Racjonalista - Strona głównaDo treści
oh Karol

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-04-2012 17:50mrSpock (2845 punktów)oh Karol
Ocena 12 na 12
Czas leci 7 lat wczoraj minęło od śmierci naszego drogiego Karolka. W niedzielę na kanale discovery leciał o, nim program. Licząc na jakikolwiek obiektywizm autorów tegoż filmu zasiadłem przed telewizorem i... boleśnie się rozczarowałem. Ta sama porcja tych samych serwowanych bez przerwy bzdetów: jak to Lolek grał w teatrze jak to kajakiem po górskich potokach pływał i na nartach szusował z najwyższych szczytów i jak to... eh Bat man się chowa...
Widząc, że nic nowego się nie dowiem przełączyłem na cartoon netwoork.
Z wczorajszej rozmowy. Ja i kolega.
Kolega: Tego Ratzingera to ja za bardzo nie lubię jakiś taki...
Ale, za to nasz papież to był papież...
Ja: Ta? a czemu tak sądzisz? Co o Nim wiesz? Czytałeś coś, co napisał?
Kolega: No, nie, ale to był wielki człowiek obalił komunizm zjednoczył ludzi
Ja: On był jednym z wielu.
Przeciętny Polak nie wiele wie o Karolu Wojtyle po za tym, że lubił kremówki i pływał kajakiem.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

worek kości (2937 punktów)
Przeciętny Polak, jako figura retoryczna, to nie wie wielu rzeczy o wielu sprawach, więc nie ma co nią, tą figurą retoryczną, tak emocjonalnie wymachiwać. Rocznica śmierci jakiegoś ważnego "narodowo" człowieka, a tak się chyba przyjęło w naszej kulturze, to okazja, aby powspominać jego zasługi, a nie dyskutować np o pedofilii w Kościele. Pewne sprawy powinno się rozróżniać. Ja np wczoraj znalazłem ten stary wywiad z papieżem, z którego można się dowiedzieć, czy Jan Paweł II lubił żuć gumę Turbo:

www.youtube.com/watch?v=3lOgy4cWCEY


bembergiem w berg
03-04-2012 18:35 
 Ocena 5 na 5
Tohver (1287 punktów)
>Rocznica śmierci jakiegoś ważnego "narodowo" człowieka, a tak się chyba przyjęło w naszej kulturze, to okazja, aby powspominać jego zasługi, a nie dyskutować np o pedofilii w Kościele.

A kiedy, jeśli można wiedzieć, przyjęło się w naszej kulturze dyskutować o prawdziwych zasługach tych ważnych "narodowo" ludzi? W rocznicę urodzin? Bo normalnie już się nie mogę tej dyskusji doczekać...
03-04-2012 22:36 
 Ocena-6 na 8
worek kości (2937 punktów)
Wydaje się książki przecież. Urban od lat wylewa pomyje na Jana Pawła II. Trochę tego jest. Wydaje mi się jednak, że niektórzy rozsądni ludzie po prostu zdają sobie sprawę z faktu, że JP2 był głową organizacji liczącej miliony osób, więc trochę byłoby niewykonalne z jego strony, pilnować wszystkich i prowadzić przy okazji działalność naukową i inną. A jak na racjonaliście pada hasło: krytykować Wojtyłę! To temat spada od razu na pedofilię. Gdy JP2 przedstawiał się jako Wojtyła, to nie był przecież nawet papieżem wtedy, tylko filozofem. Ale jakoś nikt nie chce krytykować jego poglądów filozoficznych czy wpływu jego pielgrzymek na przemiany społeczne na świecie, a przecież to to jest jego właściwe dziedzictwo. Za każdym razem, gdy ktoś próbuje powiedzieć coś dobrego o JP2, druga strona krzyczy - tuszował pedofilie! Papież zrobił X - ale tuszował pedofilie! zrobił Y - ale tuszował pedofilie! zrobił Z - gwałcił małe dzieci! Słowo daję...

bembergiem w berg
03-04-2012 23:15 
 Ocena 7 na 9
Tohver (1287 punktów)
Wydaje się książki, powiadasz? Jak się cieszę, że nie mamy jeszcze w Polsce cenzury! Nic tylko skakać z radości, że można wydać książkę krytykującą JP2 i nie iść do więzienia za obrazę uczuć religijnych. To faktycznie zamyka sprawę dyskusji w mediach o prawdziwych osiągnięciach JP2. No bo czego można chcieć więcej?
To po pierwsze. Po drugie, nikomu tu (mi na pewno nie) nie chodzi o wylewanie pomyj. Chodzi o otwartą dyskusję. Czy według Ciebie do JP2 można się albo modlić albo wylewać na niego pomyje?
A co do krytykowania Wojtyły na racjonaliście to nie tak dawno (14-03-2012) sam brałeś udział w dyskusji, w której krytykowano jego poglądy i tuszowanie pedofilii nie było jedynym argumentem "drugiej strony". Takie kłamliwe upraszczanie tej dyskusji na racjonaliście to zła wola czy tylko brak obiektywizmu przy czytaniu tej strony?
04-04-2012 14:02 
 Ocena 2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Wydaje się książki, powiadasz? Jak się cieszę, że nie mamy jeszcze w Polsce cenzury! Nic tylko skakać z radości

Wydaje się książki, są gazety - urbanowskie "Nie", "Fakty i mity", znalazłoby się też pewnie kilka czasopism, całe środowisko Krytyki Politycznej, większość organizacji feministycznych, nie mówiąc już o portalach internetowych. Trochę tego jest. A to, że telewizja polska, tvn i polsat o tym nie nadają? Możliwe jest kilka odpowiedzi (nie twierdzę, że to wszystkie możliwości):

1. Ludzi krytyka papieża nie obchodzi.
2. Ludzi to interesuje, ale media są blokowane przez spisek kościelny.
3. Krytyka jest prowadzona w tak "złym smaku", że nikt nie chce z tym publicznie wyskakiwać, bo zamiast rzeczowej dyskusji, skończyłoby się na rozemocjonowanych pyskówkach. (przychylam się do tego wyjaśnienia)
4. (...)

Odnośnie punktu 3 - uzupełnienie. Dobra dyskusja wymaga pewnej uczciwości intelektualnej, która nie dopuszcza stosowania dużych kwantyfikatorów typu: każdy, zawsze, nigdy. Powiedz szczerze, czy gdy ktoś wyskakuje np tutaj, na racjonaliście, z krytyką papieża, to dokonuje bilansu dobrych i złych stron, czy wymienia same wady, lekceważąc i kwestionując wszystkie ewentualne zalety? Bo ja mam wrażenie, że to drugie podejście jest powszechniejsze. Nie uważasz, że szkoda czasu na rozmowę z kimś tak zaślepionym dużymi kwantyfikatorami?

>A co do krytykowania Wojtyły na racjonaliście to nie tak dawno (14-03-2012) sam brałeś udział w dyskusji, w której krytykowano jego poglądy i tuszowanie pedofilii nie było jedynym argumentem "drugiej strony".

No, a dyskusja dotyczyła książki "Pamięć i tożsamość", jako lektury szkolnej, przy czym większość komentarzy dotyczyła kwestii, że to "narusza szkolną neutralność światopoglądową".


bembergiem w berg
04-04-2012 14:54 
 Ocena 1 na 3
Tohver (1287 punktów)
> Powiedz szczerze, czy gdy ktoś wyskakuje np tutaj, na racjonaliście, z krytyką papieża, to dokonuje bilansu dobrych i złych stron, czy wymienia same wady, lekceważąc i kwestionując wszystkie ewentualne zalety?

No proszę, jeszcze wczoraj użytkownicy racjonalisty krzyczeli tylko "tuszował pedofilię!" a dziś już "nie dokonują bilansu dobrych i złych stron". Aż miło patrzeć jak się rozwijasz. Czytaj dalej, próbuj przy tym więcej myśleć, może jest jeszcze dla Ciebie szansa.
04-04-2012 14:59 
 Ocena 8 na 10
astrotaurus (12445 punktów)

>1. Ludzi krytyka papieża nie obchodzi.
I Ty krytykujesz używanie wielkich kwantyfikatorów...?

>2. Ludzi to interesuje, ale media są blokowane przez spisek kościelny.
Ciepło, ciepło...

>3. Krytyka jest prowadzona w tak "złym smaku", że nikt nie chce z tym publicznie wyskakiwać, bo zamiast rzeczowej dyskusji, skończyłoby się na rozemocjonowanych pyskówkach. (przychylam się do tego wyjaśnienia)
I to kościelni mają uprawnienia do oceny smaku krytyki? Z art. 196 w garści?

>Nie uważasz, że szkoda czasu na rozmowę z kimś tak zaślepionym dużymi kwantyfikatorami?
A nie uważasz, że szkoda czasu na rozmowę z kimś , dla kogo Największym Nienaruszalnym Kwantyfikatorem jest takie moralne zero jak Wojtyła?

>Jedna strona mówi o poglądach wyrażonych w encyklikach lub książkach filozoficznych papieża, a druga zbija to przykładami patologii w kierowanej przezeń organizacji.
Coś pleciesz. Twoja strona nie ma bladego pojęcia co Wojtyła pisał w encyklikach i wcale nie chce o tym gadać, a moja strona ma w nosie jego encyklikowe brednie, za to brzydzi się fałszem Twojej organizacji

>Dla mnie obejrzenie wywiadu dzieci z papieżem to miła odmiana i pokazanie JP2 jako sympatycznego gościa.
Miła odmiana od czego? Pokazywanie prawdy o Wojtyle to w Polsce ciągle niszowa działalność.
Sympatyczny gość co ma d... dobro dzieci, bo dobro ich gwałcicieli leży mu na sercu. Co religia potrafi zrobić z moralnością!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2012 11:43 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Wydaje się książki przecież.
...
> Za każdym razem, gdy ktoś próbuje powiedzieć coś dobrego o JP2, druga strona krzyczy - tuszował pedofilie!

No wydaje się książki, no pisze się artykuły, gdzie krytykuje się JPII za o wiele więcej niż chronienie autorytetu KK przed atakami tych paskudnych ofiar biednych księży-pedofilów.

Znajdziesz literaturę bez problemu - ale ludzie zaangażowani emocjonalnie w wiarę nie czytają tego "bo to pewnie znowu te pomówienia o chronienie pedofilów".


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-04-2012 14:10 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
Mój przykład mówił coś innego. Miesza się dwa porządki. Jedna strona mówi o poglądach wyrażonych w encyklikach lub książkach filozoficznych papieża, a druga zbija to przykładami patologii w kierowanej przezeń organizacji. To sofistyka czystej wody, która wygląda tak: i co z tego, że KK uważa pedofilię za grzech śmiertelny, skoro księża gwałcą dzieci.

bembergiem w berg
04-04-2012 14:36 
 Ocena 6 na 8
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Mój przykład mówił coś innego. Miesza się dwa porządki. Jedna strona mówi o poglądach wyrażonych w encyklikach lub książkach filozoficznych papieża, a druga zbija to przykładami patologii w kierowanej przezeń organizacji.

Bo patologie w organizacji, której oficjalnym sensem istnienia jest "reprezentowanie nadrzędnych wartości i dobra", przekreślają jej statutową wartość.

Podkreślam: skandal pedofilii w KK dotyczy nie tylko tego, że księża wykorzystywali seksualnie nieletnich.

Dotyczy przede wszystkim tego, że dla dobra Organizacji byli chronieni przed odpowiedzialnością; jednocześnie KK poświęcał mnóstwo energii na ostrą krytykę różnych zachowań seksualnych wśród osób świeckich.

Dotyczy też tego, że statutowe zasady Organizacji (tajemnica Spowiedzi Świętej; odzyskiwanie "niewinności" przez sprawcę po rozgrzeszeniu go i odbyciu pokuty; nienaruszalność ślubów kapłańskich; nadrzędność "misji" KK nad wszystkim innym) sprzyjały bezkarności pedofilów.

> To sofistyka czystej wody, która wygląda tak: i co z tego, że KK uważa pedofilię za grzech śmiertelny, skoro księża gwałcą dzieci.

Sofistyką jest powyższe zdanie.
Prawdziwym zarzutem wobec papieża jest bowiem chronienie kościelnych pedofilów (przy jednoczesnym krytykowaniu życia seksualnego świeckich).
Prywatnie moim największym zarzutem wobec JPII jest zabranianie użycia prezerwatyw nawet w sytuacji zagrożenia HIV (z powodu mętnych uzasadnień teologicznych i kłamliwych uzasadnień pseudomedycznych). Z tego powodu Wojtyła ma na swoim koncie chorobę i śmierć setek tysięcy Afrykanów chociażby i tysiące aborcji niechcianych dzieci.
Jego szczęście, że nie istnieje dobry Bóg, bo JPII za to tylko z piekła by nigdy nie wyszedł.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-04-2012 15:07 
 Ocena 2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>Bo patologie w organizacji, której oficjalnym sensem istnienia jest "reprezentowanie nadrzędnych wartości i dobra", przekreślają jej statutową wartość.

mhm, to znaczy, że nawet nauczyciel etyki w liceum nie może się skalać żadną niemoralnością w swoim życiu, o ile chce, aby uczniowie traktowali go poważnie? Jakiś komiksowy obraz człowieka próbujesz rysować.

>Prawdziwym zarzutem wobec papieża jest bowiem chronienie kościelnych pedofilów (przy jednoczesnym krytykowaniu życia seksualnego świeckich).

W jaki sposób papież chronił pedofili w kościele?

>Prywatnie moim największym zarzutem wobec JPII jest zabranianie użycia prezerwatyw nawet w sytuacji zagrożenia HIV (z powodu mętnych uzasadnień teologicznych i kłamliwych uzasadnień pseudomedycznych). Z tego powodu Wojtyła ma na swoim koncie chorobę i śmierć setek tysięcy Afrykanów chociażby i tysiące aborcji niechcianych dzieci.

No sorry, przecież np wstrzemięźliwość seksualna doskonale chroni przed HIV. Zachowanie wierności w małżeństwie również. I serio uważasz, że to, że Afrykańczycy nie używają prezerwatyw, to wina ich przywiązania do kościelnej doktryny, a nie lenistwo czy głupota? Ostatnio w Polsce była słynna sprawa Simona Mola, który zaraził kilka Polek wirusem HIV. Nasze katolickie polki chciały się bzykać, ale z prezerwatywą, na co Simon nie chciał przystać. Czemu? Nie mówił, że to nie po katolicku, nie. On twierdził, że to po prostu rasizm, wymagać od niego nałożenia kondoma. Jak to się ma do twojej krytyki wpływu poglądów papieża na szerzenie się AIDS na świecie?

bembergiem w berg
04-04-2012 15:24 
 Ocena 8 na 10
astrotaurus (12445 punktów)

>mhm, to znaczy, że nawet nauczyciel etyki w liceum nie może się skalać żadną niemoralnością w swoim życiu, o ile chce, aby uczniowie traktowali go poważnie?
A czemu akurat nauczyciel etyki? Nauczyciel etyki tak jak szewc czy księgowy może być po pracy kim chcieć bez naruszania fachowości. Papież robiący w moralności, ale przedkładający wizerunek Kościoła nad krzywdę ofiar to moralne dno.
Naprawdę nie rozumiesz czym różni się ksiądz od przedstawiciela dowolnej profesji?

>W jaki sposób papież chronił pedofili w kościele?
Zaniechaniem. Lekceważeniem krzywdy. Pychą władcy Kacykowa. Fałszem wypowiedzi. Mało?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2012 16:38 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Mój przykład mówił coś innego. Miesza się dwa porządki. Jedna strona mówi o poglądach wyrażonych w encyklikach lub książkach filozoficznych papieża, a druga zbija to przykładami patologii w kierowanej przezeń organizacji. To sofistyka czystej wody, która wygląda tak: i co z tego, że KK uważa pedofilię za grzech śmiertelny, skoro księża gwałcą dzieci.
Trafił Pan w rzeczy sedno.
Dla mnie - dwie sprawy są najbardziej przerażające w Kościele i najbardziej mnie od niego odrzucają.
Pierwszą jest pazerność na dobra doczesne. (Nie istnieje taka podłość, której kler by się nie dopuścił dla ich powiększenia).
Drugą jest obłuda - kler co innego mówi, a co innego robi. Na przykład - cóż z tego, że ogłasza się pedofilię grzechem, gdy wśród kleru te zboczenie jest dosyć popularną przypadłością. Do tego jeszcze przez kolegów i przełożonych skrzętnie ukrywaną.

Cóż z tego, że Karol Wojtyła, był jakimś tam średnim poetą i średnim filozofem chrześcijańskim, który sam żadnego pedofilstwa się nie dopuścił, gdy jego działania aby temu przeciwdziałać były znacznie słabsze niż średnie.
On wprost popełnił śmiertelny grzech zaniechania działań przeciwko wielkiej krzywdzie ogromu dzieci w chrześcijańskim świecie. Dużo wiedział i dużo mógł zrobić. Wykonał parę działań pozornych - tak naprawdę - tylko w interesie Kościoła, a nie pokrzywdzonych dzieci.

To co Pan tu uprawia - To sofistyka czystej wody, kręci Pan i męci.
Na katolicki wzór - udaję jedno, a czynię drugie.

Miłego dnia.

@@@
.
07-04-2012 15:45 
 Ocena 7 na 7
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Wydaje się książki przecież. Urban od lat wylewa pomyje na Jana Pawła II. Trochę tego jest.<
Poczytaj inne krytyczne prace o Wojtyle, pisane przez teologów. Urban mógł ocenić jedynie polityczną działalność Wojtyły a wielbiciele kultu Wojtyły powinni się cieszyć że ktoś o nim w ogóle chce pisać. Katolik Heinrich Böll, laureat nagrody Nobla doradzał ignorować Wojtyłę: "O Wojtyle milczmy".
>Wydaje mi się jednak, że niektórzy rozsądni ludzie po prostu zdają sobie sprawę z faktu, że JP2 był głową organizacji liczącej miliony osób, więc trochę byłoby niewykonalne z jego strony, pilnować wszystkich i prowadzić przy okazji działalność naukową i inną.<
Z tą działalnością naukową to mnie rozśmieszyłeś. Inna jak najbardziej. Popierać wielki kapitał w Ameryce Poł. reka w rękę z Reaganem. I nie gadaj bzdur że nic nie wiedział. Doskonale wiedział bo ta organizacja zbudowana na ślepym posłuszeństwie i hierarchii wyklucza niewiedzę.
>A jak na racjonaliście pada hasło: krytykować Wojtyłę! To temat spada od razu na pedofilię. Gdy JP2 przedstawiał się jako Wojtyła, to nie był przecież nawet papieżem wtedy, tylko filozofem.<
I to dowodzi indolencji twej rzeczywistej wiedzy na temat wielkiego papieża.

Cytat:
"Żałuję że nigdy nie dane mi było studiować ⪡normalnej⪢ filozofii jak to jest zwyczajem na Uniwersytetach światowych" (K. Wojtyła)

>Ale jakoś nikt nie chce krytykować jego poglądów filozoficznych czy wpływu jego pielgrzymek na przemiany społeczne na świecie, a przecież to to jest jego właściwe dziedzictwo.<
Jego poglądy filozoficzne to były scholastyka i tomizm. Z tym rozprawiono się już dawno.
Jakież to przemiany społeczne dokonały się na świecie. Spór czy mur berliński rozwalił Wałęsa, Wojtyła czy Gorbaczow nie został rozstrzygnięty. Historia to oceni i nie będzie w niej miejsca ani dla Wałęsy ani dla Wojtyły, tylko bankructwo ekonomiczne systemu który przyjął na siebie więcej zobowiązań (dotowana żywność, dotowana komunikacja, dotowane budownictwo, dotowane przedszkola itd.) niż mógł wypełnić. Do tego niesamowite marnotrawstwo surowców, energii i potencjału myśli ludzkiej. Ten system upadłby również bez Wojtyły. Przypomnę ci wizytę duszpasterską w Paryżu w 1980 r. Tysiące demonstrantów na ulicach protestujących przeciw wizycie. "My, państwo sekularne mamy opłacić 15 tys. policjantów? Jak Watykan chce to niech sam płaci za swoją ochronę." Ciekawe że nawet księża francuscy namawiali do protestu przeciw swojemu szefowi. Telewizja nie mogła przedstawić panoramicznych zdjęć zgromadzonych tłumów, ujęć z helikoptera, bo tych tłumów zabrakło. Pokazywano tylko zbliżenia zgromadzonych, co sprawiało wrażenie ścisku.
Powiedz coś dobrego o Wojtyle, tylko żeby to odpowiadało prawdzie i ci przyklasnę.
worek kości (2937 punktów)
>Katolik Heinrich Böll, laureat nagrody Nobla doradzał ignorować Wojtyłę: "O Wojtyle milczmy".

No, powiedział ponoć coś takiego na początku pontyfikatu Wojtyły, ale co miał na myśli - nie wiem.

>Z tą działalnością naukową to mnie rozśmieszyłeś.

Jeśli ktoś nie uważa filozofii czy etyki za dyscypliny naukowe...

>Inna jak najbardziej. Popierać wielki kapitał w Ameryce Poł. reka w rękę z Reaganem. I nie gadaj bzdur że nic nie wiedział. Doskonale wiedział bo ta organizacja zbudowana na ślepym posłuszeństwie i hierarchii wyklucza niewiedzę.

Polityka. Nie wiem, co masz na myśli, ale Reagan był wybitnym prezydentem.

>>A jak na racjonaliście pada hasło: krytykować Wojtyłę! To temat spada od razu na pedofilię. Gdy JP2 przedstawiał się jako Wojtyła, to nie był przecież nawet papieżem wtedy, tylko filozofem.<
>I to dowodzi indolencji twej rzeczywistej wiedzy na temat wielkiego papieża.
> Cytat:
"Żałuję że nigdy nie dane mi było studiować ⪡normalnej⪢ filozofii jak to jest zwyczajem na Uniwersytetach światowych" (K. Wojtyła)


Dałeś taki ciekawy cytat, ale w jakim kontekście padł - nie wiadomo. Ja wiem, że Wojtyła 25 lat wykładał filozofię na KUL, czyli na uczelni, która za komuny cieszyła się szczególnym prestiżem.

>Jego poglądy filozoficzne to były scholastyka i tomizm. Z tym rozprawiono się już dawno.

Rozprawiono się już dawno? Równie dobrze możesz powiedzieć, że już dawno rozprawiono się z marksizmem albo psychoanalizą. I chociaż z pewnego punktu widzenia byłaby to prawda, to wszystkie te pomysły wciąż wracają, w trochę innej formie, z nieco odmienną terminologią. Ale to wciąż jest.

>Jakież to przemiany społeczne dokonały się na świecie. Spór czy mur berliński rozwalił Wałęsa, Wojtyła czy Gorbaczow nie został rozstrzygnięty. Historia to oceni i nie będzie w niej miejsca ani dla Wałęsy ani dla Wojtyły, tylko bankructwo ekonomiczne systemu

Najwyraźniej postanowiłeś nie czekać na ocenę historii. Wydaje mi się jednak, że każda taka przemiana to rezultat złożonych procesów, na pewno nie stoi za tym jeden człowiek. Stąd nie wierzę w spór o "pierwszego destruktora komuny", uważam, że wszyscy wymienieni przez ciebie goście w mniejszym/większym stopniu się do tego przyczynili. Jedni poprzez realne działania polityczne, inni mieli talent organizacyjny, a jeszcze inni udzielali wsparcia moralnego, dostarczając idei przewodniej, abstrakcyjnego sztandaru, pod którym można się zjednoczyć.

>Powiedz coś dobrego o Wojtyle, tylko żeby to odpowiadało prawdzie i ci przyklasnę.

Cukiernie w Wadowicach dzięki papieżowi miały okres prosperity, sprzedając całej Polsce papieskie kremówki.


bembergiem w berg
07-04-2012 18:45 
 Ocena 8 na 8
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>No, powiedział ponoć coś takiego na początku pontyfikatu Wojtyły, ale co miał na myśli - nie wiem.<
Miał to na myśli co powiedział. Nauka Wojtyły nie jest warta żeby na jej temat dyskutować. Nie posunie ona świata ani na milimetr i nie rozwiązuje żadnych problemów współczesności.
>Jeśli ktoś nie uważa filozofii czy etyki za dyscypliny naukowe...<
Jak najbardziej są naukami, tylko Wojtyła nie miał żadnego porządnego wykształcenia w tym kierunku. Filozofii nie studiował nigdzie, pomijając Akademię Dominikanów w Rzymie na której studiował zaraz po wojnie scholastykę. Studia teologiczne kończył w podziemiu, prowadzone przez trzeciorzędnych wykładowców. Nie studiował również etyki, jeżeli coś pominąłem to mnie popraw, ale wykładał etykę na KUL, jako docent. Później zrobiono z niego profesora podobnie jak Bartoszewskiego.
>Polityka. Nie wiem, co masz na myśli, ale Reagan był wybitnym prezydentem.<
Reagan był "wybitnym" aktorem podobnie jak Wojtyła. Reaganizm nic dobrego społeczeństwu amerykańskiemu nie przyniósł, tylko długi.
>Dałeś taki ciekawy cytat, ale w jakim kontekście padł - nie wiadomo. Ja wiem, że Wojtyła 25 lat wykładał filozofię na KUL, czyli na uczelni, która za komuny cieszyła się szczególnym prestiżem.<
Jak wyżej powiedziałem, wykładał etykę a nie filozofię.
Wymieniony cytat pochodzi z książki Johannes Paul II beim Wort genommen.Eine kritische Antwort auf den Papst.- Horst Hermann
Służę dłuższym cytatem żebyś zrozumiał że Lublin to nie Tübingen. Odnosi się on do wypowiedzi Tadeusza Nowakowskiego: "Ten pierwszy papież ze słowiańskiego kraju jest wszechstronnie uzdolnionym intelektualistą. Może on w każdej chwili wykładać na dowolnym uniwersytecie nie tylko teologię, filozofię, socjologię, prawo lub historię" Na co prof. teologii Hermann replikuje: "Profesor socjologii zwany Wojtyła w Bremen, profesor prawa zwany Wojtyła w Berlinie, profesor Wojtyła w Tübingen, profesor filozofii zwany Wojtyła we Frankfurcie, jest to trudne do wyobrażenia.
>Rozprawiono się już dawno? Równie dobrze możesz powiedzieć, że już dawno rozprawiono się z marksizmem albo psychoanalizą. I chociaż z pewnego punktu widzenia byłaby to prawda, to wszystkie te pomysły wciąż wracają, w trochę innej formie, z nieco odmienną terminologią. Ale to wciąż jest.<
Jest w Kościele ale nie w świecie poważnych filozofów. Z tomizmu wywodził też Wojtyła rolę i stanowisko kobiety w społeczeństwie. Napisał nawet "List do kobiet świata". Na temat tego listu bardzo ciekawie wypowiada się Uta Ranke Heinemann.
"Papież napisał do mnie list.Tzn. nie do mnie bezpośrednio tylko do kobiet świata a ja jestem też kobietą. (Kiedyś można to dokładnej opisać). Konkluzja jest taka. Papież dziękuje kobietom w imieniu Kościoła w którym pasterzami są zawsze mężczyźni a kobiety zawsze owcami.
>Najwyraźniej postanowiłeś nie czekać na ocenę historii. Wydaje mi się jednak, że każda taka przemiana to rezultat złożonych procesów, na pewno nie stoi za tym jeden człowiek. Stąd nie wierzę w spór o "pierwszego destruktora komuny", uważam, że wszyscy wymienieni przez ciebie goście w mniejszym/większym stopniu się do tego przyczynili. Jedni poprzez realne działania polityczne, inni mieli talent organizacyjny, a jeszcze inni udzielali wsparcia moralnego, dostarczając idei przewodniej, abstrakcyjnego sztandaru, pod którym można się zjednoczyć.<
Słów kilka o wsparciu moralnym. W jednej z homilii w Polsce w latach 80-tych Wojtyła powiedział."Prawo do strajku jest naturalnym prawem człowieka". Naturalizm od dr Tomasza który bał się kur bo wierzył że są to przemienione demony. W Brazylii w 68 homiliach w których wypowiedział 25 mln słów (naukowcy są bardzo dokładni) ani razu słowa strajk nie wziął do ust. Zalecał cierpliwość i poddanie. Zamieniłbyś polskich komunistycznych dyktatorów na argentyńską lub brazylijską juntę. Chciałbyś żyć pod rządami Pinocheta któremu Wojtyła składał życzenia urodzinowe. w Reżimie Somozy nie widział zła.
>>Powiedz coś dobrego o Wojtyle, tylko żeby to odpowiadało prawdzie i ci przyklasnę.
>Cukiernie w Wadowicach dzięki papieżowi miały okres prosperity, sprzedając całej Polsce papieskie kremówki.<

07-04-2012 19:43 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>No, powiedział ponoć coś takiego na początku pontyfikatu Wojtyły, ale co miał na myśli - nie wiem.<
>Miał to na myśli co powiedział. Nauka Wojtyły nie jest warta żeby na jej temat dyskutować. Nie posunie ona świata ani na milimetr i nie rozwiązuje żadnych problemów współczesności.

Sęk w tym, że twierdzenie o tym czy Wojtyłę warto czy nie warto czytać, opierasz na arbitralnym zdaniu jakiegoś (być może nawet w pewnych dziedzinach wybitnego) człowieka (który wypowiada się o Wojtyle, zanim ten w ogóle zagrzał miejsce w Watykanie jako papież). Argument z autorytetu to najczęściej wysuwany zarzut względem religijnych rozumowań. Nie powinieneś iść tą drogą.

>>Jeśli ktoś nie uważa filozofii czy etyki za dyscypliny naukowe...<
>Jak najbardziej są naukami, tylko Wojtyła nie miał żadnego porządnego wykształcenia w tym kierunku.

Jego praca habilitacyjna nosiła tytuł "Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maksa Schelera". Nie jestem fanem fenomenologii, ale Wojtyła na pewno trochę tego postudiował. Nie można mówić, że ktoś kto napisał habilitację z filozofii, wykładał historię filozofii i etykę, pisał książki filozoficzne - nie był filozofem, bo nie studiował na wydziale filozoficznym. Facet kształcił się w czasie wojny. Trochę inne realia. Jak ktoś chciał wtedy coś studiować, to się na pewno do tego przykładał intensywniej niż dzisiaj.

>Reaganizm nic dobrego społeczeństwu amerykańskiemu nie przyniósł, tylko długi.

Mhm, nic dobrego. Ponoć drastycznie zmniejszył bezrobocie. To coś dobrego?

>>Dałeś taki ciekawy cytat, ale w jakim kontekście padł - nie wiadomo. Ja wiem, że Wojtyła 25 lat wykładał filozofię na KUL, czyli na uczelni, która za komuny cieszyła się szczególnym prestiżem.<
>Jak wyżej powiedziałem, wykładał etykę a nie filozofię.
>Wymieniony cytat pochodzi z książki Johannes Paul II beim Wort genommen.Eine kritische Antwort auf den Papst.- Horst HermannSłużę dłuższym cytatem żebyś zrozumiał że Lublin to nie Tübingen. Odnosi się on do wypowiedzi Tadeusza Nowakowskiego: "Ten pierwszy papież ze słowiańskiego kraju jest wszechstronnie uzdolnionym intelektualistą. Może on w każdej chwili wykładać na dowolnym uniwersytecie nie tylko teologię, filozofię, socjologię, prawo lub historię" Na co prof. teologii Hermann replikuje: "Profesor socjologii zwany Wojtyła w Bremen, profesor prawa zwany Wojtyła w Berlinie, profesor Wojtyła w Tübingen, profesor filozofii zwany Wojtyła we Frankfurcie, jest to trudne do wyobrażenia.

No sorry, ale wciąż nie wiem, o czym te cytaty miałyby świadczyć. Są pochwałą czy ironizują? To nie jest takie oczywiste, bo są wyrwane z kontekstu.

>Jest w Kościele ale nie w świecie poważnych filozofów. Z tomizmu wywodził też Wojtyła rolę i stanowisko kobiety w społeczeństwie. Napisał nawet "List do kobiet świata". Na temat tego listu bardzo ciekawie wypowiada się Uta Ranke Heinemann.
>"Papież napisał do mnie list.Tzn. nie do mnie bezpośrednio tylko do kobiet świata a ja jestem też kobietą. (Kiedyś można to dokładnej opisać). Konkluzja jest taka. Papież dziękuje kobietom w imieniu Kościoła w którym pasterzami są zawsze mężczyźni a kobiety zawsze owcami.

