 |
Jakie określenie pasuje takiego światopoglądu? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2011 18:33 | tulip (2 punktów) | Jakie określenie pasuje takiego światopoglądu? | Witam. Jakie określenie pasuje do człowieka, który wierzy w Boga (lub wyższy byt duchowy, istotę duchową), ale nie utożsamia się z żadną religią. Wierzy niekoniecznie w Boga - ale na pewno w jakiś wyższy byt duchowy, coś co jest nad całą ludzkością i wszechświatem. Wierzy w Boga - czyli pasuje do chrześcijaństwa, muzułmaństwa i judaizmu. Takie przeciwieństwo agnostycyzmu (nie wierzę w Boga, ale nie wykluczam jego istnienia), ale TYLKO do słowa "ale" - wierzę w Boga, ale...nie w żadną konkretną religię. Co do wyznawania wiary w tego Boga, uważa, że jest ona uwarunkowana od tego gdzie się ktoś urodził (w jakiej kulturze [wierze] został wychowany). Wierzy w życie po śmieci, ale nie wierzy w "piekło" - źli ludzie co najwyżej będą skazani na nicość. Jaki światopogląd, jakie określenie pasuje do takiego człowieka? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | maruda (5550 punktów) | Po co Ci kolejna etykietka, nie wystarczy zwyczajne ja, ty, on, Krysia? A co do pierwotnego pytania, czy chodzi o taki byt jak Absolut?
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Takie przeciwieństwo agnostycyzmu [...] Przeciwieństwem agnostycyzmu jest gnostycyzm, czyli pogląd, że można zdobyć wiedzę nt. bytów nadnaturalnych. To Cię pewnie nie interesuje. > [...] (nie wierzę w Boga, ale nie wykluczam jego istnienia) To nie jest agnostycyzm per se, to jest ateizm agnostyczny. > Jaki światopogląd, jakie określenie pasuje do takiego człowieka? Jeśli potrzebujesz etykietki, to może po prostu „wierzący”? To pewnie zbyt szerokie pojęcie. Najlepiej sam coś wymyśl i załóż własną religię. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | | Artaso (380 punktów) | > Przeciwieństwem agnostycyzmu jest gnostycyzm, czyli pogląd, że można zdobyć wiedzę nt. bytów nadnaturalnych.
Ile razy jeszcze?
gnostycyzm «religijno-filozoficzny kierunek powstały w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, łączący elementy chrześcijaństwa, filozofii hellenistycznej i religii wschodnich»
|
|
|  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Mam świadomość podwójnego znaczenia tego słowa, ale używam go mimo tego, jeśli nie ma ryzyka nieporozumienia, zresztą nie tylko ja [1][2]. Takie rozszerzenie znajomej trójki teizm-ateizm-agnostycyzm jest po prostu użyteczne, bo wielu ludzi mniema, że agnostycyzm jest „czymś pośrodku” teizmu i ateizmu, podczas gdy jest to zupełnie inne stanowisko, które wcale nie wyklucza pozostałych dwóch. To z kolei prowadzi to mylnego poglądu, jakoby ateizm pozytywnie odrzucał koncepcję bogów (innymi słowy, że ateiści twierdzą, iż bogowie nie istnieją). Nie ma w tym nic dziwnego; znaczenie słów zmienia się z upływem czasu. „Racjonalizm” oznaczał kiedyś coś zupełnie innego niż dziś, a termin „ateista” bywał niegdyś używany w odniesieniu do chrześcijan. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | | Artur@R (7115 punktów) | ...jeszce raz to napiszę.... "Postawa agnostyczna" nie wynika z podejścia naukowego lecz raczej z uwarunkowań psychologicznych i społeczno-kulturowych...taki rodzaj oportunizmu wewnętrznego jak i zewnętrznego. Psychologicznych - gdyż indoktrynacja religijna w dzieciństwie mogła być tak silna i głęboko wryła się w umysł i psychikę, iż pomimo racjonalnych argumentów i logiki stosowanej w dorosłym życiu, wciąż ma gdzieś przyczajony ten egzystencjalny strach (wdrukowany program), którego agnostyk nie potrafi "przeskoczyć" -wtedy "łatwiej" takiej osobie mówić "nie wiem, może tak a może nie". (BTW, ciekawe by były badania profili psychologicznych osób deklarujących sie agnostykami w porównaniu do zdeklarowanych ateistów) Społeczno -kuturowych - bo z taką postwą wygodniej jest egzystować w społecznosci w jakiej sie znajduje, czerpać korzysci choćby przez to, że nie naraża się swą jednoznaczna postawa na krytykę lub/i ostracyzm rodziny, grupy, środowiska, społeczności.
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Nie zgadzam się z tym. Uważam się jednocześnie za ateistę i agnostyka; agnostyka, ponieważ nie twierdzę, że posiadam wiedzę na temat istnienia, bądź nie, bogów w żadnym obiektywnym, czy epistemologicznym sensie; ateistę, ponieważ nie posiadam wiary w te istoty. Według mnie, pozycja gnostyczna (lub nie-agnostyczna, jak kto woli), pt. żadne bóstwo, jakkolwiek, przez kogokolwiek definiowane nie istnieje i nigdy nie istniało, wymaga ekstensywnej wiedzy metafizycznej, niedostępnej przy pomocy metody naukowej (nauka nie ma środków do badania tej sfery). Więc dalej: postawa gnostyczna nie wynika z podejścia naukowego. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Nie zgadzam się z tym.A jak najbardziej możesz się nie zgadzać...tylko czy coś to zmienia? Żonglowanie terminami i nazwami naukowymi nie "unaukawia" agnostycyzmu. Mówienie,że nie mam dostatecznej wiedzy by stwierdzić czy istnieje bóg, krasnoludki, gremliny, gumisię itp. nie ma nic wspólnego z podejściem naukowym - to sofizmaty i problem psychologiczny, braki charakteru, przysłowiowych "kohones", prosty oportunizm bardziej lub mniej świadomy. A inaczej: Wymyślam "ścimbarararabyłę" i stawierdzam nie mam wystarczającej wiedzy by stwierdzić czy "ścimbarararabyła" istnieje - rozumiesz Agnostyku?  Masz jeszcze coś mądrego do powiedzenia na temat krasnali, troli lub "ścimbarararabyły"... albo boga???? Jakiś termin a'la naukowy na temat "ścimbarararabyły"??? Chętnie nie poczytam bo szkoda czasu i oczu!!!
