Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprawa karpia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
22-12-2009 13:29gama (1062 punktów)Sprawa karpia
Ocena 6 na 6
Trwa właśnie szczytowy ubój karpia 2009. Często - niestety barbarzyńskimi metodami.
Ta chyba ewolucyjnie niestabilna dla karpia strategia powinna sprawić, że Natura rozpocznie wreszcie (trwający wprawdzie milionami lat, ale jednak niezbędny) proces wykształcenia w karpiu organu mowy (mam cichą nadzieję, że już rozpoczęła choć efektów nie zobaczę).

Karp mógłby wówczas domagać się okresu ochronnego, zaprotestować przeciw nazywaniu go wyłącznie rybą gospodarczą, skrytykować hipermarketowe baseny i przypomnieć, że czas już dołączyć przepisy wykonawcze do istniejącej ustawy o ochronie zwierząt, która zabrania sprzedaży karpia w plastikowym worku bez tlenu i wody(!)

O co apeluję (do "trzymających Ustawy") - pozostając przy makowcu i pierogach z grzybami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Faith (3864 punktów)
Zgadzam się . Nie mogę się patrzeć na te uliczne stragany z "towarem" . Najgorsza jest hipokryzja ludzi : gdy pies jest przerabiany na smalec to oburzają się wszyscy ale wkładanie żywych karpi do plastikowych siatek jest w porządku "bo to tradycja i tak się robi"
gama (1062 punktów)
>Najgorsza jest hipokryzja ludzi : gdy pies jest przerabiany na smalec to oburzają się wszyscy ale wkładanie żywych karpi do plastikowych siatek jest w porządku "bo to tradycja i tak się robi"

"Do sklepów sprzedających karpie rozesłaliśmy list przypominający m.in. o tym,
że zabijanie ich w sklepie, przewożenie bez dostępu do tlenu, a także pakowanie w plastikowe siatki jest zabronione."
www.rp.pl/artykul/24,406449.html

Zatem klient niosący szamoczącego się karpia w reklamówce popełnia przestępstwo.
laszka (296 punktów)
To ohydne. Nigdy nie jem karpia na święta. Ostatnio mój mąż był świadkiem właśnie takiej sytuacji, gdy jakiś nieuświadomiony dziadek stał w kolejce z trzepoczącym karpiem w reklamówce. Nóż się w kieszeni otwiera!!!!!
22-12-2009 14:55 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>To ohydne. Nigdy nie jem karpia na święta.
A w innych porach roku?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
laszka (296 punktów)
>>To ohydne. Nigdy nie jem karpia na święta.
>A w innych porach roku?

Też nie jem
22-12-2009 16:00 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Też nie jem

To tak jak ja...zdecydowanie wolę sandacze i szczupaki.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 18:12 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
A ja uważam, że nie ma to jak śledzik. Jak jeszcze jest coś do tego śledzika to dopiera uczta

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
22-12-2009 18:46 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>A ja uważam, że nie ma to jak śledzik. Jak jeszcze jest coś do tego śledzika to dopiera uczta
Bo jak wiemy "śledzik musi pływać". Śledzie lubię w każdej postaci....jedyny pożytek z katolickiego dzieciństwa.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 19:01 
 Ocena 3 na 3
gama (1062 punktów)
> To tak jak ja...zdecydowanie wolę sandacze i szczupaki.

"Pisał wszak już Pliniusz Starszy,
by nie robić z karpi farszy".
22-12-2009 19:59 
 Ocena 1 na 1
laszka (296 punktów)
>>Też nie jem
> To tak jak ja...zdecydowanie wolę sandacze i szczupaki.

Ja zdecydowanie wolę pstrągi
lotrek (14275 punktów)

>Ja zdecydowanie wolę pstrągi
Ba...skąd je brać. Pstrągi hodowlane, te kupowane w sklepach, to jedno wielkie nieporozumienie. Prawdziwy pstrąg to ryba z górskich potoków, umięśniona a nie obrosła tłuszczem, gdyż pływając w rwących strumieniach wody musi stawiać jej opór i nabiera muskulatury. Taki pstrąg to kulinarna poezją : ))

