Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
06-12-2012 20:49maciej.a79 (193 punktów)Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?
Ocena -5 na 5
Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?

Poprzez newsa onetowego zajrzałem na blog rządu USA i faktycznie znajdziemy tam ciekawe sformułowanie dotyczące daty 21.12.2012 i ogólnie roku 2012

Nie wiem czy ten temat był już poruszany na forum Racjonalisty, ale po lekturze "Proroctwa Oriona(...)" Patricka Geryla można nabrać podejrzeń, że coś jest na rzeczy. Mamy jeszcze w tym temacie strony takie jak 2012hoax, które krok po kroku rozkładają i podważają teorie pana Geryla.

Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

06-12-2012 21:08
 Ocena 13 na 13
farmer (22440 punktów)
>Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?
>Co o tym sądzicie?

Od roku moje miasto jest w opiece MATKI BOSKIEJ. Śpię spokojnie.
06-12-2012 21:30 
 Ocena 5 na 5
maciejo (3492 punktów)
>>Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?
>>Co o tym sądzicie?
>Od roku moje miasto jest w opiece MATKI BOSKIEJ. Śpię spokojnie.
>

A moim był Jan Paweł II więc też nie ma strachu. Nie mówiąc o tym, że 40km dalej mieszka "Ojciec" Rydzyk:D, ziemia święta blisko zdążę uciec;]
Róbmy szybko Jezusa królem Polski i koniec świata nam nie straszny:D
07-12-2012 00:26 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?
>>Co o tym sądzicie?
>Od roku moje miasto jest w opiece MATKI BOSKIEJ. Śpię spokojnie.
>


Jako mieszkaniec grodu, gdzie urodziła się Konopnicka naprawdę mam ....
Nie wiem jak Ty, ale ja chyba przeżyję 21 koniec świata o jakim wiem naprawdę zaczynam wierzyć nie tylko w nieśmiertelność duszy, ale również ciała

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Matix (5786 punktów)
Już tankują. www.youtube.com/watch?v=NR7NIwY5y1A - czy to znaczy, że nie mamy możliwości ucieczki? Może ktoś wie czy da radę jakoś przejść na ich stronę? Na stronę zwycięzców.
06-12-2012 22:14 
 Ocena 2 na 2
maciejo (3492 punktów)
>Już tankują. www.youtube.com/watch?v=NR7NIwY5y1A - czy to znaczy, że nie mamy możliwości ucieczki? Może ktoś wie czy da radę jakoś przejść na ich stronę? Na stronę zwycięzców.

www.youtube.com/watch?v=3gGFL0vb8cg
06-12-2012 22:03
 Ocena 10 na 10
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem czy ten temat był już poruszany na forum Racjonalisty, ale po lekturze "Proroctwa
>Oriona(...)" Patricka Geryla można nabrać podejrzeń, że coś jest na rzeczy. Mamy jeszcze w tym

Racjonalista jest serwisem szczegółowo analizującym proroctwa, bo jak wiadomo one kryją wiele nieodgadnionych tajemnic. Oczywiście, że tajny komitet wyłoniony z tutejszych forowiczów przeanalizował proroctwo Oriona, ale słyszałem, że wnioski są tak przerażające, że zostały utajnione. Podobno było coś o mękach i zagładzie. Próbowałem się dowiedzieć od mojej wtyczki w Komisji Racjonalisty d.s. Proroctwa Oriona, ale on w tajemniczych okolicznościach zniknął. Ja Ci radzę zostawić ten temat (co ja też czynię), bo nie doczekamy 22 grudnia!
maciej.a79 (193 punktów)
>>Nie wiem czy ten temat był już poruszany na forum Racjonalisty, ale po lekturze "Proroctwa
>>Oriona(...)" Patricka Geryla można nabrać podejrzeń, że coś jest na rzeczy. Mamy jeszcze w tym
>Racjonalista jest serwisem szczegółowo analizującym proroctwa, bo jak wiadomo one kryją wiele nieodgadnionych tajemnic. Oczywiście, że tajny komitet wyłoniony z tutejszych forowiczów przeanalizował proroctwo Oriona, ale słyszałem, że wnioski są tak przerażające, że zostały utajnione. Podobno było coś o mękach i zagładzie. Próbowałem się dowiedzieć od mojej wtyczki w Komisji Racjonalisty d.s. Proroctwa Oriona, ale on w tajemniczych okolicznościach zniknął. Ja Ci radzę zostawić ten temat (co ja też czynię), bo nie doczekamy 22 grudnia!
>
Mnie bardziej chodziło o sformułowanie zawarte w blogu, że koniec świata nie nastąpi 21.12.2012 jak również w każdy inny dzień 2012 roku... w czasie gdy na świecie jest sporo ludzi "przygototywujących się" na "przebiegunowanie", taki wpis jest cokolwiek dwuznaczny. Ktoś mógłby z tego wyciągnąć wniosek, że szanse na koniec świata w 2013 roku dramatycznie wzrosły.