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) | Ojej. Nie ma co się denerwować. To jest na prawdę proste. Jednym jest powiedzieć „nie wierzę w bogów, krasnoludki, gremliny, itp.”, a czym innym jest „wiem, że nie istnieją”, bo skąd wiesz? W jaki sposób można zdobyć taką wiedzę? W ten sposób, w jaki ja widzę epistemologię, to po prostu nie jest możliwe i potrafię z tym żyć. Jeśli chodzi o jakiegoś konkretnego boga, wtedy można akurat przekonująco argumentować za jego nieistnieniem, wytykając np. logiczne sprzeczności w jego definicji. W takim przypadku jego nieistnienie może być wystarczająco bliskie wiedzy w epistemologicznym sensie. W tym sensie mogę śmiało siebie nazwać gnostycznym ateistą w stosunku do bóstwa np. judeo-chrześcijańskiego i potrafię uzasadnić dlaczego tak uważam. Ale nie mam zamiaru się ścierać z każdym jednym pomysłem na boga, który człowiekowi może wpaść do głowy. Ponadto niektóre koncepcje, jak bóg-zapchajdziura, są de facto specjalnie tak skonstruowane, żeby nigdy nie dało się ich sfalsyfikować. Nie wierzę, dopóki ktoś nie przedstawi mi dowodów. To się tyczy każdego twierdzenia, na równi o istnieniu, jak i nieistnienia bogów. Jeśli ktoś jest w stanie mi pokazać uniwersalny dowód na nieistnienie wszystkich bogów, może wtedy uwierzę. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Nie wierzę, dopóki ktoś nie przedstawi mi dowodów. To się tyczy każdego twierdzenia, na równi o istnieniu, jak i nieistnienia bogów. Jeśli ktoś jest w stanie mi pokazać uniwersalny dowód na nieistnienie wszystkich bogów, może wtedy uwierzę.
Skoro w dalszym ciągu chcesz mi powiedzieć (problemy z czytaniem ze zrozumieniem?), że nie wiesz czy istnieje "ścimbarararabyła" ,bo nie ma dowodów na to,że nie istnienie to... jednak radziłbym pozostawić w spokoju epistemologię, ontologię (bo niczego prawi już nie wnosi w dobie dzisiejszej nauki) i wizyte u lekarza...psycholog byłby najepszy.
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Skoro w dalszym ciągu chcesz mi powiedzieć (problemy z czytaniem ze zrozumieniem?), że nie wiesz czy istnieje "ścimbarararabyła" „W dalszym ciągu?” Jakbyś pytał co najmniej kilkakrotnie. Nie mam żadnych metod, żeby stwierdzić, czy "ścimbarararabyła" istnieje, czy nie, bo nie wiem co to jest. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że we wschodnim narzeczu suahili to oznacza „kubek”, wtedy przyznałbym, że istnieje, bo mam nawet kilka. Ale jeśli powiesz, że to oznacza „największa liczba pierwsza”, wtedy ponad wszelką wątpliwość odpowiem, że nie istnieje, podając powody, dla których tak uważam. To nie ja jestem tym, kto nadaje znaczenie słowu "ścimbarararabyła" i twierdzi, że coś takiego nie istnieje. Mogę najwyżej odpowiadać na twierdzenia ludzi, którzy uważają, że "ścimbarararabyła" istnieje, na podstawie przesłanek tych, którzy tego słowa używają. > [...] jednak radziłbym pozostawić w spokoju epistemologię, ontologię (bo niczego prawi już nie wnosi w dobie dzisiejszej nauki) i wizyte u lekarza...psycholog byłby najepszy. Doprawdy, nie ma powodów do uciekania się do ad personam. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) |
Marianie, nie ma mowy o ad personam (bo Cie nie znam). Jasno i zdecydowanie tylko stwierdzam - jesli nie rozumiesz ,że nauka nie zajmuje się udowadnianiem nie istnienia czegokolwiek - bo to jest BEZSENS (marontrastwo energii, czasu, pieniędzy) i masz problem by stwierdzić ,że "ścimbarararabyła" (albo bóg,krasnoludki itp) nie istnieje - to potrzebna jest pomoc(najlepiej, tak myśle psychologa) bo... "Postawa agnostyczna" nie wynika z podejścia naukowego lecz raczej z uwarunkowań psychologicznych i społeczno-kulturowych...taki rodzaj oportunizmu wewnętrznego jak i zewnętrznego. Psychologicznych - gdyż indoktrynacja religijna w dzieciństwie mogła być tak silna i głęboko wryła się w umysł i psychikę, iż pomimo racjonalnych argumentów i logiki stosowanej w dorosłym życiu, wciąż ma gdzieś przyczajony ten egzystencjalny strach (wdrukowany program), którego agnostyk nie potrafi "przeskoczyć" -wtedy "łatwiej" takiej osobie mówić "nie wiem, może tak a może nie". (BTW, ciekawe by były badania profili psychologicznych osób deklarujących sie agnostykami w porównaniu do zdeklarowanych ateistów) Społeczno -kuturowych - bo z taką postwą wygodniej jest egzystować w społecznosci w jakiej sie znajduje, czerpać korzysci choćby przez to, że nie naraża się swą jednoznaczna postawa na krytykę lub/i ostracyzm rodziny, grupy, środowiska, społeczności.
Pozdrawiam.
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Marianie, nie ma mowy o ad personam (bo Cie nie znam). Nie trzeba znać swojego rozmówcy, żeby używać względem niego pozamerytorycznych i obraźliwych stwierdzeń, odnoszących się do jego osoby, a nie prezentowanej argumentacji. Taki wydźwięk ma sugerowanie wizyty u lekarza. wiki/argumentum ad personam> Jasno i zdecydowanie tylko stwierdzam - jesli nie rozumiesz ,że nauka nie zajmuje się udowadnianiem nie istnienia czegokolwiek Rozumiem to. Mówię tylko, że każde pozytywne stwierdzenie, niezależnie od treści, wymaga uzasadnienia. A istnieje tak samo jak A nie istnieje, B jest różowe tak samo jak B nie jest różowe. Możesz powiedzieć, że nie da się naukowo stwierdzić, że A nie istnieje, ale to jest samo w sobie słabe. Jeśli nie potrafisz czegoś uzasadnić, nie mów, że jest prawdziwe. W każdym razie takie jest moje podejście. Nikt nie musi się ze mną zgadzać, ale nie sądzę, żeby to się kwalifikowało na psychiatryk. Ot, moja wersja intelektualnej szczerości wobec samego siebie. > [...] masz problem by stwierdzić ,że "ścimbarararabyła" (albo bóg,krasnoludki itp) nie istnieje Sądzę, że dość jasno się wyraziłem na ten temat w moim poprzednim poście. > "Postawa agnostyczna" nie wynika z [...] Pisałeś to już wcześniej. Nie musisz powtarzać. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) | prof.Barbara Stanosz:Pytanie o istnienie Boga na ogół nie ma określonego sensu, ponieważ nie ma go samo pojęcie Boga. Wyjątek stanowią mitologiczne konteksty tego pojęcia, odpowiadające ludowej lub dziecięcej wersji wiary religijnej; tak rozumiany Bóg (czy bogowie) jest jednak bytem baśniowym, którego istnienie nasza wiedza o świecie pozwala wykluczyć z taką samą pewnością, z jaką wykluczamy istnienie czarnoksiężników, dobrych wróżek i złotych rybek spełniających trzy życzenia. Wiemy więc, że nie ma takiego Boga. Natomiast teologiczne konteksty pojęcia Boga są notorycznie mętne i nie nadają mu sensu dostatecznie wyraźnego, by można było podejść poważnie do szukania odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga. Dlatego agnostyczna odpowiedź "Nie wiem" jest również niezbyt sensowna; jedyną rozsądną odpowiedzią byłoby "Nie rozumiem pytania".
