 |
Wizja śmierci ateisty-problem z racjonalnością Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-04-2011 23:58 | Krzysztof Fil (4 punktów) | Wizja śmierci ateisty-problem z racjonalnością | Witam. Otóż naszła mnie taka myśl. Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?Już wyjaśniam-my umieramy,potem planeta ziemia oraz wszechświat(to oczywiście wszystko skrócone).Nie ma różnicy czy umrę bogaty czy biedny,ba nawet ile będę żył.Gdzie jest tu racjonalność?Owszem można powiedzieć że nie mam wyboru bo co mam się zabić?Ale to tylko tak naprawdę kwestia czasu,oraz nie oto tu chodzi.Ktoś też powie że mam marzenia,emocje,życie ale to się przecież kończy,czyli to trochę tak ludzie religijni (dodają do swego życie swój pogląd na świat).Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty?Pozdrawiam  P.S:Nie chce tu ABSOLUTNIE by ktoś pomyślał że segreguje ludzi wierzących do niewierzących i pytam kto ma lepsze życie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty?
Tak: aby odpowiadać na takie pytania.
|
|
 | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >> Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty? >Tak: aby odpowiadać na takie pytania.
A ja trochę zmodyfikuję i napiszę: żeby znaleźć odpowiedzi na takie pytania.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
|  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty?
>> Tak: aby odpowiadać na takie pytania.
> A ja trochę zmodyfikuję i napiszę: żeby znaleźć odpowiedzi na takie pytania.
Nie ma co modyfikować, bo takie poszukiwania pozostawiamy teistom.
|
|
| |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > >>> Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty?> >> Tak: aby odpowiadać na takie pytania.> > A ja trochę zmodyfikuję i napiszę: żeby znaleźć odpowiedzi na takie pytania.> Nie ma co modyfikować, bo takie poszukiwania pozostawiamy teistom.To ja jednak wolę być nierozsądnym "teistą", niż "racjonalistą" bez jakiegokolwiek celu. Bo jak nie to, to żadnego innego celu/sensu nie widzę. Chyba Stanisław Lem:Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym. Ps. A tak w ogóle to ateizm niekoniecznie jest taki beznadziejny. Ja sam mam pewien trop przezwyciężający nihilizm: pl.wikipedia.org/wiki/Wieczny_powrót
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
9 na 9 | Ratatoskr (4439 punktów) | Ateista posiada wolność wyboru sensów jakie zechce nadać swojemu życiu. Osoba wierząca w jakąś dogmatyczną religię wyboru tego typu jest niestety pozbawiona i czasem zastanawiam się nawet jaki jest sens życia takiej wierzącej osoby, skoro z braku własnych sensów życia zmuszona jest całe swoje życie żyć sensem cudzym i narzuconym? My umieramy, ale żyją nasze idee i nasze dzieła. Swoim życiem i postępowaniem możemy zmienić ten świat, uczynić go miejscem lepszym lub gorszym. Śmierć Ziemi nie jest wyrokiem losu. Zmiany jakie wprowadzamy w naszym środowisku, cywilizacja którą budujemy, mogą sprawić, że Ziemia przeżyje swój czas, albo że... grubo przed dokonaniem swojego losu przestanie nam być do czegokolwiek potrzebna, bo przeniesiemy się na jakąś zupełnie inną płaszczyznę bytową. Śmierć wszechświata to obecnie jest ciągle obszar spekulacji. Nie wiemy nawet ciągle, czy się on zapadnie, czy będzie rozszerzał w nieskończoność. Nie wiemy, czy to co znamy jako wszechświat jest całością, czy częścią jakiejś większej rzeczywistości. Myślę, że - na ten moment - wyrokowanie śmierci wszechświata jest grubo przesadzone. Racjonalnym argumentem życia ateisty jest fakt, iż życie jest najlepszą rzeczą jaka mogła nam się przydarzyć  seksualnosc-kobiet.pl
|
|
 | | Krzysztof Fil (4 punktów) | No dobra z tym wszechświatem może trochę przesadziłem  Ale jednak tak załóżmy że wszechświat ma koniec(co jest nadaj jednak dość prawdopodobne).Po prostu nie czuje by było to racjonalne ponieważ to tylko kwestia czasu.Z drugiej strony jak byśmy byli nieśmiertelni to każdy po pewnym czasie robienie miliardowej rzeczy np.czytania tej samej książki  by chciał się już zabić.Chodzi mi to co w głowie ma ateista,a jeśli chodzi o jakieś wyższe byty to raczej ludzkość do tego czasu niestety wyginie.
