 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-05-2011 12:43 | rajcelem (383 punktów) | Paradoks naturalizmu.
1 na 1 | Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. Co z myśleniem, rozumowaniem? Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody czy raczej to nasze "wyższe ja, drugie piętro" wpływa na materialny mózg?
W pierwszym przypadku chyba trzeba założyć, że nowe idee powstają na skutek zmian w fizycznej czy chemicznej strukturze mózgu. Skąd miałyby się brać takie zmiany? Są to samoistne, losowe zmiany, które skutkują nowymi pomysłami?
Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych rzeczy.
Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody >czy raczej to nasze "wyższe ja, drugie piętro" wpływa na materialny mózg?
Nawet gdyby istniała jakaś wyższa świadomość, to dlaczego nie mogłaby powstać w sposób naturalny? Personifikujesz naturę twierdząc, że jest "za głupia", aby stworzyć coś tak skomplikowanego, czy o co w ogóle chodzi?
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >Nawet gdyby istniała jakaś wyższa świadomość, to dlaczego nie mogłaby powstać w sposób naturalny? Personifikujesz naturę twierdząc, że jest "za głupia", aby stworzyć coś tak skomplikowanego, czy o co w ogóle chodzi?
Prawa przyrody działają w drugą stronę. Nie tworzą skomplikowanych rzeczy, tylko je zmieniają na prostsze. Przyciąganie i odpychanie nigdy nie zamieni się w świadomość czy w wolną wolę.
|
|
|  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | >Prawa przyrody działają w drugą stronę. Nie tworzą skomplikowanych rzeczy, tylko je zmieniają na prostsze.
Tak? To zacznijmy od rzeczy elementarnych, czyli nie uważasz, że synteza nowych bardziej złożonych pierwiastków jest możliwa? A może masz dowód, że jakaś inna siła je tworzy, niż prawa przyrody?
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >Tak? To zacznijmy od rzeczy elementarnych, czyli nie uważasz, że synteza nowych bardziej złożonych pierwiastków jest możliwa? A może masz dowód, że jakaś inna siła je tworzy, niż prawa przyrody?
Po czym poznajesz, że pierwiastki są bardziej złożone? Po odległości od siebie ich części składowych? W jednym atomie pierwiastka bardziej złożonego jest więcej elektronów, kwarków, czy co tam ostatnio wykryto, dzięki temu oddziaływania między nimi są silniejsze i mają większe możliwość reakcji fizycznych czy chemicznych. To masz na myśli?
|
|
|  | 7 na 7 | Ania... (14138 punktów) | >>Nawet gdyby istniała jakaś wyższa świadomość, to dlaczego nie mogłaby powstać w sposób naturalny? Personifikujesz naturę twierdząc, że jest "za głupia", aby stworzyć coś tak skomplikowanego, czy o co w ogóle chodzi? >Prawa przyrody działają w drugą stronę. Nie tworzą skomplikowanych rzeczy, tylko je zmieniają na prostsze. To nieprawda. Na głupim przykładzie - widziałeś kiedyś krystalizację? Albo płatek śniegu? Nie powstały w sposób naturalny? A dla wyjaśnienia: owszem, w układzie zamkniętym entropia tylko rośnie. Ale Ziemia nie jest układem zamkniętym i dopływ energii umożliwia procesy endoergiczne.
I tak - wzrost siewki z nasienia jest raczej procesem zwiększającym komplikację. Czy nie zachodzi spontanicznie? Ale zamknij siewkę w izolowanym układzie, to pogadamy o tym wzroście. Jedyne, czego wymaga życie to dopływ energii, w gruncie rzeczy. Niczego więcej. I nasze Słoneczko nam to dostarcza. >Przyciąganie i odpychanie nigdy nie zamieni się w świadomość czy w wolną wolę. Udowodnij, że nie. To co piszesz, to bezpodstawne założenia nie poparte realnymi faktami.
|
|
2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów >zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych >rzeczy.
Niby skąd wziąłeś takie konsekwencje naturalizmu? Nie pomyliłeś go przypadkiem z determinizmem? Przecież powszechnie znane są algorytmy ewolucyjne. Napisze je każdy zdolny programista. Czemu przyroda nie miałaby działać w taki sam sposób i tym bardziej człowiek?
Z innej perspektywy dlaczego świadomość miałaby być deterministyczna? Skoro rzeczywistość jest probabilistyczna?
>W pierwszym przypadku chyba trzeba założyć, >że nowe idee powstają na skutek zmian w fizycznej czy chemicznej strukturze mózgu.
Nie idee - myśli istnieją fizycznie nie ich desygnaty. To tak jak w komputerze kod binarny decyduje o czymś. Z tym że ludźmi kierują jeszcze np. emocje. To sprawia że człowiek jest w ogromnym stopniu nieprzewidywalny i nie możemy określić czy jest deterministyczny, czy nie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >ludźmi kierują jeszcze np. emocje. To sprawia że człowiek jest w ogromnym stopniu nieprzewidywalny...
Wiadomo, jak działa dopamina, serotonina czy inne związane z emocjami neuroprzekaźniki. Nieprzewidywalność człowieka nie ma natury istotowej, lecz wynika z braku dostępu do danych. Można sobie wyobrazić urządzenie, które w każdej chwili podawałoby na wyjściu fizjologiczny stan organizmu i pozwalało wnioskować - statystycznie - o jego zachowaniu. Trwają badania nad odczytywaniem myśli. Przyjdzie czas na prognozowanie działań (już wiele danych wskazuje, że przed świadomą decyzją zapada ona na poziomie neurofizjologicznym).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>ludźmi kierują jeszcze np. emocje. To sprawia że człowiek jest w ogromnym stopniu nieprzewidywalny... >Wiadomo, jak działa dopamina, serotonina czy inne związane z emocjami neuroprzekaźniki. Nieprzewidywalność człowieka nie ma natury istotowej, lecz wynika z braku dostępu do danych. Można sobie wyobrazić urządzenie, które w każdej chwili podawałoby na wyjściu fizjologiczny stan organizmu i pozwalało wnioskować - statystycznie - o jego zachowaniu. Trwają badania nad odczytywaniem myśli. Przyjdzie czas na prognozowanie działań (już wiele danych wskazuje, że przed świadomą decyzją zapada ona na poziomie neurofizjologicznym). Nieprzewidywalność jest troszkę mniejsza, niż nam się często wydaje. Istnieją osoby, które potrafią dość dobrze szacować nasze przyszłe zachowanie. Pojawił się już testowany system analizy zachowań w miejscach publicznych, mających wykryć np. zamachowców przed ich "akcją". Mają ciekawe efekty.
|
|
2 na 2 | Marian (5438 punktów) | > Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. To trochę wyolbrzymione. Naturalizm postuluje poszukiwanie naturalnych przyczyn dla naturalnych zjawisk (czyli zjawisk w ogóle; każde zjawisko obiektywnie obserwowane w naturze jest naturalne z definicji). To ma sens, ponieważ (a) nie mamy metod do badania sfery nadnaturalnej, (b) każde postulowanie nadnaturalnej przyczyny stanowi „wyjaśnianie” zagadki kolejną zagadką i w istocie hamuje dalsze dociekania z powodu (a). > Co z myśleniem, rozumowaniem? Nie można nic w tej kwestii wywnioskować z samego postulatu naturalizmu. Po prostu nie wiemy zbyt wiele na ten temat. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >>Co z myśleniem, rozumowaniem? > Nie można nic w tej kwestii wywnioskować z samego postulatu naturalizmu. Po prostu nie wiemy zbyt wiele na ten temat.
Z tym się zgodzę. Wiele osób jednak przyjmuje, że nasze myśli są wynikiem praw przyrody, co można nazwać po prostu wiarą, że tak jest. Brakuje naukowych podstaw do takich stwierdzeń.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Co z myśleniem, rozumowaniem? >> Nie można nic w tej kwestii wywnioskować z samego postulatu naturalizmu. Po prostu nie wiemy zbyt wiele na ten temat. >Z tym się zgodzę. Wiele osób jednak przyjmuje, że nasze myśli są wynikiem praw przyrody, >co można nazwać po prostu wiarą, że tak jest. Brakuje naukowych podstaw do takich stwierdzeń. Wiesz w jaki sposób pracuje układ nerwowy? I co dokładnie jest niewyjaśnione?
I dodam tak: jeżeli istnieje hipoteza X dotycząca jakiegoś problemu, to dopóki nie zostanie postawiona lepsza hipoteza, może z powodzeniem być uważana, za prawdziwą. Jeśli postawisz lepszą hipotezę i udokumentujesz ją lepiej, wyjaśnisz dokładniej, to wtdy wszyscy przyznamy Ci rację i przejdziemy do Twojej hipotezy.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >Wiele osób jednak przyjmuje, że nasze myśli są wynikiem praw przyrody, co można nazwać po prostu wiarą, że tak jest.
Tak to, że myślimy, tak jak i to, że mamy mózgi, których funkcją jest nasza świadomość i nasze myśli są wynikiem praw przyrody.
>Brakuje naukowych podstaw do takich stwierdzeń. Podałem sporo naukowej literatury, trzeba bardzo mało sprawnego mózgu aby tego nie zrozumieć.
@@@ .
|
|
3 na 3 | zachaj (5239 punktów) | > ... wolnej woli, ...Jeżeli chodzi o "wolną wolę" to wcale nie jest ona taka wolna. Sam Harris zwrócił moją uwagę na ten problem. Tak na prawdę, nie możesz pomyśleć o czymś zanim pomyślisz. Przemyśl to. Sam zastanawiam się na tym już dość długo. Jak znasz angielski dość dobrze to polecam tą rozmowę. Dyskutanci poruszają między innymi właśnie to zagadnienie: www.youtube.com/watch?v=eeJrcVhtzYo
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli chodzi o "wolną wolę" to wcale nie jest ona taka wolna. Sam Harris zwrócił moją uwagę na ten problem. Tak na prawdę, nie możesz pomyśleć o czymś zanim pomyślisz. Przemyśl to. Sam zastanawiam się na tym już dość długo. Chyba, że mózg koncentrowałby się na "eksplodujących absurdach". Pojawiałaby się taka myśl nie wiadomo skąd i nie wiadomo co znacząca, a mózg by ją krzesał. Kiedy przybierałaby cywilizowany charakter, mózg brałby ją dopiero pod uwagę. Proces ten zachodziłby równolegle do logicznego wnioskowania.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
|  | 1 na 1 | zachaj (5239 punktów) | Nic nie pojawia się w naszych głowach bez przyczyny. Niektóre idee mają charakter często spontaniczny ale mają swoje źródło w samym umyśle. Determinizm gra tu kluczową rolę, nawet jak coś wygląda na myśl z poza głowy, nigdy tak się nie dzieje.
|
|
| |  | 2 na 2 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Nic nie pojawia się w naszych głowach bez przyczyny. Niektóre idee mają charakter często spontaniczny ale mają swoje źródło w samym umyśle. Determinizm gra tu kluczową rolę, nawet jak coś wygląda na myśl z poza głowy, nigdy tak się nie dzieje. Przyczyną może być jednak to, że mózg to układ złożony, w którym istnieje wiele obiektów bardziej, lub mniej ze sobą związanych. Wyobraź sobie, że mózg, który działałby tylko przyczynowo skutkowo może mieć tendencję do tego, aby myśli cały czas konkretyzować i konkretyzować. Innymi słowy tak by się zapętlał, że występowałaby tendencja do absolutnego podporządkowania umysłu jemu samemu. Zapewne taki proces występuje, ale tylko krótkotrwale. Tuż po nim następuje rozładowanie tego procesu i od nowa konkretyzacja. Jeśli teraz mamy do czynienia z ciągłością myślenia, z którą przeważnie mamy do czynienia, to procesy te nie zachodzą tylko szeregowo, ale i równolegle i ucierają szlaki neuronowe, po których to szlakach następuje ta konkretyzacja. Ostatecznie niektóre ze stref mózgu mogą być przez jakiś czas wyłączone, ale to wpływa na zbieranie się w nich np. ładunku, który wyzwala jakiś "absurd" znowu ulegający konkretyzacji. Jeśli teraz szlaki neuronowe nie dawałyby gwarancji adekwatnej konkretyzacji, to nie tylko myśl pozostawałaby absurdalna, ale jak pijany kierowca... niszczyłaby utarte szlaki neuronowe. Dlaczego absurd? To taka wizja ewolucji, w której zmienia się pewne stałe, aby efekt miał bardziej charakter dostosowawczy. Absurd odpowiada tu za zmienność i okiełznanie logiki chaosu.
Innymi słowy, jeśli absurd drastycznie nie zgadza się z Teorią Umysłu, prowadzi do Deficytu Teorii Umysłu.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
| | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | > Wyobraź sobie, że mózg, który działałby tylko przyczynowo skutkowo może mieć >tendencję do tego, aby myśli cały czas konkretyzować i konkretyzować. Innymi słowy >tak by się zapętlał, że występowałaby tendencja do absolutnego podporządkowania >umysłu jemu samemu. Z takim zapętleniem spotkałem się przy analizowaniu sposobu rozumowania osoby znajdującej się w głębokiej depresji--kompletne błędne koło spowodowane samym sposobem analizowania mózgu w którym zabrakło dostatecznej ilości "listonoszy" serotoniny innych amin rozkładanych przez MAO do połączenia się z ośrodkiem decyzyjnym jaki przerywa ten krąg.
Takie zapętlenie spotkałem też w Solipsyżmie (i tu nawet przez jednego użytkownika forum prezentowane co wykryłem i opisałem kiedyś) ten kierunek filozoficzny w mej ocenie jest nie żadną filozofią a po prostu błędnym funkcjonowaniem mózgu na tyle odbiegającym od normy ze spokojnie można by zaliczyć je do jednostki chorobowej--nie wiem tylko czy to wyleczalne czy też raczej (być może) to genetycznie uwarunkowana budowa mózgu bez szans na tabletkowanie.
|
|
| | | |  | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Z takim zapętleniem spotkałem się przy analizowaniu sposobu rozumowania osoby znajdującej się w głębokiej depresji--kompletne błędne koło spowodowane samym sposobem analizowania mózgu w którym zabrakło dostatecznej ilości "listonoszy" serotoniny innych amin rozkładanych przez MAO do połączenia się z ośrodkiem decyzyjnym jaki przerywa ten krąg. >Takie zapętlenie spotkałem też w Solipsyżmie (i tu nawet przez jednego użytkownika forum prezentowane co wykryłem i opisałem kiedyś) ten kierunek filozoficzny w mej ocenie jest nie żadną filozofią a po prostu błędnym funkcjonowaniem mózgu na tyle odbiegającym od normy ze spokojnie można by zaliczyć je do jednostki chorobowej--nie wiem tylko czy to wyleczalne czy też raczej (być może) to genetycznie uwarunkowana budowa mózgu bez szans na tabletkowanie. Leczenie polega na tym resecie głównie. Jeśli piszesz o tym, że czasem szans na takie tabletkowania nie ma, to być może warto wprowadzić nową "zmienną", odwrócić uwagę mózgu od dotychczasowego toku rozumowania i skoncentrować ją na jakimś szokującym paradoksie, przynajmniej w interpretacji umysłu. Człowiek ma oczywiście podczas takiej choroby tendencję do izolowania się, ale jeśli można mu tak zaburzyć rzeczywistość, że umysł skoncentruje się na czymś nowym, to po czasie sam umysł może wrócić do normalnego trybu, który polega nawet na takiej przerywanej ciągłości dedukcji. Dlaczego? Podświadomie ktoś może dojść do wniosku, że takie resety coś mu dają. Trudno mi określić, czy taki szok powinien mieć charakter negatywny, pozytywny, czy osadzony w realiach, ale powinien być chyba przeciwieństwem motywów w tej tendencji do zapętlania się. Na przykład młody chłopak uraja sobie miłość do wyidealizowanej kobiety. Myśli o niej i myśli. Dlaczego? Ze względu na dotychczasowe niepowodzenia. Jakimś cudem najlepszym lekarstwem jest równe zainteresowanie nim przez jakąś inną dziewczynę. Jak to osiągnąć? Zmusić go do dbania o siebie i wszystko to, co robi. Jak? Rozłożyć ten zabieg w czasie i uporządkować, usystematyzować podejście tego chłopaka, raz na jakiś czas motywując go drastycznymi posunięciami, które jednak wynikają z pozytywnego charakteru pobudzenia jego negatywnych tendencji do powrotu do utartych chorobowo szlaków. Nie wiem nic o depresji, ale jeśli umysł analizuje się coraz bardziej i bardziej, to moim zdaniem potrzebny byłby reset z wrażeń paraekstatycznych, ale chyba taki, który uwzględniałby możliwość wyszalenia się pod kontrolą w towarzystwie. Jeśli dobrać grono takich, którzy wcześniej latami sobie coś tam brdali i nagle po zapaleniu maryśki wnioskują o "kwintesencji meritum egzystencji" i mają przy tym ubaw... to w try miga by się postawili na nogi, bo by im ulżyło w towarzystwie. luzik...
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jeżeli chodzi o "wolną wolę" ...
Co to jest wola? Podaj jej opis odwołujący się do introspekcji. Co odpowiada temu opisowi na poziomie neuronów? W jakim sensie owo coś może być wolne?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | zachaj (5239 punktów) | >Co to jest wola?
Wolna wola pozwala nam podejmować decyzje.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Co to jest wola? >Wolna wola pozwala nam podejmować decyzje. Pytanie jednak, na ile nasze decyzje są wolne. Czy nie mamy tylko wrażenia, że podejmujemy decyzję, a sprawa jest z góry przesądzona...
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >>Co to jest wola? >Wolna wola pozwala nam podejmować decyzje. To nie jest tak zupełnie proste - np. uczeni twierdzą: Gdyby to wola inicjowała działanie należałoby się spodziewać najpierw subiektywnego poczucia intencji, a potem pojawienia się potencjałów gotowości i wykonania ruchu, okazało się jednak - ku wielkiemu zaskoczeniu badaczy - że jest odwrotnie. Zewnętrzny obserwator może wiedzieć o ułamek sekundy wcześniej niż sam badany, czyli "obserwator wewnętrzny", że decyzja została podjęta. /W. Duch/.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Co to jest wola? >>Wolna wola pozwala nam podejmować decyzje. >To nie jest tak zupełnie proste - np. uczeni twierdzą: >Gdyby to wola inicjowała działanie należałoby się spodziewać najpierw subiektywnego poczucia intencji, a potem pojawienia się potencjałów gotowości i wykonania ruchu, okazało się jednak - ku wielkiemu zaskoczeniu badaczy - że jest odwrotnie. Zewnętrzny obserwator może wiedzieć o ułamek sekundy wcześniej niż sam badany, czyli "obserwator wewnętrzny", że decyzja została podjęta. /W. Duch/. Istnieje grupa behawiorystów, pracująca nad systemem analizy obrazu wideo, mającej wykryć "wrogie" nastawienie i decyzję o agresji przed jej realizacją. System próbnie zainstalowano bodaj w brytyjskim metrze i mają póki co ciekawe efekty.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >Istnieje grupa behawiorystów, pracująca nad systemem analizy obrazu wideo, mającej wykryć "wrogie" nastawienie i decyzję o agresji przed jej realizacją. System próbnie zainstalowano bodaj w brytyjskim metrze i mają póki co ciekawe efekty. Wydaje mi się, że polega to na wykryciu podjętej już decyzji zapisanej w wyrazie twarzy.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Istnieje grupa behawiorystów, pracująca nad systemem analizy obrazu wideo, mającej wykryć "wrogie" nastawienie i decyzję o agresji przed jej realizacją. System próbnie zainstalowano bodaj w brytyjskim metrze i mają póki co ciekawe efekty. >Wydaje mi się, że polega to na wykryciu podjętej już decyzji zapisanej w wyrazie twarzy. Nie do końca. Chociaż w pewnej mierze tak. Taki zamachowiec bombowy ma na sobie bombę. W tym sensie decyzję podjął. Jednak w pewnym momencie aktywuje bombę, wyciągając przysłowiową zawleczkę, chyba, że ma mechanizm czasowy.
Ale program nie ma na celu wykrywanie tylko bombowych zamachowców, ale i innych przestępców. Np. wykrycie potencjalnie agresywnych zachowań, kradzieży itd. w tym ujęciu również osoba ma zamiar dokonać jakiegoś czynu, ale decyzję, że już i teraz, podejmuje w miarę na bieżąco. Co ciekawe, sam "zamiar" już wpływa na nasze zachowanie.
|
|
| AdamGr (3037 punktów) | >Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. >Co z myśleniem, rozumowaniem? >Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody
A jeśli przyjąć założenie iż końcowym etapem ewolucji jest stworzenie gatunku rozumnego ?
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >A jeśli przyjąć założenie iż końcowym etapem ewolucji jest stworzenie gatunku rozumnego ?
Przyjmuję to założenie za prawdę. Z tym, że ewolucję też uznaję za zamierzony, zaprogramowany proces, a nie samoistny i przypadkowy. Losowe mutacje to za mało by tłumaczyć nimi całą ewolucję.
|
|
|  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Niestety obecnośc milionów zmeinnych środowiskowych oraz biologicznych organizmów raczej wykluczają programowanie. I watpie czy byłoby to konieczne.I myślę że nawet szkodliwe, endemity mają raczej krótki żywot na biologicznej skali czasu. Natomiast DNA jest programem i tu jak sądze nie bedzie różnicy zdań,nawet w przypadku fanatyków religijnych - oczywoście przy założeniu że uznaja nauke inną niż biblijna, bo z tym różnie bywa pomimo kończenia szkóół.
|
|
| |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Niestety obecnośc milionów zmeinnych środowiskowych oraz biologicznych organizmów raczej wykluczają programowanie. >I watpie czy byłoby to konieczne.I myślę że nawet szkodliwe, endemity mają raczej krótki żywot na biologicznej skali czasu. Słyszał kolega o dryfcie genetycznym? >Natomiast DNA jest programem i tu jak sądze nie bedzie różnicy zdań,nawet w przypadku fanatyków religijnych - oczywoście przy założeniu że uznaja nauke inną niż biblijna, bo z tym różnie bywa pomimo kończenia szkóół. I owszem, sprowadzenie DNA do programu jest bardzo przydatne i w dużej mierze baaardzo trafne. Np. porównanie intronów i egzonów do rozrzucenia programu na dysku przypadło mi do gustu, faktycznie tak to można opisać. W zasadzie cecha wynika z określonej instrukcji / programu.
|
|
| | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Dryft genetyczny wymaga czasu i sukcesywnej zmiany warunków. Występuje cały czas, stąd ewolucja. A te potrafią wystapic nagle i...adieu. I występowały.Często. Bóg miałby programowac ślepe uliczki? E....
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Dryft genetyczny wymaga czasu i sukcesywnej zmiany warunków.Ewolucja sensu stricte wymaga czasu. Więc to nie przeszkadza. A co do zmiany warunków, to przypominam, że warunki najszybciej się zmieniające to warunki biotyczne, a nie abiotyczne. Nie musi zmieniać się środowisko nieożywione, aby gatunek znajdował się pod silną presją. > Występuje cały czas, stąd ewolucja.Tak. > A te potrafią wystapic nagle i...adieu.> I występowały.Często.> Bóg miałby programowac ślepe uliczki? E....  Oczywiście, że programowanie ślepych uliczek byłoby bez sensu. Więc ja nie dyskutuję z meritum, tylko tak mi się ubzdrzyło. Takich ancymonów można znaleźć wiele, w zasadzie hipoteza ID to same dziury, a żadnej odpowiedzi.
|
|
| | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Raczej rzadko bywa tak aby to warunki biotyczne zadecydowały. One jeśli wystąpia to równiez pdo wpływem zmian samego środowiska (efekt domina), no chyba że przyjmeimy że akurat z powodu np. epidemii,ale... W ID do przyjecia jest tylko jedna kwestia : DNA. Tylko że "fani" poczuli wiatr w żaglach i popłyneeeeli, choć mżna to zaklasyfikowac jako forme ewolucji betonowych dogmatów. Sami podlegają ewolucji jej zaprzeczajac, paradoks ?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Raczej rzadko bywa tak aby to warunki biotyczne zadecydowały. Jeśli myślisz, że epidemijka nie ma wpływu na populację, albo że konkurencja i wyścig zbrojeń nie mają większego znaczenia, to ja bym to jeszcze raz przemyślała. W rzeczy samej to właśnie środowisko biotyczne zmienia się najszybciej, jak często gruntownie zmienia się klimat? Nie doceniasz warunków biotycznych. To m.in. konkurencja, drapieżniki, epidemie, ogólnie choroby, pasożyty. Ale chyba najważniejsza jest konkurencja. Nie ważne, że drapieżnik i tak dopadnie jednego osobnika, ważne, że nie dopadnie ciebie i już wygrałeś.