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
Kiedyś moja mama kupiła żywego karpia (chyba trochę z ciekawości) i jakoś nikt nie chciał się podjąć zabicia go. Ostatecznie został wypuszczony do stawu.
Nie wiem, czemu ludziom przyjemność sprawia zabijanie tych ryb, ale z drugiej strony głupich tradycji u nas jest mnóstwo. Swoją drogą to zbiera na śmiech jak widzę stado "baranów", które bezmyślnie coś robi "bo tak karze(głupia) tradycja" - szkoda tylko tych biednych ryb.
22-12-2009 14:53 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Nie wiem, czemu ludziom przyjemność sprawia zabijanie tych ryb,
Twierdząc, że ludziom sprawia przyjemność zabijanie ryb....przeginasz. Jak się chce zjeść rybę, czy inne żyjące stworzenie, należy je najpierw zabić. Pisząc o "przyjemności" po prostu manipulujesz. Zdarzają się oczywiście różni zwyrodnialcy, ale to temat na inny wątek.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Aleksander Głowacki (1725 punktów)
> Pisząc o "przyjemności" po prostu manipulujesz. Zdarzają się oczywiście różni zwyrodnialcy, ale to temat na inny wątek.

Przyjemność sprawia nie tyle zabicie ryby co wykonanie magicznego rytuału. Np. taki legendarny Abraham, gdy zabił owcę czuł wielką radość, nie z powodu zabicia zwierzęcia, ale z powodu wykonania magicznego rytuału mającego mu zapewnić przychylność bóstwa.
22-12-2009 16:12 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>> Pisząc o "przyjemności" po prostu manipulujesz. Zdarzają się oczywiście różni zwyrodnialcy, ale to temat na inny wątek.
>Przyjemność sprawia nie tyle zabicie ryby co wykonanie magicznego rytuału. Np. taki legendarny Abraham, gdy zabił owcę czuł wielką radość, nie z powodu zabicia zwierzęcia, ale z powodu wykonania magicznego rytuału mającego mu zapewnić przychylność bóstwa.
Nie nam nikogo, kto zabijałby karpie dla przyjemności. A dlaczego kupowane są żywe? Po prostu dlatego, że kąpiel w czystej wodzie przed minimum dwa dni poprawia smak mięsa. Zabicie w sklepie nie daje gwarancji, że "odmuliły" się wystarczająco.

PS - u mnie w domu są filety.
22-12-2009 17:05 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
> A dlaczego kupowane są żywe? Po prostu dlatego, że kąpiel w czystej wodzie przed minimum dwa dni poprawia smak mięsa. Zabicie w sklepie nie daje gwarancji, że "odmuliły" się wystarczająco.

Z tym odmuleniem to przesąd.Sprawa wygląda tak, że ryba po zabiciu nabiera dość szybko tzw. "rybiego zapachu".U ryb karpiowatych dochodzi do jakichś reakcji w skórze i dlatego należy je przyrządzać zaraz po zabiciu.Jeżeli trzeba rybę dłużej przechować a nie chce się aby nabrała "mulistego smaku" to trzeba zaraz po zabiciu zdjąć skórę.

Łukaszewicz.
22-12-2009 16:47 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Przyjemność sprawia nie tyle zabicie ryby co wykonanie magicznego rytuału. Np. taki legendarny Abraham, gdy zabił owcę czuł wielką radość, nie z powodu zabicia zwierzęcia, ale z powodu wykonania magicznego rytuału mającego mu zapewnić przychylność bóstwa.
A propos owiec i barbarzyństwa. Kilka lat temu byłem w okolicach Zakopanego na imprezie, połączonej z pieczonym baranem a właściwie jagnięciem. W tym czasie też przyjechało do gaździny dwóch Czeczenów, po zamówione wcześniej jagnię. I sami je zabili, nie ufając gaździnie, że zrobi to w sposób odpowiedni. A zabijanie polegało na podcięciu gardła i wykrwawieniu się, bez wcześniejszego ogłuszenia zwierzęcia. Zgroza, ale takie mają przepisy religijne, bo nie sądzę, że chodziło im o przyjemność z zadawania cierpienia. Żydzi (chyba) podobnie uśmiercają, dbając o koszerność. Czyż nie lepiej być normalnym ateistą, nie kierującym się jakimiś nakazami religijnymi, czy tradycją?

