 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-10-2009 13:49 | sztejkat (4743 punktów) | Idiokracja.
17 na 17 | Wczoraj oglądałem wiadomości. Wiadomo, afera. Szumna, chwytliwa nazwa. Premier spotkał się z Prezydentem, wychodzi i mówi. Normalka. Dziennikarze komentują fakty, komentują komentarze.
Przed kamerą staje socjolog i mówi w tym tonie: "Premier zrobił tak a tak, bo dzięki temu wygląda lepiej. Dobrze zrobił, takie postępowanie przyniesie mu popularności, straci najmniej. Prezydent postąpiwszy tak jak postąpił spowodował tyle, że Premier miał co wykorzystać."
Potem przychodzą sondaże: "Czy Pan/Pani uważa że....", "Na jaką partię będzie Pan/Pani głosować?".
Słucham, patrzę i uderzyło mnie znienacka: czyżbyśmy już zidiociali kompletnie?
Przecież właśnie stanął przed kamerą mądry człowiek który prosto w twarz, w telewizji, prostymi słowy rzekł nam: "Robią was w konia. Nie interesuje ich prawo, nie interesuje praworządność. Dobro wasze to furda. Skuteczność w walce o władzę przede wszystkim. A robią to tak, a tak...."
A my co na to?
Nic.
Odnoszę przykre wrażenie, że nikogo nic a nic nie obchodzą fakty, rzeczywistość, obserwacje i metody. Odnoszę wrażenie, że to, co się liczy to wyłącznie wrażenie. Jakże bowiem mało w mediach prostych faktów, prostych reportaży. A jakże wiele opinii, komentarzy, zdań. Jakże wiele stwarzania wrażenia. Każdy musi skomentować, każdy musi "mieć zdanie". Nieważne, że niewiele wie na temat - mieć zdanie to mus.
Wszystko to piana i ułuda, kreacja rzeczywistości wyobrażeń i pobożnych życzeń. O to świat, który budują i który tworzą politycy z drużyny "przede wszystkim skuteczność".
Wstyd mi, że sam dałem się na to nabrać. Kiedyś, na tymże forum pisałem, że lepszy taki polityk, który potrafi się dogadać, niż taki, który twardo stoi na swoim. Lepszy? No lepszy. Teoretycznie. W praktyce okazało się, jak to zwykle bywa, że i ten także twardo stoi na swoim - tyle, że to swoje jest mu bardziej swojskie, bardziej przy ciele, bardziej jego niż nasze "swoje".
Dogadywać się - rzecz ważna. Jednako jednak waży: w jakiej sprawie?
Socjotechnika, manipulacja, medialność - kreacja rzeczywistości politycznej, której... nie ma.
Stanął przed kamerą mądry człowiek i powiedział: "Manipulują tak a tak. Cel - władza".
A my co?
Zidiocieliśmy, nie rozumiemy, nie słyszymy?
A może mamy to w dupie.
I tak patrząc w przyszłość szaro to widzę - kult głupoty rośnie, odpowiedzialność znika, coraz głupsi podejmują coraz bardziej ważkie decyzje. Coraz mniej myślenia o skutkach rzeczywistych, bardziej liczy się skutek polityczny. Co tam będzie za lat dziesięć - nieważne, liczy się jutro. Jak stosować teorię ekonomiczną - to bezmyślnie, nie patrząc na założenia - bo modnie być "naukowo".
Słowa "trendy", "kultowo", "nowocześnie" robią furorę. Zmieniać, zmieniać, ciągle nowe ciągle... no wcale a w cale nie lepsze. Już nieważne "lepsze", już nieważne "trwalsze". To nie ma znaczenia - liczy się "nowsze", "fajniejsze". Nowa etykietka zmienia starą zawartość w cudowny środek.
Zidiocieliśmy w zamieszaniu hipermarketu zmian?
Już teraz Amerykanie wsadzają do pierdla za hentaie, nieważne, że postacie są nierzeczywiste. Angole wprowadzili prawo, wedle którego można sobie ryćkać na pewien sposób, ale mieć fotkę tudzież opis tego już legalnym nie jest. Polska uznała baterie niklowo kadmowe za be, za wyjątkiem tych w przenośnych elektronarzędziach. Ołów to klątwa, żarówki z drutu to eko koszmar. Rozmowa biznesmena z politykiem - grzech śmiertelny. Francuskie HADOPI...
O dwutlenku węgla lepiej zmilczeć.
A gdy pytasz o skutki, przyczyny, analizę efektów ubocznych, założenia wstępne, statystykę i korelacje.... odnajdziesz jedynie komentarze. Nieistotnym staje się, że w 99.(9)% rysowanie erotyki nie prowadzi do gwałtu i przemocy - bo raz doprowadziło. Nieistotne jest, że w chwili obecnej tylko NiCd sprawuje się dobrze na mrozie - jest be.... ale nie w elektronarzędziach. A to, że żarówka z drucikiem wolframowym to szkło i metal w prostej formie, o trywialnej utylizacji, zaś energooszczędna to złożone związki chemiczne, miniaturowe konglomeraty tworzyw wszelakich zawartych w elektronice, ceramika itp. - nic nikomu do tego.
Francuski pomysł na piractwo - ideowo jakże słuszny technicznie skończy się totalną filtracją całego ruchu w sieci i techniczną katastrofą.
Mówi się, że za kryzys są odpowiedzialne błędne teorie ekonomiczne. Jednak to nie teorie dawały kredyty, nie teorie kupowały domy. Teorie stosowano, być może, jednak bez zważania żadnego na założenia początkowe. Ot, by było "naukowo", że z rozumem wspólnego nic nie mając - nieistotne.
Zaś biznes i polityka... jakież to brudne, nieprawdaż? Skrajnym idiotą być trzeba bowiem, by uznać, że biznes z polityką spotykać się nie powinien - polityk przeca ustawą stwarza tryby które zemleć mogą tak biznes jak i ludzi zeń związanymi. Ciebie, mnie, kolegów - wszystkich którzy pracują. Tedy zdaje się zdrowym, ba mądrym nawet, byśmy my i nasi pracodawcy zwracali politykom uwagę by szkody nam nie czyli, a gdy dobrze pójdzie - może ułatwili życie?
(- z tego co wiem w Polsce jest siedmioro legalnych lobbystów -)
Gdy zaś bywało, słyszałem, "Zrobimy ustawę, zobaczy się jak będzie działać, a potem poprawi", to... łez a żółci nie starcza. Ustawa to nie zabawka - to broń śmiercionośna, niosąca potencjalnie krew, gniew, kalectwo. Błąd w kodeksie karnym, ślepo stosowany - setka mało-winnych za kratki. Poprawi się? Złe wyliczenie NFZ - chory umiera. Poprawi się później?
Nie.
A mimo to, łykamy "rzeczywistość polityczną" jak te głupie rybki w akwarium - co Pan wrzuci, rybka zeżre. A jak popuka w szybkę, podpłynie, zabawi.
Idiokracja zmierza ku nam szybkim krokiem.
Pytam się zaś Was, drodzy forumowicze:
Co dalej? Co z demokracją? Co zrobić, by rozum, a rozsądek pospołu z wolnością zasiadł za sterem? Co zrobić, bym dzieciom, które kiedyś spłodzę, mógł spojrzeć w oczy bez wstydu? Co zrobić, by kraj ten był nie tylko "nasz" ale też i "mój"?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Adrian Sadura (0 punktów) | Panie Tomku, ja mam ostatnio problem z uświadomieniem sobie, że ten kraj jest "nasz" a co dopiero, że "mój". I coraz mniej interesuje mnie bieżąca polityka, może po części z obawy aby nie zdurnieć.
Pozdrawiam, adi
|
|
 | 9 na 9 | sztejkat (4743 punktów) | Innymi słowy - mamy w dupie?
A jednak... Czasem zajrzę sobie na stronę Vagla.pl, czasem trafię gdzieś na szczątki praw, ustaw, wyroków.
I widzę, że wielką niezmiernie dupę mieć bym musiał, by to wszystko tam się zmieściło i nie sprawiło mi szkody.
Mówiąc mniej kolokwialnie - widzę coraz wyraźniej, że odwracać się plecami do bandyty z gazrurką w łapie mądrym nie jest.
Jednak wejść w politykę się nie da. Nie tyle technicznie, co moralnie - bo nie ma szans, póki działa socjotechnika "na idiotów", przebić się ponad "przede wszystkim skutecznych" polityków.
Tedy na forum pytam: może radę jakowąś macie, jak sprawić, by metody zidiocania działać przestały?
