 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-07-2015 23:06 | Arminius (25555 punktów) | Szarlatan z Pribora
2 na 2 | Darwin i Freud uchodzą za dwa filary rewolucji naukowej i światopoglądowej, która miała miejsce w XX wieku. O ile tezy Darwina nadal pozostają jak najbardziej aktualne a nawet są pogłębiane przez współczesnych ewolucjonistów, o tyle z dorobkiem Freuda dzieje się dokładnie coś odwrotnego. Freudyzm jest wokół nas. Wszyscy mówimy Freudem, używamy takich sformułowań jak: "mechanizmy obronne", "freudowskie omsknięcie", "życzenie śmierci", "symbole falliczne" i tak dalej. Jednakże fakt, iż tak się dzieje wynika nie z tego, iż freudyzm z obszaru nauki przeniknął do naszej codzienności, bardziej adekwatnym byłoby stwierdzenie, iż stało się tak dlatego, ponieważ freudyzm zdołał ominąć naukę wystrychując ją na dudka. W chwili obecnej cały szereg konceptów psychiatry z Pribora mającego obsesje na punkcie seksu wyrzucono już dawno na śmietnik. Jego analiza snów, kompleks Edypa, kompleks Elektry, kompleks penisa - to wszystko zostało zdyskredytowane i może stanowić klasyczne przykłady pseudonauki. Co więcej, okazuje się - po coraz dokładniejszych i wnikliwych analizach warsztatu naukowego i metody Freuda - iż Freud bardziej jawi się jako szarlatan niż rzetelny naukowiec. Przede wszystkim był on apriorystą. Wymyślał sobie tezę i później wszelkimi sposobami usiłował ją dowieść. A jeżeli fakty były inne - tym gorzej było dla faktów. Ukrywanie wyników badań, autocenzura, fałszowanie wyników eksperymentów, podrajcowywanie danych - Freud - jak się okazuje - bez skrupułów dopuszczał się wszystkich tych praktyk - byle dowieść swego. Podaję poniżej link weryfikujący, zamieszczając dla zachęty stosowny fragment: "In 1991, historian of science Dr. Frank Sulloway reviewed six of Freud's principal case studies on psychoanalysis and found them to be "rampant with censorship, distortions, highly dubious 'reconstructions,' and exaggerated claims." Despite Freud's many misrepresentations, he couldn't mask the fact that half of his case studies ended in spectacular failure, with no relief for the patient whatsoever. Writing for Science-Based Medicine, Harriet Hall further elaborated, "His approach was not scientific. He never tested his ideas with experiments that might have falsified his beliefs, and he ignored facts that contradicted his beliefs. In Sulloway's opinion, Freud held back psychology. Freud's training methods... represent a backward step toward the kind of learning based on authority and secrecy that typified scholasticism and alchemy prior to the Scientific Revolution, he wrote. Psychologist Hans Eysenck agreed, calling Freud "a genius, not of science, but of propaganda, not of rigorous proof, but of persuasion, not of the design of experiments, but of literary art." www.realcl(*)/freud_was_mostly_a_fraud.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 zaszetka lawendy (788 punktów) (zablokowany) | Rozumiem, że założyłeś wątek dezawuujący Freuda ponieważ był Żydem (znany na tym forum jesteś jako "Koraszewski à rebours"). Potępianie w czambuł Freuda jest bez sensu, bowiem był prekursorem badań nad ludzką psychiką, dając początek dążeniom do jej zrozumienia. Bez Freuda nie byłoby współczesnej psychoterapii, nie byłoby uznania dla kobiecej seksualności. Czy Freud był szarlatanem? Na pewno nie zgodziliby się z tym zwolennicy Huny.
|
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Freud i kobiety | "Rozumiem, że założyłeś wątek dezawuujący Freuda ponieważ był Żydem (znany na tym forum jesteś jako "Koraszewski à rebours"). Potępianie w czambuł Freuda jest bez sensu, bowiem był prekursorem badań nad ludzką psychiką, dając początek dążeniom do jej zrozumienia. Bez Freuda nie byłoby współczesnej psychoterapii, nie byłoby uznania dla kobiecej seksualności".