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 22:45 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>A propos owiec i barbarzyństwa. Kilka lat temu byłem w okolicach Zakopanego na imprezie, połączonej z pieczonym baranem a właściwie jagnięciem. W tym czasie też przyjechało do gaździny dwóch Czeczenów, po zamówione wcześniej jagnię. I sami je zabili, nie ufając gaździnie, że zrobi to w sposób odpowiedni. A zabijanie polegało na podcięciu gardła i wykrwawieniu się, bez wcześniejszego ogłuszenia zwierzęcia. Zgroza, ale takie mają przepisy religijne, bo nie sądzę, że chodziło im o przyjemność z zadawania cierpienia. Żydzi (chyba) podobnie uśmiercają, dbając o koszerność. Czyż nie lepiej być normalnym ateistą, nie kierującym się jakimiś nakazami religijnymi, czy tradycją?

Może nie zabrzmi to za dobrze ale dla barana na pewno lepiej

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
lotrek (14275 punktów)
>Trwa właśnie szczytowy ubój karpia 2009. Często - niestety barbarzyńskimi metodami.
To chyba jest jakieś nieporozumienie, nie znam innego sposobu na pozbawienie karpia życia, niż klasyczny cios jakimś tłuczkiem w głowę i natychmiastowe jej odcięcie.
Każde zabijanie żywego stworzenia jest barbarzyńskie, lecz w przypadku tej metody ryba zostaje natychmiast ogłuszona. Piszę o nieporozumieniu, bo sam transport żywej ryby ze stawu, do konsumenta jest długim pasmem prawdziwych cierpień. Prawie bez wody, stłoczony z innymi, poobijany i poraniony a nie sam sposób pozbawienie go życia. Konsument również się cierpień karpia przyczynia, niosąc żywego w plastikowej reklamówce Zresztą w sposób również barbarzyński odbywa się transport np. koni. Od lat są Organizację, które monitorują takie przypadki i nagłaśniają je. Powinny rozciągnąć swoje zainteresowania również na karpie wigilijne.
PS. Karp zaliczany jest do "plebsu" a nie do ryb szlachetnych, jak pstrąg, czy lipień. Przepisy PZW nakazują natychmiastowe zabicie tych ryb...zaraz po wyjęciu z wody. Nie można ich trzymać w siatkach przy brzegu, jak inne ryby. Dlatego też do ekwipunku muszkarza należy specjalna "pałka", którą pozbawia ryby życia. Wiem....bo niejednego lipienia mam na sumieniu .




Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 16:08 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>Wiem....bo niejednego lipienia mam na sumieniu .

Pomorskiego czy górskiego?

Marek.
lotrek (14275 punktów)

>Pomorskiego czy górskiego?
Prawdziwego górskiego "kardynała" z Popradu, Dunajca i Białki Tatrzańskiej


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 16:44 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Prawdziwego górskiego "kardynała" z Popradu, Dunajca i Białki Tatrzańskiej

Dawno tam nie byłem, ale tatar z dunajeckiego lipienia pamiętam.I tę Łącką śliwowicę.
Ostatnio bawiłem się muchówką w Laponii.
Ale to jakoś nie to samo.
Marek.
22-12-2009 16:58 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Dawno tam nie byłem, ale tatar z dunajeckiego lipienia pamiętam.I tę Łącką śliwowicę.
Właśnie do Łącka lubiłem jeździć najbardziej, bo oprócz wędkowania, zaopatrywałem sobie (i znajomych) w ichniejszą śliwowicę.
>Ostatnio bawiłem się muchówką w Laponii.
Pozazdrościć...ja już od kilku lat zaprzestałem muchowania - nie te lata
Refleks nie ten, nie ten wzrok a i trudno się utrzymać długo w rwącym nurcie.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
lukaszewicz (5674 punktów)

>Właśnie do Łącka lubiłem jeździć najbardziej,

Ja bazowałem w Zabrzeży, u Władka Stanisza albo Cześka Chochli w Kałużnej.

>Pozazdrościć...ja już od kilku lat zaprzestałem muchowania - nie te lata
>Refleks nie ten, nie ten wzrok a i trudno się utrzymać długo w rwącym nurcie.

Ja zaprzestałem łowić w Polsce z powodu braku ryb.

Ale efekt ten sam.

Pozdrawiam i uciekam zanim autor wątku wyrzuci nas za offtop.