Z jednej strony NASA prezentuje swoje stanowisko będąc zaniepokojona listami od obywateli, w których informują o zamiarach zabijania swoich dzieci na dzień przed, aby nie musiały przeżywać katastrofy i w niej ginąc, a z drugiej strony mamy "uspokajające - w tym roku końca świata nie będzie".
To dolewanie oliwy do ognia.
06-12-2012 23:01 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Mnie bardziej chodziło o sformułowanie zawarte w blogu, że koniec świata nie nastąpi 21.12.2012 jak również w każdy inny dzień 2012 roku... w czasie gdy na świecie jest sporo ludzi "przygototywujących się" na "przebiegunowanie", taki

Jak można się przygotować na koniec świata, albo na przebiegunowanie? Dlaczego ludzie kupują w tym celu sól albo paliwo? Może trzeba odwrócić magnesy, albo coś?

> wpis jest cokolwiek dwuznaczny. Ktoś mógłby z tego wyciągnąć wniosek, że szanse na koniec świata w 2013 roku dramatycznie wzrosły.

Np ja na podstawie badań proroctwa Oriona uważam że w 2013 to na 200% pewne. Tak samo pewne jak to że nastąpi teraz w grudniu.

>Z jednej strony NASA prezentuje swoje stanowisko będąc zaniepokojona listami od obywateli, w których informują o zamiarach zabijania swoich dzieci na dzień przed, aby nie musiały przeżywać katastrofy i w niej ginąc, a z drugiej strony mamy "uspokajające - w tym roku końca świata nie będzie".

To logiczne. Zabić, żeby nie musiały ginąć.

>To dolewanie oliwy do ognia.

Grubsza sprawa.
maciej.a79 (193 punktów)
>Grubsza sprawa.
Tak czy inaczej 21-21.12.2012 z pewnością będą ciekawymi dniami na świecie. Niektórzy zapewne poczują się oszukani budząc się następnego dnia po 21.12 zdziwieni, że nadal oddychają i tym, że sąsiad za płotem lepi bałwana z dzieciakami.
07-12-2012 00:19 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Tak czy inaczej 21-21.12.2012 z pewnością będą ciekawymi dniami na świecie. Niektórzy zapewne poczują się oszukani budząc się następnego dnia po 21.12 zdziwieni, że nadal oddychają i tym, że sąsiad za płotem lepi bałwana z dzieciakami.

Mi się już parę końców świata przydarzylo. Przyzwyczaisz się.
07-12-2012 00:15 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>To dolewanie oliwy do ognia.

Dolewają non stop. Patrz co jeszcze piszą:

Cytat:
Q: Does the Mayan calendar end in December 2012?

A: Just as the calendar you have on your kitchen wall does not cease to exist after December 31, the Mayan calendar does not cease to exist on December 21, 2012. This date is the end of the Mayan long-count period but then -- just as your calendar begins again on January 1 -- another long-count period begins for the Mayan calendar.


