Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateiści bez rozwodów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-03-2012 21:28Apokalipsus (72 punktów)Ateiści bez rozwodów
Ocena 1 na 1
Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie rozwiódł? Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem (np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem moralnym'. Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się rozwodzić.
Docenię każdą pomoc i bardzo za nią dziękuję.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-03-2012 21:34
 Ocena 12 na 12
Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Ponieważ węszę prowokację, odpowiem równie prowokująco: Włodzimierz Lenin nigdy się nie rozwiódł.
05-03-2012 21:52
 Ocena 13 na 13
MarcinK (9189 punktów)
Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>moralnym'.

Za wikipedią:

Cytat:
Ateizm a moralność

O ile wśród generalnej populacji USA udział zadeklarowanych ateistów wynosi 1,6%, a agnostyków i osób nie deklarujących związku z żadną religią 14,5%[137], to w wśród osadzonych w więzieniach osoby deklarujące ateizm stanowią 0,21% spośród osób deklarujących swoje wyznanie. Zaznaczyć jednak należy, że dla 19,74% więźniów brak informacji o stosunku do religii[138].

Bycie osobą religijną koreluje dodatnio z przyzwoleniem, by używać tortur jako narzędzia do wydobywania informacji. 63% populacji USA zezwala na użycie tortur, podczas gdy u osób świeckich[139] odsetek ten wynosi 51%, wśród protestantów (ewangelików i ewangelikałów) 65%, a wśród katolików - 72%[140].

Osoby wyznające katolicyzm i protestantyzm częściej popierają karę śmierci od osób bez preferencji religijnych. Zgodnie z wynikami badań z końca 2004 roku, poparcie dla kary śmierci wśród protestantów wynosi 71%, wśród katolików 66%, a wśród osób bez religijnych preferencji - 57%[141]. Odsetek osób wierzących popierających karę śmierci najczęściej nie przewyższa znacząco średniej danej populacji[142]. Takie wyniki mogą wynikać z tego, że zakaz kary śmierci jako uniwersalny standard wyszedł z laickich źródeł[143].

Rozwody wśród osób wierzących (poza katolikami i luteranami) są częstsze niż w przypadku ateistów i agnostyków. Zgodnie z wynikami, częstotliwość rozwodów wśród żydów wynosi 30%, wśród członków różnych ewangelickich wspólnot wyznaniowych (non-denominational) - 34%, wśród baptystów - 29%, wśród nawróconych chrześcijan (born-again Christians) - 27%, wśród protestantów głównego nurtu (mainline Protestants) - 25%, wśród mormonów - 24%, wśród katolików i luteranów - 21%, wśród pozostałych chrześcijan - 24%, a wśród agnostyków i ateistów - 21%[144].
Ron Barrier, członek American Atheists, tak skomentował te wyniki[145]:
Quote-alpha.png
Te wyniki potwierdzają to, co mówiliśmy od zawsze. Pretensje grup religijnych do "wyższej moralności" nie znajdują odzwierciedlenia w badaniach. W ateizmie, mężczyźni i kobiety są równie odpowiedzialni za zdrowie małżeństwa. W etyce ateistycznej nie ma miejsca na nonsensy o "uległości" głoszone przez zarówno grupy baptystyczne i inne chrześcijańskie, jak i żydowskie. Ateiści odrzucają - zresztą słusznie - te prymitywne patriarchalne postawy wobec małżeństwa obecne w wielu religiach.

Strayhorn i Strayhorn (2009)[146] w oparciu o publicznie dostępne dane wykazali, że zwiększona religijność obywateli USA była silnie i pozytywnie związana z ciążami nastolatek: r = 0.73 (p < 0.0005). Jednocześnie, silniejsza religijność była silnie, ale negatywnie, związana z aborcją: r = -0.45, p = 0.002.