Czytam powieść o Bolesławie Chrobrym, co rzuca mi się z lekka na słownictwo.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Polityką w demokracji należy się interesować, Adrianie, a nawet próbować ją zmienić samemu, jeśli ciebie przeraża, ale rozumiem zwątpienie. Mi też po raz pierwszy zdarzyło się nie głosować.
|
|
7 na 7 | NieIstniejesz (1137 punktów) | www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4Okrutnie prawdziwy film. Ale trudno się dziwić. Politycy też ludzie, a więc polityka będzie zgodna z ludzką naturą - i nie tą, w którą wierzą chrześcijanie, tylko tą makiaweliczną. Będą kłamać, manipulować, mordować - zrobią wszystko, byle dorwać się do władzy i wcielić w życie swoją najswojszą rację, ideę czy cokolwiek. Wszystko rozbija się zawsze i ideologie, już nawet gdyby politykom zawsze chodziło tylko o pieniądze, nie byłoby tak źle. Ale ideologia to rzecz straszna. A którym teraz chodzi o idee, którym o pieniądze, a którym o władzę dla władzy, tego już nie wiadomo. Prawdopodobnie wszyscy chcą wszystkiego po trochu. "Zbrodnicze reżymy zostały stworzone nie przez zbrodniarzy, ale przez entuzjastów, przekonanych, że odkryli jedyną drogę prowadzącą do raju. Bronili jej zapamiętale i dlatego zamordowali wielu ludzi. Potem się okazało, ze żadnego raju nie ma i że entuzjaści byli mordercami." Milan Kundera
"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
|
|
 | 5 na 5 | sztejkat (4743 punktów) | > www.youtube.com/watch?v=Tb1XTIcqaa4> Okrutnie prawdziwy film.> Ale trudno się dziwić. Politycy też ludzie, a więc polityka będzie zgodna z ludzką naturą (...)Ale szkody wyrządzają coraz większe. I skuteczni są niesamowicie. Bo przecież dawnośmy powinni wybuchnąć, roznieść, rozbić. A siedzimy cicho. Spotulnieliśmy. A w zasadzie - "spotulniano" nas. Groźbą jedyną i odwieczną dla polityka był bunt. Bunt ludu, bunt możnych, bunt tych, na których "kręci lody", których losem gra w znaczonego pokera. Gdzie nasze dzisiejsze bunty? Czy coś takiego w nas jeszcze tkwi? Czy jest jeszcze w nas to coś co powie : "Nie!" i stanie za tym nie aż do końca? Patrzę w lustro, oglądam swą nieogoloną gębę i nie widzę tego czegoś. Owieczkę sfrustrowaną, tudzież starego tryka widzę zamiast. Odwracam wzrok zamiast się buntować, zamykam uszy. Nie widzę, nie słyszę. Dobrze mi tak. A jednak czuję, że przyjdzie taki dzień, że zapłacę wysoką cenę za tę bezmyślną bezczynność. I .... nic. A Ty?
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 6 na 6 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Groźbą jedyną i odwieczną dla polityka był bunt. Bunt ludu, bunt możnych, bunt tych, na których "kręci lody", których losem gra w znaczonego pokera. >Gdzie nasze dzisiejsze bunty? Czy coś takiego w nas jeszcze tkwi? Czy jest jeszcze w nas to coś co powie : "Nie!" i stanie za tym nie aż do końca? Więc zamiast gadać weź udział w Marszu Ateistów i Agnostyków 10 października w Krakowie. Nie jest to duży bunt ale maleńki buncik, od czegoś trzeba zacząć. Bo inaczej przyjdzie nam nabyć kałasznikowa......
|
|
| |  | 2 na 2 | Michał Żelazny (1528 punktów) | >Bo inaczej przyjdzie nam nabyć kałasznikowa...
A jak ktoś już ma? Wyjść na ulicę i strzelać? Czy może pod sejm się przejść? I strzelać? Kusi człowieka...
|
|
| |  | 3 na 3 | xarion (917 punktów) | >Więc zamiast gadać weź udział w Marszu Ateistów i Agnostyków 10 października w Krakowie. "O wolność można walczyć legalnie dopiero wtedy, gdy się ją już posiada"./T.Kotarbiński/
> Nie jest to duży bunt ale maleńki buncik, To w ogóle nie jest bunt...jakikolwiek, albowiem - jak zakładam (i chyba słusznie) - wydane jest/będzie "namaszczenie w majestacie", czyli zezwolenie...Tak więc ów "bunt" jest działaniem całkowicie legalnym, co odbiera mu jeden z podstawowych atrybutów...
To samo wydarzenie... dokładnie to samo, ale bez odpowiedniego "kwitu", (czyli odrobinę innego "widzimisię" urzędnika) - tak, można już tak nazwać... Tyle, że wtedy następuje "zinterpretowanie" przez powołane do tego organy - 48 godzin - "prowodyrzy" pod sąd grodzki...I po herbacie....
> od czegoś trzeba zacząć. Tu pełna zgoda. >Bo inaczej przyjdzie nam nabyć kałasznikowa...... Za późno....I jest to nielegalne... Jednostka - jak ziarnko piasku na pustyni - wyżej przyrodzenia nie podskoczy, i to niezależnie od zakresu uświadomienia sobie tegoż. Jedną z istotnych cech demokracji jest ugruntowanie w tzw. "masach" przekonania o istotnym znaczeniu i wadze indywidualnego głosu, podczas gdy w rzeczywistości znaczenie to jest zerowe. Pozdrawiam.
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
|
|
| | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> To w ogóle nie jest bunt...jakikolwiek, albowiem - jak zakładam (i chyba słusznie) - wydane jest/będzie "namaszczenie w majestacie", czyli zezwolenie...Tak więc ów "bunt" jest działaniem całkowicie legalnym, co odbiera mu jeden z podstawowych atrybutów...
Chciałbyś buntować się przeciw urzędnikom? Przeciw władzy, która tych urzędników zatrudnia?
A może lepiej buntuj się przeciw tym, którzy tę władzę wybrali, albo i nie wybrali, bo nie wybierali, bo mają wszystko w dupie? A będzie ich pod dostatkiem na krakowskich chodnikach.
Jeśli już traktować Marsz w kategoriach buntu, to myślę, że to bunt przeciw nim. Przeciw kibicom, których luksus samodzielnego myślenia - o moralności, o gospodarce, o edukacji, o Państwie - wcale nie pociąga i którzy luksus ten chętnie cedują na innych. Na Kościół, na Rząd, na Zarząd, na Radę. Na "ekspertów".
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 2 na 2 | xarion (917 punktów) | > Chciałbyś buntować się przeciw urzędnikom? Ejże, Placowniku - a gdzież to Twe bystre oko dostrzegło, że ja chciałbym się buntować..? Nuta sarkazmu - owszem, ale nie w związku z Marszem, jeno "status quo"... > Przeciw władzy, która tych urzędników zatrudnia? Opinię dość sceptyczną (by nie rzec - niepochlebną) wobec części urzędników (nie podejmuję się określenia procentowego, może być nawet znikomy) pozwolę sobie zachować. > A może lepiej buntuj się przeciw tym, którzy tę władzę wybrali, albo i nie wybrali, bo nie wybierali, bo mają wszystko w dupie? Dlaczego sądzisz, że się nie buntuję..?..  > A będzie ich pod dostatkiem na krakowskich chodnikach. Nie tylko tam...  > Jeśli już traktować Marsz w kategoriach buntu, to myślę, że to bunt przeciw nim. Przeciw kibicom, których luksus samodzielnego myślenia - o moralności, o gospodarce, o edukacji, o Państwie - wcale nie pociąga i którzy luksus ten chętnie cedują na innych. Na Kościół, na Rząd, na Zarząd, na Radę. Na "ekspertów". W kategoriach moralnych - tak. > PozdrawiamTakże pozdrawiam.
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
|
|
| |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...) >Więc zamiast gadać weź udział w Marszu Ateistów i Agnostyków 10 października w Krakowie.
Nie wezmę. Tego rodzaju demonstracje poglądów są sprzeczne z moim sposobem myślenia. Nigdy nie czułem się dobrze w protestach, buntach, marszach itp.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 3 na 3 | rudyment (3233 punktów) | >A Ty?
A ja się uczę historii i biologii i widzę, że istniejący stan rzeczy nie jest niczym nowym. Nowe nie są też bunty i protesty, które zawsze po narobieniu ruin i nakładzeniu trupa kończą się identycznie: zmianami personalnymi na wierchuszce. Tylko.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Żelazny (1528 punktów) | > Nowe nie są też bunty i protesty, które zawsze po narobieniu ruin i nakładzeniu trupa kończą się identycznie: zmianami personalnymi na wierchuszce. Tylko.
