 |
Jezus. Zwykły człowiek, czy Bóg? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-08-2012 09:24 | Mortimer (1359 punktów) | Jezus. Zwykły człowiek, czy Bóg? | Mimo upływu dwóch tysięcy lat postać Jezusa nadal budzi kontrowersje. Byli ludzie, którzy uważali, że Jezus nigdy nie istniał, a jako argument podają najczęściej przekaz ewangelistów i nadmiernie baśniowy, mitologizowany obraz Jezusa utworzony przez duchowieństwo. Religioznawcy potrafią w tym wizerunku wskazać liczne elementy zapożyczone ze wszystkich religii Bliskiego Wschodu, a co za tym idzie, znika nam realny człowiek, a jego miejsce zajmuje jeszcze jedno, typowe dla tego regionu, bóstwo.
Jakie mamy źródła na temat Jezusa? Możliwe, że istniały lokalne izraelskie teksty, które jednak zostały zniszczone lub zaginione w kolejnych rzymskich powstaniach, tego nie wiemy. Niezależnych źródeł nie ma, są tylko religijne, a więc Nowy Testament (który powstał dopiero kilkadziesiąt lat po śmierci mistrza, napisany przez jego wyznawców). Czy są obiektywni? Nie sądzę, gdyż ich dzieło ma charakter propagandowy, a nie historyczny. Czyżby chrześcijanie przypisali Flawiuszowi opis Jezusa, by jako postać, był bardziej realny?
Praktycznie nic nie wiemy o dzieciństwie Jezusa. Teksty kanoniczne pomijają ten okres całkowicie. Można podejrzewać, iż Jezus przed swoim pierwszym wystąpieniem publicznym nie wyróżniał się spośród innych Żydów niczym godnym uwagi. Wiadomo, że był pierworodnym synem Józefa i Marii.
Jak wynika z Ewangelii św. Marka, Jezus miał czterech braci - Jakuba, Jozesa, Judę i Szymona - oraz przynajmniej dwie siostry, których imion Ewangelie nie przechowały (Mk 6,3). Czy katolicy zdają sobie z tego sprawę?
Życie Jezusa toczy się w biednej, zacofanej Galilei, najbardziej tradycyjnej i konserwatywnej części ziem żydowskich. Jezus od najmłodszych lat musiał być niesamowicie inteligenty, skoro już w dwunastym roku życia znał kanon tekstów religijnych, aż tak, że wzbudził podziw uczonych w jerozolimskiej Świątyni.
Przełom er to okres, kiedy żydowski mistycyzm narasta do granic histerii, co na pewno oddziałało na młodego Jezusa. Czyżby w jego głowie rodzi się pomysł, że to on ma być przyszłym mesjaszem? Zamyka się w sobie i próbuje analizować wydarzenia i dopasować do proroctw? Zobaczcie sami jak Jezus zwraca się do swoich rodziców, gdy ci odnajdują go w Świątyni (Łk 2,42-49). Jezus naucza, pracuje jako cieśla, rozmawia z ludźmi. Jego inteligencja pozwala mu na dogłębną analizę wydarzeń.
Ale jaki miał być wyczekiwany mesjasz? Miał być mostem łączącym dotychczasową historię Izraela i zapowiadane Królestwo Boże. Żydzi wierzyli w Koniec Czasów, który miał nadejść po "siedemdziesięciu tygodniach" od odbudowania Jerozolimy. W 536 roku p.n.e Cyrus zezwolił na odbudowę Świątyni, a "siedemdziesiąt tygodni" było uznawane za siedemdziesiąt razy siedem, co daje 490 lat. Dodajmy. Wychodzi rok 46 p.n.e. W 63 roku p.n.e Rzymianie opanowują Izrael, co zdaje się potwierdzać przepowiednie. W tym czasie nasilają się różne sekty działające na tym terenie. Jezus wie, że nadejdzie mesjasz. Porównuje sam siebie do niego, gdyż jak wiadomo pochodził z rodu Dawida. Mesjasz ma być człowiekiem sprawiedliwym, a nie bojownikiem z mieczem w ręku.
Dla Jezusa obmycie w Jordanie jest widocznym przełomem. Pomaga mu Jan Chrzciciel, który nawoływał, że mesjasz jest coraz bliżej. Jan przeprowadził Jezusa z życia świeckiego do uduchowionego.
Czy Jezus był rzeczywiście Synem Boga? Żydzi z okresu Jezusa, mówili o Synu Bożym czy Synu Człowieczym, nazywając tak mesjasza, którego nikt nie nazwałby, że jest wcieleniem Boga. Byli przecież monoteistami. Według izraelskiej tradycji "Synem Boga" jest cały Izrael (Księga Wyjścia 4,22). Teksty znad Morza Martwego mówią o człowieku wybranym przez Boga, a nie o bożym wcieleniu. Nawet Jezus mówi, że nie tworzy nowej wiary, a odnawia/umacnia starą (Mt 5, 17-19). Czy to może oznaczać, że sam siebie nie uznaje za bóstwo? Św. Paweł pisze w Liście do Rzymian (1, 3-4), że Jezus został ustanowiony Synem Bożym po zmartwychwstaniu.
Jezus przybywa do Jerozolimy, zachowując się niezwykle ostrożnie. Nie chce prowokować ani Rzymian, ani zgromadzenia kapłanów (Sanhedrynu). Naucza wyłącznie w Świątyni do czego ma prawo każdy dorosły żyd. Czy opuszcza Jerozolimę nocą, a w dzień w niej naucza? Noce spędza u swego przyjaciela Łazarza w Betanii? Mesjasz ma się ujawnić dopiero podczas paschy, najważniejszego wydarzenia żydowskiego życia. Wkracza jako mesjasz-zdobywca na osiołku [zapowiedź proroka Zachariasza (9,9)]. Urządza wieczerzę, co jest nawiązaniem do uczty mesjańskiej z Księgi Izajasza (25, 6-9). Piłat jak wiadomo, nie widział w Jezusie zagrożenia. Ot, zwykły fanatyk. Ale Jezus mówi, że jest królem Izraela, co oznacza, iż odrzuca władzę cesarza i musi zostać skazany na śmierć.
Zwolennicy Jezusa zyskują największy wpływ na dzieje świata przekształcając się w nową grupę wyznaniową - chrześcijan. Nie przeszkadza w tym kłopotliwy fakt nie spełnienia się proroctw Jezusa - zarówno o jego rychłym powrocie jeszcze za czasów żyjących uczniów, jak i o końcu świata (Łk 21, 32).
