 |
Ewolucja ludzi widoczna gołym okiem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-08-2015 00:49 | zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | Ewolucja ludzi widoczna gołym okiem
2 na 2 | Znane są przewidywania, że mężczyźni są skazani na wymarcie. Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków, noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie, z bransoletkami na przegubach dłoni.
Co gorsza, obserwuję także, że degeneracji podlegają również kobiety. Współczesne nastolatki i nieco starsze panie w coraz większym stopniu pozbawione są widocznego biustu, wcięcia w talii, a ich nogi przypominają patyki - między średnicą uda a średnicą łydki nie ma żadnej różnicy.
Super kobiece figury w typie Kim Kardashian są w mediach wyśmiewane, prezentowane jako dziwolągi. Jako ideał kobiecego piękna promowane są patyczaki typu Anja Rubik, i zdaje się, że ta promocja skutkuje rzeczywistymi zmianami u większości współczesnych, młodych kobiet.
PS Post nie do końca poważny, ale też niezupełnie bezsensowny. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | |
|
3 na 3 | Rupson (1793 punktów) | > [color=#330000]Znane są> przewidywania,> że mężczyźni są skazani na wymarcie.> Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków,> noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie,> z bransoletkami na przegubach dłoni.-To ewolucja kulturowa. Jej ścieżki, podobnie jak tej biologicznej, nie zawsze wiodą ku postępowi, czasami organizmy tracą jakieś narządy, kończyny, skrzydła, wzrok. U ludzi to pewnie zdrowy rozsądek, dobry gust i estetyka są na wstecznym i bezmyślne naśladownictwo bierze nad nimi górę, a z drugiej strony oczywiście próby wyróżnienia się z tłumu, co jest coraz trudniejsze. Co prawda mamy teraz mieszaninę wszelkich stylów, od kudłaczy po łysoli, od sztywnych elegantów po hip-hopową hołotę, a dawne czasy łatwiej było rozpoznać po stroju lub fryzurze. Ale to co mnie delikatnie mówiąc dziwi, to ta mania pokazywania nóg przez facetów. Czasami wcale nie jest gorąco, a nawet po lesie chłop łazi, i czy to jakiś spasiony "kark", czy straszy pan, czy student, wszyscy w krótkich spodenkach kolorowych, nawet różowych w kropki i kwiatki, w których człowiek prędzej spodziewa się ujrzeć małe dziewczynki. Druga sprawa to obsesja na punkcie tatuaży. Wystarczy włączyć jakikolwiek mecz, by ujrzeć bezmyślnie zmazane, oszpecone ręce zawodników. Stroje, fryzury, malowanie i przekłuwanie ciała, wszystko przypomina kulturę dzikich plemion Afryki, Amazonii, Oceanii, które w sumie nie miały ciekawszych zajęć.
|
|
 | 8 na 8 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >To ewolucja kulturowa. Jej ścieżki, podobnie jak tej biologicznej, nie zawsze wiodą ku postępowi, czasami organizmy tracą jakieś narządy, kończyny, skrzydła, wzrok.
Jeżeli organizmy tracą jakieś narządy w toku ewolucji, to nie jest to strata w potocznym rozumieniu, czyli pogorszenie się stanu, lecz właśnie dostosowanie do nowych warunków przez redukcję tego, co zbędne. Pamiętaj, że zbędne narządy konsumują energię, a w świecie, w którym przeżywa ten, który zapewni sobie wystarczającą ilość energii (zawartej głównie w pożywieniu) utrzymywanie zbędnych części organizmu zużywających energię może się okazać śmiertelnie niebezpiecznym luksusem. Spróbuj zastąpić w swojej wypowiedzi określenie "tracą" określeniem "redukują", a być może dostrzeżesz nieco inny kontekst. Pojęcie postępu też jest bardzo złożone i nie zawsze to, co jeden za takowy uważa, jest pożyteczne dla innego.
>U ludzi to pewnie zdrowy rozsądek, dobry gust i estetyka są na wstecznym i bezmyślne naśladownictwo bierze nad nimi górę, a z drugiej strony oczywiście próby wyróżnienia się z tłumu, co jest coraz trudniejsze.