Źle Pan rozumie. Założyłem wątek dezawuujący Freuda, ponieważ szereg poważnych naukowców postępując - w przeciwieństwie do Freuda - w sposób rzetelnie naukowy, udowodniło mu paskudne szalbierstwa - o czym jest szerzej w podlinkowanym artykule oraz w linkach znajdujących się w nim. Czy sądzi pan, iż owi naukowcy są także "Koraszewskimi a rebours"? Bez Freuda - o czym chyba Pan wie - nie byłoby - także wielu pseudonaukowych i niebezpiecznych dla ludzkiego zdrowia "terapii", o których pisze w swojej "Zakazanej Psychologii" dr Witkowski. Co do Freuda i uznania dzięki niemu kobiecej seksualności - czas najwyższy przyjąć do wiadomości, iż kobiety i ich seksualność Freud totalnie uprzedmiotawiał - a nie upodmiotawiał jakby to mogło wynikać z pańskiego wpisu.
|
|
1 na 1 | dzentelmen (2000 punktów) | Odp: Szarlatan z Pribora | >Darwin i Freud uchodzą za dwa filary rewolucji naukowej i światopoglądowej, która miała miejsce w >XX wieku.
Różnica polega na tym że Freud "penetrował" umysł,a Darwin świat przyrody.Nie trudno zatem bazując na ich dorobku,wywnioskować że większe "ryzyko" fiasku poniesie analiza Freuda,dlaczego ?.Chyba głównie z powodu niemożliwości doprecyzowania czym są mechanizmy władające ludzkim rozumem.W przeciwieństwie do przyrody,ludzka natura jest jak "zagadka zagadek",dziś postawisz "tezę",diagnozę,a jutro okaże się że nijak się ma to do stanu "pacjenta".Mimo wszystko uważasz jego dorobek za całkowitą porażkę ?
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Freud a Darwin | "Mimo wszystko uważasz jego dorobek za całkowitą porażkę" ?
Na pewno była ona tak duża, iż nie można Freuda w żadnym wypadku stawiać na tym samym poziomie co Darwin, a to się nadal często dzieje. Co do innego obszaru penetrowania u Freuda - nie chodzi przecież tylko o właściwości obszaru, chodzi o etykę i rzetelność. Freud - co jeszcze raz należy podkreślić - fałszował, kłamał, przeinaczał i ukrywał dane które były sprzeczne z jego wydumanymi koncepcjami. Jego metoda była sensu stricto antynaukowa.
|
|
|  | | dzentelmen (2000 punktów) | Odp: Freud a Darwin | >Jego metoda była sensu stricto antynaukowa.
Wielu jego krytyków,zarzucało mu motyw "zarobkowy",że ima się zajęcia głównie dla zysku,pieniędzy.Jednak pozostaje wiele kwesti,które otworzył jako pierwszy.Owszem dziś stanowisko np.twoje,względem oceny Freuda jest uzasadnione,ale nie można nie docenić wkładu niektórych jego prac.Dziś nauka nad ludzką naturą też pozostaje z większą ilością pytań niż odpowiedzi,bowiem ciężko doprecyzować "przedmiot badany",będący jednocześnie częścią badacza.Zgadzam się że Karol Darwin przeskoczył wielu,i mało jest dziedzin,dyscyplin,w których ktoś wywarł by podobny wpływ.I stawiane kogokolwiek obok Darwina jest ryzykowne.Wyliczenie przykładów ludzi "instytucji",którzy zmienili postrzeganie na rzeczywistość jest na prawdę sztuką,nie tylko w dziedzinie nauki.Myślę że problem z Freudem jest tak złożony,jak "materia",której się podjął.
|
|
1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | Odp: Szarlatan z Pribora | Już dobre kilka lat temu, francuski pisarz i filozof poświęcił wiele wysiłku by zdemaskować Freud'a pisząc książkę pt. Le Crépuscule d'une idole, l'affabulation freudienne" - "Zmierzch idola, freudowskie fałszerstwo": www.lemond(*)er-des-dents_1340561_3260.html
|
|
2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | Freud jest sztandarowym przykładem jak poprzez nienaukowe założenia można dojść do właściwych wniosków i, efektywnie, pozytywnie wpłynąć na dziedzinę. Freud wszak postulował przede wszystkim to, co aktualnie uznawane jest za oczywiste: człowiek nie jest w pełni świadomy, a jego zachowanie jest regulowane przez wiele czynników.