I tutaj nadchodzi czas mojego pytania. Jak sądzicie? Czy Jezus był bardzo inteligentny, wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei? Do tego nie był synem Boga, tylko zwykłym człowiekiem, nad wyraz mądrym, dostającym widzenia, że jest mesjaszem? Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
17 na 17 | Przemek J. (3008 punktów) | >Możliwe, że istniały lokalne izraelskie teksty, Możliwe, że istniały lokalne dowody na istnienie krasnoludków, a Konopnicka z nich korzystała, tylko paskudna komuna wszystkie zniszczyła.
>Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu? Oczywiście, przecież krasnoludki też miały swojego ojca prawdziwego krasnoludka, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
>Byli ludzie, którzy uważali, że Jezus nigdy nie istniał, Dlaczego czas przeszły?
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
15 na 15 | domator (287 punktów) | Na temat Jezusa jest tak niewiele informacji, że wątpię by ktokolwiek mógł udzielić na to odpowiedzi.
Cytaty, na których opierasz opinię nt. tego że Jezus był błyskotliwy już za młodu też są zapożyczone z innych religii. Jeżeli dobrze pamiętam identyczne sceny do tej z świątynią i mędrcami można odnaleźć w życiorysach Horusa i Pitagorasa, ale nie jestem pewien czy to akurat oni, bo jak wszyscy wiemy, tych zapożyczeń jest mnóstwo z wielu wyznań, więc trudno ogarnąć tę całą sieć zależności.
Do mnie najbardziej przemawiają teorie, że cała ta religia to próba unifikacji judaizmu z wiarą w cesarza, że to całkowicie robota rzymian. Sam Jezus najprawdopodobniej nie wyróżniał się niczym specjalnym (jeżeli istniał), więc wątpliwe by jego religia rozpowszechniła się w takim tempie bez pomocy kogoś wpływowego. Poza tym NT jest bardzo prorzymski (jest wiele opracowań na ten temat w internecie).
Na czym opieram swoje zdanie, że Jezus nie wyróżniał się niczym specjalnym? W każdej kolejnej ewangelii, od Marka ku Janowi, Jezus jest bliższy superbohaterowi (szczególnie jeżeli wliczyć do tej chronologii apokryfy), zaś we wcześniejszych jest coraz "zwyklejszy". Jeżeli dodamy do tego fakt, że pierwsza ewangelia powstała tak późno po śmierci Jezusa, dojdziemy do prostego wniosku, że przez te dziesięciolecia ona również musiała paść ofiarą ubóstwiania Jezusa tak jak kolejne ewangelie.
Jeżeli weźmiemy to pod uwagę oraz wykreślimy te wszystkie zapożyczenia z innych religii, to tak naprawdę nic ciekawego na temat Jezusa nie pozostanie. Nie mógł więc konkurować z innymi prorokami, którzy mieli za sobą wiele faktycznych osiągnięć jak cesarze w przypadku kultu cesarza, ubóstwiani greccy filozofowie jak Pitagoras, czy chrzciciele, którzy mieli już chociaż ugruntowaną pozycję od pewnego czasu a de facto głosili to samo.
|
|
 | 2 na 2 | Dominik Gajewski (677 punktów) | Na dodatek nie stawał się jakimkolwiek herosem - a coraz bardziej przypominał tych greckich. Co do inteligencji to pytanie który Jezus? Ten bystry obserwator społeczny który gani kastę kapłańską za pobożność na pokaz i manipulowanie ludźmi czy ten, który wygłasza "mądrości" na poziomie głupka wioskowego mówiąc że ptaki nic nie robią a żyją wiec też powinniśmy się tak zachowywać? Bo nawet z ewangelii synoptycznych nie wyłania się jeden spójny obraz, a raczej wiele bardzo niespójnych.
|
|
6 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >I tutaj nadchodzi czas mojego pytania. Jak sądzicie? Czy Jezus był bardzo inteligentny, >wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei? Do tego nie był synem
Jeżeli był taki inteligentny i mądry, to dlaczego w kwiecie wieku dał się zabić i tak marnie skończył?
|
|
 | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) |
>Jeżeli był taki inteligentny i mądry, to dlaczego w kwiecie wieku dał się zabić i tak marnie skończył?
Ha! Miał bzika na spełnienie przepowiedni. Sądził pewnie, że jest stworzony po to, by spełnić proroctwa. Widział w sobie mesjasza, gdyż był oczytany. Znał przepowiednie i różne inne teksty religijne, co na pewno dało u niego zalążek nastawienia, że jest mesjaszem.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
8 na 8 | Phanes (492 punktów) | >Czy Jezus był bardzo inteligentny, >wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei?
Nie wiem czy był bardzo inteligentny, ale wnioskując z tekstów zawierających podobno jego stwierdzenia zdecydowanie nie był. Co do drugiej części pytania to raczej nie potrafił, skoro nawet rodzina uważała go za wariata.
>Do tego nie był synem Boga, tylko zwykłym człowiekiem, nad wyraz mądrym, dostającym widzenia, że jest mesjaszem?
Nie był synem boga, tylko człowiekiem - to na pewno, nad wyraz mądrym - nie zauważyłem, raczej wręcz przeciwnie, dostającym widzenia, że jest mesjaszem - a to już dosyć prawdopodobne, to się chyba urojenia nazywa.
>Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu?
Nie można.
|
|
 | 6 na 6 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Czy Jezus był bardzo inteligentny, >>wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei? >Nie wiem czy był bardzo inteligentny, ale wnioskując z tekstów zawierających podobno jego stwierdzenia zdecydowanie nie był. Co do drugiej części pytania to raczej nie potrafił, skoro nawet rodzina uważała go za wariata.
Dla mnie nauczania Jezusa są ewidentnie apokaliptyczne. Królestwo Boże miało przyjść zanim umrze ostatni który go znał - to niewygodne proroctwo leży u podstaw legendy o Żydzie - wiecznym tułaczu, ewidentnie wizja końca świata w pierwszym wieku naszej ery była bardzo popularna, później teolodzy musieli jakoś ten lapsus wyjaśnić. Wiele zaleceń da się wprowadzić w życie tylko zakładając, że "to wszystko marność" i za chwilę świat się skończy z wielkim hukiem.
Nie wiem jak można nazywać to "dobrą nowina". Na mnie działają te ewangeliczne historie wybitnie przygnębiająco.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | 2 na 2 | Phanes (492 punktów) | >Dla mnie nauczania Jezusa są ewidentnie apokaliptyczne.
