Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiara to nadzieja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
17-02-2012 16:16makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Wiara to nadzieja
Ocena 1 na 3
hej,
Jaką nadzieje ma ateista ?
On umrze i ... to wszystko
Jego dzieci też umrą
Być może wszystko kiedyś umrze , słońce przestanie świecić
Wszystko się skończy i ... już
Nie będzie niczego
Nasze istnienie to chwileczka , chwilka , przebłysk przelotny jakiejś samoświadomości - nietrwałej i skończonej
Komu taka wizja wystarcza ?
Kto czuje się taką wizją usatysfakcjonowany , uszczęśliwiony ?
Te nasze przemyślenia , koncepcje , refleksje , systemy , wizje ...
wartości , szlachetność ,etyka , filozofia ... czasem orgazm ...
Nic stałego , nic pewnego
Wydarzyło się i skończyło i ... już ... koniec ...
Te nasze bóle , cierpienia , dramaty , tragedie ...
Bez wyjaśnienia , bez wytłumaczenia , bez pewności
Bez kary i bez nagrody
Przypadek ...
Jesteśmy przypadkiem ...
Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
Tak jak kamień , jak woda , jak powietrze ...
Po prostu jeden z wielu elementów
Wygenerowana została samoświadomość
I ta świadomość musi , musi , musi jakoś siebie określić , zdiagnozować , ustalić , opisać ...
Bez celu , bez sensu , bez ... boga ...

Dopóki żyję to wszystko ma jakieś znaczenie a jak umrę to nic nie będzie miało znaczenia
I żyj tu przez kilkadziesiąt lat
z bólem , cierpieniem , biedą , nędzą , strachem
I jeszcze codziennie do pracy ... do kopalni , śmieci , brudnych pieluch ... do krwi , ropy , kału i wymiocin ...
Jak będziesz walczył to możesz być bogaty
A jak masz pecha to urodzisz się w czasie pogromów etnicznych

Pozdrawiam was serdecznie
makuś
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

rysiek (4593 punktów)
Faktycznie wszystko to fatalnie brzmi. Ale... Mogłeś się po prostu nie urodzić, a wtedy nie byłoby nawet tego. Zatem jesteś wyjątkowym szczęściarzem.

A "wiara", jeśli tu chodzi Ci o religię, to raczej tylko złudzenie, próba ucieczki od rzeczywistości.
17-02-2012 18:23 
 Ocena 1 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Faktycznie wszystko to fatalnie brzmi. Ale... Mogłeś się po prostu nie urodzić, a wtedy nie byłoby nawet tego. Zatem jesteś wyjątkowym szczęściarzem.
>A "wiara", jeśli tu chodzi Ci o religię, to raczej tylko złudzenie, próba ucieczki od rzeczywistości.
>

hej,
Jestem szczęściarzem wyłącznie dlatego , że urodziłem się jako względnie zdrowy osobnik , we względnie majętnej rodzinie , we względnie spokojnych czasach ...
Kwestia przypadku ...
Czy mogę budować swój światopogląd na przypadku ?
Moje racje , przekonania , wiara ... to wyłącznie kwestia przypadku ?
Jak może mnie to motywować do działań szlachetnych , wartościowych ... ?
Czy takie są prawdopodobne ?
makuś
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Jaką nadzieje ma ateista ?
Nadzieję na co?

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
17-02-2012 18:19 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Jaką nadzieje ma ateista ?
>Nadzieję na co?

hej,
Bardzo dobre pytanie !
Czy ateista może mieć nadzieję ?
Czy jest mu potrzebna ?
Nadzieja na ...
jestem ateistą i nie mam nadziei ... na nic ...
Obecnie mamy do czynienia z eksplozją samoświadomości i ze względnie stabilnym stanem naszej galaktyki ...
Lecz w każdej chwili musimy liczyć się z tym , że zdarzy się coś ... i całe to istnienie się skończy ...
Dopóki żyję mogę cieszyć się życiem ...
Ale to może powiedzieć wyłącznie ktoś kto żyje w dobrych warunkach ...
Człowiek który cierpi raczej nie uważa swego życia za przywilej i wyjątkowe szczęście ... lepiej dla niego byłoby nie żyć i ... nie cierpieć ...
makuś
17-02-2012 21:05 
 Ocena 7 na 7
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>jestem ateistą i nie mam nadziei ... na nic ...
To smutne.
Szczęśliwie nie jestem Tobą.

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Szczęśliwie nie jestem Tobą.

hej,
Też sobie to powtarzam patrząc i obserwując cierpienia innych ludzi ...
makuś
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Polecam wiersz Wisi Sz. "O śmierci..." dla rozluźnienia.

Pozdrawiam


"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Polecam wiersz Wisi Sz. "O śmierci..." dla rozluźnienia.
>Pozdrawiam
>
"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci


hej,
Śmierć
zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona.

Raczej mnie ten wiersz nie rozluźnia !

Zresztą nie o śmierć chodzi a o cierpienie ...
O ból , o dramat , o tragedie ... śmierć często jest wybawieniem ... czasem przychodzi tak późno ...

makuś
19-02-2012 17:45 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jesteś obłożnie chory? Cierpiący na bolesne dolegliwości?
O co Ciebie chodzi? (jak to pytał w pewnym kabarecie pewien Pan)

Każdy odpowiada w pierwszej kolejności za siebie. Jak już z samym sobą się ogarniesz, to dopiero zajmuj się innymi.
Tylko bądźże wtedy racjonalistą - jak ktoś płacze, to nie przyłączaj się do niego w płaczu, ale spróbuj zadbac/pomóc mu, by nie musiał płakać.

A wracając do Wisi czytaj całość, nie pomijaj:
"Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne."

Jak sam sobie wybierasz (choćby widząc Twój cytat wyrwany z wiersza) Goowno dodając od siebie Goowniany kontekst, to nie dziw się później, że żresz Goowno.

A zresztą, Lem dowodził, że masochiści też muszą istnieć. Czy przypadkiem nie jesteś masochistą?

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
20-02-2012 15:33 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś obłożnie chory? Cierpiący na bolesne dolegliwości?
>O co Ciebie chodzi? (jak to pytał w pewnym kabarecie pewien Pan)
hej,
To chyba jasne - o to jak inni radzą sobie ze swoim życiem

>Każdy odpowiada w pierwszej kolejności za siebie. Jak już z samym sobą się ogarniesz, to dopiero zajmuj się innymi.

hej,
Nie każdy a nawet wielu nie może , nie potrafi odpowiadać za siebie - na przykład dzieci ...

>Tylko bądźże wtedy racjonalistą - jak ktoś płacze, to nie przyłączaj się do niego w płaczu, ale spróbuj zadbac/pomóc mu, by nie musiał płakać.

hej,
Od 25 lat nie robię nic innego ( pracuje jako pielęgniarz na onkologii i ... rozśmieszam ludzi )

>A wracając do Wisi czytaj całość, nie pomijaj:
>"Nie ma takiego życia,
>które by choć przez chwilę
>nie było nieśmiertelne."

hej,
Według mnie każde życie jest śmiertelne a ten cytat to romantyczny akcent - nic więcej
Zresztą nie chodzi o śmierć lecz o cierpienie

>Jak sam sobie wybierasz (choćby widząc Twój cytat wyrwany z wiersza) Goowno dodając od siebie Goowniany kontekst, to nie dziw się później, że żresz Goowno.

hej,
A ta część wypowiedzi jak pewnie się spodziewasz nie podoba mi się
Jestem wegetarianinem i żrę trawę !

>A zresztą, Lem dowodził, że masochiści też muszą istnieć. Czy przypadkiem nie jesteś masochistą?
>Pozdrawiam

hej,
Fakt , że dostrzegam cierpienie innych nie czyni mnie masochistą
A Lem napisał wiele rzeczy ... nad którymi warto się zastanawiać !
pozdrawiam
makuś
20-02-2012 22:22 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Tylko bądźże wtedy racjonalistą - jak ktoś płacze, to nie przyłączaj się do niego w płaczu, ale spróbuj zadbac/pomóc mu, by nie musiał płakać.
>hej,
>Od 25 lat nie robię nic innego ( pracuje jako pielęgniarz na onkologii i ... rozśmieszam ludzi )
Szacunek.

>>A wracając do Wisi czytaj całość, nie pomijaj:
>>"Nie ma takiego życia,
>>które by choć przez chwilę
>>nie było nieśmiertelne."
>Według mnie każde życie jest śmiertelne a ten cytat to romantyczny akcent - nic więcej
Szkoda, że mija Cię jaśniejsza strona.

