 |
Czy jesteśmy lewicowcami? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-09-2007 12:05 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Czy jesteśmy lewicowcami? | Kochani ateiści!
Witam pierwszy raz na tym forum. Swoją aktywność pragnę zacząć od nurtującego mnie od dawna problemu. Otóż, gdy mówię moim nowym znajomym lub po prostu dyskutantom, że jestem ateistą, to prawie zawsze ich reakcją jest utrata wiary w moją szczerość, co do moich poglądów politycznych.
Zawsze identyfikowałem się z prawicą. We wszystkich rozmowach na tematy polityczne opowiadam się zdecydowanie przeciwko socjalizmowi, jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego, bezrobocia na optymalnym poziomie, prywatyzacji gospodarki, ubezpieczeń, emerytur, lecznictwa, oświaty itd.
Zawsze ientyfikowałem się z liberalizmem w wydaniu jeffersonowskim, czyli tej jego odmianie, która nazywana jest liberalizmem konserwatywnym lub prawicowym. Człowiek jest wartością najwyższą. Państwo ma służyć obywatelowi, urzędnicy i politycy powinni służyć swoim petentom i wyborcom tak jak kelnerzy służą klientom w restauracji. Prawo ma chronić interesy obywatela, bronić jego komfortu i wspierać jego inicjatywy, jeśli nie naruszają one interesów czy komfortu innego obywatela. Prawa człowieka są nadrzędne nad innymi prawami, żadne regulacje prawne, żadne "obywatelskie obowiązki" nie mogą naruszać wolności człowieka i nie mogą pomniejszać jego przyrodzonej godności.
Jednak, gdy podczas dyskusji jawnie deklaruję się jako ateista, wtedy rozmówcy przestają mi ufać. Są przekonani, że w głębi serca jestem socjalistą albo komunistą. Nie pomaga wyjaśnianie, że komunizm wymyślili jezuici, że największym wrogiem genetyki i ewolucjonizmu był ZSRR, że wrogość między komunistami a Kościołem Katolickim była zwyczajną walką o rząd dusz między dwoma Kościołami dwóch różnych ale pokrewnych religii. Kiedy mówię, że wg mnie ludzie lewicy i ludzie religijni to są w większości ci sami ludzie, którzy składają się na tzw. ciemnogród, to moim rozmówcom wydaje się że żartuję. Dla nich jest oczywiste, że ateiści, liberałowie i feministki muszą mieć lewicowe poglądy.
Wchodząc na to forum chcę więc zacząć od tego pytania. Kochani ateiści, czy wy w większości uważacie się za lewicowców? A jeśli nie, to czy godzicie się z tym, że socjaliści pokroju PiS, nazywają siebie prawicą, a nas, ateistów, czyli prawdziwych prawicowców, nazywają lewicą?
Prywatnie znam bardzo niewielu ateistów, wydaje mi się, że są tacy jak ja - mają prawicowe poglądy. Nienawidzimy Marksa, Lenina, Stalina, Hitlera, Chomeiniego, Saddama i innych czołowych lewicowców historii. Kochamy Reagana i Thatcher, mimo że byli wierzący. Skąd więc bierze się stereotyp ateisty-lewicowca? A może jest on prawdziwy, może takich jakich ateistów jak ja jest niewielu, może naprawdę większość to lewicowcy?
Pozdrawiam
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| waldmarc (4307 punktów) | Odp: czy jesteśmy lewicowcami? | > jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznegoW tym rozwarstwieniu widzisz się raczej na górze czy na dole drabiny społecznej?  > Kiedy mówię, że wg mnie> ludzie lewicy i ludzie religijni to są w większości ci sami> ludzie, którzy składają się na tzw. ciemnogródMożna by z tym polemizować. Chyba trochę upraszczasz. Dla Ciebie wszystko, co powiększa obszar wolności jest prawicowe i na odwrót. Reagan i Thatcher powiększali wprawdzie wolność w sferze gospodarczej, ale na pewno nie w obyczajowej. Z kolei wielu lewicowców wprowadzało regulacje w wolny rynek, ale za to dążyli do większej wolności w sferze obyczajowej. PiS kontrolowałoby najchętniej i tę, i tę sferę, a określa się jako prawicowy. Prosty podział lewica-prawica chyba tu nie wystarcza.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >... Prosty podział lewica-prawica chyba tu nie wystarcza.
Na pewno nie wystarcza. A racjonalizm tak naprawdę nie sprawdza, czy jego racje pochodzą z lewej, czy prawej strony - sprawdza tylko, czy są uzasadnione. W tym kontekście żaden system - filozoficzny czy ekonomiczny - nie może zostać uznanym z góry za racjonalny.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > >jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego> W tym rozwarstwieniu widzisz się raczej na górze czy na dole drabiny społecznej?  jestem raczej pośrodku i nie staram się tego zmienić > >Kiedy mówię, że wg mnie> >ludzie lewicy i ludzie religijni to są w większości ci sami> >ludzie, którzy składają się na tzw. ciemnogród> Można by z tym polemizować.> Chyba trochę upraszczasz. Dla Ciebie wszystko, co powiększa obszar wolności jest prawicowe i na odwrót. Reagan i Thatcher powiększali wprawdzie wolność w sferze gospodarczej, ale na pewno nie w obyczajowej. Z kolei wielu lewicowców wprowadzało regulacje w wolny rynek, ale za to dążyli do większej wolności w sferze obyczajowej.Dziękuję, rozumiem, że uważasz, iż wolność w sferze obyczajowej kojarzy się z poglądami lewicowymi, a poglądy w sferze obyczajowej decydują o percepcji, czy zaliczyć kogoś do prawicy czy do lewicy. Czy władze ZSRR i PRL, zakazujące wolności w seksie, powinny być nazwane prawicowymi? Sądzę, że nie sfera obyczajowa jest najważniejsz, że musi być jeszcze jakaś przyczyna, dlaczego ateiści kojarzeni są z lewicą.
doku
|
|
 | | jarcio (1198 punktów) | > Reagan i Thatcher powiększali wprawdzie wolność w sferze gospodarczej, ale na pewno nie w obyczajowej. Z kolei wielu lewicowców wprowadzało regulacje w wolny rynek, ale za to dążyli do większej wolności w sferze obyczajowej. >
Bez odpowiedniego stopnia wolności w sferze gospodarczej wolności obywatelskie są niemożliwe do osiągnięcia (dlatego możliwe jest zaistnienie kapitalizmu z dyktaturach jak i demokracjach, ale socjalizm w demokracji się nie pojawi nigdy). Gospodarka jest fundmanetem bowiem stosunki materialne społeczeństw determinują zakres wolności wszelkich.
|
|
| mohawk (2936 punktów) | Żenujący stek bzdur. Jeśli ktoś posługuje się pojęciami tak przeideologizowanymi, o tak żałośnie niskiej "rozdzielczości", że do jednego worka wchodzi Kaczyński, Chomeini, Saddam, Marks, Stalin i Hitler, to nie dziwota, że nie potrafi sobie odpowiedzieć na trywialne pytania.
|
|
 | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > nie potrafi sobie odpowiedzieć na trywialne pytania.
Zauważ, że moim pytaniem było: "kochani ateiści, czy uwaacie się za prawicowców czy za lewicowców?" - z Twojej niemiłej odpowiedzi wnioskuję, że nie jesteś ateistą - wszyscy ateiści jakich znam to ludzie mili i życzliwy - to zresztą jest naturą ateisty.
Skoro nie jesteś ateistą, to nic dziwnego, że nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie
doku
|
|
|  | | mohawk (2936 punktów) | >> nie potrafi sobie odpowiedzieć na trywialne pytania. >Zauważ, że moim pytaniem było: "kochani ateiści, czy uwaacie się za prawicowców czy za lewicowców?" - z Twojej niemiłej odpowiedzi wnioskuję, że nie jesteś ateistą - wszyscy ateiści jakich znam to ludzie mili i życzliwy - to zresztą jest naturą ateisty. >Skoro nie jesteś ateistą, to nic dziwnego, że nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie
Może głupio się tak usilnie zarzekać, ale jednak jestem ateistą. No doubt about it.
Ton mój uprzejmy nie był, ale drażnią mnie tego rodzaju ideologiczne spłaszczenia. Odpowiedź na Twoje pytanie jest, jak sądzę, dość prosta. Po prostu, ateizm był oficjalną ideologią monopartii (zwanej zupełnie idiotycznie komunistyczną) przez czterdzieści lat PRL i takie skojarzenie jest nieuchronne. Tym bardziej, że jest ono skwapliwie podsycane, jako dogodny sposób ustawienia sobie przeciwnika do bicia, przez co bardziej konserwatywne kręgi duchowieństwa katolickiego. Last but not least, wśród ateistów jest cała masa lewicowców, a zapewne odsetek ateistów wśród lewicowców jest znacznie wyższy niż po przeciwnej stronie sceny politycznej.
Wszystko to nie zmienia oczywistego faktu, że nie ma żadnego nieuchronnego związku między ateizmem a lewicowością. Są ateiści konserwatywni, a nawet radiomaryjni (jak np. prof. Bogusław Wolniewicz), pogodzeni z dominacją kościoła katolickiego w naszym kraju. Choć tego rodzaju ateizm nie budzi mego entuzjazmu, nie mam powodu podawać w wątpliwość jego autentyzmu.
Na koniec, do całej masy uproszczeń, od jakich roił się Twój inicjalny post, dodajesz egzemplarz kolejny w postaci generalizacji na temat ateistów - będących rzekomo z natury ludźmi uprzejmymi. W uogólnieniu tym jest mniej więcej tyle prawdy, co w przekonaniach Twoich znajomych o organicznym związku ateizmu i komunizmu. Ateiści to ludzie tacy sami, jak wszyscy inni - ani gorsi, ani lepsi.
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Ateiści to ludzie tacy sami, jak wszyscy inni - ani gorsi, ani lepsi.
Naprawdę spotkałeś niemiłego lub głupiego ateistę?! Nie uwierzę, dopóki sam nie spotkam.
Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący
doku
|
|
| | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:Naprawdę spotkałeś niemiłego lub głupiego ateistę?! Nie uwierzę, dopóki sam nie spotkam. Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący Tak? To poczytaj posty nieobecnego.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >poczytaj posty nieobecnego.
mam na myśli spotkania wiarygodne, n żywo
jestem sceptyczny wobec prawdziwości wirtualnych osobowości internetowych
doku
|
|
| | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Naprawdę spotkałeś niemiłego lub głupiego ateistę?! Nie uwierzę, dopóki sam nie spotkam.
Nie musiałem spotkać, by wiedzieć, że nasza zbiorowość nie jest grupą 'nadludzką' czy 'świętą', i że nieobce są jej zwykłe ludzkie przywary. Zaś co do głupoty to przecież dla Ciebie głupi powinni być wszyscy ci na tym forum, którzy są lewicowcami. A tych, jak pisze dalej Satanisław, jest wielu (w każdym razie jeśli przyjąć szerokie rozumienie lewicowości).
>Nie jestem zwolennikiem fałszywej skromności - ateiści są ludźmi dobrymi i mądrymi, kierują się wyższymi standardami moralnymi niż ludzie wierzący
Jesteś więc zwolennikiem fałszywej pychy. Fałszywej nie w takim sensie, w jakim fałszywa może być skromność. Twoja pycha jest fałszywa, gdyż jest dumą z nieistniejącego (a w każdym razie wysoce wątpliwego) stanu rzeczy.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > przyjąć szerokie rozumienie lewicowości
Z tym nie warto przesadzać, nie zapominajmy o centrystach, wielu ludzi nie chce zdecydowanie określić się po żadnej ze stron, zamiast szeroko rozumieć te dwa pojęcia, lepiej zaakceptować istnienie poglądów centrowych. Pamiętasz Porozumienie Centrum? Kiedyś Kaczor nie nazywał siebie prawicowcem - był uczciwszy.
doku
|
|
| | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > > przyjąć szerokie rozumienie lewicowości> Z tym nie warto przesadzać,Masz rację - z tym warto nie przesadzać, zwłaszcza w dyskusji z Tobą. Gotóweś pomyśleć, że chodzi mi o Chomeiniego, Kaczora, Saddama i Hitlera...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Gotóweś pomyśleć, że chodzi mi o Chomeiniego, Kaczora, Saddama i Hitlera
Chomeini, Saddam i Hitler to moim zdanie doskonali przedstawiciele lewicy, nawet wąskim rozumieniu. Kaczor był kiedyś centrystą, dzisiaj stoi już na pograniczu centrum i lewicy. Nie mm jeszcze całkowitej pewności, czy zasługuje na miano lewicowca. Jedno jest pewne - kłamie, mówiąc, że jest prawicowcem.
doku
|
|
| | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | Po prostu posługujesz się sekciarskim pojęciem prawicy oraz, co w świetle tego faktu zrozumiałe, ideologicznym pojęciem lewicy.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Po prostu posługujesz się sekciarskim pojęciem prawicy oraz, co w świetle tego faktu zrozumiałe, ideologicznym pojęciem lewicy.
Tego zdania po prostu nie rozumiem. Co to znaczy "sekciarskie pojęcie"? Co znaczy "ideologiczne pojęcie"?
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Tego zdania po prostu nie rozumiem. Co to znaczy "sekciarskie pojęcie"? Co znaczy "ideologiczne pojęcie"?
Najprościej: sekciarskie, czyli nieuznające za prawomocne innych sposobów rozumienia danego pojęcia, ściśle przestrzegające doktrynalnej "czystości" wyznaczonej przez dany "partykularyzm", nie dopuszczające kontrowersji i rozbieżności; ideologiczne zaś niech oznacza w tym miejscu takie, które wynika z wyznawanej ideologii, a więc opisujące przeciwnika przez pryzmat tej ideologii i z użyciem jej pojęć - co daje w efekcie opis daleki od neutralności, nie mówiąc o "samowiedzy" przeciwnika (jeśli zapytasz zdeklarowanego lewicowca, co sądzi o Twojej definicji, wiążącej go z niektórymi ze wspomnianych wyżej postaci, to w najlepszym razie zaśmieje Ci się w twarz).
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Najprościej: sekciarskie, czyli nieuznające za prawomocne innych sposobów rozumienia danego pojęcia, ściśle przestrzegające doktrynalnej "czystości" wyznaczonej przez dany "partykularyzm", nie dopuszczające kontrowersji i rozbieżności; ideologiczne zaś niech oznacza w tym miejscu takie, które wynika z wyznawanej ideologii, a więc opisujące przeciwnika przez pryzmat tej ideologii i z użyciem jej pojęć - co daje w efekcie opis daleki od neutralności, nie mówiąc o "samowiedzy" przeciwnika (jeśli zapytasz zdeklarowanego lewicowca, co sądzi o Twojej definicji, wiążącej go z niektórymi ze wspomnianych wyżej > postaci, to w najlepszym razie zaśmieje Ci się w twarz).
Naprawdę sądzisz, że narodowy socjalizm może być postrzegany jako ideologia prawicowa?
Czy naprawdę sądzisz, że strażnicy rewolucji Chomeiniego mogą być postrzegani jako prawicowcy?
Jeśli masz rację sądząc, że ci ludzie uznawani są za prawicowców, to muszę przyznać Ci też rację w tym, że moja definicja lewicy jest sekciarska i ideologiczna
doku
|
|
| jarcio (1198 punktów) | Ja nie wiem kim są "oni", ale utożsamianie ateisty z socjalizmem idzie w parze bowiem obecnie Europa się laicyzuje i coraz bardziej socjalizuje - czyli idiocieje. Więc te dwa zjawiska kulturowe idą w parze. Nie dziwi mnie zatem iż ateizm jest powszechnie utożsamiany z socjalizmem - sam na ogół tak czynię. Dzisiaj bycie ateistą oznacza porzucenie Boga anachronicznego na rzecz Boga czasów obecnych. Ten tradycyjny Bóg przez rzesze ateistów jest wzgardzony, ale ten nowy choć ożywiony tym samym mechanizmem wiary to jednak autorytatywnie wyznacza kierunki rozwoju społeczeństw (dawniej mądrzy ludzie określali takie stanowisko mianem fatalizmu historycznego - dzisiaj to już tylko humanizm oraz tolerancja). Tym nowym Bogiem jest lewicowy egalitaryzm i wynikające z tej myśli specyficzne pojmowanie demokracji, kultury, płci, prawa czy społeczeństwa. Ateista XXI wieku bezgranicznie wierzy w ideologie internacjonalizmu, ślepo wyznaje zasady demokracji i chowa się za nauką, której nawet pojąć nie potrafi. Wszyscy ateiści wielbią Einsteina choć nie wiedzą właściwie czemu. Wszystko przemawia za tym iż ten obecny ateista akurat z prawicą i liberalizmem ma jak najmniej wspólnego.
>Nienawidzimy >Marksa, Lenina, Stalina, Hitlera, Chomeiniego, Saddama i >innych czołowych lewicowców historii.
A dlaczego żeś się uczepił Marksa zrównując go z Saddamem czy Hitlerem ? A właśnie ja bardzo lubię Karola Marksa i jestem liberałem. Mam jego Kapitał na półce i wiele się z pism tego wielkiego myśliciela nauczyłem. Czy wiesz na ten przykład, że ten człowiek na swój specyficzny sposób popierał kapitalizm ? Mógłbym polecić wspaniałą refutację marksizmu spisaną przez prof. Leszka Kołakowskiego, ale wole Cię bezpośrednio odesłać do pierwszego tomu Kapitału, 25 rozdziału o "Nowoczesnej teorii kolonizacji" co byś mógł poczytać o pochwałach Karola Marksa wolności bujnie kwitnącej w Ameryce XIX wieku.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ateista XXI wieku bezgranicznie wierzy w ideologie internacjonalizmu, ślepo wyznaje zasady demokracji i chowa się za nauką, której nawet pojąć nie potrafi.
To nieprawda, jestem ateistą, więc możesz mi wierzyć. Ateista XXI w. musi być darwinistą, a darwinista doskonale rozumie siłę doboru krewniaczego, siłę lojalności i patriotyzmu. Żeby być ateistą, trzeba rozumieć naukę.