List do kobiet świata:

www.opoka.(*)l_ii/listy/pekin_29061995.html

Pomijając religijne wstawki, które mogą razić niekatolików, nie potrafię znaleźć szowinizmu w tym tekście papieża. A to, że Heinemann nie była zadowolona? To skonfliktowana z KK teolożka - wiadomo, że się będzie czepiać.

>Słów kilka o wsparciu moralnym. W jednej z homilii w Polsce w latach 80-tych Wojtyła powiedział."Prawo do strajku jest naturalnym prawem człowieka".

To chyba ok, czy nie?

>Naturalizm od dr Tomasza który bał się kur bo wierzył że są to przemienione demony.

Lubie Akwinatę i nie wierzę, że mógł twierdzić takie głupoty. Jak zwykle, byłbym wdzięczny za źródło tej plotki.

>W Brazylii w 68 homiliach w których wypowiedział 25 mln słów (naukowcy są bardzo dokładni) ani razu słowa strajk nie wziął do ust. Zalecał cierpliwość i poddanie. Zamieniłbyś polskich komunistycznych dyktatorów na argentyńską lub brazylijską juntę.

Można by jednak przypuszczać, że zachęcanie do strajku w krajach rządzonych przez junty to prowokowanie rzezi.

>Chciałbyś żyć pod rządami Pinocheta któremu Wojtyła składał życzenia urodzinowe.

Opinie na temat Pinocheta są podzielone. Ja nie mam jednoznacznego zdania o jego rządach. Potępiam tortury, chwalę reformy gospodarcze i demokratyczne oddanie władzy.

>w Reżimie Somozy nie widział zła.

wątpię.


bembergiem w berg
08-04-2012 06:44 
 Ocena 10 na 10
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Sęk w tym, że twierdzenie o tym czy Wojtyłę warto czy nie warto czytać, opierasz na arbitralnym zdaniu jakiegoś (być może nawet w pewnych dziedzinach wybitnego) człowieka (który wypowiada się o Wojtyle, zanim ten w ogóle zagrzał miejsce w Watykanie jako papież). Argument z autorytetu to najczęściej wysuwany zarzut względem religijnych rozumowań. Nie powinieneś iść tą drogą.<
Powstrzymaj się proszę od pouczeń jeżeli mamy dalej prowadzić dyskusję.
Powyżej wiedziałeś że Böll powiedział to już za czasów pontyfikatu, nagle urwało ci pamięć. Przed wyborem na papieża Wojtyła był prowincjonalnym, nikomu nie znanym biskupem krakowskim. Böll nie zwracał się też do mnie tylko do intelektualistów z branży teologicznej, zajmujących się pisaniem. I to nie on nazwał go Piusem XIII. Że był prowincjuszem niech świadczy poniższy cytat książki jego ucznia H. Mynarka - Der polnische Papst. Bilanz eines Pontifikats.

Cytat:
Podczas swojej pierwszej podróży do Polski po wyborze na papieża, przedstawił się Wojtyła w Gnieźnie jako ⪢pierwszy słowiański papież w historii Kościoła⪡ i pozwolił by zabrzmiały pierwsze tony panslawistycznego Mesjanizmu, które znalazły wyraz w finałowym pytaniu: "Czy czasem Chrystus nie chce,żeby właśnie ten polski, ten słowiański papież, właśnie teraz ukazał duchową jedność chrześcijańskiej Europy?"
I faktycznie tak jest: bardzo rzadko, właściwie nigdy nie mówi się o (specyficznych) włoskich papieżach Piusie XII, Janie XXIII, albo o Pawle VI. Asocjacja tych papieży z ich narodem się tak nie narzuca. Całkiem inaczej przy Janie Pawle II. Tutaj bardzo łatwo przechodzi przez usta ⪢polski papież⪡. !
⪢Uno straniero, un polacco⪡ ( obcy, Polak) jest ten człowiek również prawie stu tysiącom wierzących, którym kardynał Felici na pl. Piotra w Rzymie, zapowiedział 16 listopada 1978, że Kościół ma nowego papieża: Carolum Wojtyla (chociaż kardynałowi , mimo że wcześniej ćwiczył, ciężko było wymówić to polskie nazwisko). Wierzący słyszą:⪢Wotutua⪡ czy coś podobnie brzmiącego i niektórzy węszą sensację: Miałby jakiś afrykański kardynał zostać wybrany, co byłoby równoznaczne z przewrotem pałacowym? Ale Afrykańczykiem nie jest ten świeżo wybrany papież, nawet jeżeli dla większości zebranych na pl.Piotra, którzy wytrzymali aż do ósmej rundy głosowania jest też egzotycznym nieznajomym. Nie przeczuwają też, że ⪢Polak⪡ o wiele więcej znaczy niż jakakolwiek narodowość. Ta zagadka, intensywne pytania o tę osobę i charakter dotychczasowego arcybiskupa z Krakowa zaczęły się dopiero po sensacyjnym wyborze. Przedtem dla większości był nie zapisaną kartką papieru.

>Jego praca habilitacyjna nosiła tytuł "Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maksa Schelera". Nie jestem fanem fenomenologii, ale Wojtyła na pewno trochę tego postudiował. Nie można mówić, że ktoś kto napisał habilitację z filozofii, wykładał historię filozofii i etykę, pisał książki filozoficzne - nie był filozofem, bo nie studiował na wydziale filozoficznym. Facet kształcił się w czasie wojny. Trochę inne realia. Jak ktoś chciał wtedy coś studiować, to się na pewno do tego przykładał intensywniej niż dzisiaj.<
Praca nie była z filozofii tylko z etyki.
Ale żeby ci udokumentować wartość naukowca-Wojtyły posłużę się dalszym cytatem Mynarka.
Odnośnie jego pracy doktorskiej na temat mistyka Jana z krzyża.
Cytat:
Już młody Wojtyła musiał wyczuć intuicyjnie, że tylko wtedy wepnie się na szczeble urzędów kościelnych i jej najwierniej służy. Stary Wojtyła, od dawna papież, wprawdzie wspomina w swoich pismach dalszych mistyków jak Meister Ekkehardt, Tauber, Seuse i Ruysbrock, ale nigdzie nie wzbudza wrażenia że ich rzeczywiście czytał.

O okresie studiów i pracy dydaktycznej pisze Mynarek tak:

>Mhm, nic dobrego. Ponoć drastycznie zmniejszył bezrobocie. To coś dobrego?<
To jest bardzo dobre, tylko nieprawdziwe. Zmniejszył bezrobocie które wpierw sam spowodował a długu nie zmniejszył.
>No sorry, ale wciąż nie wiem, o czym te cytaty miałyby świadczyć. Są pochwałą czy ironizują?<
Po co rozpoczynasz dyskusję jeżeli nie wiesz o czym świadczą cytaty. Świadczą o tym że Wojtyła nie miał żadnego prestiżu naukowca. Znał się jedynie na dogmatach.
>Pomijając religijne wstawki, które mogą razić niekatolików, nie potrafię znaleźć szowinizmu w tym tekście papieża. A to, że Heinemann nie była zadowolona? To skonfliktowana z KK teolożka - wiadomo, że się będzie czepiać.<
Czy ty rozumiesz słowo pisane. gdzie jest mowa o szowinizmie. Od oceny URH się wstrzymaj bo nie czytałeś jej artykułu. Źródłem jej konfliktu (ekskomunika) było twierdzenie że Maria nie była dziewicą. Jesteś innego zdania?
P.S. Ta teolożka przypadkowo odkryła słabości profesora Wojtyły w łacinie, który błędnie przetłumaczył list Pawła. Rozumie filozofię Descartesa której Wojtyła nie potrafił pojąć.
>To chyba ok, czy nie?<
Prawa natury działają regionalnie? Czy ty może nie bardzo potrafisz czytać ze zrozumieniem.
>Lubie Akwinatę i nie wierzę, że mógł twierdzić takie głupoty. Jak zwykle, byłbym wdzięczny za źródło tej plotki.<
ja też go lubię właśnie za jego głupoty. Polecam ci rozprawę gdzie opisuje jakim sposobem diabeł zdobywa męskie nasienie żeby później zapłodnić wiedźmy. Że kogoś lubisz nie świadczy jeszcze o jego rozsądku. A "plotkę" znajdziesz na 55 str. Das Elend des Christentums - Joachim Kahl.
>Można by jednak przypuszczać, że zachęcanie do strajku w krajach rządzonych przez junty to prowokowanie rzezi.<
Gdybyś miał więcej wiedzy a mniej arogancji, wiedziałbyś że rzezie odbywały się też bez strajków. W Argentynie za radą biskupów wyrzucano przeciwników politycznych do oceanu.
Może wiesz ile istnień ludzkich uratował Wojtyła swoim telegramem z życzeniami urodzinowymi do Pinocheta?
>wątpię.<
A ja wątpię czy ty w ogóle zamierzasz dyskutować, czy negować wszystko co ci nie pasuje do konceptu.
worek kości (2937 punktów)
>Powyżej wiedziałeś że Böll powiedział to już za czasów pontyfikatu, nagle urwało ci pamięć. Przed wyborem na papieża Wojtyła był prowincjonalnym, nikomu nie znanym biskupem krakowskim. Böll nie zwracał się też do mnie tylko do intelektualistów z branży teologicznej, zajmujących się pisaniem.

Boll mógł się wypowiadać jak chciał, nie jest wyrocznią.

>I to nie on nazwał go Piusem XIII. Że był prowincjuszem niech świadczy poniższy cytat książki jego ucznia

Ja ten cytat rozumiem dość pozytywnie - nie znany szerszym kręgom Wojtyła wkrótce okazał się sensacją.

>Praca nie była z filozofii tylko z etyki.

Skoro działają na ciebie autorytety... Słyszałeś kiedyś o Janie Woleńskim? Taki polski filozof. W posłowiu do Filozofii XX wieku (autorzy: Coreth, Ehlen, Haeffner Ricken, wydawnictwo ANTYK, 2004) Woleński narzeka, że w książce tej pominięto polską filozofię. Wymienia dokuczliwy brak Ajdukiewicza, Łukasiewicza, Leśniewskiego, Bocheńskiego oraz... Wojtyły, o którym pisze, że reprezentował on próbę pogodzenia tomizmu z fenomenologią (strona 269). Skoro więc Woleński uważa Wojtyłę za filozofa, to ja się z nim zgadzam.

>>Mhm, nic dobrego. Ponoć drastycznie zmniejszył bezrobocie. To coś dobrego?<
>To jest bardzo dobre, tylko nieprawdziwe. Zmniejszył bezrobocie które wpierw sam spowodował a długu nie zmniejszył.

To może chociaż przyczynił się do zakończenia "zimnej wojny"?

>P.S. Ta teolożka przypadkowo odkryła słabości profesora Wojtyły w łacinie

Jedne z pierwszych słów Jana Pawła II zaraz po wybraniu go na papieża brzmiały: "Jeżeli się pomylę, to mnie poprawcie!". Chociaż cytat odnosi się do języka włoskiego, można przyjąć, że taką samą prośbę mógłby mieć co do łaciny.

>>To chyba ok, czy nie?<
>Prawa natury działają regionalnie? Czy ty może nie bardzo potrafisz czytać ze zrozumieniem.

Może i prawa natury są powszechne, natomiast społeczeństwa i kultury się od siebie trochę różnią. Jedne zmiany zachodzą szybciej, inne wolniej, a środki prawie nigdy nie są takie same.

>>Lubie Akwinatę i nie wierzę, że mógł twierdzić takie głupoty. Jak zwykle, byłbym wdzięczny za źródło tej plotki.<
>ja też go lubię właśnie za jego głupoty. Polecam ci rozprawę gdzie opisuje jakim sposobem diabeł zdobywa męskie nasienie żeby później zapłodnić wiedźmy. Że kogoś lubisz nie świadczy jeszcze o jego rozsądku. A "plotkę" znajdziesz na 55 str. Das Elend des Christentums - Joachim Kahl.>

Niestety, nie mam tej książki, wklej cytat czy coś. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że wokół Tomasza narosło sporo fałszywych opinii, ze względu na metodę z jakiej korzystał w swoich książkach. Najpierw przytaczał "powszechne mniemanie" na temat jakiejś sprawy, później zdanie "autorytetów" (najczęściej Arystotelesa), a na końcu proponował własne rozstrzygnięcie danej kwestii, oczywiście starając się o pozostawanie w zgodzie z "rozumem", ale również z tekstem Objawienia. Ale większość ośmieszających cytatów, to są właśnie te "mniemania", które Tomasz przytacza, jako przegląd opinii jakie aktualnie krążą w "szerokich kołach", a których autorstwo błędnie przypisuje się Akwinacie.

>Gdybyś miał więcej wiedzy a mniej arogancji, wiedziałbyś że rzezie odbywały się też bez strajków. W Argentynie za radą biskupów wyrzucano przeciwników politycznych do oceanu.

Co ma moja domniemana arogancja do rzezi bez strajków? Historia pokazuje, że strajk nie jest jedynym katalizatorem rzezi, a na pewno nie najczęściej spotykanym. A że lokalni przedstawiciele KK brali udział w masakrach? Wystarczy wspomnieć o Rwandzie, gdzie nawet z ambon nawoływano do mordów. Czy to wina KK, że do tych mordów doszło? A może jednak ludzi, którzy wykorzystali swoją pozycję, aby wspomóc powszechne szaleństwo? Nikt nie powie, że bycie członkiem KK daje jakiś pancerz uodparniający na ZŁO. To wszystko ludzie. Ludzie, ludziom itd.

>Może wiesz ile istnień ludzkich uratował Wojtyła swoim telegramem z życzeniami urodzinowymi do Pinocheta?

Nie wiem. Wiem jednak, że polityka, jak życie, to sztuka kompromisów. No i tak na marginesie - Watykan nie posiada armii. Pinocheta wspierały Stany Zjednoczone. Spróbuj przyczepić się do tego.

> A ja wątpię czy ty w ogóle zamierzasz dyskutować, czy negować wszystko co ci nie pasuje do konceptu.

przyganiał kocioł garnkowi


bembergiem w berg
09-04-2012 01:47 
 Ocena 9 na 9
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Boll mógł się wypowiadać jak chciał, nie jest wyrocznią.<
Wyrocznią jest tylko nieomylny papież który wie czego Bóg oczekuje.
>Słyszałeś kiedyś o Janie Woleńskim? Taki polski filozof. W posłowiu do Filozofii XX wieku (autorzy: Coreth, Ehlen, Haeffner Ricken, wydawnictwo ANTYK, 2004) Woleński narzeka, że w książce tej pominięto polską filozofię. Wymienia dokuczliwy brak Ajdukiewicza, Łukasiewicza, Leśniewskiego, Bocheńskiego oraz... Wojtyły, o którym pisze, że reprezentował on próbę pogodzenia tomizmu z fenomenologią (strona 269). Skoro więc Woleński uważa Wojtyłę za filozofa, to ja się z nim zgadzam.<
To jest właśnie wnioskowanie ślepca. Nie zauważasz że go nie umieszczono tylko że ktoś nad tym ubolewał!!! Woleński go uznał a inni nie. Czy w Polsce wolno w ogóle skrytykować Wojtyłę, czy jest to zdrada stanu?
Co to jest ta filozofia Wojtyły? Pielgrzymki, Fatima, Polska, P. Pio, cesarz Karl, P. Escriva i trochę Maxa Schelera. Filozofia racjonalizmu i oświecenie to dla Wojtyły nic więcej tylko początek komunizmu. A na komunizm i gumę miał uczulenie. Gdzie są te jego wielkie prace? Encykliki których nikt nie czyta i parę książek zalegających na półkach. Widać świat nie ma zapotrzebowania na objaśnienia diabła i demonów. Filozof który objaśnia że "jakaś ręka" skierowała kulę obok serca a nie wyjaśnia dlaczego nie skierowała obok osoby ofiary lub nie spowodowała zacięcia mechanizmu ładowania to kiepski filozof.

Cytat:
Na początek, Karol Wojtyła studiował tylko 4 lata
i to z przerwami, teologię w Polsce. Jesienią 1942 rozpoczął studia teologiczne
a już 1 listopada 1946 został wyświęcony przez arcybiskupa Sapiehę. Normalnie studia te trwają 5-6 lat. Wprawdzie po święceniach został Wojtyła wysłany przez swego promotora Sapiehę do Rzymu, gdzie zrobił dodatkowe studia na Angelicum, ⪢Pontificia Universita S. Tommaso d'Aquino⪡. Ale i tam zawsze wzorowano się na średniowiecznym systemie nauczania ich księcia - myśliciela Tomasza z Akwinu. Novelle theologie jezuickiego teologa Danielou, Lubac etc. tak samo jak cała zachodnia teologia pachnąca modernizmem, była częściowo podejrzana, częściowo odrzucona. W końcu wtrącił się papież Pius XII i z inicjatywy dominikanów odrzucił Novelle theologie. Jak bardzo Jan Paweł II został zaprzysiężony w teologii scholastyka Tomasza z Akwinu i czuł się jej nadal zobowiązany, świadczą jego liczne wypowiedzi. Przede wszystkim żałował że myśli Aqnuinaty w okresie posoborowym zostały odsunięte na bok, bo ⪢ jest on nadal mistrzem filozoficznego i teologicznego uniwersalizmu⪡.Akurat jego główna praca SUMMA THEOLOGICA nie znajduje ⪢dzisiaj niestety wiele uznania.⪡
Wygląda tak, jakby sześć stuleci krytycznego przemyślenia filozofii i teologii od czasu Tomasza z Akwinu, nie odgrywały dla papieża Jana Pawła II żadnej roli.
Wprawdzie zajmował się Wojtyła myślicielami i mistykami żyjącymi po Tomaszu z Akwinu. Jego praca doktorska z teologii którą obronił w 1951, zajmuje się jak już wspomniano wiarą św. Jana z Krzyża, który bądź co bądź, należał do 16 wieku. Jego praca habilitacyjna pod tytułem...zajmuje się nawet wielkim filozofem 20 wieku. Ale przy tej pracy nie ma ani razu tego wrażenia że Wojtyła wychodzi ponad horyzont myślowy Aqnuinaty. On integruje wszystko, wszystkich myślicieli z którymi miał kontakt w jeden tak ulubiony i podziwiany przez niego uniwersalny system ⪢wielkiego teologa scholastyki⪡ Naturalnie taki uniwersalny system był dla Wojtyły najlepszą ideologiczną bazą jego palącej, obejmującej cały świat woli misjonowania.

>A że lokalni przedstawiciele KK brali udział w masakrach? Wystarczy wspomnieć o Rwandzie, gdzie nawet z ambon nawoływano do mordów. Czy to wina KK, że do tych mordów doszło? A może jednak ludzi, którzy wykorzystali swoją pozycję, aby wspomóc powszechne szaleństwo? Nikt nie powie, że bycie członkiem KK daje jakiś pancerz uodparniający na ZŁO. To wszystko ludzie. Ludzie, ludziom itd.<
To co to jest ten Kościół? To nie są ci księża? To gdzie oni uczyli się moralności? Na lewackich uczelniach czy w seminariach Kościoła Katolickiego? Kto wyświęcał tych biskupów w Argentynie? Luter, Hus, czy następca Piotrowy?
Oczywiście że Watykan nie ma armii. Na szczęście. Musiałbym się ukrywać w podziemiu. Watykan ma kropidła żeby poświęcić armaty i czołgi. Ma kapelanów którzy tłumaczą że "należy oddzielać ziarno od plewy". Ma naukę teologiczną uzasadniającą sprawiedliwą wojnę. Ma nauki usprawiedliwiające zabijanie. Ma błogosławionego który poparł doktrynę pierwszego uderzenia Reagana. No i oczywiście ma akcje ulokowane w koncernach zbrojeniowych.
Ma też środki represji na swoich "ludzi". Nie słyszałeś o profesorach i profesorkach pozbawionych katedry za odwagę do własnego zdania? Filozof Wojtyła piętnuje w swej książce wydalanie profesorów z uczelni w czasach stalinowskich w Polsce, za poglądy niezgodne z poglądami władzy. Zapomniał że sam usunął H. Künga i wielu innych za poglądy niezgodne z poglądami władzy czyli KK. Dlaczego żaden papież nie wpadnie na myśl żeby zwołać Sobór z tymi wszystkimi wydalonymi naukowcami, dowiedzieć się co jest błędne w nauce Kościoła? Papież wie wszystko lepiej. I oczywiście wie które systemy były totalitarne, tzn. wie nie do końca. Swojego Kościoła nie widzi.
>Wiem jednak, że polityka, jak życie, to sztuka kompromisów.<
Czyli jednak. Kościół to polityka. To nie ratowanie duszy, tylko władza i wpływy.
09-04-2012 09:18 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Ja ten cytat rozumiem dość pozytywnie - nie znany szerszym kręgom Wojtyła wkrótce okazał się sensacją.
Medialną.

>Praca nie była z filozofii tylko z etyki.
Nie wnikam zbytnio na czym ma polegać spór z Nietschem na temat rozdziału filozofii i etyki kiedy po mojemu etyka jest fragmentem filozofii - filozofią moralności. Powiem tylko, że moim zdaniem Wojtyła jako myśliciel zasługuje na szacunek za jedną ze starszych prac (była już stara w momencie szczęśliwego dla niego konklawe) - to "Osoba i czyn". Reszta jego wypowiedzi w postaci homilii, encyklik, rozpraw przyprawiała mnie głównie o ból zębów.

>To może chociaż przyczynił się do zakończenia "zimnej wojny"?
I to zapewne było jakieś dobro samo w sobie? A jak ktoś to skutecznie zakwestionuje to wyciągniesz kapelusza inną kalkę pojęciową byle Reagan "wielkim prezydentem był"? To był prymityw i jego prymitywne recepty (a nie był osamotniony, już duet z Thatcher wystarczył do mocnego zachwiania światem) stały się głównym motorem rozwarstwienia dochodowego, bezproduktywnego zawłaszczania majątku przez sektor finansowy, gloryfikacji wzrostu produkcji choć to straciło związek z jakością życia itd. Ten motor mógł nabrać tym większego szwungu im bardziej znikał straszak rosyjski i ludzie pracy tracili na znaczeniu w starciu z kapitałem.
Same Stany nie działały nigdy jako państwo opiekuńcze (ale w czasach kiedy jeszcze była równowaga sił miedzy Wschodem a Zachodem w podziemiach Białego Domu był przygotowany dokument na temat zapewnienia jak najlepszego życia wszystkim obywatelom w wypadku strukturalnego bezrobocia - komunizm w czystej postaci, a czytałem o tym chyba ze 40 lat temu), taka Wielka Brytania natomiast pod rządami Thatcher zniszczyła wiele funkcji opiekuńczych i od tamtej pory wszystkie państwa wycofują się z roli wspólnoty na rzecz roli organizmu gospodarczego.
Uff, rozwinął mi się offtop, ale bezmyślna gloryfikacja bęcwałów i szkodników (a Reagan z Wojtyłą to koledzy z tej samej paki) jakoś tak na mnie działa.

>Czy to wina KK, że do tych mordów doszło? A może jednak ludzi, którzy wykorzystali swoją pozycję, aby wspomóc powszechne szaleństwo?
KK niewinny, to tylko ludzie źli. Bozia tez cacy, nie odpowiada za nic złego. Ta sama bezrozumna kalka w skrzywionych religią umysłach.
Jeśli w jakiejś organizacji byle tuman, byle czubek może zyskać taką władzę, taki wpływa na rzeczywistość bez konsekwencji, bez reakcji struktur to jest wina organizacji. Obejrzyj sobie parę bałwochwalczych spędów kiedy Wojtyła rozkwitał w świetle reflektorów, kiedy katolicka gawiedź piała z zachwytu - spędy z czasu gdy na zapleczu trwały mordy w Rwandzie czy ekscesy seksualne w kościołach i ośrodkach katolickich i przestań się ośmieszać.

>Nikt nie powie, że bycie członkiem KK daje jakiś pancerz uodparniający na ZŁO. To wszystko ludzie. Ludzie, ludziom itd.
Prawda, ale to tylko dowód jak bezwartościowa jest ta religia ze wszystkim co ze sobą niesie.



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-04-2012 12:07 
 Ocena 7 na 7
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Nie wnikam zbytnio na czym ma polegać spór z Nietschem na temat rozdziału filozofii i etyki kiedy po mojemu etyka jest fragmentem filozofii - filozofią moralności.<
Spór polega na tym że całe wykształcenie filozoficzne ograniczało się do paru miesięcy na UJ w Krakowie i studium dominikańskim w Rzymie (scholastyka). Że sam przyznał że nie ma klasycznego wykształcenia filozoficznego. Mógł w jakimś segmencie coś sensownego napisać, ale nie można twierdzić że był profesorem filozofii, do tego potrzebne jest gruntowne wykształcenie filozoficzne. Prof. Mynarek był jego uczniem na KUL, przyglądał się jego karierze i ujął to tak:

Cytat:
Wojtyła nie był też myślicielem i naukowcem w tym sensie, że w objektywnym
i całościowym rozważeniu filozoficznych i teologicznych projektów wzgl. systemów, uwzględniając i porównując wszystkie punkty widzenia, honorował je. Mocno rozwinięta wiara i perspektywa duchowna jego osoby przesunęły się szybko u niego przed czysto naukowe, chłodne traktowanie z dystansu, co autor tej książki mógł stwierdzić osobiście podczas wykładów na KUL w Lublinie w latach 1955/56. Wprawdzie był Wojtyła profesorem na Uniwersytecie w Lublinie, zanim został biskupem, na którym się w 1953 habilitował i jako profesor jest się właściwie odpowiedzialnym głównie za czystą naukę. Ale ten profesor Wojtyła nigdy nie sprawiał wrażenia naukowca-badacza.
Jako duchowny chce się zostać profesorem z dwóch powodów: albo dlatego
bo ma się rzeczywiście naukowe zaparcie, albo żeby profesurą posłużyć się jako odskocznią do kariery w hierarchi kościelnej. Bardzo wielu biskupów i kardynałów było wcześniej profesorami, .. U Wojtyły podczas jego pracy profesorskiej cały czas odnosiło się wrażenie że ten okres traktuje on jako okres przejściowy do wyższego. Być może dlatego powstrzymywał się on z radykalną nauką która każdą tezę roztrząsa, otwiera drzwi każdej wątpliwości, nie powstrzymuje się przed żadnym dogmatem ani żadną normą kościelnej moralności. Bo swoim sprytem dawno rozpoznał że do kariery kościelnej dobrze być profesorem teologii lub filozofii, ale że dla tej kariery źle jest być zbyt jasnym, zbyt świecącym, zbyt wybijającym się światłem. Dlatego że taki profesor o wspaniałych naukowych cechach, według urzędowego Kościoła jest ciągłym niebezpieczeństwem, że może rozwinąć zbyt śmiałe teorie, odbiec od normy, służyć swojej naukowej ambicji.
Profesor tak, ale żadne zbyt jasne światło, to jest najkorzystniejsza podstawa do kościelnej kariery. To jest również recepta, gwarantująca praktycznie zawsze sukces do biskupiego lub kardynalskiego tronu a nawet może prowadzić do papieskiego tytułu. Również inną przeszkodę na drodze do władzy biskupiej do której dążył, usunął Wojtyła lekką ręką. Dopóki nie był biskupem, nigdy nie zadarł z komunistyczną władzą swojej ojczyzny. Mogliby przecież zgłosić veto przeciw jego powołaniu na biskupa. Zachowywał się lojalnie, dyplomatycznie i powsciągliwie. Odważniejszy stał się dopiero po upadku stalinizmu w Polsce i nastąpieniu odwilży.
04-04-2012 11:24 
 Ocena 14 na 14
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Przeciętny Polak, jako figura retoryczna, to nie wie wielu rzeczy o wielu sprawach, więc nie ma co nią, tą figurą retoryczną, tak emocjonalnie wymachiwać.
Zdecydowanie tak. Słuchać hatko bzdur o powszechnym katolicyzmie narodu polskiego i powszechnym uwielbieniu "Naszego Papieża".

>Rocznica śmierci jakiegoś ważnego "narodowo" człowieka, a tak się chyba przyjęło w naszej kulturze, to okazja, aby powspominać jego zasługi, a nie dyskutować np o pedofilii w Kościele.
Rocznica każdego ważnego człowieka powinna inspirować do krytycznej analizy jego działalności i jej społecznych skutków. Na przykład istotnym zestawieniem byłoby porównanie ocen działalności Karola Wojtyły w Polsce i w świecie chrześcijańskim.

>Pewne sprawy powinno się rozróżniać. Ja np wczoraj znalazłem ten stary wywiad z papieżem, z którego można się dowiedzieć, czy Jan Paweł II lubił żuć gumę Turbo:
Tak, ludzie mniej rozwinięci intelektualnie odnoszą się do swoich idoli. Dla nich ważnym jest - czy papież wolał gumę Turbo - czy też inną markę lub czy Doda miała majtki pod sukienką, ale tak jak Pan słusznie powiedział: nie wszyscy Polacy to jedna rodzina. Niektórzy lubią myśleć, dlatego racjonalistami ich nazywają i ci papieżowi do sedna się dobierają.

Miłego dnia.

@@@
.
worek kości (2937 punktów)
> Na przykład istotnym zestawieniem byłoby porównanie ocen działalności Karola Wojtyły w Polsce i w świecie chrześcijańskim.

No, na pewno się robi takie rzeczy.

>>Pewne sprawy powinno się rozróżniać. Ja np wczoraj znalazłem ten stary wywiad z papieżem, z którego można się dowiedzieć, czy Jan Paweł II lubił żuć gumę Turbo:
>Tak, ludzie mniej rozwinięci intelektualnie odnoszą się do swoich idoli. Dla nich ważnym jest - czy papież wolał gumę Turbo - czy też inną markę lub czy Doda miała majtki pod sukienką, ale tak jak Pan słusznie powiedział: nie wszyscy Polacy to jedna rodzina. Niektórzy lubią myśleć, dlatego racjonalistami ich nazywają i ci papieżowi do sedna się dobierają.

No, racjonalista dobiera się do sedna. Spotkałem się kiedyś z ciekawą definicją fanatyka. Fanatyk to ktoś, kto nie zmienia zdania i nie zmienia tematu. Dla mnie obejrzenie wywiadu dzieci z papieżem to miła odmiana i pokazanie JP2 jako sympatycznego gościa. Dla ciebie to wydarzenie na poziomie majtek Dody. Czasem dobrze jest zmienić temat.


bembergiem w berg
04-04-2012 15:48 
 Ocena 13 na 13
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Na przykład istotnym zestawieniem byłoby porównanie ocen działalności Karola Wojtyły w Polsce i w świecie chrześcijańskim.
>No, na pewno się robi takie rzeczy.
No za "takie rzeczy", to wylatuje się z Kościoła. (patrz jezuita Obirek, czy dominikanin Bartoś)
Poza tym to nie PRL, teraz jest skuteczniejsza cenzura, bez sporej kasy, to nic bokiem nie umknie.

>No, racjonalista dobiera się do sedna.
>Dla mnie obejrzenie wywiadu dzieci z papieżem to miła odmiana i pokazanie JP2 jako sympatycznego gościa.
>Dla ciebie to wydarzenie na poziomie majtek Dody.
Wielce Szanowny Panie, w marketingu (czyli sprzedaży produktu) jest to dokładnie rzeczy sedno. Dokładnie jest tak, jak napisałem: ludzie mniej rozwinięci intelektualnie tak odnoszą się do swoich idoli. Dla nich ważnym jest - czy papież wolał gumę Turbo - czy też inną markę lub czy Doda miała majtki pod sukienką.
Dlatego tak bardzo liczyłem na Szanownego Pana Cytat:
>Gdy JP2 przedstawiał się jako Wojtyła, to nie był przecież nawet papieżem wtedy, tylko filozofem. Ale jakoś nikt nie chce krytykować jego poglądów filozoficznych czy wpływu jego pielgrzymek na przemiany społeczne na świecie, a przecież to to jest jego właściwe dziedzictwo.
Że powie nam Pan tu - co Karol Wojtyła wniósł do światowego dorobku filozoficznego w swoich pracach "Zagadnienia wiary w dziełach św. Jana od Krzyża" oraz w "Ocenie możliwości zbudowania etyki chrześcijańskiej przy założeniach systemu Maxa Schelera", czy też o jego roli w skutecznym rozwaleniu osiągnięć teologii posoborowej i całkowitym zatrzymaniu w rozwoju teologii polskiej*, a nie wyjeżdżał tu z gumą Turbo. To nie ten poziom.

