 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-06-2012 12:46 | diogenes (42753 punktów) | Pod sztandarem napletka
22 na 22 | Cytat:Sąd w Kolonii uznał obrzezanie dzieci z motywów religijnych za podlegające karze uszkodzenie ciała i zakazał takich praktyk - informuje niemiecki dziennik "Suedeutsche Zeitung". Żydzi i Muzułmanie zaprotestowali przeciwko tej decyzji, nazywając ją naruszeniem wolności religijnej. wiadomosci(*)-uszk,1,5172607,wiadomosc.htmlŚwiatopogląd powinien być kwestią wyboru, a nie zewnętrznej decyzji rodziców, czy urzędu. Chrzest czy obrzezanie, lub - ogólniej - inicjacja religijna nieświadomych dzieci - nie ma przecież nic wspólnego z ich wolnością. Orzeczenie sądu w Kolonii to dobra nowina. A przy okazji przypomniano, że Żydzi i Muzułmanie mają jednak podobne interesy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | szukajacy (19 punktów) | Przełom w sprawie obrzezania ? | Jako że watek którym toczyła się dyskusja na ten temat został zamknięty ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,488421), napiszę tutaj. Cytat:Sąd w Kolonii uznał obrzezanie dzieci z motywów religijnych za podlegające karze uszkodzenie ciała i zakazał takich praktyk - informuje niemiecki dziennik "Suedeutsche Zeitung". Żydzi i Muzułmanie zaprotestowali przeciwko tej decyzji, nazywając ją naruszeniem wolności religijnej. wiadomosci(*)-uszk,1,5172607,wiadomosc.htmlPozostaje mieć nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny nie ulegnie presji i jednoznacznie potępi jeden z rodzajów barbarzyństwa.
|
|
 | 6 na 6 | niewiarygodny (524 punktów) | Odp: Przełom w sprawie obrzezania ? | W końcu coś się w tej sprawie robi, przecież to jest chore aby prawo pozwalało na "chirurgię plastyczną" noworodków. Jak narazie psy mają lepsze prawa niż ludzie, z racji że zabroniono zabiegów chirurgicznych czysto estetycznych, jak obcinanie ogona czy podcinania uszu.
|
|
11 na 11 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Zmierzch rytuału obrzezania w Niemczech? | Wspaniałe wieści napływają z Niemiec. Jak donosi "Süddeutsche Zeitung" sąd w Kolonii uznał obrzezanie dzieci z motywów religijnych za podlegające karze uszkodzenie ciała i zakazał takich praktyk. Materiał w polskiej wersji językowej na onet.plMiejmy nadzieję, że precedensowy wyrok jest zapowiedzią trwałych zmian w kwestii tolerowania tego barbarzyńskiego rytuału w Niemczech. Niech się polskie sądy uczą! Religijne oszołomy niech się tymczasem zastanowią, jak śmią kroić to, co ich urojony stwórca w całej swej doskonałości stworzył. Wszyscy religijni fanatycy, którzy głośno protestują, wyjąc, że wyrok jest pogwałceniem wolności religijnej, ostatecznie wytrącają sobie z ręki argument, jakoby wpływ religii na okaleczanie genitaliów był znikomy, a praktyki te miały wynikać niemal wyłącznie z kultywowania wielowiekowych tradycji.
|
|
 | 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Odp: Zmierzch rytuału obrzezania w Niemczech? | >Miejmy nadzieję, że precedensowy wyrok jest zapowiedzią trwałych zmian w kwestii tolerowania tego
Kolejnym krokiem powinno być roszczenie odszkodowawcze do Gmin Żydowskich. Może nawet pozew zbiorowy?
|
|
 | | Lodowy (1486 punktów) | Jest już o tym wątek.
|
|
|  | | Marek Matejewski (3695 punktów) | > Jest już o tym wątek.Zgadza się. Jak widać, wielu internautów musiało natychmiast wyłapać w sieci ową radosną nowinę. Temat naprawdę gorący. Niemalże jednocześnie kilka osób rozpoczęło pisanie odrębnych wątków na niniejszym forum.  Gdyby telefon mi nie zadryndał to pewnie moja publikacja byłaby pierwsza. A że się spóźniłem, to nie obrażę się, jeśli wątek zostanie przeniesiony, unicestwiony, scalony z jakimś innym czy cokolwiek, żeby tylko forum było stosownie uporządkowane.