>Zresztą nie chodzi o śmierć lecz o cierpienie
Pytaj. Jeśli będę potrafił odpowiem.

>Jestem wegetarianinem i żrę trawę !
Nie mam nic do tego.

>Fakt , że dostrzegam cierpienie innych nie czyni mnie masochistą
Ale wiesz, że opisujesz je, jakbyś zbytnio zwracał na nie uwagę (albo raczej przez nie nie dostrzegał radośniejszych stron życia).

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Fakt , że dostrzegam cierpienie innych nie czyni mnie masochistą
>Ale wiesz, że opisujesz je, jakbyś zbytnio zwracał na nie uwagę (albo raczej przez nie nie dostrzegał radośniejszych stron życia).
>Pozdrawiam

hej,
No cóż ... skrzywienie zawodowe ? - choć przecie ci cierpiący ludzie którymi się opiekuje to fakt a nie fantasmagoria
I nakładające się na nie radosne reklamy radosnych i beztroskich obywateli ...
Czasem rzeczywiście trudno mi ... oddychać ...
Ale staram się łapać równowagę

Brak szacunku

Życie jest piękne ! Taaaak !
Nie oszukujmy się !
Dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy twierdzimy , że życie jest piękne ?
Wbrew wszystkiemu co nas otacza a przede wszystkim wbrew śmierci !
Życie jest piękne ponieważ czeka nas wspaniałe życie po śmierci. Jaka bzdura !
Wszędzie trwa wojna o wszystko , o chleb o wodę o przyjaźń o miłość o władzę o pieniądze .
Umieramy z głodu od kuli w kataklizmach od chorób .
Szukamy desperacko ucieczki przed strachem przed cierpieniem przed niepewnością .
Wymyślamy sobie sensy życia bo nie potrafimy żyć w pustce i bez nadziei .
Robimy co możemy żeby dotrwać w dobrej formie do pięknej naturalnej śmierci .
Zdobywamy , odkrywamy , poznajemy , przeżywamy , doświadczamy , zapamiętujemy , zapominamy .
Nie mamy wyjścia ! Czyż nie tak ?

Piękno , bliskość , ciepło , dobro...
Łagodny wiatr , ciepły deszcz , niebo pełne gwiazd , szum morza , śnieg na górskich szczytach...
Wilgotny dotyk ust ukochanej osoby , uścisk dłoni przyjaciela , mocny i twardy i pewny , kołysane do bezpiecznego snu dziecko

Zimno , ciemno , rozpaczliwie , boleśnie...
Szorstki wiatr , zimny deszcz , nie ma domu , nie ma parasola , nie ma ciepłej herbaty ...
Jest brudne niebo i brudne ulice i obojętność i arogancja i złość i wielkie puste przestrzenie ...
I jest jeszcze strach przed tym najpiękniejszym ze wszystkich możliwych światów...

Życie jest piękne , o tak !
Ale tylko wtedy kiedy jestem syty , czysty , zdrowy i bezpieczny .
Ale tylko wtedy kiedy jestem zadowolony , usatysfakcjonowany , szczęśliwy .
Tyle warunków musi zostać spełnionych , to jak główna wygrana w toto lotka .

A zresztą co mnie to obchodzi !

Trzeba posprzątać , zrobić pranie , zakupy , trzeba ugotować , zająć się dzieckiem , załatwić jakieś formalności , coś przeczytać , coś napisać , coś oglądnąć , gdzieś pojechać , dokądś wrócić
Trzeba trochę poczekać , z czymś się pośpieszyć , postarać się coś zmienić , spróbować zostawić coś tak jak było , trzeba wstać i trzeba się położyć , trzeba się zdenerwować i znów się uspokoić , raz być wesołym a raz być smutnym , trzeba się zakochać i odkochać , raz być miłym raz nieznośnym., coś zrozumieć , czegoś nie pojąć , kogoś objąć a kogoś obejść łukiem , czymś się zachwycić , czymś znudzić
komuś pomóc , komuś przeszkodzić , w coś uwierzyć w coś zwątpić , zachorować i wyzdrowieć , mieć coś do powiedzenia lub milczeć , bawić się i pracować , nadawać czemuś znaczenie i gubić treść , marzyć i patrzeć się bezmyślnie przez okno , bać się i wykazać się odwagą...
Iść drogą i bezdrożami , na skróty i na około , być cynikiem i altruistą , rozróżniać dobro od zła
i gmatwać się w relatywizmie , być prymitywnym troglodytą albo wysublimowanym intelektualistą ...

życie jest piękne , prawda ?



Maciek Maka Wieczorek 3.12.00.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Hmmm...
www.thebar(*)ys_Look_Bright_Side_Life.shtml
Mam nadzieję, że rozumiesz angielski. Na wszelki wypadek wersja z obrazem i śpiewem:
www.youtube.com/watch?v=LxQgXgS5G3c

Pozdrawiam


"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
(You know, you come from nothing - you're going back to nothing.
What have you lost? Nothing!)

hej,
A po drodze jest tyle cierpienia ...
Jakoś mi to nie wystarcza
Jasne ... życie briana to świetny film ...
Tego cierpienia nie można zbyć żartem , cynizmem a nawet racjonalnymi argumentami
Ta ironia jest oczywiście oczyszczająca ... pozwala na pozbycie się strachu przed śmiercią
Twain napisał ( o ile pamiętam ) : Zanim się urodziłem , nie było mnie przez miliony lat i nie pamiętam aby coś złego mnie przez to spotkało a więc nie muszę bać się śmierci ...
Ale ja nie o tym mówię
Ja mówię o cierpieniu tu i teraz ... śmierć jest zbawcza !!!! ( jestem gorącym zwolennikiem eutanazji czyli prawa do samobójstwa - w przypadkach nieuleczalnego cierpienia )
makuś
22-02-2012 16:58 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Popadasz w fiksację.
Głupio mi coś do Ciebie napisać ostrzej, prócz tego, że (wydaje mi się) przenika Cię ta atmosfera "bolesnego przedsionka zwykle jednokierunkowego", mimo, że nie jesteś pasażerem, a tylko obsługą "tego autobusu".
Chcesz zmienić świat na lepszy, by nie było takich "przedsionków" - dołóż swoją cegiełkę w jego ulepszaniu. Ale, jak to mówią, "wyżej doopy nie podskoczysz" - pewnych niemożności na dziś nie przeskoczysz. Może jutro, jak nauka i cywilizacja ludzka rozwinie się bardziej, "bolesne przedsionki" znikną.
Twój bunt wydaje się Cię zatruwać po trosze. Na ile mogę stwierdzić z postów. Jeśli nie możesz z tego powodu funkcjonować w danej dziedzinie, to może lepiej spróbować dołożyć swoją cegiełke w innym miejscu. A może po prostu czasem przejść się na spacer dla samej przyjemności spaceru bez zmartwień i obciążeń. Nie wiem, nie jestem Tobą. Mam nadzieję, że pomogłem.

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
22-02-2012 17:21 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Popadasz w fiksację.

hej,
Tak ... zdaje sobie z tego sprawę ...
Dziękuje ci za twoją wypowiedź !
Wyżej doopy nie podskoczysz to rzeczywiście fantastyczne lekarstwo ... bez ironii !

Mam nadzieję, że pomogłem.
>Pozdrawiam

hej,
Oj pomogłeś !!
Sama chęć pomocy już pomaga !

Ale pójście na spacer niczego nie załatwia prócz zachowania równowagi ... to rzecz jasna jest cholernie ważne !

Czuje się tak jakbym wracając do domu z pracy wracał z wojny ...
Tam jest strzelanina , tam jest walka , cierpienie , ból , frustracja ...
A potem idę na piwo z kuplami i zapominam o wszystkim ...
Tak ... syndrom wyczerpania to faktycznie , realnie istniejący problem ...
Ale bez mojego prywatnego , osobistego wyczerpania ... cierpienie istnieje nadal ...
Niezależnie od długości moich spacerów ...

Ale ja tutaj nie chcę przeprowadzać wiwisekcji i psychoterapii
Ty swoimi wypowiedziami troszkę mnie popychasz w tym kierunku ...

pozdrawiam
makuś
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Ale ja tutaj nie chcę przeprowadzać wiwisekcji i psychoterapii
>Ty swoimi wypowiedziami troszkę mnie popychasz w tym kierunku ...
W takim razie, w jakim kierunku chciałbyś iść?