> na swój specyficzny sposób popierał kapitalizm ? Oczywiście, że nie wiesz
Oczywiście wiem, bo jako ateista jestem człowiekiem światłym i oczytanym. Marks dobrze wyjaśnił czym jest wartość dodatkowa, ale nie umiał dostrzec, że gospodarka socjalistyczna nie może dać wartości dodatkowej z tych samych powodów, z których gospodarka kapitalistyczna daje watość dodatkową. Sądzę raczej, że on to rozumiał, ale celowo udawał, że wierzy w socjalizm
> pochwałach Karola Marksa wolności bujnie kwitnącej w Ameryce XIX wieku.
Marks chwalił też rewolucję w Niderlandach, jako postęp w stosunku do feudalizmu. A jednak wymyślił socjalizm, który cofnął wiele narodów na powrót w objęcia feudalizmu. Rewolucja socjalistyczna była w rzeczywistości kontrrewolucją, a Marks musiał zdawać sobie z tego sprawę.
>> Nie pomaga wyjaśnianie, że komunizm wymyślili jezuici, >Bo niby dlaczego miałby pomóc skoro jest kłamstwem ? Skoro jest prawdą to udowodnij iż taki Platon to w swoim Państwie nie przedstawił jednak prototypu komunizmu.
Przepraszam za to uproszczenie, miałem na myśli praktyczne opracowanie zasad komunizmu i wprowadzenie ich w życie. Komunistyczne państwa jezuitów w Ameryce Pd. przetrwały dużo dłużej niż ZSRR. Oczywicie Platon był prekursorem
doku
|
|
|  | | jarcio (1198 punktów) | >To nieprawda, jestem ateistą, więc możesz mi wierzyć. Ateista XXI w. musi być darwinistą, a darwinista doskonale rozumie siłę doboru krewniaczego, siłę lojalności i patriotyzmu. Żeby być ateistą, trzeba rozumieć naukę.
Pisząc o ateiście XXI wieku miałem na myśli tego opisanego przeze mnie wcześniej. Oczywiście nie twierdze, że wszyscy ateiści takie zasady wyznają. Ale uważam iż dzisiaj wykształcił się specyficzny ateizm, który jest wybitnie religijny - ten wierzący bezgranicznie w egalitaryzm. Na podobnej zasadzie marksizm Karola Marksa łączy się z mesjanizmem. Oczywiście masz racje, że takie uogólnianie byłoby nieporozumieniem.
>Sądzę raczej, że on to rozumiał, ale celowo udawał, że wierzy w socjalizm
Ja nie wiem dlaczego Marks pisał o kapitalizmie tak a nie inaczej (to znaczy nie znam jego intencji). Być może tego zjawiska po prostu nie rozumiał.
pozdrawiam
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Człowiek >jest wartością najwyższą.
który człowiek? ty? on? ten tam bez dachu nad głową pod okapem supermarketu? czy ten z dużym kontem?
>Państwo ma służyć obywatelowi, >urzędnicy i politycy powinni służyć swoim petentom i >Prawo ma chronić interesy obywatela, bronić jego komfortu i >wspierać jego inicjatywy,
ma, powinien, musi...to lista słówek potrzebnych do formułowań poboznych życzeń i przemówień przedwyborczych...
>Prawa człowieka są nadrzędne >nad innymi prawami,...
ten sam problem: prawa którego człowieka? operujesz abstrakcyjnym pojęciem człowieka, a chciałbyś, aby dotyczyło kowalskiego i bezdomnego bez adresu...
>"obywatelskie obowiązki" nie mogą naruszać wolności >człowieka i nie mogą pomniejszać jego przyrodzonej >godności.
nie ma godności in blanco...a jesli w przyszłości jakieś urzadzenie wykryje w płodzie zbrodnicze inklinacje? to zdaje się canetti chciał stetoskopu, który wykrywałby dyktatorów...
>czy wy w większości uważacie się za >lewicowców?
a czy trzeba koniecznie być po jakiejś stronie? nawet głosując na lewicę wcale nie musisz mieć lewicowych poglądów. jeśli kilka zasad prawicy lub lewicy jest również twoimi zasadami, to reszta może nie mieć z nimi nic wspólnego...
>A jeśli nie, to czy godzicie się z tym, że >socjaliści pokroju PiS, nazywają siebie prawicą,...
to znowu operowanie wytrychem...pis to rydzyk, rydzyk to kościół (pozornie skłócony),...itd
>a nas,ateistów, czyli prawdziwych prawicowców, nazywają lewicą?
ateizm nie jest w sposób logiczny związany z żadna opcją polityczną
>Nienawidzimy >Marksa, Lenina, Stalina, Hitlera, Chomeiniego, Saddama...
weź pod uwagę tłumy, które wynoszą takie kreatury na świeczniki...oraz tych, którzy dają na to milczące przyzwolenie - ludzi pielęgnujących fałszywe dobro w zaciszu domu tak, jak sie hoduje kwiatki na parapecie...prawa ulicy są inne...
>Kochamy Reagana i >Thatcher, mimo że byli wierzący.
osobiście mam awersję do wszystkich, których polityczna ranga jest wyższa od sołtysa. w tej materii moim mistrzem jest diogenes: na pytanie aleksandra macedońskiego, czego sobie życzy, pragnął jedynie, aby mu nie zasłaniał słońca...politycy najczęściej są kwintesencją egoizmu tych, którzy za nimi stoją. uważam siebie za filozofa: znaczenie wszystkich wymienionych i nie wymienionych przez ciebie ludzi jest takie samo: ich los jest dla mnie równie zabawny jak los jedniodniowej muszki...na wszelki wypadek: mój nie jest ani lepszy, ani gorszy...
>Skąd więc bierze się >stereotyp ateisty-lewicowca?
myślę, że odpowiedź (lub jej część) leży w historii: zacząłbym od podkreślanego (niesłusznie) przez kapłanów związku religii z zasadami moralnymi...kto myślał inaczej - był przeciw, był wrogiem, diabłem godnym stryczka lub stosu... przykłady są liczne. podam jeden: ruch robotniczy, marks (materializm) i jego mierni i okrutni naśladowcy...
>może >takich jakich ateistów jak ja jest niewielu, może naprawdę >większość to lewicowcy?
nie wiem. to kwestia dla ankieterów lub sondy, która od pewnego czasu kojarzy mi się jednak z wizytą u gastrologa i rzygami... osobiście nie kieruję się ani lewicą, ani prawicą, lecz współczuciem: takim samym dla psa jak i dla człowieka. a w wyborach pozwalam sie oszukać tym, którzy sprawiają wrażenie, że też go trochę mają. w tej materii jestem człowiekiem naiwnym. podejrzewam, że dzięki takiej naiwności pielęgnowanej tu i ówdzie nie zdziczeliśmy doszczętnie...
pozdrawiam
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >> Człowiek >>jest wartością najwyższą. >który człowiek? ty? on?
Ja, on... to nie są wartości, ale konkretne okazy zwierząt z gatunku homo sapiens - ja mówię o wartości zwanej "człowiek"
>ma, powinien, musi...to lista słówek potrzebnych do formułowań poboznych życzeń i przemówień przedwyborczych...
Ja ich używam w celu zaprezentowania swojej wizji prawa, a ponieważ nie jestem prawnikiem, nie ośmielam się używać formułek prawniczych w rodzaju: "jeżeli urzędnik nie obsłuży klienta zgodnie z procedurą, to klientowi należy się od skarbu państwa odszkodowanie ...". Jednak za każdym moim "musi" czy "powinien" kryja się wizja konkretnego rozwiązania prawngo. Bez sensu jest zakładać w takim gronie jak nasze, że dyskusja na tematy polityczne ogranica się do pobożnych życzeń
>>Prawa człowieka są nadrzędne >>nad innymi prawami,... >ten sam problem: prawa którego człowieka?
Prawa człowieka są już dobrze zdefiniowane, w jakiej deklaracji Praw Człowieka i Obywatela czy jakoś tak
>nie ma godności in blanco...
Jest - taka "godność" nazywana jest czasem "podmiotowością". Chodzi tu o świadomość wzajemności w jednoczesnym postrzeganiu faktu, że jest się postrzeganym przez podmiot, który jest świadom tego, że jest postrzegany jako podmiot. Takie pojęcie podmiotowości uogólnia się na wszystkie zdarzenia w taki sposób, że godność przypisujemy każdemu, kto kiedykolwiek z kimkolwiek nawiązał tego typu kontakt
> a jesli w przyszłości jakieś urzadzenie wykryje w płodzie zbrodnicze inklinacje?
To bez znaczenia, każdy zbrodniarz ma swoją godność, tak jak każdy człowiek, dlatego naturalna etyka ateisty głosi, że złem największym jest okrucieństwo, ponieważ godzi ono w największą wartość - w godność
> to zdaje się canetti chciał stetoskopu, który wykrywałby dyktatorów...
Każdy z nas może być dyktatorem, to ludzie czynią dyktatora z głupca, który ma odwagę wziąć na siebie odpowiedzialność za cudze zbrodnie. Jestem zdania, tak jak Tołstoj, że dobry władca (wódz) wydaje tylko takie rozkazy, które jego ludzie chcą wykonać, bo taka jest ich natura. Źli ludzie potrzebują wodza, bo dzięki niemu uciekają przed odpowiedzialnością za zło, które czynią z radością i czystym sumieniem.
>osobiście mam awersję do wszystkich, których polityczna ranga jest wyższa od sołtysa
Ja ich szanuję za tzw. odwagę cywilną.
>>Skąd więc bierze się >>stereotyp ateisty-lewicowca? >myślę, że odpowiedź (lub jej część) leży w historii: zacząłbym od podkreślanego (niesłusznie) przez kapłanów związku religii z zasadami moralnymi
ja twierdzę, że większość religijnych ma poglądy lewicowe
doku
|
|
|  | | mohawk (2936 punktów) | > Ja, on... to nie są wartości, ale konkretne okazy zwierząt z gatunku homo sapiens - ja mówię o wartości zwanej "człowiek"Boję się tych, dla których wartością jest jakiś wyimaginowany człowiek-idea, a nie konkretni przedstawiciele gatunku homo sapiens. > >>Prawa człowieka są nadrzędne nad innymi prawami,...> >ten sam problem: prawa którego człowieka?> Prawa człowieka są już dobrze zdefiniowane, w jakiej deklaracji Praw Człowieka i Obywatela czy jakoś takNo to chyba masz problem. W Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stoi jak wół: Cytat:Artykuł 23
(1) Każdy człowiek ma prawo do pracy, do swobodnego wyboru miejsca pracy, do odpowiednich i zadowalających warunków pracy oraz do ochrony przed bezrobociem. (2) Każdy człowiek, bez względu na jakiekolwiek różnice, ma prawo do równej płacy za równą pracę. (3) Każdy pracujący ma prawo do odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, zapewniającego jemu i jego rodzinie egzystencję odpowiadającę godności ludzkiej i uzupełnianego w razie potrzeby innymi środkami pomocy społecznej. (4) Każdy człowiek ma prawo do tworzenia związków zawodowych i do przystępowania do związków zawodowych dla ochrony swych interesów.
Artykuł 24
Każdy człowiek ma prawo do wypoczynku, włączając w to rozsądne ograniczenie godzin pracy i okresowe płatne urlopy.
Artykuł 25
Każdy człowiek ma prawo do poziomu życia zapewniającego zdrowie i dobrobyt jemu i jego rodzinie włączając w to wyżywienie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i niezbędne świadczenia socjalne oraz prawo do zabezpieczenia na wypadek bezrobocia, choroby, niezdolności do pracy, wdowieństwa, starości lub utraty środków do życia w sposób od niego niezależny. Są to prawa, które dość słabo współgrają z prawicową wizją porządku społecznego (vide Twoje: jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego).
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Są to prawa, które dość słabo współgrają z prawicową wizją porządku społecznego (vide Twoje: jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego).
Widziałem chyba jakiś inny zbiór Praw Człowieka albo nie przeczytałem go uważnie do końca. Mogę komentować Twój cytat w ten sposób, że nie wszystkie tego rodaju teksty osiągnęły już doskonałą formę i pozbawione są błędów czy niezręczności.
Prawa, które przytoczyłeś cechują się niestety niską jakością, są wewnętrznie sprzeczne, nia zawierają implicite nadziei na ich przestrzeganie, miejscami są po prostu infantylne, aż trudno uwierzyć, że jakiś kraj spoza RWPG mógłby coś takiego ratyfikować.
Weźmy dla przykładu "prawo do równej płacy za równą pracę". To wygląda tak, jakby chłopiec z podstawówki próbował bawić się w polityka. Nie istnieje przecież nic takiego jak "równa praca". Nawet w tej samej firmie na tym samym stanowisku dwóch różnych pracowników zawsze będzie nierówno pracować. Nawet jeśli jeden odejdzie a na jego miejsce przyjdzie jego brat bliźniak, to jego praca nie będzie równa pracy poprzednika. Dobry szef potrafi dostrzec różnice w jakości i wydajności i odpowiednio zrónicować premię, nawet jeśli pensja jest równa.
Właściwe sformułowanie tego prawa naturalnego powinno brzmieć mniej więcej tak: "prawo do godziwej płacy, odpowiadającej wartoci włożonej pracy i wartości rynkowej firmy"
Pisząc o Prawach Człowieka mam na myśli dobrze sformułowane prawa naturalne, a nie jakieś infantylne wypociny sowieckich politologów.
doku
|
|
| | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Prawa, które przytoczyłeś cechują się niestety niską jakością, są wewnętrznie sprzeczne, nia zawierają implicite nadziei na ich przestrzeganie, miejscami są po prostu infantylne, aż trudno uwierzyć, że jakiś kraj spoza RWPG mógłby coś takiego ratyfikować.
No widzisz, jak to się na tym świecie dziwnie składa...
Deklarację przyjęto bez głosu sprzeciwu. Wstrzymało się od głosu osiem krajów: Arabia Saudyjska, RPA oraz państwa komunistyczne, w tym Polska.
Ja się jednak cieszę, że jest jakiś dokument, który daje ludziom choćby mgliste podstawy do żywienia przekonania, że coś się im należy, i że mogą się o to upomnieć.
>Weźmy dla przykładu "prawo do równej płacy za równą pracę". To wygląda tak, jakby chłopiec z podstawówki próbował bawić się w polityka. Nie istnieje przecież nic takiego jak "równa praca".
Takie sformułowanie wyraża ogólną zasadę, a każdy pojedynczy przypadek może być rozstrzygany indywidualnie w odpowiednich instancjach. To zaś, co ty piszesz, wygląda na ekwilibrystykę mającą na celu ukrycie przyzwolenia na zwyczajną, nielimitowaną dyskryminację.
>Nawet w tej samej firmie na tym samym stanowisku dwóch różnych pracowników zawsze będzie nierówno pracować.
Zwłaszcza np. robotnice przy taśmie.
>Dobry szef potrafi dostrzec różnice w jakości i wydajności i odpowiednio zrónicować premię, nawet jeśli pensja jest równa.
A zły szef wykorzysta korzystne prawo dla dowolnej dyskryminacji.
>Właściwe sformułowanie tego prawa naturalnego
Co to jest prawo naturalne? Kościół też mówi o prawie naturalnym, żeby "uzasadnić" różne swoje fanaberie, warto by więc ustalić, o czym mowa.
>powinno brzmieć mniej więcej tak: "prawo do godziwej płacy, odpowiadającej wartoci włożonej pracy i wartości rynkowej firmy"
Czyżbyś zamierzał się przyłączyć do akcji OPZZ, piętnującej rozbieżność między wzrostem wydajności pracy w ostatnich latach, a wzrostem płac?
>Pisząc o Prawach Człowieka mam na myśli dobrze sformułowane prawa naturalne, a nie jakieś infantylne wypociny sowieckich politologów.
Oho!
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>Takie sformułowanie wyraża ogólną zasadę, a każdy pojedynczy przypadek może być rozstrzygany indywidualnie w odpowiednich instancjach. To zaś, co ty piszesz, wygląda na ekwilibrystykę mającą na celu ukrycie przyzwolenia na zwyczajną, nielimitowaną dyskryminację.<
Dyskryminacja jest wtedy, gdy złośliwie nie zatrudnię Cygana, bo Cyganów nie lubię. Lecz gdy odmówię zatrudnienia Cyganowi, opierając się na statystykach, mówiących że wśród dzikiego cygaństwa jest duży wyższy odsetek złodziei, niż wśród całości populacji - to nie jest dyskryminacja, lecz podejście racjonalne.
>>Nawet w tej samej firmie na tym samym stanowisku dwóch różnych pracowników zawsze będzie nierówno pracować. >Zwłaszcza np. robotnice przy taśmie.<
Robotnice przy taśmie w ciągu roku średnio pracują krócej od robotników (zwolnienia lekarskie, urlopy macierzyńskie itp.). Czyli robotnice i robotnicy nie pracują równo.