|
|
 | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Religijne oszołomy niech się tymczasem zastanowią, jak śmią kroić to, co ich urojony stwórca w całej swej doskonałości stworzył. Cytat:9 Potem Bóg rzekł do Abrahama: "Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną. 10 Przymierze, które będziecie zachowywali między Mną a wami, czyli twoim przyszłym potomstwem, polega na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani; 11 będziecie obrzezywali ciało napletka na znak przymierza waszego ze Mną. 12 Z pokolenia w pokolenie każde wasze dziecko płci męskiej, gdy będzie miało osiem dni, ma być obrzezane - sługa urodzony w waszym domu lub nabyty za pieniądze - każdy obcy, który nie jest potomkiem twoim - 13 ma być obrzezany; obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. 14 Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną". Księga Rodzaju Od duszy strony
|
|
|  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | No tak, trzeba tu pominąć "naród wybrany". Jednak w Koranie analogicznego mitu raczej nie znajdziemy. Na tradycję w kwestii okaleczania genitaliów też powołują się głównie muzułmanie. Wracając do wyznawców judaizmu... Cytat:13 (...) obrzezany ma być sługa urodzony w domu twoim lub nabyty za pieniądze. Przymierze moje, przymierze obrzezania, będzie przymierzem na zawsze. 14 Nieobrzezany, czyli mężczyzna, któremu nie obrzezano ciała jego napletka, taki człowiek niechaj będzie usunięty ze społeczności twojej; zerwał on bowiem przymierze ze Mną". Miłym akcentem jest to, że niewolnicy z absolutną pewnością sami podejmowali decyzje w kwestii obrzezania, skoro cytat głosi, że niedokonanie rytuału oznacza, iż mężczyzna taki "zerwał (...) przymierze ze Mną". Trudno byłoby zerwać przymierze nie mając na to żadnego wpływu.  Mamy tu warty odnotowania akt miłosierdzia skierowany względem niewolników. Ciekawe ilu skorzystało z takiej możliwości uzyskania wolności? No chyba, że usunięcie ze społeczności, oznacza usunięcie z tego świata...
|
|
| |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> Miłym akcentem jest to, że niewolnicy z absolutną pewnością sami podejmowali decyzje w kwestii obrzezania, skoro cytat głosi, że niedokonanie rytuału oznacza, iż mężczyzna taki "zerwał (...) przymierze ze Mną". Trudno byłoby zerwać przymierze nie mając na to żadnego wpływu.  Niewolnicy najpewniej, jak zwykle, nie mieli nic do gadania i wątpię by Twój logiczny wywód trafił do Boga rozprawiającego z taką pasją o napletkach. Spiel Mit Mir
|
|
| | |  | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > (...) do Boga rozprawiającego z taką pasją o napletkach.Uszy bym jeszcze kazał obcinać noworodkom. Co by dzieci boże nie rozpraszały za bardzo swojej uwagi i z większą pasją "słuchały" głosu wewnętrznego.
|
|
| sapiens (395 punktów) | Odp: Pod sztandarem napletka | Czy może mi ktoś wyjaśnić jaki sens ma obrzezanie, poza względami higienicznymi? Jak to tłumaczą Żydzi i Muzułmanie?
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > Czy może mi ktoś wyjaśnić jaki sens ma obrzezanie, poza względami higienicznymi? Jak to tłumaczą Żydzi i Muzułmanie?pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
WHO utrzymuje, że statystycznie chroni przed HIV. Wprawdzie statystycznie znacznie gorzej niż guma, ale statystycznie nieco lepiej niż nieobrzezanie bez gumy; żeby jednak obrzezanie chroniło statystycznie istotnie przez HIV, w krótkim czasie trzeba by obrzezać wszystkich bez wyjątku mężczyzn na danym terytorium, ale to ma sens!
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Jest to tak skomplikowane, że najlepiej byłoby obrzezać i penisa i gumę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Jest to tak skomplikowane, że najlepiej byłoby obrzezać i penisa i gumę.
