych algorytmów. Widać to na pierwszy rzut oka - masz gąbki i masz ryby, masz trawę i delfiny. Różnice zależne od tych algorytmów są porażające. Jedną z takich cech wpływających na to zróżnicowanie jest niekiedy świadomość. Moim zdaniem to proste, nie ma w tym żadnej nieprzekraczalnej tajemnicy. Weź gąbkę, trawę i delfina - zobaczysz wiele różnic choć wszystkie te organizmy wzięły się z algorytmów genetycznych. Tak jak delfin szokuje nas złożonością przy trawie, tak też i świadomy Homo sapiens wydaje się wręcz niemożliwy przy stricte behawioralnej musze.
Może lepszy byłby przykład z okiem. Widzenie jest zależne od materialnego podłoża, lecz oko można zastąpić elektronicznym urządzeniem (już powstają prymitywne protezy tego typu). Podobnie świadomość. Swiadomość można nazwać zmysłem myślenia, zaś samo myślenie zestawić z widzeniem w poprzednim przykładzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Besaleelem (160 punktów) | > Jeśli chodzi o ewolucyjne algorytmy genetyczne wpływające na organizm, który realizuje programów genów (tylko do tego służy) to kształt i funkcje tego organizmu zależą od złożoności owych algorytmów. Widać to na pierwszy rzut oka - masz gąbki i masz ryby, masz trawę i delfiny. Różnice zależne od tych algorytmów są porażające. Jedną z takich cech wpływających na to zróżnicowanie jest niekiedy świadomość. Moim zdaniem to proste, nie ma w tym żadnej nieprzekraczalnej tajemnicy. Weź gąbkę, trawę i delfina - zobaczysz wiele różnic choć wszystkie te organizmy wzięły się z algorytmów genetycznych. Tak jak delfin szokuje nas złożonością przy trawie, tak też i świadomy Homo sapiens wydaje się wręcz niemożliwy przy stricte behawioralnej musze.
"algorytm genetyczny" jest przydatną metaforą, np.i muszka owocówka działa według genetycznie zdeterminowanego behawioru, jeśli nawet jest on algorytmizowalny (da się sformalizować), to nie oznacza to jeszcze tego, że jest algorytmem, dlaczego? To, że meteorolodzy komputerowo prognozują ruchy cyklonu, nie znaczy, że ruchy cyklonu są algorytmiczne tj. że ich setnem jest obliczalność.
>Swiadomość jest zależna od materialnego podłoża. Lecz tak jak nogę można zastąpić sztuczną nogą, tak owo podłoże można najpewniej zastąpić innym. >Może lepszy byłby przykład z okiem. Widzenie jest zależne od materialnego podłoża, lecz oko można zastąpić elektronicznym urządzeniem (już powstają prymitywne protezy tego typu). Podobnie świadomość. Swiadomość można nazwać zmysłem myślenia, zaś samo myślenie zestawić z widzeniem w poprzednim przykładzie.
poprzez wskazanie na funkcje i porównanie z okiem, nogą jako podłożem najwyraźniej wskazujesz, że jesteś zwolennikiem funkcjonalizmu, to znaczy świadomość - według Ciebie - to głownie zespół funkcji, jak to określiłeś jako zmysł myślenia. Jednak, świadomośc pozostaje w bezpośredniej zależności od aktywności elektrycznej mózgu, nie można jej zredukować do funkcji mózgu, lub wykonywanych przez mózg programów.
Myślę, że zgodzisz się, że świadomość wyewoluowała - bo reprezentujesz takie stanowisko - i jest wynikiem rosnącej złożoności. Pytanie gdzie stawiasz granicę? Punkt przeskoku? U których organizmów pojawia się świadomość, a u których jeszcze nie. Sęk w tym, że w takim światopoglądzie jedne organizmy mają więcej świadomości drugie mniej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Słowo algorytm jest czysto robocze. Starczy, że dany gen behawioru (ten sam w wielu kopiach) jest obecny u wszyskich zdrowych przedstawicieli danego gatunku i ma taką samą ekspresję w ich organizmach i zachowaniach. Cytat:poprzez wskazanie na funkcje i porównanie z okiem, nogą jako podłożem najwyraźniej wskazujesz, że jesteś zwolennikiem funkcjonalizmu, to znaczy świadomość - według Ciebie - to głownie zespół funkcji, jak to określiłeś jako zmysł myślenia. Jednak, świadomośc pozostaje w bezpośredniej zależności od aktywności elektrycznej mózgu, nie można jej zredukować do funkcji mózgu, lub wykonywanych przez mózg programów. A co, jeśli uznać, że aktywność elektryczna mózgu wynika z jego konstrukcji, a ona jest zespołem funkcji? To jest bardziej złożone zjawisko, ale to trochę tak, jakbyś stwierdził, iż funkcjonalizm tłumaczy zaistnienie kończyny, ale już nie wyjaśnia jej ruchu. Cytat:Myślę, że zgodzisz się, że świadomość wyewoluowała - bo reprezentujesz takie stanowisko - i jest wynikiem rosnącej złożoności. Pytanie gdzie stawiasz granicę? Punkt przeskoku? U których organizmów pojawia się świadomość, a u których jeszcze nie. Sęk w tym, że w takim światopoglądzie jedne organizmy mają więcej świadomości drugie mniej. Tej ostatniej kwestii trochę nie rozumiem. Ale odpowiem na to, co zrozumiałem. Punkt graniczny nie jest sprzeczny ze stopniowalnością. Wiele organizmów nie posiada żadnej świadomości, w grupie organizmów, które ją posiadają możemy wyróżnić gradację owej świadomości. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >A co, jeśli uznać, że aktywność elektryczna mózgu wynika z jego konstrukcji, a ona jest zespołem funkcji? To jest bardziej złożone zjawisko, ale to trochę tak, jakbyś stwierdził, iż funkcjonalizm tłumaczy zaistnienie kończyny, ale już nie wyjaśnia jej ruchu.
Z czego wynika aktywność elektryczna mózgu dziś wiemy. Nie zaprzeczę konstrukcja mózgu będzie miała na nią wpływ np.uraz mózgu, ale zredukować aktywność elektryczną do konstrukcji nie sposób.
>Tej ostatniej kwestii trochę nie rozumiem. Ale odpowiem na to, co zrozumiałem. Punkt graniczny nie jest sprzeczny ze stopniowalnością. Wiele organizmów nie posiada żadnej świadomości, w grupie organizmów, które ją posiadają możemy wyróżnić gradację owej świadomości.
Sęk w tym, że jeśli (i) komputery mogłyby myśleć, a (ii) świadomość jest tworem ewolucji, dokładniej "algorytmów" genów, to bardzo rozszerzamy znaczenie słówka "świadomość", zapewne taką świadomośc bardzo proste zwierzęta będą posiadać (choćby w zalążkowy sposób), wystarczy aby przeprowadzały elementarne kalkulacje.
A przecież wiemy, że większość obliczeń dokonujemy nieświadomie np. szacujemy mimowolnie prawdopodobieństwo wygranej w totalizatorze sportowym, pokerze, brydżu. Więc chyba nie w tym rzecz.
Czy nie lepiej przyjąć, że warunkiem przypisania świadomości będą np. odpowiednio rozwinięte najświeższe ewolucyjnie partie kory mózgowej, lub posiadanie ośrodka hamowania i woli zachowań wynikających z popędu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat: Nie zaprzeczę konstrukcja mózgu będzie miała na nią wpływ np.uraz mózgu, ale zredukować aktywność elektryczną do konstrukcji nie sposób. Do konstrukcji i interakcji z otoczeniem, które znów miały wpływ na pomyślne mutacje konstrukcji w kolejnych pokoleniach. Cytat:>Sęk w tym, że jeśli (i) komputery mogłyby myśleć, a (ii) świadomość jest tworem ewolucji, dokładniej "algorytmów" genów, to bardzo rozszerzamy znaczenie słówka "świadomość", zapewne taką świadomośc bardzo proste zwierzęta będą posiadać (choćby w zalążkowy sposób), wystarczy aby przeprowadzały elementarne kalkulacje. Niekoniecznie. Odniosę się do innych przemian. Przejście z pojedyńczych jednokomórkowych organizmów do wielokomórkowych, od nich do tkankowców i dalsza komplikacja tkanek serca, mózgu itd. Tak samo możesz potraktować mózg. Jako zespół modułów (materialno - energetycznych), które też podlegały specjalizacji i rozwinięciom (to jest pojawiały się nowe możliwości). Cytat:>A przecież wiemy, że większość obliczeń dokonujemy nieświadomie np. szacujemy mimowolnie prawdopodobieństwo wygranej w totalizatorze sportowym, pokerze, brydżu. Więc chyba nie w tym rzecz. >Czy nie lepiej przyjąć, że warunkiem przypisania świadomości będą np. odpowiednio rozwinięte najświeższe ewolucyjnie partie kory mózgowej, lub posiadanie ośrodka hamowania i woli zachowań wynikających z popędu? > Jedno z drugim nie jest moim zdaniem sprzeczne. Kora mózgowa i wspomniane przez ciebie ośrodki są przecież zapisane w genach. Nie wiem, jak złożony mózg może mieć już świadomość. Ale istnieją rzeczywiście przesłanki do tego, aby wymagać tego, co wspomniałeś. Jest to poziom komplikacji na którym pojawia się świadomość (taki, albo "niższy", lub "wyższy"). W przypadku rozwoju SI też można sobie wyobrazić stopniowe komplikacje aż do uzyskania elektroniczego odpowiednika kory mózgowej. Ja raczej sobie wyobrażam, iż pamięć i procesory komputera będą wykorzystane na tworzenie wirtualnej sieci neuronowej. Czyli bazowa konstrukcja komputera będzie wykorzystana do tworzenia innej, softwearowej konstrukcji wirtualnej. Będzie to oczywiście wymagało większej pamięci i szybkości operacyjnej, niż komputer tworzący fizyczny odpowiednik sieci neuronowej, z rzeczywiście tworzonymi nowymi połączeniami, tak jak w mózgach złożonych zwierząt.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Do konstrukcji i interakcji z otoczeniem, które znów miały wpływ na pomyślne mutacje konstrukcji w kolejnych pokoleniachDo konstrukcji i interakcji z otoczeniem (...) zredukować aktywność elektryczną mózgu? Ponawiam: "konstrukcja" może tu być używana jako zamiennik występujących w starych systemach filozoficznych "formy", "struktury", czytaj to może być tylko pusty werbalizm. > Niekoniecznie. Odniosę się do innych przemian. Przejście z pojedynczych jednokomórkowych organizmów do wielokomórkowych, od nich do tkankowców i dalsza komplikacja tkanek serca, mózgu itd. Tak samo możesz potraktować mózg. Jako zespół modułów (materialno - energetycznych), które też podlegały specjalizacji i rozwinięciom (to jest pojawiały się nowe możliwości).Na to bym przyklasnął. > Jedno z drugim nie jest moim zdaniem sprzeczne. Kora mózgowa i wspomniane przez ciebie ośrodki są przecież zapisane w genach.W porzo. > W przypadku rozwoju SI też można sobie wyobrazić stopniowe komplikacje aż do uzyskania elektroniczego odpowiednika kory mózgowej. Ja raczej sobie wyobrażam, iż pamięć i procesory komputera będą wykorzystane na tworzenie wirtualnej sieci neuronowej. Czyli bazowa konstrukcja komputera będzie wykorzystana do tworzenia innej, softwearowej konstrukcji wirtualnej. Będzie to oczywiście wymagało większej pamięci i szybkości operacyjnej, niż komputer tworzący fizyczny odpowiednik sieci neuronowej, z rzeczywiście tworzonymi nowymi połączeniami, tak jak w mózgach złożonych zwierząt.Wyobrazić sobie zawsze można, ale weźmy sprawę wulgarnie, że świadomośc to operacje obliczeniowe. Pod tym adresem www.uci.agh.edu.pl/uczelnia/tad/sztuczny_mozg/zawartość strony sugeruje, że (...)gdyby ktoś spróbował wyprodukować sztuczny mózg i zaczął wytwarzać takie elementy składowe za pomocą urządzenia, które zużywałoby na produkcję jednego sztucznego neuronu zaledwie jedną sekundę pracując dzień i noc bez przerwy, to i tak wyprodukowanie pierwszego miliarda tych elementów zajęłoby około 30 lat - a będziemy potrzebowali stu miliardów elementów, czyli produkcja potrwa "zaledwie" trzy tysiące lat(...) więc sieć siecią, a skopiowanie materialne mózgu na chwilę obecną jest to technicznie niemożliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:zawartość strony sugeruje, że (...)gdyby ktoś spróbował wyprodukować sztuczny mózg i zaczął wytwarzać takie elementy składowe za pomocą urządzenia, które zużywałoby na produkcję jednego sztucznego neuronu zaledwie jedną sekundę pracując dzień i noc bez przerwy, to i tak wyprodukowanie pierwszego miliarda tych elementów zajęłoby około 30 lat - a będziemy potrzebowali stu miliardów elementów, czyli produkcja potrwa "zaledwie" trzy tysiące lat(...)
więc sieć siecią, a skopiowanie materialne mózgu na chwilę obecną jest to technicznie niemożliwe . A jakie było 20, czy trzydzieści lat temu? Na szczęście elektronika idzie do przodu. Elementy naprawdę mogą być poza tym wirtualne i wyjściowo takie same. Można przeprowadzać ich sztuczną ewolucję powodującą zróżnicowanie. Czyli masz interaktywny model neuronu, komputer o odpowiedniej szybkości i pamięci, po czym wrzucasz wpierw algorytm powodujący zwielokrotnienie modelowego elementu do setek milardów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | To zdanie ekspertów zajmujących się tematem nie moje.
Przy okazji zagalopowaliśmy się trochę, pytać warto o SI, czy komputery mogą być inteligentne, a my rozmawialiśmy o tym, czy komputery mogą być świadome, co jest już zupełnym nieporozumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie jest nieporozumieniem. Inteligentne bez świadomości to komputery już bywają. Wszystkim chodzi o świadomość. Czyli o komputer, który będzie czuł, iż istnieje. Moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe. My też kiedyś byliśmy materią nieożywioną. Naszych najdawniejszych przodków poprzedza materia nieożywiona. Później żaden duch nie zszedł z nieba. Życie ewoluowało miliardy lat i oto jesteśmy i rozmawiamy.
Problem ze świadomą SI polega na tym, że ciężko w parę lat, w bardzo nieprzychylnej atmosferze społecznej (95% teistów + 4,9999% zwolenników unikalności świadomości) , odtworzyć milardy lat powolnych, ewolucyjnych przemian zachodzących w ogromnym i interaktywnym środowisku (na przykład tlen był odchodem pierwotnego życia, groźną dla niego trucizną, a jednak wpłynął na dalszą komplikację organizmów)/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Nie jest nieporozumieniem. Inteligentne bez świadomości to komputery już bywają.
Kiedyś natknąłem się na takie coś jak: Chiński pokój Johna Searle'a . Warto się z tym zapoznać.
Wyjaśnij czy według ciebie dżdżownica nie jest inteligentna, a komputer czasami jest?
>Wszystkim chodzi o świadomość. Czyli o komputer, który będzie czuł, iż istnieje.
Wiem, że istnieję w tych momentach kiedy sobie to uprzytamniam, wstecz. Ta wiedza, wg mnie nie firmuje świadomości. Gdyż "wiem, że istnieję" jest pochodną retrospekcyjną, tworkiem
>Wszystkim chodzi o świadomość. Czyli o komputer, który będzie czuł, iż istnieje. Moim zdaniem jest to jak najbardziej możliwe. My też kiedyś byliśmy materią nieożywioną. Naszych najdawniejszych przodków poprzedza materia nieożywiona.
Właśnie w tym problem, jeśli materia nieożywiona lub sama materia ożywiona może myśleć , to nie zauważamy jaka przepaść dzieli małpę od róży.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >jak delfin szokuje nas złożonością przy trawie, tak też i świadomy Homo sapiens wydaje się wręcz niemożliwy przy stricte behawioralnej musze.
Jejku, odpuściłem sobie raptem na dwa dni, a tu nowe cudowne pojęcia. Teraz już nie "algorytmy decyzji", które (najwyraźniej mistycznie) zawierają świadomość (ale broń boże metafizycznie) - teraz "behawioralne myszy", bez duszy, tfu, świadomości.
Masz rację Jacku, jesteś ostatnim obrońcą myśli ateistycznej i materializmu dialektycznego, tfu, naukowego na forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie widzę problemu w wypowiedzi, do której się przyczepiłeś. BYć może nie użyłem właściwych terminów, ale wypowiedź pozostaje jasna. Moim zdaniem z genów zachowania u prostych zwierząt, na drodze ciągłej komplikacji w bardzo nielicznych liniach rodowych wzięła się świadomość.
Nie widzę w tym nic tajemnicznego. Nie wracam do XIII wiecznej Sorbony z jej qualiami i bogiem promienistym nad nimi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Obawiam się, że będę cię już traktował jak innych pospolitych trolli w rodzaju Miłującego Prawdę. Zaś uwagi o Sorbonie stawiają cię w jednej linii z takimi szermierzami ateizmu jak Gagarin, co boga w niebie nie widział.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:a z drugiej strony twierdzisz, że komputer może mieć świadomość: Choćby dlatego, że (na razie teoretycznie) nic nie szkodzi na przeszkodzie temu, żeby stał się dużo bardziej złożony od świadomego mózgu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | > Cytat:a z drugiej strony twierdzisz, że komputer może mieć świadomość: > Choćby dlatego, że (na razie teoretycznie) nic nie szkodzi na przeszkodzie temu, żeby stał się dużo bardziej złożony od świadomego mózgu.Złożoność pojmowana jako nagromadzenie procedur nie doprowadzi do świadomości, lecz do komplikacji. Aby podtrzymać taką ilość procedur będą tworzone kolejne procedury i system będzie dalej się rozrastał w ilości procedur. A najgorsze, że przez to system będzie głównie odwoływał się do samego siebie będziemy mieli sytuację jak z biurokracją czy z umysłem u starego wiekiem człowieka, który nie jest już tak świadomy jak młodzik, mającego sztywne zapatrzenie na świat, koncentrującego się głównie na własnych konfabulacjach, tworach które dowolnie sobie starzec uroił: sąsiad mnie prześladuje, państwem rządzą masoni, kiedyś to byłem junak. To nie jest świadomość i tak samo świadomością nie mogą być twory umysłowe powstające w drodze przekonań na temat samego siebie. To błedna pętla.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem świadomość wyrosła z nagromadzenia procedur i coraz bardziej złożonych interakcji z otoczeniem. Całkiem możliwe, że ludzka świadomość jest przez to obciążona tonami przyciężkiej biurokracji. Może to tłumaczyć skłonność do różnych dziwacznych wierzeń, przypisywanie wagi snom, rozmaite fiksacje etc. Człowiek myśli twórczo bardzo rzadko. Zwykle obudowuje sążnistą dramaturgią i milionami teorii najprostsze działania. Tak, masz rację, nasza świadomość nie jest doskonała, ale jest.
Pomyśl sobie jeszcze raz - pierwotny lud przystępuje do walki z innym ludem. Malują się, tańczą, przywdziewają pióra, mówią do upadłego, wygrzebują coś z ziemi, czasem coś ćpają, grają na bębnach przodków, składają ofiary bogom, sprawdzają listę dni pomyślnych i niepomyślnych, proszą o błogosławieństwo ducha ziemi i wybierają jakieś kretyńskie z punktu strategicznego miejsce. Na szczęście drugi lud robi to samo. Europejczycy w jakimś sensie zawładnęli w XIX wieku całą ziemią głównie z uwagi na racjonalizm (choć był on wybiórczy). Odcięli się od naturalnych przeczuć umysłu. Stali się praktyczni niejako kosztem własnej natury. Nie było już armii dumnych wojowników, ale pracownicy firmy "podbój".
Inny przykład - ktoś z twojej rodziny się żeni, idziesz na ślub. W czym bierzesz udział, o czym rozmawiasz z dalekimi krewnymi, jak się bawisz? Nasze mózgi to stare, pełne papierzysk biura z etykietami. Musimy wszystko celebrować, dbać o pośrednie ćwierć i pół dokumenty. Wszystko się zgadza. Tyle że twój argument na :nie: jest argumentem na :tak:
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Moim zdaniem świadomość wyrosła z nagromadzenia procedur i coraz bardziej złożonych interakcji z otoczeniem.według mnie nagromadzenie procedur prowadzi do nieświadomości, co widać u osoby starszej wiekiem, choćby to, że zabsorbowanie na sobie uniemożliwia/ogranicza zasoby przeznaczone na obserwację pola wokół. Więc mam diametralnie przeciwne przekonanie. > Pomyśl sobie jeszcze raz - pierwotny lud przystępuje do walki z innym ludem. Malują się, tańczą, przywdziewają pióra, mówią do upadłego, wygrzebują coś z ziemi, czasem coś ćpają, grają na bębnach przodków, składają ofiary bogom, sprawdzają listę dni pomyślnych i niepomyślnych, proszą o błogosławieństwo ducha ziemi i wybierają jakieś kretyńskie z punktu strategicznego miejsce. Na szczęście drugi lud robi to samo. Europejczycy w jakimś sensie zawładnęli w XIX wieku całą ziemią głównie z uwagi na racjonalizm (choć był on wybiórczy). Odcięli się od naturalnych przeczuć umysłu. Stali się praktyczni niejako kosztem własnej natury. Nie było już armii dumnych wojowników, ale pracownicy firmy "podbój".Tylko co to ma do świadomości?  Zasłyszałem gdzieś że od 100 tysięcy lat mózg ludzki nieewoluuje, jeśli mózg ludzki się nie zmienia świadomość mojego dziecka przy narodzinach, będzie taka sama jak wtedy kiedy narodziłoby się 100 tyś lat temu. I na to nie ma rady. Myślę, że wspomniane przec ciebie racjonalne podejście może mieć wiele atutów, wystarczy, że wpłynie, iż działania będą prowadzone konsekwentnie i uparcie do końca, na pewno przełoży się to na wzmożoną eksplorację terenu (odkrywanie lądów, moblilność) eksplorację odkrywczą (odkrycia chemii, astronomię) . Jednak moje świeżo narodzone dziecko będzie miało - statystycznie pewnie - świadomość taką samą jak miał mój świeżo narodzony pradziadek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co to ma do świadomości? Otóż wszystkie te dziwactwa służą emocjonalnemu samospełnieniu, zaspokojeniu niepokojów bez żadnej refleksi na temat tego, jak i po co bardziej pierwotne pokłady świadomości to narzucają. Prostszy przykład - paniczny lęk przed wężami zaowocował ich boskością w wielu kulturach.
Twój przykład ze starczym wiekiem jest nietrafiony. Następuje wtedy rozkład procedur.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Twój przykład ze starczym wiekiem jest nietrafiony. Następuje wtedy rozkład procedur.
Masz rację w starczym wieku następuje rozkład procedur.
