 |
Jak w końcu jest z tym rozumem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-08-2012 09:23 | KalaSz (21 punktów) | Jak w końcu jest z tym rozumem? | Męczy mnie owo pytanie już nie od dziś. Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem czy rozumem. Jestem zarejestrowana i tutaj na portalu typowo racjonalistycznym, i także na tych poświęconych duchowości. Dużo czytam, mniej piszę. A że ostatnio wpadła mi w ręce książka Radosława Milczarka "Czy możliwe jest życie przed śmiercią" i bardzo ciekawy fragment na temat rozumu, to pomyślałam, że podzielę się nim tutaj, niejako podając go Waszej racjonalistycznej obróbce. Co myślicie o takim postrzeganiu rozumu?
Oto ten fragment książki: Formalistyczny rozum, uzbrojony w teoretyczną wiedzę, będzie co pewien czas sprawdzał i podawał w wątpliwość życie organizmu oddanego głębokiemu odczuwaniu, pytając: dlaczego nie postępujemy wedle wyuczonych zasad? Przecież ustalono i określono, jak mamy się zachowywać, to czy aby nieprzewidywalny instynkt nie niszczy tych dobrych teorii życia? Czy rozum pyta po to, aby dotrzeć do prawdy, czy raczej aby przywołać organizm do intelektualnego porządku? A może specjalnie komplikuje mu życie manipulacyjnymi pytaniami, szczególnie że wewnętrzna wolność jest sprzeczna z istotą jego działalności? To ponowny etap walki pustej wiedzy o życiu z pełnią życiowych uczuć. Jeśli wyodrębniona nowa część rozumu współpracującego nie zablokuje się pod wpływem tej starej, samowładnej części, to siły prowadzące organizm do nieskończonego odczuwania ułatwią jej zrozumienie następnych niuansów życia, wskazując dwa aspekty. Pierwszy to zdolność rozumu do manipulacji organizmem w taki sposób, aby postępował on zgodnie z jego wyobrażeniem. Dojrzały instynkt pozwala otwartemu na pogłębienie wiedzy intelektowi uświadomić sobie, że nawet najlepiej wyedukowany rozum nigdy nie będzie potrafił w jednym momencie zebrać całej swojej wiedzy i z niej skorzystać. Oczywiście czym lepiej rozwinięty, tym łatwiej mu korzystać z większych zasobów, ale to nie oznacza, że kiedykolwiek uda mu się naraz uchwycić całość. Będzie jedynie zdolny do wybrania wspierającej jego działalność teorii. Choćby był najłagodniejszy z łagodnych, to i tak chcąc objąć sobą przestrzenie nieporównywalnie większe od niego, będzie musiał ograniczać się do swoich wyobrażeń o przedmiocie i do wyboru takiej wiedzy, by pomogła mu osiągnąć cel zarządzania organizmem. Dlatego w kwestii ŻYCIA egocentryczny rozum popełnia błąd za błędem, stawiając teoretyczne zasady na najwyższym piedestale ważności, by za chwilę obsadę tegoż piedestału samemu zmienić. Rozum co i rusz produkuje racje najwyższe na potrzeby chwili, by w następnej wyprodukować rację jeszcze wyższą, często stojącą w opozycji do tej pierwszej. A wszystko dlatego, że nie zależy mu na nieskończonej prawdzie, lecz chce wywrzeć wpływ na sobie lub otoczeniu. Drugi aspekt to postrzeganie zagrożenia dla organizmu. Według rozumu to zagrożenie jest na zewnątrz i stamtąd może trafić do nas. Nie jest to nieprawdą, lecz tylko – typową dla indukcyjnego rozumu – ograniczoną częścią prawdy. Na zewnątrz jest wszystko, i w tym sensie rozum ma rację, że jest tam także i zło – zagrożenie dla organizmu. Lecz na zewnątrz jest także dobro, które tak jak i zło może być nieograniczone. Dlatego zło na zewnątrz nie może być rzeczywistym zagrożeniem, bo jeśli występuje w nieskończonej ilości, tak samo jak dobro, to nie będziemy mieć wpływu na to, czy go doświadczymy, czy też nie. Na ogół jednak uważamy inaczej. Tworzymy nawet wiele różnych zasad, by się przed nim uchronić, jednak i tak je spotykamy. I zawsze będziemy spotykać, bo to, przed czym udaje nam się zabezpieczyć, to jedynie nieskończenie mała cząstka całości. A więc czy ma sens rozważanie na temat zła na zewnątrz? Nie ma, bo wszystko, co się z nami dzieje, jest w nas. Cokolwiek byśmy napotkali na zewnątrz, to i tak nasz stan wewnętrzny zależy od nas samych, a to, co tam stworzymy, jest albo dobrem, albo złem, którym będziemy emanować na zewnątrz. Wewnętrznie możemy zrobić wszystko, na zewnątrz zaś nie możemy zrobić prawie nic. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Męczy mnie owo pytanie już nie od dziś. Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem czy rozumem.Według nauki człowiek jest zwierzęciem wyposażonym w mózg , którego funkcją jest umysł . To elementarz, który powinien znać każdy, kto cokolwiek pragnie zrozumieć i powiedzieć o człowieku. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | 1 na 3 | Marcuch (664 punktów) | No i problem z głowy! TADAAAAM. Wypadałoby, panie AB, przypomnieć jakie są literki, zanim zaczniemy pisać.
