 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-12-2009 13:14 | gama (1062 punktów) | Bajka na koniec roku
10 na 10 | Gdy byłem mały babcia opowiadała mi piękną bajkę. Był w niej król i królowa, był zamek z cudownie pachnącym ogrodem otoczony szeroką rzeką. Wszystko wokół było niebieskie. Pod zamkiem zaś mieszkał smok. A ten był czarny i kosmaty. Jedyną jego misją, jedynym celem trwania było powiedzieć mi, że król jest nieprawdziwy. To zła i podstępna bestia - mówiła babcia. Nigdy jej nie wierz. Lecz żadnej szkody wyrządzić ci nie może dopóki nie opuścisz królewskich baszt. Cóż za doskonałe remedium; siedziałem więc w zamkowych murach bezpieczny i ufny wśród setek innych dworzan. Król zaś był tuż obok. Gdy nieco podrosłem i ruszyłem w świat skonstatowałem, że wszyscy wokół mnie też znają tę bajkę. Widocznie inne babcie też ją opowiadały. Wyruszając z zamku zauważyłem, że gdy tylko przekroczyłem jego zwodzone mosty zamkowy smok podążył za mną. Kluczyłem, zmieniałem adresy, zaklinałem a kysz! - wszystko na nic. Bestia chodziła za mną jak cień i powtarzała to swoje: "król nie jest prawdziwy". Próbowałem więc wrócić do zamku, by się na nowo o tym upewnić, lecz wątpiłem czy podniosą mi mosty. Ponadto byłem tak bardzo daleko, że w końcu zgubiłem drogę. Król zaś nie mógł mi już pomóc nie znając mego położenia poza zamkiem. Minęło jeszcze wiele lat tej ucieczki przed "kosmatym"; w końcu jego upór wziął górę i przyznałem mu racje (babciu wybacz!). Ale dopiero teraz w mijającym właśnie roku odważyłem się przyznać do tego przed samym sobą. I bajki o królu nie zabieram ze sobą na nowy rok. PS. A wy? Macie jakieś "rzeczy" których nie warto ciągnąć ze sobą w dwutysięczny-dziesiąty?  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| S.Luk (21 punktów) | Mi babcia zawsze mówiła, że mleko jest zdrowe, a na przeziębienie najlepszy jest miód w herbacie. W tym roku okazało się, że mleko jest w moim wieku "be", a miód traci swoje właściwości w takiej temperaturze. Zostawiam więc te mądrości w roku 2009.
|
|
 | | mr Andersn (128 punktów) | > Mi babcia zawsze mówiła, że mleko jest zdrowe, a na przeziębienie najlepszy jest miód w herbacie. W tym roku okazało się, że mleko jest w moim wieku "be", a miód traci swoje właściwości w takiej temperaturze. Zostawiam więc te mądrości w roku 2009.  > to podobnie jak z cytryną w herbacie  witaminka C traci swoje właściwości w 70 stopniach
|
|
|  | 7 na 7 | -jad- (18783 punktów) | > >Mi babcia zawsze mówiła, że mleko jest zdrowe, a na przeziębienie najlepszy jest miód w herbacie. W tym roku okazało się, że mleko jest w moim wieku "be", a miód traci swoje właściwości w takiej temperaturze. Zostawiam więc te mądrości w roku 2009.  > >> to podobnie jak z cytryną w herbacie witaminka C traci swoje właściwości w 70 stopniach  Dlatego ludzie rozumni wpadli na pomysł, by cytrynę dodawać, gdy herbatka już trochę ostygnie. Podobnie można z miodem dodawanym do mleka czy herbaty 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >to podobnie jak z cytryną w herbacie witaminka C traci swoje właściwości w 70 stopniach  > Dlatego ludzie rozumni wpadli na pomysł, by cytrynę dodawać, gdy herbatka już trochę ostygnie. Podobnie można z miodem dodawanym do mleka czy herbaty  A ja się właśnie niedawno dowiedziałam, że cytryna w herbacie może być niezdrowa. Podobno z tego połączenia wytrącają się jakieś toksyczne związki glinu. Słyszałam to od znajomego, ale teraz znalazłam takie coś: Cytat:W liściach herbacianych znajduje się wiele cennych składników chroniących przed rakiem czy udarem mózgu. Cytryna natomiast jest bogatym źródłem witaminy C. Połączenie tych dwóch składników powinno dawać eliksir zdrowia. Tymczasem jest odwrotnie. Listki herbaty zawierają sporo glinu, który oskarżany jest o powodowanie zmian w mózgu (choroba Alzheimera). W naparze z herbaty występuje on w formie nieprzyswajalnej dla organizmu. Można więc pić herbatę bez lęku o zdrowie. Dodatek soku z cytryny powoduje, że nieprzyswajalny glin zmienia się w łatwo wchłaniany cytrynian glinu. Dlatego lepiej unikać picia mocnej herbaty z dużą ilością soku z cytryny. Fakt, że to jakiś portal z poradami zdrowotnymi nie dodaje wiadomości naukowego splendoru, ale.. ja nigdy nie byłam fanką herbaty z cytryną, więc to dla mnie nie problem - odstawić ten zestaw nawet na wszelki wypadek.  Jest na sali jakiś absolwent chemii żywieniowej albo organicznej?  A z miodem dodawanym do chłodniejszych napojów się zgadzam całkowicie. Ja lubię napój z imbiru i miodu. Bardzo dobry na zimne wieczory 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | |  | 10 na 10 | -jad- (18783 punktów) | >A ja się właśnie niedawno dowiedziałam, że cytryna w herbacie może być niezdrowa.