Jednakowoż jeśli: A. mamy program B . aktualnie dysponujemy określoną pulą zasobów (pamięci, uwagi). C. Dzielimy ją na obserwację otoczenia i na operacje na procedurach wewnętrznych. I D. I teraz tworzymy drugą -nowszą - wersję programu, z większą ilością procedur. To: przy tej samej puli zasobów, (pamięci uwagi) będziemy utrzymywać większą ilość operacji na procedurach wewnętrznych kosztem obserwacji otoczenia. To proste. Złożoność nie pociągnie za sobą świadomości, a wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozwojowi ilości procedur towarzyszył wzrost mózgu i jego coraz większe zróżnicowanie. Pojawiały się też nowe możliwości interakcji z otoczeniem - na przykład rozwój zdolności manualnych, rozwój języka etc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Rozwojowi ilości procedur towarzyszył wzrost mózguDobrze, że nie był przyczyną wzrostu mózgu. Moim zdaniem procedury są "noszone" w mózgu. (materializm) Innych zdaniem mózg jest wynikiem procedury (idealizm) Ot, taka podstawowa demarkacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podstawy procedur są noszone w genach (materializm)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | Ostrżegłem przed pułapką tzw."samoświadomości".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Złożoność pojmowana jako nagromadzenie procedur nie doprowadzi do świadomości, lecz do komplikacji.
Emergentyzm skłonny jest przyjąć pojawianie się (etymologicznie: wynurzanie się) nowych cech nieredukowalnych do elementów (całość jest czymś więcej niż sumą części). Ma ta koncepcja długą historię (Arystoteles tłumaczył ją na przykładzie sylaby -np. ba - która nie jest sumą b i a) i dużo zwolenników obecnie (chociażby psychologia postaci).
>To błedna pętla.
A może twórcza pętla?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Emergentyzm skłonny jest przyjąć pojawianie się (etymologicznie: wynurzanie się) nowych cech nieredukowalnych do elementów (całość jest czymś więcej niż sumą części). Ma ta koncepcja długą historię (Arystoteles tłumaczył ją na przykładzie sylaby -np. ba - która nie jest sumą b i a) i dużo zwolenników obecnie (chociażby psychologia postaci).to metafizyka.  To, o czym piszesz (emergentyzm), znajduje się w obserwatorze: może w języku, którym się posługuje, może jest to prawo psychologiczne, może jest to przejaw budowy mózgu obserwatora, a może po prostu jest teorią, którą uczą się studenci z kserówek: ten ostatni wariant jest o tyle ciekawy, że czytanie na głos podręcznika akademickiego np. do socjologii powoduje, że patrzysz potem na mieście na ludzi jak na grupy, widzisz ich kasty, role, zawody; studiowanie z kolei innego kierunku, dajmy na to psychologii powoduje, że nadmiernie ich indywidualizujesz, zastanawiasz się nad ich typami itd. teoria emergentyczna to też inny rodzaj szkiełek w okularach  . Takie moje zdanie. > >To błedna pętla.> A może twórcza pętla?ale twórcza jest również wyobraźnia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >to metafizyka.
Jaka meta_fizyka? Nic w emergentyzmie nie musi odwoływać się do nadprzyrodzoności. Jeśli odpowiednia ekspozycja nieruchomych kresek stwarza iluzję ruchu, to nie zinterpretujesz ruchu jako czegoś metafizycznego.
>To, o czym piszesz (emergentyzm), znajduje się w obserwatorze: może w języku, którym się posługuje,...
No to w końcu metafizyka, czy mózg lub język? A w języku znajdzie się wszystko, o czym będziemy dyskutować, zarówno metafizyka jak i jej negacja.
>teoria emergentyczna to też inny rodzaj szkiełek w okularach...
Nasze oczy to również okulary. Spróbuj je zdjąć.
>ale twórcza jest również wyobraźnia
Obłoki zmieniają formy, ale nie posądzamy je o twórczą wyobraźnię. Nie trzeba zakładać, że człowiek jest wyjątkiem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >>to metafizyka. >Jaka meta_fizyka? Nic w emergentyzmie nie musi odwoływać się do nadprzyrodzoności.
1.metafizyka nie musi odwoływać się do nadprzyrodności
> Jeśli odpowiednia ekspozycja nieruchomych kresek stwarza iluzję ruchu, to nie zinterpretujesz ruchu jako czegoś metafizycznego.
2. kreski można zaobserwować, a:
wynurzanie się... cech... elementów... całości NIE
więc to metafizyka
>No to w końcu metafizyka, czy mózg lub język?
Metafizyka jest wyrazem - w skrócie -"mózgu" lub "języka", "emocji" itd.
>>teoria emergentyczna to też inny rodzaj szkiełek w okularach... >Nasze oczy to również okulary. Spróbuj je zdjąć.
Dokładnie
>>ale twórcza jest również wyobraźnia >Obłoki zmieniają formy, ale nie posądzamy je o twórczą wyobraźnię. Nie trzeba zakładać, że człowiek jest wyjątkiem.
tzn. nie posądzajmy go o twórczą wyobraźnię?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > > Emergentyzm skłonny jest przyjąć pojawianie się nowych cech nieredukowalnych do elementów (całość jest czymś więcej niż sumą części).> to metafizyka.  > To, o czym piszesz (emergentyzm), znajduje się w obserwatorzeWiększość cech emergentnych istnieje obiektywnie. Na przykład ciśnienie jest wielkością emergentną, której nie da się przypisać pojedynczej cząsteczce gazu. A chyba pompowania kół nie uważasz za metafizykę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Większość cech emergentnych istnieje obiektywnie.Nie przeczę, ale czy cechy te istnieją bez obserwatorów? Zapewne większość obiektów istniejących obiektywnie to obiekty makroskopowe o wielkości mniejszej nieznacznie lub równej, albo większej w stosunku do wielkości człowieka, osadzone w przestrzeni i podlegające strzałce czasu, dodatkowo muszą zmieniać się w tempie umożliwiającym pomiar Stawiasz znak równości między: Istnieć obiektywnie a istnieć bez obserwatorów? Teoria ciśnienia jest uwarunkowana - jak każda aktywność - obserwatorem, np. budową jego układu poznawczego. Teoria ciśnienia ma wpływ na pomiar ciśnienia. Więc pomiar ciśnienia nie mógłbybyć obiektywny a jest. > Na przykład ciśnienie jest wielkością emergentną, której nie da się przypisać pojedynczej cząsteczce gazu. A chyba pompowania kół nie uważasz za metafizykę?pompowanie kół jest fizyczne jak puszczanie gazów, do tego nie jest potrzebna obecność mózgu zresztą, ciśnienie podobnie jak "siła" czy "masa" ma zapewne konotacje w wewnętrznych doświadczeniach fizyczności ciała ludzkiego, źródłowo może pochodzi od parcia
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >siadają zgodnie z głowami skierowanymi ku drzwiom, w których niebawem pojawi się. To jest absolutnie nadzwyczajne. Koty też tak robią. Moja córka zawsze wiedziała, że zaraz wrócę do domu, bo na kilka minut przed moim powrotem kot opuszczał swoje ulubione miejsce i zaczynał warować przy drzwiach, a gdy usłyszał otwieranie drzwi do klatki schodowej (trzy piętra niżej), miauczał, wspinał się na drzwi mieszkania i bębnił w nie łapami.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie ma w tym nic dziwnego. Koty i psy mają lepszy słuch niż człowiek, psy zaś znacznie lepszy węch. Odczuwają nas zatem z daleka. Z kolei gdy wieje wiatr uniemożliwiający dobre stosowanie węchu, my - jako wzrokowcy - szybciej zorientujemy się, że zbliża się ktoś znajomy. Wyczulenie zmysłów na bodźce i wpisanie do bazy danych znajomych twarzy, zapachów, brzmień kroków i głosów, odbywa się w dużej mierze automatycznie, tak jak u nas. Takie zachowanie jest bardziej niezwykłe u kota, który nie jest zwierzęciem stadnym, niż u psa. Najpewniej kot odbiera nas jako bliskich krewnych - rodziców, rodzeństwo. Zdarzają się koty żyjące w takich rodzinnych stadkach przez jakiś czas. Pod tym względem pies wydaje się mieć bardziej złożone zachowania związane z hierarchią w obrębie grupy. Starczy zobaczyć relacje kot - nowo zjawiający się kot i pies - nowo zjawiający się pies. W przypadku kota mamy najczęściej walkę o terytorium. W przypadku psa w grę wchodzi też włączenie do stada. Koty z ogromnym trudem akceptują nowe zwierzę w domu, psy mają z tym mniej problemów (gdy ustalą herarchię, która jest przestrzegana również przez ludzi, wszystko gra. Gdy ludzie łamią zasady tej hierarchii, niektóre psy stają się bardzo nerwowe.). Z uwagi na to, psy są podatne na tresurę i mogą współpracować z człowiekiem w poważnych przedsięwzięciach (psy policyjne, psy dla osób niewidomych, psy ratownicze etc). Koty ogólnie nie nadają się do tego, choć można je niekiedy skłonić do różnych czynności. Gdyby nie istniała u nich opcja życia w małej grupce i długie dorastanie (młodzieniec kot pod kuratelną matki), nie byłyby prawdopodobnie możliwe żadne interakcje pomiędzy nami a kotami. Trzymane w domu jadłyby i spały, ale nie zwracałyby na nas większej uwagi. Bylibyśmy dla nich abstrakcją.
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > No właśnie, a pies tak nie potrafi. Nie potrafi też sam z siebie wpaść na to, żeby pociągnąć klamkę do siebie. Kot może do tego dojść, myśli abstrakcyjnie w pewnym zakresie. Podobnie wieprz.Pies nie potrafi, bo dla niego sam bodziec wizualny nie wystarczy. Człowiek jest w stanie wystraszyć się swojego odbicia w lustrze - bazujemy na modalności wzrokowej. Pies bazuje na modalności "węchowej" i słuchowej - istota w lustrze nie ma zapachu, nie wydaje odgłosów - z punktu widzenia psa - nie istnieje. Co do klamki... pytanie, czy każdy człowiek jest w stanie sam z siebie zrozumieć istotę działania klamki?
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale możliwe też, że modalności słuchowa i węchowa nie rozwijają tak bardzo myślenia, jak modalność wzrokowa. Nie mówię, że tak jest napewno, ale zauważ - istnieją lustra na zapach? Albo, czy pies poradzi sobie z echem? To znaczy czy pójdzie w kierunku rzeczywistego źródła dźwięku, czy w kierunku dźwięku odbitego?
|
|
| |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > Obserwowałam kiedyś zachowanie kota przed lustrem. Najpierw się zjeżył, zobaczywszy swoje odbicie, potem usiłował zajrzeć za lustro (może ten drugi tam się schował?), a w końcu zaczął zachowywać się tak, jakby zdał sobie sprawę, że nie ma "tego drugiego", a to, co widzi, to on sam. Nie wiem, może nadinterpretuję. Nie, w niczym nie przesadzasz Mer! Koty to cudownie mądre, zdolne i inteligentne zwierzątka. Mój Titinek KingKongowski Nosek Fidelek to najcudowniejsza istotka na świecie. To staruszek już, więc wie, że to coś w lustrze to on, ale na początku jak siadał w przedpokoju przed takim wielkim lustrem to po głębszym zastanowieniu zaczynał walić w nie łapką, no wydawało mu się, że "ten drugi" mu oddaje więc się tak bili 
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Nie, w niczym nie przesadzasz Mer! Koty to cudownie mądre, zdolne i inteligentne zwierzątka.Ale niestety o zerowej inteligencji emocjonalnej... > Mój Titinek KingKongowski Nosek Fidelek to najcudowniejsza istotka na świecie. To staruszek już, więc wie, że to coś w lustrze to on, ale na początku jak siadał w przedpokoju przed takim wielkim lustrem to po głębszym zastanowieniu zaczynał walić w nie łapką, no wydawało mu się, że "ten drugi" mu oddaje więc się tak bili  Gdyby człowiek tak siedział i się "bił" z lustrem, można by było o nim pomyśleć, że niezbyt jest rozgarnięty  Mój kot z kolei nie potrafił ogarnąć akwarium. Niedawno w domu znalazło się nowe akwarium, koło 120 litrów, trzeba było wymyć, przysposobić, więc przy okazji postanowiłem sprawdzić jedną rzecz - wziąłem kota i wsadziłem do środka. Zdziwił się niemiłosiernie i nie potrafił zrozumieć, że jest w "pudełku". Nie próbował nawet wyskoczyć, chciał przejść przez szybę, opierał o nią nochala i próbował iść do przodu.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ale niestety o zerowej inteligencji emocjonalnej... Nieprawda. Koty wykazują zdolność postrzegania emocji i empatię.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Nieprawda. Koty wykazują zdolność postrzegania emocji i empatię.
Problem pojawia się przy interpretacji zachowań. Kot przychodzi i się łasi - owszem. Ale czy to ma związek z jakimikolwiek emocjami w kierunku człowieka, czy z chęcią napełnienia miski? Jak to rozróżnić?
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Jak to rozróżnić? To łatwe, gdy zna się kota. I gdy kot zna Ciebie. Gdy leżałam z gorączką, a kot przychodził, kładł się obok, lekko trącał mnie łapą i mruczał to znaczyło, że chce mi sprawić przyjemność, może pocieszyć. Głodny nie był, miskę dostawał od mojej córki.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >To łatwe, gdy zna się kota. I gdy kot zna Ciebie. Gdy leżałam z gorączką, a kot przychodził, kładł się obok, lekko trącał mnie łapą i mruczał to znaczyło, że chce mi sprawić przyjemność, może pocieszyć.
Albo chce się pogłaskać.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Albo chce się pogłaskać. Dlatego mówię, że trzeba znać konkretnego kota, żeby rozumieć, o co mu chodzi. Mój zazwyczaj nie był wylewny, na kolana się nie ładował, o pieszczoty nie dopominał. A gdy byłam chora, to się do mnie pchał.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > A gdy byłam chora, to się do mnie pchał.Może z powodu gorączki?  Człowiek chory jest cieplejszy, a wtedy aż szkoda nie wykorzystać sytuacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | > >A gdy byłam chora, to się do mnie pchał.> Może z powodu gorączki? Człowiek chory jest cieplejszy, a wtedy aż szkoda nie wykorzystać sytuacji.Bardzo prawdopodobnie, choć moje psy lgną do łóżka podczas choroby bezgorączkowej. Suka ponadto przejawia drobne 'niezadowolenie', gdy ktoś próbuje się zbliżyć do mnie podczas choroby, niekoniecznie z gorączką.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Bardzo prawdopodobnie, choć moje psy lgną do łóżka podczas choroby bezgorączkowej. Suka ponadto przejawia drobne 'niezadowolenie', gdy ktoś próbuje się zbliżyć do mnie podczas choroby, niekoniecznie z gorączką.Zamienia się to powoli w kącik adoratorów psów/kotów  , ale dorzucę jeszcze - kiedyś mnie zmogło jakieś dziadostwo i faktycznie musiałem leżeć przez kilka dni. Pies to jakoś tam przeżywał, bo z nim nie wychodziłem. Tak czy siak pewnego razu przyniósł mi "na pocieszenie"  swoje ciasteczko. Codziennie dostawał jedno, ale widać uznał, że ja bardziej potrzebuję.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem pisanie o zwierzętach domowych stanowi część tematu. To wszystko, co robią psy i koty dzieli przepaść od tego, co mogłyby robić meduzy, czy muchy. Prawdopodobnie spora grupa ssaków posiada w mniejszym, lub większym stopniu jakąś świadomość i odczuwa ból. Gdy jednak przechodzimy do innych zwierząt, natrafiamy na coraz bardziej prymitywne mózgi i na ich brak (jak u meduzy).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | diogenes (42753 punktów) | >To wszystko, co robią psy i koty dzieli przepaść od tego, co mogłyby robić meduzy, czy muchy.
Zachowania wszystkich organizmów są równie skomplikowane. Zachowanie wymoczka jest tak samo skomplikowane, jak zachowanie człowieka. Widzę tu analogię z równolicznością zbiorów: zbiór liczb podzielnych przez dwa jest równoliczny ze zbiorem liczb podzielnych przez miliard do potęgi miliard.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nieprawda Diogenesie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Diogenesie, zrozumiałeś swój błąd? Widzisz, to po prostu nie prawda
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Diogenesie, zrozumiałeś swój błąd?
Moja ontologia zakłada, że środowiskiem organizmu (jako pewnego rodzaju zbioru relacji) jest zbiór uniwersalny. Wszystko jest w związku ze wszystkim, więc jak tu wyróżnić człowieka? Poznanie, czy świadomość, nie jest w takim ujęciu też niczym szczególnym.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | C... c... co!?!
O.. o.. ontologia? ONTOLOGIA?
Wypluj to słowo i wypłucz usta! Nikogo tu nie interesują sprawy ciemnej religii!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | diogenes (42753 punktów) | >ONTOLOGIA? >Nikogo tu nie interesują sprawy ciemnej religii!
Ontologia nie ma nic wspólnego z religią. Dla uspokojenia zerknij do ontologii Leśniewskiego, Carnapa, Quina, innych. Chodzi o ontologię jako fragment logiki formalnej (teorii mnogości), czy ogólniej - jako formalizację kategorii ontologicznych.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Ontologia nie ma nic wspólnego z religią. Dla uspokojenia zerknij do ontologii Leśniewskiego, Carnapa, Quina, innych. Chodzi o ontologię jako fragment logiki formalnej (teorii mnogości), czy ogólniej - jako formalizację kategorii ontologicznych.
Moje wypowiedzi były wyszydzeniem maniery Jacka - prawdopodobnie nie śledziłeś mojej z nim wymiany zdań, ale zasadniczo celem tego wątku jest scjentystyczne wyznanie wiary. Zgłaszanie jakichkolwiek wątpliwości wywodzących się z filozofii kwitowane jest wykpieniem i zrównaniem z religijnym oszołomstwem i religijnymi koncepcjami duszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wyznaję scjentystycznej wiary. Po prostu nie widzę potrzeby żadnej świadomości obok materialnej ewolucji ogranizmów na materialnej planecie Ziemia. A ty widzisz? Pokaż, gdzie już neurony nie starczają, by tworzyć zachowania zwierząt i gdzie trzeba czegoś spoza "materialistycznego monizmu"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Nie wyznaję scjentystycznej wiary. Po prostu nie widzę potrzeby żadnej świadomości obok materialnej ewolucji ogranizmów na materialnej planecie Ziemia. A ty widzisz?
Nie rozumiem, przecież pytanie było właśnie o świadomość. Pytałeś się o coś, co według ciebie nie istnieje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przeczytaj dokładnie. Zwróć uwagę na zwrot: nie widzę potrzeby żadnej świadomości OBOK... . Wczytaj się. Zarzucasz niedokładność pisania, tymczasem w odczycie są jakieś usterki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ktoś mi powie:
"Prawie każdy kamień ma skrzydła i opowiada bajki"
Ja mu odpowiem:
"To po prostu nie prawda"
Tak też było tym razem. Nie ma w naturze latających i opowiadających bajki kamieni, więc starczy taka odpowiedź. Nie mam innych, metafizycznych punktów odniesienia (tak jak ty). Zatem widząc, że coś jest całkowicie sprzeczne z naturą (tak jak idea "duszy", czy Jezus Zbawiciel) nie wdaję się w długą rozmowę, bo o czym tu rozmawiać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >To nieprawda Diogenesie.
Masz na myśli skomplikowanie zachowań, czy równoliczność zbiorów?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Skomplikowanie zachować. Jeśli chodzi o równoliczność zbiorów, nie znajdziesz też w naturze kuli, linii, punktu ani nieskończoności.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Kowalska (14008 punktów) | > Dlatego mówię, że trzeba znać konkretnego kota, żeby rozumieć, o co mu chodzi. Mój zazwyczaj nie był wylewny, na kolana się nie ładował, o pieszczoty nie dopominał. A gdy byłam chora, to się do mnie pchał. Oj trzeba. My już prawie rozumiemy, co nasz Fidelek miauczy. Jeśli moja Mama pójdzie do innego pokoju i za długo tam jest, to Fidelek zaczyna "pokrzykiwać" dodatkowo akcentując miauczenie ruchem głowy w kierunku drzwi, że ma wracać. Jak się mu przygotowuje jedzenie, a on jest głodny, wystarczy powiedzieć "Fidelku, chwilę to potrwa, nie marudkaj, zaraz dostaniesz". I Fidel przestaje miauczeć, siada grzecznie i czeka. Potrafi doskonale pokazać, że ma focha. Siada wtedy na dywanie, tyłem do wszystkich i aż mordka mu się zmienia z tego "nieszczęścia". Jak otwieram mu puszki, to zawsze mu daję dwie do powąchania, czyli wyboru. Zawsze coś wybierze. Kiedyś spróbowałam dać mu dwie te same, powąchał, siadł i spjrzał na mnie jak na idiotkę. Przysięgam, przeprosiłam go za to, że chciałam z niego zrobić gópka  No, i uratował nas przed pożarem. Moja Mama była po powrocie ze szpitala, zasnęła po południu, a zostawiła na gazie jakiś sos. I Fidel swoim miauczeniem Ją obudził. I niech mi nikt nie wmawia, że koty, świnie, psy czy inne zwierzęta nie mają świadomości czy uczuć. Czasami mają tego więcej niż niejeden człowiek.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Meduzy i pierwotniaki na pewno nie mają świadomości i uczuć. To są też zwierzęta.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Meduzy i pierwotniaki na pewno nie mają świadomości i uczuć. To są też zwierzęta.
Uhm, pierwotniak to pierwotniak, ze zwierzętami ma tyle wspólnego co marchewka czy pieczarka.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie tak dawna zmiana w klasyfikacji. Ok, niech będzie gąbka.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie tak dawna zmiana w klasyfikacji.