I tam, najlepiej od razu kastrować, wtedy nikt nie znajdzie się w sytuacji która sprzyjałaby zarażeniu się HIV.
|
|
| |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > WHO utrzymuje, że statystycznie chroni przed HIV. Wprawdzie statystycznie znacznie gorzej niż guma, ale statystycznie nieco lepiej niż nieobrzezanie bez gumy; żeby jednak obrzezanie chroniło statystycznie istotnie przez HIV, w krótkim czasie trzeba by obrzezać wszystkich bez wyjątku mężczyzn na danym terytorium, ale to ma sens!  > i może przed udarem też.... www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39412
|
|
| | |  | 1 na 1 |
| |  | 1 na 1 | Grancy (169 punktów) | > WHO utrzymuje, że statystycznie chroni przed HIV. Wprawdzie statystycznie znacznie gorzej niż guma, ale statystycznie nieco lepiej niż nieobrzezanie bez gumy; żeby jednak obrzezanie chroniło statystycznie istotnie przez HIV, w krótkim czasie trzeba by obrzezać wszystkich bez wyjątku mężczyzn na danym terytorium, ale to ma sens!  > Te badania jeśli są prawdziwe dotyczą zapewne Afryki, no ale tam jest najwięcej ludzi z HIVem, no i z higieną też pewnie gorzej. Jak ktoś się regularnie myje, to mu chyba obrzezanie nie może w niczym pomóc? Poza tym, nawet gdyby faktycznie coś pomagało, to i tak uważałbym że małym dzieciom nie wolno obciąć czy to palca czy napletka. Jest to kolejny starożytny prymitywizm, który przetrwał do XXI wieku..
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) |
Z mojej strony był to sarkazm.
|
|
 | 1 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | W związku z tym, że Wikipedia słabo to tłumaczy, tzn. "przymierze" z Bogiem, to sam to zrobię. Samo wyjście z Egiptu, nie jest tylko porzuceniem dotychczasowego miejsca życia Izraelitów, ale też porzuceniem ówczesnego sposobu myślenia o rzeczywistości. Egipcjanie, ale i wszyscy wokół, percepcje rzeczywistości kierowali na śmierć i życie po niej. Tanatyczna percepcja rzeczywistości. Czyli człowiek jest niczym w objęciach natury, która panuje i robi z nim co chce, jak chce i kiedy chce. Triumf śmierci i fiksacja na tym temacie, czego doskonalym symbolem są piramidy.. Żydzi jako pierwsi zbuntowali się przeciwko takiemu myśleniu. Wyszli poza wszechobecny naturalizm i jego bezwzględne panowanie. Bycie ku śmierci zaczęli postrzegać jako skandal. Uznali, że skoro ktoś stworzył tą rzeczywistość, to ona musi być celem i sensem samym w sobie. A nie śmierć i jakieś "bycia" po niej. Nie potrafili tego wytłumaczyć (do dziś czekają na Mesjasza), niemniej zbuntowali się przeciwko wyrokom natury i jej panowaniu. Najsilniejszy instynktem naturalnym był i jest (zazwyczaj) męski popęd seksualny. Bywa szalenie destrukcyjny, nie liczy się z konsekwencjami. Usunięcie napletka było przymierzem z ich nowym Bogiem, ale też z życiem przeciwko triumfowi śmierci i przeciwko panowaniu natury. Natura jest zła, wymaga naprawy, nieustannej kontroli, bo człowiek w jej władaniu łatwo ulega szaleństwu. Popęd męski jako najsilniejszy instynkt naturalny miał być od teraz okiełznany, a obrzezanie miało o tym nieustannie przypominać. Bycie ku życiu, nie ku śmierci, czego symbolem była wszechwładna natura. Teraz włączył się intelekt, życie etyczne i zupełnie nowy witalizm, czyli ŻYCIE jest celem i sensem, a nie byt pośmiertny, czy wieczny krąg natury, jak np. u Greków. Doskonalenie, naprawianie świata jest celem i sensem myśli judaistycznej i człowiek zaczyna naprawę od siebie. Żydzi buntują się i biorą kreowanie rzeczywistości we własne ręce. Nie będą już marionetkami w rękach natury, spróbują nad nią zapanować. Tu nie Achilles będzie wzorcem (apogeum rozbuchanej natury), nawet nie Odyseusz (który jest juz hybrydą żydowsko-grecką, kiedy nakazał przywiązać się do masztu, by bronić się przed śpiewem syren, przeciwko swym naturalnym popędom), ale Jakub. Symbolicznie kulejący, bo walczący z naturą, często wbrew swoim instynktom, zawsze zbuntowany przeciwko wyrokom natury i kreacjom jej poczynań u człowieka (jak ktoś widział "Antychrysta" Larsa von Triera, to Willem Dafoe świetnie pasuje do tej postaci, pomimo tytułu). Usunięcie napletka było zatem symbolem nowej relacji człowiek-natura pod okiem nowego Boga. Trzeba oczywiście zaznaczyć, że nie ma jednoznacznej interpretacji. Ta jest, można powiedzieć współczesna, wchodzi w grę Freud i współczesne interpretacje pochodzące od żydowskich filozofów. Natura sama w sobie jest zła, niszczycielska, okrutna, dopiero człowiek może ją w sobie sensownie poukładać i ukierunkować. Brak napletka miał o tym nieustannie przypominać.