Sam nie bardzo się tym przejmuję. Na temat tego, co jest zdrowe a co szkodliwe w mojej codziennej diecie, docierają coraz to nowe, sprzeczne informacje poparte jakimiś badaniami. Słyszałem już o zdrowym i niezdrowym mleku, pomidorach, cytrusach, rybach, szpinaku i bóg wie, o czym jeszcze. W wyborze posiłku kieruję się głównie upodobaniem i kaprysem a nie ideologią czy nowościami z laboratoriów. Chyba nie najgorzej na tym wychodzę; przynajmniej jestem najedzony szczęśliwie. Mam wrażenie, że ci liczący kalorie, witaminy i co tam jeszcze, najedzą się więcej nerwów niż żarcia a te są bardziej dla życia niebezpieczne niż zjedzenie czy wypicie czegoś szkodliwego od czasu do czasu.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > W wyborze posiłku kieruję się głównie upodobaniem i kaprysem a nie ideologią czy nowościami z laboratoriów. Chyba nie najgorzej na tym wychodzę; przynajmniej jestem najedzony szczęśliwie. Mam wrażenie, że ci liczący kalorie, witaminy i co tam jeszcze, najedzą się więcej nerwów niż żarcia a te są bardziej dla życia niebezpieczne niż zjedzenie czy wypicie czegoś szkodliwego od czasu do czasu.A nie, nie, ja nie z tych chorych na soję i tabelki.  Chodziło mi raczej o to, że jeśli czegoś nie uwielbiam, to na wszelki wypadek mogę odstawić. Niech mi ktoś powie, że pieczona karkówka, szpinak z przepiórczym jajem, węgierska zupa rybna czy pappardelle z łososiem są niezdrowe... Pogonię z mojej kuchni, aż się będzie kurzyło.  Bardziej zainteresowało mnie, że coś się może wytrącić, jakiegoś chemicznego, w tak popularnym i w miarę codziennym napoju. Tłustość, szkodliwość czy "nasyconość" jedzenia/picia to jedna rzecz (w małych ilościach wszystko jest zdrowe oprócz cyjanku, chociaż jego też cholera wie...), ale mały chemik w herbacie? To mnie trochę odrzuca. *brrr*  [edit] A, zapomniałam jeszcze jednego. U mnie w rodzinie były przypadki Alzheimera. Cóż, to też mnie trochę rusza. Widziałam, jak się z tym żyje, chociaż trudno to nazwać życiem... Erm. Nie, żebym histeryzowała "od herbaty z cytryną dostanę Alzheimera!", ale zastanowić się zastanowiłam.
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Sam nie bardzo się tym przejmuję. Się nie dziwię... > Słyszałem już o zdrowym i niezdrowym mleku, pomidorach, cytrusach, rybach, szpinaku... Wg. najnowszej Dyrektywy PE w Strasburgu, od nowego roku tylko jad dziobaczy będzie szkodził.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | jad dziobaczy będzie szkodził. Cytat:dziobaki, które są jednym z niewielu gatunków jadowitych ssaków. A przeczytałem niedawno (może w Angorce  ), że dziobak jest jedynym jadowitym ssakiem. Znów trza dociekać 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Cytat:dziobaki, które są jednym z niewielu gatunków jadowitych ssaków. > A przeczytałem niedawno (może w Angorce ), że dziobak jest jedynym jadowitym ssakiem. Znów trza dociekać  Eee tam, będziesz dociekał - się ujawnij i tyle.
|
|
| | |  | 3 na 3 | gama (1062 punktów) | W necie znajdziemy sporo wiadomości na temat szkodliwości picia herbaty z cytryną. Ot, choćby pierwszy z brzegu przykład: "W herbacie znajduje się bogactwo antyoksydantów, a glin występuje w postaci nieprzyswajalnej dla organizmu. Inaczej dzieje się, gdy dodamy plasterek cytryny. Nieprzyswajalne aluminium zmienia się w łatwo wchłanialny cytrynian glinu, a wprowadzony do organizmu w ten sposób metal odkłada się w różnych tkankach uszkadzając je." Więc zestaw herbatka z cytryna szkodzi czy nie?
Praktyczna odpowiedź brzmi: Należy parzyć herbatę osobno, zaś sok z cytryny dodać dopiero po wyjęciu torebki, usunięciu fusów czy liści.
Ja pijam herbatkę wyłącznie bez dodatków, gdyż najbardziej sobie cenię herbaciany aromat. No, przyznam, że czasem czynię wyjątek i do herbatki dodaje nieco "prądu".
