Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moje minimum socjalne i...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-10-2009 15:11Gassowski (271 punktów)Moje minimum socjalne i...
Ocena 2 na 2
Moje minimum socjalne i minimalne wynagrodzenie.
Nie znam sposobu jego ustalania i kwoty. Uważam, że powinno być powszechnie znane i corocznie publikowane ze szczegółowym wyliczeniem.
Co moim zdaniem powinno być składnikiem kwoty minimum socjalnego:
a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym (witaminy i mikroelementy)
produktów spożywczych;
b) koszt wynajmu mieszkania lokatorskiego – umowne 15m² powierzchni z odpowiadającymi tej powierzchni kosztami
energii elektrycznej, gazu, wody, ogrzewania, administracyjnymi;
c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata, standardowe buty na
rok);
d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;
e) składka zdrowotna (postuluję 50 zł miesięcznie płacone wybranemu lekarzowi domowemu);
f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);
g) 50% kosztu stałej opłaty za telefon stacjonarny.

Będę wdzięczny wszystkim, którzy pomogą mi ustalić zarówno zestawienie składników jak i kwotę. Dochód równy minimum socjalnemu powinien zapewnić samowystarczalność jednej osobie.
Myślę, że minimalne wynagrodzenie powinno stanowić 2 krotność minimum socjalnego aby młody pracownik, mający współmałżonka nie mogącego z jakiegoś istotnego powodu pracować zarobkowo, (np. wychowują-cego dziecko do 3 lat) zapewnił utrzymanie rodzinie bez konieczności korzystania z opieki społecznej lub „opieki pozaprawnej”. Dochody rodziny równe minimum socjalnemu na osobę nie tylko nie powinny być obciążone żadnymi podatkami, ale rodzina taka musi być wspomagana przez państwo: finansowaniem pobytu dzieci w przedszkolach, obowiązkowej nauki dzieci w zakresie podstawowym, kredytem oświatowym dla dzieci i młodzieży kontynuującej zadowalającą naukę w szkołach średnich i wyższych, pokrywaniem kosztów niezbędnego leczenia specjalistycznego
w lecznicach komercyjnych, zleconego przez lekarza domowego.
Pracodawca (skąpiec) zatrudniający pracownika za minimalne wynagrodzenie powinien mieć obowiązek opłacania mu składki emerytalnej podstawowej.
Składka emerytalna podstawowa powinna wynikać z (co postuluję) wprowadzonej emerytury podstawowej, równej minimum socjalnemu, jednakowej dla wszystkich po zgromadzeniu pełnego funduszu emerytalnego na rachunku NBP, również jednakowego dla wszystkich. Dobrowolność ubezpieczeń w prywatnych firmach ubezpieczenio-wych. Obecne przepisy zmuszające obywateli do dodatkowych ubezpieczeń są moim zdaniem bezprawne.
Myślę, że proponowane rozwiązania umożliwią likwidację molocha administracyjnego zwanego ZUS-em. Zaoszczędzone jego kosztem ogromne kwoty pokryją znaczną część potrzeb wynikających z propozycji. Polacy są wystarczająco inteligentni aby umożliwić im większe samostanowienie a nie uszczęśliwiać zaradnymi pośrednikami,
którzy żerując na nich nie ukrywają arogancji dla swoich żywicieli.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
>Co moim zdaniem powinno być składnikiem kwoty minimum socjalnego:

To ma być minimum? Wydaje mi sie troche zawyżone.
>a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym (witaminy i
>mikroelementy)
> produktów spożywczych;

"Pełnowartościowe pod względem zdrowotnym" ? Tak zwana "zdrowa żywność" kosztuje znacznie więcej od standardowej, a chyba miało być minimum?

>c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata,
>standardowe buty na
> rok);
Myślę, że w butach spokojnie da się chodzić dłużej niż rok, ubranie też powinno wytrzymać ponad dwa lata.

>d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;

Chcesz zmieniać meble co 10 lat? Trochę często Sam mam jeszcze w domu wiele mebli, które pamiętają późny PRL i są w bardzo dobrym stanie...

>f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);
Rozrywka wchodzi w minimum? Może jeszcze kawior?
>g) 50% kosztu stałej opłaty za telefon stacjonarny.
j.w.
12-10-2009 20:12 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że w butach spokojnie da się chodzić dłużej niż rok
Zauważ, że ma to być obuwie całoroczne, więc ma wytrzymać od +35C do -25C, a o takie buty nie jest łatwo. Prawdopodobnie takie wahania temperatury wytrzymają jedynie skórzane sandały, ale niekoniecznie stopy.

>ubranie też powinno wytrzymać ponad dwa lata.
Może wytrzymać, ale kto wytrzyma zapach ubrania nie zmienianego przez 2 lata?

>Sam mam jeszcze w domu wiele mebli, które pamiętają późny PRL i są w bardzo dobrym stanie...
Właśnie dlatego, że są stare. Współczesne mają bardzo krótki czas rozpadu połowicznego.

>Rozrywka wchodzi w minimum? Może jeszcze kawior?
Znam faceta, który będąc przełożonym kilkunastu "roboli" postulował, aby wypłata "na Święta" z ZFŚS dla niego była dużo wyższa niż dla jego podwładnego. Uzasadniał to tak: "Taki robol kupi se kaszanki na Święta i będzie zadowolony, a ja nie wyobrażam se Świąt bez kawioru." (autentyczne!)


