Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia w szkole - prośba wychowawcy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-09-2009 12:18sari (17 punktów)Religia w szkole - prośba wychowawcy
Ocena 1 na 1
Witajcie,

zwracam się do Was z prośbą o radę. Otóż, moje dziecko właśnie zaczęło edukację w szkole podstawowej, klasa 0.
Zanim wybrałam szkołę upewniłam się, że synek ma możliwość korzystania ze świetlicy podczas jego nieobecności na lekcji religii. Oczywiście bardzo mi zależało na ETYCE, ale to dość problematyczne zagadnienie dla szkoły...

Na zabraniu z rodzicami, wychowawca klasy (na polecenie dyrekcji) poprosił o pisemne oświadczenie, iż NIE WYRAŻAMY z mężem zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcję religii. Ale:

1. My chcemy aby dziecko miało możliwość uczestniczenia jeśli ma na to ochotę. Nie chcemy na siłę mu tego zabraniać. Zwłaszcza, ze może przynieść to odwrotny efekt.

2. Czujemy się troszkę zaniepokojeni tym, ze religia jest w środku godzin lekcyjnych danego dnia. Synek jest wyprowadzany przez wychowawcę z klasy, a później przyprowadzany na pozostałe zajęcia.

Czytam w innym wątku: W zadnym razie nie pisac do dyrekcji, ze dziecko nie bedzie chodzilo na religie, odwrotnie to rodzice maja wystepowac o zajecia religii zgodnie z konkordatem.

Co radzicie??

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)Odp: religia w szkole - prośba wychowawcy
Co radzicie??
>Pozdrawiam

NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"

Należy dziecku wytłumaczyć, że jeśli chce to chocić może ( ja chodziłem na religie przez 12 lat mojej edukacji szkolnej (a pewnie 13, bo do przedszkola też siostra przychodziła) i nie żałuje tego), ale nie ma obowiązku odmawiania tych wszystkich modlitw, posiadania zeszytu, wypowiadania formułki "jestem, byłem, mam" przy sprawdzaniu listy obecności, a jakby na koniec roku ktoś chciał mu wystawiać złe oceny z tego przedmiotu na koniec, to przecież, zgodnie z ustawą, nie było wniosku o religię, więc czemu miałaby ona być dziecku wpisywana na świadectwo?

IMHO, złoty środek
17-09-2009 15:44 
 Ocena 3 na 3
Marta T. (436 punktów)
>NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"
Przecież to dziecko ma 6 lat, nie więcej. Religia w zerówce może wyglądać atrakcjnie, bo pani daje obrazki i tego typu głupoty. Tym się kupuje małe dzieci. Od tego się zaczyna. A potem dziecko zapyta: mamo, a Jasiu chodzi z rodzicami do kościoła, czemu mu nie chodzimy? I co wtedy? Lepiej chyba wywalczyć, żeby religia była na końcu lub na początku zajęć, bo po jakiego grzyba dziecko ma w czasie zajęć siedzieć osobno? To szkoła powinna zapewnić...
17-09-2009 19:48 
 Ocena 3 na 3
Psyk (14071 punktów)
>>Lepiej chyba wywalczyć, żeby religia była na końcu lub na początku zajęć, bo po jakiego grzyba dziecko ma w czasie zajęć siedzieć osobno? To szkoła powinna zapewnić...

Z praktyki wiadomo, że odpowiedzią będzie "nie da się". Pisałem wcześniej, że idealnym rozwiązaniem byłyby dwie lekcje religii w bloku, raz na tydzień, przed lub po "normalnych" przedmiotach (z możliwością zorganizowania ich na godzinę zerową o 7:10). Ale trzeba by udowodnić, że jest to możliwe programem
www.vulcan.edu.pl/optivum/plan.html
Z takim dowodem w ręku (po wklepaniu liczby klas, sal i nauczycieli) można uderzyć do Rady Rodziców posiłkując się oczywiście art. 53 ust. 4 Konstytucji RP. Powinno pomóc.

Na logikę to takie ułożenie planu jest zawsze możliwe ponieważ go upraszcza. Trzeba tylko dodać dwie godziny z przodu lub z tyłu raz na tydzień w stosunku do braku religii. I tu jeszcze dodam żeby nie nabierać się na to, że ksiądz czy - jeśli mogę posłużyć się genialnym neologizmem Placownika - nauczacz "nie może". Jak nie może to niech biskup przyśle takiego co może...

Aha, jeszcze jedno - myślę, że trzeba ustanowić praktykę w gimnazjach i liceach, że nowo przyjęci uczniowie bezzwłocznie po przyjęciu, góra w ciągu 2 tygodni mają przynieść oświadczenia rodziców na co chcą chodzić. Jeśli nie przyniosą to zostaną wylosowani tak jak losuje się do funduszy emerytalnych. Bo niby na jakiej podstawie mieliby być przydzielani na religię? Poza tradycją, tfu - "Tradycją", oczywiście...?
EternalQuest (97 punktów)
>>>Lepiej chyba wywalczyć, żeby religia była na końcu lub na początku zajęć, bo po jakiego grzyba dziecko ma w czasie zajęć siedzieć osobno? To szkoła powinna zapewnić...
>Z praktyki wiadomo, że odpowiedzią będzie "nie da się". Pisałem wcześniej, że idealnym rozwiązaniem byłyby dwie lekcje religii w bloku, raz na tydzień, przed lub po "normalnych" przedmiotach (z możliwością zorganizowania ich na godzinę zerową o 7:10).

Oczywiście, że się nie da - sam zahaczyłem o ten problem w liceum. Zawsze było to gdzieś w środku. Nie dlatego, że tak wypadało, tylko oczywiście był to zabieg celowy. Etyka żadnego nie było - albo był przez chwilkę, bo okazało się że tylko kilka osób nie chce chodzić na religię - więc praktycznie można było albo się snuć gdzieś, albo siłą rzeczy pójść na tą religię.
Ja chodziłem na religię i siałem zamęt, kwestionując wszystko. O dziwo księżulo dawał radę - wdawał się w polemiki w dodatku nie przekrzykując mnie ani nic. Religia zamieniła się w najlepsze 45-90 minut lekcji w tygodniu, bo nikt nie wiedział co się dalej stanie. Ale ten księżulo był jakiś wyjątkowy chyba
Wprowadził modlitwę "w myślach" na początek, żebym ja się nie czuł niewygodnie (albo coś takiego - to było dawno). Okazało się, że praktycznie religia zamieniła się w debatę, z zachowaniem wszelkich prawideł, gdzie zdanie każdego było szanowane.
Ale to oczywiście wyjątek, no i ja miałem 15-17 lat, nie 6.
17-09-2009 15:46 
 Ocena 1 na 1
sari (17 punktów)
>
>NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"

>IMHO, złoty środek

1. No dobrze.... ale synek (póki co- i na szczeście, ponieważ uważam,że to pranie mózgu i później trzeba lat aby się 'wyleczyć' ... małe dziecko jest bardzo podatne na manipulację, więc nie sądzę aby było to bezpieczne )... nie chce chodzić, a dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
Wg. dyrekcji bez takiego pisma dziecko nie może przebywać podczas lekcji poza klasą.
Nie ma też mowy, aby uczeń raz chodził raz nie chodził na religię.