05-03-2012 23:13 
 Ocena 1 na 3
zohen (3231 punktów)
Apokalipsus miał nadzieję na wywołanie dyskusji swą górnolotną, natchnioną duchem świętym i mającą wykazać zepsucie moralne ateizmu prowokacją, a Ty go tak beznamiętnie spuściłeś na drzewo.
Szkoda, można było tego Apokalipsusa trochę podkręcić, na pewno byłoby wesoło!
05-03-2012 23:35 
 Ocena 1 na 1
Legion (587 punktów)
>Apokalipsus miał nadzieję na wywołanie dyskusji swą górnolotną, natchnioną duchem świętym i mającą wykazać zepsucie moralne ateizmu prowokacją, a Ty go tak beznamiętnie spuściłeś na drzewo.
>Szkoda, można było tego Apokalipsusa trochę podkręcić, na pewno byłoby wesoło!
>

Jakoś przeczytałem parę postów Apokalipsusa i nie wydaje mi się, by był wierzący. Chyba pomyliłeś trolla z ciekawą świata osobą.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Jakoś przeczytałem parę postów Apokalipsusa i nie wydaje mi się, by był wierzący. Chyba pomyliłeś trolla z ciekawą świata osobą.
Ciekawa świata osoba, to najpierw trochę sama poczyta, zanim innych zapyta.
To nie przedszkole, a choćby internet jest ogólnie dostępny.

@@@
.
06-03-2012 11:00 
 Ocena 5 na 5
Guzik (2020 punktów)
> Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem moralnym'.


A ja chciałam dodać, że posądzanie ateistów o brak moralności jest doskonałym powodem do oskarżenie o obrazę uczuć - tym razem ateistycznych. Założyciel wątku niech więc uważa.
webmaster (moderator)
Możesz się powołać na badania, np. takie: www.religioustolerance.org/chr_dira.htm
05-03-2012 22:42
 Ocena 13 na 13
Kugo (267 punktów)
Coś słabo szukałeś skoro nie zauważyłeś takich person jak: Karol Marks, Bill Gates, Thomas Jefferson (Jefferson żył 44 lata po śmierci żony i nigdy się ponownie nie ożenił), Wojciech Jaruzelski (żonaty od 1960r.) Joanna Senyszyn, Aleksander Kwaśniewski, Stanisław Lem, Jacek Kuroń, Lech Janerka.

Nie chce mi się sprawdzać stanu cywilnego innych ateistów, ale jest ich jeszcze wielu.
05-03-2012 23:11 
 Ocena 9 na 9
Gosia (9452 punktów)
>Coś słabo szukałeś skoro nie zauważyłeś takich person jak: Karol Marks, Bill Gates, Thomas Jefferson (Jefferson żył 44 lata po śmierci żony i nigdy się ponownie nie ożenił), Wojciech Jaruzelski (żonaty od 1960r.) Joanna Senyszyn, Aleksander Kwaśniewski, Stanisław Lem, Jacek Kuroń, Lech Janerka.

...czy Zbigniew Religa.

Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
06-03-2012 11:15 
 Ocena 3 na 3
kika (1657 punktów)
Maria Skłodowska-Curie.
ramichael (36666 punktów)
No ja na przykkad się nie rozwiodłam ale jestem z moim M. dopiero 21 razem i 19 od rejestracji związku, więc wszystko się jeszcze może zdarzyć...
Gapa (597 punktów)
>No ja na przykkad się nie rozwiodłam ale jestem z moim M. dopiero 21 razem i 19 od rejestracji związku, więc wszystko się jeszcze może zdarzyć...
>
A jestes slawna?
Bo ja ani slawna ani stazu fajnego nie mam
Kacperek (2127 punktów)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>rozwiódł?

Przytoczono już kupę przykładów, dodać mogę na gorąco George Orwella czy Marka Edelmana - nie wiem jednak, czy na wiele się to zda, bowiem wielce prawdopodobne jest, iż pobożni oponenci twoich dysput nigdy o tych ludziach nie słyszeli...
06-03-2012 13:48 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Przytoczono już kupę przykładów, dodać mogę na gorąco George Orwella czy Marka Edelmana
   Edelman, bohater i były dowódca powstania w getcie warszawskim -- ateistą? Możliwe to?
06-03-2012 15:48 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>>Przytoczono już kupę przykładów, dodać mogę na gorąco George Orwella czy Marka Edelmana
>   Edelman, bohater i były dowódca powstania w getcie warszawskim -- ateistą? Możliwe to?