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
Gassowski (271 punktów)
>>Co moim zdaniem powinno być składnikiem kwoty minimum socjalnego:
>To ma być minimum? Wydaje mi sie troche zawyżone.
>>a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym (witaminy i
>>mikroelementy)
>> produktów spożywczych;
>"Pełnowartościowe pod względem zdrowotnym" ? Tak zwana "zdrowa żywność" kosztuje znacznie więcej od standardowej, a chyba miało być minimum?
>>c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata,
>>standardowe buty na
>> rok);
>Myślę, że w butach spokojnie da się chodzić dłużej niż rok, ubranie też powinno wytrzymać ponad dwa lata.
>>d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;
>Chcesz zmieniać meble co 10 lat? Trochę często Sam mam jeszcze w domu wiele mebli, które pamiętają późny PRL i są w bardzo dobrym stanie...
>>f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);
>Rozrywka wchodzi w minimum? Może jeszcze kawior?
>>g) 50% kosztu stałej opłaty za telefon stacjonarny.
>j.w.
Nie odpowiadam na uszczypliwości niektórych z Państwa. Nie postuluję minimum socjalnego jako daniny państwa. Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek danin włącznie z zasiłkami dla bezrobotnych. Ubrania buty i pościel to wyłącznie składniki kosztowe bowiem od czegoś trzeba zacząć. Nie postuluję również specjalnej "zdrowej żywności a jedynie normatywną kalorycznie i nie pozbawioną składnikow witaminowych w postaci warzyw i owoców. Rozrywkę ograniczyłem umownie do telewizora jako nośnika informacji i elementów kultury i sztuki, ktorych wprawdzie jest w naszej telewizji znikoma ilość ale wierzę, że to sie zmieni na lepsze. Jeden z "racjonalistów" pyta czy nie powinienem dodać kawioru, który prawdopodobnie rezerwuje dla siebie i jemu podobnych itd. Moje zasadnicze pytanie to czy minimum socjalne jako zarobek powinno umożliwiać jednej osobie samowystarczalnośc w godności. Jeśli zdaniem kogoś plotę banały to proszę ograniczyć oceny do banalnych odpowiedzi a darować sobie niestosowne drwiny typu braku kosztów wyżywienia dziecka. Chodzi mi u ustalenie wysokości tego minimum dla dorosłego pracownika bo obywatel mający na utrzymaniu dziecko powiniem otrzymywać dodatek wychowawczy przyznawany indywidualnie w zależności od stanu zamożności a nie jak to ma miejsce becikowe dla wszystkich co jest kpiną ze zdrowego rozsądku.
Pozdrawiam bez urazy Waldemar Gassowski
Meretseger (61860 punktów)

>standardowe buty na
> rok);
Dlaczego tylko jedne? Powinny być osobne na lato, na zimę, na wiosnę, a do tego kapcie, żeby sobie usiąść wygodnie na wymienianej co 10 lat kanapie i pooglądać telewizor, wymieniany co 6 lat.
PS. Mój telewizor ma 15 lat, a część pościeli ponad 25 (i świetnie mi służy).
PS2. Skąd na to wziąć pieniądze? Masz jakąś kopalnię złota, którą chcesz podarować państwu, by miało z czego finansować takie mrzonki? Bo z samej likwidacji ZUSu takiej kwoty nie uzyskasz.
12-10-2009 17:58 
 Ocena 11 na 11
Gosia (9452 punktów)

>PS2. Skąd na to wziąć pieniądze?
Wziąć bogatym i dać (minus osiem procent) biednym, stara szkoła ekonomii z Sherwood.
Adamiak (36436 punktów)
>Moje minimum socjalne i minimalne wynagrodzenie.
>Nie znam sposobu jego ustalania i kwoty.

   Dobre .
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Dochód równy minimum socjalnemu powinien zapewnić samowystarczalność jednej osobie.
>Myślę, że minimalne wynagrodzenie powinno stanowić 2 krotność minimum socjalnego aby młody pracownik, mający współmałżonka nie mogącego z jakiegoś istotnego powodu pracować zarobkowo, (np. wychowującego dziecko do 3 lat) zapewnił utrzymanie rodzinie
Nie wziąłeś pod uwagę, że młody pracownik będzie musiał mieć więcej niż jedno ubranie i jedną parę butów. Ubranie będzie musiał prać, a do roboty nago przecież nie pójdzie. Buty będą mu się szybciej zużywały niż w przypadku siedzenia w domu. Zapomniałeś też o kosztach utrzymania przy życiu owego dziecka do 3 lat. Chociaż, po zastanowieniu, można te koszty pominąć - przecież koszty żywienia są zerowe (karmienie mlekiem matki), a butów i ubrania mieć nie musi - może być trzymane w beciku ze starej, maminej bluzki.

Ogólnie, dla pracodawcy, pomysł niezły z tą minimalną płacą, bo pomyśl: gdy oboje rodziców będzie pracować, to za pensję = 0, bo minimum socjalne już każdemu z nich daje państwo.

PS Minimum socjalne wg twojego projektu jesteś w stanie sam policzyć, nie leń się, idź do paru sklepów, zapytaj rodziców ile wynoszą opłaty za mieszkanie, energię, wodę itd. i wszystko masz!


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
stilgar (7322 punktów)

>Ogólnie, dla pracodawcy, pomysł niezły z tą minimalną płacą, bo pomyśl: gdy oboje rodziców będzie pracować, to za pensję = 0, bo minimum socjalne już każdemu z nich daje państwo.

To chyba jeszcze trzeba by wprowadzić powszechny obowiązek pracy, bo kto o zdrowych zmysłach bedzie pracował za darmo ?
13-10-2009 00:14 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To chyba jeszcze trzeba by wprowadzić powszechny obowiązek pracy, bo kto o zdrowych zmysłach bedzie pracował za darmo ?
Mógłbym perfidnie odesłać cię do autora tego wątku, ale:
1) może nie przyznać się, że konsekwencją jego postulatu minimum socjalnego jest, że w rodzinie, gdzie oboje rodziców pracuje, wynagrodzenie każdego z nich może wynosić 0,
2) znam przypadki podejmowania pracy bez wynagrodzenia przez młodych ludzi, będących w trakcie studiów lub tuż po, którzy twierdzą, że zdobycie doświadczenia jest bezcenne, a więc dorabiając kogoś i tak wychodzą na plus - pranie mózgów tych młodziaków przez apologetów neoliberalizmu bywa, jak widać, niezwykle skuteczne.
Niewolnik wdzięczny swemu panu za doświadczanie niewolnictwa - tego nie było ani w starożytnych cywilizacjach, ani przed wojną secesyjną w USA.


Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
homopitek (1536 punktów)
>2) znam przypadki podejmowania pracy bez wynagrodzenia

A to zdaje się jest nielegalne.


Nie stosuję emoticonów
13-10-2009 11:09 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>2) znam przypadki podejmowania pracy bez wynagrodzenia
>A to zdaje się jest nielegalne.
Legalne. Na tym polega wolontariat.
Zyga (1539 punktów)
Jak mówi stare chińskie przysłowie: jak robisz to co lubisz to nie pracujesz.
Czy zarabiając na tym co lubię powinienem odbierać zasiłek?

I sprawa nr 2.