2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)
17-09-2009 15:51 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>>NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"
>>IMHO, złoty środek
>1. No dobrze.... ale synek (póki co- i na szczeście, ponieważ uważam,że to pranie mózgu i później trzeba lat aby się 'wyleczyć' ... małe dziecko jest bardzo podatne na manipulację, więc nie sądzę aby było to bezpieczne )... nie chce chodzić, a dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
>Wg. dyrekcji bez takiego pisma dziecko nie może przebywać podczas lekcji poza klasą.

Zgadza się, dziecko ma mieć zapewnioną opiekę w czasie zajęć. Ale to jest problem szkoły, żeby ktoś się dzieckiem zajął. Pisząc takie pismo zdejmuje sie odpowiedzialność ze szkoły za dziecko przez tę godzinę.

>2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)

To najlepsze wyjście.
17-09-2009 17:45 
 Ocena 3 na 3
Zella (1321 punktów)
>NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"
IMHO, złoty środek
1. No dobrze.... ale synek (póki co- i na szczeście, ponieważ uważam,że to pranie mózgu i później trzeba lat aby się 'wyleczyć' ... małe dziecko jest bardzo podatne na manipulację, więc nie sądzę aby było to bezpieczne )... nie chce chodzić, a dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
Wg. dyrekcji bez takiego pisma dziecko nie może przebywać podczas lekcji poza klasą.Zgadza się, dziecko ma mieć zapewnioną opiekę w czasie zajęć. Ale to jest problem szkoły, żeby ktoś się dzieckiem zajął. Pisząc takie pismo zdejmuje sie odpowiedzialność ze szkoły za dziecko przez tę godzinę.
2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)
To najlepsze wyjście.<

Witam !
Nie wiem jakie są obecne zalecenia tzw.odgórne, dotyczące religii w szkole . Natomiast wiem jak rodzice pewnego dziecka , konsekwentnie od malucha w przedszkolu po licealistę, wymagali by ich dziecko korzystało z prawa wyboru uczęszczania na religię lub nie pobierania tej "nauki"
Taka konsekwencja rozwiązuje problem . Nie jest to łatwe, ale możliwe. W przedszkolu w czasie zajęć z religii, dzieckiem zajmowały się "panie w kuchni"(słowo!),czym maluch był zachwycony! Potem w szkole różne osoby zajmowały się owym dzieckiem (w najniższych klasach),w czasie lekcji religii. Opowiadał, często rozradowany, jak np. w sekretariacie przybijał pieczątki, zakładał spinacze itp.(opieka nad dzieckiem przeniesiona na młodą sekretarkę!). Tak czy owak jednak szkoła, wychowawca w szczególności, nie pozostawiali dziecka bez opieki. Natomiast w starszych klasach, a zwłaszcza w liceum, było więcej uczniów nie pobierających nauki religii. Sami więc znajdowali sposoby , rozrywki, na czas trwania takiej lekcji.
Czytając wcześniejsze posty na ten temat, zorientowałam się,że piszący je nie znają problemów z tzw. układaniem planu lekcji na dany rok szkolny, czy jedno półrocze. Zaplanowanie lekcji w każdej klasie, tak by religia odbywała się na ostatniej lekcji , jest absolutnie niemożliwe!
Sądzę,że należy domagać się konsekwentne i bez żadnych ustępstw, prawa respektowania zasad, na podstawie których ministerstwo nauki i oświaty wprowadziło religię "do szkół".Stało się to, po podpisaniu przez rząd H. Suchockiej, konkordatu z Kościołem Katolickim. Zella
17-09-2009 21:12 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)

> Czytając wcześniejsze posty na ten temat, zorientowałam się,że piszący je nie znają problemów z tzw. układaniem planu lekcji na dany rok szkolny, czy jedno półrocze. Zaplanowanie lekcji w każdej klasie, tak by religia odbywała się na ostatniej lekcji , jest absolutnie niemożliwe!

"Nauczacze" zatrudnieni są na podstawie Karty Nauczyciela czyli mają 18 godzin pensum. To daje dwie godziny rano i dwie po południu (bez jednego dnia). 9 klas na jednego nauczacza. A że musiałby przyjść dwa razy - trudno, to już jego/jej problem.

> Sądzę, że należy domagać się konsekwentne i bez żadnych ustępstw, prawa respektowania zasad, na podstawie których ministerstwo nauki i oświaty wprowadziło religię "do szkół". Stało się to, po podpisaniu przez rząd H. Suchockiej, konkordatu z Kościołem Katolickim. Zella

Mylisz się. Religię wprowadził minister Samsonowicz po to, żeby Mazowiecki mógł wygrać wybory prezydenckie (kupowano poparcie Kościoła nie bacząc na to jak na tym dealu rok wcześniej wyszedł Rakowski i całe PZPR). Tradycji stało się zadość - biskupi oszukali fajerów, którzy chcieli robić z nimi polityczne interesy i poparli Wałęsę. Konkordat podpisano trzy lata później.
Co oczywiście w niczym nie umniejsza trafności uwagi, że należy przestrzegać prawa czyli egzekwować oświadczenia od rodziców "wyrażających wolę".
17-09-2009 20:33 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)

>>Wg. dyrekcji bez takiego pisma dziecko nie może przebywać podczas lekcji poza klasą.
>Zgadza się, dziecko ma mieć zapewnioną opiekę w czasie zajęć. Ale to jest problem szkoły, żeby ktoś się dzieckiem zajął. Pisząc takie pismo zdejmuje sie odpowiedzialność ze szkoły za dziecko przez tę godzinę.

Nie, nie zdejmuje się odpowiedzialności z dyrekcji za opiekę nad dzieckiem natomiast akceptuje się łamanie prawa. A kto raz zaaprobuje łamanie prawa na swoją szkodę niech się nie dziwi, że spędzi parę lat ukrywając się w chlewie albo piwnicy.

>>2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)
>To najlepsze wyjście.

Pełna zgoda.
17-09-2009 16:43 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>1. No dobrze.... ale synek (póki co- i na szczeście, ponieważ uważam,że to pranie mózgu i później trzeba lat aby się 'wyleczyć' ... małe dziecko jest bardzo podatne na manipulację, więc nie sądzę aby było to bezpieczne )... nie chce chodzić, a dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
Warto chyba wysłuchać dziecka i postąpić zgodnie z jego poglądem na tą sprawę. Jeśli nie chce chodzić, to zrozumie pewne konsekwencje. Może warto wyrazić własną opinię ale i ostrzec chłopca o pewnych konsekwencjach - że może jakiś głupek mu dokuczać, ale z drugiej strony głupek może dokuczać z powodu koloru włosów...
Warto też dowiedzieć się czy po jakimś czasie można cofnąć taką decyzję. Z tego co wiem tak, ale ta szkoła wyraźnie robi pod górkę. Jeśli można cofnąć, to w momencie, gdy chłopiec chciałby jednak chodzić wycofacie się.
Myślę, że dopóki to są jego decyzje, dopóty żadne przeszkody nie będą mu straszne. I nie jest istotne jak ubierzecie w słowa pismo, to nie dotyczy tak naprawdę waszej rodziny. Ważne jest to, czy podejmujecie te decyzje świadomie i wspólnie.