Marek.
22-12-2009 22:48 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)

>Pozazdrościć...ja już od kilku lat zaprzestałem muchowania - nie te lata
>Refleks nie ten, nie ten wzrok a i trudno się utrzymać długo w rwącym nurcie.

Dobrze, że śliwowica jeszcze smakuje


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
jkl; (5859 punktów)
>Piszę o nieporozumieniu, bo sam transport żywej ryby ze stawu, do konsumenta jest długim pasmem prawdziwych cierpień.

A po czym właściwie poznaje się, że karp cierpi? Albo, że jest zadowolony?
Czy to nie jest mocno naciągane przeniesienie "jak ja bym się czuł na jego miejscu" niż faktyczne odczucia ryby?
22-12-2009 17:23 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)
>A po czym właściwie poznaje się, że karp cierpi? Albo, że jest zadowolony?
Ryby posiadają układ nerwowy a on odgrywa kluczową rolę w widzeniu, słyszeniu i odczuwaniu bólu. Więc widząc karpia poranionego, czy bez wody, jest to oczywiste.
>Czy to nie jest mocno naciągane przeniesienie "jak ja bym się czuł na jego miejscu" niż faktyczne odczucia ryby?
Nie używam takich porównań.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2009 10:41 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>Ryby posiadają układ nerwowy a on odgrywa kluczową rolę w widzeniu, słyszeniu i odczuwaniu bólu. Więc widząc karpia poranionego, czy bez wody, jest to oczywiste.

Muchy i pająki też mają układ nerwowy. Widzą, wyczuwają zapachy. Ale jednak mucha pozbawiona skrzydełek lub pająk nogi, wcale nie zwija się z bólu, tylko zachowuje jakby się nic nie stało, a i apetytu nie traci.
Układ nerwowy układowi nerwowemu nie równy, czucie bólu również.
Poraniony karp bez wody pewnie przeżywa jakiś rodzaj rybiego stresu, ale "ból" i "cierpienie" to nie jest oczywistość. Więcej w tym ludzkiego współczucia niż faktycznego stanu ryby.

>>Czy to nie jest mocno naciągane przeniesienie "jak ja bym się czuł na jego miejscu" niż faktyczne odczucia ryby?
>Nie używam takich porównań.
Używasz, choćby podświadomie. Widzisz rany, krew, ciasnotę, brak tlenu i nazywasz to cierpieniem dlatego, że dla człowieka byłoby to cierpienie.
A prawda jest taka, że nie mamy bladego pojęcia co czuje ryba.
23-12-2009 11:04 
 Ocena 5 na 5
gama (1062 punktów)
>A prawda jest taka, że nie mamy bladego pojęcia co czuje ryba.

Źródło: www.mmbydg(*)dź karpia..bo cierpi.html

Cytat I
"Ludzie wydają się uważać, że ryby nie czują bólu, ponieważ nie krzyczą, ale jest to całkowicie fałszywe przekonanie. Zarówno anatomicznie i psychologicznie, układ bólowy jest praktycznie taki sam u psów, kotów i ludzi.

W celu całkowitego zrozumienia, co Świąteczna tradycja oznacza dla tych zwierząt, wyobraźmy sobie źle traktowane i poranione psy wystawione na sprzedaż w zatłoczonych kontenerach. - Prof. Andrzej Elżanowski, PhD."

Cytat II
"Ryby są inteligentnymi i fascynującymi stworzeniami. Badania behawioralne wykazały, że ryby mają bardzo dobrą pamięć i uczą się na własnych doświadczeniach. Wyróżniają się również charakterem - niektóre są odważne i ciekawskie, inne nieśmiałe i pasywne - i są w stanie rozpoznać członków własnej ławicy.