Możliwe - więcej szczegółów w wywiadzie z Markiem Edelmanem "Bóg śpi"


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
06-03-2012 18:53 
 Ocena 1 na 1
Kacperek (2127 punktów)
>>Przytoczono już kupę przykładów, dodać mogę na gorąco George Orwella czy Marka Edelmana
>   Edelman, bohater i były dowódca powstania w getcie warszawskim -- ateistą? Możliwe to?
>
Tak się deklarował przy nielicznych okazjach publicznych wystąpień oraz udzielanych wywiadów. A dlaczego miałoby to być niemożliwe? Czy otrzymanie lania od życia musi uczynić człowieka wierzącym?
07-03-2012 04:44 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>>>Przytoczono już kupę przykładów, dodać mogę na gorąco George Orwella czy Marka Edelmana
>>   Edelman, bohater i były dowódca powstania w getcie warszawskim -- ateistą? Możliwe to?
>>
>Tak się deklarował przy nielicznych okazjach publicznych wystąpień oraz udzielanych wywiadów. A dlaczego miałoby to być niemożliwe? Czy otrzymanie lania od życia musi uczynić człowieka wierzącym?
   Zostania człowiekiem wierzącym? Toż Żydem się urodził i jako Żyd walczył. Został ateistą. Widać wyraźnie odróżniał Żyda od żyda.
kinemator (151 punktów)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>rozwiódł?
Terry Pratchett, Daniel Dennett, Sam Harris i inni już podani

> Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w dyskusjach, że ateizm nie pociąga za
> sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem moralnym'.
W dyskusji po pierwsze nie zaakceptowałbym tezy, że rozwód jest "zepsuciem moralnym"
Freelog (158 punktów)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista,
Zastanawiam się nad tym, gdyż,

W rozwodzeniu to nie ma znaczenia jak myślisz. To kwestia Twojego chcę lub nie. Rozwody istniały i istnieją w każdej sferze kultury osobistej. Potwierdzenia swojej myśli musisz szukać w sobie. I nigdy nie opieraj się o tak zwany autorytet znanego nazwiska. Bo się pomylisz! Sam lub sama decyduj.
06-03-2012 10:51
 Ocena 14 na 14
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>rozwiódł? Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem
>(np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>moralnym'. Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się
>rozwodzić.

Zakładasz że rozwód świadczy o zepsuciu moralnym, ale nie chcesz rozmawiać o tyn, co jest tzw. "zepsuciem moralnym".

Dziwne że nie zapytałeś o ilość ateistów - złodziei, gwałcicieli, oszustów wykorzystujących słabszych i naiwnych, łapówkarzy, nepotystów czy po prostu piratów drogowych albo tych rzucających na innych fałszywe oskarżenia. O ateistów znęcających się nad rodzinami, ateistów-pedofili, ateistów handlujących nielegalnie bronią, narkotykami czy kobietami itp itd.
Jest tyle jednoznacznie niemoralnych czynów, a Tobie się moralność kojarzy tylko z tym, kto z kim sypia.

Ale to bardzo znamienne. Nie ważne, że jakiś "porządny Polak-Katolik" bije żonę, zaniedbuje dzieci, bierze łapówki, oszukuje straszne osoby "na wnuczka" i uciekł z miejsca wypadku, po potrąceniu pieszego po pijaku.
Najważniejsze, że nigdy się nie rozwiedzie. Bo to niemoralne. Upadek i zepsucie. Fuj.

ps. W Polsce (95% katolików mamy podobno) rozpada się co trzecie małżeństwo a co szóste dziecko ma rodziców żyjących bez ślubu. Jeżeli ma to być miara "moralnego zepsucia", to Dawkins przynajmniej nie identyfikuje się z religią nakazująca trwać w jednym związku do śmierci. W przeciwieństwie do kilkudziesięciu tysięcy Polaków rocznie.

ps.2 W moim pokoleniu wśród znajomych tylko ja z mężem jesteśmy jeszcze razem.
A tylko my braliśmy jedynie ślub cywilny, reszta to kościelne/konkordatowe "i że cię nie opuszczę aż do śmierci".