KalaSZ - przede wszystkim nie kieruj się Internetem! Polecam naukę języków i podróże - będziesz mogła zadać swoje pytania zagranicą i będzie większa szansa, że sklecisz z tego materiału dobrą odpowiedź. Poza tym, widzieć jak ludzie żyją to lepsze niż czytać o czym marzą.
|
|
|  | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Wypadałoby, panie AB, przypomnieć jakie są literki, zanim zaczniemy pisać.Czy mam to traktować jako odpowiedź na moje poniższe posty? www.racjon(*).php/s,492101/z,0/d,21#w513870www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189To wtedy Pańska zaślepiająca wściekłość ma jakieś uzasadnienie racjonalne, gdy nie - to "ni przypiął ni przyłatał". Jak prawie zawsze niewiele ma Pan mądrego do powiedzenia i jakby tymi literkami Pan nie nawywijał, to bełkot bełkotem pozostanie. > KalaSZ - przede wszystkim nie kieruj się Internetem!Tu zgoda. Uczyć się od wszystkich i nie wierzyć żadnym autorytetom. Najlepiej kierować się racjonalizmem. Serdecznie Panią pozdrawiam. Miłego dnia. @@@ .
|
|
|  | | KalaSz (21 punktów) | >No i problem z głowy! TADAAAAM. >Wypadałoby, panie AB, przypomnieć jakie są literki, zanim zaczniemy pisać. >KalaSZ - przede wszystkim nie kieruj się Internetem! >Polecam naukę języków i podróże - będziesz mogła zadać swoje pytania zagranicą i będzie większa szansa, że sklecisz z tego materiału dobrą odpowiedź. Poza tym, widzieć jak ludzie żyją to lepsze niż czytać o czym marzą. >
Z tym internetem, to akurat ciężko się zgodzić, bo z resztą absolutnie tak. Internet jest w tej chwili jedynym miejscem nieograniczonej wolności. Tak bardzo, że nawet miejscem niewłaściwie pojętej anarchii. Toteż w internecie, czego najlepszym przykładem jest ten wątek, jest i kupa syfu, i kupa wartościowej treści. Sztuką jest oddzielić jedno od drugiego.
To tyle jeśli chodzi o teorie życia, bo z praktycznego punktu widzenia, to i owszem, nie samo czytanie uszczęśliwia, a nawet powiedziałabym, że samo czytanie unieszczęśliwia.
|
|
 | 2 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | > .> >Męczy mnie owo pytanie już nie od dziś. Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem czy rozumem.> Według nauki człowiek jest zwierzęciem wyposażonym w mózg , którego funkcją jest umysł . To elementarz, który powinien znać każdy, kto cokolwiek pragnie zrozumieć i powiedzieć o człowieku.A zacząć by mogła KalaSZ od zrozumienia, że "kierować się instynktem" to oksymoron.  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
 | 1 na 1 | KalaSz (21 punktów) | Dziękuję za linki. Choć nie każda informacja powinna być analizowana, to akurat ta tematyka obecnie mnie zajmuje.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Dziękuję za linki. Bardzo proszę, choć może nie były bezpośrednio na zainicjowany temat, to wydały mi się tak ważne w nim, że uznałem, iż trudno bez tej podstawowej wiedzy o "rozumie" dyskutować.
>Choć nie każda informacja powinna być analizowana, Zupełnie nie rozumiem myśli zawartej w tym zdaniu. Jak dla mnie jest ona zbyt skomplikowana. Wszystkie docierające do mnie informacje przez całe życie analizowałem i po analizie przyjmowałem jako ważne lub odrzucałem jako mało ważne, ale Jak widać jesteśmy z Panią z innych szkół.
>to akurat ta tematyka obecnie mnie zajmuje. Tak zrozumiałem z postu inicjującego wątek.
Miłego dnia Pani życzę.
@@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
>>Choć nie każda informacja powinna być analizowana, >Zupełnie nie rozumiem myśli zawartej w tym zdaniu.
Dziękuję Panie Andrzeju za chwilę radości w niedzielę.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | KalaSz (21 punktów) |
> >Dziękuję za linki.> Bardzo proszę, choć może nie były bezpośrednio na zainicjowany temat, to wydały mi się tak ważne w nim, że uznałem, iż trudno bez tej podstawowej wiedzy o "rozumie" dyskutować.Tak, to racja. Jeszcze raz dzięki. > >Choć nie każda informacja powinna być analizowana,> Zupełnie nie rozumiem myśli zawartej w tym zdaniu. Jak dla mnie jest ona zbyt skomplikowana. Wszystkie docierające do mnie informacje przez całe życie analizowałem i po analizie przyjmowałem jako ważne lub odrzucałem jako mało ważne, ale Jak widać jesteśmy z Panią z innych szkół.Nie analizuje Pan każdej informacji. Nie dałby pan rady. Jest Pan uwarunkowany, by potrafić analizować większą, czy mniejszą ich ilość, ale nie wszystkie. Te o których Pan mówi "wszystkie", to te, które z różnych powodów udało się Panu uświadomić, że są. Nie zastanawiał się Pan nigdy, jaka to cząstka całości? Istnieje jeszcze inny aspekt analizy Informacji, tej uświadomionej. Z natury jest ona jakimś kompleksem cząstek, powiedzmy mniejszych informacji, które składają się na całą Informację. Czy analizujemy Ją całą, czy tylko poszczególne Jej cząstki? To również zależy od całego procesu uwarunkowywania nas przez - najogólniej pisząc - charakter społeczny. I nie dotyczy to tylko sfery naszej wiedzy, a także innych przestrzeni naszego życia, również tych nigdy nieuświadomionych. > >to akurat ta tematyka obecnie mnie zajmuje.> Tak zrozumiałem z postu inicjującego wątek.I chyba na razie nie przestanie  > Miłego dnia Pani życzę.I ja również. I nie tylko dnia.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) |
>Choć nie każda informacja powinna być analizowana, >>>>Zupełnie nie rozumiem myśli zawartej w tym zdaniu. Jak dla mnie jest ona zbyt skomplikowana. Wszystkie docierające do mnie informacje przez całe życie analizowałem i po analizie przyjmowałem jako ważne lub odrzucałem jako mało ważne, ale Jak widać jesteśmy z Panią z innych szkół. >Nie analizuje Pan każdej informacji. Nie dałby pan rady. Dalej nie rozumiem, twierdzę iż analizuję każdą, która do mnie dociera. Powiem nawet więcej sporą ich część analizuję poza świadomością.
>Jest Pan uwarunkowany, by potrafić analizować większą, czy mniejszą ich ilość, ale nie wszystkie. Powtarzam, że wszystkie, które do mnie docierają, ale z Pani zdania: nie każda informacja powinna być analizowana, wynika jednoznacznie, że chodzi Pani o informacje docierające i świadomie odrzucane.