Są i tylko w tym kontekście mają jakikolwiek sens. Takie już były wtedy czasy i wielu ówczesnych na tym żerowało. Apokaliptyczne "nauki" cechują zresztą rozmaitych sekciarzy do dzisiaj.
>Królestwo Boże miało przyjść zanim umrze ostatni który go znał - to niewygodne proroctwo leży u podstaw legendy o Żydzie - wiecznym tułaczu, ewidentnie wizja końca świata w pierwszym wieku naszej ery była bardzo popularna, później teolodzy musieli jakoś ten lapsus wyjaśnić.
A można było po prostu uznać, że się boży synek po prostu "lekko" pomylił...
>Wiele zaleceń da się wprowadzić w życie tylko zakładając, że "to wszystko marność" i za chwilę świat się skończy z wielkim hukiem.
Całe szczęście mało ludzi bierze je jednak na serio. Mielibyśmy wtedy tłumy bez oczu i rąk.
>Nie wiem jak można nazywać to "dobrą nowina". Na mnie działają te ewangeliczne historie wybitnie przygnębiająco.
Nie tylko na Ciebie. Moja kuzynka nabawiła się przez tę "dobrą nowinę" z miłością wpajaną jej przez kochanych rodziców poważnej nerwicy, z której leczy się do dzisiaj (a leczenie nerwic o podłożu religijnym do łatwych nie należy).
|
|
|  | 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | >>>Czy Jezus był bardzo inteligentny, >>>wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei? >>Nie wiem czy był bardzo inteligentny, ale wnioskując z tekstów zawierających podobno jego stwierdzenia zdecydowanie nie był. Co do drugiej części pytania to raczej nie potrafił, skoro nawet rodzina uważała go za wariata. >Dla mnie nauczania Jezusa są ewidentnie apokaliptyczne.
Nie tylko rodzina uważała, że był "świrnięty": www.opracowanie.eu/
|
|
|  | 3 na 3 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | >>>Czy Jezus był bardzo inteligentny, >>>wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei? >>Nie wiem czy był bardzo inteligentny, ale wnioskując z tekstów zawierających podobno jego stwierdzenia zdecydowanie nie był. Co do drugiej części pytania to raczej nie potrafił, skoro nawet rodzina uważała go za wariata. >Dla mnie nauczania Jezusa są ewidentnie apokaliptyczne.
Nie tylko rodzina uważała, że był "świrnięty": www.opracowanie.eu/
|
|
| |  | 3 na 3 | Phanes (492 punktów) |
> Nie tylko rodzina uważała, że był "świrnięty": www.opracowanie.eu/Tak, znam ten link. Sam zresztą mocno podejrzewam, że cała boskość Jezusa to może być po prostu schizofrenia. A nawet jeśli nie to z dużym prawdopodobieństwem (zakładając oczywiście istnienie Jezusa i jako taką wiarygodność ewangelii) zaburzenie, na które cierpiał doskonale pasuje do jego sytuacji rodzinnej. Brak ojca, a w każdym razie plotki na temat tego, kto nim jest (skoro nie Józef) dosyć dobrze uzasadniają obsesję (a może nawet urojenia) Jezusa na ten temat (Ojciec - Bóg). Można by o tym napisać ciekawą pracę (Jezus z psychologicznego punktu widzenia to naprawdę ciekawa postać, niezależnie od tego czy istniał czy nie) - kilka zresztą już takich powstało.
|
|
21 na 21 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Mimo upływu dwóch tysięcy lat postać Jezusa nadal budzi kontrowersje. Byli ludzie, którzy uważali, >że Jezus nigdy nie istniał,
Są. Jest ich sporo. Spora rzesza to fachowcy, historycy z naprawdę rozległa wiedzą.
>Jakie mamy źródła na temat Jezusa?
Nie ma żadnych z czasów w których podobno żył. Brak źródeł niechrześcijańskich. Tylko sfałszowany zapis Flawiusza. Patrząc jak rozbudowana była rzymska biurokracja, jak wiele wiem o życiu w Cesarstwie Rzymskim tamtego okresu ktoś by chyba zauważył zamieszki (w końcu to ziemie okupowane były, wiec pod specjalnym nadzorem), proces samozwańczego króla żydowskiego, o trzęsieniu ziemi, zaćmieniu słońca i wychodzących z grobów zmarłych nie wspominając. A proroków w Palestynie spotykało się wtedy na każdym rogu. I każdy miał grupkę uczniów.
Szansa, że enigmatyczne napisy na ścianie jakiegoś grobowca, w których występuje imię Jeszua ben Josef dotyczą tego Jezusa jest znikoma, to był w tamtych czasach taki Jan Kowalski. Nic nie wiemy o czterech ewangelistach (o całej reszcie też niewiele), poza tym, że Marek był pierwszy a Łukasz i Mateusz później od niego zrzynali i dorzucili swoje, do tego niedbale, przecząc sobie nawzajem. Ewangelia Jana nie pasuje do trzech poprzednich. A, imiona są symboliczne, nie ma żadnych dowodów, że któryś się tak nazywał.
Jedynie istnienie Pawła z Tarsu jest w miarę udowodnione, ale część jego listów powstała prawdopodobnie po jego śmierci. Paweł, jak wiemy znał jedynie opowieści o Jezusie i do kompletu w drodze do Damaszku doznał udaru cieplnego lub napadu padaczkowego (w każdym razie miał jakiś incydent neurologiczny) w czasie którego miał wizje, które z kolei stały się fundamentem dzisiejszego chrześcijaństwa (gratulacje, świetne podwaliny).
Tak to wygląda okiem bezbożnika któremu chciało się trochę poczytać. Może grubo ciosana ta analiza, ale jak usuniemy ewangelie, na temat Jezusa nie mamy nic. Null, zero.
Zastanawianie się czy człowiek, który prawdopodobnie nie istniał albo był kim innym, lub nawet kilkoma innymi, był bogiem czy nie jest wysoce absurdalne.
ps. Mój ulubiony argument za zmartwychwstaniem, spotkałam się z nim kilka razy u rożnych nawracaczy: "Skoro Jezus nie zmartwychwstał, to jak wyjaśnisz pusty grób???" Zwala każdego ateistę z nóg.... ze śmiechu.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
 | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Zastanawianie się czy człowiek, który prawdopodobnie nie istniał albo był kim innym, Tak, podobno Jezus z Biblii to wcale nie ten Jezus, tylko chodzi o innego kaznodzieję żydowskiego, który też miał na imię Jezus.
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Zastanawianie się czy człowiek, który prawdopodobnie nie istniał albo był kim innym, >Tak, podobno Jezus z Biblii to wcale nie ten Jezus, tylko chodzi o innego kaznodzieję żydowskiego, który też miał na imię Jezus.