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
23-02-2012 15:48 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>W takim razie, w jakim kierunku chciałbyś iść?

hej,
Augustyn o ile się nie mylę napisał taką modlitwe :
Daj mi panie zdolność rozróżniania rzeczy możliwych od niemożliwych

To faktycznie rozsądne , pragmatyczne i racjonalne ...
Akceptacja ... ale akceptacja nie pasywna , nihilistyczna a akceptacja dynamiczna
Nie potrafię zmienić wielu rzeczy w całości ... ale potrafię zmienić kilka spraw odrobinę , popchnąć je trochę w kierunku rozumienym przeze mnie jako wartościowy ...

To oczywiście bardzo łatwo napisać , powiedzieć ... potem przychodzi czas realizacji

Wymiar akceptacji jest tutaj bardzo istotny
Co możemy akceptować , co należy , co musimy i na ile możemy nie akceptować tego co akceptować musimy ...
Pewnie jest więcej pytań z tym związanych ale na razie tyle ...

pozdrawiam serdecznie
makuś
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ok.
Nie umiem dodać nic do tego, co napisałeś. Wydaje mi się, że się zgadzamy.

Pozdrawiam

"Kto ile zdążył, tego mu cofnąć nie może." - Wisia Sz. o Śmierci
jasenka (1863 punktów)
>Komu taka wizja wystarcza ?
>Kto czuje się taką wizją usatysfakcjonowany , uszczęśliwiony ?

Wszyscy, którzy się z tym naprawdę dawno już pogodzili i czerpią siłę ze zwykłego życia, a zwłaszcza ci, którzy uświadomili sobie, że są tylko jednym z gatunków ssaków, który jak każdy inny gatunek na Ziemi prędzej czy później wyginie. Nie jesteśmy przypadkiem - to jedyna moja korekta, jesteśmy rezultatem ciągu zdarzeń przypadkowych.
Nie ma co lamentować, bo nie ma na to żadnej rady.
Mamy około 70 lat na wyciągnięcie ze swojego istnienia maksymalnie dużo wartości, ale i przyjemności.
Na pocieszenie - Homo neanderthalensis miał najwyżej 30
Cynizm jest świetnym lekarstwem
17-02-2012 18:10 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Cynizm jest świetnym lekarstwem

hej,
Cynizm nic ci nie pomoże kiedy masz ojca chorego na raka jelit i matkę cierpiącą na demencje a może jeszcze dziecka sparaliżowane i tak dalej i tak dalej ... z cynizmem daleko nie zajedziesz !
Zajedziesz najwyżej do obojętności .
Jestem zmuszony do bycia obojętnym na cierpienia innych -
Nic nie mogę aby ich cierpienia zredukować
W Dziennikach Gombrowicza jest taka scena kiedy on leży na plaży i zauważa leżącego na "plecach" żuka czy chrabąszcza ... ten nie potrafi się przewrócić na brzuch aby ulecieć , odlecieć , polecieć ... Gombrowicz pomaga mu ale nagle zauważa , że cała plaża pokryta jest takimi żuczkami i stwierdza , że nie jest w stanie im pomóc ...
Tak postrzegam siebie w świecie ...
W takim dramacie istnieję ...
obojętność jest jak lobotomia ...
pozdrawiam
makuś
17-02-2012 19:46 
 Ocena 8 na 8
jasenka (1863 punktów)
>Nic nie mogę aby ich cierpienia zredukować

A ja mogę, pracuję z ludźmi chorymi i starymi jako wolontariuszka.
Mój cynizm nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz pomaga, bo nie roztkliwiam się nad sobą i światem, tylko aktywnie się temu przeciwstawiam.

>W Dziennikach Gombrowicza jest taka scena kiedy on leży na plaży i zauważa leżącego na "plecach" żuka

Jeden podniesiony gombrowiczowski żuczek to lepsze niż zero podniesionego gombrowiczowskiego żuczka.
Polecam.
18-02-2012 18:46 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Polecam.
>

hej,
Dzięki ...
Od 25 lat jestem pielęgniarzem , pracuje na onkologii ...
Pracuje w kale , ropie , krwi , moczu , wymiocinach , w dramatach , tragediach i cierpieniach - to moja codzienność
Po 25 latach takiej pracy czuje się wyczerpany , to przenika do każdej komórki mego "ja" ...
Kilka osób umarło nie tylko na moim dyżurze ale na moich rękach - to niezwykłe doświadczenie
Kilka tygodni temu umierał na moich rękach człowiek młodszy kilka lat ode mnie , na raka tarczycy , dusił się ... był przerażony - podawaliśmy mu morfinę - ale to nie działa błyskawicznie ... przez godzinę leżał na podłodze i ... dusił się a ja i moja koleżanka trzymaliśmy go za ręce ... i gadaliśmy do niego , był w takim stanie , że nie można go było nawet dotknąć ...
Już nie cierpi , odszedł ...
makuś
jasenka (1863 punktów)
>Od 25 lat jestem pielęgniarzem , pracuje na onkologii ...
>Pracuje w kale , ropie , krwi , moczu , wymiocinach , w dramatach , tragediach i cierpieniach - to moja codzienność

A to bardzo Cię przepraszam, źle oceniłam Twoją wypowiedź. Myślałam, że jesteś z tych ludzi, którzy nic nie chcą zrobić, tylko narzekają, że jest źle. Musisz się zmagać z takimi cierpieniami codziennie i dlatego straciłeś wiarę w sens swojej pracy. Ale uwierz mi, nie jesteś bezradny, samo to, że jesteś przy chorych w takich ciężkich chwilach, to pozytywne bardzo. Nie możesz odegnać śmierci, ale Twoja praca pomaga chorym ludziom.
Co nie zmienia faktu, że jeśli nie czerpiesz z tego poczucia, że robisz coś trudnego, ale bardzo potrzebnego, może powinieneś zmienić oddział na bardziej łatwy do pracy.
Wybacz moje wypowiedzi wcześniejsze, nie do Ciebie powinnam je skierować!
19-02-2012 17:09 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Od 25 lat jestem pielęgniarzem , pracuje na onkologii ...
>>Pracuje w kale , ropie , krwi , moczu , wymiocinach , w dramatach , tragediach i cierpieniach - to moja codzienność
>A to bardzo Cię przepraszam, źle oceniłam Twoją wypowiedź. Myślałam, że jesteś z tych ludzi, którzy nic nie chcą zrobić, tylko narzekają, że jest źle. Musisz się zmagać z takimi cierpieniami codziennie i dlatego straciłeś wiarę w sens swojej pracy. Ale uwierz mi, nie jesteś bezradny, samo to, że jesteś przy chorych w takich ciężkich chwilach, to pozytywne bardzo. Nie możesz odegnać śmierci, ale Twoja praca pomaga chorym ludziom.
>Co nie zmienia faktu, że jeśli nie czerpiesz z tego poczucia, że robisz coś trudnego, ale bardzo potrzebnego, może powinieneś zmienić oddział na bardziej łatwy do pracy.
>Wybacz moje wypowiedzi wcześniejsze, nie do Ciebie powinnam je skierować!


hej,
Nie musisz mnie przepraszać , skąd mogłaś wiedzieć ?
Ale bardzo dziękuje za twoją wypowiedź !!!
Uważam też , że twoje zaangażowanie jest szlachetne i godne naśladownictwa !!!
Dziwne tylko wydaje mi się , że powołujesz się na cynizm ...

Ja nie straciłem wiary w sens tego co robię ... nadal uważam , że to co robię bywa czasem bardzo a nawet często jedyną dobrą rzeczą jaką można dla tych cierpiących ludzi zrobić ...
Bardziej chodzi mi o to , że w kapitalistycznych , neoliberalnych systemach ... nie ma miejsca na kogoś takiego jak ja ...
Neoliberałowie mówią mi , że zamist narzekać powinienem założyć własną firmę ...
Ale to właśnie świadczy o tym , że oni kompletnie nie rozumieją sedna problemu ...

Nie chodzi o to , że ja chcę zostać w trzy lata milionerem ale o to , że według mojego socjalistycznego pomysłu tak edukacja jak i opieka medyczna powinna być absolutnie bezpłatna ponieważ są to fundamentalne potrzeby , egzystencjalne potrzeby człowieka ... a wpychanie w to rynkowności jest destrukcyjne i kryminogenne !!!

I jeszcze raz powtarzam : Nie chodzi mi o śmierć ... śmierć jest wybawieniem ... od cierpienia ... !!!
Wielkim problemem jest cierpienie ... a nie sama śmierć !

Nawet jeśli zmieniłbym oddział to przecież sam problem się nie zmieni , prawda ?