>Te o których Pan mówi "wszystkie", to te, które z różnych powodów udało się Panu uświadomić, że są. Tak, świadomą analizę mogę przeprowadzić tylko na informacjach, które dotarły do mojej świadomości, ale znakomitą wielkość przeprowadza mój system neuronalny poza świadomością. Np bez tego nie mógłbym skutecznie prowadzić samochodu.
>Nie zastanawiał się Pan nigdy, jaka to cząstka całości? Całości czego? Istniejących we wszechświecie informacji, czy informacji docierających do moich zmysłów?
>Istnieje jeszcze inny aspekt analizy Informacji, tej uświadomionej. Z natury jest ona jakimś kompleksem cząstek, powiedzmy mniejszych informacji, które składają się na całą Informację. Czy analizujemy Ją całą, czy tylko poszczególne Jej cząstki? Jak dalece chce Pani dzielić informację? Do poziomu bitów? Przecież to bzdura. Np. funkcja krzesła ma się nijak do jego atomowej budowy. Analizujemy do poziomu rozpatrywanej przez nas rzeczywistości.
>To również zależy od całego procesu uwarunkowywania nas przez - najogólniej pisząc - charakter społeczny. I nie dotyczy to tylko sfery naszej wiedzy, a także innych przestrzeni naszego życia, również tych nigdy nieuświadomionych. Znowu, jak dla mnie to za mądre. Naprawdę nie potrafię przeanalizować informacji z powyższego akapitu, pomimo doskonałego zrozumienia cząstkowego (poszczególnych słów).
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
|  | 4 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | > Dziękuję za linki. Choć nie każda informacja powinna być analizowana, to akurat ta tematyka obecnie mnie zajmuje.< Czytelnik 'KalaSz' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Jak w końcu jest z tym rozumem?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,514269#w514430Klikając na "minusika" nie zgadza się Pani za mną w tym, że: - powinna Pani "zacząć" - określenie "kierować się instynktem" jest oksymoronem? Czy też nie podoba się Pani mój nick? Interesuje mnie to, może czegoś się nauczę i zrozumiem.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| |  | | KalaSz (21 punktów) | > >Dziękuję za linki. Choć nie każda informacja powinna być analizowana, to akurat ta tematyka obecnie mnie zajmuje.<> Czytelnik 'KalaSz' oddał na Ciebie głos negatywny >głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Jak w końcu jest z tym rozumem?' >Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,514269#w514430> Klikając na "minusika" nie zgadza się Pani za mną w tym, że:> - powinna Pani "zacząć"> - określenie "kierować się instynktem" jest oksymoronem?> Czy też nie podoba się Pani mój nick?> Interesuje mnie to, może czegoś się nauczę i zrozumiem.> "Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."> Już sama nie wiem. Pewnie ze względu, na sposób podejścia do zagadnienia, czy też do mojej osoby. Co wyrażasz także w tym poście. Interesuje Cię to, co mógłbyś podważyć, zanegować, zakwestionować. Z tych Twoich wszystkich trzech postów wynika, że masz charakter poróżniający, nie jednoczący. Szukasz zwady, nie porozumienia. Nie interesują Cię inne poziomy danej wypowiedzi, nie mówiąc już o całym kontekście. W dyskusji takie podejście niezwykle utrudnia... właśnie dyskusję. Wtedy to nie twórcza dyskusja, tylko - co najmniej - sprzeczka. Bazując na swojej wiedzy i doświadczeniach zawodowych, wiem, że tego typu zachowanie objawia się u ludzi niedowartościowanych, poszukujących akceptacji, lub chociaż zainteresowania. A jak to jest z Tobą? Czy owa cytowana wypowiedź to oksymoron? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie zasłyszany żart: - Kaśka, zrób mi loda! - Mam na imię Bożena. - Nie o tym mówię!Czy wobec tego powyższego mogłam dać tego minusika? Tak bardzo to boli? Jeśli tak, to do tej powyższej wypowiedzi daję plusika, ok? To się wyrówna, bo na pewno nie jest moją intencją kogokolwiek krzywdzić, nawet dając minusika na tymże portalu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | >Już sama nie wiem< A to, niestety, ewidentnie widać.
>Pewnie ze względu, na sposób podejścia do zagadnienia, czy też do mojej osoby.< Nie mam zielonego pojęcia kim Szanowna jest (nie znam Pani i tego jaką jest osobą - znam tylko nick), ale widzę co Szanowna pisze i do tego się odnoszę.
>Interesuje Cię to, co mógłbyś podważyć, zanegować, zakwestionować.< Na tym Forum szuka się wiedzy, argumentów i racjonalnego (własnego i wzajemnego) rozwoju. Za wskazanie(wytknięcie) błędu w rozumowaniu i argumentacji - większość Forumowiczów (IMO) jest wdzięczna lub/i próbuje go wyjaśnić, wytłumacyć.
>Z tych Twoich wszystkich trzech postów wynika, że masz charakter poróżniający, nie jednoczący< "Minusa" czyli niezgodę, brak aprobaty na wypowiedź (lub pozamertoryczne intencje) zaserwowała Szanowna po przeczytaniu jednego posta i jednego zdania!!(z tego wynikła moja ciekawość i pytania) Tłumaczenie go (minusa) pozostałymi moimi wypowiedziami jest manipulacją i krętactwem (posty są datowane co do minuty). W tym kontekście ciekawym jest ta Pani "Baza wiedzy i doświadczenia zawodowyego" -ale pozostawie to bez komentarza, czytelnicy sami wyciągną wnioski.
>Szukasz zwady, nie porozumienia. Nie interesują Cię inne poziomy danej wypowiedzi, nie mówiąc już o całym kontekście.< Zwróciłem uwagę na logiczny błąd, wskazujący jednocześnie na brak wiedzy ( elementarza, który powinien znać każdy, kto cokolwiek pragnie zrozumieć i powiedzieć o człowieku) - i była ona merytoryczna. Moja uwaga (jak również poźniejsze pytania) miała pomóc w odnalezieniu odpowiedzi na pytania, które Szanowna sobie postawiła: Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem czy rozumem. Instynktowi Szanowna może jedynie ulec, ale nie nim kierować. W ostateczności może Szanowna zapobiec niektórym konsekwencją wynikającym z instynktownych zachowań np. stosować antykoncepcje uprawiając sex.