>2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)
Kategorycznie. Nawet więcej, macie do tego prawo i tyle.
17-09-2009 16:59 
 Ocena 3 na 3
Marta T. (436 punktów)
>Warto chyba wysłuchać dziecka i postąpić zgodnie z jego poglądem na tą sprawę.
Powiedz szczerze: czy sześciolatek może mieć pogląd na religię? Ja szczerze wątpię. Powtarzam: dzieciom religia podawana jest w atrakcyjny sposób. Jakieś obrazeczki, bajki z opowieściami biblijnymi. Zabawa. Od tego się zaczyna, a potem ciężko jest wyjść ludziom z tego dziecięcego postrzegania religii. Należy stanowczo wyegzekwować albo religię na początku lub końcu zajęć, bądź etykę. Jakiś czas temu były pomysły ministerstwa, że etyka będzie obowiązkowa, a na religię właśnie trzeba przynosić pismo od rodziców, że dziecko będzie w niej uczestniczyło. I co z tym? Przepadło???
17-09-2009 18:48 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Warto chyba wysłuchać dziecka i postąpić zgodnie z jego poglądem na tą sprawę.
>Powiedz szczerze: czy sześciolatek może mieć pogląd na religię? Ja szczerze wątpię. Powtarzam: dzieciom religia podawana jest w atrakcyjny sposób. Jakieś obrazeczki, bajki z opowieściami biblijnymi. Zabawa. Od tego się zaczyna, a potem ciężko jest wyjść ludziom z tego dziecięcego postrzegania religii.
Nie doceniasz chyba sześciolatka. Nie musi mieć skrystalizowanego poglądu na religię. Ale może w oparciu o dane podane mu podjąć sam pewne decyzje. Dziecko omawiane w temacie nie chce chodzić na religię. Dlaczego? Pewnie dlatego, że wyjaśniono mu pewne sprawy, zagrożenia, absurdy. Jest przyzwyczajone do życia nazwijmy to świeckiego.
Ale decyzja o tym czy chce narazić się na pewne dokuczanie powinna być podjęta wraz z nim. Można mu to wytłumaczyć. Zaproponować np. na próbę omijać religię, a do tematu wrócić za miesiąc lub dwa. Przedstawić wartość indywidualności. Zaoferować coś w zamian, jakieś zajęcia, które dadzą mu atrakcje w zamian za obrazki.
>Należy stanowczo wyegzekwować albo religię na początku lub końcu zajęć, bądź etykę. Jakiś czas temu były pomysły ministerstwa, że etyka będzie obowiązkowa, a na religię właśnie trzeba przynosić pismo od rodziców, że dziecko będzie w niej uczestniczyło. I co z tym? Przepadło???
Oczywiście zgadzam się z tym. Osobiście jestem zwolennikiem powrotu religii do salek katechetycznych, gdzie jest jej miejsce. Funkcjonowało to latami i niechby tak było nadal. A etyka i owszem, ale przez wykwalifikowane osoby, a nie daj boniu katechetkę.
21-10-2009 20:34 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>[ciach] A etyka i owszem, ale przez wykwalifikowane osoby, a nie daj boniu katechetkę.
Etyka w wykonaniu przekwalifikowanego katechety lub księdza jest jeszcze bardziej niebezpieczna. Pod przykrywką etyki może prowadzić ukrytą indoktrynację. Rodzice w nieświadomości pozostaną zadowoleni, że dziecko uczęszcza na etykę, nie religię, a "właściwa nauka" zostanie i tak przekazana.


"Never assume anything" - A. Milne
17-09-2009 17:12 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.

   Ten wymóg jest bezprawny. Jeśli starczy Wam energii i odwagi do wojny ze szkołą już od zerówki, sugerowałbym, aby w rozmowie z Dyrekcją poinformować ją, że jesteście tego świadomi, i że w wypadku upierania się przez nią przy tym bezprawnym żądaniu, odwołacie się do Kuratorium. I tak rzeczywiście zrobić, jeśli takie ostrzeżenie nie wywoła oczekiwanego skutku.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-09-2009 18:50 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ten wymóg jest bezprawny.
To nie takie pewne.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-09-2009 21:15 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
>>Ten wymóg jest bezprawny.
>To nie takie pewne.

Na szczęście nad rozporządzeniem jest ustawa o systemie oświaty, która wyraża się jaśniej:
Art. 12. 1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie bądź rodziców, bądź samych uczniów; po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii decydują uczniowie.
17-09-2009 20:09 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
>>>NIC nie robić. Niech dziecko chodzi jak uważa, żadnego wyprowadzania przez nauczyciela - jak to wygląda dla rówieśników? "Ty nie możesz tutaj być, wynocha!"
>>IMHO, złoty środek

Raczej tresura na kanalię. I nauka dwójmyślenia. "Jestem fizycznie, ale nie prawnie. Siedzę, ale o tym nie mówię. Gapię się w sufit żeby nie uczestniczyć w lekcji żeby się dobrze czuć psychicznie". Gratuluję, faktycznie złoty środek. Nawet Pieronek się do tego nie posunął.

>1. No dobrze.... ale synek (póki co- i na szczeście, ponieważ uważam,że to pranie mózgu i później trzeba lat aby się 'wyleczyć' ... małe dziecko jest bardzo podatne na manipulację, więc nie sądzę aby było to bezpieczne )... nie chce chodzić, a dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
>Wg. dyrekcji bez takiego pisma dziecko nie może przebywać podczas lekcji poza klasą.

To numer stary jak trzy kubeczki. Aż dziw, że inteligentni ludzie się na to nabierają rok po roku.

>Nie ma też mowy, aby uczeń raz chodził raz nie chodził na religię.

Rzeczywiście, można zmienić na koniec roku lub semestru. Bardzo słusznie zresztą.

>2. Może powinniśmy zasugerować aby tę lekcję przeniesiono na koniec dnia... aby nie musiał opuszczać i wracać do klasy (??)

Sugeruję żeby nie sugerować tylko grzecznie zażądać z Konstytucją RP w ręce. Chodzi o art. 53 ust. 4. Kwaśniewski wysyłał do każdego domu - może jeszcze macie. Jak nie to:
www.allegr(*)rzeczypospolitej_polskiej.html
17-09-2009 20:41 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
Jeśli dyrektor zamiast pisma, którego się domaga otrzyma pismo z państwa pytaniem o prawną podstawę żądania, to teoretycznie będzie musiał tę podstawę w pisemnej odpowiedzi wskazać.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
17-09-2009 21:19 
 Ocena 4 na 4
Psyk (14071 punktów)
>>dyrekcja żąda od nas na piśmie słów: NIE WYRAŻAMy zgody aby nasze dziecko uczęszczało na lekcje religii.
>Jeśli dyrektor zamiast pisma, którego się domaga otrzyma pismo z państwa pytaniem o prawną podstawę żądania, to teoretycznie będzie musiał tę podstawę w pisemnej odpowiedzi wskazać.