Freud nie przeżył próby czasu gdyż jego teorie nie dają się przenieść na ramy nowoczesnej metodologii naukowych, opartych o dowody. Psychologia Freuda była niestety stricte prakseologiczna.
Stwierdzenie jednak, że Freud był dla nauki szkodliwym szarlatanem jest zdecydowanie na wyrost.
|
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Nienaukowo lepiej nie | "Freud jest sztandarowym przykładem jak poprzez nienaukowe założenia można dojść do właściwych wniosków i, efektywnie, pozytywnie wpłynąć na dziedzinę".
Tego typu pogląd jest dosyć ryzykowny - bo w jakimś sensie uwiarygadnia i nobilituje homeopatię, tezy Denikena czy też tezy kreacjonistów.
Bardzo wiele z jego wniosków wcale nie było prawdziwych i w chwili obecnej jest z hukiem odrzucanych na śmietnik nauki. Było już sporo na ten temat we wpisie ale proszę też sobie poczytać do jakich "prawdziwych wniosków" dochodził Freud analizując przypadki bawienia się własnymi odchodami przez berbeciów. Są to skatologicznie rewelacyjne dywagacje świadczące o bogatej i chyba trochę wykrzywionej wyobraźni osobnika ale naukowo to nie jest warte złamanego szeląga.
|
|
|  | | Sygnał (4252 punktów) | Odp: Nienaukowo lepiej nie | >Tego typu pogląd jest dosyć ryzykowny - bo w jakimś sensie uwiarygadnia i nobilituje homeopatię, tezy Denikena czy też tezy kreacjonistów.
Nie, bo o ile Freud był zgodny z rzeczywistością na poziomie tezy tak kreacjonizm i homeopatia nawet na tak dużym poziomie abstrakcji są kompletnie nieprawdziwe.
|
|
| Mirime (1 punktów) | Odp: Szarlatan z Pribora | "Freudowskie omsknięcie"? Czy będąc kalką z angielskiego (Freudian slip) jest bardziej trendy niż funkcjonująca w jęz. polskim "freudowska pomyłka"? Dość niefortunne, zwłaszcza że mowa o "mówieniu Freudem" i powszechnym użyciu niektórych sformułowań - powszechnie używana jest "pomyłka", a nie "omsknięcie".
|
|
| Spring (1174 punktów) | > Darwin i Freud uchodzą za dwa filary rewolucji naukowej i światopoglądowej, która miała miejsce w XX wieku. O ile tezy Darwina nadal pozostają jak najbardziej aktualne a nawet są pogłębiane przez współczesnych ewolucjonistów, o tyle z dorobkiem Freuda dzieje się dokładnie coś odwrotnego.
Przyjdzie czas i na Darwina. A tak na marginesie, owej rewolucji XX wieku Darwin nie doczekał się.
|
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Czas na Darwina | "Przyjdzie czas i na Darwina".
Nawet jak przyjdzie to dlatego, iż Darwin był za mało darwinowski. A z Freudem jest dokładnie na odwrót.
|
|
|  | | Spring (1174 punktów) | Odp: Czas na Darwina | >Nawet jak przyjdzie to dlatego, iż Darwin był za mało darwinowski. To nie ma znaczenia, gdyż ma wielu kontynuatorów, m. in. Dawkinsa. Kolejne średniowiecze nie będzie religijne lecz scjentystyczne.
> A z Freudem jest dokładnie na odwrót. To nie tylko problem Freuda, to problem w większości całej współczesnej psychologii, która nie radzi sobie zbyt dobrze. Podejście darwinowskie do zrozumienia ludzkiej psychiki zaprowadzi w kolejny ślepy zaułek.
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Darwin nie od psychiki | "Podejście darwinowskie do zrozumienia ludzkiej psychiki zaprowadzi w kolejny ślepy zaułek".
