 |
Homoseksualizm Związki i Prawa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-04-2011 12:08 | deili (1140 punktów) | Homoseksualizm Związki i Prawa
2 na 4 | Wątek założyłem w odniesieniu do innej dyskusji toczonej na forum. ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,409915) Chciałbym aby poświęcić chwilkę na refleksję odnośnie żądań organizacji (niektórych) zrzeszających homoseksualistów. O tuż walczą oni o związki na równych prawach jak związki "tradycyjne", i tutaj mam pewne wątpliwości. O ile jestem jak najbardziej za legalizacją takich związków, prawem dziedziczenia, wspólnego ubezpieczenia, a nawet wychowywania i adopcji dzieci, o tyle z jednym punktem nie mogę się zgodzić, ulgi podatkowe. Już uzasadniam dlaczego. O tuż system ulg podatkowych i prorodzinnych jest tworzony przez państwo w celu zachęcenia do "rozmnażania", wychowywania dzieci, nie oszukujmy się te narzędzia to narzędzie zapobiegania skutkom demograficznym z jakimi mamy do czynienia, i zapewnienia państwu dochodów z podatków i ludzi z których można ściągać kasę na wypłatę emerytur. I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi powinny przysługiwać parom homoseksualnym ? Czy jednak jest to żądanie nieco z rozpędu wykraczające troszkę poza ramy równouprawnienia ? Według moich poglądów prawo do korzystania z ulg powinno przysługiwać prom homoseksualnym w momencie ewentualnej adopcji. Zaraz ktoś poda zapewne dwa argumenty, więc odniosę się do nich od razu. Dzieci z innych związków. W tym przypadku już chyba nie ma o co walczyć bo chyba z takich ulgo mogą korzystać jako rodzice tak jak każdy obywatel. Pary heteroseksualne też nie mają dzieci. Bywa, jednak odsetek takich par jest znacznie mniejszy, tego czy pozbawiać pary bezdzietne takich ulg nie chce w tym wątku rozciągać, chodź przyznam że poparł bym takie rozwiązanie (diabeł tkwi w szczegółach). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >O tuż system ulg podatkowych i prorodzinnych jest tworzony przez państwo w celu zachęcenia do >"rozmnażania", wychowywania dzieci,
Nieprawda. System ulg podatkowych służy do zachęcania obywateli do konkretnych zachowań lub decyzji. Nie jest powiedziane z góry, jakie te preferowane zachowania i decyzje mają być. Np. ulga budowlana miała na celu zwiększenie podaży mieszkań na rynku i pobudzenie branży budowlanej przez zamianę popytu potencjalnego na realny. Dodatkową korzyścią było wyciągnięcie wielu małych firm budowlanych z szarej strefy - do ulgi potrzebna były faktury VAT. Nie była kierunkowana na zwiększanie rozrodczości (to że jakaś ilość par być może decydowała się na dziecko, bo miała w końcu własne mieszkanie, to niezamierzony efekt uboczny, i do tego marginalny)
> nie oszukujmy się te narzędzia to narzędzie zapobiegania skutkom >demograficznym z jakimi mamy do czynienia, i zapewnienia państwu dochodów z podatków i ludzi z >których można ściągać kasę na wypłatę emerytur. >I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi >powinny przysługiwać parom homoseksualnym ?
Jakie ulgi??? Piszesz "takie ulgi" ale żadna istniejąca nie pasuje do Twojego założenia. Jedyna ulga prorodzinna (ukierunkowana na "nagrodzenie" dzietności) jest warunkowana faktem wychowywania dziecka przez podatnika. Nie ma dziecka - nie ma ulgi. Wiec o co chodzi?
ps. Błędy merytoryczne: ulga prorodzinna jest ulgą podatkową. Ulga podatkowa może, ale nie musi być ulgą prorodzinną.
Minus za oderwane od rzeczywistości ględzenie.
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
 | | deili (1140 punktów) |
>Jakie ulgi??? >Piszesz "takie ulgi" ale żadna istniejąca nie pasuje do Twojego założenia. >Jedyna ulga prorodzinna (ukierunkowana na "nagrodzenie" dzietności) jest warunkowana faktem wychowywania dziecka przez podatnika. Nie ma dziecka - nie ma ulgi. Wiec o co chodzi? Wspólne rozliczanie małżonków ? >ps. Błędy merytoryczne: ulga prorodzinna jest ulgą podatkową. Ulga podatkowa może, ale nie musi być ulgą prorodzinną.
>Minus za oderwane od rzeczywistości ględzenie. To wytłumacz mi proszę inny cel istnienia możliwości wspólnego rozliczania małżonków ?
|
|
|  | 5 na 5 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Jakie ulgi??? >>Piszesz "takie ulgi" ale żadna istniejąca nie pasuje do Twojego założenia. >>Jedyna ulga prorodzinna (ukierunkowana na "nagrodzenie" dzietności) jest warunkowana faktem wychowywania dziecka przez podatnika. Nie ma dziecka - nie ma ulgi. Wiec o co chodzi? >Wspólne rozliczanie małżonków ?
To nie jest ulga.
>>ps. Błędy merytoryczne: ulga prorodzinna jest ulgą podatkową. Ulga podatkowa może, ale nie musi być ulgą prorodzinną. >>Minus za oderwane od rzeczywistości ględzenie. >To wytłumacz mi proszę inny cel istnienia możliwości wspólnego rozliczania małżonków ?
Wyrównywanie obciążeń podatkowych przypadających na gospodarstwo domowe w sytuacji istnienia progresywnej skali podatkowej. Wyeliminowanie sytuacji, kiedy dwa małżeństwa, dysponujące tym samym dochodem łącznym, żyjące na tym samy poziomie zamożności, płacą rażąco różne podatki tylko za sprawą proporcji dochodu przypadającego na małżonków oddzielnie. Wspólne rozliczanie się małżonków nigdy nie miało na celu zwiększenia dzietności.
A może wspólne rozliczanie się samotnego rodzica z dzieckiem zostało wprowadzone wg. Ciebie w celu zachęty do samotnego rodzicielstwa? Czy może do rozwodów? A jaki cel prorozrodczy widzisz w możliwości rozliczenia się z NIEŻYJĄCYM małżonkiem?