Co z oczu to z serca ?

Za stary jestem aby w coś takiego uwierzyć !

pozdrawiam
bardzo serdecznie
makuś

>
20-02-2012 10:34 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Uważam też , że twoje zaangażowanie jest szlachetne i godne naśladownictwa !!!
>Dziwne tylko wydaje mi się , że powołujesz się na cynizm ...

Bo taka postawa pomaga i wręcz jest niezbędna do działania. Gdy się odrzuci szukanie sensu w czymś, co sensu nie ma i nie będzie miało, gdy się wie, że nie można uczynić z cierpienia żadnej wartości i ofiary, bo jest ona czystym nieszczęściem, to wtedy można coś robić. Im mniejszą kroplą w morzu jest Twoja pomoc, tym bardziej daje kopa. Bo to jedyne przeciwdziałanie bezradności.
Ludzie, którzy się przejmują i szukają wiary, szybko się wypalają.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Uważam też , że twoje zaangażowanie jest szlachetne i godne naśladownictwa !!!
>>Dziwne tylko wydaje mi się , że powołujesz się na cynizm ...
>Bo taka postawa pomaga i wręcz jest niezbędna do działania. Gdy się odrzuci szukanie sensu w czymś, co sensu nie ma i nie będzie miało, gdy się wie, że nie można uczynić z cierpienia żadnej wartości i ofiary, bo jest ona czystym nieszczęściem, to wtedy można coś robić. Im mniejszą kroplą w morzu jest Twoja pomoc, tym bardziej daje kopa. Bo to jedyne przeciwdziałanie bezradności.
>Ludzie, którzy się przejmują i szukają wiary, szybko się wypalają.

hej,
To bardzo mądre i wartościowe co napisałaś !

nie można uczynić z cierpienia żadnej wartości i ofiary, bo jest ona czystym nieszczęściem,

Tak i ja myślę i tak tego doświadczam i tak to przeżywam ...

Dziękuje !
makuś
farmer (22440 punktów)
>hej,
>Jaką nadzieje ma ateista ?
>Bez celu , bez sensu , bez ... boga ...

I to jest piękne, bo może wtedy umiałbym żyć.
A tak ciągle jest jakieś jutro. Może gdyby dotarło do mnie jak jest to bez sensu może ruszyłbym cztery litery. Żyję jak wierzący a nie jak człowiek. Jutro po jutrze od jutra.
Żyję jak bym miał żyć tysiąc lat. Jestem obserwatorem i jak zahipnotyzowany stoję i patrzę się na zegar. Co mi z tej wieczności jak nie umiem tych pięciu minut własnego życia wykorzystać?
17-02-2012 17:57 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Co mi z tej wieczności jak nie umiem tych pięciu minut własnego życia wykorzystać?

hej,
Widocznie masz coś co możesz wykorzystać
Są jednak inni którzy nie mają nic do wykorzystania , nawet miski ryżu ...
Można to oczywiście ignorować i chyba nawet należy ... bo przecież z taką świadomością żaden wrażliwy człowiek żyć nie może ...
Jakim ja jestem szczęściarzem ... nie urodziłem się jako żyd w czasie panowania faszystów ... nie cierpię głodu , nie topię się w powodzi i nie palę w pożarach i nie ginę w trzęsieniu ziemii ... jakie mam szczęście ...
Ale jakoś nie potrafię się z tego cieszyć ...
Jestem bezpieczny ...
Jaka ulga ...
Boję się tego cierpienia
Może przyjść w każdej chwili
makuś
17-02-2012 20:01 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Są jednak inni którzy nie mają nic do wykorzystania , nawet miski ryżu ...

Nie w tym rzecz, kiedy kończyłem szkołę kilkanaście lat temu miałem raptem komputer i rower kupione za pieniądze z praktyk. Dziś mam trochę więcej a w głowie jak by to samo. "Obrastanie" przedmiotami wcale nie zmienia podejścia do pewnych spraw.

Gdyby tak było to za każdym razem kiedy daję jedzenie tym co chcieli coś do jedzenia to ci ludzie powinni się zmienić. Tak się jednak nie dzieje. Ich życie nie zmieni się tylko dlatego że dostaną coś do jedzenia. Rozpocznie się proces po którym dojdą do tego co ma dzisiaj większość ludzi.

Czy to znaczy że istnieje granica po której stwierdzenia są głupie bo inni mają gorzej?

makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Czy to znaczy że istnieje granica po której stwierdzenia są głupie bo inni mają gorzej?
>

hej,
Istnieje wiele granic ...
Strasznie wiele granic , wiele z nich przekraczamy nie zdając sobie z tego sprawy , wiele przekraczamy wbrew sobie , są też tak odległe , że nie ma takiej siły abyśmy je przekroczyć mogli ...
makuś
farmer (22440 punktów)
>>Czy to znaczy że istnieje granica po której stwierdzenia są głupie bo inni mają gorzej?
>>
>hej,
>Istnieje wiele granic ...
>Strasznie wiele granic , wiele z nich przekraczamy nie zdając sobie z tego sprawy , wiele przekraczamy wbrew sobie , są też tak odległe , że nie ma takiej siły abyśmy je przekroczyć mogli ...
>makuś

Jak się ma to do tej miski ryżu bo nie kapuje tego co piszesz.

makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Jak się ma to do tej miski ryżu bo nie kapuje tego co piszesz.
>

hej,
Miska ryżu bywa często granicą ...
makuś
farmer (22440 punktów)
>>Jak się ma to do tej miski ryżu bo nie kapuje tego co piszesz.
>>
>hej,
>Miska ryżu bywa często granicą ...
>makuś

To nie jest granica, tylko miska ryżu. Właśnie od tej poezji czasem jest tyle nieporozumień.

Życie na tej planecie było jest i będzie życiem różnych prędkości. Dzięki temu jest postęp.

Ten facet wie coś na ten temat
www.youtube.com/watch?v=9dQ69yrwVKQ

makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Życie na tej planecie było jest i będzie życiem różnych prędkości. Dzięki temu jest postęp.

hej,
Głęboka refleksja jest zawarta w tej myśli ...
Kiedy spotykają się dwie różne "rzeczy" może z tego wyniknąć ... nieprzewidywalność !
Syty spotyka głodnego
Silny słabego
Mądry głupiego
Niemiec Polaka
Muzyk Rzeźbiarza
pozdrawiam
makuś
diogenes (42753 punktów)
>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia

Całe szczęście, że nie tylko nasze istnienie pozbawione jest racji. Również uzasadnianie istnienia pozbawione jest uzasadnienia. Naukowe odpowiedzi na religijne pytania to nonsens.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
. Naukowe odpowiedzi na religijne pytania to nonsens.

hej,
Ja nie stawiam religijnych pytań
Jestem ateistą
makuś
17-02-2012 21:15 
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>Ja nie stawiam religijnych pytań

Czyżby?

>Jaką nadzieje ma ateista ?

O jaką nadzieję chodzi? O jakiś substytut nadziei np. chrześcijan? Na kanwie czasowości i przypadkowości świata i życia religie wiły i wiją sobie gniazdka różnych iluzji. Nie ma potrzeby iść tą drogą. Nie ma problemu nadziei analogicznej do nadziei religijnej, np. iluzja nieśmiertelności w dziełach kultury.

>bez ... boga ...

Ileż do diabła ma trwać stypa po bogu?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>O jaką nadzieję chodzi?

hej,
O wartość , sens ...