>A zły szef wykorzysta korzystne prawo dla dowolnej dyskryminacji.<
Złego, a raczej porypanego szefa, który dyskryminuje lepszych pracowników wyeliminuje konkurencja, która nie jest tak porypana i lepszych pracowników hołubi, a nie dyskryminuje. Jeden warunek - musi być ta konkurencja, czyli wolny rynek.
|
|
| | | | |  | | kszan (559 punktów) | >Złego, a raczej porypanego szefa, który dyskryminuje lepszych pracowników wyeliminuje konkurencja, która nie jest tak porypana i lepszych pracowników hołubi, a nie dyskryminuje. Jeden warunek - musi być ta konkurencja, czyli wolny rynek. Dodam jeszcze jeden chociaż wynika on z warunku pierwszego. W/w szef ch... nie może być z nadania, teczki, mianowania. Najlepiej, żeby reprezentował interesy właściciela lub sam nim był. Wtedy eliminacja lepszych, przez zastępowanie gorszymi nie następuje.
|
|
| | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> W/w szef ch... nie może być z nadania, teczki, mianowania. Najlepiej, żeby reprezentował interesy właściciela lub sam nim był. Wtedy eliminacja lepszych, przez zastępowanie gorszymi nie następuje.<No właśnie. Najciekawsze jest to, że najwięcej o dyskryminacji mówi się tam, gdzie jest najmniej właścicieli rzeczywistych, a dominują dysponenci majatku de facto niczyjego - państwowego, czy korporacji o rozmytym akcjonariacie. Gdybym był pracodawcą (pracującej dla mnie w domu służby nie wliczam) i miał do wyboru tylko niekompetentnego Polaka i fachowego Żyda, to jakem dyżurny forumowy antysemita przysięgam - zatrudnię Żyda !!!!!!!!!! ...........o ile będzie możliwość zabezpieczenia się przed jego potencjalnymi matactwami i szalbierstwami.
|
|
| | | | | | |  | | kszan (559 punktów) | >czy korporacji o rozmytym akcjonariacie. W korporacjach jest o tyle gorzej, że panuje duch rywalizacji przez tzw. wykazanie się. Zasadniczo liderzy/menedżerowie (dawniej zwani brygadzistami/kierownikami) jakichś grup ludzi, mają nieoficjalnie obiecane awanse/kasę jeżeli będa mieli wyniki - z reguły wzrost sprzedaży, co realizują poprzez terroryzowanie zespołu i podkładanie świń komu się da byle wyrobić tzw. plan. Oczywiście ci nad nimi mają podobny problem. Niestetywygląda to tak, ze jak dany zespół "wyrobi" 105% normy, to w następnym miesiącu/kwartale te 105% jest normą, aż dochodzi sie do ściany - normy, której nie można zwiększyć i wtedy zaczynają się depresje/wylewanie na pysk itd. co najcześciej skutkuje jednak stratami. "Na państwowym" jest lepiej bo panuje luźny i totalny tumiwisizm - przykladem jest szpital w każdym mieście - bodaj ostatnia ostoja prawdziwego PRLu (mowa o SPZOZ). Bramini - pod postacią ordynatorstwa+przydupasów i dyrekcji, i reszta ekipy którym równo wszystko zwisa
|
|
| | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Pięknie opisałeś mechanizm działania korporacji. Dodam tylko tyle, że są jeszcze dwa zjawiska: - przy rozroscie molocha w pewnym momencie następuje nie tylko utrata kontroli głównego szefa nad szeregowym pracownikiem, ale nawet nad szefami niższych szczebli. Wtedy ci w środku drabiny raportowania mają dwa zmartwienia - nie podpaść tym szczebel wyżej słabymi wynikami, ale też nie podpaść wynikami... zbyt dobrymi!!!! Bo wtedy ten szczebel wyżej może się poczuć zagrożony, że podwładny zauważony przez szefów bedących dwa czy trzy szczeble wyżej go wygryzie. I mamy marazm. - Marazm próbuje się zaleczać zmieniajac szefów. Ale nastepuje tylko wymiana stołków - pracownik z firmy X idzie do firmy Y, a pracownik z firmy Y do firmy X. W obu mają na początku marne wyniki, bo muszą poznać specyfikę pracy w nowym środowisku. To są zjawiska BARDZO KORZYSTNE. Nie dla tych firm, dla społeczeństwa. Gdyby ich nie było, to korporacje mające nad małymi firmami ogromną przewagę kasy, skali, wpływów politycznych itp., zadeptały by małe firmy i świat podzielił by się na kilkanaście megakorporacji. A że te zjawiska występują, zawsze maluchy mogą nie tylko powstawac i funkcjonować, ale rozrastać się i wypierać dotyczczasowe kolosy - jak to zrobiły Microsoft czy Oracle. -------------------------------------------------------- > "Na państwowym" jest lepiej bo panuje luźny i totalny tumiwisizm - przykladem jest szpital w każdym mieście - bodaj ostatnia ostoja prawdziwego PRLu (mowa o SPZOZ). Bramini - pod postacią ordynatorstwa+przydupasów i dyrekcji, i reszta ekipy którym równo wszystko zwisa<Już nie zwisa. Drżą, by im doktorki nie uciekły. Ja się opędzić nie mogę od telefonów i maili, z błaganiami, bym łaskawie raczył pracować na ich tłuste dupy. Oczywiście odmawiam stanowczo - postanowiłem zerwać definitywnie z Narodową Fikcją Zdrowia z korzyścia dla mojego czasu, finansów i samopoczucia. Niniejszym wszystkim durniom jeszcze tyrającym na przydupasów i samym przydupasom tudzież roszczeniowym kandydatom na moich klientów, którzy oczekują, że będę na nich tyrał za ćwierćdarmo w ramach PUZ - pokazuję z tego miejsca wyciągnięty środkowy paluszek: rrIn Never!!!!
|
|
| | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Gdybym był pracodawcą (pracującej dla mnie w domu służby nie wliczam) i miał do wyboru tylko niekompetentnego Polaka i fachowego Żyda, to jakem dyżurny forumowy antysemita przysięgam - zatrudnię Żyda !!!!!!!!!!
Gdybym był właścicielem firmy, to bym wybrał Żyda nawet, gdyby obaj byli kompetentni. Polscy Żydzi byli uczciwi i pracowici, to przede wszystkim ich zasługa, że Polska w dwudziestoleciu międzywojennym tak dobrze się rozwijała. Z wielu wiarygodnych ust słyszałem opowieści o różnych wydarzeniach i sytuacjach (ograniczają się one co prawda do Warszawy), w których Żydzi udowadniali swoje zalety, np. sklepy prowadzone przez Żyów były uczciwie i tanio, Żydzi nie oszukiwali klientów, nie przesadzali z marżą. Także wśród elit i patriotów Żydzi mieli nadreprezentację.
Największym nieszczęściem, jakie dotknęło nasz naród, była utrata żydowskiej mniejszości. To dlatego naród nasz jest kaleki, tak jakby miał uciętą prawą rękę, to dlatego wyborcy i politycy są tacy, jak widać. Nasz naród przez kilkaset lat rozwijał się w symbiozie z Żydami, widać wyraźnie, że bez nich wciąż nie potraimy sobie radzić.
Stalin użył Moczara, żeby zainfekować nas zupełnie nową, zjadliwszą jeszcze odmianą antysemityzmu niż dawny antysemityzm katolicki. Ten sowiecki antysemityzm, zaszczepiony nam wg najlepszych rzymskich wzorców imperialnych (dziel i rządź: winni są Żydzi, nie Rosjanie), jest największą przeszkodą w leczeniu Polaków z choroby, którą zwykłem nazywać "homo sovieticus"
doku
|
|
| | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Polscy Żydzi byli uczciwi i pracowici, to przede wszystkim ich zasługa, że Polska w dwudziestoleciu międzywojennym tak dobrze się rozwijała.<
>sklepy prowadzone przez Żyów były uczciwie i tanio, Żydzi nie oszukiwali klientów, nie przesadzali z marżą. Także wśród elit i patriotów Żydzi mieli nadreprezentację.<
>Największym nieszczęściem, jakie dotknęło nasz naród, była utrata żydowskiej mniejszości. To dlatego naród nasz jest kaleki, tak jakby miał uciętą prawą rękę, to dlatego wyborcy i politycy są tacy, jak widać.<
>bez nich wciąż nie potraimy sobie radzić.<
Super!!!! Rozbawiłeś mnie do łez. Masz chłopie talent! Nie myślałeś o pisaniu bajek lub występach w kabarecie?
|
|
| | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Rozbawiłeś mnie do łez. Masz chłopie talent! >Nie myślałeś o pisaniu bajek lub występach w kabarecie? >
To wydaje się śmieszne, bo choroba, którą nazywam "homo sovieticus" nie wywołuje ani współczucia ani nawet litości. Z homo sovieticusa śmiejemy się, a czasem irytuje nas jego głupota, ale nawet wtedy trudno zachować powagę.
A sprawa jest obiektywnie rzecz biorąc bardzo poważna, gdyż przynajmniej co drugi Polak jest chory. Jednym z objawów tej choroby jest antysemityzm odmiany stalinowsko-moczarowskiej, czyli wiara w to, że Żydzi są odpowiedzialni za wszystkie patologie komunizmu, a szczególnie za zniewolenie narodów satelickich rosyjskiego imperium. Dawny antysemityzm, ten przedstalinowski, charakteryzował się tym, że Żydzi kojarzeni byli z handlem, kapitalistami i bankierami, czyli z wrogami socjalizmu. Stalin ogłupił podbite przez Rosjan narody tak, że zaczęły one wierzyć, że Żydzi stali się nagle wrogami kapitalizmu - sowieckimi pachołkami. Rosjanie zrobili sprytną, chociaż znaną już od czasów rzymskich, sztuczkę imperialną. Zwerbowali do pracy przestępców pochodzenia żydowskiego (tak, nawet wśród Żydów trafiali się psychopatyczni przestępcy), a podbite ludy uwierzyły, że całe zło pochodzi od Żydów.
Oczywiście symptomy homo sovieticus są o wiele bogatsze. Praktycznie głupota cięższych przypadków tej choroby nie na granic. Są oni bardzo podatni na manipulację. Ich podświadome przekonanie o wyzysku w kapitalizmie zostało wręcz wzorcowo wykorzystane przez poskomunę podczas realizacji Planu Balcerowicza. Jednym z celów Balcerowicza była prywatyzacja. Balcerowicz chciał drogo sprzedać polskie przedsiębiorstwa zachodnim inwestorom. Wrogiem Balcerowicza byli postkomuniści, którzy woleli uwłaszczyć się za pół darmo, wywoływali więc (przy współudziale Solidarności) strajki w sprzedawanych przedsiębiorstwach po to, żeby obniżyć wartość firmy i zniechęcić zachodnich inwestorów. Kiedy już sparliżowane i zrujnowane strajkami przedsiębiorstwo stawało się bardzo tanie, wtedy kończyły się protesty i dokonywała się prywatyzacja lub uwłąszczenie za grosze. A strajkujący homo sowieticus cały czas wierzyli, że strajkują w obronie majątku narodowego, podczas gdy w rzeczywistości byli narzędziem rozkradania tego majątku. Homo sowieticus nadal obwinia Balcerowicza za to, co zrobili jego wrogowie, a czemu on z całą mocą przeciwdziałał i robił coś wręcz przeciwnego do tego o co go teraz ciemnogród oskarża.
doku
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Co to jest prawo naturalne?
Prawo naturalne, to w uproszczeniu, prawo oparte na etyce będącej wytworem większościowej strategi reproukcyjnej. Np. u ludzi gwałt jest złem, a u orangutanów nie jest. U ludzi mordertwo jest złem, a u szympansów jest to bardziej skomplikowane - złem jest zabić członka swojego klanu, ale dobrem jest zamordować samca z sąsiedniego klanu. Warto zauważyć, że etyka szympansa obowiązuje w Starym Testamencie - Żydom nie wolno było zabijać bliźniego, ale zabicie obcego było dobre.
>Kościół też mówi o prawie naturalnym
Nie rozśmieszaj mnie. Ludzie, których mądrość bazuje na wierze, że mity są prawdziwą historią, w ogóle nie pojmują natury
>Czyżbyś zamierzał się przyłączyć do akcji OPZZ, piętnującej rozbieżność między wzrostem wydajności pracy w ostatnich latach, a wzrostem płac?
Nie zamierzam. Moim zdaniem za wcześniej na ocenę prawdziwości danych o wzroście. Pamiętam dobrze jak AWS dmuchała wskaźniki. Poobserwuję GPW jeszcze kilka lat i zobaczę, czy nie nastąpi korekta.
doku
|
|
| | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >>Co to jest prawo naturalne? >Prawo naturalne, to w uproszczeniu, prawo oparte na etyce będącej wytworem większościowej strategi reproukcyjnej.
Nie powiem, żeby ta definicja grzeszyła jasnością. Nie będę też ukrywał, że pojęcie prawa naturalnego budzi moją "naturalną" nieufność. Jak pisała o tym onegdaj Barbara Stanosz:
Niezbyt to fortunnie ukuty termin (wydobyty zresztą z lamusa filozofii), brzmi bowiem bardzo podobnie, jak "prawo natury" i bywa mylony z tym ostatnim, a znaczenie ma całkiem odmienne. Prawa natury to formułowane i weryfikowane przez uczonych twierdzenia, które wyjaśniają fakty i pozwalają przewidywać wyniki przyszłych obserwacji; przykładem jest prawo grawitacji. Prawami naturalnymi natomiast bywają nazywane pewne uprawnienia lub powinności przyznawane na ogół tylko ludziom i oparte na powszechnie akceptowanych normach moralnych. Nie ma żadnego związku między tymi dwoma rodzajami "praw", pierwsze bowiem są neutralne etycznie, a ważne poznawczo, drugie zaś - odwrotnie: neutralne poznawczo, a ważne z etycznego punktu widzenia.
Tak więc, trudno przypuszczać, żeby z "większościowej strategii reprodukcyjnej" wynikała jakaś etyka. Rozpatrując bardziej dla mnie jasny przykład: jeśli Dawkins w God Delusion stawia hipotezę na temat tego, jakie czynniki w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku mogły być odpowiedzialne za wykształcenie się zachowań altruistycznych, to nie znaczy, że tym samym przedstawił uzasadnienie przekonania moralnego, że postawa altruistyczna jest dobra moralnie. Swoją drogą, można się zastanawiać, dlaczegóż owa "większościowa", a więc, jak rozumiem, "naturalna", strategia miałaby zasługiwać na jakąś szczególną ochronę w postaci postulowanego przez Ciebie systemu normatywnego - "prawa naturalnego".
>>Kościół też mówi o prawie naturalnym >Nie rozśmieszaj mnie. Ludzie, których mądrość bazuje na wierze, że mity są prawdziwą historią, w ogóle nie pojmują natury
W niczym nie rozwiązuje to problemu "prawa naturalnego". Co więcej, śmiem twierdzić, że używasz tego pojęcia dokładnie tak samo, jak kościół - tzn. z zamierzeniem perswazyjnym - tyle że w innym celu i w (nieco) innym "kierunku".
Nie ma moralności w abstrakcji od ludzkich interesów i woli - nie dają jej nam żadne "sewrskie" wzorce rzekomo z natury wywiedzione, a w rzeczywistości jedynie przez nadużycie słów mające zapewnić pewnym przekonaniom wyróżniony, czy wręcz niekwestionowany, status.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > pojęcie prawa naturalnego budzi moją "naturalną" nieufność.
Mojej nie budzi. Jestem wielbicielem nauk przyrodniczych, a szczególnie etologii i psychologii ewolucyjnej
> "prawo natury" i bywa mylony z tym ostatnim, a znaczenie ma całkiem odmienne.
Pani Basia bardzo się mysli, przyjmując za obowiązujące religijne, a wiec fałszywe, znaczenie pojęcia "prawa naturalne". Prawdziwe prawa naturalne są częścią naturalnej etyki każdego gatunku zwierząt, które przejawiają zachowania moralne. Matka karci dziecko, kiedy podczas zabawy zachowa się niestosownie, to można obserwować u wielu gatunków ssaków.
> Nie ma żadnego związku między tymi dwoma rodzajami "praw"
Dobrze, że Pani Basia przynajmnie rozumie, że to co wymyśliła jest bez sensu. Szkoda że nie skojarzyła, że sama wybrała bezsensowną definicję "praw naturalnych"
>Dawkins (...) stawia hipotezę na temat tego, jakie czynniki w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku mogły być odpowiedzialne za wykształcenie się zachowań altruistycznych
Ściślej mówiąc, on tylko przytacza wyniki badań innych uczonych, to nie jego działka. Zresztą Dawkins ogólnie nie docenia siły doboru płciowego, dlatego nie potrafił być przekonujący w tym wątku.
> to nie znaczy, że tym samym przedstawił uzasadnienie przekonania moralnego, że postawa altruistyczna jest dobra moralnie.
Na ten temat mamy rewelacyjną książkę "Umysł w zalotach", gdzie klarownie objaśniono mechanizm, w jaki sposób wywoluowały nasze zasady moralne
>Swoją drogą, można się zastanawiać, dlaczegóż owa "większościowa", a więc, jak rozumiem, "naturalna", strategia miałaby zasługiwać na jakąś szczególną ochronę w postaci postulowanego przez Ciebie systemu normatywnego - "prawa naturalnego".
Ona nie "zasługuje" na ochronę. Chronimy ją instynktownie. A to co nazwałeś "systemem normatywnym" jest po prostu zbiorem zachowań instynktownych, wzmocnionych przez wychowanie rodziców, którzy tym popędęm do wychowywania potomstwa pokazują, jak bardzo typowymi jesteśmy ssakami.
> śmiem twierdzić, że używasz tego pojęcia dokładnie tak samo, jak kościół
Jeśli tak to odbierasz, to dlatego, że w ogóle nie dopuszczasz do siebie możliwości, że można człowieka opisywać po prostu jako gatunek ssaka, jako małpę podobną do szympansa i bonobo. Jeśli przyjrzysz się dobrze, to zauważysz, że konsekwentnie tak właśnie traktuję człowieka, a Ty mówisz, że jest to "dokładnie tak samo, jak kościół"
>Nie ma moralności w abstrakcji od ludzkich interesów i woli
Niemal każdy interes człowieka i niemal każdy akt woli podporządkowany jest interesom reprodukcyjnym naszych genów i genów naszych symbiontów. Nasze wybory moralne i nasza etyka nie należą do wyjątków od tej reguły. Kiedy kierują nami mniejszościowe lub recesywne strategie, wtedy stajemy po stronie zła.
doku
|
|
| | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Mojej nie budzi. Jestem wielbicielem nauk przyrodniczych, a szczególnie etologii i psychologii ewolucyjnej
Wielbicielem? No tak, stąd ten żar i gorliwość. Swoją drogą, czy można jednoznacznie zaliczyć psychologię ewolucyjną do nauk przyrodniczych?