|
|
|  | 2 na 2 |
| |  | | Krzysztof Fil (4 punktów) | Nie wiem co to jest ten zen to done ale dla mnie to raczej nie zadziała ponieważ mam trochę (a nawet bardzo)osobowość hipochondryczną  .Chyba każdy się ze mną zgodzi że ateista nie wierzy w życie po śmierci i tu jest problem - Koniec(śmierć).Można być mordercą lub filantropem.Nie ma racjonalnego argumentu (przynajmniej tak myślę)by żyć ponieważ kiedy umrę moje wspomnienia i cały ja przepadną.Będzie bez różnicy czy żyłem lub nie.I niech nikt nie myśli że ja jestem jakimś nawiedzonym chrześcijaninem,do tego mi baarrddzzo daleko  .dobranoc P.S:przepraszam za pisownie,ale naprawdę się staram Mod: Postaraj się bardziej.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >ateista nie wieży w życie po śmierci Wierzy - od "wiara". Zapamiętaj.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Chyba każdy się ze mną zgodzi że ateista nie wierzy w życie po śmierciNie każdy, patrz: pl.wikipedia.org/wiki/Buddyzmpl.wikipedia.org/wiki/Mikołaj_Fiodorowpl.wikipedia.org/wiki/Raymond_Kurzweil> i tu jest problem - Koniec(śmierć).Można być mordercą lub filantropem.> Nie ma racjonalnego argumentuNo kochany. Jeżeli dla ciebie jedynym racjonalnym argumentem powstrzymującym cię przed zostaniem mordercą jest tylko Kara Boska to ja ci współczuję :> Toć nawet (ateistyczny) satanizm laveyański nakazuje nie krzywdzić tych, którzy nas nie skrzywdzili dla dobra społeczności i (przede wszystkim) swojego własnego. > kiedy umrę moje wspomnienia i cały ja przepadną.> Będzie bez różnicy czy żyłem lub nie.A nie zauważyłeś, że tak wierzący jak i niewierzący potrafią poświęcać swe życie działaniom, których konsekwencje widoczne będą często dopiero po ich śmierci? Widać jest to dla nich istotne. W kwestii "bez różnicy, czy żyłem czy nie" proponuję eksperyment myślowy: - Wyobraź sobie, że posiadasz niezbite dowody na brak życia po śmierci. - Wyobraź sobie, że musisz dokonać wyboru: - albo zginie natychmiast cała ludzkość a ty przeżyjesz jeszcze kilkadziesiąt lat, - albo zginiesz natychmiast ty. Co wybierasz? Dlaczego? seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > W kwestii "bez różnicy, czy żyłem czy nie" proponuję eksperyment myślowy:> - Wyobraź sobie, że posiadasz niezbite dowody na brak życia po śmierci.> - Wyobraź sobie, że musisz dokonać wyboru:> - albo zginie natychmiast cała ludzkość a ty przeżyjesz jeszcze kilkadziesiąt lat,> - albo zginiesz natychmiast ty.> Co wybierasz? Dlaczego?Ja odpowiem, ja...Wybieram natychmiastową śmierć. Dlaczego? Tak mi wyszło po żucie monetą. 
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> żucie monetą.  Nie za twarda ta moneta była?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Żujesz monety?! Brawo! Zuch chłopak!
|
|
|  | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | >Chodzi mi to co w głowie ma ateista Zaryzykuję pakuły? Jaka odpowiedź najlepiej by odpowiadała twojemu wyobrażeniu ateisty?
|
|
1 na 1 Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | > Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty?Kochać i być mądrym - np. nie robić błędów ort. www.racjonalista.pl/kk.php/s,883Jak kochać ? Jak być mądrym ? To kwestia indywidualna.
Ruch Poparcia / SLD / Głosuj na kobiety !
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | >Jak kochać ? Jak być mądrym ? To kwestia indywidualna.
A najbardziej idywidualna jednak - jak nie robić tych błędów?
|
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>Jak kochać ? Jak być mądrym ? To kwestia indywidualna. >A najbardziej i[n]dywidualna jednak - jak nie robić tych błędów? Błendy! Kórwa. O to hodzi. Drobner, w[...]ony ortografiom niekturych internałtuw.
|
|
| maruda (5550 punktów) | >Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty? Żywy cel, część religii potrzebuje kogoś na kogo da się zwalić wszystkie winy tego świata, a nawet fizycznie zabić.
Załóżmy że stanie się cud i od jutra wszyscy ludzie szczerze przyjmą jedna religię w jednym obrządku. Widzisz wtedy jakiś cel istnienia kapłanów?
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | A różne są powody. Jedni ludzie żyją dlatego, że nie potrafią się zabić - inni chcą zrobić coś dobrego dla społeczeństwa. Ja żyję i bardzo mi się moje życie podoba, nie widzę powodu do umierania  Natomiast chciałbym pytanie odwrócić. Jaki jest sens w tym, żeby wierzący katolik chodził do pracy? Skoro w życiu chodzi o zasłużenie na niebo, to lepsze byłoby włożenie na plecy pokutnego worka po ziemniakach i zasuwanie na kolanach po świecie, niosąc pomoc bliźnim?
|
|
4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty? Moja matka dała memu ojcu. Urodziłem się. Żyję. Wystarczy? Drobner, ateista, może nawet nazbyt techniczny.
|
|
 | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Moja matka dała memu ojcu.> Urodziłem się.> Żyję.> Wystarczy?> Drobner, ateista, może nawet nazbyt techniczny.Drobnerku, jak możesz, tak brzydko o rodzicach. Napisz-że, że chociaż seks uprawiali, jak ma być technicznie, bo kolega-założyciel wątku pójdzie w świat opowiadając, że ateiści i racjonaliści brzydko mówią i nie szanują płciowości człowieka... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Drobnerku, jak możesz, tak brzydko o rodzicach. Napisz-że, że chociaż seks uprawiali,Seks uprawiali rodzice pokolenia 89. Za czasów mojego poczęcia np. to jeszcze kobieta musiała dać. Za czasów poczęcia moich rodziców z kolei to facet brał
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > Za czasów poczęcia moich rodziców  > z kolei to facet brałZnaczy się, tylko dróżniczki. Wysublimowany gość, ten Twój dziadek (albo babcia). Drobner, zazdroszczący przodków. Hej
|
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >Moja matka dała memu ojcu.> >Urodziłem się.> >Żyję.> >Wystarczy?> >Drobner, ateista, może nawet nazbyt techniczny.> Drobnerku, jak możesz, tak brzydko o rodzicach. Napisz-że, że chociaż seks uprawiali, jak ma być technicznie, bo kolega-założyciel wątku pójdzie w świat opowiadając, że ateiści i racjonaliści brzydko mówią i nie szanują płciowości człowieka...  Nie wiem, co robili (mogę się tylko domyślać), ale się kochali i bzykali. Może to i seks, może to i płciowość! A kolega założyciel niech sobie idzie i rozpowiada. I tak jestem. I to jestem ateistą. Wbrew (być może) obydwojgu spółkującym przed laty. Ale i tak ich kocham. Drobner, niestety: żyjący z sensem ateista. PS. Dlaczego pierwsza (I)? Tak tylko pytam, bo głupio w obecnych czasach pytać, czemu Ponura.