>>bez ... boga ...
>Ileż do diabła ma trwać stypa po bogu?
>
hej,
Nie wiem ale wydaje mi się , że jeszcze jakiś czas . Nie wiem jakie pytania będziemy sobie stawiać i jak na nie odpowiadać za kilkaset lat

I nie chodzi tu o boga lecz raczej o sytuacje w której nawet jeśli ich nie znamy to mamy nadzieję , że istnieją odpowiedzi na wszystkie pytania
Ja osobiście nie mam takiej nadziei ... nie będziemy mieć odpowiedzi na wiele pytań ...
Czyli będziemy musieli zaakceptować sytuację w której jedyną odpowiedzią jest : nie wiem !
makuś
Shaker (36 punktów)
>>O jaką nadzieję chodzi?
>hej,
>O wartość , sens ...
Wartość nadziei? Sens nadziei? O czym ty prawisz człowieku?
>>>bez ... boga ...
>>Ileż do diabła ma trwać stypa po bogu?
>>
>hej,
>Nie wiem ale wydaje mi się , że jeszcze jakiś czas . Nie wiem jakie pytania będziemy sobie stawiać i jak na nie odpowiadać za kilkaset lat
>I nie chodzi tu o boga lecz raczej o sytuacje w której nawet jeśli ich nie znamy to mamy nadzieję , że istnieją odpowiedzi na wszystkie pytania
>Ja osobiście nie mam takiej nadziei ... nie będziemy mieć odpowiedzi na wiele pytań ...
>Czyli będziemy musieli zaakceptować sytuację w której jedyną odpowiedzią jest : nie wiem !
Kim ty jesteś? Bo na ,,wierzącego w Boga" nie wyglądasz, a do ateisty ci też daleko Poszukujący?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>>O jaką nadzieję chodzi?
>>hej,
>>O wartość , sens ...
>Wartość nadziei? Sens nadziei? O czym ty prawisz człowieku?

hej,
O twoim życiu , i o moim , o naszym istnieniu w nieznanej i nienazwanej przestrzeni kosmicznej , o niebycie w którym zaistniała samoświadomość zdolna do odczuwania cierpienia i szczęścia ... a o czym ty mówisz ?


>>Czyli będziemy musieli zaakceptować sytuację w której jedyną odpowiedzią jest : nie wiem !
>Kim ty jesteś? Bo na ,,wierzącego w Boga" nie wyglądasz, a do ateisty ci też daleko Poszukujący?

hej,
A kim ty jesteś ?
A ja rzeczywiście jestem poszukującym ? Wydaje ci się , że to coś złego ?
Dedykuje ci mój wiersz , który napisałem prawie 20 lat temu nad brzegiem oceanu , o 4-tej rano po wspólnych śpiewach z hiszpanami i francuzami , nasze wzajemne rozumienie sprowadzało się do nazwiska Bob Dylan ...

Nie mów mi że znalazłeś
Nie mów mi że już jesteś
Nie mów mi że już wiesz
Mów mi tylko mów mi że ....

... powiedziałeś do mnie żegnaj ... więc nie będzie całego wiersza chyba , że rzeczywiście zechcesz go przeczytać ...


Jest taki żart :
Modelka idąc ulicą spotyka żebraka , który mówi : Od tygodnia nic nie jadłem ...
A modelka na to : Też chciałabym być taka konsekwentna ...

Jak ty ten żart rozumiesz ?

Piszesz , że do ateisty mi daleko ...
Być może ... ale chciałbym abyś to jakoś uzasadnił
Kim według ciebie jest ateista ?
Człowiekiem , który mówi : Urodziłem się i to wszystko co mam do powiedzenia !
Jak na razie to właśnie ty jesteś cholernie daleko od mojego wyobrażenia o ateiście !

Ale może wymiana zdań może to zmienić ?

pozdrawiam serdecznie
makuś
Scorp (5381 punktów)

Ani to
>Całe szczęście, że nie tylko nasze istnienie pozbawione jest racji.
ani to,
>Również uzasadnianie istnienia pozbawione jest uzasadnienia.
ani też to
>Naukowe odpowiedzi na religijne pytania to nonsens.
nie jest słuszne.

Sensem istnienia jakiegoś procesu (nasze życie jest procesem, my, nasze ciała, jako żyjąca konstrukcja służymy mu jako konstrukcja nośna) jest dobro procesu wyższego rzędu. Tego, który powołał go do życia. Zatem sensem naszych indywidualnych istnień jest dobro, funkcjonowanie procesu życiowego w ogóle (dlatego lubimy się rozmnażać a nie lubimy umierać). Analogicznie sensem funkcjonowania trybika w zegarku jest proces pokazywania czasu

Uzasadnianie istnienia - jeżeli jest prowadzone rozsądnie - jest sensowne, bo wymaga zidentyfikowania procesów, które się odbywają na badanym terenie i pozwala wykryć lub wykluczyć związki zależności i relacje miedzy nimi.

Powyższe dotyczy procesów informacyjnych, takich jak życie biologiczne, a nie prostych procesów fizycznych, w których łańcuch przyczynowo-skutkowy nie zawija się w pętlę sprzężenia zwrotnego.

Odpowiedzi na religijne i inne bezsensowne pytania... Nie ma złych pytań, są złe odpowiedzi. Czy odpowiadasz dziecku, czy np. osobie wierzącej, której wyobrażenia nie zgadzają się z Twoimi, nie musisz odwracać się tyłem, jeżeli pytanie Ci się nie podoba. Dobre odpowiedzi są na wszystkie pytania, tylko niekiedy nie mieszczą się w jednym zdaniu.
-
17-02-2012 18:23 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>Sensem istnienia jakiegoś procesu ...jest dobro procesu wyższego rzędu.

Miłe to. Rozbić jedność procesu na poziomy, i myśleć sobie jak niegdyś Arystoteles w kategorii celów. Czego to intelekt nie wymyśli, aby uwić sobie gniazdko przyjemności.

>lubimy się rozmnażać ...

Raczej kopulować. Rozmnażanie to efekt uboczny. Dlatego wokół mamy morze rozkoszy i ... demograficzny niż.

>Nie ma złych pytań, są złe odpowiedzi.

Jest znacznie gorzej: są pytania pozorne, np. Kto stworzył świat? Pytania poprzedzają założenia, i tylko na ich gruncie można mówić o sensownych pytaniach.

>Dobre odpowiedzi są na wszystkie pytania,...

Niektóre odpowiedzi uchylają pytania. Ale to już nie tyle odpowiedź, co zmiana paradygmatu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Shaker (36 punktów)
>Jaką nadzieje ma ateista ?
Jedną nadzieję, czy nadzieje w liczbie mnogiej? Na co? Jesteś wierzący to masz nadzieję, że zabawa w chowanego z ,,Bogiem" to jednak tylko zabawa i po śmierci go ujrzysz. O wiele częściej ludzie mają nadzieję dotrwać do następnej wypłaty...
>On umrze i ... to wszystko
E? A coś ma być jeszcze? Jakiś happy ending? Czy może kara? Czy życie nie jest wystarczająco wymagające?
>Jego dzieci też umrą
Twoje też.
>Być może wszystko kiedyś umrze , słońce przestanie świecić
Wszystko organiczne masz na myśli?
>Wszystko się skończy i ... już
>Nie będzie niczego
>Nasze istnienie to chwileczka , chwilka , przebłysk przelotny jakiejś samoświadomości - nietrwałej i skończonej. Komu taka wizja wystarcza ?
Czemu nie ma starczyć? Czy koniecznie musi być coś po naszej śmierci? Osobiście chciałbym żyć o wiele dłużej na tym okrutnym i bezwzględnym świecie, no ale już mam chorobę, z którą pewnie skończę swój żywot przed 80.
>Kto czuje się taką wizją usatysfakcjonowany , uszczęśliwiony ?
Te nasze przemyślenia (...) Nic stałego , nic pewnego
Rozumiem, że jesteś wierzącym w ,,jedynego Boga", czy może poszukującym? Bo po nikim innym takich wierszyków się nie spodziewam. Wiara to też nic pewego, stała też nie jest, bo przecież często przedstawiciele danej ,,religi" mówią za ,,bóstwo" i zmieniają pewne prawdy.

(ominę kawałek)

>Bez kary i bez nagrody
>Przypadek ...
>Jesteśmy przypadkiem ...
>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
Czysto naiwne myślenie... Bo przecież brak uzasadnienia nie jest niczym złym. Czemu brak ,,sensu" musi przekreślać ludziom ich dalsze życie?

(...)
>Bez celu , bez sensu , bez ... boga ...
>Dopóki żyję to wszystko ma jakieś znaczenie a jak umrę to nic nie będzie miało znaczenia
>I żyj tu przez kilkadziesiąt lat
>z bólem , cierpieniem , biedą , nędzą , strachem
>I jeszcze codziennie do pracy ... do kopalni , śmieci , brudnych pieluch ... do krwi , ropy , kału i
>wymiocin ...
Jak może mieć znaczenie, co jest po śmierci skoro już nie żyjesz? Co obchodzi człowieka żyjącego, co będzie po śmierci skoro to nie wpływa na jego życie tu i teraz?
>Jak będziesz walczył to możesz być bogaty
>A jak masz pecha to urodzisz się w czasie pogromów etnicznych
Rodzisz się i tyle. Co mają do tego pogromy etniczne? czy też druga wojna światowa? Ludzie niejedno przeżyli.
>Pozdrawiam was serdecznie
Żegnam. Takie wiersze prawisz, aż sam nie widzisz absurdów tego co piszesz
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>>Jego dzieci też umrą
>Twoje też.

hej,
I twoje również

>>Być może wszystko kiedyś umrze , słońce przestanie świecić
>Wszystko organiczne masz na myśli?

hej,
Mam na myśli ... ciebie

>>Wszystko się skończy i ... już
>>Nie będzie niczego
>>Nasze istnienie to chwileczka , chwilka , przebłysk przelotny jakiejś samoświadomości - nietrwałej i skończonej. Komu taka wizja wystarcza ?
>Czemu nie ma starczyć? Czy koniecznie musi być coś po naszej śmierci?

hej,
Nie po śmierci ale w trakcie życia !