Jestem za ośmieszeniem czyli pismem o "nie wyrażaniu zgody" na bicie dziecka... Dyrektor otrzeźwiałby momentalnie, bo pismo na kilometr pachnie artykułem prasowym i telefonami do szkoły z całej Polski, ośmieszenia nie wspominając.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jestem za ośmieszeniem czyli pismem o "nie wyrażaniu zgody" na bicie dziecka... Dyrektor otrzeźwiałby momentalnie, bo pismo na kilometr pachnie artykułem prasowym i telefonami do szkoły z całej Polski, ośmieszenia nie wspominając.
Genialne. Czy już gdzieś praktykowano takie ośmieszenie, czy to na razie słodka teoria?

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
18-09-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>Jestem za ośmieszeniem czyli pismem o "nie wyrażaniu zgody" na bicie dziecka... Dyrektor otrzeźwiałby momentalnie, bo pismo na kilometr pachnie artykułem prasowym i telefonami do szkoły z całej Polski, ośmieszenia nie wspominając.
>Genialne. Czy już gdzieś praktykowano takie ośmieszenie, czy to na razie słodka teoria?

Nieskromnie powiem, że to mój pomysł... Ale polecam innym, bo zasada jest ta sama.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>ale nie ma obowiązku [...]wypowiadania formułki "jestem, byłem, mam" przy sprawdzaniu listy obecności...

O co chodzi w tej formułce??? Od jakiegoś czasu często się z tym spotykam, ale nie mam pojęcia co to jest... W podstawówce chodziłam parę lat na religię, ale "w moich czasach" czegoś takiego nie było, a ostatnio tzn. od dobrych 20 lat nie miałam do czynienia z religią.
17-09-2009 21:21 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)
>>ale nie ma obowiązku [...]wypowiadania formułki "jestem, byłem, mam" przy sprawdzaniu listy obecności...
>O co chodzi w tej formułce??? Od jakiegoś czasu często się z tym spotykam, ale nie mam pojęcia co to jest... W podstawówce chodziłam parę lat na religię, ale "w moich czasach" czegoś takiego nie było, a ostatnio tzn. od dobrych 20 lat nie miałam do czynienia z religią.
>
Jestem na lekcji, byłem na mszy, mam zeszyt. Ja też tak mówiłem jeszcze w salkach czyli przy parafii (teraz jest tam jakaś firma).
18-09-2009 08:44 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>Jestem na lekcji, byłem na mszy, mam zeszyt. Ja też tak mówiłem jeszcze w salkach czyli przy parafii (teraz jest tam jakaś firma).

O, a za moich czasów zamierzchłych mówiliśmy "jestem, na mszy byłem/łam, medalik mam".

Bez medalika nie było porządnego katolika

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych (wytłuszczenie moje):
Cytat:
§ 1. 1. W publicznych szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, zwanych dalej szkołami, organizuje się w ramach planu zajęć szkolnych naukę religii i etyki dla uczniów, których rodzice (opiekunowie prawni) wyrażą takie życzenie, a w szkołach ponadpodstawowych - dla uczniów, których rodzice lub sami uczniowie wyrażą takie życzenie. Po osiągnięciu pełnoletności o pobieraniu nauki religii i etyki decydują uczniowie.

Zatem lekcje religii/etyki mają być organizowane przez szkołę na życzenie rodziców. Innymi słowy - rodzice, jeśli chcą, aby ich dziecko uczęszczało na lekcje religii/etyki, występują do szkoły z wnioskiem o zorganizowanie lekcji religii/etyki.

Rodzice nie są zobowiązani do składania oświadczenia, że ich dziecko nie będzie brało udziału w lekcjach religii/etyki.

Prawdopodobnie żądanie szkoły o złożenie oświadczenia, że dziecko nie będzie chodziło na lekcje religii bierze się stąd (wytłuszczenie moje):
Cytat:
§ 3. 3. Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie z niej rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze.

Jak widać punkt 3 paragrafu 3 jest sprzeczny z punktem 1 paragrafu 1.
Najpierw mówi się o organizowaniu lekcji na życzenie rodziców, a potem mówi się o nieobejmowaniu nauką dzieci na życzenie rodziców.

Nie jestem prawnikiem, więc nie wiem czy dobrze myślę, ale sądzę, że skoro szkoła nie ma obowiązku organizowania lekcji i robi to wyłącznie na wniosek rodziców, to nie może żądać od rodziców wniosku odwrotnego - o niebraniu udziału w lekcjach.

PS W szkole mojej córki zażądano ode mnie identycznego oświadczenia, więc powołam się na rozporządzenie i nie zgodzę się na zmuszanie mnie do składania oświadczenia niezgodnego z prawem.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-09-2009 19:18 
 Ocena 3 na 3
sari (17 punktów)
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Przerzucając je przez sito wewnętrznych przekonań moich i męża... biorąc pod uwagę dobro dziecka itp. 'skomponowałam' coś takiego (co myślicie?) :

Powołując się na art. 12. 1. ustawy o systemie oświaty, nie możemy napisać oświadczenia,
o które Państwo prosicie, czyli tego iż nie wyrażamy zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcje religii.
Dziecko ma możliwość, ale nie ma obowiązku uczestniczyć w takich zajęciach. My również, jako rodzice, dajemy naszemu dziecku możliwość wyboru.
Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby godzina lekcyjna, o której mowa wyżej, została przeniesiona na koniec dnia lub zastąpioną lekcją etyki.
17-09-2009 22:12 
 Ocena 6 na 6
Psyk (14071 punktów)
>Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Przerzucając je przez sito wewnętrznych przekonań moich i męża... biorąc pod uwagę dobro dziecka itp. 'skomponowałam' coś takiego (co myślicie?) :
> Powołując się na art. 12. 1. ustawy o systemie oświaty, nie możemy napisać oświadczenia,
>o które Państwo prosicie, czyli tego iż nie wyrażamy zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcje religii.
>Dziecko ma możliwość, ale nie ma obowiązku uczestniczyć w takich zajęciach. My również, jako rodzice, dajemy naszemu dziecku możliwość wyboru.
>Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby godzina lekcyjna, o której mowa wyżej, została przeniesiona na koniec dnia lub zastąpioną lekcją etyki.
>

Nawet to jest zbyt uległe - niepotrzebnie wprowadzasz wątek osobisty. Piszesz do dyrektora szkoły czyli organu państwowego. Ja bym napisał tak:

Szanowny Panie Dyrektorze,

z żalem przychodzi nam stwierdzić, że Pańska prośba o napisanie czego nie chcemy jest sprzeczna nie tylko ze zdrowym rozsądkiem, ale także art. 12 ust. 1 Ustawy o systemie oświaty z 7-go września 1991 roku. Prosimy o natychmiastowe zaprzestanie bezprawnych działań i zebranie od wszystkich zainteresowanych rodziców oświadczeń o których mowa w ww. artykule. Z ubolewaniem stwierdzamy, że Szkoła organizuje lekcje religii samowolnie - wbrew ustawie - prowadząc do całkowitego chaosu prawnego. W wyniku tego lekcje religii odbywają się bezprawnie a tym samym Szkoła bezprawnie płaci bezprawnie nauczającym nauczycielom religii. Liczymy, że ten problem zostanie rozwiązany w ciągu miesiąca.