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Guzik (2020 punktów)
Nie znam rozwiedzionych ateistów - natomiast znam wielu rozwiedzionych katolików a ściślej katoliczek. Mogę o nich powiedzieć, że cierpią, bo są np. wykluczone z pełnego udziału we mszy, nie mogą przystępować do sakramentów, czują się wykluczone.
06-03-2012 17:51 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

To chore.
06-03-2012 11:31
 Ocena 12 na 12
MH1978 (462 punktów)
>(np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>moralnym'.

Ateizm pociąga za sobą świadomość co to znaczy być moralnym. Dla człowieka religijnego moralność polega głównie na przestrzeganiu nakazów i zakazów swojej religii, niezależnie od tego, czy są one sensowne, czy nie. "Moralność", a raczej to co ludzie religijni zwykli za nią uważać, niejednokrotnie ciąży człowiekowi religijnemu i rozwody są tu akurat doskonałym przykładem. Tak oto bardzo religijna żona, po kilku miesiącach, albo i latach (czas tak naprawdę nie ma tu większego znaczenia) zaczyna być przez swojego małżonka źle traktowana. Zaczyna się od agresji słownej, potem jest przemoc psychiczna, a na końcu przemoc fizyczna. Jednak zasada "moralna" religii, w której owa kobieta została wychowana, mówi jej o tym, że rozwód to zło. Nie ma znaczenia, że jest bita i nieszanowana, nie ma znaczenia, że nie czuje już żadnych głębszych uczuć do tyrana, którego KIEDYŚ kochała, którego kiedyś poślubiła. Zasada "moralna" jest jasna - rozwód to zło, przysięgała miłość do śmierci i kropka.

Moim zdaniem (i nie tylko moim) moralność to jednak coś zupełnie innego niż przestrzeganie sztywnych, religijnych zakazów i nakazów, to postępowanie zgodnie z tym o czym wiemy (a nie wierzymy), że jest słuszne, o czego słuszności jesteśmy głęboko przekonani - nie dlatego, że przekonał nas do tego ksiądz z ambony grożąc piekłem w przypadku innego postępowania, ale dlatego, że zrozumieliśmy, że takie postępowanie jest słuszne (to znaczy budujące, nieszkodzące naszemu i innych zdrowiu i życiu, albo w najgorszym wypadku - jest to mniejsze zło). Narzędziem moralności w przypadku człowieka - istoty rozumnej - powinien być jego rozum, który stanowi jego główne narzędzie przetrwania (tak jak w przypadku lwa są jego kły i pazury) i jest jednocześnie jedynym narzędziem pozwalającym na odróżnienie dobra od zła. Według biblijnej legendy to właśnie pierwsze użycie tego narzędzia sprawiło, że człowiek popełnił śmiertelny grzech pierworodny (oczywiście jest tam mowa o owocu z drzewa poznania dobra i zła, ale nie trzeba być teologiem, żeby się domyślić o co chodzi). Śmiem zatem twierdzić, że to, co stare księgi, bądź religia uważa za "moralne", może (więcej niż często) być w istocie niemoralne z obiektywnego (rozumnego) punktu widzenia.

Moralne (bez cudzysłowia), dla opisanej przeze mnie kobiety, byłoby zerwanie wszelkich stosunków z tyranem i podanie go do sądu - to by było DOBRE dla jej zdrowia i życia.

To nie rozwód jest niemoralny (może on być większym dobrem, jak w przykładzie owej kobiety, albo i nawet, w skrajnym przypadku, mniejszym złem). Niemoralna jest zasada mówiąca, że KAŻDY rozwód jest czymś złym, że nie istnieje moralny powód do niego, że nie w ogóle nie istnieje rozwód kościelny, że jeśli ktoś nawet wziął nieakceptowany przez Kościół rozwód cywilny, to i tak powinien on zachować "czystość" seksualną i do końca życia (za karę!) być sam (swoją drogą - dlaczego seks - główna, nie licząc in vitro, metoda gwarantująca istnienie naszego gatunku uważany jest za nieczysty, czy wręcz utożsamiany z kolejnym monstrualnym absurdem jakim jest wspomniany już tutaj przeze mnie grzech pierworodny).