>Rozumiem, że jesteś wierzącym w ,,jedynego Boga", czy może poszukującym? Bo po nikim innym takich wierszyków się nie spodziewam.

hej,
Popatrz jak bardzo się mylisz
Jestem ateistą
Jestem przekonany , że spotkasz się w swoim życiu z wieloma takimi niespodziankami !

>>Przypadek ...
>>Jesteśmy przypadkiem ...
>>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
>Czysto naiwne myślenie... Bo przecież brak uzasadnienia nie jest niczym złym. Czemu brak ,,sensu" musi przekreślać ludziom ich dalsze życie?

hej,
Jeżeli zaczniesz poszukiwać sensu , jeżeli otrzeba zanalezienia sensu stanie się dla ciebie istotna to zrozumiesz !


>Rodzisz się i tyle. Co mają do tego pogromy etniczne? czy też druga wojna światowa? Ludzie niejedno przeżyli.

hej,
Rodzisz się i tyle ... to chyba tylko arogancka , niefrasobliwa młodość może tak mówić ...
Ludzie rzeczywiście niejedno przeżyli a ty ... też już niejedno przeżyłeś ?
Pewnie dlatego pogromy etniczne i wojna nic dla ciebie nie znaczą ...

>>Pozdrawiam was serdecznie
>Żegnam. Takie wiersze prawisz, aż sam nie widzisz absurdów tego co piszesz

hej,
Jeszcze nie powiedziałeś dzień dobry a już mówisz "żegnam" ... ?
Trochę za szybko jak mi się wydaje - ale twoje prawo

pozdrawiam serdecznie
makuś
>
Shaker (36 punktów)
>>>Jego dzieci też umrą
>>Twoje też.
>hej,
>I twoje również
Yep
>>>Być może wszystko kiedyś umrze , słońce przestanie świecić
>>Wszystko organiczne masz na myśli?
>hej,
>Mam na myśli ... ciebie
Niemożliwe naprawdę?<sarkazm>
>>>Wszystko się skończy i ... już
>>>Nie będzie niczego
>>>Nasze istnienie to chwileczka , chwilka , przebłysk przelotny jakiejś samoświadomości - nietrwałej i skończonej. Komu taka wizja wystarcza ?
>>Czemu nie ma starczyć? Czy koniecznie musi być coś po naszej śmierci?
>hej,
>Nie po śmierci ale w trakcie życia !
eeeeeeeee.....
>>Rozumiem, że jesteś wierzącym w ,,jedynego Boga", czy może poszukującym? Bo po nikim innym takich wierszyków się nie spodziewam.
>hej,
>Popatrz jak bardzo się mylisz
>Jestem ateistą
>Jestem przekonany , że spotkasz się w swoim życiu z wieloma takimi niespodziankami !
Ateista, które takie rzeczy pisze nie jest ateistą. Uświadom to sobie wreszcie. Jeśli wątpisz w sens tego jaki jest twój sens życia to znajdź sobie coś w co możesz uwierzyć, bo prawdziwy ateista raczej tak się nie zachowuje.
>>>Przypadek ...
>>>Jesteśmy przypadkiem ...
>>>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
>>Czysto naiwne myślenie... Bo przecież brak uzasadnienia nie jest niczym złym. Czemu brak ,,sensu" musi przekreślać ludziom ich dalsze życie?
>hej,
>Jeżeli zaczniesz poszukiwać sensu , jeżeli otrzeba zanalezienia sensu stanie się dla ciebie istotna to zrozumiesz !
Jeśli szukasz sensu to jest to dla ciebie istotne ale po co szukać sensu tak uporczywie skoro ta odpowiedź jest nieosiągalna na obecną chwilę.
>>Rodzisz się i tyle. Co mają do tego pogromy etniczne? czy też druga wojna światowa? Ludzie niejedno przeżyli.
>hej,
>Rodzisz się i tyle ... to chyba tylko arogancka , niefrasobliwa młodość może tak mówić ...
>Ludzie rzeczywiście niejedno przeżyli a ty ... też już niejedno przeżyłeś ?
>Pewnie dlatego pogromy etniczne i wojna nic dla ciebie nie znaczą ...
Jak ja kocham takie odpowiedzi. Gdybym był Somalijczykiem to bym wiedział, co to trud życia, gdybym był etc. Nie jestem. Nie mogę być każdym. Swoje przeżyłem, łącznie z nieuleczalną chorobą i uwierz mi nie rozpaczam. Chociaż umrę zapewne prędzej od ciebie, chyba że twoja śmierć nie będzie naturalna.
>>>Pozdrawiam was serdecznie
>>Żegnam. Takie wiersze prawisz, aż sam nie widzisz absurdów tego co piszesz
>hej,
>Jeszcze nie powiedziałeś dzień dobry a już mówisz "żegnam" ... ?
>Trochę za szybko jak mi się wydaje - ale twoje prawo
Piszesz to na serio, czy żyjesz w bajkowym/paradoksalnym świecie? Bo twoje odpowiedzi mają wydźwięk niemiłosiernie niepoważny. Irytującym jest, jak dyskutant wydaje się niepoważny.

PS. Z sensem życia to moja subiektywna opinia. Są ateiści, którzy zajmują się szukaniem itd. Jednak ja jestem Agnostykiem ateistą. Dlatego zostawiam szukanie ludziom, którzy tak naprawdę chcą się tym zajmować. Ja wolę żyć dniem dzisiejszym i tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Jednak ja jestem Agnostykiem ateistą.

hej,
Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz ?

Dlatego zostawiam szukanie ludziom, którzy tak naprawdę chcą się tym zajmować.

hej,
Bo ty nie chcesz ?

Ja wolę żyć dniem dzisiejszym i tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.

hej,
To niewiele - ale to twój Agnostyczno-ateistyczny wybór

hej,
Rozumiem , że jesteś poważnie chory ...
Nie mam zamiaru cię irytować czy nadwyrężać
Mam wrażenie , że twoja choroba to rzecz na osobny wątek ...
pozdrawiam
makuś
20-02-2012 22:07 
 Ocena 1 na 1
Shaker (36 punktów)
>Jednak ja jestem Agnostykiem ateistą.
>hej,
>Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz ?
,,Ateizm agnostyczny - nie wiadomo czy bogowie istnieją i w nich nie wierzy".
Zacytować więcej? Choć to dokładnie nie odzwierciedla moich przekonań.
>Dlatego zostawiam szukanie ludziom, którzy tak naprawdę chcą się tym zajmować.
>hej,
>Bo ty nie chcesz ?
Czy muszę się tym przejmować? Nie mam takiego przymusu.
>Ja wolę żyć dniem dzisiejszym i tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
>hej,
>To niewiele - ale to twój Agnostyczno-ateistyczny wybór
Zagłęb się w odmiany postaw ateistycznych i nie to zrozumiesz.
>hej,
>Rozumiem , że jesteś poważnie chory ...
>Nie mam zamiaru cię irytować czy nadwyrężać
>Mam wrażenie , że twoja choroba to rzecz na osobny wątek ...
Jaki wątek? Nie mam o czym rozmawiać. Zdarzyło się i tyle, wiele ludzi cierpi więcej ode mnie(nie mam choroby nowotworowej na szczęście). Dałem ją tylko na przykład, bo nie ma co się nad tym rozwodzić.