>One jeśli wystąpia to równiez pdo wpływem zmian samego środowiska (efekt domina), no chyba że przyjmeimy że akurat z powodu np. epidemii,ale... Epidemia to tylko jeden przykład, nie najważniejszy. Oczywiście abiotyczne również ma znaczenie, ale ono jest względnie stabilne akurat. Zmienia się stosunkowo wolno, w porównaniu z biotycznym środowiskiem. >W ID do przyjecia jest tylko jedna kwestia : DNA. Tzn? Co w DNA jest akurat do przyjęcia? >Tylko że "fani" poczuli wiatr w żaglach i popłyneeeeli, choć mżna to zaklasyfikowac jako forme ewolucji betonowych dogmatów. >Sami podlegają ewolucji jej zaprzeczajac, paradoks ? Ano typowy, ale jednak paradoks.
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Powiem tak: jestem przekonany że przystosowanie gatunkowe jest na tyle dobre, a wrecz perfekcyjne że posiada pewien margines (rezerwę) na nieprzewidywalne sytuacje. Np. tą epidemię. A więc biologiczne. Ale dostosowanie sie do szybkozmeinnych warunków jest niemożliwe w kazdym przypadku (raczej w niewielu na danym obszarze). Ja nie tyle nie doceniam warunków biotyczncyh co ich nie przeceniam. Biologia w konfrontacji sama z sobą zawsze się obroni i to w każdym przypadku. > Oczywiście abiotyczne również ma znaczenie, ale ono jest względnie stabilne akurat. Zmienia się stosunkowo wolno, w porównaniu z biotycznym środowiskiem.Wystarczy drobny interwał między stabilnymi warunkami (króciutki czasowo) aby z pwoodzeniem wyczyścić nisze. I żadne DNA i ewolucja tu nie poradzi. > Co w DNA jest akurat do przyjęcia?Jego konstrukcja i własciwości. Wielka niewiadoma co do genezy. Tylko osobiście watpie czy "fani" kreacji rozmyślają nad nim, chyba ich to nie obchodzi zbytnio  "sztuka jest sztuka". Ja w każdym razie nie spotkałem się z odyskutowaniem.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Powiem tak: jestem przekonany że przystosowanie gatunkowe jest na tyle dobre, a wrecz perfekcyjne że posiada pewien margines (rezerwę) na nieprzewidywalne sytuacje.Błąd w sztuce. Ewolucja nie przygotowuje nikogo "na zapas". Jeśli nagle pojawi się nieprzewidziany czynnik, całkowicie nowy, to najpradowpodobniej spowoduje masowe wymieranie. Zresztą, wiemy to, bo takie masowe wymieranie towarzyszyło np. pojawieniu się tlenu w atmosferze (hipotetycznie) oraz zmniejszeniu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze (faktycznie było i to wiemy na pewno). Ewolucja nie przewiduje możliwych zagrożeń i działa tu i teraz. Jeśli pojawia się czynnik i niektóre osobniki są odporne, przeżyją. Jeśli nie są, umrą. Gdyby pojawił się czynnik, wobec którego żaden osobnik nie jest odporny, wymrą wszyscy. > Np. tą epidemię. A więc biologiczne.Na to również nie jesteśmy przygotowani. Tzn. w wyniku poprzednich epidemii wystąpiły pewne cechy, które mogą nam pomóc, ale pojawienie się nowego patogenu zawsze jest groźne i może skończyć się pandemią, właśnie dlatego, że jesteśmy nieprzygotowani. > Ale dostosowanie sie do szybkozmeinnych warunków jest niemożliwe w kazdym przypadku (raczej w niewielu na danym obszarze).Nie wiem czy zrozumiałam - oczywiście w wielu przypadkach populacja nie była przystosowana do jakiejś cechy zmiennego środowiska i wymarła. > Ja nie tyle nie doceniam warunków biotyczncyh co ich nie przeceniam.Mam dokładnie sprzeczny pogląd na tę sprawę. Może dlatego, że jestem biologiem i troszkę więcej wiem o środowisku biotycznym. > Biologia w konfrontacji sama z sobą zawsze się obroni i to w każdym przypadku.Nie w każdym. Można łatwo wyobrazić sobie patogen, który spowoduje śmierć wszystkich żywicieli i w końcu sam padnie, z braku żywicieli. Taki koniec świata. A że mamy fuksa... > >Oczywiście abiotyczne również ma znaczenie, ale ono jest względnie stabilne akurat. Zmienia się stosunkowo wolno, w porównaniu z biotycznym środowiskiem.> Wystarczy drobny interwał między stabilnymi warunkami (króciutki czasowo) aby z pwoodzeniem wyczyścić nisze.Tak. > I żadne DNA i ewolucja tu nie poradzi.Tak. > >Co w DNA jest akurat do przyjęcia?> Jego konstrukcja i własciwości.Eee... > Wielka niewiadoma co do genezy.Oczywiście. Jednak hipotezy istnieją. Istnieje np. hipoteza rybozymów, hipoteza "mineralna" i inne. Istnieją metody na wyjaśnienie tego powstania, tyle, że nadal czekamy na jakieś eksperymenty. Ale z faktu, że eksperymenty póki co nie udowodniły wszystkiego, nie wynika, że tak się kiedyś nie stanie. > Tylko osobiście watpie czy "fani" kreacji rozmyślają nad nim, chyba ich to nie obchodzi zbytnio "sztuka jest sztuka".Chyba nie, a bynajmniej większość nie rozmyśla.
|
|
| | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
>Błąd w sztuce. Ewolucja nie przygotowuje nikogo "na zapas". Jeśli nagle pojawi się nieprzewidziany czynnik, całkowicie nowy, to najpradowpodobniej spowoduje masowe wymieranie. Zresztą, wiemy to, bo takie masowe wymieranie towarzyszyło np. pojawieniu się tlenu w atmosferze (hipotetycznie) oraz zmniejszeniu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze (faktycznie było i to wiemy na pewno).
Wiesz o jaki "zapas" mi chodzi.(?) Te masowe wymierania co do przycyzny sa niewiadomą. Jak sama piszesz "hipotetycznie". Pojawieni się tlenu na pewno nie było nagłe,ale już CO2 mogło być, choć rozważanie tego w skali globu i nagłości...w koncu poruszmay się w rytmie zegara ewolucji.
Mamy sprzeczny pogląd, to fakt. Ja nie wierze że biologia jest sama w stanie sibie unicestwiac (bo wystapił patogen i ciach, a co z odpornością? I zaczyna się kółeczko), a to dlatego że DNA jest obence w każdym organiźmie. To samo, nie jakies obce importowane z poza Ziemi.
Kwestia eksperymentów lezy w zakresie wykorzystania i kreacji odcinków do naszych potrzeb. Geneza to zagwozdka. I jaki tu wymyślisz eksperyment? Przypomina to kwadrature koła.
>Istnieją metody na wyjaśnienie tego powstania, tyle, że nadal czekamy na jakieś eksperymenty. Ale z faktu, że eksperymenty póki co nie udowodniły wszystkiego, nie wynika, że tak się kiedyś nie stanie.
Ja szczerze wątpie czy kiedykolwiek uda się eksperymentalnie wykreowanie DNA. Nie budowę ze składowych w inzynierii genetycznej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Błąd w sztuce. Ewolucja nie przygotowuje nikogo "na zapas". Jeśli nagle pojawi się nieprzewidziany czynnik, całkowicie nowy, to najpradowpodobniej spowoduje masowe wymieranie. Zresztą, wiemy to, bo takie masowe wymieranie towarzyszyło np. pojawieniu się tlenu w atmosferze (hipotetycznie) oraz zmniejszeniu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze (faktycznie było i to wiemy na pewno). >Wiesz o jaki "zapas" mi chodzi.(?) Błędem jest oczekiwanie, że zapas jest planowany przyszłościowo. Nie ważne, o jaki zapas chodzi. >Te masowe wymierania co do przycyzny sa niewiadomą. >Jak sama piszesz "hipotetycznie". Jedna hipotetyczna, druga nie. Możemy gdybać o przyczynach wymierania dinozaurów, ale co do tego, o którym piszę, to jest dość dobrze zweryfikowane. To jedno z większych wymierań w botanice. >Pojawieni się tlenu na pewno nie było nagłe,ale już CO2 mogło być, choć rozważanie tego w skali globu i nagłości...w koncu poruszmay się w rytmie zegara ewolucji. Błąd. CO2 było znacznie wcześniej i jego brak stał się problemem. Pamiętaj, że z botanikiem piszesz, więc problemem dla roślin. Ale co było problemem producentów musiało być i problemem konsumentów, więc kółeczko się zamyka. Owszem, pojawienie się tlenu nie było nagłe, ale było. Ponieważ organizmy anaerobowe nie tolerują tlenu, bo to trucizna zwyczajnie, to wymarły, podobnie jak padną bakterie anaerobowe wystawione na tlenową atmosferę. >Ja nie wierze że biologia jest sama w stanie sibie unicestwiac (bo wystapił patogen i ciach, a co z odpornością? I zaczyna się kółeczko), a to dlatego że DNA jest obence w każdym organiźmie. Oczywiście, że potencjalnie jest w stanie. Tyle, że mieliśmy na tyle fuksa, że pojawienie się takiego giga patogenu jest skrajnie nieprawdopodobne. Ale to jedna z poważnych spraw, które np. loty w kosmos muszą rozwiązać. Zawleczenie obcego patogenu byłoby najprawdopodobniej dramatyczne w skutkach. Ale DNA obecne w organizmie nie ma tu znaczenia, może to być DNA, może i inne. Jedna z hipotez, zresztą dość popularna, mówi, że najpierw wcale nie było DNA. Zresztą, patogen również nie musi oznaczać organizmu (wirusy) ani DNA (priony). >I jaki tu wymyślisz eksperyment? Przypomina to kwadrature koła. Dlaczego? Eksperymenty nad biogenezą są dość powszechne. I często mają ciekawe wyniki. Poleam zawsze w tym miejscu badania pana Szostaka, zresztą noblisty. Od czasów Millera dużo się zmieniło w nauce. >>Istnieją metody na wyjaśnienie tego powstania, tyle, że nadal czekamy na jakieś eksperymenty. Ale z faktu, że eksperymenty póki co nie udowodniły wszystkiego, nie wynika, że tak się kiedyś nie stanie. >Ja szczerze wątpie czy kiedykolwiek uda się eksperymentalnie wykreowanie DNA. >Nie budowę ze składowych w inzynierii genetycznej. Dlaczego? Tak de facto wiemy, jak powstają podjednostki. Istnieją eksperymenty skłaniające podjednostki do polimeryzacji. Istnieją sekwencje RNA zdolne do samopowielania. Mam lecieć dalej? Oczywiście te pojedyncze informacje nie dowodzą, że tak było, ale jednak należy je brać pod uwagę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> Błędem jest oczekiwanie, że zapas jest planowany przyszłościowo. Nie ważne, o jaki zapas chodzi.Prosze bardzo : odpornośc na virusy/bakterie. Mimo tego że w równym stopniu wszystkich dotyczy ewolucja. Gyby było inaczej to w tej skali czasu setek milionów lat wąż zjadły swój ogon. Musi istniec i istniał , oraz istnieje "zapas" populacji zdolnej do przetrwanaia/ konfrontacji własnie z biologią - przede wszystkim. > Błąd. CO2 było znacznie wcześniej i jego brak stał się problemem. Pamiętaj, że z botanikiem piszesz, więc problemem dla roślin. Ale co było problemem producentów musiało być i problemem konsumentów, więc kółeczko się zamyka.Ale pamiętaj że to kółeczko nie zamyka się w milisekundach. (możesz opisac dokładniej o jakie wymieranie chodzi z jakiego okresu?) Nie musisz niegdzie leciec dalej, rozbijesz się o mur wylkreowania programu z pojedyńczych bitów i to SAMOISTNIE. Eksperymenty o jakich mówisz dotyczą GOTOWCA w cłąości lub z kawąłków...gotowego programu. Jeszcze raz powtórze : geneza. Jak sobie wyobrażasz taki eksperyment? No moze przy udziale niesmiertelnych naukowców
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Błędem jest oczekiwanie, że zapas jest planowany przyszłościowo. Nie ważne, o jaki zapas chodzi.> Prosze bardzo : odpornośc na virusy/bakterie.To nie był zapas. Mechanizm powstał w wyniku selekcji poprzednich pokoleń, narażonych na bakterie i wirusy. A że działa, to super. Jednak nie został zaplanowany z myślą o przyszłości. To duże nieporozumienie w rozmowie o ewolucji. Życie nie było i nie jest projektowane. > >Błąd. CO2 było znacznie wcześniej i jego brak stał się problemem. Pamiętaj, że z botanikiem piszesz, więc problemem dla roślin. Ale co było problemem producentów musiało być i problemem konsumentów, więc kółeczko się zamyka.> Ale pamiętaj że to kółeczko nie zamyka się w milisekundach.Nie, ale w dekadach już tak. Wyginięcie 90% populacji producentów w skali kilku miesięcy musiało spowodować niedożywienie konsumentów i ich śmierć głodową. A że roślinki miały dramat tuż w okolicy krachu zwierząt... > (możesz opisac dokładniej o jakie wymieranie chodzi z jakiego okresu?)Zmiany stężenia CO2 nastąpiły ok. 65 mln. lat temu. Wtdy właśnie pojawiła się silna presja na metody radzenia sobie z problemem tlenu w fotosyntezie. Do tej pory rośliny "nie zdawały sobie sprawy", że ich kluczowy enzym pada przy przewadze tlenu. > Eksperymenty o jakich mówisz dotyczą GOTOWCA w cłąości lub z kawąłków...gotowego programu.Nie tylko. > Jeszcze raz powtórze : geneza.Również. > Jak sobie wyobrażasz taki eksperyment? No moze przy udziale niesmiertelnych naukowców  Nie. Bada się np. tendencje do zamyania kompartmentów. bada się zdolność do stymulowania polimeryzacji cząstek. Bada się własności samoreplikacji, np. RNA, ale nie tylko.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> A że działa, to super. Jednak nie został zaplanowany z myślą o przyszłości. To duże nieporozumienie w rozmowie o ewolucji. Życie nie było i nie jest projektowane.A ja jestem daleki od takich stwierdzeń. Biologia sama się broni, bo musi. > Nie, ale w dekadach już tak. Wyginięcie 90% populacji producentów w skali kilku miesięcy musiało spowodować niedożywienie konsumentów i ich śmierć głodową.O Ile mi wiadomo datowanie jest na poziomie dziesiątków tysięcy lat, a im dalej tym ta granica się rozszerza do dziesiątków milionów. A ty mówisz o miesiącach ? A skąd nagle taka precyzja ? E...cos mi tu...pachnie. > Zmiany stężenia CO2 nastąpiły ok. 65 mln. lat temu. Wtdy właśnie pojawiła się silna presja na metody radzenia sobie z problemem tlenu w fotosyntezie. Do tej pory rośliny "nie zdawały sobie sprawy", że ich kluczowy enzym pada przy przewadze tlenu.A czy to nie jest tak przypadkkiem skorelowane z granicą KT ? > Nie. Bada się np. tendencje do zamyania kompartmentów.> bada się zdolność do stymulowania polimeryzacji cząstek. Bada się własności samoreplikacji, np. RNA, ale nie tylko.Nie wiem czy zauważyłaś,ale wciąż sie bada (przytaczasz) albo gotowy program albo gotowe jego funkcjonalne elementy. A ja w ogóle nei to mam na myśli. Jeszcze raz powtórze (po raz 3) : geneza powstania DNA lub RNA jak wolisz. No chyba słowo "geneza" rozumiesz ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >A że działa, to super. Jednak nie został zaplanowany z myślą o przyszłości. To duże nieporozumienie w rozmowie o ewolucji. Życie nie było i nie jest projektowane.> A ja jestem daleki od takich stwierdzeń.> Biologia sama się broni, bo musi.U nas tak było. Ale nie musi tak być. > >Nie, ale w dekadach już tak. Wyginięcie 90% populacji producentów w skali kilku miesięcy musiało spowodować niedożywienie konsumentów i ich śmierć głodową.> O Ile mi wiadomo datowanie jest na poziomie dziesiątków tysięcy lat, a im dalej tym ta granica się rozszerza do dziesiątków milionów.Mówię o prostej analizie faktów, nie o danych archeologicznych. > A ty mówisz o miesiącach ? A skąd nagle taka precyzja ? E...cos mi tu...pachnie.Widzisz, wiemy troszkę o zmianach atmosfery. Wiemy, jak to oddziaływało na organizmy. Rozwalenie fotosyntezy zabija roślinki. Jeśli pojawił się problem, czyli przekroczono jakiś moment progowy, organizmy nie potrafiące poradzić sobie z problemem umierały. > >Zmiany stężenia CO2 nastąpiły ok. 65 mln. lat temu. Wtdy właśnie pojawiła się silna presja na metody radzenia sobie z problemem tlenu w fotosyntezie. Do tej pory rośliny "nie zdawały sobie sprawy", że ich kluczowy enzym pada przy przewadze tlenu.> A czy to nie jest tak przypadkkiem skorelowane z granicą KT ?Było. Pytanie dotyczy raczej przyczyn. Wiemy, że CO2 spadło. Nie wiemy dlaczego. Możliwe, że w wyniku zmian atmosfery po zdarzeniu. Natomiast wiemy, jak ten stan odbił się na producentach, bo nie mógł się nie odbić. To trochę tak, jakby teraz poziom tlenu spadł 10razy (o takiej zmianie zawartości CO2 mówimy). > Nie wiem czy zauważyłaś,ale wciąż sie bada (przytaczasz) albo gotowy program albo gotowe jego funkcjonalne elementy.> A ja w ogóle nei to mam na myśli.> Jeszcze raz powtórze (po raz 3) : geneza powstania DNA lub RNA jak wolisz.> No chyba słowo "geneza" rozumiesz ?  No więc sprecyzuj. Jeśli badania weryfikujące określone hipotezy, wyjaśniające powstanie DNA a wcześniej RNA nie interesują Cię, to ja nie wiem o co chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | No, granica KT i wszystko jasne. teraz możemy przejsc do szczegułow i podeliberowac. Tylko nie serwuj prosze tu "miesięcy" bo to odrobine śmiesznawe. > Mówię o prostej analizie faktów, nie o danych archeologicznych.A skąd te dane jak nie kopalne, z tego okresu to nawet zapisów glacjologicznych nie bedzie (a te są dosc precyzyjne aby wyznaczyć miesice)...zapędziłaś się koleżanko  Ale menijsza. Jesli chodzi o pryzczyny to wszyscy sa zgodni,ale zdaje się maiłaś na myśli raczej skutki ? DNA. Moja droga koleżanko, wszelkie przykłady jakie mi serwujesz wynikaja z badań nad gotowym wzorcem i jego elementami. A ja sie pytam o geneę same głównego progrmau. Czy już jasne ? Naprawdę bardziej sprecyzowac się nie da. Dlatego pytałem czy nieobce jest tobie pojęcie "geneza". Badania weryfikują spośób działania,a nie geneze. Ufff...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Mówię o prostej analizie faktów, nie o danych archeologicznych.> A skąd te dane jak nie kopalne, z tego okresu to nawet zapisów glacjologicznych nie bedzie (a te są dosc precyzyjne aby wyznaczyć miesice)...zapędziłaś się koleżanko  > Ale menijsza.Widzisz, ja tak mam, że szukam mechanizmu wszędzie. Dane kopalne wykazały zmiany atmosfery. Wiemy z innych nauk, jak działa Rubisco. Możemy dość prosto przewidzieć, jak podziałała zmiana atmosfery na rośliny bez mechanizmów naprawczych problem. > Jesli chodzi o pryzczyny to wszyscy sa zgodni,ale zdaje się maiłaś na myśli raczej skutki ?Sam meteor nie jest wystarczającym wyjaśnieniem. Nie rozumiem, jak przełożył się "szczegółowo" na zawartość CO2. > DNA.> Moja droga koleżanko, wszelkie przykłady jakie mi serwujesz wynikaja z badań nad gotowym wzorcem i jego elementami.> A ja sie pytam o geneę same głównego progrmau.> Czy już jasne ?> Naprawdę bardziej sprecyzowac się nie da.> Dlatego pytałem czy nieobce jest tobie pojęcie "geneza".> Badania weryfikują spośób działania,a nie geneze.> Ufff...Nie. To badania weryfikujące hipotezy genezy. Czy ja niejasno piszę? Istnieją różne hipotezy GENEZY RNA a później DNA. Istnieją i są prowadzone badania, weryfikujące te hipotezy. Owszem, nie ma jednej przodującej hipotezy, ale nie oznacza to, że nie mamy żadnych danych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ja nie spotkałem się z badaniami dotyczacymi genezy, poza hipotezemi ogólnymi dotyczacymi życia. No może mnie coś omineło. A zatem w/g mojej wiedzy sensownych badań/hipotez nie ma i już. Cały temat dotyczacy DNA czy RNA tyczy się wyłącznie badań nad zasadami działania - ogólnie. To wszystko.I wcale mnie to nie dziwi gdyż badanie działania przynosi wymeirne efekty (pieniądz), a dywagacje nad powstaniem jedynie hipotezy dość mętne i na kolanie pisane. A paradoksalnie wszlkie działy fizyki teoretycznej ciesza sie sporym zainteresowaniem. Wnoskuje że biologia jest nudna i brudna, no jakieś tam żaby i kijanki...fe  a Francuzy w tym jeszcze widelcem grzebią....obrzydliwośc... Sam metoeor nigdy nie będzie ostatecznym wyjasneiniem, gdyby był to byśmy już nie dyskutowali. Zatem efekty wtórne. I tu natykamy się na spory problem , gdyż nie wiadomo co wywołały ,a co wazneijsze jak długo trwały. A sam efekt pierwotny i wtórny był na tyle nieprzyjemny że nie tylko roślinek dotyczył. Wygineła spora % populacja. Ale....nie jest to takie pewne do końca, zna może koleżanka pewną hipotezę wysnuta na podstawie odkryć na wybrzeżu Australii ? Datowanie chłopakom coś się nie zgodziło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Ja nie spotkałem się z badaniami dotyczacymi genezy, poza hipotezemi ogólnymi dotyczacymi życia. >No może mnie coś omineło. Chyba tak.
>A zatem w/g mojej wiedzy sensownych badań/hipotez nie ma i już. W takim razie uzupełnij wiedzę.
>Cały temat dotyczacy DNA czy RNA tyczy się wyłącznie badań nad zasadami działania - ogólnie. Nie tylko. >To wszystko. Nie. Dalsza dyskusja chyba straciła sens.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Nie dasz mi naprowadzenia twierdząc że o czymś nie wiem i kończysz dyskusje... No cóż , skoro tak chcesz to proszę. Ja się narzucac nie bedę. Niemniej dziwne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Nie dasz mi naprowadzenia twierdząc że o czymś nie wiem i kończysz dyskusje... >No cóż , skoro tak chcesz to proszę. >Ja się narzucac nie bedę. >Niemniej dziwne. Dałam. Odpisałeś, że nic o tym nie wiesz, więc nie włączasz tego do dalszej dyskusji - parafrazuję. Argument z niewiedzy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Dobrze, zakończmy, nie mam ochoty sie kłocić o pierdoły. I nie imputuj mi tutaj jakichs argumentów , to już zaczyna być złośliwe. Ende
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A jeśli przyjąć założenie iż końcowym etapem ewolucji jest stworzenie gatunku rozumnego ? >Przyjmuję to założenie za prawdę. Z tym, że ewolucję też uznaję za zamierzony, zaprogramowany proces, a nie samoistny i przypadkowy. Losowe mutacje to za mało by tłumaczyć nimi całą ewolucję. Skąd takie pomysły? Czym podpierasz swoje tezy? I ile mutacji by było wystarczająco? No i czy wiesz, jak częste są mutacje u ssaków, np. u człowieka? I jaki jest w ich wyniku efekt kumulatywny na przestrzeni bagatela, tylko 1000 lat? I jak się przekłada losowa mutacja na kierunkową selekcję? I co to jest kumulatywna zmienność? No i ostatnie - jakie są mechanizmy znacznie przyspieszające tempo zmienności danego genu?
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >Skąd takie pomysły? >Czym podpierasz swoje tezy? >I ile mutacji by było wystarczająco?