Czy zdrowi, bezrobotni, którzy mogę sprzątać (np) klatkę schodową (na mojej wypróżniają się bezdomni (lub debile) ) powinni dostawać jakieś pieniądze od państwa za nic, czy może odpłatną możliwość zmycia tej kupy?
Gassowski (271 punktów)
>Jak mówi stare chińskie przysłowie: jak robisz to co lubisz to nie pracujesz.
>Czy zarabiając na tym co lubię powinienem odbierać zasiłek?
Nie postuluję minimum socjalnego jako zasiłku, ale jako minimum zarobku zamiast zasiłków dla bezrobotnych.
>I sprawa nr 2.
>Czy zdrowi, bezrobotni, którzy mogę sprzątać (np) klatkę schodową (na mojej wypróżniają się bezdomni (lub debile) ) powinni dostawać jakieś pieniądze od państwa za nic, czy może odpłatną możliwość zmycia tej kupy? Postuluje tą zasadę od czasu gdy Kuroń zaczął wypłacać zasiłki dla bezrobotnych. Wymieniałem wtedy potrzeby płatnych swiadczeń typu: sprzątanie parków, dozory klatek schodowych, przekładanie krzywych chodników, pomoc pielęgniarską w szpitalach itp.
13-10-2009 00:20 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Nie postuluję minimum socjalnego jako zasiłku, ale jako minimum zarobku zamiast zasiłków dla bezrobotnych.
Ale aby to mógł być zarobek to trzeba najpierw tym bezrobotnym zapewnić tę pracę - to raz.
A dwa to nie wszyscy bezrobotni chcą do pracy. . . Chcesz "uszczęśliwiać" na siłę, czy płacić min. socjalne za nic?
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
13-10-2009 07:57 
 Ocena 1 na 1
Zyga (1539 punktów)
>A dwa to nie wszyscy bezrobotni chcą do pracy. . . Chcesz "uszczęśliwiać" na siłę, czy płacić min. socjalne za nic?

Właśnie miałem napisać, że pomijając kilka procent (nie nadają się do pracy / faktycznie powinni mieć lepszą pracę ) to reszta nie chce pracować za minimum i dlatego są bezrobotni.
Celtyk (3337 punktów)
   Na początek Konstytucja RP (taki martwy dokument . . .): Cytat:
Art. 67.
1. Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa.

2. Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa.
Posiadanie do czegoś prawa jeszcze nie oznacza, że to otrzymamy. Poza tym to nasze "piękne" prawo precyzują ustawy, które nierzadko nasze prawa zamieniają w obowiązki

>Moje minimum socjalne i minimalne wynagrodzenie.
"Czy się stoi, czy się leży 1000 zł się należy." (jakoś tak to chyba leciało)
   Po namyśle doszedłem do pewnego wniosku - tak już było i to całkiem niedawno ... Szło się do tzw. pośredniaka (ja nie pamiętam, ale rodzice coś wspominali). Tam dostawało się przydział/skierowanie do roboty. A w firmie gdzie skierowano takiego obywatela szef musiał robotę dać i wynagrodzenie wypłacić. Jak się "migałeś" od pracy to byłeś pasożyt...

>Nie znam sposobu jego ustalania i kwoty. Uważam, że powinno być powszechnie znane i corocznie publikowane ze szczegółowym wyliczeniem.
Sposób ustalania minimalnego wynagrodzenia jest zapisany w ustawie Dz. U. z 2002r., Nr 200, poz. 1679 art. 6.1 a dokładniej art. 2 Cytat:
Art. 2.
1.Wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę, zwanego dalej "minimalnym wynagrodzeniem", jest corocznie przedmiotem negocjacji w ramach Trójstronnej Komisji.
2. Rada Ministrów, w terminie do dnia 15 czerwca każdego roku, przedstawia Trójstronnej Komisji: (tekst ustawy)
To czy metoda jest przejrzysta, czy nie pozostawię ocenie innym.

>Co moim zdaniem powinno być składnikiem kwoty minimum socjalnego:
>a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym (witaminy i mikroelementy) produktów spożywczych;
>b) koszt wynajmu mieszkania lokatorskiego - umowne 15m² powierzchni z odpowiadającymi tej powierzchni kosztami energii elektrycznej, gazu, wody, ogrzewania, administracyjnymi;
>c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata, standardowe buty na rok);
Co to znaczy niezbędny? dla jednego średnie zapotrzebowanie na energię wynosi 2000 kalorii a inny potrzebuje 8000...
Dla jednego starczy 15m2, ale inny z żoną i dzieckiem się tam nie zmieści...
Jeden będzie chodził w ubraniu i 5 lat a drugi musi mieniać co pół roku, bo taka praca a w kodeksie pracy na to stanowisko ubrania roboczego nikt nie przewidział...
>d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;
Najpierw trzeba mieć mieszkanie aby je meblować
>e) składka zdrowotna (postuluję 50 zł miesięcznie płacone wybranemu lekarzowi domowemu);
Na razie mamy publiczną służbę zdrowia. Prywatna jest dla bogatych a nie dla tych na stopie socjalnej.
>f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);
>g) 50% kosztu stałej opłaty za telefon stacjonarny.
Telefon do życia nie jest niezbędny a dostęp do informacji jest w bibliotekach za darmo, tyko trzeba się tam pofatygować!

   Generalnie skończyły się czasy dla leniwych... Niestety tak teraz jest, że Państwo to dba o to by obywatela "wydoić", bo jak trzeba obywatela wesprzeć to już Państwa na to nie stać . . .

>Polacy są wystarczająco inteligentni aby umożliwić im większe samostanowienie a nie uszczęśliwiać zaradnymi pośrednikami, którzy żerując na nich nie ukrywają arogancji dla swoich żywicieli.
Widocznie nie są skoro nadal dajemy się "doić" i nic nie wskazuje na to by się to zmieniło.
   II filar miał być dziedziczony, ale już nie jest. Doczekanie emerytury coraz częściej staje się niedoścignionym marzeniem, a tego "zaszczytu" dożywają nieliczni aby się tylko przekonać, że nawet na te "minimum" nie starczy
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
13-10-2009 09:47 
 Ocena 2 na 2
belfer09 (290 punktów)

>   Generalnie skończyły się czasy dla leniwych... Niestety tak teraz jest, że Państwo to dba o to by obywatela "wydoić", bo jak trzeba obywatela wesprzeć to już Państwa na to nie stać . . .

