Racjonalista - Strona głównaDo treści
Chłopak chory na MPD potzrebuję porady.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
15-11-2015 23:27savus12 (3 punktów)Chłopak chory na MPD potzrebuję porady.
Ocena 1 na 1
Witam, to jest mój pierwszy post na tym forum i chciałby zapytać szanownych forumowiczów jednak bardziej osobiście pod kątem zasygnalizowanym w tytule wątku.
Mam 21 lat od dziecka jestem chory na MPD, poruszam się samodzielnie jednak mam problemy ze swoją karierą zawodową. Od dziecka zdanie jakiejkolwiek szkoły wiązało się u mnie z bardzo dużymi trudnościami. Chodziłem w podstawówce do klasy integracyjnej, gdzie generalnie nauczyciele mieli mnie "gdzieś" i nie zapewniali mi żadnych optymalnych warunków do nauki. To znaczy, miałem w orzeczeniu napisane o tym, że spełniam wymogi do zwykłego trybu nauczania przy zapewnieniu pewnego dostosowania formy materiału(np wobec niesprawności rąk w pisaniu), ale moi nauczyciele wtedy,a pochodzę z małej miejscowości starali się mnie wepchnąć do trybu specjalnego, którego udało mi się uniknąć tylko dzięki zaangażowaniu rodziców i pracy własnej, ale było mi ciężko wtedy Od 4 klasy przedmioty humanistyczne szły mi już lepiej i na przedmiotach innych niż matematyka powiedzmy, że z czasem z łatwością nadrabiałem materiał, a w gimnazjum i liceum miałem juz lepsze oceny niż rówieśnicy. Aczkolwiek z matmą na korkach z dużym wysiłkiem tez udawało mi się zdawać jakoś. Kłopot w tym, że bardzo dobrze znam się na komputerach i chciałbym jakoś z tym wiązać przyszłość i właśnie dlatego ta sytuacja z matematyką trochę mnie martwi.
Ale kontynuacja dalej, maturę napisałem i zdałem w sierpniu, gdyż oblałem matme, ale po 3 miesiacach wyteżonej pracy nad nia udalo mi się napisać na 56% w sierpniu.
Poszedłęm na studia na historie, bo chciałem po prostu nie ukrywając, skończyć jakikolwiek kierunek, jednak potem uznałem, że to był bład. Studiowałem trochę, jednak później rzuciłem z powodu braku perspektyw i z racji takiej, że w tamtym okresie czasu miałem dość ciężką sytuacje osobistą w życiu, która zaowocowała depresją i myślami samobójczymi przez kilka miesięcy, jednak po czasie intensywnej farmakoterapii udało mi się znowu stanąć na nogi.

Sytuacja obecna wygląda tak, że jestem studentem I roku kognitywistyki, która mnie interesuję bo zagadnienie programowania układów SI uważam za fascynujące, ale jednak znów mam problemy z matmą, która rozumiem, ale mam specyficzne trudności w nauce( np zaburzenia widzenia przestrzennego, troche wolniej i oporniej się ucze, niewspolmiernie do wysiłku) i tutaj stawiam swoje pytanie:

Czy taka osoba jak ja powinna np rozejrzeć sie za jakimś dokumentem z poradni psychologicznej, który jakoś może umożliwiłby inne podejście prowadzących(konkretnie z Logiki i matematyki, bo mam takie dość ciężkie, nawet dla osób zdrowych przedmioty)
, czy może jest to sygnał do zmiany studiów na jakieś lżejsze?
a jeśli tak to chciałbym chociaż wysłuchać jakichś propozycji, Historia jednak była nie dla mnie bo ani nie podobał mi się przedmiot, ani perspektywy, a jedyna rzecz jakiej bym chciał to jakiekolwiek możliwości rozwoju na przyszłość bo miałem dość trudne życie i chciałbym po prostu zawalczyć jakoś o lepszą przyszłość. Jeszcze raz zaznaczę, że najchętniej zostałbym programistą, ale moje zaburzenia w funkcjonowaniu mózgu( minimalne upośledzenie w zakresie działań matematycznych)chyba mi to uniemożliwia. Oczywiście zostaje do końca tego roku akademickiego i spróbuje zrobić wszystko żeby zdać, ale czas pokaże co z tego będzie.

Za wszystkie odpowiedzi bardzo dziękuję i przepraszam za odrobinę nieskładny post.