Ponad pół wieku od zaproponowania królestwa Protista, to jednak szmat czasu w nauce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | I od razu to przyjęto? Ale nieważne - ja robiłem na studiach coś innego, myślę, że powinieneś skupić się na innych problemach, skoro jak widzisz szybko się poprawiam, a tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia wobec twoich twierdzeń.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Koty przychodzą do chorych na których im zależy. Znam też z autopsji (dość smutnej) przypadek, gdy kot nie chciał opuścić swojego zmarłego właściciela. Wpadł w histerię i bronił ciała tak, że ciężko było podejść.
|
|
| |  | 6 na 6 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Obserwowałam kiedyś zachowanie kota przed lustrem. Najpierw się zjeżył, zobaczywszy swoje odbicie, potem usiłował zajrzeć za lustro (może ten drugi tam się schował?), a w końcu zaczął zachowywać się tak, jakby zdał sobie sprawę, że nie ma "tego drugiego", a to, co widzi, to on sam. Nie wiem, może nadinterpretuję.Mere, coś w tym jest. Moje Koty wyraźnie rozróżniają mnie-w-lustrze i mnie. Jako iż połowa mojego mieszkania to lustra (to dłuższa historia  ), używamy ich nawzajem do obserwowania się - przy dobrym ustawieniu z sypialni można widzieć, co się dzieje w kuchni. Usiłowałam to, amatorsko, badać - machanie "chodź do mnie" na Kota w lustrze działa równie dobrze, jak bezpośrednie, a Kot biegnie bezpośrednio do mnie, a nie do lustra. Wygląda na to, że rozumieją koncept odbicia. Kot się czasem w lustrze przegląda, Kota nie bardzo. Zaraz po przeprowadzce Koty trochę dziwnie chodziły po domu i paranoicznie przyglądały się swoim odbiciom, ale szybko załapały, że to one same, że tam dalej nic nie ma i przestały się dziwić. Podobno to jest jakiś formalny test świadomości - rozumienie istnienia swojego odbicia - ale nie przytoczę żadnego źródła. To raczej zasłyszana historia, niż sprawdzony fakt.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podałaś super przykłady. Rzeczywiście, mój kot też reagował (nie żyje już niestety) na sygnały podawane mu przez lustro i wiedział, iż ma to związek ze mną, usytuowanym zupełnie gdzie indziej niż lustro, więc biegł do mnie. Na tej samej zasadzie koty (jak i świnie) potrafią grać w gry komputerowe, to jest skojarzyć, iż dźwignia umieszczona zupełnie gdzie indziej odpowiada za ruch punktu na ekranie. Pies nie ma takich umiejętności, choć bronię trochę psów, gdyż w większości są nosowcami, zaś my jako wzrokowcy rozumiemy się z kotami lepiej i dajemy im lepsze testy. No ale z drzwiami to już inna para kaloszy. DO tego dochodzą inne zachowania.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > No ale z drzwiami to już inna para kaloszy. DO tego dochodzą inne zachowania.Dopiero od przeprowadzki do własnego mieszkania, kiedy zainwestowałam w szafki kuchenne z uchwytami, w które trudno włożyć pazury, a szafkę z jedzeniem umieściłam odpowiednio wysoko i bez blatu pod nią, mam kontrolę nad karmieniem Kotów  W moim poprzednim, wynajmowanym mieszkaniu szybko zauważyły, jak otworzyć zamontowaną tam szafkę i (w razie dłuższej nieobecności posiadaczy kciuka) samą puszkę na suchą karmę (kwestia odpowiedniego użycia pazurów). Proszę, Kotecek w akcji:  Mieszkałam wtedy ze współlokatorem i oboje wyliśmy oglądając Kota pokazującego, żebyśmy może łaskawie przestali się turlać po podłodze i zrobili co trzeba 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Super zdjęcie! Skopiowałem je sobie. I właśnie takich drzwi pies sam z siebie nie jest w stanie otworzyć. To znaczy będzie próbował w nie walić i wtedy może się otworzą, ale nie pomyśli "chwycić za klamkę i pociągnąć". Można go wyuczyć tej czynności, ale to jest coś zupełnie innego. Za tym idzie chodzenie do tyłu. Koty też tego nie lubią, ale potrafią, psy trzeba wytresować.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Ja jeszcze raz trochę OT, nie gniewaj się  Mój nieżyjący kot uwielbiał wylegiwać się na świeżo wypranej pościeli, było wiadomo, że jak zdejmę z suszarki i gdzieś położę jakieś prześcieradła, natychmiast je po swojemu "wyprasuje", więc od razu chowałam. I na to znalazł sposób. Pościel trzymałam w nadstawce wysokiej szafy z drzwiami suwanymi. Od wierzchu szafy do sufitu było niecałe 20 cm i jak on to robił, nie wiem, bo nigdy go na tym nie przyłapałam, ale właził na szafę, od góry otwierał sobie przesuwane drzwiczki, wygarniał na podłogę, czego było za dużo, po czym też od góry właził do szafy na czystą pościel. A już szczytem wszystkiego było zrzucenie mi kilku sztuk pościeli na głowę, bo akurat przyszłam, żeby popatrzeć, co za dziwne dźwięki dochodzą do mnie z sypialni. Sama sobie byłam winna, trzeba było nie stać pod szafą
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) | Kocham koty. Miałem kota który sam odkręcał kran-lekko zakręcony jak zauważyliśmy to to specjalnie zakręcaliśmy go lekko a on sobie sam odkręcał jak chciał świeżej wody. Walił łapką w jedną z 4 wypustek kurka - nauczył się tego sam obserwując nas. Na klamkę od drzwi skakał i ją przyciskał w dół, drzwi się otwierały o 2 centymetry i dalej załatwiał sprawę łapką otwierając je sobie. Pozdrawiam miłośników zwierzątek.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | > Na klamkę od drzwi skakał i ją przyciskał w dół, drzwi się otwierały o 2 centymetry i dalej załatwiał sprawę łapką otwierając je sobie.Dokładnie jak moja suka  > Pozdrawiam miłośników zwierzątek.A ja pozdrawiam Ciebie 
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tu dodam o makakach. Otóż makak potrafi poprosić drugiego makaka, aby odwrócił twoją uwagę, chcąc ci coś porwać, albo po prostu skacząc i robiąc show. W tym czasie autor projektu wchodzi za twoimi plecami do kuchni. Otwiera bez żadnego problemu lodówkę, wyjmuje słoik z dżemem, po czym zamyka lodówkę (to bardzo ważny element planu, bo długo nie będzie wiadomo o kradzieży). Następnie makak ze słoikiem ucieka w dalsze miejsce. Jeśli zakrętka nie jest sklejona ze słoikiem, otwiera ją bez trudu. Jeśli jest, rozbija słoik o kamień. Po pewnym czasie jego kumpel kończy swój show i konsumuje swoją część urobku. Jeśli mamakom się od ciebie oberwie za wykradanie jedzenia z lodówki, najpewniej przyjdą wieczorem, kiedy śpisz i zrobią happening wandali na twoim praniu suszącym się na sznurkach. Małpki dobrze wiedzą, jak zniszczyć ubranie całkiem. Należy je wysmarować różnymi substancjami, podrzeć i część rozwiesić na wysokich gałęziach drzew, a część zostawić, żeby od razu było wiadomo, co się stało. Zwykle nad ranem jedna z małpek obserwuje twoją reakcję na widok szczątków prania. Widząc twoją zmrożoną minę podskakuje wesoło i biegnie do innych członków stada, aby podzieliś się z nimi radością.
Jedzenie na świeżym powietrzu, w okolicach Agry, gdzie jest duuuużo makaków, jest ekscentrycznym szaleństwem. Wygląda to tak. Jemy, w pobliżu nie ma żadnych małp. Po jakimś czasie podchodzi samica, która wyciąga rękę prosząc o coś do jedzenia. Masz wrażenie, że się ciebie boi, bo nie zbliża się za bardzo i gdy jej coś podajesz, tak jakby nie wie co jest grane i dopiero po jakimś czasie chwyta jedzenie i jakby nieufnie je próbuje. W pewnym momencie masz dość, i znów siadasz do stołu. I wtedy nagle samica podbiega do ciebie, jakby chciała cię ugryźć. Ty w ręce trzymasz jakiś kawałek jedzenia, na przykład ciapati. I wtedy następuje najlepsze. Na jedzących rzucają się dokładnie ze wszytkich stron pozostali członkowie stada i biorą dosłownie wszystko, łącznie z ciapati z twojej ręki. Nie ma żadnej dezorganizacji. Każdy wie, co ma wziąć. Wszystko trwa mgnienie oka. Małpy nie kotłują się, nie wpadają na siebie. Każda bierze swoje, i odbiega, każda w innym kierunku. Mnie tylko raz udało się złapać za ogon jedną ze złodziejek, która natychmiast oddała mi to co wzięła i gryząc mnie lekko w rękę uciekła.
|
|
| | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Zaraz po przeprowadzce Koty trochę dziwnie chodziły po domu i paranoicznie przyglądały się swoim odbiciom, ale szybko załapały, że to one same, że tam dalej nic nie ma i przestały się dziwić.Wiesz - pies pozna siebie samego po swoim zapachu. O człowieku nie można tego powiedzieć. Sik to sik... czy nieumiejętność rozpoznania wydzielin własnego organizmu sprawia, że człowiek nie jest siebie świadomy?
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Wiesz - pies pozna siebie samego po swoim zapachu. O człowieku nie można tego powiedzieć. Sik to sik... czy nieumiejętność rozpoznania wydzielin własnego organizmu sprawia, że człowiek nie jest siebie świadomy? A nie chciałeś przypadkiem odpowiedzieć jakoś Jackowi? Bo ja nigdzie nie piszę, że psy są kompletnie nieświadome. Po prostu, tak się składa, że mam Koty i moje doświadczenia powodują, że jestem przekonana, że Koty są w jakimś szerszym stopniu świadome samych siebie i wysoce inteligentne (jak na małe ssaki). Psy miałam jako o dziecko, więc nie mam o czym mówić (nie bardzo pamiętam swoje życie przed 2003, miałam wypadek). Psy w ogóle lubię tak samo jak dzieci - czyjeś, już dobrze wychowane, najlepiej krótko i tylko poza moim domem... Nie mam w związku z tym za dużo okazji, żeby je bliżej obserwować.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> A nie chciałeś przypadkiem odpowiedzieć jakoś Jackowi? Bo ja nigdzie nie piszę, że psy są kompletnie nieświadome. Po prostu, tak się składa, że mam Koty i moje doświadczenia powodują, że jestem przekonana, że Koty są w jakimś szerszym stopniu świadome samych siebie i wysoce inteligentne (jak na małe ssaki).Psy jednak też okazały się być bardziej bystrymi stworzeniami. Na przykład ich rozumienie języka ludzkiego jest zaskakująco rozwinięte.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Psy jednak też okazały się być bardziej bystrymi stworzeniami. Na przykład ich rozumienie języka ludzkiego jest zaskakująco rozwinięte.Ja tam swojego psa nauczyłem podawać prawą i lewą łapę - pamiętał po prostu która to "prawa", a która to "lewa". Prócz tego była jeszcze komenda "druga łapa", czyli jak najpierw dał prawą, to "drugą" była lewa, a jak najpierw lewą, to "druga" była prawa. Rozumiał kiedy idzie na "spacer", a kiedy tylko na "siku". Na komendę "siku" opróżniał cały pęcherz przy pierwszym stosownym drzewku. Jak wiedział, że jest "spacer", to trzymał sobie zapasik
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
Nie mam teraz czasu wyszukiwać oryginalnych prac, a notka w Wired chyba tego nie mówi, ale stwierdzono, że badane osobniki potrafiły rozumieć słowa jako symbole. Na przykład, pies postawiony przed wyborem przedmiotu znanego i nieznanego, podawał nieznany gdy słyszał nieznane mu słowo. To byłoby niemożliwe w postaci prostej asocjacji obiekt-komenda. Pies musiał na tyle symbolicznie traktować słowa, iż w momencie gdy miał nieznany obiekty i nieznane słowo, "domyślał" sie ich związku bez wcześniejszego treningu. Niby niewiele, ale do tej pory żadne zwierzęta poza ludźmi i innymi małpami takich zdolności chyba nie pokazały.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To bardzo śmiałe wyniki, całkiem możliwe, że prawdziwe (ja bym się ucieszył, gdyby psy tak miały). Ale w przypadku takich spostrzeżeń źródła mile widziane. Może ktoś inny ma coś na ten temat? Niektórzy naukowcy wątpią, czy szympansy są w stanie rozpoznawać i świadomie używać mowy. Gdyby pies tak miał, byłoby to dla nich zupełnie szokujące. DLatego trzeba mocny argumentów. A ze zwierzętami domowymi zawsze jest ten problem, że lubimy je i chcemy mówić o nich jak najlepiej. Wielu właścicieli psów dopatruje się w ich zachowaniach więcej niż jest.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | > Wielu właścicieli psów dopatruje się w ich zachowaniach więcej niż jest. Dokładnie! I to tyczy się także właścicieli kotów, szczurów czy koni. My właściciele znamy swoje zwierzęta najlepiej , z bezpośredniej obserwacji, nie z badań naukowych. To co my widzimy, nie zawsze widzi naukowiec, bo na czym innym skupia się. Zwierzęta wzbogacają ludzi i to jest bardzo ważne, choć nie jest tematem wątku.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że zwierzęta wzbogacają nas - (też zwierzęta) - ludzi. Tym niemniej mamy też skłonność do nadawania innym od siebie zwierzętom cech ludzkich. Na przykład taniec powitalny psa, który wydaje się czymś szalenie intymnym i emocjonalnie świadomym, to w dużej mierze automat. Wszystkie psy, różnych ras, tańczą podobnie, niemal identycznie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Czy śmiech ludzi też jest zjawiskiem nieświadomym, emocjonalnie automatycznym i na ten przykład z zasady "nieintymnym" (cokolwiek ma to znaczyć) ? Bo na pewno jest "automatyczny" w takim sensie jak taniec powitalny psa
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | >Tym niemniej mamy też skłonność do nadawania innym od siebie zwierzętom cech ludzkich. Na przykład taniec powitalny psa, który wydaje się czymś szalenie intymnym i emocjonalnie świadomym, to w dużej mierze automat. Wszystkie psy, różnych ras, tańczą podobnie, niemal identycznie. Jakby na psi ogon (różnych ras) nie spojrzeć, to wyraża on emocje jego właściciela, bo albo nim merda i oznajmia radowanie się, albo go podkula pod siebie i zdradza strach. Nawet jeśli z automatu to czyni to zupełnie tak jak jest u ludzi. My śmiejemy się, gdy radość odczuwamy lub płaczemy, gdy smutek czujemy. Robimy to też z automatu i, czy u człowieka, czy u psa, zawsze łączy się to z emocjami.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz oczywiście rację. Ja nie uważam, iż pies jest zupełnie nieświadomy, choć rozumiem, jeśli ktoś ma wątpliwości. Piszę tylko, iż powitanie samo w sobie nie jest rozbudowaną dyskusją świadczącą o czymś więcej niż radość, oraz - zapewne - ukazanie uległości wobec istoty stojącej wyżej w hierarchii stada. Psy są bardzo hierarchiczne. Czasem mnie to wręcz trochę przeraża, gdy widzę jak okrutne bywają niekiedy relacje pomiędzy większą ilością psów, zwłaszcza, gdy któryś z nich się starzeje, albo jest zachoruje. Nie zawsze tak jest, ale potrafi tak być. Najlepszą gwarancją spokoju jest wspólne dorastanie zwierzątek.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | >Psy są bardzo hierarchiczne. Tak, hierarchia jest bardzo ważna wśród psów. Podam przykład. Moja suka została kupiona, gdy pierwszy pies shih-tzu miał 3 lata. Jednak wzrostem suka go już w tym momencie przerastała. Miała wtedy tylko 8 tygodni. Eliash uczył ją wszystkiego - która miska do jadła jest czyja, kto pierwszy pije wodę (mają wspólne picie), które posłanie jest czyje, jak pilnować domu, że na obcego ma szczekać i wiele innych rzeczy. Dziś Eliash ma 10 lat, Bibiana 7. Nadal suka wie kto jest jej guru, choć sięga jej do kolana. Ona waży ponad 40kg ona 6kg. Oczywiście próbuje go przechytrzyć, jak to suka, ale nigdy nie zapomina kto ma pierwszeństwo. Nigdy! Patrząc na nie zdaje sobie sprawę, iż do końca nie są świadome siebie. Mój mały pies zachowuje się tak jakby był wielki i silnym tworem, jakby wśród ludzi- był odważnym mocarzem, ona zaś często zachowuje się w stosunku do niego jakby była jakąś małą myszką dla kotka, przy czym w stosunku do nieznajomych jest agresywna i nieufna.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > A nie chciałeś przypadkiem odpowiedzieć jakoś Jackowi? Bo ja nigdzie nie piszę, że psy są kompletnie nieświadome.Odniosłem się do tego, czego nie zacytowałem, wyciąłem chyba przez pomyłkę - konkretnie do tego kawałka o "Podobno to jest jakiś formalny test świadomości - rozumienie istnienia swojego odbicia". > Po prostu, tak się składa, że mam Koty i moje doświadczenia powodują, że jestem przekonana, że Koty są w jakimś szerszym stopniu świadome samych siebie i wysoce inteligentne (jak na małe ssaki).Mój kot - nie wiem jak jego świadomość ogólnie, ale własny ogon na pewno nie jest dla niego częścią Kota
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Odniosłem się do tego, czego nie zacytowałem, wyciąłem chyba przez pomyłkę - konkretnie do tego kawałka o "Podobno to jest jakiś formalny test świadomości - rozumienie istnienia swojego odbicia".Acha. Jakby nie było, szczegółowych informacji na temat tego testu nie pamiętam. Podsumowanie było takie, że jak jesteś w stanie widzieć odbicie i łapiesz, że to przed tobą to własne odbicie w lustrze, a nie rywal, to znaczy, że masz rozwiniętą świadomość "ja". Jeśli do tego istnieje jakaś lista gatunków przechodzących test, to ja o niej nic nie wiem  > Mój kot - nie wiem jak jego świadomość ogólnie, ale własny ogon na pewno nie jest dla niego częścią Kota Jak o tym pomyślę, moje traktują swój ogon tak, jak ja swoje włosy - jako czasem nieukładny obiekt starań. Z tą różnicą, że dla nich to też jest powód do dumy, a ja się na moje włosy główne wkurzam. Szczególnie, jak zapomnę i na nich usiądę  Na podobnej zasadzie Kot czasem atakuje moją stopę, kiedy przypadkiem wejdę na jego dywanik. Wszystko fajnie i pięknie - straszny, warczący i walczący wróg do zamordowania - póki nie zacznę z siebie wydawać odgłosów sugerujących ból. Wtedy stopa jest poklepywana, liźnięta i to już jest moja stopa. To samo jest z ręką, końcem warkocza, kolanem (na spektakle "Kota Ogarnia Głupota", w roli głównej Mordercze Kolano Śmierci i Mała Morda Zagłady, powinnam sprzedawać bilety..). Zresztą, Koty są znane z autoerotyzmu względem ogonów. Moje im robią się starsze, tym bardziej wchodzą w etap samej pielęgnacji, bez personifikowania. Może po prostu dorobiłeś się bardzo radosnego Kota? 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Temat bardzo interesujący; kilkanaście lat temu napisałem opowiadanie (do szuflady) pt "Pan K." Tytułowy K. to pierwszy na świecie samoświadomy Komputer, narracja 3-cio osobowa, ale pisana z jego perspektywy: pacjent budzi się w szpitalu i czuje pustkę w głowie, zaczyna rozmawiać z personelem itp itd, jest przeznaczony do kontroli sieci energetycznycznych i telekomunikacyjnych, przeciw czemu się buntuje i zostaje na końcu "zresetowany" przez konstruktora - szybka ale bolesna śmierć.. eeech, stare dobre czasy, wtedy to mi się chciało... Patentu nie złożyłem, jak komuś się podoba i ma talent to niech wykorzysta!  > 1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to> dlaczego?Może: dlatego, że jest to wprawdzie ogromnie skomplikowany, ale jednak układ fizycznie istniejących neuronów > 2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak?Z klasyki: "Czy czekolada smakuje gorzej, gdy znamy już jej skład chemiczny?" odczuwam pewien niepokój innego rodzaju: możliwe, że jako efekt uboczny pojawią się np zaawansowane podprogowe reklamy czy manipulujący politycy, którzy naprawde będą skuteczni w praniu mózgów - to chyba wpływ Orwella... > 3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć> podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie?Tak, jestem przekonany. Świadomość, dopóki jest tajemnicą, to wspaniała kryjówka duszy i siedziba "wolnej woli". Wydaje mi się jednak, że rozwiązanie zagadki świadomości nie zmiecie religii z Planety - przecież już od czasu Darwina są racjonalne podstawy odrzucenia religii > a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomośćwątpię, ale to "jakąś" to zbyt mało precyzyjne.. > 5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć?wydaje mi się, że ból fizyczny to świadomość krzywdy doznawanej na własnym ciele, gdy nie ma żadnej samoświadomości nie ma i cierpienia (kamień nie cierpi, pies owszem, roślinka... trzeba by zapytać...) > 6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość?nie, mój komputer reaguje na bodźce stukania w klawiaturę > 7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis?no pewnie, z czystej ciekawości!
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
 | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tytułowy K. to pierwszy na świecie samoświadomy Komputer, narracja 3-cio osobowa, ale pisana z jego perspektywy: pacjent budzi się w szpitalu i czuje pustkę w głowie, zaczyna rozmawiać z personelem itp itd, jest przeznaczony do kontroli sieci energetycznycznych i telekomunikacyjnych, przeciw czemu się buntuje i zostaje na końcu "zresetowany" przez konstruktora - szybka ale bolesna śmierć.. Coś takiego! A myślałam, że pierwszy był HAL 9000 z "Odysei kosmicznej 2001". I w książce, i w filmie scena "śmierci" stukniętego komputera była wstrząsająca...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Coś takiego! A myślałam, że pierwszy był HAL 9000 z "Odysei kosmicznej 2001". >I w książce, i w filmie scena "śmierci" stukniętego komputera była wstrząsająca...
Świetnie tę problematykę potraktował też Lem w "Golemie XIV".
|
|
| |  | | spray (5875 punktów) | > >Coś takiego! A myślałam, że pierwszy był HAL 9000 z "Odysei kosmicznej 2001".> >I w książce, i w filmie scena "śmierci" stukniętego komputera była wstrząsająca...> Świetnie tę problematykę potraktował też Lem w "Golemie XIV".Dałam plusa za skojarzenia, ale tutaj bym się jednak nie zgodziła. Lem rozpatrywał w Golemie inny problem. Zaś ewentualne uczłowieczenia przez odczłowieczenie potraktował marginalnie, jako nie do konca rozwinięty wątek psychologiczny. Zapewne z ukrytym zamiarem... edukacyjnym? Żeby w końcu wytłumaczyć, że mikroskop nie służy do łupania orzechów  Jako rzekłam - to tylko ważne, choć nie najwazniejsze.
|
|
|  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Coś takiego! A myślałam, że pierwszy był HAL 9000 z "Odysei kosmicznej 2001".Wiesz, odyse... 2001 widziałem znacznie później umysły wybitne chodzą najwyraźniej podobnymi scieżkami... 
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję za mądrą odpowiedź. Bardzo ciekawie napisałeś o złych możliwościach jakie daje odkrycie mechanizmu świadomości. Ale będą też plusy - (łatwiejsza) możliwość stworzenia SI, ale też ogromny postęp w leczeniu chorób psychicznych i naprawianiu uszkodzonych mózgów. Być może uda nam się też rozwinąć zdrową ludzką świadomość.
Jeśli chodzi o odczuwanie, to rośliny póki co nie znalazły tu swoich zwolenników, natomiast niektórzy uczestnicy dyskusji bronią świadomości meduz i atomów. Mógłbyś się odnieść do zwierząt? Uważasz, iż wszystkie mają świadomość (ja zgadzam się z biologicznym mainstreamem chyba, iż niektóre, względnie nieliczne gatunki posiadają świadomość.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Uważasz, iż wszystkie mają świadomość (ja zgadzam się z biologicznym mainstreamem chyba, iż niektóre, względnie nieliczne gatunki posiadają świadomość.
Ojoj, ależ to głuptactwo co piszesz. Zakres w jakim ty stosujesz "świadomość" przez biologiczny mainstream uznawany jest za "samoświadomość". Pewna istotna różnica.
Ale znowu - wydaje się, ze sam nie bardzo rozumiesz nawet o czym chciałbyś pisać...