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | > To nie jest ulga.Teoretycznie nie, w praktyce jednak tak, taki ot mamy skopany system podatkowy. > >To wytłumacz mi proszę inny cel istnienia możliwości wspólnego rozliczania małżonków ?> Wyrównywanie obciążeń podatkowych przypadających na gospodarstwo domowe w sytuacji istnienia progresywnej skali podatkowej.> Wyeliminowanie sytuacji, kiedy dwa małżeństwa, dysponujące tym samym dochodem łącznym, żyjące na tym samy poziomie zamożności, płacą rażąco różne podatki tylko za sprawą proporcji dochodu przypadającego na małżonków oddzielnie.> Wspólne rozliczanie się małżonków nigdy nie miało na celu zwiększenia dzietności.Częściowo mnie to przekonuje, aczkolwiek jeśli jest możliwość rozliczania tylko wewnątrz małżeństwa to śmiem twierdzić że celem była pomoc i ułatwienie w zakładaniu i prowadzeniu rodziny (w domyśle z dziećmi). Bo czy w innym przypadku nie należało by dać prawa do wspólnych rozliczeń wszystkim osobom wspólnie zamieszkującym ? Na przykład z mojego podwórka, brat i siostra mieszkają razem po śmierci matki, czy w tym wypadku taka ulga by im nie przysługiwała ? > A może wspólne rozliczanie się samotnego rodzica z dzieckiem zostało wprowadzone wg. Ciebie w celu zachęty do samotnego rodzicielstwa? Czy może do rozwodów?Nie zachęty, ale w ułatwieniu wychowania, obniżenia kosztów wychowania. > A jaki cel prorozrodczy widzisz w możliwości rozliczenia się z NIEŻYJĄCYM małżonkiem?To już trzeba by proboszcza zapytać  Ale można snuć domysł że celem mogło być zabezpieczenie i pewnego rodzaju odciążenie rodziny zmarłego.
|
|
| | |  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >To nie jest ulga.> Teoretycznie nie, w praktyce jednak tak, taki ot mamy skopany system podatkowy.To nie jest ulga. Ani teoretycznie ani praktycznie. Wspólne rozliczenie bowiem może nie przynieść małżonkom żadnej korzyści. Stracić, nie stracą, ale może być ono całkowicie neutralne finansowo. I wtedy gdzie ulga? > Częściowo mnie to przekonuje, aczkolwiek jeśli jest możliwość rozliczania tylko wewnątrz małżeństwaOsoba samotnie wychowująca dziecko może się rozliczyć z dzieckiem, A więc nie prawda, że "tylko" > to śmiem twierdzić że celem była pomoc i ułatwienie w zakładaniu i prowadzeniu >rodziny (w domyśle z dziećmi).A dlaczego więcej dzieci to dobrze? Patrzysz na świat przez wąska szparkę interesu swojego plemienia. i własnej rasy. Jest na świecie 6 miliardów ludzi i ciągle przybywa. Zwiększona dzietność nie załatwi problemu emerytalnego, to mrzonka. Ci ludzi muszą najpierw mieć pracę. A rąk do pracy wcale nie brakuje. A będzie ich potrzebnych coraz mniej w miarę postępu technologicznego. > Bo czy w innym przypadku nie należało by dać prawa do wspólnych rozliczeń wszystkim osobom wspólnie zamieszkującym ?Są takie projekty. Niestety, homofobia większości naszej "klasy" politycznej powoduje, że argumentem przeciw jest "bo mogą z tego przy okazji skorzystać geje, jesusmaryia sodomagomora!" i o dalszej, rzeczowej dyskusji można zapomnieć I jest jeszcze jeden aspekt takiego rozwiązania - wymagałoby to zmiany wielu innych przepisów, m. in.w zakresie wspólnoty majątkowej, zasad egzekucji długów itp. Małżeństwo może się wspólnie opodatkować gdy ma wspólnotę majątkową. A więc za przywilejem idzie też konsekwencja, w postaci wspólnej odpowiedzialności za długi. Wspólne rozliczanie się dwóch dowolnych osób musiałoby być związane z ustanowieniem jakiegoś formalnego związku między nimi, chociażby dla celów egzekucji długów. O obowiązku alimentacyjnym nie wspomnę. Dla Ciebie wszystko jest takie proste, a nieodpowiedzialna zamian jednego przepisu podatkowego może wymagać przewrócenia do góry nogami całego kodeks cywilnego. A jak nie, to będzie pięknym bublem, furtką do oszustw podatkowych. > Na przykład z mojego podwórka, brat i siostra mieszkają razem po śmierci matki, czy w tym wypadku taka ulga by im nie przysługiwała ?Jeżeli tylko formalnie zostaliby wspólnotą majątkową, ja jestem za. > >A może wspólne rozliczanie się samotnego rodzica z dzieckiem zostało wprowadzone wg. Ciebie w celu zachęty do samotnego rodzicielstwa? Czy może do rozwodów?> Nie zachęty, ale w ułatwieniu wychowania, obniżenia kosztów wychowania.To jest cały czas ten sam cel co przy małżeństwie. > >A jaki cel prorozrodczy widzisz w możliwości rozliczenia się z NIEŻYJĄCYM małżonkiem?> To już trzeba by proboszcza zapytać  > Ale można snuć domysł że celem mogło być zabezpieczenie i pewnego rodzaju odciążenie rodziny zmarłego.Celem jest znowu dobrze pojęta sprawiedliwość społeczna. Cały czas ten sam cel, te same zasady (wymóg wspólności ustawowej małżeńskiej).
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
| | | |  | | deili (1140 punktów) | > A dlaczego więcej dzieci to dobrze? Patrzysz na świat przez wąska szparkę interesu swojego plemienia. i własnej rasy. Jest na świecie 6 miliardów ludzi i ciągle przybywa.> Zwiększona dzietność nie załatwi problemu emerytalnego, to mrzonka. Ci ludzi muszą najpierw mieć pracę. A rąk do pracy wcale nie brakuje. A będzie ich potrzebnych coraz mniej w miarę postępu technologicznego.Problem jest złożony, to prawda, jednak przy obecnym starzeniu się społeczeństwa i ciągłym spadku przyrostu naturalnego system nieuchronnie zbankrutuje, chyba że zaczniemy ściągać posiłki z .... No właśnie ? Skąd ściągnąć osoby z jakimś wykształceniem oferując im w zamian poziom życia jaki mamy ? > >Bo czy w innym przypadku nie należało by dać prawa do wspólnych rozliczeń wszystkim osobom wspólnie zamieszkującym ?> Są takie projekty.Naprawdę nie spotkałem się z tym. > I jest jeszcze jeden aspekt takiego rozwiązania - wymagałoby to zmiany wielu innych przepisów, m. in.w zakresie wspólnoty majątkowej, zasad egzekucji długów itp.Czy oby na pewno spisanie intercyzy wyklucza wspólne rozliczanie się ? <szuka> <znajduje> Cytat: Istnienie rozdzielności majątkowej między małżonkami uniemożliwia im dokonanie wspólnego rocznego rozliczenia PIT także wtedy, gdy rozdzielność powstała w ciągu roku podatkowego.
No i tutaj nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z twoją opiniom. > >Na przykład z mojego podwórka, brat i siostra mieszkają razem po śmierci matki, czy w tym wypadku taka ulga by im nie przysługiwała ?> Jeżeli tylko formalnie zostaliby wspólnotą majątkową, ja jestem za.Z kwaśną miną przyznaję Ci rację. Nie z Kwaśną dlatego że przychodzi mi przyznać się do błędu, bo to potrafię, ale z powodu takiego że według tego co mi dowiodłaś traciłem kolejną cząstkę wiary w to że jednak że państwo coś stara się robić. Może interpretowałem to jako "bonus" dla rodziny bo chciałem wierzyć że jednak państwo coś robi aby wspomóc rodzinę i wychowanie dzieci ? > >Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.> Wątpię, czy jakiekolwiek trafią. Sam zobacz, przecież masz ustalony pogląd na tę sprawę.A widzisz, jednak się da. Pozdrawiam.