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Ja pijam herbatkę wyłącznie bez dodatków, gdyż najbardziej sobie cenię herbaciany aromat. No, przyznam, że czasem czynię wyjątek i do herbatki dodaje nieco "prądu".Popieram. A prąd to taki prosty, stały, czy przemienny, że się tak wyrażę? 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | > >Ja pijam herbatkę wyłącznie bez dodatków, gdyż najbardziej sobie cenię herbaciany aromat. No, przyznam, że czasem czynię wyjątek i do herbatki dodaje nieco "prądu".> Popieram. A prąd to taki prosty, stały, czy przemienny, że się tak wyrażę?  Standard. 40 Volt
|
|
 | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >Mi babcia zawsze mówiła, że mleko jest zdrowe, a na przeziębienie najlepszy jest miód w herbacie. W tym roku okazało się, że mleko jest w moim wieku "be"
A w przyszłym roku okaże się, że jednak nie jest. Życzę więc smacznego dwa tysiące jedenastego.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
>I bajki o królu nie zabieram ze sobą na nowy rok.
Wylałeś smoka z kąpielą.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) | smoka prawdopodobieństwa?
|
|
 | | gama (1062 punktów) | >>I bajki o królu nie zabieram ze sobą na nowy rok. > Wylałeś smoka z kąpielą.
No, nie. Raczej zyskałem pełną nomen omen... gamę kolorów.
|
|
6 na 6 | karolina m. (380 punktów) | > A wy? Macie jakieś "rzeczy" których nie warto ciągnąć ze sobą w dwutysięczny-dziesiąty?>  W dwutysięczny dziesiąty to w ogóle nic nie warto ze sobą ciągnąć  Ale w dwa tysiące dziesiąty pewnie większość tego, co się już przeciągnęło z dwa tysiące ósmego w dwa tysiące dziewiąty, bo to całkiem fajne rzeczy
|
|
 | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | Obok pięknych bajek, które mamy odwagę porzucić istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok. Niektóre z nich wymagają obok odwagi także silnej woli, sporych wyrzeczeń i wiary w siebie. Potrafimy to w co uwierzymy, że potrafimy, wszak: możesz jeśli wierzysz, że możesz. Najczęściej umieszczamy je na liście postanowień noworocznych zwanych też przyrzeczeniami.
Wśród nich mogą być: wady charakteru, uzależnienia i nałogi, złe nawyki, nadwaga, nieprzyjemne zdarzenia wracające przykrymi wspomnieniami, wyrzuty "paskudnego" sumienia, które nie daje się zagłuszyć, nieodwzajemnione uczucie i wiele innych. Zmieniać swoje życie na lepsze zawsze warto, a wejście w nowy rok jest dobrą okazją do podjęcia zmian.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Obok pięknych bajek, które mamy odwagę porzucić istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok. Jak to jest możliwe?
>Potrafimy to w co uwierzymy, że potrafimy, wszak: możesz jeśli wierzysz, że możesz. Najczęściej umieszczamy je na liście postanowień noworocznych zwanych też przyrzeczeniami. Ilu Was jest? Oj, gama, intuicja mi podpowiada, że ktoś, kto gada za wszystkich po prostu nie wie co mówi.
>Wśród nich mogą być: wady charakteru, uzależnienia i nałogi, złe nawyki, nadwaga, nieprzyjemne zdarzenia wracające przykrymi wspomnieniami, wyrzuty "paskudnego" sumienia, które nie daje się zagłuszyć, nieodwzajemnione uczucie i wiele innych. Długo tak możesz ten koncert życzeń toczyć?
>Zmieniać swoje życie na lepsze zawsze warto, a wejście w nowy rok jest dobrą okazją do podjęcia zmian. No to pytanie tak głupie, jak podstawowe: co to jest "wejście w nowy rok"? I następne: dlaczego akurat to "wejście" jest taką "dobrą okazją" do podjęcia jakichś zmian?
|
|
| |  | 2 na 2 | gama (1062 punktów) | >>Obok pięknych bajek, które mamy odwagę porzucić istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok. > Jak to jest możliwe?
Odpowiedź była wyżej. Przeoczyłeś więc powtórzę: dzięki użyciu odwagi, silnej woli, wyrzeczeń i wiary (w siebie)
To normalne, że ludzie robią z końcem roku listę postanowień noworocznych i wiem to z rozmów z nimi. Każdy próbuje pozbyć się właśnie w tym czasie różnych balastów. Dlaczego akurat teraz? A dlaczego w okresie lipcowych urlopów ludzie planują porzucenie np. nałogu palenia tytoniu? Może w takim czasie jest im po prostu łatwiej osiągnąć swe cele...