Jak w "Folwarku zwierzęcym" Orwella. Wszyscy są równi, tylko że niektórzy równiejsi.
|
|
| |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To taka "ludowa mądrość" z którą się nie zgadzam. Gdyby nie Rewolucja Francuska żylibyśmy być może nadal w cieniu inkwizycji i nie moglibyśmy nawet piszczeć nic co podważałoby chrześcijaństwo. Gdy czyta się historię Wielkiej Brytanii, który to kraj był silnikiem drugiej, ważniejszej jeszcze Rewolucji, zwanej Przemysłową widać jak bardzo zainspirowała Brytyjczyków rywalizacja z Napoleońską Francją. Więc zmienia się wiele, jest wielu polityków, którzy będąc na wierchuszce bynajmniej nie są pluszowymi misiami (jak Napoleon, czy premierzy królowej Wiktorii) a jednak zmiany są ogromne, nieodparte i bardzo koorzystne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >To taka "ludowa mądrość" z którą się nie zgadzam. Gdyby nie Rewolucja Francuska żyli byśmy być może nadal w cieniu inkwizycji i nie moglibyśmy nawet piszczeć nic co podważałoby chrześcijaństwo. Gdy czyta się historię Wielkiej Brytanii, który to kraj był silnikiem drugiej, ważniejszej jeszcze Rewolucji, zwanej Przemysłową widać jak bardzo zainspirowała Brytyjczyków rywalizacja z Napoleońską Francją. Więc zmienia się wiele, jest wielu polityków, którzy będąc na wierchuszce bynajmniej nie są pluszowymi misiami (jak Napoleon, czy premierzy królowej Wiktorii) a jednak zmiany są ogromne, nieodparte i bardzo koorzystne.
Zmiany, o jakich wspominasz, są skutkiem rozwoju naukowego i wynikłej stąd wyższej wydajności pracy, nie buntów i zmian polityków. Bunty i zmiany mają z tym wspólnego tyle tylko, że czasem inspirowane sś przez ludzi, którzy na wdrażaniu naukowych odkryć próbują zrobić pieniądze.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
|  | 2 na 2 | xarion (917 punktów) | > Groźbą jedyną i odwieczną dla polityka był bunt. Bunt ludu, bunt możnych, bunt tych, na których "kręci lody", których losem gra w znaczonego pokera. "Z walki ludu z wyższymi klasami pochodzą wszystkie prawa wydane w interesie wolności."../N.Machiavelli/ > Gdzie nasze dzisiejsze bunty? Czy coś takiego w nas jeszcze tkwi? Czy jest jeszcze w nas to coś co powie : "Nie!" i stanie za tym nie aż do końca?"Syci niewolnicy są najzacieklejszymi wrogami wolności."../M.v.Ebner-Eschenbach/ > A Ty? A ja...nawet na TYM FORUM zbieram czasem cięgi za samo przywołanie poglądów zbliżonych do cytowanych...(a może bardziej za identyfikowanie się..?..  ) Pozdrawiam.
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
|
|
 | 1 na 1 | Adrian Sadura (0 punktów) | Nie mogłeś podać lepszego przykładu niż ten fragment "Dnia Świra"...
No, ale mimo wszystko wierzę, że ten kraj można zmienić; choć wymaga to czasu, zmiany społeczeństwa. Być może kultura polityki zmieni się "po prostu" jako wynik sił odśrodkowych?
Pozdro
|
|
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Sugeruję oglądać TV jednego dnia w tygodniu przez parę godzin, a codziennie to tylko pół godzinki na program informacyjny. Po tygodniu powinno to dać rezultaty. Będzie widać, że cały ten zgiełk to szajs. Może też da się wtedy oddzielić rzeczy ważne od nieważnych.
Sugeruję zrobienie po miesiącu listy rzeczy ważnych dziejących się w polityce, biznesie, społeczeństwie i zapraszam do wrzucenia jej na Racjonalistę. Patrzenie, co się dzieje z rzeczami ważnymi powinno wystarczyć.
Pozdrawiam
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | >Sugeruję oglądać TV jednego dnia w tygodniu przez parę godzin, a codziennie to tylko pół godzinki na program informacyjny. Po tygodniu powinno to dać rezultaty. Będzie widać, że cały ten zgiełk to szajs.
Widać i bez oglądania. Mimo dobrej rady nie mam zamiaru nabyć telewizora.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
5 na 5 | jarcio (1198 punktów) | > Co z demokracją? Co zrobić, by rozum, a rozsądek pospołu z wolnością zasiadł za sterem?
Alexis de Tocqueville mawiał, że demokracja to taki ustrój w którym obywatele nieustannie modyfikują kwalifikacje wyborcze doprowadzając w ostateczności do całkowitego zaniku jakichkolwiek kwalifikacji. Taka już jest natura demokracji, że system będący wyrazem tłumu nie podlega żadnym kwalifikacjom. Ta obserwacja poczyniona blisko 200 lat temu, dzisiaj jest już tylko banałem lecz nadal tylko dla niektórych. Zatem ja o demokrację bym się nie martwił. Troszczył bym się raczej o nas samych póki demokracja żyje. Demokracji naprawić się nie da bowiem prawa fizyki na to nie pozwalają. Ten system musi upaść samoistnie. Upadek widać już dzisiaj obserwując demokratyczne kraje żyjące na coraz to większy kredyt. Jak po raz pierwszy wprowadzano obecny system emerytalny to nikt nie troszczył się o wypłacalność bowiem ludzie i tak na ogół nie dożywali wieku emerytalnego. Dzisiaj sytuacja zaczyna się powtarzać. Pieniędzy na emerytury nie ma bowiem te trzeba nieustannie pożyczać, a i same źródła pożyczki się wyczerpują (nasz "liberalny" rząd planuje już dzisiaj łatać dziurę budżetową chcąc wykorzystać finanse pochodzące ze specjalnej rezerwy emerytalnej przeznaczonej na cel wyłącznie emerytalny, który miał być wykorzystany za jakieś 20 lat). Pojawiają się wobec tego plany wydłużenia wieku emerytalnego i zwiększania podatków. Ludziom to nie przeszkadza bo i tak na ogół nie mają zielonego pojęcia na co i komu płacą.
W systemie oświaty panuje nadopiekuńczość i zboczona wręcz kontrola wszystkiego co się da. W efekcie prostowania wszystkich pod jeden program i głaskania po głowach promuje się totalnych idiotów tylko po to by nie trzymać ich po kilka lat w tej samej klasie zaniżając coraz bardziej wymogi, które i tak są na przerażająco niskim poziomie. Mimo to panuje w administracji kult nauki, a co za tym idzie chęć pchania wszystkich na szkoły wyższe. Zamiast obniżyć wymagany wiek nauki do 14-16 lat to nakazuje się szkołom podejmowanie heroicznej walki z uczniem, który zatrzymał się na poziomie piątej klasy podstawowej. Tak więc państwo opiekuje się takim rozpieszczonym bachorem do 18 roku życia, a później się dziwi, że ten pracy nie może znaleźć bo zamiast uczyć się odpowiedzialności to przez lata robił sobie jaja na lekcjach i płakał, gdy nie odrobił pracy domowej. Ale z religią równości, według której wszyscy mają być wykształceni i rozumni, to i nawet największy mędrzec nie wygra, gdy napotka opór materii w postaci watahy apologetów demokracji.
Zatem walec demokracji jedzie i miażdży wszystko na drodze. Ale spoko, obywatel jest spokojny bo w mediach na ten temat cisza, a jak już się coś wydarzy to politycy na spółę z dziennikarzami, artystami i innymi "ałtorytetami" demokratów robią sobie kabaret śmiejąc się z siebie nawzajem. Doda i elektroda ustanawiają standardy sztuki, filmowcy standardy prawa, a sędziowie wsłuchani, w głos większości, zajmują się standardami moralności i obyczaju. Można się jeszcze załapać na pielgrzymkę agnostyków i ateistów i pokrzyczeć o konieczności legalizacji związków homosi, aborcji, wypędzenia religii ze szkół czy finansowania pornosów z publicznych pieniędzy (wzorem Szwecji - raju lewaków) bo jak wiadomo te priorytety rozwiążą istotne problemu kraju.
|
|
 | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
>Zatem walec demokracji jedzie i miażdży wszystko na drodze.
Istotą dojrzałej demokracji jest ucieranie się poglądów w trakcie parlamentarnej ale i publicznej debaty. Ucieranie się, prowadzące do kompromisu. U nas takiej debaty nie ma. Ani parlamentarnej - bo tu decyduje matematyczna większość a partie które ją mają, dyskusje traktują fasadowo, jako zło konieczne opóźniające podejmowanie jedynie słusznych decyzji, ani publicznej - bo goniące za odbiorcą tradycyjne media, koncentrują się na jednodniowych sensacjach.