Jeśli nawet statystyki wskazują na to, że wśród ateistów odsetek rozwodów jest większy to oznacza to tylko to, że ateiści są bardziej, a nie mniej moralni, ponieważ nie chcą trwać w fikcyjnych związkach bez uczuć, względnie nie godzą się na niegodne traktowanie przez swojego partnera - ergo - szanują swoje życie!

Moralne, moim zdaniem, jest pozostawanie tylko w takich związkach, które dla obu stron są korzystne, które dają obu stronom radość i spełnienie, w których obie strony szanują się i kochają, w których obie strony podążają w tym samym kierunku i mają podobną wizję życia i świata. Nie przekonała mnie o tym żadna prawda wiary, ale moje narzędzie poznania dobra i zła - narzędzie moralności - mój umysł.
Ronja (626 punktów)
>swoją drogą - dlaczego seks - główna, nie licząc in vitro, metoda gwarantująca istnienie naszego gatunku uważany jest za nieczysty

Czytałam ostatnio kilka książek Lema. Podaje on tam prostą myśl, że seks jest w oczach ludzi czymś "nieczystym", bo narządy rozrodcze są tam, gdzie układ wydalniczy.
07-03-2012 15:21 
 Ocena 2 na 2
MH1978 (462 punktów)
>Czytałam ostatnio kilka książek Lema. Podaje on tam prostą myśl, że seks jest w oczach ludzi czymś "nieczystym", bo narządy rozrodcze są tam, gdzie układ wydalniczy.

Gdyby tak było, to byłoby pół biedy dla KK. Ale coś mi się zdaje, że jest znacznie gorzej. Chodzi o kodeks moralny, a dokładniej mówiąc (jak to świetnie ujęła Ayn Rand w swojej książce "Atlas Zbuntowany") kodeks moralności poświęcenia. W telegraficznym skrócie, kodeks taki polega na tym, że człowiek powinien żyć dla Boga i bliźnich, że jeśli poświęca się dla nich to jest to dobre, jeśli natomiast robi coś dla siebie - jest to złe. Że tak powiem - beneficjent decyduje o tym, czy coś jest dobre czy nie (warto się nad tym zastanowić, warto się zastanowić ile procent tego kodeksu jest w każdym z nas). Ponieważ seks daje największą z możliwych dla człowieka (egoistycznych) przyjemności i zdrowy człowiek nie będzie uprawiał seksu zmuszając się do niego, poświęcając się, aby tylko zapewnić przyjemność drugiej stronie i nie chcieć samemu jej otrzymać, jest bardzo niebezpieczną dziedziną - dziedziną w której człowiek nie chce robić z siebie kozła ofiarnego. Ogólnie rzecz ujmując powiązanie przyjemności z grzechem (co przecież nieustannie robi KK) daje Kościołowi władzę nad ludźmi - władzę działającą na zasadzie zbrodni i kary. Jeśli ciężko u porządnego człowieka znaleźć jakieś poważne zbrodnie, to trzeba takie zbrodnie stworzyć - trzeba sprawić, żeby czuł się grzeszny i nieczysty, a przyjdzie do kapłanów i będzie ich błagał o wybaczenie!

Moim zdaniem w całej tej religii nie ma gorszej rzeczy jak właśnie kodeks moralności poświęcenia. Nie zdawałem sobie z tego sprawy aż do 2008 roku. Od tamtego czasu codziennie widzę nowe przykłady destruktywnego działania tego kodeksu.
Miroslaw Rybka (2480 punktów)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>rozwiódł? Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem
>(np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>moralnym'. Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się
>rozwodzić.
>Docenię każdą pomoc i bardzo za nią dziękuję.

Koleżanki i koledzy podali sporo przykładów konkretnych osób nie rozwiedzionych, które nie wierzą ani w gadające węże, ani w gadające osły. Mnie zastanawia poruszone zagadnienie tego, "co bardziej wierzący ludzie nazywają zepsuciem". Otóż regułą jest, iż ci ludzie nazywają zepsuciem fakt posiadania przez kogoś orientacji homoseksualnej, która nie jest zależna od jego woli. Nie stanowi zepsucia kiedy starzy kawalerowie opętani manią seksualną zabraniają Afrykanom używać prezerwatyw, czym przyczyniają się do cierpienia i śmierci milionów ludzi. Wiadomo wszem i wobec, iż śmierć i cierpienie zbliżają do Chrystusa. Przyjmowanie za punkt wyjścia tego co "co bardziej wierzący ludzie" uznają za moralność i zepsucie wydaje mi się ciut ry(d)zykowne.