Pewnie każdy okres jest dobry, ale nowy rok wydaje się taką cezurą od której chcemy być już wolni od - choćby złych przyzwyczajeń jak np: "czepialstwo" i "rozszczepianie" prostych myśli na dwoje, by uczynić je mniej zrozumiałymi.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Obok pięknych bajek, które mamy odwagę porzucić istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok.> > Jak to jest możliwe?> Odpowiedź była wyżej. Przeoczyłeś więc powtórzę: dzięki użyciu odwagi, silnej woli, wyrzeczeń i wiary (w siebie) No tak, ale co ma wspólnego "nowy rok" z odwagą, silną wolą czy wiarą w siebie? Czy też przeoczyłem taką "oczywistą oczywistość"? > To normalne, że ludzie robią z końcem roku listę postanowień noworocznych i wiem to z rozmów z nimi. Masz na myśli "normalne" wg krzywej Gaussa? Więc ja jestem nienormalny. > Każdy próbuje pozbyć się właśnie w tym czasie różnych balastów. Nie każdy - ja nie. > Dlaczego akurat teraz? Bo im tak podpowiadasz, czy odwrotnie...? > A dlaczego w okresie lipcowych urlopów ludzie planują porzucenie np. nałogu palenia tytoniu? Pierwszy raz słyszę. > Może w takim czasie jest im po prostu łatwiej osiągnąć swe cele... Komu "im"? > Pewnie każdy okres jest dobry, ale nowy rok wydaje się taką cezurą od której chcemy być już wolni od - choćby złych przyzwyczajeń jak np: "czepialstwo" i "rozszczepianie" prostych myśli na dwoje, by uczynić je mniej zrozumiałymi. I z tego też względu zadałem pytania, że powtórzę, bom się odpowiedzi nie doczekał: Cytat: ... co to jest "wejście w nowy rok"? I następne: dlaczego akurat to "wejście" jest taką "dobrą okazją" do podjęcia jakichś zmian?
|
|
| | | |  | | gama (1062 punktów) | >>Dlaczego akurat teraz? > Bo im tak podpowiadasz, czy odwrotnie...?
Czy ty nie cytujesz samego siebie? To ty wyżej dopytywałeś dlaczego "akurat to wejście". Ja tego tak nie ujmowałem. A odpowiedź masz poniżej:
>>Pewnie każdy okres jest dobry, ale nowy rok wydaje się taką cezurą od której chcemy być już wolni od - choćby złych przyzwyczajeń jak np: "czepialstwo" i "rozszczepianie" prostych myśli na dwoje, by uczynić je mniej zrozumiałymi.
I to jest to wejście. Naturalnie nie każdy chce z niego skorzystać.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Dlaczego akurat teraz?> > Bo im tak podpowiadasz, czy odwrotnie...?> Czy ty nie cytujesz samego siebie? Nie, to Twój tekst: Cytat:> To ty wyżej dopytywałeś dlaczego "akurat to wejście". Ja tego tak nie ujmowałem. A odpowiedź masz poniżej:> >>Pewnie każdy okres jest dobry, ale nowy rok wydaje się taką cezurą od której chcemy być już wolni od - choćby złych przyzwyczajeń jak np: "czepialstwo" i "rozszczepianie" prostych myśli na dwoje, by uczynić je mniej zrozumiałymi.> I to jest to wejście. Naturalnie nie każdy chce z niego skorzystać. Jasne, ale dlaczego akurat to " wejście w nowy rok" (którego to pojęcia nie rozumiem, bo każdy dzień jest po prostu następnym dniem, ale widzę, że wytłumaczenie używanych przez siebie frazesów przekracza Twoje możliwości) jest/ma być/wydaje się być/może być cezurą na pozbycie się jakichś niedogodności?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | >>>>Dlaczego akurat teraz? >>> Bo im tak podpowiadasz, czy odwrotnie...? >>Czy ty nie cytujesz samego siebie? > Nie, to Twój tekst:
Zajrzyj jeszcze do końcówki swej własnej wypowiedzi z godziny 08;46
A jeśli znajdziesz chwilkę przeczytaj moją bajkę. Opisuję tam podjęcie ważnej decyzji właśnie przed wejściem (słowo "wejście" możesz sobie zmienić na inne - rzecz bowiem nie w terminologii) w nowy rok. Od 01:01:2010 problem chcę mieć załatwiony. Może po to by móc kiedyś powiedzieć, że właśnie wtedy (czytaj tego szczególnego dla mnie dnia) dokonałem ważnej dla mnie przemiany? DLA MNIE!