Aby cokolwiek w tym zmienić, zacząć trzeba od edukacji, od szkoły. I nawet nie trzeba tego uczyć, wystarczy rozumnie dozwolić. Samorząd szkolny, redakcja szkolnej gazety czy strony internetowej, drużyna harcerska, to naturalne pola gdzie można, a nawet trzeba, rozpoczynać praktyczną edukację obywatelską. Dlaczego się tego nie robi? Czyż to nie jest dobre pytanie?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 | jarcio (1198 punktów) | > Istotą dojrzałej demokracji jest ucieranie się poglądów w trakcie parlamentarnej ale i publicznej debaty. Ucieranie się, prowadzące do kompromisu. U nas takiej debaty nie ma.Jak rozumiem istotą demokracji, jest pluralizm bowiem system ten nastawiony jest na wybór. W trakcie powstawania państwa Stanów Zjednoczonych republika demokratyczna (a nie sama demokracja) była o tyle naturalna, że poszczególne grupy społeczne już wtedy posiadały własną autonomię i wcale nie miały zamiaru nikomu czegokolwiek narzucać. Dyktatura na terytorium wolnym, geograficznie nieodkrytym byłaby zupełną aberracją. Powstało wobec tego państwo złożone z równorzędnych stanów, które jednakże musiały przestrzegać pewnych praw administracyjnych rozumianych jako niezbędne dla funkcjonowania większego organizmu politycznego zdolnego prezentować interesy młodego społeczeństwa na arenie zagranicznej. Natomiast jak wygląda Polska ? Tutaj z jednej strony chce się wprowadzić pluralizm, ale już z drugiej strony nadal żyje skostniały komunistyczny podział na kraju na okręgi administracyjne. Czyli z jednej strony wciska się nam mowę o pluralizmie, ale już z drugiej więzi się nas w jednym regionie o jednakowym prawie i zasadach. W Ameryce pluralizm ma sens bo tam istnieje autonomia danych społeczności, a zatem tam można mówić na równych prawach bowiem stan Waszyngton nie narzuci swoich praw światopoglądowych stanowi Teksas. U nas jest zupełnie na odwrót. Pluralizm w Polsce sie nie może sprawdzić bo do tego potrzeba odpowiednich fundamentów administracyjnych i mentalności społeczeństwa nastawionej na wolność, a nie opiekę. Niewolnik z wyboru nie nadaje się do pluralizmu bo jemu w kajdanach wygodniej. I teraz przykładowo niektórzy chcą nam tutaj wcisnąć państwo świeckie na zasadach jakie panują w Ameryce. Z tym, że Amerykanie od zawsze byli społeczeństwem ludzi religijnych i ten ich rozdział wcale nie wynika z jakieś niechęci do religii, a poszanowania wolności sumienia - oni po prostu czują pluralizm. Lewicowe środowiska chcą załatwić tę sprawę w urzędach w ogóle nie bacząc na mentalność społeczeństwa. Nawet jak powywala się księży z urzędów i nie wspomni o religii w konstytucji to i tak samo takie działanie nie zmieni poglądu narodu. Co najwyżej prawo będzie odizolowane od obyczaju mieszkańców. Swojego czasu "Dziennik" opublikował ciekawą debatę z udziałem prof. Petera Bergera, który stwierdził, że Polska zlaicyzuje się w niedługim czasie w ramach "pakietu" europejskiego. Ja myślę, że Peter Berger ma tutaj rację. Unia Europejska bowiem to jest taki twór, który narzuca coś prawnie, ale nie stwarza żadnej kultury. www.dzienn(*)religii_z_nowoczesnoscia_.html> Ani parlamentarnej - bo tu decyduje matematyczna większość a partie które ją mają, dyskusje traktują fasadowo, jako zło konieczne opóźniające podejmowanie jedynie słusznych decyzji, ani publicznej - bo goniące za odbiorcą tradycyjne media, koncentrują się na jednodniowych sensacjach.Nasza polityka jest powiązana z biznesem co widać na każdym kroku, tzw. menadżeryzm. U nas polityk idzie do sejmu, żeby się czegoś dorobić, a społeczeństwo i media nie widzą w tym nic specjalnie dziwnego - co świadczy o tym, że ten naród w ogóle nie nadaje się do pluralizmu. Zamiast pluralizmu to tutaj jest jakiś kabaret, a zamiast parlamentu plebiscyt. W systemie opiekuńczym pluralizmu nie ma - to tylko mit. W Ameryce narodził się pluralizm bo tam ludzie chwytali życie we własne ręce. > Aby cokolwiek w tym zmienić, zacząć trzeba od edukacji, od szkoły. I nawet nie trzeba tego uczyć, wystarczy rozumnie dozwolić. Samorząd szkolny, redakcja szkolnej gazety czy strony internetowej, drużyna harcerska, to naturalne pola gdzie można, a nawet trzeba, rozpoczynać praktyczną edukację obywatelską. Dlaczego się tego nie robi? Czyż to nie jest dobre pytanie?Szkoły muszą trzymać w swoich murach takich uczniów, którzy w ogóle nie powinni w tej szkole być (a to jest zasługa religii równości). Są na tym świecie takie jednostki z których nic więcej ponad wiedzę podstawową się nie wyciśnie, po prostu (no chyba, że w toku zajęć indywidualnych, ale na to nie ma pieniędzy i słusznie). Ponad to jak to w każdym urzędzie państwowym panuje chorobliwa chęć do kontrolowania dosłownie wszystkiego. Nauczyciele muszą realizować jakieś bzdurne, chore programy nauczania, które nie są dopasowywane do samych uczniów, a do widzimisie urzędników z kuratorium. W efekcie to wszystko sprowadza się do mitu, który polega na przepuszcaniu uczniów, którzy w ogóle nie powinni się tam znaleźć, do kolejnych klas.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Istotą dojrzałej demokracji jest ucieranie się poglądów w trakcie parlamentarnej ale i publicznej debaty. ...U nas takiej debaty nie ma.
Polska w sposób cudowny przeszła do fazy demokracji stetryczałej. Zamiast debaty mamy mądre mowy pogrzebowe.
|
|
|  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Aby cokolwiek w tym zmienić, zacząć trzeba od edukacji, od szkoły. I nawet nie trzeba tego uczyć, wystarczy rozumnie dozwolić. Samorząd szkolny, redakcja szkolnej gazety czy strony internetowej, drużyna harcerska, to naturalne pola gdzie można, a nawet trzeba, rozpoczynać praktyczną edukację obywatelską.
Co z tego, że to prawda, skoro taka prawda sprowadza się do kontynuowania teorii niemożności.Trzeba działać tu i teraz, a nie powierzać zdeprawowanym ludziom wychowywanie innych, licząc na to, że to coś da.
Od lat nie zmienia się cokolwiek w mentalności, filmy wyśmiewające problemy kreowane przez urzędników z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych są aktualne do dziś,a część literatury politycznej sprzed 150 lat czyta się tak jakby była napisana niedawno.
Na szczęście normalność jakiej trzeba nie ma zupełnie czegokolwiek wspólnego z wysublimowaną moralnością, a ma tylko z rzetelnym stosowaniem prawa, jakiekolwiek by ono nie było i ma coś wspólnego z obroną ogólnie akceptowanych wartości, takich jak wolność, własność i bezpieczeństwo osobiste.
Radykalne skupienie wysiłków na bezwzględnej prawie obronie własności, wolności i bezpieczeństwa osobistego załatwi 80% problemów społecznych, doprowadzając w końcu do stabilnej społecznie sytuacji.
Doskonale wiem, jak się trzeba do tego zabrać, natomiast kompletnie nie wiedziałbym jak realizować mglistą utopię wyhodowania lepszego człowieka w warunkach panującej legalnej grabieży i masowego społecznie akceptowanego oszustwa.
Wyznawany system wartości, ma rzadko coś wspólnego ze stosowanym.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...) > Aby cokolwiek w tym zmienić, zacząć trzeba od edukacji, od szkoły. I nawet nie trzeba tego uczyć, wystarczy rozumnie dozwolić. (...)
Zgadzam się, jednak, jakby to powiedzieć, odnoszę wrażenie że obecna jest w naszej dzisiejszej kulturze presja na bezmyślność. A, że ludzie modnym chcą być...
Tomasz Sztejka
|
|
2 na 2 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | Co robić?
Trzeba wiedzieć co się chce, a przynajmniej czego się nie chce.