|
|
| |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > A kolega założyciel niech sobie idzie i rozpowiada. I tak jestem. I to jestem ateistą. Wbrew (być może) obydwojgu spółkującym przed laty.Ja moim ateistką jestem zdecydowanie wbrew, ale już się pogodzili ze stratą. Musieli, jak z dużą częścią moich wyborów życiowych.  > PS. Dlaczego pierwsza (I)? Tak tylko pytam, bo głupio w obecnych czasach pytać, czemu Ponura.Bo pierwsza ogłosiłam się panią na lokalnych terenach. Plus pewien zbieg okoliczności jeśli chodzi o historię miasta. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| Scarabaeus (2198 punktów) | co rozumiesz przez racjonalny sens?
Życie to raczej fakt niż sens.
|
|
8 na 8 | Kowalska (14008 punktów) | >Skoro ateista nie wieży w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?
Krzysztofie Fil, jutro się zbuntuj, i ani razu nie zrób siku. Punktualnie o 23:69 nadleci Prymulka Sowia i wrzuci lisy do Twoje skrzynki na litry.
"Po śniadaniu przejazd przez Szwajcarię do La Salette - miejsce objawień Matki Bożej Płaczącej".
|
|
 | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > Krzysztofie Fil, jutro się zbuntuj, i ani razu nie zrób siku. Punktualnie o 23:69 nadleci Prymulka Sowia i wrzuci lisy do Twoje skrzynki na litry. Za wcześnie, Kowalska, za wcześnie: o 26:69 najwcześniej. Taka jest ta Prymulka Sowia. Choć czasem się jeszcze bardziej spóźnia... Drobner, wyczekujący wszystkiego (m.in. Prymulki też.. wrzucającej lisy na litry)
PS. Jak tu Cię, Kowalska, nie kochać...
|
|
|  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >PS. Jak tu Cię, Kowalska, nie kochać...
Daj sobie spokój ze mną. Walcz o Prawdę. Walcz o Porządek.
"Po śniadaniu przejazd przez Szwajcarię do La Salette - miejsce objawień Matki Bożej Płaczącej".
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | Eeee, tam jakieś Prawdy..,Porządki.... Jakoś tak wolę ..... Ciebie. Drobner, wg swej woli podążający (zwróć uwagę na kolejność 'ą' i 'ż'). Moderator też mógłby.
|
|
 | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >Skoro ateista nie wie[rz]y w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens? Nieważne, czy TO życie ma jakikolwiek sens. Żadnego innego życia nie mamy.
Drobner, jednorazowy.
|
|
3 na 3 | Artaso (380 punktów) | >Witam.
Również
>Skoro ateista nie wieży w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań
1. Wieży? Der Turm, ja? 2. Racjonalnym uzasadnieniem przekonań o braku wiary w osobowego boga jest brak wiary w życie po śmierci? Implikacją raczej jeśli już, ale nie już, bo teizm sam w sobie nie jest od razu takim dwupakiem, żeby jakieś "życie po śmierci" zawierać. Nawiasem mówiąc, "życie po śmierci" jest raczej paradoksem językowym. Jeśli już to możemy mówić np. kontynuacja świadomości. Śmierć ciała jest śmiercią ciała.
>Już wyjaśniam-my umieramy,potem planeta ziemia >oraz wszechświat
Raczej wszechświat dochodzi do ostatecznej "śmierci" termicznej. A przynajmniej tak sądziliśmy przed odkryciem promieniowania reliktowego.
>Nie ma różnicy czy umrę bogaty czy biedny,ba nawet >ile będę żył.Gdzie jest tu racjonalność?
Szczerze mówiąc perspektywa męczenia się z jakąś formą samoświadomości przez wieczność wydaje się sporo gorsza.
>Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument >życia ateisty?
Czekolada. Jeśli lubisz.
Anyway, na drugi raz proszę, pisz swoje posty mniej jako transkrypcje takiego strumienia świadomości, a bardziej tak, żeby miały ręce i nogi. Połowa wywodu mi umknęła, bo ciężko nadążać za bełk... niespójnym tokiem myśli.
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | Ewangelicznie pojadę: nie rzuca się pereł przed wieprze...