>Pani Basia bardzo się mysli,
Tupet i zarozumialstwo nie są synonimami mądrości, a racjonaliście tym mniej przystoją. Prof. Stanosz jest filozofem, więc akurat o proweniencji Twojego "podejrzanego" pojęcia może wiedzieć wiele. Swoją drogą, bardzo znacząca (freudowska?) pomyłka.
>przyjmując za obowiązujące religijne, a wiec fałszywe, znaczenie pojęcia "prawa naturalne".
Fałszywa może być definicja chyba tylko w tym sensie, że źle zdaje sprawę z tego, jak użytkownicy danego języka posługują się definiowanym słowem. "Prawo naturalne" nie jest wyrażeniem języka potocznego i nie ma jednego, utartego znaczenia, ma natomiast różne znaczenia "doktrynalne", które nadają mu filozofowie (jak również teologowie). Trudność tego pojęcia - niezależnie od wersji - polega, moim zdaniem, na zawartym w nim implicite motywie perswazyjnym, na jałowości prób (lub po prostu braku sposobów) wywodzenia norm etycznych ze stanów natury, na niewłaściwym usytuowaniu "instancji" oceny moralnej oraz wadliwości tej instancji. Wadliwość ta polega na tym, że nie jest ona w stanie być źródłem instruktywnych norm moralnych, ani rozstrzygać kontrowersji moralnych. Natura nie może pełnić funkcji kontrolera naszej moralności, nie daje żadnych wiecznych, niezawodnych czy obiektywnie najlepszych reguł współżycia. Może natomiast służyć i służy za zasłonę dla różnego rodzaju ideologicznych szalbierzy sprzedających swoje przekonania jako naturalne i niepodlegające krytyce reguły moralne. Tymczasem nie ma takich reguł - żyjemy pośród nieustannych sporów i kontrowersji o zupełnie zasadnicze sprawy. Gdyby istniał jakiś sposób definitywnego ich rozstrzygnięcia - nie toczylibyśmy w nieskończoność sporów o aborcję, karę śmierci, homoseksualizm, eutanazję, wojnę, klonowanie, i wiele innych spraw. Nasze życie było w historii i jest obecnie regulowane na tyle różnych sposobów, składa się z tak wielkiej liczby aspektów, zdarzeń i relacji, że wywodzenie moralności z topornego "biologizmu reprodukcyjnego", choćby było możliwe, nie jest zbyt obiecujące. Co to znaczy, że człowiek ma "prawo do życia"? Natura traktuje je dość obojętnie i daje mu takie "prawo" tylko o tyle, o ile jest w stanie je sobie zapewnić, tzn. umie utrzymać się przy życiu. Tyle naszego "naturalnego" prawa do życia (nie inaczej jest z prawem własności). Na jego straży nie stoi zatem natura, lecz 'umowa społeczna' oraz odpowiedni poziom rozwoju sił wytwórczych, razem dające możliwość egzekucji tego prawa w sporej i stale rosnącej niezależności od zmiennych warunków środowiska przyrodniczego. Oba te czynniki powodują, że sami możemy tworzyć i "testować" systemy etyczne, najlepiej odpowiadające naszym potrzebom, w tym - ale nie wyłącznie - potrzebom biologicznym.
>Dobrze, że Pani Basia przynajmnie rozumie, że to co wymyśliła jest bez sensu. Szkoda że nie skojarzyła, że sama wybrała bezsensowną definicję "praw naturalnych"
Pocieszny ten Twój protekcjonalny tupet. Akurat ten artykuł - którego fragmenty powyżej cytowałem - dotyczy "prawnonaturalnych", ale nieodwołujących się do nauczania kościoła, uzasadnień zakazu aborcji.
>Jeśli tak to odbierasz, to dlatego, że w ogóle nie dopuszczasz do siebie możliwości, że można człowieka opisywać po prostu jako gatunek ssaka, jako małpę podobną do szympansa i bonobo.
Najwyraźniej zupełnie się nie rozumiemy. Ja w żadnym razie nie kwestionuję statusu biologicznego naszego gatunku. Po prostu uważam, że nie wynikają z tego żadne "naturalne" uregulowania moralności.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > czy można jednoznacznie zaliczyć psychologię ewolucyjną do nauk przyrodniczych?
oczywiście, to część etologii, która jest częścią zoologii
>żyjemy pośród nieustannych sporów i kontrowersji o zupełnie zasadnicze sprawy. Gdyby istniał jakiś sposób definitywnego ich rozstrzygnięcia - nie toczylibyśmy w nieskończoność sporów o aborcję, karę śmierci, homoseksualizm, eutanazję, wojnę, klonowanie, i wiele >innych spraw.
Połączenie genetyki i wiedzy o ewolucji jest nauką bardzo młodą, szczególnie w swoich zastosowaniach do opisu człowieka, jest więc dla mnie zupełnie oczywiste, że dotychczas byliśmy kompletnymi ignorantami w sprawach, które tak pięknie wymieniłeś. Religijno-filozoficzne ględzenie na te tematy przez tysiące lat nie wniosło niczego do wiedzy o człowieku, można to porównać do wysiłków astrologów, próbujących opisać popchodzeni gwiazd - bez fizyki astrologia jest bezwartociowa, jako naukowy opis kosmosu. Bez genetyki i ewolucji filozofia (i psychologia) są zupełnie bez wartości jako nauka o moralności.
>topornego "biologizmu reprodukcyjnego"
Fizyka też może wydawwać się toporna, gdy próbujemy opisać przy jej pomocy Wszechświat pełen Bogów, Sztanów, Nieb, Piekieł, duchów, demonów, aniołów, świętych... ale tylko dopóty, dopóki nie poznasz fizyki bliżej - taka np. fizyka kwantowa okazuje się tysiąc razy bardziej poetycka i pokazuje piekno i bogactwa bytów tysiąc razy subtelniejsze i bardziej złożone, niż wszystkie religijno-fillozoficzno konstrukcje.
Podobnie jest z genetyką i ewolucją - sama iloć informacji zapisanych w DNA róznych organizmów przewyższa swą złożonością wszystkie biblioteki jakie w sumie cały świat zgromadził. Podobnie bogactwo i złożoność zachowań instynktownych tworzy wiedzę tak subtelną, wielką i zróżnicowaną, że wszystkie osiągnięcia filozofów wydają się przy tym toporne jak konstrukcja cepa. Tylko ignorancja może usprawiedliwiać nazwanie biologizmu "topornym". Uwierz mi, w porównaniu z biologią ewolucyjną, wszystkie dokonania filozofów i teologów wydają się prymitywne, jak wypracowania chłopców z podstawówki.
>Pocieszny ten Twój protekcjonalny tupet
Spróbuj choć liznąć biologię ewolucyjną, a natychmiast zrozumiesz, jak prymitywne są wywody filozofów i w ogóle wszelkie próby wyjaśnienia natury ludzkiej bez wsparcia nauki
>Najwyraźniej zupełnie się nie rozumiemy. Ja w żadnym razie nie kwestionuję statusu biologicznego naszego gatunku. Po prostu uważam, że nie wynikają z tego >żadne "naturalne" uregulowania moralności.
Ale jakoś nie kwestionujesz tego, że możemy bez problemu opisywać wybory moralne szympansów czy bonobo. One też mają swoją etykę, a więc i swoje prawa naturalne. Oczywiście, prawdą jest, że nie potrafimy jeszcze zadowalająco opisać etyki szympansów, ponieważ psychologia ewolucyjna jest nauką bardzo młodą. Z tych samych powodów jeszcze nie mamy naukowego opisu natury ludzkiej.
Jedno jest pewne, psychologia ewolucyjna jest najbardziej złożoną i najobszerniejszą ze wszystkich dotychczasowych dyscyplin naukowych. Kiedy podstanie naukowy opis człowieka, obejmujący jego etykę, opis ten swoją złożonością przerośnie wszystkie opracowania filozofów, psychologów i socjologów. Używanie w tym kontekście słowa "toporny" świadczy o kompletnym nierozumieniu, o czym mowa.
doku
|
|
| | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >U ludzi mordertwo jest złem, a u szympansów jest to bardziej skomplikowane - złem jest zabić członka swojego klanu, ale dobrem jest zamordować samca z sąsiedniego klanu. Warto zauważyć, że etyka szympansa obowiązuje w Starym Testamencie - Żydom nie wolno było zabijać bliźniego, ale zabicie obcego było dobre.<
Dobre. Ponieważ kilka wpisów wyżej żartobliwie pisałeś o tym, że utrata Żydów była dla Polski jak strata prawej ręki, to może w ich miejsce sprowadzimy szympansy?
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ponieważ kilka wpisów wyżej żartobliwie pisałeś o tym, że utrata Żydów była dla Polski jak strata prawej ręki, to może w ich miejsce sprowadzimy szympansy?
Tamci Żydzi byli dzikusami, byli spójnym ludem morderców, jak wszyscy w tamtych czasach. Diaspora odmieniła ich całkowicie.
doku
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ja, on... to nie są wartości, ale konkretne okazy zwierząt z gatunku homo sapiens - ja mówię o wartości zwanej "człowiek"
jeśli patrzysz na cokolwiek przez pryzmat gatunku, wartości, czegokolwiek - patrzysz obok, w przeszłość, w historię pojęć gatunek, wartość itp...
>Prawa człowieka są już dobrze zdefiniowane,...
to nie ma najmniejszego znaczenia...chodzi o respekt wobec wszystkiego, co jest, a nie o taką lub inną definicję, którą zawsze można przeinaczyć...to w końcu konwencje...jeśli kontakt z ludźmi jest w sposób fundamentalny zredukowany do prawa - to mamy ludzką rzeźnię...to właśnie zdaje się lansować pis...
>>nie ma godności in blanco... >Jest - taka "godność" nazywana jest czasem "podmiotowością". Chodzi tu o świadomość wzajemności w jednoczesnym postrzeganiu faktu, że jest się postrzeganym przez podmiot,....
mam problem huma: żadna introspekcja, żaden wgląd nie odsłania mi nic, co mógłbym nazwać "podmiotem" (z całą metna historią tego pojęcia)...podejrzewam werbalną żonglerkę...
>... każdy zbrodniarz ma swoją godność,...
nie tylko zbrodniarz, ale każdy z nas ma to, co widzą w nim inni: jedni mydło, drudzy źródło czułości...
>naturalna etyka ateisty głosi, że złem największym jest okrucieństwo, ponieważ godzi ono w największą wartość - w godność...
wolałbym nie rozumieć "naturalności" aż tak szeroko...naturalnym jest, że oddychamy, śpimy, mówimy..etyka nie jest czymś "naturalnym"...to raczej coś, co się zdobywa, do czego się dochodzi, o co trzeba zabiegać, czasem walczyć, dekretować...niestety...zdarzenia są ze sobą tak pogmatwane, że nie jesteś w stanie odzielić dobra od zła...nie ma tego dobrego, co by na zło nie wyszło...nigdy nie wiesz, czy to, co określisz jako "największe dobro" nie przepoczwarzy się w swe przeciwieństwo, i tak dalej...skłaniam się ku takiemu stanowisku...w języku teologii powiedziałbym, że bóg staje się diabłem i odwrotnie...niektórzy są skłonni ten pierwszy wariant traktować poważnie...
>Każdy z nas może być dyktatorem,...
ale nie jest...badajmy to, co jest...
>Jestem zdania, tak jak Tołstoj, że dobry władca (wódz)...
dobry władca to fikcja...patrz wyżej...
>Ja ich szanuję za tzw. odwagę cywilną...
inni lubią ich mieć na muszce...
>ja twierdzę, że większość religijnych ma poglądy lewicowe...
to nie jest kwestia "twierdzenia" kogokolwiek. to kwestia empirycznych, a więc zawodnych ustaleń...a ponadto: tu nie chodzi o poglądy, lecz o praktykę...co powiesz o takiej hipotezie: praktyka większości religijnych ludzi nie ma nic wspólnego z ich poglądami...a to, czy są one lewicowe, czy prawicowe jest sprawą drugorzędną...
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Prawa człowieka są już dobrze zdefiniowane,... >to nie ma najmniejszego znaczenia...chodzi o respekt
W ten sposób słowa "respekt" czynisz puste słowo. Ja wolę konkrety. Respekt to coś konkretnego, jakaś konkretna forma wyrażania i odczuwania szacunku, jakieś przepisy prawa broniące prawa do respektu, jakieś sposoby okazywania przez rodziców dziecku rozczarowania, gdy dziecko nie okazuje należnego komuś respektu.
>jeśli kontakt z ludźmi jest w sposób fundamentalny zredukowany do prawa
to błędne założenie, nigdzie tak nie ma, nikt tego nie chce, po co o tym dyskutować
> żaden wgląd nie odsłania mi nic, co mógłbym nazwać "podmiotem"
nie wierzę w Twoją szczerość albo nie rozumiem, co masz na myśli
na wszelki wypadek podam najprostsze atrybuty podmiotowości, aby formalnie obalić stwierdzenie "żaden wgląd nie odsłania"
podmiot etyczny - byt, który dzieli obiekty na dobre i złe podmiot poznawczy - dokonuje obserwacji i zapamiętuje dane podmiot estetyczny - przypisuje piękno obiektom, wyróżniając je spośród innych
> wolałbym nie rozumieć "naturalności" aż tak szeroko...naturalnym jest, że oddychamy
Jako ateista sądzę, że wiele gatunków zwierząt, które odychają, ma swoją etykę jako coś równie naturalnego jak oddychanie. Każdy z nas oddycha troszkę inaczej ale jednak podobnie. Każdy z nas ma troszke inną etykę, ale mamy wszyscy etykę specyficzną dla naszego gatunku, ale nie wyjątkową, nasza etyka jest podobna w części do etyki szympansów i do etyki bonobo, nieco mniej do etyki goryli i orangutanów
> co powiesz o takiej hipotezie: praktyka większości religijnych ludzi nie ma nic wspólnego z ich poglądami
zgadzam się w pełni
doku
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | żaden wgląd nie odsłania mi nic, co mógłbym nazwać "podmiotem"
>nie wierzę w Twoją szczerość albo nie rozumiem, co masz na myśli
mam na mysli mniej więcej to, co dawno temu prosto wyraził hume.pozwól, że zacytuję: "co do mnie, to gdy wnikam najbardziej intymnie w to, co nazywam moim ja, to zawsze natykam się na jakąś poszczególna percepcję tę czy inną, ciepła czy chłodu, światła czy cienia, miłości czy nienawiści, przykrości czy przyjemności...nie mogę nigdy postrzegać nic innego niż percepcję." (traktat o naturze ludzkiej). jest to klasyczna moim zdaniem prezentacja czegoś, co nazwałbym europejskim fenomenalizmem. wiadomo, czym skończyło się takie krytyczne podejście huma: odrzuceniem klasycznej koncepcji substancjalności, przyczynowości, koncepcji tożsamości ja itd. nie chcę wchodzić w szczegóły, a zwłaszcza niekonsekwencje w podejściu huma (zwróć uwagę: pisze coś o miłości, którą ja też "rozłożyłbym" na bardziej elementarne doświadczenia. nie dziwię się, że nie wierzysz w moją szczerość, ale wyobraź sobie, że właśnie taki fenomenalizm jest mi niezwykle bliski, co więcej, jest wręcz moją namiętnością. w tym wypadku stawiam sprawę radykalnie, tak jak to uczynili buddyjscy mędrcy (por. l. kołakowski: jeśli boga nie ma, który taka opcję nazywa ontologicznym nihilizmem i uważa ją za możliwą opcję filozoficzną). cała ta problematyka da się zresztą wpisać w długi i skomplikowany proces w historii idei, który nietzsche nazwał "zamachem na pojęcie duszy". twój podmiot poznania uważam za relikt tego pojęcia. wielu ateistów za życia, funduje sobie własnie dlatego na nagrobku klasycze epitafium: pokój jego duszy (to tylko inna nazwa tego reliktu). mój testament tego nie przewiduje... w moją szczerość nie musisz wierzyć, również nie musisz rozumieć tego, co piszę.
>na wszelki wypadek podam najprostsze atrybuty podmiotowości, aby formalnie obalić stwierdzenie "żaden wgląd nie odsłania" >podmiot etyczny - byt, który dzieli obiekty na dobre i złe
kiedy samuraj sprawdzał ostrze swego miecza wychodził na polną drogę i jednym cięciem przecinał chłopa na pół. powiedz mi - która połowa była lepsza? możesz sobie dośpiewać współczesną wersję tego ćwiczenia oddzielania dobra od zła...
>podmiot poznawczy - dokonuje obserwacji i zapamiętuje dane
no, przypisuje mu się wiele innych czynności, ale mniejsza o to...uważam go za czysto werbalny konstrukt, za coś, czemu nic nie odpowiada w rzeczywistości. w mojej ontologii dzieli losy diabełków i aniołków. jak widzisz moja antropologia zamienia ludzi w twory zbliżone raczej do obłoków aniżeli do swojskich krzeseł czy polnych kamieni...
>Każdy z nas ma troszke inną etykę, ale mamy wszyscy etykę
powiedziałbym...miewamy ją...tak jak sie miewa zły lub dobry humor...
pozdrawiam
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >nietzsche nazwał "zamachem na pojęcie duszy". twój podmiot poznania uważam za relikt tego pojęcia. wielu ateistów za życia, funduje sobie własnie dlatego na nagrobku klasycze epitafium: pokój jego duszy
To dziwny ateizm, ja, jako ateista, twierdzę, że dusze nie istnieją. Jednak realność podmiotowości (zauważ, że podmiotowość nie jest bytem, tylko funkcją) można uzasadnić na wiele sposobów. Podmiot to zupełnie inne pojęcie niż dusza. Dusza jest bytem, a nie funkcją.