Wobec brak konkretów i merytoryczności resztę wypowiedzi czyli żarcik (śmieszny), chałupniczą psychoanalizę potraktuję jako typowym przykład projekcji psychologicznej - do której nie warto się odnosić.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | | KalaSz (21 punktów) | >>Z tych Twoich wszystkich trzech postów wynika, że masz charakter poróżniający, nie jednoczący< >"Minusa" czyli niezgodę, brak aprobaty na wypowiedź (lub pozamertoryczne intencje) zaserwowała Szanowna po przeczytaniu jednego posta i jednego zdania!!(z tego wynikła moja ciekawość i pytania) >Tłumaczenie go (minusa) pozostałymi moimi wypowiedziami jest manipulacją i krętactwem (posty są datowane co do minuty). >W tym kontekście ciekawym jest ta Pani "Baza wiedzy i doświadczenia zawodowyego" -ale pozostawie to bez komentarza, czytelnicy sami wyciągną wnioski.
Właśnie, sami wyciągną wnioski. Napisałam przecież wcześniej: Czy wobec tego powyższego mogłam dać tego minusika? Tak bardzo to boli? Jeśli tak, to do tej powyższej wypowiedzi daję plusika, ok? To się wyrówna, bo na pewno nie jest moją intencją kogokolwiek krzywdzić, nawet dając minusika na tymże portalu.
Ale dla Ciebie to nieistotne, nawet się do tego nie odniosłeś...
A więc kto tu manipuluje i kręci? I kto chce się porozumieć, a kto poróżnić?
Masz rację, czytelnicy sami ocenią! Tylko pewnie tych, którzy ocenią Cię negatywnie, też chętnie byś powyzywał.
|
|
6 na 6 | MarcinK (9189 punktów) | > Męczy mnie owo pytanie już nie od dziś. Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem> czy rozumem.Zdecydowanie rozumem. > Co> myślicie o takim postrzeganiu rozumu?To brednia. Przeczytałem całość, a następnie zacząłem googlować i wyrzuciło: Cytat:"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii. Radosław Milczarek, zainspirowany Ewangelią według Mateusza, opisuje - krok po kroku - możliwą dla każdego transformację: od stanu pełnego wewnętrznych konfliktów i lęku do pogody ducha, spokoju i wolnego wyboru. radoslawmi(*)liwe-jest-zycie-przed-smierciaI wszystko jasne.
|
|
 | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Marcinie, trochę poczytałem o człowieku i on, pomimo tego Mateusza, nie jest za bardzo prokościelny. Nawet mocno krytykuje to i owo. Kojarzy mi się z nielubianym przez Benka de Mello, czuć wpływy wschodnie.
|
|
|  | 5 na 7 | MarcinK (9189 punktów) | >Marcinie, trochę poczytałem o człowieku i on, pomimo tego Mateusza, nie jest za bardzo prokościelny.
Odnosiłem się tu bezpośrednio do wklejonego fragmentu. Jak dla mnie autor wprowadza bardzo nowatorskie koncepcje jak:
1. wyodrębnienie rozumu jako jakiegoś odrębnego bytu, a nawet wręcz go praktycznie personifikuje - pragnienia rozumu? cele rozumu? Co to w ogóle znaczy?
2. Rozum ten jest w opozycji do instynktu(?) oraz intelektu (?). Co to znowu za dziwoląg? Mam rozumieć, że autor to gdzieś zdefiniował i przedstawił dowody na taki rodzaj rozumowania?
Jedyne co mi się nasuwa to po prostu zwykły bełkot.
>Nawet mocno krytykuje to i owo. Kojarzy mi się z nielubianym przez Benka de Mello, czuć wpływy wschodnie.
Szczerze mówiąc tu niestety nasze drogi się rozchodzą - nie czuję się na siłach by być dla Ciebie partnerem w dyskusji. Z wielkim zainteresowaniem czytam Twoje, Fizyka, Andrzeja Bogusławskiego, Astrotaurusa i kilku innych forumowiczów dyskusje w temacie filozofia ale zdecydowanie podpisuje się, rękami i nogami, pod filozofią "praktyczną", uwzglęgniającą dorobek dzisiejszej nauki, którą Pan Andrzej wielokrotnie tu przywoływał. Cała reszta jest dla mnie sztuką dla sztuki i po prostu nie potrafię się tym pasjonować. Cóż, każdy ma jakieś swoje hobby.
Jeszcze tylko mały wtręt odnośnie Twojej poniższej wypowiedzi:
>Ale to nie oznacza, że w książce pana Radosława nie odnalazłbym jakiejś interesujacej refleksji (jak i w innych tego typu książkach),
Z tym się jakoś zgodzić nie potrafię. Mój zdeklarowany afideizm determinuje, że poszukuję jakiegokolwiek sensu tylko w książkach czy pozycjach gdzie łopatologicznie bądź między wierszami da się wyczytać tylko jeden rodzaj dogmatyzmu autora - rzeczywistość ma zawsze rację. Oczywiście masz rację ale jak dla mnie poszukiwanie akapitu w całej pozycji jest zbyt dużą stratą czasu no ale szczęśliwie jest to forum właśnie.
Dokończyłeś to zdanie:
>jednak treść z fragmentu mnie odstręcza, bo odnajduję ją jako pisaną pod z góry upatrzoną, sobie miłą tezę
Co poniekąd zdecydowanie odstręcza i mnie. Odstręcza mnie jednak i do tego stopnia, że naprawdę nie interesuje mnie czy jego fideizm jest bardziej pro czy anty Benkowy czy jakiegokolwiek innego osobnika z gatunku. W zupełności wystarczą mi prowadzone tu dyskusje.
|
|
| |  | 4 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście masz rację ale jak dla mnie poszukiwanie akapitu w całej pozycji jest zbyt dużą stratą czasu no ale szczęśliwie jest to forum właśnie. >Dokończyłeś to zdanie: >>jednak treść z fragmentu mnie odstręcza, bo odnajduję ją jako pisaną pod z góry upatrzoną, sobie miłą tezę >Co poniekąd zdecydowanie odstręcza i mnie. Odstręcza mnie jednak i do tego stopnia, że naprawdę nie interesuje mnie czy jego fideizm jest bardziej pro czy anty Benkowy czy jakiegokolwiek innego osobnika z gatunku. W zupełności wystarczą mi prowadzone tu dyskusje.