RACJA, w pełni ten wątek popieram! Ale - niestety - tych leniwych jest nadal dużo (pomijam obiektywne przyczyny trudności z pracą).Jak bowiem inaczej traktować "gościa", który ma 22 lata, dawno więc temu skończył "zawodówkę" - jakoś żadna praca mu nie "podchodzi"? Co robi teraz - jest na utrzymaniu mamusi. Wiem to dokładnie, gdyż jestem jego społecznym kuratorem sądowym. Przedstawiane mu oferty pracy lub te, które ewidentnie opieszale znajdzie, nie "odpowiadają" mu, bowiem uważa, że za mniej jak za 1.200 zł/m-cznie nie podejmie żadnej. Nie dociera do niego argument,że nie mając NIC, można podjąć - choćby czasowo - taką a nie inną pracę i w tym samym czasie szukać lepszej. Dodam, iż jego matka nie pobierałaby od niego ani złotówki za wyżywienie - to byłyby tylko jego przychody.Jak go nazwać - pozostawię bez komentarza.Za to pierwszy jest do lokalnej opieki społecznej po różnego rodzaju "dotacje".
Natomiast jestem za wspieraniem osób, które znalazły się w trudnej sytuacji(np. redukcja etatów)- tu bywa różnie, często w myśl zasady: "obiecanki cacanki, a ...".Ale, wspieraniem rozsądnym, pragmatycznym. Tym ludziom potrzeba środków do przeżycia (ubrania, jedzenie, itp.), mniej - wymiany lodówki (bo akurat opieka posiada "na składzie"),pomimo że owi ludzie mają - co prawda starą - ale "na chodzie", a takie przypadki osobiście znam.Tylko, do cho...ry,kto i kiedy to zmieni ?. Werbalnie tak - przed wyborami!- i na tym koniec...
homopitek (1536 punktów)
>Myślę, że minimalne wynagrodzenie powinno stanowić 2 krotność minimum socjalnego aby młody pracownik, mający współmałżonka nie mogącego z jakiegoś istotnego powodu pracować zarobkowo, (np. wychowują-cego dziecko do 3 lat) zapewnił utrzymanie rodzinie (...)

Teraz mamy totalną wolność i nie ma obowiązku rozmnażania się w młodym wieku. Większosć ludzi korzysta z tej zdobyczy nowego ustroju ...

Nie stosuję emoticonów
Kowalski (1042 punktów)
>Nie znam sposobu jego ustalania i kwoty. Uważam, że powinno być powszechnie znane i corocznie
>publikowane ze szczegółowym wyliczeniem.

Ustalane jest jako procent średniego wynagrodzenia, z tego co się orientuję. (Przynajmniej płaca minimalna tak bywa wyliczana.)

>a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym
>b) koszt wynajmu mieszkania lokatorskiego - umowne 15m² powierzchni z

Wyliczyć jest trudno. Jeśli jesteś biedny możesz się zwracać o pomoc i dopłaty -- sam znam ludzi, których 3/4 czynszu pokrywa gmina. Widuję ludzi chodzących po żywność i ubrania wydawane w kościele. Spotkałem się z wyliczeniem, że z takiej pomocy rodzina czteroosobowa może 'wyciągnąć' 2400 zł miesięcznie, czyli stać finansowo lepiej od osób zarobkujących nie minimalnie, bynajmniej. (Oczywiście rodzina, dużo tu pomocy dla dzieci, osoby samotne mają trudniej.)

Ale rozumiem, że nie interesuje Cię praktyka a teoria?

>c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata,
>standardowe buty na
> rok);

Dalej czytałem uwagi, że buty raz na rok to często. Staram się kupować buty raczej dobre niż tanie, ale chodząc intensywnie (do pracy zwłaszcza) zużywam je w tempie więcej nż pary rocznie, o ile staram się być oszczędny. Więcej, bo nawet jeśli letnie zużywam jedne na rok, to buty zimowe (a żyjemy w takim klimacie, że należy go uwzględnić we wszystkich sprawach związanych z ubraniem) raz na dwa lata, a może i częściej (chodzi się krócej, ale zima jest bardziej niszcząca).

I nasuwa mi się tu ogólniejsze pytanie -- co ten człowiek na minimum socjalnym, czy płacy minimalnej robi? Bo jeśli pracuje, albo ma pracować (choćby szukać pracy) to musimy się liczyć z wydatkami na transport. Moje wydatki obecnie to ok. 160 zł miesięcznie (nasza droga komunikacja publiczna... choć z uwzględnieniem pracy poza miejscowością zamieszkania).

>d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;

Często Sam nie mam chyba mebla nowszego niż 10 lat (chyba że laptop policzyć ), część ma już ze trzydziestkę.
Za to: wyposażenie kuchni i łazienki -- pralka, lodówka. To się niestety zużywa szybciej niż meble, a pralni publicznych u nas tyle co kot napłakał.
Zresztą jest sporo "drobnych" kosztów eksploatacyjnych, które się sumują... Żarówki, malowanie, itp.

>e) składka zdrowotna (postuluję 50 zł miesięcznie płacone wybranemu lekarzowi domowemu);

Nie wiem jak to liczysz, bo nie odwołujesz się do NFZ. Składka nie jest widoczna dla pracownika. Są widoczne zakupy leków. Średnio może i 50 zł na rok.

>f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);

Zawsze mnie bawi, że większość wydatków Polaków na kulturę to abonament telewizyjny. Widzę, że stawiasz sprawę podobnie
Hm... telewizory też mam starsze, ale nie chciałbym by ktoś był wykluczony z zakupu książek, czasopism, wybrania się raz na jakiś czas do kina. Powiedzmy, że to się w tym mieści, o ile nie wymieniać telewizorów tak często.
(Dalej pojawiły się uwagi, że 'może jeszcze kawior'... Obecnie dość popularnym słowem jest 'wykluczenie'. Obywatel powinien mieć możliwość udziału w kulturze, tak jak i w polityce. Nie dużo, wiadomo, że nie każdego stać. Ale jednak możliwość. W końcu nie chcemy chyba wszystkich skazać na mądrości płynące z samej ambony i Radia Maryja, nieprawdaż?)
13-10-2009 09:07 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)

>(Dalej pojawiły się uwagi, że 'może jeszcze kawior'... Obecnie dość popularnym słowem jest 'wykluczenie'. Obywatel powinien mieć możliwość udziału w kulturze, tak jak i w polityce.

A czy ktoś zabrania? Zresztą, mało to kultury jest za darmo? Wszystkie festyny, festiwale czy inne koncerty urządzane na rynku miasta kilka razy do roku to co? Nie kultura?

>Nie dużo, wiadomo, że nie każdego stać. Ale jednak możliwość.

Każdemu trzeba kupić garnitur/suknię żeby mógł wybrać się do teatru/opery.

> W końcu nie chcemy chyba wszystkich skazać na mądrości płynące z samej ambony i Radia Maryja, nieprawdaż?)

Jak dla kogoś to rozrywka i kultura, to czemu nie
Kowalski (1042 punktów)
>Każdemu trzeba kupić garnitur/suknię żeby mógł wybrać się do teatru/opery.
W Polsce opera i teatr nie są szczególnie snobistyczne... To nie kluby golfowe (Swoją drogą o kulturze fizycznej też trzeba by pomyśleć )
Wystarczy ubranie czyste, trochę może bardziej oficjalne. I choć nikomu nie "trzeba go kupować", to faktycznie posiadanie czegoś takiego w garderobie jest praktycznie konieczne. Niekoniecznie do opery, czy teatru, tym bardziej niekoniecznie z górnej półki (w odzieży mamy niezły wybór "półek"), ale do wielu innych sytuacji życiowych. A nawet jednej pośmiertnej.