www.nasa.gov/topics/earth/features/2012.html
07-12-2012 07:31 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
To tak jak w tym starym (już) dowcipie:
Ekipę archeologów, pracującą na Jukatanie w listopadzie 2012 roku, zaniepokoiło zjawisko na niebie. Wyglądało to tak, jakby nadlatywał meteoryt. Po chwili meteoryt rąbnął w ziemię, dym, kurz, parę drzew legło pokotem, w końcu wszystko się uspokoiło. Archeolodzy ostrożnie podeszli, a tam w niewielkim kraterze impaktowym leży sobie ogromny dysk kamienny, pokryty znakami pisma Majów i list w kopercie:
"Kochani Majowie!
Zgodnie z daną Wam niegdyś obietnicą przesyłamy dalszy ciąg kalendarza.
Serdeczne pozdrowienia
Wasi kosmici".
Brzostowski (7067 punktów)
>Co o tym sądzicie?
Koniec świata będzie wtedy, kiedy nikt się nie spodziewa, a zatem śpij spokojnie...
maciej.a79 (193 punktów)
>Koniec świata będzie wtedy, kiedy nikt się nie spodziewa, a zatem śpij spokojnie...

Tak tak, i tylko Jeden Prawdziwy Bóg wie kiedy to będzie
07-12-2012 14:12
 Ocena 8 na 10
Meretseger (61860 punktów)
>Koniec świata
Mówiąc prawie całkiem serio, najpierw należy zdefiniować, co rozumiemy pod słowem "świat". Znany nam Wszechświat? Planetę Ziemię? Gatunek Homo sapiens sapiens?
Na "koniec Wszechświata" to sobie jeszcze długo poczekamy, na razie się nie zanosi. Planeta nieźle się trzymała przez ostatnie cztery i pół miliarda lat, pewnie wytrzyma drugie tyle. Najbardziej prawdopodobna jest likwidacja gatunku (a wraz z nim co najmniej połowy wszystkich innych), ale to też chyba nie tak zaraz.



Co jest "końcem świata" dla jednych, może być jego początkiem dla innych. Najlepszy dowód - granica K/T.
maciej.a79 (193 punktów)
>>Koniec świata
>Mówiąc prawie całkiem serio, najpierw należy zdefiniować, co rozumiemy pod słowem "świat". Znany nam Wszechświat? Planetę Ziemię? Gatunek Homo sapiens sapiens?
>Na "koniec Wszechświata" to sobie jeszcze długo poczekamy, na razie się nie zanosi. Planeta nieźle się trzymała przez ostatnie cztery i pół miliarda lat, pewnie wytrzyma drugie tyle. Najbardziej prawdopodobna jest likwidacja gatunku (a wraz z nim co najmniej połowy wszystkich innych), ale to też chyba nie tak zaraz.
>Co jest "końcem świata" dla jednych, może być jego początkiem dla innych. Najlepszy dowód - granica K/T.
Zazwyczaj określenie "końca świata" przypisywane jest końcowi gatunku ludzkiego/cywilizacji jaką znamy. Wieszczone "przebiegunowanie", a nawet "zmiana kierunku obracania się kuli ziemskiej" zapewnie wyrządziłoby wiele szkód, jednakże można przyjąć założenie, że jacyś przedstawiciele gatunku ludzkiego pewnie przeżyliby, stanowiąc jego kontynuację, czy też "nowy początek" gatunku/cywilizacji. Nie wiem czy "przebiegunowanie" jest w sensie katastrofy porównywalne ze wspomnianym przez Ciebie wydarzeniem, które spowodowało powstanie granicy k-t (teoria uderzenia meteorytu), ale gdyby się wydarzyło, no to mogłoby być nieciekawie.
Jakieś półtora roku byłem mocno pod wrażeniem przekazów czanelingowych "cywilizacji Kasjopejan", zaangażowałem się w to chyba nawet zbyt mocno. Tam również wieszczone było "przejście" gatunku ludzkiego z jednej formy "gęstości" na drugą, wyższą (taki awans duchowy), wszystko miało się rozegrać mniej więcej w tym czasie, przełom roku 2012/2013. Jakoś to wszystko jest zbieżne, a w człowieku zawsze coś z takiego zaangażowania zostaje.
Co ciekawe takich grup czanelingowych, odbierających "przekazy od kosmicznych cywilizacji" jest bardzo wiele na świecie, a całkiem niedawno mieli oni swoje 5 minut przy piramidach w Egipcie (co prawda nie dopuścili ich bezpośrednio, ale jednak).
Można to potraktować śmiechem, ale wśród bezpośrednich uczestników takich czanelingów są też osoby zdawałoby się bardzo racjonalne - np. fizyk teoretyczny Arkadiusz Jadczyk (arkadiusz-jadczyk.org/jadczyk_cv.html) w "stopniu" profesora, który "rozmawia" z inną cywilizacją, na zdaje się dość zaawansowanym poziomie rozumienia fizyki (nie jestem fizykiem, wnioskuję po pojęciach i ich tłumaczeniach, które pojawiają się w transkryptach z sesji czanelingowych).
07-12-2012 18:10 
 Ocena 7 na 7
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Zazwyczaj określenie "końca świata" przypisywane jest końcowi gatunku ludzkiego/cywilizacji jaką znamy.