Masz oczywiście całkowitą rację. Nie warto czytać dla jednego czy dwóch akapitów tego typu pozycji. Mam kilka takich książek w domu. Generalnie, masakra. Napisałem tylko tyle, że nawet na tym bezrybiu, przypadkowo rzucony harpun coś tam utrafi, bo nawet ignorant czy laik coś tam czasami przypadkiem interesującego wydedukuje. Ale generalnie, oczywiście nie warto. Szkoda czasu. Są zdecydowanie lepsze książki.
|
|
| | |  | 4 na 6 | MarcinK (9189 punktów) |
>Masz oczywiście całkowitą rację. Nie warto czytać dla jednego czy dwóch akapitów tego typu pozycji.
Dlatego min lubię to forum, że nawet w dyskusji z najbardziej tępym zwolennikiem takiej czy innej bozi często googluję, sprawdzam, weryfikuję, czytam, przeglądam etc. Więc generalnie się zgadzam, że czasem nawet strzęp informacji pozwala zmusić swe szare komórki do galopu.
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | -1 na 1 | KalaSz (21 punktów) | MarcinieK i darkside, Wasze powyższe wpisy przypominają mi postępowanie bohaterów dzieła Cervantesa "Don Kichot". MarcinK jako "wszystkowiedzący" błędny rycerz Don Kichot, darkside jako mądrzejszy, lecz ślepo zapatrzony w pana giermek Sancho Pansa.
Nie rozumiecie? Z mojego punktu widzenia, to nie szkodzi.
|
|
| | | | |  | | KalaSz (21 punktów) | > MarcinieK i darkside,> Wasze powyższe wpisy przypominają mi postępowanie bohaterów dzieła Cervantesa "Don Kichot".> MarcinK jako "wszystkowiedzący" błędny rycerz Don Kichot,> darkside jako mądrzejszy, lecz ślepo zapatrzony w pana giermek Sancho Pansa.> Nie rozumiecie? Z mojego punktu widzenia, to nie szkodzi.> Powiedziałabym nawet, że MarcinK to Autorytarny INKWIZYTOR!, którego misją jest oświecanie[?] Poganina (mnie) i posiekanie mieczami Najwyższej Racji mojego Cielca (cytowany fragment). Bezwzględnie i bez sentymentów! Pozdrawiam wszystkich Inkwizytorów i Don Kichotów
|
|
| | |  | -1 na 1 | KalaSz (21 punktów) | >>Nie warto czytać dla jednego czy dwóch akapitów tego typu pozycji. Mam kilka takich książek w domu. Generalnie, masakra. Napisałem tylko tyle, że nawet na tym bezrybiu, przypadkowo rzucony harpun coś tam utrafi, bo nawet ignorant czy laik coś tam czasami przypadkiem interesującego wydedukuje. Ale generalnie, oczywiście nie warto. Szkoda czasu. Są zdecydowanie lepsze książki. >
Niewiarygodne!!! To ja czytam tę książkę, ale to Wy (MarcinK i darkside) WIECIE, choć w rzeczywistości nie wiedząc o niej prawie nic, że nie warto jej czytać, bo masakra. Mało tego, macie już kilka TAKICH pozycji! Hahahaha. Jakich TAKICH? Na to proste pytanie, teoretycy - tacy jak wy - nie potrafią odpowiedzieć. I stąd tak dużo inwektyw w sieci.
A przecież jest tyle dróg, by rzeczywiście się czegoś dowiedzieć, i tak w tym przypadku np. mogliście zapytać mnie, co myślę o książce, co przedstawia, czy mi pomogła i temu podobne. Mogliście zapytać mnie, żywego człowieka, nie martwą informację. Ale wy już WIECIE!!! Żałosne to i prymitywne.
Czy jestem zaskoczona tymi waszymi peryferyjnymi wypowiedziami? A kto powiedział że w sieci są tylko wartościowe treści.
|
|
| | | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No to wrzuć jakiś inny fragment, który da mi szersze spojrzenie i ewentualnie przekona. Ten mnie odstręczył. Masz szansę, miejsca sporo, a ja jestem zawsze gotowy do rewizji swojego poglądu, pomimo tego, że wejście uważam za kiepskie. Ewentualnie podaj bibliografię z tej książki. Jest w ogóle?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Artur@R (7115 punktów) | > Ewentualnie podaj bibliografię z tej książki. Jest w ogóle?<Obawiam się, że powinieneś wytłumaczyć Szanownej, czym jest bibliografia, do czego służy i dlaczego to takie ważne. 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Jakich TAKICH?> Na to proste pytanie, teoretycy - tacy jak wy - nie potrafią odpowiedzieć. I stąd tak dużo inwektyw w sieci.Zdjąłem z półki jedną z książek-poradników życiowych. "Siedem sekretów szczęścia" Ruediger Schache. Na obwolucie stoi tak: "Jeśli pragniesz uporządkować swoje życie wiedz, że wcale nie musisz sie zmieniać. Niczego uczyć, niczego specjalnie pragnąć, ani też niczego robić. Wystarczy, że pojmiesz, jak działają określone siły w twoim systemie psychicznym, a będziesz w stanie nie tylko obserwować, ale także świadomie kształotować swoje życie. "Siedem sekretów życia" pomoże ci osiągnąć spokój i szczęście oraz zbudować przestrzeń dla marzeń i życiowych celów". "Ruediger Schache wyjaśnia, dlaczego uczucia to najpotężniejsza drzemiaca w nas siłach" Bild  Wstęp to "Siła prawdy". Dalej mamy m.in. rozdziały bądź tematy: Podróż w stronę świadomości, droga wyjścia z życiowej ułudy, jeżeli chciałbyś aby obudzili się inni, prawdziwa siła ukrywająca się za naszymi pragnieniami, prawda i ilzuzja, twoja otwartosć jest twoja siłą, uczynić doznania widzialnymi, szablony życia  Porównaj czy brzmi znajomo. Treść to słoma, banał, głupota, banał, banał, bzdura, co jakiś czas coś jakby sensownego, ale tak jakoś nie do końca, bo i język jakiś taki jakby z popularnej prasy kobiecej. Bibliografii oczywiście brak. Kiedy to czytałem bardzo bolało, wytrwałem tak gdzieś do 2/3. Mam nadzieję, że książka, którą czytasz jest lepsza.
|
|
| | | | |  | | KalaSz (21 punktów) | >>Jakich TAKICH? >>Na to proste pytanie, teoretycy - tacy jak wy - nie potrafią odpowiedzieć. I stąd tak dużo inwektyw w sieci. >Mam nadzieję, że książka, którą czytasz jest lepsza.