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Możliwość wspólnego rozliczania podatków jest konsekwencją istnienia wspólnoty majątkowej pomiędzy małżonkami. Nie jest to ulga podatkowa, chociaż, w pewnych przypadkach, prowadzi do obniżenia płaconego podatku. Na nieco podobnej zasadzie własność przypadająca na każdego z małżonków (np. podczas rozwiązywania wspólnoty majątkowej) wynosi równo 50% całości niezależnie od dochodów każdego z nich.
PS. Jest to tylko moje domniemanie, ale sądzę, że sytuacje, w których wspólne opodatkowanie obniżałoby podatek, w związkach jednopłciowych byłyby rzadkie.
|
|
6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Sprawa jest prosta - jeśli w związku dwóch osób różnej płci ulga prorodzinna przysługuje mimo braku potomstwa, to powinna przysługiwać również w związku dwóch osób tej samej płci - mimo braku potomstwa. Albo ani tym, ani tym. Inaczej będzie to dyskryminacja. Rozważania i tak są czysto teoretyczne, bo gdzie Polsce do traktowania związków jednopłciowych na równi z "tradycyjnymi", razem z dziedziczeniem, ubezpieczeniem, że o adopcji nawet nie wspomnę...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | | deili (1140 punktów) | >Sprawa jest prosta - jeśli w związku dwóch osób różnej płci ulga prorodzinna przysługuje mimo braku potomstwa, to powinna przysługiwać również w związku dwóch osób tej samej płci - mimo braku potomstwa. Albo ani tym, ani tym. Inaczej będzie to dyskryminacja.
Często się podkreśla że w prawie równie ważne jak zapisy są intencje jego twórców. Mam spore wątpliwości czy w tym przypadku można mówić o dyskryminacji. Może mnie ktoś przekona że się mylę. Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.
>Rozważania i tak są czysto teoretyczne, bo gdzie Polsce do traktowania związków jednopłciowych na równi z "tradycyjnymi", razem z dziedziczeniem, ubezpieczeniem, że o adopcji nawet nie wspomnę...
Polskie prawo nie zabrania adopcji prawom homoseksualnym. Co do reszty rozważań, tak są czysto teoretyczne, ale wydaje się że nieuniknione, i bardzo dobrze. Ale dlaczego skreślać dyskusje która i tak prędzej czy później wróci.
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> Często się podkreśla że w prawie równie ważne jak zapisy są intencje jego twórców.Nie wiem, kto tak podkreśla. Dla mnie dobre prawo to jasne i jednoznaczne prawo. Prawo, nad którym trzeba się zastanawiać w stylu "co poeta miał na myśli" można sobie o kant potłuc. Jest po prostu złe. > Mam spore wątpliwości czy w tym przypadku można mówić o dyskryminacji.Konkretnie chodzi Ci o możliwość wspólnego rozliczania się małżonków/partnerów? No dobrze, a jak to inaczej nazwiesz? Masz dwa związki. Oba teoretycznie są równoprawne, z tym, że jeden bardziej. Nie zgrzyta Ci? Równe prawa to równe prawa, nie ma praw równych i równiejszych (cały czas rozmawiamy oczywiście teoretycznie). > Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.Wątpię, czy jakiekolwiek trafią. Sam zobacz, przecież masz ustalony pogląd na tę sprawę. > Polskie prawo nie zabrania adopcji prawom homoseksualnym.Oczywiście, właściwie kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, że adoptować dziecko może każda osoba zdolna do czynności prawnych, posiadająca kwalifikacje osobiste, a o tym, kto ma te kwalifikacje, decyduje sąd. Cytat:Kwalifikacje niezbędne dla ustalenia, że dana osoba nadaje się na adoptującego podlegają ocenie sądu orzekającego w przedmiocie przysposobienia. Sąd bierze pod uwagę takie kwestie jak poziom intelektualny, moralny, status majątkowy, zdolności wychowawcze, stan zdrowia, tryb życia, które w rezultacie będą w stanie zagwarantować, że adoptujący przyczyniać się będzie do rozwoju i wychowania dziecka. Sąd nie dokonuje takiej oceny sam, lecz przy udziale opinii rodzinnych ośrodków konsultacyjno-diagnostycznych i ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. www.kobiet(*)rzysposobienie---adopcja1.htmlNo i pozamiatane 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | > >Często się podkreśla że w prawie równie ważne jak zapisy są intencje jego twórców.> Nie wiem, kto tak podkreśla. Dla mnie dobre prawo to jasne i jednoznaczne prawo. Prawo, nad którym trzeba się zastanawiać w stylu "co poeta miał na myśli" można sobie o kant potłuc. Jest po prostu złe.Również się zgadzam co do jasności prawa, ale : Cytat: Pierwszy, poważniejszy, to felieton "Adwokaci na dnie" Bronisława Wildsteina. Dotyczy on postawy obrońców oskarżonych w sprawie FOZZ. Publicysta pisze: "Obrońcy nie naruszali prawa, ale usiłowali je naciągnąć do granic możliwości, co zauważył wówczas sąd. To tacy jak oni adwokaci, powodując wydłużanie w nieskończoność procedur sądowych, paraliżują polski wymiar sprawiedliwości. [...] Ich zachowanie to oczywisty przejaw patologii. System prawny nie może być szczelny. Dlatego obok litery prawa mówimy o jego duchu, intencjach przyświecających prawodawcy, które wymiar sprawiedliwości winien brać pod uwagę".