Darwin nie został w tym kontekście przywołany jako znawca ludzkiej psychiki, w żadnym wypadku. Został przywołany jako twórca darwinizmu, teorii, która zmieniła oblicze XX wieku na obszarze przyrody i nauk społecznych. Freud też stworzył taka teorię - ale w przeciwieństwie do Darwina okazuje się, iż w dużym stopniu jest to pseudonauka, a oblicze psychologii jest już - niestety - też zmienione.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Słonecznik Polski (3 punktów) | Odp: Darwin nie od psychiki | >"Podejście darwinowskie do zrozumienia ludzkiej psychiki zaprowadzi w kolejny ślepy zaułek". >Darwin nie został w tym kontekście przywołany jako znawca ludzkiej psychiki, w żadnym wypadku. Został przywołany jako twórca darwinizmu, teorii, która zmieniła oblicze XX wieku na obszarze przyrody i nauk społecznych. Freud też stworzył taka teorię - ale w przeciwieństwie do Darwina okazuje się, iż w dużym stopniu jest to pseudonauka, a oblicze psychologii jest już - niestety - też zmienione.
Człowieku masz pojęcie co piszesz? Freud miał chociaż w swoim kierunku podstawy skończone, a Darwin miał skończoną szkołę T E O L O G I C Z N Ą. Pewnego dnia przeczytał książkę, dodaję J E D N Ą książkę, w której było coś o tematyce złożoności, narodzin, podobności, rodzajach, stworzeniach itd. I na tej podstawie Darwin wielki uznawany mistrz wymyślił, że pochodzimy od małpy. Oczywiście durnota jakiej nie było. Z małpy nigdy nie będzie ani człowiek ani ptak, a z człowieka ani małpy ani ptaka, a z ptaka tym bardziej delfina, małpy, wieloryba itd. I to jest naukowo potwierdzone. A jeśli ktoś pisze, że naukowo potwierdzone bądź niepotwierdzone są nasze zachowania, a ogólniej mówiąc mózg i jego działanie, to... nie jest w temacie i tyle. Póki co to bliżej Freudowi w samych tezach niż obecnemu skanerowi magnetycznemu mózgu XXIw. Prawda jest taka, że dalej wiele nie wiemy. Nie wiemy czym jest świadomość, nie mamy pojęcia gdzie się zapisuje pamięć, nie wiemy czym jest poczucie duchowości, skąd to się bierze itd. A najlepsze jest to, że coraz więcej dowodów jest na podważenie w ogóle wszystkiego co znamy. Choćby znajdowane są czaszki ludzkie w okresie dinozaurów. Co już totalnie nie ma nic wspólnego z darwinizmem, gdyż zanim powstała małpa wg tychże pseudonauk ewolucjonistów, to jak się okazuje już był człowiek. Tak więc, prawda jest taka że trzeba znów jeszcze trochę poczekać, żeby cokolwiek pewnego głosić.
|
|
| | | |  | 1 na 1 tom36 (229 punktów) (zablokowany) | Podsumowujac - poprostu malo wiecie (kto to sa ci 'my' - nie wnikam), a rozwiazanie jest bardzo proste - trzeba bylo chodzic do szkoly i uwazac na lekcjach.