PS.
Opera, czy teatr, powiedzmy raz na rok, są o wiele tańsze od abonamentu telewizyjnego, czy choćby abonamentu na kablówkę.

>Jak dla kogoś to rozrywka i kultura, to czemu nie
Owszem Chodzi mi o to, by miał wybór, jeśli zaś zostanie to ograniczone do darmowych ofert, to może tego wyboru być trochę mało.
Mnie bawi sytuacja, gdy płacę VAT przy zakupie płyty (powiedzmy z Mozartem), a nie płacę kupując Nasz Dziennik, Playboya, Fakt, czy Gościa Niedzielnego, bo wspieram kulturę. (Ale słusznie mi zapewne zarzucisz, że to trochę inny temat.)
stilgar (7322 punktów)

>PS.
>Opera, czy teatr, powiedzmy raz na rok, są o wiele tańsze od abonamentu telewizyjnego, czy choćby abonamentu na kablówkę.

Raz na rok(opera) a codziennie(tv), to jednak różnica...

>>Jak dla kogoś to rozrywka i kultura, to czemu nie
>Owszem Chodzi mi o to, by miał wybór, jeśli zaś zostanie to ograniczone do darmowych ofert, to może tego wyboru być trochę mało.

Są jeszcze biblioteki, też darmowe.
13-10-2009 11:20 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Hm... telewizory też mam starsze, ale nie chciałbym by ktoś był wykluczony z zakupu książek, czasopism, wybrania się raz na jakiś czas do kina.
Książki i czasopisma znajdują się w ogólnodostępnych bibliotekach publicznych, i to nie tylko w miastach. Mimo mnożących się w ostatnich latach kłopotów z zakupem książek takie biblioteki są w każdej gminie. Istnieją też gminne ośrodki kultury, które organizują bezpłatne pokazy filmów, spotkania autorskie itd. Osoby ubogie nie są więc wykluczone z uczestnictwa w kulturze. Problemem jest chęć ruszenia się z domu i zaprzestania narzekania.
stilgar (7322 punktów)
>Problemem jest chęć ruszenia się z domu i zaprzestania narzekania.
Dałbym 10 plusów jakbym mógł za tego posta
Gassowski (271 punktów)
>>Nie znam sposobu jego ustalania i kwoty. Uważam, że powinno być powszechnie znane i corocznie
>>publikowane ze szczegółowym wyliczeniem.
>Ustalane jest jako procent średniego wynagrodzenia, z tego co się orientuję. (Przynajmniej płaca minimalna tak bywa wyliczana.)
>>a) koszt niezbędnych, pełnowartościowych pod względem kalorycznym i zdrowotnym
>>b) koszt wynajmu mieszkania lokatorskiego - umowne 15m² powierzchni z
>Wyliczyć jest trudno. Jeśli jesteś biedny możesz się zwracać o pomoc i dopłaty -- sam znam ludzi, których 3/4 czynszu pokrywa gmina. Widuję ludzi chodzących po żywność i ubrania wydawane w kościele. Spotkałem się z wyliczeniem, że z takiej pomocy rodzina czteroosobowa może 'wyciągnąć' 2400 zł miesięcznie, czyli stać finansowo lepiej od osób zarobkujących nie minimalnie, bynajmniej. (Oczywiście rodzina, dużo tu pomocy dla dzieci, osoby samotne mają trudniej.)
>Ale rozumiem, że nie interesuje Cię praktyka a teoria?
>>c) koszty ubioru, obuwia, pościeli i środków higieny (standardowe ubranie i pościel na dwa lata,
>>standardowe buty na
>> rok);
>Dalej czytałem uwagi, że buty raz na rok to często. Staram się kupować buty raczej dobre niż tanie, ale chodząc intensywnie (do pracy zwłaszcza) zużywam je w tempie więcej nż pary rocznie, o ile staram się być oszczędny. Więcej, bo nawet jeśli letnie zużywam jedne na rok, to buty zimowe (a żyjemy w takim klimacie, że należy go uwzględnić we wszystkich sprawach związanych z ubraniem) raz na dwa lata, a może i częściej (chodzi się krócej, ale zima jest bardziej niszcząca).
>I nasuwa mi się tu ogólniejsze pytanie -- co ten człowiek na minimum socjalnym, czy płacy minimalnej robi? Bo jeśli pracuje, albo ma pracować (choćby szukać pracy) to musimy się liczyć z wydatkami na transport. Moje wydatki obecnie to ok. 160 zł miesięcznie (nasza droga komunikacja publiczna... choć z uwzględnieniem pracy poza miejscowością zamieszkania).
>>d) koszty umeblowania i konserwacji (standardowe meble do jednego pokoju na 10 lat) ;
>Często Sam nie mam chyba mebla nowszego niż 10 lat (chyba że laptop policzyć ), część ma już ze trzydziestkę.
>Za to: wyposażenie kuchni i łazienki -- pralka, lodówka. To się niestety zużywa szybciej niż meble, a pralni publicznych u nas tyle co kot napłakał.
>Zresztą jest sporo "drobnych" kosztów eksploatacyjnych, które się sumują... Żarówki, malowanie, itp.
>>e) składka zdrowotna (postuluję 50 zł miesięcznie płacone wybranemu lekarzowi domowemu);
>Nie wiem jak to liczysz, bo nie odwołujesz się do NFZ. Składka nie jest widoczna dla pracownika. Są widoczne zakupy leków. Średnio może i 50 zł na rok.
>>f) rozrywka i informacja (równowartość kosztu standardowego telewizora na 6 lat);
>Zawsze mnie bawi, że większość wydatków Polaków na kulturę to abonament telewizyjny. Widzę, że stawiasz sprawę podobnie
>Hm... telewizory też mam starsze, ale nie chciałbym by ktoś był wykluczony z zakupu książek, czasopism, wybrania się raz na jakiś czas do kina. Powiedzmy, że to się w tym mieści, o ile nie wymieniać telewizorów tak często.
>(Dalej pojawiły się uwagi, że 'może jeszcze kawior'... Obecnie dość popularnym słowem jest 'wykluczenie'. Obywatel powinien mieć możliwość udziału w kulturze, tak jak i w polityce. Nie dużo, wiadomo, że nie każdego stać. Ale jednak możliwość. W końcu nie chcemy chyba wszystkich skazać na mądrości płynące z samej ambony i Radia Maryja, nieprawdaż?)
Szanowny Kolego. Dziękuję. Jako jeden z nielicznych potraktowałeś poważnie moje pytanie. Chodzi mi o rozsądne ustalenie wielkości tego minimum jako zarobku osoby samotnej aby zarabiając tyle nie musiała wyciągać ręki do jakiejkolwiek grupy opiekuńczej. Zaproponowane parametry to wyłącznie symbole składników a nie konkrety. Podając przykładowo parę butów na rok chcę ustalić standardową kwotę wydatku na obuwie zdając sobie sprawę w jakiej strefie klimatycznej żyjemy. Jeden z "dowcipnych" interlokutorów dodał "a może jeszcze ranne papcie". Nie uważam za stosowne odpowiadać na takie uwagi ale dziwi mnie fakt nieuważnego czytania lub niezrozumienia tego co napisałem i o co uprzejmie pytam. Z uporem godnym lepszej sprawy stoję na stanowisku, że sensownie wyliczone minimum socjalne powinno być podstawą ustalania pochodnych a więc płacy minimalnej w sektorze ogólnym i maksymalnej w sektorze państwowym od referenta do prezydenta. Z treści mego pytania nie wynika postulat traktowania go jako świadczenia państwa dla obywatela ale jako płacy niezbędnej do pokrycia potrzeb samotnego pracownika, ktorego godność nie będzie narażona na konieczność ubiegania się o pomoc a jednocześnie w obliczu ogólnej biedy nie będzie usprawiedliwiała żądań podwyżki do czasu ogólnego wzrostu poziomu życia. Postulując raty za telewizor na 6 lat nie zamierzam zmuszać kogokolwiek do oglądania naszej kiepskiej telewizji publicznej przesiąkniętej wartościami, ale chodzi mi o ustalenia składnika kwoty na zaspokojenie potrzeb informacyjno kulturalnych a sposób tegoż zaspokojenia pozostawiam inicjatywie konsumenta. To samo dotyczy innych składników jak ubrania, meble czy nawet zakup kawioru jak zasugerował jeden z "dowcipnych" racjonalistów.
Pozdrawiam Waldemar Gassowski
13-10-2009 13:36 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>Z treści mego pytania nie wynika postulat traktowania go jako świadczenia państwa dla obywatela ale jako płacy niezbędnej do pokrycia potrzeb samotnego pracownika, ktorego godność nie będzie narażona na konieczność ubiegania się o pomoc a jednocześnie w obliczu ogólnej biedy nie będzie usprawiedliwiała żądań podwyżki do czasu ogólnego wzrostu poziomu życia. [...]