W języku potocznym miano agnostyka nadaje się zarówno tym, którzy kwestię istnienia Boga uważają za nierozstrzygalną, jak i tym, którzy sądzą, że dotychczas nie została ona rozstrzygnięta, ale nie wykluczają, że zostanie. Dość często jednak miano to jest jedynie "odzieżą ochronną" ateisty. W społecznościach lub środowiskach, w których dominują teiści, często fanatyczni i skrajnie nietolerancyjni wobec ludzi niewierzących, otwarte przyznawanie się do ateizmu grozi ostracyzmem. Agnostycy traktowani są mniej wrogo, na równi z tymi, którzy tylko wątpią i jako tacy stanowią dla religii mniejsze zagrożenie niż ci, którzy ją zdecydowanie odrzucają. Dlatego wielu ateistów woli mówić o sobie, że są agnostykami. Trudno pochwalać tę oportunistyczną postawę, ale też trudno ją potępiać u osób żyjących w takich krajach jak Polska, gdzie wysokiemu urzędnikowi państwowemu wolno publicznie powiedzieć o ateizmie, iż jest "najgorszą z religii, pustoszącą umysły i serca". ...dlatego też agnostycyzm to >problem psychologiczny, braki charakteru, przysłowiowych "kohones", prosty oportunizm bardziej lub mniej świadomy<...ergo propter hoc - poleciłem psychologa - nie złośliwie, nie obraźliwie lecz racjonalnie. Całość artykułu tutaj
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | To teraz argument z autorytetu... Ale ok, co z takimi jak ja, którzy otwarcie przyznają się nie tylko do agnostycyzmu, ale również (a nawet przede wszystkim) do ateizmu i odrzucają religię z całą stanowczością? To ma być oportunizm? Tak się akurat przypadkowo złożyło, że etykietka „agnostyk” zwyczajnie do mnie pasuje i po prostu uznaję ten fakt. Nie ma co temu przypisywać jakieś ukryte znaczenie, czy motywację. Rozumiem, że jeśli ktoś nazywa się agnostykiem tylko dlatego, że boi się nazwać ateistą, to jest to godne nagany, ale tak nie zawsze jest. Pozdrawiam. PS. Żeby nie było, tak się wpisałem: dziesiąty ot dołu 
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) |
Czytaj dalej, może boże pomoże i psycholog nie będzie potrzebny Damian Moskovitz: Podstawowy problem agnostycyzmu jest taki, że pozwala on arbitralnym twierdzeniom wyznaczać swój poznawczy kontekst. Całkowicie racjonalny człowiek nie szuka dowodów dla poparcia albo obalenia arbitralnych twierdzeń, ponieważ nie ma powodu, aby wierzyć, że są one rzeczywiste.
Agnostycy najczęściej odpowiadają tym, którzy odrzucają arbitralne propozycje w następujący sposób: "Skąd wiesz, że to nie jest prawda?". Właściwa odpowiedź powinna polegać jednak na wypunktowaniu, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto wyraża zgodę na przyjęcie fantastycznego twierdzenia. Nie przyniesie żadnych korzyści obalanie kolejnych tez, które przyjęte zostały arbitralnie - to strata czasu i marnowanie energii.
Obalanie arbitralnych propozycji jest nie tylko bezużyteczne, lecz najczęściej wręcz niemożliwe do wykonania. Odkąd ktoś wysuwa arbitralną propozycję, nie potrzebuje żadnych dowodów dla wsparcia swoich tez, gdyż może się powoływać na tak wiele arbitralnych propozycji, aby wesprzeć swoje stanowisko, że nie można wykazać fałszywości jego oryginalnej tezy. Dla ilustracji, wyobraź sobie, że ja powiedziałem, że gremlin jest w twoim pokoju. Jeśli przeszukasz cały pokój i nic nie znajdziesz, ja mogę wyjaśnić to tak, że gremlin biega tak szybko z miejsca na miejsce, że ty nigdy nie zdołasz go dostrzec ani go złapać. Mogę tak skonstruować swoją historię, żeby nie można było wskazać żadnych dowodów, że gremlin istnieje lub nie istnieje.
Pozycja agnostyka w kwestii istnienia Boga polega na ogólnej zgodzie z agnostycyzmem, który utrzymuje, że istnienie Boga jest niemożliwe do udowodnienia lub obalenia. Tak też sądzi większość ludzi - w powszechnym mniemaniu, w sprawie kwestii egzystencji Boga, nie można wykazać jego istnienia bądź nieistnienia z dwóch powodów. Po pierwsze, najczęściej modyfikuje się historię o Bogu ad hoc (tak jak ja modyfikowałem moją historię o gremlinie), odwołując się do zapewnień, że żadna obserwacja nie zaprzeczy jego istnieniu, interpretując tezę, że Bóg istnieje, jako nietestowalną. Po drugie, często charakteryzuje się Boga w sposób wewnętrznie sprzeczny, dla przykładu, jako istotę o nieskończonych wymiarach lub taką, która nie jest fizyczna i egzystuje w supernaturalnej rzeczywistości - czy generalnie jako istotę, która istnieje bez jakichkolwiek rzeczywistych charakterystyk lub zupełnie na "zewnątrz rzeczywistości". Z perspektywy obiektywistycznej są to tendencje teistyczne, by obstawać przy sądzie, który jest sam w sobie sprzeczny, opierając się na realnych danych (np. człowiek jest omylny...), agnostyk stara się udowodnić, że może istnieć istota nieujmowana przez te dane (..."z tego wynika", że może/musi istnieć nieomylny Bóg), jednocześnie wykluczając, że za pomocą tych danych można wykazać nieistnienie Boga! Widać tu wyraźnie, że odcięcie się, od rzeczywistości, za pomocą czczej spekulacji prowadzi do bezsensu, który można dowolnie modyfikować.