|
|
| | | | |  | | Słonecznik Polski (3 punktów) | >Podsumowujac - poprostu malo wiecie (kto to sa ci 'my' - nie wnikam), a rozwiazanie jest bardzo proste - trzeba bylo chodzic do szkoly i uwazac na lekcjach. > Masz rację, trzeba było... Ty to robiłeś regularnie, sumiennie i popatrz co z tego wyszło.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Appenzeller (3118 punktów) | Nie wiem, jak by Ci najkrócej odpowiedzieć, Słoneczniku. Może tak: Faraday był samoukiem, wedle dzisiejszej wiedzy Darwin miał (z Wallace'em) genialny pomysł, a ewolucja jest faktem z bardzo silnymi dowodami, natomiast Freud był w swoich badaniach oszustem (nieźle to np. Tomasz Witkowski opisał). Gmach nauki jest dość spójny i wzajemnie powiązany - nie da się na poważnie używać komórki i komputera, a jednocześnie bredzić o Fredzie Flintstonie na dinozaurze. Z drugiej zaś strony nie martw się - wszystko da się nadrobić lekturami i myśleniem, do czego serdecznie Cię zachęcam. Inaczej będziesz nam tu na portalu zabawne farmazony (excusez le mot) wypisywał.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
| | | | |  | | Słonecznik Polski (3 punktów) | >Nie wiem, jak by Ci najkrócej odpowiedzieć, Słoneczniku. Może tak: Faraday był samoukiem, wedle dzisiejszej wiedzy Darwin miał (z Wallace'em) genialny pomysł, a ewolucja jest faktem z bardzo silnymi dowodami, natomiast Freud był w swoich badaniach oszustem (nieźle to np. Tomasz Witkowski opisał). >Gmach nauki jest dość spójny i wzajemnie powiązany - nie da się na poważnie używać komórki i komputera, a jednocześnie bredzić o Fredzie Flintstonie na dinozaurze. Z drugiej zaś strony nie martw się - wszystko da się nadrobić lekturami i myśleniem, do czego serdecznie Cię zachęcam. Inaczej będziesz nam tu na portalu zabawne farmazony (excusez le mot) wypisywał. > Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Dobrze więc, spokojnie piszący, stonowany, opanowany i spokojnie tłumaczący jeden konkret podaj. Poza chęcią pokazania mądrego, ale z niczego słabo wyszło. Podaj więc Ewolucjonisto gdzie jest ciągle brakujący przejściowy element łączący małpę z człowiekiem. Tylko nie pisz mi o LUCY plizzz, bo ta małpa nie przypomina nawet samej siebie, a co dopiero człowieka. No chyba, że chcesz uważać ją za swoją pramatkę, to gratuluję. Coś co na podstawie genetyki będzie można powiedzieć, że tak oto mamy brakujący element, który obiecali nam ewolucjoniści wiele wiele lat temu wymyślając sobie bajkę, że niby z genów małpy zrobiły się geny człowieka. Zresztą jakbyś czytał z uwagą, to cały temat i moje odpowiedzi dotyczą głównie Freuda. Pan Witkowski jest jeden i napisał długą, żmudną i nudną książkę, której pewnie nawet nie czytałeś. A całe rzesze psychologów i psychoanalityków jakoś korzysta z technik psychoanalizy. Dodatkowo chcesz zaprzeczyć swojemu id ego, super ego i ego oraz mechanizmom obronnym. To model Freuda. W ogóle domyślam się, że nawet nie wiesz o czym piszę. A na portalu będę pisał co uważam za słuszne, boisz się wolności myśli i słowa?
|
|
| | | | |  | | Słonecznik Polski (3 punktów) | >Nie wiem, jak by Ci najkrócej odpowiedzieć, Słoneczniku. Może tak: Faraday był samoukiem, wedle dzisiejszej wiedzy Darwin miał (z Wallace'em) genialny pomysł, a ewolucja jest faktem z bardzo silnymi dowodami, natomiast Freud był w swoich badaniach oszustem (nieźle to np. Tomasz Witkowski opisał). >Gmach nauki jest dość spójny i wzajemnie powiązany - nie da się na poważnie używać komórki i komputera, a jednocześnie bredzić o Fredzie Flintstonie na dinozaurze. Z drugiej zaś strony nie martw się - wszystko da się nadrobić lekturami i myśleniem, do czego serdecznie Cię zachęcam. Inaczej będziesz nam tu na portalu zabawne farmazony (excusez le mot) wypisywał. > Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Jeśli zainteresowała Cibie Zakazana Psychologia Pana Witkowskiego, pewnie nie czytałeś tego w ogóle i powielasz coś co usłyszałeś. I interesuje Ciebie lektura, która wszystko podważy dając Ci to dowód na wszystko. Więc zainteresuj się też tematem ZAKAZANA ARCHEOLOGIA. Przeczytaj, pooglądaj i potem wspieraj Ewolucjonizm na forach.
|
|
| | |  | | Spring (1174 punktów) | >Darwin nie został w tym kontekście przywołany jako znawca ludzkiej psychiki, w żadnym wypadku. Został przywołany jako twórca darwinizmu, teorii, która zmieniła oblicze XX wieku na obszarze przyrody i nauk społecznych.
