 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2012 10:08 | TylkoPytam (80 punktów) | Religia hamulcem? | Witam
Jak wiemy religia zniekształca rzeczywistość, wyplenia w ludziach krytycyzm itd. Nie jest jednak tak, że zatrzymuje ona ludzi chorych psychicznie (mam na myśli bardzo poważne stany chorobowe) przed dokonywaniem czynów niemoralnych? Strach może kontrolować ich działania i myśli. Oczywiście gdy religia jest chora wtedy i człowiek choruje, lecz gdybyśmy mieli do czynienia np. z religią "absolutnego pokoju"? Nie rób nikomu krzywdy, szanuj wszystkich bo inaczej... wiadomo co. Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >gdybyśmy mieli do czynienia np. z religią "absolutnego pokoju"? Nie rób nikomu krzywdy, szanuj wszystkich bo inaczej... wiadomo co. Co to za pokój, jak za karę ma być "wiadomo co"? Jeśli człowiek sam nie dojdzie do rozumu, że bez pokoju się nie da, to żadna kara go nie przestraszy. Tym bardziej ta do odbycia po śmierci.
|
|
 | 10 na 10 | niewiarygodny (524 punktów) | Mi najbardziej pod tym kątem przeszkadza w religii to, że przyczynia się do czyszczenia sumień morderców w więzieniach. Dlatego jest tam tak dużo gorliwie wierzących, ponieważ religia daje im szansę na wolność po śmierci oraz pozwala im pozbyć się wyrzutów sumienia, które na pewno przytrafiają się większości. Zasadniczo wyrzuty sumienia są największą karą jaka może człowieka dosięgnąć, bez używania przemocy, a religia to sumienie czyści. Każda religia jest religią pokoju, a najbardziej islam, kilkakrotnie słyszałem takie wypowiedzi. Tylko jest drobnym druczkiem dopisane, jeżeli nie będzie żadnej innej religii oraz ateizmu, tylko wtedy religia jest pokojowa jak Szwajcaria
|
|
|  | | Lodowy (1486 punktów) | >Mi najbardziej pod tym kątem przeszkadza w religii to, że przyczynia się do czyszczenia sumień morderców w więzieniach. Dlatego jest tam tak dużo gorliwie wierzących, ponieważ religia daje im szansę na wolność po śmierci oraz pozwala im pozbyć się wyrzutów sumienia, które na pewno przytrafiają się większości. Zasadniczo wyrzuty sumienia są największą karą jaka może człowieka dosięgnąć, bez używania przemocy, a religia to sumienie czyści. A co to jest sumienie?
|
|
| |  | 7 na 7 | niewiarygodny (524 punktów) | >A co to jest sumienie? Wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, moralności? Coś w ten deseń.
|
|
| | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>A co to jest sumienie? >Wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, moralności? Coś w ten deseń. Musiałbym zadać kolejne pytanie, co to jest moralność? Z kolei poczucie sprawiedliwości to bardzo subiektywne odczucie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | > Wewnętrzne poczucie sprawiedliwości, moralności? Coś w ten deseń.Eee tam. Przeczytaj co napisał sceptymucha - sumienie to "brak akceptacji dla samego siebie".
|
|
| |  | 9 na 9 | Ag-nes (2295 punktów) | > A co to jest sumienie?To takie "cuś" co nie pozwala cieszyć się grzechem.
|
|
| |  | 4 na 4 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>A co to jest sumienie? Brak akceptacji dla samego siebie.
Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | > A co to jest sumienie?Nie wiem czym jest Twoje. Moje jest klątwą, która paradoksalnie nobilituje mnie we własnych oczach, bo pozwala mi czuć się człowiekiem. Niebo płonie
|
|
|  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Mi najbardziej pod tym kątem przeszkadza w religii to, że przyczynia się do czyszczenia sumień morderców w więzieniach. Mnie to akurat nie przeszkadza. Każdy ma prawo do błędu i do przebaczenia, pod warunkiem wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Na drugim biegunie jest vendetta.
Zło religii upatruję w tym, że tłamszą indywidualizm próbując wtłoczyć jednostki w sztywną matrycę zachowań, relacji społecznych, sposobu myślenia i zasad moralnych, jednocześnie przywłaszczając sobie prawo do oceny zgodności z powyższymi. Poprzez hamowanie wolności powstrzymują postęp i rozwój, które są konieczne do przetrwania.
|
|
| |  | 2 na 2 | niewiarygodny (524 punktów) |
>Mnie to akurat nie przeszkadza. Każdy ma prawo do błędu i do przebaczenia, pod warunkiem wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Na drugim biegunie jest vendetta. czy za błąd można uznać zabójstwo? Jeżeli uznamy że każdy może raz zamordować wtedy to będzie vendetta.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Mnie to akurat nie przeszkadza. Każdy ma prawo do błędu i do przebaczenia, pod warunkiem wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Na drugim biegunie jest vendetta.> czy za błąd można uznać zabójstwo? Jeżeli uznamy że każdy może raz zamordować wtedy to będzie vendetta.Fajny pomysł na opowiadanie.  Plus. Pozdrawiam
Człowiek zawsze znajdzie coś nowego w obcym języku. Dziś poznałem nowe pojęcie: "Negative IQ"
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >czy za błąd można uznać zabójstwo? Czasami można. >Jeżeli uznamy że każdy może raz zamordować wtedy to będzie vendetta. Przebaczenie nie oznacza zwolnienia z odpowiedzialności, kara musi być. Chodzi o to, aby takiego nie przekreślać raz na zawsze. Z wyjątkiem może jakichś patologicznych seryjnych morderców, itd.
|
|
| | | |  | | niewiarygodny (524 punktów) | >>czy za błąd można uznać zabójstwo? >Czasami można. Zginąć może ktoś w wyniku błędu, np. katastrofa smoleńska. Natomiast za błąd może uznać zabójstwo, każdy kto się tego dopuścił. >>Jeżeli uznamy że każdy może raz zamordować wtedy to będzie vendetta. >Przebaczenie nie oznacza zwolnienia z odpowiedzialności, kara musi być. Chodzi o to, aby takiego nie przekreślać raz na zawsze. Z wyjątkiem może jakichś patologicznych seryjnych morderców, itd.
Zobacz sobie film skazani na shawshank, dobrze pokazuje jak wygląda życie człowieka, który wychodzi na wolność po 25 latach odsiadki.
Przebaczenie jest w kwestii rodziny ofiary, nie ma nic do kary. Wiadomo można wybaczyć osobie która zabiła nieumyślnie, ale z premedytacją to już inna kwestia dużo trudniejsza o ile w ogóle możliwa. Kara dla jednego i drugiego też musi być inna, w zależności od okoliczności i motywu lub jego braku czyli przypadkowej śmierci.
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Przebaczenie jest w kwestii rodziny ofiary, nie ma nic do kary. No wiadomo, że to różne rzeczy. Tobie się nie podobało, że religia pozwala oczyścić sumienie mordercy.