Domyślam się, że ten wsteczny bieg pewnie ma się odnosić do nowych trendów, a przynajmniej jakiejś ich części. Trudno się z tym zgodzić. Z dawien dawna starzy narzekali na rzekome zepsucie młodzieży i wieszczyli upadek świata - chyba nie ma kultury piśmiennej, która nie zostawiłaby tekstów o podobnej wymowie. Tak więc krytykowanie nowego jest pewnie równie stare jak cywilizacja. Wyjaśnienie tego zjawiska jest dość proste. Świat się zmienia, młodszym pokoleniom - jako mniej ograniczonym przez tradycję - zwykle łatwiej było się dostosować do tych zmian przez odrzucenie balastu przeszłości, często zbędnego w nowych okolicznościach, czego pokolenia starsze często nie rozumiały, a ludzie już mają taką przypadłość, że gdy czegoś nie rozumieją, to źle o tym mówią. Zrzędzenie na nowe trendy jest przeważnie oznaką mentalnego stetryczenia.
>Ale to co mnie delikatnie mówiąc dziwi, to ta mania pokazywania nóg przez facetów.
Pooglądaj sobie stare obrazy, rzeźby, rysunki itp., a zobaczysz, że były epoki, w których mężczyźni pokazywali większe partie nóg niż obecnie.
>Czasami wcale nie jest gorąco, a nawet po lesie chłop łazi, i czy to jakiś spasiony "kark", czy straszy pan, czy student, wszyscy w krótkich spodenkach kolorowych, nawet różowych w kropki i kwiatki, w których człowiek prędzej spodziewa się ujrzeć małe dziewczynki.
To, czy komuś jest gorąco, czy nie, to sprawa indywidualna. Jeśli ktoś łazi po lesie w krótkich spodenkach, to widać jest mu wystarczająco ciepło, a Ciebie nie powinno to obchodzić. Nie rozumiem też, dlaczego mężczyźni nie mieliby chodzić w kolorowych spodenkach. Jeśli dlatego, że jest to niezgodne z Twoimi wyobrażeniami, to może najpierw zapytaj innych, czy są usatysfakcjonowani Twoim wyglądem. Niewykluczone, że dowiedziałbyś się wielu ciekawych rzeczy na swój temat.
>Druga sprawa to obsesja na punkcie tatuaży. Wystarczy włączyć jakikolwiek mecz, by ujrzeć bezmyślnie zmazane, oszpecone ręce zawodników. Stroje, fryzury, malowanie i przekłuwanie ciała, wszystko przypomina kulturę dzikich plemion Afryki, Amazonii, Oceanii, które w sumie nie miały ciekawszych zajęć.
A w czym Ci przeszkadzają tatuaże u innych? To, że Ty uważasz osoby wytatuowane za oszpecone, to Twój problem. Sami wytatuowani najwyraźniej sądzą inaczej. A co do specyficznego wyglądu przedstawicieli tzw. dzikich plemion (cóż za zaściankowe określenie!), to zapewniam Cię, że działania te nie brały się z braku ciekawszych zajęć, lecz pełniły najczęściej funkcje społeczno-rytualne. Ciekawie na ten temat pisał świetny antropolog kultury Kaj Birket-Smith w swoich klasycznych już dziś "Ścieżkach kultury", do której to lektury gorąco wszystkich zachęcam.
|
|
|  | 2 na 2 | Rupson (1793 punktów) | >>To ewolucja kulturowa. Jej ścieżki, podobnie jak tej biologicznej, nie zawsze wiodą ku postępowi, czasami organizmy tracą jakieś narządy, kończyny, skrzydła, wzrok. >Jeżeli organizmy tracą jakieś narządy w toku ewolucji, to nie jest to strata w potocznym rozumieniu, czyli pogorszenie się stanu, lecz właśnie dostosowanie do nowych warunków przez redukcję tego, co zbędne. -Nie pouczaj Waść w kwestiach, na których niekoniecznie znasz się lepiej. Z punktu widzenia ssaka dziennego, utrata zmysłu wzroku to strata. W ogóle, jeżeli ten zmysł był, a go nie ma, to obiektywnie jest to uwstecznienie. Co nie zmienia faktu, że jest to przystosowanie i zaoszczędzenie energii w warunkach, gdy jest on zbędny.
>Domyślam się, że ten wsteczny bieg pewnie ma się odnosić do nowych trendów, a przynajmniej jakiejś ich części. Trudno się z tym zgodzić. -Źle się domyślasz. Chodzi o bezmyślne naśladownictwo i kreowanie durnych wzorców. Np. anorektyczne modelki nie biorą się znikąd.