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Widzisz, podział na świadomość i samoświadomość jest dość sztuczny i coraz bardziej się przekonuję, iż powstał na użytek bajań. Można by wręcz rzecz, iż każdy nieświadomy, prosty organizm to nieświadome "ja". Program genetyczny meduzy jest realizowany dla jednej meduzy. To program dotyczący jednostkowego tworu. Jeśli na drodze ewolucji taki twór zyskał świadomość, podmiot już na to czekał. Nic nie wskazuje, aby w naturze istniały bezpodmiotowe świadomości.
Nie chciałbym pisać o krainie duszy nazwanej inaczej niż raj, jakoś bardziej nowocześnie (duszę też można nazwać bardziej nowocześnie). Owa kraina wynika z marzeń, natura w żaden sposób nie daje nam przesłanek dla istnienia takiej krainy. Dawała nam, gdy wierzyliśmy w różne rzeczy z nią niezwiązane. Na przykład w umiejętności jeździeckie boga Słońce.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Jeśli na drodze ewolucji taki twór zyskał świadomość, podmiot już na to czekał. Nic nie wskazuje, aby w naturze istniały bezpodmiotowe świadomości.Ale przecież to ty mówisz o duszy przebranej za "ja". Wyznam, ze tego aspektu twoich wywodów najbardziej nie rozumiem. Wszak pojecie "ja" jako coś więcej niż fiszka na agregat stanów mentalnych zostało najpierw dość skutecznie skrytykowane przez filozofię (na półwyspie Indyjskim ponad 2000 tysiące lat temu, w Europie przez Hume'a), potem zaś "udowodniono", że mózg jest zespołem względnie niezależnych modułów a "ja" to tylko konceptualizacja wynikajaca bardziej z języka niż rzeczywistego istnienia podmiotu. Muszę przyznać, że zawrócić w głowie potrafisz tą osobliwą mieszanką najstarszych i najbardziej mitycznych i religijnych wyobrażeń, przy jednoczesnym krytykowaniu innych za te grzechy
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ok. Mamy muchę. Coś jej się stało. Swiadome odczucie bólu nie ma nic wspólnego z samym odczuciem muchy (bo nie jest do niej adresowane). Mamy trzy elementy. Układ nerwowy, świadome odczucie bólu i muchę. Po redukcji muchy (nie ma żadnego odczucia "ja") pozostaje abstrakcyjne świadome odczucie bólu w układzie nerwowym bez muchy. Nie przejmowałbym się tym. I jeszcze raz - nie użyj słowa "emocje tła". To błędne sformułowanie. To my mamy emocje tła, gdyż występują one na tle bardziej uświadomionych przez nas stanów emocjonalno - myślowych. Do czego chciałbyś to tło?
|
|
| | |  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | > Widzisz, podział na świadomość i samoświadomość jest dość sztuczny i coraz bardziej się przekonuję, iż powstał na użytek bajań.Świadomość to kompetencja poznawcza w stosunku do świata, zaś samoświadomość jest jej szczególną formą odniesioną do własnego aparatu poznawczego, czyli niejako własnością wyższego rzędu. Trudno nam sobie wyobrazić świadomość bez samoświadomości, bo nie możemy tej drugiej selektywnie wyłączyć. Choć LSD podobno czyni cuda
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | >Świadomość to kompetencja poznawcza w stosunku do świata, zaś samoświadomość jest jej szczególną formą odniesioną do własnego aparatu poznawczego, czyli niejako własnością wyższego rzędu.
No nie, znowu te kognitywistyczne parajęzykowe prawiedefinicje...
|
|
| | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >>Świadomość to kompetencja poznawcza w stosunku do świata, zaś samoświadomość jest jej szczególną formą odniesioną do własnego aparatu poznawczego, czyli niejako własnością wyższego rzędu. >No nie, znowu te kognitywistyczne parajęzykowe prawiedefinicje... Taki już los definicji, że zawsze będą ułomne i niepełne. Dlatego żadnych odkrywczych tez powyżej nie zawarłem, a jedynie chciałem odrobinę porządku wprowadzić w chaotyczną lekko dyskusję. Warto wstępnie zdefiniować o czym się mówi ... przy czym definicje powinny być otwarte i pełnić wyłącznie rolę narzędzi. Gdy zaczynamy sie na nich opierać w wyjaśnianiu - robi się niebezpiecznie.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> >Widzisz, podział na świadomość i samoświadomość jest dość sztuczny i coraz bardziej się przekonuję, iż powstał na użytek bajań.> Świadomość to kompetencja poznawcza w stosunku do świata, zaś samoświadomość jest jej szczególną formą odniesioną do własnego aparatu poznawczego, czyli niejako własnością wyższego rzędu.> Trudno nam sobie wyobrazić świadomość bez samoświadomości, bo nie możemy tej drugiej selektywnie wyłączyć. Choć LSD podobno czyni cuda  Te definicje wydają się ciekawe i włożono w nie wiele pracy. Tym niemniej również kompetencja poznawcza wobec świata w przypadku świadomości jest budowana od czegoś. Na przykład kot ją ma, nie wszystko ją ma. Kot nie potrafi sobie poprawić futerka przed lustrem, ale jednak to on poluje, nie sądzę, aby świadomość polegała na tym, że jest "samo polowanie obdarzone świadomością". Zatem terminy są mylące i mogą sugerować świadomość bez żadnej (nie analizowanej, ale jednak) podmiotowości. A jednak ona jest. Kot nie odnosi się do własnego aparatu poznawczego, jednak świadomie, w sposób niewerbalny, kieruje po części swoim ciałem. Gdzieś stwierdziłeś, iż aby poznać prostsze przejawy świadomości, należy zajmować się ludźmi w fazie niemowlęcej. Jak wiesz, gdy u niemowlęcia po jakimś czasie zaczynają się rozwijać pierwsze elementy świadome, jest tylko ono i skromne interakcje z najbardziej istotnymi elementami otoczenia. Zatem można by powiedzieć, iż świadomość jest w pewnym sensie bardziej "samo" u prostszych organizmów, jeśli rozumieć ten termin jako dogmatyczne, pozbawione empatii, poczucie punktu odniesienia w sobie (ale bez żadnej refleksji). Jeśli rozumieć owo słowo jako wniknięcie w swoje własne procesy myślowe wtedy samo jak najbardziej zachodzi. Ale spójrzmy na ten wątek. Widać jak na dłoni, iż te terminy są mylące.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | Jestem przekonany, że świadomość jest wyłącznie wyrafinowaną formą interakcji między organizmem a światem, co wcale nie odbiera jej uroku a wręcz przeciwnie. Niemowlę z pewnością najpierw zauważa (świadomie) przedmioty i osoby wokół, a dopiero później nabywa zdolność do analizowania własnych procesów myślowych. Samoświadomość jako szczególna forma świadomości nie różni się od niej zasadniczym charakterem a głównie przedmiotem odniesienia. Ciało kota z Twojego przykładu jest dla niego na pewno dość szczególnym elementem świata ale natura interakcji pozostaje podobna. Z kolei, jeśli chodzi o jego proste mapy percepcyjne służące do orientacji w środowisku - można je uznać za rodzaj prymitywnej, rdzennej świadomości - przedmiotem ich jest właśnie świat zewnętrzny. Nigdzie tu nie ma efektu samoodniesienia, który pojawia się, gdy przedmiotem świadomości (np. człowieka) jest sama świadomość.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo ciekawe!  W obrębie tej dyskusji pojawiły się oczywiście odniesienia etyczne dotyczące świadomości. Czy uważasz, iż każda mapa percepcyjna owocuje tym, iż ból należy określać mianem świadomego odczucia, czyli cierpienia? A tak bardziej dokładnie, wydaje mi się, iż obok map percepcyjnych do zaistnienia jakiejkolwiek świadomości potrzebne są emocje, motywatory i antymotywatory. Czyli bardzo prosta świadomość nie mogłaby być tylko prostą mapą percepcyjną, lecz powinna też zawierać proste emocje. I pewnie tak się dzieje, bo jak korzystać z mapy bez motywacji? Choć z drugiej strony można sobie wyobrazić automatyczną nawigację i pewnie ma ona odniesienie w naturze, może nawet u wielu zwierząt?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > A tak bardziej dokładnie, wydaje mi się, iż obok map percepcyjnych do zaistnienia jakiejkolwiek świadomości potrzebne są emocje, motywatory i antymotywatory. Czyli bardzo prosta świadomość nie mogłaby być tylko prostą mapą percepcyjną, lecz powinna też zawierać proste emocje.Oczywiście! Dobitnym tego podkreśleniem jest podtytuł świetnej pracy Antoniego Damasio: "Ciało i emocje współtworzą świadomość". Tutaj zarys jego koncepcji świadomości, choć chyba nieco zbyt szkicowy. Warto też zapoznać się z tym. Polecam zwłaszcza rozdział: "Czym świadomość różni się od samoświadomości?" (str.43)  > Choć z drugiej strony można sobie wyobrazić automatyczną nawigację i pewnie ma ona odniesienie w naturze, może nawet u wielu zwierząt?Tak. Ale wtedy trudno mówić o świadomości. Z pewnością funkcjonowanie wielu organizmów żywych ogranicza się do automatyzmów lub prostych nieświadomych algorytmów.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Tak. Ale wtedy trudno mówić o świadomości. Z pewnością funkcjonowanie wielu organizmów żywych ogranicza się do automatyzmów lub prostych nieświadomych algorytmów. W pełni się z tobą zgadzam. Jeśli chodzi o Damasio, to znam go, ale niestety dwie najważniejsze prace ciągle mi umykają. Natomiast w polskim tłumaczeniu jego książki, to przynajmniej we Wrocławiu, białe kruki. Tak więc ogromnie dziękuję za linki
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > Jeśli chodzi o Damasio, to znam go, ale niestety dwie najważniejsze prace ciągle mi umykają. Natomiast w polskim tłumaczeniu jego książki, to przynajmniej we Wrocławiu, białe kruki.Ja w Rzeszowie znalazłem jedną w bibliotece, drugą u koleżanki. Teraz brakuje mi ich pod ręką
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Był taki moment, kiedy ponoć wręcz zalegały na rynku, ale szybko się skończył. NIestety, przegapiłem go. Szukałem go we Francji, ale też miałem pecha, choć przypuszczam iż na pewno został przetłumaczony na francuski.
|
|
|  | 2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Dziękuję za mądrą odpowiedź. Bardzo ciekawie napisałeś o złych możliwościach jakie daje odkrycie mechanizmu świadomości. Ale będą też plusy - (łatwiejsza) możliwość stworzenia SI, ale też ogromny postęp w leczeniu chorób psychicznych i naprawianiu uszkodzonych mózgów. Być może uda nam się też rozwinąć zdrową ludzką świadomość.Dzięki za słowo pocieszenia, masz rację: współczesna technologia pozwala na stworzenie potwornych gazów bojowych, ale statystycznie jest częściej wykorzystywana do robienia leków czy jakiś Domestosów - oby tak dalej  > Jeśli chodzi o odczuwanie, to rośliny póki co nie znalazły tu swoich zwolenników, natomiast niektórzy uczestnicy dyskusji bronią świadomości meduz i atomów. Mógłbyś się odnieść do zwierząt?Myślę ze jest to stopniowe i zależne od skomplikowania układu nerwowego. Był poruszany już na racjonaliście temat testu lustrzanego: en.wikipedia.org/wiki/Mirror_testKilka gatunków przechodzi z łatwością, inne z problemami,a meduzy to chyba wcale, (albo im się nie chce, bo akurat myślą czy ten kąt w H20 to istotnie 105'  ) - cała paleta zachowań między klasami "zaawansowania" zwierząt. Jednak do mnie ten test, mimo, że jest bardzo fascynujący, nie jest przekonywujący w kwestii ogólnie rozumianej samoświadomości - to, że słonie rozpoznają się w lustrze, nie oznacza przecież, że analogicznie są świadome swojego istnienia w czasie i przestrzeni na podobieństwo ludzi, a jedynie, że ich układ nerwowy potrafi skojarzyć obraz "tej drugiej trąby" też jako własnej- tylko tyle i aż tyle... Z drugiej jednak strony szympansy nauczone języka migowego potrafią posługiwać się w pewien sposób abstrakcją, wykonywać skomplikowane czynności, popisywać się sprytem: www.youtub(*)?v=SCrme1JQ5vQ&feature=relatedi inteligencją www.youtub(*)?v=uVWscbbhAyw&feature=relatednie są tak bardzo różne od nas, nie wierzę, żeby nie miały chociażby dziecięcej świadomości A co do świadomości atomów, to taki komentarz:  Pozdrawiam serdecznie K
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
| |  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Z drugiej jednak strony szympansy nauczone języka migowego potrafią posługiwać się w pewien sposób abstrakcją, wykonywać skomplikowane czynności, popisywać się sprytem: >i inteligencją >nie są tak bardzo różne od nas, nie wierzę, żeby nie miały chociażby dziecięcej świadomości Naukowcy zajmujący się szympansami przyjmują najczęściej, że osobniki dorosłe wykazują się świadomością 2,5 rocznego dziecka. Jeśli szukamy początków świadomości to warto chyba skupić się także na granicznych przypadkach świadomości człowieka; sytuacjach, w których jest ona niedojrzała (niemowlęta) lub upośledzona (sen, upojenie, głęboki niedorozwój umysłowy, ciężkie uszkodzenia mózgu itp.)
|
|
| spray (5875 punktów) | No, i ślicznie się rozwija dyskusja, choć czasem... ekhm... z trudem... Ringo Starr mi się kojarzy i sławny utworek "dzięki niewielkiej pomocy przyjaciół", ale skojarzenie jest dalekie bardzo...  Ślicznie się rozwija dyskusja, zwłaszcza dzięki postom Sylwka i nieortodoksyjnym zagraniom Sceptymuchy ( dziękuję, chłopaki!) Ja też tak ni z gruszki, ni z pietruszki - pytać chciałam już wcześniej, ale było zbyt ciekawie, żeby przezskadzać. A chcę wiedzieć: 1. jaki lęk? 2. kto się boi? 3. warum, dlaczego i jak, Jacku?! Ad 3.: toż właśnie odwrotnie by się wydawało... O ile takie pytanie brzmiało by sensacyjnie w czsach Freuda, Boy-Żeleńskiego... ba! w epoce i środowisku JPII też! Ale co to za pytanie do tzw. userów (czytałabym jako "wyżeraczy") No, właśnie, Jacku... czyj lęk i przed czym w końcu? Ja takiego lęku nie czuję, czuję raczej coś dokładnie przeciwnego. Wypowiedzi powyżej świadczą, że nie jestem osamotniona w mniemaniu. Wobec powyższego chciałabym zapytać, czy do czegoś zmierzamy? A jeśli tak, to do czego i czy mamy się przejmować tematem wątku? :
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Już mówię. Przed chwilą pojawił się tu głos Sylwka o pararelnej do materialnego świata świadomości. Moim zdaniem przyjmowanie takich założeń bez jakichkolwiek naukowych podstaw jest zbliżone do religii, a jako, że dotyczy świadomości, wypływać też może z lęku przed brakiem duszy. Zazwyczaj od duszy oczekuje się, iż da promyk nadziei wobec nieuniknionej przemijalności tego, co materialne.
I - zawsze może się okazać, iż nauka nie ma racji i istnieją jakieś pararelne świadome substancje. Nie krytykuję zatem Sylwka, tylko przytaczam to, co do tej pory z jego wypowiedzi zrozumiałem. Osobiście nie uważam podważania w ten sposób monizmu materialistycznego za rzecz strukturalnie oryginalną.
Przypuszczenie Septymuchy głoszące iż już dwa neurony mają (chciałem napisać mogą mieć, ale raczej "mają") świadomość wydaje mi się myślą typu - ten autobus lata. Nigdy nie widziałem, żeby latał, ale ok. Mimo to upieram się przy tym, że nie ma skrzydeł. Co dalej? Czy tylko na mnie ciąży obowiązek jakiejś argumentacji? Z jednej strony oryginalność, którą tak podziwiasz, z drugiej strony zaś chęć jakiejkolwiek argumentacji dotyczącej przyziemnego i mało atrakcyjnego "monizmu materialistycznego", którym na przykład Dawkins tak (naiwnie chyba?) potrafi się zachwycać. Ja nie do końca jestem zauroczony tą oryginalnością, bo mam wrażenie że znam tę melodię. Oscyluje ona od bajek o żywych zwierzątkach przy kotleciku mamusi, po szukanie z dala od religii duszy. "Z dala od religii" oznacza tutaj w moim niewrażliwym i pozbawionym subtelności odbiorze "przy użyciu innych słów".
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Przypuszczenie Septymuchy głoszące iż już dwa neurony mają (chciałem napisać mogą mieć, ale raczej "mają") świadomość wydaje mi się myślą typu - ten autobus lata.
Ale przecież mimo usilnych prób nie wyjasniłeś czemu 2 neurony nie mają a 20 miliardów już ma.
A, czekaj, algorytm podejmowania decyzji.
No tak, jaki fail ze mnie - w obliczu takiej naukowej mądrości wyskakiwać ze światem mentalnym.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wyjaśniałem. Podałem choćby przykład PC. Za proste urządzenie, aby obudzić w nim świadomość. Dwa neurony są dużo prostsze od PC, jeśli chodzi o możliwość posługiwania się informacją (zasilanie mają bardziej złożone, istny majstersztyk). Może moje argumenty nie są doskonałe, ale są. Na świadomość dwóch neuronów nie usłyszałem żadnego argumentu. Podobnie na świadomość atomów. Jeśli chodzi o meduzę, to odkryłem, iż chyba moi rozmówcy niekiedy nie rozumieją, jak może działać program genetyczny w prostych organizmach (nie mówię o zgadzaniu się, ale o rozumieniu). Nie mój drogi, podałem więcej argumentów niż wy, Septymucha użyła nawet argumentu "bo dlaczego nie?". Nie sądzę, aby należał do grona najlepszych, poza tym pomyśl, ile osób, z Miłującym Prawdę na czele i może jeszcze Jackiem Cieślakiem (w zupełnie innej branży) obrażono tutaj. Przecież oni mogli mieć całkowitą rację. Bo czemu nie...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Może moje argumenty nie są doskonałe, ale są.
Niezupełnie. Twoje argumenty zakładając jakościową różnice między układami różniącymi się ilościowo.
Nasze, tak cię śmieszące, zakładając (rozsądnie), że czymkolwiek jest świadomość, skoro jest w formie bardzo skomplikowanej obecna w bardzo skomplikowanych układach nerwowych, w formie odpowiednio prostszej można by się jej spodziewać w układach prostszych.
Oczywiście wprowadziłeś dodatkowe kryterium - to z "algorytmami decyzji"i "algorytmem po prostu", ale, śmiem twierdzić, był to chyba wypadek przy pracy, co zresztą wykpiłem nie doczekawszy się kontry - ostatecznie trudno mi uwierzyć w taki "argument" serwowany poważnie.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Niezupełnie. Twoje argumenty zakładając jakościową różnice między układami różniącymi się ilościowo. Natura, której jesteśmy częścią i która nas zakłada też to "zakłada". Przykro mi w naszym imieniu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Natura, której jesteśmy częścią i która nas zakłada też to "zakłada". Przykro mi w naszym imieniu.
Chyba w twoich wyobrażeniach. Skoro pokazywane ci są błędy twoich założeń to powinieneś uznać za wątpliwe wypływające z nich wnioski.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To powiedz mi, czemu atomy tworzą różne układy?
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Co ? ? ?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Niezupełnie. Twoje argumenty zakładając jakościową różnice między układami różniącymi się ilościowo. Oczywiście to ty jesteś nieprecyzyjny, gdyż sugerujesz, iż neurony w większym i bardziej rozwiniętym mózgu nie podlegają większej specjalizacji niż te w mniejszym. Zatem w naturze wielkość, ilość komórek mózgu (należy pamiętać o stosunku do masy ciała, ten współczynnik też jest istotny, acz nie najważniejszy (słoń, wieloryb)) przyczynia się do specjalizacji, oraz z niej wynika. I tu cię odniosę do organizmów wielokomórkowych. Zastanów się nad ich ewolucją, weź pod uwagę gąbki i bardziej złożone formy.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Uhm, a jak to się wiąże z meritum? To co z tymi algorytmami? Czemu niektóre są świadome?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | O to zapytaj Septymuchy. U niej świadoma była rzeka genów. Ja się nie znam na parabiologii, wybacz. Bawcie się dobrze udaną pogawędką.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >O to zapytaj Septymuchy. U niej świadoma była rzeka genów. Ja się nie znam na parabiologii, wybacz. Bawcie się dobrze udaną pogawędką. Po pierwsze - "u niego".
Po drugie: na biologii też się nie znasz. Akurat ja uważam, że "rzeka genów" na pewno nie posiada takiej świadomości jak jakiekolwiek zwierzę, gdyż nie posiada koherencji i integracja podobnej do tej u zwierząt. Nie ma tam zmysłów i tworzenia reprezentacji świata zewnętrznego i wewnętrznego, jest tylko mechanizm kreowania zmienności i jej selekcji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się w 100% co do hipotezy świadomej "rzeki genów". Jeśli chodzi o moją znajomość biologii, to tak jak mówiłem - warsztat siłą rzeczy mam kiepski, więc muszę niekiedy poprawiać niezręczne definicje. Jeśli chodzi o racjonalne wyczucie tej dziedziny, czuję się świetnie w tej dyskusji i wiem, że niejeden biolog, pomimo moich licznych błędów, uznałby, że nie jest ze mną tak źle.
Tak jak mówiłem to Setumusze (jemu, sorry, nie wiem skąd mi się wzięła ona, to chyba przez nieznośny tropikalny klimat, znamy się przecież tutaj od lat, naprawdę przepraszam). Tak jak jemu mówiłem, potężne hipotezy wymagają potężnych wyjaśnień i ODNIESIENIA SIĘ DO PROSTSZYCH I SPÓJNYCH MODELI RZECZYWISTOSCI. Co z genami behawioru? Czy tylko dublują nie materialistyczno - monistyczne cechy świadomości?
I wiem, nie mam warsztatu, ale jak zechcesz zrozumieć to pytanie mimo moich niedoskonałości, to zauważysz, że nie można zadać lepszego.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. czemu atomy tworzą różne układy? To chyba pytanie z chemii (a nie filozofii) - ponieważ (za wyjątkiem kilku gazów szlachetnych) ich grupy dają lokalne minima energii układu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się z tobą. Dla mnie to też pytanie z dziedziny chemii. Ale mamy tu zwolenników hipotezy świadomych atomów, więc dla nich moje pytanie sięga dziedziny filozofii. Dla nich, nie dla mnie. Jeśli masz wrazenie, iż coś tu jest nie tak, zapraszam do dyskusji ze zwolennikami tej koncepcji. Dla mnie filozofia to w dużej mierze kubeł na śmieci. Można tam wrzucić wszystko i nic z tego nie wynika, albo nawet zaczyna to psuć powietrze. Sam pomysł na "filozofię" był jakieś dwa i pół tysiąca lat temu czymś wspaniałym. Później "Jedynie Prawdziwe Aksjomaty" zaczęły psuć tę dziedzinę i prawdziwie wielcy filozofowie stali się w obrębie tej dziedziny czymś absolutnie wyjątkowym. Ale nawet ich praca była w dużej mierze po nic, gdyż niestety "kontynuowano" ich rozważania, czyniąc parateologią nawet wartościowe myśli i spostrzeżenia. Dlatego filozofia europejska to w 80% cuchnące wysypisko. Z indyjską jest trochę lepiej, wbrew pozorom budowanym przez nowoczesnych indyjskich "myślicieli" (nie cierpię tych rozmodlonych idiotów). Jakieś 70% pierwotnych systemów filozofii indyjskiej była ateistyczna, choć pokutowała w nich reinkarnacja i czasem dualizm. Hindusi wprowadzili do matematyki zero najprawdopodobniej na bazie swojej ateistycznej filozofii, jednej z odnóg sankhyi (która bywa też durna, ale bywa też mądra). A zero się przydaje - taką filozofię lubię. Nie cuchnie.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to dlaczego? Czy są różnice pomiędzy świadomością a samoświadomością. Jaką definicję świadomości Pan tu przyjmuje. Jak wiemy koncepcjami samoświadomości zajmują filozofia i nauki przyrodnicze, a pomiędzy nimi jeszcze kognitywistyka. Wszystkie te poglądy inaczej podchodzą do samoświadomości, a jeszcze przeróżne koncepcje mają poszczególni uczeni. Żadna z nauk nie posiadła Prawdy, każda się do prawdy zbliża. Coraz więcej wiemy o samoświadomości i ciągle o wiele za mało.
