 |
Karp nie lubi dyskusji zastępczych Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-12-2009 19:12 | gzyra (14 punktów) | Karp nie lubi dyskusji zastępczych 0 na 8 | W tym roku dużo się mówiło o karpiach, niestety mało o Świętach bez zabijania i okrucieństwa wobec zwierząt. Media zdominowane były kosmetycznymi rozważaniami nad tym, czy lepiej jest zabijać zwierzęta młotkiem, czy prądem, czy lepiej nieść do stołu wystraszone, chore, pokaleczone, umierające zwierzę w torebce foliowej, czy w plastikowym kuble, czy lepiej kupić martwe mrożone lub może jechać do hodowców i bezpośrednio ze stawu wybrać swoją ofiarę. Żenujący jest fakt, smutny i opóźniający rzeczywiste zmiany na lepsze, że w tej zastępczej dyskusji ramię w ramię brali udział hodowcy, handlarze żywym i martwym towarem oraz działacze organizacji, które deklarują "zajmowanie się zwierzętami". Zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy dieta oparta o produkty roślinne (weganizm) jest odpowiednia na każdym etapie życia człowieka, wobec tego rozważania jak lepiej zabijać, zamiast czy zabijać, wydają się nie na miejscu. Zapraszam do przeczytania ciekawego tekstu na ten temat (i dyskusji po lekturze): "Dać głos żywej rybie" - Katarzyna Biernacka www.neurok(*)zyna-dac-glos-zywej-rybie.htmlSceptyków, racjonalistów, ateistów i agnostyków, którzy nie są jednocześnie wojującymi szowinistami gatunkowymi, zapraszam także na forum Empatii: forum.empatia.pl | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
9 na 11 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | A roślin to się nie zabija spożywając?
Poproszę o inny zestaw argumentów. Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Chardin (168 punktów) | gzyra jednym tchem wymienia zabijanie i okrucieństwo. Trudno nawet zdefiniować okrucieństwo wobec roślin.
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > gzyra jednym tchem wymienia zabijanie i okrucieństwo. Trudno nawet zdefiniować okrucieństwo wobec roślin.Z posta gzyra: Cytat:...wobec tego rozważania jak lepiej zabijać, zamiast czy zabijać, wydają się nie na miejscu. Pozdrawiam
|
|
16 na 18 | stilgar (7322 punktów) |
>się zwierzętami". Zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy dieta oparta o produkty roślinne (weganizm) >jest odpowiednia na każdym etapie życia człowieka, wobec tego rozważania jak lepiej zabijać, zamiast
A skąd wytrzasnąłeś taką bzdurę? Weganizm na pewno nie jest zdrowy dla dzieci i każdy lekarz to potwierdzi ( wszystkie młode ssaków, nawet roślinożernych, odżywiają się MLEKIEM). Człowiek nie jest krową, nie ma 4 żołądków i jego układ trawienny nie jest przystosowany do odżywiania się wyłącznie rośliami. Nie potrafi wytwarzać wielu witamin i innych związków, które wytwarzają roślinożercy i musi je przyjmować razem z pokarmem.
Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżników i dieta wegańska nie jest dla nas zdrowa. Możesz poprosić inżynierów genetyki, żeby ci dodali brakujące geny i wtedy będziesz mógł jeść same roślinki, w przeciwnym wypadku tylko sobie zaszkodzisz.
Nie namawiam oczywiście do obżerania się mięsem, sam staram sie je jeść dość rzadko, ale od czasu do czasu w diecie pojawic sie musi.
|
|
 | 1 na 1 | clarabel (2 punktów) | Weganizm może nie jest dobry dla wszystkich, lecz wegetarianizm raczej tak.
|
|
|  | 7 na 7 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Weganizm może nie jest dobry dla wszystkich, lecz wegetarianizm raczej tak. > Wystarczy kupować jedzonko w marketach, praktycznie nie ma nich mięsa.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Weganizm może nie jest dobry dla wszystkich, lecz wegetarianizm raczej tak. > Z włączeniem nabiału i jaj? Być może. Ale źródło cholesterolu jest niezbędne. Dodaj B12 żelazo - w formie niehemowej niemal nie przyswajalne (max 5%) podczas gdy forma hemowa (odzwierzęca) sięga 40%.
|
|
 | 7 na 7 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Człowiek nie jest krową, nie ma 4 żołądków i jego układ trawienny nie jest przystosowany do odżywiania się wyłącznie rośliami. Alf miał kilka żołądków i mimo to gustował w zajadaniu się kotami.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Alf miał kilka żołądków i mimo to gustował w zajadaniu się kotami.Alf miał, obawiam się, mniej wspólnego z tzw hard SF niż Gollum. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
 | 1 na 1 | Chardin (168 punktów) | Polscy weganie powołują się bodajże na to: empatia.pl/magazyn/stanowisko ADA_2003_PL.pdfSwoją drogą ciekawy zbieg okoliczności: od paru tygodni czytam sobie tamtejsze forum, a tu jeden z najaktywniejszych członków pojawia się na Racjonaliście. Fajno, to ma sens, bo weganizm Empatii przypomina mi weganizm P. Singera, który jest - mimo wzbudzanych kontrowersji - racjonalistą jak się patrzy.
|
|
 | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżnikówAż się boję twoich pazurów i kłów, oraz żołądka i jelit niezdolnych do trawienia roślin, w końcu taki z ciebie drapieżnik zdeklarowany, że HO HO. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
 | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Możesz poprosić inżynierów genetyki, żeby ci dodali brakujące geny i wtedy będziesz mógł jeść same roślinki
Jak już tak daleko ingerujemy, to może każmy inżynierom wydumać sposób na to, żebyśmy mogli jeść śmieci albo odpady radioaktywne. Byłby z tego podwójny pożytek.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | > >Możesz poprosić inżynierów genetyki, żeby ci dodali brakujące geny i wtedy będziesz mógł jeść same roślinki> Jak już tak daleko ingerujemy, to może każmy inżynierom wydumać sposób na to, żebyśmy mogli jeść śmieci albo odpady radioaktywne. Byłby z tego podwójny pożytek.> Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. ColeridgeNie lepiej zieloną skórę ze zdolnością do fotosyntezy? Albo jeszcze lepiej, czarną, żeby przechwytywać całe widmo?
|
|
 | 1 na 3 | marson (366 punktów) | stilgar ma racje. Jako technolog żywienia wiem,że nie dostarczymy wszystkich np.:pełnowartościowych białek spożywając jedynie produkty pochodzenia nie-zwierzęcego.
|
|
 | 3 na 5 | K.Biernacka (4 punktów) | >>się zwierzętami". Zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy dieta oparta o produkty roślinne (weganizm) >>jest odpowiednia na każdym etapie życia człowieka, wobec tego rozważania jak lepiej zabijać, zamiast >A skąd wytrzasnąłeś taką bzdurę? Weganizm na pewno nie jest zdrowy dla dzieci i każdy lekarz to potwierdzi ( wszystkie młode ssaków, nawet roślinożernych, odżywiają się MLEKIEM). Człowiek nie jest krową, nie ma 4 żołądków i jego układ trawienny nie jest przystosowany do odżywiania się wyłącznie rośliami. Nie potrafi wytwarzać wielu witamin i innych związków, które wytwarzają roślinożercy i musi je przyjmować razem z pokarmem. >Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżników i dieta wegańska nie jest dla nas zdrowa. Możesz poprosić inżynierów genetyki, żeby ci dodali brakujące geny i wtedy będziesz mógł jeść same roślinki, w przeciwnym wypadku tylko sobie zaszkodzisz. >Nie namawiam oczywiście do obżerania się mięsem, sam staram sie je jeść dość rzadko, ale od czasu do czasu w diecie pojawic sie musi. ------
Myślałam, że na forum TEGO portalu poziom będzie nieco wyższy. Khm, czasem robi się najwyraźniej dość pochopnie sformułowane założenia.
A więc, po kolei, racjonalnie, jak na to forum - chyba - przystało.
Dobrze zaplanowana dieta wegańska (podobnie jak dobrze zaplanowane inne diety) jest odpowiednia na każdym etapie życia człowieka. Nie jest to ani gzyry, ani moje widzimisię, a stanowisko największych na świecie organizacji dietetyków American Dietetic Association (ADA) i Dietetitians of Canada. Stanowisko po raz pierwszy ogłoszone w 1997 roku, aktualizowane przez obydwie organizacje w 2003, a następnie przez ADA w tym roku. Niezmiennie, z tym samym, pozytywnym wnioskiem tak dla diety laktoowowegetariańskiej (mleko krowie,kozie,jaja ptaków,rośliny) jak i wegańskiej (100% roślinnej).
Nie jest to stanowisko internistów (specjalizujących się w chorobach wewnętrznych), ani onkologów (specjalistów od nowotworów), ani lekarzy rodzinnych (zapewniających podstawową opiekę pacjentom w każdym wieku z każdą chorobą), ale stanowisko dietetyków - czyli specjalistów od żywienia. Stanowisko nie bazuje zaś na widzimisię tych specjalistów, ani na dowodach anegdotycznych (Goździkowa powiedziała), ale na analizie dostępnych badań naukowych. Przedstawia więc w sposób rzetelny współczesny, zaktualizowany stan wiedzy, w przeciwieństwie do nieaktualnych informacji przekazywanych przez wielu lekarzy w Polsce, będących wynikiem albo niedokształcenia, albo uprzedzeń.
Kwestia białka na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej została już rozwiązana z górą 20 lat temu. Wszystkie aminokwasy egzogenne są również w białkach roślinnych i nie trzeba dostarczać ich kompletu w każdym posiłku. Tak więc niedobór białka nie grozi weganom, lecz anorektykom czy osobom niedożywionym z powodu zaburzeń łaknienia, czy biedy.
Porównywanie człowieka na diecie wegańskiej do krowy jest już zupełnym nieporozumieniem. Trzeba rozróżnić między dietą roślinną, a trawożernością. Weganie nie jedzą trawy, tylko zboża (pieczywo, makarony, ryż, kasze itp), jarzyny (strączkowe i inne), owoce, nasiona i orzechy oraz tłuszcze roślinne w postaci olejów, oliwy z oliwek, margaryny. Nie ma to więc nic wspólnego z jedzeniem trawy i nie wymaga 4 żołądków, zapewniam. Człowiek jest z natury wszystkożerny, może jeść mięso, mleko innych ssaków, jaja i produkty roślinne. Może, jak się okazuje, również wybrać - ma taką możliwość - i odżywiać się dietą roślinną - takie są fakty. Faktem jest również, że wiele osób o tym nie wie. Faktem jest też, że wiele osób tego nie chce. Nie zmienia to jednak faktu, że jest taka możliwość i zaprzeczanie jej, przy obecnym stanie wiedzy jest jak twierdzenie, że Słońce kręci się wokół Ziemi, bo przecież codziennie widać jak wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie (analogicznie do twierdzenia, że człowiek mięso jeść musi, bo jadła babcia, je mama, sąsiad i sąsiadka oraz mój lekarz rodzinny).
Jeśli chodzi o przeszłość naszego gatunku, to była dużo bardziej uzależniona od klimatu, od środowiska - tak jak życie i dieta naszych krewnych - innych zwierząt. Człowiek współczesny ma już dużo większe możliwości: zamieniliśmy jaskinie na domy, napęd nożny na samochody i samoloty, nie widzę więc powodu, byśmy nie mogli również decydować o naszej diecie. Zresztą dieta o dużej zawartości składników odzwierzęcych, które tak bardzo nam smakują, okazuje się paradoksalnie nieść wiele zagrożeń przy dzisiejszym siedzącym trybie życia i długowieczności. Ewoluujemy też pod względem mentalności - już nie plemienna, ale bardziej uniwersalna, z prawami człowieka zamiast niewolnictwa, z prawami mniejszości i kobiet zamiast rasizmu i seksizmu. W ciągu ostatnich 100-150 lat na Zachodzie zbliżamy się również do poszerzenia naszego pola widzenia, jeśli chodzi o istoty, które mają jakieś interesy, o zwierzęta gatunków innych, niż Homo sapiens. Pomaga nam w tym nie tylko własna intuicja, dość rozbudowana zdolność do współodczuwania, ale również nauka. Kolejne doświadczenia i obserwacje odsłaniają przed nami złożony świat zwierzęcych umysłów, ich życia wewnętrznego, emocji, planowania, pamięci, sposobu komunikowania się, współdziałania itp. Wiemy też coraz więcej o zdolności odczuwania bólu.
Wchodzenie na forum racjonalista.pl z w oczywistą kpiną - tekstem o "czujących marchewkach" - w temat okrucieństwa i zabijania zwierząt (około 60 miliardów rocznie, ryb jest drugie tyle, jeśli nie znacznie więcej), gdzie mówimy wyłącznie o kręgowcach (w tym przypadku ssakach, ptakach i rybach), czyli o zwierzętach z dobrze rozwiniętym układem nerwowym i wszystkimi tego konsekwencjami - jest dla mnie zadziwiający, częściowo mnie zniesmacza, częściowo zasmuca.
Myślałam, że interesuje tu ludzi właśnie wiedza, wymiana informacji, poszerzanie horyzontów umysłowych, a nie prostacka kpina, czy przerzucanie się pseudoargumentami, byle potwierdzić swój status quo na talerzu.
|
|
|  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) | Dobrze skomponowana...
Podaj mi zatem źródła wegańskie cholesterolu - wbrew powszechnej opinii jest on niezbędny dla płodu i rosnących dzieci, witaminy B12 (oryginał, nie zamiennik roślinny, którego działanie jest praktycznie nieznane), łatwo przyswajalnego żelaza?
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | >Dobrze skomponowana... >Podaj mi zatem źródła wegańskie cholesterolu - wbrew powszechnej opinii jest on niezbędny dla płodu i rosnących dzieci,
Z cholesterolem nie trafiłaś, organizm człowieka potrafi produkować go sam ( AFAIR, 3/4 jest "produkcji własnej" a tylko 1/4 spożywamy z pokarmem ).
|
|
| | |  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) | >>Dobrze skomponowana... >>Podaj mi zatem źródła wegańskie cholesterolu - wbrew powszechnej opinii jest on niezbędny dla płodu i rosnących dzieci, >Z cholesterolem nie trafiłaś, organizm człowieka potrafi produkować go sam ( AFAIR, 3/4 jest "produkcji własnej" a tylko 1/4 spożywamy z pokarmem ). W przypadku osoby dorosłej tak. Ale nie w przypadku małych dzieci. Zaznaczyłam, że mówię o płodach i o dzieciach rosnących.
|
|
| | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>W przypadku osoby dorosłej tak. Ale nie w przypadku małych dzieci. >Zaznaczyłam, że mówię o płodach i o dzieciach rosnących.
A, tak to się zgadzam. Musiałem nie zauważyć.
|
|
|  | 10 na 12 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Wegetarianizm czy weganizm, to ostatnimi czasy kolejna modna dewiacja, dla której usiłuje się dorobić "humanistyczną" ideologię.
>Wchodzenie na forum racjonalista.pl z w oczywistą kpiną - tekstem o "czujących marchewkach" - w temat okrucieństwa i zabijania zwierząt (około 60 miliardów rocznie, ryb jest drugie tyle, jeśli nie znacznie więcej), gdzie mówimy wyłącznie o kręgowcach (w tym przypadku ssakach, ptakach i rybach), czyli o zwierzętach z dobrze rozwiniętym układem nerwowym i wszystkimi tego konsekwencjami - jest dla mnie zadziwiający, częściowo mnie zniesmacza, częściowo zasmuca.
Wchodzenie na forum rocjonalista.pl z oczywistą kpiną o: podziale zwierząt na kręgowce i pozostałe, o deprecjacji roślin niegodnych rzekomo do zaliczenia w poczet istot żywych, o całkowitym lekceważeniu faktu, iż znakomita większość flory zabija się pomiędzy sobą w celach konsumpcyjnych i, że pomimo tak tu zachwalanych zdolności do rozwoju układu nerwowego ze "wszystkimi tego konsekwencjami", nie robi tego w sposób humanitarny - nie jest dla mnie niczym zadziwiającym czy zniesmaczającym chociaż mnie zasmuca. Jak każdy przejaw wojującej głupoty.
>Myślałam, że interesuje tu ludzi właśnie wiedza, wymiana informacji, poszerzanie horyzontów umysłowych, a nie prostacka kpina, czy przerzucanie się pseudoargumentami, byle potwierdzić swój status quo na talerzu.
Myślenie jest procesem znacznie bardziej wielowarstwowym o znacznym stopniu komplikacji i zapewne dlatego nie jest powszechnie dostępne. Dlatego nawet nie spytam po czyjej stronie w tej "dyskusji" znajdują się owe pseudoargumenty i kto tak naprawdę chce potwierdzić swój status quo na nie swoim talerzu.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 2 na 2 | Chardin (168 punktów) | > Wegetarianizm czy weganizm, to ostatnimi czasy kolejna modna dewiacja, dla której usiłuje się dorobić "humanistyczną" ideologię.
Wręcz przeciwnie; współczesny weganizm na szerszą skalę rozpoczął się od publikacji kilku etyków, dopiero później zaczęto go reklamować i stał się jakimś tam elementem popkultury dzięki organizacji PETA, Pameli Anderson czy Joannie Krupa.
> Wchodzenie na forum rocjonalista.pl z oczywistą kpiną > o deprecjacji roślin niegodnych rzekomo do zaliczenia w poczet istot żywych
Rośliny są istotami żywymi, nie mają zaś układu nerwowego, co czyni je niezdolnymi do cierpienia.
> o całkowitym lekceważeniu faktu, iż znakomita większość flory zabija się pomiędzy sobą w celach konsumpcyjnych
Owszem, zwierzęta się zabijają, przy czym: a) jedno zwierzę nie hoduje drugiego w zamkniętym pomieszczeniu gdzie przeznaczono dla niego powierzchnię, dajmy na to, kartki papieru. Nie ogranicza kontaktów z innymi członkami stada. Nie okalecza. Po prostu zabija, gdy nadchodzi pora. b) zwierzęta na pewno nigdy nie będą podmiotami etycznymi (czyli nie będa postępować w myśl żadnej etyki), są zaś przedmiotem etyki. One nie mają wyboru, my mamy - bezsensowne jest "mszczenie się" na nich za to, że się wzajemnie jedzą. c) wegetarianizm staje się bardziej zrozumiały, gdy zamiast "czy mam prawo zjeść to zwierzę" zapytam: "czy naprawdę chcę, by to zwierze cierpiało dla mojego schabowego"?
|
|
| | |  | 11 na 11 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Jak brakuje argumentów, to najlepiej minus postawić - "niech debil wie co o nim myślę!"
>Wręcz przeciwnie; współczesny weganizm na szerszą skalę rozpoczął się od publikacji kilku etyków, dopiero później zaczęto go reklamować i stał się jakimś tam elementem popkultury dzięki organizacji PETA, Pameli Anderson czy Joannie Krupa.