|
|
|  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | Jedna rzecz w Twym wywodzie budzi moje wątpliwości - czyżby starożytni Egipcjanie nie praktykowali obrzezania? Bo jeśli praktykowali, to cała ta teoria zaczyna nieco chwiać się w posadach.
|
|
| |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Jedna rzecz w Twym wywodzie budzi moje wątpliwości - czyżby starożytni Egipcjanie nie praktykowali obrzezania? Bo jeśli praktykowali, to cała ta teoria zaczyna nieco chwiać się w posadach.
No to akurat masz opisane w wiki. Trudno powiedzieć, jednak mi chodziło tylko o to, żeby pokazać prawdopodobną myśl za tym stojacą u Żydów. Nic więcej.
|
|
| | |  | | Kuba K. (3909 punktów) | >>Jedna rzecz w Twym wywodzie budzi moje wątpliwości - czyżby starożytni Egipcjanie nie praktykowali obrzezania? Bo jeśli praktykowali, to cała ta teoria zaczyna nieco chwiać się w posadach. >No to akurat masz opisane w wiki. Trudno powiedzieć, jednak mi chodziło tylko o to, żeby pokazać prawdopodobną myśl za tym stojacą u Żydów. Nic więcej.
W Wiki też nie jest to jednoznacznie opisane - ciekawe, zawsze mi się zdawało, że ten obyczaj był rozpowszechniony w starożytnym Egipcie, ale sprawa okazuje się być nie do końca rozstrzygnięta.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Był dość powszechny, w każdym razie dobrze znany. Przypuszcza się, że niektórzy mężczyźni poddawali się obrzezaniu jako dorośli (sami, z własnego wyboru, nie w niemowlęctwie i hurtem jak leci). Znane są mumie mężczyzn zarówno obrzezanych, jak i nie. Z pewnością rytuałowi obrzezania poddawali się kandydaci na kapłanów, bo ich to obowiązywało tak samo jak pozbycie się owłosienia z całego ciała, umiejętność czytania i pisania, szczególna dieta. Co do kobiet - jest bardzo prawdopodobne, że w procesie mumifikacji stosowano infibulację, ale na żywych nie. Kapłanki nie musiały być obrzezane.
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Bla bla bla..
|
|
| |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Proponuję odchrząknąć, a jak nie pomoże, to niech ktoś klepnie mocno w plecy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) | > Proponuję odchrząknąć, a jak nie pomoże, to niech ktoś klepnie mocno w plecy.Zastanawia mnie, dlaczego nie dostrzegasz, nie dostrzegasz głębi, wyrażonej w zaczątkach mowy artykułowanej, głębi głębokiej swą głębia, płynącą prosto z głębi, głębokiej głębi - głębokiej głębią głębokości głębi głębi głębi głębi? Czyżby jakieś deficyty percepcji duchowej? Jakże to częsta niedomoga naszej jakże ponurej epoki dziejów. Smutne...  Mielonka. Cudowna mielonka! Wspaniała mielonka!
|
|
| | | |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Mielonka. Cudowna mielonka! Wspaniała mielonka!
Tylko nie popijaj jej mlekiem. Jak chcesz być koszerny. Bo mleko to życie, a dusza żydowska jest za życiem (l'chaim!), a mięso to fragment zabitego zwierzęcia. To śmierć. Czyli Egipt, z ktorego Żydzi wyszli. Ku życiu powiększonemu.