>Wiadomo można wybaczyć osobie która zabiła nieumyślnie, ale z premedytacją to już inna kwestia dużo trudniejsza o ile w ogóle możliwa. Dla mnie możliwa. Może ktoś zabić z poczucia krzywdy, pod wpływem manipulacji, złych wzorców środowiskowych, przy niskiej świadomości konsekwencji i z tysiąca innych przyczyn. "Zbrodnię i karę" czytałeś?
|
|
| | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Zobacz sobie film skazani na shawshank, dobrze pokazuje jak wygląda życie człowieka, który wychodzi na wolność po 25 latach odsiadki.Nie film tylko jego krótki urywek. Pokazuje faceta, który po wyjściu z paki czuje się tak nieswojo, że postanawia się powiesić. Dobrze pamiętam? Niebo płonie
|
|
| |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >Zło religii upatruję w tym, że tłamszą indywidualizm próbując wtłoczyć jednostki w sztywną matrycę zachowań, relacji społecznych, sposobu myślenia i zasad moralnych, jednocześnie przywłaszczając sobie prawo do oceny zgodności z powyższymi. Trochę Cię nie rozumiem. Jeśli mają własne zasady moralne to chyba mogą oceniać zgodność z powyższymi? Można oczywiście te zasady po prostu odrzucić.
|
|
| | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Trochę Cię nie rozumiem. Jeśli mają własne zasady moralne to chyba mogą oceniać zgodność z powyższymi? Mogą, ale nie muszą. Ocena ta w wielkich religiach wiąże się z określonymi restrykcjami dla grzeszników nakładanymi administracyjnie, co powoduje u takich osób (jeśli są wierzące), różne implikacje psychiczne, a nawet fizyczne (islam). Mogliby się bez tego obejść, pozostawiając sprawę do rozstrzygnięcia w "sumieniu" zainteresowanego. To miałem na myśli.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Zło religii upatruję w tym, że tłamszą indywidualizm próbując wtłoczyć jednostki w sztywną matrycę zachowań, relacji społecznych, sposobu myślenia i zasad moralnych, jednocześnie przywłaszczając sobie prawo do oceny zgodności z powyższymi. >Trochę Cię nie rozumiem. Jeśli mają własne zasady moralne to chyba mogą oceniać zgodność z powyższymi? Można oczywiście te zasady po prostu odrzucić. Równie dobrze mogą sobie wyjść z ich religii.
Na tym polega religia, że mówi co jest dobre i złe. To jedna z rzeczy, którą różni się od wiary. Jeśli odrzucasz pewne zasady, to heretyzujesz, a to jest be. Katolik powinien słuchać pana i mistrza i już. A tylko kościół wie, co pan i mistrz powiedział.
Problem jest bardziej złożony. Skąd mamy zasady moralne? W dużej mierze powielamy te, które nam przekazano, wiele z nich opiera się na założeniach nabytych w dzieciństwie. Jeśli wychowa się nas w jakimś duchu, to niezmiernie trudno jest dostrzec, że coś nie gra.
Dlatego przełamanie pewnych np. stereotypów w wieku dorosłym jest trudne, chociaż nie niemożliwe.
Im silniejsza indoktrynacja, tym trudniejsze przełamanie. A indoktrynacja nieweryfikowalna jest z góry wygrana, nie można wykazać błędu.
|
|
12 na 12 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > lecz gdybyśmy mieli do czynienia np. z religią >"absolutnego pokoju"? Nie rób nikomu krzywdy, szanuj wszystkich bo inaczej... wiadomo co. -Niewykonalne. Musiałbyś wszystkich na to nawrócić, a jakby ktoś nie chciał wyznawać, to co, siłą? Czy byłaby to grupa, która dałaby się obijać po pysku i nadstawiać kolejne policzki i pośladki, jak Amisze? to ja dziękuję.
> Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady?
-Naprawdę, wszystko. Wystarczy przelecieć po kanałach TV i zobaczyć ile konfliktów wywołują religie między samymi wierzącymi. Sporo problemów jest w domach rodzinnych, gdzie są niewierzący. Ci raczej nie "nawracają", a są nawracani, na różne sposoby. Mnóstwo związków międzyludzkich, partnerskich też się rozpada lub nie dochodzi do skutku przez różnice religijne, a nawet interpretację religii lub różnice w intensywności jej wyznawania. -Odwróciłbym pytanie, czy jest jakaś dziedzina, w której aktywne praktykowanie religii nie szkodzi?
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
9 na 9 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
> Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady?
Trudno podać przykłady na stwierdzenie "zatruwa wszystko", ponieważ wtedy trzeba by opisać dosłownie wszystko, a to jest niewykonalne, gdyż życia na to nie wystarczy. Może lepiej spróbować znaleźć podstawę - co to jest to "wszystko".
Myślę, że może to być całokształt naszej ludzkiej aktywności i kontaktów z innymi ludźmi. Jeśli jestem wierzący, to na starcie dostaję etykietkę "MORALNY", więc nie moje czyny to potwierdzają lecz przynależność do grupy, która to twierdzi. Na jakiej podstawie? Bo tak mówi święty tekst, w który mam wierzyć (nawet nie muszę go czytać, żeby wiedzieć, że jest święty i nieomylny, a ja automatycznie jestem moralny). Zatem inni - ci z złymi świętymi tekstami i ci bez nich - nie są moralni, bo mój tekst ich wykluczył. No, chyba żeby się nawrócili, wtedy też będą równie moralni jak ja.
Taka postawa rzutuje na całość moich kontaktów z innymi ludźmi, a ja nawet nie muszę pracować nad sobą - po prostu jestem moralny i każdy mój czyn taki jest. Nie muszę zadawać pytań, bo wszystkie odpowiedzi są już w moim tekście. Nie muszę być ciekawy świata - bo jest on opisany w moim tekście oraz w tekstach innych, bardziej moralnych ode mnie ludzi, którzy nad tym tekstem pracują od niemal dwóch tysiącleci i pokazują mi, co ten tekst naprawdę mi mówi, gdybym przypadkiem nie wiedział.
Moja moralność podporządkowana jest pewnej strukturze władzy, która mówi mi co i jak mam robić, żeby być dobrym człowiekiem. Zazwyczaj mówią mi, kogo mam się wystrzegać, bo ma inny tekst i/lub jest złym człowiekiem - żydem, homoseksualistą, masonem, a może nawet i ateistą. Ludzie ze struktury tej władzy chcą usilnie kontrolować moją seksualność - jak, kiedy i z kim. I wszystko to wyczytali w tym świętym tekście, który czyni mnie moralnym (lub dokonali jedynie słusznych interpretacji tego tekstu).