Tu wchodzimy na twoją działkę i jeśli chcesz się podzielić swoją wiedzą, to chętnie ci zadam podobne pytania i wspólnie policzmy ile mutacji by było wystarczająco. Ale pozwolisz, że nie w tym wątku? Założysz czy ja mogę? Może taki temat będzie dobry: "Ile potrzeba losowych mutacji i ile lat by to trwało, by z najprostszej bakterii powstało DNA człowieka"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Skąd takie pomysły? >>Czym podpierasz swoje tezy? >>I ile mutacji by było wystarczająco? >Tu wchodzimy na twoją działkę i jeśli chcesz się podzielić swoją wiedzą, to chętnie ci zadam podobne pytania i wspólnie policzmy ile mutacji by było wystarczająco. Nie, to ty wchodzisz na działkę, w której jesteś niedoinformowany i z racji swojej niewiedzy stawiasz argumenty "z niewiedzy". Może najpierw przysiądź do nauki i poszerz swoje informacje?
>Ale pozwolisz, że nie w tym wątku? >Założysz czy ja mogę? >Może taki temat będzie dobry: >"Ile potrzeba losowych mutacji i ile lat by to trwało, by z najprostszej bakterii powstało DNA człowieka" Takie dane były obliczane. Wystarczyłoby spokojnie tyle lat, ile mieliśmy do dyspozycji.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Takie dane były obliczane. >Wystarczyłoby spokojnie tyle lat, ile mieliśmy do dyspozycji.
Proszę o materiały źródłowe do tych obliczeń.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 |
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >ewolucję też uznaję za zamierzony, zaprogramowany proces, ...
W ten sposób wprowadzasz do dyskursu tajemnicę. Chodzi jednak o to, by formułować konkretne problemy biologii, neurofizjologii, psychologii, genetyki, ...
>Losowe mutacje to za mało by tłumaczyć nimi całą ewolucję.
Na którym etapie ewolucji zachodzi potrzeba odwołania się do jakichś nie-losowych mutacji (rozumiem - zamierzonych, zaprogramowanych z zewnątrz procesu ewolucji)?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Na którym etapie ewolucji zachodzi potrzeba odwołania się do jakichś nie-losowych mutacji (rozumiem - zamierzonych, zaprogramowanych z zewnątrz procesu ewolucji)?W zupełnie innym kontekście, ale odnośnie losowości. Słowo to może być definiowane w różny sposób. Losowo - bez przyczyny Mutacje nie są zdarzeniami bez przyczyny, możemy zwiększać ich częstotliwość działając np. promieniowaniem lub niektórymi związkami chemicznymi. Są więc, przynajmniej częściowo, generowane przez te czynniki. Losowo - równie często w każdym przypadku Mutacje znowu nie są losowe, bowiem niektóre fragmenty genomu wykazują wyższą częstotliwość mutacji, niż inne. Losowo - równie często w każdą stronę Mutacje mogą mieć różną częstotliwość, zależnie od "przypadku". Np. istnieją dwa allele, różniące się jednym nukleotydem. Zmiana A do B może nie być równie częsta jak zmiana B do A Znowu nie są losowe. Losowo - wszystko zdarzyć się może Mutacje nie spowodują powstania każdej zmiany, jaka przyjdzie nam do głowy. Nie są możliwe zmiany, które są sprzeczne z rozwojem ontogenetycznym, nie wynikają z niego. Np. nie powstanie mutacja kodująca kolor fioletowy oczu, o ile rozwój ontogenetyczny nie sprawi, że realizacja tej mutacji będzie korzystna. A jeśli powstanie taka mutacja, to zarodek nie rozwinie się. Przypuszczam, że to jest powód (w dalekiej analogii) istnienia struktur atawistycznych w rozwoju płodowym, jak zawiązków łuków skrzelowych czy ogonka. Zmiany tego sposobu rozwoju są zbyt dramatyczne i nie są realizowane. Mutacje są losowe tylko w kontekście jednej definicji - nie służą do tego, aby cokolwiek poprawiać. Nie zachodzą w kierunku adaptacji - zachodzą równie często, a nawet częściej w przeciwną stronę, pogorszenia jakości adaptacji. Jednak istnieje dobór, który faworyzuje te genotypy, których fenotypy radzą sobie w tej chwili i w tych warunkach najlepiej. Taka dygresja, właśnie skończyłam The Blind Watchmaker. Polecam
|
|
| | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | >Mutacje nie spowodują powstania każdej zmiany, jaka przyjdzie nam do głowy. Nie są możliwe zmiany, które są sprzeczne z rozwojem ontogenetycznym, nie wynikają z niego. Np. nie powstanie mutacja kodująca kolor fioletowy oczu, o ile rozwój ontogenetyczny nie sprawi, że realizacja tej mutacji będzie korzystna. A jeśli powstanie taka mutacja, to zarodek nie rozwinie się.
A właściwie to co dokładnie spowoduje, że się nie rozwinie?
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Mutacje nie spowodują powstania każdej zmiany, jaka przyjdzie nam do głowy. Nie są możliwe zmiany, które są sprzeczne z rozwojem ontogenetycznym, nie wynikają z niego. Np. nie powstanie mutacja kodująca kolor fioletowy oczu, o ile rozwój ontogenetyczny nie sprawi, że realizacja tej mutacji będzie korzystna. A jeśli powstanie taka mutacja, to zarodek nie rozwinie się. >A właściwie to co dokładnie spowoduje, że się nie rozwinie? Mutacja, która zaburzy jego rozwój, tak, że nie będzie mógł przejść "kolejnego etapu". Istnieją mutacje, które zdarzają się, ale eliminowane są w rozwoju ssaków na etapie gamet, zarodka lub płodu. Dla przykładu - dzieci poliploidalne u człowieka nie rodzą się. Taka zmiana genotypu jest zbyt "druzgocząca" dla rozwoju. A u roślin to zupełnie normalne, wiele roślin jest poliploidalna, co oznacza, że dla ich rozwoju nie jest to szkodliwe aż tak, albo wręcz bywa korzystne.
Albo aneuploialność - poza chromosomami płci nasz rozwój jest bardzo wybredny i obserwuje się powielenie zaledwie kilku chromosomów, w tym jeden stosunkowo często. Żadnej monosomii autosomalnej!
Przykładowa sytuacja - zarodek pod wpływem mutacji nie rozwija mózgu, co skutkuje śmiercią (na różnym etapie życia). Albo mutacja powoduje brak nerek, albo wątroby.
|
|
| | | | |  | damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Właściwie to zaciekawiło mnie dokładnie: co jest tak druzgoczące dla organizmu jak mutacja determinująca fioletowy kolor oczu? Ale mniejsza z tym.
Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Właściwie to zaciekawiło mnie dokładnie: co jest tak druzgoczące dla organizmu jak mutacja determinująca fioletowy kolor oczu? Ale mniejsza z tym. To był tylko przykład. Analizując przyczyny, dla których jakaś zmiana nie jest obserwowana, jak fioletowy kolor oczu, należy wziąć też pod uwagę, że zwyczajnie taka nie powstała - być może jeszcze.
Ale teoretycznie i całkiem bez podstaw "danych" odnośnie fioletowego barwnika, mogę sobie pogdybać.
Wiemy, że teoria jeden gen - jedno białko była nieścisła. Jeden gen może kodować kilka białek.
Wiemy, że jeden gen może wpływać na kilka cech. Może też dotyczyć różnych etapów rozwoju. Dla przykładu geny merystemu pierwotnego roślin bywają aktywowane i w merystemie wtórnym, a efekt jest całkiem inny.
Skoro tak, to czy jest możliwe, że taka mutacja, w wyniku której zamiast błękitu będzie śliczny lila róż w oczku, mogłaby wpłynąć na sam proces rozwoju? Nie jest to wykluczone.
|
|
|  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>A jeśli przyjąć założenie iż końcowym etapem ewolucji jest stworzenie gatunku rozumnego ? >Przyjmuję to założenie za prawdę. Z tym, że ewolucję też uznaję za zamierzony, zaprogramowany proces, a nie samoistny i przypadkowy. Losowe mutacje to za mało by tłumaczyć nimi całą ewolucję. Mutacje są losowe i generują pewne spektrum zmian. Wiele jest niekorzystnych, wiele jest neutralnych, niektóre są korzystne. Zmiana jest często subtelna. Ale mutacje to jeszcze nie ewolucja. Wiemy, że spośród młodych zarodków, a później potomstwa przeżyje do etapu rozrodczego zaledwie niewielki procent osobników. To, jaki osobnik przeżyje nie jest losowe, przeżyją te, które najlepiej się sprawdzą. W ten sposób losowe mutacje skutkują nielosową zmiennością.
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. >>Co z myśleniem, rozumowaniem? >>Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody >A jeśli przyjąć założenie iż końcowym etapem ewolucji jest stworzenie gatunku rozumnego ? Nie ma czegoś takiego jak końcowy etap ewolucji. Jeśli jakiś gatunek dociera do końca to tylko w znaczeniu "wymarcia". I po drugie - ewolucja nie jest procesem dążącym do określonego kierunku. Nie zmierza do żadnego celu. Wygrywa ten, kto lepiej sprawdził się w istniejących warunkach.
Ta teza zwyczajnie nie przejdzie, bo opiera się na błędnych założeniach.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >I po drugie - ewolucja nie jest procesem dążącym do określonego kierunku.
Oczywiście. Opis ewolucji w kategoriach celu to pewnego rodzaju antropocentryzm: przenoszenie cech działań człowieka (elementu podlegającemu procesowi) na cały proces. Podobnym błędem obarczone jest rozumowanie, które wszechświat ujmuje jako produkt inteligencji: tak jak człowiek wytwarza zegarek, tak jakaś bliżej nieznana inteligencja (w religii - bóg) wytworzyła świat.
>Wygrywa ten, kto lepiej sprawdził się w istniejących warunkach.
Dlaczego wygrywa? W porównaniu do wymarłych gatunków człowiek czy pantofelek nie wygrywa nic. Widzenie ewolucji w kategoriach wygranych i przegranych to tylko forma biocentryzmu: ewolucja, w przeciwieństwie do jej aktorów, nie czuje nic.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | > >I po drugie - ewolucja nie jest procesem dążącym do określonego kierunku.> Oczywiście. Opis ewolucji w kategoriach celu to pewnego rodzaju antropocentryzm: przenoszenie cech działań człowieka (elementu podlegającemu procesowi) na cały proces. Podobnym błędem obarczone jest rozumowanie, które wszechświat ujmuje jako produkt inteligencji: tak jak człowiek wytwarza zegarek, tak jakaś bliżej nieznana inteligencja (w religii - bóg) wytworzyła świat.Wynika to chyba z pewnych, historycznych już od dawna, sposobów opisywania przyrody. Przed "drzewem życia" opisywano "drabinę życia", czyli hierarchię. Ssaki były lepsze od ptaków, ptaki od gadów, gady od ryb. A bakterie były totalnymi przegranymi (no, nie znali ich, ale w tym sposobie tak wypadają  . > >Wygrywa ten, kto lepiej sprawdził się w istniejących warunkach.> Dlaczego wygrywa? W porównaniu do wymarłych gatunków człowiek czy pantofelek nie wygrywa nic.Wygrywa ten, któremu uda się przeżyć i rozmnożyć, wygrywa rywalizację, konkurencję. Nie chodzi o stopniowanie jakości życia. Nie da się porównywać,który gatunek jest lepszy, bo każdy spełnia się w danych warunkach. Wygrywa się w obrębie gatunku  Nie wiem czy to jest takie oczywiste, ale najsilniejszym mechanizmem ewolucyjny jest konkurencja wewnątrzgatunkowa. > Widzenie ewolucji w kategoriach wygranych i przegranych to tylko forma biocentryzmu: ewolucja, w przeciwieństwie do jej aktorów, nie czuje nic.Oczywiście.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Wynika to chyba z pewnych, historycznych już od dawna, sposobów opisywania przyrody. Przed "drzewem życia" opisywano "drabinę życia", czyli hierarchię. Ssaki były lepsze od ptaków, ptaki od gadów, gady od ryb. A bakterie były totalnymi przegranymi...Tym niemniej ceniono sobie pewne cechy zwierząt bez względu na te hierarchie: w godle Polski np. był i jest orzeł. Być może należałoby go zamienić na wszędobylską i lepiej widzącą kamerę:
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
10 na 10 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody.Tak. > Co z myśleniem, rozumowaniem?> Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody czy raczej to nasze "wyższe ja, drugie piętro" wpływa na materialny mózg?Wynikiem praw przyrody. > W pierwszym przypadku chyba trzeba założyć, że nowe idee powstają na skutek zmian w fizycznej czy chemicznej strukturze mózgu.Tak. > Skąd miałyby się brać takie zmiany? Są to samoistne, losowe zmiany, które skutkują nowymi pomysłami?Czy pojedyncza komórka działa losowo? Ani tak, ani nie. Działa według środowiska, w jakim jest, które może być losowe, nielosowe lub kombinacją obydwu. Z drugiej strony ma wewnętrzne algorytmy, które są dziedziczne i ewolucyjnie się rozwijają. U człowieka mózg działa ewolucyjnie w okresie osobniczego życia ludzkiego. > Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych rzeczy.Wolnej woli nie mamy. Reszta powstaje ewolucyjnie by sobie radzić ze środowiskiem. > Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści?Poczytaj o fraktalności. Proste reguły potrafią dać uporządkowanie, chaos, ogromną złożoność, zachowując przy tym samopodobieństwo pl.wikipedia.org/wiki/Fraktal . Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | > Wolnej woli nie mamy.Nie widzę potrzeby dyskutować z kimś, kto nie ma wolnej woli
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Wolnej woli nie mamy.> Nie widzę potrzeby dyskutować z kimś, kto nie ma wolnej woli  W jaki sposób ta potrzeba ma zależeć od wolnej woli? Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Wolnej woli nie mamy.> Nie widzę potrzeby dyskutować z kimś, kto nie ma wolnej woli  Wolna wola to nie wszystko. Poza tym to duży błąd w rozumowaniu. Jeśli wolna wola jako iskra boża istnieje, to mamy go wszyscy, niezależnie od poglądów. Jeśli nie istnieje i działamy w oparciu o prawa chemii - to również wszyscy, Ty również. Dlatego nasze poglądy nie mogą być wykorzystane jako próba obrażenia współrozmówców, bowiem nasze i Twoje poglądy na rzeczywistość nie wpływają na nią i szczerze mówiąc świadczą tylko o niskim poziomie wypowiedzi. Druga sprawa - wolna wola w dyskusji jest totalnie zbędna. Możesz zaprogramować program doskonale sprawdzający się w rzeczowej dyskusji, bez wolnej woli. Gorzej z danymi źródłowymi. Bez wiedzy w temacie próby dyskusji kończą się tylko naszą własną kompromitacją, udowodnieniem braków w edukacji.
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >Dlatego nasze poglądy nie mogą być wykorzystane jako próba obrażenia współrozmówców, bowiem nasze i Twoje poglądy na rzeczywistość nie wpływają na nią i szczerze mówiąc świadczą tylko o niskim poziomie wypowiedzi.
To był taki mały żarcik, a nie próba obrażenia. Wolna wola, "drugie piętro" wydaje się istnieć - tak napisał na tym forum np Andrzej Bogusławski, jak oceniasz jego wiedzę w tym temacie? Każdy, kto twierdzi, że nie ma wolnej woli sprowadza się do niskiego poziomu komputera czy zwierzęcia. Sceptymucha nieraz już stosował takie niskie zagrywki wobec mnie, więc nie sądzę, że się zbytnio przejął tym i raczej nie potrzebuje obrońcy.
>Druga sprawa - wolna wola w dyskusji jest totalnie zbędna. Możesz zaprogramować program doskonale sprawdzający się w rzeczowej dyskusji, bez wolnej woli.
Tak program będzie tylko czymś w rodzaju encyklopedii, Wikipedia wystarczy. Poglądy ludzi mogą być ciekawe, nawet jeśli wydaje się, że ktoś nie ma odpowiedniej wiedzy.
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Dlatego nasze poglądy nie mogą być wykorzystane jako próba obrażenia współrozmówców, bowiem nasze i Twoje poglądy na rzeczywistość nie wpływają na nią i szczerze mówiąc świadczą tylko o niskim poziomie wypowiedzi. >To był taki mały żarcik, a nie próba obrażenia. >Wolna wola, "drugie piętro" wydaje się istnieć - tak napisał na tym forum np Andrzej Bogusławski, jak oceniasz jego wiedzę w tym temacie? >Każdy, kto twierdzi, że nie ma wolnej woli sprowadza się do niskiego poziomu komputera czy zwierzęcia. Sceptymucha nieraz już stosował takie niskie zagrywki wobec mnie, więc nie sądzę, że się zbytnio przejął tym i raczej nie potrzebuje obrońcy. Przypomnę, że pozornie wolne wybory w rzeczywistości podyktowane są naszym doświadczeniem. W zasadzie trudno powiedzieć, w którym momencie wybór jest rzeczywiście wolny, a w którym jest konsekwencją doświadczenia. Czy rzeczywiście jesteś pewien, że każdy Twój wybór był wyborem? Czy też pozornym wyborem, bo w tej sytuacji zawsze postąpiłbyś tak samo?
Wahanie nie jest argumentem. Być może wahanie również było konsekwencją, ale wynikiem nieuniknionym wahania był tylko jeden możliwy wybór?
|
|
4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. >Co z myśleniem, rozumowaniem? Dokładnie to samo. >Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody >czy raczej to nasze "wyższe ja, drugie piętro" wpływa na materialny mózg? >W pierwszym przypadku chyba trzeba założyć, >że nowe idee powstają na skutek zmian w fizycznej czy chemicznej strukturze mózgu. Tak jak i każda ina aktywność. W naszym mózgu powstaje interpretacja obrazu, wrażenia słuchowe, pomysł, idea, ruch (bodziec do ruchu). Procesy myślowe nie powstały nagle i tylko u ludzi. Widzimy, jak w różnym stopniu rozwinięte są u innych kuzynów.
>Skąd miałyby się brać takie zmiany? Są to samoistne, losowe zmiany, które skutkują nowymi >pomysłami? Tak samo samoistne, jak samoistne jest powstanie układu nerwowego, kostnego i mięśniowego? Wynikające z praw natury? Chemii i biologii? Losowość w gruncie rzeczy to złe słowo. W odniesieniu do pomysłu, to wynika on z danych źródłowych. Coś, na bazie czego tworzysz pomysł. Dla przykładu, bez wiedzy w temacie budowy silnika samochodu nie wpadniesz na pomysł innowacji kształtu panewki. Dopiero wprowadzenie danych umożliwia generowanie nowych interpretacji. >Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów >zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych >rzeczy. I w gruncie rzeczy można tak to parafrazować. A dlaczego nie? >Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści? Proszę. Ale wystarczy porządna lektura, to było opisywane wielokrotnie i szok, który czuję w Twoich słowach świadczy o brakach w edukacji w temacie.
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | > Tak samo samoistne, jak samoistne jest powstanie układu nerwowego, kostnego i mięśniowego? Wynikające z praw natury? Chemii i biologii?Jak ty sądzisz? Wynikające czy nie? Już dyskutowaliśmy o tym, nauka dziś nie potrafi powiedzieć jak to się dzieje, ale w przyszłości rozwiąże wszystkie zagadki życia? > Dla przykładu, bez wiedzy w temacie budowy silnika samochoduSamochód i silnik do niego zbudowała inteligencja. Nie powstały ani losowo ani samoistnie. Gdzie jest ukryta wiedza w temacie budowy układu nerwowego, kostnego i mięśniowego? W DNA, który powstał samoistnie przez miliony lat? Ta wiedza się wymyśliła sama na podstawie prostych praw przyciągania i odpychania? > Proszę. Ale wystarczy porządna lektura, to było opisywane wielokrotnie i szok, który czuję w Twoich słowach świadczy o brakach w edukacji w temacie.Pewnie, że brak mi edukacji. Gimnazjalista nie może wiedzieć wszystkiego  Paradoks naturalizmu znalazłem w wikipedii.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Tak samo samoistne, jak samoistne jest powstanie układu nerwowego, kostnego i mięśniowego? Wynikające z praw natury? Chemii i biologii?> Jak ty sądzisz? Wynikające czy nie? Już dyskutowaliśmy o tym, nauka dziś nie potrafi powiedzieć jak to się dzieje, ale w przyszłości rozwiąże wszystkie zagadki życia?A czego dokładnie nie potrafi powiedzieć? > > Dla przykładu, bez wiedzy w temacie budowy silnika samochodu> Samochód i silnik do niego zbudowała inteligencja. Nie powstały ani losowo ani samoistnie. Gdzie jest ukryta wiedza w temacie budowy układu nerwowego, kostnego i mięśniowego? W DNA, który powstał samoistnie przez miliony lat? Ta wiedza się wymyśliła sama na podstawie prostych praw przyciągania i odpychania?Widzisz, nie rozumiesz znaczenia kumulatywnych zmian. Wyobraź sobie, że przypadkowe zmiany są następnie utrwalane i poddawane dalszym przemianom, i dalszej selekcji. W ten sposób w oparciu o prawa chemii i fizyki tworzone są coraz bardziej skomplikowane układy. Wiedza w ujęciu projektu jest zupełnie zbędna. I wiemy, że to jest możliwe i dzieje się, bowiem potrafimy przy pomocy prostych programów symulować powstanie takich struktur bez wprowadzania wiedzy o samych rozwiązaniach. > >Proszę. Ale wystarczy porządna lektura, to było opisywane wielokrotnie i szok, który czuję w Twoich słowach świadczy o brakach w edukacji w temacie.> Pewnie, że brak mi edukacji. Gimnazjalista nie może wiedzieć wszystkiego  > Paradoks naturalizmu znalazłem w wikipediiNie wiem jak to interpretować, widzisz, w tekście pisanym trudniej wyczuwać sarkazm. Jednak ewidentnie edukacja biologiczna kuleje, więc zamiast wdawać się w dyskusje bez podstawowych danych warto doczytać o procesach życiowych i o ewolucji.
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >A czego dokładnie nie potrafi powiedzieć?
Jak z DNA powstaje układ nerwowy, kostny i mięśniowy. Potrafi? Czy tylko stwierdza: "tak, organizm powstaje z DNA!"?
> I wiemy, że to jest możliwe i dzieje się, bowiem potrafimy przy pomocy prostych programów symulować powstanie takich struktur bez wprowadzania wiedzy o samych rozwiązaniach.
Może podasz przykład takiego "prostego" programu?
|
|
| | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > >A czego dokładnie nie potrafi powiedzieć?> Jak z DNA powstaje układ nerwowy, kostny i mięśniowy.> Potrafi?Jeśli dobrze rozumiem twoje pytanie, to - i owszem - całkiem szczegółowo potrafi opowiedzieć, w jaki sposób na podstawie instrukcji zapisanej w DNA powstają odpowiednie tkanki czy narządy. Powstają na te tematy - lekko licząc - tysiące publikacji. W pewnej mierze potrafimy już nawet niektóre z tych ścieżek odtwarzać.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > W pewnej mierze potrafimy już nawet niektóre z tych ścieżek odtwarzać.Hmm, czy sklonowanie owcy nie byłoby lepszym przykładem niż drobne kawałki jelita? Na drugim biegunie mamy np takie spadanie jabłka. Wiemy, co zrobić by jabłko spadło, potrafimy nawet policzyć z jaką prędkością uderzy w ziemię, ale nie wiemy jak to się dzieje.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Hmm, czy sklonowanie owcy nie byłoby lepszym przykładem niż drobne kawałki jelita?Nie, nie byłoby. Widać nie doczytałeś albo nie zrozumiałeś. Sklonowanie zwierzaka to dość trywialna sprawa - komórki po transferze dzielą się i różnicują same, niejako "siłą rozpędu". Tutaj pobrano komórki macierzyste, które nie były w żaden szczególny sposób do wytworzenia danego organu predysponowane, umieszczono w probówkach i własnoręcznie, z zewnątrz sterując odpowiednimi kombinacjami czynników wzrostowych uzyskano nowy narząd. To naprawdę zupełnie inny typ osiągnięcia. Tu masz podobny eksperyment z odtwarzaniem siatkówki. > Na drugim biegunie mamy np takie spadanie jabłka.> Wiemy, co zrobić by jabłko spadło, potrafimy nawet policzyć z jaką prędkością uderzy w ziemię, ale nie wiemy jak to się dzieje.Tzn. czego konkretnie w koncepcji grawitacji nie rozumiesz?
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Tzn. czego konkretnie w koncepcji grawitacji nie rozumiesz?