Albo ten, ale miał na imię Mojsze albo Abram, był kaznodzieją-naciągaczem i sfingował własna śmierć. Albo go ktoś sobie wymyślił i musiał jakoś nazwać. Na każdy wariant mamy tyle samo dowodów. Guzik z pętelką. Śmichy - chichy nawet uzasadnione.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
| |  | 2 na 2 | myprecious (7170 punktów) | >>>Zastanawianie się czy człowiek, który prawdopodobnie nie istniał albo był kim innym, >>Tak, podobno Jezus z Biblii to wcale nie ten Jezus, tylko chodzi o innego kaznodzieję żydowskiego, który też miał na imię Jezus. >Albo ten, ale miał na imię Mojsze albo Abram, był kaznodzieją-naciągaczem i sfingował własna śmierć. Albo go ktoś sobie wymyślił i musiał jakoś nazwać. >Na każdy wariant mamy tyle samo dowodów. Guzik z pętelką. >Śmichy - chichy nawet uzasadnione. > "Religion is the opiate of the masses - > - and we all know you should never give drugs to kids"
Kult Cargo i postać Johna Fruma - mitycznego zbawiciela tej religii, aż nadto dowodzą, że pozbawieni narzędzi krytycznego myślenia ludzie, łatwo wpadają w pułapki własnych umysłów.
Jesus shaves!
|
|
 | 3 na 3 | Dominik Gajewski (677 punktów) | Nie zauważyć zamieszek i zmartwychwstania to jeszcze nic, pamiętajmy że: (...)Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu. (...)
Albo rzymianie byli bardzo mało spostrzegawczy, albo takie pochody zombie musiały być wtedy częste i pospolite, że nie były niczym godnym zapamiętania. Jak to mawiał Obelix - ale głupi ci rzymianie.
|
|
|  | 2 na 2 | Andro (1185 punktów) | Pewnie byli napruci winem i najarani jakimś ziołem... 
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
9 na 9 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Pytanie stawiane tysiąckroć. I zawsze wprawia mnie w osłupienie, że alternatywie "Chrystus-człowiek" - "Chrystus-bóg" przypisuje się tą samą wagę! A przecież, gdyby nawet z absolutną pewnością udowodniono istnienie Chrystusa-człowieka, to ani na krok nie przybliża nas to do udowodnienia istnienia Chrystusa-Boga! Tak samo istnienie tysiąca pytań, na które nie znamy odpowiedzi, ani na jotę nie zbliża nas do udowodnienia, że istnieje Najwyższa Siła Sprawcza, która te pytania pozwoli skwitować prostym objaśnieniem: "Bóg tak chciał!"
|
|
 | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Tak samo istnienie tysiąca pytań, na które nie znamy odpowiedzi, ani na jotę nie zbliża nas do udowodnienia, że istnieje Najwyższa Siła Sprawcza, która te pytania pozwoli skwitować prostym objaśnieniem: "Bóg tak chciał!"
God of the gaps (po polsku brzmi dość idiotycznie:"Bóg luk") ma dla siebie coraz mniej przestrzeni. Kiedyś władał wschodem i zachodem słońca, rzucał pioruny i zsyłał zarazy. Dziś jeszcze chowa się w cząstkach elementarnych, ewentualnie brodząc w pradawnej zupie, skleja DNA z aminokwasów. Ale niedługo i to mu zabiorą. Zostanie tylko Big Bang, czyli rola tego gościa, co odpala petardy. A może i to do czasu.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
 | 6 na 6 | Tohver (1287 punktów) | Zwłaszcza, że "Chrystus-Bóg" to nawet w chrześcijaństwie i jego okolicach idea bardzo kontrowersyjna. W pierwszych wiekach naszej ery istniało kilkanaście żydowskich/chrześcijańskich sekt i każda miała inne zdanie na temat natury Jezusa. Trójca święta to taki sam wymysł jak niepokalane poczęcie czy wniebowzięcie. Jedynym dowodem na nie jest to, że ludzie w to wierzą.
|
|
|  | 1 na 1 | Andro (1185 punktów) | Z Chrystusem - bogiem problem do tej pory mają Św. Jehowy czy Mormoni...
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
8 na 8 | Andro (1185 punktów) | > Czy Jezus był bardzo inteligentny,> wykorzystywał swoją mądrość i potrafił przekazać to, co chciał ludowi Galilei?Po pierwsze wszystko co napisałeś o Jezusie zaczerpnąłeś z NT, który właśnie po to został spisany, aby ludzie w Jezusa uwierzyli. Chcesz, to równie dobrze możesz wierzyć w księgę Mormona! > Do tego nie był synem Boga, tylko zwykłym człowiekiem, nad wyraz mądrym, dostającym widzenia, że jest mesjaszem? Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu?Po co sobie tym głowę zawracać? Może go w ogóle nie było, może był mesiaszem, może nie, może był człowiekiem, może bogiem. Równie dobrze możemy porozmawiac o Morgoth zwanym Melkorem, czy miał w sobie pierwiastek boski oraz czy Sauron był z nim spokrewniony i czy jako taki miał też w sobie coś boskiego. Odsyłam do biblii autorstwa apostoła J. R. R. Tolkiena  . Miłego studiowania.
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
 | | Mortimer (1359 punktów) |
> Po pierwsze wszystko co napisałeś o Jezusie zaczerpnąłeś z NT, który właśnie po to został spisany, aby ludzie w Jezusa uwierzyli.Zauważ, że nie miałem z czego innego  Żaden historyk czasów Jezusa o nim nie napisał ani słowa, a Flawiuszowi wierzyć nie można w 100%.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
|  | 2 na 2 | Dominik Gajewski (677 punktów) |
>Żaden historyk czasów Jezusa o nim nie napisał ani słowa, a Flawiuszowi wierzyć nie można w 100%. Flawiuszowi można wierzyć, ale nie można wierzyć w ten nieudolnie dopisany do niego fragment.
|
|
| |  | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) |
> Flawiuszowi można wierzyć, ale nie można wierzyć w ten nieudolnie dopisany do niego fragment...
...który został napisany pod naporem chrześcijan.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
2 na 2 | Mortimer (1359 punktów) | Mocno się nad tym zastanawiając, dochodzimy do wniosku, że Stary Testament to zlepek wierzeń Sumerów i Babilończyków połączonych razem, troszeczku zmienionych.
Z kolei Nowy Testament został spisany, by wywyższać boskość Jezusa.