Skoro przywołałeś Mistrza, to ja też go przywołam. Odwołam się do pojęcia "podmiot prawa" i powołam się na wywód Nietzschego o tym, jaki był mechanizm naturalnego kształtowania się praw. Twierdził on że najpierw obie strony musiały uznać się za równe sobie, dopiero wtedy zaczęły się układać. Tak ludzie zaczęli postrzegać siebie nawzajem jako podmioty prawa, a wraz z tym zaczęło ewoluować pojęcie "równości" (wobec prawa).
Można tutaj dostrzec współczesnie spore zróżnicowanie. Graham Green w "Nasz człowiek w Hawanie" opisuje prymitywnego policjanta, który dzieli ludzi na takich, których się torturuje i na takich, których się nie torturuje - to chyba jeden z najlepszych w literaturze opisów prymitywnego pojmowania podmiotowości. Ten policjant wywodzi, że to nie zależy ani od bogactwa, ani od pozycji społecznej, ani od siły fizycznej aresztanta - dobry policjant po prostu widzi, kiedy ma do czynienia z człowiekiem, który ceni swoją godność i nigdy jej nie straci, od człowieka, który z góry zakłada, że będzie torturowany i że należy się tym pogodzić.
Podobnie prymitywne "czucie" podmiotowości pamiętam z młodości - niektórzy koledzy dzielili dziewczyny na dwie ktegorie - te, które wrzuca się do wody i te, których się nie wrzuca do wody.
Takie prymitywne pojmowanie "równości" najjaskrawiej widać w wypadku psychopatycznych przestępców i młodych psychopatów, kandydatów na przestępców, dawniej zwanych "gitowcami" - ich rytuał pozbwiania podmiotowości, zwany "przecwelaniem". Bardzo rygorystycne przestrzeganie zasady, że jeżeli ktoś potraktował człowieka jak cwela, choćby przez nieuwagę, to znaczy, że sam jest cwelem, ponieważ człowiek posiadający podmiotowość nie może pomylić się i nie dostrzec podmiotowości u innego człowieka.
W dzisiejszych czasach pojawiła się nowa definicja podmiotu, nazwę ten podmiot mało ogólnie "podmiotem cierpienia". Na bazie takiego rozumienia podmiotowości wegetarianie uznają niektóre zwierzęta za podmioty prawa, mimo że jak widać bardzo daleko odeszli już od warunku "równości" sformułowanego przez Mistrza.
> mój testament tego nie przewiduje... w moją szczerość nie musisz wierzyć, również nie musisz rozumieć tego, co piszę.
nie muzę, ale wierzę i rozumiem
>kiedy samuraj sprawdzał ostrze swego miecza wychodził na polną drogę i jednym cięciem przecinał chłopa na pół. powiedz mi - która połowa była lepsza?
to był zły samuraj, ale byli też dobrzy samuraje, o chłopie nic nie wiem
> czysto werbalny konstrukt, za coś, czemu nic nie odpowiada w rzeczywistości.
pojęcia entropii i informacji wskazują jasno, który obiekt jest podmiotem
pogódź się z tym, że od ralności pojęcia "podmiot" nie schowasz głowy w piasek
pozdrawiam
doku
|
|
| Jarek Borzdyński (289 punktów) | >Skąd więc bierze się >stereotyp ateisty-lewicowca?
Myślę, że w Polsce jedyną stroną, mocno upraszczając, która dba o rzeczywisty rozdział KRK od państwowego cyca to właśnie lewica. Uważam, że statystycznie, zakładając, wśród lewicy znajdziesz więcej ateistów, ale raczej nie ma to znaczenia. Istnieje też przecież stereotyp prawicowca katolika, jakże silny dziś i jutro... Ja osobiście nie potrafię zdefiniować swojej przynależności, są sfery i po tej i po drugiej stronie, z którymi się utożsamiam i zgadzam. Ale sam fakt niechęci wobec odstawienia KRK od państwowego cyca przez prawicę, osobiście mnie do niej zniechęca. Więc jakby kto pytał to zasilam szeregi stereotypowego ateisty-lewicowca, ale uprasza się o nie mylenie mnie z komuchem...
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Myślę, że w Polsce jedyną stroną, mocno upraszczając, która dba o rzeczywisty rozdział KRK od państwowego cyca to właśnie lewica.
Jest JKM i UPR
>zasilam szeregi stereotypowego ateisty-lewicowca
dziękuję, tylko nieliczni odpowiedzieli na moją prośbę, żeby się określić
doku
|
|
|  | | Jarek Borzdyński (289 punktów) | >Jest JKM i UPR UPR? Unia Polityki Realnej? Ci, którzy w swoim logo mają krzyż a teraz bratają się z LPR-em? Jakoś w to nie potrafię uwierzyć. >dziękuję, tylko nieliczni odpowiedzieli na moją prośbę, żeby się określić Miło mi, że mogłem pomóc rozwiać Twoje wątpliwości, ale tak jak pisałem wcześniej, robie to tylko z wyżej wymienionych pobudek. Pozdrawiam.
|
|
| |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>UPR? Unia Polityki Realnej? Ci, którzy w swoim logo mają krzyż<
Ale na czarnym tle. Czyżby sataniści?
|
|
Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Szanowny Panie Dokowski!
Witam serdecznie! Myślałem, że jestem jedynym nie lewicującym ateistą na tym forum, a tu proszę... Nie będę samotną czarną owcą!!!
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Myślałem, że jestem jedynym nie lewicującym ateistą na tym >forum, a tu proszę...
prawicowi ateiści rzecz jasna nie lewicują, ale mają rzadki dar lewitowania intelektualnego...
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >mają rzadki dar lewitowania intelektualnego...<
Zasromałem się jako dziewica. Aliści mało kto takowe wazelinizmata pro personam meam aplikował, że intelekt mój łacno nad poziomy maluczkich wylatuje i lewituje na wysokości, amen
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Szanowny Panie Dokowski! >Witam serdecznie! >Myślałem, że jestem jedynym nie lewicującym ateistą na tym forum, a tu proszę... >Nie będę samotną czarną owcą!!!
Miło mi
doku
|
|
 | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Nie będę samotną czarną owcą. Niebywale trafne samookreślenie.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | Witam, Wydaje mi się, że kwestie wiary/nie wiary nie mają nic wspólnego z poglądami politycznymi. Chyba właśnie tego chcemy aby nie dochodziło do infiltracji polityki do religii i na odwrót. Znam wielu ludzi o zróżnicowanych poglądach zarówno politycznych jak i etyczno religijnych, i zarówno po prawej lub nawet skrajnie prawej stronie (NS, NR, ONR) zdarzają się ludzie niewierzący, jak również po tej lewej i skrajnie lewej zdarzają się ludzie głęboko wierzący. Myślę że kwestie swoich wizji polityczny oraz gospodarowania krajem powinieneś odłożyć gdzieś z boku, a po przeciwnej stronie postawić kwestie wiary.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Wydaje mi się, ...
otóż to, dobrze powiedziane: wydaje ci się... religia to forma polityki i prawie nic więcej...to, co jest w niej dobre, może obejść się bez boga, a to, co go zawiera, jest zbędne...
|
|
|  | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | Gratuluję podejścia do tematu i życzę powodzenia w życiu jako prawdziwy ateista, ja chyba nim nie jestem, a tak mi się zdawało od ponad piętnastu lat  Dzięki za wyprowadzenie z błędu, od dzisiaj jestem wierzący  Hmmm, może Himmler też był wierzący tylko że o tym nie wiedział? To jest temat na poważną dyskusję. Religia formą polityki  jeszcze raz gratuluję....
HATE ME!
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Wydaje mi się, że kwestie wiary/nie wiary nie mają nic wspólnego z poglądami politycznymi.
Wg mnie to pogląd skrajny, a przez to fałszywy. Dowodzi tego np. zjawisko poprawności politycznej. Charakterystyczne jest cenzurowanie nauki, np. badań nad klonowaniem, albo z zakresu epidemiologii i genetyki, aby nie można było odkryć żadnych korelacji między ludami i narodami, a chorobami czy zdolnościami. Poglądy polityczne silnie wpływają na to, które nauki mają być zakazane. Na tym polu, będącym domeną rejonalistów i ateistów, ścierają się również racje religijne - ludzie religijni, podobnie jak politycy, starają się cenzurować naukę.
doku
|
|
|  | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | Witam, Miło mi, że przynajmniej ty ratujesz poziom tej rozmowy i stanowisz przeciwwagę do diogenesa. Niestety ale nie zgadzam się z Tobą. Nie jest to pogląd skrajny, a powiedziałbym wręcz przeciwnie, nie zgodzę się również z poglądem, że dla polityki charakterystyczne jest cenzurowanie nauki. Wybacz ale nie widzę tutaj żadnego związku. To że niektórzy politycy krytykują np. klonowanie, nie świadczy o tym że ją cenzurują, musieliby zamykać instytuty i laboratoria w których prowadzi się eksperymenty. Krytyka nie jest cenzurą. Znajdźmy również różnicę pomiędzy wiarą/niewiarą a etyką. Przyznasz sam, że nie jest to równoznaczne. Na ten przykład, mogę być nie wierzący, ale być za lub przeciw aborcji, to moja osobista sprawa, trzonem jest to że jestem niewierzący. Odróżnijmy również w końcu ateizm od antyklerykalizmu i doprowadźmy również do rozdziału ateizmu i antyklerykalizmu. Pozdrawiam
HATE ME!
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Niestety ale nie zgadzam się z Tobą. Nie jest to pogląd skrajny, a powiedziałbym wręcz przeciwnie
Wykazałem przecież, że jakiś związek istnieje, obaliłem tym samym to skrajne twierdzenie, że nie ma nic wspólnego
> nie zgodzę się również z poglądem, że dla polityki charakterystyczne jest cenzurowanie nauki.
Ja też się z takim poglądem nie zgadam. Stwierdziłem jedynie, że dla tzw. "poprawności politycznej" charakterystyczne jest cenzurowanie nauki
> Krytyka nie jest cenzurą
To banał, sądzisz, że tego nie wiem?
> mogę być nie wierzący, ale być za lub przeciw aborcji
spróbuj odwrotnie, bądź gorliwym katolikiem i gorliwie popieraj prawo do aborcji
> Odróżnijmy również w końcu ateizm od antyklerykalizmu
Ja już to zrobiłem (jestem ateistą ale nie antyklerykałem), a Ty?
doku
|
|
| | |  | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | No własnie. Zauważ to, że w Polsce prawicę i lewicę łączy się z sympatyzowaniem lub antysympatyzowaniem z kościołem lub nauką kościoła, a jak domniemam masz świadomośc tego że tak nie jest, bo sam masz poglądy prawicowe. Czy katolik jest prawicowcem? A czy lewak jest ateistą? Wystarczy wziąc pod uwagę wydarzenia polityczne nam najbliższe. Skoro lewica to ateiści to prezydent Kwaśniewski, premier Miller nie powinni brac udziału w obrzedach religijnych, a jak dobrze wiemy zabiegali o względy kościoła, i są osobami może nie tyle co poboznymi co religijnymi. Tak samo jeżeli cofniemy się trochę w czasie to "zadruga" powinna zabiegać o względy kościoła ponieważ była organizacją powiedzmy delikatnie o skrajnie prawicowych poglądach, tak samo rzecz ma się z obecnym RKP, ZRW. Pamiętasz powiedzenie "Odkatoliczyć, unarodowić i dowartościować Polaka"? Reasumując, znajdźmy różnicę w kwestii wiary i polityki, i również różnicę pomiędzy katolikami a prawicowcami. Prawica to nie KRK.
A propos Twojego pytania o antyklerykalizm, to on jest dla mnie zbyt płytki, dlatego zdecydowanie bliżej mi do ateizmu.
Pozdrawiam
HATE ME!
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pamiętasz powiedzenie "Odkatoliczyć, unarodowić i dowartościować Polaka"?
Kojarzy mi się to z antypolską polityką Kościoła, która zniszcyła polsko-szwedzką unię Wazów. To były czasy, kiedy Szwedzi nas kochali i chcieli wejść do Rzeczypospolitej tak jak Litwa. Kościół to zniszczył, wywołał nienawiść w Szwecji do Polaków.
Wiele lat później Sobieski zrujnował Polskę wyprawą pod Wiedeń w interesie Kościoła i wrogów Polski. Wyprawa pod Wiedeń była ostatnim gwoździem do trumny Rzeczypospolitej. Jej skutkiem było całkowita utrata suwerenności, co pokazała Wojna Północna w 1700.
Pierwszym Papieżem w historii, który pomógł Polsce, był Jan Paweł II (chyba że o czymś zapomniałem)
doku
|
|
| | | | |  | Acid Rain (524 punktów) (zablokowany) | No nie... chodziło mi credo Antoniego Wacyka, ideologa "Zadrugi", nie wiem dlaczego skojarzyłeś to ze stosunkami polsko-szwedzkimi.
HATE ME!
|
|
| Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Odp: Czy jesteśmy lewicowcami? | Witaj. Kiedy przeczytałem fragmenty Twojego credo: > Człowiek jest wartością najwyższą. Państwo ma służyć obywatelowi, urzędnicy i politycy powinni służyć swoim petentom i wyborcom tak jak kelnerzy służą klientom w restauracji.> Prawo ma chronić interesy obywatela, bronić jego komfortu i wspierać jego inicjatywy, jeśli nie naruszają one interesów czy komfortu innego obywatela. Prawa człowieka są nadrzędne nad innymi prawami, żadne regulacje prawne, żadne "obywatelskie obowiązki" nie mogą naruszać wolności człowieka i nie mogą pomniejszać jego przyrodzonej godności.> Prywatnie znam bardzo niewielu ateistów, wydaje mi się, że są tacy jak ja - mają prawicowe poglądy. Nienawidzimy Marksa, Lenina, Stalina, Hitlera, Chomeiniego, Saddama i innych czołowych lewicowców historii. Kochamy Reagana i Thatcher, mimo że byli wierzący. ...natychmiast przypomniał mi się 'Nowy wspaniały świat' Huxleya:&mdash Mówiła pani: elementarna świadomość klasowa? Może posłuchamy tego z głośnika. Na końcu sali ze ściany wystawał przekaźnik. Dyrektor podszedł doń i nacisnął guzik. "... wszystkie noszą odzież zieloną", mówił cichy, lecz bardzo wyraźny głos, zaczynając od środka zdania, "zaś dzieci delty noszą odzież khaki. Och nie, z dziećmi deltami nie chciałbym się bawić. A epsilony są jeszcze gorsze. Są tak głupie, że nawet nie umieją czytać ani pisać. Ponadto ubierają się na czarno, a to taki wstrętny kolor. Ach, jak się cieszę, że jestem betą". Chwila pauzy, potem głos mówił dalej: "Dzieci alfy noszą odzież szarą. Pracują dużo ciężej niż my, bo są tak strasznie, strasznie mądre. Naprawdę ogromnie się cieszę, że jestem betą, bo nie muszę tak ciężko pracować. A poza tym jesteśmy o wiele lepsze niż gammy i delty. Gammy są głupie. One wszystkie noszą odzież zieloną, dzieci delty zaś noszą odzież khaki. Och nie, z dziećmi deltami nie chciałbym się bawić. A epsilony są jeszcze głupsze. Są tak głupie, że..." Dyrektor nacisnął wyłącznik. Głos umilkł. Jedynie jak własne słabe echo pomrukiwał nadal spod osiemdziesięciu poduszek. &mdash Do chwili przebudzenia zostanie im to powtórzone jeszcze ze czterdzieści lub pięćdziesiąt razy, potem znowu w czwartek i sobotę. Sto dwadzieścia powtórzeń trzy razy na tydzień przez trzydzieści miesięcy. A potem przejdą do trudniejszej lekcji. > Skąd więc bierze się stereotyp ateisty-lewicowca?> Kochani ateiści, czy wy w większości uważacie się za lewicowców? Ja staram się być po prostu pozytywistą, a nie elementem stada. > A jeśli nie, to czy godzicie się z tym, że socjaliści pokroju PiS, nazywają siebie prawicą, a nas, ateistów, czyli prawdziwych prawicowców, nazywają lewicą? No właśnie, może warto zacząć od jakichś definicji?
Zhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >No właśnie, może warto zacząć od jakichś definicji?
Dziękuję za zainteresowanie i konstruktywny komentarz. Oczywiście, że definicje są potrzebne, zacznę od najprostszych.
Najpierw uwaga wstępna: praca/lewica to pojęcia lokalne - poglądy prawicowe w jednym kraju, mogą uchodzić a lewicowe w innym, dlatego w moich definijach staram się implicite zamieszczać tę względność
Ze względu na stosunek do własności: prawicowa jest polityka prywatyzacji, lewicowa jest nacjonalizacja
Ze względu na licbę przepisów prawa: prawicowa jest polityka zmniejszania ich liczby
Ze względu na finanse: prawicowa jest polityka wzrostu jawności płacenia za wszystko (np. każdy płaci cały PIT za siebie i czesne za szkoły swoich dzieci), lewica woli rozwijać bezpłatne świadczenia oraz bilansować i skracać przepływy zanim nastąpią (darmowe szkoły, pracodawca płaci PIT za pracownika)
Finanse z drugiej strony: prawica woli łączyć i bilansować branie pieniędzy (np. jedna wypłata bez premii łącznie z różnych źrodeł), lewica woli dużą liczbę niewielkich wypłat z różnych ródeł.