   Poza prawem do godziwego wynagrodzenia jeszcze pozostaje kwestia opłacalności świadczenia usług.
Weź pod uwagę też sytuację przedsiębiorcy (mowa o uczciwym) - on musi kalkulować koszty prowadzenia działalności:
- Z jednej strony Państwo (bo to nie jego pomysł) narzuca mu minimalne wynagrodzenie jakie musi zapłacić pracownikowi.
- Z drugiej strony rynek daną pracę wycenia na "pewną" kwotę.
Z zestawienia tych dwóch faktów może wyjść (może nie musi, ale wiem, że czasem wychodzi), że pracodawca musi dołożyć ileś miesięcznie . . . A nie po to się prowadzi działalność, żeby mieć straty.

   Czy fakt, że dana praca/usługa w gospodarce rynkowej się nie opłaca ma automatycznie oznaczać, że nie należy jej świadczyć?
   A może Państwo powinno świadczyć takie usługi i wszyscy wtedy będziemy się dokładać do tej różnicy?
   A może problem leży jeszcze gdzie indziej - a miano wiecie koszty świadczenia pracy i/lub prowadzenia działalności jakie narzuca to samo Państwo co określa minimalne wynagrodzenie są zbyt wyśrubowane? (i nie chodzi tu o brak dobrego zarządzania).
   Do tego dochodzi to co napisał belfer09 - przerost ambicji/oczekiwań nad oferowanymi możliwościami.

   Generalnie zgadzam się z tym, że za dobrze wykonywaną pracę należy się godziwe wynagrodzenie i tu Cię popieram. Jednak jakoś tak się dziwnie składa, że wielu bezrobotnych stać co 2-3 lata wymienić swoje 2-3 letnie auto na nowe, kupić nową plazmę i wymienić stare strzyżone dywany na nowe, bo tamte się opatrzyły
   A uczciwie pracujący obywatel ledwo wiąże koniec z końcem a przedsiębiorca co raz ma kontrolę z US/ZUS i płaci kary za błędy urzędników

   Cywilizowany kapitalizm (o ile taki istnieje) nie daje gwarancji minimum socjalnego, ale daje szansę na godziwe wynagrodzenie za godziwą pracę.
   Natomiast nasz kapitalizm daje jedynie pewność, że niczego nie można być pewnym
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
13-10-2009 15:12 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Weź pod uwagę też sytuację przedsiębiorcy (mowa o uczciwym) - on musi kalkulować koszty prowadzenia działalności...
   Na wstępie napiszę, że nie wiem co to znaczy uczciwy przedsiębiorca.

>- Z jednej strony Państwo (bo to nie jego pomysł) narzuca mu minimalne wynagrodzenie jakie musi zapłacić pracownikowi.
>- Z drugiej strony rynek daną pracę wycenia na "pewną" kwotę.
   Przypomniała m się rozmowa z urzędniczką w ZUSie, wczesne lata '90.

   Poszedłem wezwany w sprawie źle wyliczonej składki ubezpieczeniowej za pracownika.
   Rozmowa wyglądała mnie więcej tak:

- Panie Adamiak, pan musi zapłacić za pracownika ileś zł. składki.
- Dlaczego?
- Bo najniższe wynagrodzenie wynosi ileś zł. i od tego % jest tyle, i tyle musi pan zapłacić - orzekła autorytatywnie urzędniczka.
- A komu takie wynagrodzenie wynosi?- spytał głupio Adamiak.
- Takie wynagrodzenie ustalił Sejm i ono wynosi pańskiemu pracownikowi - odpowiedziała równie głupio urzędniczka.
- Rozumiem, ale ja tego pracownika zatrudniłem w połowie miesiąca, więc wyliczyłem % od niższego zarobku, bo on mniej zarobił przez kilka dni, niż ustawa przewidziała za miesiąc - zaczął rezolutnie kojarzyć Adamiak.
- Ale i tak powinien pan wyliczyć % od stawki, którą określił Sejm.
- Pani tu od dawna pracuje?- spytał Adamiak pozornie bez związku.
- Od miesiąca - odpowiedziała tylko z zaskoczonego rozpędu urzędniczka, po czym szybko zajarzyła:
- a co to ma do rzeczy?
- Ano to- powiedział Adamiak udając, że nie widzi rozbawionych min starych, znajomych urzędniczek przy sąsiednich biurkach
- że, prócz tego, iż niczego nie muszę, to widzę jedno wyjście z sytuacji.
- Taaak?- przeciągnęła z niedowierzająco-lekceważącym protekcjonalizmem urzędniczka.
- Tak. Wyliczę % od innej podstawy...
- No widzi pan!- zatriumfowała.
- ... jeśli Sejm uchwali ustawę, że pracowników mogę zatrudniać tylko od 1 dnia każdego miesiąca i taki tekst pani mi pokaże.
- ???
- Jeśli nie, to widzę dwa wyjścia: moje wyliczenie zostaje takie, jakie jest i pani je parafuje, albo poprawia pani moją deklarację własnoręcznie i dopłaca różnicę równie własnoręcznie zarobionymi pieniędzmi.
- ?!?!?!
- A teraz nie mam czasu na dalsze karesy i widzę już tylko jedno wyjście- powiedział Adamiak łapiąc za klamkę- postaram się nim nie trzasnąć.

   Powiem ze wstydem, że nie dotrzymałem obietnicy z drzwiami, ale do dziś nie wiem, kto dopłacił kwotę brakującą Sejmowi do dobrego samopoczucia - ja nie.
.
Gassowski (271 punktów)
>>Z treści mego pytania nie wynika postulat traktowania go jako świadczenia państwa dla obywatela ale jako płacy niezbędnej do pokrycia potrzeb samotnego pracownika, ktorego godność nie będzie narażona na konieczność ubiegania się o pomoc a jednocześnie w obliczu ogólnej biedy nie będzie usprawiedliwiała żądań podwyżki do czasu ogólnego wzrostu poziomu życia. [...]
>   Poza prawem do godziwego wynagrodzenia jeszcze pozostaje kwestia opłacalności świadczenia usług.
>Weź pod uwagę też sytuację przedsiębiorcy (mowa o uczciwym) - on musi kalkulować koszty prowadzenia działalności:
>- Z jednej strony Państwo (bo to nie jego pomysł) narzuca mu minimalne wynagrodzenie jakie musi zapłacić pracownikowi.
>- Z drugiej strony rynek daną pracę wycenia na "pewną" kwotę.
>Z zestawienia tych dwóch faktów może wyjść (może nie musi, ale wiem, że czasem wychodzi), że pracodawca musi dołożyć ileś miesięcznie . . . A nie po to się prowadzi działalność, żeby mieć straty.
>   Czy fakt, że dana praca/usługa w gospodarce rynkowej się nie opłaca ma automatycznie oznaczać, że nie należy jej świadczyć
>   A może Państwo powinno świadczyć takie usługi i wszyscy wtedy będziemy się dokładać do tej różnicy?
>   A może problem leży jeszcze gdzie indziej - a miano wiecie koszty świadczenia pracy i/lub prowadzenia działalności jakie narzuca to samo Państwo co określa minimalne wynagrodzenie są zbyt wyśrubowane? (i nie chodzi tu o brak dobrego zarządzania).
>   Do tego dochodzi to co napisał belfer09 - przerost ambicji/oczekiwań nad oferowanymi możliwościami.
>   Generalnie zgadzam się z tym, że za dobrze wykonywaną pracę należy się godziwe wynagrodzenie i tu Cię popieram. Jednak jakoś tak się dziwnie składa, że wielu bezrobotnych stać co 2-3 lata wymienić swoje 2-3 letnie auto na nowe, kupić nową plazmę i wymienić stare strzyżone dywany na nowe, bo tamte się opatrzyły
>>Wyłudzane świadczenia to oszustwa, które powinny być karane, ale w kraju kwitnącym papierową solidarnością i katolicką moralnością jeszcze długo będziemy czekać na równość wobec prawa.
>   A uczciwie pracujący obywatel ledwo wiąże koniec z końcem a przedsiębiorca co raz ma kontrolę z US/ZUS i płaci kary za błędy urzędników
>   Cywilizowany kapitalizm (o ile taki istnieje) nie daje gwarancji minimum socjalnego, ale daje szansę na godziwe wynagrodzenie za godziwą pracę.
>   Natomiast nasz kapitalizm daje jedynie pewność, że niczego nie można być pewnym
>Pozdrawiam
>
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --


>>Minimum socjalne nie powinno być nazywane godziwym wynagrodzeniem bowiem z samej nazwy wynika, że jest to minimum niezbędne. Płaca niższa to dla delikwenta tylko trzy opcje: żebrać, umrzeć albo kraść. Najczęstszym wyborem jest trzecia. W konsekwencji musimy budować więzienia zamiast mieszkań socjalnych, opłacać koszt pobytu więźnia znacznie przekraczający to minimum, budować ogrodzone i strzeżone osiedla dla "biednych pracodawców", którzy jak uczy praktyka gdy nia mają zysku kończą działalność bez oglądania się na konsekwencję dla pracowników. Obowiązkiem państwa prawa jest ustalanie minimalnych wynagrodzeń a obowiązkiem pracodawcy jest rzetelna wycena produktu lub usługi z uwzględnieniem godziwego zysku, ale tu wkracza polska odmiana kapitalizmu i jego etyki.
>>Wyłudzane świadczenia to oszustwa, które powinny być karane, ale w kraju kwitnącym papierową solidarnością i katolicką moralnością jeszcze długo będziemy czekać na równość wobec prawa i prawdziwą solidarność międzyludzką. Ja już jej niestety nie doczekam, ale wierzę, że nadejdzie.
Pozdrawiam Waldemar Gassowski
setarkos (10757 punktów)
>Moje minimum socjalne i minimalne wynagrodzenie.

Minimum socjalne (o ile je w ogóle określać) powinno być równe co najmniej kosztom utrzymania więźnia. I kropka.