Oczywiście można żyć z niedogodnościami. Jeśli ktoś tak lubi...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > A jeśli znajdziesz chwilkę przeczytaj moją bajkę. Czytałem, lecz nie chciałem się odnosić do pytania końcowego, bo pewnie nie zrozumiałbyś, tak, jak teraz nie rozumiesz, bo poniekąd na nie odpowiadam. > Opisuję tam podjęcie ważnej decyzji właśnie przed wejściem (słowo "wejście" możesz sobie zmienić na inne - rzecz bowiem nie w terminologii) w nowy rok. Od 01:01:2010 problem chcę mieć załatwiony. Może po to by móc kiedyś powiedzieć, że właśnie wtedy ( czytaj tego szczególnego dla mnie dnia) dokonałem ważnej dla mnie przemiany? DLA MNIE! Rozumiem, że dla Ciebie, ale nie rozumiem, dlaczego akurat ten dzień ma być szczególny, a nie to co się w nim zdarzyło? > Oczywiście można żyć z niedogodnościami. Jeśli ktoś tak lubi... Oczywiście, że można. Można też po prostu chcieć te niedogodności zlikwidować nie czekając na żaden szczególny dzień, bo każdy dzień jest szczególny z racji swej niepowtarzalności. W ten sposób dzień w którym "coś" ważnego dla siebie zrobisz staje się ważny przez to wydarzenie właśnie, a nie z powodu zupełnie przypadkowej daty. Mało tego, uważam, że ktoś, kto się przymierza do nabrania na coś chęci czekając na jakieś "szczególne dni", ten oszukuje sam siebie, bo jeśli się naprawdę chce jakąś niedogodność usunąć, to się ją po prostu i najzwyczajniej w świecie usuwa. Dokładnie tak samo jest z np. odchudzaniem "od jutra"... No, ale Jeśli ktoś tak lubi...> Zajrzyj jeszcze do końcówki swej własnej wypowiedzi z godziny 08;46 Zajrzałem i wiesz co zobaczyłem? Zobaczyłem pytania: Cytat:... co to jest "wejście w nowy rok"? I następne: dlaczego akurat to "wejście" jest taką "dobrą okazją" do podjęcia jakichś zmian? ... na które jeszcze mi nie potrafiłeś odpowiedzieć, tylko bardzo wprost tłumaczysz, że jestem czepialski i "rozszczepialski"... A może te pytania dla Ciebie zbyt proste są? ...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | gama (1062 punktów) | > >Zajrzyj jeszcze do końcówki swej własnej wypowiedzi z godziny 08;46> Zajrzałem i wiesz co zobaczyłem? Zobaczyłem pytania:> Cytat:... co to jest "wejście w nowy rok"? I następne: dlaczego akurat to "wejście" jest taką "dobrą okazją" do podjęcia jakichś zmian? Otóż to. Idzie o zwrot, którego właśnie ty jako pierwszy użyłeś czyli "dlaczego akurat to wejście" i następnie zbudowałeś na nim swoje zarzuty. Na tym polegało twe czepialstwo. Ja nigdzie nie napisałem, że idzie "akurat o ten dzień", a zwłaszcza że wszyscy powinni akurat tego dnia dokonać jakiegoś rachunku sumienia czy podjąć zobowiązania (wspomniałem, że ludzie z którymi rozmawiam mówią, że coś takiego czynią). To jest prywatna sprawa każdego z nas; wchodząc z takim wątkiem na forum miałem wątpliwość czy dobrze robię i zostanę właściwie zrozumiany? Pytasz czy twoje pytania są dla mnie zbyt proste? Odpowiem ci tak: przy całym szacunku dla twej osoby i twej wiedzy, której nieco uszczknąłem w wątku "Fenotyp jak ściana" nie bierzesz pod uwagę, że w każdym poruszanym temacie jest coś takiego jak litera i duch. Ty nie rozumiesz ducha. Nie, nie jestem uszczypliwy...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Otóż to. Idzie o zwrot, którego właśnie ty jako pierwszy użyłeś czyli "dlaczego akurat to wejście" i następnie zbudowałeś na nim swoje zarzuty. Na tym polegało twe czepialstwo. A pal diabli moje zwroty, jeszcze gustu nie straciłem, by się do nich przywiązywać, więc oprę się na Twoim, że "istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok"... i spytam inaczej: jak to jest możliwe, że "ktoś" może uważać za sensowne wiązanie ważnych decyzji z jakąś datą, która go niczym nie obliguje, prócz osobistego chciejstwa? > Ja nigdzie nie napisałem, że idzie "akurat o ten dzień", a zwłaszcza że wszyscy powinni akurat tego dnia dokonać jakiegoś rachunku sumienia czy podjąć zobowiązania (wspomniałem, że ludzie z którymi rozmawiam mówią, że coś takiego czynią). Mam rozumieć, że pisząc "wchodząc w nowy rok", "lista postanowień noworocznych", tudzież "wejście w nowy rok jest dobrą okazją do podjęcia zmian" miałeś zupełnie coś innego, niż "wejście w nowy rok" na myśli? > To jest prywatna sprawa każdego z nas; wchodząc z takim wątkiem na forum miałem wątpliwość czy dobrze robię i zostanę właściwie zrozumiany? Takie ryzyko jest związane z każdym wypowiedzianym słowem (nie dotyczy polityki), a napisałeś już 100 postów, czego serdecznie gratuluję.  > ... nie bierzesz pod uwagę, że w każdym poruszanym temacie jest coś takiego jak litera i duch. Ty nie rozumiesz ducha. Ok, może i masz rację, że jakiś "duch" umyka mej percepcji, choć do tej pory myślałem o sobie, jako o dość uważnym czytelniku. Więc mam prośbę - wytłumacz mi, jakim "duchem" przesiąknięty jest post, z końcówką: "Zmieniać swoje życie na lepsze zawsze warto, a wejście w nowy rok jest dobrą okazją do podjęcia zmian."