Taki koniec świata przeżyli rówieśnicy moich dziadków i rodziców, kiedy dowiedzieli się o internecie, ateistach, homoseksualistach itp. Straszna rzecz. Bardzo się męczyli. Nie powinniśmy pozwalać na takie cierpienia.

> Wieszczone "przebiegunowanie", a nawet "zmiana kierunku obracania się kuli ziemskiej" zapewnie wyrządziłoby wiele szkód, jednakże można przyjąć założenie, że jacyś przedstawiciele gatunku ludzkiego pewnie przeżyliby, stanowiąc jego kontynuację, czy też "nowy początek" gatunku/cywilizacji. Nie wiem czy "przebiegunowanie" jest w sensie katastrofy

Na przebiegunowanie jestem przygotowany. Zwinnie odwracam wszystkie magnesy o 180 stopni i śmieję się z tych co nie zdążyli.

Zmiana kierunku obracania się kuli ziemskiej, to poważniejsza sprawa, ale i tutaj można się przygotować i przeżyć. Kiedy tylko dowiem się o dacie spodziewanej zmiany obracania się kierunku Ziemi, to wyruszam wraz z Kamińskim na biegun, żeby tam przeczekać. Będzie to praktycznie niezauważalne. Powolny obrót o 15 stopni na godzinę, a potem zmiana i w drugą stronę, to na biegunie nie wyleje nawet wody ze szklanek (tym bardziej, że zamarznie).
Najgorzej będą mieli na równiku, bo tam ostre hamowanie z 1666 km/h i natychmiastowe przyspieszenie do 1666 km/h w przeciwnym kierunku spowoduje potężny kataklizm. Zburzone zostaną wszystkie budynki i prawdopodobnie wszyscy zginą. Nawet na naszej szerokości geograficznej większość budowli zostanie zniszczona.

> porównywalne ze wspomnianym przez Ciebie wydarzeniem, które spowodowało powstanie granicy k-t (teoria uderzenia meteorytu), ale gdyby się wydarzyło, no to mogłoby być nieciekawie.

W tej chwili zespół ekspertów pracuje nad modyfikacją działa orgonowego w taki sposób, żeby neutralizować meteoryty. Prace niestety posuwają się bardzo powoli z powodu małych funduszy.

>Jakieś półtora roku byłem mocno pod wrażeniem przekazów czanelingowych "cywilizacji Kasjopejan", zaangażowałem się w to chyba nawet zbyt mocno. Tam również wieszczone było "przejście" gatunku ludzkiego z jednej formy "gęstości" na drugą, wyższą (taki awans duchowy), wszystko miało się rozegrać mniej więcej w tym czasie, przełom roku 2012/2013. Jakoś to wszystko jest zbieżne, a w człowieku zawsze coś z takiego zaangażowania zostaje.

Nie powinieneś odpuszczać tematu. Mi niemal codziennie udaje się nawiązać kontakt. Zwykle z siłą STS ale czasem z STO. Otrzymuję od nich sporo konkretnych informacji, ale zabroniono mi się tym dzielić z innymi pod groźbą rozrzedzenia (degradacji duchowej).

>Co ciekawe takich grup czanelingowych, odbierających "przekazy od kosmicznych cywilizacji" jest bardzo wiele na świecie, a całkiem niedawno mieli oni swoje 5 minut przy piramidach w Egipcie (co prawda nie dopuścili ich bezpośrednio, ale jednak).

