 |
Głupiomądra filozofia "górnej granicy średniej" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-06-2011 16:53 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Głupiomądra filozofia "górnej granicy średniej" | Zauważyłem ostatnio pewną regularność. Otóż "ktoś" powiedział mi, że coś jest w życiu najważniejsze. Ja się z tym nie zgodziłem, bo myślałem o tym inaczej, ale wniosek był następujący. Każdy głupiomądry powie, że coś jest najważniejsze, gdyż przekonanie o tym, że on to wie, sprawia, że ma on wrażenie, że wie coś najlepiej i jest niby po prostu mądry. Czy to będzie Bóg, pieniądz, miłość, czy filozofia środka, to takie przekonanie określa czyjeś subiektywne przekonanie o własnej mądrości, a przez to czyni tego kogoś po prostu głupiomądrym. Równie dobrze mógłbym ustawić pułap na "górnej granicy średniej" i powiedzieć, że w życiu najważniejsze to się nie przesilać... a wtedy chyba liczyłbym już tylko na oklaski. Poniekąd rzeczywiście tak uważam i to chyba cały w tym paradoks. Zawsze staram się uwzględnić moje "trzy grosze", czyli wartość dodaną do nudy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| finerbijk (17282 punktów) | >Każdy głupiomądry powie, że coś jest najważniejsze, gdyż przekonanie o tym, że on to wie, sprawia, >że ma on wrażenie, że wie coś najlepiej i jest niby po prostu mądry. Pytanie o najważniejsze, to pytanie o sens. Dla każdego może być inny. Jeśli dla mnie najważniejsze to zbieranie znaczków, upieranie się, że filatelistyka jest uniwersalnym celem życia na Ziemi jest nie tyle głupiomądre, co po prostu głupie.
Ale o co właściwie chodzi, żeby przyklasnąć, że to niemądre?
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Ale o co właściwie chodzi, żeby przyklasnąć, że to niemądre? Nie.. nic... tylko takie przemyślenia... Chodzi tylko o tą mądrość. Staram się zrozumieć po co ona komu i jak do niej podchodzić.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
 | aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Ale o co właściwie chodzi, żeby przyklasnąć, że to niemądre? Jak dla mnie to inteligencja istnieje w każdym jej dowodzie. Czy więc mądrość oznacza umiejętność generowania dużej ilości takich dowodów?
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Jak dla mnie to inteligencja istnieje w każdym jej dowodzie. Czy więc mądrość oznacza umiejętność generowania dużej ilości takich dowodów? Mądrość to raczej sztuka, a nie nauka i nie ma nic wspólnego z inteligencją i umiejętnością generowania dowodów na cokolwiek. Sztuka ta obecnie nie cieszy się wzięciem jako mało przydatna, niewymierna i niepraktyczna w stosowaniu. Zamiast tego mamy wyznaczanie i zdobywanie celów, optymalizację wykorzystania potencjałów, kontrolę relacji interpersonalnych, itd., itp. - czyli ogólnie orientację na efekt, a nie stan.
|
|
|  | |
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >"ktoś" powiedział mi, że coś jest w życiu najważniejsze. Ja się z tym nie zgodziłem, bo myślałem o tym inaczej, Na szczęście jesteśmy różni. Różnimy się genetycznie i w innych środowiskach jesteśmy socjalizowani. Mamy różne poziomy intelektualne i różne hierarchie wartości. To co dla jednych jest głupotą dla drugich wartością najwyższą.
Dla mnie jest najważniejszym, aby człowiek mógł kształcić swoje poglądy samodzielnie, aby socjalizujący ułatwiali mu zdobycie materiału do samodzielnych analiz i podejmowania decyzji, a nie decydowali za niego. Człowiek, który posiadł samodzielnie wypracowany pogląd na świat jest człowiekiem najbardziej świadomym swojego wyboru. Ile takich osób występuje w społeczeństwie? Bardzo niewiele. W wiekszości zostaliśmy mocno ukształtowani i nasze wybory uzależnione są od naszego środowiska.
Tak tylko dla siebie, to nie mam żadnych trudności z wyborem ludzi głupich, głupiomądrych i mądrych. Nie przeszkadza mi, że mój wybór jest wyborem zdecydowanej mniejszości. Uważam, że ci którzy wybrali bogacenie się intelektualne stanowią elitę, a ja wybrałem dążenie do tej elity. Inni wybrali rozwój duchowy poprzez religię, a jeszcze inni rozwój materialny poprzez gromadzenie kapitału. Najczęściej jesteśmy jakimiś mieszaninami tych czystych wyborów.