W naturalnych warunkach karpie mogą przeżyć nawet 45 lat. Posiadają szerokie pole widzenia i mogą widzieć również ponad powierzchnią. Mają doskonały zmysł słuchu i reagują na każdą, nawet subtelną wibrację, dzięki czemu mogą na czas wyczuć niebezpieczeństwo. Mogą posmakować pokarm bez wkładania go do ust dzięki kubkom smakowym znajdującym się na ich ciele. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak smakuje krew nasza oraz naszego towarzysza, gdy jesteśmy na wpół uduszeni w przepełnionym zbiorniku - Prof. Andrzej Elżanowski."
lotrek (14275 punktów)

>W naturalnych warunkach karpie mogą przeżyć nawet 45 lat.
Jako ciekawostkę dodam, że ryby rosną całe życie, więc taki wiekowy karp, to prawdziwy olbrzym. Największy karp jakiego złowiono przekroczył 40 kg i miał około 120 cm długości.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2009 13:08 
 Ocena 4 na 4
lotrek (14275 punktów)

>Używasz, choćby podświadomie. Widzisz rany, krew, ciasnotę, brak tlenu i nazywasz to cierpieniem dlatego, że dla człowieka byłoby to cierpienie.
Co ty właściwie chcesz udowodnić....
Że jest w porządku barbarzyńskie traktowanie żywych stworzeń? W telewizji bardzo często pokazują ludzi, którzy znęcają się nad psami, kotami, tłuką je czym popadnie, podpalają, wykłuwają oczy, trzymają często bez wody do picia. To samo się tyczy ryb...

>A prawda jest taka, że nie mamy bladego pojęcia co czuje ryba.
Mam więc sądzić, że ponieważ nie mamy bladego pojęcia co czuję ryba, pies, kot, czy jakiekolwiek żywe stworzenie, takie zachowania ludzi jak podałem wyżej uważasz za akceptowalne? Nie robi na tobie wrażenia zdjęcie, które załączyłem w tym wątku, bo..... nie mamy bladego....itd ?
Więc wszystko jest w porządku ???

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2009 13:42 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Poraniony karp bez wody pewnie przeżywa jakiś rodzaj rybiego stresu, ale "ból" i "cierpienie" to nie jest oczywistość. Więcej w tym ludzkiego współczucia niż faktycznego stanu ryby.
>>>Czy to nie jest mocno naciągane przeniesienie "jak ja bym się czuł na jego miejscu" niż faktyczne odczucia ryby?
>>Nie używam takich porównań.
>Używasz, choćby podświadomie. Widzisz rany, krew, ciasnotę, brak tlenu i nazywasz to cierpieniem dlatego, że dla człowieka byłoby to cierpienie.
>A prawda jest taka, że nie mamy bladego pojęcia co czuje ryba.

Po pierwsze:
idąc dalej Twym tokiem rozumowania, możemy też śmiało poddać w wątpliwość cierpienia innych ludzi. Ostatecznie też nie mamy bladego pojęcia, co oni w istocie czują, i nawet widząc ich rany, krew etc., orzekamy o ich cierpieniu wyłącznie przez analogię: "jak ja bym się czuł na jego miejscu". A może wszystko Matrix?
Po drugie:
nie jest tak, że ustalając odczucia karpia skazani jesteśmy wyłącznie na niepewną empatię. Można obiektywnie zbadać zmiany w układzie nerwowym i gospodarce hormonalnej cierpiącego karpia i porównać z tymi, jakie zachodzą u cierpiącego człowieka (do czego wcale nie trzeba być doktorem Mengele - "samorzutnie" powstałego materiału porównawczego dosyć jest w każdym szpitalu).
Jeśli analogii będzie wystarczająco dużo (a o to w ciemno bym się założył), należy uznać, że karp cierpi. I już.
23-12-2009 13:56 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Można obiektywnie zbadać zmiany w układzie nerwowym i gospodarce hormonalnej cierpiącego karpia i porównać z tymi, jakie zachodzą u cierpiącego człowieka...

   Sprytnieś a priori ucięrpiętnił karpia, tylko po co teraz badać?

>Jeśli analogii będzie wystarczająco dużo (a o to w ciemno bym się założył), należy uznać, że karp cierpi.

   Waham się między zdaniem jkl; i Twoim i mam jeszcze swoje, ale to nie przed kolacją.
   Wigilijną, oczywista.

>I już.
   A juści.
23-12-2009 14:01 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Można obiektywnie zbadać zmiany w układzie nerwowym i gospodarce hormonalnej cierpiącego karpia i porównać z tymi, jakie zachodzą u cierpiącego człowieka...
>   Sprytnieś a priori ucięrpiętnił karpia, tylko po co teraz badać?