Widzę po wpisach MarcinaK, że jest oburzony wszystkim, co pochodzi z szeroko rozumianego "kościoła". A że został On (MarcinK) uwarunkowany w naszej przaśnej Polsce, Biblię i Ewangelię według Mateusza łączy z owym "kościołem". Jego zdolność[?] do jasnego myślenia, no i przede wszystkim wiedza, nie pozwalają mu odkryć, że Biblia i wspomniana ewangelia są PRZED-kościelne. A jacyś "mądrzy" zarządcy zajumali jej treść, by wykorzystać ją do manipulacji ludźmi.
Ale MarcinK jest tylko reprezentantem całej grupy ludzi, którzy są silnie zindoktrynowani, wrzuceni w schemat postępowania i myślenia. Jego "wolna" myśl, nie jest w rzeczywistości WOLNA, właśnie m.in. od takich schematów myślenia. A pewnie podaje się za Oświeconego Racjonalistę!
Książka, którą czytam m.in jest właśnie o tym, co powyżej napisałam. Przynajmniej tak rozumiem. Poza treściami o różnych przestrzeniach życia człowieka, m.in. ten cytowany fragment o rozumie i jego stosunku do postrzeganych obrazów, Milczarek fragment po fragmencie interpretuje Ewangelię według Mateusza. I zaiste nie jest to znana mi z młodych lat indoktrynacja kościelna.
Ale to tyle o książce. Zacytowałam fragment, może nieco kontrowersyjny, ale nie po to, by pisać o książce, ale spróbować podyskutować, i czegoś - tutaj na tym forum - dowiedzieć się o siłach rządzących życiem człowieka. Głównie o rozumie.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ja nie wiem w sumie, co Ci napisać. Naprawdę. Ale spróbuję. Czytam kolejny raz ten cytat z książki, nie podoba mi się jak diabli i wciąż wydaje mi się absurdalny (analizować mi się tego tutaj zwyczajnie nie chce). Kompletnie nie boli mnie to, że mój rozum nie ogarnia wszystkiego, co jest we mnie/w moim mózgu czy czymkolwiek zakodowane i w sporej mierze podświadome/nieświadome. Jest jak jest, staram się to sobie rozjaśniać na ile umiem i w ramach możliwości i nigdy z tej rozumowej dominacji względem uczuć i instynktów nie zrezygnuję (choć czasami mogę sobie pofolgować), bo dominacja tych drugich to dla mnie destrukcja i rozpad. Nieprzewidywalność, brak stabilności, pewności, a może i dezintegracja. Rozum jest mi niezbędny, bo kiedy byłem bardzo młody, to dominujące namiętności, uczucia i instynkty raziły mnie swoją nieprzewidywalnością i w konsekwencji nadmiarem mojej głupoty. Dlatego zdecydowanie skłaniam się ku owemu, niedoskonałemu rozumowi. A ku czemu skłania się Milczarek? Ku czemu Ty? Jaka jest alternatywa? Razi mnie to takie prawie albo-albo postawione na początku Twojego inicjującego postu. Jakby było można z czegoś zrezygnować. Przecież to musi współistnieć...
P.S. Do MarcinaK powinnaś zwracać się bezpośrednio.
|
|
| | | | | | |  | | KalaSz (21 punktów) | > Razi mnie to takie prawie albo-albo postawione na początku Twojego inicjującego postu. Jakby było można z czegoś zrezygnować. Przecież to musi współistnieć...I mnie to również razi! Jeśli dobrze zrozumiałam treść książki, to używając poróżniania typu "albo-albo": - po jednej stronie jest "autorytarny rozum", który bezwzględnie rządzi istnieniem danego organizmu, nie dopuszczając do głosu innych życiowych sił, przez co zabija w sobie naturalne zdolności do życia, co w efekcie przyspiesza śmierć organizmu, - po drugiej stronie jest równowaga, gdzie rozum współpracuje z pozostałymi siłami organizmu, przede wszystkim starając się jak najpełniej zrozumieć naturę istnienia organizmu w którym jest. Czyli rozum jako dopełnienie życia - brakujące ogniwo ostatecznego celu ewolucji, a nie jako egocentryczny zarządca życiem organizmu. Ta druga strona jest mi bliższa, a Tobie? Tobie widzę, że chyba też, choć wiem po sobie (lecz nie tylko  ), że od intencji do praktyki życia, nierzadko jest niezwykle długa, trudna do pokonania droga.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Jeśli dobrze zrozumiałam treść książki, to używając poróżniania typu "albo-albo":> - po jednej stronie jest "autorytarny rozum", który bezwzględnie rządzi istnieniem danego organizmu, nie dopuszczając do głosu innych życiowych sił, przez co zabija w sobie naturalne zdolności do życia, co w efekcie przyspiesza śmierć organizmuNo i tego nie potrafię zrozumieć. Dokładnie - co to są te "inne siły życiowe" i jakie są te "naturalne zdolności do życia" - to wtedy może zrozumiem to, że autorytarny rozum może przyspieszyć śmierć organizmu, choć jakoś trudno mi sobie wyobrazić w pełni autorytarny rozum? Rozum czasami wątpi, ma dystans, jest nieufny, sceptyczny, bierze pod uwagę biologizm, popędy, instynkty, choć oczywiście z drugiej strony ulega intuicjom, półprawdom, przesądom, uproszczeniom, modom itp. > - po drugiej stronie jest równowaga, gdzie rozum współpracuje z pozostałymi siłami organizmu, przede wszystkim starając się jak najpełniej zrozumieć naturę istnienia organizmu w którym jest. Czyli rozum jako dopełnienie życia - brakujące ogniwo ostatecznego celu ewolucji, a nie jako .Rozum