Nie o Darwina, lecz o darwinizm właśnie rzecz się rozchodzi. Darwin prawdopodobnie był nawet przeciwko stosowaniu jego teorii do rozważań nad ludzką psychiką. Ale jak to bywa orędownicy zawsze próbują przerosnąć "mistrza".
> Freud też stworzył taka teorię - ale w przeciwieństwie do Darwina okazuje się, iż w dużym stopniu jest to pseudonauka, a oblicze psychologii jest już - niestety - też zmienione.
Nie aż tak duży problem gdy coś jest pseudonaukowe, gorzej gdy jest pseudoprawdziwe.
|
|
-1 na 3 | Bernard Franciszek (2 punktów) | Odp: Szarlatan z Pribora | Mam tylko jedną drobną uwagę, trochę nie na temat ale w podanym cytacie: "[...] Freud's training methods... represent a backward step toward the kind of learning based on authority and secrecy that typified scholasticism and alchemy prior to the Scientific Revolution [...]" nie mogę się zgodzić co do scholastyki, jest ona uznawana za jeden z najważniejszych okresów w rozwoju nauki logiki. Oskarżając Freuda o szerzenie propagandy nie powinniśmy ulegać jednocześnie propagandzie oczerniania średniowiecza.
|
|
-1 na 1 | Słonecznik Polski (3 punktów) | Słyszałem o tym, że Freud już dawno został podważony (dla bardzo logicznych, że jego nauka czy też jak kto woli pseudonauka została podważona). Zdarzyło mi się nawet coś tam przeczytać, odnośnie tekstów przeczących poglądom Freuda. A jednak nadal model id ego, super ego i ego oraz jego mechanizmy obronne, to wszystko jest mi bardzo bliskie. dodatkowo jako osoba od już wielu lat kłócąca się z "Bogiem", uznaję nadal freudowki układ tych obszarów w psychologii. Łatwiej mi do natury id ego niż do biblijnego kusiciela, łatwiej mi do super ego, niż do biblijnego anioła i sumienia, i w końcu łatwiej mi do Ego jak do siebie samego niż do biblijnego baranka, i łatwiej mi do mechanizmów obronnych wyrównujących mój stan zawsze do jak najbardziej stabilnego, mając świadomość że nawet mnie oszukują po to by czuć się dobrze, niż do... sam nie wiem do czego je porównać. Aże wiele nawiązuje w naszym życiu do seksualności.. no tak jest, że wiele nawiązuje do seksualności. Jest to potężna siła, pierwotna potrzeba w obszarze id ego, podobnie jak jedzenie, spanie, wydalanie itd. Można to uznać za zło i kuszenie diabła, a można za naturę i można to sklasyfikować jako pragnienia i potrzeby i umieścić je w katalogu "pragnienia i potrzeby pierwotne", a krócej można je umieścić w katalogu "id ego". Czy skatalogowanie naszych zachowań, potrzeb, pragnień to pseudonauka, idiotyzm, niepotrzebne i głupie? Jeśli dla kogoś tak, niech dalej propaguje, tworzy, analizuje i doświadcza zgodnie z nomenklaturą naukową w taki sposób by już nie dało się tego nawet bardziej podważyć. Ale pewnie skończy się to wszystko na i tak skatalogowaniu zachowań tylko pod innymi nazwami. Faktycznie, będzie to już wtedy tak naukowe, że bardziej naukowe już nie może być.