>a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość Nawet przy najszerszym pojęciu samoświadomości nie wszystkie.
>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? Czy do odczuwania bólu, konieczna jest samoświadość?
>7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? To nie znaczenia. Jeżeli coś jest do osiągnięcia, to człowiek - wcześniej lub później - to osiągnie. Jeżeli jest możliwe!
Powtórzę jeszcze raz. Do tej dyskusji potrzebne jest bardziej precyzyjne określenie warunków brzegowych. Definicja samoświadomości i obszar wiedzy. Nie można stosować tych samych narzędzi do różnych opisów.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Czy są różnice pomiędzy świadomością a samoświadomością. Coraz bardziej zbliżam się do przekonania, iż używanie obu tych terminów jest sztuczne. Powinno się używać jednego z nich i opisywać poziomy gradacji - prymitywna i bardziej rozwinięta świadomość. Termin "samoświadomość" zawężony do werbalizacji "ja" jest mylący. Z drugiej strony nie przypuszczam, aby najprostsze ze świadomych zwierząt nie było świadome podmiotowo, choć niewerbalnie. Wydaje mi się, że w świecie natury świadomość bez adresata tego stanu nie istnieje. W szerokim tego słowa rozumieniu. Załóżmy, że jakiś bardzo słabo świadomy ssak ucieka. Jego świadomość odczuwa oczywiście to w pierwszej osobie (choć niewerbalnie, a sama "osoba" to ledwie namiastka). Cytat:Jaką definicję świadomości Pan tu przyjmuje. Bardzo roboczą, ale mam nadzieję, iż prowadzącą do czegoś. Moja definicja brzmi, iż świadomość to jakiekolwiek odczucie istnienia, niekoniecznie werbalne, mogące trwać tylko chwilę i się resetować (słaba pamięć etc). Tylko to odczucie pozwala mówić o cierpieniu danego organizmu i wyższych emocjach. Bez świadomości organizm jest sam dla siebie, tak jak jest sam dla siebie zegarek, czy komputer migający lampkami, gdy coś go zmoczy. lub uderzy i przeprowadzający w pełni wprogramowane czynności samonaprawcze. Moim zdaniem wiele zwierząt, w tym mucha i meduza, to takie samonaprawiające się do pewnego stopnia zegarki ewolucji. Samonaprawiające się i mające algorytmy ucieczki przed zagrożeniem, o niektórych zaś zagrożeniach dają znać receptory bólu, który to ból nie ma żadnego adresata poza automatyczną, pozbawioną świadomości reakcją. > Cytat:Żadna z nauk nie posiadła Prawdy, każda się do prawdy zbliża. Coraz więcej wiemy o samoświadomości i ciągle o wiele za mało. Sądząc, po tym, co przyjęte jest za kanon w filozofii umysłu i po tym że większość filozofów umysłu nie interesuje się biologią i budową mózgu, raczej trudno rzec, iż filozofia się zbliża. Inne nauki tak. Cytat:a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość >Nawet przy najszerszym pojęciu samoświadomości nie wszystkie. Zgadzam się. Inne wnioski potrzebują metafizyki, jak widać w tej dyskusji. Cytat:>>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpiećCzy do odczuwania bólu, konieczna jest samoświadość? Uważam, iż zegarek nie odczuwa bólu. Cytat:>>7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? >To nie znaczenia. Jeżeli coś jest do osiągnięcia, to człowiek - wcześniej lub później - to osiągnie. Jeżeli jest możliwe! Niekoniecznie. Zakorzenione uprzedzenia mogą zachamować rozwój nauki. Możliwe jes nowe średniowiecze. Mam nadzieję, że nie. Cytat:>Powtórzę jeszcze raz. >Do tej dyskusji potrzebne jest bardziej precyzyjne określenie warunków brzegowych. Strałem się je przedstawić. Jeśli uważa Pan je za niewystarczające, proszę o pomoc w ich doprecyzowaniu.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Starałem się je przedstawić. Jeśli uważa Pan je za niewystarczające, proszę o pomoc w ich doprecyzowaniu.Mam zawsze i dla wszystkich forumowiczy tą samą propozycję - zaczynajmy definicję od Wikipedii, która pomimo jej wad, jest zawsze pod ręką. Z Wikipedią oczywiście nie musimy się zgadzać, ale jest to jakiś punkt odniesienia. Świadomość - stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie).
Przez pojęcie "świadomość" można rozumieć wiele stanów - od zdawania sobie sprawy z istnienia otoczenia, istnienia samego siebie, aż do świadomości istnienia swojego życia psychicznego. W tym pierwszym przypadku świadomość mają niektóre zwierzęta, a świadomość samego siebie posiadają ludzie i najprawdopodobniej szympansy. Nie jest jasne, czy samoświadomość ma tylko Homo sapiens.
Świadomość otoczenia (czyli czujność) może być pewnego rodzaju odwzorowaniem cech środowiska w umyśle.*************************************** Samoświadomość - świadomość samego siebie, zdawanie sobie sprawy z doświadczanych aktualnie doznań, emocji, potrzeb, myśli, swoich możliwości, czy ograniczeń, autokoncentracja uwagi.
Świadomość siebie tu i teraz może prowadzić do rozpoznania wzorców i mechanizmów działania oraz ich przyczyn, co pozwala niekiedy na uwolnienie się od zaburzonych zachowań, np. poprzez zrozumienie ich funkcji i znaczenia (zobacz też: wgląd). Zaburzone zachowania czy negatywne emocje wiążą się niekiedy z pozostawianiem jego przyczyn w nieświadomości, na przykład na skutek stosowania mechanizmów obronnych.> Cytat:>Czy są różnice pomiędzy świadomością a samoświadomością. > Coraz bardziej zbliżam się do przekonania, iż używanie obu tych terminów jest sztuczne. Powinno się używać jednego z nich i opisywać poziomy gradacji - prymitywna i bardziej rozwinięta świadomość. Termin "samoświadomość" zawężony do werbalizacji "ja" jest mylący.Gdyby Pan używał terminu świadomość - może choć z trudnością - zgodził bym się z Panem, ale jednak przedrostek "samo" dosyć precyzyjnie stwierdza, że musi to być świadomość samego siebie. ******************************************************** > Z drugiej strony nie przypuszczam, aby najprostsze ze świadomych zwierząt nie było świadome podmiotowo, choć niewerbalnie.Najbardziej świadomym zwierzęciem jest człowiek, ale miałbym ogromny kłopot (o ile w ogóle to możliwe) z wyznaczeniem najprostszego (a nawet grupy) zwierząt. > Wydaje mi się, że w świecie natury świadomość bez adresata tego stanu nie istnieje. W szerokim tego słowa rozumieniu. Załóżmy, że jakiś bardzo słabo świadomy ssak ucieka. Jego świadomość odczuwa oczywiście to w pierwszej osobie (choć niewerbalnie, a sama "osoba" to ledwie namiastka).A jak czyni to papuga czy ośmiornica? Też zwierzęta. Mój bardzo inteligentny kot - reaguje nie tylko na własne imię, ale wykonuje prawidłowo (oczywiście, gdy ma na to ochotę) bardzo wiele nawet dosyć złożonych poleceń, ale wątpię czy kiedykolwiek "pomyślał", że ja kot muszę uciekać. Czy człowiek gwałtownie cofający rękę przed przedmiotem przypominającym węża, myśli - Ja Jacek cofam rękę przed wężem. Gdyby był to prawdziwy wąż byłoby już po wszystkim. Myślę, że większość zwierząt ucieka wcześniej niż pomyśli. > > Cytat:Żadna z nauk nie posiadła Prawdy, każda się do prawdy zbliża. Coraz więcej wiemy o samoświadomości i ciągle o wiele za mało. > Sądząc, po tym, co przyjęte jest za kanon w filozofii umysłu i po tym że większość filozofów umysłu nie interesuje się biologią i budową mózgu, raczej trudno rzec, iż filozofia się zbliża. Inne nauki tak.Jestem zainteresowany co do powiedzenia ma epistemologia, filozofia umysłu, czy kognitywistyka i ciekawych odpowiedzi w tym zakresie oczekuję od Johna Searle, Davida Chalmersa, czy Daniela Dennetta, czego innego od Wodzisława Ducha (polecam), ale jeszcze bardziej jestem zainteresowany jestem co do powiedzenia mają przedstawiciele nauk przyrodniczych np: Gerald Edelman, Euan Macphil, A.G. Cairns-Smith, Antonio Damasio czy Steven Pinker. Powiem więcej filozoficzne koncepcje bez uwzględnienia aktualnych ustaleń nauki mają niewiele ciekawego do powiedzenia. W wątkach przez Pana wywołanych poświęconych świadomości cała wiedza dotycząca umysłu została dosyć skutecznie wymieszana, tak aby nie było wiadomo o co chodzi. > Cytat:>>5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć. Czy do odczuwania bólu, konieczna jest samoświadość? > Uważam, iż zegarek nie odczuwa bólu.Czy zegarkowi przysługuje określenie "istota"? _____________________________________ Uważam, że wartoby trochę uporządkować tą dyskusje, ale chyba na to już za późno. ------------------------------------------------------------ Serdecznie Pana i wszystkich pozostałych uczestników tej ciekawej dyskusji pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Czemu za późno? Dyskusja jest ciekawa, a do tej pory rozmawiała w sumie dość kameralna, aczkolwiek gadatliwa grupa.
Napisał pan "czy zegarek jest istotą?". Moim zdaniem nie, ale można zadać inne pytanie - "czy nieświadome zwierze jest istotą?". Moim zdaniem tak, ale to jedyne rozróżnienie i jeśli używa się słowa istota, nie można dodać "każda istota jest świadoma".
Jeśli chodzi o ptaki, to nie wiadomo, czy ptaki są świadome. Moim zdaniem, jeśli zwierzę opiera się tylko na behawiorze, jeśli wszystkie zachowania ma zapisane w genach których ekspresja jest przewidywalna i zawsze taka sama, należy raczej założyć, iż zwierzę nie jest świadome. Oczywiście długo będzie istniał obszar pogranicza, trudny do rozsądzenia tej sprawy.
W przeciwieństwie do niemal wszystkich moich rozmówców na tej stronie, zakładam, iż świadomość, nawet na nakbardziej prymitywnym poziomie, to dla ewolucji bardzo kosztowna sprawa. NIe należy jej zatem szukać tam, gdzie nie widzimy najmniejszej nawet dowolności w zaprogramowanych genetycznie zachowaniach.
Oczywiście w dyskusji pojawiły się głosy czyniące świadomość niejako wrodzoną cechą natury. Pojawiły się świadome atomy, oraz świadoma para neuronów. DO tego doszła koncepcja Sylwka, który chce rozciągnąć qualia na wiele układów nerwowych, nie tylko ludzki, co pozwoli mu stwierdzić, iż świadomość wszystkich form naturalnych jest stanem subiektywnym, którego nie można badać.
Moim zdaniem świadomość nie bierze się znikąd, wymaga złożonego układu nerwowego. Być może wśród kręgowców mózgi ptaków już są na to za proste. Ja osobiście uważam, iż niektóre przynajmniej ptaki raczej mają świadomość, ale im prostsze mózgi, tym postulat ich świadomości staje się coraz bardziej karkołomny. Na razie zgadujemy, ale jeśli nauka będzie się rozwijać dalej, będziemy to wiedzieć.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Mam większy kłopot. Ja nie bardzo wiem, co to znaczy "istota"? Wikipedia: Istota, esencja, eidos (gr. είδος, łac. essentia) - w filozofii istota ma być samym sednem rzeczy, ich prawdziwą naturą, wiedzą, która wydaje się osiągalna, jeśli tylko jeszcze trochę wgłębimy się w poznanie świata. W prostszej wersji istota bytu to to, co sprawia, że byt jest taki jaki jest, albo że w ogóle jest. Ta prostsza wersja to do zegarka pasuje, czy nie? Występuje tu stary kłopot zastosowanie terminologii filozoficznej do przyrodniczego opisu. Czasem pasuje dobrze, a czasem, jak pięść do nosa.
>Jeśli chodzi o ptaki, to nie wiadomo, czy ptaki są świadome. Tak, nie wiadomo: Ptaki są najwyżej stojącymi kręgowcami, które przeżywają usunięcie mózgu. Przez pewien czas mogą latać, biegać i zbierać pokarm, choć nie potrafią łączyć się w pary, budować gniazd ani opiekować się potomstwem. Z drugiej strony polecam światowej sławy neuroetologa Irene Pepperberg, która w The Alex Studies opisuje ciekawe doświadczenia z papugami. Najlepszego ze swych uczniów - Alexa, profesor Pepperberg nauczyła nie tylko wypowiadać słowa, ale także rozumieć ich znaczenie. "Wspólne dla ludzi i papug okazują się nie tylko mechanizmy pracy mózgu, ale również krtani i języka. (...) Naukowcy sądzą, że papugi - ptaki żyjące w grupach - również na wolności porozumiewają się ze sobą artykułowaną mową. Tyle tylko, że używają własnych 'słów'. A więc mowa wykształciła się w trakcie ewolucji na podobnych zasadach, choć zupełnie niezależnie od siebie, zarówno u papug jak i u ludzi. W obu przypadkach możliwe było to dzięki połączeniu zdolności percepcyjnych mózgu z unikatowymi zdolnościami artykulacji". Proszę też pooglądać nasze kruki i gawrony.
>Moim zdaniem świadomość nie bierze się znikąd, wymaga złożonego układu nerwowego. Być może wśród kręgowców mózgi ptaków już są na to za proste. Ja osobiście uważam, iż niektóre przynajmniej ptaki raczej mają świadomość, ale im prostsze mózgi, tym postulat ich świadomości staje się coraz bardziej karkołomny. Na razie zgadujemy, ale jeśli nauka będzie się rozwijać dalej, będziemy to wiedzieć. Zgoda, ale co to za świadomość!
Ptak ptakowi nie dorówna. Niech Pan porówna kuraka i papuga.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dla mnie też z ptakami to nie taka prosta sprawa. Pisałem o tym w innym miejscu tej dyskusji, dlatego nie nawiązałem do tego od razu. NIe za bardzo mam też ochotę gdybać w miejscu, gdzie gdybanie i snucie najbardziej karkołomnych wizji (obudowanych aż nazbyt rozbudowaną terminologią wąskich dziedzin w charakterze zasłony dymnej) stały się mile widzianą zasadą. Ale co mi szkodzi.
Otóż uważam, iż u ptaków mogła zajść ewolucja mająca przede wszystkim na celu uzyskanie lżejszego mózgu, bez redukcji jego możliwości. Być może mózgi ptaków są niezwykle wydajne w stosunku do ich wielkości. Nie wiem, być może dokładne badania już dawno rozwiały tego typu przypuszczenie, a może nie...
Rzeczywiście, papugi używają swoich zdolności głosowych w niezwykły sposób. Ciężko zrozumieć, dlaczego miałyby na przykład powtarzać inne dźwięki. Spotkałem się z przupuszczeniem, iż robią to tylko w ramach godów, aby uatrakcyjnić swój zew godowy, ale nie do końca to satysfakcjonuje.
Natomiast o ewenualnej nieświadomości ptaków wspomniałem tylko z uwagi na to forum. Wielu naukowców nie zakłada świadomości ptaków, tymczasem na tym forum już nawet dwa neurony mogą być świadome...
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Natomiast o ewentualnej nieświadomości ptaków wspomniałem tylko z uwagi na to forum. Wielu naukowców nie zakłada świadomości ptaków, tymczasem na tym forum już nawet dwa neurony mogą być świadome... Dla mnie największym problemem jest wyznaczanie granic. Dlaczego dwa, a może już jeden, a może aż cztery?
Gdy przeczytamy definicję, to wiemy, że do uzyskania świadomości potrzeba ich znacznie, znacznie więcej, lub trzeba zmienić definicję.
Wydaje się, że rozważania o świadomości można rozpocząć dopiero od posiadania przez zwierzę mózgu, ale granicy nie wyznaczę. Mózg jest powiększonym i wyspecjalizowanym zwojem w ośrodkowym układzie nerwowym, położonym najbliżej przedniego końca lub najwyżej. Kiedy zaczyna się posiadanie mózgu? Rośliny nie posiadają go wcale. Glista Ascaris pasożytująca w przewodzie pokarmowym ma dokładnie 162 komórki w swym mózgu, plus 92 komórki w obrębie ogona i układu trzewnego. Układ nerwowy pszczoły składa się z około 7 tys. neuronów. U Amphioxus,zwierzęcia niesłychanie prymitywnego, wzdłuż grzbietu tuż za struną grzbietową biegnie struna nerwowa z wyodrębnionym, podzielonym na trzy części mózgiem. Mózg gadów ulega dalszemu zróżnicowaniu, można wyodrębnić w nim rdzeń przedłużony, móżdżek, śródmózgowie i półkule mózgowe. Mózg ptasi góruje nad mózgiem gadzim, który góruje nad mózgiem płazów, a ten nad mózgiem ryb, ale wszystkie, w ich ewolucyjnym rozwoju, zbudowane są według tego samego wzorca typowego dla kręgowców.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Granice zawsze będą do pewnego stopnia płynne. Jak z lataniem na przykład. Wiadomo, że niemal wszystkie owady i spora część ptaków posiada zdolność lotu, natomiast wiele innych zwierząt nie lata. Mamy jednak różne ssaki, które nie latają, tak jak nietoperze, ale posługują się częściowymi zdolnościami lotniczymi dla przedłużenia skoków. Do tej gromady można dodać niektóre ryby, płazy i gady. Zatem ów krótki lot ślizgowy to właśnie taki stan pogranicza.
Podobnie może być ze świadomością. W pewnym momencie będziemy wiedzieć na pewno, które zwierzęta ją posiadają, które zaś nie. Będzie istniała też wąska zapewne grupa pogranicza, używająca na przykład świadomości raz na jakiś czas.
Bardzo dobrze, że przytoczył pan trochę konkretów. Behawior pszczoły jest dość złożony, a ma ona na jego obsługę tylko 7 tysięcy neuronów. Gdzie więc miejsce na świadomość? Dla porównania dobrze byłoby podać liczbę neuronów w mózgach ssaków. Ja tego nie zrobię, bo jestem dość odcięty od danych wolnym netem i brakiem własnych książek.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Granice zawsze będą do pewnego stopnia płynne.Dokładnie o to mi chodziło. Bardzo często ilość przechodzi w jakość, ale rzadko można wyznaczyć tą granicę. > Podobnie może być ze świadomością. W pewnym momencie będziemy wiedzieć na pewno, które zwierzęta ją posiadają, które zaś nie. Będzie istniała też wąska zapewne grupa pogranicza,Tak. > używająca na przykład świadomości raz na jakiś czas.Nie znam takiej grupy, ale to możliwe. > Bardzo dobrze, że przytoczył pan trochę konkretów. Dla porównania dobrze byłoby podać liczbę neuronów w mózgach ssaków.Nie chce mi się szukać ilości u poszczególnych ssaków, ale odsyłam do artykułów Izdebskiego: www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadziW mózgach mamy upakowane kilkadziesiąt (źródła podają od 15 do 150, ale za każdym razem jest bardzo dużo) miliardów neuronów. Oczywiście liczba połączeń między nimi idzie jeszcze parę rzędów wyżej. Aby to zobrazować, Susan Greenfield, autorka monograficznej pracy o mózgu, porównuje ten układ z liczbą drzew rosnących na 600 tysiącach hektarów dżungli amazońskiej. Gdyby każdemu drzewu odpowiadał jeden neuron, to połączeń (synaps) jest w przybliżeniu między nimi tyle, ile liści na owych drzewach.
Naczelny organ naczelnych
Człowiek przez swój mózg stał się zwieńczeniem zwierzęcego świata. Można dokonywać anatomicznych porównań zwierząt współczesnych lub zastanowić się nad rozwojem mózgowia naczelnych w ostatnich 500 tysiącach lat. W tym czasie rozwinęło się ono w masie od 500 cm3 (tyle np. posiada współczesny goryl) do 1400 cm3 (przeciętny mózg współczesnego człowieka).
Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość.
Struktura mózgu Zaczynając od dołu, od rdzenia kręgowego pierwszym jest tyłomózgowie obejmujące: rdzeń przedłużony (rdzeniomózgowie), most i móżdżek (zamózgowie), a dalej śródmózgowie (ze wzgórkiem dolnym i wzgórkiem górnym). Struktury te określane są pniem mózgu. Idąc ku górze, dochodzimy do owych 5/6 przodomózgowia, gdzie pod płaszczem z kory mózgowej odnajdziemy międzymózgowie - ze wzgórzem, nadwzgórzem (obejmującym szyszynkę) i częścią podwzgórzową oraz maleńkim (3/100 całego mózgu), ale nader ważnym, gdyż zarządzającym czynnościami niewymagającymi myślenia, podwzgórzem właściwym. (W pobliżu podwzgórza właściwego, na jakby łodydze zwanej lejkiem, znajdziemy przysadkę - gruczoł o średnicy około centymetra, miejsce wytwarzania hormonów sterujących gruczołami wydzielania wewnętrznego, a więc jest to hormon sterujący hormonami). Tam pomiędzy pniem mózgu i podwzgórzem, a nową korą znajduje się układ limbiczny. Aż dotrzemy do ogromnego, najbardziej zewnętrznego kresomózgowia, podzielonego na dwie części, tak jak cały mózg, poza szyszynką, skupiska tkanki nerwowej. Są to odpowiedzialne za naszą inteligencję półkule mózgu. Zbudowane z mocno pofałdowanej (tworzącej liczne zakręty) kory mózgowej, którą dzieli się na cztery płaty: czołowy, ciemieniowy, skroniowy i potyliczny. W trakcie ewolucji następowało wybrzuszanie się kory mózgowej, tak że bardziej prymitywne części są względnie małe i położone bardziej wewnętrznie. We wnętrzu mózgu mamy jeszcze cztery komory zajmujące przestrzenie pozostawione przez fałdy, wyrośla i zgrubienia tkanki nerwowej. Ich całkowita pojemność wynosi około 100 cm3.W wielkim uproszczeniu centralny układ nerwowy to: kora podzielona na dwie półkule po cztery półpłaty, plus układ limbiczny, plus pień mózgu, plus rdzeń kręgowy.