Kurczę, to wszystko jest bez sensu. Religia, która powstała na gruzach innej religii, na dodatek opierająca się na wierzeniach innych cywilizacji. Teraz w Kościele wszystko opiera się na wizerunku Jezusa. Czemu nie na wizerunku Boga? Ano pewnie dlatego, że Kościół stworzył sobie Trójcę Świętą, by pozostać monoteistyczni, a nie politeistyczni.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
 | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W wizerunku boga, który zdajesz się sugerować, nie ma nic mądrzejszego, niż w wizerunku katolickiego Jezusa. Bzdury to bzdury, wiara w stragan to wiara w stragan. Każda religia to stragan urojonych zysków. Dotyczy to również indywidualnych wierzeń.
|
|
|  | | Mortimer (1359 punktów) |
Zastanawiam się, gdyż moje przemyślenia są związane z tym, czy Jezus był zwykłym człowiekiem (cierpiącym na poważne urojenie jego misji na Ziemi), czy półbogiem (czysta fantastyka). Chrześcijanie się mylą cały czas i na to wygląda, że religia chrześcijańska to jedno, a Biblia to drugie. To nie powinno być łączone, gdyż jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| |  | | Phanes (492 punktów) | >Zastanawiam się, gdyż moje przemyślenia są związane z tym, czy Jezus był zwykłym człowiekiem (cierpiącym na poważne urojenie jego misji na Ziemi), czy półbogiem (czysta fantastyka). >Chrześcijanie się mylą cały czas i na to wygląda, że religia chrześcijańska to jedno, a Biblia to drugie. To nie powinno być łączone, gdyż jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Nie rozumiem do końca, co chcesz przez to powiedzieć. Sam przyznajesz, że ewentualna boskość Jezusa to czysta fantastyka. Przyjmując, że ewangelie "w miarę wiernie" oddają osobowość Jezusa, to prawdopodobnie cierpiał on na urojenia. Możliwe też jednak, że uważał się za "syna bożego" jedynie w metaforycznym sensie, jak reszta Żydów/żydów, a podkreślał to dość mocno z powodu własnej sytuacji rodzinnej i dość wątpliwego ojcostwa Józefa, przez co musiał w dzieciństwie trochę wycierpieć, a zostało to zniekształcone przez późniejszych chrześcijan.
|
|
| | |  | | Mortimer (1359 punktów) |
> Pierwsze zdanie może być rzeczywiście nie zrozumiałe. Ewangelie raczej nie oddają "w miarę wiernie" osobowości Jezusa, gdyż te, które znamy i mamy w Piśmie Świętym, są tymi wybranymi, które opisują Jezusa w jak najlepszym świetle. A co do uznawania siebie za "syna bożego" w metaforycznym sensie, to zgadzam się jak najbardziej. Zapewne poczuł coś, co tchnęło w niego wiarę, że jest zesłany przez Boga, który chce, by to właśnie ON wypełnił wszelkie proroctwa.
> a zostało to zniekształcone przez późniejszych chrześcijan.
Dużo rzeczy zostało zniekształconych przez chrześcijan na przełomie wieków. Podam przykład. Nazarejczycy - w czasach Jezusa byli tak nazywani ludzie, którzy wędrowali i byli pod natchnieniem Bożym. Słowo pochodzi od hebrajskiego nezer oznaczającego odrośl od pnia Izraelskiej wiary i narodu. Ewangelie używają tego tytułu względem Jana Chrzciciela. Oczywiście, później chrześcijanie będą starali się wprowadzić rozróżnienie między Jezusem "Nazarejskim" i "nazareńczykami", aby zatrzeć wrażenie, że Jezus był tylko jednym z wielu działających wtedy proroków i na pewno podkreślić jego wyjątkowość.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Phanes (492 punktów) | >Ewangelie raczej nie oddają "w miarę wiernie" osobowości Jezusa, gdyż te, które znamy i mamy w Piśmie Świętym, są tymi wybranymi, które opisują Jezusa w jak najlepszym świetle.
Owszem, obraz Jezusa jest bardzo zamazany, aczkolwiek są pewne cechy jego osobowości występujące wyraźnie zarówno w ewangeliach kanonicznych jak i w apokryfach.
>Dużo rzeczy zostało zniekształconych przez chrześcijan na przełomie wieków. Podam przykład. Nazarejczycy - w czasach Jezusa byli tak nazywani ludzie, którzy wędrowali i byli pod natchnieniem Bożym. Słowo pochodzi od hebrajskiego nezer oznaczającego odrośl od pnia Izraelskiej wiary i narodu. Ewangelie używają tego tytułu względem Jana Chrzciciela. Oczywiście, później chrześcijanie będą starali się wprowadzić rozróżnienie między Jezusem "Nazarejskim" i "nazareńczykami", aby zatrzeć wrażenie, że Jezus był tylko jednym z wielu działających wtedy proroków i na pewno podkreślić jego wyjątkowość.
Zgadzam się całkowicie. Pozostaje jednak faktem, że nie wiemy czy tak naprawdę Jezus w ogóle istniał. Z powodu braku wystarczających by to stwierdzić świadectw historycznych, możemy zakładać rozmaite scenariusze, ale do pewności w tej sprawie już prawdopodobnie nigdy nie dojdziemy.
Założyłem tu jednak istnienie Jezusa i zastanawia mnie jedynie czy on sam uważał się literalnie za syna bożego, co jak na Żyda byłoby dosyć dziwne (i świadczyłoby o naprawdę poważnych zaburzeniach), czy może traktował to jako metaforę, co również mogło wypływać pośrednio z jego zaburzeń (choć dużo mniejszych).
Oczywiście istnieje spore prawdopodobieństwo, że on nie istniał, bądź jego osoba różniła się od tej przedstawionej w ewangeliach znacznie bardziej niż w założeniu, które przyjąłem. Dla głównego pytania postawionego w tym wątku nie ma to jednak żadnego znaczenia - jeśli w ogóle istniał, był on człowiekiem.
|
|
| | | | |  | | Mortimer (1359 punktów) | >Założyłem tu jednak istnienie Jezusa i zastanawia mnie jedynie czy on sam uważał się literalnie za syna bożego, co jak na Żyda byłoby dosyć dziwne (i świadczyłoby o naprawdę poważnych zaburzeniach), czy może traktował to jako metaforę, co również mogło wypływać pośrednio z jego zaburzeń (choć dużo mniejszych).