|
|
1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Freudyzm jest wokół nas. Wszyscy mówimy Freudem, używamy takich sformułowań jak: "mechanizmy> obronne", "freudowskie omsknięcie", "życzenie śmierci", "symbole falliczne" i tak dalej. Jednakże> fakt, iż tak się dzieje wynika nie z tego, iż freudyzm z obszaru nauki przeniknął do naszej> codzienności, bardziej adekwatnym byłoby stwierdzenie, iż stało się tak dlatego, ponieważ freudyzm> zdołał ominąć naukę wystrychując ją na dudka.Nie tylko dlatego. Freud zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt ludzkiej osobowości, którym są częstokroć wypierane w podświadomość różne traumy czy pragnienia, obsesje; często mające podłoże seksualne. To, jak się do tego zabrał i na ile był szarlatanem, to nieco inna sprawa, ale sama tylko krytyczna analiza jego spekulacji wniosła wiele do nauki; co więcej, pewne spostrzeżenia, które poczynił (np. dotyczące roli sennych marzeń) miały i mają ogromny wpływ na sztukę (poczynając od surrealizmu, po części zainspirowanego przez jego teorie) a świadome umieszczanie podtekstów seksualnych np. w filmach (nie zapominajmy wszak i o reklamie!) jest od dawna stosowaną techniką stymulowania zainteresowania publiczności stosowaną przy realizacji produkcji filmowych. Wystarczy choćby wsłuchać się w tekst znanej piosenki "My Rifle, My Pony and Me" . A to był zaledwie początek; potem przyszły takie pomnikowe epickie dzieła jak "Me, Myself and Irene" z Jimem Carrey'em i Rene Zellweger. Co do symboli fallicznych nie będę się wypowiadał, autor kompromituje się dostatecznie bez mojej pomocy. Wspomnę tylko o wielkiej ekranowej karierze owocu bananowca, zwanego skrótowo bananem. Hau.
Dixi et salvavi animam meam
|
|
 | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Podtekst seksualny? | Surrealizm wiecej zawdzięczał protosurrealistom niż Freudowi. Z takiego Hieronima Boscha Salvadore Dali czerpał garściami popełniając - w pewnym sensie - plagiaty. A zresztą nawet gdyby to wszystko co Pan pisze było prawdą - to wciąż Freud nie zasługuje w żadnej mierze na status jakim się cieszy - jednego z dwóch gigantów myśli - które ukształtowały XX wiek. Taki Edison czy Tesla biją go przecież na głowę co do jakości swych myśli - a przecież są umiejscowiani daleko za Freudem.
Wysłuchałem piosenki podlinkowanej - "My rifle...." - i nie rozumiem na czym polega geniusz podtekstu seksualnego zawartego w tym utworze przy zastosowaniu metody doktora leczącego metodą kanapową? Proszę mnie oświecić po freudowsku
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: Podtekst seksualny? | >Surrealizm wiecej zawdzięczał protosurrealistom niż Freudowi. Z takiego Hieronima Boscha Salvadore Dali czerpał garściami popełniając - w pewnym sensie - plagiaty.
Na dobrą sprawę doszukiwać się pierwocin surrealizmu można w dowolnie niemal odległej przeszłości. Zaglądam od czasu do czasu do "Gargantui i Pantagruela" Rebelaisa, niektóre opowieści tchną nie tylko absurdalnym humorem (nie zawsze trzeba przyznać miłym polskiemu odbiorcy, którego ten poziom obsceniczności może - jak mnie - zniechęcać do "zanurzenia się" w tekście) ale karykaturalnymi wynaturzeniami zgoła przypominającymi rozrywające tkankę rzeczywistości obrazy Bunuela. Weźmy inny przykład - groteskę, której inspiracją stały się dziwaczne i straszne malowidła starorzymskie odkryte w jednej z rzymskich grot...
>A zresztą nawet gdyby to wszystko co Pan pisze było prawdą - to wciąż Freud nie zasługuje w żadnej mierze na status jakim się cieszy - jednego z dwóch gigantów myśli - które ukształtowały XX wiek. Taki Edison czy Tesla biją go przecież na głowę co do jakości swych myśli - a przecież są umiejscowiani daleko za Freudem.
Nie porównujmy zawodników z różnych dziedzin sportu. Freud na pewno "odkrył" dla psychologii - i w pewnym sensie odebrał filozofii - cały Nowy Świat, dotąd dziewiczą ziemię nietkniętą przez konkwistę Nauki. Na pewno nie był naukowy w dzisiejszym słowa rozumieniu a i psychoanaliza też na pewno narobiła wiele szkód, cóż, uczeni nie grzeszyli nigdy pokorą w swym popędzie do rozmontowania mechanizmu ludzkiej osobowości na czynniki pierwsze.