Słyszałem że rząd USA macza palce w tym, żeby przez wywołanie rewolucji i obalanie rządów utrudnić dostęp do piramid.
Dlatego powinniśmy tutaj w Polsce wykorzystywać nasze monumenty. Np Jezusa Świebodzińskiego. Pierwsze próby nawiązania channelingu już się odbyły z wykorzystaniem rzesz wiernych pod przykrywką Intronizacji Chrystusa Króla.
www.tajemn(*)-nadzieja-na-intronizacje.html
Tego się nie pokazuje w mediach, ale setki osób odebrało przekaz pozagalaktyczny.

>Można to potraktować śmiechem, ale wśród bezpośrednich uczestników takich czanelingów są też osoby zdawałoby się bardzo racjonalne - np. fizyk teoretyczny Arkadiusz Jadczyk (arkadiusz-jadczyk.org/jadczyk_cv.html) w "stopniu" profesora, który "rozmawia" z inną cywilizacją, na zdaje się dość zaawansowanym poziomie rozumienia fizyki (nie jestem fizykiem, wnioskuję po pojęciach i ich tłumaczeniach, które pojawiają się w transkryptach z sesji czanelingowych).

Jak sam profesor rozmawia z inną cywilizacją, to dla mnie jest to niezbity dowód (dowód z autorytetu), żeby wierzyć.
maciej.a79 (193 punktów)
Dziękuję za cenne komentarze i za rozmowę.
10-12-2012 07:17 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Jakieś półtora roku byłem mocno pod wrażeniem przekazów czanelingowych "cywilizacji Kasjopejan", zaangażowałem się w to chyba nawet zbyt mocno.
Na to wygląda...
>całkiem niedawno mieli oni swoje 5 minut przy piramidach w Egipcie (co prawda nie dopuścili ich bezpośrednio, ale jednak).
I bardzo dobrze, że nie dopuścili. Mało tabunów turystów, jeszcze jakichś nawiedzeńców potrzeba.
>Można to potraktować śmiechem
Wyłącznie.
>wśród bezpośrednich uczestników takich czanelingów są też osoby zdawałoby się bardzo racjonalne - np. fizyk teoretyczny Arkadiusz Jadczyk (arkadiusz-jadczyk.org/jadczyk_cv.html) w "stopniu" profesora, który "rozmawia" z inną cywilizacją
Żaden tytuł naukowy nie chroni przed zwykłą głupotą.
Miłego dnia.
doppelganger (3218 punktów)
>Koniec świata

Mimo głupiego tematu, opowiem na poważnie. Proszę to zestawić z dogmatami religijnymi i/lub rewelacjami różnej maści oszołomów, a potem z tego wyciągnąć wnioski na miarę swojego intelektu.

Oto możliwe scenariusze:

a) ewolucja Słońca - od czasów powstania Układu Słonecznego (jakieś 4.5 mld lat temu), Ziemia jest zakładnikiem Słońca. Każdy proces, zjawisko i wydarzenie jest w jakimś stopniu od Słońca zależne. Dzień w dzień, na każdy metr kwadratowy pada około 1350 W. Promieniowanie słoneczne czyni możliwym istnienie życia, ale nie pozostaje bez znaczenia dla Słońca.

W wyniku reakcji jądrowych zachodzących wewnątrz Słońca, rdzeń zmienia swój skład chemiczny (z wodorowego na helowy) oraz zmienia się struktura gwiazdy (np. od pojawienia się życia na Ziemi, przeobrażenia doprowadziły do wzrostu jasność Słońca o 25%). Słońce więc spala, a kiedyś całkowicie zużyje swoje paliwo jądrowe (wodór), mianowicie za ok. 5 mld lat.

Nie doprowadzi to jednak do eksplozji (jak w przypadku większych od Słońca gwiazd) - rdzeń gwiazdy zacznie się zapadać pod wpływem grawitacji, a zewnętrzne warstwy Słońca zaczną się rozszerzać pod wpływem spalania helu (pozostałość po wodorze) i zmieni się w "czerwonego olbrzyma". Powierzchnia Słońca będzie wówczas sięgać orbity Ziemi, która może już wtedy dokonać swojego żywota.