To ma być argument? No cóż, jaki ruch, taka argumentacja... Nota bene na tym przykładzie choćby wyraźnie widać jak brak białek zwierzęcych negatywnie wpływa na intelekt. Na takie dictum odpowiem tak (czyli godnie): kilku idealistów zauważyło dysproporcje w rozwoju klas społecznych i sformułowało zasady socjalizmu utopijnego, który dopiero później K. Marks i F. Engels przekształcili w element popkultury zwany socjalizmem naukowym, a kolejny demagog, niejaki Wł. Ulianow "Lenin" w swoich światłych dziełach rozwinął tę myśl do granic absurdu, dając światu podwaliny komunizmu. Podobne koleje przechodzą także inne przejawy wojującej głupoty.
>Rośliny są istotami żywymi, nie mają zaś układu nerwowego, co czyni je niezdolnymi do cierpienia.
Argument wprost genialny dla... obrońców kary śmierci. Znieczulmy skazańca przed egzekucją - będzie jak roślinka!
>Owszem, zwierzęta się zabijają, przy czym:
...robią to szalenie humanitarnie, np. koty bawiące się strachem ofiary przed jej uśmierceniem...
>a) jedno zwierzę nie hoduje drugiego w zamkniętym pomieszczeniu gdzie przeznaczono dla niego powierzchnię, dajmy na to, kartki papieru. Nie ogranicza kontaktów z innymi członkami stada. Nie okalecza. Po prostu zabija, gdy nadchodzi pora.
To już nie tylko ignorancja, ale i brak elementarnej wiedzy na poziomie szkoły podstawowej. Zwierzęta "hodują" się nawzajem choćby poprzez wychowywanie potomstwa i robią to w zamkniętych pomieszczeniach typu jamy, nory, kopce, mrowiska czy niektóre typy gniazd, gdzie powierzchnia ograniczona jest do niezbędnego minimum (choćby ze względów energetycznych). Niektóre gatunki zwierząt ograniczają kontakty młodych z innymi członkami własnej społeczności ze względu na bezpieczęństwo tychże młodych (np. chronią przed agresją dorosłych samców). Bzdurą jest też to, jakoby zwierzęta się wzajemnie nie okaleczały (np. podczas walk o dominację w stadzie). To po pierwsze. Po drugie: kolega był łaskaw wsadzić do jednego worka kilka problemów zupełnie od siebie niezależnych i nawet do siebie nie przystających, np. warunków hodowli i relacji pomiędzy hodowcą, a zwierzęciem hodowlanym, sposobów zabijania zwierząt oraz celów dla jakich dane zwierzę jest hodowane. W tej sytuacji rzeczowa dyskusja nie jest możliwa.
>b) zwierzęta na pewno nigdy nie będą podmiotami etycznymi (czyli nie będa postępować w myśl żadnej etyki), są zaś przedmiotem etyki. One nie mają wyboru, my mamy - bezsensowne jest "mszczenie się" na nich za to, że się wzajemnie jedzą.
A kto tu mówi o "zemście"?
>c) wegetarianizm staje się bardziej zrozumiały, gdy zamiast "czy mam prawo zjeść to zwierzę" zapytam: "czy naprawdę chcę, by to zwierze cierpiało dla mojego schabowego"?
Bzdura. Mogę zjeść schabowego nie zadając zwierzęciu cierpienia. Tak samo jak mogę samodzielnie myśleć bez ulegania wpływom wojującej głupoty. I bez dawania minusów niedouczonym oponentom.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >>Owszem, zwierzęta się zabijają, przy czym:
>...robią to szalenie humanitarnie, np. koty bawiące się strachem ofiary przed jej uśmierceniem...
Dlaczego porównujecie się do zwierząt w dyskusji "jeść mięso, czy nie jeść?". jaki to ma sens i co na celu?
Może podobne wątki alternatywne ? Mam koty - wypróżnienie do piasku - czy powinniśmy używać toalet spłukiwanych wodą?
Litości.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Owszem, zwierzęta się zabijają, przy czym: >>...robią to szalenie humanitarnie, np. koty bawiące się strachem ofiary przed jej uśmierceniem... >Dlaczego porównujecie się do zwierząt w dyskusji "jeść mięso, czy nie jeść?". jaki to ma sens i co na celu? >Może podobne wątki alternatywne ? >Mam koty - wypróżnienie do piasku - czy powinniśmy używać toalet spłukiwanych wodą? >Litości. Jesteśmy zwierzętami. Czy z racji naszej etyki powinniśmy przestać się wypróżniać? Co z tego, że inne zwierzaki to robią, my zdecydujemy inaczej!
Widzisz, oczywistym jest, że nasza technologia, etyka zmienia pewne nasze reakcje, metody postępowania, aktywności. Ale czy zmienia nasze działania diametralnie? Wbrew pozorom, jesteśmy bardzo podobni do naszych przodków. Zmieniają się drobne szczegóły, motywy i schematy pozostają takie same. Mówi kobieta, która czasem "potrzebuje" ręki silnego mężczyzny, aby ją wybawił z "kałużowej" opresji. Jesteśmy tacy sami, jakimi byliśmy.
|
|
| | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | >Jesteśmy zwierzętami. >Czy z racji naszej etyki powinniśmy przestać się wypróżniać? Co z tego, że inne zwierzaki to robią, my zdecydujemy inaczej!
Dodaj do pytania "na ulicy", a będzie bardziej pasowało.
>Widzisz, oczywistym jest, że nasza technologia, etyka zmienia pewne nasze reakcje, metody postępowania, aktywności. Ale czy zmienia nasze działania diametralnie?
Przestałem jeść mięso, ale nadal jem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Jesteśmy zwierzętami. >>Czy z racji naszej etyki powinniśmy przestać się wypróżniać? Co z tego, że inne zwierzaki to robią, my zdecydujemy inaczej! >Dodaj do pytania "na ulicy", a będzie bardziej pasowało. Ale to już pytanie "jak", a nie "czy". Ty mówisz o szczegółach technicznych, które owszem, możemy sobie modyfikować i modyfikujemy. A ja o czynnościach "w ogóle". Czyli, tak jak zwierzaki jemy, śpimy, pijemy, wydalamy z siebie to i owo, oddychamy. Jak każde zwierzę wszystkożerne, jemy rośliny i mięso. Różnice polegają na miejscu, szczegółach metodyki itd. >>Widzisz, oczywistym jest, że nasza technologia, etyka zmienia pewne nasze reakcje, metody postępowania, aktywności. Ale czy zmienia nasze działania diametralnie? >Przestałem jeść mięso, ale nadal jem. Znam i takich, którzy nie jedzą. Pytanie - jak to się będzie miało w przyszłości dłuższej lub krótszej. Jestem kobietą i stoję przed trudniejszym dylematem, moje decyzje odbiją się na innych. A póki co, produkty odzwierzęce są niezbędne dla prawidłowego rozwoju młodych osobników. Badania wpływu diet na zdrowie są tak krótkie, że trudno mówić o wiarygodnych interpretacjach wyników. Nawet wpływ cholesterolu spożywanego na miażdżycę jest obecnie weryfikowany, bowiem wyniki badań wykazały, że nasze rozumienie procesu powstawania złogów jest totalnie błędne Np. większość kwasów tłuszczowych w złogach to kwasy nienasycone, a wśród nich połowa to wielokrotnie nienasycone. A sądziliśmy, że to nasycone kwasy powodują odkładanie złogów.
O tym, która dieta szkodzi, a która nie, będziemy mogli porozmawiać po minimum kilku pokoleniach wytrwałego stosowania danej diety. Fakt, że ktoś nie je mięsa i żyje, a w dodatku ma się dobrze niczego nie znaczy. Stan ten trwa może kilka lat, może kilkanaście. Porozmawiamy po kilku pokoleniach.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | W ogólności Aniu - gdybym był złośliwy, życzyłbym ci byś została "naturalnie" zgwałcona -wszak leży w naturze samców większości człowiekowatych (chyba tylko za wyjątkiem bonobo) gwałcić samice jeśli jest ku temu okazja (oczywiście jeśli samica chce, to cudownie, ale jak nie chce, tez dobrze, taka jest natura szympansów, orangutanów, i wedle najlepszego naszej wiedzy ludzi). Niemniej, nie jestem złośliwy, więc tylko ci życzę byś to sobie przemyślała nim po raz kolejny napiszesz coś o "naturalnej" wszystkożerności i wynikających z tego moralnych sankcjach. > Nawet wpływ cholesterolu spożywanego na miażdżycę jest obecnie weryfikowany, bowiem wyniki badań wykazały, że nasze rozumienie procesu powstawania złogów jest totalnie błędne Np. większość kwasów tłuszczowych w złogach to kwasy nienasycone, a wśród nich połowa to wielokrotnie nienasycone.Dlatego stosujący dietę śródziemnomorską bogatą w kwasy nienasycone padają na serce jak muchy. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >W ogólności Aniu - gdybym był złośliwy, życzyłbym ci byś została "naturalnie" zgwałcona -wszak leży w naturze samców większości człowiekowatych (chyba tylko za wyjątkiem bonobo) gwałcić samice jeśli jest ku temu okazja (oczywiście jeśli samica chce, to cudownie, ale jak nie chce, tez dobrze, taka jest natura szympansów, orangutanów, i wedle najlepszego naszej wiedzy ludzi).
Bzdura. Poczytaj obserwacje życia naczelnych na wolności. Samice szympansie, w czasie swojej atrakcyjności, wystawiają "kuper" dla samca, który ochoczo korzysta. Obserwowano przypadek, kiedy samica obawiała się jednego samca i permanentnie unikała go, odtrącała jego zaloty. Nie skorzystał z przewagi fizycznej. W czasie wieloletniej obserwacji J. Goodal nigdy nie zanotowała gwałtu. Zanim coś powiesz - zasięgnij języka, bowiem argument nietrafiony. Gwałt pojawia się w sytuacjach stresujących, przy np. nadmiernym zagęszczeniu, w ZOO. Wynika z nieprawidłowego rozwoju emocjonalnego, lub natężenia stresu. >Niemniej, nie jestem złośliwy, więc tylko ci życzę byś to sobie przemyślała nim po raz kolejny napiszesz coś o "naturalnej" wszystkożerności i wynikających z tego moralnych sankcjach. Przemyślałam. Argument o gwałcie, chociaż miał trafić w bolesny punkt (skąd założenie, że to mi się nie zdarzyło? Miałeś fuksa, miałam to szczęście i nie zaznałam tej "przyjemności") jest nietrafiony, bowiem zakładał, że gwałt jest dla nas naturalną cechą. A nie jest. >>Nawet wpływ cholesterolu spożywanego na miażdżycę jest obecnie weryfikowany, bowiem wyniki badań wykazały, że nasze rozumienie procesu powstawania złogów jest totalnie błędne Np. większość kwasów tłuszczowych w złogach to kwasy nienasycone, a wśród nich połowa to wielokrotnie nienasycone. >Dlatego stosujący dietę śródziemnomorską bogatą w kwasy nienasycone padają na serce jak muchy.
I znowu mylisz założenia. Mówię o wpływie kwasów tłuszczowych, a ty o diecie. Problem polega na tym, że poza kwasami tłuszczowymi dieta obejmuje tysiące innych składników. A zbadanie, który z nich, lub jakie ich wzajemne połączenia są zdrowe i wydłużają życie nie jest takie proste. Najprostsze było założenie "nie jedzmy nienasyconych kwasów tłuszczowych", które jak się okazuje, jest błędne. Podobnie z "olejem Lorenza". Najprostsze przy adrenoleukodystrofii wydawało się wykluczenie kwasów tworzących te specyficzne złogi z diety. Problem polega na tym, że wykluczenie nie działało. A podanie innych, konkretnych kwasów tłuszczowych działało. Dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Z kwasami, mimo wszytko masz rację (od strony metodologicznej, wszelako wynik, ze odpowiadają za tworzenie złogów może się także okazać nieprawdziwy). Co do gwałtów - ja nie twierdzę, że to jedyna forma stosunków u naczelnych, ale że to jedna z form. A co do Jane Goodal, to mam nadzieję że czytałaś nie tylko pierwsze jej książki, ale i późniejsze, gdy obserwowała wojny, bezwzględne zaplanowane mordy i wszelkie inne nader ludzkie zachowania u szympansów. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Z kwasami, mimo wszytko masz rację (od strony metodologicznej, wszelako wynik, ze odpowiadają za tworzenie złogów może się także okazać nieprawdziwy). >Co do gwałtów - ja nie twierdzę, że to jedyna forma stosunków u naczelnych, ale że to jedna z form. A co do Jane Goodal, to mam nadzieję że czytałaś nie tylko pierwsze jej książki, ale i późniejsze, gdy obserwowała wojny, bezwzględne zaplanowane mordy i wszelkie inne nader ludzkie zachowania u szympansów. Jestem w trakcie. Ale jak się ma to do tezy "gwałt jest naturalny" Czy zjawiska marginalne stanowią "normę"? W tym sensie mogę powiedzieć, że gwałt jest normą i dla ludzi, bowiem stale ktoś kogoś gwałci. Możemy rozważać o etycznym kontekście tego zjawiska.
Ale tak naprawdę zarówno wojny, jak i mordy czy gwałty w odniesieniu do wszystkich człowiekowatych to przypadki marginalne, patologiczne można powiedzieć. Jakie jest źródło tej patologii - nie wiem. Może się dowiem. W każdym razie nie są to powszechne zachowania naszych kuzynów. My chyba stoimy statystycznie na gorszej pozycji...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ich marginalność wynika raczej z braku okazji. Bo z ewolucyjnego punktu widzenia, samiec jeśli może powinien zgwałcić samicę - ma z tego czysty genetyczny zysk. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Ich marginalność wynika raczej z braku okazji. Bo z ewolucyjnego punktu widzenia, samiec jeśli może powinien zgwałcić samicę - ma z tego czysty genetyczny zysk. Skąd taki pomysł? Myślisz, że samiec odtrącany przez samicę, a znacznie od niej silniejszy, naprawdę nie miał okazji do gwałtu? Ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Gwałt nie leży w naszej naturze. Zysk ewolucyjny to coś bardziej skomplikowanego od "zabiję go to będę miał lepiej" i "zapłodnię ją to moje geny przetrwają".
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | Przepraszam Cię, ale nie chce mi się prowadzić dyskusji, polegającej na porównaniach do zwierząt.
>Badania wpływu diet na zdrowie są tak krótkie, że trudno mówić o wiarygodnych interpretacjach wyników.
Zatem, proponuje nie mówić.
>O tym, która dieta szkodzi, a która nie, będziemy mogli porozmawiać po minimum kilku pokoleniach wytrwałego stosowania danej diety. Fakt, że ktoś nie je mięsa i żyje, a w dodatku ma się dobrze niczego nie znaczy.
Owszem znaczy, że żyje i mam się dobrze, oraz... że twierdzenie, o niezbędności mięsa do zdrowego życia to bzdura.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Przepraszam Cię, ale nie chce mi się prowadzić dyskusji, polegającej na porównaniach do zwierząt. >>Badania wpływu diet na zdrowie są tak krótkie, że trudno mówić o wiarygodnych interpretacjach wyników. >Zatem, proponuje nie mówić. Więc sam zastosuj się do swojej rady. >>O tym, która dieta szkodzi, a która nie, będziemy mogli porozmawiać po minimum kilku pokoleniach wytrwałego stosowania danej diety. Fakt, że ktoś nie je mięsa i żyje, a w dodatku ma się dobrze niczego nie znaczy. >Owszem znaczy, że żyje i mam się dobrze, oraz... że twierdzenie, o niezbędności mięsa do zdrowego życia to bzdura. Nie - oznacza tylko, że w skali tylu lat, ile pozostajesz na diecie bezmięsnej nie obserwuje się szkodliwego wpływu przynajmniej u jednej osoby. Bowiem nie można na podstawie jednego przypadku wnioskować na całość populacji. W dodatku nie można wnioskować na sytuacje osób innych niż ty. Np. kobiet w ciąży i ich dzieci.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>>O tym, która dieta szkodzi, a która nie, będziemy mogli porozmawiać po minimum kilku pokoleniach wytrwałego stosowania danej diety. Fakt, że ktoś nie je mięsa i żyje, a w dodatku ma się dobrze niczego nie znaczy. >>Owszem znaczy, że żyje i mam się dobrze, oraz... że twierdzenie, o niezbędności mięsa do zdrowego życia to bzdura. >Nie - oznacza tylko, że w skali tylu lat, ile pozostajesz na diecie bezmięsnej nie obserwuje się szkodliwego wpływu przynajmniej u jednej osoby. Bowiem nie można na podstawie jednego przypadku wnioskować na całość populacji. >W dodatku nie można wnioskować na sytuacje osób innych niż ty. Np. kobiet w ciąży i ich dzieci.
Piszesz, jakby dieta wegetariańska była wymysłem ostatnich lat. Tymczasem chociażby w Indiach jest ona znana od co najmniej 2 tysięcy lat, a nawet wcześniej, i nikt tam nie wnosił nigdy aby była niezdrowa. Zaznaczam, że wegetariańska, a nie wegańska. (Mleko i produkty krowie są tam powszechnym składnikiem diety). Jeśli chcesz mogę ci podać też wyniki badań na szerokiej populacji prowadzone od wielu lat np w UK. Dieta wegetariańska naprawdę nie jest jakimś europejskim wymysłem 20 wieku. Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) |
>Piszesz, jakby dieta wegetariańska była wymysłem ostatnich lat. Tymczasem chociażby w Indiach jest ona znana od co najmniej 2 tysięcy lat, a nawet wcześniej, i nikt tam nie wnosił nigdy aby była niezdrowa. Zaznaczam, że wegetariańska, a nie wegańska. (Mleko i produkty krowie są tam powszechnym składnikiem diety). Ale czy mleko i "produkty krowie" nie wymagają znowu hodowli, o której już usłyszeliśmy w tym temacie jakież to paskudne i nieetyczne? Ale cieszę się, że o tym wspomniałeś. Faktycznie, jest to żywy dowód na to, że organizm człowieka potrzebuje produktów odzwierzęcych. >Jeśli chcesz mogę ci podać też wyniki badań na szerokiej populacji prowadzone od wielu lat np w UK. Dieta wegetariańska naprawdę nie jest jakimś europejskim wymysłem 20 wieku. Podaj mi źródła.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
> Mam koty - wypróżnienie do piasku - czy powinniśmy używać toalet spłukiwanych wodą?Nie widzę przeciwwskazań.
|
|
| | | | | |  | | Zyga (1539 punktów) | > >Mam koty - wypróżnienie do piasku - czy powinniśmy używać toalet spłukiwanych wodą?> Nie widzę przeciwwskazań.>  Moje kocięta aportują i uczą się podawać łapkę, ale takich numerów to nie znają
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Chardin (168 punktów) | > Jak brakuje argumentów, to najlepiej minus postawić - "niech debil wie co o nim myślę!"