>Spotkałem się kiedyś z ciekawą definicją fanatyka. Fanatyk to ktoś, kto nie zmienia zdania i nie zmienia tematu.
To ciekawe? Jakie zmiany można u Pana zaobserwować od czasów "PiotrB", chyba tylko zmianę nicka.
Fanatyzm (łac. fanaticus - zagorzały, szalony) - postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkrytycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych. Przejawem fanatyzmu jest skrajna nietolerancja wobec przedstawicieli odmiennych poglądów.
Ma Szanowny Pan sto procent racji. Fanatyzm środowisk racjonalnych przybiera w Polsce wprost przerażające rozmiary. Opanował całe media i szkolnictwo. Strach nawet lodówkę otworzyć aby jakiegoś fanatycznego sceptyka nie napotkać.
Przestań Pan pieprzyć. Zacznij Pan się poważnie wypowiadać. Tu nie nie katecheza i ewangelizacja racjonalistów się Panu nie uda. Na naszym forum można poważnie porozmawiać, tylko trzeba być do tej rozmowy przygotowanym.

* Najciekawszy współczesny teolog ks. prof. Tomasz Węcławski, nie mogąc się pogodzić z łajdactwem w Kościele, też Kościół musiał opuścić - Paetz został! Jak pisze ks. Isakowicz-Zaleski "Mafia homoseksualna" w Kościele wygrała.

Miłego dnia.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
Pa1ryk (1539 punktów)
>W niedzielę na kanale discovery leciał o, nim program. Licząc na jakikolwiek obiektywizm autorów tegoż filmu zasiadłem przed telewizorem i...

Oj, naiwny jesteś kolego towarzyszu. Ja już dawno straciłem złudzenia co do obiektywizmu polskich mediów w tej sprawie, czy to Discovery (które nawiasem mówiąc popsuło się strasznie w ciągu ostatnich kilku lat) czy TVP, o JP2 mówić można dobrze, bardzo dobrze albo wcale, choć z tym ostatnim trzeba uważać bo można skończyć z oskarżeniem o obrazę uczuć religijno-patriotycznych.
W kraju, w którym o rodzinie pierwszeństwo wypowiedzi mają księża, biskup jest ważniejszy niż prezydent a prawo dotyczy wszystkich oprócz duchownych (Rydzyk) nie ma miejsca na lepszego idola niż papież. A to, że w zasadzie nic szczególnego nie zrobił, a jego poglądy były dość średniowieczne to nie ma znaczenia.
Liczy się, że to był Polak i osiągnął szczyt, co świetnie leczy narodowe kompleksy.
Więc cieszmy się bo mamy w końcu bohatera narodowego godnego tysięcy pomników.

I na koniec cytat:
"Słowacki wielkim poetą był! Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne!"
I basta
03-04-2012 20:48 
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>W kraju, w którym o rodzinie pierwszeństwo wypowiedzi mają księża, biskup jest ważniejszy niż prezydent a prawo dotyczy wszystkich oprócz duchownych (Rydzyk) nie ma miejsca na lepszego idola niż papież.

Tak to można było jeszcze dwa lata temu mówić; teraz już jest religia nowa, smoleńsko-katolicka.
I Mesjasz nowy...
Warto będzie porównać w tym roku skalę obchodów kolejno po sobie następujących rocznic przenosin Do Domu Ojca: Wojtyły, Jezusa i śp. Pamięci Prezydenta pana profesora Lecha Kaczyńskiego .

>A to, że w zasadzie nic szczególnego nie zrobił,

Już wiadomo, że Bohaterski Prezydent-Męczennik obu konkurentów przykryje jedną ręką, co w katolickiej Polsce - trzeba przyznać - jest osiągnięciem nielichym .

>Liczy się, że to był Polak i osiągnął szczyt,

Ten za to zaliczył glebę...

>co świetnie leczy narodowe kompleksy.

...co Znacznie Lepsze jest, bo w końcu nie chodzi o to, by te kompleksy leczyć, a przeciwnie - o to, by się w nich utwierdzać .


Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
03-04-2012 21:02 
 Ocena 11 na 11
Pa1ryk (1539 punktów)
>Warto będzie porównać w tym roku skalę obchodów kolejno po sobie następujących rocznic przenosin Do Domu Ojca: Wojtyły, Jezusa i śp. Pamięci Prezydenta pana profesora Lecha Kaczyńskiego .

Zapomniałeś dodać: poległego za naród i ojczyznę.

>Już wiadomo, że Bohaterski Prezydent-Męczennik obu konkurentów przykryje jedną ręką, co w katolickiej Polsce - trzeba przyznać - jest osiągnięciem nielichym .

Z Jezusem to nie będzie mieć problemu, w końcu to jakiś Żyd był
Choć runda pierwsza zacięta, pojedynek na pomniki:





Ten drugi to oczywiście jeszcze prototyp, ale nawet po nim widać, że Jezus nie ma szans, mimo że nie uwzględniono protestów rodzin, które narzekały, że widać kawałek pałacu

Z JP2 obstawiam, że spotkają się w finale i wtedy dopiero będzie się działo

>...co Znacznie Lepsze jest, bo w końcu nie chodzi o to, by te kompleksy leczyć, a przeciwnie - o to, by się w nich utwierdzać .

A pomniki w utwierdzaniu są jak wiadomo najlepsze.
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
> W niedzielę na kanale discovery leciał o, nim program.

A wczoraj na discovery lecial program o magiku Dynamo. Zdecydowanie lepszy iluzjonista, naprawdę polecam.

>Licząc na jakikolwiek obiektywizm

Szybciej doczekasz sie go w północnej Korei. Nie będzie żaden obiektyw, żyd ni mason pluł nam w twarz.

>Ta sama porcja tych samych serwowanych bez przerwy
>bzdetów: jak to Lolek grał w teatrze jak to kajakiem po górskich potokach pływał i na nartach
>szusował z najwyższych szczytów i jak to... eh Bat man się chowa...

A co ma być? Przecież o "głębokich myślach" nie będą trąbić, to tylko niezwykłe teologi po instytutach. Pospólstwu cepelia. Swojskie, proste, naturalne, przaśne ma być, bo to lud lubi. Kremówki i barka i niech zstąpi duch Twój, co się sprawdziło cudownie przecież i jeszcze 21.37 czyli do domu Ojca poszedł czy tam odleciał. I pełno świeczek, miłości i łez. Magic dla ludu. I basta. Myślenie boli, a krytyczne jeszcze bardziej, tym bardziej, że prowadzi prosto do piekła.

>Widząc, że nic nowego się nie dowiem przełączyłem na cartoon netwoork.

No tam chyba Lolka (i Bolka) nie puszczają, ale pewny nie jestem. Ale tylko seria na dzikim zachodzie była. Nie pasuje do naszego, dzikiego środkowego wschodu.

>Kolega: Tego Ratzingera to ja za bardzo nie lubię jakiś taki...

No Helmut przecież.

>Ale, za to nasz papież to był papież...

No ba, jak nasza gorzała i kiełbasa (kiedyś). Co polskie to polskie.

>Ja: Ta? a czemu tak sądzisz? Co o Nim wiesz? Czytałeś coś, co napisał?

No wiesz co, przecież JEGO się czci i uwielbia, a nie czyta. Czyta się Nasz Dziennik i Gazetę Polską.
Selanos (12869 punktów)
Bez urazy, ale po przeczytaniu Twojego posta pierwsze co pomyślałem to "a czego się spodziewałeś?".

Ja nie jestem zaskoczony. Jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie nim katolicy zaczną interesować szczegółami własnej religii (taka biblia, szczegół), swojego szefostwa (encykliki), a media w Polsce zdobędą się na krytykę.

Przełączałem, polsaty, tvny, superstacje, discovery, o tvp to już nawet żal wspominać. Wszędzie to samo. Na szczęście była powtórka świata wg. Bundych, program nieporównywalnie inteligentniejszy od janopawłowej papki.
spellbinder (8577 punktów)
A żeby było zabawnie... google obzdjęciował Polskę.

I obzdjęciował świątynię opaczności bożej, a na tej świątyni wisiał w całej krasie fotosik papieża. A że google nie zamazuje tych facjat ręcznie wszystkim fotografowanym, tylko automatycznie, to nasz ukochany papież jest na google maps bez twarzy:D

Mnie to bardzo ubawiło
teh.mariusz (281 punktów)
wiadomosci(*)m-swi,1,5079804,wiadomosc.html

Jest nadzieja. Może dzięki temu fakt, że JPII nie przez wszystkich był lubiany dotrze do świadomości jakiejś tam części Polaków. Bo kto słuchałby jakiś tam tzw. racjonalistów czy chociażby Tadeusza Bartosia czy Stanisława Obirka.

Z drugiej strony obawiam się jednak, że może to przynieść odwrotny skutek. JPII krytykowany przed nadwornego geja RP (chociaż wypadałoby użyć słowa pedał, tak bardziej swojsko) zyska jeszcze więcej sympatii. Ot, nie dość że kochał ludzi i jadł kremówki to jeszcze jest nękany przez gejów.

edit: zresztą czego oczekiwać, Biedroń o tym wspomina. Wczoraj czy przedwczoraj pierwszym (może drugim) faktem w Faktach TVN był materiał o kanonizacji JPII. Pani Katarzyna Kolenda-Zaleska, która z powodzeniem mogłaby pracować w TV Trwam bez odrobiny sceptycyzmu relacjonuje jak to coraz więcej cudów ma miejsce dzięki wstawiennictwu kochanego Polaka. Rozumiem, że TV Trwam, Radio Maryja ma pewne poglądy, ale u nas nawet te żydowskie, masońskie media sławią wielkość naszego rodaka :/
03-04-2012 22:19 
 0 na 2
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>Z drugiej strony obawiam się jednak, że może to przynieść odwrotny skutek. JPII krytykowany przed nadwornego geja RP (chociaż wypadałoby użyć słowa pedał, tak bardziej swojsko) zyska jeszcze więcej sympatii. Ot, nie dość że kochał ludzi i jadł kremówki to jeszcze jest nękany przez gejów.

Obawiam się, że pomyliłeś... rozgłośnie!
Z takimi tekstami godzi się do... Radia Maryja!
Ku przemyśleniu, duży... "-"!!!


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
03-04-2012 22:40 
 Ocena 6 na 6
teh.mariusz (281 punktów)
>Obawiam się, że pomyliłeś... rozgłośnie!
>Z takimi tekstami godzi się do... Radia Maryja!
>Ku przemyśleniu, duży... "-"!!!

Zupełnie mnie nie zrozumiałeś

To była moja próba wcielenia się w rolę przeciętnego Polaka dla którego JPII jest kimś świętszym niż Jezus Chrystus i Jahwe razem wzięci. A wiadomo jaki stosunek do homoseksualistów ma przeciętny Polak.
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>>Obawiam się, że pomyliłeś... rozgłośnie!
>>Z takimi tekstami godzi się do... Radia Maryja!
>>Ku przemyśleniu, duży... "-"!!!
>Zupełnie mnie nie zrozumiałeś
>To była moja próba wcielenia się w rolę przeciętnego Polaka dla którego JPII jest kimś świętszym niż Jezus Chrystus i Jahwe razem wzięci. A wiadomo jaki stosunek do homoseksualistów ma przeciętny Polak.

Dzięki takim "próbom" jest jak jest. Próbuj dalej. Jeśli do grona przeciętnych Polaków dodamy "próbujących" być takowymi, to w efekcie końcowym jak myślisz homofobia będzie rosła, czy malała?


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
06-04-2012 07:53 
 Ocena 2 na 2
teh.mariusz (281 punktów)
>Dzięki takim "próbom" jest jak jest. Próbuj dalej. Jeśli do grona przeciętnych Polaków dodamy "próbujących" być takowymi, to w efekcie końcowym jak myślisz homofobia będzie rosła, czy malała?

Ok, właśnie dowiedziałem się, że dzięki mnie rośnie w Polsce homofobia.
Nie popadajmy w skrajności. Akurat na tym forum ironia powinna być odpowiednio rozumiana. Nigdy w innych sytuacjach nie używam słowa "pedał". Brzydzę się tym słowem i ludźmi używających tego słowa a ograniczenia praw dla homoseksualistów uważam za jedne z najpoważniejszych, jeśli nie najpoważniejsze naruszenie szeroko rozumianych praw człowieka w dzisiejszej Polsce (i nie tylko Polsce).
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>>Dzięki takim "próbom" jest jak jest. Próbuj dalej. Jeśli do grona przeciętnych Polaków dodamy "próbujących" być takowymi, to w efekcie końcowym jak myślisz homofobia będzie rosła, czy malała?
>Ok, właśnie dowiedziałem się, że dzięki mnie rośnie w Polsce homofobia.

Tego nie powiedziałem. Zadałem pytanie ale skoro już sam sobie udzieliłeś na nie odpowiedzi, to nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z tą konkluzją.

>Nie popadajmy w skrajności. Akurat na tym forum ironia powinna być odpowiednio rozumiana. Nigdy w innych sytuacjach nie używam słowa "pedał". Brzydzę się tym słowem i ludźmi używających tego słowa a ograniczenia praw dla homoseksualistów uważam za jedne z najpoważniejszych, jeśli nie najpoważniejsze naruszenie szeroko rozumianych praw człowieka w dzisiejszej Polsce (i nie tylko Polsce).

Ironizować też trzeba potrafić. Poza tym nie każda materia nadaje się do tego. Ostatnio przekonał się o tym Palikot "ironizując" w podobnym stylu. Bardzo się przysłużył sprawie. Polecam lekturę: mikeurbani(*)/9585,wszystkie-cioty-palikota

Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
06-04-2012 08:32 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Jeśli do grona przeciętnych Polaków dodamy "próbujących" być takowymi, to w efekcie końcowym jak myślisz homofobia będzie rosła, czy malała?
Będzie malała. Ośmieszenie takich postaw jest lepsze od najlepszego solennego pogrożenia paluszkiem "No, no, tak nie wolno mówić". Część homofobów to jednak ludzie na tyle inteligentni, by po usłyszeniu kpiny poczuć się nieswojo.
09-04-2012 20:03 
 Ocena 1 na 1
Sławek Dutkiewicz (1713 punktów)
>>Jeśli do grona przeciętnych Polaków dodamy "próbujących" być takowymi, to w efekcie końcowym jak myślisz homofobia będzie rosła, czy malała?
>Będzie malała. Ośmieszenie takich postaw jest lepsze od najlepszego solennego pogrożenia paluszkiem "No, no, tak nie wolno mówić". Część homofobów to jednak ludzie na tyle inteligentni, by po usłyszeniu kpiny poczuć się nieswojo.

Brawo, no to pójdźmy za ciosem:
Krzyczmy wszyscy na forum... " Bij żyda!" Oczywiście... ironicznie!
Już widzę oczyma wyobraźni jak ci przeciętni Polacy [na tyle inteligentni!] płoną ze wstydu i w ramach zadośćuczynienia najpierw pielgrzymują do Oświęcimia, a potem biorą udział w projekcie "Tęsknię za Tobą Żydzie". Stawiam na to, że prędzej spłonie kolejna... stodoła! Znam kilku inteligentnych, wykształconych antysemitów i wiem, że prędzej polecą po zapałki i bejsbola niż po rozum do głowy.


Nie moja wina, że moja mina niektórym przypomina teorię Darwina
09-04-2012 20:28 
 Ocena 3 na 3
teh.mariusz (281 punktów)


Jeszcze raz powtórzę, użyłem słowa "pedał" jako elementu pozorowanego ataku na przeciwników ofiary mojej, może niezbyt wysokich lotów, ironii.

Użyłem tego słowa na określonym forum, forum Racjonalista gdzie (tak myślę) ludzie mają pewien dystans do otaczającej nas rzeczywistości. Nie użyłbym tego słowa publicznie, nawet jeśli to miałaby być ironia, nawet jeśli miałoby to przysłużyć się dobrej sprawie. I tak, uważam, że Palikot popełnił błąd używając słowa "ciota" właśnie ze względu na potencjalnych adresatów swojej wypowiedzi.
03-04-2012 22:22 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>wiadomosci(*)m-swi,1,5079804,wiadomosc.html
>Jest nadzieja.

"Dlaczego w polskich mediach czy szkołach nie rozmawiamy o Karolu Wojtyle w sposób krytyczny? "

Czemu w tym katolickim kraju nie rozmawia się o JP2 krytycznie? Bo to się politycznie opłaca tylko Palikotowi.

A ujmując problem z innej strony:

Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.

Czemu papieża obarcza się winą za skandale pedofilskie? Że nie reagował? Reagował przecież. Gdy jakiś ksiądz gwałci dziecko, obwinia się zarząd organizacji. Ale gdy ostatnio wykoleił się pociąg, gromy spadły na dróżnika, a nie na Tuska.

No i jeszcze cytat z Biedronia: "gdybyśmy zlikwidowali finansowanie religii w szkołach, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji przegranych w większości powstań, a dyskusji jak uczyć się na porażkach i wyciągać z nich wnioski na przyszłość"

Tak więc zdaniem Biedronia, gdyby nauczyciele zarabiali 200 zł więcej, uczyliby wtedy nowoczesnej historii, surowej dla naszych "zrywów narodowych", a skoro zarabiają ile zarabiają, to gloryfikują powstania. Ktoś mi wyjaśni, jaki związek ma wysokość pensji ze sposobem prezentowania historii? Oraz jak to świadczy o polityku, który w czasie, gdy uczestnicy postania warszawskiego wciąż jeszcze żyją, mówi o tym, że należałoby pomijać w szkole tego typu epizody naszej historii?

bembergiem w berg
03-04-2012 22:29 
 0 na 2
farmer (22440 punktów)

> Ktoś mi wyjaśni, jaki związek ma wysokość pensji ze sposobem prezentowania historii?

Motywacyjny w dużym skrócie. Jak w każdej pracy.
03-04-2012 22:39 
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)
>> Ktoś mi wyjaśni, jaki związek ma wysokość pensji ze sposobem prezentowania historii?
>Motywacyjny w dużym skrócie. Jak w każdej pracy.

Mhm. Czyli nauczyciel zarabiający więcej, będzie miał MOTYWACJĘ, żeby nie gloryfikować powstania warszawskiego, oraz dzięki tej wyższej o 200 zł pensji, będzie miał MOTYWACJĘ, żeby opowiadać o powstaniu krytycznie, tak jakby tego sobie życzył Biedroń? Mózg roz...walony!


bembergiem w berg
farmer (22440 punktów)
>>> Ktoś mi wyjaśni, jaki związek ma wysokość pensji ze sposobem prezentowania historii?
>>Motywacyjny w dużym skrócie. Jak w każdej pracy.
>Mhm. Czyli nauczyciel zarabiający więcej, będzie miał MOTYWACJĘ, żeby nie gloryfikować powstania warszawskiego, oraz dzięki tej wyższej o 200 zł pensji, będzie miał MOTYWACJĘ, żeby opowiadać o powstaniu krytycznie, tak jakby tego sobie życzył Biedroń? Mózg roz...walony!

Chodzi ci o sposób prezentacji czy o to co ma prezentować? Zastanów się!
worek kości (2937 punktów)
cytat z Biedronia:

"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie religii w szkołach, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji przegranych w większości powstań, a dyskusji jak uczyć się na porażkach i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. To bardziej praktyczne umiejętności w dzisiejszym świecie."

Jak to rozumiesz?

Ja to rozumiem tak: jeśli podniesiemy pensje nauczycielom historii, to przestaną gloryfikować powstania.

Klasyczne "jeśli p to q", tylko jakoś nie widzę tutaj wynikania. A ty?

bembergiem w berg
03-04-2012 23:05 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

>Jak to rozumiesz?

Ma uczyć tak jak by w klasie było co najmniej trzech Rosjan pięciu Niemców i reszta Polaków. Ma dotrzeć do wszystkich a nie robić spektakl.
worek kości (2937 punktów)
>>Jak to rozumiesz?
>Ma uczyć tak jak by w klasie było co najmniej trzech Rosjan pięciu Niemców i reszta Polaków. Ma dotrzeć do wszystkich a nie robić spektakl.

no, no, ciekawa egzegeza myśli Biedronia.

bembergiem w berg
farmer (22440 punktów)
>>>Jak to rozumiesz?
>>Ma uczyć tak jak by w klasie było co najmniej trzech Rosjan pięciu Niemców i reszta Polaków. Ma dotrzeć do wszystkich a nie robić spektakl.
>no, no, ciekawa egzegeza myśli Biedronia.

Nie oczekuj ode mnie że napiszę referat o zasadności dołożenia 200 zł do lekcji historii.
Jeśli nie rozumiesz że religia nie dodaje wartości dodanej a wręcz zaburza rozwój myślenia to już nie moja sprawa.

Jeśli nie rozumiesz czym jest premia motywacyjna i jakie korzyści z tego mogły by być to też nie moja sprawa.

Jeśli wiesz coś lepiej oświeć mnie, jestem ciągle ciekawy świata.
03-04-2012 23:06 
 Ocena 4 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

>Ja to rozumiem tak: jeśli podniesiemy pensje nauczycielom historii, to przestaną gloryfikować powstania.
Niczego nie rozumiesz tylko się cieszysz, że znalazłeś punkt zaczepienia do dzielenia włosa na czworo.
Porównaj słowa Biedronia z idiotyzmami jakie plótł Wojtyła i zamilknij lepiej.

>Klasyczne "jeśli p to q", tylko jakoś nie widzę tutaj wynikania.
No po prostu serce rośnie kiedy nieuki wierzące w gadające węże błyszczą logiką i kategorycznie domagają sie wynikania!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-04-2012 23:29 
 0 na 4
worek kości (2937 punktów)

Nie no sorry, tak jak zwykle chodzę smutny i ponury, tak twoje wypowiedzi sprawiły, że zadrżał mi kącik górnej wargi w szczerym, chociaż odrobinę groteskowym, grymasie rozbawienia. Wstawiłbym tutaj nawet jakiś mem, ale i tak mi wszystkie potem kasują.

Słowo daję, ale twoja reakcja trąci dla mnie po prostu fanatyzmem - sam pewnie czujesz, że Biedroń się zapędził, ale uparcie go bronisz, jakby od tego zależał jakiś fundament, na którym opierasz cały swój system przekonań. No daj spokój... To wygląda niemal jak antyteza dla betonowych oszołomów z frondy - betonowy oszołom z racjonalisty...

bembergiem w berg
04-04-2012 10:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>cytat z Biedronia:
>>>>"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie religii w szkołach, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji przegranych w większości powstań, a dyskusji jak uczyć się na porażkach i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. To bardziej praktyczne umiejętności w dzisiejszym świecie."
>Jak to rozumiesz?
>Ja to rozumiem tak: jeśli podniesiemy pensje nauczycielom historii, to przestaną gloryfikować powstania.
Tak, jest to wyższa sztuka rozumienia - nie rozumieć wypowiedzi Biedronia, rozumieć księże ględzenia.

@@@
.
worek kości (2937 punktów)
>Tak, jest to wyższa sztuka rozumienia - nie rozumieć wypowiedzi Biedronia, rozumieć księże ględzenia.

Może sam się podzielisz swoją interpretacją myśli Biedronia.

bembergiem w berg
04-04-2012 14:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Może sam się podzielisz swoją interpretacją myśli Biedronia.
Mogę się podzielić, gdy dla Szanownego Pana jest to aż tak trudne do zrozumienia.
Skandalem jest wydawanie tak ogromnych kwot na religijną indoktrynację dzieci. Jest setki społecznych celów, na które wydanie tych pieniędzy byłoby bardziej racjonalne i przyniosło większe korzyści w podnoszeniu poziomu edukacji. Wśród nich jest także podniesienie poziomu wiedzy historycznej.

Miłego dnia.


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.
04-04-2012 11:50 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie religii w szkołach, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji przegranych w większości powstań, a dyskusji jak uczyć się na porażkach i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. To bardziej praktyczne umiejętności w dzisiejszym świecie."
>Jak to rozumiesz?

Ja to rozumiem jako tzw. "skrót myślowy".
Bo oprócz zaprzestania finansowania religii można by nie tylko podnieść płace prawdziwych nauczycieli, ale również przeorganizować program nauczania. Nie licząc się z opiniami biskupów (w Ministerstwie Oświaty) i katechetów (w pokoju nauczycielskim).


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
worek kości (2937 punktów)
>>"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie religii w szkołach, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji przegranych w większości powstań, a dyskusji jak uczyć się na porażkach i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. To bardziej praktyczne umiejętności w dzisiejszym świecie."
>>Jak to rozumiesz?
>Ja to rozumiem jako tzw. "skrót myślowy".
>Bo oprócz zaprzestania finansowania religii można by nie tylko podnieść płace prawdziwych nauczycieli, ale również przeorganizować program nauczania. Nie licząc się z opiniami biskupów (w Ministerstwie Oświaty) i katechetów (w pokoju nauczycielskim).

Kolejny egzegetyk - swoją drogą, jakie to niesamowite - bronić publicznie jakiegoś polityka, z wyrozumieniem podchodzić do jego "skrótów myślowych", doszukując się w jego wypowiedziach ukrytych mądrości... No ale wyobraź sobie, że np Adam Hoffman mówi coś takiego:

"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie pseudonauk typu gender studies, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji. Stać być może byłoby nas wtedy na nowoczesną lekcję historii - bez gloryfikacji unii europejskiej, a dyskusji jak uczyć się na przykładzie naszych narodowych osiągnięć i wyciągać z nich wnioski na przyszłość. To bardziej praktyczne umiejętności w dzisiejszym świecie."

Powiedziałbyś wtedy:

Bo oprócz zaprzestania finansowania gender studies można by nie tylko podnieść płace prawdziwych nauczycieli, ale również przeorganizować program nauczania. Nie licząc się z opiniami socjalistów(w Ministerstwie Oświaty) i feministek (w pokoju nauczycielskim).

?

bembergiem w berg
04-04-2012 14:51 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> No ale wyobraź sobie, że np Adam Hoffman mówi coś takiego:
>"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie pseudonauk typu gender studies, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji.

Dałbym Ci plus (wiem, że na nie nie polujesz ), za zastosowanie jednej z moich ulubionych metod badania sensu

Ale niestety: naukę religii mamy w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach.
Gender studies co najwyżej na uniwersytetach, gdzie z kolei nie ma lekcji religii.
Przykład więc "kulą w płot i o kant d....".
Co do liczenia się ze zdaniem socjalistów i feministek: ich racją istnienia jest obrona praw konkretnych, istniejących ludzi. Racją istnienia biskupów i katechetów jest egzekwowanie praw wymyślonego bóstwa, którego istnienia nie są w stanie dowieść, a którego prawa są na bieżąco przeinterpretowywane w miarę potrzeb materialnych Kościoła.

Teraz Ty sobie wyobraź, że jesteś zmuszony mieszkać w kraju, gdzie podobni "biskupi i katecheci" wdrażają inną religię (np. islam), o której fałszywości jesteś całkowicie przekonany. Czy to pozwoli Ci łatwiej zrozumieć odczucia osób takich jak ja?

No, ale dobra - przecież rozumiem o co Ci chodzi i masz dużo racji. Dałem się też nabrać na trik z tłumaczeniem się za Biedronia

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-04-2012 15:19 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
Nie, żebym był działaczem kościelno katolickim. Spodobała mi się Twoja wypowiedź, więc zrobię małe wyznanie:

Ja sam jestem raczej ateistą, raczej antyklerykalnym, ale w wyniku różnych zawirowań losu, studiuję na katolickiej uczelni, gdzie większość moich znajomych to księża i "mistycy". Co za przyjemność więc wchodzić na racjonalistę, żeby taplać się w błotku oświeconego samouwielbienia? Ja tutaj przychodzę po argumenty, żeby dokuczać znajomym księżom A że jestem czasem upierdliwy i się czepiam o najmniejsze pierdoły - spróbuj podyskutować sobie ze studentem teologii, który jest przekonany, że wieczorami rozmawia z Jezusem. To wszystko jest takie skomplikowane. Gdy ktoś posiłkuje się "prywatnym objawieniem", nie ma mowy o dalszej racjonalnej dyskusji, ale zawsze można trochę podokuczać... Co nie zmienia faktu, że nie są to oczytane i inteligentne osoby. Pokłosiem tych sporów oraz moja wrodzona przekora, żeby zajmować stanowisko odmienne, niż reszta, jest moja tutejsza aktywność. Tak czy siak, doskonale rozumiem Twoje odczucia, ale ja się tylko "bawię w dyskusję" Może trochę nawet trolluję. No, to tyle. Pozdrawiam.


bembergiem w berg
04-04-2012 15:32 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Pokłosiem tych sporów oraz moja wrodzona przekora, żeby zajmować stanowisko odmienne, niż reszta, jest moja tutejsza aktywność. Tak czy siak, doskonale rozumiem Twoje odczucia, ale ja się tylko "bawię w dyskusję"

O żesz Ty, motyla noga...

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-04-2012 16:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
,
>No ale wyobraź sobie, że np Adam Hoffman mówi coś takiego:
>"gdybyśmy zlikwidowali finansowanie pseudonauk typu gender studies, każdy z nauczycieli mógłby otrzymać 200 zł miesięcznie więcej pensji.
Nawet nie zdziwiła by mnie wypowiedź nawiedzonego idioty. Gdyby rzeczywiście zrezygnować z dofinansowania gender studies, nawet tylko na samych nauczycieli historii nie wypadło by po 2 grosze. Może tak na poziomie 00,2 grosza byłoby bliskie prawdy.
Znaj proporcje - Mocium Panie!

@@@
.
03-04-2012 23:02 
 Ocena 16 na 16
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa?

Może dlatego, że nie ma podstaw do krytykowania ani jego działalności naukowej, ani popularyzatorskiej, ani społecznej?
Nic też nie wiadomo o umoczeniu Dawkinsa w jakieś afery kryminalne.

>Czemu papieża obarcza się winą za skandale pedofilskie? Że nie reagował? Reagował przecież.

Jasne .
Takiemu np. Marcialowi Macielowi osobiście nawet tzw. blachę w czoło sprzedał:





>Gdy jakiś ksiądz gwałci dziecko, obwinia się zarząd organizacji.

A fuj, jak tak można .
A przecież Dobry Papież Wojtyła instrukcję Crimen Sollicitationis już po 23 latach Pontyfikatu uchylił...
03-04-2012 23:00 
 Ocena 11 na 11
astrotaurus (12445 punktów)

>Czemu w tym katolickim kraju nie rozmawia się o JP2 krytycznie? Bo to się politycznie opłaca tylko Palikotowi.
Wojtyła ćwierć wieku o pedofilii nie mówił, bo się to politycznie Kościołowi nie opłacało? Waszemu Bogu też wodę z mózgu robił?

>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.
Czytałeś regulamin publikacji na Racjonaliście?
Założyłeś wątek z krytyką posługując się obficie stosownymi argumentami i linkami?

>Czemu papieża obarcza się winą za skandale pedofilskie? Że nie reagował? Reagował przecież.
Ach, reagował? A jakieś przykłady reakcji?

>Gdy jakiś ksiądz gwałci dziecko, obwinia się zarząd organizacji. Ale gdy ostatnio wykoleił się pociąg, gromy spadły na dróżnika, a nie na Tuska.
Czy ty rozumiesz co mówisz? Tusk to czaruś, ale nie czarodziej!

>Oraz jak to świadczy o polityku, który w czasie, gdy uczestnicy postania warszawskiego wciąż jeszcze żyją, mówi o tym, że należałoby pomijać w szkole tego typu epizody naszej historii?
Że jest przytomny w przeciwieństwie do oszołomów...?
A ten "argument" o mówieniu czegoś lub nie za życia lub nie uczestników to sam wymyśliłeś?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-04-2012 23:20 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>Czemu w tym katolickim kraju nie rozmawia się o JP2 krytycznie? Bo to się politycznie opłaca tylko Palikotowi.
>Wojtyła ćwierć wieku o pedofilii nie mówił

No wypowiedź twoja to przecież nie na temat jest. Ja twierdzę, że w Polsce Wojtyły się nie krytykuje, bo to politycznie niebezpieczny temat. No staram się chyba do tej sprawy podejść "zdroworozsądkowo"?

>>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.
>Czytałeś regulamin publikacji na Racjonaliście?
>Założyłeś wątek z krytyką posługując się obficie stosownymi argumentami i linkami?

No ja niedomyślny i nie kumam aluzji.

>>Czemu papieża obarcza się winą za skandale pedofilskie? Że nie reagował? Reagował przecież.
>Ach, reagował? A jakieś przykłady reakcji?