br
Tohver (1287 punktów)
No tak, bo jak ktoś się rozwiedzie to jest zepsuty moralnie. Pobożny (moralnie niezepsuty) człowiek po prostu dokona honorowego zabójstwa.
Kowalski (2244 punktów)
Co prawda nie jestem sławny, ale w moim ateistycznym związku małżeńskim dobijam właśnie srebrnych godów.
06-03-2012 14:30 
 Ocena 4 na 4
Guzik (2020 punktów)
>Co prawda nie jestem sławny, ale w moim ateistycznym związku małżeńskim dobijam właśnie srebrnych godów.
>
A ja Złotych! Mam nadzieję, że za osiem lat, za moją ateistyczną poetką, będę mówić tak, już mówię:

Musieli kiedyś być odmienni,
ogień i woda, różnić się gwałtownie,
obrabowywać i obdarowywać
w pożądaniu, napaści na niepodobieństwo.
Objęci, przywłaszczali się i wywłaszczali
tak długo,
aż w ramionach zostało powietrze
przeźroczyste po odlocie błyskawic.

Pewnego dnia odpowiedź padła przed pytaniem
Którejś nocy odgadli wyraz swoich oczu
po rodzaju milczenia, w ciemności.

Spełza płeć, tleją tajemnice,
w podobieństwie spotykają się różnice
jak w bieli wszystkie kolory.

Kto z nich jest podwojony, a kogo tu brak?
Kto się uśmiecha dwoma uśmichami?
Czyj głos rozbrzmiewa na dwa głosy?
W czyim potakiwaniu kiwają głowami?
Czyim gestem podnoszą łyżeczki do ust?

Kto z kogo tutaj skórę zdarł?
Kto tutaj żyje, a kto zmarł
wplątany w linie - czyjej dłoni?

Pomału z zapatrzenia rodzą się bliźnięta.
Zażyłość jest najdoskonalszą z matek -
nie wyróżnia żadnego z dwojga swoich dziatek,
które jest, które ledwie że pamięta.

Złote gody
Wisława Szymborska

adinus (320 punktów)
Nawet jeśli stwierdzimy że ateiści są bardziej moralni(cokolwiek to znaczy), popełniają mniej przestępstw, mniej mordują, słuchają lepszej muzyki etc to ten fakt w dyskursie z inteligentnym wierzącym jest bez znaczenia ponieważ to że coś jest DOBRE nie znaczy że jest PRAWDZIWE tj nie ma implikacji z dobre=>prawdziwe jest odwrotna, prawda=>dobro mówiąca że prawda jest dobra, a kłamstwo złe, jednak znamy wiele prawdziwych rzeczy które są złe.(mam nadzieje że każdy zrozumiał bo napisałem to najprościej jak potrafiłem.)

Jeśli Ateista będzie się powoływał na to że Ateizm jest bardziej prawdziwy bo jest bardziej moralny to równie dobrze wierzący może stwierdzić że jego religia jest prawdziwa bo więcej ludzi wierzy niż nie wierzy.
Również fakt że statystycznie "poziom" niewiary jest wprost proporcjonalny do wybitności naukowca, nie jest żadnym argumentem w dyskusji z wierzącym, na tej samej zasadzie jak moralność ateistów.