|
|
| | | | |  | | coreless (16088 punktów) | Quod scripsi, scripsi.  Poproszę mielonkę z mlekiem, ale bez mielonki.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | > Egipcjanie (...) percepcje rzeczywistości kierowali na śmierć i życie po niej.Spoko Maroko. Aż tak pogięci nie byli  Znakomicie potrafili cieszyć się życiem, tym tutaj i teraz. A że się interesowali tym, co po życiu? Każdy by się interesował, zwłaszcza w Egipcie, jak miałby do wyboru albo Sehet Jaru, albo krokodylą paszczękę Am-mutu
|
|
| |  | 1 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | To nie o to chodzi, czy się umieli cieszyć, czy nie umieli. Na pewno umieli. Jak Grecy, Rzymianie i wszyscy po kolei. Ruch dokonany przez Żydów jest antynaturalistyczny. Tutaj u podstawy jest niezgoda na byt, jaki jest dany i przekształca się w mesjańskie pragnienie rzeczywistości będącej "inaczej". Wszyscy wokół tkwią w mitycznym kręgu naturalizmu, gdzie człowiek jest częścią spójnej całości i nawet nie przyjdzie mu do głowy, żeby to oprotestować. Żydzi robią to jako pierwsi. WYCHODZĄ poza nieuniknione wyroki natury, które wszędzie wokół czekają na człowieka jak betonowa podłoga na spadającą żarówkę. Ale nie wychodzą w jakieś ewakuacyjne stopienie się z Abolutem, czy żenujące zmyślone zaświaty, tylko chcą/domagają się więcej życia. Bycie ku życiu z kultem życia tu i teraz przeciwko życiu ku śmierci z wszechobecnym i wszechmocnym kultem życia pośmiertnego. To nowa formuła uczestnictwa w świecie. Mamy więc z jednej strony mityczną jedność, człowiek-bezradna anomalia, powołana nie wiadomo po co przez los/bogów/przeznaczenie, a raczej tylko po to, żeby po chwili zamieszania i zwykle nędzy, zniknąć na zawsze w bezwzględnie powracających cyklach natury. Bez imienia. Wyjście z Egiptu jest buntem przeciwko takiemu porządkowi. Ni stąd ni zowąd życie stawia opór, buntuje sie przeciw naturze, przeciwstawia się śmierci. Jest nadal słabe, ale domaga się imienia. Wychodzi na pustynię, ucieka, chce więcej. Życie jest nadal kruche i skończone, ale odważając się na przeciwstawienie śmierci, Żydzi nadają sobie imię, wpisują się w plan bycia, w plan tegoż kreacji, by odegrać w nim pewną rolę. Próbują wyrwać sobie prawo do życia pojedynczego i własnego. Chcą coś znaczyć, ale nie chcą zrywać więzów z życiem, chcą pozostać, chcą żyć. Przypomniał mi się Sylen z "Narodzin tragedii" Nietzschego i jego mądrość: "lepiej byś się w ogóle nie narodził, ale skoro już żyjesz, to żyj świadom swego nieuchronnego końca i klęski". Ład ontologicznej dike musi sie dopełnić. Żydzi mówią "nie". Może to romantycznie naiwne, nieracjonalne, pewnie tak. Ale takie jest. Żydowski mesjanizm, to obietnica życia powiększonego, gdzie każdy byt jest jednostką z wywalczonym imieniem i znaczeniem. I nie chodzi tutaj o unieważnienie śmierci, ale stawienie jej oporu, o protest, który jest siłą warunkującą zaistnienie silniejszej pojedynczości/jednostkowości i "powiększonego życia", w odróżnieniu od bezradnej reszty, ze swoimi życiowymi, jakimiś tam chwilowymi radościami. Tutaj jednak, podejście do relacji z życiem zmienia perspektywę, pozwala na nowe, inne kreacje. Choćby podniesienie wartości pojedynczego życia, ale i życia w ogóle. Do tego zawsze odnoszę się z sympatią (jak do każdego witalizmu, choćby nietzschańskiego), chyba dlatego, że sam jestem późnonowoczesnym pesymistą i bliższy mentalnie jest mi Heidegger, Lacan, Kafka czy Beckett, a - nie naiwny (np. hedonistyczny) - lecz mocno przepracowany witalizm. To zawsze trochę więcej pogody ducha w życiu. Bez nadziei, w moim przypadku, w odróżnieniu od samych Żydów. Nie potrafię wyjść poza "betonową podłogę", ale lubię obserwować innych, jak walczą.