Całość tutajBTW myślę, że sam sobie mieszasz w głowie... "również...przede wszystkim ateista", ale "agnostyk-do mnie pasuje" - jedziesz po bandzie!! Pozdrawiam i kończe ..bez przytyków
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Nie lubię dyskutować z osobami, które nie uczestniczą w rozmowie. Ale skoro nalegasz... > Agnostycy najczęściej odpowiadają tym, którzy odrzucają arbitralne propozycje w następujący sposób: "Skąd wiesz, że to nie jest prawda?". Właściwa odpowiedź powinna polegać jednak na wypunktowaniu, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto wyraża zgodę na przyjęcie fantastycznego twierdzenia. Widać, że pan Moskovitz nie rozumie istoty epistemologii i różnicy między nie wierzę, że A jest prawdziwe, a wierzę, że A jest nieprawdziwe. Pierwsze jest istotnie usprawiedliwione ciężarem dowodu, który spoczywa na tym, kto wysuwa twierdzenie pozytywne, ale drugie wymaga uzasadnienia, bo samo jest twierdzeniem pozytywnym. Brak dowodów nie jest dowodem braku. Jednak jest wystarczającym powodem do sceptycyzmu (zdanie pierwsze). > BTW myślę, że sam sobie mieszasz w głowie... "również...przede wszystkim ateista", ale "agnostyk-do mnie pasuje" - jedziesz po bandzie!! Jak napisałem już wcześniej, ateizm i agnostycyzm nie wykluczają się wzajemnie. Odpowiadają na dwa różne pytania. Pozdrawiam. BTW: Zdajesz sobie sprawę, że – jak sugerują statystyki – większość psychologów wierzy w istnienie bytów mitycznych? Na pewno chcesz mnie wysłać to kogoś takiego?
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | Tak, wiem,że nie uczestnicze w rozmowie (podobno), ale oprócz racjonalności kieruje się też praktycznością- nie klepie niepotrzebnie w klawiaturę kiedy inni już napisali to z czym się zgadzam...co do literki  , a co sam, skrótowo napisałem wcześniej. > Widać, że pan Moskovitz nie rozumie istoty epistemologii<A czy jest ktoś kto ją rozumie...oprócz Ciebie? > Brak dowodów nie jest dowodem braku. Jednak jest wystarczającym powodem do sceptycyzmu (zdanie pierwsze)<Andrzej Dominiczak: Ateista odrzuca istnienie boga, gdyż nie ma i wie, że nikt inny nie ma, żadnej rzetelnej wiedzy o istnieniu boga, ani nie przedstawiono mu żadnych godnych tego miana argumentów na rzecz jego istnienia. Tymczasem agnostyk twierdzi, że zrobić tego nie można, gdyż nikt nie udowodnił, że bóg nie istnieje. Ujawniona tu różnica nie dotyczy wiary, boga czy religii, ma ona charakter filozoficzny, a ściślej mówiąc metodologiczny. Ateista zachowuje się i myśli jak naukowiec: dowodu - powiada - wymaga teza o istnieniu jakiegoś bytu, nieistnienia bowiem udowodnić nie podobna. Nie można wykazać nieistnienia jakiegoś realnego bytu (pomijamy tu kwestię wytworów intelektu), gdyż albo nie mamy na temat danego bytu żadnej rzetelnej wiedzy, jak więc mielibyśmy wskazać te jego atrybuty, które miałyby dowodzić jego nieistnienia, albo jakąś wiedzę mamy, i wtedy porzucamy zamiar udowodnienia, że byt, który ma poznawalne konsekwencje empiryczne w rzeczywistości nie istnieje.Agnostyk natomiast przejawia postawę sceptyczną, w gruncie rzeczy antynaukową: odrzuca przekonanie o adekwatności ludzkiego rozumu i zbudowaną na tym przekonaniu naukową metodologię. Zdecydowane odrzucenie nieuzasadnionej nawet, ale i jednoznacznie nie obalonej hipotezy uznaje za przejaw nadmiernej śmiałości lub arogancji, nawet jeśli skądinąd zgadza się, że danej hipotezy obalić nie można. Sceptycyzm agnostyka jest osobistą filozofią, ale może być także przejawem lęku lub - co zdarza się najczęściej - jednym i drugim. Lęk agnostyka, w odróżnieniu od pierwotnego lęku ludzi wierzących, nie znosi w pełni krytycyzmu i nie kreuje fałszywego obrazu rzeczywistości, nie rodzi wiary - domaga się tylko lub głosi potrzebę większej pewności, pewności, której mieć nie można.
Czy zatem agnostycy są ateistami? Jeśli obu terminów używamy wyłącznie jako określenia takiego lub innego stosunku do istnienia boga, to odpowiedź na to pytanie musi być pozytywna: w sprawie wiary w boga agnostycy od ateistów nie różnią się niczym - boga nie znają i w boga nie wierzą. Jeśli jednak pytamy o żywych ludzi, wziętych nie tylko w aspekcie ich stosunku do wiary w boga, to odpowiedź brzmi "nie". Agnostycy i ateiści różnią się od siebie osobowością i osobistą filozofią, różnie podchodzą do możliwości ludzkiego rozumu, jedni z zaufaniem (choć nie bezgranicznym), drudzy sceptycznie. Ateiści w życiu codziennym i na prywatny użytek praktykują naukową metodologię, agnostycy dostrzegają przede wszystkim ograniczenia i niepewność naukowego poznania. Ateiści odrzucają pokorę wobec tradycji i po prometejsku rzucają jej wyzwanie, podczas gdy agnostycy okazują tej samej tradycji tyleż krytyczny co ostrożny szacunek. Różnice są, ale nie tam, gdzie ich zwykle szukamy; w sprawie wiary w boga jednak - powtórzmy - różnicy nie ma: agnostycy są ateistami! > BTW: Zdajesz sobie sprawę, że - jak sugerują statystyki - większość psychologów wierzy w istnienie bytów mitycznych? Na pewno chcesz mnie wysłać to kogoś takiego?< Rusz głową, wykorzystaj teorię poznania i....wybierz tego, który nie wierzy w takie byty 