PS. Zbytnio nacisnąłem na początku za co przepraszam. Masz prawo rozwodzić się nad sensem życia i nikt ci tego nie zabrania. Każdy ma takie chwile w swoim życiu i pewnie ja też takich przeżyję jeszcze kilka, bo nie jestem z kamienia. Chociaż ja osobiście nie lubię lamentowania/zbytniego przejmowania się takimi rzeczami, bo to do niczego nie prowadzi. Jeśli chce się zmarnować życie to można to zrobić w pożyteczniejsze sposoby

Ja obecnie skupiam się na tym, by dostać się na dobre studia(19 lat) i to jest dla mnie sensem. Mam marzenia, które oczekują spełnienia i może to są chwilowe postanowienia, jednak trzeba czegoś się trzymać by nie zwariować. Obecnie to co się dzieje coraz bardziej człowieka przygnębia, jednak czym byłoby życie bez bólu. Trzeba to przeżyć i brnąć dalej Jak to usłyszałem gdzieś taki cytat i myślę, że jest bardzo życiowy:
,,Życie jest sumą wszystkich naszych blizn"
wafelos (517 punktów)

>Jaką nadzieje ma ateista ?
>On umrze i ... to wszystko
>Jego dzieci też umrą
>Być może wszystko kiedyś umrze , słońce przestanie świecić
>Wszystko się skończy i ... już
>Nie będzie niczego

Wszystko się kiedyś kończy. Tylko od nas zależy jak wykorzystamy dany nam czas. Nie ma co się przejmować że umrzemy. Do życia trzeba podchodzić z dystansem. Smutne jest to jak powiedział Hitchens że impreza się nie kończy ale i tak ty musisz już wyjść. Trzeba się z tym pogodzić.

>Komu taka wizja wystarcza ?
>Kto czuje się taką wizją usatysfakcjonowany , uszczęśliwiony ?

A co ma do tego szczęście. Prawda jest jaka jest i nie ważne czy ci się podoba czy nie. Ja osobiście wole nicość niż palenie się przez wieczność w piekle którym to ludzie wierzący tak kochają zastraszać.

>Przypadek ...
>Jesteśmy przypadkiem ...
>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
I to aż takie straszne? Ja tam uważam że nasze istnienie jest dziełem 4,5 mld lat ewolucji. Nie wiem jak dla ciebie ale mi to dodaje pewności siebie i szczęścia.

>Tak jak kamień , jak woda , jak powietrze ...
>Po prostu jeden z wielu elementów

To chyba też pocieszające że jest się częścią tak wspaniałej i złożonej różnorodności.

>Bez celu , bez sensu , bez ... boga ...
>Dopóki żyję to wszystko ma jakieś znaczenie a jak umrę to nic nie będzie miało znaczenia
>I żyj tu przez kilkadziesiąt lat
>z bólem , cierpieniem , biedą , nędzą , strachem
>I jeszcze codziennie do pracy ... do kopalni , śmieci , brudnych pieluch ... do krwi , ropy , kału i
>wymiocin ...

No nikt nie obiecywał że będzie łatwo, z górki i przyjemnie. Ale w życiu jak to się mówi trzeba być twardym a nie miękkim.

Pozdrawiam i mam nadzieje że znajdziesz sobie w życiu jakiś cel. Ja go znalazłem w nauce i chęci pomocy innym. Dążenie do prawdy nadaje mojemu życiu sens. Może to wielkie słowa z ust 19 latka ale cóż jestem jaki jestem
20-02-2012 14:58 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Pozdrawiam i mam nadzieje że znajdziesz sobie w życiu jakiś cel. Ja go znalazłem w nauce i chęci pomocy innym. Dążenie do prawdy nadaje mojemu życiu sens. Może to wielkie słowa z ust 19 latka ale cóż jestem jaki jestem

hej,
To bardzo ważne słowa i dziękuje ci żeś je napisał , wypowiedział
Chciałbym tylko dopowiedzieć - są wartości którym ufam i staram się być im wierny a jednak życie w miarę upływu czasu nie staje się łatwiejsze a coraz trudniejsze ...
pozdrawiam cię serdecznie
makuś
Ania... (14138 punktów)
1)
Wiara nie gwarantuje niczego.
To myślenie życzeniowe: bardzo fajnie by było, a więc tak musi być.
Ale to nie zmienia rzeczywistości, jest jak jest. A jak jest? Nikt nie wie, bo nie ma najmniejszego powodu aby myśleć, że życie po śmierci czy bóg istnieje.

Czy nie jest pesymistyczne pokładanie całego sensu życia w założeniu, które jest totalnie niewiarygodne? Jeśli całym sensem życia miałyby być krasnoludki w jakie się zmienimy po śmierci, to byłoby to bardziej optymistyczne?

2) życie jest sensem samo w sobie, każdym naszym czynem, dniem nadajemy mu sens.
Życie pozostawia po sobie ślad: dzieci, owoce pracy, bliscy itd. Nie umieramy "wszystek" - zostawiamy nasze dziedzictwo. Duże albo malutkie, ale istotne dla kogoś.
22-02-2012 16:01 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>2) życie jest sensem samo w sobie, każdym naszym czynem, dniem nadajemy mu sens.

hej,
Dopóki jesteś zdrowy i bezpieczny życie ma sens i wartość samą w sobie
Od 25 lat jestem pielęgniarzem , pracuje na onkologii , codziennie od 25 lat mam do czynienia z cierpiącymi ludźmi , często z cierpiącymi tak bardzo , to cierpienie nie pozostawia wiele miejsca na wypowiedzi : każdym naszym czynem, dniem nadajemy mu sens.
Jeżeli od lat walczysz z nie trzymaniem stolca czy moczu to taka wypowiedź : każdym naszym czynem .... może być nietaktem wobec tego kogoś kto głównie zajęty jest zmianą pieluch ...
Skrzywienie zawodowe ?
Do pewnego stopnia pewnie tak ...
Ale "oni" ( a może kiedyś i my sami ) są wśród nas
pozdrawiam serdecznie
makuś
24-02-2012 23:25 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
Jeśli myślisz, że życie każdego jest usłane różami, a tylko Ty i ew. wierzący widzą lub przeżywają krzywdę, to nie masz racji.

Nie wiesz kim jestem, jakie przechodzę / przeszłam problemy czy choroby.

Zakładasz, że skoro doceniam urok chwili i piękno życia, to jestem zdrową, radosną nastolatką?

Tak, każdym czynem nadajemy życiu sens. Bo skoro jeden nie trzyma stolca, to osoba, która pomaga mu przetrwać robi coś wielkiego. Życie bywa brutalne - wiem o tym bardzo dobrze, na własnej skórze to odczułam niedawno. Ale nie zmienimy tego, taka jest natura. Możemy tylko czerpać radość, która jest dla nas dostępna, w miarę możności pomagać innym w ich problemach. Czasem prosty gest naprawdę dużo znaczy.

To jest wszystko co mamy. Nie jest idealnie? Nie jest, bo nie może być. Mieliśmy pecha? Bywa! Ale to jest jedyny czas nam dany i możemy załamać ręce czekając aż spełnią się mrzonki o lepszym świecie, albo wykorzystać to, co nam zostało.

Wiem, że niektórzy nie mają tego czasu za wiele, może dokładniej - niektórzy wiedzą o tym, że go nie mają i ten, który im pozostał nie jest przyjemny. Ale myślenie życzeniowe nam tego nie ułatwi.

I nie pisz, że mówię tak z perspektywy ciepłego fotela, bo jeszcze raz powtórzę - nie znasz mnie.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>I nie pisz, że mówię tak z perspektywy ciepłego fotela, bo jeszcze raz powtórzę - nie znasz mnie.

hej,
Niczego takiego nie napisałem
Nie mam wrażenia , że pisałem o tobie
Nie znam cię przecież ...
Pisałem o problemie czy sprawie czy fakcie ...
Wiem co mówię ale nie wiem co ty słyszysz
Nasze kontakty obarczone są ogromną dawką nieporozumień ( i nie mówię teraz o tobie i sobie ale moich doświadczeniach , obserwacjach )
pozdrawiam serdecznie
makuś
Mikuś Frąckiewicz (616 punktów)
Zaprawdę powiadam ci świerszczyku mój, że wiara zaiste jest ucieczką od rzeczywistości. Skłonny jesteś twierdzić, że my, ateiści tu piszący nie mamy jakiejkolwiek nadziei, prawda? Zaprawdę powiadam ci, że nie. Mamy wiele nadziei, ale dotyczących życia na ziemi, które prawdziwie jest realne. My nie bajdurzymy i nie uciekamy od prawdy. Gotowi jesteśmy zaakceptować śmierć, a nie wierzyć w bajki.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Zaprawdę powiadam ci świerszczyku mój, że wiara zaiste jest ucieczką od rzeczywistości. Skłonny jesteś twierdzić, że my, ateiści tu piszący nie mamy jakiejkolwiek nadziei, prawda? Zaprawdę powiadam ci, że nie. Mamy wiele nadziei, ale dotyczących życia na ziemi, które prawdziwie jest realne. My nie bajdurzymy i nie uciekamy od prawdy. Gotowi jesteśmy zaakceptować śmierć, a nie wierzyć w bajki.