Sądzę, że nie uznawał się za hmm biologicznego syna Boga. Obstawiam to drugie, czyli metaforę.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ciężko obstawiać przy kimś, kto być może wcale nie istniał...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | > Ciężko obstawiać przy kimś, kto być może wcale nie istniał...Co racja, to racja. Ale strzelać można 
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Phanes (492 punktów) | > Ciężko obstawiać przy kimś, kto być może wcale nie istniał...Fakt, że to za wiele sensu nie ma, ale można to potraktować w ramach intelektualnej zabawy.
|
|
| | | | | |  | | Phanes (492 punktów) | >Sądzę, że nie uznawał się za hmm biologicznego syna Boga. Obstawiam to drugie, czyli metaforę.
Właściwie to trochę źle to wyraziłem. Też nie wydaje mi się, żeby uznawał się za biologicznego syna boga. Chodzi mi bardziej o to do jakiego stopnia czuł się wyjątkowy na tle innych Żydów. Czy uważał się za takiego samego syna bożego, jak każdy inny Żyd i o tym "synostwie bożym" nauczał innych, czy może czuł się synem bożym w jakimś bardziej "mistycznym", mesjańskim sensie (w pismach z Qumran pojawia się już inna koncepcja syna bożego niż we wcześniejszych pismach) i uważał siebie za kogoś wyjątkowego i wyższego od innych.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Dominik Gajewski (677 punktów) | Z tego co pobieżnie pamiętam to chodziło o Nauczyciela Sprawiedliwości czy jakoś tak, i najprawdopodobniej on był pierwowzorem Chrystusa a żył około 100 lat wcześniej, pewnie po drugim upadku świątyni w przekazie nastąpiło skrócenie linii uczniów (co nie było tak rzadkie dla biblijnych opisów jak choćby odnoszenie się do Nabuchodonozora w jednej z opowieści tłumaczącej kłopoty innego ówczesnego władcy choć mniej znanego). Dla mnie to nawet wyjaśnią wiele rzeczy jak to że domniemani uczniowie Jezusa nigdy go na oczy nie widzieli co tłumaczyło by iż niby bezpośredni jego spadkobierca Piotr daje się besztać Pawłowi z Tarasu. Ale oczywiście to są wszystko moje zabawy myślowe bez pokrycia w jakichkolwiek dowodach a jedynie będące domysłami.
|
|
| |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Biblia jest poskładana z przypadkowych, często sprzecznych ze sobą elementów. Wyznawcy chrześcijanstwa dokleili kolejny. Jedni z miłośników Tory uznali to za herezję (zawsze tak jest) inni się zachwycili (zawsze tak jest). Tych, którzy zobaczyli bzdurność tej sklejki było żałośnie mało (zawsze tak jest, oby się zmieniło).
|
|
 | 2 na 2 | Tohver (1287 punktów) | > Ano pewnie dlatego, że Kościół stworzył sobie Trójcę Świętą, by pozostać monoteistyczni, a nie politeistyczni.Tylko potem trochę zagalopowali się z tymi setkami świętych od wszystkiego z ich posągami, świątyniami, modlitwami i cudami. Kult bogini matki też mają nieźle rozbudowany jak na monoteizm
|
|
|  | | Mortimer (1359 punktów) |
Tak się zagalopowali, że ... Cytat:-We Włoszech zrobiono niedawno ankietę. Zapytano ludzi, do których świętych najczęściej się modlą. Wiesz, kto był na szóstym miejscu? JEZUS. Cytat z tego filmu
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co w tym dziwnego? Jezus był domyślony do dawniejszych zmyślonych mitów, podobnie świętych domyślono do Jezusa. Jestem ogromnie krytyczny wobec chęci odtworzenia "prawdziwego, pierwotnego chrześcijaństwa" - wierzący, którzy tak robią, posuwają się często w swoim fanatyzmie dalej, niż ci, przeciwko którym się buntują. Świetny jest przykład Lutra - pełnego nienawiści antysemity i mizogina, który pisał teksty na miarę "Mein Kampf" inspirując najgorsze zbrodnie.
|
|
5 na 5 | Dominik P. (9 punktów) | Racjonalistę czytam już długo jednak zalogowałem się dopiero teraz ponieważ zainteresowała mnie dyskusja o centralnej postaci Chrześciaństwa - Jezusie. To mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość (w razie problemów technicznych)
Większość z was jest zapewne byłymi Katolikami (tak jak i ja) patrzycie więc na postać Jezusa przez pryzmat historii, jednak gdyby się dłużej nad tym zastanowić takowego najzwyczajniej nie ma. "Najlepiej udokumentowana postać w historii" kolokwialnie mówiąc jest plagiatem od Mitry czy Horusa.
Przytoczę wam pewną anegdotę: Gazeta pisze nieprawdziwy ogromny artykuł na pierwszej stronie, który czytają wszyscy, jednak w związku z tym, iż jest nieprawdziwy tydzień później gdzieś na szarym końcu małym druczkiem jest sprostowanie. Co więc trafi do czytelnika? Bo ja sądzę, że tego sprostowania nie zobaczy nikt bądź nieliczni i ten nieprawdziwy artykuł nadal będzie żywy.
Tak samo jest z Jezusem oraz całą religią, ponieważ to co usłyszymy w dzieciństwie nie zostaje zapomniane lub zmienione na fakt. Bardzo prosty przykład, to testament Flawiusza, mój ojciec, który jest już starym człowiekiem do całkiem niedawna myślał, że ten przekaz historyczny nie jest zafałszowany.
Mortimer myślę, że postawiłeś nam złe pytanie ponieważ zakładasz, że Jezus żył, jednak tak nie jest. Nawet gdyby przyjąć, że Jezus żył to trzeba również powiedzieć, że Chrześcianie są ofiarą własnego sukcesu ponieważ postać Jezusa oraz jego przygody zostały tak podkolorowane, że mogły by się bić o tytuł baśni. Przez ok.1300-1400 gdy chrześciaństwo było na liście przebojów, baśnie o Jezusie wydawały się czymś całkowicie empirycznym - Tak!! Teraz gdy żyjemy w czasach gdy możemy obserwować dogorywający Katolicyzm z definicji nie potrafimy wierzyć w baśnie. Uważam, że gdyby Jesus nie lepił gołębi z gliny to dziś wydawałby się znacznie bardziej racjonalny i naprawdę jego postać wydawałaby się całkowicie realna.