Osiągnąwszy status "czerwonego olbrzyma", Słońce będzie ewoluować dalej. Kiedy już ostatecznie dojdzie do spalenia całego helu, jądro Słońca zacznie zapadać się ku środkowi, tworząc "białego karła" powoli wypromieniowującego pozostałą energię. Aż w końca zgaśnie i wtopi się w ciemność, a to co pozostanie z Ziemi wymiesza się z pozostałościami Słońca.

Jednak 5 mld lat to szmat czasu i nie warto się tym przypadkiem przejmować. Są jednak inne scenariusze:

b) ludzkie szaleństwo - najbardziej bezpośrednie zagrożenie. Konflikt nuklearny zredukuje znacząco populację, a warunki egzystencji będą paskudne.

Kolejną sprawą jest błogie zadowolenie z siebie: ciągłe zatruwanie wody, emisja gazów szklarniowych do atmosfery, mnożenie się populacji ponad miarę. Już obecnie widać, że w anihilacji środowiska Homo Sapiens Sapiens jest skuteczniejszy niż wszelkie katastrofy naturalne od czasów kambru - co roku wymiera ok. 30 tys. gatunków. Mało prawdopodobne abyśmy wymietli całkowicie swój własny gatunek z powierzchni Ziemi, ale możemy uczynić życie na tej planecie skrajnie nieprzyjemnym.

c) zderzenie z obiektem kosmicznym - upadek na Ziemię dużej planetoidy lub komety niechybnie zgładziłby większość żywych gatunków. Pomór byłby porównywalny z masowym wymieraniem z przełomów K/T. Zdarza się to rzadko (raz na 100 mln lat), jednak jest to nieuniknione. W chwili obecnej jesteśmy w stanie zauważyć taki obiekt z wyprzedzeniem kilka miesięcy do kilku lat. Pytanie tylko czy będziemy mieli możliwości technologiczne aby zniszczyć/skorygować trajektorię takiego obiektu.

d) supernowe - gdy gwiazda o masie ok. 10 Słońc osiąga ostatni etap spalania paliwa jądrowego, nadchodzi moment, gdy cała zapada się w kilka sekund. Powstaje niezwykle gęsty obiekt, zwany gwiazdą neutronową a zewnętrzne warstwy gwiazdy zostają odrzucone w wielkim fajerwerku mogącym przyćmić cała galaktykę. Uważa się, że takie zjawiska zdarzają się w Drodze Mlecznej 2-3 razy na 100 lat. Są one dla nas niewidoczne gdyż w galaktyce znajdują się duże ilości pyłu kosmicznego, przesłaniającego światło. Jednak nasze Słońce też w miejscu nie stoi i porusza się po galaktyce z prędkością 200 km/s i kiedyś może przebiec obok eksplodującej supernowej. Mogłoby się to skończyć wybiciem Ziemi z jej orbity albo jej wyparowaniem. Nie jest wykluczone jest wcześniejsze ostrzeżenie o takim wybuchu, jednak ciężko sobie wyobrazić, co można by zrobić, aby się przed tym uchronić.

e) zderzenie gwiazd neutronowych - takie gwiazdy powstałe po wybuchu supernowej są czasami układem podwójnym: albo okrążają się się wzajemnie z inną gwiazdą neutronową albo ze zwykłą gwiazdą, którą wciąż spala swoje paliwo. Bardzo rzadko, ale jednak, zdarza się że takie gwiazdy tracą tyle energii, by okrążając się w coraz mniejszej odległości, w końcu zderzyć się ze sobą. Energia wyzwolona w takim wybuchu jest niewyobrażalnie wielka - gdyby takim podwójny układ gwiazd neutronowych uległ zniszczeniu w naszym rejonie galaktyki (co najprawdopodobniej zdarza się raz na 100 mln lat), promieniowanie kosmiczne wyzwolone podczas takiej kolizji byłoby śmiertelne dla całej pewnie ludzkości.

f) starzenie się Ziemi - jeżeli nie zdarzy się żadna z powyższych katastrof, Ziemia i tak w końcu stanie się niegościnna dla życia. Otaczające Ziemię pole magnetyczne (chroniące nas przed szkodliwym działaniem promieniowania kosmicznego) jest zależne od jądra Ziemi. W miarę stygnięcia jądra Ziemi, osłabnięciu ulegnie pole magnetyczne. Szacuje się, że może to nastąpić w przeciągu 5 mld lat.

