Sprawa jest złożona. I to bardzo. Rozumiem argumentację, zwłaszcza w obliczu wystawiania na listy spadochroniarzy. Szczególnie po ostatnich wyborach do Europarlamentu, kiedy na lubusko-zachodniopomorskich listach zauważyłem takie maski jak Dariusz Rosati czy Paweł Piskorski. Oczywiście ten pierwszy się dostał i od tej pory słuch po nim zaginął. Fakt, że w obecnym systemie partyjnym, gdzie liczy się tylko posłodzenie wodzostwu regionalizm stał się kwestią całkowicie abstrakcyjną, ale i tak najciekawszą rzeczą stała się wędrówka ludów między partiami. Podczas ubiegłorocznych wyborów do PE wszyscy się śmiali, jak Janusz Palikot otworzył dom opieki dla politycznych dinozaurów. A teraz mamy:
- Grzegorza Napieralskiego i Ludwika Dorna startujących z list PO (hit dziesięciolecia) - Michała Kamińskiego, który podobnie cudownie zmienił orientację polityczną wskutek konfliktu z prezesem - Lewicę, która również podjęła uprawę kultu smoleńskiego wystawiając Barbarę Nowacką jako kandydatkę na premiera
Przykłady można sypać jak z rękawa. Dlatego byłem w tym ogromie 8% Polaków, którzy wybrali się na referendum, bowiem podział regionalno- ideowy wśród obecnych polityków w zasadzie nie istnieje.
|