Przyjmijmy jednak scenariusz, który zakłada, że faktycznie żył, tylko jego fan club podkolorował jego historie (przyp. Koszulki z napisem "Nie mam problemu do Jezusa, mam problem do jego fan clubu"), to wówczas prosta droga do wniosku i oczywiście odpowiedzi na twoje pytanie, Jezus nie był Bogem. Rodzi się natomiast pytanie dlaczego jego fan club wybrał właśnie cieśle. Dlatego w świetle mojej wypowiedzi bliżej jestem przyjęcia, że Jezus jest postacią wymyślną i bardzo łatwo to udowodnić.
|
|
 | 1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | > Mortimer myślę, że postawiłeś nam złe pytanie ponieważ zakładasz, że Jezus żył, jednak tak nie jest.Zakładam, że istniał ktoś o takim imieniu na prawdę. Nie został wymyślony, był Żydem, nauczał, miał swoją grupkę wiernych i miał też swojego bzika. Jak napisałem w temacie wątku: Życie Jezusa toczy się w biednej, zacofanej Galilei, najbardziej tradycyjnej i konserwatywnej części ziem żydowskich. Można z tego wywnioskować, że Jezus jako osoba inteligenta, mogła trafić do większości! Tak jak dziś. Biedniejsze kraje są bardziej religijne niż te, które są bardzo dobrze rozwinięte (spornym tematem będzie USA). Jezus był zapewne przekonany w 100% o swoim posłannictwie, że to on jest wybrany, że to on jest mesjaszem. Nie sądzę, że miał boskie moce itp. Trafiał swoją nauką do większości. Jak widać, troszeczkę się ona rozniosła po świecie. > "Najlepiej udokumentowana postać w historii" kolokwialnie mówiąc jest plagiatem od Mitry czy Horusa.Tutaj jak najbardziej się z Tobą zgodzę. Dionizos też jest dobrym przykładem. Tak samo Kriszna z Indii  > Nawet gdyby przyjąć, że Jezus żył to trzeba również powiedzieć, że Chrześcianie są ofiarą własnego sukcesu ponieważ postać Jezusa oraz jego przygody zostały tak podkolorowane, że mogły by się bić o tytuł baśni.Baśń baśń baśnią pogania w chrześcijaństwie. Taka prawda 
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z tym Kriszną to jest jakiś problem... Wydaje mi się, że kiedyś jakiś nasz kolega ateista strzelił jakąś bzdurę, którą wszyscy powtarzają. Otóż - nie widzę większych podobieństw między mityczną postacią Kriszny, a mityczną postacią Jezusa. Poza tym, tylko drobna część tego, co obecnie hinduiści opowiadają o Krysznie powstała przed naszą erą. Wiele ważnych opowieści o Krysznie i kodyfikacji tychże wywodzi się z Bhagawatam Purany którą datuje się na ok. XI wieku naszej ery. Wtedy już od dawna działali na terenie Indii chrześcijanie, których wierzenia mogły wpłynąć na wierzenia wyznawców Kryszny i tegoż teologię.
Więc: 1. Mit Jezusa wynika z wcześniejszych wierzeń, ale bardzo wątpliwy jest tu wpływ krisznaizmu, który to na przełomie er być może wogóle nie istniał. 2. Możliwe są odwrotne wpływy - chrześcijaństwa na mity o Krysznie. Krysznaizm jest najsilniej monoteizującym/monoteistycznym typem hinduizmu. Aby być mono musiał czerpać ze znanych wzorców. Kodyfikacja krysznaizmu nastąpiła ok. XI wieku naszej ery. Chrześcijanie w Indiach pojawili się już w istotny sposób w III wieku ne.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Mimo upływu dwóch tysięcy lat postać Jezusa nadal budzi kontrowersje.
Nie byłoby tej rozmowy gdyby Śiwa nie wypił kiedyś trucizny która miała zalać trzy wszechświaty. Dla niego samego też dobrze bo gdyby nie jego żona która objęła jego szyję tak mocno, że trucizna nie mogła się rozejść dalej po jego ciele ( ale co się stało z trucizną?).
|
|
2 na 2 | hanarafa (34 punktów) | "Drugie źródło żydowskie - oprócz Flawiusza - w którym znajdują się wzmianki o Chrystusie to Talmud. Zawiera on ustne tradycje religijno-moralne mozaizmu z I wieku po Chr., które ostatecznie zostały spisane dopiero w V i VI stuleciu po Chr. Talmud (hebr. "nauka") nazywa Jezusa głupcem, nieślubnym bękartem i jest Mu wyraźnie nieprzychylny. Jest to o tyle zrozumiałe, że żydzi nie uznają w Jezusie obiecanego przez Stary Testament Mesjasza i wciąż oczekują takiego Mesjasza, który uczyni z państwa Izrael światową potęgę. Jedno wszakże wynika z Talmudu jako fakt bezsporny. Jezus jest postacią znaną. W życiu Jego działy jakieś niezwykłe wydarzenia. Ponadto Talmud nienawidzi Jezusa i szuka usprawiedliwienia dla Jego oskarżycieli. W ten sposób Talmud potwierdza istnienie Chrystusa, choć nie uznaje Go za Syna Bożego i Zbawiciela." za historycy.org
Świadectwa Rzymskie Korneliusz Tacyt (54-119 po Chr.), rzymski historyk, tak pisze:
"Aby zniweczyć hałaśliwe wieści, Neron podsunął winnych i na najbardziej wyszukane kary oddał tych, których ludność jako znienawidzonych z powodu ich zbrodni nazywa chrześcijanami. Twórca tej nazwy Chrystus za rządów Tyberiusza został przez prokuratora Poncjusza Piłata skazany (na śmierć). Stłumiony wówczas zgubny zabobon znowu wybuchał i to nie tylko w Judei, źródle owego zła, lecz także w Mieście (Rzymie), dokąd wszystko, co wstrętne i hańbiące przybywa i praktykuje się."
Nie jest więc i to źródło przychylne Jezusowi więc trudno posądzać je o chęć nadania rozgłosu nieprawdzie, raczej pominięto by ten fakt milczeniem względnie zarzucono oszustwo głoszącym jego istnienie. Nie dowodzi to jednak boskiego pochodzenia Jezusa, a biorąc pod uwagę nawet pisma chrześcijańskie nie przypominam sobie fragmentu, w którym sam Jezus z Bogiem by się utożsamiał. Dowody , nawet historyczne, na istnienie Jezusa nie są dowodami na istnienie Boga.
|
|
 | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Świadectwa Rzymskie >Korneliusz Tacyt (54-119 po Chr.) Wszystkie te "świadectwa" rzymskie są grubo późniejsze, niż samo hipotetyczne życie hipotetycznego Jezusa i zapisane są na zasadzie "jedna pani drugiej pani". Ot, Tacyt usłyszał, że jest taka sekta, więc jako człek świata i wszelakich cudaczności jego ciekawy, zasięgnął języka. Może nawet samych sekciarzy wypytał. A jako człek inteligentny i wykształcony pisma ich jakieś przeczytał, Ewangeliami zwane. Od Rzymian zaś dowiedział się, iż sekta owa obrzydliwą jest Rzymowi i jego obywatelom, toteż jako szczery rzymski obywatel z jednej strony, a człowiek inteligentny z drugiej innej opinii mieć nie mógł. PS. Może to tylko moje osobiste uprzedzenie, ale literki "po Chr." dziwnie oko moje ranią, aże łzawić poczyna. Wolę tradycyjne, komunistyczne "n.e.".