Nie będę się tu wymądrzał (ani wchodził do ogródka innych fachmanów obecnych na Forum), gdyż szybko wyjdzie na jaw internetowy doping, ale zwrócenie uwagi na nieświadome procesy rządzące naszymi świadomymi zachowaniami to może nie odkrycie jeszcze (jedynie intuicja badawcza), ale coś, co - wziąwszy pod uwagę dzisiejsze badania z użyciem całego wspaniałego instrumentarium współczesnej nauki - stawia go w roli przynajmniej proroka nauki (takiego terminu brakuje, a bardzo by się przydał), który dostrzegł złożoność (heterogeniczność) psychiki człowieka.
>Wysłuchałem piosenki podlinkowanej - "My rifle...." - i nie rozumiem na czym polega geniusz podtekstu seksualnego zawartego w tym utworze przy zastosowaniu metody doktora leczącego metodą kanapową? Proszę mnie oświecić po freudowsku
The sun is sinking in the west The cattle go down to the stream The redwing settles in the nest It's time for a cowboy to dream
Purple light in the canyons That's where I long to be With my three good companions Just my rifle, pony and me
Gonna hang my sombrero On the limb of a tree Coming home sweetheart darling Just my rifle, pony and me Just my rifle, my pony and me
(Whippoorwill in the willow Sings a sweet melody Riding to Amarillo) Just my rifle, pony and me No more cows to be ropened No more strays will I see Round the bend she'll be waiting For my rifle, pony and me For my rifle, my pony and me
Podkreślenia moje. Może Pan się nie zgadzać odnośnie ptaka moszczącego się w gniazdku czy kapelusza na gałęzi, cóż, trudno, ale na miły Bóg! Ona czeka na jego strzelbę i kuca, a dopiero potem na niego. Nie będę tłumaczył jak dziecku.
Dixi et salvavi animam meam
|
|
| |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | See - me? | "No more strays will I see Round the bend she'll be waiting For my rifle, pony and me For my rifle, my pony and me"
No właśnie, Freud ( a Pan za nim) dopatrują się w - na przykład - takich tekstach oczywistych podtekstów seksualnych. One wogóle nie są oczywiste, mógłbym równie dobrze dowodzić, iż chodziło po prostu o rym. Przyzna Pan, iż jest trochę groteskowym traktować kogoś kto jest - załóżmy - wybitnie zdolny w takim "fachu" jako opokę nauki XX wieku. Freudyzm, a przynajmniej spore jego połacie - to taka homeopatia czy różdżkarstwo, z nauką weryfikowalną jest on na bakier.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Odp: See - me? | >"No more strays will I see >Round the bend she'll be waiting >For my rifle, pony and me >For my rifle, my pony and me" >No właśnie, Freud ( a Pan za nim) dopatrują się w - na przykład - takich tekstach oczywistych podtekstów seksualnych. One wogóle nie są oczywiste, mógłbym równie dobrze dowodzić, iż chodziło po prostu o rym. Przyzna Pan, iż jest trochę groteskowym traktować kogoś kto jest - załóżmy - wybitnie zdolny w takim "fachu" jako opokę nauki XX wieku. Freudyzm, a przynajmniej spore jego połacie - to taka homeopatia czy różdżkarstwo, z nauką weryfikowalną jest on na bakier. Co do ptaka moszczącego się w gnieździe - pomijając już to, iż ów wątek może być całkowicie przypadkowy - nie jest to ptak kojrzący się z penisem ("cock"), nawet nie "bird", tylko redwing czyli gatunek drozda. Nazwanie go właśnie nazwą gatunkową deseksualizuje całą scenkę. Wie Pan, idąc dalej tym tropem, każdy werset z tej piosenki ( i każdej innej) można zinterpretować jako mocny podtekst seksualny. Freud miał własnie takową tendencję - a to oznacza szybkie zajechanie na manowce. >
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|