W mieście, w którym mieszkam, jest około 50 tys. mieszkańców, czyli mniej więcej tylu ile jest chrześcijańskich wyznań - po jednym dla każdego. Gdyby zaistniała taka sytuacja, to tylko ja jeden byłbym tu moralny, a reszta musiałaby się mniej lub bardziej mylić. Ja pójdę do nieba, jeśli będę się trzymał mojego tekstu, a oni - nie. Nie są tego tak warci jak ja. Bo ja jestem w pełni moralny i mój Bóg mnie kocha. A całą resztę też kocha? Hmm, chyba nie aż tak jak mnie (i moją grupę). Czy Bóg się pogniewa jeśli zrobię im krzywdę? Jeśli nazwę kogoś z nich pedałem, żydkiem, brudnym arabem, ruskiem, czarnuchem a nawet, tfu!, bezbożnikiem? Chyba nie, bo to ja jestem dobry i moralny. Oni i tak nie będą zbawieni.
Czy z tego nie wypływa "wszystko"? Według mnie tak i zarazem to "wszystko" jest zatrute u źródła. U źródła ignorancji, która jest naturalną konsekwencją religii. A słowa o miłowaniu bliźniego? Tak, ładne słowa, ale rzeczywistość ich nie potwierdza lub to miłowanie zależne jest od tego, co mówi mój święty tekst i ludzie, którzy na jego podstawie wszystko wiedzą lepiej.
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | >Myślę, że może to być całokształt naszej ludzkiej aktywności i kontaktów z innymi ludźmi. Jeśli jestem wierzący, to na starcie dostaję etykietkę "MORALNY", więc nie moje czyny to potwierdzają lecz przynależność do grupy, która to twierdzi. Co to znaczy, że ktoś jest "moralny"?
|
|
|  | 4 na 4 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
>Co to znaczy, że ktoś jest "moralny"?
W moim rozumieniu - a być może i potocznym, intuicyjnym - "moralny" jest ktoś, kto postępuje zgodnie z zasadami określającymi co jest dobre, a co jest złe. Od razu dodam, że nie podejmuję się definiować dobra i zła i pojęć tych używam intuicyjnie, licząc na to, że inni pojmują je tak samo lub podobnie. Przynajmniej w obrębie tej samej kultury.
|
|
| |  | 2 na 2 | Lodowy (1486 punktów) | >>Co to znaczy, że ktoś jest "moralny"? >W moim rozumieniu - a być może i potocznym, intuicyjnym - "moralny" jest ktoś, kto postępuje zgodnie z zasadami określającymi co jest dobre, a co jest złe. Skąd wziąłeś stwierdzenie, że ludzie wierzący są moralni? Przyjęli pewien konkretny zestaw zasad moralnych i nie czyni to ich ani lepszymi ani gorszymi. Takich, którzy uważają się za lepszych (bardziej moralnych) z powodu własnego światopoglądu znajdziesz zarówno wśród wierzących jak i niewierzących. >Od razu dodam, że nie podejmuję się definiować dobra i zła i pojęć tych używam intuicyjnie, licząc na to, że inni pojmują je tak samo lub podobnie. Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła. W związku z tym cała pisanina o sumieniu, moralności itp. to zwykła strata czasu. Liczenie na to "że inni pojmują je tak samo lub podobnie" jest naiwne.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
>Skąd wziąłeś stwierdzenie, że ludzie wierzący są moralni? Przyjęli pewien konkretny zestaw zasad moralnych i nie czyni to ich ani lepszymi ani gorszymi. Takich, którzy uważają się za lepszych (bardziej moralnych) z powodu własnego światopoglądu znajdziesz zarówno wśród wierzących jak i niewierzących.
A stąd, że nigdy nie spotkałem się z tym, aby wierzący miał wątpliwości co do swojej moralności i kapłani ich w tym cały czas utwierdzają. Dlaczego chcą, żeby inni przyjęli ich wiarę? Dlatego, że być może jest dobra? Nie - dlatego, że nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Oczywiście, w każdej grupie są tacy, którzy uważają się lepszych z powodu własnego światopoglądu.
>Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła. W związku z tym cała pisanina o sumieniu, moralności itp. to zwykła strata czasu. Liczenie na to "że inni pojmują je tak samo lub podobnie" jest naiwne. > Za to niemal każdy wierzący podejmuje się "obiektywnie" definiować dobro i zło. I tego się właśnie boję najbardziej. Strata czasu? Naiwne? Być może, ale nie tracę nadziei. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >A stąd, że nigdy nie spotkałem się z tym, aby wierzący miał wątpliwości co do swojej moralności i kapłani ich w tym cały czas utwierdzają. Dlaczego chcą, żeby inni przyjęli ich wiarę? Dlatego, że być może jest dobra? Nie - dlatego, że nie mają co do tego żadnych wątpliwości. To chyba dobrze jeśli ma się pełne przekonanie do swoich poglądów. Masz wątpliwości co do własnego ateizmu? Poza tym nie wiem, jak to co napisałeś ma wyjaśniać stwierdzenie, że wierzący są moralni? >>Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła. W związku z tym cała pisanina o sumieniu, moralności itp. to zwykła strata czasu. Liczenie na to "że inni pojmują je tak samo lub podobnie" jest naiwne. >Za to niemal każdy wierzący podejmuje się "obiektywnie" definiować dobro i zło. I tego się właśnie boję najbardziej. Każdy ma prawo do swoich poglądów. Nie wiem czego się boisz. Wszyscy mają myśleć tak samo?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
>To chyba dobrze jeśli ma się pełne przekonanie do swoich poglądów. Masz wątpliwości co do własnego ateizmu?
Tak i nie. W imię pełnego przekonania zginęło już wielu ludzi. Wątpliwości? A gdzie to wyczytałeś?
>Poza tym nie wiem, jak to co napisałeś ma wyjaśniać stwierdzenie, że wierzący są moralni? A tak napisałem? Nie, jedynie stwierdziłem, że oni WIEDZĄ, że są moralni. A oprócz tego wiedzą, że inni nie są.