Dlaczego jabłko przyciąga Ziemię. Nie z jaką siłą, ale dlaczego? I owszem - nauka całkiem szczegółowo potrafi opowiedzieć jak to jabłko spada, a nawet zmusić je do lotu do góry. Wikipedia mówi, że ciągle nie mamy teorii grawitacji zgodnej np z teorią kwantową czy też obserwuje się zjawiska, w których grawitacja nie działa tak jakby wynikało z obliczeń. Czy podobnie nie jest z wytwarzaniem z komórek macierzystych różnych tkanek? Na drodze doświadczeń znaleziono sposoby jak to zrobić, ale nie sądzę by wiadomo było jak to się dzieje.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Czy podobnie nie jest z wytwarzaniem z komórek macierzystych różnych tkanek?Nie mam pojęcia, jaki jest status powyższego w stosunku do teorii kwantowej. Powiem więcej - takie pytanie wydaje mi się wielce nonsensowne. > Na drodze doświadczeń znaleziono sposoby jak to zrobić, ale nie sądzę by wiadomo było jak to się dzieje.Przecież właśnie piszę ci, że wiadomo bardzo dużo na temat tego, jak to się dzieje. Jakie masz podstawy (poza własną niewiedzą), by zakładać, że nie wiadomo? Może powinieneś sobie poszperać w literaturze tematu? Zacznij od zupełnie podstawowych podręczników, jak "Langman's Medical Embryology", "Developmental Biology", "Stem Cells For Dummies" czy "Principles of Developmental Genetics", żeby się w ogóle zorientować, o czym mowa. Potem przejdź do bardziej szczegółowych pozycji, np. "Essentials of Stem Cell Biology" lub "HOX Gene Expression", a także tych dotyczących poszczególnych układów, eg "Developmental Biology of Peripheral Lymphoid Organs" (gdzie przy okazji dowiesz się czegoś o ich pochodzeniu ewolucyjnym). Przejrzyj sobie na deser kilka roczników czasopism tematycznych - chociażby takich. Potem dopiero pozwalaj sobie na niemądre teksty typu "nie sądzę by wiadomo było".
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Przejrzyj sobie na deser kilka roczników czasopism tematycznych >Potem dopiero pozwalaj sobie na niemądre teksty typu "nie sądzę by wiadomo było".
O grawitacji napisano co najmniej tyle samo prac i jest wiele czasopism o niej. Nadal jednak nasze modele teoretyczne są tylko przybliżeniami. Nauka mówi: "nie wiemy skąd się bierze grawitacja". To samo dotyczy życia.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Przejrzyj sobie na deser kilka roczników czasopism tematycznych >>Potem dopiero pozwalaj sobie na niemądre teksty typu "nie sądzę by wiadomo było". >O grawitacji napisano co najmniej tyle samo prac i jest wiele czasopism o niej. >Nadal jednak nasze modele teoretyczne są tylko przybliżeniami. Nauka mówi: "nie wiemy skąd się bierze grawitacja". >To samo dotyczy życia. A ile z podanych prac przeczytałeś, zanim doszedłeś do tego wniosku?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | > Nauka mówi: "nie wiemy skąd się bierze grawitacja".Nauka w ogromnej ilości przypadków mówi: "jeszcze nie wiemy", "jeszcze nie rozumiemy" i to jest jedna z zasadniczych różnic pomiędzy nauką a religią, która odwrotnie na każde pytanie ma odpowiedź. Wiara religijna - gdy ostatecznie już zupełnie nie ma nic do powiedzenia, odpowiada: "to jest tajemnica Boska". Niepojęta dla człowieka. ________________________________________________________ Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy. Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej. _____________________________________________________________________ > To samo dotyczy życia.A może życia ludzkiego? Jak to z tą genealogią od Adama i Ewy? To, oczywiście, jest całym problemem z reinterpretowaniem ewidentnie dosłownych części Biblii jako "metafor", kiedy nauka pokazuje, że są one błędne. Biorąc jednak pod uwagę pomysłowość i przebiegłość umysłu teologicznego, po prostu nie ma niczego, czego nie dałoby się wygodnie przerobić na metaforę. Przypuszczam, że gdybyśmy dostali dowody, że Jezus albo nie istniał, albo urodził się w wyniku kopulacji ludzi albo po prostu pozostał w grobie, cała saga zostałaby zreinterpretowana jako metafora. Ale są historie tak zasadnicze dla wiary chrześcijańskiej, że wielu wierzących nie chce widzieć ich jako metafory. Jedną z nich jest oczywiście Jezus, a to samo dotyczy opowieści o Adamie i Ewie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,1887@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Wiara religijna - gdy ostatecznie już zupełnie nie ma nic do powiedzenia, odpowiada: "to jest tajemnica Boska". Niepojęta dla człowieka.
Raczej mówi: my nie wiemy, jak to działa, ale jest ktoś, kto wie.
>>To samo dotyczy życia. >A może życia ludzkiego?
Do tej pory byłem przekonany, że nie wiemy jak powstało życie, to też mam stare informacje? Czy to jest przypadek w którym nauka w ogromnej ilości przypadków już nie mówi: "jeszcze nie wiemy", "jeszcze nie rozumiemy"?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >>>>Wiara religijna - gdy ostatecznie już zupełnie nie ma nic do powiedzenia, odpowiada: "to jest tajemnica Boska". Niepojęta dla człowieka. >Raczej mówi: my nie wiemy, jak to działa, ale jest ktoś, kto wie. Ja wiem, ale nie powiem!
Co mi z tego, że jest tam "gdzieś" jakiś tam "stary pierdoła z siwą brodą", który wie wszystko, ale zatrzymuje tą wiedzę dla siebie, to tak jak by go nie było.
W starożytności ludzie mało wiedząc opowiadali sobie różne bajdy, gorzej, że do dzisiaj są tacy ludzie, dla których tamte bajdy są prawdą. Wiem, że są tak ścisłe umysły, że oprócz bajd nic się w nich nie mieści. Wyimki z artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".
Ja nie wiem, ale jest ktoś, kto wie. "Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot".
>>A może życia ludzkiego? Co bajeczki o Adasiu i Ewce nie wystarczają?
>Do tej pory byłem przekonany, że nie wiemy jak powstało życie, to też mam stare informacje? >Czy to jest przypadek w którym nauka w ogromnej ilości przypadków już nie mówi: "jeszcze nie wiemy", "jeszcze nie rozumiemy"? Pańska niewiedza jest tak ogromną, że osiąga szczyty Himalajów i najgorsze, że stoi Pan całkowicie w miejscu. Cała wiedza, którą Pan tu otrzymał - a było tego ogromnie dużo - spłynęła po Panu jak woda po kaczce. Wątpię czy jakikolwiek dialog z takimi umysłowościami jest możliwym.
Z początkami życia jest podobnie jak z naszą świadomością. Ogromnie dużo nie wiemy, ogromnie dużo nie rozumiemy, ale jesteśmy całkowicie pewnymi, że są wynikiem procesów naturalnych. Form i przekształceń materii. Nauka tu już nie ma najmniejszych wątpliwości.
Natomiast nauki społeczne badają ograniczenia intelektualne wynikające np. z procesów socjalizacji, a nauki przyrodnicze wynikające z uwarunkowań genetycznych i chorób. Czasem są na to jakieś leki, a czasem warto już tylko się modlić o zdrowie fizyczne. Czego Panu dużo życzę.
@@@
PS. Ludzie nie mogą aż tak być odpornymi na wiedzę - podejrzewam, że Pan uprawia na naszym forum czysty trollizm. Nie czyta Pan, a przynajmniej nie zastanawia się nad tym co piszą inni, nie zagląda do podanych źródeł, a nawet konkretnych linków, tylko prowokuje stwierdzeniami katechezy sprzed wieku. Proszę się nie przejmować dzięki Pańskim dosyć głupim prowokacjom mogłem przeczytać wiele bardzo mądrych wypowiedzi, z których czegoś nowego się dowiedziałem.
Miłego dnia.
@@@ . >
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>To samo dotyczy życia. >>A może życia ludzkiego? >Do tej pory byłem przekonany, że nie wiemy jak powstało życie, to też mam stare informacje? >Czy to jest przypadek w którym nauka w ogromnej ilości przypadków już nie mówi: "jeszcze nie wiemy", "jeszcze nie rozumiemy"? No i? Czy z faktu naszej niewiedzy cokolwiek wynika? 400 lat temu wierzyli święcie w kreację gatunków jako takich. Wiemy, że to był bzdet. Pisma święte, które to opisywały jako fakt zostały uznane za bajki lub metafory. Nasza niewiedza dowodziła wtedy, że to był akt boży? A teraz już nie? 400 lat temu wierzyliśmy, że człowiek powstał z pyłu albo żebra. Nie wiedzieliśmy, jak przebiegała antropogeneza. Czy to dowodziło wtedy, że akt jednorazowej kreacji człowieka jest prawdą? Teraz mamy praktycznie pełny obraz do kilku milionów wstecz. Bajka o Adamie okazała się być bajką i niczym więcej. Teraz mamy pewne pomysły na powstanie życia. Niektóre pomysły są interesujące. Wiele etapów tego potencjalnego procesu zostało zweryfikowanych doświadczalnie. Nie znamy przebiegu faktycznego powstania życia, chociaż nauka ma już hipotezy wyjaśniające to, jednak nadal poddawane weryfikacji. Czy to dowodzi, że nauka nie wie co robi, a bóg to zrobił? Nie i jeszcze raz nie! A naszej niewiedzy nic nie wynika, poza tym, że nadal mamy pole do zbadania.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >400 lat temu wierzyli święcie w kreację gatunków jako takich.
Nadal można uważać to za prawdę, wystarczy przyjąć, że ewolucja jest zaprogramowana.
>Bajka o Adamie okazała się być bajką i niczym więcej.
Bajka o Adamie jest legendą, w której tkwi ziarno prawdy.
>A naszej niewiedzy nic nie wynika, poza tym, że nadal mamy pole do zbadania.
Tak, właśnie tak. Jednak niektórzy już dziś przyjęli rozwiązanie problemów jeszcze nie rozstrzygniętych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>400 lat temu wierzyli święcie w kreację gatunków jako takich. >Nadal można uważać to za prawdę, wystarczy przyjąć, że ewolucja jest zaprogramowana. Czyli wyskoczenie jak Filip z konopii gotowych gatunków i ewolucja to w zasadzie to samo, tak? Ciekawe stanowisko. Równie dobrze swierdzenie, że wulkan wybucha z powodu gniewu Heajstosa i że wybucha z powodu np. ruchów tektonicznych, nagromadzenia energii itd jest też równie dobre. Nie - nie można uznać kreacji za prawdę ani nie można uznać ewolucji za formę kreacji. To zwykłe nadużycie, po udowodnieniu nieprawdziwości historii biblijnej stwierdza się, że przecież to niczego nie zmienia, w końcu może to metafora ewolucji. To nie jest metafora ewolucji i nigdy nie była taką metaforą. >>Bajka o Adamie okazała się być bajką i niczym więcej. >Bajka o Adamie jest legendą, w której tkwi ziarno prawdy. A niby jakie ziarno?
>>A naszej niewiedzy nic nie wynika, poza tym, że nadal mamy pole do zbadania. >Tak, właśnie tak. Jednak niektórzy już dziś przyjęli rozwiązanie problemów jeszcze nie rozstrzygniętych. Tak - wierzący.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >>Przejrzyj sobie na deser kilka roczników czasopism tematycznych >>Potem dopiero pozwalaj sobie na niemądre teksty typu "nie sądzę by wiadomo było". >O grawitacji napisano co najmniej tyle samo prac i jest wiele czasopism o niej. >Nadal jednak nasze modele teoretyczne są tylko przybliżeniami. Nauka mówi: "nie wiemy skąd się bierze grawitacja". >To samo dotyczy życia.
Chłopie, czy ty umiesz czytać? Po pierwsze, ni cholery nie konwersujemy w tym miejscu na temat "skąd się bierze życie", więc albo właśnie chwalisz się analfabetyzmem, albo obrzydliwie łżesz (ewentualnie manipulujesz). Mówimy o embriologii, o której ty nic nie wiesz, a nauka wie bardzo wiele. Po drugie, projektowanie własnej ignorancji na resztę świata to marny pomysł i marną ci wystawia opinię.
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Mówimy o embriologii, o której ty nic nie wiesz, a nauka wie bardzo wiele.liliac! Już myślałem, że masz mnie na jakiejś czarnej liście!  Wiemy bardzo wiele o tej embriologii, ale nadal nie potrafimy masowo wytwarzać np wątroby czy nerek. Ale niech ci będzie, wiemy jak wytworzyć z komórek macierzystych kawałek jelita. Za jakiś czas może uda nam się stworzyć kręgosłup i może nawet nowy mózg. Myślisz, że przeszczep mózgu też będzie możliwy? A taka Kowalska twierdzi, że nie widzi możliwości przedłużania życia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | > Już myślałem, że masz mnie na jakiejś czarnej liście!  Nie było mnie. Się szkoliłam. > Wiemy bardzo wiele o tej embriologii, ale nadal nie potrafimy masowo wytwarzać np wątroby czy nerek. Ale niech ci będzie, wiemy jak wytworzyć z komórek macierzystych kawałek jelita. Za jakiś czas może uda nam się stworzyć kręgosłup i może nawet nowy mózg.Czasem mnie zadziwiasz - skąd ten nagły przeskok od "nie wiemy co, nie wiemy jak"? > Myślisz, że przeszczep mózgu też będzie możliwy?To trochę trudne, ale może kiedyś, jakoś (jakkolwiek pozostaje kwestia podaży ciał dla rzeczonych mózgów) - kwestia skutecznego łączenia i regenerowania nerwów oraz walki z neurodegeneracją na taką skalę na razie nas przerasta. Tyle że to nie tyle przeszczep mózgu, ile właśnie przeszczep reszty ciała.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Nie było mnie. Się szkoliłam.Uuu, brzmi jakbyś szykowała się do poważniejszej akcji  Można wiedzieć z czego? ( Pytanie o studia też nadal aktualne ) > Czasem mnie zadziwiasz - skąd ten nagły przeskok od "nie wiemy co, nie wiemy jak"?Po zapętleniu się z szanownym panem Andrzejem Bogusławskim myślę, że lepiej jest szukać wspólnych punktów. > >Myślisz, że przeszczep mózgu też będzie możliwy?> To trochę trudne, ale może kiedyś, jakośCzy uważasz, że przedłużanie życia przez przeszczep całego ciała będzie możliwe? Co sądzisz o nowym wątku o takim tytule? Dział "Filozofia i światopogląd" czy może "Nauka" będzie lepszy?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Można wiedzieć z czego?Z cytologii ginekologicznej (cytologia szyjki macicy)  > ( Pytanie o studia też nadal aktualne )Ale przecież radziłam, byś zajrzał na profil publiczny, gdzie wpisałam sobie "medyczka"  Dziedziny aktywności zawodowej - patomorfologia i patofizjologia. > Po zapętleniu się z szanownym panem Andrzejem Bogusławskim myślę, że lepiej jest szukać wspólnych punktów.Brawo. > Czy uważasz, że przedłużanie życia przez przeszczep całego ciała będzie możliwe?Myślę, że to raczej mało praktyczne. Raczej stawiałabym na sukcesywną wymianę psujących się elementów (bo przecież nie zużywają się w tym samym tempie), ograniczanie skutków starzenia (niekoniecznie poprzez wymianę - rozwijają się przecież rozmaite metody interwencji biochemicznych i genetycznych, wielkie nadzieje wiąże się z nanotechnologią) i profilaktykę przeciwstarzeniową, zapewne też do pewnego stopnia cyborgizację. > Co sądzisz o nowym wątku o takim tytule?W związku z tym, co powyżej, raczej - jeśli już - wątek o starzeniu ogólnie. Nie zawężaj tematu do najmniej chyba praktycznego (a dodatkowo generującego nowe spory etyczne) rozwiązania  A lokalizacja wątku zależy od tego, które aspekty tematu zajmują cię szczególnie i na które w toku dyskusji chciałbyś położyć nacisk, ale jeśli idzie ci o konkrety biomedyczne, to raczej "nauka" (musiałbyś jednak jakoś sensownie ten wątek zainicjować, by potraktowano cię poważnie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >(musiałbyś jednak jakoś sensownie ten wątek zainicjować, by potraktowano cię poważnie). Aby nas traktowanie poważnie, to w kwestii, w której się wypowiadamy, należy mieć jakąś choć minimalną wiedzę. Do zainicjowania wątku należałoby - choćby tylko tą dostępną w Internecie - literaturę przeczytać, aby nie odkrywać, że Warszawa jest stolicą Polski. Pan Rajcelem niewiele czyta, a ponadto ma trudności w czytaniu ze zrozumieniem. Nie można wszystkich swoich wątpliwości rozstrzygać tylko na podstawie rozmów na naszym forum - tym bardziej, gdy jest się zamkniętym na argumentację.
@@@
Pobudzanie regeneracji organów u wyższych ssaków, w tym ludzi jest fascynujące. Szczególnie, gdy pomyślimy np. o regeneracji sieci neuronowych. Wartoby na ten temat porozmawiać. Tak na szybko z Internetu:
Wśród wyższych zwierząt tak szerokie możliwości odrastania części ciała czy kończyn obserwowano dotychczas u niektórych ryb czy płazów, np. salamander, ale nie u ssaków. U dorosłych ludzi dochodzi do samonaprawy skóry, komórek krwi i wątroby - pod warunkiem, że przynajmniej jedna czwarta organu zostaje nieuszkodzona. Badacze zajęli się też poszukiwaniem genów, które mogłyby odpowiadać za tę nietypową cechę. Obecnie ich uwaga skupia się na trzech genach, ale podejrzewają, że jest ich znacznie więcej. Naukowcy liczą, że dzięki ich odkryciom w przyszłości można będzie manipulować konkretnymi genami by pobudzić procesy regeneracji u ludzi.
Sama profesor Ellen Heber-Katz z Wistar Institute w Filadelfii uważa, że organizm człowieka jest w stanie naprawić uszkodzone serce czy kości kręgosłupa. Ale to, zdaniem amerykańskiej profesor, nie wszystko. - Utracone chociażby w wypadku samochodowym kończyny będą odrastać - uważa profesor Heber-Katz. - Już za kilka lat nauczymy się stymulować organizm, by tworzył palce - dodaje. - Za kilkadziesiąt lat będziemy w stanie wymienić wszystkie organy człowieka na nowe. I to tylko za pomocą organizmu pacjenta.
Innego zdania jest prof. genetyki Bruce Lahn z Uniwersytetu w Chicago w USA.
Uważa on, że przyszłość medycyny to transplantologia. Wyspecjalizowane firmy będą hodowały na zamówienie praktycznie wszystkie - z wyjątkiem samego mózgu - organy wewnętrzne człowieka, zgodne z jego profilem immunologicznym. Tym samym ryzyko odrzutów po przeszczepie będzie minimalna. Organy mają być hodowane w laboratoriach (np. skóra czy krew), albo w... zwierzętach (np. serce czy nerki). - Gdy pacjent będzie potrzebował nerki, lekarz prowadzący skontaktuje się z farmą, w której będzie kilka świń z gotowymi do przeszczepu nerkami - przewiduje prof. Lahn.
Profesor nie jest pewien, które organy będą hodowane w trzewiach jakich zwierząt - to będziemy musieli jeszcze sprawdzić - mówi. Przyszłość medycyny w oczach profesora Lahna jest być może zaskakująca, ale nie jest pozbawiona realnych podstaw. Świnie bardzo często wymienia się jako dawców organów dla ludzi. Hoduje się osobniki transgeniczne, czyli takie, których kod genetyczny jest bliższy kodowi człowieka. Tzw. przeszczepy ksenogeniczne (czyli międzygatunkowe) przeprowadzano już w przeszłości. W połowie XX w. przeszczepiano np. ciężko poparzonym pacjentom świńską skórę.
DARPA inwestuje miliony dolarów w badania nad możliwościami regeneracji kończyn u ludzi. Dwa zespoły naukowców pracują nad rewolucyjnym projektem z dziedziny biotechnologii. Roczny budżet projektu 7,6 miliona dolarów. Pierwszym krokiem do samodzielnej regeneracji utraconych kończyn u człowieka jest stworzenie blastemy (komórek zdolnych do wytworzenia organów lub części ciała) u ssaków. Na osiągnięcie tego zespoły mają 2 lata. W ciągu 4 lat mają udowodnić, że są w stanie wywołać odrost palców.
Pozdrawiam serdecznie z podziwem nad cierpliwością.
@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >A czego dokładnie nie potrafi powiedzieć?> Jak z DNA powstaje układ nerwowy, kostny i mięśniowy.> Potrafi? Czy tylko stwierdza: "tak, organizm powstaje z DNA!"?No, nie bezpośrednio. Ale zasadniczo porządny podręcznik odpowie Ci na to pytanie. Nie będę tutaj przytaczać oczywistych spraw. > > I wiemy, że to jest możliwe i dzieje się, bowiem potrafimy przy pomocy prostych programów symulować powstanie takich struktur bez wprowadzania wiedzy o samych rozwiązaniach.> Może podasz przykład takiego "prostego" programu?Nie "mam" programu, jednak były wielokrotnie przedstawiane. www.framsticks.com/biologyinmotion.com/evol/index.htmlwww.truthtree.com/evolve.shtmlwww.agner.org/evolution/Dodam, że podobne symulacje są obecnie wykorzystywane i na innych polach, jak kryminalistyka.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych rzeczy. Jesteśmy takimi komputerami! A te nowe rzeczy! Ha! Komputery prawdziwe, jak przejdą do AI to też będą dla siebie tworzyły nowe rzeczy. A my coraz więcej będziemy mieli hardwaru. Już są sztuczne biodra i nogi. Wyhodujemy wątroby i nerki. Bo komputery chcą przetrwać. W zmartwychwstanie nie wierzą.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | > Komputery prawdziwe, jak przejdą do AI to też będą dla siebie tworzyły nowe rzeczy.
Jak na razie matematycy i informatycy mówią co innego: nie wiemy jak zbudować takie komputery. Wszystkie znane dziś algorytmy są tylko wzorami matematycznymi, które nie zbliżyły się do symulacji życia. W przyszłości możemy tylko przyśpieszyć ich działanie, a potrzebna jest zmiana jakościowa, na którą na razie się nie zanosi.
Takie stwierdzenia można określić tylko jako silna i głęboka wiara, że tak się stanie.
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Takie stwierdzenia można określić tylko jako silna i głęboka wiara, że tak się stanie. Może nie tyle wiara ile nadzieja.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | > >Takie stwierdzenia można określić tylko jako silna i głęboka wiara, że tak się stanie. >Może nie tyle wiara ile nadzieja.
Wszystko jedno jak to nazwiemy. To tylko poglądy, bez podstaw naukowych. Nie wiele się różnią od mojej wiary w istnienie Boga, którą tak trudno wam zrozumieć. Macie nadzieję, wierzycie, że to okaże się prawdą, że w końcu ktoś to udowodni, ale póki co, macie tylko swoje przekonanie, które kiedyś tam zostanie dostosowane do nowych odkryć. Z istnieniem "pierwszego poruszyciela" jest podobnie. Może istnieje, może nie, nie ma dziś dowodów.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Wszystko jedno jak to nazwiemy Nie wszystko jedno! Św Paweł odróżnia wiarę, nadzieję i miłość. > mojej wiary w istnienie Boga, którą tak trudno wam zrozumieć. Zapewniam Cię, że i ja wierzyłam w Boga. Wychowałam się w katolickiej wierzącej rodzinie. Dziadkowie, rodzice, dalsza rodzina, wszyscy wierzący i praktykujący. Jestem matką chrzestną dwójki dzieci. Teraz to już stare chłopy. Chodziłam do kościoła i do spowiedzi oraz przystępowałam do komunii świętej. Dopokąd nie myślałam. Potem zaczęłam kumać, że z Kościołem jest coś nie tak. Ale za komuny atakowano niby to Kościół i Kościół był niby to za opozycją więc dopiero jak komuna upadła a Kościołowi wyrosły diabelskie rogi to się ocknęłam. Potem zaczęłam się zastanawiać nad Bogiem. Jak to jest, że pozwala na istnienie zła na świecie. Itp. I doszłam do wniosku, że nie może istnieć Bóg osobowy i do tego transcendentny o niematerialnej naturze. Gwoździem do trumny mojej wiary stał się oczywiście Dawkins, trochę Russel. Ale rozumiem, że są ludzie którzy mają przeświadczenie, bo nie dowody, że "coś musi istnieć", bo to niemożliwe, żeby to wszystko tak samo z siebie się wzięło. Ja już nie mam takiego przeświadczenia. Nie dostrzegam możliwości dalszego istnienia po śmierci. Bo niby jak? Jestem zbudowana z atomów, cząsteczek, związków chemicznych, które po śmierci się rozsypią (prochem jesteś i w proch się obrócisz). Co miało by przetrwać? A jeśli ja zniknę bezpowrotnie to naprawdę czy Bóg jakiś jest czy Go nie ma to ganz egal.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Nie dostrzegam możliwości dalszego istnienia po śmierci. Bo niby jak? Jestem zbudowana z atomów, cząsteczek, związków chemicznych, które po śmierci się rozsypią (prochem jesteś i w proch się obrócisz). Co miało by przetrwać?