Ze względu na gospodarkę: prawica chce zmniejszenia ingerowania państwa w wolny rynek, lewica chce wzrostu ingerencji
Ze względu na moralność: prawica kieruje się raczej zasadą, że środki uświęcają cel, lewica - że cel uświęca środki
Ze względu na dzielenie się dobrami: prawica woli podział wg rynkowej wartości pracy włożonej w ich wytworzenie, lewica chce dzielić wg potrzeb
Ze względu na władzę: prawica woli hierachię, decyzje i osobistą odpowiedzialność (jak w wojsku), lewica woli komitety, zalecenia i odpowiedzialność zbiorową
Ze względu na politykę: prawica stawia politykom i władcom wyższe wymagania i surowiej ich karze, lewica daje politykom przywileje pozwalające im naruszać bezkarnie niektóre normy moralne i prawne
Refleksja chwilowo końcowa: Definiować takie pojęcia jak prawica/lewica można na dwa sposoby: rozwijać spójną definicję opartą na niekontrowersyjnych fundamentach albo zebrać w całość wszystko to, co bywa rozumiane pod tym pojęciem i ułożyć definicję niespójną czy nawet wewnętrznie sprzeczną, będącą być może nawet kilkoma różnymi definicjami, tak jak w słownikach definiuje się kilka różnych naczeń jakiegoś pojęcia. Zaznaczam, że ten drugi sposób odrzucam i nie podejmę dyskusji na taki temat, chętnie podyskutuję na temat spójnej definicji.
doku
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Oczywiście, że definicje są potrzebne, zacznę od najprostszych. Z definicjami się nie polemizuje, ale, ponieważ sam twierdzisz, że nie ma spójnej definicji, to może zechcesz podyskutować. Jestem laikiem w sprawach polityczno-gospodarczych, ale mam nadzieję się przy okazji podciągnąć. > Najpierw uwaga wstępna: praca/lewica to pojęcia lokalne - poglądy prawicowe w jednym kraju, mogą uchodzić a lewicowe w innym, dlatego w moich definijach staram się implicite zamieszczać tę względność Ja proponuję odejść całkowicie od takich archaicznych określeń. Zbyt często bywają one niezrozumiane. > Ze względu na stosunek do własności: prawicowa jest polityka prywatyzacji, lewicowa jest nacjonalizacja Z mojego punktu widzenia i jedno i drugie podejście jest prywatyzacją. W jednym przypadku właścicielem są akcjonariusze, w drugim obywatele. Tu statut firmy, tam ustawa. Tak czy siak - ziemia niczyja. > Ze względu na liczbę przepisów prawa: prawicowa jest polityka zmniejszania ich liczby Im mniej przepisów, tym łatwiej, ale czemu przypisywać to do jakichś nurtów? > Ze względu na finanse: prawicowa jest polityka wzrostu jawności płacenia za wszystko (np. każdy płaci cały PIT za siebie i czesne za szkoły swoich dzieci), lewica woli rozwijać bezpłatne świadczenia oraz bilansować i skracać przepływy zanim nastąpią (darmowe szkoły, pracodawca płaci PIT za pracownika) Chciałbym wiedzieć dokładnie jakie są wady i zalety jednego i drugiego podejścia, bo wydaje mi się, że i tak biedny dostanie po dupie a bogaty premię. > Finanse z drugiej strony: prawica woli łączyć i bilansować branie pieniędzy (np. jedna wypłata bez premii łącznie z różnych źrodeł), lewica woli dużą liczbę niewielkich wypłat z różnych ródeł. Na co to wpływa i jak? Bo ani zalet ani wad żadnego z tych modeli nie jestem w stanie dostrzec. Dla mnie to tylko cechy. "Prawicowa" nieco wygodniejsza, ale w dobie pieniądza elektronicznego bez znaczenia. > Ze względu na gospodarkę: prawica chce zmniejszenia ingerowania państwa w wolny rynek, lewica chce wzrostu ingerencji Ech... czyli kapitalizm z prawej, i "nie-kapitalizm" z lewej? > Ze względu na moralność: prawica kieruje się raczej zasadą, że środki uświęcają cel, lewica - że cel uświęca środki Żadne z tych podejść nie jest racjonalne. > Ze względu na dzielenie się dobrami: prawica woli podział wg rynkowej wartości pracy włożonej w ich wytworzenie, lewica chce dzielić wg potrzeb Znów kapitalizm i "socjalizm"... > Ze względu na władzę: prawica woli hierachię, decyzje i osobistą odpowiedzialność (jak w wojsku) W wojsku za złe decyzje generała odpowiada bezpośrednio szeregowy. > lewica woli komitety, zalecenia i odpowiedzialność zbiorową A jakoś tak... konkretniej? > Ze względu na politykę: prawica stawia politykom i władcom wyższe wymagania i surowiej ich karze, Potrafisz podać przykłady? > lewica daje politykom przywileje pozwalające im naruszać bezkarnie niektóre normy moralne i prawne To władza daje takie przywileje. Nie konkretny ustrój. Uważam, że nie warto używać określeń "lewica" i "prawica", bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo o czym mowa. Po przeczytaniu tego nadal mam wrażenie że jestem u Huxleya lub Orwella w ogródku, ale dziękuję za wysiłek. Pozdrawiam.
Rozhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Z mojego punktu widzenia i jedno i drugie podejście jest prywatyzacją. W jednym przypadku właścicielem są akcjonariusze, w drugim obywatele. Tu statut firmy, tam ustawa.
Ciekawy punkt widzenia! Dla mnie jednak bardziej liczy się to, że właściciel akcji lub firmy może ją sprzedać a kupić sobie inną - jego dobre decyzje dają mu więcej pieniędzy, a za złe decyje ponosi konsekwencje, więc się stara dobrze zarządzać firmą (ziemią). Gdy należy do obywateli, to zarządca grabi bezkarnie
> Tak czy siak - ziemia niczyja.
Prosty ekspryment myślowy: Wyobraź sobie czyste malownicze jezioro pełne ryb, które przynosi swoim właścicielom duży dochód. Akcje tej firmy są drogie, akcjonariusze musieli wziąć kredyt, żeby kupić te akcje, ale to się opłaciło, teraz zarabiają tyle, że w ogóle nie czują tego kredytu i żyją sobie luksusowo. Gdyby wpadli na pomysł wyłowić wszystkie ryby i szybko zarobić dużo więcej, akcje ich firmy spadłyby tak bardzo, że nagle staliby się biedakami, a w dodatku firma przestałyby przynosić dochód. A bank wycofałby się z korzystnych warunków spłaty kredytu, a może nawet sprzedałby ich akcje na pniu, żeby odzyskać choć część pieniędzy.
W prywatnych rękach właścicieli (akcjonariuszy) przyroda i gospodarka wokół jeziora rozkwita. Mam nadzieję, że nie muszę objaśniać, co dzieje się z jeziorami państwowymi zarządanymi przez kolesi lewicowych polityków.
>>prawicowa jest polityka wzrostu jawności płacenia za wszystko (...)lewica woli rozwijać bezpłatne świadczenia oraz bilansować i skracać przepływy
>Chciałbym wiedzieć dokładnie jakie są wady i zalety jednego i drugiego podejścia
Zaletą jawnego płacenia jest łatwość liczenia i oceniania wartoci pracy (funcjonowania) podmiotów w gospodarce, każdy podmiot rozumie bilans swoich działań, inne podmioty też to widzą. Z gospodarki eliminowane są podmioty, które nie potrafią wypracować zysków - niepotrzebne fabryki są zamykane, pracownicy zmieniają pracę na taką, w której zarobki są wyższe, pracodawcy inwetują w branże, które są ludziom potrzebne.
Zaletą bezpłatnych świadczeń jest gwarantowana dostępność niektórych dóbr dla biedaków, co oszczędza im cierpień, a bogatych uwalnia od konieczności litowania się nad nimi.
> bo wydaje mi się, że i tak biedny dostanie po dupie a bogaty premię.
W kraju rządzonym przez prawicę każdy jest tak bogaty, jak na to zasługuje, a biedny dostaje po dupie sprawiedliwie, za lenistwo i głupotę. W kraju rządzonym przez lewicę biedak dostaje po dupie od łobuzów u władzy, za to, że jest mądry, dobry i pracowity.
> w dobie pieniądza elektronicznego bez znaczenia.
Każda wypłata musi być poparta jakąś dokumentacją i procedurą. Zanim na twoje konto wpłyną pieniądze z funduszu socjalnego, musisz wypełnić formalności. Gdyby w firmie likwidować fundusz socjalny i włączyć te pieniądze do pensji, to można by pracownikowi socjalnemu powierzyć inne zadania. To zwiększy dochód firmy, dzięki czemu płace wzrosną i każdy zarobi w sumie więcej niż wtedy, gdy był fundusz socjalny. Nie będziecie tracić czasu na zbędne formalności, będziecie wszyscy wydajniej pracować, płace jeszcze bardziej wzrosną.
> W wojsku za złe decyzje generała odpowiada bezpośrednio szeregowy.
Tak samo jest u lewicy, więc nie warto o tym dyskutować. Ja wolę dyskutować o różnicach. U prawicy generał też ponosi konsekwencje, u lewicy nie można ukrać winnego, bo prawo zwykle nie stosuje kar w sytuacji zbiorowej odpowiedzialności
>>lewica woli komitety, zalecenia i odpowiedzialność zbiorową > A jakoś tak... konkretniej?
Jakaś komisja jednogłośnie rekomenduje błędną decyzję, a potem nikt nie zostaje ukarany, bo decydent ma protokół z posiedzenia komisji, który go usprawiedliwia. U prawicy decydent bierze na siebie odpowiedzialność, nawet jeśli komisja mu doradza, to nie pozostawia protokołu z rekomendacją - cała wina spada na decydenta i prawo go karze.
>>Ze względu na politykę: prawica stawia politykom i władcom wyższe wymagania i surowiej ich karze, > Potrafisz podać przykłady?
Clintona ukarali za udostępnienie rozporka, a gdyby był zwykłym pracownikiem na budowie, to nie straciłby za to pracy. Nixona ukarali za podsłuchy i kłamanie. U nas politycy mogą kłamać bezkarnie, a nawet podsłuchowywać
>>lewica daje politykom przywileje pozwalające im naruszać bezkarnie niektóre normy moralne i prawne > To władza daje takie przywileje. Nie konkretny ustrój.
Przykład Clintona i wielu innych zachodnich byłych polityków pokazuje, że to nieprawda. Źródłem takich przywilejów jest ustrój lewicowy
> Uważam, że nie warto używać określeń "lewica" i "prawica", bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo o czym mowa
Wiadomo, nie udawaj. Chodzi o odwieczny konflikt między dobrem i złem. Pojęcia "lewica" i "prawica" są jednymi z wielu, które w niektórych sytuacjach ułatwiają orientację, kto jest dobry, a kto zły. Człowiek dobry po prostu pomaga biednym, człowiek zły popiera politykę wzrostu świadczeń socjalnych. Na pierwszy rzut oka trudno czasem odróżnić dobro od zła, szczere współczucie od obłudy. Polityk, który wpłaca własne pieniądze na konto fundacji pomagającej biednym dzieciom, to człowiek z pewnością dobry, polityk głosujący za wzrostem zasiłków dla bezrobotnych... może on też współczuje dzieciom bezrobotnych? Po której on stoi stronie? Oczywiście przy odrobinie wysiłku sam wymyslisz, że to hipokryta, ale nie każdego stać na taki wysiłek. Kiedy jednak wiesz, że to lewica, to wiesz od razu, po której stoi stronie.
doku
|
|
| | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Miejmy jasność: wiedziałem od początku, z kim mam do czynienia - z przeciwnikiem "socjalizmu". > Ciekawy punkt widzenia! Prawda? Zależy od podejścia do człowieka. > dobre decyzje dają mu więcej pieniędzy, a za złe decyje ponosi konsekwencje, więc się stara dobrze zarządzać firmą (ziemią). Wiemy więc, że chodzi o własne. > Gdy należy do obywateli, to zarządca grabi bezkarnie W demokracji bezpośredniej nie bardzo... > W prywatnych rękach właścicieli (akcjonariuszy) przyroda i gospodarka wokół jeziora rozkwita. Bez nich radzi sobie jednakowo. > Mam nadzieję, że nie muszę objaśniać, co dzieje się z jeziorami państwowymi zarządanymi przez kolesi lewicowych polityków. Nie musisz objaśniać, co uważasz, że się dzieje. > Zaletą jawnego płacenia jest łatwość liczenia i oceniania wartości pracy (funkcjonowania) podmiotów w gospodarce Jak ocenisz wartość pracy artystów? Programistów OS, którzy nie wymagają wynagrodzenia? > każdy podmiot rozumie bilans swoich działań, inne podmioty też to widzą. Nieprawda, udowodniłeś to w innym wątku. > Z gospodarki eliminowane są podmioty, które nie potrafią wypracować zysków www.jamendo.com> pracodawcy inwetują w branże, które są ludziom potrzebne Microsoft jest tego antytezą. > >Zaletą bezpłatnych świadczeń jest gwarantowana dostępność niektórych dóbr dla biedaków, co oszczędza im cierpień, a bogatych uwalnia od konieczności litowania się nad nimi. Widzisz w tym zło? > W kraju rządzonym przez prawicę każdy jest tak bogaty, jak na to zasługuje Przykład? > W kraju rządzonym przez lewicę biedak dostaje po dupie od łobuzów u władzy, za to, że jest mądry, dobry i pracowity. USA? Patenty? OpenSource? > Gdyby w firmie likwidować fundusz socjalny i włączyć te pieniądze do pensji, [...] płace jeszcze bardziej wzrosną. Zwłaszcza prezesa... > U prawicy generał też ponosi konsekwencje Np. jak w USA? Chodzi mi o śmierć szeregowca na rzecz kapitalistów wynajętego pośrednio przez korporacjonizm dla własnych dochodów. Chcesz pogadać o Chomskym? > u lewicy nie można ukrać winnego, bo prawo zwykle nie stosuje kar w sytuacji zbiorowej odpowiedzialności A ja słyszałem, że w lewicy ma to miejsce. > Jakaś komisja jednogłośnie rekomenduje błędną decyzję, a potem nikt nie zostaje ukarany, bo decydent ma protokół z posiedzenia komisji, który go usprawiedliwia. U prawicy decydent bierze na siebie odpowiedzialność, nawet jeśli komisja mu doradza, to nie pozostawia protokołu z rekomendacją - cała wina spada na decydenta i prawo go karze. Kwestia ustawy. Można tego zabronić. > Clintona ukarali za udostępnienie rozporka Jak go ukarali? Co stracił? Jakie konsekwencje poniósł? Jakie dowody, że to nie podpucha? > gdyby był zwykłym pracownikiem na budowie, to nie straciłby za to pracy. Wręcz przeciwnie, w USA byłby ukarany bardziej dotkliwie. > Nixona ukarali za podsłuchy i kłamanie. Jak? > U nas politycy mogą kłamać bezkarnie, a nawet podsłuchowywać Jak w USA. > Przykład Clintona i wielu innych zachodnich byłych polityków... Jest nietrafiony i kiepski. > Chodzi o odwieczny konflikt między dobrem i złem. Nareszcie mówisz wprost. O to mi chodziło - o to, że określasz siebie jako dobrego, innych jako złych. > Pojęcia "lewica" i "prawica" są jednymi z wielu, które w niektórych sytuacjach ułatwiają orientację, kto jest dobry, a kto zły. Demagogia. > Człowiek dobry po prostu pomaga biednym, człowiek zły popiera politykę wzrostu świadczeń socjalnych. Pusty śmiech. > Polityk, który wpłaca własne pieniądze na konto fundacji pomagającej biednym dzieciom, to człowiek z pewnością dobry Fajnie, że się task jasno określiłeś. Mimo długiej przerwy, nie mogę przestać się śmiać. > Oczywiście przy odrobinie wysiłku sam wymyslisz, że to hipokryta, ale nie każdego stać na taki wysiłek. Jak widzisz, od początku wiem, że Dokowski to hipokryta. > Kiedy jednak wiesz, że to lewica, to wiesz od razu, po której stoi stronie. Dzięki, nie potrzebuję takich lateralizmów, by umieć odróżnić mizantropię od altruizmu.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jak ocenisz wartość pracy artystów?
Kupując ich dzieła
>>każdy podmiot rozumie bilans swoich działań, inne podmioty też to widzą. > Nieprawda, udowodniłeś to w innym wątku.
Nie pamiętam. O co w tamtym dowodzie chodziło?
>>pracodawcy inwetują w branże, które są ludziom potrzebne > Microsoft jest tego antytezą.
Jak to?!
>>W kraju rządzonym przez prawicę każdy jest tak bogaty, jak na to zasługuje > Przykład?
Lekarz jest bogaty a robotnik nie
> >Chcesz pogadać o Chomskym?
Nie, chyba że o jego genialnym odkryciu, że gramatykę mamy w genach
>>u lewicy nie można ukrać winnego, bo prawo zwykle nie stosuje kar w sytuacji zbiorowej odpowiedzialności > A ja słyszałem, że w lewicy ma to miejsce.
Tylko wobec wrogów, nie jako część obowiązującego prawa
> Kwestia ustawy. Można tego zabronić.
Wtedy mówimy, że rządzi prawica
> Jak go ukarali? Co stracił?
władzę
>>gdyby był zwykłym pracownikiem na budowie, to nie straciłby za to pracy. > Wręcz przeciwnie, w USA byłby ukarany bardziej dotkliwie.
Jak?
>>Chodzi o odwieczny konflikt między dobrem i złem. > Nareszcie mówisz wprost.
A co było nie wprost?
> O to mi chodziło - o to, że określasz siebie jako dobrego, innych jako złych.
W innym wątku pisałem, że ateiści o dobrzy ludzie, takich znam
>>Jak widzisz, od początku wiem, że Dokowski to hipokryta.
Kończą Ci się argumenty? Napisz wprost, po co przeciągać polemikę
>>nie potrzebuję takich lateralizmów
to część natury ludzkiej
doku
|
|
| | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >>Jak ocenisz wartość pracy artystów? >Kupując ich dzieła Ta sprawa oraz kwestia Microsoftu i "własności intelektualnej" to materiał na długą, burzliwą ale ciekawą dyskusję.
>>>W kraju rządzonym przez prawicę każdy jest tak bogaty, jak na to zasługuje >Lekarz jest bogaty a robotnik nie. Lekarz jest robotnikiem. Biedny pracownik fizyczny jest agresywny, a bez socjalistycznego szkolnictwa publicznego nie stać go, by wykształcić zdolne dziecko np. na lekarza.
>>>Chcesz pogadać o Chomskym? >Nie, chyba że o jego genialnym odkryciu, że gramatykę mamy w genach O tym też możemy podyskutować, ale chyba zbytnio upraszczasz zagadnienie. Chodziło mi raczej o kapitalizm i korporacjonizm. To jednak za jakiś czas, jeśli w ogóle chcesz.