Przykład, przykład, no na filmie z Adamczykiem była nawet ta scena:

wklejam za wikipedią, w środku są przypisy:
Cytat:
Świat czekał na reakcję papieża przez dwa miesiące. Dopiero w marcu 2002 roku Jan Paweł II przerwał milczenie i swoje stanowisko na ten temat przedstawił w liście do księży z okazji Świąt Wielkanocnych:
Ponury skandal rzuca cień podejrzeń na wszystkich innych uczciwych księży, którzy pełnią swoją posługę z pełną uczciwością oraz często z heroicznym samopoświęceniem.

W kwietniu 2002 papież z Wadowic zwołał spotkanie kardynałów w sprawie oskarżeń o molestowanie. Na spotkaniu z młodzieżą w Toronto Jan Paweł II wyraził swój żal i wstyd wynikający z ujawnionych zdarzeń, ale podkreślił dobre intencje duchownych oraz zaapelował o wsparcie ich posługi:
Krzywda wyrządzona przez kilku księży najmłodszym i najsłabszym wypełnia nas wszystkich głębokim uczuciem żalu i wstydu. Ale pomyślcie o większości duchownych, którzy pragną jedynie służyć oraz czynić dobro. Bądźcie z nimi blisko i wspierajcie ich.

Wielu katolików było usatysfakcjonowanych słowami papieża. Przedstawiciele ofiar molestowania, jak Gary Bergeron[35], stwierdzili, że konieczne jest przeproszenie przez Jana Pawła II za błędy Kościoła ujawnione podczas wyjaśniania skandali seksualnych.


>Czy ty rozumiesz co mówisz? Tusk to czaruś, ale nie czarodziej!

W zależności od tego, jak nam światopoglądowo wygodnie, to szukamy kozła ofiarnego albo na górze, albo na dole łańcucha decyzyjnego.

>>Oraz jak to świadczy o polityku, który w czasie, gdy uczestnicy postania warszawskiego wciąż jeszcze żyją, mówi o tym, że należałoby pomijać w szkole tego typu epizody naszej historii?
>Że jest przytomny w przeciwieństwie do oszołomów...?

Powstanie Warszawskie - jasne, z materialistycznego punktu widzenia, same straty, śmierć i zniszczenie.

>A ten "argument" o mówieniu czegoś lub nie za życia lub nie uczestników to sam wymyśliłeś?

Zastanawiam się tylko, czy ludziom, którzy idą na "pewną śmierć" walcząc z okupantem, należy się jednak szacunek za swoją odwagę (być może głupotę)? Ciężko o tym obiektywnie dyskutować, nikt z nas nie doświadczył grozy wojny, ale można chyba sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś w obliczu śmiertelnego zagrożenia, zamiast cierpliwie znosić upokorzenia, wstaje i walczy, chociaż wie, że nie ma żadnych szans i prawdopodobnie zginie. Czytając o powstańcach warszawskich przeraziłem się nieraz naiwnością niektórych z nich - dzielili przekonanie, że teraz zrobią ułańskie hurra, a jutro będzie koniec wojny. To wszystko jest takie skomplikowane. Dziś ceni się bezpieczeństwo za wszelką cenę. Kiedyś ludzie byli gotowi oddać swoje życie "za sprawę". Tylko co jeśli "zima nadchodzi", że tak nawiążę do Gry o tron, z którym wreszcie się zapoznaję.

bembergiem w berg
03-04-2012 23:48 
 Ocena 6 na 6
teh.mariusz (281 punktów)
>wklejam za wikipedią, w środku są przypisy:

A, przeprosił, super. A może jakieś konsekwencje wyciągnięte wobec panów pedofili?

O ile dobrze wiem, jak jakiś teolog śmiał podważać niektóre dogmaty Kościoła szybko odbierano mu prawo do nauczania. W takich sprawach jakoś szybko reagował.

Poza tym co do artykułu z wikipedii podanego przez Ciebie:

pl.wikiped(*)apieża_Jana_Pawła_II

"4 kwietnia 2010 brytyjski dziennik The Times podał, że Jan Paweł II wstrzymywał dochodzenie w sprawie swojego przyjaciela, austriackiego kardynała Hansa Hermanna Groëra, który miał dopuścić się molestowania nawet dwóch tysięcy chłopców. The Times ujawnia też, że papież promował pewnych wyższych dostojników Kościoła mimo zarzutów, że dopuszczali się oni czynów pedofilnych."

Czy jeżeli są pewne podejrzenia wobec takich panów, nie lepiej byłoby wstrzymać się z promowaniem takich panów? Może należało pomyśleć o jakichś rozwiązaniach systemowych? Może zniesienie celibatu i dopuszczenie małżeństw kapłanów skierowałoby popęd księży w odpowiednim kierunku?
04-04-2012 00:21 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)
>Ja twierdzę, że w Polsce Wojtyły się nie krytykuje, bo to politycznie niebezpieczny temat. No staram się chyba do tej sprawy podejść "zdroworozsądkowo"?
Zaiste, fałsz jest nader zdroworozsądkowy. Zwłaszcza w wykonaniu katolików.

>No ja niedomyślny i nie kumam aluzji.
Jakich aluzji?! Publikuj, po prostu publikuj. Twoja uwaga o braku krytyki Dawkinsa miała charakter wyłącznie insynuacji.

>Przykład, przykład, no na filmie z Adamczykiem była nawet ta scena:
>wklejam za wikipedią, w środku są przypisy:
Tak, tak, reagował: nieznaczący margines rzuca cień na cudownych księży w cudownym Kościele.

>Wielu katolików było usatysfakcjonowanych słowami papieża.
Och, katolikom do tępego zadowolenia z siebie niewiele potrzeba. Parę bełkotliwych zdań za ćwierćwiecze przyzwolenia, przedkładania statusu księdza nad status ofiary to wedle katolików aż nadto dobra!

>W zależności od tego, jak nam światopoglądowo wygodnie, to szukamy kozła ofiarnego albo na górze, albo na dole łańcucha decyzyjnego.
Wam na pewno. W imię fałszu zrobisz wszystko by zamazać różnicę między pustym czarusiem w walce politycznej a świętym czarodziejem - kolegą i wybrańcem Boga najlepszego na świecie.

>Powstanie Warszawskie - jasne, z materialistycznego punktu widzenia, same straty, śmierć i zniszczenie.
Masz rację. A z jakich punktów widzenia uczciwie polecałbyś naśladować drogę powstania?

>Zastanawiam się tylko, czy ludziom, którzy idą na "pewną śmierć" walcząc z okupantem, należy się jednak szacunek za swoją odwagę (być może głupotę)?
A kto im tego odmawia? Wielu z krytyków powstania wzięłoby w nim udział, ale niewielu by je wywołało.

>sam pewnie czujesz, że Biedroń się zapędził, ale uparcie go bronisz
Nie bronię Biedronia, ale krytykuję Twoje robienia halo wokół jakiegoś hasłowego skrótu myślowego w sposób urągający przyzwoitości. Nie dość, że stroisz się w cudze piórka (nawoływanie przez Ciebie do logiki jest żenujące) to jeszcze odmawiasz zwrócenia uwagi na meritum: Wojtyła dużo większe głupoty gadał.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-04-2012 23:03 
 Ocena 13 na 13
teh.mariusz (281 punktów)
Mam wrażenie, że mimo iż Dawkins jest ceniony przez wielu tutaj piszących, nikt nie uważa go tutaj za świętego. Myślę, że wielu z chęcią by przeczytało rzetelny artykuł krytykujący Dawkinsa czy też jedną z jego książek.

Natomiast dla przeciętnego Polaka JPII jest bóstwem, jakąś dziwną postacią złożoną z serii anegdotek i historyjek, jak to JPII kupował kremówki, pływał sobie kajakiem za młodu, w tenisówkach pobiegł na spotkanie z Wyszyńskim a z okna Franciszkańskiej ileś tam opowiadał świetne kawały. Mam problem (i chyba nie tylko ja) z jego infantylnym wizerunkiem, gdzie jego żarciki zupełnie zasłaniają jego "zasługi" dla świata. Ale cóż, świętego krytykować nie wolno.

Poza tym nawet Palikot w wielu wypowiedziach ciepło wypowiada się o JPII

Co ciekawe, tak sobie pomyślałem. Jeśli państwo Watykan kanonizuje JPII nasz ukochany rodak zostanie przedmiotem czci religijnej (faktycznie już nim jest) co będzie oznaczać, że trzeba będzie uważać z nadmierną krytyką JPII bo możemy wypełnić w ten sposób znamiona przestępstwa z art. 196 KK. Tak o to decyzja administracyjna (?) przywódcy innego państwa wpływa na działanie naszego wymiaru sprawiedliwości.
worek kości (2937 punktów)
>Natomiast dla przeciętnego Polaka JPII jest bóstwem

Odniosę się tylko do tego. Co wy z tymi "przeciętnymi Polakami"? Niech sobie przeciętni Polacy wierzą w co chcą, i tak nikt tego nie zmieni. Józef Życiński po śmierci papieża o tej rozemocjonowanej wojtyłomanii wśród "przeciętnych Polaków" powiedział: "kremówki - tak, encykliki - nie". To, że "przeciętnemu Polakowi", podobnie zresztą jak wszystkim "przeciętnym", brakuje czasami rozumu, to chyba nie jest jakieś szczególne odkrycie?

bembergiem w berg
teh.mariusz (281 punktów)
>Odniosę się tylko do tego. Co wy z tymi "przeciętnymi Polakami"? Niech sobie przeciętni Polacy wierzą w co chcą, i tak nikt tego nie zmieni. Józef Życiński po śmierci papieża o tej rozemocjonowanej wojtyłomanii wśród "przeciętnych Polaków" powiedział: "kremówki - tak, encykliki - nie". To, że "przeciętnemu Polakowi", podobnie zresztą jak wszystkim "przeciętnym", brakuje czasami rozumu, to chyba nie jest jakieś szczególne odkrycie?

Ok, może inaczej. Po prostu fakt, że postać tak bardzo kontrowersyjna w Polsce jest uznawana za wzór cnót i moralności troszeczkę mnie irytuje.
04-04-2012 08:17 
 Ocena 11 na 11
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.
-Mamy wieszać psy na Dawkinsie tylko po to by sprawić przyjemność religiantom i pokazać obiektywizm? Do tego potrzebujemy powodu, argumentu, konkretnego zarzutu. Podaj jakiś. Ja mam jeden, Dawkins za często i zbyt kulturalnie tłumaczy agresywnym religiantom wyniki swoich naukowych dociekań. A oni nie dość, że nic z tego nie rozumieją i nie chcą rozumieć, to jeszcze się odgrażają i pompują nienawiścią, która powinna być im obca, jeżeli chcą być w zgodzie ze swoim religijnym sumieniem i wskazaniami JPII.
-Jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy katolicy nie przyjmują kompletnie do wiadomości. Mogą sobie całować ślady stóp JPII, wąchać z zachwytem jego zużytą bieliznę i układać hymny o jego wielkości, ale muszą pamiętać, że nie mogą wszystkich zmusić do uznawania go za wielkiego, świętego i mądrego. Dla niewierzących jednak, to tylko szef jednej z wielu organizacji wyznających iluzję boga i zbawienia, propagujący nonsensy i kłamstwa od wielu wieków z ogromną szkoda dla milionów ludzi i jeszcze wielu następnych pokoleń.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
04-04-2012 10:45 
 Ocena 1 na 3
wacus47 (666 punktów)
>>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.
>-Mamy wieszać psy na Dawkinsie tylko po to by sprawić przyjemność religiantom i pokazać obiektywizm? Do tego potrzebujemy powodu, argumentu, konkretnego zarzutu. Podaj jakiś. Ja mam jeden, Dawkins za często i zbyt kulturalnie tłumaczy agresywnym religiantom wyniki swoich naukowych dociekań. A oni nie dość, że nic z tego nie rozumieją i nie chcą rozumieć,

Z braku zrozumienia nie czyniłbym zarzutu. Większość osób tutaj piszących rozumie teorię ewolucji w małym stopniu ( w tym autor posta). W ogóle, brak zrozumienia pewnych zagadnień naukowych nie świadczy o głupocie czy ignorancji o ile osoba ich nie rozumiejąca nie zaczyna sie na ich temat wypowiadać...
04-04-2012 11:03 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>W ogóle, brak zrozumienia pewnych zagadnień naukowych nie świadczy o głupocie czy ignorancji o ile osoba ich nie rozumiejąca nie zaczyna sie na ich temat wypowiadać...
Święte słowa - Panie Wacus47 - tylko ni cholery ludzie nie chcą przyjąć tego do siebie. Odwrotnie - im mniej wiedzą tym pewniej się wypowiadają i wypowiedzi innych oceniają.

Miłego dnia.

@@@
.
04-04-2012 11:25 
 Ocena 9 na 9
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Z braku zrozumienia nie czyniłbym zarzutu. Większość osób tutaj piszących rozumie teorię ewolucji w małym stopniu ( w tym autor posta). W ogóle, brak zrozumienia pewnych zagadnień naukowych nie świadczy o głupocie czy ignorancji o ile osoba ich nie rozumiejąca nie zaczyna sie na ich temat wypowiadać...

-Właśnie. A przeciwnicy Dawkinsa ciągle wypowiadają się na temat ewolucji i naukowych teorii dotyczących zaistnienia życia na Ziemi, odrzucając każdą, logiczną argumentację. Zarzutem w stosunku do nich nie jest brak zrozumienia (choć brak chęci zrozumienia, nawet słuchania już tak) tylko właśnie zarzuty z ich strony, że ktoś ośmiela się mieć inną, nie święta wersję i jeszcze bezczelnie ją udowadnia. Ich niektóre "kontrargumenty" można było już usłyszeć setki razy, np. o brakujących ogniwach. Tak usilnie uświadamiają ludzkość religijnie, a tacy złośliwi Dawkinsowie chcą wszystko zepsuć tą swoją "niepotwierdzoną teorią" ewolucji.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
04-04-2012 14:53 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>Czemu na racjonaliście.pl nie ma krytycznych artykułów dotyczących np Dawkinsa? Myślę, że odpowiedź zwolenników papieża będzie podobna.
>-Mamy wieszać psy na Dawkinsie tylko po to by sprawić przyjemność religiantom i pokazać obiektywizm?

Dawkins jest biologiem czy filozofem? Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne. Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią. Dawkins uprawia więc filozofię, chociaż nie jest filozofem. Dawkins krytykuję zjawisko religii przez pryzmat arbitralnie wyjętych patologii. Nikomu tutaj zdaje się to jednak jakoś nie przeszkadzać. Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło. Dawkins znów uprawia filozofię. Dawkins przy pomocy "memetyki" próbuje przełożyć terminy ewolucji na sferę kultury. To również filozofia. Myślę, że sporo tego, co głosi Dawkins, dałoby się poddać do dyskusji.

>-Jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy katolicy nie przyjmują kompletnie do wiadomości. Mogą sobie całować ślady stóp JPII, wąchać z zachwytem jego zużytą bieliznę i układać hymny o jego wielkości,

Rozumiem, że to internet i w ogóle, ale gdybyś z czymś takim wyskoczył publicznie, zostałbyś wyśmiany. To nie jest język dyskusji.

>ale muszą pamiętać, że nie mogą wszystkich zmusić do uznawania go za wielkiego, świętego i mądrego.

co ty pleciesz...

>Dla niewierzących jednak, to tylko szef jednej z wielu organizacji wyznających iluzję boga i zbawienia, propagujący nonsensy i kłamstwa od wielu wieków z ogromną szkoda dla milionów ludzi i jeszcze wielu następnych pokoleń.

mhm, misje w Afryce, hospicja, szpitale, przytułki prowadzone przez religijne organizacje... A ty widzisz tylko szkodzenie, bo jako niewierzący WIESZ, że wszystko, co religijne, to bzdury, więc do jednego worka wrzucasz zarówno wymiar doktrynalny jak i instytucjonalny. Nawet Dawkins nie twierdzi, że wie na 100%, że nie ma Boga, chociaż zdaje się przynajmniej odróżniać teorię od praktyki.


bembergiem w berg
04-04-2012 15:17 
 Ocena 11 na 11
astrotaurus (12445 punktów)

>Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne. Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią.
Bóg to zjawisko filozoficzne? Religia to filozofia? Zabobony i obrzędy to filozofia? Katecheza i pokropki to filozofia?

>Dawkins uprawia więc filozofię, chociaż nie jest filozofem.
Każdy jest. Jeden więcej, inny mniej. Ty na pewno mniej skoro pleciesz takie dyrdymały.

>Dawkins krytykuję zjawisko religii przez pryzmat arbitralnie wyjętych patologii.
Socjalizm ... tfu... religie tak, wypaczenia nie?
Religie to jedna wielka patologia!

>Nikomu tutaj zdaje się to jednak jakoś nie przeszkadzać. Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.
I próbuje dotrzeć do ciemnych, religijnych umysłów z prawdą, że religie też tego nie wiedzą.

>Rozumiem, że to internet i w ogóle, ale gdybyś z czymś takim wyskoczył publicznie, zostałbyś wyśmiany. To nie jest język dyskusji.
Fani Wojtyły nie znają języka dyskusji, nie rozumieją potrzeby dyskusji, są oburzeni sugestią takiej potrzeby. Uważają, że ich urojenia są legitymacją wolnego dostępu wszędzie.
Gdzie była dyskusja o wprowadzeniu szerzenia ciemnoty do szkół, o zaświnieniu każdej ściany państwowego gmachu znakami religijnymi?

>do jednego worka wrzucasz zarówno wymiar doktrynalny jak i instytucjonalny.
Cały problem w wymiarze doktrynalnym. Gdybyście działali jako zwyczajna organizacja jakich wiele, gdyby Wojtyła był zwykłym kacykiem dbałym o swoje Kacykowo wszystko byłoby inaczej. Razi przede wszystkim rozdźwięk między dętymi deklaracjami, a rzeczywistością; razi pycha, nieuctwo, pogarda dla inności - te nieodłączne atrybuty religii.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2012 15:21 
 Ocena 8 na 8
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Dawkins jest biologiem czy filozofem? Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"?

-Nauka pozwala mówić o faktach, które odkrywa i potwierdza i które definitywnie obalają podstawami wiary i religii chrześcijańskiej.

>Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.
-Ale próbuje, naukowo, zgodnie z faktami, a nie przyjmuje "święte argumenty" ze starych ksiąg.

>>-Jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy katolicy nie przyjmują kompletnie do wiadomości. Mogą sobie całować ślady stóp JPII, wąchać z zachwytem jego zużytą bieliznę i układać hymny o jego wielkości,
>Rozumiem, że to internet i w ogóle, ale gdybyś z czymś takim wyskoczył publicznie, zostałbyś wyśmiany. To nie jest język dyskusji.
-A kto te durnoty wymyślił jak relikwie, kawałki palca, włosy, szmatki z ubrań, na pewno nie ja, ani Dawkins. Ciągle z tym wyskakują publicznie i jeszcze śmiać się nie wolno.

>>ale muszą pamiętać, że nie mogą wszystkich zmusić do uznawania go za wielkiego, świętego i mądrego.
>co ty pleciesz...
-Ależ usiłują. Głos przeciw JPII to niemal obraza całego narodu.

>mhm, misje w Afryce, hospicja, szpitale, przytułki prowadzone przez religijne organizacje...
-Wsadzają się gdzie mogą i jak mogą ze swoją ciemnotą. Potem taki Kony chrześcijanin morduje na potęgę...misjonarz z karabinem.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
04-04-2012 15:27 
 Ocena 10 na 10
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Dawkins jest biologiem czy filozofem? Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne.

Nieprawda, narzędzia naukowe pozwalają badać jakość materiałów źródłowych na podstawie których religie czy filozofie opierają swoje twierdzenia oraz jakość odpowiedzi religijnych (badania porównawcze, historyczne, konfrontowanie z wynikami badań współczesnych, badanie spójności wewnętrznej dogmatów itd).

> Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią.

Wszyscy teologowie tak twierdzą, bo inaczej podcięliby gałąź na której siedzą...

> chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.

Jasne... a katolik WIE, że człowiek został ulepiony z prochu ziemi... proste.

>mhm, misje w Afryce, hospicja, szpitale, przytułki prowadzone przez religijne organizacje...

Są, oczywiście. Jak również przytułki, szpitale i hospicja prowadzone przez wyznawców fałszywych religii (np. hinduistów, buddystów) oraz przez "pozbawionych wszelkich wartości moralnych" ateistów.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-04-2012 16:48 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nawet Dawkins nie twierdzi, że wie na 100%, że nie ma Boga,
Zupełnie nie upasł by się Pan na tym co Dawkinsowi do 100 % pewności pozostało.

>chociaż zdaje się przynajmniej odróżniać teorię od praktyki.
Gdyż znacznie lepszym w tych sprawach był Christopher Hitchens.
Polecam.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.

.
04-04-2012 17:57 
 Ocena 17 na 17
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dawkins jest biologiem czy filozofem?
Dawkins z wykształcenia jest biologiem, ale gdzie istnieje nakaz trzymania swojej wiedzy w podstawowej specjalności. Byle księżulo pieprzy na kazaniach, co mu do głupiego łba przyjdzie. Biskup to swoje twierdzenia podaje już autorytarnie jako prawdę absolutną. Natomiast od jednego najwybitniejszych intelektualistów Pan "Worek kości" - życzy sobie stosownego papirka. Najlepiej jeszcze z katolickiej uczelni.

>Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne.
Dokładnie żadna z nauk (science) nic o Bogu powiedzieć nie może. Nigdzie ani nie natknęła się na takie cudactwo, ani też na najmniejszą przesłankę jego oddziaływania na rzeczywistość. Ponadto nie zupełnie nie rozumie - co ten termin miałby w tych naukach znaczyć (brak jakiejkolwiek definicji).
W naukach przyrodniczych obowiązek udowodnienia tezy zawsze spoczywa na twierdzącym. Gdyby ktokolwiek z wierzących mógł istnienie Boga udowodnić, to takie dowody by przedstawił. Reszta to pieprzenie o jakieś "Prawdzie" i tym podobnych bzdurach.

>Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią. Dawkins uprawia więc filozofię, chociaż nie jest filozofem.
Uprawianie dziś filozofii zgodnie z XIX wieczną metodologią ma tyle samo wspólnego z nauką - co i teologia, czyli dokładnie nic. W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie. "Boga urojonego" należy przeczytać, a nie opowiadać o nim, tego co inni opowiadają.

>Dawkins krytykuję zjawisko religii przez pryzmat arbitralnie wyjętych patologii.
Kurcze pieczone. Długo żyję na tym świecie i jeszcze żadnej obiektywnej pracy w naukach humanistycznych nie spotkałem. A najbardziej zakłamani i subiektywni są ci którzy obiektywności się domagają. Dobrze jest publikacje ze sobą zestawiać, tu warto zestawić publikacje Alistera McGratha i Pawła Blocha z Dawkinsem. W tym zestawieniu to Dawkins jest szczytem obiektywnej ostrożności swoich stwierdzeń.

>Nikomu tutaj zdaje się to jednak jakoś nie przeszkadzać. Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości,
A może tak konkretniej? Gdzie Dawkins i co napisał?

>chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.
Jakoś zupełnie z tym bym nie przesadzał. To że na KUL-u nie wiedzą, to jeszcze wcale nie znaczy, że uczeni nie wiedzą. Oczywiście, że nie wiedzą wszystkiego ani nawet nie aspirują do tego, ale wiedzą dostatecznie dużo aby żaden Bóg w żadnej dziurze już się nie mógł schować. Wypowiedź filozofa zajmującego się nauką: www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

>To również filozofia. Myślę, że sporo tego, co głosi Dawkins, dałoby się poddać do dyskusji.
Cały czas na taką dyskusję czekam.
Parę rozmów się nawet tu rozpoczęło, ale do poważnej rozmowy o tej ważnej książce, jak na razie nie doszło. Brak merytorycznie przygotowanych partnerów do dyskusji. To na co stać fideistów, to ping-pong i drobne pyskówki. Trzeba by było, ze zrozumieniem tę książkę (a dobrze by było i inne), Dawkinsa przeczytać.

Miłego dnia.

@@@
.
04-04-2012 20:52 
 Ocena 2 na 2
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

> W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie. "Boga urojonego" należy przeczytać, a nie opowiadać o nim, tego co inni opowiadają.

Co Pan ma na myśli mówiąc w książce Bóg urojony filozofii jest bardzo niewiele? Bóg urojony to książka filozoficzna. Worek kości słusznie napisał, że Dawkins uprawia filozofię, ale niesłusznie czyni z tego zarzut. Filozofujący biolog podaje argumenty, oraz przedstawia przyczyny swojego ateizmu. Ateizm zaś jest stanowiskiem filozoficznym. Niedoskonałość organizmów, problem cierpienia i zła w przyrodzie, pytanie o relację między tak urządzonym światem, a koncepcją Boga przedstawianego przez teistów, to są problemy ściśle filozoficzne. Podobnie liczne książki filozofującego fizyka Paula Davisa również są publikacjami filozoficznymi, mimo że ich autor jest fizykiem i pisze o badaniach z zakresu kosmologii i fizyki kwantowej. A co z książkami ks. Hellera? Czy to, że opisuje poszczególne problemy modeli wszechświata, oraz zmagania fizyków i kosmologów decyduje o tym, że te książki nie są filozoficzne? Nie, Davis i Heller czynią coś podobnego do Dawkinsa - używają teorii naukowych w celu przedstawienia argumentów na rzecz danego poglądu. Mimo, że czytamy o teoriach ukutych przez biologów, fizyków, to filozoficzne konsekwencje płynące z poszczególnych teorii (oraz typowo filozoficzne problemy:problem początku, zasady antropiczne, matematyczność przyrody itd.) powodują, że daną książkę określamy jako dzieło filozoficzne. Dawkinsowi czyniono zarzuty, że jego wywody w Samolubnym genie są zbyt filozoficzne. Dennett w świetnym artykule bronił filozoficznych spekulacji Dawkinsa philpapers.org/rec/DENTSG Filozoficzne spekulacje, przedstawiające dobrze znane fakty, przedstawione w nowy, oryginalny sposób mogą skłonić do postawienia zupełnie nowych pytań, dzięki czemu jest szansa nie tylko na rozwiązanie starych problemów, ale również na naukową rewolucję.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
04-04-2012 23:18 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>>W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie. "Boga urojonego" należy przeczytać, a nie opowiadać o nim, tego co inni opowiadają.
>Co Pan ma na myśli mówiąc w książce Bóg urojony filozofii jest bardzo niewiele?
Dokładnie to - co napisałem w swojej wypowiedzi, a szczególnie to - co znalazło się w całym akapicie: Cytat:
Uprawianie dziś filozofii zgodnie z XIX wieczną metodologią ma tyle samo wspólnego z nauką - co i teologia, czyli dokładnie nic. W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie,
zaś na pewno, nie tylko to, co zechciał Pan z niego wyciąć.

Pytania filozoficzne oczywiście pozostały, ale dzisiaj aby na nie odpowiedzieć wcale nie jesteśmy zmuszeni do korzystania tylko ze spekulacyjnych (filozoficznych narzędzi). Na wiele z nich całkiem sensownie odpowiada nauka.

>Bóg urojony to książka filozoficzna.
Tak, na ile każda szersza refleksja inteligentnego człowieka jest filozofią.

>Worek kości słusznie napisał, że Dawkins uprawia filozofię, ale niesłusznie czyni z tego zarzut.
Pan "worek kości przedstawia zarzuty zgodnie z własnymi przekonaniami i do tego ma pełne prawo, ale wcale to nie znaczy, że ma w tym raję.

>Filozofujący biolog podaje argumenty, oraz przedstawia przyczyny swojego ateizmu.
A biologizujący filozof (Dennett) udatnie go broni i co z tego wynika? Książki Dennetta stają się przez to naukowo przyrodniczymi, a Dawkinsa "Bóg Urojony" i "Najwspanialsze widowisko świata" książkami filozoficznymi?

>Ateizm zaś jest stanowiskiem filozoficznym.
Nie, ateizm jest przekonaniem, które w różny sposób może być uargumentowane. Także przez wiarę w to, że Bóg nie istnieje.

>Niedoskonałość organizmów, problem cierpienia i zła w przyrodzie, pytanie o relację między tak urządzonym światem, a koncepcją Boga przedstawianego przez teistów, to są problemy ściśle filozoficzne.
W takim - jak Pan wyżej przedstawił - bigosie wszystko może być filozofią i niektórym właśnie o to chodzi. Natomiast poznanie naukowe wyzwoliło się już z filozofii i filozofia choć jest nauce bardzo przydatną, to jest już często zupełnie niekonieczną. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,493492#w493715
Według mnie, każdy inteligentny człowiek filozofuje, ale czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy filozofami? Jeżeli tak, to rzeczywiście Dawkins jest filozofem i to wcale niezłym.

>Podobnie liczne książki filozofującego fizyka Paula Davisa również są publikacjami filozoficznymi, mimo że ich autor jest fizykiem i pisze o badaniach z zakresu kosmologii i fizyki kwantowej. A co z książkami ks. Hellera? Czy to, że opisuje poszczególne problemy modeli wszechświata, oraz zmagania fizyków i kosmologów decyduje o tym, że te książki nie są filozoficzne?
Tak, znani są mi filozofowie, którzy w sposób bardziej lub mniej uprawniony wykorzystują naukę dla swoich spekulacji filozoficznych. Zresztą i w poważnej refleksji filozoficznej zawsze uwzględniano aktualny poziom naukowej wiedzy.
Tu zapomniał Pan o jeszcze jednym fizyku filozofie: www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/

>Nie, Davis i Heller czynią coś podobnego do Dawkinsa - używają teorii naukowych w celu przedstawienia argumentów na rzecz danego poglądu.
Tak jest według Pana. Według mnie Dawkins rzeczywiście posiada tylko podstawowe obeznanie w filozofii i pisze swoje dzieło w oparciu o wiedzę i warsztat uczonego, który przyswajał sobie przez wiele lat. Oczywiście, że jest także oczytanym erudytą, a trudno być inteligentem - nie mówiąc o intelektualiście - aby podstawowa wiedza o historii filozofii była nam obcą i Dawkins takową - w sposób widoczny - posiada.

Ale obie tu wymienione pozycje Dawkinsa, są popularyzacyjnymi wiedzę książkami naukowo-światopoglądowymi, a nie filozoficznymi. Choć kłócić się o to nie mam zamiaru. Można go uznać i za filozofa, choć pisząc tyle o Bogu bardziej mi na teologa podpada, a o teologii (wbrew zarzutom teistów) też ma spore pojęcie.

Pozdrawiam.

@@@
.
05-04-2012 20:13 
 0 na 2
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>>Filozofujący biolog podaje argumenty, oraz przedstawia przyczyny swojego ateizmu.
>A biologizujący filozof (Dennett) udatnie go broni i co z tego wynika? Książki Dennetta stają się przez to naukowo przyrodniczymi, a Dawkinsa "Bóg Urojony" i "Najwspanialsze widowisko świata" książkami filozoficznymi?

Ślepy zegarmistrz, Najwspanialsze widowisko świata, Rzeka genów - to literatura popularnonaukowa traktująca o ewolucji. Bóg urojony to publikacja z zakresu ateologii, konfliktu religii i nauki. Dawkins nie podejmuje tam szerokiego omówienia problemów ewolucji. Gdyby miał Pan polecić przystępną książkę o ewolucji, to zapewne wybrałby Pan Ślepego zegarmistrza, a nie Boga urojonego. Ta ostatnia to pozycja filozoficzna, te pierwsze to publikacje popularnonaukowe, w których autor uwydatnia swój światopogląd.

>>Niedoskonałość organizmów, problem cierpienia i zła w przyrodzie, pytanie o relację między tak urządzonym światem, a koncepcją Boga przedstawianego przez teistów, to są problemy ściśle filozoficzne.
>W takim - jak Pan wyżej przedstawił - bigosie wszystko może być filozofią i niektórym właśnie o to chodzi. Natomiast poznanie naukowe wyzwoliło się już z filozofii i filozofia choć jest nauce bardzo przydatną, to jest już często zupełnie niekonieczną.