>Każdy ma prawo do swoich poglądów. Nie wiem czego się boisz. Wszyscy mają myśleć tak samo? > To jest nas już dwóch, bo ja też nie wiem, czego się boję. A przynajmniej nie wynika to z moich wypowiedzi. Gdzie konkretnie to wyczytałeś? Nie, nie wszyscy mają myśleć tak samo, to byłoby nudne. Nie obchodzi mnie, co myślisz, dopóki nie robisz komuś krzywdy. A co ważniejsze - krzywdy w rozumieniu kogoś innego. Wierz w co chcesz, ale nie wpychaj swojej wiary do życia publicznego, systemu prawnego i nie molestuj nią dzieci. Ot i wszystko. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | >>To chyba dobrze jeśli ma się pełne przekonanie do swoich poglądów. Masz wątpliwości co do własnego ateizmu? >Tak i nie. Taka odpowiedź wszystko wyjaśnia. >W imię pełnego przekonania zginęło już wielu ludzi. Ale jakich przekonań? Jakich ludzi? Tych którzy zginęli w wojnach religijnych, islamskich zamachach bombowych? Tych których zabili Hitler czy Stalin? >Wątpliwości? A gdzie to wyczytałeś? Zadałem Ci pytanie, niczego nie stwierdziłem. Możesz odpowiedzieć jak chcesz. >To jest nas już dwóch, bo ja też nie wiem, czego się boję. A przynajmniej nie wynika to z moich wypowiedzi. Gdzie konkretnie to wyczytałeś? Napisałeś: "I tego się właśnie boję najbardziej." >Nie, nie wszyscy mają myśleć tak samo, to byłoby nudne. Nie obchodzi mnie, co myślisz, dopóki nie robisz komuś krzywdy. A co ważniejsze - krzywdy w rozumieniu kogoś innego. Wierz w co chcesz, ale nie wpychaj swojej wiary do życia publicznego, systemu prawnego i nie molestuj nią dzieci. Ot i wszystko. Do tej pory pisaliśmy o przekonaniu do swojego światopoglądu. W jaki sposób przekłada się to na na życie publiczne to kolejny temat, temat rzeka. ps Piszesz bardzo ogólnie i poruszasz bardzo wiele zagadnień naraz, bez konkretów. Trudno jest połapać się o co Ci chodzi.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) | >>>To chyba dobrze jeśli ma się pełne przekonanie do swoich poglądów. Masz wątpliwości co do własnego ateizmu? >>Tak i nie. >Taka odpowiedź wszystko wyjaśnia.
Czy zauważyłeś, że "Tak i nie" oraz dalsza część zdania odnosiła się do pierwszego twojego zdania, a dopiero następne zdanie odnosiło się do wątpliwości? Na pewno zauważyłeś, ale uciąłeś tam, gdzie chciałeś, kwitując to stwierdzeniem, że "taka odpowiedź wszystko wyjaśnia". To nie była odpowiedź na to pytanie i dobrze o tym wiesz. Jaki sens ma nasze pisanie, jeśli świadomie manipulujesz tekstem?
Resztę pominę, gdyż jak zauważyłeś:
>Piszesz bardzo ogólnie i poruszasz bardzo wiele zagadnień naraz, bez konkretów. Trudno jest połapać się o co Ci chodzi.
Tylko o jedno - odpowiedź na pytanie: Religia hamulcem? Moja odpowiedź brzmi - tak. _
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła.Na starego ateistycznego Boga wszelkich bogów przysięgam, że co do ludzi to zgadzam się z mądrym rabinem: W słynnej opowieści (Talmud/Szabat 31a), do wielkiego rabiego Hillela, największego rabina epoki Talmudu, przyszedł poganin i zaproponował, że nawróci się na judaizm, jeśli Hillel zdoła wyłożyć mu całą Torę w czasie, gdy on będzie stał na jednej nodze. Hillel rzekł: "Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Oto cała Tora. Reszta to tylko komentarz. Idź i ucz się".A profesor Kotarbiński, to nie jakiś zakłamany kapłan i żył zgodnie z tym co mówił, a mówił mądrze o tym co dobre a co złe. Warto poznać co pisał: www.marcin(*)/marcinpietrzak/wkfe/wkfe2.pdf www.racjonalista.pl/kk.php/s,4411> W związku z tym cała pisanina o sumieniu, moralności itp. to zwykła strata czasu.Tak, dokładnie ma Pan rację dyskusja z obłudnymi katolikami na temat moralności mija się z celem. To są specjaliści od pouczania innych. Natomiast sami niczym moralnym się nie wyróżniają od wszystkich innych wyznań oraz od bezwyznaniowców. > Liczenie na to "że inni pojmują je tak samo lub podobnie" jest naiwne.Znowu ma Pan rację. Zamiast pouczać lepiej dawać przykład, a z tym u wierzących kiepsko. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | >. >>Żaden ateista nie podejmie się definiowania obiektywnego pojęcia dobra i zła.
Panie Andrzeju! A ja, na starego ateistycznego Boga przysięgam, że młodzież nie zna Kotarbińskiego. On i jego etyka wraz z materialistami zostały odsunięte w cień razem z ubiegłą epoką. A szkoda...(Dzięki za linki i przypomnienie profesora.) Definiowanie pojęcia dobra i zła teraz nie istnieje, a może stało się w naszym społeczeństwie bardzo dowolne. Religia KK, powszechna jej "nauka" w szkole, odgrywa tutaj negatywną rolę. Ludzie używają środków antykoncepcyjnych, żyją bez ślubu - łamiąc jej zasady. W ten sposób inne zasady łamie się z podobną łatwością.Wychodzi na to, że każdy ma swoją moralność, a zasady, te z etyki niezależnej i te z katechizmu interpretuje tak, jak komu wygodnie.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> Panie Andrzeju!> A ja, na starego ateistycznego Boga przysięgam, że młodzież nie zna Kotarbińskiego.> On i jego etyka wraz z materialistami zostały odsunięte w cień razem z ubiegłą epoką. A szkoda...(Dzięki za linki i przypomnienie profesora.)Miła Pani, nasze forum skierowane jest głównie do racjonalistycznej inteligencji, a więc ludzi poszukujących, a nie przyjmujących mocą jakiegoś tam autorytetu intelektualne "gotowce". Wszystko jedno, czy będzie to autorytet mamusi, księdza profesora, czy Bogusławskiego. Tu trzeba samodzielnie myśleć, czyli być wolnomyślicielem. Staram się tej naszej inteligencji podrzucać materiały do przemyśleń i jestem wdzięczny wszystkim, którzy mnie do myślenia zmuszają. > Definiowanie pojęcia dobra i zła teraz nie istnieje, a może stało się w naszym społeczeństwie bardzo dowolne.Uważam, że najwięcej zła w świadomości Polaków w ostatnim ćwierćwieczu uczynili dziennikarze (a raczej celebryci udający dziennikarzy). Warto przeczytać artykuł Jacka Żakowskiego w Polityce (nr 23 z 5.06-12.06.2012) pt. "Pakt o nieagresji?". W całej historii do drugiej wojny światowej, a u nas i w czasach PRL-u, człowiek przyzwoity (niezależnie od opcji politycznej) nie mógł się godzić z krzywdą drugiego człowieka, a już szczególnie, gdy był to człowiek słabszy. Dzisiaj proszę poczytać przerażające intelektualnie i moralnie wypowiedzi neoliberałów, nawet tylko te z naszego forum). Najciekawsze w tym jest to, że polska myśl neoliberalna, wspomaga i tak pięknie jest wspomagana przez Kościół Katolicki. Wystarczyło, że neoliberałowie zrezygnowali z haseł wolnościowych w zakresie światopoglądowym, to już w zakresie pazerności na dobra doczesne mogą z Kościołem tworzyć ideową wspólnotę. Może warto nałożyć na to poglądy liberała o wielkim dorobku intelektualnym i pięknym życiorysie. Profesora Andrzeja Walickiego > Religia KK, powszechna jej "nauka" w szkole, odgrywa tutaj negatywną rolę.Żeby tylko w szkole. Nachalna propaganda medialna wdziera się już wszędzie. "Strach już i lodówkę otworzyć" www.racjon(*).polityka.w.fabrykach.atrakcji> Ludzie używają środków antykoncepcyjnych, żyją bez ślubu - łamiąc jej zasady. W ten sposób inne zasady łamie się z podobną łatwością. Wychodzi na to, że każdy ma swoją moralność, a zasady, te z etyki niezależnej i te z katechizmu interpretuje tak, jak komu wygodnie.Redaktor Izdebski napisał: Analizy te mogłyby wskazywać, że światopogląd katolicki trzyma się w Polsce mocno, gdyby nie inne przesłanki wskazujące, że przywiązanie do wiary przodków i deklaratywna akceptacja doktryny nie przekłada się na codzienne życie. Żenującą tego egzemplifikacją z ostatnich miesięcy może być Kazimierz Marcinkiewicz, na rekolekcjach dla rodzin chrześcijańskich dający siebie za przykład do czasu, gdy poczuł inną, też "bożą" potrzebę. Czy Mirosław Orzechowski nawołujący do abstynencji i jednocześnie rozbijający po pijanemu samochody.