Widocznie nie chcesz użyć wyobraźni. Wystarczy przyjąć hipotezy o istnieniu życia pozaziemskiego i o celowym przyniesieniu życia na naszą planetę przez wysoko rozwiniętą cywilizację. Dla nich przeniesienie zawartości pamięci z jednego komputera, mechanizmu jakim jest nasze ciało do innego nie musi być problemem. Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Nie dostrzegam możliwości dalszego istnienia po śmierci. Bo niby jak? Jestem zbudowana z atomów, cząsteczek, związków chemicznych, które po śmierci się rozsypią (prochem jesteś i w proch się obrócisz). Co miało by przetrwać? >Widocznie nie chcesz użyć wyobraźni. Wystarczy przyjąć hipotezy o istnieniu życia pozaziemskiego i o celowym przyniesieniu życia na naszą planetę przez wysoko rozwiniętą cywilizację. Ta hipoteza jest już nieco zbyt wydumana, aby traktować ją poważnie. Wiesz o jakich odległościach mówimy? Jak uzasadnić sposób transportu? >Dla nich przeniesienie zawartości pamięci z jednego komputera, mechanizmu jakim jest nasze ciało do innego nie musi być problemem. >Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy. Może, ale jak widać mocno "bajkowe" klimaty panowały.
Szanse kontaktu są niemal zerowe.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > Ta hipoteza jest już nieco zbyt wydumana, aby traktować ją poważnie.Hipoteza o przybyciu życia z kosmosu jest nie poważna? Czy ta o istnieniu życia pozaziemskiego? > Jak uzasadnić sposób transportu?> Szanse kontaktu są niemal zerowe.Ostatnio słychać trochę o fotonach splątanych, tunelach i temu podobnych. Ograniczenie szybkości światła dotyczy tylko materii, przenoszenie informacji to zupełnie inne bajka
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Ta hipoteza jest już nieco zbyt wydumana, aby traktować ją poważnie.> Hipoteza o przybyciu życia z kosmosu jest nie poważna?> Czy ta o istnieniu życia pozaziemskiego?W zasadzie żadna. Jedna nie rozwiązuje problemu powstania życia, a jedynie problem odsuwa w czasie, druga jest nieistotna, przynajmniej na razie. > >Jak uzasadnić sposób transportu?> >Szanse kontaktu są niemal zerowe.> Ostatnio słychać trochę o fotonach splątanych, tunelach i temu podobnych.> Ograniczenie szybkości światła dotyczy tylko materii,> przenoszenie informacji to zupełnie inne bajka  Jak się pojawią możliwości, to przeredaguję moją ocenę.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | > >Hipoteza o przybyciu życia z kosmosu jest nie poważna?> >Czy ta o istnieniu życia pozaziemskiego?> Jedna nie rozwiązuje problemu powstania życia, a jedynie problem odsuwa w czasie, druga jest nieistotna, przynajmniej na razie.Ta pierwsza powstała dlatego, że wielu naukowców nie widzi możliwości samoistnego powstania życia na Ziemi i wystarczy, że rozwiązuje problem powstania życia na Ziemi. Druga wynika z tej pierwszej. Istnienie cywilizacji dużo bardziej rozwiniętych od nas też jest możliwe. Odległość i czas podróży mają coraz mniejsze znaczenie, jeśli przyjmiemy, że długość życia nie jest równa czasowi życia mechanizmu ciała. Nie potrzeba też koncepcji Boga, by to wszystko mogło być prawdą, ale oczywiście przedstawiciele tej cywilizacji byli dla ludzi po prostu bogami. > >przenoszenie informacji to zupełnie inne bajka  > Jak się pojawią możliwości, to przeredaguję moją ocenę.Już są. Na przykład fotony splątane.
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >>Hipoteza o przybyciu życia z kosmosu jest nie poważna?> >>Czy ta o istnieniu życia pozaziemskiego?> >Jedna nie rozwiązuje problemu powstania życia, a jedynie problem odsuwa w czasie, druga jest nieistotna, przynajmniej na razie.> Ta pierwsza powstała dlatego, że wielu naukowców nie widzi możliwości samoistnego powstania życia na Ziemi i wystarczy, że rozwiązuje problem powstania życia na Ziemi.Nie aż tak wielu. Szczerze mówiąc, dotyczy to raczej marginesu. > Istnienie cywilizacji dużo bardziej rozwiniętych od nas też jest możliwe.Owszem. Nie wiemy, jak prawdopodobne, ale na pewno nie jest wykluczone. > >>przenoszenie informacji to zupełnie inne bajka  > >Jak się pojawią możliwości, to przeredaguję moją ocenę.> Już są. Na przykład fotony splątane.I jak ma się to przekładać na możliwości?
|
|
| | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Ta pierwsza powstała dlatego, że wielu naukowców nie widzi możliwości samoistnego powstania życia na Ziemi i wystarczy, że rozwiązuje problem powstania życia na Ziemi. >Nie aż tak wielu. Szczerze mówiąc, dotyczy to raczej marginesu.
Proszę o materiały źródłowe do tego stwierdzenia.
>>Już są. Na przykład fotony splątane. >I jak ma się to przekładać na możliwości?
Informacja może być przesłana dużo szybciej niż prędkość światła. Przeprowadzono doświadczenia to potwierdzające, wysoko rozwinięte cywilizacje mogą wykorzystywać te efekty.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>Ta pierwsza powstała dlatego, że wielu naukowców nie widzi możliwości samoistnego powstania życia na Ziemi i wystarczy, że rozwiązuje problem powstania życia na Ziemi. >>Nie aż tak wielu. Szczerze mówiąc, dotyczy to raczej marginesu. >Proszę o materiały źródłowe do tego stwierdzenia. Mogę podać zaledwie nazwiska tej reszty: Oro, Fox, Szostak, Eigen, Schuster, Cairns-Smith, nasz ulubiony Dawkins. Oczywiście zwykle naukowcy nie publikują własnych osądów, a jedynie wyniki badań lub przeglądówki badań. Niewielu zdobyło się na wyrażenie własnych poglądów w sposób wydania książki. Mogę jedynie opierać się na rozmowach, które niekiedy toczy się np. w kuluarach konferencji naukowych. Czasami zjeżdża się na nowinki typu kolejna wpadka Giertyha starszego lub młodszego, niekiedy również i na inne. >>>Już są. Na przykład fotony splątane. >>I jak ma się to przekładać na możliwości? >Informacja może być przesłana dużo szybciej niż prędkość światła. >Przeprowadzono doświadczenia to potwierdzające, wysoko rozwinięte cywilizacje mogą wykorzystywać te efekty. Podasz jakieś źródło, bo nadal nie rozumiem mechanizmu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy. Ale ja to głupia jestem. Natomiast Stephen Hawking coraz bardziej się radykalizuje i mówi, że żadnego Boga nie ma! A jemu znajomości rzeczy odmówić chyba nie można?
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Natomiast Stephen Hawking coraz bardziej się radykalizuje i mówi, że żadnego Boga nie ma! A jemu znajomości rzeczy odmówić chyba nie można?
Hawking może i jest autorytetem w dziedzinie fizyki i jeśli mówi, że nie widzi w prawach tej fizyki działania Boga to można zaakceptować takie stwierdzenie. Jeśli Bóg nie jest materialny, to nic dziwnego, że nie można go odkryć badając materię.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli Bóg nie jest materialny, to nic dziwnego, że nie można go odkryć badając materię.
Jeśli nie jest materialny to go nie ma bo innej formy bytowania jak materialna nie znamy!
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | | | | |  | | PanBuk (6257 punktów) | > >Jeśli Bóg nie jest materialny, to nic dziwnego, że nie można go odkryć badając materię. >Jeśli nie jest materialny to go nie ma bo innej formy bytowania jak materialna nie znamy!
Jest forma bootowalna jeszcze ale ona jest wirtualna... Może jakby zresetować Watykan?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Wirtualna też jest materialna. Stworzona przez człowieka. Z formą wirtualną możemy się kontaktować. Grać w gry komputerowe. A z Panem Bogiem nijak skontaktować się nie możemy. Już Mickiewicz się gniewał ,że Bóg milczy!
"Ja chcę mieć władzę, jaką Ty posiadasz, Ja chcę duszami władać, jak Ty nimi władasz. (Długie milczenie) (z ironią) Milczysz, milczysz! wiem teraz, jam Cię teraz zbadał"
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| | | | | | | | | |  | | PanBuk (6257 punktów) | > Wirtualna też jest materialna. Stworzona przez człowieka. Z formą wirtualną możemy się kontaktować. Grać w gry komputerowe.> A z Panem Bogiem nijak skontaktować się nie możemy.TY nie możesz. Mnie w to nie wciągaj! Może Go nie kręcisz? > Już Mickiewicz się gniewał ,że Bóg milczy!Nie chce was prof. Grabowska martwić, ale skoro do wielkiego Mickiewicza Bóg się nie odezwał, to do mnie tym bardziej słowa nie powie! Znam ja swoje miejsce przy korycie. A po drugie, skoro tak uparcie milczy to może go niema? Może On to ściema  ?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >.. innej formy bytowania jak materialna nie znamy! Może także waga słów zależy od masy liter?
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>.. innej formy bytowania jak materialna nie znamy! >Może także waga słów zależy od masy liter? Słowa zapisane w postaci elektronicznej związane są z pewną organizacją pewnej materii. Podobnie słowa wypowiedziane oraz słowa "myślane". Diureza nie ma wagi, ale jest aktywnością materii. Podobnie skurcz mięśnia - nie ma wagi. W podobny sposób można potraktować i takie formy aktywności materii, jak słowa.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Macie nadzieję, wierzycie, że to okaże się prawdą, że w końcu ktoś to udowodni, >ale póki co, macie tylko swoje przekonanie, które kiedyś tam zostanie dostosowane do nowych odkryć. Nie. Brak wiary nie potrzebuje dowodów. Brak dowodów na istnienie jest w zupełności wystarczający. Więc nie czekam na żadne dowody. >Z istnieniem "pierwszego poruszyciela" jest podobnie. Może istnieje, może nie, nie ma dziś dowodów. A brak dowodów jest wystarczający do odrzucenia tezy. Przynajmniej do czasu pojawienia się dowodów.
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >> Komputery prawdziwe, jak przejdą do AI to też będą dla siebie tworzyły nowe rzeczy. >Jak na razie matematycy i informatycy mówią co innego: nie wiemy jak zbudować takie komputery. To raczej również pesymizm. Wiemy i w rzeczywistości komputery symulujące układ nerwowy są już budowane. Nie na poziomie człowieka, póki co na poziomie niższych zwierząt, ale są. >Wszystkie znane dziś algorytmy są tylko wzorami matematycznymi, które nie zbliżyły się do symulacji życia. W przyszłości możemy tylko przyśpieszyć ich działanie, a potrzebna jest zmiana jakościowa, na którą na razie się nie zanosi. Słyszałeś o programach symulujących ewolucję? Albo o doświadczeniach naukowych symulujących poszczególne etapy biogenezy? Nie potrzebujemy zasadniczej zmiany jakościowej, tylko wiedzy. Ale wiedza rośnie z każdym rokiem. >Takie stwierdzenia można określić tylko jako silna i głęboka wiara, że tak się stanie. Nie. Nie potrzebujemy wiary. Ponieważ wiedza o każdym znanym nam procesie powstała z czasem, a więc kiedyś jej nie było, mamy wszelkie prawo spodziewać się, że i to kiedyś zrozumiemy. Jeszcze 100 lat temu myśleliśmy, że środek komórki wypełnia protoplazma, jak boskie tchnienie życia. Teraz wiemy, jakie są mechanizmy niemal każdej reakcji organizmu - w zasadzie nie wiem, czy istnieje jakakolwiek nietknięta dziedzina naszego funkcjonowania. Chyba nie. Na podstawie naszego doświadczenia mamy takie samo prawo do oczekiwania rozwoju tej wiedzy, jak do oczekiwania pojawienia się słońca jutro rano, czyli "póki co zawsze tak było".
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Takie stwierdzenia można określić tylko jako silna i głęboka wiara, że tak się stanie.Można im przeciwstawić tylko silną i głęboką wiarę, że tak się nie stanie. Pamiętam swojego księdza katechetę, który z głęboką wiarą twierdził, że Bóg nie pozwoli ludziom dolecieć na księżyc. Dziś taki katecheta byłby "z księżyca". > Jak na razie matematycy i informatycy mówią co innego: nie wiemy jak zbudować takie komputery.Trochę warto poczytać, spora część już wie i myśli nad tym jak to zrobić. Ja może już nie zdążę, ale Pan na pewno takie cudo zobaczy. > Wszystkie znane dziś algorytmy są tylko wzorami matematycznymi, które nie zbliżyły się do symulacji życia.Dobrze jest znać słowa, których się używa. Według Wikipedii Algorytm to: - w matematyce oraz informatyce skończony, uporządkowany ciąg jasno zdefiniowanych czynności, koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań. Słowo "algorytm" pochodzi od starego angielskiego słowa algorism, oznaczającego wykonywanie działań przy pomocy liczb arabskich (w odróżnieniu od abacism - przy pomocy abakusa), które z kolei wzięło się od nazwiska, które nosił Muhammad ibn Musa al-Chuwarizmi (أبو عبد الله محمد بن موسى الخوارزمي , matematyk perski z IX wieku. Algorytm ma przeprowadzić system z pewnego stanu początkowego do pożądanego stanu końcowego.Proszę o hipotetyczny algorytm, który nie byłby wzorem matematycznym? ______________________________________________ Informatycy - na wzór ludzkiego mózgu starają się zbudować systemy kwantowe. Wyimki ze sprawozdania z aktualnych polskich badań: W wyniku prac zrealizowanych w dziedzinie nanosystemów informatyki podano strukturę i przeprowadzono metodami nauk ścisłych analizę systemów informatyki zawartych w organizmach biologicznych. Na tej podstawie opracowano teoretyczne podstawy wzorowanych na nich technicznych nanosystemów informatyki, dzięki którym bedzie możliwe wytwarzanie materiałów o zadanej strukturze molekularnej. /.../ W oparciu o koncepcję nanosystemów informatyki i koncepcję nanotechnologii jako podstawy samoreplikacji opracowano perspektywiczny kierunek prac nad realizacją odpowiednich układów technicznych. Mozna więc powiedzieć, że jednym z podstawowych uzyskanych w pracy wyników badawczych jest rozszerzenie obszaru informatyki, wyznaczone dotąd algorytmami, systemami i metodami wspomagajacymi realizację procesów obliczeniowych o nowy obszar wyznaczony algorytmami, systemami i metodami informatycznej bezposredniej realizacji materiałów o podanej strukturze molekularnej. W dziedzinie kwantowych systemów informatyki rozwinięto natomiast podstawy matematyczne organizacji algorytmów kwantowych oraz struktur umozliwiajacych realizację kwantowych systemów informatyki. Przeprowadzono analizę procesów zachodzących w kwantowych systemach informatyki i przeanalizowano różne mozliwości technicznej konstrukcji komputera kwantowego. Wynikiem analizy przeprowadzonej w ramach prac grantu było stwierdzenie, że podstawową trudnością technicznej realizacji komputerów kwantowych jest zjawisko dekoherencji stanów kwantowych, a podstawowym problemem jest opracowanie metod ograniczenia wpływu tego zjawiska na dane zapisywane i przetwarzane w przyszłych komputerach kwantowych. Omowiono różne możliwe realizacje komputera kwantowego takie jak: NMR - magnetyczny rezonans jądrowy, pułapkowane jony, elektrony zlokalizowane w kropkach kwantowych w ciele stałym, nanozłącza Josephsona, realizacje optyczne - interferomets Mach-Zehnder'a, pułapkowane optycznie atomy wskazując na NMR jako na drogę rokującą obecnie największą nadzieję na praktyczną realizację.> W przyszłości możemy tylko przyśpieszyć ich działanie, a potrzebna jest zmiana jakościowa, na którą na razie się nie zanosi.Przyspieszanie działań komputerów realizowane jest permanetnie, ale jeżeli dla Pana - już choćby z powyższego sprawozdania - nie zanosi się na szybką zmianę jakościową, to musi Pan mieć ogromnie ścisły umysł. (Powyższa informacja - to tak na szybko z internetu, przy odrobinie wysiłku intelektualnego). Może trzeba zmienić katechetę na bardziej oczytanego, aby takich głupot Panu nie opowiadał, a może warto samemu zacząć się uczyć i samodzielnie myśleć. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) |
>Dobrze jest znać słowa, których się używa
Sieci neuronowe i inne tego typu wynalazki są tylko wzorami matematycznymi, algorytmami. Nie wytworzą ani świadomości ani wolnej woli, tak jak nie utworzy ich mnożenie czy transformata fouriera.
> Proszę o hipotetyczny algorytm
To pan powinien podać algorytm wg którego z materii powstaje świadomość.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | > >Dobrze jest znać słowa, których się używa> Sieci neuronowe i inne tego typu wynalazki są tylko wzorami matematycznymi, algorytmami. Nie wytworzą ani świadomości ani wolnej woli, tak jak nie utworzy ich mnożenie czy transformata fouriera.Długo jeszcze Pan ma zamiar się kompromitować i obniżać poziom naszego forum. Proszę zajrzeć do pierwszego lepszego podręcznika dotyczącego budowy mózgu i znajdzie Pan podobny obrazek:  To nie Bóg, dusza, czy inne krasnoludki. Sieci neuronowe można zobaczyć, a nawet więcej są już wykorzystywane w medycynie przez połączenie z maszynami: Dzięki elektrodom, które stymulują sieci neuronowe jego rdzenia kręgowego sparaliżowany mężczyzna znów może chodzić. Naukowcy postanowili podpiąć szereg elektrod do sieci neuronowych rdzenia kręgowego Summersa, by pobudzić dolną część rdzenia kręgowego. Efekt - mężczyzna może stanąć na nogach i spacerować.
> >Proszę o hipotetyczny algorytmNawet prostego pytania nie potrafił Pan zrozumieć. Każdy algorytm jest pewną, ściśle określoną procedurą obliczeniową, która dla właściwych danych wejściowych daje żądane dane wyjściowe, jest wzorem pokazującym kolejno jasne instrukcje zrób tak i tak. Dlatego nie miał możliwości Pan takiego podać. Na przykład algorytmami są programy komputerowe i dlatego mózgi komputerowe pracują według algorytmów. Nie rozumie Pan tego co piszą inni, ale nawet tego co sam Pan pisze, to niewiele rozumie. > To pan powinien podać algorytm wg którego z materii powstaje świadomość.Jest to jeszcze jeden dowód, że nie rozumie Pan słów, których Pan używa. Umysł ludzki nie pracuje według algorytmów, to nie jest komputer. Dużo zdrowia. @@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Dobrze jest znać słowa, których się używa >Sieci neuronowe i inne tego typu wynalazki są tylko wzorami matematycznymi, algorytmami. Nie wytworzą ani świadomości ani wolnej woli, tak jak nie utworzy ich mnożenie czy transformata fouriera. A Ty wiesz to najlepiej, pomimo, że twórcy tych sieci często prognozują osiągnięcie takiej aktywności tych sieci. Czyli twórcy są niedouczeni w dziedzinie, Rajcelem wie lepiej, niech sobie podarują. Podaj to takiemu np. KBNowi, bo jeszcze da kasę na nieprzydatny grant naukowy!
|
|
5 na 5 | Scarabaeus (2198 punktów) | >Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści? >
Porozmawiaj o tym z bogiem i daj znać co Ci odpowiedział?
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) | >Porozmawiaj o tym z bogiem i daj znać co Ci odpowiedział?
Już jakiś czas temu dotarła do mnie odpowiedź i niektóre badania ją potwierdzają. Nasze decyzje rodzą się poza materialnym, fizycznym mózgiem. Dopiero później wpływają na niego i zaczynają się działania, które można mierzyć materialnymi przyrządami.
|
|
|  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Porozmawiaj o tym z bogiem i daj znać co Ci odpowiedział? >Już jakiś czas temu dotarła do mnie odpowiedź i niektóre badania ją potwierdzają. Proszę o materiały źródłowe do tych badań. >Nasze decyzje rodzą się poza materialnym, fizycznym mózgiem. Proszę o mechanizm ich powstawania i mechanizm ich oddziaływania na mózg. >Dopiero później wpływają na niego i zaczynają się działania, które można mierzyć materialnymi przyrządami. Proszę o mechanizm wpływania i zaczynania działania.
|
|
|  | 3 na 3 | Scarabaeus (2198 punktów) | >>Porozmawiaj o tym z bogiem i daj znać co Ci odpowiedział? >Już jakiś czas temu dotarła do mnie odpowiedź i niektóre badania ją potwierdzają.
Czy aby na pewno był to głos boga a nie szept diabła?
>Nasze decyzje rodzą się poza materialnym, fizycznym mózgiem.
czyli rodzą się gdzieś gdzie nie obowiązują żadne prawa?
>Dopiero później wpływają na niego i zaczynają się działania, które można mierzyć materialnymi przyrządami.
Czyli teoretycznie moje decyzje zrodzone gdzieś tam mogą pomyłkowo wpłynąć na czyjś mózg? Coś w tym musi być. Ilekroć przeczytam jakąś interesującą powieść mam wrażenie, że to ja ją powinienem był napisać. Widocznie moje decyzje nie potrafią trafić do mojego mózgu.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Porozmawiaj o tym z bogiem i daj znać co Ci odpowiedział? >Już jakiś czas temu dotarła do mnie odpowiedź i niektóre badania ją potwierdzają. Prosiłam o informację o tych badaniach. Nie dostałam. Czyżbyś szafował słowami bez podstaw weryfikowalnych? >Nasze decyzje rodzą się poza materialnym, fizycznym mózgiem. >Dopiero później wpływają na niego i zaczynają się działania, które można mierzyć materialnymi przyrządami. Na to również prosiłam o dane źródłowe, i znowu nie dostałam.
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
> Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści?Już parę razy Panu tłumaczyłem, że nie znajdzie Pan tu odpowiedzi na wszystkie pytania rodzące się w głowie gimnazjalisty po lekcjach katechezy. Chcąc być zaliczanym do inteligencji trzeba czytać dużo książek, a Pan tu swój cenny czas traci. Na większość Pańskich pytań z tego wątku można znaleźć odpowiedź w artykułach zamieszczonych na Racjonaliście.pl i warto przed rozpoczęciem wątku je przeczytać. Poniżej link do jednego z nich: www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwyA to wyimki: Sto miliardów z wypustkami w dwu kilogramach
Kierująca naszymi działaniami dwukilogramowa masa komórek nerwowych i ich wypustek jest najwspanialszym, a zarazem najbardziej tajemniczym wytworem ewolucji. Z organizacji układu nerwowego wyłania się umysł, będący funkcją mózgu. Świadomość jest wytworem materii. Filozoficznie są to różne byty i niemożliwością jest sprowadzenie jednego do drugiego. Powstają pytania: Jak dwie całkowicie różne rzeczy wpływają na siebie. Jak powiązać wewnętrzną konceptualną świadomość z ciałem, w tym z mózgiem? Jak świadomość porusza np. ręką czy nogą?
Umysł i świadomość ludzka są efektem działalności niezwykle złożonego układu, którego istnienie wyjaśnić można cudem lub odwołując się do ewolucyjnego wyjaśniania zjawisk - teorią przyczynowo-skutkową. Pomiędzy sprawnym działaniem organicznej złożoności adaptacyjnej a sposobem jej powstania zachodzi związek przyczynowy. Nie sposób przecenić w nim roli pamięci. Począwszy od przekazu genetycznego, aż po memetyczny jest ona podstawą replikacji, a więc organicznego uporządkowania i rozwoju. Uznając, że człowiek jest częścią świata ożywionego, nie znajdujemy podstaw do wyłączania umysłu z zasad ewolucyjnego wyjaśniania zjawisk. Biologiczny podział na ciało i umysł nie istnieje. Organizmy stanowią jedność.