Bigos kojarzy mi się tutaj z jakimś wymieszaniem różnych składników, a przecież przykładowe problemy, które podałem są podejmowane przez filozofów. Uczeni uprawiają naukę, ale filozofowie zadają pytanie "czym jest nauka?" Biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy biolog stawia zarzut, że organ jest zbyt niedoskonały, by mógł zostać zaprojektowany przez Boga, wówczas wikła się w filozofię. Bo cóż to znaczy doskonały/niedoskonały i dlaczego od Boga mielibyśmy oczekiwać, że np. oko powinno być zaprojektowane w doskonały sposób? To są te właśnie wątki filozoficzne podejmowane przez Dawkinsa w jego książkach na temat neodarwinizmu.
Ponadto chcę zaznaczyć, że nie zrozumiał Pan moich poglądów (nie ma w nich nic oryginalnego, każdy filozof nauki, metodolog powie to samo). Zdaniem pozytywistów twierdzenia metafizyczne, filozoficzne są bezsensowne, nie niosą z sobą żadnej treści poznawczej - krótko mówiąc nie należą do nauki, ani nie są składnikami teorii naukowych. Zbiór zdań jest sensowny wtedy i tylko wtedy, kiedy jest możliwość wykazania prawdziwości zdania w oparciu o obserwacje, bądź eksperyment. Pozytywiści porzucili te poglądy pod wpływem krytyki. Myślę, że Pan, Worek kości, Fizyk, a także większość użytkowników tego forum (niezaznajomionych z dorobkiem metodologów, filozofów nauki) w ten właśnie sposób pojmuje naukę (jak pozytywiści).
Nauka nigdy nie "wyzwoli" się z filozofii (nawet nie ma takiej potrzeby i jest to po prostu nie możliwe). A "zarzut", że za neodarwinizmem stoi filozofia materialistyczna, tak naprawdę nie jest żadnym sensownym zarzutem. Sukcesy naukowe świadczą o wartości filozoficznych założeń, jakie stoją za dana teorią.
"Dobór naturalny - odkryty przez Darwina ślepy, bezrozumny i automatyczny proces, o którym wiemy dziś, że stanowi wyjaśnienie zarówno istnienia, jak i pozornej celowości wszystkich form życia - działa bez żadnego zamysłu. Nie ma ani rozumu, ani wyobraźni. Nic nie planuje na przyszłość. Nie tworzy wizji, nie przewiduje, nie widzi. Jeśli w ogóle można o nim powiedzieć, że odgrywa w przyrodzie rolę zegarmistrza - to jest to ślepy zegarmistrz." Dawkins

Powyższe twierdzenie Dawkinsa jest zarówno twierdzeniem naukowym i filozoficznym. Jak wspomniałem, nie sposób oddzielić nauki od filozofii, nauka jest "zabrudzona" filozofią. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka. Niecelowość procesu ewolucji (konkretnie neodarwinizmu, gdyż jest wiele t. ewolucji)jest tym pozanaukowym założeniem, filozofią materialistyczną, na którą nie chcą się zgodzić środowiska związane z ID, a także papież www.racjonalista.pl/kk.php/s,7863/k,3 który zaznaczył, "że świat nie jest efektem chaosu czy przypadkowych działań natury, co stanowi nieodłączny element większości teorii ewolucyjnych; świat jest dziełem wyższego Rozumu, Logosu, choć mógł powstać na drodze nieustannej ewolucji."

>Według mnie, każdy inteligentny człowiek filozofuje, ale czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy filozofami? Jeżeli tak, to rzeczywiście Dawkins jest filozofem i to wcale niezłym.

Nie trzeba studiować historii filozofii, by filozofem być. Nietzsche był filologiem klasycznym, nie interesowała go historia myśli filozoficznej, ale tematy, jakie poruszał w swoich książkach uczyniły z niego filozofa. Sama filozofia zaś nie stanie się martwa, jeśli to biolodzy, fizycy (naukowcy) będą podejmowali tematy filozoficzne i na nie odpowiadali.

>>Podobnie liczne książki filozofującego fizyka Paula Davisa również są publikacjami filozoficznymi, mimo że ich autor jest fizykiem i pisze o badaniach z zakresu kosmologii i fizyki kwantowej. A co z książkami ks. Hellera? Czy to, że opisuje poszczególne problemy modeli wszechświata, oraz zmagania fizyków i kosmologów decyduje o tym, że te książki nie są filozoficzne?
>>Nie, Davis i Heller czynią coś podobnego do Dawkinsa - używają teorii naukowych w celu przedstawienia argumentów na rzecz danego poglądu.
>Tak jest według Pana. Według mnie Dawkins rzeczywiście posiada tylko podstawowe obeznanie w filozofii i pisze swoje dzieło w oparciu o wiedzę i warsztat uczonego, który przyswajał sobie przez wiele lat.

...A zatem jaka jest różnica wg Pana między Davisem a Dawkinsem? Davis pisze swoje książki w oparciu o wiedzę z zakresu fizyki, kosmologii, następnie, tak jak Dawkins (który pisze przede wszystkim o neodarwinizmie) wyciąga filozoficzne wnioski. Wnioski Dawkinsa i Davisa są zupełnie różne.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
06-04-2012 14:31 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Ponadto chcę zaznaczyć, że nie zrozumiał Pan moich poglądów (nie ma w nich nic oryginalnego, każdy filozof nauki, metodolog powie to samo).[...]
>Myślę, że Pan, Worek kości, Fizyk, a także większość użytkowników tego forum (niezaznajomionych z dorobkiem metodologów, filozofów nauki) w ten właśnie sposób pojmuje naukę (jak pozytywiści).
Prawdziwą filozofią jest dobra mniemanologia na swój temat.
Jeżeli Pańskich wywodów nie zrozumiałem, to należy wywieźć z tego jeden z dwóch alternatywnych wniosków, albo Szanowny Pan jest zbyt mało komunikatywnym, albo ja jestem zbyt głupim, aby Pańską mądrość pojąć.
Pan oczywiście jest pewien, że ma rację i ze zrozumieniem przeczytał, przynajmniej to - co w tym wątku napisałem.

Ale ponieważ moje wypowiedzi - jak widać - nie cieszą się Pańskim szacunkiem tak dla żartu podeprę się profesorem filozofii z kupionej wczoraj książeczki. Wszystko co niżej w purpurze, to jego wypowiedzi.
"Typową wypowiedzią jakiej filozofowie udzielają swoim recenzentom i krytykom, jest powiedzenie, że adwersarz nie zrozumiał jego dzieła.[...] A czyja to wina, że nie zrozumiał? - można wtenczas zapytać. Piszcie tak, byśmy was rozumieli!"
Ja przynajmniej się staram, a więc jeszcze raz postaram się moje myśli wyjaśnić.

>Filozofujący biolog podaje argumenty, oraz przedstawia przyczyny swojego ateizmu.
>>>>A biologizujący filozof (Dennett) udatnie go broni i co z tego wynika? Książki Dennetta stają się przez to naukowo przyrodniczymi, a Dawkinsa "Bóg Urojony" i "Najwspanialsze widowisko świata" książkami filozoficznymi?
Cytat:

Pan "Worek kości":
>Dawkins jest biologiem czy filozofem?
Bogusławski:
Dawkins z wykształcenia jest biologiem, ale gdzie istnieje nakaz trzymania swojej wiedzy w podstawowej specjalności.

>Ślepy zegarmistrz, Najwspanialsze widowisko świata, Rzeka genów - to literatura popularnonaukowa traktująca o ewolucji. Bóg urojony to publikacja z zakresu ateologii, konfliktu religii i nauki.
Czy to jest odpowiedź na pytanie o zakres tematyczny (przypisanie do naukowej dziedziny) książek Dawkinsa i Dennetta?
Pan zalicza "Boga urojonego" do filozofii. Wolno Panu!
Profesor filozofi: "Już dziś przecież nie uważamy, że największych mądrości w najważniejszych kwestiach, jakie potrafimy wytoczyć, należy poszukiwać u profesorów filozofii. Nie udało im się utrzymać społecznego autorytetu. Co więcej piszący bez skrępowania teksty filozoficzne nie-filozofowie (np. pisarze, uczeni, humaniści) w wielu wypadkach okazują się całkiem "samowystarczalni" filozoficznie, a przy tym wielu z nich wcale nie pragnie, by nazywano ich filozofami. [...] Autorzy ci nie mają oporów przed wdawaniem się w rozważania, do których nie wydają się powołani przez swój zawód, pisząc teksty, które akademicki filozof od pierwszej linijki rozpozna jako "amatorskie" . Cóż, skoro do arsenału banałów powtarzanych przez filozofów należy i ten, że "filozofować wolno każdemu", to nie wolno nam teraz narzekać. Tak więc filozofują lekarze, muzycy, fizycy, artyści, filologowie - zyskując zwykle więcej publiczności niż sami filozofowie. Filozofują raz lepiej raz gorzej, ale z czasem coraz lepiej".
Nigdzie nie przeczyłem, że Dawkins "filozofuje" i choć trudno jest mi zaliczyć książki Dawkinsa do "dzieł filozoficznych", to ponieważ lubię i filozofię i Dawkinsa - wcale mi to nie przeszkadza. Tym bardziej, że są to pozycje ważkie światopoglądowo.

>Dawkins nie podejmuje tam szerokiego omówienia problemów ewolucji.
Nie, nie podejmuję. W "Bogu urojonym" zawarta jest refleksja intelektualisty nad fideizmem religijnym.

>Gdyby miał Pan polecić przystępną książkę o ewolucji, to zapewne wybrałby Pan Ślepego zegarmistrza, a nie Boga urojonego. Ta ostatnia to pozycja filozoficzna, te pierwsze to publikacje popularnonaukowe, w których autor uwydatnia swój światopogląd.
Zarówno, gdybym chciał polecić przystępną książkę o ewolucji, jak i o filozofii - wybrałbym zupełnie inne pozycje. "Boga urojonego" polecił bym komuś, kto szuka racjonalnie-naukowych argumentów dla swojego ateistycznego światopoglądu.

>Niedoskonałość organizmów, problem cierpienia i zła w przyrodzie, pytanie o relację między tak urządzonym światem, a koncepcją Boga przedstawianego przez teistów, to są problemy ściśle filozoficzne.
>>>>W takim - jak Pan wyżej przedstawił - bigosie wszystko może być filozofią i niektórym właśnie o to chodzi. Natomiast poznanie naukowe wyzwoliło się już z filozofii i filozofia choć jest nauce bardzo przydatną, to jest już często zupełnie niekonieczną.
>Bigos kojarzy mi się tutaj z jakimś wymieszaniem różnych składników,
Bardzo dobrze się Panu kojarzy. Właśnie to chciałem powiedzieć.

>a przecież przykładowe problemy, które podałem są podejmowane przez filozofów.

>Uczeni uprawiają naukę, ale filozofowie zadają pytanie "czym jest nauka?" Biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy biolog stawia zarzut, że organ jest zbyt niedoskonały, by mógł zostać zaprojektowany przez Boga, wówczas wikła się w filozofię.
[...] słowo "filozofia", mające oznaczać jakąś dziedzinę wiedzy i fachowości, z wolna staje się zbędne. Zdemokratyzowana i spospolitowana "filozofia" ma w sobie coraz mniej powagi, a patetyczne i rytualne użycia tego słowa użycia tego słowa bardzo zbanalizowały i zdewaluowały.
Opowiadając o "wiecznych filozoficznych pytaniach" i o tym, że "każdy jest po trosze filozofem" itp., można zasłużyć się na opinię staromodnego nudziarza, a wśród inteligentnych studentów nawet narazić się na śmieszność.

Mniej inteligentnym studentom filozofii, wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadali, ale Pan chyba studentem już nie jest?

CDN

.
06-04-2012 17:00 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>>Myślę, że Pan, Worek kości, Fizyk, a także większość użytkowników tego forum (niezaznajomionych z dorobkiem metodologów, filozofów nauki) w ten właśnie sposób pojmuje naukę (jak pozytywiści).Prawdziwą filozofią jest dobra mniemanologia na swój temat.
Jeśli zdecydowałby się Pan na jasną odpowiedź, (czy pojmuje Pan naukę tak jak pozytywiści) wówczas byłoby nam łatwiej w dyskusji, a może coś wartościowego byśmy mogli z niej wynieść? Mam wrażenie, że mamy podobne poglądy, tylko, że tak, jak w tej opowiastce, o dwóch ślepcach macających, badających słonia - każdy z innej strony - spieramy się jak badane zwierzę wygląda.

>Jeżeli Pańskich wywodów nie zrozumiałem, to należy wywieźć z tego jeden z dwóch alternatywnych wniosków, albo Szanowny Pan jest zbyt mało komunikatywnym, albo ja jestem zbyt głupim, aby Pańską mądrość pojąć.
Albo rozważany temat, niczym słoń słusznych rozmiarów, nie da się przedstawić w dwóch odpowiedziach.

>Pan oczywiście jest pewien, że ma rację i ze zrozumieniem przeczytał, przynajmniej to - co w tym wątku napisałem.
Tak sadzę, jednak podejmując dyskusję zamierzam wybadać Pańskie poglądy. Raz pisze Pan, jak pozytywista, że żadna z nauk nic o Bogu powiedzieć nie może - zgodził się Pan z zarzutem Worka kości (tak to odebrałem) "Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne."
Innym razem pisze pan tak, jakby odrzucał pozytywistyczne myślenie o nauce. W Bogu urojonym wg Pana, filozofii jest bardzo niewiele. W książkach popularnonaukowych przedstawiających ewolucję, filozofii zapewne również jest niewiele, Pana zdaniem oczywiście. Dotychczas jest to cały czas myślenie pozytywistyczne. Oddzielamy naukę od filozofii. Nauka nie jest "zabrudzona filozofią", możemy jasno określić, co filozofią jest, a co nie jest. Jakie twierdzenie jest filozoficzne, a jakie naukowe (czysto naukowe). Jednak twierdzenie, że nauka dostarcza argumentów na rzecz ateistycznego światopoglądu lub jakiegoś filozoficznego stanowiska - myśleniem pozytywistycznym już nie jest. Dlaczego? Wedle neopozytywistów nauka miała być value-free nauka miała być wolna od filozofii, wartościowań, ocen. Dlatego przypisałem Workowi kości pozytywistyczne myślenie. Absolwent KULu nie zgodził się, że teorie naukowe coś mogą mówić o Bogu, o istnieniu,jego atrybutach. To domena filozofii albo teologii. Pan worek kości nauczony być może przez Życińskiego, oddziela filozofię, wartościowania, jakie płyną z teorii naukowych. Nauka ma swój zakres badań, a filozofia swój, w ten sposób łatwo stwierdzić, że konflikt między nauką a religią jest pozorny. Dlatego w ten sposób prawdopodobnie filozofia jest wykładana na KULu. Dziś filozofowie nauki odrzucają pozytywistyczne myślenie o nauce, i mają ku temu solidne argumenty. W neodarwinizmie filozofii jest sporo. Filozofia w teoriach naukowych pełni rolę zaprawy, cementu, który spaja empiryczne fakty. Aspekty filozoficzne to te, które nie podlegają obserwacji, eksperymentowi - są to założenia filozofii materialistycznej i one zmianie nie ulegają, póki nie zmieni się paradygmat.

> Autorzy ci nie mają oporów przed wdawaniem się w rozważania, do których nie wydają się powołani przez swój zawód, pisząc teksty, które akademicki filozof od pierwszej linijki rozpozna jako "amatorskie" . Cóż, skoro do arsenału banałów powtarzanych przez filozofów należy i ten, że "filozofować wolno każdemu", to nie wolno nam teraz narzekać. Tak więc filozofują lekarze, muzycy, fizycy, artyści, filologowie - zyskując zwykle więcej publiczności niż sami filozofowie. Filozofują raz lepiej raz gorzej, ale z czasem coraz lepiej".[/color]

Zgadzam się z powyższym i dlatego poprzednio napisałem: Nie trzeba studiować historii filozofii, by filozofem być. Nietzsche był filologiem klasycznym, nie interesowała go historia myśli filozoficznej, ale tematy, jakie poruszał w swoich książkach uczyniły z niego filozofa. Sama filozofia zaś nie stanie się martwa, jeśli to biolodzy, fizycy (naukowcy) będą podejmowali tematy filozoficzne i na nie odpowiadali.

To nie profesja autora decyduje o tym, że gdzieś filozofii mamy mniej lub więcej, ale poruszane tematy, treści zawarte w publikacji. Pan zapomniał o tej mojej wypowiedzi.

>>Niedoskonałość organizmów, problem cierpienia i zła w przyrodzie, pytanie o relację między tak urządzonym światem, a koncepcją Boga przedstawianego przez teistów, to są problemy ściśle filozoficzne.
>>>>>W takim - jak Pan wyżej przedstawił - bigosie wszystko może być filozofią i niektórym właśnie o to chodzi.
Którym "niektórym"? Nie, nie wszytko może być filozofią. Tak, jak wyżej wspomniałem - treści i poruszane tematy decydują, co zostanie uznane za filozofię. W końcu filozofowie katoliccy oburzają się, że Dawkins wchodzi na pole filozofii (a także teologii), że wyprowadza z nauki nieuprawnione filozoficzne wnioski.

>Natomiast poznanie naukowe wyzwoliło się już z filozofii i filozofia choć jest nauce bardzo przydatną, to jest już często zupełnie niekonieczną.
To już jest neopozytywistyczne myślenie o nauce.

>Mniej inteligentnym studentom filozofii, wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadali, ale Pan chyba studentem już nie jest?
> CDN.
Nie jestem studentem. te wesołe czas mam już za sobą. Być może powinienem się wstrzymać z odpowiedzią, (CDN świadczy, że chciał Pan jeszcze coś dopisać) ale jednak zdecydowałem się zamieścić odpowiedź.
Przesyłam link do znanego Panu autora. Znajdzie Pan tam między innymi ciekawy fragment na temat roli faktów i filozofii w nauce. www.nauka-(*)/index.php?action=tekst&id=134


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
06-04-2012 18:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jeśli zdecydowałby się Pan na jasną odpowiedź, (czy pojmuje Pan naukę tak jak pozytywiści) wówczas byłoby nam łatwiej w dyskusji, a może coś wartościowego byśmy mogli z niej wynieść?
Całkowicie jasno.
Pojmuję naukę na sposób Bogusławskiego. Mam już tyle lat, że mogę sobie na to pozwolić. Od strony filozoficznej jestem "wyznawcą" naturalizmu ontologicznego. Cenię sobie dorobek pozytywizmu oraz neopozytywizmu wraz z Kołem Wiedeńskim i brytyjską szkołą filozofii analitycznej. O wiele mniej Karla Poppera, który choć się od nich dystansował, to jednak był powiązany. O wiele bardziej cenię Lakatosa próbującego pogodzić Poppera z Kuhnem.
Bardzo sobie cenię marksistowską postawę wobec nauki (oczywiście od strony teorii, a nie praktyki) itd.
Tylko co z tego wynika?

Nauka a naukowość

Od samych początków rozważań nad światem rozmaici myśliciele próbowali rozróżniać wiedzę sprawdzalną od intelektualnych spekulacji i na różne sposoby określać kryteria naukowości. Nie było to łatwe, gdyż filozofia - poprzez analizę i znaczeniowy rozbiór - dąży do zrozumienia wyrażeń dotyczących istoty rzeczy i istotności ich natury. Stawia pytania, których najczęściej nie można rozstrzygnąć na drodze empirycznej. Dowody filozoficzne nie przypominają dowodów stosowanych w nauce opisowej, gdyż twierdzenia ontologiczne i epistemologiczne są wynikiem spekulatywnych rozważań, a nie metodyki naukowej. Nie polegają one ani na dowodzeniu formalnym, ani ich naukowej weryfikacji. Natomiast sama filozofia - zajmując się interpretacją najbardziej ogólnych zasad istnienia i porządku świata oraz roli w tym świecie podmiotu poznającego, czyli nas samych - zasadniczo wpływa na tematy i metody badań naukowych. [...]

Wywodząca się z pozytywizmu filozofia analityczna oraz fenomenalizm i marksizm należały do najważniejszych - choć uznawanych za sprzeczne - wpływających na naukę orientacji filozoficznych XX wieku. Dla rozpoczętego jeszcze w XIX w. marksizmu praktyka była ponad wszelkimi teoriami i dlatego empirycznie sprawdzalne osiągnięcia naukowe ustawiono w nim ponad myślą filozoficzną, która odtąd miała określać tylko podstawowe dyrektywy. Zaliczono do nich materialność świata (pierwszeństwo materii nad psychiką), jego obiektywne istnienie (niezależne od podmiotu poznającego) oraz poznawalność (bezpośrednio za pośrednictwem zmysłów lub pośrednio przy użyciu narzędzi materialnych i intelektualnych). Metodologicznie ważną była też konieczność krytycznej postawy uczonego wobec całego - łącznie z marksizmem - dotychczasowego dorobku. Wyniesienie na tak wysoki piedestał nauki spowodowało, że w krajach socjalistycznych zawłaszczano termin światopogląd naukowy tylko dla poglądów zgodnych z obowiązującą ideologią. Myślę, że dziś warto podjąć próbę, choćby częściowego, odideologizowania tego terminu, pozostawiając go tym, którzy w próbach opisania i zrozumienia rzeczywistości, wiedzę naukową oraz naukową metodologię dochodzenia do prawdy, stawiają na pierwszym miejscu.


>Mam wrażenie, że mamy podobne poglądy, tylko, że tak, jak w tej opowiastce, o dwóch ślepcach macających, badających słonia - każdy z innej strony - spieramy się jak badane zwierzę wygląda.
Wszystko jest możliwe. Odnosiłem się tylko do konkretnych Pańskich wypowiedzi, a nie do Pańskiego dorobku naukowego, którego nie znam. Ja na naszym forum na temat metodologii i "filozofii" nauki napisałem już sporo. Wydaje mi się, że mam dosyć spójne i konsekwentne poglądy na rzeczywistość, także od ich teoretycznej strony.

CDN
.
06-04-2012 19:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy wypowiedzi.
.
>Tak sadzę, jednak podejmując dyskusję zamierzam wybadać Pańskie poglądy.
Nie ukrywając swoich poglądów nie bardzo nadaję się na przedmiot badania - już choćby dlatego, że nie uznaję tu żadnych Pańskich kompetencji do takiej roli.
Uczciwość intelektualna nakazuje pokazywanie swoich poglądów, tak aby mogły one się zetrzeć z poglądami interlokutorów.
Będę miał pełen szacunek dla Pana, gdy przedstawi Pan swoje poglądy, choćby w tym samym stopniu, jak ja to uczyniłem w tym wątku (w innych można przeczytać więcej) - częściowy szacunek już mam ze względu na Pańskie poszukiwania własnej odpowiedzi. Szkoda, że tak bardzo tłumi je zakodowany dogmatyzm i strach przed otwarciem. (Oczywiście są to tylko moje spekulacje po przeczytaniu kilkudziesięciu Pańskich wypowiedzi i naturalne, że mogę się tu bardzo mylić.)

>Raz pisze Pan, jak pozytywista,
Zawsze piszę, jak Bogusławski, choć czasem podpieram się moim intelektualnym przyjacielem Izdebskim.

>że żadna z nauk nic o Bogu powiedzieć nie może
Nie proszę Pana - nigdy tak nie napisałem. Po pierwsze jest to nieprawda. Po drugie wcale się z takim poglądem nie zgadzam.
Napisałem wielokrotnie, iż nauki przyrodnicze (science) nic o Bogu powiedzieć nie mogą.

> - zgodził się Pan z zarzutem Worka kości (tak to odebrałem) "Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne."
Prawie w niczym nie zgadzam się z Panem "Worek kości". Nie wiem skąd wziął Pan ten cytat? Jest zbyt bardzo wyrwanym z kontekstu. Pan "Worek kości" dosyć często odrywa się od rzeczywistości. Uważam, że wiele nauk "szczegółowych" typu religioznawstwo, psychologia, psychiatria - może o Bogu bardzo wiele powiedzieć.

>W Bogu urojonym wg Pana, filozofii jest bardzo niewiele.
Wydaje mi się, że o ile przy pierwszej wypowiedzi mógł Pan mieć wątpliwości o co mi chodziło, to po wszystkich dalszych w tym wątku, takich wątpliwości już Pan mieć nie powinien.

>Dlatego przypisałem Workowi kości pozytywistyczne myślenie.
Na naszym forum często dyskutujemy z różnym partnerami i włączamy się do dyskusji innych. Ale nasze wypowiedzi kierujemy do konkretnego dyskutanta. Ja naprawdę niewiele wiem - co naprawdę sobie myśli Pan "Worek kości" i odnoszę się tylko do konkretnych wypowiedzi.

Miłego dnia.

@@@
.
07-04-2012 17:39 
 Ocena 2 na 2
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>.
> Ciąg dalszy wypowiedzi..
>>Tak sadzę, jednak podejmując dyskusję zamierzam wybadać Pańskie poglądy.
>Nie ukrywając swoich poglądów nie bardzo nadaję się na przedmiot badania - już choćby dlatego, że nie uznaję tu żadnych Pańskich kompetencji do takiej roli.

Wydaje mi się, że większość użytkowników tego forum pojmuje naukę tak, jak neopozytywiści. Większości "racjonalistów" cechuje naiwny realizm. Nie chodzi mi o to, że chce wybadać akurat Pańskie poglądy, lecz, o ile moje przypuszczanie są słuszne, pokazać dlaczego dany zespół poglądów, przekonań jest błędny. Kilka słów na temat moich kompetencji. W sieci jestem osobą w dużej części anonimową. Nie piszę, tak jak Pan, pod nazwiskiem (ma to swoje uzasadnienie). Interesuje mnie przede wszystkim filozofia biologii (głownie teorie ewolucji, "wojny darwinowskie" - coś na ten temat nawet opublikowałem), metodologia, historia nauki (głównie biologii).

>Uczciwość intelektualna nakazuje pokazywanie swoich poglądów, tak aby mogły one się zetrzeć z poglądami interlokutorów.
>Będę miał pełen szacunek dla Pana, gdy przedstawi Pan swoje poglądy, choćby w tym samym stopniu, jak ja to uczyniłem w tym wątku (w innych można przeczytać więcej) - częściowy szacunek już mam ze względu na Pańskie poszukiwania własnej odpowiedzi.

Jestem niewierzący (w stosunku do katolicyzmu). Lubię wgryzać się w różne dziedziny wiedzy, nauki, co też często skutkowało tym, że raz zbliżałem się ku ateizmowi, innym razem oddalałem się od niego. Posłużę się słowami Michaela Ruse'a - w szerszym
wymiarze wolę uważać siebie za agnostyka czy sceptyka. Być może istnieje coś więcej. Być może nie. Nie mam pojęcia." Ponadto odrzucam neopozytywistyczne myślenie o nauce, naiwny realizm, scjentyzm itp. Zacytowana wypowiedź Ruse'a pochodzi z tego artykułu: www.nauka-(*)/index.php?action=tekst&id=217 Przyda się w dalszej dyskusji. Nie zgadzam się, z wymienionym autorem, że można być wierzącym chrześcijaninem i akceptować neodarwinizm zarazem. Tutaj popieram Dawkinsa, jednak sam wobec Dawkinsa często jestem krytyczny (ale o tym być może kiedy indziej).

> Szkoda, że tak bardzo tłumi je zakodowany dogmatyzm i strach przed otwarciem. (Oczywiście są to tylko moje spekulacje po przeczytaniu kilkudziesięciu Pańskich wypowiedzi i naturalne, że mogę się tu bardzo mylić.)

Nie bardzo wiem, o jaki dogmatyzm chodzi. Na racjonaliście swoje poglądy prezentowałem głownie w komentarzach pod artykułami, gdyż trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę.

>>że żadna z nauk nic o Bogu powiedzieć nie może
>Nie proszę Pana - nigdy tak nie napisałem. Po pierwsze jest to nieprawda. Po drugie wcale się z takim poglądem nie zgadzam.

Miałem na myśli także nauki przyrodnicze.

>Napisałem wielokrotnie, iż nauki przyrodnicze (science) nic o Bogu powiedzieć nie mogą.

Jak można utrzymywać pogląd, że nauki przyrodnicze (science) nic o Bogu powiedzieć nie mogą? Przecież neodarwiniści, jak choćby Dawkins wypowiadali się o Bogu, o jego istnieniu, jego atrybutach. W końcu wypowiadali się także o tym, czego powinniśmy się byli spodziewać, gdyby dany organ został zaprojektowany przez Boga. A to wszytko na podstawie badań nauk przyrodniczych. Nie wiem, czy pan słyszał, ale 96% biologów ewolucyjnych (a dominującą dziś t. ewolucji jest neodarwinizm) to ateiści. Wśród astronomów, kosmologów ateistów jest troszkę mniej. Na jakiej podstawie naukowcy, zajmujący się naukami przyrodniczymi, zwłaszcza w grupie biologów ewolucyjnych, stali się ateistami? Trudno nie dostrzec tutaj relacji między byciem darwinistą, poświęcaniem się biologii, a ateizmem. Ja rozumiem, że być może miał Pan na myśli coś w stylu, że nie wiadomo, co słowo Bóg miałoby znaczyć. Bóg = hdgsjf - czyli miałoby to być coś nieuchwytnego, coś czego nie da się nawet zdefiniować, przyporządkować mu jakichś atrybutów, coś co jest poza znanym nam doświadczeniem. Ale jeśli tak, to czy wówczas nie popada Pan w sprzeczność? W końcu stwierdził Pan, że:
Bogusławski;
> Uważam, że wiele nauk "szczegółowych" typu religioznawstwo, psychologia, psychiatria - może o Bogu bardzo wiele powiedzieć.

Natomiast nauki przyrodnicze o Bogu już nie mogą nic powiedzieć? Przecież Bóg chrześcijański (a także bogowie poszczególnych religii) mają cechy, atrybuty - według wiernych istnieją, są miłosierni, dokonywali cudów i odpowiadają za stworzenie nie tylko świata, ale organizmów żywych. A na ten temat wypowiada się także nauka.

>>W Bogu urojonym wg Pana, filozofii jest bardzo niewiele.
>Wydaje mi się, że o ile przy pierwszej wypowiedzi mógł Pan mieć wątpliwości o co mi chodziło, to po wszystkich dalszych w tym wątku, takich wątpliwości już Pan mieć nie powinien.

Ja tutaj prawie pana zacytowałem. Zatem jeszcze raz - tak wygląda Pana wypowiedź;
Bogusławski:
Uprawianie dziś filozofii zgodnie z XIX wieczną metodologią ma tyle samo wspólnego z nauką - co i teologia, czyli dokładnie nic. W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie. "Boga urojonego" należy przeczytać, a nie opowiadać o nim, tego co inni opowiadają.

>>Dlatego przypisałem Workowi kości pozytywistyczne myślenie.
>Na naszym forum często dyskutujemy z różnym partnerami i włączamy się do dyskusji innych. (...) Ja naprawdę niewiele wiem - co naprawdę sobie myśli Pan "Worek kości" i odnoszę się tylko do konkretnych wypowiedzi.

Ja również odniosłem się do konkretnych wypowiedzi Worka kości, które zaprezentował powyżej. Ponadto myślę, że jeśli bym zniekształcał jego wypowiedzi, to by odpowiednio zareagował.

Przydałoby się na forum numerować wypowiedzi danej osoby w określonym wątku. To by znacznie ułatwiło dyskusję. Mógłbym np. napisać - "odniosę się do Pana odpowiedzi nr 34 - wtedy szybko czytelnicy mogliby zlokalizować, gdzie i co, kto napisał.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
09-04-2012 15:41 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Mogę dyskutować z Panem, mogę - choć trudniej - z Panem "Worek kości", ale nie chcę dyskutować z Panem o poglądach "Worka kości", gdyż ich nie zmam. Może Pan zacytować konkretną wypowiedź (czy nawet publikację) każdego człowieka i tej wypowiedzi możemy porozmawiać.
>Wydaje mi się, że większość użytkowników tego forum pojmuje naukę tak, jak neopozytywiści. Większości "racjonalistów" cechuje naiwny realizm.
Wydaje mi się, że większość użytkowników tego forum, to indywidualiści o dosyć sprecyzowanych własnych poglądach, ale różniących się od siebie.
Jak na razie poza (dosłownie) kilkoma książkami nie spotkałem się ze średnio uargumentowanym fideizmem (nazywam tak wszystkich, którzy dają pierwszeństwo poznaniu przez wiarę nad poznanie zmysłowe). Zupełnie nie rozumiem (programowo) podstawy dla postawy agnostycznej.