... która zaleciała jeśli nie Wańkowiczowskim "dydaktycznym smrodkiem", to co najmniej frazeologią vulgaris? > Nie, nie jestem uszczypliwy... Czego dowodem wielokropek.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | > A pal diabli moje zwroty, jeszcze gustu nie straciłem, by się do nich przywiązywać, więc oprę się na Twoim, że "istnieje masa spraw, które próbujemy zostawić za sobą wchodząc w nowy rok"... i spytam inaczej:> jak to jest możliwe, że "ktoś" może uważać za sensowne wiązanie ważnych decyzji z jakąś datą, która go niczym nie obliguje, prócz osobistego chciejstwa?Podziwiam twą dociekliwość. Czy nigdy nie usłyszałeś od swoich kolegów, znajomych, krewnych zwrotu w rodzaju: "rzucam palenie od nowego roku" albo "od nowego roku nie jem mięsa, bo zauważyłem, że mi nie służy"? Czy jest coś dziwnego w takim stwierdzeniu? Czy to tylko chciejstwo czy ważna decyzja trzeba by pytać ludzi, którzy to deklarują. Dlaczego tak bywa, że ludzie odkładają takie decyzje do jakiejś ważnej daty (w tym wypadku nowego roku)? Bo nałóg palenia trudno zwalczyć i może wydaje się im, że rozpoczęcie walki w terminie nowego roku rokuje większe nadzieje? Prościej liczyć wyzwolenie się z nałogu od łatwej do zapamiętania daty. Łatwiej upewniać w victorii samego siebie stwierdzeniem "w tym roku jeszcze nie zapaliłem papierosa, brawo". Bo jedzenie mięsa równie niełatwo porzucić i szukamy jakiejś dogodnej chwili, by się przemóc. A okres, który właśnie trwa jest czasem gdy stoły uginają się od jedzenia. I łatwiej pomyśleć o diecie i jej dotrzymać. I TAK to jest możliwe. Sam zwykle stosuję tę metodę choć nie uważam, że jest w niej coś magicznego. Jeśli napiszę, że wyłącznie TA pora, TA data, TEN czas gwarantuje sukces, a wszystkie inne daty są do bani - to będziesz miał świętą rację. Do innych kwestii, które poruszasz też się odniosę. Ale niech chcę tu pisać "dzieła". A poza tym mam chrapkę na post 102 (no, to był żart, nie bierz tego dosłownie) A, za gratulację - dzięki. I na miły Bog wyluzuj trochę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Podziwiam twą dociekliwość. No, jestem taki, że każdy frazes będący "oczywistością" oglądam na wszystkie strony z podejrzliwością może i godną tematu z "Życia świra", ale dla mnie na dnie wielu banałów tkwi coś zupełnie innego, niż ich treść niesie. W swoim poście poruszasz temat, który nie jest mi obojętny. > Czy nigdy nie usłyszałeś od swoich kolegów, znajomych, krewnych zwrotu w rodzaju: "rzucam palenie od nowego roku" albo "od nowego roku nie jem mięsa, bo zauważyłem, że mi nie służy"? Owszem, słyszałem. > Czy jest coś dziwnego w takim stwierdzeniu? Dziwnego może i nie, ale tylko przez powszechność takiego gadania, mającego za cel główny maskowanie hipokryzji - stąd moja podejrzliwość właśnie. > Dlaczego tak bywa, że ludzie odkładają takie decyzje do jakiejś ważnej daty (w tym wypadku nowego roku)? Bo nałóg palenia trudno zwalczyć i może wydaje się im, że rozpoczęcie walki w terminie nowego roku rokuje większe nadzieje? Nie wiesz dlaczego? Bo wcale nie mają zamiaru rzucać palenia, a gadanie o rzucaniu w "jakimś ważnym terminie" ma na celu poprawę ich samopoczucia, nadwątlonego poczuciem własnej bezsilności. Pozornej bezsilności, dodam, z czego mało kto sobie zdaje sprawę. > Prościej liczyć wyzwolenie się z nałogu od łatwej do zapamiętania daty. No właśnie, wg. Ciebie (i wielu innych, których wymieniłeś) prościej liczyć od dnia, którego nie ma. Znaczy, zaplanować sobie huczny jubileusz wydarzenia, które się jeszcze nie zdarzyło i nie wiadomo, czy się w ogóle zdarzy - nie widzisz w tym automanipulacji? A nie prościej liczyć od dnia, w którym się faktycznie rzuciło? To delikwent już na zapas się boi, że trudno będzie mu liczyć "szczęśliwe" dni bez nałogu? Przecie niby logicznym się zdaje, że to nie data jest ważna, lecz rzucenie palenia, więc po jaką cholerę komuś taka zamiana akcentów? Priorytety się przemieliły? Jeśli tak, to w jakim celu? Otóż uważam, że łatwizna daty jest w takim gadaniu traktowana, jako motywacja zastępcza. Nieważne staje się rzucenie nałogu, jest odsuwane na peryferie podświadomości w przewidywaniu trudności tego przedsięwzięcia, ale dla zbilansowania emocji następuje wyrównanie przez świętowanie a priori sukcesu w postaci okrągłej, przyszłej daty. Delikwent wcale nie podjął decyzji, by rzucić palenie, tylko już awansem upaja się przyszłym sukcesem, który przecież "gwarantuje" łatwiutka data. On jeszcze nie jest zdecydowany na rzucenie nałogu, ale jest zdecydowany na doraźną poprawę swego spostponowanego nałogiem poczucia wartości. Jest to jeden z elementów mechanizmu, systemu iluzji i zaprzeczeń. Czy znowu popełniam błąd z "duchem" i piszę nie na temat? > Łatwiej upewniać w victorii samego siebie stwierdzeniem "w tym roku jeszcze nie zapaliłem papierosa, brawo". Tak, a najłatwiej upajać się tą victorią jeszcze przed jej osiągnięciem.  