Uogólniając dr Boguszewski mówi: Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe.
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach.
Światopoglądowy obraz współczesnej Polski należy uzupełnić o powstały wokół internetowej platformy "Racjonalista.pl" spontaniczny ruch społeczny, który zdobywa coraz większe znaczenie, a powstała na jego stronach lista ateistów i agnostyków liczy już parę tysięcy osób i nadal rośnie. Do tego należy dodać coraz większą ilość sławnych apostatów demonstracyjnie odrzucających swoje związki z katolicyzmem. www.waweur(*)s/dokumenty/dyskusja170309.pdfOt i cała katolicka moralność w codziennej praktyce oraz paniczny strach przed niszowym portalem. Wchodzą tu różni ewangelizatorzy i próbują na siłę wciskać kit środowisku myślącemu samodzielnie. Czasem w imię wolności słowa, niektórzy z nas to kupują. Pozdrawiam serdecznie. PS. A to poniżej dla lubiących doczytać więcej. humanizm.free.ngo.pl/czyreligia.htmlhumanizm.free.ngo.pl/bohdan38.htmlhumanizm.free.ngo.pl/stanosz13.html@@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >W całej historii do drugiej wojny światowej, a u nas i w czasach PRL-u, człowiek przyzwoity (niezależnie od opcji politycznej) nie mógł się godzić z krzywdą drugiego człowieka, a już szczególnie, gdy był to człowiek słabszy. Dzisiaj proszę poczytać przerażające intelektualnie i moralnie wypowiedzi neoliberałów, nawet tylko te z naszego forum).
Dziękuję Panie Andrzeju! za te jakże prawdziwe i potrzebne słowa ostatnie zdanie z bólem należy powtarzać tu jak najczęściej
|
|
4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady?-Jest świeżutki gotowiec, jak na zamówienie www.racjonalista.pl/kk.php/s,8105
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
5 na 5 busia (63 punktów) (zablokowany) |
>czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady? Każda religia jest nietolerancyjna tzn. nie uznaje innej religii za równoważną a nie daj Bóg za "lepszą" i to już wystarczy. Dlatego kiepsko wróżą np. małżeństwa mieszane lub małżeństwo z ateistą osby wierzącej. Będą mieli zatrute życie.
|
|
 | 3 na 3 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Nie do końca tak jest. Otóż można zateizować swą lubą. Choćby wg. mej metody. (jak mam nadzieję za niedługo będę mógł posłużyć się przykładem)
|
|
|  | jestem (-21 punktów) (zablokowany) | > Nie do końca tak jest.> Otóż można zateizować swą lubą.> Choćby wg. mej metody.> (jak mam nadzieję za niedługo będę mógł posłużyć się przykładem)Zateizować? Interesujący termin, zabójco Bogów! Czy metoda jest obecnie testowana na skuteczność, ze nie proponujesz jej w obecnym segmencie czasowym? Czy jest Twoją intencją ją opatentować? Co w przypadku, gdy skuteczność metody okaze się nieadekwatna do zamierzonego przez Ciebie celu? Czy masz plan zastępczy - takie boczne wyjście ze związku i gumkę do mazania uczuć? Co w takim przypadku z uczuciami lubej? Tez masz drugie/inne boczne wyjście i gumkę do mazania uczuć dla niej? Czy jedzenie tez masz zamiar za nią kroić i podawać jej do ust? Czy nie uwazasz, ze związek z drugą osobą przetrwa kazdą próbę kiedy opiera się na miłości bezwarunkowej? Czy miłość bezwarunkowa mierzy uczucia? Proszę zapytaj swego serca, nie umysłu koncepcyjnego/ego, czy jesteś uczciwy wzgledem lubej przygotowojąc i wdrazając metodę, która, jak mniemam, słuzy Twemu celowi jak mozna sądzić (nie osądzać) na podstawie Twego zapisu, ze "masz nadzieje, ze niedługo będziesz mógł posłuzyć się przykładem" metody zateizowania lubej. Czy luba jest rzymską-katoliczką? Jeśli tak, to w tym wyznaniu zwykło się mówić - powiedz Bogu swe plany a rozśmieszysz go. Natura ma interesujące poczucie humoru i uczy nas pokory. Jedni pokory uczą się z godnością a inni inaczej. Co do wyboru ksywy, to tez interesująca. Sądzę, ze by coś mianować Bogiem, to coś musi być wszechpotęzne i wszechobecne. Więc skąd ten zabójca Bogów i czy masz metodę na to zabijanie? Jeśli tak, to chętnie przetestuję. Pozdrawiam oczekując na Twą odpowiedz.
|
|
| |  | | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | Witam Cię. To mój pierwszy post w życiu do osoby po "tamtej stronie zera" (ujemnej stronie forum). Na wszystkie prawie Twe pytania odpowie Ci wywiad jakiego udzieliłem pewnemu posłowi na antenie radiowej na temat: ateizacji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,502739Wysłuchaj , sformułuj od nowa pytania. Odpowiem , wyczerpująco .
|
|
| |  | | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | >Zateizować? Interesujący termin, zabójco Bogów! Czy metoda jest obecnie testowana na skuteczność, ze nie proponujesz jej w obecnym segmencie czasowym? Tak fajny termin . Metoda na razie ma 100% skuteczność . Ale to tylko dlatego że nie wiele osób było poddanych działaniu . (o co chodzi z tym segmentem czasowym ?) Metoda to za dużo powiedziane (nazwa robocza) to sposób postępowania i naprowadzania na odpowiedzi pytaniami jak sposób rozumowania zostanie zapisany i uznany to już sama dana osoba racjonalnie zaczyna stawiać pytania i szukać odpowiedzi. Oraz to sposób prezentowania wiedzy z szacunkiem do wierzeń zamieszkujących głowę ateizowanej osoby . Powoli sama zaczyna dostrzegać idiotyczność tego w co wierzy .