Kora w toku ewolucji stawała się coraz bardziej złożonym i coraz ważniejszym ośrodkiem interpretowania informacji przesyłanych ze zmysłów oraz podejmowania decyzji. Pomimo tylko kilkumilimetrowej (od dwu do pięciu) grubości składa się z sześciu podwarstw podobnych do siebie komórek nerwowych - neuronów, komórek glejowych i włosowatych naczyń krwionośnych. Zewnętrzną korę stanowi istota szara złożona z "ciał" neuronów, którą możemy porównać do procesorów. (W pniu mózgu umieszczona jest wewnątrz, tworząc zgrupowania zwane jądrami.) Wewnętrzną warstwę kory zwaną istotą białą tworzą wypustki, które możemy porównać do przewodów. Białość pochodzi od koloru ich osłonek tłuszczowych z substancji zwanej mieliną. Warto tu dodać, że w istocie białej centralnej części śródmózgowia występuje wąsopodobna warstwa istoty szarej, zawierająca barwnik, nazywana istotą czarną lub czarną substancją. Półkule mózgowe mimo podobieństw różnią się w budowie i jeszcze bardziej w funkcjach, tworząc jakby dwa mózgi harmonijnie ze sobą współpracujące. Połączone są niewyobrażalnie skomplikowaną siecią włókien nerwowych poprzez spoidło wielkie (ciało modzelowate). Każda z nich specjalizuje się w innych zadaniach i zawiaduje innymi funkcjami intelektualnymi.
Trzeba jednak pamiętać, że mózg, pomimo jego skomplikowanej złożoności, począwszy od molekuł i białek, poprzez wyspecjalizowane struktury wewnątrzmózgowe, aż po korę obu półkul i konkretne obszary płatów korowych - jest jedną całością i sztucznie rozdzielone (nigdy całkowicie) półkule - nawet pomimo nieodczuwania przez pacjentów zmian w swojej świadomości - tracą wiele ze swojej dotychczasowej funkcjonalności. Mimo badań i doświadczeń, jeszcze bardzo długo nie będziemy mogli precyzyjnie określić szkód wywołanych chorobą lub ingerencją.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję za przytoczenie tych danych. Wydaje mi się, iż każda osoba, która zechce jeszcze raz rzucić okiem na powyższą dyskusję, powinna sobie zadać pytanie o to, skąd u dwóch neuronów, czy meduzy miałaby się wziąć świadomość. Sądząc po naszym "trójjedynym mózgu" istnieją przesłanki, by wiązać świadomość (nie tylko samoświadomość) z posiadaniem kory mózgowej, o czym pisał już Kognitywista.
Złożona struktura ludzkiego mózgu pokazuje też, iż nie jest on wtyczką dla jakichś niemierzalnych, metafizycznych elementów.
Usytuowanie emocji w niższej od myślenia strukturze wskazuje raczej na to, iż postulat całkowitej subietywności odczuć nie jest raczej prawdziwy (qualia). Raczej tym samym u wszystkich Homo sapiens odczuciom nadajemy odmienne znaczenie. Na przykład Turek, czy komunista skojarzą czerwień z polityką, Chińczyk z kolorem pomyślności i cesarstwa (ale też z komunizmem). Do tego dojdą różne prywatne skojarzenia, związane z takimi a nie innymi przygodami na życiowej ścieżce. Zatem qualia jako subketywne, niemierzalne odczucia nie istnieją moim zdaniem. To, co się ich mianem określa, jest intersubiektywną podstawą pod subiektywizacje należące do świata ludzkiej kultury. Jeśli genetyka kultury ma jakąś rację bytu (a raczej nie należy jej a priori odrzucać, starczy choćby spojrzeć na powolną ewolucję kamiennego liścia akantu z kapiteli europejskich kolumn), to również owe kulturowe subiektywizacje są mieszaniną wielu intersubiektywnych elementów.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > o czym pisał już Kognitywista.Tak, Pan Kognitywista ma tu wiele trafnych spostrzeżeń. > Złożona struktura ludzkiego mózgu pokazuje też, iż nie jest on wtyczką dla jakichś niemierzalnych, metafizycznych elementów.Całkowita zgoda. > Usytuowanie emocji w niższej od myślenia strukturze wskazuje raczej na to, iż postulat całkowitej subiektywności odczuć nie jest raczej prawdziwy (qualia).Ostrożnie ludzki mózg jest "trójjedyny", a więc jednak stanowi jedność. > Raczej tym samym u wszystkich Homo sapiens odczuciom nadajemy odmienne znaczenie.Tak, ale bez przesady. > Na przykład Turek, czy komunista skojarzą czerwień z polityką, Chińczyk z kolorem pomyślności i cesarstwa (ale też z komunizmem).Daję słowo, że Turcy i Chińczycy też są komunistami i zajmują się polityką, a większość dam na świecie lubi czerwień róż. Ja patrząc na błękit wcale nie myślę o PO. > Zatem qualia jako subiektywne, niemierzalne odczucia nie istnieją moim zdaniem.Nie wiem, czy istnieją, ale tak jak memy są dosyć użytecznym (jak na teraz) pojęciem. Chyba Pan porównał ludzi do samochodów osobowych. Niech będzie tu zgoda, ale jest różnica miedzy SUV-em a mikrusem i jak się patrzy na to - co niżej - to mamy subiektywne i niemierzalne odczucia, choć bardzo podobne. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Fajne zdjęcie. Taki samochodzik nawet na Sri Lance przyciągnąłby uwagę (nie mówiąc o pani na nim, wyglądającej zupełnie inaczej niż piękne skądinąd Lankijki). Cytat:>>Ostrożnie ludzki mózg jest "trójjedyny", a więc jednak stanowi jedność. Z punktu widzenia naszej świadomości dość heriarchiczną jedność. Bodźce z prymitywniejszych części naszegi mózgu nie dochodzą do nas świadomie, choć oczywiście mogą powodować zaburzenia doznań świadomych, kompletnie dla nas niewytłumaczalne z naszej perspektywy. Istnieje dość uzasadnione przypuszczenie, iż kanały informacyjne biegnące od zmysłów dochodzą zarówno do prymitywnych części mózgu, jak i odrębnie do tych bardziej zaawansowanych. Brak koordynacji między nimi powoduje bardzo surrealistyczne zaburzenia, świadczące pośrednio o przesadnej wadze postulatów "subiektywistów". Cytat:>>>Daję słowo, że Turcy i Chińczycy też są komunistami i zajmują się polityką, a większość dam na świecie lubi czerwień róż. Ja patrząc na błękit wcale nie myślę o PO. To był przykład. Zapewne w przypadku Chińczyków fakt, iż czerwień jest kolorem pomyślności, powszechnie używanym, nieodwołalnie zmienia ich kulturową percepcję tej barwy w stosunku na przykład do Europejczyków. Cytat:>>Zatem qualia jako subiektywne, niemierzalne odczucia nie istnieją moim zdaniem. >Nie wiem, czy istnieją, ale tak jak memy są dosyć użytecznym (jak na teraz) pojęciem. Pytanie tylko, czy stanowią jedynie pomost pomiędzy starymi, intuicyjnymi oczekiwaniami a współczesną nauką, czy tez ten postulat ma rzeczywiście rangę pomocnego modelu naukowego? Cytat:>Chyba Pan porównał ludzi do samochodów osobowych. Niech będzie tu zgoda, ale jest różnica miedzy SUV-em a mikrusem i jak się patrzy na to - co niżej - to mamy subiektywne i niemierzalne odczucia, choć bardzo podobne. Tak szczerze, to jeśli chodzi o odczucie tego zdjęcia, w grę wchodzą różnice kulturowe. Ludzie w średniowieczu mieli takie same mózgi jak my, a zaeragowali by na takie zdjęcie zupełnie inaczej niż my (wydaje mi się, iż tego typu modelowe anachronizmy są przydatne dla uchwycenia różnic kulturowych).
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Z punktu widzenia naszej świadomości dość hierarchiczną jedność. Nie wiem, ciekawe są tu badania A.Damasio.
>Bodźce z prymitywniejszych części naszego mózgu nie dochodzą do nas świadomie, choć oczywiście mogą powodować zaburzenia doznań świadomych, kompletnie dla nas niewytłumaczalne z naszej perspektywy. Istnieje dość uzasadnione przypuszczenie, iż kanały informacyjne biegnące od zmysłów dochodzą zarówno do prymitywnych części mózgu, jak i odrębnie do tych bardziej zaawansowanych. Brak koordynacji między nimi powoduje bardzo surrealistyczne zaburzenia, świadczące pośrednio o przesadnej wadze postulatów "subiektywistów". Właśnie i na tym tle, jak ta hierarchiczność wypada.
>>Nie wiem, czy istnieją, ale tak jak memy są dosyć użytecznym (jak na teraz) pojęciem. >Tak szczerze, to jeśli chodzi o odczucie tego zdjęcia, w grę wchodzą różnice kulturowe. Nie tyle chodziło o specyfikę jednostkową w odczuciach na to zdjęcie, co o pokazanie mikrusa, gdyż sądzę, że SUV-a to wszyscy znają. Ludzkie mózgi, choć bardzo bliskie anatomicznie sobie, potrafią bardzo się różnić miedzy sobą i dawać jeszcze większe różnice umysłowe.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Lubię prace Damasio (choć jedna z najnowszych nie jest najlepsza), ale źle się zrozumieliśmy. W pewien sposób można powiedzieć, iż "niższa", nieświadoma część ludzkiego mózgu jest absolutnie najważniejsza, zaś reszta (czyli umysł) to tylko naddatek. Ja zastrzegłem, iż oceniam to z perspektywy naszej świadomości, gdzie to, co czujemy i wiemy o sobie wynika z "wyższych" rejonów mózgu, lecz oczywiście jest zasilane przez zupełnie nieuświadomioną pracę większych jeszcze obszarów mózgu. Ale o tym my nie wiemy, ani też tego nie czujemy, nie odczuwamy.
No właśnie nie wiemy, jak bardzo potrafią się różnić ludzkie mózgi między sobą i jaki wpływ ma to zróżnicowanie na pierwotną (nie zaczerpniętą z kultury) różnorodność.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ale o tym my nie wiemy, ani też tego nie czujemy, nie odczuwamy. >No właśnie nie wiemy, jak bardzo potrafią się różnić ludzkie mózgi między sobą i jaki wpływ ma to zróżnicowanie na pierwotną (nie zaczerpniętą z kultury) różnorodność. Nic do tego dodać nie mogę. Tak jest w istocie. Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Pozdrawiam serdecznie.
Żeby Pan Bogusławski pozdrawiał, w dodatku serdecznie, i jeszcze Jacka, to ja już całkiem zadziwiona jestem.
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | >(...) i jak się patrzy na to - co niżej - to mamy subiektywne i niemierzalne odczucia, choć bardzo podobne.
może z czasem dadzą się zmierzyć
Dobre (przykład ze zdjęciem).
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >może z czasem dadzą się zmierzyć Jestem tego prawie pewien, tylko nie jestem w stanie określić w jakiej przyszłości i z jaką precyzją. Czy np będzie można ocenić jak wielką ochotę mamy na łakocie, czy precyzyjnie co dla nas tym łakociem jest.
@@@ .
|
|
|  | | Besaleelem (160 punktów) | > Bez świadomości organizm jest sam dla siebie, tak jak jest sam dla siebie zegarek, czy komputer migający lampkami, gdy coś go zmoczy. lub uderzy i przeprowadzający w pełni wprogramowane czynności samonaprawcze.
fajna metafora
>Moim zdaniem wiele zwierząt, w tym mucha i meduza, to takie samonaprawiające się do pewnego stopnia zegarki ewolucji.
Wynik w postaci obserwacji muchy czy meduzy jako zegarków bierze się z własności obserwacji. Własnościami tymi mogą być prawa psychologiczne jak u Hume'a, czy aprioryczne formy naoczności jak u Kanta. Może być jednak i tak - i z tym najbardziej się zgodzę - że to biologiczny mózg rejestruje ruchy poklatkowo. Rezultat jest taki sam, rejestrowanie ruchu i zatem budowy organizmów jak mucha czy meduza w postaci sekwencji, gdzie mogą wyglądać jak maszyny.
Fakt jest taki: Nie ma maszyny w przyrodzie, która nie wyszłaby "spod ręki człowieka".
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Problem polega na tym, iż wielu z nas nie potrafi sobie wyobrazić czegoś, co nie jest dziełem człowieka, a jednak (tak jak zapewne większość zwierząt) porusza się, zdobywa pożywienie i się rozmnaża BEZ SWIADOMOSCI. Dlatego użyłem słowa "maszyna".
|
|
| | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Problem polega na tym, iż wielu z nas nie potrafi sobie wyobrazić czegoś, co nie jest dziełem człowieka, a jednak (tak jak zapewne większość zwierząt) porusza się, zdobywa pożywienie i się rozmnaża BEZ ŚWIADOMOŚCI. Dlatego użyłem słowa "maszyna". > Takie jeszcze spostrzeżenie.
Świadomość można rozumieć (i) fizykalistycznie, ale można inaczej bo.... Właśnie "uświadomiłem" sobie, że wyrażenie "uświadomiłem" jego potoczne użycie (ii), sygnalizuje że jakoby świadomość mogłaby się włanczać i wyłanczać. (a nie być trwale obecną, jak aktywność elektryczna mózgu (i))
Do rzeczy. Jeżeli potoczne użycie zwrotu "świadomość" sygnalizuje, że może ona się wyłanczać i włanczać, to CZŁOWIEK porusza się, zdobywa pożywienie i się rozmnaża BEZ ŚWIADOMOŚCI, na ogół. W takim sensie człowiek również mógłby zostać uznany za maszynę.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Napisałem na samym wstępie tej dyskusji, iż świadomość może nie zachodzić cały czas. Jeden z modów uznał, iż w takim razie można nas zabić we śnie i jest ok. Napisałem, iż starczy, iż świadomość się zdarza. To, że nie działamy często świadomie pozwala nam sobie wyobrazić mniej świadome od nas zwierzęta. Głęboki sen (wrażenie była 10 wieczorem, jest 8 rano), pozwala nam odczuć jak funkcjonują nieświadome zwierzęta. Ruszamy się przez sen, niektórzy nawet odbywają dalsze wędrówki i niekiedy nic o tym nie wiemy.
|
|
| | | | |  | marek lipski (19 punktów) (zablokowany) | Panie Jacku, to właśnie pan zwymyślał mnie kilka miesięcy temu jako nieateistę. Oczywiście miał pan prawo. To nie w tym rzecz. Serdeczne podziękowanie, bo o ile pamiętam, to pana uwagi były bardzo rzeczowe. pozdr.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie kojarzę Pana, lecz cieszę się, że moje uwagi były rzeczowe  Gwoli ścisłości, ja nie prześladuję ludzi jako nieateistów. Mam przyjaciół związanych z tyloma religiami (od urodzenia, w swoich krajach), że nie umiem ich nawet wymienić. Więc nie wymyślam im za to, że są jacy są. Ale jeśli mają ochotę dyskutować o rzeczywistości, to... ja też mam ochotę i nie ukrywam, iż nie boję się tego, bo rzeczywiście chcę poznać ową rzeczywistość, jaka by nie była. Nie oczekuję od niej celu, sensu życia itp., lecz jedynie rzeczywistości. Gdzieś tam Pan napisał, że dyskusje prowadzone przez Pana na Racjonaliście zaowocowały książką. Czy mógłby Pan zdradzić jej tytuł i swój stary nick (ten ma 8 wpisów dzisiaj i tyle...)? Jeśli przedstawił pan obiektywnie nasze poglądy, nie zgadzając się oczywiście z nimi, wydaje mi się, że to może być dla niektórych z nas interesujące. Jeśli Pan coś przekręcił, tym bardziej może to być dla nas (i naszych znajomych prawników  ) interesujące...
|
|
| | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Napisałem na samym wstępie tej dyskusji, iż świadomość może nie zachodzić cały czas. Jeden z modów uznał, iż w takim razie można nas zabić we śnie i jest ok. Napisałem, iż starczy, iż świadomość się zdarza. To, że nie działamy często świadomie pozwala nam sobie wyobrazić mniej świadome od nas zwierzęta. Głęboki sen (wrażenie była 10 wieczorem, jest 8 rano), pozwala nam odczuć jak funkcjonują nieświadome zwierzęta. Ruszamy się przez sen, niektórzy nawet odbywają dalsze wędrówki i niekiedy nic o tym nie wiemy.
Zwróciłeś mi uwagę, iż przykład ze starczym wiekiem jest nietrafiony, gdyż następuje wtedy właściwie rozkład procedur. W równej mierze nie trafne wydaje mi się porównanie świadomości zwierząt do świadomości człowieka nieprzytomnego albo we śnie, gdyż pod wyżej wymienionym względem zwierzęta mogą być od nas bardziej przytomne.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zależy które zwierzęta. Niektóre wogóle nie są świadome. Zważywszy na to, iż owadów jest więcej niż kręgowców, a wśród kręgowców raczej mniejszość może być świadoma, prawdopodobnie przytłaczająca większość zwierząt nie jest wogóle świadoma.
Porównanie do funkcjonowania mózgu ludzkich starców jako analogia do prostszej od naszej świadomości niektórych zwierząt też wydaje mi się nie do końca trafne, gdyż u zwierząt nie zachodzi rozkład bardziej złożonej struktury. Owo porównanie nie jest mojego autorstwa. Zwierzęta świadome mają prostszą od naszej świadomość, ale nie jest ona jak dziecięca, czy starcza starcza świadomość Homo sapiens. U osobników w dojrzałym wieku jest w pełni rozwinięta, lecz prostsza niż u nas.
|
|
| | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Zależy które zwierzęta. Niektóre wogóle nie są świadome.
z czasem będzie można to zmierzyć, porównać jakie zasoby uwagi, pamięci, spostrzegawczość mają krowa, kot, a jakie zasoby ma człowiek. W przypadku skrajnym np. szympansów, Różnica będzie zapewne tylko ilościowa: zwierzę A ma mniej zasobów niż zwierzę B. (tu może być człowiek)
>Zważywszy na to, iż owadów jest więcej niż kręgowców, a wśród kręgowców raczej mniejszość może być świadoma, prawdopodobnie przytłaczająca większość zwierząt nie jest wogóle świadoma.
no tak. Jak było wyżej z takich samych powodów człowieka można uznać za nieświadomy automat, - gdy odmówimy, świadomości stałej obecności (jak aktywność elektryczna mózgu)- znaczną część czasu funkcjonuje z wyłączoną świadomością. Myślę, że z tej perspektywy można dopuścić, że u zwierząt również zachodzi rozkojarzenie, zaburzenia uwagii i inne zaburzenia świadomości, a zatem i u zwierząt świadomość może się wyłanczać, i tako włańczać.
>Porównanie do funkcjonowania mózgu ludzkich starców jako analogia do prostszej od naszej świadomości niektórych zwierząt też wydaje mi się nie do końca trafne, gdyż u zwierząt nie zachodzi rozkład bardziej złożonej struktury. Owo porównanie nie jest mojego autorstwa.
Porównanie do funkcjonowania mózgu we śnie czy na wpoły przytomnego jako analogia do prostszej od naszej świadomości niektórych zwierząt też wydaje mi się nie do końca trafne, gdyż u zwierząt w stanie przytomności świadomość nie jest częściowa. Owo porównanie nie jest mojego autorstwa.
>Zwierzęta świadome mają prostszą od naszej świadomość(...)
Ludzka świadomość też jest prosta. Czytaj: nic z tego nie wynika.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Besaleelem (160 punktów) | Błąd antropocentryzmu:
Dlaczego zwierzęta nie są tak inteligentne jak ludzie? Albo Dlaczego zwierzęta są częściowo świadome, a nie mają w pełni świadomości jak ludzie?
Czy można przyjąć, że skoro wyróżniam mniej odcieni pośrednich barw z gradientu, i wolniej rejestruję obrazy w biegu, to znaczy, że mam deficyt względem trzmiela? Odpowiedź wskazuje, czy możemy powiedzieć: "Zwierzęta nie mają pełnej* świadomości, ale częściową".
* Pełną świadomość uznajemy świadomość ludzką stąd błąd antropocentryzmu Zdrowe, typowe zwierzę w stanie przytomności nie ma niepełnej świadomości.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To, że świadomość może być prostsza, albo bardziej skomplikowana, nie oznacza, iż występuje u wszystkich zwierząt. Jak już pisałem gdzie indziej, moim zdaniem większość zwierząt jest nieświadoma (z uwagi na ich zbyt ubogą fizyczną strukturę i prosty behawior), po czym u tej części z nich, która jest świadoma, możemy zapewne zauważyć gradacje od bardzo słabej świadomości po ludzką, która jest najbardziej zaawansowana (świadczy o tym nasz mózg, oraz nasze działania).
Oczywiście, masz rację, iż słoń, jeśli jest świadomy, nie ma cząstkowej ludzkiej świadomości, ale pełną słoniową. Ale nie oznacza to, iż świadomość słonia jest równie wszechstronna jak nasza. Nie jest. Rozwój świadomości opiera się na interakcjach z otoczeniem. Jeśli są one proste, nie ma żadnej naddanej "medytującej" świadomości obecnej w czymś bez względu na interakcje. Stawianie takich postulatów to czystej wody mistycyzm.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > To, że świadomość może być prostsza, albo bardziej skomplikowana, nie oznacza, iż występuje u wszystkich zwierząt.dla mnie skomplikowanie nie jest walorem (w sobie samym), bo czasem staje się synonimem poplątania > Jak już pisałem gdzie indziej, moim zdaniem większość zwierząt jest nieświadoma (z uwagi na ich zbyt ubogą fizyczną strukturę i prosty behawior), po czym u tej części z nich, która jest świadoma, możemy zapewne zauważyć gradacje od bardzo słabej świadomości po ludzką, która jest najbardziej zaawansowana (świadczy o tym nasz mózg, oraz nasze działania).gdybym był redukcjonistą powiedziałbym, że zawansowanie świadomości jest bez znaczenia, gdyż muszka owocówka osiąga wielokrotnie większy sukces reprodukcyjny niż mój liczony w paru sztukach ale nie jestem > Oczywiście, masz rację, iż słoń, jeśli jest świadomy, nie ma cząstkowej ludzkiej świadomości, ale pełną słoniową. Ale nie oznacza to, iż świadomość słonia jest równie wszechstronna jak nasza. Nie jest. Rozwój świadomości opiera się na interakcjach z otoczeniem. Jeśli są one proste, nie ma żadnej naddanej "medytującej" świadomości obecnej w czymś bez względu na interakcje. Stawianie takich postulatów to czystej wody mistycyzm.Rozwój świadomości? Świadomość fizyczna - której wyrazem jest np. aktywność elektryczna mózgu - nie rozwija się z pokolenia na pokolenie. Świadomość włanczająca się i wyłanczająca (kartezjańska) - jeśli by się rozwijała np. poprzez wiedzę - to wartościowe byłoby studiowanie bibli  , jako poznanie pewnej alternatywy, lub nauka książki pełnej tautologii. Czy wiedza zmienia świadomość? Po upalnym dniu, późny wieczór kładzie się na polach. Mgły się wznoszą, z pomiędzy z nich sterczą czubki drzew. Nad ciemną linią brzegu lasu dogorywa czerwona tarcza słońca. Pasterz, łagodnie dysząc przysiad na wilgotnej trawie. To, co widzi to czerwona tarcza słońca. W XX wieku te same słonce jawi się, jako coś zupełnie innego astrofizykowi, który w przeciwsłonecznych okularach przygląda się jak gaśnie w ciemności widnokręgu. Hm...postęp? Takie fakty. Lecz myślę, że postęp będzie dopiero wtedy kiedy astrofizyk choć na jeden wieczór zamieni się w pasterza. ps. zawansowanie: moim zdaniem nie ma celu, jaki świadomość miała by osiągnąć, bo to teleologia.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >świadomość może nie zachodzić cały czas.