Jednocześnie na podstawie art. 53 ust. 4 Konstytucji RP o treści:

"Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób"

prosimy o takie zorganizowanie lekcji religii, aby odbywały się one jako lekcja pierwsza lub ostatnia. Inna organizacja tych lekcji prowadziłaby do naruszenia Konstytucji a także Europejskiej Konwencji Praw Człowieka ponieważ uczniowie musieliby być w szkole dłużej niż to konieczne ze względu na przekonania religijne innych. Wychodzi to także naprzeciw interesom Szkoły ponieważ zdejmuje z niej obowiązek o którym mowa w art. 3 ust. 3 Rozporządzenia MEN z 14 kwietnia 1992 roku.

Nadmieniamy, że zgodnie z istniejącym prawem lekcje religii mogą zacząć się w tzw. godzinie zerowej o godz. 7:10, być prowadzone w bloku dwugodzinnym oraz być łączone z częścią innych klas.
17-09-2009 22:41 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

> Powołując się na art. 12. 1. ustawy o systemie oświaty, nie możemy napisać oświadczenia,
>o które Państwo prosicie, czyli tego iż nie wyrażamy zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcje religii.
>Dziecko ma możliwość, ale nie ma obowiązku uczestniczyć w takich zajęciach. My również, jako rodzice, dajemy naszemu dziecku możliwość wyboru.
>Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby godzina lekcyjna, o której mowa wyżej, została przeniesiona na koniec dnia lub zastąpioną lekcją etyki.
>


   Powinniście się zdecydować czy chodzi Wam o to, aby dziecko mogło uczęszczać na lekcje religii wtedy, kiedy zechce (co jest, moim zdaniem, nie do przeprowadzenia), czy też sprzeciwiacie się przymusowi złożenia oświadczenia o nieuczęszczaniu przez nie na lekcje religii. W tym drugim przypadku proponuję (na początek) coś takiego:

Prosimy o podanie podstawy prawej narzucanego nam obowiązku złożenia oświadczenia o nieuczęszczaniu naszego syna/córki na lekcje religii w roku szkolnym 2009/10. Według naszej wiedzy, obowiązujące Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych z dnia 14 kwietnia 1992 r. nie nakłada na rodziców dziecka takiego wymogu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
18-09-2009 09:51 
 Ocena 5 na 5
Psyk (14071 punktów)

> Prosimy o podanie podstawy prawej narzucanego nam obowiązku złożenia oświadczenia o nieuczęszczaniu naszego syna/córki na lekcje religii w roku szkolnym 2009/10. Według naszej wiedzy, obowiązujące Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych z dnia 14 kwietnia 1992 r. nie nakłada na rodziców dziecka takiego wymogu.

Drogi Placku - to stoi expresis verbis w art. 12 ust. 1 Ustawy o systemie edukacji z 07.09.91. Tak więc płacenie nauczaczom bez zebrania tych oświadczeń jest bezprawne i bez mała trąci defraudacją - odbywającą się w prawie wszystkich szkołach w Polsce w imię "świętego spokoju" (z oświadczeniami).
Szkoła jeśli nie ma oświadczeń to nie ma prawa organizować religii a tym bardziej za nią płacić. A więc ich skrupulatne zbieranie leży w jej interesie.

A tak w ogóle to od kiedy weszło rozporządzenie Giertycha powstałe w nieprawym łożu Komisji Wspólnej w 2006 (!) każdy uczeń, któremu religia zaniżyła średnią a nie dał oświadczenia może wystąpić do sądu o unieważnienie świadectwa i wydanie mu nowego bez wliczania oceny z religii. Sprawa dotyczy jakichś dziesiątek jeśli nie setek tysięcy uczniów...
21-10-2009 16:38 
 Ocena 1 na 1
Pontifex Maximus (3006 punktów)

>>   Powinniście się zdecydować czy chodzi Wam o to, aby dziecko mogło uczęszczać na lekcje religii wtedy, kiedy zechce (co jest, moim zdaniem, nie do przeprowadzenia),

Nie wiem skąd taki wniosek. Ja w szkole średniej nie chodziłem na religię, nikt nie żądał ode mnie ani rodziców żadnych oświadczeń, zaświadczeń (ani ustnych ani pisemnych). Pewnego razu koledzy powiedzieli: "Chodź z nami na religię to się ponabijamy z księdza."
Bez problemu wszedłem na lekcję i przesiedziałem 45 minut. Ksiądz mnie obserwował ale nic nie mówił. Nie żądał też abym opuścił klasę. Może wynikało to z tego, że zachowywałem się lepiej niż ci, którzy na religię chodzili


Racjonaliści są też po drugiej stronie
17-09-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
Marta T. (436 punktów)
>PS W szkole mojej córki zażądano ode mnie identycznego oświadczenia, więc powołam się na rozporządzenie i nie zgodzę się na zmuszanie mnie do składania oświadczenia niezgodnego z prawem.[/color]
Czyli jednak jest to rozporządzenie. Proponuję wydrukować decyzję ministerstwa i z nią w łapce udać się do dyrektora, bo chyba ten nie wie, że coś się zmieniło.
17-09-2009 22:17 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>PS W szkole mojej córki zażądano ode mnie identycznego oświadczenia, więc powołam się na rozporządzenie i nie zgodzę się na zmuszanie mnie do składania oświadczenia niezgodnego z prawem.[/color]
>Czyli jednak jest to rozporządzenie. Proponuję wydrukować decyzję ministerstwa i z nią w łapce udać się do dyrektora, bo chyba ten nie wie, że coś się zmieniło.

A co się zmieniło? To rozporządzenie nie zmieniło się od napisania. I nie powoływać się na rozporządzenie tylko art. 12 ust. 1 Ustawy o systemie edukacji z 7-go września 1991 roku, który mówi o tym expresis verbis.
17-09-2009 20:18 
 Ocena 2 na 2
Psyk (14071 punktów)

>Prawdopodobnie żądanie szkoły o złożenie oświadczenia, że dziecko nie będzie chodziło na lekcje religii bierze się stąd (wytłuszczenie moje):
>Cytat:
§ 3. 3. Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie z niej rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze.