Pierwszy na chybił trafił. > >Mam spore wątpliwości czy w tym przypadku można mówić o dyskryminacji.> Konkretnie chodzi Ci o możliwość wspólnego rozliczania się małżonków/partnerów?> No dobrze, a jak to inaczej nazwiesz? Masz dwa związki. Oba teoretycznie są równoprawne, z tym, że jeden bardziej. Nie zgrzyta Ci? Równe prawa to równe prawa, nie praw równych i równiejszych (cały czas rozmawiamy oczywiście teoretycznie).Tu było by prościej gdyby od razu przy tworzeniu prawa podatkowego podano jasne motywy, niestety w czasie gdy je tworzono nikt nie brał na poważnie takiej dyskusji. Zapewne po "legalizacji" takich związków przyjdzie dyskusja o tym czy dokonać zmian i jakich. Pytanie postawione zawczasu, ale już mamy okazję do przemyślenia za i przeciw takim zmianom. > >Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.> Wątpię, czy jakiekolwiek trafią. Sam zobacz, przecież masz ustalony pogląd na tę sprawę.Tu się mylisz, nie jestem osobą która okopuje się w swoich poglądach, chodź również nie jestem zmienny jak chorągiewka na wietrze. > >Polskie prawo nie zabrania adopcji prawom homoseksualnym.> Oczywiście, właściwie kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, że adoptować dziecko może każda osoba zdolna do czynności prawnych, posiadająca kwalifikacje osobiste, a o tym, kto ma te kwalifikacje, decyduje sąd.> Cytat:Kwalifikacje niezbędne dla ustalenia, że dana osoba nadaje się na adoptującego podlegają ocenie sądu orzekającego w przedmiocie przysposobienia. Sąd bierze pod uwagę takie kwestie jak poziom intelektualny, moralny, status majątkowy, zdolności wychowawcze, stan zdrowia, tryb życia, które w rezultacie będą w stanie zagwarantować, że adoptujący przyczyniać się będzie do rozwoju i wychowania dziecka. Sąd nie dokonuje takiej oceny sam, lecz przy udziale opinii rodzinnych ośrodków konsultacyjno-diagnostycznych i ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. > www.kobiet(*)rzysposobienie---adopcja1.html> No i pozamiatane  Czy pozamiatane ? To bardziej zależy od poglądów osób podejmujących decyzję, na stan dzisiejszy na pewno łatwo nie będzie. Ja w cytowanym tekście nie wiedzę przeciwwskazań.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja w cytowanym tekście nie wiedzę przeciwwskazań. To przeczytaj resztę...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | A, i jeszcze uzupełnienie z tego samego źródła w związku z adopcją przez pary, bo się jakoś pospieszyłam z wysłaniem poprzedniego posta: Cytat: Nie mogą natomiast wspólnie adoptować dziecka osoby pozostające w nieformalnych związkach (konkubinatach, czy związkach osób tej samej płci). Nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby jedna z osób będących w nieformalnym związku adoptowała dziecko. Oczywiście skutki przysposobienia takiego rozciągają się wyłącznie na tą osobę, a nie na jej partnera/partnerkę. Czyli osoba homoseksualna może przysposobić dziecko, ale sama, bez partnera.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | > A, i jeszcze uzupełnienie z tego samego źródła w związku z adopcją przez pary, bo się jakoś pospieszyłam z wysłaniem poprzedniego posta:> Cytat: Nie mogą natomiast wspólnie adoptować dziecka osoby pozostające w nieformalnych związkach (konkubinatach, czy związkach osób tej samej płci). Nic nie stoi na przeszkodzie temu, aby jedna z osób będących w nieformalnym związku adoptowała dziecko. Oczywiście skutki przysposobienia takiego rozciągają się wyłącznie na tą osobę, a nie na jej partnera/partnerkę. > Czyli osoba homoseksualna może przysposobić dziecko, ale sama, bez partnera.No tak, tego akurat nie wiedziałem, swoją opinię oparłem o dawną wypowiedź Biedronia więc albo się to zmieniło albo on jednak też tego nie wiedział.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Sprawdźmy u źródła: isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640090059 , tekst ujednolicony. Art. 115, par. 1: Przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie. Ten punkt nie zmienił treści od 1964 roku. Wygląda na to, że Biedroń nie czytał Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 3 na 7 | Sylwek (15472 punktów) |
>Mam spore wątpliwości czy w tym przypadku można mówić o dyskryminacji.
Trzeba wielkimi literkami napisać żeby dotarło? JEŚLI W TEJ SAMEJ SYTUACJI PARY HETRO I HOMO SA INACZEJ TRAKTOWANE - WTEDY MÓWIMY O DYSKRYMINACJI.
>Może mnie ktoś przekona że się mylę.
Szczerze w to wątpię. Uprzedzeni bigoci są uprzedzeni między innymi (i poza wszystkim innym) wobec faktów.
>Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.
Dlatego nie od razu, a odczekawszy chwilkę pozwolę sobie jednak nazwać cię homofobem.
>Polskie prawo nie zabrania adopcji prawom homoseksualnym. Polskie prawo nie zabrania bo takich związków nie rozpoznaje. Dla polskiego prawa one nie istnieją, dla polskiego prawactwa są zaś zagrożeniem cywilizacji.
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) |
>>Może mnie ktoś przekona że się mylę. >Szczerze w to wątpię. Uprzedzeni bigoci są uprzedzeni między innymi (i poza wszystkim innym) wobec faktów. Tu się uśmiechnąłem. >>Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają. >Dlatego nie od razu, a odczekawszy chwilkę pozwolę sobie jednak nazwać cię homofobem.
Tutaj poskładałem ze śmiechu.
>>Polskie prawo nie zabrania adopcji prawom homoseksualnym. >Polskie prawo nie zabrania bo takich związków nie rozpoznaje. Dla polskiego prawa one nie istnieją, dla polskiego prawactwa są zaś zagrożeniem cywilizacji.
A jednak, poczytaj cały wątek.
|
|
| |  | | deili (1140 punktów) | > >Może mnie ktoś przekona że się mylę.> Szczerze w to wątpię. Uprzedzeni bigoci są uprzedzeni między innymi (i poza wszystkim innym) wobec faktów.> >Na razie twoje argumenty do mnie nie trafiają.> Dlatego nie od razu, a odczekawszy chwilkę pozwolę sobie jednak nazwać cię homofobem.A Widzisz jeśli ktoś umie użyć argumentów zamiast inwektyw jest w stanie przekonać mnie do swojej racji. Przykład znajdziesz tutaj ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,410083#w410166)
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Cool, naprawdę...
BTW: to wyjaśnisz wreszcie jak różne traktowanie w tej samej sytuacji nie jest dyskryminacją?
|
|
| | | |  | | deili (1140 punktów) | >BTW: to wyjaśnisz wreszcie jak różne traktowanie w tej samej sytuacji nie jest dyskryminacją?
Bo często "taka sama" sytuacja jest pozornie. Myśląc tą kategorią nie dojdziemy donikąd. Czy wspierając jakąś organizacje 1% swojego podatku oznacza że dyskryminujesz resztę ? Pomagamy, i tworzymy narzędzia ułatwiające życie chcąc wspomóc konkretny rodzaj działalności, konkretne cele. Nie jesteśmy wstanie pomóc wszystkim, więc pomagamy tym u których ta pomoc da najlepszy efekt. O ile w kwestii 1% to ty decydujesz i wybierasz tą organizację która z twojego punktu widzenia da najlepszy efekt, o tyle w przypadku podatków decyduje o tym państwo kierując się dobrem obywateli.
Tak oczywiście to z tym państwem to teoria daleka od prawdy, ale to już inna bajka.
Czy pomagając przejść staruszce przez ulicę dyskryminujesz tym samym dziadka który stoi obok ?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Heterycy, nawet nie mając dzieci, mają przywileje, geje i lesbijki, nawet opiekując się razem dziećmi, nie.
Czy naprawdę sądzisz, że w tak klarownej sytuacji twoje argumenty nie są czczą sofisterią?
|
|
| | | | | |  | | deili (1140 punktów) | >Heterycy, nawet nie mając dzieci, mają przywileje, geje i lesbijki, nawet opiekując się razem dziećmi, nie. >Czy naprawdę sądzisz, że w tak klarownej sytuacji twoje argumenty nie są czczą sofisterią?
Zastanawiam się czy przeczytałeś w ogóle pierwszy post tego tematu czy po prostu przystąpiłeś do ataku po przeczytaniu kilku wyrywków.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Nie mam siły.
Napisz krótko, na czym polegają przesadzone żądania "lobby homoseksualnego"? Póki co, posługujesz się argumentacja wadliwą co do faktów - wykazali ci to inni, nie ja. Ty zaś powiedziałeś, że cię to nie przekonuje, wtedy ja uznałem, że gdy ktoś irracjonalnie odrzuca argumenty, to w kontekście takiego sporu przejawia homofobię.