Nadal nie łapiesz, że to o tę łatwość "sukcesu" chodzi, a nie o sam sukces? Sukces może być produktem ubocznym takich decyzji, na ogół przy słabym zaangażowaniu w nałóg. > Bo jedzenie mięsa równie niełatwo porzucić i szukamy jakiejś dogodnej chwili, by się przemóc. Właśnie nieporadnie przekazuję Ci myśl, że jedyną dogodną chwilą na rzucenie czegokolwiek uzależniającego, jest wyłącznie świadoma i skrystalizowana chęć pozbycia się uciążliwości, a nie żadna data. Data może być jedynie przypadkowo okrągła. > Sam zwykle stosuję tę metodę choć nie uważam, że jest w niej coś magicznego. A jaki ważny dla siebie nałóg rzuciłeś w ten sposób, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie? > Do innych kwestii, które poruszasz też się odniosę. Z chęcią poczytam. > I na miły Bog wyluzuj trochę. Dopiero teraz mi mówisz...?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | gama (1062 punktów) | > >Do innych kwestii, które poruszasz też się odniosę.> Z chęcią poczytam.Kontynuuję swą odpowiedź zastrzegając jednak: "Tu l'as voulu, George Dandin". Tu od razu mała dygresja. Powyższa maksyma pochodzi z dzieła Moliera i to wiem na pewno. Zaś maksyma której użyłem w poście (zmieniać swoje życie zawsze warto) jest znaną obiegową myślą i nie ma nic wspólnego z sugerowanym przez ciebie Wańkowiczem choć jak "cukier krzepi". Jeśli przypadkowo wywiódł ją także Wańkowicz to byłem tego nieświadomy. Moja wypowiedź, która tak cię zirytowała była adresowana do osoby, która zasugerowała, że w 2010r przechodzi z całym dobrodziejstwem inwentarza lat 2008-2009. Ponieważ mój własny inwentarz jest co roku w sporej części do wymiany, a także nie ukrywam, że chciałem ustalić jakie są statystycznie najczęściej podejmowane przez Polaków postanowienia noworoczne wyświetliłem wstępną listę ("inwentarza" do selekcji). Nazwałeś ją koncertem życzeń. Przy okazji byłeś łaskaw wyrazić myśl, że wypowiadając się za wszystkich nie wiem co mówię, zapytałeś "ilu was jest" i dodałeś, że mój tekst to jedynie "frazesy". Jeszcze więcej zapętlenia sprawie dodało twe opaczne zrozumienie wyrażenia "wejście w nowy rok". Używając go miałem na myśli nowy rok jako okres składający się z 365 dni. Gdyby było inaczej określenie "nowy rok" opisałbym jako nazwę własną. Podobnie było z wyrażeniem "akurat to wejście". Ja kładłem nacisk na słówko TO i broniłem się przed zaszufladkowaniem do precyzyjnej daty pierwszego stycznia nowego roku. "Tu urwał..." - jak napisał wieszcz. Bo czy jest sens dalej ciągnąć dalej te zawiłości? W sukurs przychodzi nam wczorajsza "Rzepa" podając, że 17% Polaków deklaruje podjęcie noworocznych postanowień. Psycholog Czapiński dodaje, że te postanowienia są "funta kłaków warte" i tu się z nim nie zgadzam (jestem żywym przykładem osoby która podjęła zobowiązanie rozstania się ze zgubnym nałogiem palenia tytoniu; owoc tego postanowienia pożywam od lat z górą dwudziestu); oraz, że wśród tych postanowień najważniejsze to rzucić palenie i pozbyć się nadwagi. A przy tym sugeruje J. Czapiński , że takie zobowiązania można zrobić równie dobrze z każdą inną datą (i tu się z nim zgadzam, nie wskazywałem na 1. stycznia 2010. który niczym deux ex machina załatwi definitywnie całą sprawę). Na koniec przyznam, że w tym wątku próbowałem ustalić jakie jest najpopularniejsze postanowienie noworoczne Polaków? (nie wpadłeś na to, hę?). Jednak tylko big_zyd z właściwą sobie dozą humoru dał się namówić na udział w "badaniu" za co przy okazji dziękuję. A propos - rozwiązanie jest we wspomnianym artykule "Rzepy". Dzisiejszy dzień jest inny niż wszystkie. Sylwestrowy. Toteż postanowiliśmy z laptosiem nie kontrolować wszystkich wpisów wątku "Bajka...." i zająć się przygotowaniami do balu. Życzymy Pomyślności i Zdrowia tobie i wszystkim czytającym te słowa (a witając 2010 za pomyślność i zdrówko wypijemy "lufę" albo i dwie). Tu źródełko bije: www.rp.pl/(*)e_podejmuja_zobowiazania_.html
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Bo czy jest sens dalej ciągnąć dalej te zawiłości? Nie ma sensu - zręcznie wybrnąłeś. Jeśli jeszcze doszukasz się komplementu w "zręczności", to i mnie może coś zręcznie wyjdzie.  > "Tu urwał..." - jak napisał wieszcz. Jasne, żeby nie było, że "się urwał...", jak pasuje do choinki w tle. > Życzymy Pomyślności i Zdrowia tobie... Wzajemnie. > ... (a witając 2010 za pomyślność i zdrówko wypijemy "lufę" albo i dwie). Dziękuję, ale nie piję alkoholu. Od 10 grudnia, żeby ci przed Nowym Rokiem na złość zrobić.