>Jak widać punkt 3 paragrafu 3 jest sprzeczny z punktem 1 paragrafu 1.
>Najpierw mówi się o organizowaniu lekcji na życzenie rodziców, a potem mówi się o nieobejmowaniu nauką dzieci na życzenie rodziców.

Nie masz racji. "Prawdopodobnie" bierze się stąd, że łatwiej zgnoić jedną rodzinę niż zebrać oświadczenia od reszty uczniów. Nie ma też sprzeczności - sensem art. 3 ust. 3 jest to, że tym uczniom " należy zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze". Co jest zresztą dodatkowym argumentem za zamieszczeniem religii na początku lub na końcu - dzięki temu szkoła nie ma na głowie tego obowiązku!!!
17-09-2009 23:27 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Nie masz racji. "Prawdopodobnie" bierze się stąd, że łatwiej zgnoić jedną rodzinę niż zebrać oświadczenia od reszty uczniów. Nie ma też sprzeczności - sensem art. 3 ust. 3 jest to, że tym uczniom " należy zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze". Co jest zresztą dodatkowym argumentem za zamieszczeniem religii na początku lub na końcu - dzięki temu szkoła nie ma na głowie tego obowiązku!!!

Tak właśnie jest. Co więcej, szkoły powinny takie oświadczenia (rodziców, którzy chcą, aby ich dzieci uczęszczały na religię, bądź etykę) zbierać co roku. Tak mi dzisiaj powiedziała pani wizytator z kuratorium.
Niestety, dalej nie wiem, czy faktycznie coś się zmieniło od poprzedniego roku szkolnego w zakresie obowiązkowości uczestnictwa w owych zajęciach, tj. czy jeżeli gmina organizuje lekcje etyki w wyznaczonej szkole, to czy obowiązkowo muszę dziecko na te zajęcia prowadzić. Mam wrażenie, że obowiązkowość tych zajęć przysporzy nam tylko kłopotu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Psyk (14071 punktów)
Co radzicie??

Wiekowe pytanie Lenina - co robić? To zależy jaki jest problem. Jeśli dyrekcja chce od Was oświadczenia, że nie chcecie, by synek chodził na religię to napiszcie, podpiszcie i złóżcie w dyrekcji pismo, że nie wyrażacie zgody na bicie dziecka:

"Oświadczamy, że nie wyrażamy zgody na na bicie naszego syna ........... w Szkole Podstawowej nr X w ...........".

Zakryjcie dane osobowe, zeskanujcie i wyślijcie do Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Będzie przynajmniej kupa śmiechu na całą Polskę. Może jakiś dyrektor albo Pani Sekretarka ugryzie się w język zanim zażąda oświadczenia czego rodzice nie chcą.

Na marginesie to ten przykład najlepiej pokazuje, że etyka w szkołach jest tylko prawniczą podkładką dla religii, żeby tumanić społeczeństwo i Trybunał Konstytucyjny pozorną alternatywą. No bo jak niby ma wyglądać etyka dla dziecka? Uczenie jeść nożem i widelcem? Albo, że ma mówić "dzień dobry"?

Oświadczeń rodziców z prośbą o organizację katechezy nie wprowadził konkordat tylko rozporządzenie z 1992 roku.
17-09-2009 20:15 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Na marginesie to ten przykład najlepiej pokazuje, że etyka w szkołach jest tylko prawniczą podkładką dla religii
Rozporządzenie szczegółowo reguluje organizację lekcji religii w przypadku, gdy ilość chętnych jest mniejsza niż 7. Lekcje mają się wówczas odbywać hak wie gdzie (w grupie międzyszkolnej - WTF?!) lub w pozaszkolnym punkcie katechetycznym. Minimalna ilość chętnych nie powinna być mniejsza niż 3, ale nie musi: "Liczba uczniów w grupie lub w punkcie katechetycznym nie powinna być mniejsza niż 3."

Co do organizacji zajęć z etyki: "W zależności od liczby zgłoszonych uczniów zajęcia z etyki mogą być organizowane według zasad podanych w § 2."
Mogą, ale nie muszą! Szkoła nie ma obowiązku organizowania zajęć z etyki, gdy ilość chętnych jest mniejsza niż 7.

Widać zatem jak na dłoni, że nauczanie religii jest preferowane.
Rodzice/pełnoletni uczniowie wyrażający chęć korzystania z lekcji religii mają większe prawa niż rodzice/pełnoletni uczniowie wyrażający chęć korzystania z lekcji etyki.

To jest jawne naruszenie konstytucyjnej równości względem wyznania lub jego braku!


Przypisy:

Cytat:
§ 2. 1. Szkoła ma obowiązek zorganizowania lekcji religii dla grupy nie mniejszej niż siedmiu uczniów danej klasy (oddziału). Dla mniejszej liczby uczniów lekcje religii w szkole powinny być organizowane w grupie międzyklasowej lub międzyoddziałowej.
2. Jeżeli w szkole na naukę religii danego wyznania lub wyznań wspólnie nauczających zgłosi się mniej niż siedmiu uczniów, organ prowadzący szkołę - w porozumieniu z rodzicami oraz właściwym kościołem lub związkiem wyznaniowym - organizuje naukę religii w grupie międzyszkolnej lub w pozaszkolnym punkcie katechetycznym. Liczba uczniów w grupie lub w punkcie katechetycznym nie powinna być mniejsza niż 3.
[...]
2. W zależności od liczby zgłoszonych uczniów zajęcia z etyki mogą być organizowane według zasad podanych w § 2.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-09-2009 20:25 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)

>To jest jawne naruszenie konstytucyjnej równości względem wyznania lub jego braku![/color]

Droga Kulko na mole,
sędziowie TK Działocha, Bakalarski i Orzechowski wyraźnie stwierdzili, że sama religia w szkole jest naruszeniem tej równości.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2598
A co najlepsze - jest sprzeczna z ustawą Rakowskiego, którą narzucił Polsce Watykan. Na tym skończyło się w III RP państwo prawa...
17-09-2009 21:12 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>sędziowie TK Działocha, Bakalarski i Orzechowski wyraźnie stwierdzili, że sama religia w szkole jest naruszeniem tej równości.
"Zdanie odrębne" sędziów TK, to nie orzeczenie TK. Innymi słowy - ma taki sam wpływ na stanowienie prawa jak nasze tu pogaduszki.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
17-09-2009 22:21 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>sędziowie TK Działocha, Bakalarski i Orzechowski wyraźnie stwierdzili, że sama religia w szkole jest naruszeniem tej równości.
>"Zdanie odrębne" sędziów TK, to nie orzeczenie TK. Innymi słowy - ma taki sam wpływ na stanowienie prawa jak nasze tu pogaduszki.
>
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)


Tu oczywiście nie masz racji - gdyby zdania odrębne nie miały znaczenia to by ich nie było. Ich funkcją jest prezentować mniejszościowy punkt widzenia i mogą prowadzić do nowelizacji. Zresztą przyklepanie tego wbrew prawu ze względów politycznych było ewidentne nawet dla laików - wystarczy porównać mętność wyroku TK i konkretność w zdaniach odrębnych. Powiedziałbym wręcz, że ta trójka zajmowała się prawem a Trybunał walką z ateizmem - jak wypunktował Mariusz.
piątek (1035 punktów)Odp: Religia w szkole - prośba wychowawcy
Nie musisz w ogóle pisać takiego zaświadczenia, a szkoła ma dziecku zorganizować zajęcie w tym czasie, a jak dziecko chce to sobie może na religie wejść w każdej chwili.