PS. Jak coś to na pomysł korepetycji wpadłem i próbuje jakoś poprzez nie sobie pomagać.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

oportunista (1711 punktów)
Powinieneś się cieszyć, że nie urodziłeś się 40 lat temu, wtedy nie znano nawet takiego pojęcia jak dysekcja. Był to okres przymusowego nawracania leworęcznych na praworęcznych. Nawracano głównie metodami fizycznymi i upokorzeniem. Było, mam nadzieję, że już nie wróci. Dziś tytuł magistra nic nie znaczy, na inżyniera zdaje się nie ma szans z tego co piszesz. Wychodzi na to, że tylko tracisz czas na studiach. Z doświadczenia wiem, że sukces przechodzi po latach, gdy człowiek codziennie dodaje drobinę do tego co lubi robić. Po pierwsze musisz pogodzić się ze swymi ograniczeniami i je zaakceptować. Nie masz szans zostać kosmonautą, ale czy musisz nim być. Lubisz komputery i programowanie, ta dziedzina nie jest taką matematyką jaką uczą w szkole, tutaj wcale nie studia decydują o sukcesie. Swą pasję można rozwijać samodzielnie i małymi kroczkami, a na utrzymanie zarabiać zupełnie prozaicznie, nawet zamiatając ulice. Uwierz ludzie po studiach z tytułami nie zawsze odnoszą sukcesu.
savus12 (3 punktów)
>Powinieneś się cieszyć, że nie urodziłeś się 40 lat temu, wtedy nie znano nawet takiego pojęcia jak dysekcja. Był to okres przymusowego nawracania leworęcznych na praworęcznych. Nawracano głównie metodami fizycznymi i upokorzeniem. Było, mam nadzieję, że już nie wróci. Dziś tytuł magistra nic nie znaczy, na inżyniera zdaje się nie ma szans z tego co piszesz. Wychodzi na to, że tylko tracisz czas na studiach. Z doświadczenia wiem, że sukces przechodzi po latach, gdy człowiek codziennie dodaje drobinę do tego co lubi robić. Po pierwsze musisz pogodzić się ze swymi ograniczeniami i je zaakceptować. Nie masz szans zostać kosmonautą, ale czy musisz nim być. Lubisz komputery i programowanie, ta dziedzina nie jest taką matematyką jaką uczą w szkole, tutaj wcale nie studia decydują o sukcesie. Swą pasję można rozwijać samodzielnie i małymi kroczkami, a na utrzymanie zarabiać zupełnie prozaicznie, nawet zamiatając ulice. Uwierz ludzie po studiach z tytułami nie zawsze odnoszą sukcesu.

Oczywiście masz rację z tym co piszesz, tylko generalnie trochę mi szkoda, że mimo tego, że się przykładam to efektów za bardzo nie widać, jednak dopiero minęła połowa roku akademickiego może jeszcze jakoś uda mi się zdać, czas pokaże. W zakresie moich zainteresowań oczywiście staram się rozwijać w wolnych chwilach, ale studia też bym chciał skończyć może nie ze względu na dofinansowanie, ale przede wszystkim dla własnej ambicji, więc nawet jak tutaj nie zdam to bardzo chętnie bym zaczął coś gdzie jest może mniej aparatu matematycznego, jeśli jakaś dziedzina by mnie zainteresowała. Oczywiście jeśli chodzi o kognitywistykę, która obecnie studiuje też mi się podoba ogólnie jest kierunkiem ciekawym, ale po prostu mam tutaj pewnie braki, które mogą mi skomplikować karierę na tym kierunku.
Dziękuję za wszytskie odpowiedzi na pewno będę jakoś próbować sobie poradzić w życiu,a co do studiów to i tak postaram się jakieś skończyć mimo tych trudności.
Pozdrawiam
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Jak masz rentę socjalną to uważaj, bo jak skończysz jakieś studia, ZUS może uznać, że poszerzyłeś swoje kwalifikacje, a więc jesteś zdolny do pracy, a w konsekwencji zmniejszą lub w ogóle zabiorą Ci to świadczenie, a wtedy zostaniesz bez środków do życia. Wiem, co mówię. Ucz się przede wszystkim po to, by do 24 roku życia otrzymywać zasiłek rodzinny i mieć jakieś ubezpieczenie zdrowotne.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
16-11-2015 16:52 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
I to jest niestety prawda.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365