Dopóki może być tak, że na skutek działania przeciw prawu ktoś otrzymuje więcej niż inny za niewinność czy nawet 'nicnierobienie', dopóty tkwimy w poplątaniu ekonomicznym, gdzie wzajem się napędzają dochody 'policjantów' i złodziei
13-10-2009 13:33 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>Moje minimum socjalne i minimalne wynagrodzenie.
>Minimum socjalne (o ile je w ogóle określać) powinno być równe co najmniej kosztom utrzymania więźnia. I kropka.
>Dopóki może być tak, że na skutek działania przeciw prawu ktoś otrzymuje więcej niż inny za niewinność czy nawet 'nicnierobienie', dopóty tkwimy w poplątaniu ekonomicznym, gdzie wzajem się napędzają dochody 'policjantów' i złodziei
Uważasz, że więźniom tak dobrze? Utrzymanie więźnia zawsze będzie kosztować więcej jak minimum, bo oprócz wyżywienia, ogrzewania itp. trzeba jeszcze opłacić strażników, systemy dozoru itp. które przecież darmowe nie są. W dodatku, więźniowie płacą za te "przywileje" utratą wielu praw i wolności.
Celtyk (3337 punktów)
>Uważasz, że więźniom tak dobrze? Utrzymanie więźnia zawsze będzie kosztować więcej jak minimum, bo oprócz wyżywienia, ogrzewania itp. trzeba jeszcze opłacić strażników, systemy dozoru itp. które przecież darmowe nie są. W dodatku, więźniowie płacą za te "przywileje" utratą wielu praw i wolności.
   Tak się składa, że dzienna stawka na wyżywienie więźnia jest wyższa niż na wyżywienie pacjenta w szpitalu.
Uważasz, że to jest normalne? Bo ja uważam, że to jest chore!
   Człowiek, który ma wracać do zdrowia i potrzebuje właściwego odżywiania (niestety czasem droższego ze względu na skład) ma się żywić "anorektyczną" porcją a więzień, który zazwyczaj się obija ma mieć wyżerkę?
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
13-10-2009 14:05 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>   Tak się składa, że dzienna stawka na wyżywienie więźnia jest wyższa niż na wyżywienie pacjenta w szpitalu.
>Uważasz, że to jest normalne? Bo ja uważam, że to jest chore!

Cała służba zdrowia jest chora i to akurat nie jest tajemnicą.

>   Człowiek, który ma wracać do zdrowia i potrzebuje właściwego odżywiania (niestety czasem droższego ze względu na skład) ma się żywić "anorektyczną" porcją a więzień, który zazwyczaj się obija ma mieć wyżerkę?

Problemy pacjentów w naszych szpitalach i problemy samych szpitali z utrzymaniem to temat na osobny wątek. Ja odnosiłem się tylko do ciągłego porównywania standardów życia najbiedniejszych i więźniów, które jest bezsensowne. Wolny człowiek może pracować lub robić coś, aby poprawić swój standard (jak nie może, to dostaje zwykle rentę) - więzień nie, bo państwo zabrało mu część jego praw i przez to państwo musi tego więźnia utrzymywać. Wielu chciałoby, aby więźniowie nie otrzymywali nic - ani jedzenia, ani ubrań, a już na pewno nie powinni mieć telewizora w celi. Powinni się cały czas umartwiać a żywić mogliby się co najwyżej własnym cierpieniem.
Celtyk (3337 punktów)
>Ja odnosiłem się tylko do ciągłego porównywania standardów życia najbiedniejszych i więźniów, które jest bezsensowne.
   W pewnym stopniu masz rację, ale nie do końca. Jakość życia skazanych nie powinna zachęcać do popełniania przestępstw.
   Sam znam kilku tzw. "meneli", którzy regularnie przypadkowo spotkanej osobie jesienią obiją gębę, bądź inne
części ciała i dostaną za to 4-6miesięcy odsiadki bo na grzywnę ich nie stać. A jak sami mówią: robią to po to, bo w więzieniu ciepło, dach nad głową, odzież i pościel regularnie zmieniana i posiłki regularne.
   Więzienie to ma być miejsce kary a nie wczasy, czy przechowalnia na zimę. A tak niestety nie rzadko wygląda nasza rzeczywistość.

>Wielu chciałoby, aby więźniowie nie otrzymywali nic - ani jedzenia, ani ubrań, a już na pewno nie powinni mieć telewizora w celi. Powinni się cały czas umartwiać a żywić mogliby się co najwyżej własnym cierpieniem.
   Przez wieki było praktykowane obcinanie kończyć za kradzież, palenie na stosie za herezje, czy czary, gilotyna podczas rewolucji francuskiej, krzyżowanie za czasów panowania Rzymskiego, pręgierz w czasach niewolnictwa, wieszanie na szubienicy praktykowane chyba do dziś.
W części krajów nadal wykonuje się karę śmierci. Ale to nie powód aby podać w skrajność tak w tą negatywną - czyli nieludzkie warunki jak i w tą powiedzmy pozytywną - wysoki standard dla więźnia!
   Tylko za co mamy tak dbać o więźnia? Za to, że popełnił przestępstwo, że kogoś pobił, zgwałcił, a może zabił? Dlatego ma mieć lepiej ode mnie, czy wielu innych rodaków?
   On ma mieć zapewniony socjal bo złamał prawo i nie może na siebie pracować z własnej winy a ja nie mam mieć zapewnionego socjalu bo mam pełnię praw i "mogę" (czasem ludzie słusznie pytają jak?) poprawić swój status społeczny?
To ja ma gdzieś taką demokrację, socjal i to Państwo
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
stilgar (7322 punktów)

>To ja ma gdzieś taką demokrację, socjal i to Państwo

To co proponujesz?
13-10-2009 20:51 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>>To ja ma gdzieś taką demokrację, socjal i to Państwo
>To co proponujesz?
   Może taką małą utopię, która istniej naprawdę?
Pozdrawiam

Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
13-10-2009 21:55 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>>>To ja ma gdzieś taką demokrację, socjal i to Państwo
>>To co proponujesz?
>   Może taką małą utopię, która istniej naprawdę?

Socjalizm może działać tylko w takich małych społecznościach, gdzie wszyscy sie znają. Im większa struktura, tym łatwiej o przekręty - jak zabierzesz 1000 ludzi po 100 zł to cie zlinczują, jak zabierzesz 100 000 po 1 zł, to wiekszosc nie zauważy, 10 000 000 po 1 gr możesz okradać zupełnie bezkarnie
13-10-2009 22:02 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>10 000 000 po 1 gr możesz okradać zupełnie bezkarnie

   Banki ostoją socjalizmu!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
homopitek (1536 punktów)
> po 1 gr możesz okradać zupełnie bezkarnie

Ćwierć wieku temu programista robiący system rozliczeń dla dużego amerykańskiego banku zaprogramował przelewanie ułamkowych części centa (resztówki z obliczeń) na konto ostatniego posiadacza konta w tym banku według alfabetu. Założył też konto z nazwiskiem na "Z". I "biznes" kręcił się dobrze do momentu, aż do banku zgłosił się przestraszony klient z reklamacją - miał na koncie jakieś setki tysięcy nie wiadomo skąd. Tym klientem był jakiś Polak o nazwisku na "Zy" i coś tam (chyba Zygalski) ...


Nie stosuję emoticonów

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365