>Nie chodzi mi o to, że chce wybadać akurat Pańskie poglądy, lecz, o ile moje przypuszczanie są słuszne, pokazać dlaczego dany zespół poglądów, przekonań jest błędny.
Jeżeli chodzi o moje poglądy zawsze jestem otwarty na ich krytykę i pod wpływem przekonywujących argumentów gotowy do ich zmiany.

>Kilka słów na temat moich kompetencji.
Po pierwsze, to nie zrozumiał Pan mojej wypowiedzi. Nie chodziło mi ani o Pańskie wykształcenie, ani o jego stopień. To ja Panu takich kompetencji nie przyznaje - uznając nas za partnerów równych sobie.

>W sieci jestem osobą w dużej części anonimową.
Jest to przyjęte i przeszkadza mi to tylko w niewielkim stopniu.

>Interesuje mnie przede wszystkim filozofia biologii (głownie teorie ewolucji, "wojny darwinowskie"
To dało się już zauważyć.

> - coś na ten temat nawet opublikowałem), metodologia, historia nauki (głównie biologii).
Gratuluję.

>Jestem niewierzący (w stosunku do katolicyzmu).
A co to w ogóle znaczy? Jest Pan protestantem, prawosławnym, świadkiem Jehowy?
A może teistą, deistą, panteistą? Możliwości jest wiele.
Oczywiście, dla mnie Pańska religia ma niewielkie znaczenie. Natomiast duże znaczenie ma intelektualne zawierzenie wierze, lub jego przeciwieństwo - sceptycyzm naukowy.

>Lubię wgryzać się w różne dziedziny wiedzy, nauki, co też często skutkowało tym, że raz zbliżałem się ku ateizmowi, innym razem oddalałem się od niego.
Bardzo mnie to cieszy. Tak lubię wgryzać się w różne dziedziny wiedzy, że będąc bardzo dorosłym człowiekiem o zdecydowanych poglądach naturalistycznych ukończyłem studium teologiczne.

>Posłużę się słowami Michaela Ruse'a
> "- w szerszym wymiarze wolę uważać siebie za agnostyka czy sceptyka.
>Być może istnieje coś więcej. Być może nie. Nie mam pojęcia."
Nie lubię zbyt wyrwanych z kontekstu cytatów. Pozwoli Pan, że zacytuję trochę więcej:



Wspomniałem, że nie mam bardziej pozytywnego nastawienia względem wiary religijnej niż Richard Dawkins, i jest to prawda. Moim celem nie była obrona chrześcijaństwa, lecz uczciwości darwinisty, który jednocześnie chciałby być chrześcijaninem. Pod pewnym względem różnię się jednak od Dawkinsa w sprawach wiary. On jest przekonany, że Boga nie ma i nie istnieje nic poza tym, co dostępne jest poznaniu naukowemu. To zdeklarowany ateista. Jeśli o mnie chodzi, to jestem ateistą w stosunku do chrześcijaństwa - nie potrafię wierzyć, że Jezus skonał na krzyżu za moje grzechy - jednak w szerszym wymiarze wolę uważać siebie za agnostyka czy sceptyka. Być może istnieje coś więcej. Być może nie. Nie mam pojęcia.
Muszę powiedzieć, iż zupełnie nie rozumiem w ustach pana Ruse'a stwierdzenia "uczciwości darwinisty".
www.nauka-(*)ismo/pdf/download.php?file=216
www.nauka-(*)uki/pliki/download.php?file=98
www.racjonalista.pl/kk.php/s,7384

>Ponadto odrzucam neopozytywistyczne myślenie o nauce, naiwny realizm, scjentyzm itp.
Bardzo nie lubię zastępowania konkretów wielosłowiem.
Czytuję "Zagadnienia Filozoficzne w Nauce" i wiem, jak bardzo można, udając naukowy dyskurs, smędzić. Wiem też, jak bardzo przy używaniu wyszukanych filozoficznego języka, można pokrywać pustkę znaczeniową treści. Dlatego bardzo proszę konkretnie. Na przykład tu: niby wiem - co to "neopozytywizm" i "scjentyzm", ale już zupełnie nie wiem, czym miałby być "naiwny realizm". Razem, całe to zdanie, to taki teologiczno-teozoficzny wywód. Dużo słów mało treści.

>Zacytowana wypowiedź Ruse'a przyda się w dalszej dyskusji.
Nie zgadzam się, z wymienionym autorem, że można być wierzącym chrześcijaninem i akceptować neodarwinizm zarazem.
To zgadzamy się tu całkowicie.

CDN

@@@
.
09-04-2012 15:42 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:
.
>Nie bardzo wiem, o jaki dogmatyzm chodzi. Na racjonaliście swoje poglądy prezentowałem głownie w komentarzach pod artykułami, gdyż trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę.
Żeby nie wchodzić w szczegóły, dla mnie wystarcza stwierdzenie - "trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę". Na naszym forum przeczytałem wiele rzetelnych i merytorycznych dysput, a w kilku wziąłem nawet udział. Prawdą jest, że czasem puszczają nam emocję i rzeczy tu nazywa się dosadniej, ale akurat dla mnie jest to zaletą.
Oczywiście nie znoszę głupoty, chamstwa, prymitywizmu, a także pychy dotyczącej własnej racji, niby uprawniającej do narzucania własnej prawdy. Mogę jeszcze jakość to znieść, gdy podparte jest inteligencją i sporą wiedzą, ale najczęściej jest zupełnie odwrotnie.

To właśnie łatwy dogmatyzm przyjęcie tezy, że z racjonalnym ateizmem nie można prowadzić rzetelnych dysput. Tylko do rzetelnej dysputy potrzebne są dwie równe sobie strony zakładające możliwość zmiany własnych poglądów i przykładające tą samą miarę do poglądów interlokutora co do własnych.
Ja jeszcze nie spotkałem wierzącego (w cokolwiek), który nie byłby świecie przekonanym o jedyno-słuszności własnej racji i nie obstawał przy niej pomimo wszelakich argumentów i przebiegu dyskusji.
Ale nie przeczę, że tacy mogą istnieć.

>że żadna z nauk nic o Bogu powiedzieć nie może
>>>>Nie proszę Pana - nigdy tak nie napisałem. Po pierwsze jest to nieprawda. Po drugie wcale się z takim poglądem nie zgadzam.
>Miałem na myśli także nauki przyrodnicze.
Tak, nie można. Ja nie mogę wiedzieć co Pan miał na myśli, a można to przecież dokładnie określić.
(Jest zaobserwowalną przypadłością języka teologów i filozofów chrześcijańskich, że fizykę, biologie, chemię, astronomię itp. określają mianem nauk szczegółowych, choć przedstawiciele tych dyscyplin nazywają je naukami ścisłymi. Nazwa nauki przyrodnicze jest wyodrębniona zgodnie z pojęciem "science" w anglojęzycznym obszarze językowym oraz zgodna z polską "KLASYFIKACJĄ DZIEDZIN NAUKI I TECHNIKI": - nauka-pols(*)_dziedzin_nauki_i_techniki.pdf )

>>>>Napisałem wielokrotnie, iż nauki przyrodnicze (science) nic o Bogu powiedzieć nie mogą.
>Jak można utrzymywać pogląd, że nauki przyrodnicze (science) nic o Bogu powiedzieć nie mogą? Przecież neodarwiniści, jak choćby Dawkins wypowiadali się o Bogu, o jego istnieniu, jego atrybutach.
Tak, ma Pan rację. Powtarzam to już wielokrotnie.
Nikt na poważnie w naukach przyrodniczych nie zajmował się "sprawami Boga", ale jednocześnie trzeba stwierdzić, że przy poznawaniu rzeczywistości przez wszystkie nauki przyrodnicze nikt, nigdy i nigdzie nie natrafił na najmniejszy ślad (a nawet tylko na przesłankę dla takiego śladu) oddziaływania jakichkolwiek sił nadnaturalnych na obiektywnie istniejącą rzeczywistość.

Dawkins - o "Bogu urojonym" wypowiadał się w jednej książce i proszę o konkretny cytat, gdzie jako biolog wypowiadał się istnieniu Boga, jego atrybutach?
Nie przeczę, iż mogło to się zdarzyć, nie znam całej książki na pamięć, ale ważnym jest cały kontekst. Chętnie o tym podyskutuję.

Dawkins napisał "Boga" jako zwyczajny człowiek o bardzo dużej wiedzy, podejmujący refleksję nad światem. Takich ludzi nazywa się zazwyczaj intelektualistami i Dawkins, przez wiele poważnych opiniotwórczych periodyków, zaliczany jest właśnie do czołowej dwusetki świata. Skończyły się czasy cenzury, gdy jakichś przygłupiasty klecha decydował, kto i o czym może pisać.

Miłego dnia.

@@@

CDN

.
09-04-2012 15:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy.

>Nie wiem, czy pan słyszał, ale 96% biologów ewolucyjnych (a dominującą dziś t. ewolucji jest neodarwinizm) to ateiści.
Tak, znam tą informację.

>Wśród astronomów, kosmologów ateistów jest troszkę mniej.
A znowu wśród prawników więcej.

>Na jakiej podstawie naukowcy, zajmujący się naukami przyrodniczymi, zwłaszcza w grupie biologów ewolucyjnych, stali się ateistami?
Myślę, że prawie każdy na własnej.

>Trudno nie dostrzec tutaj relacji między byciem darwinistą, poświęcaniem się biologii, a ateizmem.
Moim zdaniem, zupełnie nie można racjonalnie zakwestionować tych relacji. Powiem nawet więcej - nie można być wierzącym w siły nadprzyrodzone darwinistą, to się wyklucza, choć z praktyki wiem, że ludzie są zdolni do przeróżnych światopoglądowych wykrętasów. Patrz: Michael Ruse.

>Ja rozumiem, że być może miał Pan na myśli coś w stylu, że nie wiadomo, co słowo Bóg miałoby znaczyć.
Tak, są to bardzo ważkie argumenty:
pl.wikipedia.org/wiki/Ignostycyzm
www.racjon(*)hp/s,5717/q,Ateizm.semiotyczny

>Bóg = hdgsjf - czyli miałoby to być coś nieuchwytnego, coś czego nie da się nawet zdefiniować, przyporządkować mu jakichś atrybutów, coś co jest poza znanym nam doświadczeniem.
Szanowny Panie istotną dla człowieka jest obiektywna rzeczywistość i to wpływa na jej przekształcenia. Człowiek nie posiada niczego więcej, dla poznania tej rzeczywistości, ponad własne zmysły, które może uzbrajać (i uzbraja) w różnorodne, coraz doskonalsze narzędzia.
Coś, co zostało intelektualnie wyspekulowane , a pozostaje poza wszelką dostępną nam weryfikacją - nie ma dla człowieka znaczenia. Nawet, gdyby istniało.

>Ale jeśli tak, to czy wówczas nie popada Pan w sprzeczność? W końcu stwierdził Pan, że:
>>>>Bogusławski;
>>>>Uważam, że wiele nauk "szczegółowych" typu religioznawstwo, psychologia, psychiatria - może o Bogu bardzo wiele powiedzieć.
Moim zdaniem - mam dosyć spójne poglądy i nigdzie w sprzeczność nie popadam, ale poczytajmy, co zechciał Pan zauważyć:

>Natomiast nauki przyrodnicze o Bogu już nie mogą nic powiedzieć?
Dla mnie wykazywanie tego stało się już arcynudne.

>Przecież Bóg chrześcijański (a także bogowie poszczególnych religii) mają cechy, atrybuty - według wiernych istnieją, są miłosierni, dokonywali cudów i odpowiadają za stworzenie nie tylko świata, ale organizmów żywych.
Tak, ludzie w swojej historii przeróżne mity wymyślali. Nigdy i nigdzie temu nie przeczyłem.

>A na ten temat wypowiada się także nauka.
Jaka nauka, na jaki temat? Znowu Pan mąci.
Są nauki - jak np. religioznawstwo, które prawie tylko tym się zajmują.

>W Bogu urojonym wg Pana, filozofii jest bardzo niewiele.
>>>>Wydaje mi się, że o ile przy pierwszej wypowiedzi mógł Pan mieć wątpliwości o co mi chodziło, to po wszystkich dalszych w tym wątku, takich wątpliwości już Pan mieć nie powinien.
>Ja tutaj prawie pana zacytowałem. Zatem jeszcze raz - tak wygląda Pana wypowiedź;
>>>>Bogusławski:
>>>>Uprawianie dziś filozofii zgodnie z XIX wieczną metodologią ma tyle samo wspólnego z nauką - co i teologia, czyli dokładnie nic. W książce "Bóg urojony" filozofii (a i teologii) jest bardzo niewiele. Opisany jest stosunek przyrodnika intelektualisty do religijnych bajd i zagrożenia, które niesie poważne ich traktowanie. "Boga urojonego" należy przeczytać, a nie opowiadać o nim, tego co inni opowiadają.
Warto tu przeczytać wypowiedź pana Fizyka: www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,4#w493715
Naprawdę jeszcze Pan tego nie rozumie, że dzisiaj wprost śmiesznością jest uprawianie filozofii, bez dogłębnej znajomości aktualnego dorobku nauk przyrodniczych, a ponieważ ten dorobek jest ogromnym, już same studia filozoficzne powinny być dopuszczalne dopiero po ukończeniu pierwszego kierunku z zakresu nauk specjalistycznych (najlepiej przyrodniczych). Że filozof powinien się wypowiadać tylko w zakresie swojej naukowej specjalizacji. Że cała współczesna filozofia chrześcijańska, nie mówiąc już o teologii, jest tylko mieleniem materiału zmielonego już na miazgę.

Szanowny Panie, choć to trudno zrozumieć, wielu uczonych nie wpisuje się w teistyczny epitet i nie są wcale ateistami. Trudno racjonalnie przeczyć istnieniu nieistniejącego. Oni są naturalistami - co najmniej metodologicznymi - a najczęściej ontologicznymi i taki wymysł jak "bogowie" (nadnaturalizm), nie są do niczego im potrzebni. Odpowiedzi na tzw wieczne filozoficzne pytania poszukują i coraz bardziej znajdują w nauce.

>>>>Na naszym forum często dyskutujemy z różnym partnerami i włączamy się do dyskusji innych. (...) Ja naprawdę niewiele wiem - co naprawdę sobie myśli Pan "Worek kości" i odnoszę się tylko do konkretnych wypowiedzi.
>Ja również odniosłem się do konkretnych wypowiedzi Worka kości, które zaprezentował powyżej. Ponadto myślę, że jeśli bym zniekształcał jego wypowiedzi, to by odpowiednio zareagował.
Zdecydowanie wolałbym, aby Pan w postach kierowanych do mnie odnosił się do moich wypowiedzi i przynajmniej te, które skierowałem do Pana uważnie czytał. Trudno racjonaliście powtarzać dokładnie te same rzeczy, które niedawno powiedział. Mam dziwne wrażenie, że albo Pan nie czyta tego, co tu piszę, albo zupełnie tego nie rozumie. Dla poważnej dyskusji koniecznym minimum jest zrozumienie tego, co interlokutor napisał. Można to odrzucić, ale zrozumieć trzeba.

PS. Na ewentualną odpowiedź poczekam aż przeczyta Pan wszystkie moje wypowiedzi w tym wątku. Trudno otwierać nowe tematy bez zamknięcia starych.

Miłego dnia.

@@@
.
07-04-2012 10:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Przesyłam link do znanego Panu autora. Znajdzie Pan tam między innymi ciekawy fragment na temat roli faktów i filozofii w nauce. www.nauka-(*)/index.php?action=tekst&id=134
Bardzo dziękuje za przypomnienie ciekawego referatu Piotra Bylicy.
Najbardziej podoba mi się (jest zgodny z moimi poglądami) poniższy akapit:
Innymi słowy, przeciwstawienie się rozumowi czasami okazuje się być czymś owocnym. Problem polega na rozstrzygnięciu, czym faktycznie miałaby być naukowa racjonalność. Filozofowie nauki pokazują, iż na całą pracę uczonych, tak samo jak na powstanie heliocentrycznej teorii Kopernika, znaczny wpływ mają czynniki inne niż empiria i logika. Czy jednak musi to świadczyć o nieracjonalności nauki? Takie ratowanie honoru nauki, jakie proponuje Moczydłowski, nie wydaje mi się konieczne, ponieważ filozofowie nauki nie twierdzą, iż jest ona nieracjonalna. Wskazują co najwyżej, że trudno określić jednoznacznie racjonalność czy podać jednoznaczne kryteria racjonalności.
Trzeba tu zaznaczyć, że praktycznie nikt z nas (także uczeni) nie żyje w intelektualnej próżni. Każdy przeszedł jakiś proces socjalizacji w określonej kulturze, przeczytał określone pozycje i poznał lepiej lub gorzej współczesne mu paradygmaty naukowe. Tam też należy szukać różnych naukowych i pozanaukowych czynników wpływających na pracę uczonych.

Miłego dnia.

@@@
.
05-04-2012 22:48 
 Ocena 9 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Się, widzę, jakiś Pełzający Manipulo przypałętał...

>Biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy biolog stawia zarzut, że organ jest zbyt niedoskonały, by mógł zostać zaprojektowany przez Boga, wówczas wikła się w filozofię.

Biolog takiego "zarzutu" nie stawia.
Biolog najwyżej obala wcześniej przedłożony paradowód teisty, który dany organ przedstawia jako rzekomo doskonały, z czego następnie istnienie jakowegoś Boga wywodzi.
Nie w Moskwie, a w Kijowie.
Nie samochód, a rower.
Nie on ukradł, a jemu ukradli
, oszuście .

>cóż to znaczy doskonały/

W pełni zgodny z uprzednio założonym wzorcem.

>niedoskonały

Nie w pełni zgodny.

Pieprzenie zatem o doskonałości/niedoskonałości (jeśli terminy te potraktować dosłownie, nie jako metafory jedynie) samo w sobie jest - żałosną skądinąd - próbą przemycenia "zakładacza wzorca" (tj. Boga) do dyskusji w podwójnym dnie językowego bagażu.

>i dlaczego od Boga mielibyśmy oczekiwać, że np. oko powinno być zaprojektowane w doskonały sposób?

Niech zgadnę - bo żeście się Rdz 1, 1-31 oczytali?

>To są te właśnie wątki filozoficzne podejmowane przez Dawkinsa w jego książkach na temat neodarwinizmu.

Patrz nieco wyżej.

>moich poglądów (nie ma w nich nic oryginalnego,

Żebyś wiedział...

>każdy filozof nauki, metodolog powie to samo).

...ale bynajmniej nie z tego powodu.

>Zdaniem pozytywistów (...) Zbiór zdań jest sensowny wtedy i tylko wtedy, kiedy jest możliwość wykazania prawdziwości zdania w oparciu o obserwacje, bądź eksperyment.

Całą logikę/matematykę pozytywiści za zwykły bełkot uważali?

>Myślę, że Pan, Worek kości, Fizyk, a także większość użytkowników tego forum (niezaznajomionych z dorobkiem metodologów, filozofów nauki) w ten właśnie sposób pojmuje naukę (jak pozytywiści).

Oj, myślisz, Ty, myślisz...

>Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany,

To dowodu nie wymaga. Dowodu potrzebuje teza, że w kontrolowany przebiega.

>że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka.

Albo, że nie zrobiły tak Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy...

>Niecelowość procesu ewolucji (konkretnie neodarwinizmu, gdyż jest wiele t. ewolucji)

Doprawdy? Ileż to, można wiedzieć?

>jest tym pozanaukowym założeniem, filozofią materialistyczną, na którą nie chcą się zgodzić środowiska związane z ID, a także papież www.racjonalista.pl/kk.php/s,7863/k,3 który zaznaczył, "że świat nie jest efektem chaosu czy przypadkowych działań natury, co stanowi nieodłączny element większości teorii ewolucyjnych; świat jest dziełem wyższego Rozumu, Logosu,

No, mówiłem przecież - Gmyzie, Grzujce, Snyple i Brędziochy .

>choć mógł powstać na drodze nieustannej ewolucji

>...A zatem jaka jest różnica wg Pana między Davisem a Dawkinsem? Davis pisze swoje książki w oparciu o wiedzę z zakresu fizyki, kosmologii, następnie (tak jak Dawkins, który pisze przede wszystkim o neodarwinizmie) wyciąga filozoficzne wnioski. Wnioski Dawkins i Davisa są zupełnie różne.

Guzik prawda. To, co pisze Davies, doprawdy trudno nazywać wyciąganiem filozoficznych wniosków. Davies przede wszystkim dokonuje swoistej dekonstrukcji pewnych idei oraz spekuluje; może się kiedy co wartościowego z tego urodzi, ale to tylko - jak sam przyznaje - może.
Dawkins zaś mocno trzyma się Ziemi w "filozofię" popadając tam tylko, gdzie to dydaktycznie niezbędne - czyli raczej często, ale to już nie jego wina.


Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
10-04-2012 19:18 
 Ocena 1 na 1
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>>cóż to znaczy doskonały/
>W pełni zgodny z uprzednio założonym wzorcem.

Z jakim wzorcem? Gdzie i kto ten wzorzec przedstawił?

>>niedoskonały
>Nie w pełni zgodny.

Widzę, że Pan coś wie o istnieniu jakiegoś wzorca. W takim razie ja Pana chętnie posłucham.

>>i dlaczego od Boga mielibyśmy oczekiwać, że np. oko powinno być zaprojektowane w doskonały sposób?
>Niech zgadnę - bo żeście się Rdz 1, 1-31 oczytali?

www.nonpossumus.pl/ps/Rdz/

12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.

"Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi słowami: "Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi".

W Księdze Rodzaju jest mowa tylko o tym, że stworzone gatunki "były dobre", Zatem na jakiej podstawie darwinista stwierdza, że żaden rozsądny projektant nie wymyśliłby tego, czy owego? Przecież to co stworzył, nie musiało być doskonałe. Jak wspomniałem biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy stwierdza, że rozsądny projektant (w domyśle Bóg) dany organizm zaprojektowałby inaczej, wówczas wikła się w filozofię.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
11-04-2012 22:46 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Z jakim wzorcem?

Wszystko jedno.

>Gdzie i kto ten wzorzec przedstawił?

Ktokolwiek i gdziekolwiek.

>>>niedoskonały
>>Nie w pełni zgodny.
> Widzę, że Pan coś wie o istnieniu jakiegoś wzorca.

Źle widzisz. Ja tylko staram się wytłumaczyć, po czym się doskonałe od niedoskonałego odróżnia.

>W Księdze Rodzaju jest mowa tylko o tym, że stworzone gatunki "były dobre",

W porównaniu z czym?

>Zatem na jakiej podstawie darwinista stwierdza, że żaden rozsądny projektant nie wymyśliłby tego, czy owego?

Badając ogólną ekonomię i funkcjonalność układu.

>Przecież to co stworzył, nie musiało być doskonałe.

Nie musiało być zgodne ze wzorcem w bożym umyśle?
Kurde, ten Szatan to jednak jest...
Nawet przy Akcie Stworzenia ogonem mieszał, no, no...

>Jak wspomniałem biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy stwierdza, że rozsądny projektant (w domyśle Bóg) dany organizm zaprojektowałby inaczej, wówczas wikła się w filozofię.

Rozsądny projektant, któremu zależałoby na ekonomii i funkcjonalności.
Chyba, żeby mu nie zależało...
Znaczy - że Bóg taki jajcarz bardziej...


Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
12-04-2012 16:51 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Dawkins zaś mocno trzyma się Ziemi w "filozofię" popadając tam tylko, gdzie to dydaktycznie niezbędne - czyli raczej często, ale to już nie jego wina.

No ja bym z tym ostrożnie. Samolubny gen jak i (a może szczególnie) fenotyp rozszerzony to bardziej koncepcje filozoficzne - reinterpretując wiedzę naukową - niż cokolwiek innego. A to w końcu dwa główne składniki jego wkładu w myśl światową.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Dawkins zaś mocno trzyma się Ziemi w "filozofię" popadając tam tylko, gdzie to dydaktycznie niezbędne - czyli raczej często, ale to już nie jego wina.
>No ja bym z tym ostrożnie. Samolubny gen jak i (a może szczególnie) fenotyp rozszerzony to bardziej koncepcje filozoficzne - reinterpretując wiedzę naukową - niż cokolwiek innego. A to w końcu dwa główne składniki jego wkładu w myśl światową.
Pan mówi o tym co być powinno i z czym się całkowicie zgadzam.
Nie jest możliwe współczesne uprawianie filozofii bez uwzględnienia aktualnego poziomu wiedzy nauk przyrodniczych. Natomiast doskonale Pan wie, że spora grupa polskich filozofów chrześcijańskich uprawia filozofię tak, jakby Darwina (znowu ciekawy filozof) nigdy nie było.
Oczywiście, że w paradygmacie naukowym zawarte są założenia filozoficzne, lub nawet paradygmat został na nich zbudowany, ale spokojnie możemy uznać, że obie dziedziny (nauki przyrodnicze i filozofia) mogą zachować i zachowują dużą suwerenność.
Proszę zobaczyć jak wpływał spór filozofów nauki - powiedzmy od Macha do Laudana na uprawianie nauki, a nawet jaka była znajomość tego sporu wśród uczonych nauk przyrodniczych. Moim zdaniem, uczeni ledwie ten spór zauważali i spokojnie uprawiali swoje dziedziny. Oczywiście jest to tylko uogólnienie - były także ciekawe wyjątki (np. Kuhn był i fizykiem i filozofem).

Tak, czasem współcześni uczeni - nie mając "stosownego" filozoficznego przygotowania, a nawet często nie zdając sobie sprawy z tego - rozwiązują "wieczne pytania filozoficzne". Tak, jest i z Dawkinsem i tak jest i z Damásio i tak jest z wieloma innymi uczonymi.

Pozdrawiam.

@@@
.
06-04-2012 16:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy wypowiedzi:
.
>Uczeni uprawiają naukę, ale filozofowie zadają pytanie "czym jest nauka?" Biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy biolog stawia zarzut, że organ jest zbyt niedoskonały, by mógł zostać zaprojektowany przez Boga, wówczas wikła się w filozofię.
Uczeni uprawiają naukę, a coraz mniej przydatni filozofowie uzurpują sobie prawo do mieszania w niej i żądają do powszechnego uznania filozofii za jakąś nadnaukę na wzór nadnaturalizmu.
Pozostają jeszcze ci, którzy nie zajmują się "filozofią" lecz "problemami" niestety, i oni prawie zawsze dodają problemami filozoficznymi, z trudem wyobrażając sobie, co by było, gdyby stały się one problemami po prostu nie zaś "wieczystymi aporiami", nad którymi toczy się tak ukochana przez filozofów, bo zwalniająca ich z intelektualnej odpowiedzialności, "nigdy nie kończąca się dyskusja".
Jeśli już jednak naprawdę otrząsną się kiedyś z zaczarowania "filozoficznością", to poruszane przez nich kwestie będą musiały zostać postawione fachowo i konstruktywnie, w jakimś uznanym publicznie kontekście badawczym, a następnie kolektywnie rozważone, w dodatku z jakimś rezultatem.
Marzenie pozytywistów, aby rozebrać filozofię na kawałki i poddać jej zagadnienia obróbce metody naukowej,
[co uczynił i Kopernik i Darwin i co czyni teraz Dawkins i inni] kiedyś równie naiwne jak marzenia o lotach na księżyc, dziś staje się coraz bardziej realne - wstyd przyznać dzięki ogromnemu postępowi kultury abstrakcyjnego, teoretycznego myślenia samych naukowców.
Fizycy, psychologowie i inni sami z czasem stają się filozofami, wcale do tego nie pretendując.
Za kilkadziesiąt lat słowo "filozof" zupełnie straci sens, podobnie jak angielskie słowo "philosphy", które już od dawna w języku potocznym nie znaczy już nic określonego i może być użyte dla dowolnych dywagacji.
Rozwój nauki powoli wchłania więc filozofię.


>Nauka nigdy nie "wyzwoli" się z filozofii (nawet nie ma takiej potrzeby i jest to po prostu nie możliwe).
No cóż, poza niedouczonym Bogusławskim, jeszcze kilku profesorów (właśnie) filozofii uważa, że może jednak.

>A "zarzut", że za neodarwinizmem stoi filozofia materialistyczna, tak naprawdę nie jest żadnym sensownym zarzutem.
A co logicznym sensem myślenia? Ja myślałem - że za neodarwinizmem to stoi darwinizm, a Darwin podejmując własne badania wychodził z fideistycznego idealizmu. Do czego doprowadziły go badania, to już zupełnie inna sprawa. Tak rzetelna wiedza naukowa prowadzi do materializmu.

>Sukcesy naukowe świadczą o wartości filozoficznych założeń, jakie stoją za dana teorią.
Sukcesy naukowe wyrażają się w praktyce. Powtarzalności tych samych zjawisk (procesów) w tych samych okolicznościach, lub metodologicznie-naukowego potwierdzenia śladów po tych procesach.

>"Dobór naturalny - odkryty przez Darwina ślepy, bezrozumny i automatyczny proces, o którym wiemy dziś, że stanowi wyjaśnienie zarówno istnienia, jak i pozornej celowości wszystkich form życia - działa bez żadnego zamysłu. Nie ma ani rozumu, ani wyobraźni. Nic nie planuje na przyszłość. Nie tworzy wizji, nie przewiduje, nie widzi. Jeśli w ogóle można o nim powiedzieć, że odgrywa w przyrodzie rolę zegarmistrza - to jest to ślepy zegarmistrz." Dawkins
> Powyższe twierdzenie Dawkinsa jest zarówno twierdzeniem naukowym i filozoficznym.
Nie Szanowny Panie, to twierdzenia naukowe, które ma także zasadnicze znaczenie dla rzetelnego uprawiania współcześnie filozofii.

>Jak wspomniałem, nie sposób oddzielić nauki od filozofii, nauka jest "zabrudzona" filozofią. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka.
Właśnie "tu jest pies pogrzebany"!
Bardzo sobie ceniąc filozofię na taki pseudonaukowy bełkot, ja się nie zgadzam. Chcąc dzisiaj odpowiedzialnie uprawiać filozofię trzeba dobrze znać przedmiot nauki w którym "filozof" się wypowiada.
Zdecydowanie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka, gdyż nigdy nie stwierdzono najmniejszej przesłanki dla możliwości wpływu nadnaturalnej nierzeczywistości na rzeczywistość.
Wystarczy trochę ze zrozumieniem poczytać biologów ewolucyjnych. Znajomość teologii i filozofii, to zdecydowanie za mało.

>Niecelowość procesu ewolucji (konkretnie neodarwinizmu, gdyż jest wiele t. ewolucji)jest tym pozanaukowym założeniem, filozofią materialistyczną, na którą nie chcą się zgodzić środowiska związane z ID, a także papież
Tak, teologowie stanęli przed dylematem "Wykląć ewolucję czy ją ochrzcić?" Pamiętając jak narozrabiał Kopernik i następcy, a i tak ziemi w centrum kosmosu nie udało się utrzymać, to chyba lepiej ochrzcić! Dlatego różne intelektualne wygibasy wyczyniają i papieże i filozofowie chrześcijańscy.

>Podobnie liczne książki filozofującego fizyka Paula Davisa również są publikacjami filozoficznymi, mimo że ich autor jest fizykiem i pisze o badaniach z zakresu kosmologii i fizyki kwantowej. A co z książkami ks. Hellera? Czy to, że opisuje poszczególne problemy modeli wszechświata, oraz zmagania fizyków i kosmologów decyduje o tym, że te książki nie są filozoficzne?
Są filozoficzne. Lubię sobie nawet takie spekulacje poczytać, ale uważam iż poważniejszym filozofem - od tych dwóch wymienionych tu przez Pana panów - był np. Stanisław Lem.

Miłego dnia.

@@@
.
10-04-2012 18:36 
 Ocena-1 na 5
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>>"Dobór naturalny - odkryty przez Darwina ślepy, bezrozumny i automatyczny proces, o którym wiemy dziś, że stanowi wyjaśnienie zarówno istnienia, jak i pozornej celowości wszystkich form życia - działa bez żadnego zamysłu. Nie ma ani rozumu, ani wyobraźni. Nic nie planuje na przyszłość. Nie tworzy wizji, nie przewiduje, nie widzi. Jeśli w ogóle można o nim powiedzieć, że odgrywa w przyrodzie rolę zegarmistrza - to jest to ślepy zegarmistrz." Dawkins
>> Powyższe twierdzenie Dawkinsa jest zarówno twierdzeniem naukowym i filozoficznym.
>Nie Szanowny Panie, to twierdzenia naukowe, które ma także zasadnicze znaczenie dla rzetelnego uprawiania współcześnie filozofii.
>>Jak wspomniałem, nie sposób oddzielić nauki od filozofii, nauka jest "zabrudzona" filozofią. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka.