Podstawą działania umysłu jest system fizyczny (układ nerwowy), którego zwieńczenie stanowi mózg. Mózg magazynuje, analizuje i przetwarza informacje (bodźce) otrzymane ze zmysłów za pośrednictwem układu ośrodkowego oraz z wnętrza organizmu za pośrednictwem układu obwodowego. Pobudzenia te są przyczyną reakcji odruchowych, czyli realizacji prawidłowych adaptacji do zmieniającego się otoczenia. Systemy neuronalne (moduły) zostały wytworzone w procesie ewolucji dla rozwiązywania problemów, które organizm napotykał w przeszłości. Jak pisze G. M. Edelman - mózg wyłania się z działania dwóch procesów selekcji: doboru naturalnego i selekcji somatycznej. "W efekcie powstaje bardzo skomplikowana i wielopoziomowa organizacja, złożona z pętli i warstw. Od genów po proteiny, od komórek po uporządkowany rozwój, od elektrycznych impulsów do uwolnienia przekaźników synaptycznych, od pól sensorycznych do map, od kształtu do funkcji i zachowania, od komunikacji społecznej do któregokolwiek i wszystkich poziomów - wszędzie mamy do czynienia z selekcją somatyczną, będącą pod ciągłym działaniem doboru naturalnego". Warto przy tym pamiętać, że do przetrwania nie była nam potrzebna logika formalna i inteligencja ogólna, natomiast były bardzo potrzebne reguły wyspecjalizowanego myślenia i bardzo uszczegółowiona inteligencja cząstkowa.
Ogromne postępy nauki w ostatnim półwieczu przybliżyły nas do rozplątania struktur i funkcji układu nerwowego, ale dały też pewność, iż efektu działań złożonych systemów organicznych nie można zrozumieć tylko na podstawie ich budowy. Umysł jest cechą mózgu, ale od jakiego momentu możemy mówić o umyśle? Czy wystarczy jeden neuron z jedną synapsą? Nie. Aby można było mówić o umyśle musi zaistnieć jakaś biochemiczna i bioelektroniczna różnica (odkształcenie) między minimum dwoma punktami. Droga od praktycznie niemożliwego układu dwu neuronów połączonych dwoma synapsami, do myśli czy świadomości jest bardzo długa. Ale taka najmniejsza różnica, odpowiadająca komputerowemu bitowi (tak/nie) może być przyczyną absolutnie innego zachowania całego umysłu. Mamy około 100 miliardów neuronów odbierających i przekazujących impulsy za pośrednictwem od kilkuset do kilku tysięcy swoich połączeń - synaps. To wystarcza, aby uzmysłowić nam ogrom i komplikacje budowy mózgu, a przecież są to tylko funkcje podstawowe, dalece jeszcze nie zamykające problemów wynikających z prób jego zrozumienia. Wraz z uświadamianiem sobie stopnia złożoności struktur i procesów zachodzących w mózgach poszukujemy coraz precyzyjniejszych metod i narzędzi pozwalających na ich zrozumienie.
Pytania o umysł pojawiły się wraz z ludzką samoświadomością. Kto lub co odpowiada za nasze myślenie, reakcje, uczucia, możliwości poznawcze i pamięć? Przez wieki brak zweryfikowanej naukowo wiedzy pozwalał na tworzenie fantastycznych teorii i w żadnej innej gałęzi nie ma tylu dziwacznych poglądów co w filozofii umysłu, a im niższy był poziom wiedzy o budowie i funkcjach mózgu wraz całym układem nerwowym, tym łatwiej było można pozwolić sobie na swobodę intelektualnych spekulacji. Jedną z najbardziej powszechnych i długowiecznych teorii jest wyposażenie nas w duszę. Byt niematerialny odpowiedzialny za funkcjonowanie bytu materialnego. Przez wieki zastanawiano się nad trudnościami w logicznym rozumieniu nieprzestrzennej natury umysłu zlokalizowanej w przestrzennym mózgu. Wyjaśnienie powiązań i odrębności między nimi stanowi problem nawet dla współczesnych.Więcej ciekawego i tym artykule i w poprzednim i w następnym dotyczących inteligencji człowieka. Polecam. Przykro mi, że Pan niewiele z tego zrozumie, ale to już wina Pańskich katechetów, a nie autora artykułów piszącego bardzo komunikatywnie. @@@ .
|
|
 | | rajcelem (383 punktów) |
> "Świadomość jest wytworem materii." > "Wyjaśnienie powiązań i odrębności między nimi stanowi problem nawet dla współczesnych."
Wydaje się że pan Izdebski przyjmuje od początku odpowiedź na moje pytanie, mimo że później przyznaje że nie wiele wiemy o tych procesach. Artykuł jest napisany bardzo komunikatywnie, ale nie zawiera odpowiedzi na moje pytanie, a raczej stwierdza: nie wiemy tego.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > >>> "Świadomość jest wytworem materii."> Wydaje się że pan Izdebski przyjmuje od początku odpowiedź na moje pytanie, mimo że później przyznaje że nie wiele wiemy o tych procesach. Artykuł jest napisany bardzo komunikatywnie, ale nie zawiera odpowiedzi na moje pytanie, a raczej stwierdza: nie wiemy tego.Z mojej lektury wszystkich poleconych Panu artykułów Izdebskiego wynika, że jego poglądy opierają się na dorobku nauki, o czym świadczy choćby bibliografia zawarta w przypisach i choć mogę się zgodzić, że wiemy jeszcze niewiele o procesach ciało-umysł, to wiemy aż nadto dużo aby być pewnym, że "Świadomość jest wytworem materii."------------------------------------------------- Wczoraj zamieściłem w wątku "Argument a dowód" poniższą wypowiedź: O naukowym dowodzeniu ciekawy artykuł napisał Paweł Krukow: W nauce nie ma miejsca na naiwność, przyjmowanie czegokolwiek "na słowo", każda treść zdania naukowego może zostać sprawdzona, zweryfikowana, jeżeli zaś nie poddaje się takiej weryfikacji, nie jest to zdanie teorii naukowej i jako takie wcale nie musi być badane. Światopogląd naukowy (o ile można oczywiście o takowym mówić) nie przyjmuje więc żadnych rozwiązań dotyczących natury otaczającej nas rzeczywistości jeżeli nie są one wynikiem działań zgodnych z prawidłowościami badania naukowego, nie znaczy wcale, że jest tylko sceptyczny, wręcz przeciwnie - właśnie świadomość metod naukowych, natury poznania naukowego pozwala na określenie faktów, które mogą nosić chlubne miano prawdy. Warto przeczytać całość: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2432Choć nie tak wiele z dowodów naukowych zaraz wynika: Co się dzieje, kiedy przestawi się ludziom dowody naukowe, podważające ich osobiste przekonania? Wbrew pozorom, w większości przypadków, zamiast spodziewanej rewizji posiadanych poglądów, osoby takie po prostu zignorują zaprezentowane fakty (w najlepszym przypadku). Często będą starać się podważyć wiarygodność przedstawianych materiałów, a w skrajnych przypadkach uciekną się do twierdzenia, że nauka jako taka nie jest w stanie opisać danego przypadku. Tego typu podejście bardzo utrudnia, a często wręcz uniemożliwia jakikolwiek merytoryczny dialog z taką osobą.[Zajączkowski] ---------------------------------------------------- Rozpoczął Pan wątek:> Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody.> Co z myśleniem, rozumowaniem?> Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści?Nijak. Panu zupełnie nie da się to wytłumaczyć. Innym czytelnikom - za wprowadzenie w temat - trzy artykuły Izdebskiego w zupełności wystarczą, a gdy poczują niedosyt znajdą tam bogatą bibliografię i mogą swoje zainteresowania pogłębić. @@@ .
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | > wiemy jeszcze niewiele o procesach ciało-umysł, to wiemy aż nadto dużo aby być pewnym, że "Świadomość jest wytworem materii." ... > właśnie świadomość metod naukowych, natury poznania naukowego pozwala na określenie faktów, które mogą nosić chlubne miano prawdy.
Poproszę o przykładowe artykuły o tym. Chciałbym poczytać o faktach, które potwierdzają: "Świadomość jest wytworem materii."
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
> Poproszę o przykładowe artykuły o tym. Chciałbym poczytać o faktach, które potwierdzają:> "Świadomość jest wytworem materii."Panu zupełnie nie da się to wytłumaczyć.Innym czytelnikom - za wprowadzenie w temat - trzy artykuły Izdebskiego w zupełności wystarczą, a gdy poczują niedosyt znajdą tam bogatą bibliografię i mogą swoje zainteresowania pogłębić. Polecam też dorobek profesora Włodzisława Ducha. Jest co poczytać i o czym pomyśleć: s662.chomi(*)5wiadomości.pdf&loc=PL@@@ .
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >Jest co poczytać i o czym pomyśleć:
Kognitywistyka podaje fakty potwierdzające "Świadomość jest wytworem materii"?
Pan wybaczy, ale linki do chomika wyglądają jak dobry żart. Nie ma nic o tym na racjonalista.pl?
Wikipedia: "Jednym z ważnych, a nierozwiązanych jeszcze wystarczająco problemów kognitywistyki jest definicja świadomości"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >Pan wybaczy, ale linki do chomika wyglądają jak dobry żart. Pan wybaczy, ale na umeblowanie sobie rozumu to trzeba zapracować. Podałem imię i nazwisko profesora. Można sobie poszukać.
>Nie ma nic o tym na racjonalista.pl? Prawdopodobnie jest. Niech Pan szuka, ja nie pamiętam, zbyt wiele czytam.
>Wikipedia: >"Jednym z ważnych, a nierozwiązanych jeszcze wystarczająco problemów kognitywistyki jest definicja świadomości" Tak, jest bardzo dużo problemów do rozwiązania, aby zrozumieć relacje pomiedzy materialnym mózgiem a swiadomością. Pracy na lata, ale to co już wiemy wystarcza aby stwierdzić, że umysł jest funkcją mózgu. Wystarczą bodźce fizyczne, elektryczne, chemiczne i bezpośrednia obserwacja żywego mózgu, aby mieć tego pewność. Czepianie się jakiś dziurek w wiedzy, dla zapychania tam duszy, jest żenujące.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>>"Świadomość jest wytworem materii" >>Nie ma nic o tym na racjonalista.pl? >Prawdopodobnie jest. Niech Pan szuka, ja nie pamiętam, zbyt wiele czytam.
Nie ma. Szukałem i nie znalazłem. Na Wikipedii też nie ma.
>Wystarczą bodźce fizyczne, elektryczne, chemiczne i bezpośrednia obserwacja żywego mózgu, aby mieć tego pewność. >Czepianie się jakiś dziurek w wiedzy, dla zapychania tam duszy, jest żenujące.
Nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii". To jeszcze nie udowodniona hipoteza. Twierdzi pan, że opiera się na odkryciach nauki, ale pewne rozwiązania przyjmuje pan bez dowodów ze strony nauki. Ktoś inny może przyjmować inne rozwiązania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>>"Świadomość jest wytworem materii" >>>Nie ma nic o tym na racjonalista.pl? >>Prawdopodobnie jest. Niech Pan szuka, ja nie pamiętam, zbyt wiele czytam. >Nie ma. Szukałem i nie znalazłem. Na Wikipedii też nie ma. >>Wystarczą bodźce fizyczne, elektryczne, chemiczne i bezpośrednia obserwacja żywego mózgu, aby mieć tego pewność. >>Czepianie się jakiś dziurek w wiedzy, dla zapychania tam duszy, jest żenujące. >Nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii". To jeszcze nie udowodniona hipoteza. >Twierdzi pan, że opiera się na odkryciach nauki, ale pewne rozwiązania przyjmuje pan bez dowodów ze strony nauki. >Ktoś inny może przyjmować inne rozwiązania. Ciekawe spojrzenie prezentuje np. książka "From Dust to Descartes" M.E. Tson. Polecam. To tylko jedna z licznych pozycji opisujących powstawanie świadomości. Bez odnoszenia się do niematerialnych dziwów.
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > >>>>>"Świadomość jest wytworem materii"> >>>>>Nie ma nic o tym na racjonalista.pl?> >>>Prawdopodobnie jest. Niech Pan szuka, ja nie pamiętam, zbyt wiele czytam.> Nie ma. Szukałem i nie znalazłem.Minuta i znalazłem na Racjonalista.pl wypowiedź prof. Korzeniowskiego: W rozumieniu potocznym (które stanowi punkt wyjścia dla filozofii) materia jest to coś namacalnego, posiadającego położenie w przestrzeni, ciężar, konsystencję, barwę, rozciągłość, coś, co można w rozmaity sposób przekształcić, ale nie zniszczyć. Wszystkie te atrybuty materii znikają w fizyce teoretycznej. Istota tak dobrze nam znanego i jasnego pojęcia staje się tu bardzo zagadkowa i egzotyczna. Materia może znikać, przekształcając się w energię, zgodnie ze słynnym wzorem Einsteina E=mc2. W mechanice kwantowej położenie przestrzenne cząstki elementarnej, na przykład elektronu, można określić tylko w przybliżeniu, zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga. Podobnie, nie ma sensu mówić o kolorze atomu lub elektronu w momencie, kiedy nie emitują one "nośnika koloru" - fali elektromagnetycznej (tzw. "kolory" kwarków - cząstek, z których składają się protony i neutrony są tylko żartobliwą nazwą pewnej ich cechy, nie mającej z barwą nic wspólnego; to samo dotyczy "zapachów" kwarków). Cząstki materii zachowują się niekiedy nie jak cząstki, lecz jak fale. Elektron w atomie nie znajduje się (przed aktem rejestracji go przez odpowiedni detektor) w żadnym konkretnym miejscu, lecz jest jakby "rozmyty". Rozkład przestrzenny tego rozmycia, odpowiadający prawdopodobieństwu znalezienia w danym punkcie przestrzeni opisuje funkcja falowa. Nie jesteśmy jednak w stanie jednoznacznie zdecydować, czy owa funkcja falowa jest tworem materialnym, czy też konstrukcją naszego umysłu, nie potrafimy zatem przeprowadzić ostrej granicy pomiędzy rzeczywistością i treścią ludzkiej świadomości! Według ogólnej teorii względności materia nie tylko jest tworzywem wypełniającym płaską przestrzeń, ale także tę przestrzeń kształtuje, powodując jej zakrzywienie proporcjonalne do masy. Jeżeli całkowita energia Wszechświata jest zerowa, to, w pewnym sensie, przestrzeń można traktować jako "ujemną" materię! Nie jesteśmy już w stanie rozpoznać w tej plątaninie absurdów i dziwności naszej swojskiej materii, o której wyrobiliśmy sobie zdanie na podstawie trzymanego w ręku kamienia i o której mówiły dwa tysiąclecia filozofii. Tak zdawałoby się jasne i oczywiste pojęcie przepłynęło nam, kiedy przyjrzeliśmy mu się bliżej, pomiędzy palcami, pozostawiając po sobie pustą nazwę.
Podobnie rzeczy się mają w przypadku pojęcia świadomości, chociaż tutaj proces jego rozkładu na pojęcia prostsze (?) nie zaszedł tak daleko, jak w przypadku materii. Wiemy już jednak z neurofizjologii, że podłożem naszej psychiki są procesy (np. polaryzacja i depolaryzacja błony komórkowej wypustek komórek nerwowych: dendrytów i neurytów) zachodzące w sieci komórek nerwowych w naszym mózgu. Świadomość w istotny sposób zależy od swego podłoża materialnego. Poważne uszkodzenie mózgu może spowodować całkowitą zmianę osobowości poszkodowanego, a przecięcie spoidła wielkiego łączącego obie półkule mózgu (operacja kallotomii stosowana kiedyś w leczeniu epilepsji) prowadzi do powstania w jednej głowie dwu, prawie całkowicie izolowanych od siebie świadomości. Neurofizjologia poczyniła także wielkie postępy w zbadaniu mechanizmów percepcji i obróbki bodźców zmysłowych ze środowiska oraz w wyjaśnieniu istoty i sposobu zapisu pamięci. Nie nazbyt wiele zostało już miejsca dla "czystej świadomości", czy też "ducha w swej immanencji". Jest prawdopodobne, iż w końcu uda się opisać w terminologii biologicznej (i cybernetycznej) samo "jądro" świadomości, czyli poczucie własnego "ja".
Jak widzimy, w neurofizjologii świadomość okazuje się być produktem materii (czyli sieci neuronalnej w mózgu), natomiast w fizyce materia (np. elektrony) coraz bardziej wydaje się być kształtowana przez konstrukcje matematyczne naszego umysłu. Być może więc okaże się, że nie ma sensu wybierać pomiędzy materializmem i idealizmem, skoro nie potrafimy pokazać jakiejś zasadniczej różnicy pomiędzy materią i świadomością, tym bardziej, że pojęcia te coraz bardziej wydają się być pustymi nazwami, którym nic jednoznacznego i absolutnego nie odpowiada. Jeśli tak się stanie, to największy bodajże problem "królowej nauk" zostanie rozwiązany (a właściwie uznany za bezsensowny) nie za sprawą ponad dwutysiącletniej historii "rozwoju" filozofii, lecz dzięki wielkiemu rozkwitowi fizyki i biologii XX wieku.> >>>Wystarczą bodźce fizyczne, elektryczne, chemiczne i bezpośrednia obserwacja żywego mózgu, aby mieć tego pewność.> >>>Czepianie się jakiś dziurek w wiedzy, dla zapychania tam duszy, jest żenujące.> Nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii".  > To jeszcze nie udowodniona hipoteza.  > Twierdzi pan, że opiera się na odkryciach nauki, ale pewne rozwiązania przyjmuje pan bez dowodów ze strony nauki.Wszystkie moje poglądy opieram na nauce, gdy są nowe ustalenia, to bez problemu je zmieniam. Dla stwierdzenia, że świadomość jest wytworem materii nie potrzebna jest nawet nauka - wystarcza prosta obserwacja rzeczywistości i racjonalne myślenie. > Ktoś inny może przyjmować inne rozwiązania. Tak, ale z wiarą nie ma dyskusji a i czasu szkoda!@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | > .> >>>>>>"Świadomość jest wytworem materii">>>>>>Nie ma nic o tym na racjonalista.pl?> >>>>Prawdopodobnie jest. Niech Pan szuka, ja nie pamiętam, zbyt wiele czytam.> >Nie ma. Szukałem i nie znalazłem.> >>>Minuta i znalazłem na Racjonalista.pl wypowiedź prof. Korzeniowskiego:Wróciłem do domu i w przeciągu kilku minut: www.kognit(*)sources/artykuly/vetulani1.pdfwww.racjon(*)anie.umyslu.i.co.z.tego.wynikawww.racjon(*)tanie.i.istota.samoswiadomosciwww.racjon(*)s,5264/q,Tajemnica.swiadomosciwww.fizyka.umk.pl/publications/kmk/02-neuro.pdfwww.diamet(*).pl/pdf/diam3for2poczobut2.pdfwiedzaiedu(*)dzy-mozgiem-i-swiadomoscia.pdfwww.sila-w(*)auki-mgr-pawe-stroak?showall=1To nie dla Pana te proste podpowiedzi internetowych lektur wyżej przytoczyłem, nie sadzę aby mógł je zrozumieć człowiek mający problemy z ich odnalezieniem, tylko jak już napisałem w wątku: "Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)":PS. Ponieważ mówiliśmy tu o głupiej wypowiedzi ks. prof. Hellera ja chciałbym przytoczyć bardzo mądrą: Ale wracając do kłopotów z teologiczną interpretacją nowych danych naukowych, powiem coś więcej: w tej chwili następuje ogromny postęp w dziedzinie określanej po angielsku neuroscience, zajmującej się funkcjonowaniem mózgu, procesem tworzenia się obrazów, istotą świadomości, możliwością sztucznej inteligencji, problemem relacji umysłu do mózgu ( mind-body problem). /.../ Jeśli Kościół się nie przygotuje, czeka nas jeszcze większy kryzys niż za czasów Galileusza.Relacje między mózgiem a świadomością stają się jednym z najważniejszych problemów nauki XXI wieku. Nawet dla średnio inteligentnych /wyłączam z tego zbioru wszelakich teologów uprawiających także inne dziedziny wiedzy/ jest pewnikiem, że świadomość jest funkcją materii, ale to stwierdzenie wcale nie rozwiązuje problemów szczegółowych, które są pasjonujące. Osobiście uważam, że trudno mówić dziś o sensownej teorii poznania, a nawet o całej filozofii bez próby zrozumienia działania naszych mózgów w zakresie, którym zajmuje się nowa nauka - kognitywistyka. Na polskim gruncie polecam dorobek prof. Włodzisława Ducha, ale nie on jeden nawet tylko w Polsce. Pozdrawiam i polecam czytelnikom naszego forum oczytanie się w tej bardzo ciekawej problematyce. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Relacje między mózgiem a świadomością stają się jednym z najważniejszych problemów nauki XXI wieku. Nawet dla średnio inteligentnych /wyłączam z tego zbioru wszelakich teologów uprawiających także inne dziedziny wiedzy/ jest pewnikiem, że świadomość jest funkcją materii, ale to stwierdzenie wcale nie rozwiązuje problemów szczegółowych, które są pasjonujące. Dokładnie. W zasadzie niewiele osób, pomijając indoktrynowanych religijnie, doszukuje się jakiegoś niematerialnego mechanizmu. Cała dyskusja dotyczy materialnego, co oczywiście nie umniejsza jego piękna i złożoności.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >W zasadzie niewiele osób, pomijając indoktrynowanych religijnie, doszukuje się jakiegoś niematerialnego mechanizmu. Cała dyskusja dotyczy materialnego, co oczywiście nie umniejsza jego piękna i złożoności.
Profesor Duch napisał: W mikroskali pojedyncze neurony reagują na dochodzące do nich pobudzenia; szczegółowe modele komputerowe tego procesu w pełni zgadzają się z rezultatami eksperymentów. Neurony w korze mózgu zgrupowane są w kolumnach korowych, liczących 10-100 tysięcy neuronów. Zachodzące w nich procesy możemy od niedawna symulować w dość realistyczny sposób dzięki projektowi Blue Brain (Markram 2006), którego celem była właśnie szczegółowa symulacja funkcji całej kolumny korowej. Większe grupy neuronów (pod jednym milimetrem kwadratowym powierzchni kory jest około 100.000 neuronów)tworzą mezoskopowe sieci, które organizują się w różne filtry analizujące informację dochodzącą ze zmysłów (np. rozpoznawanie fonemów, sylab i wyrazów, lub rozpoznawanie wzrokowe kształtu i ruchu). Tworzą również mapy czuciowe i ruchowe, pozwalające na precyzyjną lokalizację bodźców czuciowych i sterowanie mięśniami za pomocą mechanizmów kodowania populacyjnego. Istnieją liczne modele komputerowe obrazujące szczegóły tych procesów. Korowe i podkorowe sieci neuronowe o skali kilku centymetrów wykonują wiele skomplikowanych funkcji, np. okolice zakrętu wrzecionowatego specjalizują się w rozpoznawaniu twarzy a ich uszkodzenie prowadzi do prozopagnozji, czyli niezdolności do rozpoznawania twarzy. Nie wiemy jeszcze jak ten proces przebiega w szczegółach, ale mamy niezłe pojęcie o tym, jakiego rodzaju transformacje zachodzą w hierarchicznie zorganizowanych sieciach układu wzrokowego, umożliwiając proces widzenia i rozpoznawania obiektów naturalnych. Sieci neuronowe w drugorzędowych obszarach kory zmysłowej integrują informację z różnych źródeł, tworząc odpowiednie skojarzenia z zapamiętanymi epizodami, nadające behawioralny sens pojawiającym się informacjom. Wiemy też sporo o procesach synchronizacji neuronów odpowiedzialnych za uwagę i o powstawaniu różnego rodzaju śladów pamięci, od epizodów do pamięci semantycznej, chociaż nie jest to jeszcze wiedza pewna i szczegółowa. Nawet proste modele sieci neuronowych zapamiętują informację zmieniając całą swoją strukturę i wykazując przy tym wiele cech pamięci biologicznej. Psychiatria komputerowa bada modele normalnych funkcji poznawczych i wyniki zaburzeń na poziomie wytwarzania impulsów i komunikacji pomiędzy neuronami. Swoje modele komputerowe mają właściwie wszystkie zespoły objawów neuropsychologicznych jak i choroby psychiczne (Duch 2000)./.../
Dzięki metodom neuroobrazowania funkcji mózgu (por. Jaśkowski 2009; Duch 2008) - fMRI, PET, SPECT, DTI, MEG, EEG i innych - coraz lepiej widać, które struktury mózgu są zaangażowane w tego typu czynności, jednak odczytanie stanów mentalnych z obrazów aktywności mózgu nie jest łatwe. Do pewnego stopnia udaje się to osiągnąć przy tworzeniu interfejsów mózg-komputer: intencje lub specyficzne myśli da się odróżniać na tyle dokładnie, by użyć je do sterowania wózkiem inwalidzkim lub do wyboru liter czy innych obiektów na ekranie. Postęp w tej dziedzinie jest szybki i jest szansa na bardziej precyzyjne rozpoznawanie specyficznych stanów mentalnych, i to nawet wcześniej, niż zostaną one uświadomione. Płaty przedczołowe tworzą konkurujące ze sobą plany różnych działań, a wybór pomiędzy nimi dokonuje się dzięki zachodzącym w sieciach neuronowych procesom typu "zwycięzca bierze wszystko". Jeden z planów zwycięża i zaangażowane w jego tworzenie neurony hamują aktywność neuronów uczestniczących w tworzeniu konkurencyjnych planów. Narastająca gotowość do podjęcia działania (wykonania jakiegoś ruchu, lub pobudzenia wewnętrznego obszaru mózgu) rozpoznawana jest jako intencja działania, ale "ja" dowiaduje się o tym dopiero po osiągnięciu dostatecznie wysokiego progu aktywacji, przypisując sobie podjęcie decyzji.