>Czy jest Twoją intencją ją opatentować? Nie . To miała być kpina ?
>Co w przypadku, gdy skuteczność metody okaze się nieadekwatna do zamierzonego przez Ciebie celu? Zaraz , zaraz , cel to -- ateizm danej osoby i jej impregnacja na wiarę w bzdury. Na razie jest skuteczna. Ale zaraz ...skuteczność nieadekwatna do celu...ni cholery nie rozumiem. Czyżbyś przypisywał mi jakiś cel jaki Ty założyłeś że niby ja mam ? Podziel się nim ze mną.
>Czy masz plan zastępczy - takie boczne wyjście ze związku i gumkę do mazania uczuć? Boczne wyjście ze związku ? A po co mi to ? Wyjście ze związku jest proste. A mazanie uczuć ? Pewnie masz na myśli wymazywanie. Ale jakich ? Religijnych - te znikają (ale po lekturze zbrodni kościoła się pojawiły ale takie anty). A uczucia związane z zaangażowaniem a niech trwają same wyblakną i miłe wspomnienie zostanie. Tak na marginesie to nie zakładam z góry ze związek się rozsypie bo chyba o to z tym planem zastępczym Ci chodziło . Zawsze że będzie na zawsze.
>Czy jedzenie tez masz zamiar za nią kroić i podawać jej do ust? Tylko czasami . Żeby było miło .
>Czy nie uwazasz, ze związek z drugą osobą przetrwa kazdą próbę kiedy opiera się na miłości bezwarunkowej? Każdą próbę ? Daj spokój wymyśliłbym kilka takich jakie byłyby nie do przetrwania . Ale większość pewnie tak .
>Czy miłość bezwarunkowa mierzy uczucia? Jak ślepota może coś zmierzyć ? Zaślepienie z góry zakłada i udowadnia to co chce nie musi mierzyć.
>Proszę zapytaj swego serca, nie umysłu koncepcyjnego/ego, czy jesteś uczciwy wzgledem lubej przygotowojąc i wdrazając metodę, która, jak mniemam, słuzy Twemu celowi jak mozna sądzić (nie osądzać) na podstawie Twego zapisu, ze "masz nadzieje, ze niedługo będziesz mógł posłuzyć się przykładem" metody zateizowania lubej. Jasne że uczciwy . A sam wynik posłuży nam obojgu. (a nie TYLKO memu celowi) A mam nadzieję że będę mógł pochwalić się pozytywnym wynikiem czyli zateizowaniem lubej.
>Czy luba jest rzymską-katoliczką? Jeśli tak, to w tym wyznaniu zwykło się mówić - powiedz Bogu swe plany a rozśmieszysz go. Wyznanie nie ma znaczenia przy ateizacji . Obalam każde religijne bzdety bez względu na etykietkę czy powiedzonka.
>Natura ma interesujące poczucie humoru i uczy nas pokory. Natura ma co ? Czy Ty aby nie personifikujesz natury ?
>Jedni pokory uczą się z godnością a inni inaczej. Ja się uczę na wszelkie możliwe sposoby . Lubię się uczyć.
>Co do wyboru ksywy, to tez interesująca. Poprzedni mój nick to Rhotax7 + Dei Cide -- Dei Cide po prostu przełożyłem na polski dla lepszego efektu zrozumienia czyli Zabójca Bogów.
>Sądzę, ze by coś mianować Bogiem, to coś musi być wszechpotęzne i wszechobecne. Fajnie że masz jakieś sądy własne na temat postaci istniejącej jedynie w wyobrażeniach o niej w mózgach wierzących . Ale mógłbyś jeszcze wiedzieć (nie sądzić) że wszech--byle co boskie nie może istnieć. Zakładasz kategorycznie że "musi być" -- jak typowy wierzący . A musi bo rzecz jasna tak chcesz i tak sobie go wyobrażasz . Myślenie życzeniowe ma się nijak do realu. Na świecie jest wyznawanych 200 tys. bogów i wielu z nich nie posiada takich cech jakie Ty swemu "musi być" wspaniałomyślnie podarowałeś. (chodzi 1200 mesjaszy po Ziemi obecnie więc wciąż nowi Bogowie się objawiają a mogą mieć cechy jakie zechcą / albo ich nie mieć -- to Boskie Urojenia. A kto zabroni urojeniu mieć jedynie 50% wszechmocy i 76.5% wszechobecności -- bo na ten przykład w świątyniach gdzie wisi kalendarz nie mogą być bo się na kalendarzu nie znają i mają depresję)
>Więc skąd ten zabójca Bogów i czy masz metodę na to zabijanie? A jakże , mam . A Zabójca-Bogów bo co to za kłopot zabić Boga? Jeśli jesteś wierzącym to wierzysz pewnie w jakiegoś tam Żyda z kosmosu czy inne tam popularne wymysły w naszej szerokości. Ale uśmiercasz w sobie Zeusa , Thora , Baala czy 32.000 bogów hinduizmu -- i masz argumenty i to religijne na ich nieistnienie i fałsz ich postaci i mocy . (argumenty religijne/objawione -- świetny żart)
>Jeśli tak, to chętnie przetestuję. Spoko . Napisz jak będziesz chciał . Na poważnie.
Pozdrawiam i czekam na Twa odpowiedź. (napisz w co wierzysz)
|
|
| | |  | jestem (-21 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
| TylkoPytam (80 punktów) | Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia. Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać. Weźmy np. psychopate-katolika - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń... Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem?
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia.Wszystko jest w "ręku Boga", choć ja wolałbym chorego do lekarza specjalisty odesłać. > Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać.Strach tak, religia nigdy. Wierzenia pięknie się dostosowują do potrzeb. killer.rad(*)psychologia&dane=PotworyOfiary> Weźmy np. psychopatę-katolikaByło ich wielu! > - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń...Po utracie wiary? A w co? W Święty Kościół Katolicki. Większość seryjnych morderców (a chyba i wszyscy) była ludźmi głęboko wierzącymi. Oczywiście to były ich własne religie, ale oni często je chrześcijaństwem, czy katolicyzmem nazywali. Przy okazji tylkopytam, czy jest Pan pewien swojej ortodoksji zgodnej z "magisterium" Pańskiego Kościoła? > Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem?Odwrotnie każda wiara zwiększa zagrożenie czynieniem zła. • Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii. Steven WeinbergIm jest głębsza tym bardziej. humanizm.free.ngo.pl/czywiara.pdfMiłego dnia @@@ .
|
|
 | 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | > Co z ludźmi chorymi, którzy np. mają potrzebę zabijania aby pozbyć się napięcia. Czasami religia i strach mogą ich powstrzymać. Weźmy np. psychopate-katolika - po utracie wiary może w końcu chwycić za broń... > Czy religia nie jest więc pewnym zabezpieczeniem? Przecież mordercy mogą zostać zbawieni, więc w jaki sposób powstrzymuje ich religia? Przecież samo nieprzestrzeganie dekalogu nie jest karalne za życia, wystarczy pięć minut żalu za grzechy przed śmiercią i już jesteś w kolejce do eternity heaven party.