Coś jeszcze? Ja naprawdę uważnie czytam wszystkie wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | deili (1140 punktów) | >Nie mam siły. >Napisz krótko, na czym polegają przesadzone żądania "lobby homoseksualnego"? Póki co, posługujesz się argumentacja wadliwą co do faktów - wykazali ci to inni, nie ja. Ty zaś powiedziałeś, że cię to nie przekonuje, wtedy ja uznałem, że gdy ktoś irracjonalnie odrzuca argumenty, to w kontekście takiego sporu przejawia homofobię. >Coś jeszcze? Ja naprawdę uważnie czytam wszystkie wypowiedzi.
<pace> Zbyt nerwowo podchodzisz do tematu. O pierwszy post mi chodziło w tym sensie, że odniosłem się tam do tematu par heteroseksualnych nie posiadających dzieci. Co do "lobby homoseksualnego" nie przypominam sobie abym użył takiego sformułowania, było by to idiotyzmem tak to środowisko jak i każde inne, podzielone i często posiadające różne poglądy na różne sprawy. Jak ktoś pisze o lobby, żydowskim, homoseksualnym, czy coś zbliżonego to zazwyczaj w dyskusję się nie wdaje bo skrót myślowy (nie zawsze słuszny) podpowiada "nie warto". To nie aluzja do Ciebie, to usprawiedliwienie żebyś mnie nie szufladkował.
Co do "nadużyć", w tym przypadku przyznaję, mój błąd, na temat reszty odniosę się ale już nie dzisiaj.
|
|
| |  | -1 na 7 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >>Mam spore wątpliwości czy w tym przypadku można mówić o dyskryminacji. >Trzeba wielkimi literkami napisać żeby dotarło? JEŚLI W TEJ SAMEJ SYTUACJI PARY HETRO I HOMO SA INACZEJ TRAKTOWANE - WTEDY MÓWIMY O DYSKRYMINACJI.
Oczywiście, że to jest dyskryminacja. Co więcej, tak właśnie powinno być bo są sytuacje w których dyskryminacja jest jedynym sensownym postępowaniem. Nie potrafię wyobrazić sobie absurdu mechanizmów państwa opiekuńczego, które miałoby wspomagać związki jednopłciowe i różnopłciowe na równi. Równie absurdalne jest tzw. affirmative action w USA, które powoduje, że ludzie zdolniejsi przegrywają konkurencję z głupszymi bo urodzili się biali. Tam postawiono kwestię dyskryminacji i tolerancji na głowie, choć nie we wszystkich stanach. Dyskryminacja istniała, istnieje i istnieć będzie bo to naturalna kolej rzeczy - motor napędowy cywilizacji.
|
|
| | |  | -1 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | spierdalajrasistowskiizjebanych**u
|
|
| | | |  | 4 na 4 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | > spierdalajrasistowskiizjebanych**uSylwek mnie dyskryminuje !! Chyba będę musiał swoje lobby uruchomić, napisać do gazet by sprawę nagłośnić i założyć komitet do walki z dyskryminacją heteroseksualną. Ludzkość zachodu straciła kręgosłup. Nikt już dzisiaj nie jest gotowy do poświęceń. Wojny prowadzą najemnicy, kobiety stają się mężczyznami, mężczyźni kobietami, a większość płacze bo ktoś ich dyskryminuje - ergo krzywo się spojrzy lub wyśmieje. A jeszcze 200 lat temu za nazwanie kogoś łajdakiem w debacie publicznej rozwiązywało się sprawę w pojedynku i nikt nie miał do nikogo pretensji. Nikt nie płakał i nie żalił się, że to jakaś dyskryminacja i brak zrozumienia, a sprawę rozwiązywał za pomocą instytucji państwowych. Przed tą bandą dzieciaków, zinfantylizowanym do granic obrzydliwości społeczeństwem zachodu ostrzegał Alexis de Tocqueville w ostatnim rozdziale "O demokracji w Ameryce". Radzę zapoznać się z tą arcyciekawą, zapomnianą już dziś lekturą. anebbandfl(*)cqueville-on-what-kind-of.htmlwww.prawica.net/node/3786
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | #prawicowezaburzenia #prawicowahisteria
|
|
| | |  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. Dyskryminacja istniała, istnieje i istnieć będzie bo to naturalna kolej rzeczy To naturalność ma być argumentem dla ludzkich zachowań? Może jeszcze cała sztuka i inżynieria ma się wzorować tylko na kwiatkach i owadach! Nie - natura jest, co by nie mówić, kiczowata. >.. - motor napędowy cywilizacji. Mowa o silniku spalinowym czy o wołach lub innych 'czarnuchach'.
|
|
| | | |  | Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Mowa o silniku spalinowym czy o wołach lub innych 'czarnuchach'.
Nie inaczej, ja cały czas piszę o silnikach spalinowych, motoryzacji, rajdach samochodowych, formule 1 i Robercie Kubicy. Dokładnie tak !
|
|
5 na 7 | setarkos (10757 punktów) | >.. jestem jak najbardziej za legalizacją takich związków, prawem dziedziczenia, wspólnego ubezpieczenia, a nawet wychowywania i adopcji dzieci Może warto rozważyć też związki partnerskie typu platonicznego.. Ciekawe czy możliwa byłaby legalizacja aseksualnych par blisko spokrewnionych albo związków z więcej niż jedną osobą, które w szczególności mogą nie polegać na poliandrii ani poligynii.. Może warto wreszcie wprowadzić jednakowe prawa dla grup wieloosobowych, bo dlaczego dyskryminować np. czworokąty..
|
|
 | 1 na 1 | deili (1140 punktów) | >>.. jestem jak najbardziej za legalizacją takich związków, prawem dziedziczenia, wspólnego ubezpieczenia, a nawet wychowywania i adopcji dzieci >Może warto rozważyć też związki partnerskie typu platonicznego.. > Ciekawe czy możliwa byłaby legalizacja aseksualnych par blisko spokrewnionych albo związków z więcej niż jedną osobą, które w szczególności mogą nie polegać na poliandrii ani poligynii.. > Może warto wreszcie wprowadzić jednakowe prawa dla grup wieloosobowych, bo dlaczego dyskryminować np. czworokąty.. >
Przedstaw ten projekt a masz mój głos ! Do czasu gdy nikomu nie dzieje się krzywda, wara państwu od wpieprzania się pod kołdrę ! Co innego kwestie podatkowe które (według mnie) powinny dawać bonus osobom przyczyniającym się do rozrastania populacji.
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Co innego kwestie podatkowe które (według mnie) powinny dawać bonus osobom przyczyniającym się do rozrastania populacji.No i dają: www.pit.pl/ulga-prorodzinna/
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | 2 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Może warto wreszcie wprowadzić jednakowe prawa dla grup wieloosobowych, bo dlaczego dyskryminować np. czworokąty..
Zawsze się zastanawiam, czemu #prawicowezaburzenia skłaniają ludzi do wymyślana najbardziej z dupy wziętych przykładów?
Przecież tak samo przeciwnik zniesienia segregacji rasowej i innych przepisów mógłby sobie argumentować, że może od razu damy prawa szympansom i krowom? Jego argumenty miałyby tyle samo siły.