hej,
Jestem ateistą
Wątek założyłem z ciekawości ( trochę prowokacyjnie ) ale też dlatego , że "strzelanie sobie w kolano" uważam za intelektualną wartość ...
Adwokat diabła działa często irytująco ale bywa oczyszczający
Pozostając w tym kontekście chcę mówić nie o śmierci ale o cierpieniu .
Człowiek musi umrzeć , umiera i już ... można się z tym pogodzić
Trochę inaczej wygląda sprawa z cierpieniem
Nie jest łatwo cierpieć i nie mieć nadzieji
Wierzący który cierpi zawsze może powoływać się na życie po śmierci , na jakieś rekompensaty za swoje poświęcenia , ofiary , plany i zamiary bóstwa w które wierzy , metafizyczne interpretacje ...
Ateista nie posiada takich narzędzi
Musi się zmierzyć z cierpieniem tu i teraz bez taryfy ulgowej
Cierpienie ateisty jest definitywne , ostateczne
Nie dla niego żadnego uzasadnienia ... jest wyjaśnienie , tłumaczenie lecz nie ma ... uzasadnienia
Czy potrzebne jest uzasadnienie ?
Jak ono może wyglądać ?
Na przykład rodzi ci się dziecko potrzebujące rehabilitacji a ty nie masz pieniędzy ... państwo nie ma pieniędzy , nikt nie może ci pomóc
Dopóki jesteś zdrowy i bezpieczny życie ma sens i wartość samą w sobie
Sama śmierć jako taka nie jest tragedią ... a dla ateisty tym bardziej ponieważ nie wierzy przecież w piekło ...
pozdrawiam serdecznie
makuś
Brzostowski (7067 punktów)
Z punktu widzenia pojedynczego człowieka, zwłaszcza cierpiącego, słabego, bojaźliwego to lepiej chyba wierzyć w boga. Jeśli nawet nie istnieje, to co z tego? Że całe życie ktoś wierzył w "krasnale", a jakie to ma znaczenie po śmierci? A ulgę daje w życiu.

Podejrzewam też, że wielu ateistów nie miało by nic przeciwko istnieniu boga. Dobry bóg to fajna sprawa (każdy miał by pewnie swoją wizję dobrego boga).

Wydaje mi się, że wierzącym w kontekście poszukiwania sensu życia i nadziei, jest łatwiej żyć i łatwiej umierać. We wszystkim co robi i co mu się przydarza może odszukać boga, a ten zawsze da mu nadzieję, na życie w innym świecie.

Ateista jest pozbawiony tej nadziei i czasem jest mu trudniej, zwłaszcza w okresach trudnych problemów życiowych. Wierzący znajduje boga i w radości i w cierpieniu, ateista w radości po prostu cieszy się światem, ale w cierpieniu może tylko powiedzieć sobie: "trudno, tak jest". Teista powie: "trudno tak jest, ale jest w tym sens - cierpienie razem z bogiem, np.: zbawiam świat".

Jednakże to faktycznie jest sprawą indywidualną. Zapewne są ateiści, zwłaszcza w trudnych momentach życiowych, którym w jakiś sposób brakuje takiej nadziei teistów, ale zapewne większości nie, po prostu żyją i nie myślą o śmierci. Wielu teistom też wiara przeszkadza, bo cierpiąc pytają boga: "dlaczego ja?"

Jeśli uświadomimy sobie jednak ogrom wszechświata, marność naszą, niewielką wiedzę jaką posiadamy o rzeczywistości, to nasuwa się te odwieczne pytanie: po co to jest? Dlaczego? Jest w tym jakiś sens, cel? Mi przynajmniej takie pytania przychodzą do głowy. Tylko odpowiedzi, cholera brak!

Jak tak sobie pomyślę o tych 13mld lat, ilości planet, o tym, że materia mogła istnieć po prostu od zawsze, albo wzięła się znikąd, to mnie kurna skręca coś w środku i pytanie powraca. Wierzącemu jednak chyba łatwiej.

makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Wierzącemu jednak chyba łatwiej.
>

hej,
Tak i mnie się wydaje ...
Twoja wypowiedź mieści się cała w moim odczuwaniu i rozumieniu
Wiara w boga jest czymś w rodzaju zaufania dziecka do rodzica ...
Dziecko nie kwestionuje i nie wątpi w to co mówią rodzice dopóki jest dzieckiem ...
Wiara w boga to takie pragnienie pozostania dzieckiem
To taki Piotruś Pan ...
Tylko to co jest normalne dla dziecka nie jest już normalne dla dorosłego człowieka ...
Ale bycie dorosłym jest trudne , skomplikowane , często dramatyczne ... i to nie tylko dlatego , że istnieją nierozwiązywalne konflikty ale też dlatego , że istnieje definitywne , ostateczne cierpienie ... i wtedy można tylko powiedzieć : Nie wiem ... Nie potrafie ci pomóc , Mogę tylko potrzymać cię za ręke
pozdrawiam
makuś
BlackLife (121 punktów)
>Jaką nadzieje ma ateista ?
Życie nie opiera się na nadziei. Bo co nam daje nadzieja? Nic. Nadzieją żyją wierzący w jakiegoś boga, który być może da im życie wieczne. Czy coś daje im ta nadzieja? Jeżeli ich uszczęśliwia, to ok, ale dla racjonalnych ludzi taka nadzieja, o której mowa w przypadku teistów, jest niczym. Ateiści mogą mieć nadzieję w stosunku do życia, ale nie do śmierci, ponieważ śmierć jest końcem.

>Nasze istnienie to chwileczka , chwilka , przebłysk przelotny jakiejś samoświadomości - nietrwałej i
>skończonej
>Komu taka wizja wystarcza ?
>Kto czuje się taką wizją usatysfakcjonowany , uszczęśliwiony ?
Nie jestem usatysfakcjonowana tą wizją, ale nie mogę zmienić tego, że nie wierzę w boga. Mogę zacząć chodzić do kościoła albo się modlić, ale nie zmieni to moich przekonań. Wolę zająć się życiem, codziennością. Poza tym, nawet nie chcę żyć wiecznie, lepiej jest dobrze wykorzystać te kilkadziesiąt lat teraźniejszości. Zresztą jaki jest sens wiary, skoro ma ona dawać nadzieję i satysfakcję? A gdzie miejsce na prawdę?

>Nasze istnienie jest pozbawione uzasadnienia
>Tak jak kamień , jak woda , jak powietrze ...
>Po prostu jeden z wielu elementów
Z biologicznego punktu widzenia żyjemy po to, aby się rozmnażać, ewoluować w lepiej przystosowane do życia istoty. Natomiast ludzie pragną znaleźć sens we wszystkim, a nie zawsze jest to proste. Teoretycznie świat nie ma sensu - i tak kiedyś nastąpi jego koniec. Ale dla nas życie może mieć sens, wystarczy chcieć coś osiągnąć przez czas naszej egzystencji. Niektórzy chcą znaleźć pracę, inni założyć rodzinę i to jest ich sens.

>I ta świadomość musi , musi , musi jakoś siebie określić , zdiagnozować , ustalić , opisać ...
Tacy są ludzie, taka jest cena posiadania samoświadomości, inteligencji.

>Dopóki żyję to wszystko ma jakieś znaczenie a jak umrę to nic nie będzie miało znaczenia
Dokładnie. Bo nie będziesz miał samoświadomości, więc nie będziesz istniał. Więc po co się nad tym zastanawiać? Coś z tego masz?

>I żyj tu przez kilkadziesiąt lat
>z bólem , cierpieniem , biedą , nędzą , strachem
>I jeszcze codziennie do pracy ... do kopalni , śmieci , brudnych pieluch ... do krwi , ropy , kału i
>wymiocin ...
Nikt nie powiedział, że życie będzie proste. Zawsze możesz je zakończyć, jeżeli coś ci się w nim nie podoba, ale lepiej jest stawić mu czoło i próbować walczyć dalej.

To prawda, że wiara jest nadzieją. Między innymi. Jednak nadzieja nie jest celem naszego istnienia, przynajmniej dla mnie. Nie zamierzam żyć wiarą w to, że kiedyś będzie lepiej, jak to robią teiści. Albo mieszkańcy Korei Północnej. Oni też przez tyle lat wierzyli, że będzie lepiej, i co, czy jest lepiej?
Lepiej jest zrobić coś, by polepszyć teraźniejszość.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365