Jednak jeżeli dyskusja jest toczona z niezbyt rozgarniętymi osobnikami to takie argumenty mogą albo odnieść sukces i sprawić że osobnik zacznie myśleć, lub uzna on że zbytnio się wymądrzamy.
Apokalipsus (72 punktów)
Moi drodzy, wbrew temu co mi niektórzy zarzucają, jestem ateistą. Właśnie dlatego zadałem powyższe pytanie,że nim jestem, a ciężko być jedynym inaczej myślącym w rodzinie. Nie jest to przyjemne, więc każdy argument, który pozwoliłby mi wytłumaczyć im moją postawę, lub też odżegnać się od "niewinnych", aczkolwiek przykry docinków jest dla mnie na wagę złota. Smutno mi, że jestem posądzany o dwulicowość i prowokanctwo, jednak jest to po trochu moja wina, jako że (najwyraźniej) nie jestem zbyt utalentowany w przelewaniu sowich myśli na papier.
Dlaczego nie wypowiedziałem się wyraźnie w kwestii moich poglądów na moralność, rozwody i małżeństwa? Ano dlatego, że na prawdę zależało mi na przykładach konkretnych osób (za które to b. dziękuję ), a nie na dyskusji i/lub kłótni nt. moralności w związkach. Podanie wyników sondażu nie jest szczególnie przekonujące podczas rozmowy w cztery oczy, a i same sondaże (przynajmniej w moim środowisku) nie cieszą się szczególnym poważaniem.
06-03-2012 17:37 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Moi drodzy, wbrew temu co mi niektórzy zarzucają, jestem ateistą.

Pięknie witamy na forum, nie bocz się na nas.
Troszkę wyglądałeś na trolla (typowe cechy: krótki staż na forum i prowokacyjne rozpoczęcie wątku na klasyczny temat "ateiści kontra moralność", nick nawiązujący do religii itd.). Ale już sprawa jasna


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Gapa (597 punktów)
>Moi drodzy, wbrew temu co mi niektórzy zarzucają, jestem ateistą. Właśnie dlatego zadałem powyższe pytanie,że nim jestem, a ciężko być jedynym inaczej myślącym w rodzinie. Nie jest to przyjemne, więc każdy argument, który pozwoliłby mi wytłumaczyć im moją postawę, lub też odżegnać się od "niewinnych", aczkolwiek przykry docinków jest dla mnie na wagę złota.

Hejka

polecam przestudiowanie CAŁEGO forum, oprócz tekstów, które rozumie sam autor, znajdziesz setki perelek na riposty dla rodziny.
06-03-2012 18:26 
 Ocena 2 na 2
adinus (320 punktów)
>] Właśnie dlatego zadałem powyższe pytanie,że nim jestem, a ciężko być jedynym inaczej myślącym w rodzinie.

Znam ten ból kolego, z swojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć że ciężko jest zmienić sposób postrzegania zjawiska jakim jest Ateizm przez osoby po trzydziestce gdyż zostali wychowani tak, a nie inaczej i z trudem przechodzi im przez głowy myśl że ich babcie i mamy, że całe społeczeństwo ich okłamywało w kwestii Boga i że to my mamy rację(cokolwiek to znaczy), dodatkowo jeżeli jesteś z środowiska wiejskiego to dochodzi (według mnie) większa presja społeczna związana z religią bo więzi społeczne na wsiach są silniejsze niż w "kosmopolitycznych metropoliach". Ja mam z rodzicami układ że pokaże się z nimi raz na jakiś czas w kościele, np co pół roku, w zamian za to nie jestem wydziedziczony, a oni mają nadzieje iż powrócę na łono kościoła. Apostazji dostąpię po studiach.

Myślę że jedynym sposobem aby rodzice nie postrzegali Cię jako niemoralną istotę jest po prostu pokazanie im tego zachowaniem tj. jeśli palisz nie pal, jeśli pijesz nie pij etc i mam wrażenie że to znacznie lepiej podziała na świadomość rodziców co do bycia ateistą. Moi widzą że jako ateista wcale nie zachowuję się gorzej od wierzących rówieśników, a nawet lepiej.

Aby zrozumieć ateizm trzeba zostać ateistą...
07-03-2012 11:59Nie na temat
 Ocena 2 na 2
R.Brzeziński robbo (-281 punktów)
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>rozwiódł? Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem
>(np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>moralnym'. Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się
>rozwodzić.
>Docenię każdą pomoc i bardzo za nią dziękuję.

