 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-12-2012 00:16 | koszyknamaski (26 punktów) | Credo
1 na 1 | Pierwszy, zupełnie autorski wątek, pewnie trochę na dzień dobry, dobry wieczór właściwie. Mianowicie znalazłem w starym zeszycie taką notkę sprzed wielu zawodów i niepowodzeń, ale, gwoli sprawiedliwości, chwil przejmujących i przeżyć głębokich również. Pozwolę sobie ją zamieścić, choć najpierw szczyptę kontekstu. Młody chłopak wówczas, po kolejnej nieudanej wymianie zdań ze światem zewnętrznym, tak polarnym względem jego własnego, budzącego się, cóż, z chaosu, do niezależności, artykulacji swojego stanowiska, chwili otwartości, zakrzyczany, rozdrażniony i zły na siebie, suki Mojry, hipokryzję i głupotę w bliźnich, spłodził jakby imperatyw, który w tłumie towarzyszy często myślącym jednostkom. Tym poza tłumem. Cytuję: "Dość czczych wywodów i rozwlekłej dialektyki, dla nikogo nie zrozumiałych, nikomu nie potrzebnych. Dość sporów o garść srebrników, w rzeczy samej, czczych sporów. Pierwsze sito rzetelności, zdatności intelektualnej, to zaakceptowanie rzeczywistości materialnej jako macierzy i właściwej światu postrzeganemu i doświadczanemu we wszystkich jego przejawach. Rozumianej jako ta, opisywana doświadczeniem i obserwacją. Zaakceptowanie świadomości ludzkiej jako pokłosia czynności psychicznych, świadomych czy nie, będących wynikiem uderzającej złożoności, bujności czynności fizjologicznych mózgu. Człowieka, jako tworu biologicznego, ze wszystkimi tego skutkami dla jego obrazu, pojęcia naszego o nim, oczekiwań względem niego. W końcu etyki, moralności jako normatywnego modelu postępowania jednostki ludzkiej względem siebie i społeczności, udokumentowanej we wszystkich zbiorowościach ludzkich na przestrzeni wieków, znajdującej wyjaśnienie w naturze ludzkiej psychiki, jej bagażu ewolucyjnym, społecznych wymaganiach i zależnościach. Z politowaniem spoglądać na klęczący tabun pochylonych głów, mglistych spojrzeń w obliczu Idola, wiecznej nagrody, ostatecznego sensu i jego kapłanów. Nie ma być zgody na uwłaczanie ludzkim możliwościom, ludzkiej woli i intelektowi, od których ten smutny tłum się odcina, jakimiś niebiańskim mumbo-jumbo, nieskończoną mądrością, miłością, przyrodzoną skazą, "prochem jesteś...". Żadnego odtąd ujadania nad mitologiami i podaniami, sporów o wróżki, zombie, UFO i lewiatany. Kurtyna kpiny i szyderstwa niech tkwi nieruchomo, niech dramat się nie rozgrywa na oczach mlaszczącego, pohukującego, spitego winem i łaknącego krwi tłumu, nie na każde uszy wzniosłe, nie na każde mądrość. Nie zaszczycać świadectw tych miałkich, nieporadnych, struchlałych duszyczek, owieczek, uciekających przed burzą na horyzoncie, z hal do Pańskiej rzeźni (ostatecznie na książęce stoły) krztyną powagi." [Exeunt] | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | martok (1115 punktów) |
>Z politowaniem spoglądać na klęczący tabun pochylonych głów, mglistych spojrzeń w obliczu Idola, >wiecznej nagrody, ostatecznego sensu i jego kapłanów. Nie ma być zgody na uwłaczanie ludzkim >możliwościom, ludzkiej woli i intelektowi, od których ten smutny tłum się odcina, jakimiś >niebiańskim mumbo-jumbo, nieskończoną mądrością, miłością, przyrodzoną skazą, "prochem jesteś...". >Żadnego odtąd ujadania nad mitologiami i podaniami, sporów o wróżki, zombie, UFO i lewiatany. >Kurtyna kpiny i szyderstwa niech tkwi nieruchomo, niech dramat się nie rozgrywa na oczach >mlaszczącego, pohukującego, spitego winem i łaknącego krwi tłumu, nie na każde uszy wzniosłe, nie na >każde mądrość. Nie zaszczycać świadectw tych miałkich, nieporadnych, struchlałych duszyczek, >owieczek, uciekających przed burzą na horyzoncie, z hal do Pańskiej rzeźni (ostatecznie na książęce >stoły) krztyną powagi."
Twój esej jest niezrozumiały. Najwyraźniej masz w nim do kogoś pretensje, ale nie jest jasne ani do kogo, ani o co. Domyślam się, że chciałbyś jakichś ludzi jakoś zmienić, ale nie wiadomo z jakich powodów i w jakim kierunku miałyby iść te zmiany.