Straszne. Minus dostałeś za emocjonalne wycieczki osobiste.
> To ma być argument? No cóż, jaki ruch, taka argumentacja...
To ma być argument na to, że mieszasz kolejność. Przywołanie Marksa powinno się znaleźć w treści Prawa Godwina.
> Nota bene na tym przykładzie choćby wyraźnie widać jak brak białek zwierzęcych negatywnie wpływa na intelekt.
Cóż, jeśli tak ładnie masz ze mną rozmawiać to informuję, że jest to ostatnia moja wypowiedź skierowana do Ciebie na forum Racjonalisty.
>>Rośliny są istotami żywymi, nie mają zaś układu nerwowego, co czyni je niezdolnymi do cierpienia. > Argument wprost genialny dla... obrońców kary śmierci. Znieczulmy skazańca przed egzekucją - będzie jak roślinka!
Cóż tu komentować? Jakieś absurdalne porównanie. Rośliny są permanentnie, przez całą swoją egzystencję, uniezdolnione do bólu; znieczulenie (ono wyłącza układ nerwowy?) zaś byłoby tylko trickiem mającym nie wiadomo kogo oszukać.
> ...robią to szalenie humanitarnie, np. koty bawiące się strachem ofiary przed jej uśmierceniem...
Przez kilka minut, nie kilka lat.
> To już nie tylko ignorancja, ale i brak elementarnej wiedzy na poziomie szkoły podstawowej. Zwierzęta "hodują" się nawzajem choćby poprzez wychowywanie potomstwa i robią to w zamkniętych pomieszczeniach typu jamy, nory, kopce, mrowiska czy niektóre typy gniazd, gdzie powierzchnia ograniczona jest do niezbędnego minimum (choćby ze względów energetycznych). Niektóre gatunki zwierząt ograniczają kontakty młodych z innymi członkami własnej społeczności ze względu na bezpieczęństwo tychże młodych (np. chronią przed agresją dorosłych samców). Bzdurą jest też to, jakoby zwierzęta się wzajemnie nie okaleczały (np. podczas walk o dominację w stadzie). To po pierwsze.
Tyle że zwierzęta, które hodujemy jak świnie czy krowy nie są wychowywane w żadnych jamach. Środowisko, które im tworzymy, jest krańcowo dla nich niekorzystne. Jeśli będziesz sobie hodował termity to nie powiem złego słowa na to, że zrobisz im kopiec.
> Po drugie: kolega był łaskaw wsadzić do jednego worka kilka problemów zupełnie od siebie niezależnych i nawet do siebie nie przystających, np. warunków hodowli i relacji pomiędzy hodowcą, a zwierzęciem hodowlanym, sposobów zabijania zwierząt oraz celów dla jakich dane zwierzę jest hodowane. W tej sytuacji rzeczowa dyskusja nie jest możliwa.
Te problemy są ze sobą związane, wszystkie bowiem przysparzają zwierzętom cierpienia.
>>b) zwierzęta na pewno nigdy nie będą podmiotami etycznymi (czyli nie będa postępować w myśl żadnej etyki), są zaś przedmiotem etyki. One nie mają wyboru, my mamy - bezsensowne jest "mszczenie się" na nich za to, że się wzajemnie jedzą. > A kto tu mówi o "zemście"?
Na tej podstawie wielu ludzi nadaje sobie "prawo" do jedzenia mięsa. "Skoro one się jedzą nawzajem to mnie też wolno".
>>c) wegetarianizm staje się bardziej zrozumiały, gdy zamiast "czy mam prawo zjeść to zwierzę" zapytam: "czy naprawdę chcę, by to zwierze cierpiało dla mojego schabowego"? > Bzdura. Mogę zjeść schabowego nie zadając zwierzęciu cierpienia.
Teoretycznie możesz, ale nigdy nie zjadłeś.
> Tak samo jak mogę samodzielnie myśleć bez ulegania wpływom wojującej głupoty. I bez dawania minusów niedouczonym oponentom.
Nie możesz za to żyć bez wojującego chamstwa, że użyję Twojego języka.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) |
>Cóż, jeśli tak ładnie masz ze mną rozmawiać to informuję, że jest to ostatnia moja wypowiedź skierowana do Ciebie na forum Racjonalisty. >>>Rośliny są istotami żywymi, nie mają zaś układu nerwowego, co czyni je niezdolnymi do cierpienia. >> Argument wprost genialny dla... obrońców kary śmierci. Znieczulmy skazańca przed egzekucją - będzie jak roślinka! >Cóż tu komentować? Jakieś absurdalne porównanie. Rośliny są permanentnie, przez całą swoją egzystencję, uniezdolnione do bólu; znieczulenie (ono wyłącza układ nerwowy?) zaś byłoby tylko trickiem mającym nie wiadomo kogo oszukać. >> ...robią to szalenie humanitarnie, np. koty bawiące się strachem ofiary przed jej uśmierceniem... >Przez kilka minut, nie kilka lat.
To, że rośliny nie mają układu nerwowego nie oznacza, że nie mają innej struktury o takim działaniu.
>Tyle że zwierzęta, które hodujemy jak świnie czy krowy nie są wychowywane w żadnych jamach. Środowisko, które im tworzymy, jest krańcowo dla nich niekorzystne. Jeśli będziesz sobie hodował termity to nie powiem złego słowa na to, że zrobisz im kopiec. >> Po drugie: kolega był łaskaw wsadzić do jednego worka kilka problemów zupełnie od siebie niezależnych i nawet do siebie nie przystających, np. warunków hodowli i relacji pomiędzy hodowcą, a zwierzęciem hodowlanym, sposobów zabijania zwierząt oraz celów dla jakich dane zwierzę jest hodowane. W tej sytuacji rzeczowa dyskusja nie jest możliwa. >Te problemy są ze sobą związane, wszystkie bowiem przysparzają zwierzętom cierpienia. >>>b) zwierzęta na pewno nigdy nie będą podmiotami etycznymi (czyli nie będa postępować w myśl żadnej etyki), są zaś przedmiotem etyki. One nie mają wyboru, my mamy - bezsensowne jest "mszczenie się" na nich za to, że się wzajemnie jedzą.
A skąd wiesz, że zwierzęta wolą życie w naturze czy w "niewoli"? Mój pies jakoś nie chciał ode mnie uciekać...
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
>> Wchodzenie na forum rocjonalista.pl z oczywistą kpiną >> o deprecjacji roślin niegodnych rzekomo do zaliczenia w poczet istot żywych >Rośliny są istotami żywymi, nie mają zaś układu nerwowego, co czyni je niezdolnymi do cierpienia. Błąd. To, że ich reakcje są inne od naszych nie daje nam podstaw by oceniać ich "doznania". Czy mamy pewność, że obecność układu nerwowego daje nam wyłączność na odczuwanie bólu? Nie mamy podstaw do takiego myślenia. Rośliny reagują na stres i zranienia. Co więcej - reagują też na stres i zranienie sąsiada. Reakcja jest skomplikowana, szybka, długotrwała i gwałtowna. Obejmuje całą niemal roślinę. Czy na tej podstawie możemy powiedzieć, że doznanie nie jest dla nich bolesne lub nieprzyjemne? Wybacz, ale niczego nie możemy powiedzieć. Nie możemy zrozumieć ich reakcji, współodczuć, bowiem jest całkowicie różna od naszych doznań. Być może ból, który odczuwają jest znacznie silniejszy. >> o całkowitym lekceważeniu faktu, iż znakomita większość flory zabija się pomiędzy sobą w celach konsumpcyjnych >Owszem, zwierzęta się zabijają, przy czym: >a) jedno zwierzę nie hoduje drugiego w zamkniętym pomieszczeniu gdzie przeznaczono dla niego powierzchnię, dajmy na to, kartki papieru. Nie ogranicza kontaktów z innymi członkami stada. Nie okalecza. Po prostu zabija, gdy nadchodzi pora. Jeszcze raz przytoczę moje krewetki zjadające miesiącami rozgwiazdę przytaszczoną do norki. >b) zwierzęta na pewno nigdy nie będą podmiotami etycznymi (czyli nie będa postępować w myśl żadnej etyki), są zaś przedmiotem etyki. One nie mają wyboru, my mamy - bezsensowne jest "mszczenie się" na nich za to, że się wzajemnie jedzą. Nie mówimy o mszczeniu. Mówimy o pewnych normalnych stanach w przyrodzie. >c) wegetarianizm staje się bardziej zrozumiały, gdy zamiast "czy mam prawo zjeść to zwierzę" zapytam: "czy naprawdę chcę, by to zwierze cierpiało dla mojego schabowego"? A jaką dam temu zwierzakowi alternatywę?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Czy mamy pewność, że obecność układu nerwowego daje nam wyłączność na odczuwanie bólu? Nie mamy podstaw do takiego myślenia.Nie? Czyli operacja na żywca nie różni się od operacji na znieczuleniu lub narkozie? Jakieś reakcje wciąż zachodzą, a jednak brak dobrze opisanych procesów nerwowych jakimś cudem, zgodnie z wegetariańskim mitem, skutkuje brakiem bólu. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Czy mamy pewność, że obecność układu nerwowego daje nam wyłączność na odczuwanie bólu? Nie mamy podstaw do takiego myślenia. >Nie? Czyli operacja na żywca nie różni się od operacji na znieczuleniu lub narkozie? Jakieś reakcje wciąż zachodzą, a jednak brak dobrze opisanych procesów nerwowych jakimś cudem, zgodnie z wegetariańskim mitem, skutkuje brakiem bólu. Cały czas piszesz odnosząc się do własnego gatunku i jemu podobnych. Do znanych tobie "z autopsji" reakcji fizjologicznych. A to nie jest jedyne rozwiązanie, jakie istnieje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>Czy mamy pewność, że obecność układu nerwowego daje nam wyłączność na odczuwanie bólu? Nie mamy podstaw do takiego myślenia. >Nie? Czyli operacja na żywca nie różni się od operacji na znieczuleniu lub narkozie? Jakieś reakcje wciąż zachodzą, a jednak brak dobrze opisanych procesów nerwowych jakimś cudem, zgodnie z wegetariańskim mitem, skutkuje brakiem bólu.
Można zrobić tą samą rzecz na wiele różnych sposóbów i chyba nie musze na to podawać przykładów, bo każdy może sam z 10 wymyślić od ręki. W królestwie zwierząt do przekazywania informacji wykorzystuje się specjalizowane do tego komórki nerwowe, ale w sztucznym świecie elektroniki tą samą rolę pełnią metalowe druciki i elementy półprzewodnikowe. To, że rośliny nie mają mózgu nie oznacza, że nie mają innej struktury, która pozwala im na odczuwanie bólu a tylko nie udało nam się dotąd jej odkryć.
No i nie krzyczą i nie machają liściami jak sie je zabija, to wielka ulga dla drwali...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
Cóż, skoro mają niewidzialny roślinny mózg, i pewno niewidzialne roślinne marzenia to i liśćmi machają po prostu niewidzialnie. Tak, ktoś miał rację z szukaniem podobieństw do obrony właściwej religijnym - mięsożercy jak trzeba, to nawet animizm wskrzeszą na obronę swych racji widzę  Pozdrawiam. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > Cóż, skoro mają niewidzialny roślinny mózg, i pewno niewidzialne roślinne marzenia to i liśćmi machają po prostu niewidzialnie.Tak, najlepiej coś wyśmiać, gdy się nie ma argumentów. To może jeszcze raz, powoli, krótkimi zdaniami. Rośliny nie mają komórek nerwowych. Rośliny reagują na bodźce. Ergo, rośliny mogą mieć inną strukturę o właściwościach komórek nerwowych i mogą odczuwać ból. > Tak, ktoś miał rację z szukaniem podobieństw do obrony właściwej religijnym - mięsożercy jak trzeba, to nawet animizm wskrzeszą na obronę swych racji widzę  Za to wegetarianie z wyrzucaniem roślin poza organizmy żywe i zdolne do czucia są podobni do wierzących, twierdzących, że człowiek jest ponad inne organizmy, bo ma duszę...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Więc wróćmy do biologii. Zacznijmy od zwierząt - te są o tyle interesujące, że przejawiają znacznie większy rozrzut strategii niż inne królestwa. Wiele zwierząt to najbardziej aktywne stworzenia - maja duże mózgi i tworzą złożone reprezentacje otaczającego świata. Wśród tych reprezentacji, jest uświadomiona reprezentacja sygnałów alarmowych - ból. Choć sygnały są percypowane przez względnie proste receptory, to reprezentacja bólu wymaga bardzo złożonego układu wchodzącego w skład struktur tworzących świadomość w ogóle. I nie chodzi o jakieś tam 4 neurony na krzyż ale korę mózgową złożona z miliardów komórek połączonych bilionami synaps. Ale są tez inne zwierzęta - gąbki, jamochłony, pasożyty wewnętrzne typu tasiemców. Wszystkie one mają uproszczone układy nerwowe, lub w skrajnej postaci (gabki) nie maja ich wcale. I nie dziwota - jak zwierze żyje jak roślina czy grzyb niemalże, to nie potrzebuje złożonego układu - neurony tych organizmów tworzą rudymentarne sieci, pozwalające na najprostsze reakcje typu podobnego typu co w naszych łukach odruchowych. Mamy rozsądne powody by wątpić, by reakcjom tym towarzyszyło odczucie bólu. W istocie, ból ma sens wtedy gdy a) zwierzę tworzy świadomą reprezentację otaczającego świata (a wiec antycypuje i modeluje obraz świata a nie tylko reaguje na bodźce odruchowo b) percepcja bólu może je skłonić do uniknięcia jego źródła - zwykle chodzi o ucieczkę od zagrożenia. Jak ma uciekać gąbka albo tasiemiec? Widziałeś tasiemca migrującego do bardziej komfortowych jelit u innego żywiciela? W istocie, jeśli zwierzę z przyczyn obiektywnych i tak nie może reagować na ból, to byłoby z ewolucyjnego punktu widzenia marnotrawstwem środków tworzenie układów nerwowych służących uświadamianiu bólu. Jak to się przekłada na rośliny? Wiemy, że u roślin mogą powstawać układy względnie szybkiego przewodzenia sygnałów. I nie ma w tym nic niezwykłego - potencjały czynnościowe to powszechna własność komórek. U nas reagują na nie komórki mięśniowe, a komórki serca potrafią nawet tak jak neurony przekazywać potencjały dalej. Od dawna wiadomo, że szybkie reakcje muchołówek bazują na działaniu elektropobudliwych komórek. Ale układy roślin są trywialnie proste w porównaniu do układów nerwowych aktywnych zwierząt. I trudno by było inaczej - jest to właściwe przystosowanie do pasywnego trybu życia roślin. Oczywiście nie znaczy to że wiemy wszytko o roślinach, ale tak samo względnie niedawno odkryto synapsy w układzie immunologicznym ludzi. Pewnie i dalsze badania odkryją złożone zjawiska regulacji roślin. Ale to właśnie będą układy przystosowane do reagowania w sposób dostosowany do możliwości roślin - rozproszone systemy przekształcania informacji zbieranej w całym organizmie wykorzystujące kombinację neuroprzewodzenia, sygnalingu hormonalnego (powolnego i długodystansowego) może jakiejś formy połączeń komórkowych (od dawna wiadomo, że roślinne protoplasty kontaktują się plazmodesmami) etc... Ale wiara, że gdzieś tam ukryty jest mózg, który "widzi" i czuje w sposób świadomy jak u niektórych zwierząt to animizm właśnie. Czy taka argumentacja jest lepsza od wyśmiania? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Ale rośliny REAGUJĄ na zranienia i inne czynniki. Reagują w bardzo skomplikowany sposób. Np. wysycają zranione miejsca substancjami bakteriobójczymi, garbnikami, co powoduje, że są niesmaczne (koza to poważny problem rośliny), zmieniają strukturę tkanek wokół ran, powodują utworzenie kalusa, kambium zmienia swoją strukturę. Te reakcje są dostosowane do ich sytuacji. Nie mogą odejść, ale mogą zmienić coś, aby odstraszyć napastnika, zadbać o bezpieczeństwo pod kątem drobnoustrojów, naprawić straty.