>Z dawien dawna starzy narzekali na rzekome zepsucie młodzieży i wieszczyli upadek świata - -Niczego nie wieszczę, nie jestem zbyt stary, a każda epoka ma tych, co im się podoba wszystko, nic, albo krytykują konkretne (ich zdaniem) idiotyzmy.
>Tak więc krytykowanie nowego jest pewnie równie stare jak cywilizacja. -Nowego? Przekłuwanie lub malowanie sobie ciała jest nowe?
>Wyjaśnienie tego zjawiska jest dość proste. Świat się zmienia, -Co nie znaczy że na lepsze i że mądrzejsi mają więcej do powiedzenia. A patrząc na omawiane dziwactwa, świat wcale się nie zmienia, ludźmi rządzą wciąż te same prymitywne instynkty i zachowania.
>Zrzędzenie na nowe trendy jest przeważnie oznaką mentalnego stetryczenia. -To nie zrzędź. Bezkrytyczne przyjmowanie wszelkich trendów jest za to oznaką skretynienia. Braku osobowości, charakteru i gustu. Co też nie jest niczym nowym.
>>Ale to co mnie delikatnie mówiąc dziwi, to ta mania pokazywania nóg przez facetów. >Pooglądaj sobie stare obrazy, rzeźby, rysunki itp., a zobaczysz, że były epoki, w których mężczyźni pokazywali większe partie nóg niż obecnie. -To pewnie tak dawne epoki, gdy nie znano jeszcze spodni?
>To, czy komuś jest gorąco, czy nie, to sprawa indywidualna. Jeśli ktoś łazi po lesie w krótkich spodenkach, to widać jest mu wystarczająco ciepło, a Ciebie nie powinno to obchodzić. -A gdzie napisałem, że mnie to obchodzi? I co ciebie nagle obchodzi, że się wypowiadam na ten temat? Czy zgłaszam jakiś projekt ustawy zakazującej robienie z siebie pajaca? To wolny kraj.
>Nie rozumiem też, dlaczego mężczyźni nie mieliby chodzić w kolorowych spodenkach. -Rozumiesz wszystko więc zrozum, że kogoś to śmieszy. Potrafisz? Czy tu się kończy tęczowa tolerancja? >Jeśli dlatego, że jest to niezgodne z Twoimi wyobrażeniami, to może najpierw zapytaj innych, czy są usatysfakcjonowani Twoim wyglądem. -A szczerze sram na to co kto myśli o moim wyglądzie, jako inni mają gdzieś moje zdanie. Zmuszam kogoś by się ze mną zgadzał?
>A w czym Ci przeszkadzają tatuaże u innych? -Typowa mantra mendy, "co ci przeszkadza, co ci przeszkadza, co ci przeszkadza...." Czy chociaż raz użyłem tego słowa? A co ci przeszkadza, że napisałem co o tym myślę? Załóż różowe gatki w kwiatki nawet w styczniu, przebij sobie uszy, język załóż koraliki, wytatuuj nawet tyłek i nie zawracaj mojego. Nic ci z mojej strony nie grozi, poza kpinami. Choć dla bufona to rzecz bolesna.
>To, że Ty uważasz osoby wytatuowane za oszpecone, to Twój problem. -Najwyraźniej twój, że ja tak uważam. Razi cię brak jednomyślności, że nie wszyscy zachwycają się każdą głupotą?
>Sami wytatuowani najwyraźniej sądzą inaczej. -Niesamowite, pewnie dlatego się tatuują...
|
|
| |  | 6 na 6 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >-Typowa mantra mendy, "co ci przeszkadza, co ci przeszkadza, co ci przeszkadza...." ... Nic ci z mojej strony nie grozi, poza kpinami. Choć dla bufona to rzecz bolesna. Nie życzę sobie wycieczek osobistych okraszonych obraźliwymi epitetami. Dyskusję prowadzoną na tak żenującym poziomie uważam za zamkniętą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rupson (1793 punktów) | >>-Typowa mantra mendy, "co ci przeszkadza, co ci przeszkadza, co ci przeszkadza...." ... Nic ci z mojej strony nie grozi, poza kpinami. Choć dla bufona to rzecz bolesna. >Nie życzę sobie wycieczek osobistych okraszonych obraźliwymi epitetami. >Dyskusję prowadzoną na tak żenującym poziomie uważam za zamkniętą.