Tak odpowiedź jest twierdząca.
Do wybitnych ateistów ,którzy porzucili ateizm należy autor,wykorzystywanej wielokrotnie przez ateistów książki "Teologia a falsyfikacja" Anthony Flew.
Przyczyny tego jak i płytkość wyrażonych w cytowanej książce argumentów wyjawił z kolei w swojej nowej książce "Bóg istnieje".
07-03-2012 12:06 
 Ocena 2 na 2
R.Brzeziński robbo (-281 punktów)
>>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie
>>rozwiódł? Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem
>>(np. Dawkins, Russel) mieli co najmniej dwie żony. Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w
>>dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem
>>moralnym'. Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się
>>rozwodzić.
>>Docenię każdą pomoc i bardzo za nią dziękuję.
>Tak odpowiedź jest twierdząca.
>Do wybitnych ateistów ,którzy porzucili ateizm należy autor,wykorzystywanej wielokrotnie przez ateistów książki "Teologia a falsyfikacja" Anthony Flew.
>Przyczyny tego jak i płytkość wyrażonych w cytowanej książce argumentów wyjawił z kolei w swojej nowej książce "Bóg istnieje".
Moja odpowiedź oczywiście odnosi się do pytania ,czy istnieje jakiś znany ateista,który odwrócił się od ateizmu.
Dużo łatwiej można też zacytować uznanych ewolucjonistów,którzy porzucili ewolucjonizm.
Tutaj można by chociażby podać,autora i współautora książek poświęconych mechanizmom ewolucji i powstania życia prof. biologii Deana H.Kenyona
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Od pewnego czasu nurtuje mnie takie pytanie : Czy jest jakiś sławny ateista, który się nie rozwiódł?
Odpowiedź jest prosta. Znany polski filozof Andrzej Nowicki zajmował się historią ateizmu. Zainteresowany powinien przeczytać książki profesora.

>Zastanawiam się nad tym, gdyż, jak na razie, wszyscy bardziej znani ateiści o których wiem(np. Dawkins, Russel)
No tak liczba tych znanych przez Pana jest rzeczywiście imponująca.

>mieli co najmniej dwie żony.
A to źle, czy dobrze?

>Ja zaś chciałbym móc na przykładach udowodnić w dyskusjach, że ateizm nie pociąga za sobą czegoś, co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem moralnym'.
To jest forum racjonalistycznej inteligencji, czy zechciałby Pan nam przybliżyć to co bardziej wierzący ludzie nazywają 'zepsuciem moralnym'.
Sądzi Pan, że się z nimi zgodzimy? Dla mnie szczyty "moralnego zepsucia" wynikają z katolickiej obłudy.
Czy o to samo tu Panu chodzi?

>Proszę, nie wywołujcie tu dyskusji na temat czy człowiek powinien, czy nie powinien się rozwodzić.
To o czym chce Pan rozmawiać? O tym, że Pańska wierząca cioteczka uważa rozwód za grzech, a konsystorski sposób unieważnienie małżeństwa, to już grzechem dla niej nie jest? Jeżeli tak to proponuję z cioteczką, albo z samym proboszczem porozmawiać.

>Docenię każdą pomoc i bardzo za nią dziękuję.
Inteligencji, która przypadkiem mogłaby nie znać tego nazwiska polecam Tadeusza Kotarbińskiego i jego "Etykę niezależną": Kotarbiński uniezależnia swą etykę od wszelkiej ideologii, poszukującej uzasadnienia poza światem materialnym; uzasadnia to jednak w sposób nie ontologiczny (nie twierdzi zatem, że etyka winna być niezależna od Boga, bo ten ostatni nie istnieje), ale metodologiczny. Twierdzi on zatem, że mimo niewątpliwej słuszności wielu zasad moralnych etyk chrześcijańskich (szczególnie bliskie jest mu przykazanie miłości bliźniego), ich uzasadnienie może całkowicie stracić sens w momencie, gdy traci się wiarę w Boga (będącego jej fundamentem). Sens i wartość zachowania moralnego należy umieścić więc w relacjach z innymi ludźmi i zrozumieć w kontekście antropologiczno-historycznym, nie zaś kontekście transcendentalnym. Etyka niezależna w tej perspektywie to etyka świecka.

Inteligentny człowiek najpierw sam szuka odpowiedzi, a dopiero później prosi o pomoc, a racjonaliści to najpierw dużo czytają i starają się zrozumieć, a dopiero później biorą się za pisanie.

Pozdrawiam i myślę, że merytorycznej pomocy Panu udzieliłem. Reszta należy do Pana.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365