Miałem pomysł zrobienia partii, która reprezentowałaby chociaż trochę moje poglądy. Pomysł upadł, bo ludziom się kompletnie moje poglądy nie podobają.
Zacząłem myśleć o zrobieniu partii, która reprezentowałyby poglądy większości, bo obecne partie to poglądy tych przy korycie reprezentują.
Okazało się, że ludzie w ogóle nie wiedzą czego chcą. Chcą najwyraźniej być prowadzeni za pysk, wbrew własnej woli, w poczuciu takiej bezsilności jaka jest teraz.
Ilu Polaków tyle zdań, a może jeszcze więcej. Do tego agresywność, brak tolerancji i brak zgody na właściwie rozumiane kompromisy, przy jednoczesnym przyzwoleniu na układy.
W imię układów można wszystko, a w imię wspólnej idei niewiele.
Do tego postrzeganie rzeczywistości jest u niektórych na poziomie szkoły podstawowej, a może nawet przedszkola. Dla interesów i sukcesu społecznego niekoniecznie trzeba wyższej inteligencji. Niestety może nawet skuteczniej się działa mając zawężone spojrzenie. System społecznej promocji jest w każdym razie fatalny i ludzie którzy zaczynają coś znaczyć, są najwyraźniej moralnymi szmatami i nie można od nich oczekwać działania dla dobra ogółu, które powinno się zacząć od stworzenia warunków uczciwej konkurencji i wolnego dostępu do stanowisk według kwalifikacji, a nie według klucza koneksji i stopnia służalczości.
Dla mnie, to zło stosunków społecznych, zaczyna się od całkowitego pogwałcenia wolności i zabrania rynku, pieniądza oraz ograniczenia własności prywatnej.
Państwo jest tyranem, gnębiącym sprytnie swoje ofiary za pomocą sfabrykowanego przez siebie pośrednika, jakim jest prawo. (To dlatego lud nie ma jakiegokolwiek realnego wpływu na kształtowanie prawa i długo go mieć nie będzie.)
Dlatego uważam, że zbudowanie stabilnego systemu opartego na maksymalnej wolności jest podstawą, na której według życzeń zainteresowanych można sobie na własny koszt budować cokolwiek z socjalizmem włacznie.
Innej możliwości nie ma, a przynajmniej jej nie widzę, bazując na tych ludziach jacy teraz żyją.
Ta moja wizja budzi kolosalny sprzeciw, przy czym ci krzyczący nie wskazują jakiejkolwiek alternatywy, ale wskazują na ogromne koszty społeczne i ofiary, zapominając że stan obecny kosztuje ogromnie, jest niestabilny, że i tak prawdopodobnie runie wciągu 50 lat oraz że produkuje głównie postępującą deprawację.
Na krótką metę trzeba się wspierać i aktywnie uczestniczyć we wspólnych akcjach. Dobrym pomysłem jest marsz ateistów. Lepszym byłby marsz Racjonalistów, ale wskazując na błąd w skupianiu się na ateizmie i robieniu z niego wyróżnika dla racjonalizmu, krytykowałbym niepotrzebnie i tak bardzo dobry pomysł.
Zachęcam wszystkich do udziału w marszu.
Wyznawany system wartości, ma rzadko coś wspólnego ze stosowanym.
|
|
 | 1 na 1 | xarion (917 punktów) | > Ilu Polaków tyle zdań, a może jeszcze więcej. Do tego agresywność, brak tolerancji i brak zgody na właściwie rozumiane kompromisy, przy jednoczesnym przyzwoleniu na układy. Kompromis - jak to ktoś celnie zauważył - to takie coś, czego biskupi nie potępiają z ambon... > Państwo jest tyranem, gnębiącym sprytnie swoje ofiary za pomocą sfabrykowanego przez siebie pośrednika, jakim jest prawo. Jedyne, co mogę na temat aktualnego prawa (jego "jakości" i metod tworzenia), to starorzymska zasada w nowej wersji: "Dura lex, sed sex"... > Dobrym pomysłem jest marsz ateistów. Bardzo dobrym, ale - jak rozważałeś - lepszym jest utworzenie partii. W warunkach "demokracji" droga to wyboista, niemniej minimalizuje ofiary... Bo alternatywą rewolucja...a to, to już..  Pozdrawiam.
"Rozmyślanie o śmierci - jest rozmyślaniem o wolności" - Jim Morrison
|
|
|  | 3 na 3 | Slayerized (691 punktów) | > Kompromis - jak to ktoś celnie zauważył - to takie coś, czego biskupi nie potępiają z ambon...
Polityka to jest sztuka kompromisów i mnie by się to nawet podobało gdyby kompromis w Polsce był tym co to słowo oznacza. Gdyby kompromisem była ustawa znajdująca się dokładnie pośrodku pomiędzy: absolutnie żadnej aborcji pod żadnym pozorem i surowo karać wszystkich od matki po właściciela budynku w którym dokonano aborcji, a absolutnie obowiązkową aborcją zawsze bez wyjątku i równie surowym karaniem za próbę urodzenia to mnie by to pasowało bo jestem w większości kwestii zwolennikiem złotego środka. Niestety w Polsce dobrym kompromisem jest ustawa pomiędzy tym co wyżej opisałem jako pierwszą skrajność, a postawą podobną tyle tylko że może nie karać matki więzieniem.
>"Dura lex, sed sex"...
Jak będzie po łacinie durne prawo ale prawo?
>Bardzo dobrym, ale - jak rozważałeś - lepszym jest utworzenie partii.
Wcale nie takim dobrym, zaraz w mediach wypowie się jeden ekspert z drugim który powie o lewackiej prowokacji, albo kryptopedałach udających kogoś innego. I w ten magiczny sposób z inicjatywy intelektualne wyjdzie kolejny "żarcik" do teleekspresu. Natomiast założenie partii może i byłoby dobrym pomysłem ale racjonalizm mato do siebie, że skupia ludzi o różnych poglądach politycznych. Nie bardzo wiem jakie przesłanie by miała mieć ta partia.
|
|
| |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) |
>>Bardzo dobrym, ale - jak rozważałeś - lepszym jest utworzenie partii. >Wcale nie takim dobrym, zaraz w mediach wypowie się jeden ekspert z drugim który powie o lewackiej prowokacji, albo kryptopedałach udających kogoś innego. I w ten magiczny sposób z inicjatywy intelektualne wyjdzie kolejny "żarcik" do teleekspresu.
Jestem przekonany, że gdyby partia owa miała coś znaczyć, to momentalnie, w równie magiczny sposób zaroiłoby się w niej od różnych karierowiczów, krętaczy, sprzedawczyków, pijanych kierowców i zwykłych pół mózgów jak najbardziej.
>Natomiast założenie partii może i byłoby dobrym pomysłem ale racjonalizm mato do siebie, że skupia ludzi o różnych poglądach politycznych. Nie bardzo wiem jakie przesłanie by miała mieć ta partia.
W związku z powyższym- a co za różnica?
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | |  | | Slayerized (691 punktów) | >Jestem przekonany, że gdyby partia owa miała coś znaczyć, to momentalnie, w równie magiczny sposób zaroiłoby się w niej od różnych karierowiczów, krętaczy, sprzedawczyków, pijanych kierowców i zwykłych pół mózgów jak najbardziej.
W sumie prawda, polityka to polityka trzeba wymienić społeczeństwo a nie polityków.
|
|
| | | |  | | -jad- (18783 punktów) |
>W sumie prawda, polityka to polityka trzeba wymienić społeczeństwo a nie polityków.
Nie mam pojęcia, co trzeba wymienić i czy w ogóle wymiana czegokolwiek pomoże. Może ludzką mentalność? Gdyby ten czynnik został odmieniony, to mógłby podnieść wiarę w polityków i faktycznie polityków tych wiarygodność ale to wydaje mi się, przynajmniej na chwilę obecną, science fiction. Jeśli politycy kłamią, to ludzie im nie wierzą, jeśli ludzie im wierzą to tym bardziej opłaca im się kłamać, bo to najczęściej nic nie kosztuje a przynosi zyski.
Myślę, że jakimś motywującym do uczciwej, sumiennej pracy systemem byłby taki, w którym polityk legalnie zarabia sporo i żyje na wysokim poziomie a jednocześnie przyłapany na oszustwie, niedbałości czy wielkim lenistwie, ponosi bardzo dotkliwą karę. Świadomość nieuchronności ewentualnej kary jest tu bardzo ważna. Sądzę, że wtedy byłoby całkiem nieźle. Cały problem tylko w tym, że na takim rozwiązaniu nie zależy nikomu, kto dzierży władzę, czemu dziwić się nie należy.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Slayerized (691 punktów) | >Może ludzką mentalność?