-To nie koncert życzeń. Wchodzisz tu dobrowolnie, nadymasz się, pouczasz i bezczelnie zmyślasz, że mi coś przeszkadza, znasz moje emocje i zamiary. Ja na tym poziomie nie chcę dyskutować. A jeżeli stajesz w obronie każdej głupoty, tylko dlatego, że ktoś z niej kpi, to masz sporo roboty.
|
|
4 na 4 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Znane są przewidywania, że mężczyźni są skazani na wymarcie.
Znane są różne przewidywania, a że spora ich część nigdy się nie spełnia, to już inna sprawa. A niezależnie od tego warto śledzić doniesienia ze świata nauki w innych miejscach niż dziennik.pl.
>Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków, noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie, z bransoletkami na przegubach dłoni.
A w jaki sposób zmierzyłeś, że "coraz więcej widać" tych anorektyków? Liczysz egzemplarze? Pytam choćby dlatego, że ja wielu anorektyków nie widuję, no ale może żyję w takiej części świata, do której to wymieranie jeszcze nie dotarło.
>Co gorsza, obserwuję także, że degeneracji podlegają również kobiety. Współczesne nastolatki i nieco starsze panie w coraz większym stopniu pozbawione są widocznego biustu, wcięcia w talii, a ich nogi przypominają patyki - między średnicą uda a średnicą łydki nie ma żadnej różnicy.
Takich "degeneracji" również nie zauważyłem. Ludzie są różni - jedni mają na sobie mniej ciała, inni więcej. Oczywiście, dzisiejsze trendy w modzie promują sylwetkę szczupłą i wysportowaną, w przeciwieństwie na przykład do przeważającego "ideału" piękna sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy dominowały pucułowate buźki i raczej pełne kształty (choć to głównie po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny). To wszystko jest jednak kwestią gustu, a że Twój akurat różni się w tym względzie od dominującego wzorca, nie jest samo w sobie ani pozytywne, ani negatywne. Na Twoim miejscu wystrzegałbym się jednak naiwnego przekonania, że jeśli świat wygląda inaczej, niż byś sobie tego życzył, to ze światem musi być coś nie tak.
>Super kobiece figury w typie Kim Kardashian są w mediach wyśmiewane, prezentowane jako dziwolągi. Jako ideał kobiecego piękna promowane są patyczaki typu Anja Rubik...
Są różne media, jedne promują to, inne tamto. Po prostu zmień medium, a problem sam się rozwiąże.
>... i zdaje się, że ta promocja skutkuje rzeczywistymi zmianami u większości współczesnych, młodych kobiet.
Może skutkuje, może nie. Pamiętaj, że dopóki nie masz przed sobą rzetelnie opracowanych danych, zdany jesteś na domysły, a na tych trudno zbudować sensowny obraz rzeczywistości.
|
|
 | 1 na 1 zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | > >Znane są przewidywania, że mężczyźni są skazani na wymarcie.> Znane są różne przewidywania, a że spora ich część nigdy się nie spełnia, to już inna sprawa. A niezależnie od tego warto śledzić doniesienia ze świata nauki w innych miejscach niż dziennik.pl.Nie ma znaczenia jakie źródło powołuje się na oceny naukowców. Jeśli nie podoba ci się dziennik.pl, to poszukaj sobie innego źródła - czy to coś zmieni?> >Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków, noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie, z bransoletkami na przegubach dłoni.> A w jaki sposób zmierzyłeś, że "coraz więcej widać" tych anorektyków? Liczysz egzemplarze?Nie liczę, po prostu coraz więcej takich widuję. Nie wiem jak to ci prościej wytłumaczyć, na co dzień mam do czynienia z ludźmi, którym ich IQ pozwoliło bez problemów ukończyć co najmniej szkołę średnią z dobrymi wynikami.> Pytam choćby dlatego, że ja wielu anorektyków nie widuję, no ale może żyję w takiej części świata, do której to wymieranie jeszcze nie dotarło.Czy ja napisałem, że widuję wielu anorektyków? Napisałem, że widuję ich coraz więcej - nie rozumiesz, "Nie wiem jak to ci prościej wytłumaczyć, na co dzień mam do czynienia z ludźmi, którym ich IQ pozwoliło bez problemów ukończyć co najmniej szkołę średnią z dobrymi wynikami."