jako praktyczne, ale trudne do obsługi narzędzie, może? Brakujące ogniwo ostatecznego celu ewolucji, to trochę dziwne. Za dużo powiedziane, ale jak chcesz, to uzasadnij. No i właśnie ten "egocentryczny zarządca życiem organizmu" jest takim dziwnym założeniem autora książki (o ile rozumiem je na podstawie podanego fragmentu), jakby rozum nie analizował, nie weryfikował, nie brał pod uwagę strony popędowej, biologicznej, uczuciowo-emocjonalnej? Czuję, jakby autor miał absurdalne wyobrażenie "rozumu", co konsekwentnie owocuje absurdalnym wywodem. I dlatego mi się to nie podoba, ale ja dalej, tylko i wyłącznie, polegam na fragmencie, więc może nie rozumiem, choć nadal autorowi nie ufam. > Ta druga strona jest mi bliższa, a Tobie?Po moich poprawkach tak. Tym bardziej, że ta pierwsza to tylko, moim zdaniem, życzeniowy twór literacki autora książki (również wielu fideistów chcących widzieć w racjonalizmie zimny, matematyczno-fizyczny scjentyzm). To jakiś Frankenstein. Fałszywy model rozumu i jego funkcji. > Tobie widzę, że chyba też, choć wiem po sobie (lecz nie tylko ), że od intencji do praktyki życia, nierzadko jest niezwykle długa, trudna do pokonania droga.No to uczmy się, błądźmy, weryfikujmy. Nigdy nie będzie idealnie, bo rzeczywistosć wokół nas jest niezwykle złożona i zmienna. I dobrze. Dlatego życie jest jeszcze ekscytujące.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) | Miłym zwyczajem jest zwracać się do rozmówcy bezpośrednio. Jeśli masz do mnie jakieś uwagi to na przyszłość bym prosił. > Widzę po wpisach MarcinaK, że jest oburzony wszystkim, co pochodzi z szeroko rozumianego "kościoła".Jak już niżej wspomniałem - Twoja opinia jest tylko Twoją własną. Moja opinia jest oczywiście krytyczna, bo trudno mieć inną, ale nie ideologiczna. > A że został On (MarcinK) uwarunkowany w naszej przaśnej Polsce,Primo - a gdzie to koleżanka została uwarunkowana? Secundo - nie za bardzo "przaśnej" rozumiem. Faktycznie byłem indoktrynowany katolicko od dziecka jeśli o to Ci chodzi. > Biblię i Ewangelię według Mateusza łączy z owym "kościołem".Łączę z kościołem - bo z czym, na litość? Nie wiem co to ten cudzysłów. > Jego zdolność[?]do jasnego myślenia,Szczęśliwie wróciła po przełamaniu uwarunkowań katolickiej indoktrynacji. > no i przede wszystkim wiedza,No i o tym niżej. > nie pozwalają mu odkryć, że Biblia i wspomniana ewangelia są PRZED-kościelne.To wysoce interesujący pogląd. Czy koleżance obiło się o uszy jak to ta biblia powstawała? Sobór nicejski gdzie ostatecznie uznano boskość Jezusa? Może też trochę tu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2543To kto, wg Ciebie, te ewangelie stworzył? > A jacyś "mądrzy" zarządcy zajumali jej treść, by wykorzystać ją do manipulacji ludźmi.A kiedy to przestali?  > Ale MarcinK jest tylko reprezentantem całej grupy ludzi, którzy są silnie zindoktrynowani,Poprawka - byłem. Szczęśliwiem uleczony. > wrzuceni w schemat postępowania i myślenia.Teraz już własnego. Może niedoskonałe ale wciąż własne. > Jego "wolna" myśl, nie jest w rzeczywistości WOLNA, właśnie m.in. od takich schematów myślenia.Z ciekawością przeczytam rozwinięcie tegoż. > A pewnie podaje się za Oświeconego Racjonalistę!Za racjonalistę - a przynajmniej usilnie się staram. "Oświecony" to mam duży pokój (czasem).
|
|
| | | |  | 6 na 6 | MarcinK (9189 punktów) |
>Niewiarygodne!!! >To ja czytam tę książkę, ale to Wy (MarcinK i darkside) WIECIE, choć w rzeczywistości nie wiedząc o niej prawie nic, że nie warto jej czytać,
Można dużo czytać, sam się staram, ale zdecydowanie lepiej jest to robić mądrze. Wszystkiego i tak przeczytać się nie da. Wkleiłaś fragment, który zdecydowanie do tego czytania nie zachęca. Dodatkowo sam autor twierdzi, że inspirację czerpie z ewangelii. Inspirację można oczywiście czerpać i z książki kucharskiej ale ważne jest na czym autor się rzeczywiście opiera. Na temat psychologii, chemii, biologii, kognitywistyki są odpowiednie pozycje naukowe - przemyślenia jakiegoś antycznego pasterza kóz, choćby najmądrzejsze, nie są w stanie predestynować do źródła jakiejś rzetelnej wiedzy w temacie.
> bo masakra. Mało tego, macie już kilka TAKICH pozycji!
Ja osobiście nie mam. Szkoda mi miejsca.
>Na to proste pytanie, teoretycy - tacy jak wy - nie potrafią odpowiedzieć. I stąd tak dużo inwektyw w sieci.
Staram się właśnie odchodzić jak najdalej od teoretyzowania - uznaje to za, jak wyżej pisałem, sztukę dla sztuki.
>A przecież jest tyle dróg, by rzeczywiście się czegoś dowiedzieć,
Jak dla mnie jedna - nauka. Innej nie ma.
> i tak w tym przypadku np. mogliście zapytać mnie, co myślę o książce, co przedstawia, czy mi pomogła i temu podobne. Mogliście zapytać mnie, żywego człowieka, nie martwą informację.
Nawet najbardziej kretyńska pozycja jest mną w stanie mocno wstrząsnąc jak mi w bibliotece na łeb spadnie. Z całym szacunkiem ale Twoja opinia jest tylko Twoją własną.