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Tak, wiem,że nie uczestnicze w rozmowie (podobno) Nie chodziło mi o Ciebie, tylko o prof. Stanosz i pana Moskovitza. Taka rozmowa ma niewielki sens, gdy Ty rzucasz cytatami i masz mi za złe, że nie zgadzam się z Twoimi autorytetami. wiki/Argument from authority> > Widać, że pan Moskovitz nie rozumie istoty epistemologii<> A czy jest ktoś kto ją rozumie...oprócz Ciebie? Sporo ludzi. Ale widać akurat nie pan Moskovitz. > Andrzej Dominiczak To jest prywatne zdanie pana Dominiczaka. W niektórych punktach się zgadzam, w innych nie. Ale proszę, nie polegaj na autorytetach. Myśl samodzielnie. Pytam się teraz Ciebie zatem: co jest złego w uznawaniu za prawdziwe tylko to, co można uzasadnić? Co w tym takiego strasznie nienaukowego? Nie mogę się powstrzymać, żeby nie skomentować jednego zdania z pana Dominiczaka: > Agnostyk natomiast przejawia postawę sceptyczną, w gruncie rzeczy antynaukową: odrzuca przekonanie o adekwatności ludzkiego rozumu i zbudowaną na tym przekonaniu naukową metodologię. Kompletna bzdura. Nic takiego, jako agnostyk, nie robię. Trzeba tylko wiedzieć jedną rzecz: metoda naukowa służy do badania zjawisk naturalnych, nie nadnaturalnych. Z tego też powodu odrzucam wszelkie koncepty nadnaturalne jako nieweryfikowalne, i jako agnostyk, i jako ateista. Przy czym „odrzucam” oznacza po prostu „nie daję wiary”. I to mi wystarczy. > >BTW: Zdajesz sobie sprawę, że - jak sugerują statystyki - większość psychologów wierzy w istnienie bytów mitycznych? Na pewno chcesz mnie wysłać to kogoś takiego?<> Rusz głową, wykorzystaj teorię poznania i....wybierz tego, który nie wierzy w takie byty  Będę pytał każdego w co wierzy i najlepiej wybiorę takiego, który przyzna mi rację. Tylko po co? Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Kompletna bzdura. Nic takiego, jako agnostyk, nie robię. Trzeba tylko wiedzieć jedną rzecz: metoda naukowa służy do badania zjawisk naturalnych, nie nadnaturalnych.<NIE MA "ZJAWISK NADNATURALNYCH", więc jakikolwiek pytanie o nie jest BEZZASADNE, POZBAWIONE SENSU!!! A TYM BARDZIEJ O ICH WERYFIKACJE - do you realy understand?? Przerzuć się na ignostycyzm  będziesz ateistą , agnostykiem o oriętacji ignostycznej. Jak Ty uwielbiasz etykietki "jako agnosty', "jako ateista" - to ilu was jest Marianie-Mariuszu? > Będę pytał każdego w co wierzy i najlepiej wybiorę takiego, który przyzna mi rację.Tylko po co?<Nie pytaj w co wierzy tylko czy wierzy w byty nadnatralne - wystarczy!  Do lekarza idzie sie po diagnozę i "pomoc", a nie po "rację"
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > NIE MA "ZJAWISK NADNATURALNYCH" Możesz krzyczeć do woli, ale to nie uczyni tego prawdą. Nie potrafisz tego uzasadnić. Nikt nie potrafi. Nie można sfalsyfikować czegoś, co leży poza domeną nauki. To podstawowa rzecz w epistemologii. Słyszałeś kiedyś argumenty typu "head in a jar"? Jak można krytykować teistów za nieuzasadnioną wiarę, skoro robi się dokładnie to samo? Dla mnie to właśnie uznawanie twierdzeń za prawdziwe bez dobrego powodu (innego niż autorytet księgi czy człowieka, osobiste doświadczenie osób trzecich, itp.) jest najgorszą cechą religii. Staram się nie popełniać tego błędu. Nie odpowiedziałeś na moje najważniejsze pytanie: > >co jest złego w uznawaniu za prawdziwe tylko to, co można uzasadnić? Trudne? Może po prostu nic nie ma w tym złego. > Przerzuć się na ignostycyzm  Nie, ponieważ nie wierzę w bogów (ad nauseam...). Ignostycyzm uznaje ich istnienie. > Jak Ty uwielbiasz etykietki "jako agnosty', "jako ateista" W rzeczywistości – nie przepadam za nimi. Tylko przypadkiem do mnie pasują. > to ilu was jest Marianie-Mariuszu? Czy to ma jakieś znaczenie? Autorytet tłumu? Mnie to nie interesuje. > Nie pytaj w co wierzy tylko czy wierzy w byty nadnatralne - wystarczy! Jeśli pytać o jeden aspekt mojego światopoglądu, równie dobrze można o wszystkie. Pozdrawiam. PS. Podejrzewam, że wkrótce zauważysz, że mnie trudno zdenerwować czy urazić  Sztuczki erystyczne to nie ze mną. Za długo tu siedzę.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Artur@R (7115 punktów) |
Napisałem na samym początku: "Postawa agnostyczna" nie wynika z podejścia naukowego...i sam to potwierdziłeś: > Trzeba tylko wiedzieć jedną rzecz: metoda naukowa służy do badania zjawisk naturalnych, nie nadnaturalnych<Dla nauki nie istnieje nic takiego jak "nadnaturalność""paranormalny""magiczny" itp - Ty (i inni "agnostycy") niby też je odrzucasz, ale samym "braniem jej pod uwagę", "odrzucaniem" stwierdzasz "że być może istnieją",( nie masz pewności czy istnieje "ścimbarararabyła") bo nie ma narzędzi by to weryfikować - ja twierdzę ,że są - jedyne narzędzie do badania urojeń to psychologia i psychiatria. "Nadnaturalnośc " nie jest problemem naukowym - jest problemem psychologicznym (stąd moja rada). Zdefiniuj sobie "nadnaturalność" i poświęć życie na jej badanie będziesz miał zajęcie zamiast tu siedzieć...długo. I nie rzucaj tu, proszę, filozofią bo ona "umarała" (tak jaka łacina) w dobie osiągnięć dzisiejszej nauki, wypracowanych dzięki jej metodologii zbudowanej przez nasz rozum. > Ignostycyzm uznaje ich (bogów) istnienie. Ignostycyzm jest poglądem głoszącym, że pytanie o istnienie Boga jest pozbawiony sensu, ponieważ nie posiada ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być zignorowane.(za WIKI) Pozdrawiam i kończe  - nie będziemy uprawiać erystyki i projekcji.