Słusznie - punkt dla Ciebie. Zorientowałem się poniewczasie i chciałem edytować, aleś mnie ubiegł swą odpowiedzią. Oczywiście powinienem był napisać: "cierpiącego, jak podejrzewamy, karpia...".
23-12-2009 14:05 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Oczywiście powinienem był napisać: "cierpiącego, jak podejrzewamy, karpia...".
   Ja nie podejrzewam, bom nie podejrzliwy - po prostu nie wiem.
23-12-2009 14:08 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Oczywiście powinienem był napisać: "cierpiącego, jak podejrzewamy, karpia...".
>   Ja nie podejrzewam, bom nie podejrzliwy - po prostu nie wiem.

Chcąc być już całkiem, całkiem ścisłym, należałoby też napisać: "cierpiącego, jak podejrzewamy, człowieka...". (Wachowski)
23-12-2009 14:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... "cierpiącego, jak podejrzewamy, człowieka...". (Wachowski)

   ... bo odwieczne cierpienia karpia polskiego wigilijnego niczym niewinność katolickiego stołu porównać można do cierpień pierwszych chrześcijan rzucanych na lwi żer w Kolosseum barbarzyńskim pospołu. ("Karp a sprawa Polska" Rozdz. XII Niczym niewinność)
23-12-2009 14:51 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>idąc dalej Twym tokiem rozumowania, możemy też śmiało poddać w wątpliwość cierpienia innych ludzi.
Nie, nie możemy. Mam niemal identyczny układ nerwowy jak drugi człowiek i znacznie różny od istoty parę szczebli niżej na drabinie ewolucyjnej.

>nie jest tak, że ustalając odczucia karpia skazani jesteśmy wyłącznie na niepewną empatię. Można obiektywnie zbadać zmiany w układzie nerwowym i gospodarce hormonalnej cierpiącego karpia i porównać z tymi, jakie zachodzą u cierpiącego człowieka
>Jeśli analogii będzie wystarczająco dużo (a o to w ciemno bym się założył), należy uznać, że karp cierpi. I już.
Tak, wtedy należy uznać, że to bardzo prawdopodobne. Ale w tej chwili ludzie i bez badań są pewni rybiego cierpienia, właśnie dzięki "niepewnej empatii".

Jestem przeciwna "dręczeniu" karpi i innych stworzeń bez względu na to co i czy czują. Lepiej jak ludzie trochę przesadzą z humanitaryzmem niż gdy go ma zabraknąć.
Po prostu zastanawia mnie na ile to rzeczywista troska o rybę a na ile troska o ugruntowanie pewnych społecznych wartości, przydatnych wyłącznie nam, ludziom.
23-12-2009 15:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Po prostu zastanawia mnie na ile to rzeczywista troska o rybę a na ile troska o ugruntowanie pewnych społecznych wartości, przydatnych wyłącznie nam, ludziom.

   Wyłącznie to drugie.
23-12-2009 21:41 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie, nie możemy. Mam niemal identyczny układ nerwowy jak drugi człowiek

...co nie przeszkadza temu, że dwóch różnych ludzi na takie same bodźce może reagować skrajnie odmiennie.

>i znacznie różny od istoty parę szczebli niżej na drabinie ewolucyjnej.

Nie znam się, ale chyba te warstwy układu nerwowego, jakie odpowiadają za odczuwanie bólu, do dość starych filogenetycznie należą.

>Tak, wtedy należy uznać, że to bardzo prawdopodobne. Ale w tej chwili ludzie i bez badań są pewni rybiego cierpienia, właśnie dzięki "niepewnej empatii".

Spodziewam się, że te sprawy już dogłębnie przebadano, tyle, że szerszej opinii to nie obchodzi. Empatyczne nastawienie tutejszych forumowiczów nie jest bardzo typowe. Ci zaś, którzy karpie kupują, bez żadnych badań zakładać się zdają, że karpie właśnie nie cierpią, a jeśli nawet - to jest to bez znaczenia.

>Jestem przeciwna "dręczeniu" karpi i innych stworzeń bez względu na to co i czy czują. Lepiej jak ludzie trochę przesadzą z humanitaryzmem niż gdy go ma zabraknąć.

Jak na razie - humanitaryzmu właśnie nie dostaje.

>Po prostu zastanawia mnie na ile to rzeczywista troska o rybę a na ile troska o ugruntowanie pewnych społecznych wartości, przydatnych wyłącznie nam, ludziom.