|
|
| |  | 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Zauważając, że przynajmniej jeden kolega - coreless - czyta ( mając nadzieję, że czyta, a nie tylko klika), to spróbuję nadal rozwijać jego wyobraźnię i uczyć odróżniania wołowiny wagyu od mielonki  , tym bardziej, że coś mi się jeszcze nasunęło. Żydowski monoteizm to całkowita zmiana, absolutny przełom w sposobie postrzegania, odczuwania i uczestniczenia w rzeczywistości. Eric Santner w "O psychoteologii życia codziennego" pisze tak: Odczarowania i straty związane z nadejściem monoteizmu można pojąć jako serię traumatycznych separacji: 1.odcięcia bóstwa od jego obrazowego przedstwienia 2.odcięcia duchowości od magii, animizmu i ekstazy seksualnej 3.odcięcia myślenia od magicznej fantazji wszechmocy 4.odcięcia śmierci od kultu życia pośmiertnego. Żydzi nie akceptują bredni mitów, ani konsekwencji jakie narzucają one ludzkiej egzystencji. Dla tego Exodus następuje również na tym polu. A może zwłaszcza na tym (bo najlepiej odpuścić sobie tutaj zgodność faktów historycznych, liczy się stworzona ze zmyślonej opowieści realna psychologia/percepcja życia). Co się zmienia? Bredzenie o śmierci jest tylko bredzeniem, a kult życia pośmiertnego jest głupią i szkodliwą fiksacją, ideologizacją śmierci. Skupiamy się wyłącznie na życiu, bo na to możemy mieć wpływ. Co się dzieje dalej? Redukcja bogów do jednego. Z dzisiejszej perspektywy to o jednego za mało, ale fajnie się o tym mądruje z 21 wieku po Darwinach i Einsteinach. Ciekawe, jak tamtym ludziom miało przyjść do głowy, że to wszystko tak samo z siebie może być? Niemniej redukcja bogów, to spora redukcja idiotycznych projekcji. Mało tego. Bóg Żydów jest Bogiem ukrytym. Zakazane jest obrazowanie, czyli pieprzenie o czymś, o czym człowiek nie ma pojęcia. Szkoda, że nie do końca przestrzegane przez samych uczonych w piśmie. Być może nie dało się inaczej, żeby przetrwać, jednak YHWH powinien był pozostać poza całkowitym zasięgiem, bez absurdalnych antropomorfizacji, nieważne że tylko w piśmie. Ale może słaby naród, nie zdzierżyłby słabego Boga, tzn. takiego, który nie reaguje na krzywdy swojego ludu. Zostałby odesłany w niebyt. Dlatego musiał się mieszać, obiecać, dać nadzieję, bić wrogów. Jednak wszelkie cielce, animizmy, magia znikają. Przynajmniej oficjalnie. Treścią życia ma być tikkun olam. Doskonalenie świata i życia, zaczynając od naprawy siebie. To jest wyjście, złamanie mitu, człowiek wychodzi z zaklętego i magicznego kręgu natury, wykluwa się nagle na zewnątrz, odkopuje się do świata, próbując nad nim choć trochę zapanować, a tym samym wybić się na więcej, nadać sobie imię i siłę samostanowienia. Być osobą, a nie bezradnym elementem sił, którym nie może nawet spróbować się przeciwstawić. Teraz przynajmniej spróbuje coś z tym zrobić. Mamy nową formułę uczestnictwa w świecie. Tutaj nastąpiło sporo, jeżeli chodzi o odczarowanie świata i człowieka, a są tacy, którzy twierdzą, że to właśnie wtedy zaczyna się nieśmiała i mocno kulawa racjonalizacja, która po wiekach doprowadzi do Oświecenia. Exodus, to nieustanny proces wychodzenia z mitu, nieustanny agon między rzeczywistością a nadrzeczywistoscią. Fajnie to widać po chrześcijaństwie, gdzie mit ponownie próbuje w pełni osaczyć i zaczarować człowieka (oczywiście w samym judaizmie też mamy takie poczynania w różnych nurtach i na różnych płaszczyznach życia). Szaweł/Paweł i później ojcowie kościoła wiedzą, że muszą to zrobić, żeby społeczność wychowana na micie kupiła ich bajkę. Z niezwykłą siłą montują w hebrajska historię o cieśli kult życia pośmiertnego, obrazowanie, politeizm i magiczne, cudowne myślenie o świecie. Adorno i Horkheimer w "Dialektyce Oświecenia" opisują kolejną niezwykłą historię. Powrót mitu w odczarowanym świecie. Religie zepchnięte, ale wszechwładne iluzje