Jak dla mnie większy postrach dla potencjalnego przestępcy budzi więzienie. Gdyby przywrócić karę śmierci za morderstwa z premedytacją rezultaty byłyby jeszcze lepsze.
Jedynym plusem religii jaki widzę jest dawanie nadziei ciężko lub nieuleczalnie chorym od małego dziecka czy też narodzin. Dla takich ludzi jest to jedyna siła, która pozwala im przetrwać, poprzez nadzieję, że po śmierci czeka na nich lepsze życie.
Dla takich ludzi jedyną alternatywą jaka teraz przychodzi mi na myśl, może być pasja, tak jak jest to w przypadku Stevena Hawkinga, który przeżył już kilkadziesiąt lat więcej niż dawali mu szans lekarze, właśnie dzięki jego pasji do nauki. Jest to naprawdę wybitna postać. Co jest lepsze nadzieja i wieczne oczekiwanie czy też jakaś choćby błaha pasja związana chociażby drużyną piłkarską. Aj wygląda na to że jednak religia nie ma żadnego sensownego zastosowania, wybacz próbowałem znaleźć...
|
|
3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Kolejne pytanie - czy religia wg Was naprawdę ,,zatruwa wszystko"? Możecie podać przykłady?
Wszystko, co powyżej napisano, zasadniczo jest prawdziwe.... ale moim zdaniem istotniejsze w religii od tego wszystkiego jest wyłączanie myślenia. Bo religia pozwala nie myśleć. I to jest najistotniejszą cechą oraz praprzyczyną wszelkich opisanych powyżej "zatruć".
Religia na wszelkie problemy życia codziennego (i nie tylko!) ma gotowe odpowiedzi. Wie jak jest zbudowany świat, jak należy postępować, co będzie po śmierci, co było przed... Nie ma dziedziny, o której wiedza religiantów nie byłaby pełna i dokładna. (Jednym słowem - nauka może zakończyć swój żywot.) I to jest zasadniczą wadą religii, wszelkich religii, a już szczególnie tych ogólnoświatowych.
|
|
 | 1 na 1 | niewiarygodny (524 punktów) | >Religia na wszelkie problemy życia codziennego (i nie tylko!) ma gotowe odpowiedzi. Wie jak jest zbudowany świat, jak należy postępować, co będzie po śmierci, co było przed... Nie ma dziedziny, o której wiedza religiantów nie byłaby pełna i dokładna. (Jednym słowem - nauka może zakończyć swój żywot.) I to jest zasadniczą wadą religii, wszelkich religii, a już szczególnie tych ogólnoświatowych.
Dokładnie tak, ponieważ religie powstawały po to aby zapełnić luki wiedzy człowieka. Dlatego czczono deszcz czy słońce, ponieważ od tego zależało życie człowieka (uprawy roślin). Teraz do boga zwracają się osoby z problemami, które ich przerastają, bądź ludzie dbający o swoje życie po śmierci i to jest teraz główną usługą religii, last minute do raju.
|
|
|  | jestem (-21 punktów) (zablokowany) | Czy religie powstawały by zapełnić luki wiedzy człowieka to temat do rozległej dyskusji. Weźmy na przykład chrześcijaństwo. Cytując Marka Twaina: Jeśli Jezus byłby tutaj z nami, to z pewnością nie byłby chrześcijaninem. Dlaczego? Bo po przeczytaniu prawie Biblii - i tutaj moglibyśmy zacząć pisać scenariusz interesującego filmu. Jak przekazał nam Daniel Patrick Moynihan, kazdy ma prawo do własnej opinii lecz nie własnych faktów. Galilejski radykalny mistycyzm był jedyną drogą, która nie wiodła do Rzymu. Ale zwabiono go tam by poślubił swego opresora. Zanim wypowiemy afirmację, ze religie powstawały by wypełnić luki w wiedzy człowieka, czy nie warto przypomnieć sobie z jakiego miasta lśniło nie tylko światło latarnii morskiej ale światło wiedzy? I spytajmy siebie, kto napisał - kto pali księgi, ten pali ludzi? Dlaczego dzięki antropologii kulturowej odzyskujemy starozytną mądrość kultury zachodniej? Latwo jest się zachłysnąć najnowszymi technologiami i stosować naklejkę - prymitywni - do naszych przodków. Jakkolwiek, kiedy popatrzymy na konstrukcje piramid w Europie (prace Semira Osmanagica, Ph.D.) i dojdziemy do wniosku, ze nie posiadamy jeszcze technologii aby dokonywać takich konstrukcji sprzed 30-40 tysiecy lat, to naklejka - prymitywny - moze się do nas przykleić. Jak przekazał nam ktoś mądry zyciowo - trzymaj się swej historii, a ona cie przytrzyma. Kiedy przechodzi sie aklimatyzację fizyczną, aby wybrać się do monastyru w Tybecie, to kolejnym wyzwaniem jest adaptacja kulturowa by móc z szacunkiem dla innej kultury i tradycji się skomunikować. Wówczas mozna zapełnić luki wiedzy człowieka kultury zachodniej - id est co sfajczył Konstantyn i Ska z ograniczona odpowiedzialnoscia i co robi najnowsza nauka, która nie ma jeszcze imienia (Bogu dzieki, bo juz by ktos chcial opatentowac) byśmy nauczyli się uzywać mocy zakodowanej w naszym DNA i nie oddawali jej innym, jak przekazywal nam zwykly koles zwany Jezua. Jak mawiam, linia pomiędzy wiarą w coś a fanatyzmem jest w wymiarze subtelnym. Subtelna wiedza (komórkowa) wycisza się z powodu inflamacji umysłu koncepcyjnego/ego. Jak powiedział jeden medyk - umysł ludzki jest unikalnie stworzony by tworzyć przeciwciała na nowe idee. Humorystycznie, jest to kondycja zwana dogmatitis, na którą cierpią osoby o nieelastycznych poglądach. A pozniej wapnieje im szyszynka i mowi sie na nich wapniaki  Czy wiesz co znaczy termin pojedyncze oko serca? Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| |  | | niewiarygodny (524 punktów) | Obecnie każdej religii zostały już tylko trzy zagadnienia, na które brakuje pełnej odpowiedzi naukowej: jak powstał człowiek/życie/wszechświat?, jaki jest sens życia? oraz co nastaje po nim, czyli po śmierci? Tylko tyle zostało do odkrycia z istotnych kwestii. Pierwsze pytania jest zasadniczo czystą ciekawością, wiedza ta raczej nie przyda nam się w życiu codziennym, zresztą wiemy jak wyewoluowało życie, a skąd się wzięła ta pierwsze komórka to już nie jest aż tak istotne. Najważniejsze że zostało udowodnione, że człowieka nie stworzył bóg. Pytanie o sens życia, w sensie istnienia życia na Ziemi jest według mnie pytaniem bez końca. Tzn każda odpowiedź wymaga takiego samego pytania. Tak samo jak jest z powstaniem wszechświata, jeżeli wszechświat stworzył, bóg to kto stworzył boga, i tego boga drugiego stopnia i trzeciego i tak w nieskończoność. Jestem święcie przekonany, że życie jako takie nie ma żadnego celu, po prostu jest, tak samo jak i wszechświat. Jeżeli natomiast chodzi o sens życia człowieka, uważam, że każdy może uznać za swój własny sens: sport, muzykę, skakanie ze spadochronem, jazda na motorze, praca lub cokolwiek innego. De facto i tak żadna z pasji nie ma głębszego sensu. Przeważnie na najwyższym poziomie za sens życia uważamy miłość lub założenie rodziny, zresztą jedno prowadzi do drugiego. Nasz potomek też będzie szukał sensu życia i znajdzie prawdopodobnie ten sam i jego potomek też itd. itd. Czy jest w tym jakiś głębszy sens? Według mnie nie, tak jesteśmy zaprogramowani przez naturę i mamy po prostu "trwać" to jest cały mechanizm życia. Co do śmierci, jestem jeszcze młody, ale uważam, że natura wyposażyła nas w mechanizm, który nas ze śmiercią oswaja, szczególnie jeżeli stwierdzimy, że zrobiliśmy w życiu to co mieliśmy do zrobienia, czyli przede wszystkim spłodzenie i wychowanie potomstwa.
|
|
| |  | 2 na 2 | Zabójca-Bogów (3947 punktów) | >Jakkolwiek, kiedy popatrzymy na konstrukcje piramid w Europie (prace Semira Osmanagica, Ph.D.) i dojdziemy do wniosku, ze nie posiadamy jeszcze technologii aby dokonywać takich konstrukcji sprzed 30-40 tysiecy lat, to naklejka - prymitywny - moze się do nas przykleić.
Stary czy Ty się dobrze czujesz? Jakie konstrukcje piramid sprzed 30-40?
Mały cytacik o tym "odkrywcy" .
" Semir Osmanagić kilkakrotnie został przyłapany na kłamstwie, m.in. podawał, że w jego zespole znajdują się archeolodzy z kilku państw (podając nazwiska tych osób). Jak się okazało, rzekomi współpracownicy nic nie wiedzieli o swoim "zaangażowaniu" w "odkrywanie" piramid. Wykopaliska prowadzą głównie niedoświadczeni ochotnicy i zwykli amatorzy, a sposób prowadzenia wykopalisk urąga wszelkim zasadom archeologii. Główny egipski ekspert z zespołu Osmanagića okazał się geologiem, nie posiadającym dorobku z zakresu archeologii czy architektury. Zawodowi archeolodzy już dawno ustalili, że na wzgórzu Visočica istniała osada Ilirów, a następnie obóz rzymski i średniowieczny zamek. Odkrywane przez Osmanagića "budowle" mogą być pozostałością tych wcześniej oficjalnie odkrytych konstrukcji. Tym bardziej, że Osmanagić nie przeprowadził żadnego datowania mogącego potwierdzić jego teorie na temat wieku rzekomych piramid. Powiązanie obiektu wzniesionego - zdaniem Osmanagića - 14 000 lat temu z kulturą Ilirów, stoi w sprzeczności z szacowanym okresem przybycia ludów indoeuropejskich (a więc i Ilirów) na tereny Europy. Bloki skalne podobne do tych odnalezionych na zboczu domniemanej piramidy powstają regularnie na krasowych terenach wapiennych na skutek procesów naturalnego wietrzenia."
Prymitywne to są mistyfikacje takich Osmangiców/Daenikenów.
A ten wiek piramidek to walnąłeś z głowy czy datowałeś to modlitwą i objawieniem ?
>Kiedy przechodzi sie aklimatyzację fizyczną, aby wybrać się do monastyru w Tybecie, to kolejnym wyzwaniem jest adaptacja kulturowa by móc z szacunkiem dla innej kultury i tradycji się skomunikować.
Oczywiście . Zaraz bym popytał o ich super mądre myśli i poddał je analizie i falsyfikacji . (Ale z szacunkiem i powagą)
> byśmy nauczyli się uzywać mocy zakodowanej w naszym DNA i nie oddawali jej innym, Czego ? Mocy ? Tego jeszcze nie słyszałem , rozwiń i objaśnij te moce.
>jak przekazywal nam zwykly koles zwany Jezua. Jeśli istniał. Zwykli kolesie istnieją a Synowie Boży chodzący po wodzie nie za bardzo. A taki zwykły to nie był -- pierwszy raz w dużym mieście Jerozolimie i od razu burda w domu handlowym (świątynie takie pełniły wtedy funkcje) i zaraz skazany --chuligan jeden. A potem został zombi i zarażał innych nawet po śmierci.
>Czy wiesz co znaczy termin pojedyncze oko serca? Ni cholery nie wiem. Coś w ten deseń?
"Pragniemy wprowadzić myśl, że tak jak nasze naturalne ciała są wyposażone w dobry wzrok, tak jako chrześcijanie, mamy jasność duchowego wzroku proporcjonalną do naszej lojalności wobec Pana i oświecającego wpływu Jego ducha świętości, ducha miłości."
Pozdro
|
|
| | |  | jestem (-21 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Oczywiście gdy>religia jest chora wtedy i człowiek choruje, lecz gdybyśmy mieli do czynienia np. z religią >"absolutnego pokoju"? Nie rób nikomu krzywdy, szanuj wszystkich bo inaczej... wiadomo co.
Według mnie człowiek, który jest zdolny uwierzyć w takie bzdury, kompletnie nietrzymające się kupy, jak wszystkie ziemskie religie, nie potrafi wzbić się ponad ludzką naturę - zawsze ktoś wyznający inne poglądy będzie mu przeszkadzał. Wiara w zabobony idzie w parze z brakiem samodzielnego myślenia, samokontroli; religia jest wtedy potrzebna, żeby wiedzieć jak żyć, ergo - gdy na chwilę nie będzie pilnowany przez guru, pozbawiony autorytetów, choćby nie wiem jak zakłamanych, będzie dopuszczał do siebie najniższe instynkty. Religia to słabość umysłu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|