> Ale wy już WIECIE!!!
Na razie nie wiem ale mam bardzo mocne przesłanki. Na tyle mocne, że wolę poczytać coś innego.
>Żałosne to i prymitywne.
Jeśli faktycznie poszukujesz odpowiedzi to jest to bardzo dobre na to forum. Samemu mi bardzo pomogło w przejściu przez katolicyzm do agnostycyzmu, a w końcu do bezwzględnego ateizmu. Masz prawo do dowolnej opinii ale ta powyższa zdecydowanie nie sprzyja dyskusji. Minusowanie odpowiedzi bez merytorycznego uzasadnienia też jest niemile widziane aczkolwiek całkowicie zgodne z regulaminem.
>A kto powiedział że w sieci są tylko wartościowe treści.
I pod tym się całkowicie podpisać mogę.
|
|
3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >A może specjalnie komplikuje mu życie manipulacyjnymi pytaniami, szczególnie że wewnętrzna wolność jest sprzeczna z istotą jego działalności?
Generalnie uważam, że tego typu poradniki (jak żyć?) są kiepskimi lekturami pisanymi przez osoby, którym wydaje się, że "prawdy" o życiu i człowieku posiedli (wcale nierzadko za pomocą intuicji i własnego widzi mi się, a bez wysiłku rzetelnej wiedzy - w końcu jak rozum płata takie jak powyższe figle, to po co?). Zwykle robią to z wyrachowania, dla pieniędzy, bo jest na coś takiego spory popyt, albo jako młodzi ludzie - chcący zbawiać swoimi receptami świat i ludzkość.
Osobiście uważam bezczelnie, że jestem posiadaczem calkiem sporych zasobów absolutnie satysfakcjonującej, wewnętrznej wolności dzięki rozumowi (swojemu, a przede wszystkim innych). Ale to nie oznacza, że w książce pana Radosława nie odnalazłbym jakiejś interesujacej refleksji (jak i w innych tego typu książkach), jednak treść z fragmentu mnie odstręcza, bo odnajduję ją jako pisaną pod z góry upatrzoną, sobie miłą tezę. Dla mnie jest manipulacyjna, emocjonalna i nieprawdziwa. Rozkminiać nie będę, bo mi szkoda mojego czasu oraz bezcennej, wewnętrznej, rozumnej wolności.
|
|
 | 2 na 2 |
|  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No tak, widzę misie. Dzięki.
|
|
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | Wielu próbowało napisać instrukcję życia a życie ma to wiadomo gdzie. Jest ono zbyt bogate, aby dać się obejmować w jakieś ramy. Wyrozumiałość i nie posunięta do przesady tolerancja wydają się być jedynymi wyznacznikami, również w stosunku do siebie samych.
|
|
 | | KalaSz (21 punktów) | >Wielu próbowało napisać instrukcję życia a życie ma to wiadomo gdzie. Jest ono zbyt bogate, aby dać się obejmować w jakieś ramy. Wyrozumiałość i nie posunięta do przesady tolerancja wydają się być jedynymi wyznacznikami, również w stosunku do siebie samych.
Tak, to racja. Jednak co mnie zajmuje, to jak przejść z tego ogólnego poziomu do bardziej szczegółowego, określającego mniejszy fragment życia, typu: bodźce zewnętrzne i ich wpływ na system moich reakcji? Które reakcje są wynikiem uwarunkowania, a które instynktu, a które jeszcze moim intelektualnym "widzimisię"? Na które z nich mogę wpłynąć i w jaki sposób. Ale zadając to pytanie, ponownie myślę, o małym fragmencie siebie, o jednej jedynej reakcji. Próbuje odkryć jej źródło i wtedy zastanowić się nad swoim życiem ogólniej.
Coś jest także i na rzeczy w tym, co piszą powyżej MarcinK i darkside. Choć robią to w mało przystępnej i trudno akceptowalnej dla normalnego człowieka formie, to rozumiem ich oburzenie. Rzeczywiście jest cała masa pseudo-poradników typu "jak żyć" i przebić się przez nie jest niezwykle trudno. Komu się uda, przestanie być taki "MUNDRY JAK UNI".
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Męczy mnie owo pytanie już nie od dziś. Czym się w życiu kierować? Uczuciem czy myślą, instynktem >czy rozumem.
Poza formalnie poprawnym wywodem logicznym wszystko, co wydaje nam się myślą i rozumem, może być wynikiem dobrze opisanego przez psychologów mechanizmu obronnego zwanego racjonalizacją. Szczególnie wtedy, gdy wydaje nam się, że kierujemy się w życiu racjonalnymi przesłankami, należy zachować sceptycyzm i podejrzewać siebie o racjonalizację. Zwiększamy w ten sposób szansę, że uda nam się zidentyfikować motywy uczuciowe w naszym postępowaniu.
Pamiętajmy też o tym, że w pewnych sytuacjach racjonalnie jest kierować się uczuciami, w innych - rozumem. Obydwa źródła motywacji są dobre, jeśli stosujemy je adekwatnie.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | | KalaSz (21 punktów) | >> >Poza formalnie poprawnym wywodem logicznym wszystko, co wydaje nam się myślą i rozumem, może być wynikiem dobrze opisanego przez psychologów mechanizmu obronnego zwanego racjonalizacją. Szczególnie wtedy, gdy wydaje nam się, że kierujemy się w życiu racjonalnymi przesłankami, należy zachować sceptycyzm i podejrzewać siebie o racjonalizację. Zwiększamy w ten sposób szansę, że uda nam się zidentyfikować motywy uczuciowe w naszym postępowaniu. >Pamiętajmy też o tym, że w pewnych sytuacjach racjonalnie jest kierować się uczuciami, w innych - rozumem. Obydwa źródła motywacji są dobre, jeśli stosujemy je adekwatnie. >
Dziękuję i za ten wpis, bo wydaje się bardzo dobrym punktem wyjścia do odkrycia przyczyn poszczególnych mniejszych i większych reakcji (pisałam o nich również powyżej w odpowiedzi do finerbijk) naszego organizmu na różnorakie bodźce, zarówno te pochodzenia zewnętrznego, jak i te nasze wewnętrzne.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|