Nie można też zapomnieć o Księżycu - siły pływowe powodowane jego obecnością systematycznie wydłużają okres obrotu Ziemi. Przez miliardy lat ziemski dzień będzie się wydłużał, aż zrówna się z okresem obiegu Księżyca. Na długo zanim nastąpi ta synchronizacja, klimat ziemski zmieni się tak, że nic złożonego tutaj nie przeżyje.

Jeśli ludzkość ma przetrwać, musi wynaleźć technologię pozwalającą na podróże międzygwiezdne i kolonizację innych, przyjaznych życiu planet. Jeśli się to nie uda (choć wydaje się, że czasu jest pod dostatkiem), obrócimy się w gwiezdny pył. Z którego kiedyś, wg astrofizyki, powstało wszystko co nas otacza.

Jeśli chcesz coś poczytać, to śmiało można poczytać Lawrence Krauss'a:

"Fizyka podróży międzygwiezdnych"

"Tajemnice kosmosu"
maciej.a79 (193 punktów)
>Mimo głupiego tematu, opowiem na poważnie. Proszę to zestawić z dogmatami religijnymi i/lub rewelacjami różnej maści oszołomów, a potem z tego wyciągnąć wnioski na miarę swojego intelektu.

Scenariuszy jest znacznie więcej, np. pojawienie się zabójczego wirusa - co jak grypa "hiszpanka", która przetrzebiła populację ludzką w 1/3, w krótkim czasie.

Wspominając o panu Jadczyku miałem na myśli to, że człowiek parający się nauką ścisłą jaką jest fizyka (co prawda teoretyczna, ale jednak), mający kilka tytułów i pracujący na uczelniach, na poważnie zajmuje się budowaniem teorii związanych z wiadomościami przekazywanymi przez "inne cywilizacje".
Można oczywiście założyć, że "odbija mu szajba" i robi się dziwny z wiekiem.

Domyślam się, że każdy z Panów wypowiadających się na tym forum śmieje się z tego - oszołomy, wariaci, ironiczne komentarze bo to głupoty i w ogóle temat głupi i pewnie przez głupka nadany (z drugiej strony, stare porzekadło mówi, że nie ma głupich pytań tylko odpowiedzi głupie) - ale mimo wszystko zastanawia mnie, dlaczego umysł ścisły traktuje te tematy na poważnie i to przez okres kilkunastu zgoła lat.
Komu by się chciało ciągnąć taką farsę tak długo? no i po co? dla pieniędzy? sławy wśród dziwaków/oszołomów/wariatów?
Legion (587 punktów)
>Koniec świata 21.12.2012 - rząd amerykański potwierdza?Poprzez newsa onetowego zajrzałem na blog rządu USA i faktycznie znajdziemy tam ciekawe
>sformułowanie dotyczące daty 21.12.2012 i ogólnie roku 2012
>Nie wiem czy ten temat był już poruszany na forum Racjonalisty, ale po lekturze "Proroctwa
>Oriona(...)" Patricka Geryla można nabrać podejrzeń, że coś jest na rzeczy. Mamy jeszcze w tym
>temacie strony takie jak 2012hoax, które krok po kroku rozkładają i podważają teorie pana Geryla.
>Co o tym sądzicie?

Ja to bym się bał koronalnego wyrzutu plazmy słonecznej, albo wybuchu supernowej ( uprażeni w kilka minut jak popcorn ), a nie takich pierdół.
PS:Informacja dla nieogarniętych w pseudotematach... Co do ''2012hoax'', to jest taka spiskowa teoria, że Iluminaci/żydzi/sataniści-kosmici zamierzają wywinąć jakiś numer w grudniu i dlatego tyle od paru lat jest filmów o tym, by ludzie byli wytresowani, że coś się stanie .

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365