W dodatku nawet dotknięcie może powodować zmiany w roślinie. Przykład - np. mimoza.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> W dodatku nawet dotknięcie może powodować zmiany w roślinie. Przykład - np. mimoza.Cóż, a człowiek jak dotknie ręką gorącego przedmiotu, natychmiast ją cofnie - bez udziału świadomości (łuk odruchowy). Jak mimoza. Trawimy (proces niebywale złożony i zintegrowany i regulowany) tez bez świadomości. Ba, kobieta bez świadomości zapewnia superkomfortowe warunki płodowi, a płód to wyczynia takie cuda morfogenezy BEZ ŚWIADOMOŚCI, że roślinne produkowanie kalusa lub stulanie listków wywołuje przy tym śmiech na sali. Ja rozumiem, kotlety są smaczne, MI TEŻ SMAKUJĄ, ale reaktywowanie w tym celu animizmu i wkładanie roślinom duszy by z wegetarian uczynić takich samych morderców jet dosyć karykaturalne. Abstrahując od fizjologii i mistyki roślin - nawet gdyby miały duszę, to z tej racji czyny mięsożerców nagle okazałyby się mnie paskudne? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>W dodatku nawet dotknięcie może powodować zmiany w roślinie. Przykład - np. mimoza. >Cóż, a człowiek jak dotknie ręką gorącego przedmiotu, natychmiast ją cofnie - bez udziału świadomości (łuk odruchowy). Jak mimoza. Wiesz o czym mówisz? A jaki jest pierwszy etap tego łuku? Aktywacja neuronów czuciowych, które odpowiadają za percepcję bólu. >Trawimy (proces niebywale złożony i zintegrowany i regulowany) tez bez świadomości. Ba, kobieta bez świadomości zapewnia superkomfortowe warunki płodowi, a płód to wyczynia takie cuda morfogenezy BEZ ŚWIADOMOŚCI, że roślinne produkowanie kalusa lub stulanie listków wywołuje przy tym śmiech na sali. Aaa - to teraz już przeszliśmy do czegoś innego. Świadomość bólu. Ładnie. Ale nadal nie wiem, jak udowodnisz, że dżdżownica albo marchewka nie mają jakiejś świadomości bólu. Skoro chcesz wykazać, że rybki nie wolno jeść bo... a marchewkę wolno bo... to poproszę o rzeczowe argumenty, a nie fantazje. >Ja rozumiem, kotlety są smaczne, MI TEŻ SMAKUJĄ, ale reaktywowanie w tym celu animizmu i wkładanie roślinom duszy by z wegetarian uczynić takich samych morderców jet dosyć karykaturalne. To nie jest animizm. Chłopie - ja jestem botanikiem i wiem, jak ciekawe reakcje mają rośliny. Nie rozumiemy ich, ale staramy się je zrozumieć. I po co tu z duszą wyjeżdżać? To dopiero argument jak z koziej... nieważne. A co to jest dusza? A my ją mamy? Ciekawostka. A kurczak ją ma? Czy to ma być ta różnica? >Abstrahując od fizjologii i mistyki roślin - nawet gdyby miały duszę, to z tej racji czyny mięsożerców nagle okazałyby się mnie paskudne? Nie - wtedy czyny roślinożerców okazałyby równie paskudne. Tyle, że w swojej naiwności wierzyliby, że skoro nie drze się i nie jęczy, to nie czuje.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Aaa - to teraz już przeszliśmy do czegoś innego. Świadomość bólu. Ładnie. Ale nadal nie wiem, jak udowodnisz, że dżdżownica albo marchewka nie mają jakiejś świadomości bólu.Aniu. Nie udowodnię też, że szafa nie ma świadomości bólu gdy skrzypią jej drzwi przy otwieraniu. A ty mi nie udowodnisz, że cie boli, jeśli bym ci dawał kijem po głowie. Naprawdę, albo dyskutujemy poważnie, albo bawimy się jak dzieci. PS i jak napisałem wyżej, bodźce bólowe percypują receptory, ale to mózg potrzebny jest do odczucia bólu i związanego z tym cierpienia. W istocie możliwy jest ból bez receptorów (patrz bóle fantomowe w amputowanych kończynach) ale jeszcze nie słyszałem o bólu bez mózgu. Nie licząc oczywiście nieludzkich cierpień pomidorów w rojeniach niewegetarian. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Aaa - to teraz już przeszliśmy do czegoś innego. Świadomość bólu. Ładnie. Ale nadal nie wiem, jak udowodnisz, że dżdżownica albo marchewka nie mają jakiejś świadomości bólu. >Aniu. Nie udowodnię też, że szafa nie ma świadomości bólu gdy skrzypią jej drzwi przy otwieraniu. A ty mi nie udowodnisz, że cie boli, jeśli bym ci dawał kijem po głowie. A ja udowodnię. Szafa nie wykazuje reakcji fizjologicznych, więc nie ma o czym mówić. A rośliny tak. >Naprawdę, albo dyskutujemy poważnie, albo bawimy się jak dzieci. To dyskutuj. Założenia, które nie przystają do twoich poglądów można wyśmiać, albo przemyśleć, podyskutować z nimi. Wybierasz opcję pierwszą - kto jest dziecinny? >PS i jak napisałem wyżej, bodźce bólowe percypują receptory, ale to mózg potrzebny jest do odczucia bólu i związanego z tym cierpienia. W istocie możliwy jest ból bez receptorów (patrz bóle fantomowe w amputowanych kończynach) ale jeszcze nie słyszałem o bólu bez mózgu. Nie zgadzam się z tym i tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> A ja udowodnię. Szafa nie wykazuje reakcji fizjologicznych, więc nie ma o czym mówić. A rośliny tak.Jak mi udowodnisz, że odczucia towarzyszą TYLKO reakcjom fizjologicznym? > Nie zgadzam się z tym i tyle.Cieszę się, że wreszcie wyszły na wierzch prawdziwe "przesłanki" rozumowania  dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>A ja udowodnię. Szafa nie wykazuje reakcji fizjologicznych, więc nie ma o czym mówić. A rośliny tak. >Jak mi udowodnisz, że odczucia towarzyszą TYLKO reakcjom fizjologicznym? Szafa jest obiektem martwym i nie spełnia podstawowych definicji życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Szafa jest obiektem martwym i nie spełnia podstawowych definicji życia.A rośliny są obiektami bez świadomości i nie spełniają definicji czującej istoty. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Szafa jest obiektem martwym i nie spełnia podstawowych definicji życia. >A rośliny są obiektami bez świadomości i nie spełniają definicji czującej istoty.
a) Dlaczego świadomość jest wymagana do odczuwania czegokolwiek? b) Udowodnione są reakcje roślin na bodźce
Skoro rośliny reagują na bodźce, wg. jakiej definicji nie są istotami czującymi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Czy kiedy anestezjolog przystępuje do znieczulania by ulżyć pacjentowi w cierpieniach, wyłącza mu wszelkie reakcje fizjologiczne, czy tylko określone procesy związane z funkcjonowaniem konkretnych elementów układu nerwowego? Reakcje fizjologiczne same w sobie sa po prostu procesami fizycznymi. TAK JAK OTWIERANIE DRZWI SZAFY. Ale tylko niewielka podgrupa procesów fizjologicznych wydaje się być związana ze świadomością. A wyobrażasz sobie nieświadome cierpienie? Ja nie bardzo potrafię. Dlatego brak świadomości u roślin jest kluczowy dla odróżnienia zabijania roślin od zwierząt. I wybacz, fakt, że rośliny mają zdolność regulacji i reagowania na bodźce, cóż, mój laptop tez ma, ale nie uznałbym za morderstwo gdyby go ktoś rozbił. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >Czy kiedy anestezjolog przystępuje do znieczulania by ulżyć pacjentowi w cierpieniach, wyłącza mu wszelkie reakcje fizjologiczne, czy tylko określone procesy związane z funkcjonowaniem konkretnych elementów układu nerwowego? >Reakcje fizjologiczne same w sobie sa po prostu procesami fizycznymi. Wszystkie reakcje są tylko procesami fizycznymi. Reakcje występujące w organizmach żywych wyróżniamy własnie dlatego, że są one dla nich specyficzne. Szafa nie oddycha, nie rozmnaża się ani nie wykonuje miliona innych reakcji zachodzących w każdej żywej komórce.
>TAK JAK OTWIERANIE DRZWI SZAFY. >Ale tylko niewielka podgrupa procesów fizjologicznych wydaje się być związana ze świadomością. A wyobrażasz sobie nieświadome cierpienie? Ja nie bardzo potrafię. Dlatego brak świadomości u roślin jest kluczowy dla odróżnienia zabijania roślin od zwierząt. Nie możesz mówić, że rośliny nie mają świadomości, bo tego nie wiemy, tak jak nie wiemy czy istnieje UFO. Ktoś kto całe życie mieszkał na pustyni mógłby mówić "oceany nie istnieją", tylko nie miałoby to za wiele wspólnego ze stanem faktycznym. A jeszcze sto lat temu ( a niektórzy do dzisiaj tak uważają) twierdzono, że zwierzęta nie posiadają świadomości, co czyni je niezdolnymi do odczuwania bólu. A to, że nie potrafię sobie wyobrazić czegoś takiego, jak nieświadome cierpienie ( ogólnie ciężko mi jest wyobrazić sobie brak własnej świadomości...), to >I wybacz, fakt, że rośliny mają zdolność regulacji i reagowania na bodźce, cóż, mój laptop tez ma, ale nie uznałbym za morderstwo gdyby go ktoś rozbił. Jak twój laptop zacznie oddychać i rozmnażać się, ja to uznam za morderstwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
>PS i jak napisałem wyżej, bodźce bólowe percypują receptory, ale to mózg potrzebny jest do odczucia bólu i związanego z tym cierpienia. W istocie możliwy jest ból bez receptorów (patrz bóle fantomowe w amputowanych kończynach) ale jeszcze nie słyszałem o bólu bez mózgu.
Jak mogłeś słyszeć o bólu bez mózgu, skoro mózg jest niezbędny do mowy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >>W dodatku nawet dotknięcie może powodować zmiany w roślinie. Przykład - np. mimoza. >Cóż, a człowiek jak dotknie ręką gorącego przedmiotu, natychmiast ją cofnie - bez udziału świadomości (łuk odruchowy). Jak mimoza. >Trawimy (proces niebywale złożony i zintegrowany i regulowany) tez bez świadomości. Ba, kobieta bez świadomości zapewnia superkomfortowe warunki płodowi, a płód to wyczynia takie cuda morfogenezy BEZ ŚWIADOMOŚCI, że roślinne produkowanie kalusa lub stulanie listków wywołuje przy tym śmiech na sali.
Uważasz, że świadomość jest niezbędna do odczuwania bólu? Kiedy złapiesz dżdżownicę, zwierzę o strukturze znacznie prostszej od tej występującej u wielu roślin, możesz obserwować jak sie wywija i stara uciec a twój dotyk ją najprawdopodobniej boli.
>Ja rozumiem, kotlety są smaczne, MI TEŻ SMAKUJĄ, ale reaktywowanie w tym celu animizmu i wkładanie roślinom duszy by z wegetarian uczynić takich samych morderców jet dosyć karykaturalne.
Do animizmu chyba bliżej wegetarianom, rozprawiającym o "duszy" zwierząt.
>Abstrahując od fizjologii i mistyki roślin - nawet gdyby miały duszę, to z tej racji czyny mięsożerców nagle okazałyby się mnie paskudne?
Nie, ale wskazuje to na absurdalność argumentacji "jem rośliny, bo nie chcę zabijać". Czy gdyby udało się odkryć albo stworzyć sztucznie życie oparte na krzemie, a nie węglu, mówiłbyś, że "to tylko kamienie"? Wykazujesz bardzo antropocentryczne podejście - im życie jest bardziej do nas podobne, tym cenniejsze.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Uważasz, że świadomość jest niezbędna do odczuwania bólu? Kiedy złapiesz dżdżownicę, zwierzę o strukturze znacznie prostszej od tej występującej u wielu roślinUhm, doprawdy? Sugerujesz, że pomidor ma układ nerwowy (lub jego ekwiwalent) bardziej złożony od drabinki nerwowej i zwojów głowowych dżdżownicy? > Nie, ale wskazuje to na absurdalność argumentacji "jem rośliny, bo nie chcę zabijać".Heh, kto mówi o NIE ZABIJANIU? Raczej o niezadawaniu cierpienia. > Czy gdyby udało się odkryć albo stworzyć sztucznie życie oparte na krzemie, a nie węglu, mówiłbyś, że "to tylko kamienie"?Myślę, że to pytane do ciebie. Czy gdyby powstały inteligentne istoty sztuczne, traktowałbyś je jak przedmioty, bo to nie ludzie? > Wykazujesz bardzo antropocentryczne podejście - im życie jest bardziej do nas podobne, tym cenniejsze.Ja wykazuję? Bo sugeruję, że lepiej zabić pomidora niż świnię? Czy dlatego, że sądzę, iż zwykle zabicie człowieka jest czymś gorszym od zabicia świni? A kim ty jesteś? Który wyznaje tezę, że co nie człowiek, to się w ogóle nie liczy? Naprawdę, jeśli wegetarianie to hipokryci bo nie szanują roślinek, to jaki rodzaj hipokryzji uprawiają nie-wegetarianie zarzucający antropocentryzm innym? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>Uważasz, że świadomość jest niezbędna do odczuwania bólu? Kiedy złapiesz dżdżownicę, zwierzę o strukturze znacznie prostszej od tej występującej u wielu roślin >Uhm, doprawdy? Sugerujesz, że pomidor ma układ nerwowy (lub jego ekwiwalent) bardziej złożony od drabinki nerwowej i zwojów głowowych dżdżownicy?
Może poczytać troche o logice i zasadach wnioskowania. Nie wspominałem o pomidorze. Mówiłem, że są rośliny bardziej skomplikowane od dżdżownicy. Zapytaj Anię o konkretne przykłady.
>>Nie, ale wskazuje to na absurdalność argumentacji "jem rośliny, bo nie chcę zabijać". >Heh, kto mówi o NIE ZABIJANIU? >Raczej o niezadawaniu cierpienia.
Czyli, jeśli stworzymy świnkę bez mózgu, czyli wg. ciebie niezdolną do odczuwania bólu, to będziemy mogli się zajadać jej mięsem bezkarnie?
>Bo sugeruję, że lepiej zabić pomidora niż świnię? >Czy dlatego, że sądzę, iż zwykle zabicie człowieka jest czymś gorszym od zabicia świni? >A kim ty jesteś? Który wyznaje tezę, że co nie człowiek, to się w ogóle nie liczy?
Nie, już pisałem w tym wątku, mnie nie obchodzi co musiało zostać zabite, żeby trafić na mój talerz, bo i tak coś to życie stracić musiało.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Czyli, jeśli stworzymy świnkę bez mózgu, czyli wg. ciebie niezdolną do odczuwania bólu, to będziemy mogli się zajadać jej mięsem bezkarnie?Tak. Tzn, bezkarnie możemy się zajadać mięsem świni z mózgiem, ale ja przynajmniej nie miałbym wyrzutów jedząc mięso świni bezmózgiej. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Uważasz, że świadomość jest niezbędna do odczuwania bólu? Kiedy złapiesz dżdżownicę, zwierzę o strukturze znacznie prostszej od tej występującej u wielu roślin >Uhm, doprawdy? Sugerujesz, że pomidor ma układ nerwowy (lub jego ekwiwalent) bardziej złożony od drabinki nerwowej i zwojów głowowych dżdżownicy? Dobrze że dodałeś "ekwiwalent". Tak - jest taka możliwość.
>>Czy gdyby udało się odkryć albo stworzyć sztucznie życie oparte na krzemie, a nie węglu, mówiłbyś, że "to tylko kamienie"? >Myślę, że to pytane do ciebie. Czy gdyby powstały inteligentne istoty sztuczne, traktowałbyś je jak przedmioty, bo to nie ludzie? Jeżeli wykazywałyby inteligencję i świadomość własnego istnienia oraz myślenie abstrakcyjne - byłyby nam podobne. Samo odczuwanie przez nie (lub nie) bólu nie wystarczy. >>Wykazujesz bardzo antropocentryczne podejście - im życie jest bardziej do nas podobne, tym cenniejsze. >Ja wykazuję? >Bo sugeruję, że lepiej zabić pomidora niż świnię? Tak. >Czy dlatego, że sądzę, iż zwykle zabicie człowieka jest czymś gorszym od zabicia świni? Taki antropocentryzm nie dziwi nikogo. >A kim ty jesteś? Który wyznaje tezę, że co nie człowiek, to się w ogóle nie liczy? Naprawdę, jeśli wegetarianie to hipokryci bo nie szanują roślinek, to jaki rodzaj hipokryzji uprawiają nie-wegetarianie zarzucający antropocentryzm innym? Wyznaję tezę, że jeśli mamy coś faworyzować, to na podstawie jakiejś sensownej argumentacji i wiedzy o stanie rzeczy.
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Cóż, skoro mają niewidzialny roślinny mózg, i pewno niewidzialne roślinne marzenia to i liśćmi machają po prostu niewidzialnie. Nie muszą mieć niewidzialnego mózgu. Zwyczajnie - nie mamy podstaw zakładać, że wyłącznie mózg jest zdolny do odczuwania cierpienia. Nasze rozwiązanie nie musi być jedynym istniejącym. Czy antropocentryzm jest tak głęboko zakorzeniony, że nie możesz zrozumieć tej myśli? Nie możemy na razie oceniać "wrażeń" roślin, bowiem za mało o nich wiemy, a różnice między naszymi procesami fizjologicznymi są tak dalekie, że nie możemy ich porównać. Dlatego nie wiemy, jak one odczuwają i czy odczuwają, ale nie możemy tego wykluczyć. I druga sprawa - drzewa machają liśćmi. Ale znowu - antropocentryzm. Jeśli ruch wykracza poza nasze ograniczenia czasowe postrzegania, to już go nie ma? Otóż jest. Każda roślina wykonuje ruchy, często bardzo skomplikowane. Dotyczy to zresztą nie tylko liści. Poczytaj o tropizmach, taksjach, nastiach. W dostępnym dla nasz czasie percepcji mieści się swobodnie np. mimoza.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Przeczytaj moją odpowiedź stilgarowi trochę wyżej. Rośliny są mniej znane od zwierząt, ale to nie kosmici i parę setek lat stracono na ich badanie. Nie są to tez organizmy niespokrewnione ze zwierzętami, i większość procesów na poziomie tkanek i komórek jest w istocie podobna. Ba, potrafimy, przynajmniej w zarysie, skonstruować gradualistyczne przejście od w zasadzie dowolnego zwierzęcia do dowolnej rośliny. EDIT: argument z autorytetu jest żaden, ale zasadniczo nie musisz mówić fitopatologowi o TROPIZMACH i NASTIACH, jak też fitohormonach, plazmodesmach, receptorach LRR, RLK, plastydach, ścianach komórkowych i całej masie maszynerii molekularnej i komórkowej jaką rośliny używają by radzić sobie w środowisku. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
> Rośliny są mniej znane od zwierząt, ale to nie kosmici i parę setek lat stracono na ich badanie. Nie są to tez organizmy niespokrewnione ze zwierzętami, i większość procesów na poziomie tkanek i komórek jest w istocie podobna.Ostatni raz rośliny były ze zwierzętami spokrewnione na poziomie jednokomórkowców, od setek milionów lat ewolucja roślin i zwierząt przebiegała osobno ( choć nie oddzielnie, bo przecież sporo roślin jest zjadanych przez zwierzęta, w drugą stronę troche mniej, wiele jest przypadków symbiozy i pasożytnictwa, w obie strony) i w porównaniu do naszego gatunku, to są kosmici  > Ba, potrafimy, przynajmniej w zarysie, skonstruować gradualistyczne przejście od w zasadzie dowolnego zwierzęcia do dowolnej rośliny.Możesz wyjaśnić? Można przerobić kota w sosnę?  >
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Przeczytaj moją odpowiedź stilgarowi trochę wyżej. >Rośliny są mniej znane od zwierząt, ale to nie kosmici i parę setek lat stracono na ich badanie. Nie są to tez organizmy niespokrewnione ze zwierzętami, i większość procesów na poziomie tkanek i komórek jest w istocie podobna. Oczywiście, są spokrewnione, ale wspólny ich przodek żył baaardzo dawno temu. W dodatku różni je pewna cecha, albo i dwie najważniejsze: sposób odżywiania i obecność ściany komórkowej. To implikowało drastycznie inne reakcje, mechanizmy ewolucyjne itd. W dodatku to podobieństwo reakcji na poziomie komórkowym jest nieco mniejsze niż myślisz. Nawet podobne chemicznie związki działają często drastycznie różnie. Różni nas nawet organizacja cytoszkieletu - a więc sedna działania komórek eukariotycznych. Rośliny nie mają wcale filamentów pośrednich, chociaż ostatnio badane są jakieś odpowiedniki, nie można jednak wykluczyć póki co, że to był artefakt. W dodatku ruch organelli u zwierząt działa w oparciu o mikrotubule, a u roślin o aktynę. Dalej: nasz mechanizm radzenia sobie z odpadkami jest totalnie inny. Rośliny robią recykling azotu, my wydalamy go w postaci amoniaku / mocznika / kwasu moczowego. Nie jesteśmy więc na poziomie komórkowym tacy sami. Już na poziomie komórkowym występują różnice, których nie można pominąć. Może ktoś doda coś więcej, jak doszperam się z czasem, to dodam jakieś ciekawostki. Źródło "Podstawy biologii komórki" Albertsa >Ba, potrafimy, przynajmniej w zarysie, skonstruować gradualistyczne przejście od w zasadzie dowolnego zwierzęcia do dowolnej rośliny. Oczywiście, ale co to zmienia? Potrafimy też wykazać, od jakiej komórki prokariotycznej pochodzi mitochondrium, ale nie zmienia to fakt że obecnie mitochondrium to nie bakteria. >EDIT: argument z autorytetu jest żaden, ale zasadniczo nie musisz mówić fitopatologowi o TROPIZMACH i NASTIACH, jak też fitohormonach, plazmodesmach, receptorach LRR, RLK, plastydach, ścianach komórkowych i całej masie maszynerii molekularnej i komórkowej jaką rośliny używają by radzić sobie w środowisku. Więc fitopatolog powinien o tym wiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Więc fitopatolog powinien o tym wiedzieć.Takoż fitopatolog może obok twoich różnic na poziomie molekularnym pokazać podobieństwa - na przykład systemy percepcji molekularnej właśnie i odporności. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Więc fitopatolog powinien o tym wiedzieć. >Takoż fitopatolog może obok twoich różnic na poziomie molekularnym pokazać podobieństwa - na przykład systemy percepcji molekularnej właśnie i odporności.