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Napisałem na samym początku:> "Postawa agnostyczna" nie wynika z podejścia naukowego...> i sam to potwierdziłeś:> >Trzeba tylko wiedzieć jedną rzecz: metoda naukowa służy do badania zjawisk naturalnych, nie nadnaturalnych< Cóż z tego? Gnostycyzm też nie wynika. Agnostycyzm wynika z epistemologii – rozpoznania, że niektórych rzeczy nie można wiedzieć. > Dla nauki nie istnieje nic takiego jak "nadnaturalność""paranormalny""magiczny" itp Nauka się tym po prostu nie zajmuje. Nie może stwierdzić ich nieistnienia, nie może stwierdzić czegokolwiek na ich temat. „Nadnaturalne” to po prostu coś, czego nie można badać narzędziami nauki. Może jednak podrzucę: wiki/Brain in a vat. > [...] jedyne narzędzie do badania urojeń to psychologia i psychiatria. Możesz stwierdzić, że to urojenia, ale nie potrafisz tego dowieść. Przykro mi, ale nie jesteś w stanie mnie przekonać do przyjmowania czegokolwiek na wiarę. > I nie rzucaj tu, proszę, filozofią bo ona "umarała" Ja tam lubię myśleć (phileo sophia). > [...] w dobie osiągnięć dzisiejszej nauki, wypracowanych dzięki jej metodologii zbudowanej przez nasz rozum. Przez epistemologię, jedną z gałęzi filozofii. Nie można wyprowadzić metody naukowej przy pomocy metody naukowej – to błędne koło. Ergo: filozofia jest wciąż potrzebna, choćby do doskonalenia metody naukowej. > Ignostycyzm jest poglądem głoszącym [...] Ok, mój błąd, że nie odświeżyłem swojej pamięci. Nie bardzo mi się chce badać wszystkie odmiany ateizmu tylko po to, żeby przylepić sobie kolejną etykietkę. Pozdrawiam. PS. Konsekwentnie unikasz odpowiedzi na moje pytanie: > >co jest złego w uznawaniu za prawdziwe tylko to, co można uzasadnić?
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | > Nadnaturalne; to po prostu coś, czego nie można badać narzędziami nauki."po prostu coś"?? O bogowie jakież to naukowe!  Ale skoro wiesz co to jest to "coś", to masz definicję, więc to badaj, no chyba, że "coś" nie istnieje...albo nie wiesz- JEDNAK- czy istnieje? Hmm...w dlaszym ciągu polecam psychologa. > Może jednak podrzucę: wiki/Brain in a vat.Nie podrzucaj, bo może upaść...i z "cosia" zrobi się "wielocoś". > nie jesteś w stanie mnie przekonać do przyjmowania czegokolwiek na wiarę.Ja? Zmuszać? Do przyjmowania "na wiarę"? Przenigdy - tylko na rozum - jedyny jaki mamy!  > >I nie rzucaj tu, proszę, filozofią bo ona "umarała"> Ja tam lubię myśleć (phileo sophia).Nie powiedziałem, że filozofia jest bezwrtościwa, i że neguję jej osiągnięcia. Stwierdziłem jedynie, że niewiele już wnosi w dobie dzisiejszej ekspansji nauki (jeszcze sobie filozofia spekuluje w okolicach "moralności" i kogwinistyki, ale juz niedługo  ) > Przez epistemologię, jedną z gałęzi filozofii.Zgoda. Dziękujemy epistemologii za pomoc w stworzeniu lepszego narzędzia poznawczego i żegnamy zalecając odpoczynek i nie "bełtanie w głowie" młodym pokoleniom  . Nigdzie nie twierdziłem ,że metoda naukowa zbudowała metodę naukową - nie nadinterpretuj,please. > > Ignostycyzm jest poglądem głoszącym [...]> Ok, mój błąd, że nie odświeżyłem swojej pamięci. Nie bardzo mi się chce badać wszystkie odmiany ateizmu tylko po to, żeby przylepić sobie kolejną etykietkę. Ignostycyzm to odmiana agnostycyzmy nie ateizmu!> PS. Konsekwentnie unikasz odpowiedzi na moje pytanie:> >>co jest złego w uznawaniu za prawdziwe tylko to, co można uzasadnić?Absolutnie nic w tym złego tak własnie czynią NAUKOWCY, a agnostycy twierdzą ,że jest jeszcze "coś", "nadnaturalność" "magia" "cuda" tylko dlatego ,że nie można udowodnić ich nie istnienia - i to jest właśnie >Kompletna bzdura<.Mało konsekwentnie , ale jednak żegnam i pozdrawiam
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | > >Nadnaturalne; to po prostu coś, czego nie można badać narzędziami nauki.> "po prostu coś"?? O bogowie jakież to naukowe!  Trudno mi uwierzyć, że tego nie rozumiesz. Spróbuj przeprowadzić eksperyment, który pokaże, że nie jesteś mózgiem w naczyniu. Powodzenia. > > nie jesteś w stanie mnie przekonać do przyjmowania czegokolwiek na wiarę.> Ja? Zmuszać? Do przyjmowania "na wiarę"? Przenigdy - tylko na rozum - jedyny jaki mamy! Nie napisałem „zmuszać”, tylko „przekonać”. Do tej pory widzieliśmy tylko argument ad personam, z autorytetu, krzyki (caps) i drwiny. To nie jest sposób na prowadzenie dyskusji. Identyczną linię obrony stosują teiści, bo irracjonalnej wiary nie można uzasadnić. Jedyną różnicą jest to, że oni wierzą w istnienie, a Ty w nieistnienie. > Nie powiedziałem, że filozofia jest bezwrtościwa [...] Nie, tylko że „umarła”. > Dziękujemy epistemologii za pomoc w stworzeniu lepszego narzędzia poznawczego i żegnamy zalecając odpoczynek [...] Sądzisz, że metoda naukowa to skończone dzieło? Przed Popperem pewnie wielu też tak uważało. To nie taka znowu antyczna historia. > Nigdzie nie twierdziłem ,że metoda naukowa zbudowała metodę naukową - nie nadinterpretuj,please. A ja nie napisałem, że twierdziłeś. Stwierdziłem tylko fakt, żeby pokazać, że filozofia jest potrzebna. > Ignostycyzm to odmiana agnostycyzmy nie ateizmu! Nie chce mi się o to kłócić. Mi przypomina trochę ateizm semiotyczny. Trudno mi sobie wyobrazić ignostyka-teistę. > >co jest złego w uznawaniu za prawdziwe tylko to, co można uzasadnić?> Absolutnie nic w tym złego tak własnie czynią NAUKOWCY [...] Dziękuję. To teraz polecam doprowadzić to do logicznej konkluzji. > [...] a agnostycy twierdzą ,że jest jeszcze "coś", "nadnaturalność" "magia" "cuda" [...] Bzdura. Nie twierdzę, że jest. Nie twierdzę, że nie ma. Żadnego z tych twierdzeń nie można uzasadnić, więc nie zasługują na przyjęcie któregokolwiek za prawdziwe. Chyba o tym już pisałem. > Mało konsekwentnie , ale jednak żegnam i pozdrawiam Ok. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > Nie zgadzam się z tym. Uważam się jednocześnie za ateistę i agnostyka; agnostyka, ponieważ nie twierdzę, że posiadam wiedzę na temat istnienia, bądź nie, bogów w żadnym obiektywnym, czy epistemologicznym sensie; ateistę, ponieważ nie posiadam wiary w te istoty.