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Bardzo ciekawy wątek. Nie zasługuje na przeniesienie do bazgrołów.
|
|
| |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | Tego typu wątki - ze szczególnym uwzględnieniem źródeł na temat Jezusa, ich prawdziwości i wiarygodności oraz powiązań z innymi religiami regionu (i nie tylko) były już na tym forum tłuczone na wszystkie możliwe strony ad mortem defecatam.
|
|
| | |  | | Mortimer (1359 punktów) | >Tego typu wątki - ze szczególnym uwzględnieniem źródeł na temat Jezusa, ich prawdziwości i wiarygodności oraz powiązań z innymi religiami regionu (i nie tylko) były już na tym forum tłuczone na wszystkie możliwe strony ad mortem defecatam.
Ale jak widać, ludzie dyskutują na nim. Ja tam nie wnikam co robią moderatorzy. Założyłem wątek, gdyż chciałem na ten temat podyskutować. Od miesiąca jestem użytkownikiem tego portalu i muszę przyznać, że jest on niesamowicie ciekawy i bardzo lubię zamieszczać na nim swoje myśli, czy też swoje zdanie.
Ale zdziwiłem się, że wątek znalazł się w "bazgrołach".
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Ale zdziwiłem się, że wątek znalazł się w "bazgrołach".wszystko już było... choćby tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0Ino że faktycznie trudno tam pogadać. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> PS. Może to tylko moje osobiste uprzedzenie, ale literki "po Chr." dziwnie oko moje ranią, aże łzawić poczyna. Wolę tradycyjne, komunistyczne "n.e.".No chyba uprzedzenie skoro n.e. liczymy od ur.Chr.  A w Świebodzinie nawet teraz liczą czas przed i po Chrystusie..., ino tym: 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > n.e. liczymy od ur.Chr.  Tak, ale ładniej wygląda  Może to dlatego, że to "Chr." tak zgrzyta? Angielskie BC i AD mniej rażą.
|
|
| |  | | Mortimer (1359 punktów) | Ahhhh! Ten Świebodzin A może to stanie się z tym posągiem kiedyś?!
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >PS. Może to tylko moje osobiste uprzedzenie, ale literki "po Chr." dziwnie oko moje ranią> No chyba uprzedzenie skoro n.e. liczymy od ur.Chr.  Nie całkiem. Chrystus wszak urodził się kilka lat przed Chrystusem.
Bo to Francuz był, a nie żaden Senegalczyk. (Radosław Zawrotniak, szpadzista)
|
|
2 na 2 | Dominik P. (9 punktów) | Wszelkie informacje na temat Jezusa czerpiesz z Biblii, choć w Biblii garść historycznych faktów się znajduje, to i tak daleko jej do swego rodzaju kroniki. Jest to raczej opowiadanie.
Każdy kto wierzy w Boga chrześciańskiego musi również założyć, że czynił te wszystkie cuda, a jeśli historie te przepuścimy przez sito racjonalizmu do jakich wniosków dojdziemy, czy bez żadnych zastrzeżeń możemy powiedzieć, że wykreowana przez Kościół koncepcja Jezusa jest prawdziwa? (nie tylko Kościół koncepcje tę kreował) Oczywiście, że nie. Teoria iż żył kiedyś mędrzec (Jezus) który był mądry i urzekł grupkę wyznawców do mnie nie przemawia. Proszę mi wierzyć iż było już wielu guru na tle których Jezus nie wyróżnia się niczym szczególnym, a jedynym rozsądnym wyjaśnieniem dlaczego jego imię zna wielu, to przypadek. W swej irracjonalności religia (Chrześciaństwo) na stałe weszła w życie przez równie irracjonalny sen cesarza (przyp. Legenda o Konstantynie, oraz min. zdanie "Pod tym znakiem zwyciężysz") Wielu wierzących z którymi rozmawiałem naśmiewała się ze mnie, bo "wierze" w przypadek (ewolucja) jakże łatwo można dowieść, że hołdujący się w mitach Katolicy także. Jeśli na piedestale stanąłby inny Bóg-Człowiek nasza dyskusja wyglądała by tak samo lecz imię było by inne. Nie chce przypisywać sobie nieomylności (przyp.Veritatis splendor Jan Paweł II 6.08.1993 "(...)poza samą prawdą" swoich poglądów jednak mogę się mylić jakie spodnie wybrać na rozmowę o prace bądź głosować na PIS czy PO. Ale czy możemy się mylić co do wiary? Nie sądzę. Odbiegłem nieco od tematu ale to dlatego, że religia mnie fascynuje i ponadto ma strukturę cebuli (wiele warstw) jeśli nie odsłonić wszystkich, bądź choć części dyskusja traci sens ponieważ wiara jest złożonym problemem.
|
|
1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | Nie rozumiem dlaczego ten wątek poleciał do "BAZGROŁÓW".
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
Mod: Bo przerodził się w wałkowane już wielokrotnie analizowanie historyczności Jezusa. Proszę, zadawaj takie pytania bezpośrednio mailując do Kolegium - w zasadzie pytanie powinno wylecieć do Oślej.
|
|
| panTeista (6809 punktów) | >Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu
Można się zastanawiać czy Jezus był inteligentny ale jedno jest pewne- nie był/ nie jest synem Boga.
Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że je ignorujemy.
|
|
4 na 4 | maruda (5550 punktów) | >I tutaj nadchodzi czas mojego pytania. Do tego nie był synem Boga, tylko zwykłym człowiekiem, nad wyraz mądrym, dostającym widzenia, że jest mesjaszem? >Czy rzeczywiście można uznać Jezusa za Syna Boga, w dosłownym tego słowa znaczeniu?
Ciągle tylko Jezus, spróbujmy inaczej. Czy Ramzes III był bogiem i czy był potomkiem Ra? Czy Maradona jest bogiem? Sensownej odpowiedzi będzie można udzielić dopiero ustalając co znaczy być bogiem, a co potomkiem boga.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|