>>>u lewicy nie można ukrać winnego, bo prawo zwykle nie stosuje kar w sytuacji zbiorowej odpowiedzialności >> A ja słyszałem, że w lewicy ma to miejsce. >Tylko wobec wrogów, nie jako część obowiązującego prawa A więc US & A są lewicowe?
>> Kwestia ustawy. Można tego zabronić. >Wtedy mówimy, że rządzi prawica. Mówimy, że rządzą dobrzy ludzie.
>> Jak go ukarali? Co stracił? >władzę Clinton nie został pozbawiony władzy. Dotrwał do końca drugiej kadencji i dostał, co mu się "należało", jako prezydentowi.
>>>gdyby był zwykłym pracownikiem na budowie, to nie straciłby za to pracy. >> Wręcz przeciwnie, w USA byłby ukarany bardziej dotkliwie. >Jak? Straciłby pracę i zostałby ukarany więzieniem i/lub grzywną.
>>>Chodzi o odwieczny konflikt między dobrem i złem. >>Nareszcie mówisz wprost. >A co było nie wprost? Prawica, lewica, socjalizm i kapitalizm.
>W innym wątku pisałem, że ateiści o dobrzy ludzie, takich znam Nie o ateistów chodzi.
>>>Jak widzisz, od początku wiem, że Dokowski to hipokryta. >Kończą Ci się argumenty? Nie, po prostu byłem (zbyt) szczery i bezpośredni, a to z powodu (zbyt) wysokiego spożycia napojów wyskokowych. Przepraszam. Zechciej wybaczyć.
>>>nie potrzebuję takich lateralizmów >to część natury ludzkiej Moim zdaniem to owijanie w bawełnę.
Pozdrawiam. Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >bez socjalistycznego szkolnictwa publicznego nie stać go, by wykształcić zdolne dziecko np. na lekarza.<
Za to w socjalistycznym systemie niejedno zdolne dziecko nie chce być socjalistycznym lekarzem, przez co jest miejsce na studiach medycznych dla takich Jacusiów. Dla Jacusiów to korzystne, dla jego przyszłych pacjentów już mniej.
>>Wtedy mówimy, że rządzi prawica. >Mówimy, że rządzą dobrzy ludzie.
Czyli prawica. Lewicowiec chce jednemu ukraść, by drugiemu dać. Złodziej nie jest dobrym człowiekiem, czyli lewicowiec, jako złodziej, nie może być dobrym człowiekiem.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Tylko wobec wrogów, nie jako część obowiązującego prawa > A więc US & A są lewicowe?
Skąd ten pomysł?
>Clinton nie został pozbawiony władzy. Dotrwał do końca drugiej kadencji i dostał, co mu się "należało", jako prezydentowi.
Widać, pamięć szwankuje. Ale jednak prześladowali go bardzo długo za rzecz całkiem niewinną
>Straciłby pracę i zostałby ukarany więzieniem i/lub grzywną.
Za seks w USA są takie kary?!
doku
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >> A więc US & A są lewicowe? >Skąd ten pomysł? A wiesz... korporacjonizm, pasożytnictwo np. firm fonograficznych, bezmyślne niszczenie środowiska, procesy pokazowe, ekspansjonizm, prawo precedensowe (nadmiar przepisów) i trochę jeszcze można znaleźć. To jest (moim zdaniem) zło, więc (Twoim zdaniem) lewactwo.
>prześladowali go bardzo długo za rzecz całkiem niewinną A więc Twoim zdaniem to było prześladowanie, czy proces w słusznej sprawie, bo jestem zagubiony. Moim zdaniem albo nieudany proces o molestowanie (lewactwo), albo prześladowanie za "błahostkę" (lewactwo). Posługuję się Twoim rozumieniem lewicy, jako zła ogólnie pojętego, choć niemożliwego do zdefiniowania.
>Za seks w USA są takie kary?! Ależ skąd! Ale za molestowanie - owszem.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >korporacjonizm
wolny rynek
>pasożytnictwo np. firm fonograficznych
ochron praw własności
> bezmyślne niszczenie środowiska
o wiele więcej działań na rzecz ochrony
> procesy pokazowe
100 razy więcej sprawiedliwych
> ekspansjonizm
Źle zrobili kupując Luizjanę i Alaskę? czy Polska by zrobiła źle, kupując dzisiaj Królewieckie od Rosji? wyświadczylibyśmy dobrodziejstwo całej tej części Europy. Rosja sprzedała Alaskę, może znów któryś z ich kacyków połakomi się na gotówkę - przecież Rosja ma z Królewca same straty
> prawo precedensowe (nadmiar przepisów)
a Anglii jest jeszcze gorzej, więc jest bardziej lewicowa? Prawo precedenowe jest 100 razy lepsze niż szariat i 10 razy lepsze niż
> To jest (moim zdaniem) zło, więc (Twoim zdaniem) lewactwo.
Nie są to pojęcia tożsame. Kiedy mówię "prawica" mam na myśli coś trwałego. Nie można być prawicowcem teraz, a za godzinę być lewicowcem, a za dwie godziny znów prawicowcem. Trzeba popatrzeć na polityka przez kilka lat, żeby ocenić go w tych kategoriach.
Znany centrysta z PC, Kaczorek, nagle zakłada nową partię, nazywa ją PiS i co na to ciemny lud? Zamaist poczekać, czy okaże się ona PC-bis, czy Prawo i Sprawiedliwość, czy Populizm i Socjalizm, ciemny lud od razu nazywa ich "prawicą". W końcu okazuje się, że lud się pomylił, PiS to lewica, ale czasem zdarza im się przeforsować dobrą ustawę.
Natomiast dobro to coś, co mogę uczynić teraz, za godzinę uczynię zło , a za dwie godziny znów dobro - nie daje to żadnej podstawy do tego, żeby zakwalifikować mnie jako prawicowca, od biedy można nazwać mnie człowiekiem dobrym, ale ostrożnie, bo za chwilę uczynię zło, będzie 2:2 i stracę opinię dobrego.
Wracając do USA, to tam proporcja jest 100:1 na korzyść dobra, jest to więc kraj głęboko prawicowy. Przypuszcam, że w Korei Pn. mamy proporcję 1:1000
> prześladowanie za "błahostkę" (lewactwo)
Muszę się powtórzyć - w kraju prawicowym politycy muszą być nieskazitelni, więc prześladuje się ich za każdą błahostkę, tam gdzie rządzi lewica politycy mają przywilej, że prawo jest dla nich pobłażliwe
> Posługuję się Twoim rozumieniem lewicy, jako zła ogólnie pojętego, choć niemożliwego do zdefiniowania
Robisz to jeszcze niezręcznie. Dam ci takie porównanie. Dobro i zło to jak czerń i biel. Świat moralny składa się więc tylko z czerni i bieli. Kiedy jednak oddalasz się tak, żeby nie widzieć zbędnych szczegółow, to miejca z przewagą kropek czarnych zaczynasz widzieć jako miejsce ciemnoszare, a miejsce z przewagą kropek białych widzisz jako jasnoszare.
Prawica i lewica to dobro i zło oglądane z takiej perspektywy, że widok w ciągu roku zmienia się tylko nieznacznie.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > >korporacjonizm> wolny rynek Jeśli masz korporacjonizm, to nie masz wolnego rynku. W USA jest korporacjonizm, trzeba być na bieżąco z ustawami. > >pasożytnictwo np. firm fonograficznych> ochron praw własności Ochrona tylko i wyłącznie praw wydawcy, czyli pasożyta korzystającego z dorobku artysty nawet po jego śmierci. www.kto.org.pl/zapowiedz-swiata-post-copyright/ prawo.vagla.pl/> > bezmyślne niszczenie środowiska> o wiele więcej działań na rzecz ochrony Raczysz żartować. Argument kiepski i nieprawdziwy. > > procesy pokazowe> 100 razy więcej sprawiedliwych NO I CO Z TEGO. Za komuny w Polsce też były sprawiedliwe procesy. > > ekspansjonizm> Źle zrobili kupując Luizjanę i Alaskę? Mówię o dniu dzisiejszym - o marionetkowych rządach np. w Iraku. > > prawo precedensowe (nadmiar przepisów)> a Anglii jest jeszcze gorzej, więc jest bardziej lewicowa? A u was biją Murzynów. W ten sposób się pogrążasz. > Prawo precedenowe jest 100 razy lepsze niż szariat i 10 razy lepsze niż Niż co? Skąd te liczby? Bronisz swojej opinii jak pięciolatek. > Prawica i lewica to dobro i zło oglądane z takiej perspektywy, że widok w ciągu roku zmienia się tylko nieznacznie. Prawica = konserwa. Lewica = rewolucjonizm. Nie masz pojęcia, człowieku, co się dzieje.
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
| | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | Jacek Krysztofik napisał:[...] Prawica = konserwa. Lewica = rewolucjonizm. [...] Mam wrażenie, że tu się trochę zagalopowałeś. Taki podział sens miałby w XIX wieku, może 100 lat temu, dziś jednak nie ma lewicowych partii rewolucyjnych (oczywiście pomijam skrajności spoza demokratycznej sceny politycznej). Współczesna lewica, w szczególności europejska, jest obecnie równie zachowawcza, co tradycyjnie pojmowana prawica, choć rzecz jasna zajmuje odmienne od prawicowych pozycje światopoglądowe, społeczne czy ekonomiczne. Moim zdaniem klasyczny podział na "lewicę" i "prawicę" w dzisiejszych czasach po prostu stracił rację bytu. Na dodatek odwraca uwagę od najistotniejszej płaszczyzny podziału, bo uważam, że zdecydowanie ważniejszy od podziału na: A. "konserwatystów" i B. "rewolucjonistów" jest podział na A. "zwolenników prymatu jednostki nad zbiorowością" i B. "zwolenników prymatu zbiorowości nad jednostką". Tylko kto wówczas jest lewicą, a kto prawicą?
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Moim zdaniem klasyczny podział na "lewicę" i "prawicę" w dzisiejszych czasach po prostu stracił rację bytu. Moim też, obejrzyj ten wątek - od początku sugerowałem całkowite odejście od tych określeń - są moim zdaniem archaiczne. Ale jeśli ktoś koniecznie na siłę pragnie ich używać i widać, że nagina je do swoich potrzeb w bardzo nieudolny sposób, myli pojęcia, szuka po omacku, to wracamy do źródeł. > Współczesna lewica, w szczególności europejska, jest obecnie równie zachowawcza, co tradycyjnie pojmowana prawica, choć rzecz jasna zajmuje odmienne od prawicowych pozycje światopoglądowe, społeczne czy ekonomiczne. E... a postulaty np. z narkotykami, aborcją, religią et caetera? > dziś jednak nie ma lewicowych partii rewolucyjnych Partia Piratów. Straszna szkoda, że nie kandydują w wyborach, bo miałbym na kogo głosować. Nie robię sobie jaj, nawet w znikomej mniejszości mieliby pewien pośredni wpływ na świadomość w sprawach własności intelektualnej. Pozdrawiam.
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | Jacek Krysztofik napisał:[...] Moim też, obejrzyj ten wątek - od początku sugerowałem całkowite odejście od tych określeń - są moim zdaniem archaiczne. [...] Mój błąd. Masz rację, to nie Ty powinieneś być adresatem moich pretensji. Pan Tau napisał:[...] Współczesna lewica, w szczególności europejska, jest obecnie równie zachowawcza, co tradycyjnie pojmowana prawica, choć rzecz jasna zajmuje odmienne od prawicowych pozycje światopoglądowe, społeczne czy ekonomiczne. Jacek Krysztofik napisał:[...] E... a postulaty np. z narkotykami, aborcją, religią et caetera? Może źle się wyraziłem... "Zachowawczość" współczesnej lewicy nie jest dla mnie synonimem "konserwatyzmu" (bo to słowo zbytnio kojarzy się z zachowawczością tradycyjnej prawicy). Lewica zajmuje określone pozycje w różnych kwestiach - w tym wymienionych przez Ciebie - i, kiedy wygrywa wybory, wprowadza je w życie. Tak jest w wielu krajach europejskich - poglądy tradycyjnie lewicowe są powszechnie akceptowaną alternatywą dla poglądów tradycyjnie prawicowych. Stąd moja uwaga o lewicowej zachowawczości - lewica wykształciła sobie pewien stały światopogląd i go się trzyma. Być może słusznie, ale trudno to nazwać podejściem rewolucyjnym. (Oczywiście mam na myśli klasyczną europejską lewicę socjaldemokratyczną.) Pan Tau napisał:[...] dziś jednak nie ma lewicowych partii rewolucyjnych Jacek Krysztofik napisał:[...] Partia Piratów. Straszna szkoda, że nie kandydują w wyborach, bo miałbym na kogo głosować. Masz rację. Może nie nazwałbym ich tradycyjną lewicą, ale z pewnością ich postulaty mają charakter rewolucyjny. Co więcej, choć sam żyję z produkcji oprogramowania, to jestem przeciwnikiem wynaturzeń mających swoje źródło w amerykańskim pojmowaniu prawa własności intelektualnej. I, podobnie jak Ty, żałuję, że nie mogę na nich głosować. Pozdrawiam.
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem klasyczny podział na "lewicę" i "prawicę" w dzisiejszych czasach po prostu >stracił rację bytu.
Klasyczny podział jest i będzie aktualny, ponieważ klasycznie prawicą nazywano parlamentarzystów z prawej strony sali obrad a lewicą - siedzących z lewej. To się nie zmieni, gdyż ludzie, którzy się lubią, będą siadać blisko siebie, a jeśli nienawidzą lub gardzą, będą siadali z dala od siebie
>A. "zwolenników prymatu jednostki nad zbiorowością" i >B. "zwolenników prymatu zbiorowości nad jednostką". >Tylko kto wówczas jest lewicą, a kto prawicą?
Piersi to oczywiście pawica, drudzy to lwica
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Mam wrażenie, że tu się trochę zagalopowałeś. >Taki podział sens miałby w XIX wieku, może 100 lat temu, [...] >Moim zdaniem klasyczny podział na "lewicę" i "prawicę" w dzisiejszych czasach po prostu stracił rację bytu.
A ja nie uważam, żeby podział sceny politycznej ze względu na stosunek do zmiany społecznej był niewłaściwy. Degrengolada na scenie politycznej, zwłaszcza w Polsce, nie powinna nam przesłaniać faktu, iż podział polityczny powinien przebiegać wzdłuż linii realnych podziałów i konfliktów społecznych. Bez tego mamy to, co u nas: wybór między PiS a PO.
>Na dodatek odwraca uwagę od najistotniejszej płaszczyzny podziału, bo uważam, że zdecydowanie ważniejszy od podziału na: >A. "konserwatystów" i >B. "rewolucjonistów" >jest podział na >A. "zwolenników prymatu jednostki nad zbiorowością" i >B. "zwolenników prymatu zbiorowości nad jednostką".
Dlaczego uważasz taki podział za ważny? Jakiemu ważnemu podziałowi społecznemu on odpowiada? Konflikt jakich interesów ogniskuje i jakie grupy społeczne angażuje? Jakie różnice w programach partii politycznych generuje? No i:
>Tylko kto wówczas jest lewicą, a kto prawicą?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Pan Tau (1237 punktów) | mohawk napisał: A ja nie uważam, żeby podział sceny politycznej ze względu na stosunek do zmiany społecznej był niewłaściwy. [...] podział polityczny powinien przebiegać wzdłuż linii realnych podziałów i konfliktów społecznych. [...] Pierwszy problem: Stosunek do jakiej zmiany społecznej ma być kryterium tego podziału? I drugi problem: Jeśli mówimy o tradycyjnym dwubiegunowym podziale na "klasyczną lewicę" i "klasyczną prawicę", to jest on uwarunkowany istnieniem jednego (i tylko jednego!) jednoznacznie określonego kryterium podziału. Osobiście nie widzę takiego kryterium we współczesnym świecie. mohawk napisał:[...] Degrengolada na scenie politycznej, zwłaszcza w Polsce, nie powinna nam przesłaniać faktu, iż podział polityczny powinien przebiegać wzdłuż linii realnych podziałów i konfliktów społecznych. Bez tego mamy to, co u nas: wybór między PiS a PO. Zgadzam się, tak powinno być. Problem polega na tym, że obecnie mamy więcej niż jedną linię podziału (tradycyjna lewica kontra tradycyjna prawica), a ściślej mówiąc przynajmniej dwie główne takie linie: A. linia światopoglądowo-społeczna: liberałowie kontra konserwatyści. B. linia ekonomiczno-gospodarcza: liberałowie kontra etatyści. Przy czym liberałowie "A" niekoniecznie są liberałami "B". Jedna linia podziału dawała nam dwie opcje polityczne. Dwie linie podziału dają nam cztery opcje polityczne. Problem polega na tym, że choć ludzie oczekują deklaracji bliższych wyrazistemu podziałowi "ćwiartkowemu", to partie polityczne ciągle wysyłają komunikaty deklarujące ich mętną tradycyjną "połówkowość". Pan Tau napisał:Na dodatek odwraca uwagę od najistotniejszej płaszczyzny podziału, bo uważam, że zdecydowanie ważniejszy od podziału na: A. "konserwatystów" i B. "rewolucjonistów" jest podział na A. "zwolenników prymatu jednostki nad zbiorowością" i B. "zwolenników prymatu zbiorowości nad jednostką". mohawk napisał:[...] Dlaczego uważasz taki podział za ważny? Jakiemu ważnemu podziałowi społecznemu on odpowiada? Konflikt jakich interesów ogniskuje i jakie grupy społeczne angażuje? Jakie różnice w programach partii politycznych generuje? 1. Ważny dla mnie jest z jednego powodu - uważam wolność za najważniejszy fundament człowieczeństwa. 2. Z tego wynika podział społeczeństwa na tych, którzy doceniają wolność swoją i wolność innych ludzi oraz tych, dla których ta wolność nie ma większego znaczenia. 3. Konflikt interesów występuje między dążącym do wszechobecności współczesnym państwem a jego niewolonymi obywatelami. Współczesne państwo stało się bytem oderwanym od społeczeństwa, któremu teoretycznie powinno służyć. Dziś jest na odwrót, to społeczeństwo ma się poświęcać na rzecz państwa. 4. Wolnościowe partie polityczne powinny dążyć do minimalizacji ingerencji państwa w życie obywateli. Takie partie z jednej strony będą realizowały "tradycyjnie lewicowy" liberalny program społeczny, a z drugiej strony "tradycyjnie prawicowy" liberalny program gospodarczy. mohawk napisał:[...] No i: Tylko kto wówczas jest lewicą, a kto prawicą? Mam nadzieję, że nikt.  To w końcu tylko nazwy i, prędzej czy później, zastąpią je jakieś inne.