>Właśnie "tu jest pies pogrzebany"!

To jest właśnie temat dyskusji.

> Zdecydowanie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka, gdyż nigdy nie stwierdzono najmniejszej przesłanki dla możliwości wpływu nadnaturalnej nierzeczywistości na rzeczywistość.

Zdecydowanie nie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, ponieważ jeżeli Bóg
rzeczywiście miałby posłużyć się przypadkiem, prawami przyrody, by stworzyć człowieka, to oczywiste jest, że nauka nie mogła wykryć wpływu bytu nadnaturalnego na świat materialny. Nauka nie wykryłaby nic ponad prawa przyrody. Ta sama nauka, która zachowując naturalizm metodologiczny może zaobserwować tylko naturalne przyczyny, bo w obowiązującym dzisiaj paradygmacie tylko takie przyczyny są dostępne poznaniu naukowemu. Takie są metafizyczne założenia nauki. Niesprawdzalne, niefalsyfikowane. O zmianę tych filozoficznych założeń naturalizmu walczy środowisko związane z koncepcją IP (wszak dany paradygmat nie zawsze obowiązywał w nauce). Natomiast zabunkrowany ewolucjonizm teistyczny świetnie się w dzisiejszym paradygmacie odnajduje (tak przynajmniej zdawało się Życińskiemu) i razem z neodarwinistami zwalczają kreacjonistów.

>Wystarczy trochę ze zrozumieniem poczytać biologów ewolucyjnych. Znajomość teologii i filozofii, to zdecydowanie za mało.

Pańskie zalecenie nijak nie wspiera Pańskich poglądów.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
10-04-2012 20:36 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pan Kalikles:
Na racjonaliście swoje poglądy prezentowałem głownie w komentarzach pod artykułami, gdyż trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę.

>>>>Właśnie "tu jest pies pogrzebany"!
>To jest właśnie temat dyskusji.
>>>> Zdecydowanie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że ewolucja przebiega w sposób niekontrolowany, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, przypadkiem, by stworzyć człowieka, gdyż nigdy nie stwierdzono najmniejszej przesłanki dla możliwości wpływu nadnaturalnej nierzeczywistości na rzeczywistość.
>Zdecydowanie nie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, ponieważ jeżeli Bóg rzeczywiście miałby posłużyć się przypadkiem, prawami przyrody, by stworzyć człowieka, to oczywiste jest, że nauka nie mogła wykryć wpływu bytu nadnaturalnego na świat materialny. Nauka nie wykryłaby nic ponad prawa przyrody.
Powtórzę:
Właśnie "tu jest pies pogrzebany"

Mieszkamy w tym samym kraju, używamy tego samego języka, a jesteśmy z dwu różnych planet. Nie, zupełnie nie jestem w stanie Pana przekonać, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
Nie przedstawia Pan żadnego faktu, nie podaje Pan żadnego argumentu poza Pańską wiarą. To czyste spekulacje, bez żadnych podstaw. Pański akapit jest dla mnie zupełnie bezsensownym.
Nie przedstawia Pan tu ani definicji "Boga", ani w jaki sposób można potwierdzić jego oddziaływanie. Jeżeli nie istnieje oddziaływanie (nikt, nigdy, w najmniejszym stopniu, takiego oddziaływania nie stwierdził) zupełnie nie ma znaczenia jego istnienie.

>Ta sama nauka, która zachowując naturalizm metodologiczny może zaobserwować tylko naturalne przyczyny, bo w obowiązującym dzisiaj paradygmacie tylko takie przyczyny są dostępne poznaniu naukowemu.
Parydygmat, to nie dogmat, gdy się przestaje sprawdzać ulega zmianie.

Wikipedia:
Paradygmat - to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo - tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.

Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej,
jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową.


Jako metodę naukową rozumie się:

Całokształt sposobów badawczego docierania do prawdy i pojęciowego przedstawiania jej.
Sposób uzyskiwania materiału naukowego do prowadzenia badań.

W pierwszym znaczeniu metoda naukowa to ogół czynności i sposobów niezbędnych do rozwiązywania problemów naukowych, do tworzenia prac naukowych i do oceny wyników tych działań.

W jej obrębie mieści się metoda badań naukowych, rozumiana jako sposób zdobywania materiałów do badań, stanowiących podstawę do opracowania teoretycznego, do rozwiązania problemu naukowego, na w końcu - do napisania pracy naukowej. Metody badań stosowane do rozwiązania określonego problemu nazywane są metodami roboczymi.

Dzięki stosowaniu metody naukowej rozwija się prawidłowo nauka i poszerza zakres naszej wiedzy.

Model pracy naukowej

Tradycyjnie, niezależnie od rozmaitych kwestii filozoficznych i społecznych, zazwyczaj przyjmuje się, że wyniki badań naukowych przechodzą po ich publikacji proces krytyki i oceny ze strony środowiska naukowego. Nauka jest w istocie procesem społecznym, w którym jedni naukowcy stale przyglądają się sceptycznie wynikom pracy innych naukowców i akceptują je lub odrzucają w oparciu o obiektywne kryteria.

Proces ten odbywa się zazwyczaj poprzez publikowanie wyników prac w czasopismach naukowych. Zazwyczaj, zanim publikacja jest w ogóle przyjęta do druku, jest ona anonimowo recenzowana przez co najmniej dwie osoby zajmujące się tą samą dziedziną badań i może się ukazać dopiero po pozytywnej opinii recenzentów.

Publikacja naukowa może być później komentowana, krytykowana i oceniana przez innych badaczy, którzy, jeśli uznają, że zawarte w niej informacje nie są wiarygodne, mogą publikować wyniki swoich badań, które stoją w opozycji do kontrowersyjnej pracy.


>Takie są metafizyczne założenia nauki. Niesprawdzalne, niefalsyfikowane.
Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Gdy obecny paradygmat nauki przestanie się sprawdzać, to uczeni go zmienią.
Na razie sprawdza się doskonale i na dziś jest bezalternatywnym.

>O zmianę tych filozoficznych założeń naturalizmu walczy środowisko związane z koncepcją IP
Oj, walczy i to ostro. Ogromne pieniądze na to nawet wydaje.

>(wszak dany paradygmat nie zawsze obowiązywał w nauce).
Nie zawsze, zaczął się zmieniać od ks. Kopernika, ale największe zasługi ma tu Darwin.

>Natomiast zabunkrowany ewolucjonizm teistyczny świetnie się w dzisiejszym paradygmacie odnajduje (tak przynajmniej zdawało się Życińskiemu) i razem z neodarwinistami zwalczają kreacjonistów.
Ewolucjonizm teistyczny ma tyle samo wspólnego z ewolucjonizmem darwinowskim, co krzesło z krzesłem elektrycznym.

>>>>Wystarczy trochę ze zrozumieniem poczytać biologów ewolucyjnych. Znajomość teologii i filozofii, to zdecydowanie za mało.
>Pańskie zalecenie nijak nie wspiera Pańskich poglądów.
Moje zalecenia oparte są dorobku współczesnej nauki, która w wyniku przyjętej metody może stanowić i stanowi dla mnie autorytet. Dla Pana autorytet mogą stanowić inni mędrcy. To naturalne, że są ludzie inteligentni tak i ludzie inteligentni inaczej. Dlatego właśnie jesteśmy z dwóch różnych planet.

PS. Tak ma Pan rację Panu jest trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę. Czego ta dysputa miałaby dotyczyć? Pańskiej wiary? Ona jest poza dyskusją!

Miłego dnia.

@@@
.
10-04-2012 23:13 
 0 na 4
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>>Zdecydowanie nie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, ponieważ jeżeli Bóg rzeczywiście miałby posłużyć się przypadkiem, prawami przyrody, by stworzyć człowieka, to oczywiste jest, że nauka nie mogła wykryć wpływu bytu nadnaturalnego na świat materialny. Nauka nie wykryłaby nic ponad prawa przyrody.
p. Bogusławski:
>Mieszkamy w tym samym kraju, używamy tego samego języka, a jesteśmy z dwu różnych planet. Nie, zupełnie nie jestem w stanie Pana przekonać, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

Z jaką wiarą? Pan jest nieprzygotowany do logicznej analizy tekstu. Teraz boldem zaznaczyłem słowa "ponieważ jeżeli". Proszę zwrócić uwagę na te słowa. Działanie niezdefiniowanego Boga jest założeniem, by wykazać Panu błąd w rozumowaniu. Uczeni nie są w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, czy Bóg (deistyczny - dlatego niezdefiniowany) posłużył się prawami przyrody. Pan myśli, że naukowcy działają tylko w sferze faktów i logiki. W darwinizmie mamy materialistyczno-naturalistyczne założenie ("tutaj jest pies pogrzebany"). Jest to filozoficzne założenie, które będzie funkcjonowało tak długo dopóki nie przestanie być poznawczo twórcze.

>Nie przedstawia Pan żadnego faktu, nie podaje Pan żadnego argumentu poza Pańską wiarą. To czyste spekulacje, bez żadnych podstaw. Pański akapit jest dla mnie zupełnie bezsensownym.
>Nie przedstawia Pan tu ani definicji "Boga", ani w jaki sposób można potwierdzić jego oddziaływanie. Jeżeli nie istnieje oddziaływanie (nikt, nigdy, w najmniejszym stopniu, takiego oddziaływania nie stwierdził) zupełnie nie ma znaczenia jego istnienie.

Tutaj definicja Boga nie jest potrzebna. To co powyżej zaprezentowałem przypomina poglądy teistycznych ewolucjonistów, którzy próbują wykazać pozorny - ich zdaniem - konflikt między neodarwinizmem a np. katolicyzmem. Ale w ten sposób uciekają się do herezji - do Boga deistycznego. Oni oczywiście przedstawiają argumentację, że Bóg (deistyczny, ale o tym już nie mówią) mógł posłużyć się prawami przyrody - tym nie będziemy się zajmować, gdyż nie tego dysputa dotyczy.

>>Ta sama nauka, która zachowując naturalizm metodologiczny może zaobserwować tylko naturalne przyczyny, bo w obowiązującym dzisiaj paradygmacie tylko takie przyczyny są dostępne poznaniu naukowemu.
>Parydygmat, to nie dogmat, gdy się przestaje sprawdzać ulega zmianie.

Dziękuję za informację, ale ja pisałem, że "dany paradygmat nie zawsze obowiązywał w nauce", że o jego zmianę walczą zwolennicy IP, oraz że jest niefalsyfikowalny. Co to znaczy, to jeszcze Pan tego nie rozumie, ale i do tego dojdziemy

>>Takie są metafizyczne założenia nauki. Niesprawdzalne, niefalsyfikowane.

>Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Możliwe, że Pana nie przekona, ale być może przekona innych czytelników. Pan już teraz będzie cały czas na nie i nie przyjmie żadnych argumentów.

>Gdy obecny paradygmat nauki przestanie się sprawdzać, to uczeni go zmienią.
>Na razie sprawdza się doskonale i na dziś jest bezalternatywnym.

W konsekwencji porównywał on (Kuhn) własną koncepcję ewolucji idei naukowych do darwinowskiej koncepcji ewolucji organizmów żywych, ale dowodził, że nie jest to proces ewolucji w odniesieniu do czegokolwiek, i pyta, czy rzeczywiście pomaga to wyobrazić sobie, że istnieje jedyny, pełny, obiektywny, prawdziwy obraz przyrody. I chociaż postęp naukowy prowadzi do odkryć fundamentalnych prawd, Kuhn zaobserwował, że "jawnie lub skrycie rezygnujemy z poglądu, iż zmiany paradygmatów prowadzą naukowców i ich uczniów bliżej i coraz bliżej do prawdy".


Co to znaczy przestanie się sprawdzać? To znaczy, że przestanie tłumaczyć i generować teorie zdolne do wyjaśnień zjawisk przyrodniczych. To nie jest tak, że dany paradygmat można poddać falsyfikacji. Zmiana paradygmatu to proces społeczny.
Macierz dyscyplinarna (disciplinary matrix), to najbardziej spójna i najgłębiej internalizowana przez grupę uczonych część paradygmatu. Składa się z podzielanych przez tę grupę: (1) generalizacji symbolicznych, (2) metafizycznej składowej paradygmatu, (3) wartości, (4) wzorców rozwiązywania problemów naukowych.

Dawkins i Behe to biolodzy, którzy mówią o teorii ewolucji. Tylko oni mówią o rożnych teoriach. Dawkins (neodarwinizm) o niekierowanym, bezcelowym procesie, gdzie pojawienie się człowieka było przypadkowe, a Behe (IP) mówi o ewolucji na który wpływ miała jakaś niezidentyfikowana inteligencja, czyli nie była taka bezcelowa, niekierowana). Jeśli przedstawiciele IP mieliby program badawczy, który generowałby teorie naukowe i wyjaśniał świat przyrody lepiej niż darwinizm, to pewnie z czasem doszłoby do rewolucji naukowej - do zmiany paradygmatu. A tak filozoficzne, metafizyczne założenia przedstawicieli IP "przegrywają" z metafizycznymi założeniami neodarwinistów. Ten niekierowany proces, założenie (filozoficzne) o braku inteligencja (np. Boga)działającego w przyrodzie jest - posługując się terminologią Lakatosa - twardym jadrem ewolucjonizmu. Filozoficzne założenie neodarwinizmu będzie w nauce funkcjonować, póki nowy program badawczy, o ile się wykrystalizuje, nie zyska aprobaty wśród naukowego establishmentu.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
10-04-2012 23:14 
 0 na 4
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
Ciąg dalszy, gdyż się nie zmieściło

p. Bogusławski
> PS. Tak ma Pan rację Panu jest trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę. Czego ta dysputa miałaby dotyczyć? Pańskiej wiary? Ona jest poza dyskusją!

Dyskusja miałaby dotyczyć rewolucji naukowych, zmian paradygmatu, zasadności krytyki; neopozytywistycznego myślenia o nauce, scjentyzmu, naiwnego realizmu. A wreszcie zadaniem tej dyskusji jest wykazanie Panu niezrozumienia poglądów Kuhna (dalej Poppera, Lakatosa), nawet wykazaniu Panu niezrozumienia artykułów, które Pan tutaj wklejał. W jednej z odpowiedzi (tej ze zdjęciem Ruse'a - nad którym zapewne się Pan głowił) zamieścił Pan art. www.nauka-(*)l/index.php?action=tekst&id=98 który autor tak kończy; Przypomnijmy też przekonanie Richarda Dawkinsa, że to dopiero Darwin sprawił, że dziś "ateizm jest w pełni satysfakcjonujący intelektualnie". [48] Cytaty takie można mnożyć w nieskończoność. [49] Tylko nieznajomość współczesnej filozofii nauki może skłaniać do poglądu, że nauka i religia są wzajemnie autonomicznymi dziedzinami myśli ludzkiej, a cytowani autorzy mieszają naukową, filozoficzną i teologiczną płaszczyznę rozważań.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
11-04-2012 15:49 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Bogusławski:
>>>>>Tak ma Pan rację Panu jest trudno tutaj na forum przeprowadzić z kimś w miarę rzetelną, merytoryczną dysputę. Czego ta dysputa miałaby dotyczyć? Pańskiej wiary? Ona jest poza dyskusją!
>Dyskusja miałaby dotyczyć rewolucji naukowych, zmian paradygmatu, zasadności krytyki; neopozytywistycznego myślenia o nauce, scjentyzmu, naiwnego realizmu.
Czyli nadal wielosłowiem, chce Pan zagłuszyć konkret. Niech Pan przedstawi konkretne problemy pod dyskusję, to nawet gdy Bogusławski nie jest dla Pana odpowiednim partnerem do dyskusji - znajdą się tu inni. Bardziej merytorycznie przygotowani. Tylko do rzeczy i dorzecznie Szanowny Panie, a nie tylko opowiadanie jaki to jest Pan mądrym i jak nie potrafimy tu Pańskiej mądrości docenić.

>A wreszcie zadaniem tej dyskusji jest wykazanie Panu niezrozumienia poglądów Kuhna (dalej Poppera, Lakatosa), nawet wykazaniu Panu niezrozumienia artykułów, które Pan tutaj wklejał.
Znowu Pan opowiada tu bajeczki.
Zapewne nie rozumiem wielu rzeczy, ale gdzie Pan te moje niezrozumienie wykazał? Samozachwyt prawie nigdy nie cechuje ludzi mądrych. Czy Pan rozumie coś więcej poza samym sobą, a czytając Pana, to nawet i w to wątpię. (I co nieco z tego ewidentnie tu wykazuję, zamiast opowiadania jaki to ja jestem mądrym, a Pan jak niewiele z mojej mądrości zrozumiał).

>W jednej z odpowiedzi (tej ze zdjęciem Ruse'a - nad którym zapewne się Pan głowił)
Tak, przeogromnie! Proszę otworzyć Wikipedię.

>który autor tak kończy; Przypomnijmy też przekonanie Richarda Dawkinsa, że to dopiero Darwin sprawił, że dziś "ateizm jest w pełni satysfakcjonujący intelektualnie". [48] Cytaty takie można mnożyć w nieskończoność. [49] Tylko nieznajomość współczesnej filozofii nauki może skłaniać do poglądu, że nauka i religia są wzajemnie autonomicznymi dziedzinami myśli ludzkiej, a cytowani autorzy mieszają naukową, filozoficzną i teologiczną płaszczyznę rozważań.
I co z tego dla mnie wynika?
Mam uwierzyć, że tylko Ruse i Pan jesteście znawcami współczesnej filozofii i doskonale rozumiecie współczesny paradygmat nauki i jego ograniczenia?
Albo, że filozofowie i teolodzy będą wskazywać teraz uczonym czym się mają zajmować?
Uczonym potrzeba "guru - specjalistów od spekulacji"? Bez nich nauka jest ślepa?
To ma być ten nowy paradygmat? Nie - to tylko niektórym odbija!
Takiego pseudouczonego pieprzenia, to ja się już w życiu sporo naczytałem.
Tylko to jest pieprzenie bezproduktywne.



A ja lubię konkret, zamiast pół, a może i ćwierć inteligenckiego zalewu niewiele znaczących zdań. Grzeczny kujon nauczyć może się bardzo dużo i dalej niewiele rozumieć. Jemu wystarczają autorytety.

Miłego dnia.

@@@
.
11-04-2012 08:21 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Dawkins i Behe to biolodzy, którzy mówią o teorii ewolucji.
Ewolucja jest jedna, więc gadanie jednego z nich teorią ewolucji nie jest.
Zresztą jak w ogóle można używać pojęcia ewolucji do określenia zaplanowanych procesów z czarodziejskimi korektami?! Byle tylko wcisnąć coś ze swojej głupoty na działkę nauki?

>Behe (IP) mówi o ewolucji na który wpływ miała jakaś niezidentyfikowana inteligencja, czyli nie była taka bezcelowa, niekierowana.
A kiedy potrzeba to przysięgnie przed sądem, że jego ględzenie to nie jest nauka.

>Jeśli przedstawiciele IP mieliby program badawczy, który generowałby teorie naukowe i wyjaśniał świat przyrody lepiej niż darwinizm,
...to Behe nie musiałby przed sądem obnażać swojej indolencji, a religijne bajędy awansowałyby do rangi zwyczajnej nauki.

>A tak filozoficzne, metafizyczne założenia przedstawicieli IP "przegrywają" z metafizycznymi założeniami neodarwinistów.
Daruj sobie te śmieszne, filozoficzne sztuczki. "Filozoficzne, metafizyczne założenia przedstawicieli IP" to nie żadne założenia tylko religijne dogmaty i cała ich działalność to próba dopasowania do nich rzeczywistości.
A nauka nie wysysa żadnych założeń z brudnego palucha wiary czy innej metafizyki, w dodatku każde przyjęte (na gruncie naukowym) założenie może być zmienione czy odrzucone. Ponadto mam wątpliwości czy aby wiesz co to w ogóle jest założenie i czy nie mylisz czasami założeń z wnioskami tak jak mylisz je z dogmatami.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-04-2012 09:25 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Napisał Pan:
Zdecydowanie nie jesteśmy (nauka) w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, bądź obserwacji, że Bóg nie posłużył się prawami przyrody, ponieważ jeżeli Bóg rzeczywiście miałby posłużyć się przypadkiem, prawami przyrody, by stworzyć człowieka, to oczywiste jest, że nauka nie mogła wykryć wpływu bytu nadnaturalnego na świat materialny. Nauka nie wykryłaby nic ponad prawa przyrody.

>>>>p. Bogusławski:
>>>>Mieszkamy w tym samym kraju, używamy tego samego języka, a jesteśmy z dwu różnych planet. Nie, zupełnie nie jestem w stanie Pana przekonać, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
>Z jaką wiarą? Pan jest nieprzygotowany do logicznej analizy tekstu.
Zdecydowanie nie jestem przygotowany do takiej logicznej analizy tekstu. Przecież już pisałem, że nie bawią mnie żadne teologiczne wykrętasy.

>Teraz boldem zaznaczyłem słowa "ponieważ jeżeli". Proszę zwrócić uwagę na te słowa. Działanie niezdefiniowanego Boga jest założeniem, by wykazać Panu błąd w rozumowaniu.
Jeżeli Pan uważa, że ponieważ nie zauważyłem Pańskiego "ponieważ jeżeli", to Pan boldem je zaznaczył.
Tylko co z tego wynika, jaka logika?

>Uczeni nie są w stanie stwierdzić na drodze eksperymentu, czy Bóg (deistyczny - dlatego niezdefiniowany) posłużył się prawami przyrody.
To wprost logicznie fantastyczne!
"Bóg" deistyczny dlatego niezdefiniowany, tak zdefiniował prawa przyrody, że nie jesteśmy w stanie tego w jakikolwiek sposób stwierdzić. Przyjmijmy nawet, że jest to prawda, a nie tylko Pańskie fideistyczne założenie.
Co z tej Prawdy dla ludzi wynika?
Dokładnie i precyzyjnie nic.

>Pan myśli, że naukowcy działają tylko w sferze faktów i logiki.
Tak, w skrócie, to poniżej można znaleźć to co na ten temat myślę.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej istniejącej niezależnie od poznającego ją podmiotu. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych.
Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi.


@@@

CDN
.
11-04-2012 11:53 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pan Kalikles: W darwinizmie mamy materialistyczno-naturalistyczne założenie ("tutaj jest pies pogrzebany").
Nie proszę Szanownego Pana. Darwin nie wychodził z takiego założenia. On do niego - pod naporem faktów - stopniowo doszedł. Profesor Jodkowski: Cytat:

Ateizm Darwina

Darwin został ochrzczony jako anglikanin, ale w młodości pozostawał pod wpływem swojej matki, unitarianki. Religia miała wówczas dla niego praktyczny wymiar. [...]

Po dwu latach studiów medycznych w Edynburgu porzucił je i przyjął sugestię swego ojca, by zostać anglikańskim duchownym. Chociaż nie był pewien, czy mógłby przyjąć wszystkie trzydzieści dziewięć artykułów wiary Kościoła Anglii, lubił myśl o pozostaniu wiejskim duchownym. Przeczytał uważnie kilka książek teologicznych i - jak napisał - "w najmniejszym stopniu nie wątpił w ścisłą i dosłowną prawdę każdego słowa w Biblii".

W czasie trzech lat studiów teologicznych w Christ's College w Cambridge, zakończonych jedynym formalnym stopniem, jaki posiadał, bakałarza teologii (B.A., divinity), znajdował się pod wielkim wrażeniem książek Paleya Evidences of Christianity oraz Natural Theology, które argumentowały na rzecz istnienia Boga na podstawie obserwowanego projektu w przyrodzie: "nie myślę, bym kiedykolwiek wielbił jakąś książkę bardziej niż Natural Theology Paleya".

Nigdy formalnie nie porzucił swojego zamiaru, by zostać duchownym, ale zmarła ona naturalną śmiercią, gdy po opuszczeniu Cambridge dołączył do ekipy statku Beagle jako jej przyrodnik, spełniający swe obowiązki za darmo. Proces stopniowej utraty wiary zaczął się w trakcie pięcioletniej podróży dookoła świata lub tuż po powrocie z niej.



>Jest to filozoficzne założenie, które będzie funkcjonowało tak długo dopóki nie przestanie być poznawczo twórcze.
Bogusławski: Cytat:
Gdy obecny paradygmat nauki przestanie się sprawdzać, to uczeni go zmienią.
Na razie sprawdza się doskonale i na dziś jest bezalternatywnym.


>>>>Nie przedstawia Pan tu ani definicji "Boga", ani w jaki sposób można potwierdzić jego oddziaływanie. Jeżeli nie istnieje oddziaływanie (nikt, nigdy, w najmniejszym stopniu, takiego oddziaływania nie stwierdził) zupełnie nie ma znaczenia jego istnienie.
>Tutaj definicja Boga nie jest potrzebna.
Ja tam zawsze lubię wiedzieć o czym mówię.

>To co powyżej zaprezentowałem przypomina poglądy teistycznych ewolucjonistów, którzy próbują wykazać pozorny - ich zdaniem - konflikt między neodarwinizmem a np. katolicyzmem. Ale w ten sposób uciekają się do herezji - do Boga deistycznego. Oni oczywiście przedstawiają argumentację, że Bóg (deistyczny, ale o tym już nie mówią) mógł posłużyć się prawami przyrody - tym nie będziemy się zajmować, gdyż nie tego dysputa dotyczy.
To źle Pan trafił, ani ja, ani większość dyskutantów naszego forum nie należy do zwolenników "teistycznego ewolucjonizmu". Dlatego też nie mam najmniejszego zamiaru ich bronić.
Zgadzam się z Panem, że co opublikowali Życiński i Heller jest herezją, ale mnie to tylko bardzo bawi i mało obchodzi.
To nie mój problem.

Pan Kalikles: Ta sama nauka, która zachowując naturalizm metodologiczny może zaobserwować tylko naturalne przyczyny, bo w obowiązującym dzisiaj paradygmacie tylko takie przyczyny są dostępne poznaniu naukowemu.
>>>> Paradygmat, to nie dogmat, gdy się przestaje sprawdzać ulega zmianie.
>Dziękuję za informację,
A ja myślałem, że to banał.

>ale ja pisałem, że "dany paradygmat nie zawsze obowiązywał w nauce",
Którą to oczywistość potwierdziłem.

>że o jego zmianę walczą zwolennicy IP,
Co wykpiłem.

>oraz że jest niefalsyfikowalny.
>Co to znaczy, to jeszcze Pan tego nie rozumie, ale i do tego dojdziemy.
Czy lepiej Pan krótko objaśni - o co w falsyfikowalności chodzi - niż tu jest opisane: www.zgapa.pl/zgapedia/Metody_naukowe.html
To bardzo proszę.
Ja nie jestem w stanie dokonać na potrzeby naszego forum streszczenia np. Johna Watkinsa, który od Poppera wprawdzie wyszedł, ale poszedł znacznie dalej. Naprawdę już bardzo wielu filozofów nauki odrzuciło już falsyfikację, jako kryterium ostatecznej Prawdy.

Pan Kalikles: Takie są metafizyczne założenia nauki. Niesprawdzalne, niefalsyfikowane.
>>>>Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
>Możliwe, że Pana nie przekona, ale być może przekona innych czytelników.
Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że już przekonanych, to Pan przekonał.
Państwo bezwzględnie wierzycie w jedyno-słuszność własnej Prawdy.

Ale czy przekonał Pan kogoś więcej?
Ja w to zdecydowanie śmiem wątpić.
Proszę Pana, ja jestem człowiekiem wątpiącym z natury - opierającym swoje poglądy na sceptycyzmie naukowym.
Dlatego wątpię, czy dzisiejszej nauce są konieczne (choć przydają się) założenia metafizyczne?

>Pan już teraz będzie cały czas na nie i nie przyjmie żadnych argumentów.
Jeżeli chodzi o Pańskie poglądy byłem już na nie nawet przed rozpoczęciem naszej dyskusji, ale - na Boga - nie zauważyłem najmniejszych Pańskich argumentów podważających moje poglądy.
Nie mówiąc już o tym, że słabiutko broni Pan własne.

@@@

CDN .
.
11-04-2012 15:13 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>>>>Gdy obecny paradygmat nauki przestanie się sprawdzać, to uczeni go zmienią.
>>>>Na razie sprawdza się doskonale i na dziś jest bezalternatywnym.
>W konsekwencji porównywał on (Kuhn) własną koncepcję ewolucji idei naukowych do darwinowskiej koncepcji ewolucji organizmów żywych, ale dowodził, [...]
No i co? Koncepcje Kuhna podlegają sporej merytorycznej krytyce, a darwinowska teoria trzyma się mocno.

>I chociaż postęp naukowy prowadzi do odkryć fundamentalnych prawd,
To mało!? Jak dla mnie wystarcza!

>Kuhn zaobserwował, że "jawnie lub skrycie rezygnujemy z poglądu, iż zmiany paradygmatów prowadzą naukowców i ich uczniów bliżej i coraz bliżej do prawdy".
I co z tego wynika. Pan Kalikles wprowadzi nam zmianę paradygmatu?

>Co to znaczy przestanie się sprawdzać? To znaczy, że przestanie tłumaczyć i generować teorie zdolne do wyjaśnień zjawisk przyrodniczych.
Dokładnie tak.

>To nie jest tak, że dany paradygmat można poddać falsyfikacji.
Nie można.

>Zmiana paradygmatu to proces społeczny.
Dokładnie tak.

>Macierz dyscyplinarna (disciplinary matrix), to najbardziej spójna i najgłębiej internalizowana przez grupę uczonych część paradygmatu. Składa się z podzielanych przez tę grupę: (1) generalizacji symbolicznych, (2) metafizycznej składowej paradygmatu, (3) wartości, (4) wzorców rozwiązywania problemów naukowych.
To jest cytat z Wikipedii, ktoś jest jego autorem i oparł go na czyimś dorobku.
Chciałbym wiedzieć jak duży procent np. biologów zna zasadę "macierzy dyscyplinarnej" i do niej świadomie się stosuje?
Czy ona jest im konieczną dla uprawiania nauki? Mnie się wydaje, że większość uczonych przyrodników ma dosyć mierne pojęcie o filozofii, a jeszcze mniejsze o filozofii nauki. Co wcale nie znaczy iż uważam filozoficzną wiedzę za nieważną. Wprost odwrotnie jestem przekonanym, że powinno się jej uczyć począwszy od przedszkoli (znam takie bardzo dobre programy) do końca nauki. Na przykład zamiast ogłupiającej religii. Tylko nie ma żadnego intelektualnego uzasadnienia dla uprawiania jej na XIX wieczny sposób, bez uwzględnienia najnowszych osiągnięć nauki - co próbuje czynić filozofia chrześcijańska i filozofowie jakoś tam z nią powiązani.
Paradygmat, zgodnie z którym uczeni prowadzą swoją działalność jest wpisany w powszechnie przyjętą metodologię naukową i na ogół nie stanowi przedmiotu ich osobnych rozważań.

Jan Woleński

CZY FIZYKA OPIERA SIĘ NA ZAŁOŻENIACH FILOZOFICZNYCH?

W istocie rzeczy tytuł niniejszego artykułu mógłby być uogólniony przez zastąpienie słowa 'fizyka' przez 'nauki przyrodnicze' (i 'opiera się' przez 'opierają się'). [...]
Nie wyrażam przez to żadnej ujemnej oceny filozofii ani też nie postuluję jej eliminacji z dociekań naukowych. To, że fizyka jako fizyka nie jest zależna od metafizyki i jej nie potrzebuje, nie ma sugerować, że pierwsza straci kiedykolwiek swą filozofio-twórczą rolę, a druga przestanie oddziaływać heurystycznie na rozwój nauki. Od czasu, gdy refleksja nad fizys wyodrębniła się w Grecji w samodzielna naukę, nieodmiennie towarzyszył jej namysł metafizyczny. I nic nie wskazuje, by to miało się kiedykolwiek zmienić. Tym, którzy chcą wypędzić filozofie z fizyki lub fizykę z filozofii, trzeba powiedzieć: "Porzućcie wszelką nadzieję, że to uda się kiedykolwiek."
[Załącznik]

>Dawkins i Behe to biolodzy, którzy mówią o teorii ewolucji. Tylko oni mówią o rożnych teoriach. Dawkins (neodarwinizm) o niekierowanym, bezcelowym procesie, gdzie pojawienie się człowieka było przypadkowe, a Behe (IP) mówi o ewolucji na który wpływ miała jakaś niezidentyfikowana inteligencja, czyli nie była taka bezcelowa, niekierowana).
No, można takie streszczenie przyjąć.

