"Kościół Jana Pawła II, który ma stanąć na gdańskich Łostowicach, ma być wysoki na ponad 40 metrów (taką wysokość ma mieć jego wieża). Radni PO przygotowali projekt uchwały, która zgodę na budowę Kościoła ma uzależnić od wyniku konsultacji społecznych". www.wprost(*)e-Kosciol-wysoki-na-40-metrow/Okazały kościół ma być dziękczynieniem za pontyfikat Jana Pawła II. Nie wszyscy mieszkańcy Gdańska są zadowoleni z tego pomysłu, a szczególnie z usytuowania zbyt blisko bloków mieszkalnych. Prezydent miasta Paweł Adamowicz (PO) usłużnie przekazał teren pod budowę z
99 procentową zniżką! To z kolei wzbudziło niezadowolenie gdańskich radnych. Dlatego radni PO chcą poprzedzić budowę kampanią informacyjną i konsultacjami. To kolejne koszty -
150 tysięcy złotych - poniesione przez podatników.
Czy prezydent Pawłowicz nic nie słyszał o kłopotach finansowych diecezji gdańskiej?
"Hipoteka gdańskiej Archikatedry Oliwskiej i siedziba archidiecezji gdańskiej jest obciążona na ponad 21 mln zł. To dług pozostały po aferze z wydawnictwem Stella Maris. W zeszłym tygodniu sąd nakazał kurii zwrot 6,7 mln zł niesłusznie wypłaconych odsetek przez urząd skarbowy".www.tvn24.(*)azona-na-21-mln-zl,307632.htmlWpisu w hipotece księgi wieczystej archidiecezji gdańskiej dokonał Kredyt Bank. Robert Damski, rzecznik Rady Izby Komorniczej w Gdańsku gorliwie jednak zapewnił, że obiekty, w którym jest praktykowany kult religijny nie mogą być wystawiane na licytacji. Wynika to z uchwały Sądu Najwyższego z 1969 roku - to relikt z czasów "prześladowań" kościoła przez komunistów.
Hierarcha ma więc spokojną głowę. Długu spłacać nie musi, a katedra to nie szpital, żeby ją zlicytować. Kościół jest winien państwu pieniądze, ale ich nie odda. W perspektywie już widać pieniądze z 0,5 procentowego odpisu podatkowego, a jak zabraknie państwo (podatnicy) dołoży przez kolejne 3 lata. Problem mają podatnicy , ale nie Głódź. Wydaje pieniądze na co chce i kiedy chce - przecież nie swoje. W remont swojej siedziby zainwestował kilka milionów, a teraz kolejne mają iść na nowy kościół. A ja z ciekawości, retorycznie pytam - kto za to zapłaci?
Może abp Głódź uwierzył, że ktoś mu te zobowiązania spłaci. Szary obywatel czy przedsiębiorca jest pod lupą fiskusa i w razie jakichkolwiek zaległości ma poważne kłopoty. W USA szybko poradziliby sobie z nierzetelnym dłużnikiem i nie miałoby znaczenia, czy to biskup czy milioner, bo tam oszustwa finansowe to "grzech śmiertelny".
Gdyby wreszcie wymiar sprawiedliwości wstał z kolan i zaczął wykonywać to za co mu podatnik płaci.