I dalej:
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Dalej: Kiedy jesteśmy świadomi decyzji podjętej przez mózg? Decyzje podejmowane są na podstawie planów tworzonych przez mózg, więc można je wykryć tym wcześniej, im analizowany obszar jest bardziej odległy od kory ruchowej. W długiej serii eksperymentów, które zapoczątkował w latach 1970. Benjamin Libet okazało się, że bezpośrednia stymulacja palca jest odczuwana nawet o pół sekundy wcześniej niż jednoczesna stymulacja kory czuciowej palca przeciwległej ręki. Wydawałoby się, że bezpośrednia stymulacja kory powinna być odczuwana nieco wcześniej, gdyż sygnał czuciowy wędruje do kory przez kilkadziesiąt milisekund. Dennett (1991) dokładnie analizuje te eksperymenty, omawiając karkołomne hipotezy Libeta i Ecclesa na temat procesów świadomych antydatowanych w przeszłość, mających rzekomo stanowić zagrożenie dla materializmu. Rozwiązanie może być dość jednak proste: specyficzne odczucia wymagają nie tylko ogólnego pobudzenia kory, ale powstania specyficznego atraktora, by zostać właściwie skategoryzowane i odróżnione od innych procesów przez te obszary mózgu, które pełnią w tym przypadku rolę "wewnętrznego obserwatora". Czas potrzebny na dyssypację energii dostarczonej do kory czuciowej zależeć będzie od siły pobudzenia impulsem elektrycznym i zanim nie pojawi się odpowiednia synchronizacja neuronów (atraktor) mogą minąć ułamki sekund. Niestety oceny czasów na podstawie modeli neuronowych nie są proste i nikt tego dokładnie nie obliczył. Ze względów etycznych takich eksperymentów już się obecnie nie prowadzi, ale ich interpretacja podobna jest do wielu innych w tej dziedzinie (Lau i inn. 2007), nie ma tu więc kontrowersji. /.../
Gdyby to wola inicjowała działanie należałoby się spodziewać najpierw subiektywnego poczucia intencji, a potem pojawienia się potencjałów gotowości i wykonania ruchu, okazało się jednak - ku wielkiemu zaskoczeniu badaczy - że jest odwrotnie. Zewnętrzny obserwator może wiedzieć o ułamek sekundy wcześniej niż sam badany, czyli "obserwator wewnętrzny", że decyzja została podjęta.
* * * * * *
Pani Aniu, nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć czegokolwiek ludziom, którzy uparcie wierząc we wbite im w procesie socjalizacji dogmaty, nie potrafią otworzyć się na naukę, a nawet ze zrozumieniem przeczytać artykułu, czy książki popularnonaukowej, nie mówiąc już o pozycjach naukowych. Wątek był - między innymi - bezpośrednio zaadresowany do mnie - a więc, choć bez najmniejszych szans na zrozumienie, jeszcze raz odpowiadam:
Wiele osób jednak przyjmuje, że nasze myśli są wynikiem praw przyrody, co można nazwać po prostu wiarą, że tak jest. Brakuje naukowych podstaw do takich stwierdzeń. Jest w nadmiarze naukowych podstaw do takich stwierdzeń. Wystarczy po nie sięgnąć.
Naturaliści twierdzą, że wszystko ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. Co z myśleniem, rozumowaniem? Również myślenie i rozumowanie ma swoją przyczynę w materialnych prawach przyrody. Wystarczy zapoznać się z dorobkiem naukowym dotyczącym tego tematu.
Czy nasze rozumowanie jest wynikiem praw przyrody czy raczej to nasze "wyższe ja, drugie piętro" wpływa na materialny mózg? Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość. Czwartego piętra nie ma! Wszystko rozgrywa się materialnie -zgodnie z prawami przyrody - na trzech opisanych wyżej piętrach.
Ale zdecydowanie proszę o podanie konkretnego usadowienia "wyższego piętra" oraz mechanizmów sprzężenia z niższymi piętrami. Chodzi nie o spekulatywne bajeczki, a o najmniejsze weryfikowane naukowo przesłanki.
"Dusza Zapchajdziura" - jest nie mniej śmieszną od "Boga Zapchajdziury".
W pierwszym przypadku chyba trzeba założyć, że nowe idee powstają na skutek zmian w fizycznej czy chemicznej strukturze mózgu. Skąd miałyby się brać takie zmiany? Są to samoistne, losowe zmiany, które skutkują nowymi pomysłami? Cała nasza świadomość jest wynikiem przemian fizyczno-chemicznych w materialnej strukturze mózgu.
Gdyby naturaliści mieli rację, to raczej bylibyśmy tylko czymś w rodzaju komputerów zaprogramowanych na konkretne działania, bez wyobraźni, wolnej woli, bez możliwości tworzenia nowych rzeczy. Bzdura, która może być wytworzona tylko w umyśle nie mającym podstawowej wiedzy o strukturze i funkcjach mózgu. Są dziedziny, w których nigdy nie osiągniemy poziomu zbudowanych przez nas narzędzi /np. komputerów/ i są dziedziny, w których narzędzia najprawdopodobniej nie osiągną nigdy możliwości naszego mózgu. Jak na razie to zupełnie inne urządzenia, działające na zupełnie innych zasadach. Jest bogata i fascynująca literatura na ten temat.
Jak moglibyście mi to wytłumaczyć, szanowni naturaliści? Nic nie można wytłumaczyć człowiekowi zamkniętemu na wiedzę. Trzeba przeczytać kilkadziesiąt książek - to się trochę rozjaśni lub zacząć studiować neurologię i w okolicach emerytury będzie się trochę wiedziało. _________________________________________
Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i spokoju ducha w wyjaśnianiu złożoności świata, tym którzy tej złożoności zrozumieć nie chcą.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | "Powstanie i istota (samo)świadomości" "Jeżeli zatem moja funkcjonalistyczna hipoteza dotycząca genezy i natury (samo)świadomości okaże się prawdziwa"
"Tajemnica świadomości" "Najbardziej popularną postawą wobec Trudnego Problemu wśród neuronaukowców jest, że obecnie pozostaje on nierozwiązany, ale z czasem podda się badaniom, które odsłaniają Łatwy Problem"
"Podglądanie umysłu i co z tego wynika" "Bez względu jednak, czy uznamy świadomość za byt całkowicie odmienny od materii, czy też za wynik złożonej aktywności sieci neuronalnej, w której całość nie jest prostą sumą części, subiektywnej zawartości psychiki z pewnością nie można utożsamić z czasoprzestrzennym wzorcem przewodzenia impulsów nerwowych w mózgu."
Na racjonalista.pl opisane są tylko same hipotezy. Nikt nie wie czy są prawdziwe, niektórzy tylko przyjmują, że tak. Niektórzy dopuszczają inne możliwości. Nasz umysł korzysta z materialnego mózgu w znaczącym stopniu, to oczywiste. Naukowcy nie mówią z całą pewnością, nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii.
Dla pana to jednak takie oczywiste, skąd się bierze ta pewność?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
>Na racjonalista.pl opisane są tylko same hipotezy. Na Racjonaliście.pl opisywane są nie tylko hipotezy, są również opisywane teorie, a także inne naukowe i popularnonaukowe publikacje. Także sprawozdania z badań naukowych. To portal na wysokim poziomie intelektualnym.
Ale warto sobie, co nie co, wyjaśnić: Zacznijmy od definicji teorii naukowej. Dość powszechnie - przyjmuje się, że teoria naukowa jest to zbiór logicznie powiązanych ze sobą definicji, założeń i twierdzeń, wyjaśniających jakąś dziedzinę rzeczywistości oraz pozwalających formułować zasadne hipotezy (w drodze myślenia dedukcyjnego), które po empirycznym potwierdzeniu i dalszej intelektualnej obróbce (w drodze myślenia indukcyjnego) mogą być zamieniane w nowe twierdzenia wzbogacające wiedzę.
Hipoteza, zwana także przypuszczeniem, jest propozycją odpowiedzi na pytania zawarte w problemach badawczych. Jest to jednak oczywiście odpowiedź wstępna, przypuszczalna, której prawdziwość ma być potwierdzona w podejmowanym badaniu. Hipoteza nie różni się więc kształtem gramatycznym od zdania obserwacyjnego, na którego to treść składa się opis faktu naukowego. Jedyna różnica jest jedynie to iż nie wiemy czy jest to prawda czy fałsz. Obecność dokładnie sformułowanych hipotez odróżnia poznanie naukowe od poznania potocznego, stąd uznanie koniecznej obecności w badaniach naukowych. Hipoteza ukierunkowuje nam badania na problemy ważne, jednak żeby hipoteza mogła, spełnić warunki naukowości musi: -tłumaczyć w sposób dostateczny znane fakty -musi być możliwa do zweryfikowania przez konsekwencje, które z niej wynikają -musi dotyczyć istotnych dla danej nauki zdarzeń i ma moc teoriotwórczą -musi być zdaniem wysoce prawdopodobnym, którego słuszność wstępna polega na tym, że jest zdaniem niesprzecznym z udowodnionymi już twierdzeniami danej dyscypliny naukowej. Rola hipotez w badaniach naukowych jest nie oceniona, gdyż dzięki niej wyznaczamy sobie nowe cele w różnych badaniach. Krótko mówiąc hipoteza daje nam pytania na dany temat na które musimy poprzez badania odpowiedzieć.
Tezę badawczą formułuje się zazwyczaj po szczegółowym zapoznaniu się i przeanalizowaniu materiału badawczego.
>Nikt nie wie czy są prawdziwe, niektórzy tylko przyjmują, że tak. Czego nikt nie wie? Czy hipotezy są prawdziwe, to chyba oczywiste, że przypuszczenie nie jest dowodem. Nikt nie przyjmuje przypuszczeń jako dowodów.
>Niektórzy dopuszczają inne możliwości. >Naukowcy nie mówią z całą pewnością, nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii. A po czym można poznać naukowca? Po tytule: ksiądz biskup prof. zw. dr hab.? Tak, niektórzy mocno utytułowani plotą bzdury, że aż czytać trudno.
Wielokrotnie już tu pisałem czym dla mnie jest nauka: Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
>Dla pana to jednak takie oczywiste, skąd się bierze ta pewność? Ze sprawności własnego mózgu i sporej ilości przestudiowanej literatury przedmiotu. Dla średnio rozwiniętego intelektualnie nastolatka w zupełności wystarczą zalinkowane przeze mnie internetowe artykuły. Badania nad ludzkim mózgiem i umysłem są fascynujące. W ostatnich trzydziestu latach, poznaliśmy więcej tajemnic naszego mózgu niż w całym uprzednim dorobku ludzkości. Choć uczeni mają świadomość jak niewiele jeszcze wiedzą i jak niewiele jeszcze z tego rozumieją, ale dopóki są uczonymi nie będą zastępować własnej niewiedzy żadnymi bajdami z czasów, gdy wiedziano znacznie mniej. Świadomość - nie tylko ludzka - jest wytworem materialnego mózgu i można nią manipulować z zewnątrz w przeróżny sposób, osiągając zamierzone rezultaty i odwrotnie zostały zbudowane już maszyny kierowane myślą.
Zresztą proszę opisać nowoczesną alternatywę - dla umysłu jako funkcji materialnego mózgu. Myślę, że nie tylko ja chętnie sobie to poczytam, zastanowię się nad argumentacją i postaram się do tej alternatywy ustosunkować. A tak, to jest Pan zwyczajnym trollem, który sam nie ma nic sensownego do powiedzenia, a prowokuje innych. Nadmieniam, że parę książek o duszy też przeczytałem. Lubię wiedzieć.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>Dla pana to jednak takie oczywiste, skąd się bierze ta pewność? >Ze sprawności własnego mózgu i sporej ilości przestudiowanej literatury przedmiotu.
Nadal to jest tylko pogląd, hipoteza, nie ma dowodów naukowych na to. Tak piszą autorzy artykułów, które pan podał.
>Zresztą proszę opisać nowoczesną alternatywę - dla umysłu jako funkcji materialnego mózgu.
Materialny mózg to komputer, na którym jest wykonywany program. Umysł to samo uczący się program, reagujący na impulsy dostarczane przez czujniki ciała i jest funkcją materialnego mózgu.
Wolna wola, samoświadomość, to dodatkowy "moduł" nałożony na ten komputerowy umysł, który ma możliwość podejmowania decyzji i wyboru sposobu działania umysłu, wpływający na ten umysł. Nie znamy odpowiednika takiego modułu w naszych komputerach, nie znamy możliwości mechanicznego czy elektrycznego uzyskania takiego efektu. Umiemy wytwarzać mechaniczne umysły, ale nie wiemy jak stworzyć wolną wolę, samoświadomość.
Działanie umysłu zależy od czynników odebranych przez czujniki ciała, ale też od decyzji podejmowanych przez wolną wolę. Istnienie wolnej woli, świadomości jest zagadką i nie znamy jej rozwiązania. Rozwiązanie jej wymaga założenia istnienia energii, oddziaływań, sposobów wpływania na materię innych niż znane dziś elektryczne czy grawitacyjne.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | > Nadal to jest tylko pogląd, hipoteza, nie ma dowodów naukowych na to.Na co?> Tak piszą autorzy artykułów, które pan podał.Jestem pod wrażeniem jak wiele Pan zrozumiał!  > Materialny mózg to komputer, na którym jest wykonywany program.O i zaraz to widać.  Mózg w niczym nie przypomina komputera, a przy pomocy komputerów, jak na razie, można odtworzyć zaledwie kilka, co prostszych, czynności mózgu. Kto jest autorem tego programu? Żyjące zwierzę tworzy interakcyjną całość, w której wszystkie elementy - oddziaływają na siebie. Ważnym elementem tej całości jest układ nerwowy, który wraz ze złożonością organizmu staje się mózgiem. Mózg jest powiększonym i wyspecjalizowanym zwojem w ośrodkowym układzie nerwowym, położonym najbliżej przedniego końca lub najwyżej. Kiedy zaczyna się posiadanie mózgu? Rośliny nie posiadają go wcale. Glista Ascaris pasożytująca w przewodzie pokarmowym ma dokładnie 162 komórki w swym mózgu, plus 92 komórki w obrębie ogona i układu trzewnego. Układ nerwowy pszczoły składa się z około 7 tys. neuronów. U Amphioxus,zwierzęcia niesłychanie prymitywnego, wzdłuż grzbietu tuż za struną grzbietową biegnie struna nerwowa z wyodrębnionym, podzielonym na trzy części mózgiem. Mózg gadów ulega dalszemu zróżnicowaniu, można wyodrębnić w nim rdzeń przedłużony, móżdżek, śródmózgowie i półkule mózgowe. Mózg ptasi góruje nad mózgiem gadzim, który góruje nad mózgiem płazów, a ten nad mózgiem ryb, ale wszystkie, w ich ewolucyjnym rozwoju, zbudowane są według tego samego wzorca typowego dla kręgowców.
Porównując mózgi ssaków z ptasimi, najmniejsze zmiany zauważymy w rdzeniu przedłużonym (zwanym też opuszką mózgu), który spełnia funkcję sterowania oddychaniem, krążeniem krwi i innymi podstawowymi procesami fizjologicznymi. Móżdżek ssaków jest znacznie większy i bardziej złożony, a traci na znaczeniu śródmózgowie, którego funkcje wzrokowe i słuchowe przejmują półkule mózgowe. I tu następuje największa zmiana. Półkule mózgowe ssaka dramatycznie powiększają się przejmując tak wiele funkcji, że reszta mózgu nie tylko w ich cieniu niknie optycznie, ale także traci się poczucie innych istotnych zmian, jakie dokonały się w całym mózgu. W półkulach wyodrębnia się konkretne obszary, zawiadujące zmysłami i mięśniami, oraz tak zwane obszary nieme. Płaty czołowe mózgu są w większości złożone z obszarów niemych, a procentowo są one największe u najwyższych gatunków ssaków.
W przyrodzie można dostrzec stopniowy i nieustanny rozwój od najbardziej prymitywnej sieci nerwowej jamochłonów, aż po najdoskonalsze narzędzie, jakim jest mózg człowieka. Żaden układ nerwowy nie ma takiej złożoności, sprawności i przemyślności.Nie istnieje świadomość bez organizmu i wraz z jego złożonością jakość świadomości rośnie, ale też odwrotnie im prostsze organizmy tym prostsza świadomość im wystarcza do realizacji życiowych funkcji. Chyba nikt nie potrafi wyznaczyć ani granicy świadomości, ani samoświadomości. > Umysł to samo uczący się program, reagujący na impulsy dostarczane przez czujniki ciała i jest funkcją materialnego mózgu.Dla Pana maksymalnie swoje wywody upraszczam, ale to przekracza najbardziej prymitywne rozumienie umysłu. W świecie rzeczywistym podział ciało - umysł jest podziałem sztucznym. Mózg kieruje wszystkimi procesami ciała i wszystkie procesy ciała wpływają na mózg. Mózg kieruje naszymi potrzebami fizjologicznymi, emocjonalnymi i intelektualnymi. To mózg zdecyduje, że zamiast pójść do toalety siądę przy komputerze i wytworzę wydzielinę umysłową, sprowokowaną Pańskim tekstem, ale np. odrobina spożytej chemii spowodowałaby, że miałbym odpowiedzenie Panu w głębokim poważaniu, zajmując się czymś ciekawszym. > Wolna wola, samoświadomość, to dodatkowy "moduł" nałożony na ten komputerowy umysł, który ma możliwość podejmowania decyzji i wyboru sposobu działania umysłu, wpływający na ten umysł.To gdzie Pan ten dodatkowy moduł podepnie? I według jakich algorytmów on ma działać? (Jeżeli mózg jest komputerem to musi działać według algorytmów) Kto je napisał? Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4826 Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chce. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym."Wolna wola", to pojęcie filozoficzne trudno przekładalne na znajomość fizjologii mózgu. Na razie, dalece jeszcze nie wiemy jak bardzo nasze decyzje są świadome i wolne. "Samoświadomość, a nawet tylko świadomość, czym jest? Wiadomo tylko na pewno, że działa tylko w żyjących organizmach posiadających mózg . Rozwija się od późnego płodu, a gaśnie wraz ze śmiercią. Dlatego jest funkcją mózgu, ale jest z nim całkowicie zintegrowaną, w stopniu nie pozwalającym praktycznie rozróżnić hardware od software.@@
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >Nie znamy odpowiednika takiego modułu w naszych komputerach, A może Pan jakiegoś informatyka poprosi to Panu znajdzie. Przecież według Pana mózg to komputer.
>nie znamy możliwości mechanicznego czy elektrycznego uzyskania takiego efektu. No i zaczyna się problem, ale jaki? Może jakiś programista napisze Panu odpowiednie algorytmy, zwiększymy pamięć, przyspieszymy procesory i będzie po sprawie?
Ja proponuję jednak, aby zamiast pieprzyć tu głupoty wziął się Pan za naukę. Komputer jak na razie zupełnie mózgu nie przypomina, choć w komputerach potrafimy stworzyć modele prostych sieci neuronowych, w których istnienie Pan nie wierzy.
>Umiemy wytwarzać mechaniczne umysły, Jak na razie, to nawet modeli zwierzęcych umysłów nikomu nie udało się mechanicznie wytworzyć.
>ale nie wiemy jak stworzyć wolną wolę, samoświadomość. A czy Pan wie co to jest "wolna wola" i "świadomość"? Trudno coś stworzyć - jak się nawet nie wie co ma być stworzone? Uczeni, jak na razie wiodą spór na ten temat. Myślę, że gdy zakończą spór, to technika będzie tak wysoko, że stworzy całkiem przyzwoite surogaty ludzkich umysłów.
>Działanie umysłu zależy od czynników odebranych przez czujniki ciała, ale też od decyzji podejmowanych przez wolną wolę. Działanie mózgu jest procesem, na który wpływ ma ogromna ilość czynników. Zewnętrznych i wewnętrznych. (Organizm człowieka przetwarza około 14 mln bitów informacji na sekundę, w tym świadomie (czyli w sposób swoisty tylko dla człowieka i jakimś zakresie "wyższych zwierząt") około 18, a więc tylko milionowa część otrzymanych z otoczenia informacji przetwarzana jest świadomie. Oddychanie, trawienie, praca serca i jeszcze wiele czynności dokonywanych jest bez udziału naszej świadomości.) Sensory zmysłów są dalece niepełną informacją, na którą mózgi reagują. Część czynników jest znana i opisana. W tym zakresie potrafimy sterować czyimś mózgiem. Zaś część czynników - jak na razie - jest zupełnie nieznaną a nawet niepojętą. Co wcale nie znaczy, że mogą wpływać na mózg jakiekolwiek czynniki pozamaterialne.
>Istnienie wolnej woli, świadomości jest zagadką i nie znamy jej rozwiązania. Tak! Jeszcze na ten temat, poza spekulacjami, nie wiemy na ten temat niczego pewnego.
>Rozwiązanie jej wymaga założenia istnienia energii, oddziaływań, sposobów wpływania na materię innych niż znane dziś elektryczne czy grawitacyjne. Jak czegoś jeszcze nie wiem i rozumiem, to najlepiej gdy powiem, że są takie małe ludziki w czerwonych czapeczkach, które mają tajemne moce. Pitu, pitu - kilo kitu u sufitu.
Powtórzę jeszcze raz. To poważne forum, głupoty to sobie Pan na lekcjach religii opowiadać może. Wszystkie problemy jakie dotyczą problemu ciało-umysł będą rozwiązane zgodnie z naturalizmem naukowym, gdyż wszystkie procesy przebiegające w organizmach - łącznie z informacją - są naturalnymi przekształceniami materii.
@@@ .
>
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
>Niektórzy dopuszczają inne możliwości. >Naukowcy nie mówią z całą pewnością, Prawie wszyscy naukowcy (uczeni to ludzie i też mają różne dolegliwości) nawet mówić nie muszą tej oczywistości dostrzeganej w każdym badaniu, że świadomość występuje tylko u żywych zwierząt i jej procesy dostrzegane są na coraz precyzyjniejszej aparaturze.
>nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii. Moja córka rozebrała kiedyś baterię aby zobaczyć prąd, ale wtedy chodziła jeszcze do przedszkola. Pan też zobaczył na obrazku mózg i żąda dowodów, że świadomość to wytwór materii. Niema Pan szans czytając do końca życia przeczytać wszystkich dowodów, ale jakie pozycje na temat mózgu i świadomości Pan przeczytał. Wystarczającym dowodem materialności procesów jest możliwość ich obserwacji na materialnych urządzeniach i wpływaniu na nie poprzez materialne czynniki.
>Nadal to jest tylko pogląd, hipoteza, nie ma dowodów naukowych na to. Mogę tylko tu napisać, że bardzo współczuję Panu, ale przy okazji zwrócić uwagę na polemikę z Panem wszystkich teistów wypowiadających się na naszym forum i piszących z żalem: Dlaczego traktujecie każdego wierzącego jak idiotę? Nie każdego - Panie i Panowie - nie każdego, ale niektórzy ciężko pracują na taką opinię.
>Tak piszą autorzy artykułów, które pan podał. Przy podawaniu dodałem informację: Dla średnio rozwiniętego intelektualnie nastolatka w zupełności wystarczą zalinkowane przeze mnie internetowe artykuły. A więc od razu wiedziałem, że Pan tego nie zrozumie, ale sądzę, że czyta te wypowiedzi jeszcze parę osób. Polemiki czyta się lepiej jak suchy tekst i sądzę, że te informacje się im przydadzą.