>Jeśli przedstawiciele IP mieliby program badawczy, który generowałby teorie naukowe i wyjaśniał świat przyrody lepiej niż darwinizm, to pewnie z czasem doszłoby do rewolucji naukowej - do zmiany paradygmatu.
Stare dobre powiedzenie mówi: "Żeby ciotka miała wąsy, to byłby wujek".
"Kreacjonizm, stwierdzając, że świat żywy został zaprojektowany i stworzony w pojedynczym akcie tworzenia przez istotę nadnaturalną, w taki sposób, że nie pojawiają się odstępstwa obserwacyjne od przewidywań teorii ewolucji, jest teorią nienaukową".

>A tak filozoficzne, metafizyczne założenia przedstawicieli IP "przegrywają" z metafizycznymi założeniami neodarwinistów.
Przegrywają na całej linii i we wszystkich aspektach. Przegrywają tak bardzo, że Kościół Katolicki próbuje ochrzcić teorię ewolucji i wychodzi z przygłupiastym projektem ewolucjonizmu teistycznego, a środowiska fideistyczne z IP.

>Ten niekierowany proces, założenie (filozoficzne) o braku inteligencja (np. Boga)działającego w przyrodzie jest - posługując się terminologią Lakatosa - twardym jadrem ewolucjonizmu.
Nie tylko Lakatosa!
Natomiast uznanie naturalizmu ontologicznego za założenie (nakierowany proces), a nie wynik wiedzy naukowej, świadczy tylko o prymitywizmie myślenia wierzących w metafizykę teistyczną.

Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


>Filozoficzne założenie neodarwinizmu będzie w nauce funkcjonować, póki nowy program badawczy, o ile się wykrystalizuje, nie zyska aprobaty wśród naukowego establishmentu.
Wszystko możliwe, ale jak na razie przekracza to mój horyzont wyobraźni.
Jak na razie nauka permanentnie potwierdza jego słuszność.

Miłego dnia.

@@@
.
06-04-2012 21:34 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> Wnioski Dawkinsa i Davisa są zupełnie różne.

Nie powiedziałbym.

Paul Davies pisząc czasem o Bogu (bo w przeważającej większości popularyzuje rzetelną fizykę), pisze głównie o ograniczeniach Boga i czym on być nie może. Choć sugeruje, że można by jeszcze znaleźć miejsce dla Boga, to jednocześnie ostrzega przed smutnymi konsekwencjami zapychania Bogiem dziur w wiedzy przyrodniczej.

Natomiast Richard Dawkins uważa, że nie warto bawić się z Bogiem w ciuciubabkę i woli poczekać na jakiś konkret. Nie żywi przy tym zbytnich nadziei, że się doczeka. A podobnie jak Davies, temat Boga uważa za poboczny w stosunku do popularyzacji nauki (tylko w jednej z 12 książek Dawkins o nim pisze).
11-04-2012 09:16 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Uczeni uprawiają naukę, ale filozofowie zadają pytanie "czym jest nauka?"
Ach, Boziu, jacy mądrzy filozofowie! I jacy dobrzy - powiedzą głupim uczonym co uprawiają!

>Biolog może opisać, że jakiś organ jest wadliwy, ale kiedy biolog stawia zarzut, że organ jest zbyt niedoskonały, by mógł zostać zaprojektowany przez Boga, wówczas wikła się w filozofię.
Ach, wikła się , biedny, zamiast zostawić to Kaliklesowi...

Zaplątałeś się w tych fałdach, draperiach, koronkach, błyskotkach i nie widzisz już, że cesarz jest goły jak święty turecki.

Oczywiście, że poznawanie świata (nauka) nie może obyć się bez otoczki spekulatywnej, ale to jest przecież jej integralna część, a nie coś innego, coś wyżej czy obok. Kiedy dostępnych danych, możliwości badań było mało cała prawie nauka zawierała się w tej otoczce (filozofia), dzisiaj jest inaczej i robienie z naukowców wyrobników miar i wag awansujących czasem jakąś myślą do rangi filozofa to ...hmmmm... spore nieporozumienie.

>Sukcesy naukowe świadczą o wartości filozoficznych założeń, jakie stoją za dana teorią.
Za, czy przed? Gdzie stoją w końcu założenia? Teoria ewolucji bez Twoich wymyślonych założeń rozpadłaby się jak domek z kart?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-04-2012 18:25 
 Ocena 6 na 6
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>Dawkins jest biologiem czy filozofem? Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"? Żadne.

Filozofowie katoliccy (m.in. Życiński) oddzielają filozofię i naukę unikając w ten sposób konfliktu między nauką a religią. Prawdopodobnie w ten sposób wykłada się filozofię na KULu. (To jest błędne pozytywistyczne myślenie o "czystości" nauki, która nie jest "zabrudzona" filozofią). Stąd napisał Pan to, co powyżej. Jednak trudno jest obronić pański pogląd. Teorie naukowe niosą konsekwencje filozoficzne:
Dobór naturalny "obsadzany jest w roli czarnego charakteru, jako kat i oprawca niedostosowanych osobników (...) Istota darwinizmu zawiera się w twierdzeniu, że dobór naturalny stwarza osobniki dostosowane. Zmienność jest wszechobecna, a jej kierunek losowy." S. J. Gould,

Dobór naturalny "działa bez żadnego zamysłu. Nie ma ani rozumu, ani wyobraźni. Nic nie planuje na przyszłość. Nie tworzy wizji, nie przewiduje, nie widzi.
Jeśli w ogóle można o nim powiedzieć, że odgrywa w przyrodzie rolę
zegarmistrza - to jest to ślepy zegarmistrz."
Dawkins

Ślepy zegarmistrz nie miał człowieka na myśli. Akceptując neodarwinizm (stanowisko nauki) popadamy w konflikt z katolicyzmem. Ateizm (stanowisko filozoficzne) jest integralnym składnikiem neodarwinizmu (stanowiska uczonych w sprawie pochodzenia gatunków), zatem skąd zarzut, że filozofujący biolog, Dawkins, nie może mówić o Bogu, jego atrybutach i możliwości istnienia? W końcu zgodził się Pan kiedyś ze mną, że trudno mówić o zgodności darwinizmu z katolicyzmem.

Worek kości:
> Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło. Dawkins znów uprawia filozofię.

Spekulacja, hipoteza jest punktem wyjścia do uzyskania wiedzy. Nie słyszał Pan anegdoty, jak to Popper zwrócił się do studentów: "Obserwujecie!". Na to studenci: "Ale co mamy obserwować?" Bez wstępnych ustaleń, hipotezy (filozofii) nie ma nauki.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
05-04-2012 00:21 
 Ocena 12 na 12
Fizyk (17637 punktów)
> Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"?

Metoda naukowa. Cytat:
Veritas est adaequatio rei et intellectus.
Klasyczna definicja prawdy
Nauka budując modele intelektualne zarazem sprawdza ich zgodność z rzeczywistością. Bogowie wszelkich judeo-chrześcijańsko-islamskich wersji okazali się nieadekwatni.

> Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią.

To nieprawda. Nauka systematycznie zawęża filozofom pole do popisu. Takie pojęcia jak kamień filozoficzny, vis vitalis, flogiston czy substancja, zostały wyparte z filozofii przez naukowe pojęcia.

> Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.

Dużo już wiadomo. Historię Wszechświata możemy prześledzić wstecz co najmniej do mikrosekundy od jego początku. Zagadka życia została rozwiązana ponad pół wieku temu. Mamy całkiem rozsądną hipotezę świadomości.


> Myślę, że sporo tego, co głosi Dawkins, dałoby się poddać do dyskusji.

No spróbuj swych sił.
07-04-2012 18:07 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
>> Które narzędzie dostępne naukom szczegółowym, typu biologia albo fizyka, pozwala mówić o Bogu lub "prawdzie"?
>Metoda naukowa. Cytat:
Veritas est adaequatio rei et intellectus.


Nie jestem pewny czy powyższa definicja prawdy jest zarazem metodą naukową. Metoda to sposób prowadzenia badań, natomiast maksyma "prawda to zgodność intelektu z rzeczywistością" może być pewnym ideałem, do którego nauka próbuje zmierzać. Swoją drogą, nie jestem też pewny, czy nauka jako taka mówi o prawdzie? Wydaje mi się, że naukowcy lepiej się czują jednak korzystając z pojęcia "prawdopodobieństwo", a nie "prawda". Zresztą, samo pojęcie "rzeczywistość", gdyby nad nim chwilę podumać, nastręcza sporo trudności. Czy przeszłość, o której wypowiada się np historia to wciąż rzeczywistość, która jeszcze istnieje? Czy biolog lub fizyk wypowiadając się o początkach wszechświata i życia, mówi o rzeczywistości, z którą chce swój intelekt "pogodzić"? Wszak ta "rzeczywistość" nie istnieje już od dawna, wiec czy on "godzi" świat, czy jednak hipotezy, konstrukty swojego intelektu z samym intelektem (czyli logiką)?

>Nauka budując modele intelektualne zarazem sprawdza ich zgodność z rzeczywistością. Bogowie wszelkich judeo-chrześcijańsko-islamskich wersji okazali się nieadekwatni.

Jeśli uważamy "zasadę racji dostatecznej" za jeden z wymogów racjonalnego obrazu świata, to odpowiedź na pytanie "jaka jest racja istnienia świata?", może być równie satysfakcjonująca, jeśli tą racją będzie Bóg.

>> Kwestie filozoficzne są poza dostępną im metodologią.
>To nieprawda. Nauka systematycznie zawęża filozofom pole do popisu. Takie pojęcia jak kamień filozoficzny, vis vitalis, flogiston czy substancja, zostały wyparte z filozofii przez naukowe pojęcia.

A mimo to nauka wciąż zagłębia się w rzeczywistość, próbując odnaleźć jakieś pierwotne arche naszego świata, najmniejszy możliwy element, ostateczny budulec. Część filozofujących fizyków zaczyna przebąkiwać, że takim budulcem jest liczba, a świat jest jej cieniem. Taki matematyczny platonizm, w kontekście którego klasyczna koncepcja prawdy zaczyna prowokować pytanie - z jaką rzeczywistością chcemy uzgodnić nasz intelekt, z materialną czy matematyczną?

>> Dawkins próbuje odpowiadać na pytania o początek świata, życia i świadomości, chociaż żaden naukowiec NIE WIE, skąd to się wszystko wzięło.
>Dużo już wiadomo. Historię Wszechświata możemy prześledzić wstecz co najmniej do mikrosekundy od jego początku.

No, ale co zainicjowało cały proces? Jaka jest tego "racja dostateczna?". W tej materii naukowiec powinien pozostać agnostykiem.

>Zagadka życia została rozwiązana ponad pół wieku temu.

Nie została. Można spekulować o pierwotnym bulionie pierwszych samo-replikujących się molekuł, ale jak one powstały - wciąż nie wiadomo.

>Mamy całkiem rozsądną hipotezę świadomości.

Nie, wciąż nie wiemy skąd się wzięła świadomość. Można z pewnością zakładać, że jej źródło znajduje się w mózgu, ale jaki jest mechanizm jej powstania - nie wiadomo. Nawet nie możesz być pewny, czy ktokolwiek oprócz ciebie posiada w ogóle świadomość, a nie jest tylko zombie, sprytnie przechodzącym "test Turinga".

>> Myślę, że sporo tego, co głosi Dawkins, dałoby się poddać do dyskusji.
>No spróbuj swych sił.

Np hipoteza multiwersum, o której pisał Dawkins w Bogu urojonym. Wizja ewoluujących wszechświatów. Empirycznie sprawdzalna? Nie. Ot, metafizyka. Uważasz, że nie ma w tym nic, do czego można się by było przyczepić?

Memetyka. Czy istnieje w ogóle coś takiego jak "mem"? Czy stoi za nim jakaś struktura w mózgu, którą można poddać empirycznej obserwacji? To wciąż sprawa dyskusyjna, pisał o tym Dennett w Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne.

bembergiem w berg
Maciej Twardowski (2606 punktów)
Parę dni temu, w rocznicę tej jakże wielkiej narodowej tragedii, miałem przyjemność udać się do sklepu spożywczego typu "Społem", celem zakupu środków - tych wyskokowych i tych nieco mniej.

Zastanawiałem się - po cholerę ludzie kupują znicze. Kolejnego dnia rano, przemierzając okolice warszawskich al. Jana Pawła II (skądinąd znajduje się tam stołeczne zagłębie sex-shopów ) zauważyłem, że na trawnikach wala się pełno zniczy - w asyście psich kup. Zrozumiałem wtedy, że chodzi o rocznicę śmierci papieża, która 7 lat wcześniej spotkała mnie w pubie przy piwie - wtedy również nie byłem szczególnie przejęty. Właściwie wcale.
05-04-2012 10:17 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Zrozumiałem wtedy, że chodzi o rocznicę śmierci papieża, która 7 lat wcześniej spotkała mnie w pubie przy piwie - wtedy również nie byłem szczególnie przejęty. Właściwie wcale.
A ja byłem! Nawet sporo byłem przejęty. Cieszyłem się, że po okresie rozpaczy nastąpi wreszcie zanik tego idiotyzmu w postaci wszechogarniającego kultu Wojtyły. Trwa do tej pory chocholi taniec wokół rocznic, pomników, akademii ku czci, ale to przecież i tak nic w porównaniu z czasem jego występów za życia.
Przeżyłem jednak w czasie najgorętszej żałoby chwile zwątpienia w swój zdrowy rozum: kiedy w ferworze żalu nawet kibole zaczęli się godzić i przysięgać miłość dozgonną pomyślałem sobie: "czy ty czasem nie przegapiłeś czegoś ważnego z wiedzy o ludziach i świecie...?"
Pełen zdziwienia i skruchy kupiłem nawet biało-czerwoną chorągiewkę na antenę auta. Niedługo potem zdjąłem ja pełen zdziwienia i skruchy, że - stary wróbel - dałem się nabrać na plewy...

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
05-04-2012 10:27 
 Ocena 4 na 4
Maciej Twardowski (2606 punktów)

>Przeżyłem jednak w czasie najgorętszej żałoby chwile zwątpienia w swój zdrowy rozum: kiedy w ferworze żalu nawet kibole zaczęli się godzić i przysięgać miłość dozgonną pomyślałem sobie: "czy ty czasem nie przegapiłeś czegoś ważnego z wiedzy o ludziach i świecie...?"
>Pełen zdziwienia i skruchy kupiłem nawet biało-czerwoną chorągiewkę na antenę auta. Niedługo potem zdjąłem ja pełen zdziwienia i skruchy, że - stary wróbel - dałem się nabrać na plewy...

Cóż mogę napisać - Twoją ufność w ludzi (absolutnie bez żadnych ironii i złośliwości), bardzo doceniam, jednak dla mnie od początku było oczywiste, mimo że miałem wtedy lat 20, iż wszystkie te gesty to nic więcej, jak tylko wydmuszki. A cały kult papieski sprowadza się do (powiedział to bodaj sam abp. Życiński) "Kremówki - tak, encykliki - nie". Stąd od samego początku byłem przeświadczony, że wszelkie "zbratanie" skończy się jak zwykle.
Pozdrawiam serdecznie!
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>leciał o, nim program. Licząc na jakikolwiek obiektywizm autorów tegoż filmu zasiadłem przed
>telewizorem i... boleśnie się rozczarowałem.<
Nie wiem czego ty oczekujesz? Discovery jest jednym z tych kanałów gdzie możesz sobie zamówić dowolny film i kazać go wyemitować. Z tego żyje. Gdy wyznawcy Voodoo zlecą program o nich to też zobaczysz jaka to wspaniała religia. Że KK wydaje miliony na reklamę i zakłamywanie własnej historii, jest widoczne gołym okiem. Jest to ukryta reklama jak ta właśnie o której mówisz. Zobacz ile ukazało się prac naukowych rehabilitujących inkwizycję, pisane najczęściej przez dominikanów. Muszą naprawić to co zepsuli. Papież polecił duchownym zająć się internetem. Zobacz ilu księży, kleryków, agitatorów kościelnych, buszuje po forach. Nawet przyjmują żeńskie nicki, dla niepoznaki. Często zaczynają swój post: Nie jestem wierzący ale też mi się nie podoba że TV TRWAM nie ma prawa....Ich język ich zdradza. Na Racjonaliście też jest paru, hallo - szczęść Boże i serdeczne Bóg zapłać, za aktywność.To było kierowane właśnie do tych ukrytych agentów Pana Boga.
07-04-2012 17:43 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Często zaczynają swój post: Nie jestem wierzący ale też mi się nie podoba że TV TRWAM nie ma prawa....Ich język ich zdradza.

Swoją drogą, jak można się cieszyć, że przeciwnik światopoglądowy jest politycznie kneblowany? Jak to szło... Mogę się z tobą nie zgadzać, ale oddam życie za to, abyś mógł wyrazić swoje zdanie?

bembergiem w berg
07-04-2012 17:50 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jak to szło... Mogę się z tobą nie zgadzać, ale oddam życie za to, abyś mógł wyrazić swoje zdanie?<
Szło też inaczej. "Oddaj życie za to że masz inne zdanie od mojego".
rdest (2492 punktów)

>Mogę się z tobą nie zgadzać, ale oddam życie za to, abyś mógł wyrazić swoje zdanie?
To obecnie jest passe; na topie jest tropienie absurdów, przesądów, szarlatanerii, uprzedzeń, kłamstw, fobii i głupoty.[wytłuszczenie-moje/rdest]
No właśnie - a gdzie tolerancja i pluralizm? Co z uprzedzeniami?

Opowiadam się za tym by Telewizji Trwam przyznano miejsce na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.
Uważam, że wolność słowa, prawo do krytyki i prezentowania własnych, często odmiennych poglądów są wartościami nadrzędnymi wobec niechęci do ludzi o odmiennym światopoglądzie. Są sprawy, które dzielą i są sprawy, które łączą. To co dzieli nie może przesłaniać tego, co łączy.
W związku z powyższym, chociaż jestem osobą niewierzącą, podpisałem się pod poniższym żądaniem:
Cytat:
My, niżej podpisani, żądamy od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przyznania Telewizji Trwam należnego miejsca na tzw. multipleksie.
Żądamy zaprzestania dyskryminacji katolickich mediów.

oraz popieram apel redaktorów naczelnych

Uważam, że w zaistniałej sytuacji dalsza zwłoka przysporzy tylko zwolenników RM i TT. Organizowane a często przemilczane masowe marsze w obronie wolności słowa mówią same za siebie.


Konformizm gwarantem spójności grupy
09-04-2012 13:34 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Apel:

My, niżej podpisani, żądamy od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przyznania środowiskom racjonalistycznym i ateistycznym należnego im miejsca w podlegających Radzie telewizjach.

Żądamy od władz państwowych zaprzestania dyskryminacji racjonalistycznych poglądów we wszystkich mediach.
Dość nachalnej religijnej indoktrynacji.


Jestem pewien, że parę tysięcy osób, z chęcią by się pod powyższym apelem podpisało, gdyby on był racjonalnym i mógł przynieść jakiś efekt, a nie był tylko przysłowiowym wołaniem na puszczy - sekowanej w wolnej Polsce - sporej grupy ludzi domagającej się wolności wypowiedzi.

Obrzydliwą bzdurą i demagogią jest domaganie się we współczesnej Polsce jakiejkolwiek wolności dla organizacji katolików. Oni mają już chyba wszystko.
Nasz kraj jest prawie krajem wyznaniowym.

Nie, nie powinna w demokratycznym kraju nadawać bez przeszkód żadna stacja nawołująca do nienawiści, a taką była telewizja "Trwam". Tym bardziej nie należą się jej żadne preferencje i nie daj Boże rezygnacja pod katolicką presją Rady z warunków, które muszą spełnić wszystkie inne stacje. To jest społecznie niebezpiecznie.

Tak! Zdecydowanie tak, należy walczyć o prawo do wolności, ale dla różnych mniejszości, społecznych grup słabszych i dyskryminowanych.
Walczenie o przywileje dla dyskryminujących innych - a takimi są w większości instytucje katolickie i "zawodowi katolicy" - jest tylko oportunizmem.

PS. Dlaczego na naszym forum, tak trudno jest merytorycznie porozmawiać z katolikami?
Przecież oni wcale nie chcą rozmawiać. Oni tu też żądają jednostronnego szacunku, dla swoich poglądów oraz podmiotów/przedmiotów wiary. Oni wcale nie chcą rozmawiać. Oni chcą swoją wiarę narzucać. Oni chcą nas ewangelizować i nawet tu uważają nas za głupszych - nie potrafiących zrozumieć ich jedynie-słusznej Prawdy. Ludzi ślepych.

@@@
----------------------

>No właśnie - a gdzie tolerancja i pluralizm? Co z uprzedzeniami?
No właśnie, gdzie w naszym kraju tolerancja i pluralizm, jak długo jeszcze będą promowane - jadem nasycone - uprzedzenia do różnych mniejszości.

>Uważam, że wolność słowa, prawo do krytyki i prezentowania własnych, często odmiennych poglądów są wartościami nadrzędnymi wobec niechęci do ludzi o odmiennym światopoglądzie.
Całkowita zgoda, ale tu - to słuszne hasło - zostało użyte jako demagogia.

>Są sprawy, które dzielą i są sprawy, które łączą. To co dzieli nie może przesłaniać tego, co łączy.
Przy obecnej polityce Kościoła Katolickiego realizowanej przez jego instytucje i wiernych, coraz mniej łączy niekatolików z katolikami i to jest bardzo złe.

>W związku z powyższym, chociaż jestem osobą niewierzącą,
Ja już deklarowałem, że jestem piękną i młodą blondynką.
"Po czynach ich poznacie"

>podpisałem się pod poniższym żądaniem:

Apel redaktorów naczelnych

My, niżej podpisani redaktorzy naczelni polskich mediów, zwracamy się do Pana Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Pana Jana Dworaka o ponowne rozpatrzenie sprawy telewizji Trwam.[...]

Łukasz Adamski, redaktor naczelny portalu "Debata"

Zbigniew Branach, Redaktor Naczelny Agencji Reporterskiej CETERA

Barbara Chojnacka, redaktor naczelna portalu Solidarni 2010

Ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny tygodnika "Gość Niedzielny"

Arkadiusz Gołębiewski, redaktor naczelny tygodnika "Czas Ciechanowa"

Maciej Goniszewski, redaktor naczelny "Gazety Bankowej"

Katarzyna Gójska-Hejke, redaktor naczelna miesięcznika "Nowe Państwo"

Grzegorz Górny, redaktor naczelny kwartalnika "Fronda"

Igor Janke, szef Salonu24.pl, publicysta "Rzeczpospolitej"

Dariusz Jarosiński, redaktor naczelny pisma "Debata"

Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny dziennika "Super Express"

Jacek Karnowski, redaktor naczelny portali wPolityce.pl i w Gospodarce.pl

Jerzy Kłosiński, redaktor naczelny "Tygodnika Solidarność"

Robert Kożuchowski, portal Płońszczanin

Jerzy Krajewski, redaktor naczelny Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma"

Tomasz Kwiatek, redaktor naczelny "Niezależnej Gazety Obywatelskiej" w Opolu

Piotr Legutko, szef krakowskiego oddziału "Gościa Niedzielnego"

Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Uważam Rze"

Paweł Nowacki, szef redakcji programu telewizyjnego "Bliżej. Jan Pospieszalski przedstawia"

Prof. Andrzej Nowak, redaktor naczelny dwumiesięcznika "Arcana"

Ewa Nowina Konopka, redaktor naczelny dziennika "Nasz Dziennik"

Stanisław Obertaniec, redaktor naczelny Radia Plus Legnica

Bernard Oleszek, redaktor Blogpress.pl

Piotr Pałka, redaktor naczelny portalu Rebelya.pl

Marek Palczewski, redaktor naczelny portalu SDP.PL

Bartłomiej Radziejewski, redaktor naczelny kwartalnika "Rzeczy Wspólne"

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika "Gazeta Polska"

Ks. Infułat Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny katolickiego tygodnika "Niedziela"

Krzysztof Skowroński, szef spółdzielczych mediów Wnet

Robert Tekieli, redaktor naczelny Jezus.fm

Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny portalu Fronda.pl

Dawid Turowiecki, redaktor prowadzący portalu Czas Płońska.pl

Ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"

Marcin Dominik Zdort, szef "Plus-Minus", dodatku do "Rzeczpospolitej"


I nie zastanowił Pana sam dobór nazwisk redaktorów, w większości, jednoznacznie kojarzonych z określonymi poglądami?
Szanowny Panie, To forum dla racjonalistycznej inteligencji, tu ludzie myślą samodzielnie i sami potrafią wyciągać wnioski

Pozdrawiam.

@@@
.
rdest (2492 punktów)

Panie Andrzeju,
dla mnie wartością nadrzędną jest pluralizm w ramach obowiązującego prawa; jeśli RM czy TT łamią prawo, należy zgłosić to odpowiednim służbom.
Nie sztuką jest kurczowo trzymać się własnych poglądów, sztuką jest być "ponad". Dziś "oni", jutro "my".

Za kilka dni zamierzam wziąć udział w Marszu w Obronie Wolnych Mediów, niosąc tablicę:
Jestem niewierzący
Żądam pluralistycznych mediów
Dość Jednej Prawdy


Zdam relację z reakcji.

Pozdrawiam

PS: Ze względu na brak czasu, do reszty Pańskiego posta odniosę się wieczorem.

Konformizm gwarantem spójności grupy
10-04-2012 09:49 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Salon24:
Jakim my jesteśmy społeczeństwem, że godzimy się na deprecjonowanie religii naszych ojców? Na to by spotwarzano naszych kapłanów, na to by próbowano odebrać nam chrześcijańską tożsamość.

Nie wolno milczeć, gdy plują nam w twarz i udawać, że pada deszcz. Nie nawołuję do nienawiści, a jedynie do przebudzenia się, bo niebawem obudzimy się w Polsce, gdzie ludzie wstydzić się będą publicznie przeżegnać. Aż dziw bierze, że jeszcze nie zakazano piłkarzom żegnać się kiedy wchodzą na boisko, ale jak donoszą media, na Euro ma być być zakaz wnoszenia m.in. symboli religijnych.

Co zatem dzisiaj powinni czynić katolicy? Nie tylko żarliwie się modlić, ale żądać respektowania podstawowych praw konstytucyjnych, a te nie dopuszczają przecież ośmieszania, poniżania i rugowania z życia publicznego nikogo ze względu na wyznawaną religię.


Tak, ten stan jest wprost przerażający.
"Dość Jednej Prawdy!"

Do boju dziewczęta i chłopcy ! Do boju?

www.europe(*)f/polish/List_do_Europy_25.pdf

>dla mnie wartością nadrzędną jest pluralizm w ramach obowiązującego prawa; jeśli RM czy TT łamią prawo, należy zgłosić to odpowiednim służbom.
Pan kpi, czy o drogę pyta?
W państwie wyznaniowym
( www.racjon(*)hp/s,4640/q,Panstwo.wyznaniowe
www.racjon(*),Ile.mamy.panstwa.wyznaniowego ) ,
to tylko do Pana Boga można się poskarżyć.
Jerzy Bokłażec, "Wolność słowa w Polsce, czyli nie wszystkim po równo".
ateista.bl(*)-wszystkim-po-rowno,10915698,n

>Nie sztuką jest kurczowo trzymać się własnych poglądów, sztuką jest być "ponad". Dziś "oni", jutro "my".
"Tere fere kuku - baba strzela z łuku". Lub - "mowa trawa, ksiądz bikiniarz".
Deklaracji i pięknych słów, to ja w życiu już wiele słyszałem, ale historia, o ile jest kiepską nauczycielką życia, o tyle winna nas nauczyć, na ile te różne deklaracje są ważne.
Szanowny Panie, nie obłudni funkcjonariusze Kościoła? Takie zwierzę nie istnieje.

>Za kilka dni zamierzam wziąć udział w Marszu w Obronie Wolnych Mediów, niosąc tablicę:
>Jestem niewierzący
>Żądam pluralistycznych mediów
>Dość Jednej Prawdy

Polska to jeszcze wolny kraj i każdy może wyrażać swoje zdanie.
Proszę sobie tylko wyobrazić, jak by się to skończyło, gdybym wskazał tam na Pana i krzyknął - "To prowokator"!

W ramach relaksu polecam lekturę szkolnego "gotowca".
www.sciaga(*)ijanskie_dopelniaja_wzbogacaja
Ot i mamy pluralizm.

Pozdrawiam.

@@@
.
niestadny (2492 punktów)

Marsz zaliczony; przypomniały mi się pochody pierwszomajowe.
"Mohery" z ciekawością zaglądały cóż tam wypisałem, udzieliłem wywiadu trzem stacjom telewizyjnym. Widocznie uznano, że czymś niebywałym w Polsce jest popieranie opcji przeciwnej światopoglądowo, nawet w imię nadrzędnych racji.





Pozdrawiam

stado czyni myślących bezmyślnymi
26-04-2012 14:27 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>udzieliłem wywiadu trzem stacjom telewizyjnym

To może i mnie odpowiesz?
26-04-2012 16:26 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>
stado czyni myślących bezmyślnymi

Napisał Pan na swoim banerze - "Dość jednej prawdy"!
Całkowicie się z Panem zgadzam, ale w dzisiejszej Polsce istnieje tylko JEDNA PRAWDA i jest to prawda Kościoła Rzymskokatolickiego nachalnie wtłaczana wszystkim przez wszystkie znaczące mass-media - łącznie np. z Gazetą Wyborczą, o której Przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik był łaskaw ostatnio powiedzieć: "Od dawna widzimy, że jest to gazeta antyklerykalna". W swoim telewizorze mam i "Religia TV" i "TV Trwam" pomimo, że wcale ich nie zamawiałem, to dostałem w pakiecie, za który jednak muszę zapłacić.
Racjonaliści stanowią w Polsce zdecydowaną mniejszość, a racjonalne media są niszowe, ale cóż większość woli iść za stadem.

Polecam założony wątek: "Indoktrynacja katolicka w mediach. www.racjonalista.pl/forum.php/s,497426

Pozdrawiam.

@@@
.
10-04-2012 11:41 
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Jestem niewierzący <
>Żądam pluralistycznych mediów<
...oj wierzysz, wierzysz i to dość mocno.
Może nie w boga, bogów ale w "ten" pluralizm, i to tak z całego serca, całym ciałem (niekoniecznie z głową) i wszystkim kończynami, tak mocno, że aż do "boju" ruszasz, w marsz, a i transparent sobie sprawisz.
Tak sobie strawestuję - "Media mediami a pluralizm musi być po naszej stronie"

>Dość Jednej Prawdy
To już lepiej namaluj sobie "Dość jednej racji", bo od jakiegoś czasu wiadomo ze prawdy są trzy :
" cało prowda, tyz prowda i gówno prowda".
Hmmm, ale i z tą racją to też tak niewyrażnie - z nią jak ze sprawiedliwością i z dupą - każdy ma swoją.

Ale maszeruj, maszeruj - a rzeczywistość niech dalej... skrzeczy.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
10-04-2012 18:29 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>Opowiadam się za tym by Telewizji Trwam przyznano miejsce na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.

Nie tylko TV Trwam nie załapała się na miejsce w MUX 1 (konkurs obejmował - zdaje się - 17 podmiotów). Dlaczego nie bronisz pozostałych niezakwalifikowanych telewizji?
Poza tym gdzie tu widzisz zagrożenie dla wolności słowa? TV Trwam nadal będzie nadawać i nadal będzie dostępna - tak jak dotąd, przez kablówki i satelity.
09-05-2012 13:55 
 Ocena 2 na 2
Nikiirl (101 punktów)

Dzień dobry. Tv Trwam w przeciwieństwie do radia Maryja jest stacją komercyjną. Podobnie, przedsięwzięciem komercyjnym jest multipleks. Na platformie znalazły się stacje, których finansowe zabezpieczenie daje nadzieję na niezakłóconą działalność całego multipleksu. TV Trwam tym warunkom nie sprostała, więc nie ma się co obrażać i tupać nogami. Biznes to biznes.
09-05-2012 17:10 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Ale dlaczego akurat mnie w tej kwestii uświadamiasz? To nie ja się w tym wątku nad rydzykowym folwarkiem użalam
Nikiirl (101 punktów)
To przekaż wyżej

Ps. Sorki, nie do końca się tu jeszcze ogarniam.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365