No to w sumie sprowadza się do wymiany społeczeństwa, jeżeli dla kogoś ważniejsza jest jakaś ideologiczna pierdoła, niż rozwój gospodarki i nie jest istotne jakie będą podatki tylko to czy byli współpracownicy zostaną odpowiednio przemaglowani przez wszystkich od mediów po sąd, to politycy będą tacy jacy są.
>Myślę, że jakimś motywującym do uczciwej, sumiennej pracy systemem byłby taki, w którym polityk legalnie zarabia sporo i żyje na wysokim poziomie a jednocześnie przyłapany na oszustwie, niedbałości czy wielkim lenistwie, ponosi bardzo dotkliwą karę.
Z tym zarabianiem to nie wiem ja jestem zwolennikiem tezy, że do polityki nie powinni iść ludzi biedni, ale niewątpliwie jedyna odpowiedzialność jaką ponoszą politycy to przegrane wybory, co w proporcji do tego co nabroili jest karą znikomą. Ale z kolei sami na siebie bata nie ukręcą i o żadnych większych sankcjach nie ma co marzyć.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >>Może ludzką mentalność? >No to w sumie sprowadza się do wymiany społeczeństwa, jeżeli dla kogoś ważniejsza jest jakaś ideologiczna pierdoła, niż rozwój gospodarki i nie jest istotne jakie będą podatki tylko to czy byli współpracownicy zostaną odpowiednio przemaglowani przez wszystkich od mediów po sąd, to politycy będą tacy jacy są.
Chodziło mi raczej o to, że do polityką ludzie zajmują się po to, by się nachapać i poczuć władzę. Dla większości ideologia jest sprawą drugorzędną nawet jeśli kiedyś było inaczej i zaczynali z chęci naprawiania świata. Panujące warunki temu sprzyjają. Kto się nie nachapie, ten jest frajerem w sumie. Kto się napracuje, również.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
 | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | >Co robić?
No nieeeee, czy ty zachecasz Lenina czytac? >Trzeba wiedzieć co się chce, a przynajmniej czego się nie chce. >Miałem pomysł zrobienia partii, która reprezentowałaby chociaż trochę moje poglądy. Pomysł upadł, bo ludziom się kompletnie moje poglądy nie podobają.
A jakie ty masz chlopcze poglady? Nawet jezeli je masz to co z tego? >Zacząłem myśleć o zrobieniu partii, która reprezentowałyby poglądy większości, bo obecne partie to poglądy tych przy korycie reprezentują.
No masz, kazda wladza z definicji aby byc wladza zasiada przy korycie.
>Okazało się, że ludzie w ogóle nie wiedzą czego chcą. Chcą najwyraźniej być prowadzeni za pysk, wbrew własnej woli, w poczuciu takiej bezsilności jaka jest teraz.
Albo nie wiedza czego chca albo chca prowadzenia za pysk. Zdecyduj sie.
>Ilu Polaków tyle zdań, a może jeszcze więcej.
Zawsze tak bylo w Polsce.
Do tego agresywność, brak tolerancji i brak zgody na właściwie rozumiane kompromisy, przy jednoczesnym przyzwoleniu na układy.
przeciez ty tez masz rodzine i przyjaciol, nie zatrudnil bys ich? A potem sie dziwisz ze nikt nie podziela twoich pogladow.
>W imię układów można wszystko, a w imię wspólnej idei niewiele.
ojejej, nudno mi tak czepiac sie kazdego zdania.
Ucz sie dziecie od nielicznych Polakow, co propagowali idee panstwa obywatelskiego.
Zacznij od KORu i Jacka Kuronia.
I zrozum dlaczego Jackowi nie wyszlo.
Do szalu mnie doprowadza takie szczeniackie wyglaszanie pogladow. Zanim zostaniesz artysta, naucz sie farby mieszac, zanim wyglosisz mowe wyborcza, naucz sie miec co do powiedzenia.
Nie licz na cuda, ze cos sie zmieni radykalnie. Do panstwowosci trzeba i dorosnac i sie jej nauczyc. I to w ciagu paru pokolen.
PS jest taka choroba nazywana "captain of the world syndrome". Z grubsza chodzi o to, ze chory jest permanentnie nieszczesliwy i w depresji bo nikt nie mysli czy chce myslec tak jak on. W Polsce, z moich obserwacji to epidemia. Poza tym trybuni ludowi zawsze konczyli na trybunie i malo ktory umarl naturalna smiercia. Popychali historie, ale ona zawsze sama siebie doganiala...
Moja recepta:
naucz sie cieszyc zyciem naucz sie cieszyc radoscia otoczenia i nie gadaj tyle o sobie i swoich przemysleniach.
Stara baba juz jestem, i na syndrom chorowalam, PRL tez hcialam zmienic i tez nie wiedzialam po co i na co. Kiedy sam nauczysz sie cieszyc zyciem, pogadamy.
|
|
|  | | n0e_ (215 punktów) | >Poza tym trybuni ludowi zawsze konczyli na trybunie i malo ktory umarl naturalna smiercia. Popychali historie, ale ona zawsze sama siebie doganiala...
bardzo mądrze powiedziane. ci którzy twierdzili, że naprawią historię musieli zawsze ostatecznie pomóc sobie bagnetami karabinów...
|
|
|  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Zacznij od KORu i Jacka Kuronia. >I zrozum dlaczego Jackowi nie wyszlo.
Był tu jeden taki, co mówił o sobie, że bolszewikiem jest i wujem. Nie wiem, czy sobie pojechał gdzieś, czy go powieźli, nie zdążyłem go zapytać o rzecz jedną. Bolszewik powinien wiedzieć. Na ruskich filmach o rewolucji, zawsze pojawiał sie marynarz, taki dobrotliwie uśmiechnięty, z długim siwym wąsem, zawsze w w koszulse w granatowo - niebieskie paski, poprzeczne. Taki stary matros, symbol rewolucji z Aurory, albo Potiomkina. Chłop dzielny, niezłomny i dobrotliwy. Pamiętasz Stara Babo te filmy? Chciałem bolszewika zapytać, gdzie są marynarze z Kronsztadu, trzon rewolucji. Coś mi się obiło o uszy, ze wodzowie rewolucji, wybili ich co do nogi, a przetrwali jedynie ci co w filmach i na pomnikach. Tak to już jest, ze każda rewolucja, w miarę szybko pozbywa się swojej ideowej podpory. Słuszne to i sprawiedliwe, bo na cholerę komu ideowo nastawieni rewolucjoniści i do tego uzbrojeni, kiedy przyszedł czas na rzeczywistość, a ta na spożywaniu z koryta i chrumkaniu o ideałach. A co ja tutaj... Orwell już był przede mną.
Ale o czym ja tu Stara Babo miałem?...O, już wiem! O Jacka Kuronia chciałem zapytać. Jak sadzisz, dlaczego mu nie wyszło?
Bo on mi się maluje jak ten matros z filmu. Też nieco niechlujny, w starej koszuli, taki dobrotliwie uśmiechnięty i jakaś ideą przejęty. Takiego go odbieram do samego końca. W tym samym czasie, jego towarzysze czerpali z koryta, aż im się uszy trzęsły. Posadzili go na piedestale, stołkiem zwanym, takim podrzędnym, żeby wrażenie robił i zupki głodnym i zmarzniętym na ulicach rozdawał, sami po salonach brylowali. Nie sadze, żeby robił to dla klaki, może faktycznie, z potrzeby swego ideału. Nie dziwię się wtedy, że sam zmarznięty, do parlamentu z termosem herbaty się udawał, a tam co rusz się rozgrzewać musiał. Może tak ludzie wrażliwi i ideą przejęci mają, że gdy niepogoda, popijać często muszą, zwłaszcza jak ich ideał upadł na bruk. To jak sadzisz Stara babo, co z tym Kuroniem? Czemu mu nie wyszło?
|
|
| |  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | To jak sadzisz Stara babo, co z tym Kuroniem? Czemu mu nie wyszło?
Kuroniowi nie wyszło bo z pustego to i Salomon nie naleje.
Socjalizm jest dobry jak jest co komu zabrać, jak już zabrano wszystkim do równego i socjalizm zajmuje się głównie tym, żeby już nie było komu zabierać to staje się mniej ciekawy dla mas.
Wyznawany system wartości, ma rzadko coś wspólnego ze stosowanym.
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Co robić? >Trzeba wiedzieć co się chce, a przynajmniej czego się nie chce. >Miałem pomysł zrobienia partii, która reprezentowałaby chociaż trochę moje poglądy. Pomysł upadł, bo ludziom się kompletnie moje poglądy nie podobają.