A może najlepiej mówić że żyje się jak ateista, wcale nim nie będąc. Gdy ktoś mówi że jest ateistą to stwierdza "Wiem, że Boga nie ma". Gdy ktoś mówi że żyje jak ateista to stwierdza "Nie wiem czy Bóg jest, czy go nie ma, ale żyję tak, jak by go nie było". A jeszcze inaczej: gdy ktoś mówi że jest wierzącym ateistą to stwierdza "Wierze, że Boga nie ma". To samo może być z teizmem.
Ja jako wyznawca filozoficznego sceptycyzmu chyba powinienem mówić "żyję jak ateista". Co nie?
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > A może najlepiej mówić że żyje się jak ateista, wcale nim nie będąc. Gdy ktoś mówi że jest ateistą to stwierdza "Wiem, że Boga nie ma". Dla mnie sprawa jest prosta: jeśli na pytanie „czy uważasz, że istnieje jakiś bóg?” odpowiadasz „tak” jesteś teistą; cokolwiek innego, włączając „nie wiem”, „co to jest bóg?”, itp. – jesteś ateistą. Według tej definicji, której używam, jestem ateistą. Jeśli ktoś nalega na inną definicję, może być różnie. Nie dbam o to za bardzo. To nie jest tak, że dostosowuję światopogląd do etykietki. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | > To nie jest tak, że dostosowuję światopogląd do etykietki.Ja też tego nie robię, ale dostosowuję etykietkę do światopoglądu. Używanie odmiennych definicji jest mylne i powoduje niedopowiedzenia. Sokrates:Jeżeli język nie jest poprawny, to co powiedziano nie jest tym, co zamierzano powiedzieć. Jeżeli to, co powiedziano nie jest tym, co zamierzano powiedzieć, nie zostanie zrobione to, co być powinno. Dlatego powinno się dążyć do usystematyzowania definicji.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | Nie mógłbym się zgodzić bardziej. Jednak przy braku autorytarnego organu, władnego w ustaleniu uniwersalnej definicji, staram się wybierać z puli dostępnych tą, która jest dla mnie najbardziej użyteczna, tudzież jeśli zostałem przekonany dobrym argumentem do niej. Przypomina to trochę kontrowersję nazewniczą pewnego systemu operacyjnego, ale może nie będę wchodził w szczegóły  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | | Artaso (380 punktów) | >jest to zupełnie inne stanowisko, które wcale nie wyklucza pozostałych dwóch
No, to dalej czekam na rys koncepcji "teisty agnostyka".
-Nie wiem, czy istnieje bóg, ale w sumie wierzę, że istnieje.
Idiotyczne. Wszystkie sądy o jakościach elementów czyjegoś pola spostrzeżeniowego i umysłowego opierają się na wierze, że jakiś arbitralny "stan faktyczny" jest taki, jak nam się prezentuje drogą zmysłów i poznania inteligibilnego. Jeśli by już nawet założyć, że możliwa jest faktyczna wiedza, to na jakiej podstawie została ukonstytuowana ta wiara w boga, w jaki sposób dostała się do umysłu wierzącego? Dany delikwent musiał przeżyć jakieś wydarzenie, które w nim tę wiarę wzbudziło, niech będzie nawet i jakieś mysterium tremendum - będzie to dostarczony drogą zmysłów fakt, który zapoczątkuje wiarę. I jak tu niby dalej twierdzić, że nie można uzyskać wiedzy o bogu skoro sam nasz fakt wiary nieodłącznie zmusza nas do przyznania się do posiadania - naszym zdaniem - jakiejś wiedzy o tym bogu (czyli np. że jest on źródłem przeżytego przez nas m.t.).
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > No, to dalej czekam na rys koncepcji "teisty agnostyka". Ja bym powiedział, że spora część religijnych moderatów się kwalifikuje. Z tych, którzy cytują zakład Pascala jako powód do wierzenia. > Dany delikwent musiał przeżyć jakieś wydarzenie, które w nim tę wiarę wzbudziło [...] Mogła zostać wzbudzona poprzez indoktrynację w dzieciństwie. Tak się dzieje najczęściej. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | > jakie określenie pasuje do takiego człowieka?
Wierzężewierzowiec? Wierzątek bezkościelnik?
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > jakie określenie pasuje do takiego człowieka? Ja bym obstawiała teistę.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >> jakie określenie pasuje do takiego człowieka? >Ja bym obstawiała teistę. Z ew. uściślającym dodatkiem "areligijny"
Stach M. G.
|
|
| worek kości (2937 punktów) | > jakie określenie pasuje do takiego człowieka?
dwa słowa: tulipizm
bembergiem w berg
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Jakie określenie pasuje do człowieka, który wierzy w Boga (lub wyższy byt duchowy, istotę duchową), ale nie utożsamia się z żadną religią.
Śmierdzący leń, któremu nie chce się pójść po rozum do głowy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >>Jakie określenie pasuje do człowieka, który wierzy w Boga (lub wyższy byt duchowy, istotę duchową), ale nie utożsamia się z żadną religią. >Śmierdzący leń, któremu nie chce się pójść po rozum do głowy.
A ty kijem w kaloryfer od rana do nocy nie walisz z lenistwa czy z innych powodów?
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Jakie określenie pasuje do człowieka, który wierzy w Boga (lub wyższy byt duchowy, istotę duchową), ale nie utożsamia się z żadną religią.Łaski nie robi - jak wierzy to musi się utożsamiać z jakąś religią. Niekoniecznie z jedną ze 100000 już zapoznanych, może to być nowa religia z jednym wyznawcą. > Wierzy niekoniecznie w Boga - (...)> Wierzy w Boga -To w co on w końcu wierzy? Koniecznie czy niekoniecznie...  > wierzę w Boga, ale...nie w żadną konkretną religię.Już wiesz, że tak się nie da - wiara w jakiegoś Boga warunkuje religię stosowną do wymagań tego Boga. > Co do wyznawania wiary w tego Boga, uważa, że jest ona uwarunkowana od tego gdzie się ktoś urodził (w jakiej kulturze [wierze] został wychowany).Czyli on się urodził tam gdzie wierzą niekoniecznie w Boga bez konkretnej religii....?  > Wierzy w życie po śmieci, ale nie wierzy w "piekło" - źli ludzie co najwyżej będą skazani na nicość.Skazani bez żadnej konkretnej religii z wiarą niekoniecznie w Boga...? > Jaki światopogląd, jakie określenie pasuje do takiego człowieka?Szczęściarz. Szczęściarz, że go wymyśliłeś, albo choć tylko opisałeś nieprawdziwie i chaotycznie. Inaczej wylądowałby w Tworkach. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Łaski nie robiSłodki Jezu! Przeczytałem "Laski nie robi"...
|
|
|  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Łaski nie robi> Słodki Jezu! Przeczytałem "Laski nie robi"...  Czujesz się rozczarowany?
|
|
| |  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Czujesz się rozczarowany?Odrobinkę.  Widocznie portale mi się pomyliły...
|
|
 | | Almentyna (417 punktów) | >Łaski nie robi - jak wierzy to musi się utożsamiać z jakąś religią. Niekoniecznie z jedną ze 100000 już zapoznanych, może to być nowa religia z jednym wyznawcą.