> >Co gorsza, obserwuję także, że degeneracji podlegają również kobiety. Współczesne nastolatki i nieco starsze panie w coraz większym stopniu pozbawione są widocznego biustu, wcięcia w talii, a ich nogi przypominają patyki - między średnicą uda a średnicą łydki nie ma żadnej różnicy.> Takich "degeneracji" również nie zauważyłem.Może masz problemy ze wzrokiem, może w twojej okolicy, jakimś dziwnym trafem, wszystkie kobiety mają widoczny biust, wcięcie w talii i kształtne nogi. Jeśli to drugie, to daj znać, gdzie mieszkasz, chętnie się tam udam, aby sycić me oczy kobiecością.> Ludzie są różni - jedni mają na sobie mniej ciała, inni więcej.Poważnie?> Oczywiście, dzisiejsze trendy w modzie promują sylwetkę szczupłą i wysportowanąCo innego szczupła i wysportowana sylwetka, co innego sylwetka wychudzona, pozbawiona proporcji. Powiada się, że ideał kobiety, to 90-60-90 (biust-talia-biodra), problem w tym, że promowana jest sylwetka raczej X-X-X.> w przeciwieństwie na przykład do przeważającego "ideału" piękna sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy dominowały pucułowate buźki i raczej pełne kształty (choć to głównie po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny).Może poszukaj sobie zdjęć sławnych aktorek amerykańskich z okresu Żelaznej Kurtyny, bo bredzisz.> To wszystko jest jednak kwestią gustu, a że Twój akurat różni się w tym względzie od dominującego wzorcaZachowałem wzorzec obowiązujący przez dziesiątki/setki tysięcy lat. Nie uległem propagandzie pedałów, projektantów kobiecej mody, promujących kobiety - wieszaki jako ideał piękna.> nie jest samo w sobie ani pozytywne, ani negatywne.Jest to jak najbardziej pozytywne, bo zgodne z naturą, z faktycznymi, a nie wymyślonymi wzorcami piękna.> Na Twoim miejscu wystrzegałbym się jednak naiwnego przekonania, że jeśli świat wygląda inaczej, niż byś sobie tego życzył, to ze światem musi być coś nie tak.Czyli jeśli np. powszechne stanie się w świecie coś takiego:
  to ze mną będzie coś nie tak, nie ze światem?> >Super kobiece figury w typie Kim Kardashian są w mediach wyśmiewane, prezentowane jako dziwolągi. Jako ideał kobiecego piękna promowane są patyczaki typu Anja Rubik...> Są różne media, jedne promują to, inne tamto. Po prostu zmień medium, a problem sam się rozwiąże.Poruszam się w różnych mediach.> >... i zdaje się, że ta promocja skutkuje rzeczywistymi zmianami u większości współczesnych, młodych kobiet.> Może skutkuje, może nie.Tak, wiem, ty żyjesz w miejscu, gdzie nie ma anorektycznych chłopaczków i kobiet bez biustu i talii.> Pamiętaj, że dopóki nie masz przed sobą rzetelnie opracowanych danych, zdany jesteś na domysły, a na tych trudno zbudować sensowny obraz rzeczywistości.Danych dostarczają mi moje obserwacje, a nie domysły.
|
|
|  | 4 na 4 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Nie ma znaczenia jakie źródło powołuje się na oceny naukowców. Jeśli nie podoba ci się dziennik.pl, to poszukaj sobie innego źródła - czy to coś zmieni? Jesteś w błędzie - rodzaj źródła ma ogromne znaczenie, bo tylko przez świadomy dobór informacji możliwa jest krytyczna ocena tychże. Jeśli chcemy uzyskać rzetelne informacje naukowe, np. o najnowszych technikach operowania zaćmy lub o postępach w zakresie fizyki kwantowej, to trzeba wiedzieć, gdzie warto sięgnąć. Człowiek rozgarnięty sięgnie do publikacji specjalistycznych, bo wie, że tylko tam znajdzie profesjonalne opracowanie interesujących go kwestii dokonane przez specjalistów zajmujących się tą dziedziną. Człowiek nierozgarnięty będzie szukał tej wiedzy w miejscach przypadkowych, w których otrzyma informacje zapodane przez osoby nieznające się na tej dziedzinie. W efekcie po uzyskaniu informacji będzie wiedział z grubsza tyle samo co wcześniej, a w każdym razie nie będzie wiedział, czy uzyskana informacja jest rzetelna. Zagadnienie to ma proste przełożenie w życiu codziennym. Gdy zaboli Cię ząb, prawdopodobnie pójdziesz z tym problemem do stomatologa, czyli specjalisty w tej dziedzinie, ale raczej nie pójdziesz do krawca, który w zakresie leczenia zębów ma do powiedzenia z grubsza tyle samo co dziennik.pl w kwestii badań naukowych.