i zaczarowania mają się świetnie. Natychmiast pojawiąją się zeświecczone mitologizacje. Albowiem człowiek nadal tęskni za organizacją, za "mityczną prajednią w objęciach natury", które go obejmą (to prawie jak socjalizm). Chce całościowego obrazu, którego będzie elementem. Nie jest gotów, by wybić się na jednostkowość. Stąd mamy kolejne systemy, kolejne prawdy, kolejne unwersalizmy, kolejne uniformizacje, kolejne iluzje, "właściwe" raz na zawsze sensy, szczęścia, sukcesy, realizacje, radości i przyjemności, zaczarowania dotyczące spraw zwykłych i tych ważniejszych. W tym wszystkim fantastycznie pomaga mechanicyzacja życia. Cykl, młyn, machina. Praca, rodzina, sen. Powtarzalność, monotonnia, cykliczność. Triumfalny powrót mitu, który wmanewrowuje człowieka w przygotowane z zewnątrz schematy, którym ten nie może się przeciwstawić, by wybić się w końcu na podmiotowość. Zawsze i wszędzie tylko "pod wpływem", stworzony schematycznie przez innych, choć z pozorem wyboru. Wyjście z sił obezwładniających i organizujących jest nadal niezwykle trudne. Człowiek znów jest trybem w objęciach zewnętrznych żywiołów, iluzji, magii. I tylko nielicznym udaje się twórczy exodus, choć zwykle jest to tylko jego przypadkowy przebłysk świadomości, jaki choćby mają Leopold Bloom i Stefan Dedalus z "Ulissesa" Joyca, kiedy tak sobie sikają pod rozgwieżdżonym, dublińskim niebem cytując "Utracony Raj" Miltona ...świat cały leżał (przed nimi) i mogli wybierać... , wiedząc, że i tak wrócą do swej codziennej "egiptomanii", gdzie króluje wszechwładna Molly (w przypadku Blooma), ów symbol redukującego wyzwoloną podmiotowość mitu. A ten jeden czerwcowy dzień, to tylko krótkie zawieszenie paramitycznej stabilizacji, kołowrotu natury, zorganizowanych fantazmatów i wmawianych sobie iluzji w formie sensów i celów. Jeden dzień życia na Wyjściu, bez obezwładniającego kokonu, chwilowo zaszokowane swobodą i możliwościami, przeczuwające "więcej życia" JA.
|
|
| |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | W tradycji żydowskiej Egipt jest krainą ciemności, otchłanią, z której wyprowadza Wyjście. Bezradny człowiek mitu przeciwstawiony jest tutaj "możliwości wielu możliwości", którą bierze w posiadanie człowiek Wyjścia. Żydzi wychodzą na otwartą, dziką przestrzeń pustyni ze zorganizowanego, domkniętego, ale pozbawionego możliwości, bezwładnego wobec prawa naturalnego Egiptu, otwierając przed sobą przestrzeń, gdzie, wierząc w to, rozmaite możliwości stają się możliwe. Gdzie świat i życie w ich rękach stają sie plastyczne. Gdzie oni decydują o kierunku i obrazie rzeczywistości (tikkun olam), a nie obezwładniające siły zewnętrzne, jak w Egipcie. Gdzie oczywiście jest śmierć, ale dominuje życie, a nie kult życia pośmiertnego, czym Żydzi w ogóle nie zamierzają zaprzątać sobie głowy. Ufając, że o życie właśnie chodzi, nie zajmują się tym, co potem. Podsumowując: Mentalność mityczna jest tragiczna (co załapali Grecy). W tym sensie, że nie widzi ona szansy na wyrwanie się człowieka z niewoli losu. Można więc zafiksować się w pieprzeniu o zaświatach (egipskich, chrześcijańskich, jakich bądź), można, jak Grecy "wyzwolić się" kataratycznym rozpoznaniem tej ostatecznej prawdy, co i tak jest bezproduktywne. Mentalność żydowska tworzy paradygmat wyzwolenia, które wyprowadza z cyklu natury, z mitycznego domu niewoli. Mówi: "Wyjdźmy. Nie cały świat jest Egiptem". Gniew i nadzieja zastępują bierną zgodę i rezygnację. Pojawia się możliwość dla "więcej życia". To motor ruchu, bez którego byt nie jest w stanie wydać z siebie żadnego znaczenia. Może tylko brać udział w reprodukowanym porządku, czekać na wyroki losu. Nawet Grecy milczą, kiedy wyrażają protest. Są w stanie tylko wycofać się bezradnie w siebie. Nie mają do dyspozycji żadnego logosu, by coś z tym buntem zrobić. Żydzi go