Żyjemy w "wolnym kraju" i każdy może sobie wybrać hierarchię ważności, choć niewielu może sobie wybrać miejsce w społeczeństwie.
Polecam dla intelektualnej rozrywki uniwersalnego i ponadczasowego "Skrzypka na dachu". Jest tam wiele wyborów, korygowanych przez nasz los.
Szczęście, choć ulotne, jest w życiu najważniejsze!
@@@ .
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | >Szczęście, choć ulotne, jest w życiu najważniejsze!
Przepraszam, czy ma pan na myśli własne szczęście, czy może kogoś innego?
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >>>>Szczęście, choć ulotne, jest w życiu najważniejsze! >Przepraszam, czy ma pan na myśli własne szczęście, czy może kogoś innego? Tu miałem na myśli fortunę, która niby kołem się toczy, ale to koło jakoś jest cholernie powichrowane. Moja konstatacja jest ogólną, o moje szczęście los raczej zadbał, choć mógł się trochę bardziej postarać. Ale mógł też znacznie mniej, więc nie narzekam.
@@@ .
|
|
| |  | | finerbijk (17282 punktów) | > Tu miałem na myśli fortunę, która niby kołem się toczy, ale to koło jakoś jest cholernie powichrowane.I to ma być w życiu najważniejsze? Jakiś zasrany totolotek? A gdzie kowal, wykuwający w żelazie swój los, albo jakiś choćby krzak, którego się można chwycić, by nie spaść w przepaść. Pan zamiast tego proponuje filozofię kuli pinballowej..
|
|
| | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >A gdzie kowal, wykuwający w żelazie swój los,...
Dziś prawdziwych kowali już nie ma, bo czy warto po głowie się tłuc,...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | > I to ma być w życiu najważniejsze? Jakiś zasrany totolotek?Ten zasrany totolotek decyduje o naszych zdolnościach genetycznych po rodzince i wyprawce intelektualnej i materialnej od rodzinki. Ten zasrany totolotek decyduje czy nasze banalne decyzje będą miały decydujący wpływ na nasze dalsze życie. Ten zasrany totolotek decyduje czy jakaś komórka naszego organizmu nie zapragnie nieśmiertelności i całości nie doprowadzi do szybkiej zguby. > A gdzie kowal, wykuwający w żelazie swój los, albo jakiś choćby krzak, którego się można chwycić, by nie spaść w przepaść.Kowal kuje, po...rduje, ale los to fortuna nam gotuje. Oczywiście jestem zwolennikiem walki o swój los, ale nie zapominając o "Greku Zorbie". > Pan zamiast tego proponuje filozofię kuli pinballowej..  Co to za filozofia kuli pinballowej - "Jak Pan Bóg kule nosi"! Na kogo traf - na tego bęc. I poważnie: Czy posiadamy wolną wolę, czy jesteśmy wytworami łańcuchów przyczyn i skutków? Czy podlegając koniecznościom przyczynowym możemy być wolni i w jakim zakresie? Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po swojej myśli?
Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję.
Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia @@@ .
|
|
| | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | >A gdzie kowal, wykuwający w żelazie swój los?
Informuję, że od pewnego czasu kowal wykuwa mój los.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Informuję, że od pewnego czasu kowal wykuwa mój los.