>>>Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków... >>A w jaki sposób zmierzyłeś, że "coraz więcej widać" tych anorektyków? Liczysz egzemplarze? >Nie liczę, po prostu coraz więcej takich widuję. Ludzie różne rzeczy widują: yeti, UFO, wilkołaki. Budowanie na tej podstawie wiedzy o świecie zwykle daje kiepskie efekty.
>Czy ja napisałem, że widuję wielu anorektyków? Napisałem, że widuję ich coraz więcej... Skoro widujesz ich coraz więcej i uznajesz za stosowne o tym napisać, to przypuszczalnie dostrzegasz w tym kwestię wartą poruszenia. Skąd zatem to zdziwienie?
>Nie wiem jak to ci prościej wytłumaczyć, na co dzień mam do czynienia z ludźmi, którym ich IQ pozwoliło bez problemów ukończyć co najmniej szkołę średnią z dobrymi wynikami." Dwa razy zrobiłeś tę wstawkę, trudno zrozumieć w jakim celu. Być może w Twoim środowisku ukończenie szkoły średniej z dobrymi wynikami jest jakimś większym osiągnięciem.
>...może w twojej okolicy, jakimś dziwnym trafem, wszystkie kobiety mają widoczny biust, wcięcie w talii i kształtne nogi. Czytaj ze zrozumieniem! Nie pisałem o wszystkich kobietach, lecz o tym, że nie dostrzegam opisywanych przez Ciebie rzekomych "deformacji", które jakoby w coraz większym stopniu mają dotyczyć współczesnych kobiet.
>>Ludzie są różni - jedni mają na sobie mniej ciała, inni więcej. >Poważnie? Poważnie. Tak samo jak jedni mają więcej rozumu, a inni mniej.
>>Oczywiście, dzisiejsze trendy w modzie promują sylwetkę szczupłą i wysportowaną >Co innego szczupła i wysportowana sylwetka, co innego sylwetka wychudzona, pozbawiona proporcji. Powiada się, że ideał kobiety, to 90-60-90 (biust-talia-biodra), problem w tym, że promowana jest sylwetka raczej X-X-X. A co Cię obchodzi, co niektórzy promują lub co się powiada? Jeśli masz własny rozum, to z niego korzystaj i wybieraj to, co Ci odpowiada. Gustujesz w 90-60-90 - Twoja sprawa, gustujesz w wychudzonych czy otyłych - dokładnie to samo. Chyba nie musisz się oglądać na innych w tym względzie?
>>w przeciwieństwie na przykład do przeważającego "ideału" piękna sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy dominowały pucułowate buźki i raczej pełne kształty (choć to głównie po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny). >Może poszukaj sobie zdjęć sławnych aktorek amerykańskich z okresu Żelaznej Kurtyny, bo bredzisz. Zanim zarzucisz komuś brednię, dowiedz się, gdzie leży wschód, a gdzie zachód.
>>To wszystko jest jednak kwestią gustu, a że Twój akurat różni się w tym względzie od dominującego wzorca >Zachowałem wzorzec obowiązujący przez dziesiątki/setki tysięcy lat. Nie uległem propagandzie pedałów, projektantów kobiecej mody, promujących kobiety - wieszaki jako ideał piękna. Nie ma wzorców obowiązujących przez dziesiątki/setki tysięcy lat, plotą o nich co najwyżej ludzie nie mający bladego pojęcia o zmienności kulturowej.
>>nie jest samo w sobie ani pozytywne, ani negatywne. >Jest to jak najbardziej pozytywne, bo zgodne z naturą, z faktycznymi, a nie wymyślonymi wzorcami piękna. Nie ma faktycznych, zgodnych z naturą wzorców piękna. Piękno jest kategorią wypracowaną przez ludzki umysł.
