Zakładam wątek, żeby przeanalizować fragment wypowiedzi Pana Jacka Tabisza zawarty w tekście
Religia wroga kobietom. Mam tu na myśli liczbę ofiar
sati, którą podaje autor.
Cytat:Wyobraźmy sobie krzyczącą z bólu i przerażenia wdowę, usiłującą uciec z płomieni trawiących ją żywcem i wpychaną w nie z powrotem przez krewnych męża długimi kijami. Tego wymagał od pobożnych hinduizm w wielu swoich postaciach, szacuje się, że taki los spotykał przez długie wieki co najmniej 30% wszystkich kobiet w Indiach!
Pytanie brzmi: Kto konkretnie tak szacuje? (brak źródeł w tekście)
Pytanie drugie: Czy podając te procenty policzył Pan sobie co to za liczba?
Już bardzo upraszczając i przyjmując, że "długie wieki" to ostatnie tysiąclecie i że liczba ludności Indii tak jak współcześnie stanowiła zawsze około 17% ludności świata dojdziemy do następujących wniosków:
1) Liczba ludzi wg szacunków Population Reference Bureau, która żyła w ciągu ostatniego tysiąclecia to około 40 mld osób.
2) Przyjmując wcześniejsze założenia w samych Indiach musiało żyć wówczas około 7 mld osób (3,5 mld kobiet)
3) To by oznaczało, że za sprawą barbarzyńskiej tradycji na stosie zginęło około
miliard kobiet. Czy to naprawdę możliwe? To więcej ofiar niż suma zbrodni Pot Pola, Kim Ir Sena, Stalina, Hitlera, całej papieskiej inkwizycji itd...
Oczywiście można wziąć na poprawkę ostatnie dwa stulecia, kiedy to Brytyjczycy zaczęli z tym walczyć, a z drugiej strony cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość.
Właśnie z czasów kolonizacji brytyjskiej pochodzą pewne znane szacunki:
Cytat:There are no reliable figures for the numbers who died by sati across the country. A local indication of the numbers is given in the records kept by the Bengal Presidency of the British East India Company. The total figure of known occurrences for the period 1813 to 1828 is 8,135;[40] another source gives a comparable number of 7,941 from 1815 to 1828,[41] thus giving an average of about 507 to 567 documented incidents per year in that period.
Jak widać w tamtych latach liczba znanych (co tu podkreślam) przypadków przekraczała niewiele ponad pół setki ofiar rocznie. Gdyby przyjąć szacunki z artykułu Pana Jacka Tabisza musiałoby to być średnio milion przypadków rocznie. Czy możliwe jest, że działo się to kiedyś na aż taką skalę?
Dla zainteresowanych dodam, że współcześnie w Indiach uprawia się jeszcze jedną
obrzydliwą praktykę mającą co nieco wspólnego z
sati. Tym razem jest to problem jak najbardziej współczesny.