A dokładniej - wali w co?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | >Nie przeszkadza mi, że mój wybór jest wyborem zdecydowanej mniejszości. Uważam, że ci którzy wybrali bogacenie się intelektualne stanowią elitę, a ja wybrałem dążenie do tej elity. Inni wybrali rozwój duchowy poprzez religię, a jeszcze inni rozwój materialny poprzez gromadzenie kapitału. No dobrze... jeśli jednak teraz patrzymy na świat przez pryzmat tej elity ludzi, których nie uznamy za "głupiomądrych", ale ludzi, którzy "wiedzą co jest w życiu najważniejsze", a przynajmniej będą mieli we własnym środowisku przekonanie o swojej "wyższości", którym emanować będą na otoczenie, to zawsze znajdzie się jakaś furtka do mniemań alternatywnych, tylko dlatego, że komuś nie w smak jego nie-prosperita. W tej sytuacji zemsta jest zawsze wyborem, ale tylko przez wchodzenie w konflikt ze strukturą i systemem oznacza, że może ulec zmianie hierarchia priorytetów, a przede wszystkim jest co atakować. Nie można więc wyeliminować pojęcia zemsty od systemu, który zakłada jakąś elitarność jednostek. Z drugiej strony, czy istnieje sens tworzenia takiego systemu wartości, który z góry eliminowałby szansę zemsty, uznając ją za problematyczną? Dziękuję, bo odniosłem wrażenie, że jestem takim "bytem socjalizującym"... i chyba tym właśnie jestem, choć za socjalistę to się za bardzo nie uważam.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >>>>Nie przeszkadza mi, że mój wybór jest wyborem zdecydowanej mniejszości. Uważam, że ci którzy wybrali bogacenie się intelektualne stanowią elitę, a ja wybrałem dążenie do tej elity. Inni wybrali rozwój duchowy poprzez religię, a jeszcze inni rozwój materialny poprzez gromadzenie kapitału. >No dobrze... jeśli jednak teraz patrzymy na świat przez pryzmat ludzi, którzy "wiedzą co jest w życiu najważniejsze", Nie potrafię spojrzeć przez taki pryzmat. Ja tylko wiem - co dla mnie jest najważniejsze, mam swoją subiektywną hierarchię wartości. Np. gdy czytam wypowiedzi niektórych uczestników naszego forum, to nie zgadzam się z ich hierarchią, ale gdy czytam innych, to chyba bym się własną pięścią zabił, gdybym miał być tak ograniczonym. Ale tu spotykam, w większości, ludzi podobnych do mnie - sceptycznych i poszukujących.
>a przynajmniej będą mieli we własnym środowisku przekonanie o swojej "wyższości", którym emanować będą na otoczenie, to zawsze znajdzie się jakaś furtka do mniemań alternatywnych, tylko dlatego, że komuś nie w smak jego nie-prosperita. Wyższość można okazywać w różny sposób. Na przykład można mieć gabinet tak wielki, aby petent do naszego biurka musiał się przespacerować. Poprzez budowę "gargamela" i założenie białych skarpetek. Przez wpisanie sobie mgr na prywatnej wizytówce itd.
Wśród ludzi, z którymi się po przyjacielsku spotykam, nie mam szans na poczucie swojej wyższości (raczej odwrotnie), a gdy czasem jestem w środowisku, które intelektualnie mi "nie dorasta", to staram się swoją wyższość intelektualną ukryć. Ludzie mogą mieć różny poziom materialny i intelektualny, ale wszyscy mamy tą samą wartość i wszystkim należy się szacunek.
>W tej sytuacji zemsta jest zawsze wyborem, ale tylko przez wchodzenie w konflikt ze strukturą i systemem oznacza, że może ulec zmianie hierarchia priorytetów, a przede wszystkim jest co atakować. Aby być człowiekiem - sam rozum nie wystarcza - trzeba mieć uczucia. Te same uczucia w zależności od nasilenia mogą burzyć i budować. Człowiek mądry powinien się starać zapanować nad własnymi uczuciami i nie prowokować innych do zbyt gwałtownych uczuć. Człowiek - jak pokazują badania socjologiczne aprobuje i hierarchię i różnice z tej hierarchii wynikające, ale to musi być racjonalne uzasadniony poziom różnic, gdy jest przekroczony wywołuje agresję.
>Nie można więc wyeliminować pojęcia zemsty od systemu, który zakłada jakąś elitarność jednostek. Z drugiej strony, czy istnieje sens tworzenia takiego systemu wartości, który z góry eliminowałby szansę zemsty, uznając ją za problematyczną? Nawet należy. Można budować taki system, w którym stopień poczucia niesprawiedliwości, nie będzie odczuwany jako poczucie nieuzasadnionej niczym krzywdy. W cywilizowanych krajach warto brać pod uwagę np. wskaźnik Giniego, ale to tylko jedno z narzędzi.
>Dziękuję, bo odniosłem wrażenie, że jestem takim "bytem socjalizującym"... i chyba tym właśnie jestem, choć za socjalistę to się za bardzo nie uważam. Zupełnie drugorzędne ma znaczenie za kogo się uważamy. Inni to wiedzą lepiej od nas. Warto uważać się za racjonalnego inteligenta dążącego do wiedzy i jak najwięcej czytać. Ale czytać wszystkich, a nawet najbardziej tych, którzy są źle przez aktualną propagandę widziani. Socjaliści różnych epok mogli się mylić i nie mieć racji w wielu aspektach, ale tylko ideologiczny idiota może wierzyć, że byli to i są sami głupcy i złoczyńcy. Postęp w jakości życia całych społeczeństw wynika ze stałej konkurencyjności idei, a nie z wiary w jedyno-słuszność tej, w którą się wierzy i/lub jest indoktrynowana przez państwo.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|