Skąd wiesz ile religii zostało niedocenionych, nieuznanych? A w ogóle ile ich można się doliczyć w dziejach homo sapiens?
Jest na świecie wiele cudownych rzeczy, ale cudów nie ma.
|
|
| Apokalipsus (72 punktów) | Też Cię witam. Odnośnie Twoich poglądów to wypisz-wymaluj deista.
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | >Witam. Jakie określenie pasuje do człowieka, który wierzy ..., ale nie utożsamia się z żadną religią. ... coś co jest nad całą ludzkością i wszechświatem. Może dałoby się ciebie zakwalifikować, jednak musisz odpowiedzieć na bardziej szczegółowe pytania. Jeśli pojąłem, zakładasz odrębność Boga i materii, więc nie jesteś panteistą. Kolejne więc pytanie będzie o twoje wyobrażenie wzajemnych relacji Boga i człowieka. Jeżeli zakładasz, że Bóg stworzył świat, lub przynajmniej panuje nad rządzącymi nim prawami, to - czy człowiek jest produktem niezamierzonym, czy może sądzisz, że Bóg celowo taką stworzył materię (tak pokierował jej kolejnymi fazami istnienia), by doszło w niej do wytworzenia człowieka? W tym pierwszym przypadku (należy jeszcze założyć, że Bóg po stwierdzeniu, że coś tak dziwnego jak człowiek "niechcący" samo się zrobiło, nadal się nim nie interesuje), nazwę cię "areliginy". W drugim przypadku, na 80% (potrzebne odpowiedzi na serię kolejnych pytań) nazwałbym cię wyznawcą religii, której zasady są ci z jakiś przyczyn nieznane.
Stach M. G.
|
|
| tulip (2 punktów) | >Ja bym obstawiała teistę. >Odnośnie Twoich poglądów to wypisz-wymaluj deista. Teizm - wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu. Deizm - pogląd filozoficzny uznający istnienie boga jako stwórcy wszechświata, lecz odrzucający przekonania, w myśl których bóg ma moc ingerowania w życie człowieka i kierowania światem materialnym. Teista bardziej tutaj pasuje, deiści nie wierzą w to, że Bóg ingeruje w świat.
>Łaski nie robi - jak wierzy to musi się utożsamiać z jakąś religią. Niekoniecznie z jedną ze 100000 już zapoznanych, może to być nowa religia z jednym wyznawcą. Dlaczego uważasz, że musi? Nie musi, może wierzyć w Boga, być dobrym człowiekiem, ale nie wyznawać tego w żadnej wierze.
>Wierzy niekoniecznie w Boga - (...) >Wierzy w Boga - >To w co on w końcu wierzy? Koniecznie czy niekoniecznie... To w ten sposób: wierzy w istnienie Boga lub wyższej istoty/bytu duchowego.
>Co do wyznawania wiary w tego Boga, uważa, że jest ona uwarunkowana od tego gdzie się ktoś urodził (w jakiej kulturze [wierze] został wychowany). >Czyli on się urodził tam gdzie wierzą niekoniecznie w Boga bez konkretnej religii....? Jeżeli ktoś się urodził się np. w Polsce wierzy (wpaja mu się) chrześcijaństwo, jeżeli w Pakistanie muzułmaństwo, jeżeli w Czechach jest ateistą, jeżeli w Afryce może sobie wierzyć w Helenę. Jeżeli od małego się mu wałkuje jakieś wyznanie najczęściej do końca życia pozostaje w tej wierze.
>Wierzy w życie po śmieci, ale nie wierzy w "piekło" - źli ludzie co najwyżej będą skazani na nicość. >Skazani bez żadnej konkretnej religii z wiarą niekoniecznie w Boga...? Niezależnie od tego czy ktoś był chrześcijaninem, muzułmaninem, judaistą czy ateistą - jeżeli był dobrym człowiekiem - będzie żył po śmierci, jeżeli był złym Bóg mu przebaczy lub po prostu stanie się nicością.
>Może dałoby się ciebie zakwalifikować, jednak musisz odpowiedzieć na bardziej szczegółowe pytania. Jeśli pojąłem, zakładasz odrębność Boga i materii, więc nie jesteś panteistą. Kolejne więc pytanie będzie o twoje wyobrażenie wzajemnych relacji Boga i człowieka. Jeżeli zakładasz, że Bóg stworzył świat, lub przynajmniej panuje nad rządzącymi nim prawami, to - czy człowiek jest produktem niezamierzonym, czy może sądzisz, że Bóg celowo taką stworzył materię (tak pokierował jej kolejnymi fazami istnienia), by doszło w niej do wytworzenia człowieka? W tym pierwszym przypadku (należy jeszcze założyć, że Bóg po stwierdzeniu, że coś tak dziwnego jak człowiek "niechcący" samo się zrobiło, nadal się nim nie interesuje), nazwę cię "areliginy". W drugim przypadku, na 80% (potrzebne odpowiedzi na serię kolejnych pytań) nazwałbym cię wyznawcą religii, której zasady są ci z jakiś przyczyn nieznane. Tak, panteizm odpada. Zakładam, że Bóg stworzył świat. Relacje są takie, że jeżeli osoba była dobrym człowiekiem (nie kradła, nie zabijała, nie oszukiwała itp.) to będzie żyć po śmierci. Jeżeli nie była to Bóg albo jej wybaczy, albo skarze (nieodpowiednie słowo - Bóg jest dobry, więc nie karze) na nicość - po prostu się rozpłynie.
|
|
| zachaj (5239 punktów) | >... jakie określenie pasuje do takiego człowieka?
Okultysta.
|
|
 | | perun (8610 punktów) | > >... jakie określenie pasuje do takiego człowieka?> Okultysta.> A może satanista?
|
|
| Klapaucjusz (3379 punktów) | >Jaki światopogląd, jakie określenie pasuje do takiego człowieka? Teista nie pasuje. Ateista nie pasuje. Deista może pasować ale nie musi. Myślę że pasuje określenie troll. Choć nie wykluczam że się mylę.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|