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >a Anglii jest jeszcze gorzej, więc jest bardziej lewicowa? > A u was biją Murzynów. W ten sposób się pogrążasz.
Czytaj ze zrozumieniem. Co mają do tego Murzyni? Zamiast chować głowę w piasek przed argumentami, odpowiedz na pytanie, czy naprawdę sądzisz, że Anglia jest jeszcze bardziej lewicowa niż USA? Ma jeszcze gorsze prawo? Cały świat ma dobre prawo, tylko Anglia i USA są państwami bezprawia, bo mają precedensowe prawo? Twoja argumntcja prowadzi do absurdów, gdyż znanym faktem jest w Anglii i w USA jest niemal najlepsze prawo na świecie. A rządy prawa to rządy parwicy.
>>Prawo precedenowe jest 100 razy lepsze niż szariat i 10 razy lepsze niż > Niż co? Skąd te liczby?
Niż prawo stanowione przez lewicę - niż prawo w ZSRR, w Syrii czy na Kubie. Liczby mają zobrazować proporcje, są składnikiem moich agumentów i mojej opinii, nie ściągnąłem ich od nikogo.
> Bronisz swojej opinii jak pięciolatek.
Biedaku. Nie rozumiesz, że takie rozpaczliwe argumenty nie bronią stanowiska w dyskusji?
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > > Bronisz swojej opinii jak pięciolatek.> Biedaku. Nie rozumiesz, że takie rozpaczliwe argumenty nie bronią stanowiska w dyskusji? Właśnie o tym napisałem - pleciesz bzdury i bronisz się jak pięciolatek. OBUDŹ SIĘ! > Czytaj ze zrozumieniem. Właśnie czytam i rozumiem, że ty piszesz bzdury. > Co mają do tego Murzyni? Ano, to, że twoje "argumenty" są właśnie takie: "A u was biją Murzynów!" > Zamiast chować głowę w piasek przed argumentami Przed jakimi argumentami? Nie chowam głowy w piasek, co najwyżej walę głową w ścianę, kiedy czytam twoje "argumenty". > czy naprawdę sądzisz, że Anglia jest jeszcze bardziej lewicowa niż USA? Lewicowa/prawicowa? Dla mnie zła, a według ciebie złe prawo = lewica. > Ma jeszcze gorsze prawo? Ano, ma: en.wikipedia.org/wiki/RIPAipsec.pl/d(*)wchodzą-w-życie.html> znanym faktem jest w Anglii i w USA jest niemal najlepsze prawo na świecie. Chyba w innym świecie żyjesz, dokowski. Pominąwszy, że w USA jest 70% prawników całego świata i że prawo jest tam świetnym biznesem, który ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego, to ustawy Kongresu USA i parlamentu UK też są skandaliczne. Konstytucja praktycznie już tam nie obowiązuje. prawo.vagla.pl/node/6583www.whitehouse.gov/deptofhomeland/bill/www.epic.org/privacy/terrorism/hr3162.html> A rządy prawa to rządy parwicy. Jakie prawo, takie rządy. > Liczby mają zobrazować proporcje, są składnikiem moich agumentów i mojej opinii Wyłącznie twojej opinii. Zero argumentów. ZERO. NULL. > Twoja argumentcja prowadzi do absurdów, gdyż znanym faktem jest w Anglii i w USA jest niemal najlepsze prawo na świecie. To nie moja argumentacja jest zła, tylko twoja absurdalna definicja prawicy i lewicy.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>W prywatnych rękach właścicieli (akcjonariuszy) przyroda i gospodarka wokół jeziora rozkwita. >Bez nich radzi sobie jednakowo.
To oczywiście nieprawda, zapomniałem wcześniej zaprotestować. Jeżeli coś jest niczyje, to jest własnością władzy, nie ma już na Ziemi terytoriów wolnych. Bez prywatnych właścicieli przyroda zostaje zdewastowana przez polityków i biurokratów, którzy obłudnie gadają o ochronie przyrody (jak np. u nas minister ochrony przyrody przy poparciu Kaczora), a po cichu grabią, niszczą, zatruwają i dewastują
doku
|
|
| | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Bez prywatnych właścicieli przyroda zostaje zdewastowana przez polityków i biurokratów, którzy obłudnie gadają o ochronie przyrody (jak np. u nas minister ochrony przyrody przy poparciu Kaczora), a po cichu grabią, niszczą, zatruwają i dewastują Przez prywatnych właścicieli przyroda zostaje zdewastowana dzięki politykom i biurokratom, którzy obłudnie gadają o ochronie przyrody, a po cichu biorą kasę na kampanię od prywaciarzy lub sami są prywaciarzami, którzy grabią, niszczą, zatruwają i dewastują.
Aha... Możesz sobie mnie ignorować. Nie dyskutuję z tobą, tylko komentuję.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Przez prywatnych właścicieli przyroda zostaje zdewastowana
Zajrzyj do wcześniejszej mojej wypowiedzi, tam jasno wyłożyłem, dlaczego własność prywatna chroni przyrodę
doku
|
|
| Pan Tau (1237 punktów) | dokowski napisał:Zawsze identyfikowałem się z prawicą. We wszystkich rozmowach na tematy polityczne opowiadam się zdecydowanie przeciwko socjalizmowi, jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego, bezrobocia na optymalnym poziomie, prywatyzacji gospodarki, ubezpieczeń, emerytur, lecznictwa, oświaty itd. Również identyfikuję się z prawicą - oczywiście nie w tym sensie, który w Polsce przywłaszczyli sobie nasi moherowi konserwatyści. Jestem ateistą i nie przeszkadza mi to w byciu liberałem, tak w kwestiach światopoglądowych, jak i ekonomicznych. Wolność człowieka uważam za wartość nadrzędną. Najbliższy moim poglądom jest libertarianizm minarchistyczny, ale to oczywiście program maksimum.  A póki co, popieram każdą inicjatywę zwiększającą zakres naszej wolności i odpowiedzialności. I to tyle mojego prawicowego coming-outu  Pozdrawiam!
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Najbliższy moim poglądom jest libertarianizm minarchistyczny
Nie lubię słowa "libertarianizm", bo zawłaszcza ono desygnat innym pojęciom o sprawdzonej szlachetnej wymowie. Klasycny jeffersonowski liberalizm jest czymś solidnie zakorzenionym w świadomości ludzi, nie widzę potrzeby używania nowomodnych pojęć.
Kiedy czytam wywody libertarian na temat tego, jakim złem jest liberalizm, od razu mam skojarzenia z feminizmem. Kiedyś dobre i szlachetne kobiety walczyły o wolność i ją wywalczyły. Najpierw nazywano je sufrażystkami, kilkadziesiąt lat temu ich duchowe następczynie zaczęto nazywać w USA feministkami.
Tymczasem w kontynentalnej Europie rozwijał się socjalizm i komunizm, a wraz z nimi ruchy kobiece podporządkowane ZSRR. Ich centrala miała swoją siedzibę w Paryżu. Kiedy sufrażyski i feministki na Zachodzie walczyły o wolność, w tym czasie socjalistki w Europie walczyły ramię w ramię z sowietami o zniewolenie siebie i innych.
Tak jak największym wrogiem socjalistów byli liberałowie, tak największym wrogiem socjalistek były feministki. Sowieci wpadli więc na pomysł, żeby wszystkim swoim zwolennikom kazać nazywać siebie liberałami lub feministkami. Odnieśli pełen sukces, większość ludzi dała się ogłupić i powstało zamieszanie. Niektórzy liberałowie i feministki pogodziły się, że sowieci zabrali im te piękne słowa, więc zaczęli nazywać siebie libertarianami. Dlatego nie lubię tej nazwy.
doku
|
|
|  | | Pan Tau (1237 punktów) | dokowski napisał:Nie lubię słowa "libertarianizm", bo zawłaszcza ono desygnat innym pojęciom o sprawdzonej szlachetnej wymowie. Klasycny jeffersonowski liberalizm jest czymś solidnie zakorzenionym w świadomości ludzi, nie widzę potrzeby używania nowomodnych pojęć. [...] A ja wręcz przeciwnie - lubię to słowo i uważam, że jest bardzo potrzebne. Doceniam klasycznie pojmowany liberalizm, ale nawet jeśli rzeczywiście jest on - jak piszesz - solidnie zakorzeniony w świadomości ludzi, to owo zakorzenienie dotyczy co najwyżej treści tego pojęcia, a nie jego nazwy. Słowo "liberalizm" straciło swój pierwotny, klasyczny i jednoznaczny sens przed wielu laty. Dziś w Europie osoba podająca się po prostu za liberała jest automatycznie utożsamiana z liberalizmem wyłącznie w wydaniu ekonomicznym (ze względu na zawłaszczenie go sobie przez partie i partyjki liberalno-konserwatywne, jak choćby polski UPR). Z kolei w USA słowo liberał jednoznacznie kojarzy się wyłącznie z liberalizmem społecznym, ponieważ z jakichś względów przylgnęło do socjaldemokratycznej Partii Demokratycznej. Osobiście wolę więc określać się mianem "libertarianin" 1. zamiast niezbyt precyzyjnego współcześnie "liberała", ponieważ tyo pierwsze niesie dziś ze sobą znacznie mniej niejednoznaczności i nikt mnie automatycznie nie skojarzy z Korwinem-Mikke (w Polsce) czy z panią Clinton (w Stanach) 2. zamiast wystarczająco dziś precyzyjnego "klasycznego jeffersonowskiego liberała", ponieważ to pierwsze jest po prostu trzykrotnie krótsze. dokowski napisał:[...] Kiedy czytam wywody libertarian na temat tego, jakim złem jest liberalizm [...] Zauważ, że libertarianizm (zresztą podobnie jak klasycznie pojmowany liberalizm) wcale nie jest jednorodnym stylem politycznego myślenia. Niektórzy (jak ja) uważają go wręcz za synonim klasycznego liberalizmu, rzecz jasna nieco lepiej dostosowany do wymagań współczesności. Ci z pewnością nigdy nie będą twierdzili, że liberalizm jest złem. Być może uogólniasz swoje spostrzeżenie na wszystkich zwolenników libertarianizmu, mając w rzeczywistości na myśli anarcholibertarian, na przykład Konkina, ale moim zdaniem takie uogólnienie nie jest poprawne. dokowski napisał:[...] Niektórzy liberałowie i feministki pogodziły się, że sowieci zabrali im te piękne słowa, więc zaczęli nazywać siebie libertarianami. [...] Moim zdaniem pojęcie "libertarianizmu" jest nieco starsze, niż to tutaj sugerujesz. Ale wiek nie jest aż tak istotny. Ważniejsze jest to, że współczesny liberalizm podzielił się na trzy główne nurty. Mniejsza o to, jakie były przyczyny tego podziału, fakty są takie, że można dziś być liberałem na trzy sposoby: 1. Liberał, który jest liberałem ekonomicznym i nie jest jednocześnie liberałem społecznym (czyli tzw. "liberał europejski"); 2. Liberał, który jest liberałem społecznym i nie jest jednocześnie liberałem ekonomicznym (czyli tzw. "liberał amerykański"); 3. Liberał, który jest liberałem ekonomicznym oraz jednocześnie jest liberałem społecznym (czyli "liberał klasyczny"). Ten ostatni jest dla mnie równoważny z "libertarianinem". Dla odróżnienia i uproszczenie - ot i cała tajemnica. Moim zdaniem żadnego spisku tu nie ma, pojęcia zmieniają z czasem swoje znaczenia i nic na to nie poradzimy.
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii." S.Weinberg
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >3. Liberał, który jest liberałem ekonomicznym oraz jednocześnie jest liberałem społecznym (czyli "liberał klasyczny"). >Ten ostatni jest dla mnie równoważny z "libertarianinem".
Jest wiele odłamów libertarianizmu. Mnie najbliższy jest anarchokapitalizm
>Moim zdaniem żadnego spisku tu nie ma, pojęcia zmieniają z czasem swoje znaczenia i nic na to nie poradzimy.
Tak, zmieniają, ale spisek był. Słowo "demokracja" też było przez sowietów zawłaszczane, sowieci bronili "demokracji" przed reakcją i kontrrewolucją - w tym wypadku sukcesu sowieci nie odnieśli, było to zbyt absurdalne. Upadek ZSRR został uznany za największy triumf demokracji. Słowu "demokracja" udało się zachować superlatywny wydźwięk
doku
|
|
| kszan (559 punktów) | >Chomeiniego, Saddama .... Z tego co wiem to ci dwaj byli wierzący. Żarliwie Adolf H chyba również, chociaż mniej żarliwie
|
|
| Koraszewski (82900 punktów) | >Zawsze identyfikowałem się z prawicą. We wszystkich >rozmowach na tematy polityczne opowiadam się zdecydowanie >przeciwko socjalizmowi, jestem zwolennikiem rozwarstwienia >społecznego, bezrobocia na optymalnym poziomie, >prywatyzacji gospodarki, ubezpieczeń, emerytur, lecznictwa, >oświaty itd. >Zawsze ientyfikowałem się z liberalizmem w wydaniu >jeffersonowskim, czyli tej jego odmianie, która nazywana >jest liberalizmem konserwatywnym lub prawicowym. Człowiek >jest wartością najwyższą. Niewiara w boga jest niewiara, a nie jakims kompleksowym światopoglądem. Problem polega na czyms innym, w Polsce prawica łącona jest z konserwatyzmem rozumianym jako tradycjonalizm, z faszyzującym nacjonalizmem i skrajnym egoizmem społecznym. Jeffersonowski liberalizm to dla polskiej prawicy socjalizm. Stąd ogromne pomieszanie z poplątaniem. Niepokoi tu okreslenie: "jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego". Hm, rozwarstwienie mozan akceptowac jako pewne zło konieczne, które próbuje sie zmniejszać, minimalizować. można być przeciwnikiem jakiegoś mechanicznego egalitaryzmu, ale być zwolennikiem rozwarstwienia, to już wykracza poza moje rozumienie. (Podejrzewam niezręcznośc stylistyczną.) Jest tu zasadniczy dysonans z hasłem: człowiek jest miarą wszystkiego. Nie jestem lew2icowcem, ale z pewnościa nie jestem polskim prawicowcem, starqm sie byc racjonalistą, a to oznacza samodzielne myślenie w każdej sytuacji, a nie bieganie za takim czy innym sztandarem. Andrzej Koraszewski
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Niepokoi tu okreslenie: "jestem zwolennikiem rozwarstwienia społecznego". Hm, >rozwarstwienie mozan akceptowac jako pewne zło konieczne
Patrzę na te sprawy z dwóch perspektyw. Z perspektyywy fizyki życie i rozwój koreluje ze wzrostem złożoności, a śmierć i rozkład - ze wzrost entropii. Wzrost złożoności to wzrost różnorodności, specjalizacji i organizacji. Wzrost entropii oznacza rozpad struktur hierarchicznych. Widzę tutaj analogie fizyczne takie jak podobieństwo bogactwa do temperatury. W izolacji następuje zmniejszanie różnic temperatury, izolacjonizm prowadzi do socjalizmu, który zmniejsza różnice miedzy najbogatszymi i najbiedniejszymi, co prowadzi do śmierci wszystkich. Zaś kapitalizm i globalizacja to otwartość , to czerpanie zasobów zewnętrznych, to rozwijajce się życie. Oznaką rozwoju jest zwiększanie się różnic. Kraj się rozwija, jeśli różnice w zarobkach między najbogatszymi i najbiedniejszymi są coraz większe. Tylko wtedy najbiedniejsi mają szansę na wzrost zarobków. Kiedy różnice między zarobkami zaczynają maleć, to znaczy, że gospodarka zaczyna upadać i że wkrótce wszyscy będą zarabiać mniej niż teraz.
Druga perspektyywa jest mniej abstrakcyjna i bardziej przekonująca, ale niestety argumentacja jest mniej ścisła. Ograniczę się więc tylko do zasygnalizowania kilku kluczowych argumentów:
Specjalizacja powoduje coraz większe zróżnicowanie potrzeb. Niektórzy ludzie muszą mieć stały dostęp np. do szybkiego samolotu stojącego w gotowości do wyłącznej dyspozycji. Stres związany w wielką odpowiedzialnością wymaga z kolei odpoczynku w warunkach maksymalnego luksusu. Im większe struktury i bardziej złożone organizacje, tym bardziej rosną wymagania i odpowiedzialność osób na szczytach hierarchii. Ich zarobki i przywileje rosną więc stosownie do wielkości całej organizacji, więc szybciej niż rosną zarobki na niższych szczeblach drabiny społecznej.
Motywacja powoduje wzrost wydajności pracy. W warunkach rozwarstwienia motywacja jest silniejsza.
Zarządzanie jest trudniejsze w warunkach coraz większych ilości informacji. Prosty poganiacz z batem nie jest w stanie zapewnić wydajnej pracy, musi to być wysoko wykwalifikowany specjalista.
Finansowa odpowiedzialność szybko wzrasta wraz wysokością kwot inwestycji i transakcji. Osobisty majątek osób stojących najwyżej w hierarchi naturalnie odpowiada wysokości ich odpowiedzialności
doku
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|