Nie zajmowałbym się tym, gdyby nie pewna okoliczność. Język, jakim piszesz, świadczy o bardzo wysokiej inteligencji. Z tego powodu radzę Ci serdecznie - jak najszybciej zarzuć styl pisarski, którym kierują emocje i niekontrolowana wyobraźnia. To często kończy się jak wyżej - kaskadą zgrabnych gramatycznie ogólników, niejasnych aluzji i jałowego moralizatorstwa. Spróbuj swoje próby pisarskie trochę zdyscyplinować. Doradzałbym następujący eksperyment:
1. Zacznij od czegoś w rodzaju case study - znajdź sobie jakiś bardzo mały, ale bardzo konkretny problem. Oczywiście może to być problem społeczny, skoro jak widzę takie Cię najbardziej zajmują. 2. Zgromadź na temat tego problemu tyle obiektywnej wiedzy, ile zdołasz. 3. Zastosuj tę wiedzę, aby problem dogłębnie zrozumieć. 4. Postaw szczegółową diagnozę - np. kogo problem dotyczy, w jakim zakresie, czym grozi itp. 5. Sformułuj konkretne środki zaradcze. 6. Zastanów się spokojnie do czego faktycznie te środki by doprowadziły, gdyby rzeczywiście zostały zastosowane. 7. I dopiero teraz opisz to wszystko tym pięknym językiem, którego próbkę nam dałeś.
Pozdrawiam i życzę powodzenia - M *
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | > Twój esej jest niezrozumiały. Najwyraźniej masz w nim do kogoś pretensje, ale nie jest jasne ani do kogo, ani o co. Domyślam się, że chciałbyś jakichś ludzi jakoś zmienić, ale nie wiadomo z jakich powodów i w jakim kierunku miałyby iść te zmiany.
W zasadzie chciałem parę słów przekazać autorce rozpoczętego wątku, ale to co miałem do powiedzenia uznałem za banał, więc zrezygnowałem. Mój błąd. Rozumiem rozgoryczenie Pani znajomego, niestety Polska nie dotarła jeszcze do okresu oświecenia, stąd tekst ten może się wydać niezrozumiałym.
|
|
|  | 4 na 4 | martok (1115 punktów) | > niestety Polska nie dotarła jeszcze do okresu oświecenia, stąd tekst ten może się wydać niezrozumiałym.
Nie chwyciłem tego komentarza. Czy chcesz powiedzieć, że to ja nie dotarłem jeszcze do okresu oświecenia i przez to czegoś nie zrozumiałem? Ten tekst nie "wydaje się" mętny - on jest mętny. *
|
|
 | 2 na 2 | koszyknamaski (26 punktów) | > Twój esej jest niezrozumiały. Najwyraźniej masz w nim do kogoś pretensje, ale nie jest jasne ani do kogo, ani o co. Domyślam się, że chciałbyś jakichś ludzi jakoś zmienić, ale nie wiadomo z jakich powodów i w jakim kierunku miałyby iść te zmiany.
Żadnych resentymentów nie przelewałem w tej luźnej refleksji na papier. Zresztą, tak jak stwierdziłem we wstępie. Była to skierowana do siebie samego wytyczna, dotycząca ściśle mojego, wtedy zbyt chocholego i niekontrolowanego, obchodzenia się ze swoimi przekonaniami, wysypywania swojego światopoglądu na stół przy okazji jakiejkolwiek wymiany zdań. Krótko, stwierdziłem sobie wtedy, że to nie warte zachodu, a nawet szkodliwe i bolesne. Zdaję sobie w pełni sprawę z niskiej wartości merytorycznej wywodu. Dlatego umieściłem go w "Bazgrołach".
Chodzi o to, że środowisko, które mnie otaczało, szczególnie, jeśli nie przede wszystkim, domowe, rodzinne, ostentacyjnie i agresywnie reagowało na wszelkie próby samostanowienia, niezależności (myśli), stawiania jego tradycyjnych przekonań, powiedzmy - religijnych (ale nie tylko), w świetle krytyki, czy nawet polemiki.
Przestrzeń, w której się poruszałem była zbałamucona przez chrześcijański punkt widzenia (widzenia?, bardziej patrzenia). Zdaje się, wnioskuję, że dobrze by było zabronić prawnie przystosowywania dzieci od wczesnego niemowlęctwa do życia religijnego, bez uszczerbku dla wolności wyznania, poprzez wczesny chrzest, edukację (indoktrynację) religijną, religię zajmującą dziś przestrzeń publiczną w sposób niedopuszczalny. Wniosek jest zwyczajnie ogólny.
Ah, zapomniałbym, dziękuję Ci za te wszystkie drobne uprzejmości i porady. Post scriptum.
|
|
|  | | martok (1115 punktów) |
>Ah, zapomniałbym, dziękuję Ci za te wszystkie drobne uprzejmości i porady.
Uprzejmości były szczere, a porady - no cóż, sam byś doszedł do takich samych wniosków za jakiś czas. Pozdrawiam - M *
|
|
4 na 4 | miesnyjez (88 punktów) | O 00:16 poczułeś nagłą potrzebę by podzielić się z nami notką z zeszytu? I czego oczekujesz? Mamy Cię chwalić, zachwycać się Twoimi wypocinami, dawać rady? Szczerze, to czytając Twe wypowiedzi przychodzi mi na myśl bohater z lektury "Cierpienia młodego Wertera". Piszesz jak człowiek niezrozumiany przez świat, wypowiadający się niezbyt jasno, za to z wyższością. Masz szansę zostać kolejnym niezrozumianym przez innych, zamkniętym w sobie artystą, który sam nie wie czego chce.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|