Ogólnie biorąc - zgodzę się z Adamiakiem.
22-12-2009 17:36 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)
> A po czym właściwie poznaje się, że karp cierpi? Albo, że jest zadowolony?

Wystarczy porównać jak zachowuje się w swoim środowisku, a jak w wannie.

>Czy to nie jest mocno naciągane przeniesienie "jak ja bym się czuł na jego miejscu" niż faktyczne odczucia ryby?

Ryby czują ból i odczuwają stres.Potrafią się nawet przyjaźnić.Czy odczuwają to tak samo jak ja, czy też trochę inaczej, nie wiem.
I nie ma to chyba wielkiego znaczenia.

Łukaszewicz.
23-12-2009 05:37 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>transport żywej ryby ze stawu, do konsumenta jest długim pasmem prawdziwych cierpień.
Jak by ktoś miał wątpliwości, niech sam zobaczy...


Transport karpia do krakowskiego Tesco!!!
krakow.gazeta.pl/krakow/51,35798,7392798.html?i=0

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
23-12-2009 08:25 
 Ocena 2 na 2
gama (1062 punktów)
>>transport żywej ryby ze stawu, do konsumenta jest długim pasmem prawdziwych cierpień. Jak by ktoś miał wątpliwości, niech sam zobaczy...

Dziecko patrzy. I uczy się...
rexus (2343 punktów)
Ja też nie jadam Karpia, wolę Sandacza.
Któregoś lata wspólnie ze szwagrami ustawiliśmy się na Leszcza. Złowiliśmy ich chyba ze 150 w ciągu dnia, po selekcji zostało z 80 sztuk do rozprawienia. Zrobiliśmy losowanie, kto ucina łeb, kto wypruwa flaki i kto skrobie.
Mi przypadło ucinanie łba.
Od tamtej pory cierpię gdy widzę duszącego się karpia w torebce.

lotrek (14275 punktów)

>Któregoś lata wspólnie ze szwagrami ustawiliśmy się na Leszcza. Złowiliśmy ich chyba ze 150 w ciągu dnia,
To niestety się zdarza, kiedyś przyjechałem z kumplem nad Dunajec do Czchowa i leszcze brały jak opętanie...rzut i już był na haku. Okazało się, że po drugiej stronie rzeki jacyś zawodowcy od trzech dni całymi wiadrami wrzucali zanętę do wody. I leszcze szalały....po kilku godzinach "uciekliśmy" w inne miejsce, bo tam inna ryba się nie dopchała.
PS. Mam nadzieję, że za "opowieści wędkarskie" gama nas za szybko nie skasuję

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
22-12-2009 19:38 
 Ocena 1 na 1
gama (1062 punktów)
>PS. Mam nadzieję, że za "opowieści wędkarskie" gama nas za szybko nie skasuję

Żal, że nie można tu pokazać sekwencji zdjęć z waszych łowów; pewnie na kolejnych złowiona ryba byłaby coraz większa (jak w opowieściach z cyklu "taaaaka ryba").
rexus (2343 punktów)
>>Któregoś lata wspólnie ze szwagrami ustawiliśmy się na Leszcza. Złowiliśmy ich chyba ze 150 w ciągu dnia,
>To niestety się zdarza, kiedyś przyjechałem z kumplem nad Dunajec do Czchowa i leszcze brały jak opętanie...rzut i już był na haku. Okazało się, że po drugiej stronie rzeki jacyś zawodowcy od trzech dni całymi wiadrami wrzucali zanętę do wody. I leszcze szalały....po kilku godzinach "uciekliśmy" w inne miejsce, bo tam inna ryba się nie dopchała.
Rzeczny Leszcz jest wręcz agresywny, i pływa w wielkich stadach .
Łowiłeś może Pstrągi na Wieprzu? Tym Roztoczańskim. Słyszałem że warto. Miesiąc temu widziałem wędkarzy co kilometr. Ja osobiście nigdy nie muchowałem, ale się chyba w końcu nauczę. A znajomy góral z Kamienicy też nie umie muchować i łapie pstrągi ręką, wyciąga je spod kamienia, znaczy się kiedyś tak robił jak jeszcze było ich dużo, ale chyba tak nie wolno.
lotrek (14275 punktów)

>Łowiłeś może Pstrągi na Wieprzu? Tym Roztoczańskim. Słyszałem że warto.
Niestety nie....