PS: co nie zmienia faktu, że rzeczywiście pewne formy prawnego rozpoznania związków międzyludzkich wyłamujących się z narzuconej tradycji bardziej niż pary jednopłciowe też powinny być obecne.
|
|
|  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. rzeczywiście pewne formy prawnego rozpoznania związków międzyludzkich wyłamujących się z narzuconej tradycji bardziej niż pary jednopłciowe też powinny być obecne. Chodziło właśnie o nieco szersze spektrum (+), choć także o to, dlaczego akurat "para" ma mieć przywileje.
P.S. Skąd posądzenie o #prawicowecośtam? (-)
|
|
| |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Skąd posądzenie o #prawicowecośtam? (-)
Zazwyczaj podobną argumentację przedstawia prawactwo. Oczywiście, mieści mi się w głowie, że ktoś na serio może uważać, iż powinno się zlikwidować w imię sprawiedliwości formalizację związków - w ten sposób likwidując uprzywilejowanie pewnych grup osób, ale nie mieści mi się w głowie, by ktoś wierzył, iż to możliwe.
|
|
| | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Proponuję pominąć mniemania co komu się mieści, a co nie mieści w głowie.
Odnoszę wrażenie, że przedmiotowym wątku mowa o korelacji ulg podatkowych z tzw. dzietnością (nie podzielam przy tym poglądu jakoby konieczne było sztuczne zwiększanie przyrostu naturalnego - raczej należy zreformować system ubezpieczeń). Skoro jednak zeszło na swobodę zawierania spółek i, jak zwykle, na przerost praw par hetero z racji samej odmienności płci, to i temat staje się może wart rozpoznania pod kątem ew. zmian prawnych. W szczególności, by już nie przynudzać, miałbym do Ciebie dwa pytania: 1. Czy np. bractwa (czy 'siostrzeństwa') o charakterze religijnym, pogrupowane dodatkowo związkami partnerskimi, miałyby mieć prawo do adopcji? 2. Czy nadawanie praw tzw. posiadania dzieci przez osoby lub związki nie mogące ich mieć samoistnie nie jest trochę wbrew imperatywowi kategorycznemu?
P.S. Ładne słowo "sofisteria" - brzmi jak histeryczna sofistyka.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>1. Czy np. bractwa (czy 'siostrzeństwa') o charakterze religijnym, pogrupowane dodatkowo związkami partnerskimi, miałyby mieć prawo do adopcji?
Nie wiem. Ale: od zawsze istniały religijne sierocińce, które wychowywały dzieci, które też, podobnie zresztą do sierocińców świeckich, nie miały szczególnych sukcesów na tym polu. Istnieją powody by upatrywać przyczyn w psychologii tak dorosłych jak i dzieci.
>2. Czy nadawanie praw tzw. posiadania dzieci przez osoby lub związki nie mogące ich mieć samoistnie nie jest trochę wbrew imperatywowi kategorycznemu?
A skąd mam wiedzieć? Kantystą jestem poznawczym, dla lansu, oraz na klopie. To znaczy, że poza kwestiami epistemologicznymi nigdy filozof z Królewca do mnie szczególnie nie przemawiał.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi >powinny przysługiwać parom homoseksualnym ?
Analogicznie do tego jak dwoje osób różnych płci nie ma dzieci.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | deili (1140 punktów) | > >I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi> >powinny przysługiwać parom homoseksualnym ?> Analogicznie do tego jak dwoje osób różnych płci nie ma dzieci.Cytat: Pary heteroseksualne też nie mają dzieci. Bywa, jednak odsetek takich par jest znacznie mniejszy, tego czy pozbawiać pary bezdzietne takich ulg nie chce w tym wątku rozciągać, chodź przyznam że poparł bym takie rozwiązanie (diabeł tkwi w szczegółach).
Wiem że moje wypociny ciężko czytelne ale, postaraj się wytrzymać do końca
|
|
5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | Pozwolę sobie podsumować niewydarzoną argumentację jaką przedstawiłeś:
Dowodem na "niesprawiedliwe" domaganie się szczególnych przywilejów przez kierowanych poczuciem krzywdy osób homoseksualnych ma być (czysto hipotetyczna) kwestia ulgi rodzinnej i tragedia w postaci jej (hipotetycznego) rozciągnięcia na pary jednopłciowe.
Pomijając monstrualny stopień zaburzenia proporcji (jeden, hipotetyczny aspekt na tle tysiąca nieuregulowanych, na gruncie których trwa radosna dyskryminacja), kwestia ta powinna być explicite przez prawo sprowadzana do posiadania lub nie dzieci (bez patrzenia na preferencje rodziców). Wreszcie sumując: ponieważ takie "argumenty" są puste jeśli chodzi o rzeczywistą treść, trudno zaprzeczyć, że ich jedynym ewentualnym realnym celem jest po prostu dostarczanie sofistycznych argumentów na rzecz podtrzymania dyskryminacji osób homoseksualnych. Trudno też kogoś prezentującego takie głupotki nie uznać za homofoba.
|
|
 | | deili (1140 punktów) | Do tego stopnia rozbawił mnie twój post że ledwo się nie udusiłem. Gratuluję ! Odpowiedź masz na priv.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Odpowiedź masz na priv. Nie czuję potrzeby do pogaduszek "na privie". Zresztą, zawarłeś tam dość żenujący pseudoargument. Oczywiście, jeśli zechcesz przedstawić go publicznie w wątku, wtedy ci odpowiem.
|
|
3 na 3 | Konrad Krawczyk (12 punktów) | Osoba homoseksualna jest (zwykle) zdolna do rozmnażania. Dzieci w związkach homo nie biorą się tylko z adopcji, często są poczęte z przyjaciółką/przyjacielem, matką zastępczą, dzięki dawcy nasienia lub przez in vitro. Powoduje to powiększanie się populacji i wszystkie korzyści, które z tego wynikają. Pary adoptujące dzieci zapewniają im dom, uwalniają je z biednych i nierentownych domów dziecka, przenosi to koszt związany z utrzymaniem dzieci w tych domach (mówię tu o państwowych domach dziecka, te rodzinne to inna bajka). Moim zdaniem ulgi raczej powinny być. Poza tym, państwo niewiele by straciło - przynajmniej na razie, liczba osób świadomych własnej orientacji homoseksualnej w Polsce wynosi zaledwie ok. 600 000 (źródło podam, jak znajdę). Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 5 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Liczba osób świadomych własnej orientacji homoseksualnej w Polsce wynosi zaledwie ok. 600 000 (źródło podam, jak znajdę).
O widzę, że lobby gejowskie uderza w notą nutę; teraz nie mówi się o liczbie homoseksualistów, a o liczbie "homoseksualnie oświeconych". Niezłe macie te wynalazki - takie szamaństwo XXI wieku. Jak rozumiem reszta Polaków jeszcze nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji i błądzi w ciemnościach. Ciekawe jak badacie tę seksualną świadomość. Rozumiem, że od teraz to "badacz" decyduje kiedy człowiek jest świadom własnej seksualności ? Najbardziej zabawna jest ta gadka o korzyściach demograficznych płynących z liberalnego podejścia świata zachodniego do sfery seksualnej - świata, który cierpi na chroniczny brak zastępowalności pokoleń. Świata w którym człowiek w świetle "badań" sam nie może zdecydować o własnej seksualności bowiem ta wynika ze statystyki, obliczeń, politycznej poprawności oraz prawdy czasu. Nie wiem jakich pokładów ideologii trzeba mieć w sobie, aby zachwalać model zachodniej seksualności w kontekście demografii, ale wiem, że głupota ludzka nie zna granic.
|
|
|  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Nie wiem jakich pokładów ideologii trzeba mieć w sobie, aby zachwalać model zachodniej seksualności w kontekście demografii, ale wiem, że głupota ludzka nie zna granic.