A to ciekawe. O jakiej percepcji molekularnej mówisz? Bo szczerze mówiąc nie do końca wiem, doc czego to przypiąć. A odporność tym bardziej. O jakiej odporności mówisz? Bo szczerze mówiąc zwierzęce mechanizmy odporności są dość znane: immunoglobuliny, fagocytoza itd., no - interferon. A odporność roślina oparta jest na zupełnie innych mechanizmach, bowiem inne są ich możliwości reakcji. Czy mówisz o odporności rozumianej powszechnie jako odporność na szkodniki i pasożyty? Proszę o szczegóły tych niby podobieństw, oraz w miarę możności źródła. Dziwię się, że nie poruszyłeś tutaj np. replikacji, ale chyba pewne podobieństwa nie są dziwne u organizmów mających mimo wszystko wspólnego przodka. Wszak wszyscy (wraz z bakteriami) mamy niemal identyczny (podkreślam - niemal) kod genetyczny.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Nie, mówię o barierach odporności wrodzonej non-host - receptory PRR o zasadniczo takiej amej funkcji jak u zwierząt - nawet szlaki mapkinaz podobne. No ale faktyczne, na wyższych poziomach pojawiają się różnice - odporność przez białka R u roślin, oraz nabyta u zwierząt warunkowana przez somaklonalną selekcję limfocytów. Choć bodaj u jeżowców wykryto klasę genów, których struktura genomowa sugeruje, że funkcjonują jak białka R roślin. Wracając do meritum - rośliny owszem są różne i właśnie dlatego możemy skutecznie wyłączać je z podmiotów etycznych. A powoływanie się na "tajemne ukryte podobieństwo w postaci świadomości o innych korelatach" ignoruje fakt, że gdy podobieństwo faktycznie występuje (choćby miało charakter konwergentnej analogii) to nie mamy problemu z jego identyfikacją. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | > Wegetarianizm czy weganizm, to ostatnimi czasy kolejna modna dewiacja, dla której usiłuje się dorobić "humanistyczną" ideologię.
Bardzo podobnie wypowiadał się Pan Legutko, o licealistach, którzy nie chcieli krzyża w szkole.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Bardzo podobnie wypowiadał się Pan Legutko, o licealistach, którzy nie chcieli krzyża w szkole.Prawda, że symptomatyczne? Ale gdy nazwałem niżej w wątku takie poglądy prawicowymi wywołałem pełne rozbawienia zdumienie. Cóż, wydaje mi się, ze to ja jednak się śmieję ostatni. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) |
>Prawda, że symptomatyczne? Ale gdy nazwałem niżej w wątku takie poglądy prawicowymi wywołałem pełne rozbawienia zdumienie. >Cóż, wydaje mi się, ze to ja jednak się śmieję ostatni.
To, że ktoś się o czymś wypowiada w jakiś sposób nie świadczy ani trochę o prawdziwości czy fałszywości tegoż...
|
|
| |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) |
>>Wchodzenie na forum racjonalista.pl z w oczywistą kpiną - tekstem o "czujących marchewkach" - w temat okrucieństwa i zabijania zwierząt (około 60 miliardów rocznie, ryb jest drugie tyle, jeśli nie znacznie więcej), gdzie mówimy wyłącznie o kręgowcach (w tym przypadku ssakach, ptakach i rybach), czyli o zwierzętach z dobrze rozwiniętym układem nerwowym i wszystkimi tego konsekwencjami - jest dla mnie zadziwiający, częściowo mnie zniesmacza, częściowo zasmuca. > Wchodzenie na forum rocjonalista.pl z oczywistą kpiną o: podziale zwierząt na kręgowce i pozostałe, o deprecjacji roślin niegodnych rzekomo do zaliczenia w poczet istot żywych, o całkowitym lekceważeniu faktu, iż znakomita większość flory zabija się pomiędzy sobą w celach konsumpcyjnych i, że pomimo tak tu zachwalanych zdolności do rozwoju układu nerwowego ze "wszystkimi tego konsekwencjami", nie robi tego w sposób humanitarny - nie jest dla mnie niczym zadziwiającym czy zniesmaczającym chociaż mnie zasmuca. Jak każdy przejaw wojującej głupoty. I co ciekawe. Skoro nie rozumiemy, nie identyfikujemy się z reakcjami roślin na zranienia, to oznacza, że ich odczucia nie istnieją. Co z tego, że reagują, że reakcja jest natychmiastowa i gwałtowna? Nie ważne, nie mają układu nerwowego, więc nie czują! A kurczaczek tak, jest taki do mnie podobny, boli go! Przepraszam za ironię, ale musimy zdać sobie sprawę z naszego "antropocentryzmu", który rozszerzamy na podobne nam gatunki. Robiono takie porównania, wspomina o tym autor "Nagiej małpy" ale i "Siódmego kota w worku" - zwierzaki są tym sympatyczniejsze, im bardziej są podobne do nas, im bardziej się z nimi identyfikujemy. Rośliny z marszu skazane były na niepowodzenie. Są raczej oceniane w kategoriach estetycznych, jak obrazek, ale nie identyfikujemy się z nimi. Różnice między nami są tak drastyczne, że stanowią dla nas "elementy tła", a nie istoty nam podobne. Dlaczego? Bo tak nam każe instynkt. W porządku, nie jest to nic złego, ale zdajmy sobie z tego sprawę.
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Wchodzenie na forum rocjonalista.pl z oczywistą kpiną o: podziale zwierząt na kręgowce i pozostałe, o deprecjacji roślin niegodnych rzekomo do zaliczenia w poczet istot żywych, o całkowitym lekceważeniu faktu, iż znakomita większość flory zabija się pomiędzy sobą w celach konsumpcyjnych i, że pomimo tak tu zachwalanych zdolności do rozwoju układu nerwowego ze "wszystkimi tego konsekwencjami", nie robi tego w sposób humanitarny - nie jest dla mnie niczym zadziwiającym czy zniesmaczającym chociaż mnie zasmuca. Jak każdy przejaw wojującej głupoty.Obawiam się panie Michale, że tym razem trafia pan kulą w płot. Argument z roślin zupełnie pomija kontekst cierpienia. Wyznawcami etyki życia to są dżiniści a nie wegetarianie, i ci rzeczywiście za objaw wyzwolenia przyjmują zagłodzenie się na śmierć w celu niezabijania żadnego życia. A argument z lewków i tyrysków, że one zabijają, więc i my nie robimy nic złego, to czystej wody naturalizm etyczny i czemu, za przeproszeniem o kant dupy sobie go można obić napisałem Ani. Zresztą, nie trzeba szukać przykładów ohydnych zachowań wobec przedstawicieli własnego gatunku u innych gatunków. Także dla wielu ludzi naturalne jest mordowanie i wykorzystywanie bez skrupułów innych ludzi. Z tego, ze to jest naturalne, nie wynika bynajmniej, że właściwe. Pozdrawiam. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | 5 na 5 | J.Szulc (5723 punktów) |
Prostacko powiem, że wszyscy, którzy jesteście tak "nawiedzeni", jesteście dobrym materiałem do manipulacji. Pomyśl, czego Twoja rasa potrzebuje do normalnej egzystencji, do rozwoju. Weganizm, to dla mnie totalne wynaturzenie. No chyba, ze mieszka się w laboratorium....
|
|
| |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Weganizm, to dla mnie totalne wynaturzenie.Abstrahując od wszystkiego innego - odczuwam mieszankę przerażenia i rozbawienia, gdy na coś zgoła niewinnego (dieta) używa się prawicowej retoryki zboczenia, wynaturzenia i bóg wie czego jeszcze. Czy tylko mi to coś przypomina  ? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Prawicowa retoryka? No to mnie rozbawiłeś
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Z całym szacunkiem, ale jak inaczej określić pogląd o uświęconym naturalnym porządku i wynaturzonych jego burzycielach? Pozdrawiam. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
- bo widzisz, człowiek na "korzonkach" - moim zdaniem - zawsze będzie miał sporo "braków" w prawidłowym funkcjonowaniu. Wmawiano nam, że na przykład masło jest dość szkodliwym tłuszczem. Kazano jeść "masła" roślinne. I tu zong!, bo masło, tłuszcz zwierzęcy, jest niezbędny do prawidłowego wykształcenia się otoczki mielinowej. Niby nic, bo brzmi, jak coś z Księżyca.... Spróbuj jednak funkcjonować prawidłowo z takim brakiem  Poza tym, uważam, że nie należy występować przeciw naturze, bo uważam nas, ludzi, za mięsożerców. Jeśli wolisz sałatę, Twoja sprawa... bo ja, ze wszystkich słodyczy, zawsze wybiorę schabowy  Pozdrawiam, a co
|
|
| | | | | |  | |
| | | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
... ale nie chce mi się szukać. Działam intuicyjnie, bo żadna ze mnie racjonalistka. I wiem, co lubię  Nie zabraniam Tobie funkcjonować ze swoją dietą. Co mi do tego. Wkurza mnie tylko agitowanie... moim zdaniem, do lekkiej głupoty. Naturalnym jest, że skoro gatunek całkiem dobrze się rozwijał do tej pory, co najmniej dziwnym wydaje się rezygnowanie z czegoś, co dobre, na rzecz czegos, co modne, trendy, cool...
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >... ale nie chce mi się szukać. I nawet nie ma takiej potrzeby. Równie dobrze można poprosić o dowód "w drugą stronę". O oficjalne wyniki dowodzące, że dieta wege nigdy i nikomu nie szkodzi. Powodzenia. Działam intuicyjnie, bo żadna ze mnie racjonalistka.
>Wkurza mnie tylko agitowanie... moim zdaniem, do lekkiej głupoty. I tu się rozumiemy. A mnie dodatkowo tworzenie fantastycznych argumentów. >Naturalnym jest, że skoro gatunek całkiem dobrze się rozwijał do tej pory, co najmniej dziwnym wydaje się rezygnowanie z czegoś, co dobre, na rzecz czegos, co modne, trendy, cool...
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> I nawet nie ma takiej potrzeby. Równie dobrze można poprosić o dowód "w drugą stronę". O oficjalne wyniki dowodzące, że dieta wege nigdy i nikomu nie szkodzi. Powodzenia.Cóż, wystarczy pokazać zdrowych wegetarian. Oczywiście, są tacy, co nieumiejętnie się odżywiają i im szkodzi. Ale łatwiej znaleźć takich napchanych fastfoodami mięsożerców. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>I nawet nie ma takiej potrzeby. Równie dobrze można poprosić o dowód "w drugą stronę". O oficjalne wyniki dowodzące, że dieta wege nigdy i nikomu nie szkodzi. Powodzenia. >Cóż, wystarczy pokazać zdrowych wegetarian. Oczywiście, są tacy, co nieumiejętnie się odżywiają i im szkodzi. Ale łatwiej znaleźć takich napchanych fastfoodami mięsożerców. A pokazanie niezdrowych też coś daje? Mogę pokazać setki takich przypadków. A mięso to nie tylko fast foody.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Widzisz to się nazywa logika: Pokazanie zdrowego wegetarianina obala tezę, jakoby wegetarianizm był niezdrowy. Analogicznie zdrowi mięsożercy pokazują, że mięsożerność też może być zdrowa. Niezdrowi mięsożercy i wegetarianie pokazują, że każdy może sobie zepsuć zdrowie jeśli bezmyślnie się odżywia. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >Widzisz to się nazywa logika: >Pokazanie zdrowego wegetarianina obala tezę, jakoby wegetarianizm był niezdrowy. A pokazanie niezdrowego obala tezę, że wegetarianizm jest zdrowy. Analogicznie jest w przypadku mięsa. A chcąc być złośliwym, można mówić, że ktoś "jakimś cudem" zdołał zachować zdrowie pomimo stosowanej diety.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> A pokazanie niezdrowego obala tezę, że wegetarianizm jest zdrowy. Analogicznie jest w przypadku mięsa.Taaaak? A jakaż to pokraczna logika pozwala rozumować w ten sposób? W jaki sposób z " Niektórzy wegetarianie są chorzy" wywnioskowałeś " Wszyscy wegetarianie są niezdrowi" co jest logicznym ekwiwalentem "Wegetarianizm jest niezdrowy"? Bo moje rozumowanie z faktu "Niektórzy wegetarianie są zdrowi" wyprowadzą nieprawdę zdania "Wszyscy wegetarianie są chorzy" będącego ekwiwalentem "Wegetarianizm jest niezdrowy". Chyba że można być zdrowym mimo stosowanie niezdrowej, szkodliwej diety wegetariańskiej. No ale masz rację, skoro można roślinom imputować tajemne poruszenia duszy, to i cuda można wzywać na pomoc byleby udowodnić niewłaściwość wegetarianizmu. Pozdrawiam. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A pokazanie niezdrowego obala tezę, że wegetarianizm jest zdrowy. Analogicznie jest w przypadku mięsa. >Taaaak? A jakaż to pokraczna logika pozwala rozumować w ten sposób? W jaki sposób z "Niektórzy wegetarianie są chorzy" wywnioskowałeś "Wszyscy wegetarianie są niezdrowi" co jest logicznym ekwiwalentem "Wegetarianizm jest niezdrowy"? >Bo moje rozumowanie z faktu "Niektórzy wegetarianie są zdrowi" wyprowadzą nieprawdę zdania "Wszyscy wegetarianie są chorzy" będącego ekwiwalentem "Wegetarianizm jest niezdrowy". Chyba że można być zdrowym mimo stosowanie niezdrowej, szkodliwej diety wegetariańskiej. >No ale masz rację, skoro można roślinom imputować tajemne poruszenia duszy, to i cuda można wzywać na pomoc byleby udowodnić niewłaściwość wegetarianizmu. Kto tutaj wywlókł sprawę duszy?!
Po drugie: z pokazania zdrowego wegetarianina, można wnioskować tylko tyle, że w przypadku przynajmniej jednej osoby stosowanie tej diety przez czas w którym była stosowana nie doprowadziło do ujawnienia się efektów w postaci problemów zdrowotnych. W żaden sposób nie można wnioskować na całość populacji oraz na dłuższy czas stosowania diety.
Analogicznie - z niezdrowego wegetarianina należy wnioskować, że jego stan zdrowia może być związany z dietą, chociaż oczywiście nie musi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>A pokazanie niezdrowego obala tezę, że wegetarianizm jest zdrowy. Analogicznie jest w przypadku mięsa. >Taaaak? A jakaż to pokraczna logika pozwala rozumować w ten sposób? W jaki sposób z "Niektórzy wegetarianie są chorzy" wywnioskowałeś "Wszyscy wegetarianie są niezdrowi" co jest logicznym ekwiwalentem "Wegetarianizm jest niezdrowy"?
Dwója z logiki. "Niektórzy wegetarianie są chorzy" odpowiada zdaniu "Nie wszyscy wegetarianie są zdrowi" - postawiłeś przeczenie nie w tym miejscu co trzeba. Zaprzeczeniem zdania "Wegetarianizm jest zdrowy" nie jest zdanie "Wegetarianizm jest niezdrowy", gdyż może być po prostu neutralny.
Zwróć uwagę na dodatkowy czynnik - człowiek może mieć dwa stany zdrowia - być zdrowym lub nie. Ale czynnik wpływający na niego ( np. dieta) ma trzy stany - może być zdrowa, niezdrowa lub nie wpływać w ogóle.
>No ale masz rację, skoro można roślinom imputować tajemne poruszenia duszy, to i cuda można wzywać na pomoc byleby udowodnić niewłaściwość wegetarianizmu.
A skąd wiadomo, że zwierzęta czy człowiek ma duszę? A jeśli one mają, to czemu bakterie nie mają? Dusza mieści się w neuronach?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zwróć uwagę, że kontekst rozmowy jasno wskazuje o jaki wpływ wegetarianizmu chodzi. Jeśli wolisz, przedstawię swój wywód i rekonstrukcje twojego z pełnym formalizmem, wiesz "Istnieje takie x, że jest wegetarianinem i... itd...) bez pomijania i domyślnego przyjmowania czegokolwiek i zobaczysz ze mam rację. Choć opis zajmie wtedy pewno ze stronę lub dwie. Meritum jest takie - stwierdzenie, że wegetarianizm jest szkodliwy, ergo PSUJE zdrowie stoi w sprzeczności z przykładami zdrowych wegetarian. Możliwe, ze jest neutralny, cokolwiek ma to znaczyć w tym kontekście, ale nieprawdą jest jakoby był niezdrowy. Pozdrawiam. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | A co do nielubianego słowa dusza (boli imputowanie mistycyzmu?) to już dobrze zostawmy to słowo, skupmy się na pojęciu quale z kognitywistyki. Wątpliwe by rośliny miały jakieś qualia, w tym stany bólu i cierpienia bo nie sposób dostrzec u nich korelatów neuronalnych odpowiednio złożonych. Już lepiej? Jak zrezygnowałem z kpiarskiego "dusza" to będzie teraz łatwiej dyskutować? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Już lepiej? Jak zrezygnowałem z kpiarskiego "dusza" to będzie teraz łatwiej dyskutować?
Nie ma znaczenia, jak to będziesz nazywał, mnie rozważania filozoficzne nie interesują.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
Ach. Ale wiesz to jest filozoficzny wątek, więc jeśli filozoficzne rozważania Cię nie interesują powinieneś w nim milczeć a nie marnować swojego i innych czasu. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | >Ach. Ale wiesz to jest filozoficzny wątek, więc jeśli filozoficzne rozważania Cię nie interesują powinieneś w nim milczeć a nie marnować swojego i innych czasu.