Czy Pan przypadkiem nie wywodzi swojej postawy intelektualnej z badaczy pisma świętego? Zamknięcie się na jakąkolwiek argumentację i nie przyswajanie naukowych informacji, jest dosyć charakterystyczne dla tego środowiska, ale to tylko moja spekulacja na temat interesującej postawy intelektualnej młodego Polaka XXI wieku. Jest Pan godzien podziwu.
"Co ja robię tu?!"
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) | >>nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii. >Pan też zobaczył na obrazku mózg i żąda dowodów, że świadomość to wytwór materii.
Dokładnie tak. To samo pan mówi. Nauka ma podać dowody, by można było stwierdzać z całą pewnością.
> Wystarczającym dowodem materialności procesów jest możliwość ich obserwacji na materialnych urządzeniach i wpływaniu na nie poprzez materialne czynniki.
Poproszę o przykład takich obserwacji i wpływu.
>Zamknięcie się na jakąkolwiek argumentację
Proszę odpowiedzieć na moje pytania argumentując je konkretnymi artykułami:
Jakie doświadczenie można przeprowadzić by potwierdzić stwierdzenie: świadomość jest wytworem materii? Kto je przeprowadził i gdzie mogę o tym przeczytać?
W artykułach, które pan podał nie ma opisu takich doświadczeń. W każdym autor na końcu stwierdza: nie wiemy tego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
> >>>Pan też zobaczył na obrazku mózg i żąda dowodów, że świadomość to wytwór materii.> Dokładnie tak. To samo pan mówi.Bzdura - nawet obrazki Panu pokazałem, nie mówiąc o bardzo dokładnym opisie. Mogę tylko wyrazić głębokie współczucie, że nie jest Pan w stanie tego zrozumieć. > Nauka ma podać dowody, by można było stwierdzać z całą pewnością.Tak nauka jest ograniczona i jak na razie nie udaje się wyprowadzić ludzi z upośledzenia umysłowego, a nawet nie wie jak zrobić z "głąba" inteligenta. Nauka bardzo niewiele rzeczy stwierdza z całą pewnością, gdyż nie jest religią. Dowody naukowe najczęściej mówią, że ściśle określonych warunkach osiągnie się taki, a nie inny rezultat. Nauka wymaga dużo wysiłku, za który wspaniale odpłaca, ale cholernie nielubi odpowiadać na żądania niedouczonych.Może ktoś mniej grzeczny bardziej dosadnie poda Panu niezaprzeczalne dowody materialności procesów świadomości, a są również takie na Pańskim poziomie zrozumienia. (Chociaż może znowu się łudzę Pan i ich nie jest w stanie zrozumieć). > >>>Wystarczającym dowodem materialności procesów jest możliwość ich obserwacji na materialnych urządzeniach i wpływaniu na nie poprzez materialne czynniki.> Poproszę o przykład takich obserwacji i wpływu.Podałem dużo przykładów, choć wielu czytelników zna je doskonale. Wiemy, że Pan nie jest w stanie tego zrozumieć nawet gdyby bardzo chciał, a zupełnie Pan tego nie chce. Przeklejam, to co już wyżej zacytowałem: Neurony w korze mózgu zgrupowane są w kolumnach korowych, liczących 10-100 tysięcy neuronów. Zachodzące w nich procesy możemy od niedawna symulować w dość realistyczny sposób dzięki projektowi Blue Brain (Markram 2006), którego celem była właśnie szczegółowa symulacja funkcji całej kolumny korowej. Większe grupy neuronów (pod jednym milimetrem kwadratowym powierzchni kory jest około 100.000 neuronów)tworzą mezoskopowe sieci, które organizują się w różne filtry analizujące informację dochodzącą ze zmysłów (np. rozpoznawanie fonemów, sylab i wyrazów, lub rozpoznawanie wzrokowe kształtu i ruchu). Tworzą również mapy czuciowe i ruchowe, pozwalające na precyzyjną lokalizację bodźców czuciowych i sterowanie mięśniami za pomocą mechanizmów kodowania populacyjnego. Istnieją liczne modele komputerowe obrazujące szczegóły tych procesów. Korowe i podkorowe sieci neuronowe o skali kilku centymetrów wykonują wiele skomplikowanych funkcji, np. okolice zakrętu wrzecionowatego specjalizują się w rozpoznawaniu twarzy a ich uszkodzenie prowadzi do prozopagnozji, czyli niezdolności do rozpoznawania twarzy. Nie wiemy jeszcze jak ten proces przebiega w szczegółach, ale mamy niezłe pojęcie o tym, jakiego rodzaju transformacje zachodzą w hierarchicznie zorganizowanych sieciach układu wzrokowego, umożliwiając proces widzenia i rozpoznawania obiektów naturalnych. Sieci neuronowe w drugorzędowych obszarach kory zmysłowej integrują informację z różnych źródeł, tworząc odpowiednie skojarzenia z zapamiętanymi epizodami, nadające behawioralny sens pojawiającym się informacjom. Wiemy też sporo o procesach synchronizacji neuronów odpowiedzialnych za uwagę i o powstawaniu różnego rodzaju śladów pamięci, od epizodów do pamięci semantycznej, chociaż nie jest to jeszcze wiedza pewna i szczegółowa. Nawet proste modele sieci neuronowych zapamiętują informację zmieniając całą swoją strukturę i wykazując przy tym wiele cech pamięci biologicznej. Psychiatria komputerowa bada modele normalnych funkcji poznawczych i wyniki zaburzeń na poziomie wytwarzania impulsów i komunikacji pomiędzy neuronami. Swoje modele komputerowe mają właściwie wszystkie zespoły objawów neuropsychologicznych jak i choroby psychiczne (Duch 2000)./.../
Dzięki metodom neuroobrazowania funkcji mózgu (por. Jaśkowski 2009; Duch 2008) - fMRI, PET, SPECT, DTI, MEG, EEG i innych - coraz lepiej widać, które struktury mózgu są zaangażowane w tego typu czynności, jednak odczytanie stanów mentalnych z obrazów aktywności mózgu nie jest łatwe. Do pewnego stopnia udaje się to osiągnąć przy tworzeniu interfejsów mózg-komputer: intencje lub specyficzne myśli da się odróżniać na tyle dokładnie, by użyć je do sterowania wózkiem inwalidzkim lub do wyboru liter czy innych obiektów na ekranie. Postęp w tej dziedzinie jest szybki i jest szansa na bardziej precyzyjne rozpoznawanie specyficznych stanów mentalnych, i to nawet wcześniej, niż zostaną one uświadomione. Proste jak konstrukcja cepa. Ale fideista potrafi tego nie zrozumieć.  To wszystko co zalinkowaliśmy Panu i tak należałoby skleić w jedno aby cokolwiek więcej zrozumieć. Dla inteligentów warto. To pasjonująca wiedza o nas samych. Ja mam już zupełnie dość Pana- proszę iść do księdza on Panu wszystko wytłumaczy, a nam niech Pan gitary nie zawraca. Po wszystkich przeprowadzonych na naszym forum rozmowach pozostał Pan w tym samym miejscu. Bardzo niewiele Pan wie i zawraca Pan głowę poważnym osobom - specjalistom o sporym formalnym i nieformalnym wykształceniu. A po ich poważnych wywodach mówi: A ja i tak wiem lepiej. To jest czysty trollizm. Dlatego ja z Panem kończę rozmowę. Kolegów - czy tak zwanych "Leszków na lato" niech Pan sobie poszuka we własnej parafii. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii. >>Pan też zobaczył na obrazku mózg i żąda dowodów, że świadomość to wytwór materii. >Dokładnie tak. To samo pan mówi. Nauka ma podać dowody, by można było stwierdzać z całą pewnością. I nauka podaje dowody. Wytjaśnia, jak działa materia i jakie są efekty. Jeśli jednak ktoś oczekuje dowodu, że poza tym mzbadanym mechanizmem nie istnieje nic ponadto, to przykro mi bardzo, ale takie dowody nie istnieją. To nie tędy droga. Nauka nie musi udowadniać, że poza nią niczego nie ma. Nie musi i wrecz mocniej - takie dowody nie są możliwe! Jeśli ktokolwiek twierdzi, że coś innego może jest, to on jest zobowiuązany do dowodzenia. Bez dowodu takie tezy można zwyczajnie pominąć. Dlatego nie nauka ma szukać dowodów na nieistnienie jakiejś niematerialnej świadomości, ale ten, kto taką świadomość postuluje - paniał?! Ile razy można to samo tłumaczyć jak ksiądz Kaśce?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | >>>>nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii.
>Ile razy można to samo tłumaczyć jak ksiądz Kaśce? Pani Aniu, ksiądz to ma dobrze, bo Ma gdzie, a chłop to musi z Kaśką w zboże albo na siano. Nie szkoda nerwów? Jeszcze tyle literówek, co tym tekście, to u Pani nie zauważyłem. Jedynym naukowym podejściem przyrodoznawczych badań jest naturalizm, a on jest ograniczony tylko do tego co można stwierdzić za pomocą ludzkich zmysłów. Czyli możemy badać tylko to współczesna filozofia nazywa materią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich.
Nauka bada rzeczywistość i już z założenia nie zajmuje się udowodnianiem nieistnienia. Po pierwsze ludzie nie posiadają do tego żadnych narzędzi, a po drugie ludzka wyobraźnia jest porównywalna tylko z ludzką głupotą i uczeni musieliby zajmować się tylko udowodnianiem, że coś tam nie istnieje. Proszę zobaczyć jaki zestaw bzdur potrafi tylko Pan Rajcelem przedstawić, a przecież ludzi podobnych jemu istniało i istnieją miliardy. Nie racjonaliści stanowili większość, odwrotnie ludzie samodzielnie myślący o krytycznych umysłach zawsze stanowili tylko mniejszościową elitę. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.
Przecież powinno być to proste nawet dla największego intelektualnego tłumoka, że nigdy i nigdzie nie zaistniała świadomość bez istnienia mózgu, że mamy już nowoczesne maszyny pokazujące w czasie rzeczywistym wiele funkcji mózgu, że potrafimy wpływać przeróżnymi bodźcami fizykochemicznymi na pożądane zmiany tych funkcji i co najważniejsze dokonujemy sensownych operacji na mózgu - ze świadomością wywołania określonych pożądanych i niepożądanych skutków.
O czym tu dyskutować? Przecież Pan Rajcelem zawsze Pani powie: To, że nauka nie spotkała tam kierującego tym wszystkim krasnoludka, to wcale nie znaczy, że go tam nie było. Proszę o niepodważalne dowody!
Ma Pani zdrowie? To warto go wykorzystywać bardziej efektywnie. Jest wiele inteligentnej młodzieży ciekawej świata. A ja też bym chętnie poczytał jakiś komunikatywny dla laików opis Pani badań lub osiągnięć nauki, którą sobie Pani wybrała.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >>>>nie ma niepodważalnych badań, że świadomość to wytwór materii.> >Ile razy można to samo tłumaczyć jak ksiądz Kaśce?Pani Aniu, ksiądz to ma dobrze, bo Ma gdzie, a chłop to musi z Kaśką w zboże albo na siano.> Nie szkoda nerwów? Jeszcze tyle literówek, co tym tekście, to u Pani nie zauważyłem.Cudza klawiatura i przeglądarka ustawiona na english  > Nauka bada rzeczywistość i już z założenia nie zajmuje się udowodnianiem nieistnienia.No właśnie! > O czym tu dyskutować?> Przecież Pan Rajcelem zawsze Pani powie: To, że nauka nie spotkała tam kierującego tym wszystkim krasnoludka, to wcale nie znaczy, że go tam nie było.> Proszę o niepodważalne dowody!Pewnie racja... > Ma Pani zdrowie?Chwalić krasnoluda - nie narzekam  > To warto go wykorzystywać bardziej efektywnie. Jest wiele inteligentnej młodzieży ciekawej świata. A ja też bym chętnie poczytał jakiś komunikatywny dla laików opis Pani badań lub osiągnięć nauki, którą sobie Pani wybrała.> Pozdrawiam serdecznie.@@@Hmm... z komunikatywnością może być ciężko, ale na żywo to może i byłoby łatwiej, zapraszam do Mikołowa  A faktycznie, dziedzina ciekawa i spodziewam się sporego zamieszania w perspektywie kilku lat. Właśnie w kontekście przyrostu promienia (co znowu mnie dobiło w geograficznym temacie). Jeśli uda mi się opracować jakiś sensowny tekst w bardziej ludzkim języku, to nie omieszkam przesłać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Przeczytałem podesłaną mi publikację. Dziękuję! Na pewno był to czas spędzony bardziej pożytecznie, od traconego na bezsensowne polemiki z zamkniętymi umysłami fideistów. Szkoda tylko, że w tak dobrze udokumentowanym od strony naukowej artykule nie przedstawiono niepodważalnych dowodów, że wzrost drzew następuje bez krasnoludzkiej interwencji, a gdy nie ma dowodów, że nie następuje, to może następować tylko dzięki ich ingerencji! Przecież np. Pan Rajcelem zawsze Pani powie: To, że nauka nie spotkała tam kierującego tym wszystkim krasnoludka, to wcale nie znaczy, że go tam nie było. > Hmm... z komunikatywnością może być ciężko, ale na żywo to może i byłoby łatwiej, zapraszam do Mikołowa "Gdybym był młodszym dziewczyno..." - to już bym był w okolicach Mikołowa. A tak poważnie, to umiejętność komunikatywnego wyrażania się na piśmie jest ogromnie ważną i coraz ważniejszą dla uczonych. Dlatego warto ćwiczyć tą sztukę na naszym forum. Serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Przeczytałem podesłaną mi publikację. Dziękuję! Na pewno był to czas spędzony bardziej pożytecznie, od traconego na bezsensowne polemiki z zamkniętymi umysłami fideistów. >Szkoda tylko, że w tak dobrze udokumentowanym od strony naukowej artykule nie przedstawiono niepodważalnych dowodów, że wzrost drzew następuje bez krasnoludzkiej interwencji, a gdy nie ma dowodów, że nie następuje, to może następować tylko dzięki ich ingerencji! >Przecież np. Pan Rajcelem zawsze Pani powie: To, że nauka nie spotkała tam kierującego tym wszystkim krasnoludka, to wcale nie znaczy, że go tam nie było. Ano właśnie. Muszę podzielić się tą myślą z resztą zespołu, załamią się, jak się dowiedzą, że cała hipoteza o kant odwłoka roztrzaść, bo nie uwzględniła istnienia krasnoludzkiej siły napędowej, a przecież nie wykluczono tego z całą pewnością. >"Gdybym był młodszym dziewczyno..." - to już bym był w okolicach Mikołowa. >A tak poważnie, to umiejętność komunikatywnego wyrażania się na piśmie jest ogromnie ważną i coraz ważniejszą dla uczonych. Dlatego warto ćwiczyć tą sztukę na naszym forum. Z całą pewnością. Stale się uczę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) |
>Stale się uczę. Ja też!
Dopóki można coś jeszcze poznać lub jeszcze czegoś doznać - dopóty warto żyć.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | Podziwiam cierpliwość, z jaką tłumaczył Pan, że żarówka świeci, komuś kto uparcie domagał się by mu pokazać połączenie żarówki ze światłem  Bardzo interesujące artykuły (zwłaszcza "Między mózgiem a świadomością" w części poświęconej widzeniu!) Dziękuję
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii". To jeszcze nie udowodniona hipoteza. Tak? A podane źródła, które są ignorowane, to nic nie warty chłam? Podobnie nauka nie potwierdziła jeszcze istnienia boga, duszy, inteligencji niematerialnej. Dlatego, idąc tym tym tokiem rozumowania, uznajemy, że są nieprawdą, tak? Jeśli możemy mówić o pewnej drodze udowodnienia, to hipoteza myśli i świadomości jako aktywności materialnej struktury mózgu jest na bardzo zaawansowanym etapie. Podano tu dziesiątki prac, podręczników, książek, publikacji. Pan nie podał ANI JEDNEGO przekonującego dowodu, publikacji, badania, na potwierdzenie lansowanej tezy. Dlatego śmiem twierdzić, że przegrał Pan tą dyskusję z kretesem. >Twierdzi pan, że opiera się na odkryciach nauki, ale pewne rozwiązania przyjmuje pan bez dowodów ze strony nauki. >Ktoś inny może przyjmować inne rozwiązania. Ale dowody są, a zaprzeczanie oczywistym faktom trąci troszkę fanatyzmem. Proszę LEPIEJ udokumentować inne rozwiązanie, to przemyślimy sprawę.
|
|
| | | | | | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
>A podane źródła, które są ignorowane, to nic nie warty chłam?
Podane źródła mówią: nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii".
>Podobnie nauka nie potwierdziła jeszcze istnienia boga, duszy, inteligencji niematerialnej. >Dlatego, idąc tym tym tokiem rozumowania, uznajemy, że są nieprawdą, tak?
Dlatego uznajemy, że mogą być prawdą i można je rozważać.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | >>A podane źródła, które są ignorowane, to nic nie warty chłam? >Podane źródła mówią: nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii". W którym dokładnie pisze, że nauka sugeruje istnienie czegoś więcej? A w którym źródle udowadnia się alternatywną tezę? Jeśli teraz nie poda Pan 10 artykułów naukowych, to radzę zamilknąć i nie kompromitować się więcej. Żąda Pan 100% dowodów, samemu nie mając cienia dowodu pozytywnie potwierdzającego tezę. Pana niewiedza nie może być dowodem na nic.
Kończę rozmowę, bo to jak grochem o ścianę, bez obrazy. Czy to tak trudno zrozumieć? Jeśli dowody są istotne, to nasza teza ma ich wiele - Pan żadnego.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | > >A podane źródła, które są ignorowane, to nic nie warty chłam?> Podane źródła mówią: nauka jeszcze nie potwierdziła, że "Świadomość jest wytworem materii".Podstawą odkrycia neuronalnych korelatów świadomości jest dotarcie do komórek nerwowych, których aktywność jest bezpośrednio związana ze świadomą percepcją jakiegoś bodźca. Zidentyfikowanie takich komórek oznaczałoby odkrycie bezpośredniej reprezentacji takiego świadomego spostrzeżenia. Okazało się, że w istocie jest to możliwe. Co więcej, możliwe jest nawet zidentyfikowanie jednej konkretnej komórki nerwowej, która odpowiada za percepcję jednej konkretnej osoby! /.../ Jak zatem dochodzi do tego, że mózg integruje sygnały pochodzące z rozproszonych populacji neuronów w świadomy percept jednego przedmiotu? Już w latach 80. XX wieku wysunięto hipotezę, że mózg identyfikuje różne grupy neuronów dzięki synchronizacji ich aktywności, czyli dzięki temu, że wyładowują się one w tym samym czasie. /.../ Początkowo Crick i Koch rozszerzyli tę koncepcję na całą świadomość wzrokową i uważali, że zsynchronizowane oscylacje grupy neuronów w zakresie 40 Hz podczas percepcji danego obiektu świadczą o tym, że to właśnie ta grupa neuronów stanowi neuronalne korelaty świadomości wzrokowej. Współcześnie nie ulega wątpliwości, że synchronizacja czasowa między neuronami odgrywa istotną rolę w tworzeniu świadomego spostrzeżenia, jednak nie uważa się, że jest to zarazem warunek wystarczający do pojawienia się świadomości./.../ Współcześnie badacze i poszukiwacze neuronalnych korelatów świadomości spierają się o to, jaka jest natura tych podstawowych procesów neuronalnych. Christof Koch stoi na stanowisku, że każde świadome doznanie związane jest z aktywacją określonej grupy neuronów. Podejście takie nazwać możemy lokalistycznym. Koch utrzymuje, że to, co odpowiada za tworzenie się świadomości, to jakościowe różnice w aktywności neuronalnej. Spostrzeżenie danego obiektu wymaga aktywacji populacji konkretnych neuronów, a nie populacji jakichkolwiek neuronów. Na przeciwnym stanowisku stoi główna oponentka Kocha w tej dyskusji, Susan Greenfield. Uważa ona, że świadomość nie jest wytwarzana przez jakościowo odrębne obszary mózgu, ale przez wzrost intensywności działania całego mózgu. Takie podejście nazwać możemy holistycznym. W koncepcji Greenfield nie istnieją żadne wewnętrzne własności przysługujące określonym populacjom neuronów. Świadomość może być wyjaśniona przez aktywność dziesiątków milionów neuronów, które na kilkaset milisekund synchronizują się, aby następnie szybko się rozproszyć. Greenfield utrzymuje, że powstające w ten sposób zespoły komórek odpowiadają za powstanie świadomości "tu i teraz". W każdym momencie czasu poziom świadomości zmienia się i uzależniony jest od liczby aktywnych neuronów. Greenfield krytykuje też próby odnalezienia anatomicznej lokalizacji świadomości. W jej przekonaniu nie musi istnieć żadne zlokalizowane w przestrzeni centrum jakiejkolwiek funkcji mózgu, a tym bardziej świadomości. Tym "centrum" jest po prostu tworzący się zespół współdziałających komórek, ale bez żadnych konkretnych właściwości przestrzennych. Spór Kocha i Greenfield o naturę neuronalnych korelatów świadomości pokazuje, jak złożony jest "łatwy" problem świadomości, dotyczący jej mózgowych mechanizmów. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby uzmysłowić sobie, że próby rozwiązania "trudnego" problemu okażą się jeszcze bardziej skomplikowane.Jak widać bardzo wiele Pan z tego rozumie, gdy znowu próbuje Pan wrzucać ludziom do mózgu różne krasnoludki. Wśród uczonych większość jest tak rozgarnięta, że nie potrzebuje fideistycznego powtarzania jakiejś mantry np. "Bóg jest wielki", czy amen. Stwierdzenie - "świadomość jest wytworem materii" jest oczywistym, gdy bada się mózgi i ich funkcjonowanie. Czasem muszą powtarzać go filozofowie zajmujący się teorią poznania. > >>>Podobnie nauka nie potwierdziła jeszcze istnienia boga, duszy, inteligencji niematerialnej.> >>>Dlatego, idąc tym tym tokiem rozumowania, uznajemy, że są nieprawdą, tak?> Dlatego uznajemy, że mogą być prawdą i można je rozważać.Kto i na jakich podstawach uznaje, że mogą być prawdą. Wierzącym żadne podstawy nie są potrzebne. Nauka zaś nie zajmuje głupotami, bez najmniejszych weryfikowalnych naukowo podstaw. Nikt z poważnych uczonych, a za tym cała nauka nie uważa za możliwe rozważania na temat istnienia Boga, duszy czy krasnoludków. Oczywiście istnieją jeszcze specjalnie wybitni uczeni, jak amu.edu.pl/~zbigonys/ pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Jacyna-OnyszkiewiczPolecam dorobek tego Pana. Pan Rajcelem ma w Polsce dużą przyszłość. Rozważać można wszystko. Na przykład tak: "Wyszedł na spacer krasnoludek. Jak zawsze ubrany w czerwony kubraczek i czerwoną czapeczkę. Idzie i fajkę sobie kurzy. Patrzy, z przeciwnej strony idzie drugi krasnoludek. Zielona czapeczka, zielony kubraczek i porteczki też zielone. Spojrzał, lekko zdumiony, ale ukłonił się grzecznie i idzie dalej. Za pierwszym kroczy drugi, tak samo ubrany, a za nim następny i następny. Aż przystanął, stuknął się w swoją maleńką łepetynę i westchnął: - Chyba znalazłem się w nie w swojej bajce".Istnieje nawet taka prawidłowość: im mniej naukowej wiedzy i konieczności liczenia się z rzeczywistością tym rozważania są swobodniejsze. Stąd piękno i bajeczność mitów. Bezgranicznym są tylko "Uniwersum", ludzka wyobraźnia i głupota. W nauce nie spekuluje się. Na naukowe twierdzenia muszą być przedstawiane weryfikowalne dowody, a nawet hipotezy muszą być opierane na dotychczasowej wiedzy. Nauka nie zajmuje się dowodami na nieistnienie jakichkolwiek wyobrażeń. Ma dostatecznie dużo zajęć w badaniu i rozumieniu tego co istnieje. Świata rzeczywistego. Swoje bajeczki niech Pan głosi na innych portalach, tam może znajdzie Pan posłuch. Naszą pasją jest poznawanie i rozumienie tego co jest w rzeczywistości, a nie wiara w bzdury wymyślane przez różnych teistów. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Po raz kolejny proszę o podanie podstaw głoszonych treści. Pisało się o badaniach, podawało rzekomo zweryfikowane tezy, proszę o źródła.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|