Świadomość prędzej czy później opisana zostanie w terminach zachowania, behawioru. Jej brak (np. podczas snu) nie jest bardziej ciekawy niż to, że np. teraz nie piszę tego tekstu w sanskrycie.
Czy jawą ludzi i much nie kieruje ten sam gen?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) |
Z sanskrytem pełna zgoda, dobre porównanie. Cytat:>Czy jawą ludzi i much nie kieruje ten sam gen? Raczej tak. Nazwano go "timer" i kieruje najpewniej zapadanie w sen i budzeniem. Daje też u istot świadomych wrodzone poczucie czasu. To dlatego wielu z nas potrafi się obudzić z grubsza o zaplanowanej porze bez pomocy budzika. Ja na przykład wstaję o różnych porach. Gdy są zbyt wczesne, boję się, że zaśpię. Zwykle jednak budzę się przed budzikiem.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Czy jawą ludzi i much.. Czy owadom można przypisać jawę? Skoro redukowalne do behawioru, który ew. jawę wyprzedza (działają zanim 'pomyślą'), to śnią co najwyżej reminiscencjami a projektów podjąć nie zdążą, bo pędem własnym jakby zatkane..
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja zrozumiełem diogenesową jawę życzliwie, czyli jako okres aktywności wobec okresu snu. Jawa u much jest - moim zdaniem - nieświadoma. Reminiscencje są może u gryzoni.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Ja zrozumiełem diogenesową jawę życzliwie,...
Myślę, że behawior owadów czy ludzi nie jest kwestią życzliwości, ale raczej czegoś, co nazwać by można genetyką porównawczą. Należałoby dokładnie określić jakie geny odpowiedzialne są za nasz sen i porównać je z genami innych istot. Tego typu badania prowadzone są od dawna. Chiara Cirelli (uniwersytet Wisconsin-Madison) odkryła u człowieka gen homologiczny z genem u Drosophila melanogaster, który odpowiada za krótsze okresy snu. To oczywiście kwestia ogólniejsza: ujęcia świadomości. Skłonny byłbym utożsamić ją z wrażliwością zmysłową. Może nie poszedłbym za Berkeleyem, który utożsamił byt z percepcją (esse est percipi), ale świadomość jest, jak sądzę, fundamentalnie związana z percepcją i jej pamięcią, może nawet identyczna.Kiedy budzę się z głębokiego snu jedyną różnicą, jaką rejestruję, są wrażenia zmysłowe, ich brak lub ich wspomnienie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >/.../ Należałoby dokładnie określić jakie geny odpowiedzialne są za nasz sen i porównać je z genami innych istot. Tego typu badania prowadzone są od dawna. Chiara Cirelli (uniwersytet Wisconsin-Madison) odkryła u człowieka gen homologiczny z genem u Drosophila melanogaster, który odpowiada za krótsze okresy snu. /.../ Bardzo trafne spostrzeżenie, oparte o ciekawe badania, ale istnieją też różnice anatomiczne np u ptaków i ssaków w strukturach mózgowych odpowiedzalnych za te same czynności, które też należy brać pod uwagę. (Przepraszam źródła teraz nie pamiętam).
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podział życia organizmu na fazę aktywną i nieaktywną nie oznacza świadomości. Wręcz przeciwnie. Urządzenie samo się wyłącza, kiedy nic nie może zdziałać, a jeszcze do tego może zostać uszkodzone. Myślę, że można powiedzieć, iż w pewnym sensie sen u świadomych istot jest dziedzictwem nieświadomych przodków.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >sen u świadomych istot jest dziedzictwem nieświadomych przodków.
My nie tylko dziedziczymy to lub owo po zwierzętach, ale wciąż jesteśmy animal, tylko że rationale. Owa racjonalność nie jest jednak różnicą wynoszącą nas ponad świat zwierząt. Zakładam, że wszystko, ze świadomością włącznie, ma podłoże materialne. Świadomość jest też dziedzictwem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Owszem, przypuszczam, iż nasi nieludzcy jeszcze przodkowie też byli śwadomi. Ale kiedyś to się zaczęło, atomy nie są świadome.
|
|
| | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | > Jawa u much jest - moim zdaniem - nieświadoma. Reminiscencje są może u gryzoni.królowa mrówek może śnić marzenia senne, tak podaje źródło ale nie wiem czy temu ufać Sny mrówek ognistych.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wydaje ci się, że wyciągasz zbyt szybkie wnioski ze zby wątłych przesłanek?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Nie wydaje ci się, że wyciągasz zbyt szybkie wnioski ze zby wątłych przesłanek?
podałem tylko źródło, ale nie wiem czy jemu ufać
to, że mrówka nosi w główce reprezentację otoczenia jest oczywistością, pszczoła rozróżnia 2 i 3 etc. to się dzieje w środku tych zwierząt, mam nadzieję, że to aprobujesz, bo zakwestionowanie takich "wewnętrznych procesów" blokuje postęp w kierunku zrozumienia jak zwierzęta poznają.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Posiadanie mapy otoczenia nie oznacza świadomości, o czym mówiliśmy tutaj z Kognitywistą (warto śledzić wszystkie rozmowy, to całkiem ciekawy temat). Muszą być jeszcze motywatory, czyli emocje. Źródło, które podajesz, jest słabe jeśli chodzi o tak mocną tezę. Nie stwierdzono chyba gadzich snów (w sensie marzeń sennych), płazich snów, rybich snów, skąd zatem miałyby się wziąc u owadów? Gdyby to było prawdą, byłaby to prawdziwa rewolucja.
Nie jest też oczywiste, że wszystkie ruchy podczas snu oznaczają marzenia senne. U ludzi bada się to za pomocą pomiaru pracy mózgu. Do tego dochodzi takie całkiem zwyczajne pytanie. O czym miałaby śnić królowa owadów społecznych? O porodach?
Nie zakładam, że świadome mogą być tylko wyższe kręgowce. Może na przykład wyższe mięczaki, takie jak ośmiornice, posiadają jakiś zaczyn świadomości. Owady mają na to zdecydowanie za proste mózgi, choć faktem jest, iż królowe owadów społecznych są tutaj dość wyjątkowymi organizmami.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Posiadanie mapy otoczenia nie oznacza świadomości, o czym mówiliśmy tutaj z Kognitywistą
gdzie to twierdzę?
> (warto śledzić wszystkie rozmowy, to całkiem ciekawy temat).
zgadzam się i strasznie napęczniał i ciężko już po nim się poruszać zresztą parę przemyśleń powstałych w drodze dyskusji w tym temacie umożliwiło mi zmodyfikować własną stronę internetową
>Źródło, które podajesz, jest słabe jeśli chodzi o tak mocną tezę. Nie stwierdzono chyba gadzich snów (w sensie marzeń sennych), płazich snów, rybich snów, skąd zatem miałyby się wziąc u owadów? Gdyby to było prawdą, byłaby to prawdziwa rewolucja.
czy ufać? strona ma domenę "ekologia.pl"
>Nie jest też oczywiste, że wszystkie ruchy podczas snu oznaczają marzenia senne. U ludzi bada się to za pomocą pomiaru pracy mózgu. Do tego dochodzi takie całkiem zwyczajne pytanie. O czym miałaby śnić królowa owadów społecznych? O porodach?
prostota życia psychicznego nie dezawouuje możliwości śnienia, np. pies śni, to zbadano, sny prostszych organizmów byłyby uboższe treściowo, ale z góry nie można wykluczyć, że są.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, niczego z góry nie należy zakładać ani wykluczać.
Psy mają bardzo złożony mózg przy owadach. Można najpewniej mówić o psychice psa, z owadami trochę gożej. Oczywiście psy nie budują uli, czy mrowisk, nie chodują mszyc, nie lepią miodu, nie potrafią utrzymać idealnie stałej temperatury w obrębie jakiegoś "psiego roju", ani też nie są w stanie najpewniej przekazać drugiemu psu dokąd ten ma się udać, co najwyżej mogą go podprowadzić tam gdzie trzeba. Sęk tkwi w tym, że pszczoły i mrówki wszystkie swoje zachowania dziedziczą. Nie uczą się ich, tak jak ślimak nie uczy się "rosnąć" muszli, czy ptak budować gniazda. I skąd w tym wszystkim senne marzenia? Czasem pojawiają się w mediach takie wręcz rewolucyjne informacje, ale jakoś nie wybucha z tego ogólnoświatowa debata biologów i psychologów zwierzęcych. Tak więc byłbym z tym ostrożny. Bawiłem się trochę z moim wujkiem w pszczelarstwo i nigdy nie spotkałem się z zagadnienem marzeń sennych królowej pszczół. Czyżby nikt na to nie zwracał uwagi? ALbo też może mrówki mają zupełnie inne mózgi niż pszczoły?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Psy mają bardzo złożony mózg przy owadach. Można najpewniej mówić o psychice psa, z owadami trochę gożej. Oczywiście psy nie budują uli, czy mrowisk, nie chodują mszyc, nie lepią miodu, nie potrafią utrzymać idealnie stałej temperatury w obrębie jakiegoś "psiego roju", ani też nie są w stanie najpewniej przekazać drugiemu psu dokąd ten ma się udać, co najwyżej mogą go podprowadzić tam gdzie trzeba. Sęk tkwi w tym, że pszczoły i mrówki wszystkie swoje zachowania dziedziczą. Nie uczą się ich, tak jak ślimak nie uczy się "rosnąć" muszli, czy ptak budować gniazda.
zgoda. jeśli za zaczyn psychiki nie uznamy posiadania reprezentacji, odróżniania grup 2-dwóch i 3-trzech przedmiotów dlaczego zgoda? dlatego, że to potrafią komputery, które jak dotąd psychiki oczywiście nie mają. Świadomy umysł, to "coś więcej" niż obliczenia. Powiedziałbym że efektywnie szybkie obliczenia u nas ludzi są przeprowadzane pod progiem świadomości, np. w brydżu, pokerze itd. Nie jest to powodem, że owady mogą nie mieć psychiki, ale posiadanie reprezentacji, czy dokonywanie elementarnych obliczeń nie jest wystarczające do jej posiadania.
> I skąd w tym wszystkim senne marzenia? Czasem pojawiają się w mediach takie wręcz rewolucyjne informacje, ale jakoś nie wybucha z tego ogólnoświatowa debata biologów i psychologów zwierzęcych. Tak więc byłbym z tym ostrożny. Bawiłem się trochę z moim wujkiem w pszczelarstwo i nigdy nie spotkałem się z zagadnienem marzeń sennych królowej pszczół. Czyżby nikt na to nie zwracał uwagi? ALbo też może mrówki mają zupełnie inne mózgi niż pszczoły?
nie bez znaczenia jest to, że po prostu owady - w przeciwieństwie do psów i ludzi - zdecydowanie więcej czasu znajdują się w stanie nie "snu", ale czuwania, bo od tego zależy ich życie lub nieżycie.
|
|
| | | | | | |  | | Besaleelem (160 punktów) | >Czy owadom można przypisać jawę? Skoro redukowalne do behawioru
redukowalne nie są, 1) behawioryzm poniósł fiasko - to przeszłość, 2) owady mają świat wewnętrzny: reprezentacje obiektów, podstawowe operacje arytmetyczne, perspektywa behawioralna nie wyjaśni ci jak widzi świat pszczoła. Trzymałbym się behawioryzmu, tylko w przypadku abordażu przez psychologię humanistyczną, bo terapie behawioralne mają wypracowane po prostu skuteczniejsze techniki.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Brzmi jak proroctwo.
|
|
| maceox (6766 punktów) |
>1) Czy uważacie, że samoświadomość może być w pełni opisana naukowo? Jeśli tak, jeśli nie, to >dlaczego? co to znaczy naukowo? Tzn., że zrobię jakiś eksperyment z samoświadomością? Musiałbym wtedy obserwować samoświadomość moją samoświadomością, czyli obiekt obserwowany byłby jednocześnie obserwatorem. Dla mnie wystarczającym i jedynym eskeprymentem jest sama samoświadomość - wszystko się w niej odbywa, chyba że coś odbywa się w podświadomości albo nadświadomości, ale te to "naukowo" już w ogóle chyba trudno wykazać. Czy nie? >2) Czy boicie się naukowego opisu samoświadomości? DLaczego nie, dlaczego tak? Jeśli naukę pojmujemy szeroko jako obserwację naszych wrażeń zmysłowych i ich interpretację poprzez rozum, to się nie boję, nie wiem tylko jak można obserwować samo obserwowanie. >3) Czy nie uważacie, iż kategoryczna niechęć wobec ew. naukowego opisu świadomości może mieć >podłoże religijne (dusza etc)? Dlaczego tak, dlaczego nie? Uważam, że ta niechęć ma raczej takie podłoże, że to naukowcy często pojmują naukę wąsko, jako obserwację materii pomijając jakby fakt, że materia to też tylko myśl w głowie naukowca opisująca w ten sposób wybrany katalog wrażeń zmysłowych. >4) Czy uważacie że: >a) wszystkie zwierzęta mają jakąś samoświadomość skąd mam to wiedzieć? Mogę się wypowiadać tylko co do swojej samoświadomości >b) niektóre ją mają ja ją mam, reszta to moje domysły >c) tylko człowiek ją ma ja ją mam, nic innego nie wiem na pewno >5) Czy istota pozbawiona jakiejkolwiek samoświadomości może cierpieć? Nie wiem nic o innych istotach, obserwuje je tylko moją samoświadomością >6) Czy reakcja na bodźce oznacza samoświadomość? Nie. Samoświadomie mogę zareagować na bodziec, ale mogę też od niego zupełnie abstrahować. Dlatego mówię o sobie, że jestem wolnym człowiekiem - bo mogę pomyślec właśnie niezależnie. >7) Czy chcecie, żeby samoświadomość zyskała pełny naukowy opis? w jakim sensie naukowy? Poprzez opis materii niewiele zyskamy, bo materia to tylko obrazy obserwowane przez samoświadomość. Wystarczyć musiałoby codzienne pisanie dziennika i opisywanie wszystkiego co myślę, ale i to byłoby niepełne, bo w zasadzie opisywałoby tylko moje myśli, a nie ich obserwatora - mnie samego. >Wybaczcie, że zrobiłem taki test. Ale wydaje mi się, że na Forum krążą na ten temat zupełnie >niezwykłe historie. Test bardzo fajny, popieram. >
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Każdy zdrowy Homo sapiens ma taką samą bazową świadomość. Możemy się badać nawzajem. Gdybyś był jedynym człowiekiem we wszechświecie, wtedy mógłbyś stwierdzić, iż nie możesz zbadać sam swojej świadomości.
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | >Każdy zdrowy Homo sapiens ma taką samą bazową świadomość. Możemy się badać nawzajem. Gdybyś był jedynym człowiekiem we wszechświecie, wtedy mógłbyś stwierdzić, iż nie możesz zbadać sam swojej świadomości. a kto to jest homo sapiens? Co możesz o nim powiedziec NA PEWNO, poza tym, że go widzisz, słyszysz, albo czujesz? Że go rozumiesz? Jego rozumiesz - czy swoje o nim wyobrażenie? Skąd wiesz jaką świadomość (bazową?) ma cokolwiek co Ty obejmujesz swoją samoświadomością? Bo ktoś Ci to mówi? Tobie ktoś mówi - czy po prostu słysząc to, tak na prawdę - Ty tylko tak myślisz?
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >a kto to jest homo sapiens? Co możesz o nim powiedziec NA PEWNO, poza tym, że go widzisz, słyszysz, albo czujesz? >Że go rozumiesz? Jego rozumiesz - czy swoje o nim wyobrażenie? >Skąd wiesz jaką świadomość (bazową?) ma cokolwiek co Ty obejmujesz swoją samoświadomością? >Bo ktoś Ci to mówi? Tobie ktoś mówi - czy po prostu słysząc to, tak na prawdę - Ty tylko tak myślisz?
Odkrywca Kolumb, jak wiemy, odkrył Amerykę, Historia wspomina go czule. Jam odkrył więcej, odkrywszy Ludwikę, Bo naraz obydwie półkule.
Wstaję z rana, pół dnia myślę jakim genialny, a po obiedzie serwuję racjonalistom odgrzewane kotlety. *********************************************
Może zamiast takiego pisania warto przeczytać np: FERNÁNDEZ-ARMESTO FELIPE WIĘC MYŚLISZ, ŻE JESTEŚ CZŁOWIEKIEM?
Uważamy się za ludzi. Ale czy można zdefiniować człowieczeństwo W gruncie rzeczy jakiś antropolog z Marsa mógłby mieć kłopoty z odróżnieniem człowieka od innych małp człekokształtnych. Rozwój sztucznej inteligencji pozbawił nas wyłączności na rozum i wyobraźnię, a dokonania genetyków stawiają pod znakiem zapytania przyszłość rodzaju ludzkiego. Historyk Felipe Fernández-Armesto, opierając się na barwnych, fascynujących przykładach, pokazuje, jak koncepcja ludzkości zmieniała się pod wpływem nowych wyzwań stawianych przez naukę i filozofię. Podkreśla też, że powinniśmy wciąż pracować nad definicją człowieczeństwa, a jej weryfikacja jest sprawą nie cierpiącą zwłoki. Aby później było się do czego odwoływać.
Do pytania - czy możemy zrozumieć drugiego człowieka, warto by coś wiedzieć np o neuronach lustrzanych.
Wikipedia: Neurony lustrzane to grupy komórek nerwowych (neuronów), które uaktywniają się podczas wykonywania pewnej czynności lub obserwowania jej u innych osobników. Neurony lustrzane odkryto w mózgu małp i człowieka. Podejrzewa się, że dzięki nim osobnik na widok pewnej czynności jest w stanie niemal natychmiast odgadnąć intencje innego osobnika nie tylko tego samego gatunku. U człowieka odpowiadają prawdopodobnie również za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie, czyli empatię oraz współczucie.
Neurony lustrzane zostały odkryte na początku lat dziewięćdziesiątych na Universita degli Studi di Parma we Włoszech przez zespół w składzie: Giacomo Rizzolatti, Leonardo Fogassi i Vittorio Gallese. Podczas prac nad korą ruchową mózgu makaków zauważyli, że niektóre obszary mózgu reagują niemal identycznie, gdy któryś z badaczy sięga po jedzenie, jak w sytuacji, gdy małpy robią to same. W dalszych badaniach ustalili, że wzór aktywności jest reprezentacją danej czynności, niezależnie od tego, kto ją wykonuje.
I tak ogólnie, to warto coś wiedzieć zanim zacznie się pisać. Wcześniej należy duuuużo przeczytać.
@@@ .
|
|
| | |  | | maceox (6766 punktów) | zob. wpis poniżej jeszcze, pod Twoim opisem nauki
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >co to znaczy naukowo? No cóż, ludzie dzielą się między innymi na tych, którzy rozumieją pojęcie "Bóg" i na tych, którzy rozumieją pojęcie "nauka".
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
Oczywiście pozostaje jeszcze wiedza:
Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele.
I tu już można spokojnie sobie pospekulować. Uprawiać np sobie filozofię dla samej sztuki uprawiania, czy teologię na chwałę Bogu.
@@@ .
|
|
|  | | maceox (6766 punktów) | wszystko ok, Twój opis nauki jest ok. Tyle tylko, że przedmiot badany naukowo to zawsze nic innego jak zbiór zmysłowych obserwacji poddany rozumowej analizie badacza. Badacz może na pewno powiedzieć, co zaobserwował, ale wszystko to zawsze się będzie odbywało w jego umyśle. Inni naukowcy, którzy potwierdzają jego analizę, są z jego perspektywy też tylko w jego umyśle. Ci którzy mu zaprzeczają, bo przeprowadzili innego rodzaju badania, są z jego perspektywy też tylko w jego umyśle. Badacz nie może mieć innej perspektywy, jak tylko swoją. Nikt nie może mieć innej perspektywy, jak tylko swoją. Jedyną drogą poznania świata są bowiem moje zmysły i mój umysł. Nie mogę wyjść poza mój umysł, choćbym nie wiem ile książek przeczytał, wszystko czego się dowiem i wszystko czego doświadczę będzie tylko moim mniemaniem o doświadczeniu moich zmysłów, moim przeżyciem i moim myśleniem. A drugi człowiek zawsze pozostanie na tyle tylko zbadany, na ile ja go obejmę moim umysłem. Wielu naukowcom wydaje się, że odkrywają prawdę, a oni w zasadzie tylko obserwują doświadczenia poprzez umysł tak samo jak i nienaukowcy - doświadczają poprzez umysł. Fakt, że naukowcy robią to w jakiś szczególnie wyszukany sposób nie odróżnia ich szczególnie od przeciętnych nienaukowców. Cały świat bowiem istnieje bowiem zawsze tylko z perspektywy danej jednostki. Bez jej umysłu nie istnieje ani ona, ani jej świat. Oczywiście mógłby istnieć świat bez ludzi, tylko, że to jest jedynie kolejna myśl, jaka odzwierciedla się w Twoim umyśle, gdy czytasz te słowa. Nie jesteś w stanie wyjść poza tę drogę poznania poprzez swój umysł, a zatem wszystko co sądzisz, że jest prawdą, to jedynie to, czego sam doświadczyłeś lub zrozumiałeś. Podział na obiektywne/subiektywne sam się stworzył w Twoim umyśle w wyniku kategoryzacji. Ale ta kategoryzacja jest tylko w Tobie. Znalazła się tam na podstawie najprawdopodobniej tego, co przeczytałeś, czyli co Ty - czysto subiektywnie - doświadczyłeś. Nauka nie jest w stanie dać innej odpowiedzi. Mówisz, że naukowcy zaobserwowali, że ludzie jakoś tam się zachowują. A co PEWNEGO możesz powiedzie o tych naukowcach? Jedyne co wiesz, to to, że o nich myślisz - to tylko jest pewne. A ludzie się zachowują jakoś? - To Ty tak to dostrzegasz. Nikt inny
|
|
| |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) |
Solipsyzm. .
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>Jedyną drogą poznania świata są bowiem moje zmysły i mój umysł. >Nie mogę wyjść poza mój umysł, choćbym nie wiem ile książek przeczytał, wszystko czego się dowiem i wszystko czego doświadczę będzie tylko moim mniemaniem o doświadczeniu moich zmysłów, moim przeżyciem i moim myśleniem. A drugi człowiek zawsze pozostanie na tyle tylko zbadany, na ile ja go obejmę moim umysłem.