Myślałem, że ten wątek jest o zaletach i wadach diety mięsnej i bezmięsnej i o tym, czy rośliny czują ból jak zwierzęta...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Zwróć uwagę, że kontekst rozmowy jasno wskazuje o jaki wpływ wegetarianizmu chodzi. Jeśli wolisz, przedstawię swój wywód i rekonstrukcje twojego z pełnym formalizmem, wiesz "Istnieje takie x, że jest wegetarianinem i... itd...) bez pomijania i domyślnego przyjmowania czegokolwiek i zobaczysz ze mam rację. Choć opis zajmie wtedy pewno ze stronę lub dwie. >Meritum jest takie - stwierdzenie, że wegetarianizm jest szkodliwy, ergo PSUJE zdrowie stoi w sprzeczności z przykładami zdrowych wegetarian. >Możliwe, ze jest neutralny, cokolwiek ma to znaczyć w tym kontekście, ale nieprawdą jest jakoby był niezdrowy. Nie możesz tego powiedzieć. Możesz powiedzieć jedynie, że w przypadku badanej grupy i przy założonym czasie próby nie obserwowano negatywnego wpływu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie możesz tego powiedzieć. Możesz powiedzieć jedynie, że w przypadku badanej grupy i przy założonym czasie próby nie obserwowano negatywnego wpływu.Kiedy mówimy, że słodzona herbata nie wpływa szczególnie mocno źle na zdrowie to możemy to tylko powiedzieć o grupie badanej. Kto wie, pewno gdzieś tam w tłumie pośród pijących niesłodzoną herbatę kryją się masy nieświadomych nieszczęśników, dla których napicie się słodzonej herbaty byłoby równie zabójcze jak wypicie kwasu solnego. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Nie możesz tego powiedzieć. Możesz powiedzieć jedynie, że w przypadku badanej grupy i przy założonym czasie próby nie obserwowano negatywnego wpływu. >Kiedy mówimy, że słodzona herbata nie wpływa szczególnie mocno źle na zdrowie to możemy to tylko powiedzieć o grupie badanej. Kto wie, pewno gdzieś tam w tłumie pośród pijących niesłodzoną herbatę kryją się masy nieświadomych nieszczęśników, dla których napicie się słodzonej herbaty byłoby równie zabójcze jak wypicie kwasu solnego. No i masz rację - diabetycy na przykład.
Nareszcie dotarło. To co dobre dla mnie, nie musi być dobre dla kogoś innego. Z różnych przyczyn. To co dobre dla mnie teraz, nie musi być dla mnie dobre za 10 lat. I wreszcie, to, co wydaje mi się, że jest dla mnie dobre, nie musi być takie, bowiem efekty negatywne mogą ujawnić się po np. 10, 20 latach. Więc o efekcie można mówić dopiero po upływie długiego czasu i dokładnej meta-analizy szerokich grup badawczych. Dla przykładu - możesz swobodnie zjadać czernidlaka - taki grzyb. I dla wielu osób nie spowoduje to problemu. Ale popij go piwem i pogadamy. Albo bób. Jest grupa ludzi, która po zjedzeniu bobu wpada w zapaść. Nie mówię o alergii, ale o problemie metabolicznym. Diabetycy mogą ciężko znosić dietę zawierającą zbyt dużo mono i polisacharydów. Takie przykłady można mnożyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > Tak, gdyby dowiedziono, ze niektórzy potrzebują mięsa, że nawet suplementy syntetyczne witamin ich nie ratują, to byłoby to usprawiedliwienie jedzenia mięsa. Choć, wciąż zamiast cieląt i świń mogliby jeść ryby lub stawonogi  Czemu? Bo ryby mniej boli? A co do stawonogów - ja tam mogę jeść, ale obawiam się, że taki zwyczaj się raczej nie rozpowszechni u nas.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Czemu? Bo ryby mniej boli?Tak, tudzież wydaje mi się, choć akurat nie jestem pewny, że mniejszym kosztem można gotować rybom bezbolesną śmierć niż krowom. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Czemu? Bo ryby mniej boli? >Tak, tudzież wydaje mi się, choć akurat nie jestem pewny, że mniejszym kosztem można gotować rybom bezbolesną śmierć niż krowom. Naprawdę wierzysz w to? To wierz sobie. W takim razie karp sprzedawany na żywca, trzymany w wannie 3 dni i zabijany przy pomocy młotka i noża nie powinien cię drażnić. A gdzie ta cicha akceptacja się kończy? Płazy też można, czy już nie? A gady? Gady to prawie jak ptaki... Ja nie wiem... Czy może chodzi o wodne środowisko życia? Czy o płetwy i skrzela?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Chybas mnie nie zrozumiała. Nie pisałem, że się zapewnia bardziej komfortową śmierć rybo, ale że technicznie jest to łatwiejsze. Nigdzie nie napisałem że duszenie ryb żywcem jest bardziej komfortowe od gotowania świń żywcem tak jak to się często robi w ubojniach. Choć po prawdzie intuicyjnie bardziej mną wstrząsa ugotowanie na żywca świni niż ryby, a jeszcze bardziej człowieka. > A gdzie ta cicha akceptacja się kończy?Ode mnie rożni cie wyłącznie to, że cichą akceptacje przejawiasz dla mordowania wszystkich zwierząt z wyjątkiem jednego gatunku. Ja uważam, że godne jest rozszerzyć ta listę. Naziści z kolei zeszli na poziom etnicznego zróżnicowania i wyróżnili konkretna rasę jednego gatunku zwierzęcia. O ile jednak ja bym uzależnił prawa od jakościowych cech egzystencji - ty i naziści uzależniacie je od etycznie nierelewantnej przynależności gatunkowej lub rasowej (z etycznego punktu widzenia jest to tak samo dowolne kryterium) dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Chybas mnie nie zrozumiała. Nie pisałem, że się zapewnia bardziej komfortową śmierć rybo, ale że technicznie jest to łatwiejsze. Nigdzie nie napisałem że duszenie ryb żywcem jest bardziej komfortowe od gotowania świń żywcem tak jak to się często robi w ubojniach. Choć po prawdzie intuicyjnie bardziej mną wstrząsa ugotowanie na żywca świni niż ryby, a jeszcze bardziej człowieka. >>A gdzie ta cicha akceptacja się kończy? >Ode mnie rożni cie wyłącznie to, że cichą akceptacje przejawiasz dla mordowania wszystkich zwierząt z wyjątkiem jednego gatunku. Nie. Akurat wypisałabym z menu niektóre naczelne, jako bardzo bliskie nam. Ale tylko te.
>Ja uważam, że godne jest rozszerzyć ta listę. Naziści z kolei zeszli na poziom etnicznego zróżnicowania i wyróżnili konkretna rasę jednego gatunku zwierzęcia. O ile jednak ja bym uzależnił prawa od jakościowych cech egzystencji - ty i naziści uzależniacie je od etycznie nierelewantnej przynależności gatunkowej lub rasowej (z etycznego punktu widzenia jest to tak samo dowolne kryterium) Slogany. Co to znaczy "jakościowe cechy egzystencji"? Przynależność gatunkowa i tożsamość gatunkowa to najsilniejsze kryterium, najmocniej w nas tkwiące i tak naprawdę oparte na znacznie bardziej racjonalnych przesłankach niż jakieś enigmatyczne rozważania o łatwości zabijania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) |
>Meritum jest takie - stwierdzenie, że wegetarianizm jest szkodliwy, ergo PSUJE zdrowie stoi w sprzeczności z przykładami zdrowych wegetarian. >Możliwe, ze jest neutralny, cokolwiek ma to znaczyć w tym kontekście, ale nieprawdą jest jakoby był niezdrowy.
Nieprawdą jest też, jakoby był zdrowy, na co wskazują przypadki chorych wegetarian.
To, co chce przez to powiedzieć, to to, że nie można tutaj stosować takiej prostej logiki dwuwartościowej a trzeba przejść na logikę rozmytą, rachunek prawdopodobieństwa i statystykę. Jedzenie mięsa nie czyni automatycznie kogoś chorym na miażdzycę, a wegetarianizm nie czyni nikogo zdrowym. Obżeranie się mięsem z fast-foodów prowadzi do otyłości i poważnych chorób, ale dieta wegańska prowadzi do powstawania poważnych niedoborów ( a argument " a ja jem same owoce, żyję i mam się dobrze" łatwo zbić przez analogię do papierosów - ani jeden papieros, ani cała paczka nie zabija, ale aplikowane odpowiednio długo prowadzą do równie niebezpiecznych chorób co nieprawidłowa dieta i brak ruchu).
I z tego co się orientuję, wg. dietetyków najlepsza dieta to dieta wegetariańska wzbogacowa o chude mięso i różne produkty odzwierzęce w małych ilościach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) |
>I z tego co się orientuję, wg. dietetyków najlepsza dieta to dieta wegetariańska wzbogacowa o chude mięso i różne produkty odzwierzęce w małych ilościach. Teraz zdania są znacznie bardziej podzielone.
Dietetyka to nauka, która dopiero jest w powijakach, za jakiś czas - dłuższy - będziemy mogli powiedzieć coś więcej o tym, jak żywność wpływa na nasze zdrowie. Przykład osób, które są np. na diecie Kwaśniewskiego, która łamie wszelkie zakazy i zalecenia dietetyków, a pomimo to są zdrowi, mają dobre wyniki krwi itd. szokuje mnie samą, ale - wbrew moim oczekiwaniom - ich stan zdrowia nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Żyją a ich cholesterol spadł! Znam przynajmniej kilka takich osób. Jak to interpretować? Własnościami samoregulującymi naszego organizmu? Specyficznymi sprzężeniami zwrotnymi? Istotny jest tu również udział różnic osobniczych. Przykład trywialny, ale jednak dotyczy blisko połowy dojrzałych osób - mleko i nabiał jako źródło wapnia są dla nich przyczyną problemów zdrowotnych. A inni mogą żyć na tych produktach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Jedzenie mięsa nie czyni automatycznie kogoś chorym na miażdzycę, a wegetarianizm nie czyni nikogo zdrowym.Cóż, nigdzie tak nie pisałem. To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy. Tymczasem to nie prawda - i żeby to udowodnić nie trzeba stosować logiki rozmytej, starczy pokazać, że wegetarianie mogą być zdrowi. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >> Jedzenie mięsa nie czyni automatycznie kogoś chorym na miażdzycę, a wegetarianizm nie czyni nikogo zdrowym. >Cóż, nigdzie tak nie pisałem. To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy. Tymczasem to nie prawda - i żeby to udowodnić nie trzeba stosować logiki rozmytej, starczy pokazać, że wegetarianie mogą być zdrowi.
Ogólnie, to skrajności są szkodliwe - nikt na pewno nie powie, że jedzenie SAMEGO mięsa jest zdrowe dla ludzi. Tak samo jedzienie samych warzyw i owoców nie jest - trzeba umieć skorzystać ze wszystkiego, aby dostarczać sobie wszystkich wartościowych składników odżywczych w odpowiednich ilościach. Wegetarianie są troche jak amisze - odrzucają wszystko, bez względu na dobre i złe strony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | > nikt na pewno nie powie, że jedzenie SAMEGO mięsa jest zdrowe dla ludzi.
Sami (Eskimos) mógłby tutaj polemizować.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Cóż, nigdzie tak nie pisałem. To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy. Tymczasem to nie prawda - i żeby to udowodnić nie trzeba stosować logiki rozmytej, starczy pokazać, że wegetarianie mogą być zdrowi.
Palacze tytoniu też mogą być zdrowi,...
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > >Cóż, nigdzie tak nie pisałem. To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy. Tymczasem to nie prawda - i żeby to udowodnić nie trzeba stosować logiki rozmytej, starczy pokazać, że wegetarianie mogą być zdrowi.> Palacze tytoniu też mogą być zdrowi,...Hmm, ciekawe w jakim sensie. Że nie każdy umiera na raka? Na pewno tak. Że są tacy, którzy regularnie pala i nie ma to żadnego negatywnego wpływu na ich zdrowie - wątpię. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Że są tacy, którzy regularnie pala i nie ma to żadnego negatywnego wpływu na ich zdrowie - wątpię.
Jeśli dorzucisz zdrowie psychiczne i doraźne korzyści w tej sferze płynące z palenia - to już twoje zwątpienie może mieć cieńsze fundamenty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | No tak, ale "długodystansowy" palacz już raczej nie ma "doraźnych" korzyści psychicznych, miast tego łatwo popada w irytację jak się fajki kończą  dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >>>Cóż, nigdzie tak nie pisałem. To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy. Tymczasem to nie prawda - i żeby to udowodnić nie trzeba stosować logiki rozmytej, starczy pokazać, że wegetarianie mogą być zdrowi. >>Palacze tytoniu też mogą być zdrowi,... >Hmm, ciekawe w jakim sensie. >Że nie każdy umiera na raka? Na pewno tak. Że są tacy, którzy regularnie pala i nie ma to żadnego negatywnego wpływu na ich zdrowie - wątpię.
Wątpienie to jeszcze nie dowód.Tak jak i zdrowy wegetarianin. Palacz znalazł się tu tylko przez analogię (to też nie dowód) i już sobie idzie.
Łukaszewicz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Posługujemy się racjonalnie akceptowalnym pojęciem dowodu w obszarze empirycznych dociekań, czy ścisłym logicznym? Bo zaczynam odnosić wrażenie, ze tym drugim. Ale w takim razie, nie ma dowodów, że woda jest niezbędna do życia, a Ziemia nie jest płaska. I doprawdy, nie przeczę, nie udowodnię, że wegetarianizm nie jest szkodliwy - nie udowodnię nawet, że wszyscy wegetarianie to nie są elementy sennego marzenia branego za rzeczywistość. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To Ania i parę innych osób twierdzi, ze oczywistym jest, że wegetarianizm jest szkodliwy.
Ania nigdzie nieczego takiego nie stwierdziła! Twierdzi natomiast, że jest zbyt wcześniej na jakiekolwiek wnioski uogólniające. To wielka różnica. (Jeszcze nie posądzam Cię o manipulację, ale...)
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Na swoje usprawiedliwienie mam, że toczy się tu niezła przeplatanka dyskusyjna, skłamałbym gdybym powiedział, że nie mylą mi się osoby i ich poglądy, racje, twierdzenia. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) |  Ta "dyskusja od samego początku nie miała sensu, bo nie sprecyzowano jasno problemu. Post inicjujący miał charakter agitacyjnej ulotki reklamowej, a nie pytania badawczego. Za nim poszły inne teksty stricte ideologiczne. W dodatku najeżone błędami merytorycznymi z zakresu szkoły podstawowej. Dlatego to musiało się tak rozwinąć (skończyć???). Pozdrawiam serdecznie i noworocznie. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Widzisz to się nazywa logika: >Pokazanie zdrowego wegetarianina obala tezę, jakoby wegetarianizm był niezdrowy. >Analogicznie zdrowi mięsożercy pokazują, że mięsożerność też może być zdrowa. >Niezdrowi mięsożercy i wegetarianie pokazują, że każdy może sobie zepsuć zdrowie jeśli bezmyślnie się odżywia. Nie - to co piszesz to się nazywa błędne założenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Nie Aniu, to się nazywa logika zdań. Wiesz, implikacje, koniunkcje, przeczenia, etc... W innych postach wykazano ci, na czym polegają błędy.
Po drugie - z wynikania logicznego nie można wnioskować o stanie faktycznym rzeczy. Ze zdania "Piotr jest mężczyzną i Piotr ma 3 nogi" mogę wnioskować twoim zdaniem że mężczyźni mają po 3 nogi. Niby się zgadza, ale nie do końca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Ze zdania "Piotr jest mężczyzną i Piotr ma 3 nogi" mogę wnioskować twoim zdaniem że mężczyźni mają po 3 nogi. Niby się zgadza, ale nie do końca.Wcale się nie zgadza. Ze zdania "Wszyscy mężczyźni mają 3 nogi" i "Piotr to mężczyzna" mogłabyś wnioskować "Piotr ma trzy nogi". Ktoś kto twierdzi, że (każda) dieta wegetariańska jest szkodliwa (nie może być zdrowa) ten musi twierdzić, że każdy wegetarianin jest chory (chyba że dopuści istnienie szkodliwej diety, która nie szkodzi). Tylko tyle, jeśli chodzi o mnie i mój zarzut pod adresem argumentu ze szkodliwości wegetarianizmu. Mam, nadzieję, że nawet Stilgar przyzna rację w tym rozumowaniu, i będzie łaskaw zauważyć, ze logika rozmyta nic tu do rzeczy nie ma. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | >>Ze zdania "Piotr jest mężczyzną i Piotr ma 3 nogi" mogę wnioskować twoim zdaniem że mężczyźni mają po 3 nogi. Niby się zgadza, ale nie do końca. >Wcale się nie zgadza. Ze zdania "Wszyscy mężczyźni mają 3 nogi" i "Piotr to mężczyzna" mogłabyś wnioskować "Piotr ma trzy nogi". >Ktoś kto twierdzi, że (każda) dieta wegetariańska jest szkodliwa (nie może być zdrowa) ten musi twierdzić, że każdy wegetarianin jest chory (chyba że dopuści istnienie szkodliwej diety, która nie szkodzi). >Tylko tyle, jeśli chodzi o mnie i mój zarzut pod adresem argumentu ze szkodliwości wegetarianizmu. >Mam, nadzieję, że nawet Stilgar przyzna rację w tym rozumowaniu, i będzie łaskaw zauważyć, ze logika rozmyta nic tu do rzeczy nie ma.