Ale zrobiłeś to pięknie. Drobner, wieprz (być może), ale nie świnia...
|
|
4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens? Ma taki sens, jaki ateista mu nada. Poprawiłam błąd ortograficzny, ale o spacjach to już na drugi raz sam pamiętaj.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
6 na 6 | Aleksander Głowacki (1725 punktów) | A ja to kwestię odwrócę i zapytam w jaki sposób nadzieja życia wiecznego ma nadawać życiu jakikolwiek sens? Załóżmy - istnieje życie po śmierci, będziesz wiecznie w niebie latać wśród aniołków i skakać po chmurkach, ewentualnie zapładniał 70dziewic - tylko PO CO? Jaki sens ma wieczna pseudoradość? Gdzie tu jest jakikolwiek sens? Jak egzystencja dla egzystencji ma stanowić źródło pożądania tak wielu przemodlonych główek? Śmierć to żaden problem - nie istniałem przez ostatnie 12mld lat (zakładając że tyle liczy wszechświat) i nie było mi wtedy źle, potem też nie będę istniał i nie widzę w tym problemu. Sens w życiu mam, a jedynego czego się boję to, że przypadkiem będę skazany na wieczne męki w postaci defacto bezsensownej wiecznej egzystencji (w towarzystwie aniołków względnie diabełków, ewentualnie 70dziewic).
|
|
 | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > a jedynego czego się boję to, że przypadkiem będę skazany na wieczne męki w postaci defacto bezsensownej wiecznej egzystencji (w towarzystwie aniołków względnie diabełków, ewentualnie 70dziewic......i posła Gowina 
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
|  | 2 na 2 | Appenzeller (3118 punktów) | >...i posła Gowina Jezusie Maryjo zawsze młoda kobieto! Kocioł kotłem, ale to już niehumanitarne.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| Tibor (1012 punktów) | > Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonańCo to qrwa znaczy ?? Skąd myśl, że ateista nie wierzy w życie po śmierci, jakoś Ci to z definicji ateizmu wyszło ?? to ja popłynę i definicję rozszerzę. Skoro ateista nie wierzy w istnienie australii to czy aborygeni istnieją, możecie mi podać jakiś racjonalny argument aborygenów. > Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument> życia ateisty?Pozdrawiam a to co znaczy?? - argument życia ???? - a możesz mi podać jakikolwiek argument życia ?? Argument może być za życiem, przeciwko ale nie argument życia.
"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
|
|
2 na 2 | Amol (692 punktów) | >swego życie swój pogląd na świat).Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument >życia ateisty?
Niezależność umysłu. Dzisiaj słuchałem audycji w trójce. Jeszcze takiego relatywizmu, infantylizmu w stosunku do "problemu" życia nie widziałem. Specjalnie na święta. Wpierw zaczęli zadawać pytania, "czy życie ma sens", "czy jest życie po śmierci". Potem wszyscy chórkiem stwierdzili, że to bóg jest wyjściem. Ateista jako nonkonformista ma dość trudne życie, w katolickim kraju. Ludzie starają się wszędzie wtłoczyć religię, to jest jakaś chora umowa społeczna, z przyzwoleniem na wróżki we wszystkich sferach. Dość tych dywagacji.
Sens życia według Amol-a.
_<<__+#^@Z694: ??^^^feqr + troszkę pieprzu i cytyny nie cytrynu......uhu uhu
Może odnajdę się w sztuce, może w policji. Może wysublimuję jakieś cycki (bez obrazy panie). Może wymyślę jakiś nowy system filozoficzny, albo napiszę książkę. Jak kipnę przed czterdziestką, to was............
|
|
3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens? Tak. Ten sens wynika z życia tutaj i teraz. Masz skończone życie, to starasz się nauczyć jak najlepiej żyć. Usiłujesz poznać i zrozumieć świat, w którym żyjesz. Zmienić go na lepsze. Śmierć jest przerażająca, ale życie życia, jakby się nie żyło dużo bardziej.
Pozdrawiam
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
|
|
1 na 1 | ninja2 (33 punktów) | > Witam.> Otóż naszła mnie taka myśl.> Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań> to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?Już wyjaśniam-my umieramy,potem planeta ziemiaUważam, że lepsze jest to, że będę unicestwiony na zawsze, niż na siłę wepchnięty do jakiegoś bajkowego raju, gdzie bym musiał wbrew swej woli czcić jakichś bożkow. Bo jakbym tego nie zrobił, to piekiełko czeka, jak uczy pismo zacofanych. Jaki sens ma ten pogląd według postrzegania wierzących oraz gdzie ta wolna wola, o którą niby rzekomo walczy sekta? Mod: Poprawiłam, ale w przyszłości proszę, byś w miarę możliwości pamiętał o polskich znakach diakrytycznych.
|
|
3 na 3 | kadykianus (557 punktów) |
Czy można bardziej pogardzić życiem niż twierdząc, że ma ono sens tylko pod warunkiem istnienia życia po śmierci?
Życie ateisty jest afirmacją życia. Najuczciwszym postawieniem sprawy, jak to tylko możliwe. Jest także postawą mądrą: uważam za bezcenne TO życie, bo o innym nikt nie słyszał. Nie gardzę namacalną doczesnością by chwalić pozagrobowe COŚ, co do czego nie ma pewności, że istnieje (najłagodniej mówiąc).
A nawet jeśli życie po śmierci istnieje i jest rozkoszą, to kto na ten raj bardziej zasługuje? Ten, który nie będąc pewnym raju gardził życiem ziemskim, czy ten, który je uwielbiał? To tak, jak z kolekcjonerem pięknych samochodów. Bardziej, na rzadki okaz zasługuje miłośnik aut, czy też pretensjonalny, nowobogacki bałwan, który nie ma zielonego pojęcia o historii motoryzacji a cenne okazy kupuje ze snobizmu lub na handel?
|
|
 | 1 na 1 | ninja2 (33 punktów) | To tylko zmyslenia ludzi,aby ich pocieszyc jakas przekaska. Te poglady i prawa zostaly wymyslone po to,aby ludzie jakos mogli zyc w zgodzie,bo byli tacy,ktorzy tego nie potrafili,jak widzimy to na scenie z biblii,zanim Mojrzesz ustanowil 10 przykazan,gdzie ludzie sie wzajemnie zabijali. Probowano straszyc roznymi kataklizmami,bo ludzie wierzyli w byle co,co im sie powiedzialo Ale jak widac wymyslona biblia,nie mogla pocieszyc serc strapionych wymyslonym rajem
|
|
2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >kto ma lepsze życie.