Łell, "kontekst demografii" to nie jedyny kontekst, jest jeszcze kontekst praw człowieka, swobód, dobra, piekna i całej reszty. Godności ludzkiej (tej prawdziwej, nie wykrzywionej formy jaką propaguje KrK celem usprawiedliwienia swoich szkaradzieństw moralnych).
Btw, "w kontekście demografii", każdy kto w dodatnim przyroście naturalnym widzi rozwiązanie problemów współczesnych, powinien też dostrzec genocyd głodu i katastrofy ekologicznej przyszłych pokoleń.
|
|
| |  | 2 na 4 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Łell, "kontekst demografii" to nie jedyny kontekst, jest jeszcze kontekst praw człowieka, swobód, dobra, piekna i całej reszty. Godności ludzkiej (tej prawdziwej, nie wykrzywionej formy jaką propaguje KrK celem usprawiedliwienia swoich szkaradzieństw moralnych).
Taaa, o tych prawach człowieka najczęściej mówią politycy, którzy jednego dnia zgadzają się z Kadafim i przyjmują go na salony jako jednego z głosicieli praw człowieka, a drugiego dnia bombardują jego jednostki militarne. Nie zdziw się czasem jak za kilka lat ci co dzisiaj tak ładnie mówią o braterstwie i pojednaniu nagle zmienią zdanie bo źródło ropy będzie zagrożone albo kanał transportowy wymsknie się spod kontroli. Prawa człowieka wymyślili politycy, a nie lud i to oni w każdej chwili mogą zmienić definicje tegoż. A tych co mówili o "jedynie prawdziwej" godności ludzkiej było już wielu, wliczając w to Ciebie jak i KrK.
>Btw, "w kontekście demografii", każdy kto w dodatnim przyroście naturalnym widzi rozwiązanie problemów współczesnych, powinien też dostrzec genocyd głodu i katastrofy ekologicznej przyszłych pokoleń.
O problemie głodu rozpisują się autorzy od ponad stu lat. Jak do tej pory w regionach cywilizacyjnie zaawansowanych okazuje się, że żywności można wytworzyć na tyle by społeczeństwa wykarmić. Fakt, że nadwyżki żywności lądują na wysypiskach śmieci zawdzięczamy przesytowi jak i przerośniętej biurokracji.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Taaa, o tych prawach człowieka najczęściej mówią politycy, którzy jednego dnia zgadzają się z Kadafim i przyjmują go na salony jako jednego z głosicieli praw człowieka, a drugiego dnia bombardują jego jednostki militarne.
Zdecyduj się, zagładę cywilizacji szykuje lobby homoseksualne, żydomasoneria czy sprzedajni politycy? Bo się gubię...
|
|
2 na 6 | paranoid (27 punktów) | Ja jakoś nie jestem przekonany co do wychowywania dzieci przez małżeństwa homoseksualne. Przez krótki okres wierzyłem, że takie dziecko będzie rozwijać się normalnie, póki otoczenie nie będzie mu wytykać, że jest "inne". Jednak z czasem zacząłem coraz lepiej uświadamiać sobie, jakie to wszystko jest pokrętne i skąd się w ogóle wzięła ta cała "walka o równość". Para lesbijek ani para gejów nie może spełnić wszystkich psychologicznych potrzeb dziecka, bo do tego jest potrzebna "matka" i "ojciec" (piszę w cudzysłowie, bo mam na myśli kompleksy) Więcej na ten temat można znaleźć tutaj).
Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie. - Woody Allen
|
|
 | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Srsly, zamiast do psychologicznych Pudelków powinieneś sięgnąć do psychologicznych i psychiatrycznych periodyków publikujących artykułu peer-review. Wiedziałbyś na przykład, że (statystycznie) para lesbijek najwyraźniej spełnia potrzeby dziecka lepiej niż para ojciec-matka.
|
|
 | 5 na 5 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | > Para lesbijek ani para gejów nie może spełnić wszystkich psychologicznych potrzeb dziecka, bo do tego jest potrzebna "matka" i "ojciec" (piszę w cudzysłowie, bo mam na myśli kompleksy) Więcej na ten temat można znaleźć tutaj).Ciekawe czy ktoś uświadomił "doświadczonej pani psycholog" że ten "jedyny właściwy" model rodziny typowy jest wyłącznie dla euroatlantyckiego kręgu kulturowego w XX wieku. Jakimś cudem poza nim żyją/żyli ludzie i nawet wychowywali dzieci.
|
|
 | 1 na 3 | CamelOT (915 punktów) | (...) > Para lesbijek ani para gejów nie może spełnić wszystkich psychologicznych potrzeb dziecka (...) Więcej na ten temat można znaleźć tutaj).Hmmm, czy pozwolisz mi z wyżyn mojego psychologicznego wykształcenia na stwierdzenie, że pani Trayce Hansen chrzani jak potłuczona? Skąd ta prośba? Bo nie mam czasu ani ochoty na detaliczne obalanie rozlicznych niedorzeczności zawartych przez tę panią w zlinkowanym artykule, więc przedstawiam dowód "na wiarę". Poszukaj poważnych materiałów na ten temat, jeśli cię on intryguje.
|
|
 | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > skąd się w ogóle wzięła ta cała "walka o równość".No skąd? > bo mam na myśli kompleksyKompleksy czego bądź kompleksy czyje? > Więcej na ten temat można znaleźć tutaj)Ale zdajesz sobie sprawę, że to marne źródło jest? Nie mógłbyś się pofatygować i czegoś poważniejszego znaleźć? Mam na myśli np. recenzowane czasopisma naukowe.
|
|
 | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | >Para lesbijek ani para gejów nie może spełnić wszystkich psychologicznych potrzeb dziecka, bo do tego jest potrzebna "matka" i "ojciec"
nonsens. Czy dzieci wychowywane przez samotne matki/ojców kwalifikują się natychmiastowej terapii, gdyż brakuje im męskich/żeńskich 'modeli?? A może przydzielać im 'modela' z urzędu?