Przyznaję ci częściowo rację, a logika rozmyta jak najbardziej do tego pasuje. Wegetarianizm nie jest zły lub dobry, bo ma obie te właściwości - zmniejsza ryzyko otyłości i chorób wynikających z nadmiaru cholesterolu, ale zwiększa ryzyko anemii i innych chorób wynikających z niedoborów związków normalnie uzyskiwanych z produktów zwierzęcych. Dietę trzeba umieć sobie wypośrodkować, najlepiej pod okiem specjalisty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Ze zdania "Piotr jest mężczyzną i Piotr ma 3 nogi" mogę wnioskować twoim zdaniem że mężczyźni mają po 3 nogi. Niby się zgadza, ale nie do końca. >Wcale się nie zgadza. Ze zdania "Wszyscy mężczyźni mają 3 nogi" i "Piotr to mężczyzna" mogłabyś wnioskować "Piotr ma trzy nogi". Ale przepraszam. Ze zdań "Pan X jest wegetarianinem" oraz "Pan X jest zdrowy" właśnie wywnioskowano, że wegetarianizm jest zdrowy. Na próby pokazania, że nie można tak wnioskować zareagowałeś dziwnie. To można tak wnioskować czy nie? >Ktoś kto twierdzi, że (każda) dieta wegetariańska jest szkodliwa (nie może być zdrowa) ten musi twierdzić, że każdy wegetarianin jest chory (chyba że dopuści istnienie szkodliwej diety, która nie szkodzi). Nie - wystarczy wykazanie że u niektórych osób dieta spowodowała problemy. Czy z faktu, że tylko powiedzmy co tysięczna osoba zjadająca tryptofan "modyfikowany" miała poważne problemy zdrowotne nie wnioskowano że tenże tryptofan jest szkodliwy, skoro udowodniono, że to był wynik jego działania? Czy nie wycofano go z rynku? Czy ty sam nie chciałbyś ryzykować i zjadałbyś go, oczekując, aż będzie szkodził każdemu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Niby się zgadza, ale nie do końca. Bo chodzi o ilość, a nie o długość, Aniu droga. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 3 na 3 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Myślałam, że interesuje tu ludzi właśnie wiedza, wymiana informacji, poszerzanie horyzontów umysłowychOdpowiedz na posty  Sprawdzałem w goglarce, ADA wygląda podobnie wiarygodnie jak Polskie Towarzystwo Moczenia Nóg w Misce (PTMNwM). Może coś bardziej wiarygodnego? Uwierzę w nieszkodliwość diety wegańskiej gdy liliac to potwierdzi. Coś mi się widzi, że będzie miała opory
|
|
| |  | |
| |  | 2 na 2 | Zyga (1539 punktów) | > Uwierzę w nieszkodliwość diety wegańskiej gdy liliac to potwierdzi. Coś mi się widzi, że będzie miała opory  Co prawda, nie jestem takim samym autorytetem jak liliac i na dietę wegańską bym się z lenistwa nie zdecydował, ale... od wielu lat nie jadam mięsa i ryb, niczym nie uzupełniam diety i mam się lepiej niż świetnie. Już to pisałem, na tym forum, przy okazji podobnych dyskusji z argumentami typu: - wszyscy wiedzą, że to nie zdrowe, bo mięso jest potrzebne. - amerykańscy naukowcy mówią, że to nie prawda. - zwierzęta jedzą mięso. - itd To jak dyskusja wierzących w 2 różne religie. Nikt nie słucha II strony, nie traktuje poważnie...
|
|
|  | 11 na 11 | czes (4083 punktów) | >Myślałam, że na forum TEGO portalu poziom będzie nieco wyższy. ... >Myślałam, że interesuje tu ludzi właśnie wiedza, wymiana informacji, poszerzanie horyzontów umysłowych, a nie prostacka kpina, czy przerzucanie się pseudoargumentami, byle potwierdzić swój status quo na talerzu.
No, nieźle sobie poczynasz jak na pierwszą wypowiedź na tym forum. Coś mi się wydaje, że nie brakuje Ci tak pewności siebie jak i arogancji. Pozwól więc, że poinformuję Cię, iż znalazłaś się na forum racjonalistów, a nie dietetyków. Ludzie piszą tutaj latami, zabierają głos setki/tysiące razy w setkach tematów. Jest oczywistym, że niemożliwym jest być ekspertem w każdej dziedzinie życia. Ktoś rzuca ciekawy temat, ludzie piszą co myślą, jak sobie wyobrażają daną sprawę czy rozwiązanie problemu i ... zazwyczaj znajdzie się jedna czy dwie osoby z odpowiednią wiedzą/wykształceniem, które w kulturalny sposób przedstawiają wyczerpujący wykład, wyjaśniają nieporozumienia, uczą pozostałych ... ku satysfakcji wszystkich zainteresowanych. Tak właśnie zachodzi tutaj oczekiwana przez Ciebie "wymiana informacji" czy "poszerzanie horyzontów umysłowych".
Sama na razie błysnęłaś jedną (nudnawą) wypowiedzią na peryferyjny temat. Ale za to w dość niegrzeczny i obrażający nas sposób skrytykowałaś całe forum (a personalnie odniosłaś się do 24 letniego, mądrego, inteligentnego i trochę zadziornego racjonalisty, który zamieścił na tym forum 1917 wypowiedzi i jest wysoko ceniony przez pozostałych forumowiczów). Podoba Ci się tutaj, to zostań. Nie podoba się, to ... Nikt Cie tutaj nie zapraszał i nikt nie zatrzymuje. A może na ... Frondzie znajdziesz dyskutantów spełniających twe wygórowane oczekiwania? Życzę powodzenia i wspaniałych dyskusji o ... dietach wegetariańskich.
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
|
|
|  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > A więc, po kolei, racjonalnie, jak na to forum - chyba - przystało. Po kolei, to najbardziej przystoi na dworcu PKP w Koluszkach.  > Dobrze zaplanowana dieta wegańska (podobnie jak dobrze zaplanowane inne diety) jest odpowiednia na każdym etapie życia człowieka. A ja mam inne zdanie. Otóż człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym, na co najlepszym dowodem jest to, że wszystko żre i mało co jest mu w stanie zaszkodzić. Problem powstaje wtedy, gdy wszystkożerny- co już udowodniłem- człek zaczyna o jedzeniu myśleć więcej, niźli to zwykłe jedzenie sobie zasłużyło. Następnym posunięciem jest dorobienie do tego ideologii - tę ideologię zwą wegetarianizmem. Wniosek: wszystkożerność człowieka jest szkodliwa, ale tylko na głowę. I tylko dla niektórych osobników. Ludzie... Przecież to jest TYLKO jedzenie! > Myślałam, że interesuje tu ludzi właśnie wiedza, wymiana informacji, poszerzanie horyzontów umysłowych, a nie prostacka kpina, czy przerzucanie się pseudoargumentami, byle potwierdzić swój status quo na talerzu.> Jeśli będziesz zainteresowana szerszym uzasadnieniem mojego stanowiska, to z chęcią coś wymyślę.
|
|
| |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ludzie... Przecież to jest TYLKO jedzenie! Zastanawiam się na ile to wykalkulowana retoryka a na ile nieświadomość. Przecież równie dobrze można powiedzieć, to TYLKO mydło:  A w ogóle, ciekaw jestem, jak zwolennicy traktowania diety jako preferencji, zareagowali by gdyby im uświadomić analogicznie, że ktoś by ich zabił uzasadniając, że lubi. I że nie ma moralności ni etyki (kulturowe miraże) a tylko prawo silniejszego. I jeśli potrafią się obronić to super, a jeśli nie to trudno. Wtedy nie ma czegoś takiego jak ludobójstwo - dochodzi do upiornego przyznania racji tym nazistom, którzy uważali, ze Żydzi i inne niższe rasy zasłużyli na swój los bo nie potrafili się obronić. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | > > Ludzie... Przecież to jest TYLKO jedzenie! > Zastanawiam się na ile to wykalkulowana retoryka a na ile nieświadomość.> Przecież równie dobrze można powiedzieć, to TYLKO mydło:Kiedyś udowadniałem znajomemu, że można WSZYSTKO udowodnić przez analogię do Hitlera czy nazizmu. Problem w tym, że rzucanie zdjęciami z obozów oddziałuje tylko i wyłącznie na emocje i nie niesie za sobą żadnej wartośći.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Kiedyś udowadniałem znajomemu, że można WSZYSTKO udowodnić.Tak, tak, wiem, nazywa się to nawet argumentum ad Hitlerum... Ale na pseudoargument (to tylko jedzenie) można odpowiedzieć tylko pseudoargumentem. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Ludzie... Przecież to jest TYLKO jedzenie! > Zastanawiam się na ile to wykalkulowana retoryka a na ile nieświadomość. Nie wiem kim był Schopenhauer, więc zostaje nieświadomość. Oczywiście tylko tobie zostaje.  > Przecież równie dobrze można powiedzieć, to TYLKO mydło: Jasne, można, a gdybym napisał: "Ludzie... Wy świnie hodujcie!" to pewnie byś mnie zrugał za wyzywanie ludzi od świń, jak cię znam.  > A w ogóle, ciekaw jestem, jak zwolennicy traktowania diety jako preferencji, zareagowali by gdyby im uświadomić analogicznie, że ktoś by ich zabił uzasadniając, że lubi. Nie wiem, spytaj zainteresowanych, może ich potomkowie jeszcze żyją. > I że nie ma moralności ni etyki (kulturowe miraże) a tylko prawo silniejszego. No coś ty, user, przecież moralność i etyka są. Zaraz po prawie silniejszego, bo to silniejsi je definiują. P.S. Ja z czytaniem twoich postów nie mam kłopotu, bo wiem z góry, że każdy będzie dyktowany świętymi emocjami.
|
|
 | -1 na 3 | Godlewski (249 punktów) |
A skąd wytrzasnąłeś taką bzdurę? Weganizm na pewno nie jest zdrowy dla dzieci i każdy lekarz to potwierdzi ( wszystkie młode ssaków, nawet roślinożernych, odżywiają się MLEKIEM)
Myślisz, że wegańskie matki nie karmią dzieci własnym mlekiem. Jeśli tak myślisz to gratuluje racjonalizmu.
>Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżników i dieta wegańska nie jest dla nas zdrowa.
Nie nie jesteśmy potomkami drapieżników. Nasza ślina nigdy nie rozpuszczała białka. Kły? Goryle mają je znacznie większe, ale nie są mięsożerne (choć mogą jeść mięso, ale nie jest dla nich zdrowe) Sprawdź najlepiej jakie cechy przysługują mięsożercy w podręczniku do biologii.
|
|
|  | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | > A skąd wytrzasnąłeś taką bzdurę? Weganizm na pewno nie jest zdrowy dla dzieci i każdy lekarz to potwierdzi ( wszystkie młode ssaków, nawet roślinożernych, odżywiają się MLEKIEM)> Myślisz, że wegańskie matki nie karmią dzieci własnym mlekiem. Jeśli tak myślisz to gratuluje racjonalizmu.A matki, którym wcześnie skończy się mleko poją je wodą i sokiem owocowym? > >Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżników i dieta wegańska nie jest dla nas zdrowa.> Nie nie jesteśmy potomkami drapieżników.AFAIK, Homo erectus jadł mięso. > Nasza ślina nigdy nie rozpuszczała białka. Kły? Goryle mają je znacznie większeGoryle nie są naszymi przodkami. Nie biegamy też na czterech nogach, nie mamy parzydełek, kolców jadowych czy dzioba. O drapieżnictwie nie świadczą cechy budowy ciała a sposób odżywiania się. Człowiek jako zwierzę wszystkożerne jest jednocześnie roślinożercą i drapieżnikiem. > Sprawdź najlepiej jakie cechy przysługują mięsożercy w podręczniku do biologii.Sprawdź najlepiej definicję mięsożercy i drapieżnika w tym podręczniku albo jakiejś encyklopedii. Jeśli jesteś na to zbyt leniwy ( nie sprawdziłeś wszak tego przed napisaniem tego posta), wkleje ci cytat z wiki. Cytat:Drapieżnictwo - sposób odżywiania się zwierząt, polegający na wykorzystaniu jako pokarm ciała innego zwierzęcia i w odróżnieniu od pasożytnictwa prowadzący do śmierci ofiary. Jest jedną z form oddziaływań antagonistycznych, korzystną dla drapieżnika, a niekorzystną dla ofiary; może mieć charakter międzygatunkowy lub wewnątrzgatunkowy (kanibalizm).
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) |
> >Nie nie jesteśmy potomkami drapieżników.> AFAIK, Homo erectus jadł mięso.Co więcej - doskonalenie polowań i rozbudowanie diety mięsnej było niezmiernie ważnym elementem naszej ewolucji. Pozostając przy zbieraniu owadów i owoców nie powstałby nasz gatunek. > >Nasza ślina nigdy nie rozpuszczała białka. Kły? Goryle mają je znacznie większe> Goryle nie są naszymi przodkami.Trafna uwaga. > Człowiek jako zwierzę wszystkożerne jest jednocześnie roślinożercą i drapieżnikiem.Czyli wszystkożerność. Jest taka > > Sprawdź najlepiej jakie cechy przysługują mięsożercy w podręczniku do biologii.> Sprawdź najlepiej definicję mięsożercy i drapieżnika w tym podręczniku albo jakiejś encyklopedii. Jeśli jesteś na to zbyt leniwy ( nie sprawdziłeś wszak tego przed napisaniem tego posta), wkleje ci cytat z wiki.> Cytat:Drapieżnictwo - sposób odżywiania się zwierząt, polegający na wykorzystaniu jako pokarm ciała innego zwierzęcia i w odróżnieniu od pasożytnictwa prowadzący do śmierci ofiary. Jest jedną z form oddziaływań antagonistycznych, korzystną dla drapieżnika, a niekorzystną dla ofiary; może mieć charakter międzygatunkowy lub wewnątrzgatunkowy (kanibalizm). Oczywiście. Paradoksalnie, rosiczka też spełnia tą definicję w pewnym sensie. A już na pewno spełnia ją żaba, wiele żółwi i jaszczurek, wiele ptaków (nie tylko orły, ale i znacznie mniejsze, odżywiające się larwami, owadami itd. jak jaskółki), i ogrom ssaków, od kota począwszy, na jeżu (który zjada i inne rzeczy więc de facto jest wszystkożerny) i krecie skończywszy.
|
|
|  | 8 na 8 | Ania... (14138 punktów) |
>>Czy ci się to podoba czy nie, jesteśmy potomkami drapieżników i dieta wegańska nie jest dla nas zdrowa. >Nie nie jesteśmy potomkami drapieżników. Nasza ślina nigdy nie rozpuszczała białka. A czyja ślina "rozpuszcza" białko i jak to się ma do trawienia? Mamy w końcu sympatyczny organ, trawiący WYŁĄCZNIE białka - żołądek. >Kły? Goryle mają je znacznie większe, ale nie są mięsożerne (choć mogą jeść mięso, ale nie jest dla nich zdrowe). A dlaczego niezdrowe? Zresztą, goryle jak i szympansy jedzą mięso regularnie. Nie obserwowano negatywnego wpływu takiego dodatku. A w dodatku dieta szympansów na stałe opiera się nie tylko na owocach, ale i na owadach i drobnych robaczkach. To również mięsko.
Ale sprawa jest poważniejsza: nie mamy wystarczająco długiego jelita, aby trawić w pełni pokarm roślinny. Nie mamy symbiotów trawiących celulozę, ani organów służących temu procesowi.
> Sprawdź najlepiej jakie cechy przysługują mięsożercy w podręczniku do biologii. Jesteśmy wszystkożerni, nie mięsożerni. I spełniamy wszystkie kryteria tej klasy zwierząt.
|
|
| |  | |
| | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>A dlaczego niezdrowe? Zresztą, goryle jak i szympansy jedzą mięso regularnie. >Goryle? A owady to nie zwierzęta? Owady stanowią kilka procent diety goryli.
|
|
| | | |  | 1 na 1 |
3 na 3 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Sceptyków, racjonalistów, ateistów i agnostyków, którzy nie są jednocześnie wojującymi szowinistami> gatunkowymi, zapraszam także na forum Empatii: forum.empatia.plNie jestem wojującym 'szowinistą gatunkowym', wskazane forum jest mdłe i wojujące. Ryba to złowrogi znak - tfu!
|
|
9 na 9 | jkl; (5859 punktów) | > Media zdominowane były kosmetycznymi rozważaniami nad tym, czy lepiej jest zabijać zwierzęta młotkiem, czy prądem, czy lepiej nieść do stołu wystraszone, chore, pokaleczone, umierające zwierzę w torebce foliowej, czy w plastikowym kuble, czy lepiej kupić martwe mrożone lub może jechać do hodowców i bezpośrednio ze stawu wybrać swoją ofiarę.Najlepiej traktować po ludzku:  A tak serio- nie zaglądam wegetarianom do talerza i liczę na wzajemność.
|
|
3 na 7 | Ojciec Dyrektor (1704 punktów) | Jesteśmy stworzeniami, które od zawsze spożywały mięso. W roślinach nie ma witaminy B12, znajduje się ona wyłącznie w mięsie, a jest ona niezbędna do człowiekowi do życia. Rozśmieszają mnie debaty pt. "nie zabijajmy zwierząt, jedzmy marchewkę". Inna sprawa, że powinniśmy uśmiercać je w możliwie humanitarny sposób. ZWIERZĘ TO NIE CZŁOWIEK!! Zwierzęta się zabija i zjada. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Jak chcesz, to wcinaj nać, ja wolę schabowego, bo dostarcza mi więcej energii i jest bardziej bogaty w wartości odżywcze.
Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
|
|
 | 8 na 8 | stilgar (7322 punktów) | > ZWIERZĘ TO NIE CZŁOWIEK!!Z całą resztą wypowiedzi się zgadzam, ale odniosę się do tego  Owszem, zwierzę to nie człowiek, ale przecież człowiek to zwierzę. Pozwolę sobie zacytować: "The only reason we don't eat humans is because they taste bad!". Mnie osobiście nie obchodzi czy to co znajduje sie na moim wcześniej biegało i skakało czy stało w miejscu i grzecznie robiło fotosyntezę, czy też zostało sztucznie wytworzone w fabryce. Wegetarianie, którzy dzielą żywe istoty na " kręgowce i reszta" albo "zwierzęta i reszta" nie różnią się dla mnie od ludzi, którzy dzielą życie na "człowiek i reszta". No, bo w takim razie weganie w trosce o biedne zwierzątka nie powinni jeździć samochodem ( bo rozjeżdzają żaby, psy, sarny i inne zwierzęta wchodzące na jezdnię), korzystać z komputerów, pralek, kosmetyków czy całej tej technologii, bo na jakimś etapie produkcji czegokolwiek zostało skrzywdzone zwierzę. Takim ludziom mogę polecić modną swego czasu ideologię - "Save the Planet. Kill yourself!" Dopóki ludzie nie nauczą się odżywiać światłem słonecznym, będą musieli zabijać aby żyć. A wegetarianie oskarżający mięsożernych o szowinizm gatunkowy, mimo, że sami dzielą życie na lepsze i gorsze, są dla mnie śmiesznymi hipokrytami.
|
|
|  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | > Dopóki ludzie nie nauczą się odżywiać światłem słonecznym, będą musieli zabijać aby żyć. A wegetarianie oskarżający mięsożernych o szowinizm gatunkowy, mimo, że sami dzielą życie na lepsze i gorsze, są dla mnie śmiesznymi hipokrytami.  Też się zastanawiałam czy taki weganin/wegetarianin uznałby człowieka, który komary oszczędza, mrówki omija oraz protestuje przeciw wisiorkom z pereł, za bardziej etycznego od siebie i wartego naśladowania.
|
|
 | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > ZWIERZĘ TO NIE CZŁOWIEK!! Zwierzęta się zabija i zjada. Taka jest naturalna kolej rzeczy.Przypominają mi się uwagi o naturalnej kolei rzeczy w kwestii niewolnictwa. No i wiadomo, bawełna tez sama nie rośnie, ktoś w polu robić musi. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
|  | 3 na 3 | jkl; (5859 punktów) | >>ZWIERZĘ TO NIE CZŁOWIEK!! Zwierzęta się zabija i zjada. Taka jest naturalna kolej rzeczy. >Przypominają mi się uwagi o naturalnej kolei rzeczy w kwestii niewolnictwa.