Bo to dzięki Bogu, niewielki odsetek populacji.
>Zacząłem myśleć o zrobieniu partii, która reprezentowałyby poglądy większości, bo obecne partie to poglądy tych przy korycie reprezentują.
A ty oczywiście nie o korycie myślałeś, tylko o szczęśliwości narodu, a szczególnie tej jej części, która stanowi o jej przyszłości
>Okazało się, że ludzie w ogóle nie wiedzą czego chcą. Chcą najwyraźniej być prowadzeni za pysk, wbrew własnej woli, w poczuciu takiej bezsilności jaka jest teraz.
Jasne, że nie wiedzą. Nawet swoich dzieci nie potrafią wychować. Ty byś to zrobił za nich, nawet chętnie.
>Ilu Polaków tyle zdań, a może jeszcze więcej. Do tego agresywność, brak tolerancji i brak zgody na właściwie rozumiane kompromisy, przy jednoczesnym przyzwoleniu na układy.
No to nie dotyczy wszystkich ludzi. Niektórzy maja ugruntowane poglądy na określone sprawy. Poza tym sa tolerancyjni i nieskłonni do kompromisów i wchodzenia w układy.
>W imię układów można wszystko, a w imię wspólnej idei niewiele.
To zależy jakie idee. Niektóre są wykluczone.
>Dlatego uważam, że zbudowanie stabilnego systemu opartego na maksymalnej wolności jest podstawą, na której według życzeń zainteresowanych można sobie na własny koszt budować cokolwiek z socjalizmem włacznie.
Chyba wiem, o jakiej wolności tu mówisz.
>Ta moja wizja budzi kolosalny sprzeciw, przy czym ci krzyczący nie wskazują jakiejkolwiek alternatywy, ale wskazują na ogromne koszty społeczne i ofiary, zapominając że stan obecny kosztuje ogromnie, jest niestabilny, że i tak prawdopodobnie runie wciągu 50 lat oraz że produkuje głównie postępującą deprawację.
Ta "twoja wizja" faktycznie rodzi mój sprzeciw.
>Zachęcam wszystkich do udziału w marszu.
W tym twoim marszu, ja nie wezmę udziału.
|
|
|  | Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) | >A ty oczywiście nie o korycie myślałeś, tylko o szczęśliwości narodu, a szczególnie tej jej części, która stanowi o jej przyszłości Każdy ocenia wedlug własnej miary. >>Okazało się, że ludzie w ogóle nie wiedzą czego chcą. Chcą najwyraźniej być prowadzeni za pysk, wbrew własnej woli, w poczuciu takiej bezsilności jaka jest teraz. >Jasne, że nie wiedzą. Nawet swoich dzieci nie potrafią wychować. Ty byś to zrobił za nich, nawet chętnie.
Napisz jaśniej o czym myślisz, bo dla tych nie znających twoich intryg, te insynuacje, całkowicie niezwiązane z tym tematem, są niezrozumiałe. >>Ilu Polaków tyle zdań, a może jeszcze więcej. Do tego agresywność, brak tolerancji i brak zgody na właściwie rozumiane kompromisy, przy jednoczesnym przyzwoleniu na układy.
No to nie dotyczy wszystkich ludzi. Niektórzy maja ugruntowane poglądy na określone sprawy. Poza tym sa tolerancyjni i nieskłonni do kompromisów i wchodzenia w układy.
Sam jesteś tu częścią stworzonego przez siebie na forum prowizorycznego układu. Przyszedłeś tu do tego wątku, żeby mącić i insynuować, a o twojej tolerancji można się najlepiej przekonać czytając twoje wypowiedzi, w wątku o "zakazie mówienia o pozytywnych aspektach pedofilii". Twoje insynuacje w tym miejscu i wycieczki osobiste są kolejnym złamaniem regulaminu.
Problem agresywności też ciebie w ogóle nie dotyczy i nie aprobowałeś kiedykolwiek wielokrotnie gwałtu.
Powiem tylko, że m. in. dzięki takim ludziom jak ty, mającym o sobie wyjątkowo dobre mniemanie, myślącymi kategoriami "zło to zło", mamy w Polsce taki wszechobecny syf bezprawia. W imię prywaty, prawie każde świństwo będzie według ciebie legalne. Jesteś chodzącym dowodem rzeczowym takiego postępowania.
Wyznawany system wartości, ma rzadko coś wspólnego ze stosowanym.
|
|
| |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Powiem tylko, że m. in. dzięki takim ludziom jak ty, mającym o sobie wyjątkowo dobre mniemanie, myślącymi kategoriami "zło to zło", mamy w Polsce taki wszechobecny syf bezprawia. W imię prywaty, prawie każde świństwo będzie według ciebie legalne.
Zło to zło, bez wzgledu z której strony spojrzysz, jak z kupą. Jeżeli masz na myśli "to świństwo", to nie będzie legalne. No chyba ze powstanie partia, podobnie myślących jak ty i dojdzie do władzy. Mały to jednak odsetek populacji, na szczęście.
|
|
1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Co dalej? Co z demokracją? Co zrobić, by rozum, a rozsądek pospołu z wolnością zasiadł za sterem? >Co zrobić, bym dzieciom, które kiedyś spłodzę, mógł spojrzeć w oczy bez wstydu? Co zrobić, by kraj >ten był nie tylko "nasz" ale też i "mój"? >Pozdrawiam, > Tomasz Sztejka
Nie podoba Ci się "produkt Tusk"?A może "produkt Kaczyński"?
Żaden?
Widocznie należysz do zbyt małej grupy aby mogła być grupą docelową jakichś produktów.
Albo zbyt mało widocznej.
Zmień to.Pokaż się.
Wtedy ktoś "uszyje na miarę produkt dla Ciebie".
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | Zmień to... ba.
Haczyk w tym, że to co mi się nie podoba, jest pokłosiem SKUTECZNOŚCI politycznej. A więc, siłą rzeczy, chcą się pokazać, okazać musiałbym się nieskutecznym politykiem, tudzież wyborcą dla owych nieskutecznych.
I to mnie mierzi, mierzi mnie to, że obserwowane metody działania polityków są SKUTECZNE. A są to metody, których zdecydowanie nie pochwalam.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Odnoszę wrażenie, że to, co się liczy to wyłącznie wrażenie.
Mamy modę na polityczny impresjonizm. Jest on równie zabawny jak symbolizm czy akademizm. Kiedyś sztuka naśladowała świat, teraz jest odwrotnie.
|
|
1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Przecież właśnie stanął przed kamerą mądry człowiek który prosto w twarz, w telewizji, prostymi> słowy rzekł nam: "Robią was w konia. Nie interesuje ich prawo, nie interesuje praworządność. Dobro> wasze to furda. Skuteczność w walce o władzę przede wszystkim. A robią to tak, a tak...."> A my co na to?> Nic.Jest takie rosyjskie powiedzonko (przetwarzam na polski, choć to gorzej brzmi): "Jeżeli biznesmen oszukuje biznesmena, to interes, jeżeli oszukuje poseł posła, to polityka, ale jeżeli brat oszukuje brata, to jest zwykłym s*******nem". Tu przepraszam za kolokwializm. Polityk to jest taki sam zawód jak każdy. Trzeba się utrzymać na etacie. A co jeżeli pracodawcą jest cały naród ("przypadkowe społeczeństwo"), zaś "casting" jest realizowany poprzez wybory powszechne. Ano trzeba to "bydło" urobić obiecując lepszą "paszę" niż obecny gospodarz i wmówić owemu, iż kiepska dotychczas pasza będzie wspaniała (i będzie jej obfitość) jak gospodarz się zmieni. Najlepszy slogan wyborczy jaki słyszałem brzmiał: "jeżeli mnie wybierzecie, będzie mi bardzo przyjemnie".  Zatem zatrudniając Panie i Panów by "Rzeczpospolitą władali" po prostu patrzmy im głęboko w oczy a później na rączki (białe i delikatne)i jeżeli nie ma wielkiego wybory, to wybierajmy chociaż mniejsze zło. Za Olga Lipińską: "To nasze małpy i nasz cyrk, to nasza własna d..."  Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | >(...) "jeżeli mnie wybierzecie, będzie mi bardzo przyjemnie".
Hm... w sumie uczciwy slogan.
Zgadzam się z tym, że polityk, niejako z definicji, dążyć musi do utrzymania władzy.
Jednak dziwi mnie, drażni i smuci to, że najwyraźniej model polityk starego typu, mąż stanu, człowiek przede wszystkim ceniący rozwagę decyzji, stał się nieskuteczny w walce o władzę w porównaniu z modelem polityka medialnego.