Śmiech mnie ogarnia, gdy ktoś mi wmawia takie bzdury o braku sensu życia u ateisty/racjonalisty.
Wyobraź sobie, że ktoś daje mi w prezencie 36 milionów euro - uprzedzając, bym cieszył się prezentem, ale używał ich umiejętnie i rozsądnie, bo taka okazja już się nie powtórzy.
I co - ja miałbym uważać, że to jest bez sensu i nic nie warte, bo darczyńca nie obiecał mi, że po śmierci otrzymam dodatkowy miliard miliardów miliardów miliardów???
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) |
>Śmiech mnie ogarnia, gdy ktoś mi wmawia takie bzdury o braku sensu życia u ateisty/racjonalisty. Jeśli ktoś wierzy, bo chce mieć lepsze życie po śmierci, to ja mu zazdroszczę poczucia humoru. Ja kosztem tamtego obiecywanego raju, wole być wolna już dziś.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
|  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Ja kosztem tamtego obiecywanego raju, wole być wolna już dziś.
W dodatku nie ma żadnego kosztu, skoro raj to pusta obietnica. To wierzący próbują zasłużyć na raj kosztem prawdziwego życia - i tu jest pies pogrzebany.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Śmiech mnie ogarnia, gdy ktoś mi wmawia takie bzdury o braku sensu życia u ateisty/racjonalisty. Przecież wiesz dobrze: życie - ono nie ma sensu. My powinniśmy to wiedzieć. Śmiech niech Cię ogarnia. gdy ktoś wmawia Ci bzdury 'O SENSIE' życia. Drobner, w odróżnieniu od religiantów, całkowicie przypadkowy.
|
|
|  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Przecież wiesz dobrze: życie - ono nie ma sensu. >My powinniśmy to wiedzieć. Śmiech niech Cię ogarnia. gdy ktoś wmawia Ci bzdury 'O SENSIE' życia.
Niby tak... ale...
Życie, jako takie, sensu nie ma. Ale MOJE życie ma sens - dokładnie taki, jaki JA mu nadam. Bo mam świadomość, jestem osobą.
To trochę tak, jak z dziełem sztuki. Kwiatek jest piękny, ale nie jest dziełem sztuki. Ale kwiatek namalowany zużytym olejem silnikowym na obsikanym betonowym murze JEST dziełem sztuki, jeśli tworzący to artysta tak tak to określi.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | | Drobner (19539 punktów) | >>Przecież wiesz dobrze: życie - ono nie ma sensu. >>My powinniśmy to wiedzieć. Śmiech niech Cię ogarnia. gdy ktoś wmawia Ci bzdury 'O SENSIE' życia. >Niby tak... ale... >Życie, jako takie, sensu nie ma. >Ale MOJE życie ma sens - dokładnie taki, jaki JA mu nadam. Bo mam świadomość, jestem osobą. (Religiujesz) Ma sens. Twój. I NIECH ma. Drobner, żywy, acz absolutnie niereligijny...
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > (Religiujesz)Jak będziesz mi mówił, że religiuję, to... toooo.... toooo! To Ci napiszę, że WIERZYSZ w to, że jesteś niereligijny i stawiasz się wyżej od Boga (który i tak Cię kocha), a tak naprawdę szukasz drogi do Jezusa! 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > To Ci napiszę, że WIERZYSZ w to, że jesteś niereligijny i stawiasz się wyżej od Boga (który i tak Cię kocha), a tak naprawdę szukasz drogi do Jezusa!  Ja, Drobner?? Wierzę? NIKT w to nie uwierzy! Wybacz, Ojcze, ni hu hu (bez zająknięcia)
|
|
5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Żaden z długiej linii moich przodków nie zdecydował się na taki drastyczny krok przed powołaniem na świat potomka. Oznacza to, że mam zakodowaną w genach niechęć do takich rozwiązań, przynajmniej na zbyt wczesnym etapie życia.
No i teraz proszę - mam dziecko, względem genów którego czuję jakąś lojalność, żeby je chronić i wspierać. Mogę sobie ten genetyczny imperatyw na różne sposoby racjonalizować, ale w sumie po co się samooszukiwać?
Współudział w rozwoju mojego dziecka daje mi autentyczną radochę, której w żaden sposób nie pomniejsza znajomość mechanizmu, który ją powoduje. Seks też nie stał się mniej przyjemny po przeczytaniu "Samolubnego genu", no ale oczywiście zawsze można się bohatersko przeciwko genom zbuntować, tyle że - znowu - po co?
Odfajkowawszy temat okresu reprodukcyjnego, można się teraz zastanowić, dlaczego nie zakończyć swojego życia już po odchowaniu potomstwa? Z tym że to już kwestia bardzo indywidualna. W moim przypadku jakimś usprawiedliwieniem może być naturalna ciekawość. Po prostu chcę się dowiedzieć, co będzie dalej. Nigdy nie wyszedłem z kina w połowie seansu. Książka musi być naprawdę tragiczna, żebym jej nie doczytał do końca. Nawet w grach komputerowych oglądam napisy końcowe w całości, żeby zobaczyć jakąś niespodziankę dla wytrwałych.