A mnie się przypomina audycja radiowa, w której jakaś obrończyni zwierząt argumentowała, że trzymanie kur w klatkach jest niedopuszczalne, bo -uwaga!- "wyobraźmy sobie, jak człowiek czułby się w takiej klatce". (Wyobraziłam sobie, że nie gorzej niż w norze czy dziupli.)
Zwierzę to nie człowiek a nawet nie "prawie człowiek". Porównywanie sytuacji krowy do sytuacji niewolnika w najlepszym razie obraża niewolnika. A takie obrazki jak te wklejone nieco niżej z ludźmi na tackach są wręcz śmieszne.
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Zwierzę to nie człowiek a nawet nie "prawie człowiek".Zapominasz sobie, ze przynajmniej kilka gatunków to prawie ludzie: szympansy, goryle. Naprawdę nie ma żadnej różnicy między zabiciem na skórę szympansa a dwu czy trzyletniego dziecka. A jednak, przedmiotowy stosunek do zwierząt pozwala traktować szympansy jak przedmioty. W istocie, zmiany w aksjologii uwzględniające jakieś prawa szympansów by były spójne, nieuchronnie musiałyby pociągnąć zmianę traktowania świń i krów, bo choć te zwierzęta to "ludzie w jeszcze mniejszym stopniu" na pewno maja więcej wspólnego z ludźmi niż przedmiotami martwymi czy roślinami. A jednak w tej chwili traktuje się je jak przedmioty martwe. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | Znalazłam dość ciekawy artykuł w nawiązaniu do tej dyskusji: www.panora(*)l/articles/chilli_news/447460/Zawarte są tam pewne uwagi "fizjologiczne", ale i etyczne: "Wegetarianie utrzymują dalej w tym samym kontekście, że nie chcą, aby zwierzę żyło krócej niż żyłoby, gdyby nie zostało zabite "dla człowieka". To zaiste twierdzenie oparte na swoistym profetyzmie, na założeniu, że jest wiedza o tym, ile to zwierzę by żyło, lub, że żyłoby maksymalny czas życia dla danego gatunku. Myślenie takie nie bierze w ogóle pod uwagę faktu, że zwierzę hodowlane w ogóle żyje tylko w wyniku tego, że sposób jego śmierci został zdeterminowany. Gdyby zaprzestać nagle hodowli, populacja tych zwierząt zmniejszyłaby się dramatycznie w wyniku chorób, głodu i drapieżników. Tak wiec człowiek, jedząc ich mięso jest dawcą życia i autorem sukcesu gatunkowego tych zwierząt zarazem, zwycięstwa ich genów. Sposób, w jaki zakończyłoby życie zwierzę, czy to padając na gruźlicę, czy zjadane żywcem przez lwa, czy rozszarpywane żywcem przez hieny czy wilki byłby z pewnością "mniej humanitarny" niż porażenie prądem. Zwierzęta nie zdają sobie sprawy ani z nieuchronności śmierci ani z jej rodzajów. Żyją wiec beztrosko, jednak, gdyby ktoś zaproponował ludzkości, że wyzwoli ją od chorób a ceną będzie to, że śmierć następowała będzie wyłącznie od pioruna, chyba byśmy nie odmówili. " Coś w tym jest. Jeśli nie hodowla na kotlecik, to co oferujemy tym stworzeniom? Śmierć głodową w dzieciństwie, pożarcie przez mamę ze stresu, zgon w wyniku odpowiednika polio? Rozszarpanie przez liska? Stawia nam się alternatywę: zabijanie dla jedzenia kontra dostatnie i spokojne życie i śmierć "ze starości". Pomijam koszmar losu zwierzaków, które zostałyby zwyczajnie wypuszczone na wolność. Ich liczebność uniemożliwiłaby im wyżywienie się, więc umierałyby setkami i tysiącami z głodu. Ale to nie wszystko, zwierzaki te są przecież nieodporne na podstawowe utrudnienia. Od pokoleń są otaczane opieką: karmione, osłaniane przed chłodem i mrozem, wspomaga się ich poród, szczepi się je. Powrót do natury dla licznych krówek oznaczałby śmierć przy porodzie, dla innych - selekcję w wyniku chorób i zimna.
|
|
 | 3 na 3 | Godlewski (249 punktów) | drapieżników. Tak wiec człowiek, jedząc ich mięso jest dawcą życia i autorem sukcesu gatunkowego. Gdybym zgwałcił Autorkę tego postu też zapewniłbym sobie zwycięstwo swoich genów. Ale z tym jest chyba coś nie tak. Boże ten cytat to hipokryzja w najczystszej postaci. To jak wypowiedzi mnichów zen, z czasów II wojny światowej, mówiących, że najlepszym okazaniem buddyjskiego miłosierdzia jest bezwzględne zabijanie wrogów Japonii . Żyją wiec beztrosko, -??? magicsport.pl/film/chow,klatkowy,F556.html - takich filmów jest więcej i to co przedstawiają mają więcej wspólnego z obozem koncentracyjnym, niż z beztroskim życiem.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > drapieżników. Tak wiec człowiek, jedząc ich mięso jest dawcą życia i autorem sukcesu gatunkowego.Ironia o tyleż mało śmieszna, co zupełnie niezrozumiała. A jaki miały wybór? Śmierć we wczesnym dzieciństwie? Świat nie jest idealny, nie jest ani harmonijny, ani ładny, ani dobry. To brutalna walka o przetrwanie nie tylko zwierząt, ale i roślin, wirusów, bakterii i wszelkiego rodzaju pasożytów. > Gdybym zgwałcił Autorkę tego postu też zapewniłbym sobie zwycięstwo swoich genów. Ale z tym jest chyba coś nie tak. Boże ten cytat to hipokryzja w najczystszej postaci. To jak wypowiedzi mnichów zen, z czasów II wojny światowej, mówiących, że najlepszym okazaniem buddyjskiego miłosierdzia jest bezwzględne zabijanie wrogów JaponiiNie mówimy o przetrwaniu genów. > . Żyją wiec beztrosko, -???> magicsport.pl/film/chow,klatkowy,F556.html - takich filmów jest więcej i to co przedstawiają mają więcej wspólnego z obozem koncentracyjnym, niż z beztroskim życiem.> No i widzisz - teraz możemy spojrzeć na sprawę z właściwej perspektywy. Problemem nie jest zabijanie zwierząt i ich wcześniejsza hodowla. Nie ma dla nich innej / lepszej alternatywy. Życie na wolności to nie sielanka, śmiertelność jest ogromna, umiera się często długo i w mękach - pomyśl sobie jak taki lisek przechodzi np. tężec. Albo wspomniane polio. Nie wiem, czy akurat te choroby mogą tykać liska, ale jak nie te, to inne, równie wyśmienite. Albo ciekawszy los. Są krewetki, które łapią rozgwiazdę, targają ją do "norki" i w norce zjadają po kawałku. Ale zjadłszy już spory kawałek jednego ramienia, przenoszą się na inne, a to nadjedzone może się regenerować. Impreza trwa nawet 3-4 miesiące. Taki jest "świat natury". Czy złapanie i wysuszenie to gorsza perspektywa? Problemem są warunki hodowli i uboju. I tutaj możemy rozwinąć temat o tym, jakie zmiany są sensowne. W cywilizowanym kraju temat już jest rozwijany. Np. w Kanadzie bodaj jest autystyczna kobieta, która projektuje zarówno pomieszczenia "hodowlane" jak i ubojnie od pierwszych etapów do ostatnich tak, aby stanowiły mniejszy szok dla zwierząt. Nie wspomnę jej nazwiska niestety. Na podstawie jej wiedzy i specyficznych umiejętności możemy modyfikować metody hodowli i uboju. I jeszcze raz. Nie chodzi o
|
|
| |  | |
4 na 6 | Chardin (168 punktów) | Tak czytam sobie wypowiedzi forumowiczów i prawdę powiedziawszy przypominają, przynajmniej niektóre, argumenty wierzących którzy po raz pierwszy spotykają się z krytyką religii i ateizmem - są albo powtarzanymi z pokolenia na pokolenie usprawiedliwiajkami, albo też sklecionymi na szybko pseudo-wytłumaczeniami; wyczuwa się też tworzenie grupowej atmosfery w której wszyscy do siebie mrugają okiem. Wniosek z tego dość smutny - co prawda racjonaliści odrzucają religię, ale podejście rozumowe nie rozciąga się przez to automatycznie na inne obszary.
Cóż. Polecam trudno dostepne "Wyzwolenie zwierząt" Singera albo chociażby odpowiednie rozdziały "Etyki praktycznej" tegoż. Wierzcie lub nie, ale wszystkie poruszone tutaj kwestie są tam przemyślane. Warto.
|
|
 | 9 na 9 | -jad- (18783 punktów) | >Wniosek z tego dość smutny - co prawda racjonaliści odrzucają religię, ale podejście rozumowe nie rozciąga się przez to automatycznie na inne obszary.
Ja też mam czasem wrażenie, że wszyscy wokół są głupsi, bo nie podzielają mojego poglądu. Myśl ta jest tak komfortowa, że nie może być prawdziwa.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
 | 4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | > Tak czytam sobie wypowiedzi forumowiczów i prawdę powiedziawszy przypominają, przynajmniej niektóre, argumenty wierzących którzy po raz pierwszy spotykają się z krytyką religii i ateizmem - są albo powtarzanymi z pokolenia na pokolenie usprawiedliwiajkami, albo też sklecionymi na szybko pseudo-wytłumaczeniami; wyczuwa się też tworzenie grupowej atmosfery w której wszyscy do siebie mrugają okiem. Wniosek z tego dość smutny - co prawda racjonaliści odrzucają religię, ale podejście rozumowe nie rozciąga się przez to automatycznie na inne obszary.A kto powiedział, że to podejście wegetariańskie/wegańskie jest tym właściwym? Rozciągasz altruizm na wiele gatunków, ale dlaczego miałoby to być właściwe podejście? Nie ma uniwersalnego, racjonalnego podejścia. Są różne strategie. Dla mnie etyka czy moralność są zupełnie nieistotne, gdyż wynikają z kultury i tradycji. Prawa w stylu "nie zabijaj", "nie kradnij" wynikają dla mnie z prostego konsensusu - "ja nie bede robił źle tobie, ty nie rób źle mi". Ale w przypadku zwierząt czy roślin nie ma takiej równowagi, człowiek stoi na dużo silniejszej pozycji. > Cóż. Polecam trudno dostepne "Wyzwolenie zwierząt" Singera albo chociażby odpowiednie rozdziały "Etyki praktycznej" tegoż. Wierzcie lub nie, ale wszystkie poruszone tutaj kwestie są tam przemyślane. Warto.Człowiek musi zabijać aby jeść. Oprócz tego, zwierzęta "pomagają" w badaniach naukowych. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby takie badania robić od razu na ludziach, ale to raczej nie przejdzie... Wracajac do jedzenia - jedyne co mnie interesuje w tym co ląduje na moim talerzu, to wartości odżywcze. A co do rzucania w nas łatką zaślepionych wierzących, to się wam nie uda, z prostej przyczyny - sami się zachowujecie jak oni  Co jakiś czas przychodzi na to forum nowy użytkownić, "oświecony Prawdą" i nawraca ślepych, którzy tego nie widzą.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> A kto powiedział, że to podejście wegetariańskie/wegańskie jest tym właściwym? Rozciągasz altruizm na wiele gatunków, ale dlaczego miałoby to być właściwe podejście? Nie ma uniwersalnego, racjonalnego podejścia. Są różne strategie. Dla mnie etyka czy moralność są zupełnie nieistotne, gdyż wynikają z kultury i tradycji. Prawa w stylu "nie zabijaj", "nie kradnij" wynikają dla mnie z prostego konsensusu - "ja nie bede robił źle tobie, ty nie rób źle mi". Ale w przypadku zwierząt czy roślin nie ma takiej równowagi, człowiek stoi na dużo silniejszej pozycji.Cóż, oba historyczne akty ludobójstwa pokazały, że miedzy ludźmi, też nie ma takiej równowagi. Ergo - ludobójstwa nie można oceniać jako złego, a wszelka taka ocena to kulturowo uwarunkowany miraż. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A kto powiedział, że to podejście wegetariańskie/wegańskie jest tym właściwym? Rozciągasz altruizm na wiele gatunków, ale dlaczego miałoby to być właściwe podejście? Nie ma uniwersalnego, racjonalnego podejścia. Są różne strategie. Dla mnie etyka czy moralność są zupełnie nieistotne, gdyż wynikają z kultury i tradycji. Prawa w stylu "nie zabijaj", "nie kradnij" wynikają dla mnie z prostego konsensusu - "ja nie bede robił źle tobie, ty nie rób źle mi". Ale w przypadku zwierząt czy roślin nie ma takiej równowagi, człowiek stoi na dużo silniejszej pozycji. >Cóż, oba historyczne akty ludobójstwa pokazały, że miedzy ludźmi, też nie ma takiej równowagi. Ergo - ludobójstwa nie można oceniać jako złego, a wszelka taka ocena to kulturowo uwarunkowany miraż. Ale idąc dalej i rozszerzając altruizm dalej powinniśmy włączyć do chronionych gatunków również rośliny. Bo dlaczego nie, skoro reagują na zranienia?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ale idąc dalej i rozszerzając altruizm dalej powinniśmy włączyć do chronionych gatunków również rośliny. Bo dlaczego nie, skoro reagują na zranienia?> Kamienie i chmury także reagują podług praw fizyki i chemii na to co się wokół nich dzieje. Je tez powinnaś objąć ochroną. Ale pozwól, że teraz ja odwrócę twoje rozumowanie -skoro można wykorzystywać niektóre zwierzęta, to czemu nie niektórych ludzi? Na pewno da się wydzielić ze społeczeństwa odpowiednio słabą mniejszość, dla której da się znaleźć zastosowanie. A skoro ból i udręka innych zwierząt nie stanowi o ich podmiotowości, to ból i udręka ludzi tez nie powinna. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Ale idąc dalej i rozszerzając altruizm dalej powinniśmy włączyć do chronionych gatunków również rośliny. Bo dlaczego nie, skoro reagują na zranienia? >> >Kamienie i chmury także reagują podług praw fizyki i chemii na to co się wokół nich dzieje. Je tez powinnaś objąć ochroną. Nie reagują w sensie biologicznym. Porównujesz reakcję biologiczną (zmiany tkanek, składu hormonów itd) do reakcji w znaczeniu fizycznym? >Ale pozwól, że teraz ja odwrócę twoje rozumowanie -skoro można wykorzystywać niektóre zwierzęta, to czemu nie niektórych ludzi? Na pewno da się wydzielić ze społeczeństwa odpowiednio słabą mniejszość, dla której da się znaleźć zastosowanie. A skoro ból i udręka innych zwierząt nie stanowi o ich podmiotowości, to ból i udręka ludzi tez nie powinna. No i widzisz. Sam twierdzisz, że człowieka nie można porównywać z innymi zwierzętami. Dlaczego raz nie można, a innym razem można? To w końcu jesteśmy inni czy nie?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | >>Ale idąc dalej i rozszerzając altruizm dalej powinniśmy włączyć do chronionych gatunków również rośliny. Bo dlaczego nie, skoro reagują na zranienia? >> >Kamienie i chmury także reagują podług praw fizyki i chemii na to co się wokół nich dzieje. Je tez powinnaś objąć ochroną.
Zwierzęta, począwszy od jednokomórkowych do najbardziej złożonych też reagują tylko i wyłącznie wg praw fizyki i chemii. Znasz takie, które sprytnie te prawa omijają?
>Ale pozwól, że teraz ja odwrócę twoje rozumowanie -skoro można wykorzystywać niektóre zwierzęta, to czemu nie niektórych ludzi? Na pewno da się wydzielić ze społeczeństwa odpowiednio słabą mniejszość, dla której da się znaleźć zastosowanie. A skoro ból i udręka innych zwierząt nie stanowi o ich podmiotowości, to ból i udręka ludzi tez nie powinna.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale właśnie tak jest w świecie. Wszyscy by chcieli żyć w idealnej utopii, gdzie wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci, nikt nikogo nie krzywdzi, wszędzie kwitną kwiatki a na niebie zawsze gości tęcza. Przykro mi, ale to tylko piękne marzenie. Nie namawiam do zadawania cierpienia nikomu, ale przy obecnym poziomie rozwoju człowiek musi zabijać, aby żyć. Być może w przyszłości da się uzyskać inne formy pozyskiwania żywności - na chwilę obecną nie jest to możliwe.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Ale idąc dalej i rozszerzając altruizm dalej powinniśmy włączyć do chronionych gatunków również rośliny. Bo dlaczego nie, skoro reagują na zranienia? >>> >>Kamienie i chmury także reagują podług praw fizyki i chemii na to co się wokół nich dzieje. Je tez powinnaś objąć ochroną. >Zwierzęta, począwszy od jednokomórkowych do najbardziej złożonych też reagują tylko i wyłącznie wg praw fizyki i chemii. Znasz takie, które sprytnie te prawa omijają? A jednak życie charakteryzuje coś, czego kamień i skała nie mają - czyli reakcje BIOLOGICZNE >>Ale pozwól, że teraz ja odwrócę twoje rozumowanie -skoro można wykorzystywać niektóre zwierzęta, to czemu nie niektórych ludzi? Na pewno da się wydzielić ze społeczeństwa odpowiednio słabą mniejszość, dla której da się znaleźć zastosowanie. A skoro ból i udręka innych zwierząt nie stanowi o ich podmiotowości, to ból i udręka ludzi tez nie powinna. >Nie wiem czy zauważyłeś, ale właśnie tak jest w świecie. Wszyscy by chcieli żyć w idealnej utopii, gdzie wszyscy są szczęśliwi i uśmiechnięci, nikt nikogo nie krzywdzi, wszędzie kwitną kwiatki a na niebie zawsze gości tęcza. Przykro mi, ale to tylko piękne marzenie. Nie namawiam do zadawania cierpienia nikomu, ale przy obecnym poziomie rozwoju człowiek musi zabijać, aby żyć. Być może w przyszłości da się uzyskać inne formy pozyskiwania żywności - na chwilę obecną nie jest to możliwe. Tyle że utopia nie istnieje. Warto chyba poszukać racjonalnych możliwości.
Ale dobija mnie dorabianie dziwacznych teorii i fałszywych argumentów dla własnych pomysłów.
|
|
5 na 5 nieprzenikniony inspektor Lee (2125 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 4 na 4 nieprzenikniony inspektor Lee (2125 punktów) (zablokowany) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|