Tato przestałem wierzyć w Boga, i wiesz co? - Jest tak samo
18-09-2009 08:00 
 Ocena 3 na 3
sari (17 punktów)
>Nie musisz w ogóle pisać takiego zaświadczenia, a szkoła ma dziecku zorganizować zajęcie w tym czasie, a jak dziecko chce to sobie może na religie wejść w każdej chwili.

Napisaliśmy:
Powołując się na art. 12. 1. ustawy o systemie oświaty, nie możemy napisać oświadczenia,
o które Państwo prosicie, czyli tego iż nie wyrażamy zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcje religii.
Dziecko ma możliwość, ale nie ma obowiązku uczestniczyć w takich zajęciach. My również, jako rodzice, dajemy naszemu dziecku możliwość wyboru.
Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby godzina lekcyjna, o której mowa wyżej, została przeniesiona na koniec dnia lub alternatywnie zastąpioną lekcją etyki.

(Bez względu na to czy jest to judo , nauka tańca, język japoński czy religia- to wszystko to są zajęcia dodatkowe, na takie zajęcia można wyrazić jedynie zgodę, a nie odwrotnie).


Zobaczymy co będzie dalej.
18-09-2009 10:09 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>>Nie musisz w ogóle pisać takiego zaświadczenia, a szkoła ma dziecku zorganizować zajęcie w tym czasie, a jak dziecko chce to sobie może na religie wejść w każdej chwili.
>Napisaliśmy:
> Powołując się na art. 12. 1. ustawy o systemie oświaty, nie możemy napisać oświadczenia,
>o które Państwo prosicie, czyli tego iż nie wyrażamy zgody na uczęszczanie naszego dziecka na lekcje religii.
>Dziecko ma możliwość, ale nie ma obowiązku uczestniczyć w takich zajęciach. My również, jako rodzice, dajemy naszemu dziecku możliwość wyboru.
>Jednocześnie zwracamy się z prośbą aby godzina lekcyjna, o której mowa wyżej, została przeniesiona na koniec dnia lub alternatywnie zastąpioną lekcją etyki.
>(Bez względu na to czy jest to judo , nauka tańca, język japoński czy religia- to wszystko to są zajęcia dodatkowe, na takie zajęcia można wyrazić jedynie zgodę, a nie odwrotnie).
>
Zobaczymy co będzie dalej.

No OK, ale nie napisaliście, że on organizuje religię całkowicie bezprawnie a jedynie grzecznie prosicie żeby się od Was odczepił. Prośba o przeniesienie religii nie jest podparta żadnym argumentem. Sugeruję dwa najcięższe działa - art. 53 ust. 4 Konstytucji RP i Europejską Konwencję Praw Człowieka.
22-09-2009 11:24 
 Ocena 1 na 1
sari (17 punktów)
Witajcie ponownie,

mamy ciąg dalszy całej sprawy. Dzisiaj rano pani dyrektor zwróciła się do mojego męża z taką oto informacją:

Wychowawca klasy przekazał mi pismo od państwa. Wasz synek jeśli będzie chciał ... w czasie religii będzie zaprowadzany do świetlicy. Niestety nie możemy dla jednego dziecka zorganizować lekcji etyki.
Godzina zajęć z religii nie może być też przeniesiona na koniec ani na początek dnia, ponieważ pani od religii wykłada w kilku szkołach i tak jej pasuje. Nie ma innej możliwości.


Dziękuję za to, ze już nie muszę 'nie wyrażać zgody'... mogę także zrozumieć brak zajęć z etyki..... ale informacja o niemożliwości przeniesienia religii na koniec lub początek dnia... 'ciśnieniowo' była lepsza od porannej kawy.

( Choć przyznam szczerze, ze dodatkiem wzmacniającym okazała się reakcja mojego męża, który z wielką wyrozumiałością przyjął informację od pani dyrektor - taaaaaaaak... policzyłam do dziesięciu... warsztaty prawidłowego oddychania też pomogły )

Zastanawiam się teraz co dalej... czy pozwolić na to aby dziecko zostało wyprowadzane i przyprowadzane do klasy .... wzbudzając przy tym zainteresowanie i podejrzliwość innych dzieci ?

Synkowi na razie to nie przeszkadza. My natomiast zawsze pytamy: Chcesz iśc dzisiaj na religię? Jego odp: NIE.
22-09-2009 15:10 
 Ocena 4 na 4
Psyk (14071 punktów)
>Witajcie ponownie,
>mamy ciąg dalszy całej sprawy.

Gratuluję podejścia do dziecka. To po pierwsze. Ale to "jeśli będzie chciał" wygląda na perfidną manipulację - ktoś przyjdzie po niego i przy całej klasie zapyta: "Chcesz być z klasą czy iść sobie?". Przecież to psychiczna tortura. Pieronek skończy za to w piekle - właśnie o to im chodziło. Jeśli nie posyłacie dziecka od początku roku to de facto sprawa jest przesądzona do końca roku szkolnego. Nie ma co go pytać co parę dni, w dodatku z taką szatańską pułapką psychiczną. Nie dajcie się na to nabrać. Żadnego pytania czy chce iść, zwłaszcza przy innych uczniach. Niech idzie tam gdzie się nim zajmą - tak samo jak uczniowie idą z lekcji na lekcję. Niech się dyrekcja z takim miłosierdziem wypcha.
Tak więc wywalczyliście to, że Wasze prawa są łamane tylko raz a nie dwa razy. Gratuluję. Jeśli Mężowi to odpowiada to sprawa zamknięta. Chociaż to, że "nauczaczka" pracuje w kilku szkołach (z jednego pensum!) jest przecież argumentem przeciwko niej - szkoła nie może odpowiadać za to co nauczyciel robi poza szkołą i dotyczy to "zwykłych" nauczycieli! Dlaczego szkoła w której uczą się setki dzieci ma się dostosowywać do tego, by jedna osoba mogła wyrobić pensum??? Biskup może przysłać kogoś innego w każdej chwili.
tomcio (1 punktów)
Mam też tego typu sytuację, że szkoła wymaga ode mnie "podania" w sprawie nieuczęszczania dziecka na lekcje religii. Uważam, że nie ma prawa tego ode mnie żądać i prawdopodobnie nie napiszę im tego co chcą, ale niepokoi mnie jedna sprawa. Jak zadzwoniłem do Kuratorium to mi powiedzieli, że powinienem takie coś napisać i tu mi kopara opadła.... Ludzie gdzie my żyjemy????
29-09-2009 20:37 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

> Jak zadzwoniłem do Kuratorium to mi powiedzieli, że powinienem takie coś napisać i tu mi kopara opadła.... Ludzie gdzie my żyjemy????