O szacunku do partnera można nauczyć się od partnerki mamy czy partnera taty; do tego heteroseksualny związek nie jest potrzebny. No chyba że dziecko ma się uczyć, że tatuś zajmuje się samochodem, a mamusia domem; tatuś ogląda mecz, a mamusia gotuje obiad?
|
|
 | 1 na 1 | Micoud (38 punktów) | > Para lesbijek ani para gejów nie może spełnić wszystkich psychologicznych potrzeb dziecka, bo do tego jest potrzebna "matka" i "ojciec" (piszę w cudzysłowie, bo mam na myśli kompleksy) Więcej na ten temat można znaleźć tutaj).Fajny artykuł, ale: > Po czwarte "małżeństwo homoseksualne" zwiększa seksualne zagubienie i seksualne eksperymenty u młodych ludzi. Przesłanie wprost i nie wprost "małżeństwa homoseksualnego" brzmi, że wszystkie wybory są jednakowo akceptowane i wskazane. A zatem nawet dzieci z tradycyjnych rodzin, pod wpływem tego przesłania o równości wszystkich opcji seksualnych, będą wzrastały sądząc, że to nie jest istotne, z kim ma się relację seksualną lub małżeńską. Trwanie w takim przekonaniu prowadzi niektórych, jeśli nie wielu podatnych na wpływy młodych ludzi, do angażowania się w seksualne i małżeńskie związki, których nigdy wcześniej nie braliby pod uwagę.Seksualne zagubienie i takie tam, to jest pisanie dla pisania, nie jest to poparte żadnymi dowodami, badaniami, bo autorka w przypisach nic takiego nie podaje, więc jest to luźno postawiona teza autorki wynikająca z jej poglądów społecznych, a nie jest to wynik przeprowadzonych badań czy też dogłębnej obserwacji. > Wreszcie po piąte, jeśli społeczeństwo zezwala na "małżeństwa homoseksualne", to także będzie musiało pozwolić na inne rodzaje małżeństw. Logika prawna jest prosta: jeśli zabranianie "małżeństw homoseksualnych" stanowi dyskryminację, to nie uznawanie małżeństw poligamicznych, małżeństw multilateralnych (związek kilku mężczyzn z kilkoma kobietami za obopólną wiedzą i zgodą), czy też jakichkolwiek innych rodzajów grup małżeńskich będzie także uznawane za dyskryminację.Uwielbiam tzw. "argumenty z równi pochyłej", tutaj jak i w większości przypadków nie jest on w żadnym wypadku uprawniony, jest bezzasadny i stanowi zwykły chwyt erystyczny.(Długo by o tym mówić polecam artykuł dr. Krzysztofa Wieczorka :kiedy równia jest pochyła" Dialogikon Tom XV). Krytykując ten artykuł na płaszczyźnie myślenia samej autorki, jeśli wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne rodzi negatywne konsekwencje ze względu na brak "wzorca) podobnie jak w przypadku wychowywania dzieci przez samotne matki to czemu zezwalamy, pochwalamy, a nawet wspomagamy społecznie samotne matki skoro robi to tak wielkie krzywdy dzieciom (teza samej autorki).
|
|
1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >O tuż system ulg podatkowych i prorodzinnych jest tworzony przez państwo w celu zachęcenia do "rozmnażania", wychowywania dzieci, nie oszukujmy się te narzędzia to narzędzie zapobiegania skutkom demograficznym z jakimi mamy do czynienia, i zapewnienia państwu dochodów z podatków i ludzi z których można ściągać kasę na wypłatę emerytur. >I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi powinny przysługiwać parom homoseksualnym ?
Otóż powinny przysługiwać dokładnie z tego samego powodu- by zachęcić homoseksualistów do "rozmnażania", co jak słusznie zauważyłeś, jest ratunkiem dla budżetu i nadzieją emerytów. Cel ten mogą homoseksualiści osiągnąć poprzez adopcję lub udział osób trzecich, a zauważ, że obie te metody są bez przeszkód praktykowane przez pary heteroseksualne.
|
|
 | 1 na 1 | Micoud (38 punktów) | >>I tutaj pytanie, jeśli w związku dwojga osób tej samej płci nie ma dzieci, to czy takie ulgi powinny przysługiwać parom homoseksualnym ? >Otóż powinny przysługiwać dokładnie z tego samego powodu- by zachęcić homoseksualistów do "rozmnażania", co jak słusznie zauważyłeś, jest ratunkiem dla budżetu i nadzieją emerytów.
Straszne zagmatwanie. Nie przysługują parom hetero, które nie mają dzieci żadne ulgi, bo jak ktoś zauważył wspólne rozliczanie się to żadna ulga. Natomiast jeśli zostaną zalegalizowane związki partnerskie to naturalnie będzie to pociągało podobną sytuację majątkową (wspólność majątkowa ustawowa bądź umowna)
>Cel ten mogą homoseksualiści osiągnąć poprzez adopcję lub udział osób trzecich, a zauważ, że obie te metody są bez przeszkód praktykowane przez pary heteroseksualne.
Pary homoseksualne mogą jedynie adoptować, same dziecka nie zrobią. in vitro od dawcy nasienia czy surogatka to też nie jest "rozmnażania przez nich samych" bo wymaga udziału osób trzecich. Zabrzmi to brutalnie ale ze względów czysto finansowych nie opłaca się państwu dawać takich samych ulg parom hetero i homo. Pytanie czy takie zróżnicowanie jest etyczne to całkowicie inna sprawa.
Ja osobiście mam pewne wątpliwości wewnętrzne co do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne ze prostych względów biologicznych, gdyby natura chciała żeby zwierzęta homo chciały wychowywać potomstwo to bym im to umożliwiła, ale moje wątpliwości natychmiast znikają, gdy pomyśle, że jeśli nie zostaną adoptowane to trafią do domów dziecka, które w Polsce są wylęgarnią nieszczęśliwych ludzi i dużej grupy przyszłych wyrzutków społecznych. Nawet jeśli adopcja przez pary homoseksualne nie jest to forma tak dobra jak klasyczna rodzina (tak uważam, ale daleko mi do wypowiedzi typu, że to jest krzywdzenie dzieci czy jakieś skrzywianie) to i tak na pewno lepiej mieć jak to mówi pan Terlikowski dwóch tatusiów niż mieć dwóch dryblasów obok w domu dziecka.
Nawiasem mówiąc zauważmy jak wielkie zagmatwanie jest w poglądach kościoła ; przy in vitro krzyczą, że jest złe, jak ktoś nie ma własnych dzieci niech adoptuje. A gdy w kolejce mamy grupę społeczną, która chętnie by takiej się podjęła to tez źle bo to akurat grupa której nie lubimy.
|
|
|  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | >Pary homoseksualne mogą jedynie adoptować, same dziecka nie zrobią. in vitro od dawcy nasienia czy surogatka to też nie jest "rozmnażania przez nich samych" bo wymaga udziału osób trzecich. Zabrzmi to brutalnie ale ze względów czysto finansowych nie opłaca się państwu dawać takich samych ulg parom hetero i homo.
I nie rozumiem co do tego ma obecność osób trzecich lub nawet czwartych. Jeśli zaczynamy liczyć wszystko w kategoriach winien/ma to emerytów w ogóle nie powinno się leczyć, bo są obciążeniem dla budżetu. Tak więc, może powinno się koncentrować tylko i wyłącznie na fakcie istnienia dziecka i związanych z tym istnieniem ulg podatkowych, które powinne przysługiwać wszystkim posiadających dzieci.
Aż dziwne, że nikt z polityków prawicy ekstremalnej jeszcze nie wpadł na pomysł by osoby ubiegające się o ulgę podatkową na dziecko przynosiły zaświadczenie, że potomek poczęty jest konwencjonalnymi metodami w pozycji misjonarskiej :-D
|
|
|  | | mayolina (2278 punktów) | gdyby | jakby natura chciała żebyśmy latali, dałaby nam skrzydła.
Czy jest to argument przeciwko lataniu samolotem?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|