znajdują. Wychodząc, tworzą narrację ku życiu wbrew wszechobecnemu wokół mitowi, który jest zawsze ku śmierci. Mit nie ma nic do powiedzenia pojedynczej egzystencji, oprócz tego, że jest anomalią dziwacznie wystającą z porządku Natury i Losu. Exodus otwiera sie na życie, na znaczenie, a przez to na osobę z własnym imieniem, na zadanie (tikkun olam), na kreację. Wydziera z bytu, co tylko możliwe. W kręgu mitu jest się tylko bezradną zabawką w rękach losu. Doskonalenia świata, życia i siebie to piękne zadanie, którego mit nie miał możliwości zrodzić ze względu na swoją konstrukcję. Jak to wychodzi, to zupełnie inny temat, na pewno pozostawia to wiele do życzenia, ważne, że zatriumfowało w końcu jako narracja poprzez różne inne kanały. Nie chce nawet sobie wyobrażać, gdzie byśmy byli bez tego. Bez odżydowskiego parcia na więcej życia. I radzę spojrzeć tylko na listę nagrodzonych Noblem i w ogóle na twórczych inspiratorów we wszelakich tematach. To nie przypadek. A istnienie/niestnienie boga zupełnie mnie nie interesuje. Jest to dla mnie temat bez sensu, tak jak rytuały czy dogmaty religijne. Chodzi mi wyłącznie o relacje człowiek - świat/życie. Judaizm jest tutaj interesujący, kiedy sobie to, czy tamto odsieję. Przy nim, taki choćby katolicyzm, to ciemność nad ciemnościami. Prymitywny, nienawidzący rzeczywistości zaświatyzm.Triumf zmyślonej alternatywy, czyli de facto śmierci. Judaizm jest otwarty wyłącznie na życie. TO życie.
|
|
3 na 3 | Kamil1838 (521 punktów) | Nareszcie ktoś zaczął się liczyć z prawami dzieci. Szkoda tylko, że dopiero teraz. Tyle dzieci musiało cierpieć przez ten czas. Ciekawe kiedy w końcu skończy się wcielanie do wyznawców niemowlaków, które jeszcze nie mają swojej świadomości. Pewnie na to dopiero długo będzie trzeba czekać.
|
|
4 na 4 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Jest już zapowiedź przyszłej krucjaty w związku ze "skandalicznym" wyrokiem z Kolonii! Inicjatywa póki co nie pochodzi z kręgu niemieckich Żydów czy muzułmanów. Czas reaktywować "świętą ligę" - tym razem taką bardzo świętą bo chrześcijańsko-muzułmańsko-żydowską. Trzeba powstać przeciw "jakobinizmowi XXI wieku". Cytat:"Sąd w Kolonii uznał obrzezanie dzieci z motywów religijnych za podlegające karze uszkodzenie ciała i zakazał takich praktyk. Ten wyrok pokazuje, że jesteśmy w środku wojny z religią. Dlatego potrzebny jest nam głęboki sojusz chrześcijan z wyznawcami judaizmu i muzułmanami. Jeżeli niemiecki sąd (sic!) ogranicza wolność religijną Żydów, to naprawdę mamy do czynienia z realizacją infantylnej wizji Johna Lennona." Skąd pochodzi cytat każdy raczej się domyśli, więc daruję sobie linkowanie do polskiego królestwa ciemnoty i gwałtu na rozumie. Zamiast tego - inny link.
|
|
 | -2 na 2 | tedd (0 punktów) | W krajach tropikalnych taki zabieg to taka zwyczajna konieczność "higieniczna". Likwiduje siedlisko wirusów, bakterii w tamtym klimacie. Nie wszędzie czystej wody pod dostatkiem. >
|
|
| |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | > czy Niemcy są krajem tropikalnym?Kiedyś powiedziałbym, że nie. Jednak dziś to już sam nie wiem (60 km od Berlina)...
|
|
| |  | -2 na 2 | tedd (0 punktów) | KAŻDA religia na "swoim" terenie WSZYSTKO bierze pod swoją "opiekę" i stąd napletek na ołtarzu ofiarnym. - A Niemcom chodzi bardziej o przyhamowanie ekspansji islamu. Mam znajomego który od lat sześćdziesiątych pracował w Libii. Sam dał się się obrzezać z dbałości o higienę. Nadal chrześcijanin i nadal musi mieszkać w tropikach, bo "podłapał" u nich jakiś gatunek ameby. Tam nieszkodliwa a w naszym klimacie powoduje zgon najpóźniej do pół roku. Nie tak dawno, bodajże w Wadowicach facet wrócił z tropików, przebogaty. Postawił super willę i... ... pożegnał ten świat (też ameba).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|