Jeżeli kiedyś złapię nieuleczalną chorobę z bolesnym finałem w niedalekiej perspektywie - moja ciekawość zostanie zaspokojona i wtedy "pożegnam się" bez zbędnych ceregieli. No ale to raczej jeszcze nie dzisiaj.
|
|
2 na 2 | Ronja (626 punktów) | Ja po śmierci bym chciała być duchem, który pozostałby w tym wszechświecie i mógł dowolnie przemieszczać się w czasie i przestrzeni  Niestety nie znam religii, która obiecuje taką perspektywę  Większość religii oferuje swoim wyznawcom jakieś formy nagrody po śmierci. Jest to doskonały sposób, by ograniczyć ich ziemskie aspiracje i skłonić do postępowania zgodnie z doktryną. Choć, jakby się nad tym zastanowić, to istnienie bóstw nie implikuje istnienia "życia pozagrobowego". Ale kto by tam czcił takie bóstwo? (No, może oprócz Majów). Nie umiem wskazać jakiegoś jednego pojęcia i powiedzieć "o, proszę, oto mój sens życia". Zresztą "sens" to chyba nie to samo co "cel"? O ile np. celem życia chrześcijanina jest osiągnięcie zbawienia, to postawiony wobec pytania "ale po co w ogóle to wszystko? po co istnieje świat?" będzie zapewne tak samo bezradny, jak ja.
|
|
4 na 4 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > kto ma lepsze życie Lepsze życie ma ten kto ma więcej kasy! > czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens? To pytanie bez sensu. A jaki sens ma to, że drzewo rośnie? Aby pochłaniało dwutlenek węgla i produkowało tlen. Taki ma sens jego życie dla zwierząt i człowieka, które oddychają tlenem. Ale dla beztlenowców już rośnięcie drzewa nie ma sensu. Życie matki ma sens aby wychowała dzieci. A życie starej panny , dzisiaj się mówi singielki, taki, że może coś odkryje. Jakiś pożyteczny lek. Albo koty karmić będzie, i taki jej życie sens będzie miało, dla kotów. A poza tym sama może nadać sens swemu życiu. Chodzić do teatru, czytać wybitne dzieła literackie. Przecież ludzie wierzący też umierają i rozpadają się na atomy. Jakie masz na myśli życie po śmierci. Co ma żyć , skoro nic nie ma. I gdzie ma żyć? Co Ty, w bajki wierzysz?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | I TY to mówisz? Grabowska? No, nie spodziewałem się! Drobner, pozytywnie zaskoczony...
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Lepsze życie ma ten kto ma więcej kasy!
Czy nie miało być klasy?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Czy nie miało być klasy? Co mi po klasie ,gdy brak kasy?
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
1 na 1 | Orvudo (214 punktów) | Pierwszy argument za tym, by się nie zabić, jest właśnie taki, że to życie, to wszystko co mamy. Nawet, jeśli nie możnaby było dostrzec sensu w życiu, to już na pewno nie ma sensu po jego zakończeniu. Dalej, jak wspominano: człowiek sam sobie wybiera sens, sam stawia sobie cele. Świadomość tego, że po śmierci już go nie będzie, napędza go do działania, realizowania marzeń. Jeśli czyimś największym marzeniem jest umrzeć - bo do tego sprowadza się idea trafienia do nieba - to sam on sobie niszczy życie. Człowiek jest też częścią ludzkości. Uważam, że ludzkość działa w sposób podobny do ludzkiego mózgu, więc można powiedzieć, że jest istotą (no, może ze znacznym rozszczepieniem jaźni, przez istnienie narodów i religii, ale coraz lepszy dostęp do informacji zaciera granice). Ta istota potrzebuje kolejnych 'neuronów'-ludzi, aby przetrwać. Życie człowieka ma więc sens dla 'życia' ludzkości (czy raczej Ludzkości w tym kontekście). Gdybyśmy wzięli jeden ludzki neuron - jaki jest sens jego istnienia? Całkiem bezssensowny przepływ nic nie znaczących dla niego sygnałów, równie dobrze mógłby nie istnieć. Ale istnienie milionów takich neuronów już ma całkiem niezły sens, bo tworzy człowieka.
|
|
| Krzysztof Fil (4 punktów) | Łoł nie podchodźcie tak do mnie agresywnie  I znów to napisze żebyście nie myśleli że ja jestem nawiedzonym chrześcijaninem.A co do tematu to sam już nie wiem jak to już wytłumaczyć.Żyje sobie człowiek o poglądach ateistycznych i umiera (jak każdy z nas),czy oprócz kwestii czasu (wraz z nim cały "ja")jest jakiś racjonalny argument swego życie?Człowiek religijny oczywiście ma łatwo ponieważ -dobry Bóg,sama miłość itp.(Nie chce mi się rozpisywać).Przepraszam że taką mam pisownie ale naprawdę staram się.pozdrawiam P.S:Specjalnie napisałem poglądach ateistycznych a nie racjonalnych,ponieważ można być nie tylko ateizm jest racjonalny ale agnostyk też, to już troszkę co innego.
|
|
 | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Łoł nie podchodźcie tak do mnie agresywnie > I znów to napisze żebyście nie myśleli że ja jestem nawiedzonym chrześcijaninem.Na tym forum najlepiej nie wspominać o religij, jak wątek ma z nią niewiele wspólnego. Niektórym ludziom tu nie wiadomo dlaczego wszystko kojarzy się z nią. A to w dodatku z religią nieateistyczną, kompletnie zapominają o takich potworach jak np. buddyzm. Oni po prostu myślą że chcesz zostać wierzącym, dlatego że wiara miała by się dla Ciebie bardziej opłacać.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?