Choć może źle mówię - nie dziwi. W końcu żyjemy w świecie w którym to media rodzaju wszelkiego są podstawowym źródłem informacji. Niewielu sięgnie bowiem po raporty GUS by sprawdzić jak się wiedzie w kraju - zbyt dużo to kosztuje czasu i sił w porównaniu ze skrótem dostępnym w mediach.
I widzę to tak, że od skrótu do skrótu, sięgamy powoli dna, totalnej fragmentacji informacji. I nic dziwnego, że politycy wybierają skuteczniejszą formę przekazu - krótka, chwytliwa gadka, pozbawiona pamięci o słowach wczorajszych i myśli o skutkach w dniu jutrzejszym.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > Pytam się zaś Was, drodzy forumowicze:> Co dalej? Co z demokracją? Co zrobić, by rozum, a rozsądek pospołu z wolnością zasiadł za sterem?> Co zrobić, bym dzieciom, które kiedyś spłodzę, mógł spojrzeć w oczy bez wstydu? Co zrobić, by kraj> ten był nie tylko "nasz" ale też i "mój"?> Pytam się zaś Was, drodzy forumowicze:> Co dalej? Co z demokracją? Co zrobić, by rozum, a rozsądek pospołu z wolnością zasiadł za sterem?> Co zrobić, bym dzieciom, które kiedyś spłodzę, mógł spojrzeć w oczy bez wstydu? Co zrobić, by kraj> ten był nie tylko "nasz" ale też i "mój"?Jeśli już komuś coś się chce robić, to jest kilka dróg: 1. Najłatwiejsza - robić swoje. To oczywiście nic odkrywczego, ale to też jest sposób, być zwyczajnie dobrym kucharzem, nauczycielem, taksówkarzem ... Metoda raczej mało skuteczna jeśli chodzi o dokonanie zmian w kraju. 2. Trudniejsza - wejść w politykę (zapisać się do jakowejś partyjki i hejże...). Im więcej rozsądnych ludzi w polityce, tym lepiej. Metoda obarczona dużym ryzykiem, bez zmiany podejścia, sukces mało prawdopodobny, ale możliwy 3. Spróbować szczęścia samemu (założyć komitecik) i pomykać przed wyborami z domu do domu, zachęcając do głosowania na siebie. Ogromnie pracochłonne, ale może być skuteczne. 4. W ramach szerszej koncepcji (np PSR) zrobić dobrą robotę "w terenie" i przystąpić do wyborów. Też trudne. Podobnie jak robią to w Polsce XXI. chociaż akurat partią niby być nie chcą. PSR mógłby zainicjować ciekawą rzecz w polskim życiu politycznym, przecież na tym portalu są i dobrze wyedukowani, czyli background ideowy jest, mnóstwo młodzieży (siła nie do przecenienia). Jest tylko jedno ale, ten "nowy" ruch musiałby być szerszy, objąć ludzi z otwartym umysłem, młodych i starych, ale bez podziałów "religijnych", bo inaczej zginie zniszczony gdzieś jako diabelski i ateistyczny. Zmiany w kraju, wymagają zmiany poziomu myślenia. Ja wolę się spierać z młodym i wykształconym katolikiem niż głupim ateistą. I tyle. Masz cztery drogi. Coś pesymistycznego. Każdy zdrowo myślący wie, że trzeba coś zrobić i większość, jak sam napisałeś ma to głęboko w D. Nawet racjonaliści. Coś optymistycznego Uważam, chociaż nie mam na to dowodów, a raczej własne wyrywkowe obserwacje, że w Polsce już niedługo dokona się zmiana pokoleniowa w polityce. Mam mniej lub bardziej dobre kontakty z różnymi młodymi politykami, kandydatami na polityków, etc, ludźmi wykształconymi i z pomysłami. Z moich obserwacji wynika, że jest w "młodzieży" pewne napięcie. Mówią mniej więcej to samo co Ty, bez względu na poglądy polityczne. Tłumaczę to sobie pokoleniem 89'. To napięcie jest bardzo duże!
|
|
 | | sztejkat (4743 punktów) | Pozostanę przy drodze numer 1, choć jeśli ktoś mnie pociągnie, to mogę nieco zeń zboczyć w kierunku pozostałych.
Twoje słowa o młodych politykach są budujące.
Dziękuję za wypowiedź, pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | Innym objawem kompletnego zidiocenia społecznego jest, moim zdaniem, swoista amnezja polityczna. Ileż to razy ważny polityk, który w czasie sprawowania urzędu miał opinię niekompetentnego idioty, po przekazaniu stołka i niewielkim upływie czasu, robi w mediach za politycznego eksperta. Zapraszają więc go do studia i zupełnie poważnie pytają: Panie Prezydencie, Premierze, Ministrze, czy obecny Prezydent, Premier, Minister dobrze zrobił, że tak zrobił i jakie będą zrobienia konsekwencje. Co by pan Prezydentowi, Premierowi, Ministrowi doradził w obecnej sytuacji? Pytają o to faceta, który pod koniec kadencji cieszył się najczęściej jakimś śladowym poparciem (pewnie członków własnej rodziny) i ową funkcję spełniał nieudolnie po prostu. I w tym miejscu zaczyna się bezsensowny słowotok, bo i czego więcej można oczekiwać. Na marginesie zostawiam naturalnie nasuwające się pytanie o to, na ile sensowne byłoby słuchanie rad od kogoś z przeciwnej drużyny. Ciekaw jestem ilu widzów się na to nabiera, ilu już zapomniało, co to za facet i co gorsza, ilu sądzi, że ten ekspert wie, co mówi. Ps Cytat:Albert Mehrabian, amerykański psycholog z University of California, przeprowadził w 1971 r. badania, z których wynikało, że 55 proc. wyborców zwraca uwagę przede wszystkim na wygląd polityka, dla 38 proc. najważniejszy jest jego głos, a dopiero dla pozostałych 7 proc. treść przekazu. Badania ponawiane w wielu krajach dały podobne rezultaty. www.market(*).zgora.pl/artykuly/wprost1.htm
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Nie do końca wiązałbym poparcie z udolnością tudzież mądrością w sprawowaniu funkcji. Duże poparcie to tak jak duża popularność - oznacza tylko tyle, że robi to co się podoba a nie koniecznie to, co trzeba. Różnica może być spora i kosztowna.
Szczególnie w kontekście tego co cytujesz poniżej.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >Nie do końca wiązałbym poparcie z udolnością tudzież mądrością w sprawowaniu funkcji. Duże poparcie to tak jak duża popularność - oznacza tylko tyle, że robi to co się podoba a nie koniecznie to, co trzeba. Różnica może być spora i kosztowna.
Również nad tym myślałem już po opublikowaniu tamtego posta. Z pewnością jest w tym trochę racji. O wysokiej klasie polityka świadczy to, że potrafi podejmować niepopularne decyzje, przeczytałem kiedyś. Coś w tym pewnie jest ale mam wrażenie, że zdarza się nielicznym. Nie każda niepopularna decyzja musi być mądra. Poparcie rzadko wynika z decyzji a raczej ze sposobu jej przedstawiania w mediach. Sądzę, że sprawny polityk powinien umieć swojej decyzji sensownie bronić ale faktycznie, wracając do tego, co cytowałem, może to znaczyć bardzo niewiele.
Skoro już przy tym jesteśmy, to zastanawiam się czy faktycznie jest tak źle. Czy tylko siedem procent wyborców coś myśli i wie dlaczego tak myśli. Trochę to dla mnie zaskakujące, bo jednak większość ludzi, z którymi rozmawiam, ma jakieś poglądy. Jestem ciekaw na ile to badanie jest wiarygodne. Bliższe prawdy wydaje mi się to, że gdy zastanawiamy się czy obdarzyć kogoś zaufaniem, zwracamy uwagę na różne rzeczy, w tym na wygląd. Wcale nie jest to takie bezsensowne; tak mi się zdaje. Dla wielu osób wygląd będzie tym decydującym czynnikiem w ocenie polityka jak i wielu innych napotkanych ludzi. Niekoniecznie to, co polityk mówi, jest jednak zupełnie bez znaczenia. Może większość wyborców wyciąga z wypowiedzi tylko ogólniki- znaki rozpoznawcze (Acha, to liberał więc niskie podatki i brak przywilejów pracowniczych. Albo to lewicowiec więc lekarstwa i jedzenie za darmo dla najbiedniejszych) i dlatego dokładny przekaz do nich nie dociera. To również nie jest takie głupie jeśli wziąć pod uwagę, jak rozwlekle politycy potrafią mówić o niczym używając nadto wielu trudnych słów.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|