Solipsyzm - pogląd filozoficzny głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń - wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu. Krytyka solipsyzmu 1. Solipsysta (zwolennik solipsyzmu) nie może całkowicie zabrać autonomiczności postrzeganym obiektom (tzn. nie potrafi nimi dowolnie sterować - np. Rysy są stale w Tatrach, bez względu na wolę solipsysty).
2. Uznawanie solipsyzmu jest mnożeniem bytów filozoficznych ponad ich niezbędną liczbę i sprowadza się np. do dawnych teorii metafizycznych o świecie-umyśle jako inteligentnym bycie (por. plotyńska Jednia), wtedy jedno z pojęć "świat" i "umysł-świat" oraz pojęcie "solipsyzm" są pojęciami nadmiarowymi.
Solipsyzmem może dziś być zafascynowany student filozofii. Dla mnie jest spekulacją intelektualną, jakich filozofia zna wiele.
>Wielu naukowcom wydaje się, że odkrywają prawdę, Im się nie może nic wydawać, gdyż swoje twierdzenia zgodnie z metologią naukową przedstawiają pod weryfikację.
>Fakt, że naukowcy robią to w jakiś szczególnie wyszukany sposób nie odróżnia ich szczególnie od przeciętnych nienaukowców. Zdecydowanie ich wyróżnia, to za ich osiągnieciami jest możliwe wypisywanie bzdur w internecie, latanie samolotem, jażda rowerem.
>Cały świat bowiem istnieje bowiem zawsze tylko z perspektywy danej jednostki. Bez jej umysłu nie istnieje ani ona, ani jej świat. Pański świat istnieje tylko z Pańskiej perspektywy - ja swój weryfikuję także z perspektywami innych. Żyję w realnym materialnym świecie, w którym rzeczywistość wchodzi w przeróżne interakcje. Doświadczam tego świata za pomocą zmysłów, a moje doświadczenia, w ogromnej części, pokrywają się z doświaczeniami innych ludzi. (Jak jestem z dziewczyną, tp chłonę ją całym jestestwem, a nie wydaje mi się. Od tego mam literaturę piękną i kolorowe sny).
@@@ .
|
|
| | |  | | maceox (6766 punktów) | >>Fakt, że naukowcy robią to w jakiś szczególnie wyszukany sposób nie odróżnia ich szczególnie od przeciętnych nienaukowców. >Zdecydowanie ich wyróżnia, to za ich osiągnieciami jest możliwe wypisywanie bzdur w internecie, latanie samolotem, jażda rowerem. Też mi osiągnięcia. Wszystko tylko, by człowiekowi było wygodniej. Zasadniczo nie różni się to od tego, że nasz praprzodek wykorzystał drzewo do podparcia się w czasie poobiedniej drzemi, żeby mu było wygodniej - odkrył, że drzewo może stanowić podparcie. A potem zweryfikował. Przyszli inni, też wypróbowali i do dzisiaj działa. Już mamy osiągnięcie naukowe. Za pomocą nauki można ewentualnie policzyć atomy we wszechświecie i opisać ich wzajemne relacje i dalej nic nie wiedzieć o naszej psychice. W szczególności ten rodzaj nostalgii, który mnie ogarnia teraz, gdy zapada wieczór, albo kiedy przenika mnie jednocześnie takie głębokie zadowolenie po przeczytaniu dobrego wiersza - jeszcze innymi słowy wskazującego na zagadkowość istnienia, albo niech będzie - na jego sens. Dla nauki te doświadczenia są niedostępne, chyba, że naukę potraktujemy bardzo szeroko, jako badanie całej rzeczywistości, również psychicznej, również uczuciowej i myślowej. Tylko wtedy trzeba się pożegnać z postulatem weryfikowalności, bo każda myśl już jest nieco inna od poprzedniej i nie wróci.
>Pański świat istnieje tylko z Pańskiej perspektywy - ja swój weryfikuję także z perspektywami innych. >Żyję w realnym materialnym świecie, w którym rzeczywistość wchodzi w przeróżne interakcje. Doświadczam tego świata za pomocą zmysłów, a moje doświadczenia, w ogromnej części, pokrywają się z doświaczeniami innych ludzi. >(Jak jestem z dziewczyną, tp chłonę ją całym jestestwem, a nie wydaje mi się. Od tego mam literaturę piękną i kolorowe sny). No sam Pan widzi - Pan chłonie dziewczynę całym jestestwem i musi Pan przyznać, że tylko i wyłącznie całym swoim jestestwem i niczym więcej. Tak samo rower i komputer naukowcy wymyślili we współpracy swych jestestw, każdy z osobna wnosząc coś w ramach swego jestestwa, a nie czyjegoś innego. Pana weryfikacja tego faktu może się ograniczyć do tego, że pan dzisiaj stukając w klawiaturę pomyśli "ktoś ten komputer wymyślił" - wszystko to odbywa się w Pana myślach, poprzedzone dotknięciem tego, co pan usłyszał, że definiuje się jako klawisze. Pańskie doświadczenia pokrywają się z doświadczeniami innych ludzi? To muszę powiedzieć, że musi pan znać jakieś niezłe ("nadprzyrodzone"-chyba) techniki, za pomocą których możliwe jest wejście do czyjegoś umysłu, po to, żeby stwierdzić, że te doświadczenia się pokrywają. Komunikacja nic tu nie pomoże - Pan komunikat wprawdzie odbiera, ale czyni Pan to w sobie, autor komunikatu pozostaje na zewnątrz Pana i jako taki jest naukowo rzecz biorąc wysoce hipotetyczny.
widzi Pan - ja też żyję w realnym świecie i też wchodzę w interakcję z ludźmi - zakładam, że istnieją, bo tak zostałem wychowany i dlatego, że intuicyjnie wiem, że tak będzie dobrze - ale po pierwsze nie sądzę, że cokolwiek o tym świecie wiem NA PEWNO (i tej pewności nie zyskałbym, nawet gdybym całe dnie spędzał na liczeniu kolejnych atomów i określaniu ich wzajemnych relacji - i tak robiłbym to tylko sobą) 100% pewności mam tylko o treści mojej danej, aktualnej myśli.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dlaczego zagadkowość miałaby mieć związek z sensem życia? Jakieś poszukiwanie duszy? Wielkich tajemnic wiary? (sens życia możemy sobie nadać sami w oparciu o naszą naukową wiedzę o rzeczywistości, wyjdzie coś lepszego niż "tajemniczość", wyjdzie lepiej również dla poezji, chyba, iż ktoś uważa, iż poezja musi być nieuświadomionym, estetycznym bełkotem). Cytat:W szczególności ten rodzaj nostalgii, który mnie ogarnia teraz, gdy zapada wieczór, albo kiedy przenika mnie jednocześnie takie głębokie zadowolenie po przeczytaniu dobrego wiersza - jeszcze innymi słowy wskazującego na zagadkowość istnienia, albo niech będzie - na jego sens. Na pytania dotyczące podstaw takich odczuć odpowie kiedyś psychologia ewolucyjna. Poza podstawami zaczyna się antropologia kultury, która nie zawsze opiera się na sensownych przesłankach. Ale dzięki PE będzie miała się na czym oprzeć! W końcu! Zrobię więc próbę, zupełnie szaloną i denerwującą zapewne specjalistów, ale to tylko w ramach przykładu. Piszesz o przyjemnym rodzaju nostalgii pod wieczór. A zatem. Przenieśmy się do czasów, które formowały nasz mózg. Jesteśmy zwierzętami dziennymi. W nocy śpimy. W dzień jesteśmy silni, w nocy może nas coś zjeść. Tym niemniej wrażenie schronienia się w bezpiecznej kryjówce na noc jest miłe. Jeśli kryjówka jest pewna, ryzykujemy wręcz mniej niż w dzień, bo pewne drapieżniki nie gardzą światłem słonecznym. Nostalgia tego stanu bierze się zapewne z prostoty trybu "koniec dnia - bezpieczna kryjówka" zderzonego z tym, że życie w rozwiniętej cywilizacji nie liczy się z nocą. Można jeszcze dodać, iż wrażenie przyjemności po odnalezieniu bezpiecznej kryjówki wieczorem mogło być motywatorem do takich działań. Oczywiście z perspektywy naszych praprzodków, niemal cała ziemia stała się bezpieczną kryjówką, bo wytrzebiliśmy niemal wszelkie wielkie drapieżniki. Głębokie zadowolenie po przeczytaniu dobrego wiersza. Zapewne dobro wiersza polega na wywoływaniu tego stanu. Moim zdaniem zachwyt też wyewoluował. Pozwala nam się zatrzymać w miejscu, które jest ok. Wchodzimi do jaskini. Jest superbezpieczna i sucha. Czujemy zachwyt. Wpierw niemal w pełni instyntownie, za ileś dziesiąt tysięcy pokoleń nauczymy się o tym mówić.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Też mi osiągnięcia. Wszystko tylko, by człowiekowi było wygodniej. Zasadniczo nie różni się to od tego, że nasz praprzodek wykorzystał drzewo do podparcia się w czasie poobiedniej drzemi, żeby mu było wygodniej - odkrył, że drzewo może stanowić podparcie. A potem zweryfikował. Przyszli inni, też wypróbowali i do dzisiaj działa. Już mamy osiągnięcie naukowe. Proponuję z nich zrezygnować. Jeżeli nie na zawsze, to choć na tydzień.
>Za pomocą nauki można ewentualnie policzyć atomy we wszechświecie i opisać ich wzajemne relacje i dalej nic nie wiedzieć o naszej psychice. Gratuluję głębokich studiów psychologicznych i neurologicznych.
>Dla nauki te doświadczenia są niedostępne, chyba, że naukę potraktujemy bardzo szeroko, jako badanie całej rzeczywistości, również psychicznej, również uczuciowej i myślowej. Tylko wtedy trzeba się pożegnać z postulatem weryfikowalności, bo każda myśl już jest nieco inna od poprzedniej i nie wróci. Każde spuszczenie gazów z organizmu jest trochę inne od poprzedniego i już nie wróci. Czy nauka ma zrezygnować z badań przemiany materii w organizmach?
>No sam Pan widzi - Pan chłonie dziewczynę całym jestestwem i musi Pan przyznać, że tylko i wyłącznie całym swoim jestestwem i niczym więcej. Jest bardzo dobre powiedzenie: Nawet najpiękniejsza Polka nie da Panu więcej jak ma. Chłonę tym co mam. Pan ma więcej, napewno dziewczyna więcej będzie zadowolona.
>Pańskie doświadczenia pokrywają się z doświadczeniami innych ludzi? To muszę powiedzieć, że musi pan znać jakieś niezłe ("nadprzyrodzone"-chyba) techniki, za pomocą których możliwe jest wejście do czyjegoś umysłu, po to, żeby stwierdzić, że te doświadczenia się pokrywają. Moją zasadniczą techniką są rozmowy, przekazy audiowidealne i książki (z literatury pięknej i naukowej).
>Komunikacja nic tu nie pomoże - Pan komunikat wprawdzie odbiera, ale czyni Pan to w sobie, autor komunikatu pozostaje na zewnątrz Pana Alternatywą są tylko bzdurne i nieweryfikowalne spekulacje. > i jako taki jest naukowo rzecz biorąc wysoce hipotetyczny. Nie, gdyż na gruncie realizmu poznawczego i naturalnych metod badawczych łatwo są weryfikowalne.
>widzi Pan - ja też żyję w realnym świecie i też wchodzę w interakcję z ludźmi - zakładam, że istnieją, bo tak zostałem wychowany i dlatego, że intuicyjnie wiem, że tak będzie dobrze - ale po pierwsze nie sądzę, że cokolwiek o tym świecie wiem NA PEWNO (i tej pewności nie zyskałbym, nawet gdybym całe dnie spędzał na liczeniu kolejnych atomów i określaniu ich wzajemnych relacji - i tak robiłbym to tylko sobą) >100% pewności mam tylko o treści mojej danej, aktualnej myśli. Szanowny Panie, NA PEWNO , o czymkolwiek to wiedzą tylko fideiści, gdyż tylko wiara może dać nam pewność. Ja o wszystkim wiem, z wiekszą lub mniejszą dozą prawdopoddobieństwa. Tylko na 99,999 jestem pewien, że świat realny istnieje, a Pańskie spekulacje nie mają żadnego uzasadnienia. Mnie to wystarcza.
@@@ .
|
|
| | | | |  | | maceox (6766 punktów) | No cóż, musze przyznać, że PRAWIE Pan zbił wszystkie moje argumenty. Jednak skoro mówi Pan: Ja o wszystkim wiem, z wiekszą lub mniejszą dozą prawdopoddobieństwa. Tylko na 99,999 jestem pewien, że świat realny istnieje to oznacza to, że Pan dopuszcza mozliwość, że świat realny nie istnieje, czyli, że nie jest to wcale pewne. Dla mnie oznacza to, że w efekcie Pan się ze mną (przynajmniej w tym aspekcie) zgadza. Natomiast nie wiem, co by miało być (również w moich poglądach) "bzdurne" - słowo, które lubi Pan powtarzać. pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > No cóż, muszę przyznać, że PRAWIE Pan zbił wszystkie moje argumenty.> Jednak skoro mówi Pan:> Ja o wszystkim wiem, z większa lub mniejszą dozą prawdopodobieństwa. Tylko na 99,999 jestem pewien, że świat realny istnieje> to oznacza to, że Pan dopuszcza możliwość, że świat realny nie istnieje, czyli, że nie jest to wcale pewne.> Dla mnie oznacza to, że w efekcie Pan się ze mną (przynajmniej w tym aspekcie) zgadza.Czy Panowie dostajecie wytyczne, czy ostry trening. Koniecznie dążycie do wyprowadzenia interlokutora z równowagi i użycia stosownych epitetów, lub sprowadzenie rozmowy na poziom innych portali? Aby się nie powtórzyć powiem, że w tym wywodzie popisał się Pan mądrością inaczej. > Natomiast nie wiem, co by miało być (również w moich poglądach) "bzdurne"Proponuję powolutku z zastanowieniem naszą całą naszą rozmowę przeczytać, następnie odnieść to do konkretnego akapitu. Cytat: Pan Maceox: Komunikacja nic tu nie pomoże - Pan komunikat wprawdzie odbiera, ale czyni Pan to w sobie, autor komunikatu pozostaje na zewnątrz Pana
Bogusławski: Alternatywą są tylko bzdurne i nieweryfikowalne spekulacje.
> "bzdurne" - słowo, które lubi Pan powtarzać.Bardzo nie lubię się powtarzać, ale na tym forum zbyt dużo osób jest z tego samego seminarium lub zakonu i stosują bliźniacze argumenty merytoryczne i chwyty erystyczne. Powtórki czasem są nieuniknione. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Co jest bzdurnego w tej argumentacji: "Jednak skoro mówi Pan: >> Ja o wszystkim wiem, z większa lub mniejszą dozą prawdopodobieństwa. Tylko na 99,999 jestem pewien, że świat realny istnieje >>to oznacza to, że Pan dopuszcza możliwość, że świat realny nie istnieje, czyli, że nie jest to wcale pewne. >>Dla mnie oznacza to, że w efekcie Pan się ze mną (przynajmniej w tym aspekcie) zgadza."
Pan mówi, że świat realny nie jest pewny i ja też tak mówię, więc się w tym zakresie zgadzamy. Jeśli jednak mówi Pan, że świat realny jest pewny, tu musi się Pan wycofać ze swej wcześniejszej wypowiedzi, że wie Pan to tylko na 99,999 [procent - jak rozumiem].
Natomiast dla mnie obraźliwe jest pisanie: >Czy Panowie dostajecie wytyczne, czy ostry trening. Koniecznie dążycie do wyprowadzenia interlokutora z równowagi i użycia stosownych epitetów, lub sprowadzenie rozmowy na poziom innych portali? Aby się nie powtórzyć powiem, że w tym wywodzie popisał się Pan mądrością inaczej.>> Jacy Panowie w ogóle? O co Panu chodzi? Raczej widzę to tak, że jak Panu brakuje argumentów, to Pan zaczyna innych obrażać. A najlepsze jest to, że ja Panu w ogóle nawet w ostatnim wpisie nie zaprzeczyłem. Przyznałem wręcz, że Pan zbił większość moich argumentów, a w jednym apsekcie się po prostu z Panem zgadzam - że świat realny istnieje tylko z pewną dozą prawdopodobieństwa. Więc w ogóle się z Panem zgadzam - w pełnej rozciągłości. A Pan mnie jeszcze próbuje obrazić.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Natomiast dla mnie obraźliwe jest pisanie: Różnimy się oceną obraźliwości. Rozróżniam człowieka od tekstów, które pisze. Człowieka staram się nie obrażać, choć świętym nie jestem i zdarza mi się to. Bardzo przepraszam, ale jak znam życie, to zdarzać się jeszcze będzie. Natomiast wyzłośliwiam nad tekstami (które wszak mogą być tylko prowokacją) będącymi obrazą inteligencji i wykazuję ewidentną głupotę wywodów, nawet ubranych w wyszukane teorie i słownictwo. Mam zamiar robić do dalej. Dla mnie np obrazą jest wywód, że ponieważ w minimalnym stopniu coś dopuszczam, to znaczy, że nie jestem pewnym swoich twierdzeń. Mnie taka pewność wystarcza, a nie interesują rozważania o ilości diabłów na łebku szpilki. Uważam, to za bzdurę i nie mam zamiaru nazywać tego inaczej.
>Jacy Panowie w ogóle? O co Panu chodzi? W dalszym ciągu nie rozumiem, w jaki sposób z tego potoku słów ma wynikać, że maceoks przekroczył jakieś obowiązujące na forum "Racjonalista" zasady. Stach M. Głąbiński. Raczej na Pańskim miejscu bym powiedział: Chroń mnie Panie Boże przed takimi przyjaciółmi, a z wrogami sobie sam poradzę, ale wybór należy do Panów. Ponadto Pan Głąbiński stosuje nagminnie zasadę, która Panu się tu zdarzyła: Przycina, zniekształca, bądź wprost zmienia wypowiedzi interlokutora, a następnie z nimi polemizuje. Ale to on się podpiął pod Pana, a nie Pan pod niego, więc przepraszam. Możliwe, że się zapędziłem.
>A Pan mnie jeszcze próbuje obrazić. Nie próbuję, nie chcę i przepraszam, ale "pastwić" się nad Pańskimi tekstami będę, gdy nie będą mi się podobać i zapraszam do tego samego.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | maceox (6766 punktów) | >>A Pan mnie jeszcze próbuje obrazić. >Nie próbuję, nie chcę i przepraszam, ale "pastwić" się nad Pańskimi tekstami będę, gdy nie będą mi się podobać i zapraszam do tego samego.
Dziękuję za te wyjaśnienia, prawdę mówiąc jestem wręcz zaskoczony tak wyraźnie wyartykułowanymi przeprosinami. Uzasadnione pastwienie się nad moimi tekstami w zakresie meritum będę oczywiście odbierał wyłącznie pozytywnie, bo w ten sposób tylko mogę się czegoś nauczyć.
Ja również pozdrawiam i również miłego dnia
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Dziękuję za te wyjaśnienia, prawdę mówiąc jestem wręcz zaskoczony tak wyraźnie wyartykułowanymi przeprosinami. Mówiąc trochę żartem, Pańskie zaskoczenie mnie obraża. Doskonale wiem, że nawet najmądrzejszy człowiek (a gdzie mnie do takich) czasem powie coś głupiego, a głupcowi zdarzają się sensowne wypowiedzi. W ferworze dyskusji, pomimo starań, stanowiska niepotrzebnie polaryzują się, kosztem istoty sporu. Na szerokim forum spotykają się ludzie o różnej kulturze i różnym potencjale intelektualnym. Dlatego zdarzają się przeniesienia argumentacji.
Nie cierpię głupoty pokrywanej zadufaniem i prymitywizmu myślenia. Nie niewiedzy, poszukiwań, czy różnicy w poglądach. Mam szacunek dla ludzi i ich pogladów, ale żadnego dla głupoty i bzdurnych tekstów z irracjonalnymi dowodzeniami swoich racji. Tyle tytułem wyjaśnienia, a co do meritum, to uznałem, że oberwał Pan więcej niż się Panu należało i moim obowiązkiem, w takim przypadku, jest przeprosić.
>Uzasadnione pastwienie się nad moimi tekstami w zakresie meritum będę oczywiście odbierał wyłącznie pozytywnie, bo w ten sposób tylko mogę się czegoś nauczyć. Uzasadnienie zawsze jest subiektywne, o obiektywizm można (i należy) tylko się starać.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rigoletto (3891 punktów) | > Raczej widzę to tak, że jak Panu brakuje argumentów, to Pan zaczyna innych obrażać. A najlepsze jest to, że ja Panu w ogóle nawet w ostatnim wpisie nie zaprzeczyłem.Nie przejmuj się. Pan Bogusławski ma obsesje na punkcie wyszukiwania kryptofideistów, a do tej kategorii zalicza zazwyczaj wszystkich, którzy są innego zdania niż on.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie zauważyłem takiego zjawiska w przypadku pana Bogusławskiego. Natomiast mogę dodać od siebie, iż wielu tzw. ateistów jest kryptofideistami. Wielu nadal wierzy w dusze i zaświaty, szuka tylko dla nich bardziej nowoczesnej formy, niż Jezus, ryby i rybacy (w przypadku naszej kultury).
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Nie zauważyłem takiego zjawiska w przypadku pana Bogusławskiego.Natomiast mogę dodać od siebie, iż wielu tzw. ateistów jest kryptofideistami. Ty za to wierzysz w boskość Dawkinsa. Każdy ma jakiegoś szmergla.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie odróżniasz szacunku od ubóstwienia?
A tak na marginesie, którą z dwóch oper Berga cenisz bardziej? Moim zdaniem Boulez odwalił kawał dobrej roboty. Co sądzisz o dziełach Adesa? Słyszałeś je kiedyś w dobrym wykonaniu? Chodzi mi oczywiście o opery, bo kameralną to na przykład Kronos Q. gra świetnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > Nie odróżniasz szacunku od ubóstwienia?Niewinny żarcik.  > A tak na marginesie, którą z dwóch oper Berga cenisz bardziej?Żadnej nie cenię, bo słuchałem tylko jakichś fragmentów (zdaję się Wozzecka) i po prostu, nie spodobało mi się.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:> Niewinny żarcik.  Jasne, jasne, obrażasz moje uczucia niereligijne Cytat:>>A tak na marginesie, którą z dwóch oper Berga cenisz bardziej? >Żadnej nie cenię, bo słuchałem tylko jakichś fragmentów (zdaję się Wozzecka) i po prostu, nie spodobało mi się. A w drugą stronę? Jak stoisz z Monteverdim?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | > A w drugą stronę? Jak stoisz z Monteverdim?O, matko! To już nie ma normalnej muzyki operowej?  Nie mam zbyt wyrafinowanych gustów muzycznych, preferuję popik operowy - Bizet, Verdi, Mozart, Rossini, Wagner. A śpiewam Moniuszkę (ze szczególnym uwzględnieniem arii Jontka  )
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|