Jaki ma sens słowna zbitka: życie po śmierci? Ani po śmierci nie jesz, ani nie oddychasz, ani się nie kochasz z kobietą lub mężczyzną. Nie robisz nic, co robiłbyś żyjąc. O jakim życiu prawisz? To zaiste dziwactwo nadawać sens życiu poprzez nonsens. Zmień słownik, albo temat.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | qwe123 (4 punktów) | Pięć tysięcy lat temu (mniej więcej) spisano taką odpowiedź w eposie o Gilgameszu:
/../ TABLICZKA X
Doszedł [Gilgamesz] do siedziby Siduri, opowiedział jej o swej wędrówce, o śmierci Enkidu i strachu przed śmiercią.
Siduri:Kiedy bogowie stwarzali człowieka, śmierć jemu przeznaczyli, życie zachowali we własnym ręku. Ty, Gilgameszu, napełniaj żołądek, dniem i nocą obyś wciąż był wesół. Codziennie sprawiaj sobie święto. Dnie i noce spędzaj na grach i pląsach. Niech jasne będą twe szaty, włosy czyste. Patrz jak dziecię twej ręki się trzyma. Kobiecą sprawę czyń z chętna niewiastą. Tylko takie są sprawy człowieka./../
|
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens? Przepraszam, ale można potraktować to pytanie jak zadane przez osobę, która urwała się z choinki. Jeśli dla wierzącego sensem życia jest osiągnięcie szczęścia po śmierci, to moja racjonalność nakazuje zapytać - po co się męczy żyjąc, wszak życie nie ma sensu. Tylko śmierć ma sens. Ktoś powie, bo musi żyć, bo religia - ta sama co obiecuje potem wieczna szczęśliwość, nie pozwala targnąć się na swoje życie, by z tej szczęśliwości za wcześnie nie skorzystać. Dobrze, załóżmy, że nie może, bo przez wieki spisywano w punktach co można, a co nie można człowiekowi i wierzący wg tych punktów postępuje. Nie bardzo to do mnie przemawia, bo wierzący grzeszą na potęgę, bo dlaczego nie mają grzeszyć, gdy można się oczyścić z grzechu spowiedzią? Przyznam, że to ostatnie w religii mi się bardzo podoba i podejrzewam, że musiał w tym palce maczać racjonalny diabeł. Jako racjonalista nie potrafię pojąć tego, że wierzący sprzeciwiają się tzw.'woli boskiej' i korzystają z dobrodziejstw nauki w obliczu śmierci swojej lub najbliższych, która to nauka niejako sprzeciwia się tej 'woli'. I to jest dla mnie nie do pojęcia. Jako racjonalista nie pojmuję także dlaczego po śmierci kogoś bliskiego wierzący rozpacza i pyta 'dlaczego' skoro odpowiedź jest prosta i nawet ja niewierząca ją znam - bo tak chce 'miłosierny' Bóg, bo do swoich zastępów powołuje dzieci i dorosłych, matki/ojców zabiera od ich dzieci, dzieci zabiera rodzicom, jednych zabiera natychmiast, innym daje więcej czasu, może waha się czy dla nich już czas nadszedł i dlatego zadaje cierpienie psychiczne albo fizyczne swoim miłosierdziem boskim katując. 'Wola boska' gdy dopadnie wierzącego to dla niego zaszczyt! Nie wiem czym jest sens życia dla innych niewierzących czy wierzących. Ja mogę wypowiadać się w tej bardzo osobistej kwestii za siebie. Dla mnie samo życie stanowi sens bycia przez chwilę, w tym miejscu, w tym czasie. Każda czynność od mojego narodzenia, aż do śmierci ma określony sens. Cokolwiek bym nie uczyniła zawsze wywoła to skutek, który jest jednym z ogniw łańcucha mojego życia. Świat/wszechświat jest tak skonstruowany, że mimo tego, iż często wydaje się nam, że jest niedoskonały, to nie jest pozbawiony sensu. Życie stanowi sens.
>Nie ma różnicy czy umrę bogaty czy biedny, ba nawet ile będę żył.Gdzie jest tu racjonalność? Odpowiadaj za siebie. Nie ma różnicy czy bogaty, czy biedny, czy wierzący, czy niewierzący umrze, bo wszyscy umrzemy. Natomiast dla mnie ma znaczenie, czy jestem bogata czy biedna, chociażby dlatego, że gdybym mieszkała pod mostem, najprawdopodobniej nie byłoby mnie stać na laptopa, a jeśli nawet tak to nie mogłabym naładować w nim baterii i nie miałabym szansy zarejestrowania się i wypowiadania np. na Racjonaliście. A jeśli dla Ciebie poziom życia nie ma znaczenia, bo i tak kiedyś umrzesz, to stanowisz dla mnie klasyczny przykład tego, że dla Ciebie życie naprawdę nie ma sensu, bo cokolwiek byś nie zrobił i tak umrzesz. Po co wiec wkładałeś wysiłek w cokolwiek? Po co nauczyłeś się pisać, po co jesz, pijesz, po co żyjesz etc.? Powinno ci być szkoda czasu na życie! Czcze gadanie.
>Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument życia ateisty? Uważasz, że nie wierząc w bajki nie da się żyć? Właśnie najbardziej racjonalnym argumentem życia ateisty jest to, iż stanowi on przykład człowieka żyjacego z wolnym umysłem, nie skrępowanym żadnymi irracjonalnymi nakazami wiary. Tylko takie życie daje możliwość ciągłego poszukiwania, rozwijania.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | >.. bo wszyscy umrzemy. Co innego znaczy: "wszyscy umrzemy" a co innego znaczyłoby: "każde z nas umrze". Różnica zdaje się żadna ale w tym wypadku chyba istotna (stąd wtrącenie).
|
|
|  | | Rafaela (2059 punktów) | >Co innego znaczy: "wszyscy umrzemy" a co innego znaczyłoby: "każde z nas umrze". Wszyscy umrzemy czy każdy z nas umrze - ani jedno, ani drugie w tym ujęciu większej różnicy dla mnie nie ma, wiec jeśli możesz to sprecyzuj na czym ta różnica polega wg Ciebie.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | Zależy jak rozumieć "my". My, dziś żyjący, my, Polacy, my, ludzkość?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) |
>My, dziś żyjący, my, Polacy, my, ludzkość? Dla mnie najtrafniejsze byłoby 'my żyjący'. Za 'chwilę' my żyjący żyć nie będziemy i dlatego dla mnie życie, zwłaszcza dążenie do odpowiedniej jakości życia ma ogromne znaczenie, natomiast sama śmierć jest kresem wszystkiego, ogranicza czas, który mogę wykorzystać. Jednak perspektywa nieuchronnego końca nie wpływa demobilizująco, nie ma większego znaczenia.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| scooby14444 (142 punktów) | > Witam.> Otóż naszła mnie taka myśl.> Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań> to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?Już wyjaśniam-my umieramy,potem planeta ziemia> oraz wszechświat(to oczywiście wszystko skrócone).Nie ma różnicy czy umrę bogaty czy biedny,ba nawet> ile będę żył.Gdzie jest tu racjonalność?Owszem można powiedzieć że nie mam wyboru bo co mam się> zabić?Ale to tylko tak naprawdę kwestia czasu,oraz nie oto tu chodzi.Ktoś też powie że mam> marzenia,emocje,życie ale to się przecież kończy,czyli to trochę tak ludzie religijni (dodają do> swego życie swój pogląd na świat).Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument> życia ateisty?Pozdrawiam > P.S:Nie chce tu ABSOLUTNIE by ktoś pomyślał że segreguje ludzi wierzących do niewierzących i pytam> kto ma lepsze życie.> Nie wierzę w życie po śmierci, tak samo jak nie wierzę w życie przed swoimi narodzinami. Tak bardzo Ci to przeszkadza że nie istniałeś przez dobrych parę milardów lat przed swoimi narodzinami?? Uwierz mi że i nie będzie ci przeszkadzał fakt NIE ISTNIENIA po swojej śmierci. Nie trzeba wierzyć w życie po śmierci, aby starać się przeżyć życie jak najlepiej. Chcesz argument po co żyć??? Po to że życie to wszystko co masz! Zaistaniała twoja świadomość, więc staraj się być szczęśliwy i przeżyć życie najlepiej jak umiesz, najlepiej dając jakąś cząstkę od siebie we wkład cywilizacyjny ludzkości. Żyjąc powinniśmy myśleć nie tylko o swoim życiu, ale także o tym że żyjemy w tak fantastycznym świecie dzięki tym którzyżyli przed nami. Więc powinniśmy się zatroszczyć o warunki dla tych którzy będą żyć po nas.
|
|
| Marek222 (511 punktów) | >Witam. >Otóż naszła mnie taka myśl. >Skoro ateista nie wierzy w życie po śmierci jako racjonalne uzasadnienie swych przekonań >to czy jego życie w ogóle ma jakiś racjonalny sens?
A co to w ogóle jest racjonalny sens ? Żyję bo się urodziłem, umrę bo albo zginę w wypadku albo na coś zachoruję. Kropka.
>Już wyjaśniam-my umieramy,potem planeta ziemia >oraz wszechświat(to oczywiście wszystko skrócone).Nie ma różnicy czy umrę bogaty czy biedny,ba nawet >ile będę żył.Gdzie jest tu racjonalność?
A co ma racjonalność do tego, skoro tak ma być to tak będzie, dzięki racjonalności wiemy to co czeka wszystko dookoła.
>Owszem można powiedzieć że nie mam wyboru bo co mam się >zabić?
Śmierć boli, śmierć jest straszna. Nieistnienie jest przerażające, oczywiście nie w czasie tego nie istnienia ale wcześniej. A ci co tak nie czują to droga wolna.
>Ale to tylko tak naprawdę kwestia czasu,oraz nie oto tu chodzi.
A kim ty jesteś aby decydować o co tu chodzi. Każdy sobie sam głupio i bez sensu na to pytanie odpowiada.
>Ktoś też powie że mam >marzenia,emocje,życie ale to się przecież kończy,czyli to trochę tak ludzie religijni (dodają do >swego życie swój pogląd na świat).
Wypowiedź niezrozumiała. Bełkot.
Moje pytanie brzmi-Czy możecie mi podać jakiś racjonalny argument >życia ateisty?
Żyję bo się urodziłem i dotąd nie umarłem ani się nie zabiłem.
Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|