>Ja osobiście nigdy nie muchowałem, ale się chyba w końcu nauczę.
Jest to najskuteczniejszy sposób wędkowania i można na muchę, nimfę, czy strimer złowić większość ryb.

>A znajomy góral z Kamienicy też nie umie muchować i łapie pstrągi ręką, wyciąga je spod kamienia,
Twój znajomy góral to kłusownik. Wędkarstwo to nie sposób na zaopatrzenie się w ryby, lecz piękny, rekreacyjny sport. W przeciwieństwie do myślistwa ryba ma szanse, bo wędkarz ryby nie widzi, może tylko przypuszczać, że tam gdzie zarzuca przynętę ona jest. Oczywiście musi znać zwyczaje ryb, miejsca w jakich najchętniej przebywają, kiedy żerują i na co je można skusić. Całą masę z pozoru błahych spraw.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
pavvel (8272 punktów)
Przepraszam, ale od kiedy Leszcz czy Pstrąg to imiona własne?
Może będziesz też pisał Pies i Kot?
28-12-2009 15:23 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
>Przepraszam, ale od kiedy Leszcz czy Pstrąg to imiona własne?
>Może będziesz też pisał Pies i Kot?
>
Bez przesadyzmu, tak mi się pisnęło, później już tak nie robię. Ale dziękuje za słuszną uwagę ortograficzną.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Niestety, z ewolucyjnego punktu widzenia, cierpienie jest całkowicie nieistotne. Zwłaszcza jeśli nastąpiło po wydaniu potomstwa.

Natomiast ludzie, pretendujący do bycia "czymś więcej" niż bezrozumnymi bestiami nie powinni zadawać innym istotom bezsensownego cierpienia w imię "tradycji".
gama (1062 punktów)
>Natomiast ludzie, pretendujący do bycia "czymś więcej" niż bezrozumnymi bestiami nie powinni zadawać innym istotom bezsensownego cierpienia w imię "tradycji".
>

Niestety "Ustawa o ochronie zwierząt" nie odnosi się w ogóle do zabijania w imię "tradycji". Rozważa jedynie przypadek "niehumanitarnego zabijania" oraz "znęcania się"

Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt: "Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione"

Zagrożenie karą wydaje się być niewielkie:
art. 35 ust. 1 ustawy wskazuje, że: "Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4, albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust. 2, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku"
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Trwa właśnie szczytowy ubój karpia 2009.
Kulinarnie, karp to syf!
Niech zatem pływa w spokoju!!!
Pozdrawiam (karpie również).
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
23-12-2009 11:54 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Trwa właśnie szczytowy ubój karpia 2009.
>Kulinarnie, karp to syf!
>Niech zatem pływa w spokoju!!!
>Pozdrawiam (karpie również).

Popieram.

Przez lata ten nieszczęsny karp pokutował na stole wigilijnym mojej matki. Nikt go nie jadł, bo mieliśmy zawsze sposób na zdobycie sandacz, szczupaka, pstrąga i to była specjalna potrawa. I zostawał potem na stole smętny korpusik i straszył a rodzina biła się o ostatni kawałek sandacza w śmietanie.
No ale "tradycja". Błeee...


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
gama (1062 punktów)
Cadit quaestio? Dla karpia zaczyna się już czas łaski, lecz w tle jego "sprawy" nadal pozostają:

a) nie działająca ustawa o ochronie zwierząt
zwykle robi się sporo szumu w prasie, gdy wykrywane są drastyczne przypadki znęcania się nad zwierzętami np. zagłodzone konie. Jednak potem sprawa cichnie i o przepisach ustawy obarczonych małym stopniem skuteczności nie mówi się.

b) problem tzw humanitarnego zabijania
dyskutowany na wielu forach dylemat: zabijanie jest okrucieństwem, a więc zaprzeczeniem humanitaryzmu (i dotyczy to w równym stopniu ludzi i zwierząt)

c) ochrona dzieci przed oglądaniem scen zabijania
chodzi nie tylko o podpatrzone w tv filmy, lecz także "niewinne obrazki z krwią w tle" oglądane przypadkowo w różnych publicznych miejscach (mogą one przetrwać w podświadomości dziecka i objawić się w dorosłym życiu pod innymi postaciami.)


Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365