   Spróbuj do Kuratorium napisać. Jeśli napiszesz, będą musieli odpisać, a wtedy dobrze się zastanowią czy warto tak się podkładać.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-09-2009 20:47 
 Ocena 1 na 1
sari (17 punktów)

>   Spróbuj do Kuratorium napisać. Jeśli napiszesz, będą musieli odpisać, a wtedy dobrze się zastanowią czy warto tak się podkładać.
>   Pozdrawiam

Otóż to. Może dostarczysz im coś podobnego do tego co ja napisałam. Częściowo zrozumieli... już nie muszę 'nie wyrażać zgody'

Pozdrawiam
20-10-2009 21:58 
 Ocena 1 na 1
LLiiLL5 (3 punktów)
A ja mam pytanie odnośnie zapewnienia opieki podczas gdy ktoś nie chodzi na religię a jest ona w środku lekcji.

§ 3. 3. Nie są objęci nauką religii lub etyki uczniowie, którzy wedle oświadczenia rodziców lub ich samych (§ 1 ust. 1) pobierają naukę religii poza systemem oświaty lub świadomie z niej rezygnują. W miarę potrzeby należy im zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze.

Czy jeśli napiszę oświadczenie (mam ukończone18 lat), że biorę za siebie odpowiedzialność podczas tej godziny to nie muszę wtedy być w bibliotece (bo taką opiekę mi zapewniono)?
20-10-2009 22:01 
 Ocena-1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Czy jeśli napiszę oświadczenie (mam ukończone18 lat), że biorę za siebie odpowiedzialność podczas tej godziny to nie muszę wtedy być w bibliotece (bo taką opiekę mi zapewniono)?
>
Twoje oświadczenie powinno być wystarczające. Z chwilą skończenia 18 lat masz pełnię praw obywatelskich.
Myflowers (2721 punktów)
>>Czy jeśli napiszę oświadczenie (mam ukończone18 lat), że biorę za siebie odpowiedzialność podczas tej godziny to nie muszę wtedy być w bibliotece (bo taką opiekę mi zapewniono)?
>>
>Twoje oświadczenie powinno być wystarczające. Z chwilą skończenia 18 lat masz pełnię praw obywatelskich.

A czy mlody człowiek nie robi sobie z nas aby , mówiąc kolokwialnie, jaj? Opiekę szkoła musi zapewnić dzieciom w szkole podstawowej, no i powiedzmy, w gimnazjum. Ja jeszcze o takim przypadku nie słyszałam, aby zapewniano opiekę w liceum. A może ja w jakims dziwnym mieście mieszkam? Licealiści sami też decydują czy chcą chodzić na religię, czy nie. Stąd była walka o włączenie przedmiotu "religia" do świadectw maturalnych i przymusu uczęszczania, przy jednoczesnej odmowie zorganizowania przedmiotu "etyka". Chyba... że dyrektor szkoły jest bardziej papieski od papieża...a nauczyciele to mohairowcy...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Autografka (10638 punktów)

>A czy mlody człowiek nie robi sobie z nas aby , mówiąc kolokwialnie, jaj? Opiekę szkoła musi zapewnić dzieciom w szkole podstawowej, no i powiedzmy, w gimnazjum. Ja jeszcze o takim przypadku nie słyszałam, aby zapewniano opiekę w liceum.

W trakcie zajęć z religii, szkoła musi zapewnić opiekę osobie niepełnoletniej, która nie uczestniczy w tych zajęciach. Ja na przykład podpisałam papier, w którym stoi, że jeżeli lekcje religii wypadają na początku lub końcu zajęć, to biorę odpowiedzialność za moją latorośl w tym czasie. Ale faktem jest, że nawet w środku zajęć nikt młodzieży nie zmusza do pozostania na terenie szkoły. Faktem jest też to, że jest to na bakier z obowiązującym prawem.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
LLiiLL5 (3 punktów)
>>A czy mlody człowiek nie robi sobie z nas aby , mówiąc kolokwialnie, jaj? Opiekę szkoła musi zapewnić dzieciom w szkole podstawowej, no i powiedzmy, w gimnazjum. Ja jeszcze o takim przypadku nie słyszałam, aby zapewniano opiekę w liceum.

Jaj? Dziś kiedy wręczyłam dyrektorowi oświadczenie, że biorę za siebie odpowiedzialność, oznajmił mi, że on nie ma prawa go ode mnie przyjąć i w czasie gdy moja klasa ma religie, ja mam przebywać w bibliotece.
Autografka (10638 punktów)
>>>A czy mlody człowiek nie robi sobie z nas aby , mówiąc kolokwialnie, jaj? Opiekę szkoła musi zapewnić dzieciom w szkole podstawowej, no i powiedzmy, w gimnazjum. Ja jeszcze o takim przypadku nie słyszałam, aby zapewniano opiekę w liceum.
>Jaj? Dziś kiedy wręczyłam dyrektorowi oświadczenie, że biorę za siebie odpowiedzialność, oznajmił mi, że on nie ma prawa go ode mnie przyjąć i w czasie gdy moja klasa ma religie, ja mam przebywać w bibliotece.

Ja o jajach tylko cytowałam. Poczytaj szkolny regulamin, być może z niego to wynika.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
sari (17 punktów)
Witacie.... to ja dalej snuję swą opowieść.
I tak... w zeszły piątek nie było wychowawcy klasy 0. Zajęcia w zastępstwie prowadziła inna pani. Przyszła godzina lekcji religii. Synek podszedł do pani i powiedział, ze on nie chodzi na religię. Pani odp. to nic. Mały został w klasie.

Jak już wiecie... pozwoliłam mu decydować w tej kwestii ( z nadzieją oczywiście, że nie będzie chciał tam chadzać).
Do tej pory było ok. Po ostatnim piątku dziecko zachwyciło się śpiewem, gitarą ... i innymi manipulacjami.

Podsumowując pytam: Czy zostawić ten incydent własnemu biegowi... czy jednak grzecznie poinformować dyrekcję o moim niezadowoleniu z obrotu sprawy?

Pozdrawiam Was.
21-10-2009 14:55 
 0 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Dziś kiedy wręczyłam dyrektorowi oświadczenie, że biorę za siebie odpowiedzialność, oznajmił mi, że on nie ma prawa go ode mnie przyjąć i w czasie gdy moja klasa ma religie, ja mam przebywać w bibliotece.

Jak chcesz i możesz sobie na to pozwolić to możesz zacząć wojnę z dyrektorem. Tylko uważaj on ma władzę.
Dyrektor powinien twoje oświadczenie przyjąć. - I ewentualnie dać ci odpowiedź odmowną ale powinien podać podstawę prawną.
Poproś by podał ci na jakiej podstawie prawnej oparł swoje twierdzenie.
Możesz udać się do kuratorium ze swoją sprawą.

Tylko zastanów się czy gra jest warta świeczki.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365