>>Na Twoim miejscu wystrzegałbym się jednak naiwnego przekonania, że jeśli świat wygląda inaczej, niż byś sobie tego życzył, to ze światem musi być coś nie tak. >Czyli jeśli np. powszechne stanie się w świecie coś takiego: >to ze mną będzie coś nie tak, nie ze światem? Jeśli "powszechne stanie się w świecie coś takiego" jak na załączonych przez Ciebie zdjęciach, to właśnie ludzie Twojego pokroju będą najgłośniej protestować przeciwko wszelkim naruszeniom tego kanonu, bo w swojej niewiedzy będą naiwnie mniemać, że trwa on niezmiennie od tysięcy lat.
>>Są różne media, jedne promują to, inne tamto. >Poruszam się w różnych mediach. Zawsze można poszukać czegoś nowego.
>>>... i zdaje się, że ta promocja skutkuje rzeczywistymi zmianami u większości współczesnych, młodych kobiet. >>Może skutkuje, może nie. >Tak, wiem, ty żyjesz w miejscu, gdzie nie ma anorektycznych chłopaczków i kobiet bez biustu i talii. Nie przeinaczaj sensu moich słów! Nie napisałem, że takich osób nie ma, lecz że nie zgadzam się z Twoją obserwacją o jakichś niekorzystnych zmianach w tym względzie.
>>Pamiętaj, że dopóki nie masz przed sobą rzetelnie opracowanych danych, zdany jesteś na domysły, a na tych trudno zbudować sensowny obraz rzeczywistości. >Danych dostarczają mi moje obserwacje, a nie domysły. Obserwacje prowadzone bez wykorzystania sprawdzonej metody zwykle sprowadzają się do czczych domysłów.
|
|
3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków, >noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie A podobno biją na alarm, że nadwaga jest plagą. Co do mody młodzieżowej, to jak świat światem gorszyła ona ciut starsze pokolenia. Może szokować ekstremalna modyfikacja ciała, jak ta skaryfikacja, czyli dać sobie pociąć ryj lub inne części ciała, ale na szczęście nie ma takich przypadków wielu. Zresztą to też nic nowego, praktykowały to lub praktykują różne pierwotne plemiona. Żeby zaszły zmiany w genomie nie wystarczy założyć rurki.
|
|
5 na 5 | dzentelmen (2000 punktów) | > Co gorsza, obserwuję także, że degeneracji podlegają również kobiety.Mocna przesada.Moda ma to do siebie,że "produkuje",zbędne i ulotne trendy.Wolność społeczna w większej części świata,objawia się w mocno subiektywnym podejściu.Indywidualny środek wyrazu,można powiedzieć,bierze górę.Stąd tyle "dziwadeł".Kobiety w mojej opinii,nie podlegają żadnej degeneracji.Warto tu zwrócić uwagę,że ważnym czynni kem jest wiek.Jeśli dokonujemy oceny,na podstawie obserwacji,powiedzmy młodej grupy Kobiet 18-29,dostrzeżemy jaka następuje zmiana po wyjściu z tego przedziału wieku.Kobieta jednak to już nie "dziewczę".I co obserwujemy ? Normalizację,dojrzałość mentalna zrzuca skorupę,ulotnej fantazji.Oczywiście to żadna reguła,znam panie po 40- będące mocno związane jeszcze z bytem przeszłym  .
"historia testis temporum, lux veritatis, vita memoriae, magistra vitae "
|
|
2 na 2 | Kaszman (396 punktów) | >Na co dzień obserwuję to wymieranie - coraz więcej widać na ulicach anorektycznych chłopaczków, >noszących spodnie "rurki" z dziwaczną torbą w kroczu, nierzadko w śmiesznych kapelusikach na głowie, >z bransoletkami na przegubach dłoni.
A po co kobiecie chłop 2 metry z łapami jak bochenki, mięśniak 120 kg ? Żeby mógł ją obronić przed jakimś drapieżnikiem czy innym osobnikiem. A przed czym ma ją bronić w cywilizowanym państwie ? Kobiety coraz rzadziej szukają takich mięśniaków, to chyba jasne dlaczego, teraz korzystniejszy jest programista, który zarabia 4000 zł, ale nie wygląda zbyt... no właśnie - męsko. Co do panującej mody na odsłanianie jak najwięcej - czy trzeba wyjaśniać co ma na celu seksualizacja kobiet ? Pewnie przeminie i po jakimś czasie powróci. A tak trochę odbiegając od tematu - zwróćcie uwagę, że wszystkie reklamy na odchudzanie są skierowane do kobiet podczas, gdy nadwagę ma prawie 2 razy więcej nastoletnich chłopców niż dziewczyn.
Where's your god now ?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|