|
|
| | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > To normalne, że ludzie robią z końcem roku listę postanowień noworocznychNa przykład ja co roku postanawiam solennie a siarczyście, że w Nowym Roku będę z grubsza takim samym bucem jak w mijającym. I dotrzymuję!!!
|
|
| | | |  | | gama (1062 punktów) | > >To normalne, że ludzie robią z końcem roku listę postanowień noworocznychNa przykład ja co roku postanawiam solennie a siarczyście, że w Nowym Roku będę z grubsza takim samym bucem jak w mijającym. I dotrzymuję!!!  A jednak...
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Dziś wiem, że należy ufać babciom, zwykle utwierdzamy się w tym przekonaniu gdy już ich nie ma, szkoda. Babcia jest zazwyczaj dobrą wróżką, lecz tego nie dostrzegamy, jest lekiem na wszelkie zło, którego szukamy po całym świecie. Wie rzeczy o które byśmy jej nie podejrzewali, zna się na sprawach dla nas niepojętych. Jeśli Twoja babcia jeszcze żyje, zobacz w niej kogoś niezwykłego, poświęć jej czas a zyskasz go w dwójnasób. Jest ostatnią osobą na świecie, która mogła by Cię oszukać lub skrzywdzić, takich rzeczy dowiadujemy się zawsze za późno.
|
|
 | 3 na 3 | gama (1062 punktów) | >Dziś wiem, że należy ufać babciom, zwykle utwierdzamy się w tym przekonaniu gdy już ich nie ma, szkoda. Babcia jest zazwyczaj dobrą wróżką, lecz tego nie dostrzegamy, jest lekiem na wszelkie zło, którego szukamy po całym świecie. Wie rzeczy o które byśmy jej nie podejrzewali, zna się na sprawach dla nas niepojętych.
Nasze babcie są zawsze niezwykłe, jedyne i dobre. Żywimy dla nich szacunek i miłość, a gdy odejdą wspominamy je z czułością. Ale czyż to nie babcie jako pierwsze nasze nauczycielki uczą nas składania rączek do Bozi? Zanim uczyni to zalatana mama czy tata. Zanim zdołamy własnym rozumkiem ocenić co dla nas właściwe, a co nie? Czyż nie za przyczyną babć musimy się potem rozstać z niejedną bajką? A ileż się przedtem naszukamy racjonalnych usprawiedliwień dla tych rozstań?
|
|
6 na 6 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Ja podobną bajkę dawno temu zostawiłem gdzieś daleko. Zaniosłem ją do lasu i zakopałem pod wielkim drzewem, z wielką nadzieją w sercu, że nikt jej już nie znajdzie i nikt jej nie przeczyta, a już na pewno nie będzie jej opowiadał małym dzieciom.
Fajnie by było napisać nową bajkę. Nie opowiadać dziecku o królu, który jest tuż obok, o królu, który ma jedyny monopol na szczęście. Czy też o królu bez którego nie będziemy mogli być szczęśliwi.
"Słuchaj, synku mój kochany. To Ty jesteś królem i to Ty decydujesz, czy będziesz szczęśliwy, czy też wybierzesz inną drogę. To od Ciebie zależy, co zrobisz ze swoim życiem, czy będziesz siedział w wielkim zamku, z przekonaniem, które wpajają ślepi, głupi ludzie, o tym, że obok Ciebie jest król, który jest jedynym i prawdziwym królem, chociaż nigdy go nie widzieli i nie doświadczyli; czy może wstaniesz, otworzysz oczy i uświadomisz sobie rzecz, która jest najbardziej oczywistą rzeczą na świecie, a brzmi ona: To Ty Jesteś Królem, Synku, I To Ty Decydujesz Jak Przeżyjesz Swoje Życie. Nikt nie ma wpływu na Twoje życie. Tylko Ty sam. Twoje życie jest w Twoich rękach! Zobacz na innych ludzi - oni także są królami świata - królami swojego życia."
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|